NEWSY I WIDEO

Tam chciałby pracować Adrian Siemieniec. „Jest jednym z moich marzeń”

Adrian Siemieniec zdaje się mieć bardzo duże szanse, aby w przyszłości pracować w zagranicznej lidze. Na ostatniej konferencji prasowej szkoleniowiec przyznał, gdzie chciałby pracować. Jego wybór padł na Serie A.




Siemieniec został trenerem Jagiellonii w 2023 roku, a w sezonie 2023/24 poprowadził ją do historycznego, pierwszego mistrzostwa Polski. Co więcej, „Duma Podlasia” pod jego wodzą utrzymuje bardzo wysoką dyspozycję. Dodatkowo jest w stanie nieźle pokazywać się w Lidze Konferencji.

Włoski kierunek?

Ostatnim razem co prawda tak kolorowo nie było. Jagiellonia przegrała pierwszy mecz 1/16 LKE z Fiorentiną 0-3. W czwartek rozegrany zostanie rewanż, a na konferencji przedmeczowej Siemieniec odniósł się do planów na przyszłość.

– Bardzo często ktoś ocenia mnie przez pryzmat wieku, że brakuje mi doświadczenia, a ja trenerem jestem od krótkiego czasu, natomiast jako trener w ogóle pracuję od czternastu lat, więc trochę doświadczenia mam. Oczywiście jeszcze wszystkiego nie przeżyłem. Natomiast jako trener i tak jak moi piłkarze, którzy w czwartek wyjdą na boisko, wszyscy mamy marzenia i pewnie te marzenia sprowadzają się w przypadku piłkarzy do gry, a w przypadku moim jako trenera do pracy w topowych ligach europejskich – cytuje Siemieńca „TVP Sport”.

– Nie ma co ukrywać, że Serie A do takich lig należy. Oczywiście droga tutaj jest trudna, ona jest kręta i długa i może prowadzić czasami przez inne miejsca, a nie bezpośrednio tutaj, ale nie będę ukrywał, że praca we Włoszech jest jednym z moich marzeń. Jedyne co mogę zrobić, a musi mi w tym też pomóc drużyna, że na taką szansę w przyszłości zasługuję – dodał.

Tam będą stacjonować Polacy, jeśli awansują na mundial! Kadrę czekają luksusowe warunki

Reprezentacja Polski nie ma nadal zagwarantowanego awansu na mistrzostwa świata. Mimo to, PZPN wybrał już bazę dla „Biało-Czerwonych”. W przypadku zakwalifikowania się na mundial, zamieszkają w kurorcie golfowym w Teksasie.




W marcu reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży mistrzostw świata. Finał, jeśli do niego awansujemy, rozegramy ze Szwecją lub Ukrainą. Zwycięzca naszej ścieżki barażowej trafi do grupy F na mundialu, gdzie czekają już Tunezja, Holandia oraz Japonia.

Baza wybrana

Choć awans na mistrzostwa nie jest jeszcze zapewniony, PZPN skorzystał z rekomendacji FIFA i wybrał bazę dla kadry. Według portalu meczyki.pl, „Biało-Czerwoni” będą stacjonować w Teksasie. Wybór padł konkretnie na luksusowy kurort Westin Dallas Stonebriar Golf Resort & Spa, położony w pobliżu Toyota Stadium, na którym drużyna będzie trenować.

– Toyota Stadium położony w mieście Frisco od 2005 roku służy jako domowy obiekt FC Dallas. Odbywają się na nim zarówno spotkania w rozgrywkach MLS, jak i mecze futbolu amerykańskiego w ligach uniwersyteckich i akademickich, a także koncerty. Cały kompleks obejmuje 17 boisk – czytamy na „Meczykach”.

– Bazą reprezentacji Polski na mundialu będzie Westin Dallas Stonebriar Golf Resort & Spa. Całkowita powierzchnia niedawno odnowionego ośrodka wynosi 160 hektarów, na których kryją się wszelkie niezbędne udogodnienia. Hotel składa się z 302 pokojów o powierzchni od 28 do nawet 196 m² – uzupełniono.




Co istotne, Polacy nie będą mieli do pokonania stamtąd dużych odległości na mecze. W przypadku awansu, 15 czerwca „Biało-Czerwoni” zagrają z Tunezją w Monterrey, dokąd leci się z Dallas około dwóch godzin. Krócej, bo nieco ponad godzinę leci się do Huston, gdzie 20 czerwca Polacy zagraliby z Holandią.

