Włoski gigant w finansowych tarapatach. Muszą sprzedawać, żeby nie zbankrutować

W ostatnich latach Inter prezentuje się bardzo dobrze na boisku, za czym idą sukcesy sportowe. Mediolański klub ma jednak problemy finansowe. Według informacji „Il Giornale” Nerazzurri będą musieli sprzedać kilka gwiazd, aby uniknąć bankructwa.




Sukcesy sportowe i problemy finansowe

Inter w minionym sezonie znalazł się w finale Ligi Mistrzów, gdzie uległ Manchesterowi City. W ostatnich latach klub z Mediolanu wrócił jednak na miejsce czołowego klubu we Włoszech i Europie.




Kibice powinni być więc zadowoleni z ich sukcesów sportowych. W strukturach mediolańskiego klubu pojawił się jednak inny problem. Według doniesień „Il Giornale” lider ligi włoskiej będzie zmuszony do sprzedaży gwiazd.

Historyczna zmiana w FC Barcelonie? Pierwszy raz od 25 lat! [CZYTAJ]

Wspomniane źródło twierdzi, że klub od dłuższego czasu ma problemy. W ostatnim czasie udało im się jednak obniżyć koszty o 11,8%. Jednocześnie spadły również przychody (o 3,2%). W związku z tym i dodatkowymi zobowiązaniami Inter skończył miniony sezon ze stratą na poziomie 85 mln euro.




Wiele wskazuje na to, że nadchodzący bilans finansowy będzie jeszcze gorszy. Aktualny dług Nerazzurrich wynosi bowiem 807 mln euro. Sytuacja wyglądałaby jeszcze gorzej, gdyby nie odejścia Onany i Brozovicia. Klub zarobił na nich łącznie około 68 mln euro.

Potężne długi klubu

Według „Il Giornale” wspomniane ruchy były kluczowe dla dalszego sprawnego funkcjonowania klubu. Pomogło również rozłożenie zobowiązań na raty. Inter będzie jednak musiał w przyszłości spłacić kolejne rachunki. W maju przyszłego roku musi oddać kilkaset milionów firmie Oaktree Capital Management.

Klub zaciągnął u nich pożyczkę na 275 mln euro. Zabezpieczeniem transakcji są akcje klubu. Dodatkowo, w styczniu minionego roku Inter wyemitował pięcioletnie obligacje o wartości 415 mln euro z oprocentowaniem 6,75.




To nie koniec problemów. Grupa Suning, która rządzi Interem, zakończyła miniony rok ze stratą w wysokości 2,1 mld.

W związku z tymi doniesieniami kibice Interu nie mogą liczyć na sporo wzmocnień w nadchodzących oknach transferowych. Być może Nerazzurri uciekną się do sprowadzania zawodników bez kontraktu (np. Piotr Zieliński, któremu kończy się umowa wraz z końcem sezonu – przyp. red.).

Źródło: Il Giornale

Fabrizio Romano zdradził szokujące kulisy swojego największego newsa. „Pytałem siebie: Jak to możliwe?”

Fabrizio Romano udzielił wywiadu Meczykom (całość TUTAJ). Włoski dziennikarz sportowy w rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem opowiedział między innymi o największym newsie transferowym, jaki opublikował.




Legenda newsów transferowych

Fabrizio Romano od wielu lat specjalizuje się w przekazywaniu informacji na temat transferów piłkarzy. Włoski dziennikarz jest znany z tego, że przy potwierdzeniu przenosin zawodnika (lub podpisaniu) nowego kontraktu dodaje słowa „here we go”. Na swoim koncie na Twitterze zebrał ponad 19 milionów obserwujących.

Kasper Hämäläinen po karierze chce zarządzać w sporcie. „Inspiruję się Pogonią Siedlce” [CZYTAJ]




Tomasz Włodarczyk z portalu „Meczyki.pl” porozmawiał z Fabrizio Romano między innymi o największym newsie transferowym, jaki podał. Według włoskiego dziennikarza taką informacją było zwolnienie Juliana Nagelsmanna z Bayernu Monachium. Włoch stwierdził, że nie mógł uwierzyć w taki obrót spraw z niemieckim trenerem, a wszystko zadziało się bardzo szybko.