Najbliżej będzie na mecz z Japonią, na zakończenie fazy grupowej. Do Arlington z hotelu kadry jest zaledwie 54,3 km.

Źródło: meczyki.pl

Ujawniono kulisy braku powołań dla Casha za Probierza. „Niepoważnie potraktowany”

Dziś Matty Cash jest pewniakiem w kadrze Jana Urbana, ale za kadencji Michała Probierza jego sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Teraz na światło dzienne wychodzą kulisy tamtych decyzji.

Od pomijanego do filaru reprezentacji

Trudno dziś wyobrazić sobie reprezentację Polski bez Matty’ego Casha. Prawy obrońca Aston Villi regularnie wychodzi w podstawowym składzie, a u Jana Urbana cieszy się pełnym zaufaniem. Co więcej, ubiegły rok był dla niego wyjątkowo udany, ponieważ zdobywał bramki w meczach z Mołdawią, Holandią i Finlandią.

Jednak jeszcze niedawno jego pozycja w drużynie narodowej nie była tak mocna. Za kadencji Michała Probierza defensor często wypadał z listy powołań. Selekcjoner unikał jednoznacznych wyjaśnień, dlatego wokół tej sprawy narastały spekulacje.

Ojciec zawodnika, Stuart Cash, w rozmowie ze Sport.pl podkreślał, że mimo braku powołania na ostatnie mistrzostwa Europy jego syn zachował profesjonalizm i utrzymywał kontakt ze sztabem.

Odmowa, która mogła zaważyć

Nowe światło na całą sytuację rzucił Piotr Wołosik z Przeglądu Sportowego. Dziennikarz ujawnił, że doszło do zdarzenia, które mogło wpłynąć na relacje między selekcjonerem a zawodnikiem.

– Któregoś razu Michał Probierz poleciał na Wyspy spotkać się po meczu z Mattym Cashem, a ten odmówił. Powiedział, że rodzina się zjechała i on ma obowiązki w domu. I odmówił trenerowi spotkania. Stąd właśnie tutaj chyba było takie, powiedzmy zacietrzewienie trenera Probierza, no bo jednak został potraktowany trochę niepoważnie – stwierdził Wołosik.

Jeśli ta relacja jest zgodna z rzeczywistością, sytuacja nabiera zupełnie innego wymiaru. Selekcjoner mógł faktycznie odebrać odmowę jako brak zaangażowania. Dziś jednak temat wydaje się zamknięty, bo Cash odzyskał stabilną pozycję w reprezentacji.

Źródło: Przegląd Sportowy

Cristiano Ronaldo przechodzi do piłkarskich gabinetów? Przejął akcje hiszpańskiego klubu

Cristiano Ronaldo wciąż imponuje na boisku, ale teraz zrobił krok w stronę gabinetów. Portugalczyk został współwłaścicielem UD Almería i oficjalnie rozpoczął nowy etap kariery.

25 procent udziałów i nowy rozdział

Cristiano Ronaldo nabył 25 procent udziałów w Almerii za pośrednictwem spółki CR7 Sports Investments. Kwoty transakcji nie ujawniono, jednak sama informacja natychmiast obiegła piłkarski świat.

Czterdziestojednoletni napastnik od ponad dwóch dekad utrzymuje się w ścisłej czołówce światowego futbolu. Obecnie reprezentuje barwy Al-Nassr, ale jednocześnie myśli o przyszłości poza boiskiem. Inwestycja w hiszpański klub to wyraźny sygnał, że buduje swoją pozycję także w roli właściciela.

– Od dawna marzyłem, by wpływać na futbol także poza boiskiem. Almería to klub z solidnymi fundamentami i ogromnym potencjałem. Chcę pomóc w jego dalszym rozwoju – podkreślił.

Prezydent klubu, Mohamed Al-Khereiji, nie ukrywał satysfakcji.

– To ogromny zaszczyt, że Cristiano zdecydował się zainwestować właśnie w nasz projekt. Doskonale zna hiszpańskie realia i wie, jak wielki potencjał ma zarówno drużyna, jak i akademia – zaznaczył.

Symboliczny powrót do Hiszpanii

Dla wielu obserwatorów to symboliczny powrót Ronaldo do kraju, w którym przeżył swoje najbardziej spektakularne lata. W barwach Realu Madryt święcił triumfy przez dziewięć sezonów, zanim w 2018 roku przeniósł się do Juventusu.

UD Almería znajduje się obecnie na trzecim miejscu w LaLidze 2 i traci dwa punkty do lidera, Racingu Santander. Do końca sezonu pozostało 15 kolejek, dlatego walka o awans zapowiada się emocjonująco. Pierwszy mecz z Ronaldo w roli współwłaściciela klub rozegra na wyjeździe z Albacete Balompié.

Ruch Portugalczyka ma także kontekst biznesowy, ponieważ Almería trafiła wcześniej w ręce saudyjskiej grupy inwestycyjnej. Ronaldo utrzymuje bliskie relacje z jej władzami, dlatego ten krok wydaje się logicznym rozwinięciem współpracy.

Źródło: UD Almería, CR7 Sports Investments, Transfery.info

Padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego w „Milionerach”! Uczestnik nie znał odpowiedzi

W „Milionerach” padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego. Uczestnik niestety nie znał poprawnej odpowiedzi i odpadł z programu.

W jednym z ostatnich odcinków „Milionerów” padło pytanie dotyczące Wojciecha Szczęsnego. Brzmiało ono następująco: „Wojciech Szczęsny nigdy nie obronił rzutu karnego strzelanego przez:”. Do wyboru gracz miał 4 odpowiedzi: Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappe oraz Neymar.

Uczestnik programu nie znał odpowiedzi na to pytanie. Skorzystał z opcji telefonu do przyjaciela, który zastanawiał się między dwiema opcjami – Neymarem i Cristiano Ronaldo. Ostatecznie gracz postawił na Neymara. Poprawną odpowiedzią był jednak CR7.

Wojciech Szczęsny obronił rzuty karne wykonywane przez Neymara, Leo Messiego oraz Kyliana Mbappe. Jedenastkę strzelaną przez Brazylijczyka wybronił w 2015 roku w trakcie meczu Ligi Mistrzów pomiędzy AS Romą a FC Barceloną (1:6). Rzut karny Messiego obronił na Mistrzostwach Świata w Katarze w 2022 roku podczas meczu Polska – Argentyna (0:2). Jedenastkę Mbappe obronił w 2025 roku przy okazji rywalizacji FC Barcelony z Realem Madryt (1:2). Co ciekawe, każdy z tych trzech meczów kończył się porażką drużyn polskiego golkipera.


źródło: Polsat

Mikael Ishak szczerze o swojej przyszłości. Gwiazda Lecha z jasnym przekazem

Zbliża się ważny moment dla Lecha Poznań. Tylko do czerwca 2027 roku obowiązuje kontrakt Mikaela Ishaka. Szwed przekonywał już, że „Kolejorz” zawsze będzie u niego priorytetowy, ale na razie nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość.




Ishak trafił do Lecha w lipcu 2020 roku jako następca dla Christiana Gytkjaera. 32-latek nie dość, że zapełnił pustkę po odejściu Duńczyka, to został legendą „Kolejorza”, a także jego kapitanem. Dla Lecha rozegrał w sumie 203 mecze, strzelił 113 goli i dołożył 32 asysty.

Priorytety

Obecny kontrakt Ishaka z Lechem obowiązuje jednak jeszcze przez półtorej roku. Czy zostanie przedłużony? Szwed wypowiedział się w tej kwestii w rozmowie z tygodnikiem „Piłka Nożna”. Jak zaznaczył – Lech zawsze będzie dla niego priorytetowy.




– Jednym z powodów, dla których niezmiennie cieszę się występami w Lechu, jest fakt, że robię to, aby pomagać klubowi – nie gram dla nowej umowy czy dla transferu. To podejście częściowo uwalnia mnie od presji. Wiem, jak działa ten biznes. Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku. Mój kontrakt wygasa latem 2027. Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności. Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Jednak w przypadku gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam – powiedział Ishak.

Źródło: „Piłka Nożna”.

Zakaz przeprosin dla sędziów. Szef Kolegium wprowadził zaskakującą zasadę [WIDEO]

Kontrowersje w PKO BP Ekstraklasie nie cichną, a temat decyzji arbitrów wraca co kolejkę. Marcin Szulc w rozmowie z Meczykami ogłosił jednak zasadę, która może zaskoczyć wielu kibiców.