– Szczerze mówiąc, to największy news w mojej karierze. To było zupełnie nieoczekiwane. Miało to miejsce podczas przerwy reprezentacyjnej, kiedy wokół Bayernu było spokojnie. „Bawarczycy” zajęli pierwsze miejsce w swojej grupie w Champions League, a w lidze szło im równie dobrze – powiedział Fabrizio Romano.

– W pewnym momencie dostałem telefon. Moje źródło przekazało mi, że Nagelsmann odchodzi z Bayernu, a w jego miejsce przyjdzie Thomas Tuchel. Powiedziałem: „Ok, porozmawiamy jutro. Może masz na myśli letnie okno transferowe. Zobaczymy”. Ale odpowiedział, że to się dzieje teraz, tego wieczora – dodał.

– Pytałem siebie: „Jak to możliwe?”. Zacząłem dzwonić do ludzi, ten news był bardzo trudny do tego, żeby go potwierdzić. Ale później – gdy próbowałem zweryfikować to na wszelkie możliwe sposoby – zadzwoniła do mnie pewna osoba, i powiedziała: „Nie wiem, jak się o tym dowiedziałeś, ale szanuję to, że jest godzina 21:00, przerwa reprezentacyjna, a ty ciągle do mnie dzwonisz. Nie mogę cię okłamywać – tak, to prawda. Nagelsmann odchodzi” – podsumował włoski dziennikarz.





Źródło: meczyki.pl

Fabrizio Romano o przyszłości Roberta Lewandowskiego. „Będą próbować go sprowadzić”

Tomasz Włodarczyk z portalu „Meczyki.pl” przeprowadził wywiad z Fabrizio Romano (całość TUTAJ). Włoski specjalista od wiadomości transferowych przekazał ciekawe informacje w sprawie Roberta Lewandowskiego.




Co dalej z „Lewym”?

W minionym tygodniu hiszpańska prasa stwierdziła, że Robert Lewandowski przestał być nietykalny w FC Barcelonie. W związku z tymi doniesieniami pojawiły się plotki o potencjalnym odejściu Polaka.




Kasper Hämäläinen po karierze chce zarządzać w sporcie. „Inspiruję się Pogonią Siedlce” [CZYTAJ]

Tomasz Włodarczyk z portalu „Meczyki.pl” w rozmowie z Fabrizio Romano zapytał Włocha o wiadomości dotyczące „Lewego”. Znany dziennikarz sportowy stwierdził, że były napastnik Bayernu Monachium z pewnością będzie mógł liczyć na spore zainteresowanie ze strony klubów z Arabii Saudyjskiej.




– Na pewno jest duże zainteresowanie od kogoś, kto był gotów ściągnąć go latem. I jestem pewien, że ponownie będzie próba sprowadzenia takich piłkarzy jak Lewandowski, De Bruyne czy Salah. Na pewno będą zapytania o Lewandowskiego, bo stosunki klubów z jego agentem zawsze były bardzo dobre. Jestem pewny, że kluby będą próbować go sprowadzić – powiedział Fabrizio Romano.

– Wielu jednak zapomina, że Lewandowski gra w każdym meczu. Potrzebuje zmiennika i teraz będzie miał go w osobie Vitora Roque. Myślę, że Brazylijczyk pomoże mu wrócić do dobrej formy. Polak trochę odpocznie w niektórych momentach i poczuje konkurencję młodszego kolegi. Myślę, że druga połowa sezonu będzie dla niego znacznie lepsza. Uważam, że ma szansę, by pozostać jeszcze przez przynajmniej jeden sezon w Barcelonie – dodał włoski dziennikarz.




Robert Lewandowski zagrał w 21 spotkaniach w barwach FC Barcelony w bieżącym sezonie. Polski napastnik zanotował w tym czasie 9 trafień oraz 5 asyst. Jego umowa z Dumą Katalonii obowiązuje do końca czerwca 2026 roku.

Źródło: Meczyki.pl

Kasper Hämäläinen po karierze chce zarządzać w sporcie. „Inspiruję się Pogonią Siedlce”

Kasper Hämäläinen udzielił wywiadu TVP Sport (całość TUTAJ). Były piłkarz Lecha Poznań i Legii Warszawa opowiedział o swoim działaniu pod koniec piłkarskiej kariery.




Fin zawiesił buty na kołku

Kasper Hämäläinen kilka miesięcy temu zakończył piłkarską karierę. Po zawieszeniu butów na kołku związał się z Turun Palloseura. W rozmowie z TVP Sport opowiedział o swoim ostatnim meczu.