Wyjaśniać tak, przepraszać nie

PKO BP Ekstraklasa wchodzi w decydującą fazę sezonu, dlatego każdy błąd może mieć ogromne znaczenie. W tabeli panuje ścisk zarówno w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie, a dyskusje o pracy sędziów stają się coraz głośniejsze. Część środowiska uważa, że arbitrzy powinni częściej występować przed kamerami i tłumaczyć swoje decyzje. Do tej kwestii odniósł się szef Kolegium Sędziów PZPN, Marcin Szulc, w rozmowie na kanale Meczyki.

– Arbitrzy otrzymali ode mnie jasną informację, mogą stanąć przed kamerami i nie ma żadnego problemu z tym, żeby wyjaśniali podejmowane przez siebie decyzje. Natomiast nie mogą przepraszać – powiedział.

Szulc zaznaczył, że przyznanie się do błędu to jedno, ale przeprosiny to coś innego. Jego zdaniem ten gest bywa później wykorzystywany przeciwko sędziom.

– Jeśli stwierdzą, że jest to błąd, to na tym kończymy. Przeprosiny są potem w bardzo niecny sposób wykorzystywane przez osoby, które to dotyczy – dodał.

Porównanie do piłkarzy

Szef Kolegium podparł swoją decyzję porównaniem do zawodników. Zwrócił uwagę, że piłkarze nie przepraszają publicznie za niewykorzystane sytuacje, mimo że ich błędy również wpływają na wynik.

– My przyznajemy się do błędów, natomiast nie chciałbym, żeby sędziowie przepraszali kogokolwiek – podsumował.

Źródło: Meczyki.pl

Kapuadi w Widzewie. Michał Żewłakow tłumaczy sprzedaż obrońcy

Transfer stał się faktem. Steve Kapuadi odchodzi z Legii Warszawa do Widzewa Łódź, a stołeczny klub otwarcie mówi o powodach tej decyzji.

Dwa miliony euro i kontrakt do 2030 roku

Widzew Łódź oficjalnie ogłosił pozyskanie Steve’a Kapuadiego. 27-letni obrońca podpisał umowę obowiązującą do 30 czerwca 2030 roku. Legia Warszawa zdecydowała się na sprzedaż, ponieważ otrzyma jednorazową płatność w wysokości 2 mln euro. W kontrakcie zapisano również bonusy, co oznacza, że kwota może jeszcze wzrosnąć.

Wcześniej pojawiła się oferta z Włoch, konkretnie z US Cremonese, jednak transakcja nie doszła do skutku. Według dyrektora sportowego Michała Żewłakowa ta sytuacja mogła wpłynąć na samego zawodnika.

– Zbliżamy się do końca okienka transferowego i pierwsza oferta, która przyszła, była z Włoch, z Cremonese, ale transakcja nie doszła do skutku. Mam wrażenie, że to wpłynęło troszkę na Steve’a. A to, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od jakiegoś czasu. Oferta, którą przedstawił nam Widzew, była finansowo korzystna dla nas jako klubu. Podejrzewam, że też korzystna finansowo dla samego Steve’a, stąd taka decyzja – wyjaśnił Żewłakow w rozmowie z klubowymi mediami.

Stabilizacja finansowa i zaufanie do Papszuna

Dyrektor sportowy nie ukrywał, że sprzedaż ma także wymiar budżetowy. Legia nie zrealizowała wszystkich celów sportowych w pierwszej rundzie, dlatego wpływy finansowe nie osiągnęły zakładanego poziomu.

– Kiedy popatrzymy na rezultaty drużyny z pierwszej rundy tego sezonu, my w niektórych aspektach nie osiągnęliśmy tego celu, a co za tym idzie finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jaki został ustalony w budżecie. Ten transfer jest więc także pewnego rodzaju stabilizacją finansową – przyznał.

Odejście Kapuadiego ogranicza pole manewru w defensywie, jednak Żewłakow wierzy w rozwiązania wewnętrzne. Wskazał nazwiska Radovana Pankova, Artura Jędrzejczyka, Kamila Piątkowskiego, Jana Leszczyńskiego, Rafała Augustyniaka oraz Damiana Szymańskiego jako możliwe warianty.