– Było śnieżnie, wietrznie, deszczowo. Na termometrze -1°C. Typowa pogoda dla Finlandii na tamten okres. Po meczu nie docierało do mnie, że to już koniec. Trudno było mi to sobie zobrazować. Przecież grałem w piłkę regularnie od wielu lat. Nagle to miało się zakończyć. Myślę, że dopiero po dwóch tygodniach zacząłem zdawać sobie sprawę, że to już koniec – powiedział Kasper Hämäläinen.




Niespodziewany obrót spraw w kwestii Karola Świderskiego? Transfer się komplikuje [CZYTAJ]

Fin pod koniec swojej kariery zaczął planować życie po etapie zawodowego grania w piłkę. Były piłkarz Lecha Poznań i Legii Warszawa zainteresował się zarządzaniem w sporcie. Były reprezentant Finlandii ukończył nawet studia licencjackie.




– Myślę, że wielu piłkarzy zapomina, żeby w czasie kariery robić coś poza graniem w piłkę. Wiele rzeczy przekłada na później i nagle przychodzi czas, gdy kończy się karierę i nie ma się perspektyw – dodał.

– Jest duży procent piłkarzy, którzy mają problemy po zakończeniu kariery. Może jest tak, że nie wiedzą, co ich interesuje w danym momencie. A wtedy trzeba po prostu to znaleźć, a wcześniej lepiej poznać siebie. Nie można zamykać się tylko na piłkę i żyć w tej bańce. Nawet wiążąc plany po karierze z tym sportem, trzeba patrzeć szerzej – ocenił były reprezentant Finlandii.

Rola dyrektora sportowego

W tym samym wywiadzie Kasper Hämäläinen poruszył także kwestię swojej pracy w potencjalnej roli dyrektora sportowego rodzimego Turun Palloseura. Fin przyznał, że czerpie inspirację między innymi z Pogoni Siedlce.

– Szukam różnych opcji. Chciałbym pomóc temu klubowi (TPS), ale nie mogę tego jeszcze potwierdzić. Wiem jedno, że mamy dużo do zrobienia. Praca dyrektora sportowego byłaby dla mnie odpowiednia. Jednak nie zawsze tak było. Kiedy nie miałem dzieci, chciałem być trenerem. Kiedy pojawiły się, zdałem sobie sprawę, że to nie dla mnie, bo zajmuje to za dużo czasu. Swoje plany jednak kieruje w stronę zarządzania – stwierdził.

– Inspiruję się m.in. Bodø/Glimt, Lechem Poznań i… Pogonią Siedlce. Mam tam bardzo dobrego kolegę, Grzegorza Koprukowiaka. Dużo ze sobą rozmawiamy. Pomagał mi przy pisaniu pracy magisterskiej, której tematem było zarządzanie klubem i identyfikacja talentów. Poza tym wymieniamy dużo spostrzeżeń dotyczących działań w TPS. Jego wizja jest zgodna z moją. To zdrowa relacja – podsumował.

Źródło: TVP Sport

Old Trafford zostanie rozebrane? Taka opcja najbardziej się opłaca

 

Kibice Manchesteru United w ostatnich latach narzekają nie tylko na wyniki sportowe swojego ulubionego zespołu. Fani Czerwonych Diabłów często lamentują również na temat Old Trafford, które wymaga gruntownej przebudowy.




Zmiany w Manchesterze United

Sir Jim Ratcliffe wykupił 25% udziałów w Manchesterze United. W związku z tym kibice Czerwonych Diabłów oczekują inwestycji. Oprócz finansowania wydatków na cele sportowe fani mają nadzieję na usprawnienie stadionu.




„Walczyłbym o jego zatrudnienie”. Czeski dyrektor sportowy rozpływa się na temat Papszuna [CZYTAJ]

Old Trafford od dawna uchodzi za kultowy stadion, jednak jego standard odbiega od nowoczesnego. Firma Populous, która pracowała przy budowie stadionu Tottenhamu, przedstawiła swoje koncepcje, które można wdrożyć.




Według jej przedstawicieli w grę wchodzi całkowite wyburzenie obiektu lub jego przebudowa. Dyrektor firmy, Chris Lee jest zwolennikiem pierwszego z pomysłów. Twierdzi on, że taka opcja bardziej opłaciłaby się klubowi.

– Początkowe nakłady byłyby wysokie, ale przy Old Trafford jest mnóstwo terenu pod zabudowę. W dodatku United w trakcie budowy mogliby nadal korzystać z Old Trafford, więc nie traciliby zysków z dnia meczowego. Dostępną przestrzeń można wykorzystać pod budowę czegoś innowacyjnego i ekscytującego – wytłumaczył Lee.





Według medialnych doniesień koszt budowy nowego stadionu wyniósłby około 2 mld funtów.

Źródło: Daily Mail, Meczyki

„Walczyłbym o jego zatrudnienie”. Czeski dyrektor sportowy rozpływa się na temat Papszuna

Jan Nezmar pochwalił Marka Papszuna. Były dyrektor Slavii Praga w rozmowie z „isport.blesk.cz” powiedział, że walczyłby o zatrudnienie Polaka w każdym klubie.




Pochwała dla Papszuna

Marek Papszun wraz z końcem poprzedniego sezonu przestał pełnić funkcję trenera Rakowa Częstochowa. Były szkoleniowiec Medalików od tamtej pory pozostaje bez pracy w zawodzie. Co kilka tygodni Polak jest jednak wymieniany w gronie kandydatów do objęcia zagranicznego klubu. W przeszłości wiele mówiło się o zespołach z Grecji, reprezentacji Czech lub Dynamie Kijów z Ukrainy.




Chwytający za serce gest piłkarza Premier League. „Potrzebujemy Cię Tato” [CZYTAJ]

Były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa wyrobił sobie w Europie renomę. Polak otrzymał pochwałę od czeskiego dyrektora sportowego, który w przeszłości pracował w Slavii Praga. Jan Nezmar w rozmowie z „isport.blesk.cz” stwierdził, że walczyłby o zatrudnienie Papszuna w każdym zespole.




– Miałem okazję zobaczyć, jak pracuje Papszun i jego sztab. Nie ukrywam, że wywarli na mnie ogromne wrażenie. Gdybym był teraz dyrektorem sportowym jakiegokolwiek klubu, walczyłbym o jego zatrudnienie. Papszun jest jednym z tych, których chciałbym mieć u siebie – powiedział były dyrektor sportowy Slavii Praga.





Źródło: isport.blesk.cz

„Powiedziałem, że mamy dużą wtopę”. Nieporozumienie w polskiej kadrze podczas EURO 2016

Tomasz Iwan w Kanale Sportowym opowiedział o organizacyjnej wtopie ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej podczas EURO 2016. Były pracownik sztabu Adama Nawałki zdradził, że kadra zapomniała zabrać skrzyni ze sprzętem na mecz z Irlandią Północną.




Pomyłka na EURO

Występ reprezentacji Polski na EURO 2016 jest wspominany z wielkim sentymentem. Podopieczni Adama Nawałki doszli do ćwierćfinału tego turnieju. Okazuje się jednak, że polski sztab podczas zgrupowania popełnił kilka wpadek.




Absolutna bomba transferowa Rakowa? Mistrz Polski może pobić rekord całej Ekstraklasy! [CZYTAJ]

W zespole Adama Nawałki znajdował się między innymi Tomasz Iwan. Były reprezentant Polski opowiedział o gafie sztabu wspomnianego szkoleniowca. Biało-Czerwoni przed meczem grupowym z Irlandią Północną mogli skorzystać tylko z jednego kompletu strojów. W praktyce porwana koszulka oznaczałaby zejście zawodnika z boiska i tym samym grę w osłabieniu.




– Jedziemy na mecz, jesteśmy na miejscu i okazuje się, że nie zabrano skrzyni ze sprzętem. Gramy tylko w jednym komplecie koszulek. Nie było możliwości ściągnięcia strojów, one były w naszej bazie treningowej – powiedział Tomasz Iwan w „Kanale Sportowym”.

– Idę do Kuby Błaszczykowskiego, do „Lewego” i mówię im o całej sytuacji, bo w przerwie nie mogliśmy zmienić koszulek! Powiedziałem, że mamy dużą wtopę. Jest jeden zestaw koszulek, musimy z tego wybrnąć. Na farcie wszystko poszło – podsumował.