Podkreślił także zaufanie do trenera Marka Papszuna.

– Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ograniczy to wybór trenera, i to będzie prawda, natomiast ja wierzę w trenera Papszuna… Wydaje mi się więc, że pewne warianty istnieją, z których może skorzystać trener Papszun. Oczywiście ostateczne słowo należeć będzie do niego, natomiast ja bym chciał, by trener mógł wybierać spośród piłkarzy, którzy są skoncentrowani na walce o punkty dla Legii – podsumował.

Źródło: Legia Warszawa

Mateusz Borek o sytuacji Roberta Lewandowskiego: „Jest teraz trochę rozdarty”

Mateusz Borek na łamach Kanału Sportowego obszernie skomentował obecną sytuację Roberta Lewandowskiego. – Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej – skomentował Mateusz Borek.

Obecny kontrakt Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną wygasa wraz z końcem tego sezonu. Czy współpraca zostanie przedłużona? Wydaje się, że na ten moment jest to kwestia otwarta. W tym sezonie Robert jest już zawodnikiem rotacyjnym. Pod względem liczby rozegranych minut Polak jest dopiero 14. piłkarzem Barcy w tym sezonie.

Borek o przyszłości Lewandowskiego

Co dalej z Robertem Lewandowskim? Wszystko wskazuje na to, że jego przyszłość wyjaśni się dopiero pod koniec tego sezonu. Sytuację 37-latka skomentował Mateusz Borek, który przy okazji ujawnił nieco informacji zakulisowych.

Lewandowski jest bardzo mocny psychicznie, zawsze był. Rozumie profesjonalne decyzje. Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej. Dostał bardzo dobrą finansowo ofertę z Chicago Fire. Pewnie odzywa się do niego Arabia Saudyjska. Chciałby zostać – jego żona otworzyła biznes w Barcelonie, sam przyzwyczaił się do tego miejsca, ma tam nowy dom, jego dzieci dobrze się czują. Chciałby dostać propozycję albo chociaż jakiś komunikat w stylu “game over”skomentował Mateusz Borek.

Klub jednak odwleka tę decyzję. To trudna sytuacja. Żyjesz w niepewności. Masz świadomość, że może zostało ci ostatnie 12 tygodni w tym klubie, na najwyższym poziomie piłkarskim. Cały czas słyszysz, że Barcelona podejmie decyzję na koniec sezonu uzupełnił dziennikarz Kanału Sportowego.

źródło: Kanał Sportowy

Koniec problemów zdrowotnych Arkadiusza Milika? Polak wrócił do treningów [WIDEO]

Arkadiusz Milik kontynuuje proces powrotu do zdrowia. Polak trenował dziś na boisku.

Problemy zdrowotne nie opuszczają Arkadiusza Milika. 31-latek pauzuje już od ponad 1,5 roku. Polak nie rozegrał żadnego meczu ani w tym ani w poprzednim sezonie. Po raz ostatni Arek zagrał w barwach Juventusu w maju 2024 roku. Od tego czasu borykał się z kilkoma różnymi urazami.

Milik już wcześniej kilkukrotnie był blisko powrotu do gry. Wtedy odzywały się jednak kolejne problemy zdrowotne. Tym razem Polak ponownie jest blisko powrotu do pełni sprawności. Włoskie media obiegły materiały na których widać, jak 31-latek trenuje na boisku. Na części filmów widać, jak Polak trenuje indywidualnie, a na kolejnych widać go nawet w grze wewnętrznej.

Pedri inwestuje miliony euro. Pomocnik Barcelony wchodzi w zaskakujący biznes

Pedri wrócił na boisko po kontuzji, ale równie głośno zrobiło się o jego ruchach poza futbolem. Pomocnik Barcelony wydał miliony euro na kolejną nieruchomość.

Powrót do gry i ofensywa inwestycyjna

Pedri w niedzielę znów pojawił się na murawie w meczu FC Barcelony z Levante. Wrócił po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej urazem uda, dlatego kibice odetchnęli z ulgą. Jednak w ostatnich dniach więcej mówi się o jego decyzjach biznesowych niż o formie sportowej. Hiszpan najpierw kupił klasztor w Tegueste, który planuje przekształcić w hotel, a teraz zdecydował się na kolejną inwestycję.