Źródło: Kanał Sportowy

Nowe informacje ws. poszukiwań trenera Lecha Poznań. Kolejne rynki pod lupą

Niedawno Lech Poznań zwolnił Johna van den Broma, którego do końca sezonu zastąpił Mariusz Rumak. Władze Kolejorza rozglądają się za nowym szkoleniowcem. Według Antoniego Bugajskiego poznaniacy są zainteresowani Maciejem Skorżą oraz kandydatami z Niemiec i Bałkanów.




Gdzie szuka Lech?

Mariusz Rumak zastąpił Johna van den Broma po ostatniej tegorocznej kolejce PKO BP Ekstraklasy. Szkoleniowiec będzie jednak pracował z zespołem Lecha Poznań tylko do końca bieżącego sezonu.




Podolski odrzucił gigantyczne pieniądze. „Zapytałem wtedy siebie: czego chcę?” [CZYTAJ]




W związku ze zmianami władze Kolejorza poszukują nowego szkoleniowca. Do niedawna wiele mówiło się o tym, że poznaniacy spoglądają na trenerów ze Skandynawii. Według Antoniego Bugajskiego Piotr Rutkowski i spółka badają również rynek niemiecki i bałkański.




Dziennikarz Przeglądu Sportowego dodał także, że jedyną polską opcją jest Maciej Skorża. Jego zatrudnienie jest jednak mało prawdopodobne. 51-letni szkoleniowiec niedawno rozstał się z Urawa Red Diamonds z prywatnych powodów.

Źródło: Przegląd Sportowy

Podolski odrzucił gigantyczne pieniądze. „Zapytałem wtedy siebie: czego chcę?”

Lukas Podolski był gościem w podcaście „FC Köln”. Były reprezentant Niemiec wypowiedział się na temat lukratywnej oferty, jaką dostał podczas swojej kariery piłkarskiej.




Odrzucił wielkie pieniądze

Lukas Podolski podczas piłkarskiej kariery bronił barw wielu potężnych marek. Były reprezentant Niemiec grał m.in. dla Interu, Arsenalu, Bayernu czy Galatasaray. Aktualnie doświadczony zawodnik broni barw Górnika Zabrze.




Firma byłego piłkarza Arsenalu warta 40 razy więcej niż… majątek Cristiano Ronaldo! [CZYTAJ]

Podolski był niedawno gościem podcastu „FC Köln”. 38-letni piłkarz Górnika Zabrze opowiedział o ofertach kontraktu od Manchesteru City, HSV i Borussii Dortmund.




– W 2007 roku, gdy byłem w Bayernie Monachium, prowadziłem negocjacje z Manchesterem City. Chcieli przekonać mnie do zmiany klubu. To był czas, gdy zaczęli budować City, które jest teraz. Miałem oferty z innych klubów z Bundesligi. Hamburg chciał mnie dwa razy ściągnąć, Borussia Dortmund też mnie chciała – powiedział „Poldi”.

Były reprezentant Niemiec przyznał również, że otrzymał oferty z Francji oraz Juventusu. Pojawiła się także oferta z Chin.




– Mógłbym tam pojechać i zarabiać 50 milionów rocznie. Zapytałem wtedy siebie: czego chcę? Mam dzieci, rodzinę. Chcę się dobrze bawić i grać w piłkę nożną, normalnie żyć, a nie gonić za wszystkim – dodał.

Ta propozycja jednak nie wzbudziła jego zainteresowania. Lukas Podolski zakończył swoją wypowiedź deklaracją, że w przyszłości wróci na trybuny FC Köln jako kibic. To właśnie w tym zespole „Poldi” grał najwięcej w swojej karierze. Były reprezentant Niemiec uzbierał tam 181 występów.

Źródło: FC Köln, Sport.pl

Były reprezentant Polski zwolennikiem Krychowiaka w FC Barcelonie. „To byłaby wielka historia”

Kilka dni temu Mundo Deportivo wymieniło Grzegorza Krychowiaka w kontekście transferu do FC Barcelony. Polak miałby zastąpić kontuzjowanego Gaviego. Zwolennikiem takiego ruchu jest były reprezentant Polski, Roman Kosecki.




„Krycha” w Barcelonie?

Według Mundo Deportivo Grzegorz Krychowiak byłby jednym z możliwych zastępców Gaviego w FC Barcelonie prowadzonej przez Xaviego Hernandeza. Wspomniane doniesienia hiszpańskiej prasy podpaliły polskie media.

Legia stanowcza w kwestii sprzedaży swoich zawodników. „Błyskawicznie ją odrzuciłem” [CZYTAJ]




Wielu dziennikarzy skwitowało te informacje szerokim uśmiechem. Znalazł się jednak orędownik takiego ruchu. Mowa o byłym reprezentancie Polski. Roman Kosecki w rozmowie z TVP Sport przyznał, że „Krycha” przydałby się Dumie Katalonii.




– Takich piłkarzy nigdy dość. Krychowiak ma swoje ograniczenia, ale na pewno jest inteligentnym graczem. Zawsze umiał się odpowiednio ustawić i nadal to umie. Jego forma czasami pozostawiała wiele do życzenia, ale przede wszystkim nigdy nie pękał. Zawsze walczył na całego i nie odstawił nogi – powiedział były reprezentant Polski.

– Za drużynę dawał się pokroić. W Hiszpanii pamiętają jego świetne występy w Sevilli i dlatego faktycznie może być brany pod uwagę. Być może Xavi uzna, że Grzesiek mógłby być dobrym uzupełnieniem dla Guendogana. To byłaby wielka historia. Trzymam kciuki, żeby tak się stało – dodał.




Źródło: TVP Sport

Skorża nie jest już trenerem Urawa Red Diamonds. Przedstawił powód

Maciej Skorża nie jest już trenerem japońskiego Urawa Red Diamonds. Były szkoleniowiec Lecha Poznań zdradził powody swojej decyzji o opuszczeniu klubu z Kraju Kwitnącej Wiśni.




Koniec japońskiej przygody

Maciej Skorża zdecydował się na opuszczenie Urawa Red Diamonds. Polak wygrał ze wspomnianym klubem finał Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Niedawno w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata odpadł z Manchesterem City. Jego drużyna jednak nie wywalczyła brązowego medalu.




Piłkarz Fluminense rzucił się na zawodnika Manchesteru City! Awantura po finale KMŚ [CZYTAJ]

Na razie nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy polskiego szkoleniowca. Skorża w rozmowie po ostatnim spotkaniu opowiedział o przyczynach swojej rezygnacji. Podobnie jak w przypadku opuszczenia Lecha Poznań, zdecydowały kwestie prywatne.




– Wiem, że Pep Guardiola pracuje z Manchesterem City przez siedem lat. Ja tak nie umiem. Jestem innym typem człowieka. Muszę wziąć urlop. Konieczna jest regeneracja, odświeżenie głowy. Zbiorę energię i podejmę się kolejnych wyzwań – powiedział klubowym mediom.

51-letni szkoleniowiec dał jednak do zrozumienia, że chciałby jeszcze kiedyś poprowadzić japoński klub. Według nieoficjalnych doniesień zarząd Urawa Red Diamonds był gotowy na przedłużenie kontraktu z Polakiem.




Źródło: Urawa Red Diamonds

Jakub Kwiatkowski zostanie dyrektorem wielkiej redakcji. PZPN będzie miał z nim wiele do czynienia

Polski Związek Piłki Nożnej niedawno zwolnił Jakuba Kwiatkowskiego z roli rzecznika prasowego i team managera reprezentacji. Według doniesień Tomasza Włodarczyka z portalu „Meczyki.pl” były pracownik federacji będzie nowym dyrektorem TVP Sport.




Zmiana pracy

Jeszcze kilka tygodni temu Jakub Kwiatkowski pożegnał się z rolą team managera i rzecznika prasowego w Polskim Związku Piłki Nożnej. „Kwiatek” nie musiał długo czekać na podjęcie nowej pracy. Szczegóły na temat jego przyszłości przekazał Tomasz Włodarczyk z portalu „Meczyki.pl” (LINK DO ARTYKUŁU).




– Według naszych informacji Kwiatkowski pozostanie bowiem przy sporcie i zostanie nowym dyrektorem „TVP Sport”! Publiczny nadawca przechodzi obecnie spore zmiany. Mają one rzecz jasna związek z powołaniem nowego rządu. Wygląda na to, że roszady personalne nie ominą także redakcji sportowej i po zaledwie kilku miesiącach ze stanowiskiem pożegna się Krzysztof Zieliński – czytamy w artykule.