Jak informuje Sport.es, 23-latek nabył Hotel Villa de Barajas w Madrycie. To czterogwiazdkowy obiekt położony na obrzeżach stolicy, niedaleko lotniska Madryt-Barajas, planowanego toru Formuły 1 oraz stacji metra.

4,2 miliona euro za hotel przy lotnisku

Hotel dysponuje 41 pokojami o wysokim standardzie. Gości głównie podróżnych przesiadających się na lotnisku, ale także uczestników kongresów i targów organizowanych w okolicy. Obiekt oferuje całodobową recepcję, bufet śniadaniowy oraz bezpłatny internet.

Zakup został sfinalizowany za pośrednictwem spółki Pedrineta, którą piłkarz wykorzystuje do inwestycji w nieruchomości. Kwota transakcji wyniosła 4,2 miliona euro. Ostatnie ruchy biznesowe Pedriego pochłonęły łącznie 6,7 miliona euro.

Według mediów to suma zbliżona do jego wynagrodzenia za około pół roku gry. Młody pomocnik wyraźnie myśli długoterminowo, ponieważ dywersyfikuje źródła dochodu. Jeśli utrzyma taką strategię, już w trakcie kariery może zbudować solidne zaplecze finansowe poza boiskiem.

Źródło: Sport.es, meczyki.pl

Ambitna wizja Dobrzyckiego. Konkretny cel dla Widzewa

Widzew Łódź walczy o utrzymanie, ale właściciel patrzy znacznie dalej. Robert Dobrzycki zapowiada grę o europejskie puchary już w kolejnym sezonie.

Sezon przejściowy, ale bez strachu o spadek

Widzew Łódź przechodzi intensywny okres zmian. Robert Dobrzycki w ostatnich miesiącach zainwestował w klub ogromne środki, jednak efekty sportowe nie przyszły od razu. Drużyna zajmuje miejsce w strefie spadkowej, dlatego sytuacja budzi niepokój kibiców.

W klubie nikt nie dopuszcza jednak scenariusza spadku z Ekstraklasy. Właściciel podkreśla, że obecny sezon traktuje jako etap przejściowy, ponieważ latem doszło do wielu roszad.

– Traktuję ten sezon jako przejściowy. Było bardzo dużo zmian. W następnym sezonie chcemy grać o wyższe cele. Jakie? Europejskie puchary, jakiekolwiek – powiedział w rozmowie z TVP Sport.

Dobrzycki zapowiada ograniczenie rotacji, a także większą stabilizację kadry. Klub chce budować fundamenty, dlatego plan zakłada mniej gwałtownych ruchów.

– Mamy plan, by ograniczać liczbę zmian. Chcemy stabilizować sytuację w klubie i na boisku – dodał.

Długoterminowa wizja i marzenie o Lidze Mistrzów

Właściciel Widzewa podkreśla, że patrzy na projekt szerzej niż przez pryzmat jednego sezonu. Nie obawia się większych wydatków, ponieważ myśli długofalowo. Jego zdaniem klub potrzebuje cierpliwości, ale także konsekwencji.

– Czuję, że inaczej podchodzę do pewnych spraw od pozostałych właścicieli klubów. Patrzę długoterminowo, nie przerażają mnie większe wydatki. Chcę budować klub przyszłościowo. Będzie sporo pomyłek, ale wizja jest klarowna. Chcę, żeby Widzew powrócił do europejskich pucharów. Łodzi się to należy, a Polsce należy się dobry Widzew – podsumował.

Docelowo ambicje sięgają jeszcze wyżej, bo marzeniem Dobrzyckiego jest wprowadzenie zespołu do Ligi Mistrzów. Na razie drużyna musi jednak ustabilizować formę i wydostać się ze strefy zagrożenia. Jeśli plan właściciela okaże się skuteczny, Widzew może w kolejnych latach stać się jednym z najciekawszych projektów w polskiej piłce.

Źródło: TVP Sport

UEFA zdecydowała! Prestianni nie zagra w rewanżu przeciwko Realowi Madryt

UEFA podjęła decyzję odnośnie Gianluki Prestianniego. Argentyńczyk nie zagra w rewanżowym meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt.

W ubiegłym tygodniu zostały rozegrane pierwsze mecze baraży o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Najwięcej emocji przeniosło starcie Benfiki Lizbona z Realem Madryt. Spotkanie rozgrywane w Portugalii zakończyło się wygraną Królewskich 1:0.