To właśnie w miejsce Krzysztofa Zielińskiego trafi Jakub Kwiatkowski. Co ważne, będzie on miał wiele do czynienia z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Wszystko przez prawa do transmisji meczów reprezentacji.




Szymon Marciniak przeniesie się do Premier League? „Myślano, żeby go tam sprowadzić” [CZYTAJ]

Ponadto „Kwiatek” będzie w nadchodzącym 2024 roku nadzorował dwa wielkie wydarzenia. Przypomnijmy, że w tym okresie odbędą się Igrzyska Olimpijskie w Paryżu oraz Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2024. Gospodarzem drugiej z wymienionych imprez będą Niemcy. Na razie jednak nie wiadomo, czy Biało-Czerwoni zagrają na turnieju. Tego dowiemy się po wiosennych barażach.




Źródło: Meczyki.pl

Szymon Marciniak przeniesie się do Premier League? „Myślano, żeby go tam sprowadzić”

 

Rafał Rostkowski wypowiedział się na temat pracy Szymona Marciniaka w innej lidze niż PKO BP Ekstraklasa. Według byłego sędziego angielska Premier League jest poważnie zainteresowana usługami Polaka.




Marciniak w Premier League?

Szymon Marciniak w ciągu ostatniego roku sędziował finał mundialu i Ligi Mistrzów. Niedługo polski arbiter poprowadzi finał Klubowych Mistrzostw Świata. Nie bez powodu sędzia z Płocka otrzymuje takie wyróżnienia. Idą za tym umiejętności, które dostrzegły również najlepsze ligi świata.




Miły gest Alaves wobec kibiców przy okazji meczu z Realem Madryt. Na krzesełkach były… kanapki [CZYTAJ]

Według Rafała Rostkowskiego angielska Premier League jest poważnie zainteresowana usługami Szymona Marciniaka. Były arbiter przedstawił takie informacje w Magazynie Sportowym Radia RDC.




– Arabia Saudyjska jest dosyć oczywistym kierunkiem. Wcześniej mówiło się o Chinach, o amerykańskiej lidze MLS. Mam sygnały z Anglii, że myślano, żeby go tam sprowadzić – powiedział były międzynarodowy sędzia.

Nadchodzący finał Klubowych Mistrzostw Świata z udziałem Szymona Marciniaka zaplanowano na piątek o godzinie 19:00. Na boisku zmierzą się Manchester City oraz brazylijskie Fluminense. Nieco wcześniej, bo o 15:30 Maciej Skorża i jego Urawa Red Diamonds powalczy z Al-Ahly o brązowy medal turnieju.




Źródło: TVP Sport

fot. Kacper Polaczyk/Polczyk FOTO 

Wielki klub gotowy na udział w Superlidze. „Piłką nożną zarządzają starzy ludzie bez wizji”

Temat Superligi powraca jak bumerang. Wielu gigantów wciąż odmawia udziału w projekcie, jednak niektórzy się wyłamują. Według agencji ANSA na Superligę przychylnie patrzy włoskie Napoli.




Chcą grać

W miniony czwartek pojawiło się wiele informacji na temat Superligi. Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał werdykt w jej sprawie. Wspomniany podmiot uznał działania FIFA i UEFA blokujące powstanie nowych rozgrywek za niezgodne z prawem.




„Probierz spotkał się z Michniewiczem przed zwolnieniem Kwiatkowskiego”. Był anonimowym informatorem? [CZYTAJ]

To otworzyło więc furtkę na utworzenie projektu. Mimo to giganci nadal nie chcą w nim uczestniczyć. Swój sprzeciw zakomunikowały m.in. Manchester United, Chelsea, Inter czy Bayern Monachium. W gronie odmawiających na próżno szukać SSC Napoli.

Wiele wskazuje na to, że prezes klubu Aurelio De Laurentiis przychylnie patrzy w kierunku powstania Superligi. Nowe doniesienia w tej sprawie przekazała agencja ANSA.




– Byłby gotowy do udziału w dialogu z innymi głównymi europejskimi klubami, aby pomóc wspólnie budować projekt. Prezydent Napoli kilkakrotnie stwierdzał, że opowiada się za Superligą jako alternatywnym turniejem spełniającym kryteria merytokratyczne – czytamy.




Włoski producent filmów potwierdził te doniesienia na łamach „Corriere dello Sport”. 74-letni biznesmen odbył już nawet rozmowę z przedstawicielem Realu Madryt.

– Rozmawiałem z Florentino Pérezem i zgadzamy się na spotkanie z innymi przedsiębiorcami w celu omówienia planów na przyszłość. Piłką nożną zarządzają starzy ludzie bez wizji – powiedział.

Źródło: ANSA, Corriere dello Sport, Transfery.info

„Probierz spotkał się z Michniewiczem przed zwolnieniem Kwiatkowskiego”. Był anonimowym informatorem?

Nie milkną echa po zwolnieniu Jakuba Kwiatkowskiego z Polskiego Związku Piłki Nożnej. Nowe informacje w tej sprawie przekazał Jakub Seweryn z portalu „Sport.pl”. Według dziennikarza kilka dni przed decyzją federacji Michał Probierz spotkał się z Czesławem Michniewiczem, który miał na pieńku z byłym rzecznikiem prasowym kadry.




Kulisy sprzed rozstania

Jakub Kwiatkowski pracował w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej przez jedenaście lat. Michał Probierz kilka tygodni temu postanowił jednak przerwać tę współpracę. Wielu kibiców i dziennikarzy zastanawiało się, co było powodem takiej decyzji.




Maciej Skorża o prowadzeniu reprezentacji. „To na pewno coś, o czym marzy każdy trener” [CZYTAJ]

Nowe doniesienia w tej sprawie przedstawił portal „Sport.pl”. Wcześniej wspomniane źródło sugerowało, że ta decyzja może być opóźnionym efektem konfliktu z Czesławem Michniewiczem. Według Jakuba Seweryna kilka dni przed zwolnieniem Kwiatkowskiego doszło do spotkania Michała Probierza ze wspomnianym szkoleniowcem.




– W weekend poprzedzający 5 listopada (dzień, w którym Jakub Kwiatkowski został poinformowany przez selekcjonera Probierza i prezesa Kuleszę o zakończeniu współpracy) – selekcjoner udał się do Trójmiasta, a konkretnie do Gdańska, gdzie odbywała się konferencja metodyczna dla trenerów organizowana przez PZPN oraz Pomorski ZPN – czytamy.

– Jak się dowiedzieliśmy, Probierz wybrał się wieczorem na kolację z… Czesławem Michniewiczem! Obu panom w restauracji towarzyszył także prezes Pomorskiego ZPN Radosław Michalski, który był największym zwolennikiem zatrudnienia, a następnie też pracy Michniewicza w reprezentacji Polski. Były selekcjoner zapewne opowiedział obecnemu z wielką chęcią i ze szczegółami o swoim konflikcie z Kwiatkowskim i to mogło przechylić szalę na niekorzyść byłego już team managera kadry. A gdy pojawiła się informacja o zwolnieniu Jakuba Kwiatkowskiego, na twarzy Michniewicza najpewniej pojawił się delikatny uśmiech – dodano.

Co ciekawe, po czasie w federacji uznano decyzję o zwolnieniu Jakuba Kwiatkowskiego za trafioną. Powodem były wycieki do prasy.




– Bez decyzji Probierza rozstania PZPN z Kwiatkowskim najpewniej by nie było, aczkolwiek nie jest tajemnicą, że nie był on też ulubieńcem dyrektora Departamentu Mediów i Komunikacji PZPN Tomasza Kozłowskiego. Co więcej, jak usłyszeliśmy, z czasem w samej federacji przekonano się do słuszności rozstania z byłym rzecznikiem. Tym bardziej, gdy, według osób z PZPN, chwilę po rozmowie Kuleszy z Kwiatkowskim informacja o zwolnieniu tego drugiego pojawiła się już na portalu Meczyki.pl. W federacji nie mają też wątpliwości, że nieprzypadkowo tuż po odejściu Kwiatkowskiego w mediach rozpoczął się wysyp doniesień „anonimowych informatorów” uderzających w PZPN oraz prezesa Cezarego Kuleszę. Na kontrolowane wycieki informacji miał też już narzekać przy okazji konfliktu Czesław Michniewicz – podsumował Seweryn.

Jakub Kwiatkowski pełnił funkcję team managera oraz rzecznika prasowego. Jego miejsce na drugim z wymienionych stanowisk zajął Emil Kopański, który wcześniej zajmował się tą kwestią w młodzieżowej kadrze Biało-Czerwonych.

Źródło: Sport.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.