Największe emocje nie dotyczyły jednak wydarzeń sportowych. Głównym tematem ubiegłego tygodnia w Lidze Mistrzów było spięcie Ginluki Prestianniego z Viniciusem Juniorem. Piłkarze Realu Madryt oskarżyli Argentyńczyka o rasistowskie zwroty w kierunku Brazylijczyka. Prestianni stanowczo temu zaprzeczał.

Mieliśmy zatem klasyczną sytuację „słowo przeciwko słowu”. Nie udowodniono, by Argentyńczyk obraził rasistowsko Brazylijczyka. Mimo to został on ukarany przez UEFA. Prestianni nie zagra w środowym meczu przeciwko Realowi. Poniżej komunikat UEFA.

„W następstwie powołania przez UEFA Inspektora ds. Etyki i Dyscypliny (EDI) do zbadania zarzutów dotyczących dyskryminacyjnego zachowania podczas meczu fazy pucharowej Ligi Mistrzów UEFA 2025/2026 pomiędzy SL Benfica a Realem Madryt CF, rozegranego 17 lutego 2026 roku, oraz na wniosek EDI wraz z raportem tymczasowym, Organ Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB) podjął dziś decyzję o tymczasowym zawieszeniu pana Gianluki Prestianniego na następny (1) mecz klubowych rozgrywek UEFA, za co w innym przypadku mógłby zostać uznany za winnego naruszenia artykułu 14. Regulaminu Dyscyplinarnego UEFA (DR) w związku z zachowaniem dyskryminacyjnym.

Niniejsza decyzja nie ma wpływu na ewentualne późniejsze orzeczenie organów dyscyplinarnych UEFA, które może zostać wydane po zakończeniu trwającego dochodzenia i przekazaniu jego wyników organom dyscyplinarnym UEFA.

Dalsze informacje w tej sprawie zostaną przekazane w odpowiednim czasie.”

źródło: UEFA

Pietuszewski zachwyca na boisku i poza nim! Polak podziękował kibicom Porto, mówiąc po portugalsku [WIDEO]

Oskar Pietuszewski imponuje nie tylko na boisku. Po meczu z Rio Ave, stanął do wywiadu i pochwalił się znajomością języka portugalskiego! Zebrał tym samym masę pochwał w mediach społecznościowych.




Pietuszewski powoli, ale konsekwentnie buduje swoją pozycję w FC Porto. Polak rozpoczął niedzielny mecz z Rio Ave w podstawowym składzie i nie mógł go sobie lepiej wyobrazić. 17-latek zanotował asystę przy trafieniu Victora Froholdta, które okazało się jedynym golem w tym starciu, dającym „Smokom” wygraną.

Imponuje też poza boiskiem

Portugalczycy byli zachwyceni występem nastolatka. Pietuszewski jednak poszedł o krok dalej i zaimponował także po zakończeniu gry. Kiedy stanął przed dziennikarzami, postanowił pokazać, na ile nauczył się już języka portugalskiego.




– Spróbuję po portugalsku, ponieważ trochę się uczę – powiedział, po czym podziękował w tym języku kibicom za wsparcie.

– Twój portugalski jest lepszy niż mój polski – przyznał dziennikarz.

Jacek Kiełb w akcji przed Korona – Lech! Kolejne nagranie w stylu „The Office” [WIDEO]

Korona Kielce kontynuuje wrzucanie materiałów w stylu serialu „The Office”. Ponownie w roli głównej pojawił się Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” wystąpił jako tymczasowy dyrektor marketingu swojego klubu.




Ostatnim meczem dzisiejszej kolejki Ekstraklasy będzie starcie Korony Kielce z Lechem Poznań. Spotkanie zapowiada się ciekawie, a gospodarze postanowili wykorzystać zainteresowanie i ponownie opublikował wideo w stylu serialu „The Office”.

Ronaldo spod Siedlec

Niedawno Korona opublikowała nagranie, w który, wystąpił Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” ponownie wystąpił przed kamerami, ale tym razem wszedł w rolę tymczasowego dyrektora marketingu Korony.

Nawiązanie do Holca nie jest oczywiście przypadkowe. W polskiej wersji „The Office”, jest on prezesem firmy „Kropliczanka”. W jego rolę wciela się Piotr Polak.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.