NEWSY I WIDEO

Padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego w „Milionerach”! Uczestnik nie znał odpowiedzi

W „Milionerach” padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego. Uczestnik niestety nie znał poprawnej odpowiedzi i odpadł z programu.

W jednym z ostatnich odcinków „Milionerów” padło pytanie dotyczące Wojciecha Szczęsnego. Brzmiało ono następująco: „Wojciech Szczęsny nigdy nie obronił rzutu karnego strzelanego przez:”. Do wyboru gracz miał 4 odpowiedzi: Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappe oraz Neymar.

Uczestnik programu nie znał odpowiedzi na to pytanie. Skorzystał z opcji telefonu do przyjaciela, który zastanawiał się między dwiema opcjami – Neymarem i Cristiano Ronaldo. Ostatecznie gracz postawił na Neymara. Poprawną odpowiedzią był jednak CR7.

Wojciech Szczęsny obronił rzuty karne wykonywane przez Neymara, Leo Messiego oraz Kyliana Mbappe. Jedenastkę strzelaną przez Brazylijczyka wybronił w 2015 roku w trakcie meczu Ligi Mistrzów pomiędzy AS Romą a FC Barceloną (1:6). Rzut karny Messiego obronił na Mistrzostwach Świata w Katarze w 2022 roku podczas meczu Polska – Argentyna (0:2). Jedenastkę Mbappe obronił w 2025 roku przy okazji rywalizacji FC Barcelony z Realem Madryt (1:2). Co ciekawe, każdy z tych trzech meczów kończył się porażką drużyn polskiego golkipera.


źródło: Polsat

Mikael Ishak szczerze o swojej przyszłości. Gwiazda Lecha z jasnym przekazem

Zbliża się ważny moment dla Lecha Poznań. Tylko do czerwca 2027 roku obowiązuje kontrakt Mikaela Ishaka. Szwed przekonywał już, że „Kolejorz” zawsze będzie u niego priorytetowy, ale na razie nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość.




Ishak trafił do Lecha w lipcu 2020 roku jako następca dla Christiana Gytkjaera. 32-latek nie dość, że zapełnił pustkę po odejściu Duńczyka, to został legendą „Kolejorza”, a także jego kapitanem. Dla Lecha rozegrał w sumie 203 mecze, strzelił 113 goli i dołożył 32 asysty.

Priorytety

Obecny kontrakt Ishaka z Lechem obowiązuje jednak jeszcze przez półtorej roku. Czy zostanie przedłużony? Szwed wypowiedział się w tej kwestii w rozmowie z tygodnikiem „Piłka Nożna”. Jak zaznaczył – Lech zawsze będzie dla niego priorytetowy.




– Jednym z powodów, dla których niezmiennie cieszę się występami w Lechu, jest fakt, że robię to, aby pomagać klubowi – nie gram dla nowej umowy czy dla transferu. To podejście częściowo uwalnia mnie od presji. Wiem, jak działa ten biznes. Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku. Mój kontrakt wygasa latem 2027. Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności. Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Jednak w przypadku gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam – powiedział Ishak.

Źródło: „Piłka Nożna”.

Zakaz przeprosin dla sędziów. Szef Kolegium wprowadził zaskakującą zasadę [WIDEO]

Kontrowersje w PKO BP Ekstraklasie nie cichną, a temat decyzji arbitrów wraca co kolejkę. Marcin Szulc w rozmowie z Meczykami ogłosił jednak zasadę, która może zaskoczyć wielu kibiców.

Wyjaśniać tak, przepraszać nie

PKO BP Ekstraklasa wchodzi w decydującą fazę sezonu, dlatego każdy błąd może mieć ogromne znaczenie. W tabeli panuje ścisk zarówno w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie, a dyskusje o pracy sędziów stają się coraz głośniejsze. Część środowiska uważa, że arbitrzy powinni częściej występować przed kamerami i tłumaczyć swoje decyzje. Do tej kwestii odniósł się szef Kolegium Sędziów PZPN, Marcin Szulc, w rozmowie na kanale Meczyki.

– Arbitrzy otrzymali ode mnie jasną informację, mogą stanąć przed kamerami i nie ma żadnego problemu z tym, żeby wyjaśniali podejmowane przez siebie decyzje. Natomiast nie mogą przepraszać – powiedział.

Szulc zaznaczył, że przyznanie się do błędu to jedno, ale przeprosiny to coś innego. Jego zdaniem ten gest bywa później wykorzystywany przeciwko sędziom.

– Jeśli stwierdzą, że jest to błąd, to na tym kończymy. Przeprosiny są potem w bardzo niecny sposób wykorzystywane przez osoby, które to dotyczy – dodał.

Porównanie do piłkarzy

Szef Kolegium podparł swoją decyzję porównaniem do zawodników. Zwrócił uwagę, że piłkarze nie przepraszają publicznie za niewykorzystane sytuacje, mimo że ich błędy również wpływają na wynik.

– My przyznajemy się do błędów, natomiast nie chciałbym, żeby sędziowie przepraszali kogokolwiek – podsumował.

Źródło: Meczyki.pl

Kapuadi w Widzewie. Michał Żewłakow tłumaczy sprzedaż obrońcy

Transfer stał się faktem. Steve Kapuadi odchodzi z Legii Warszawa do Widzewa Łódź, a stołeczny klub otwarcie mówi o powodach tej decyzji.

Dwa miliony euro i kontrakt do 2030 roku

Widzew Łódź oficjalnie ogłosił pozyskanie Steve’a Kapuadiego. 27-letni obrońca podpisał umowę obowiązującą do 30 czerwca 2030 roku. Legia Warszawa zdecydowała się na sprzedaż, ponieważ otrzyma jednorazową płatność w wysokości 2 mln euro. W kontrakcie zapisano również bonusy, co oznacza, że kwota może jeszcze wzrosnąć.

Wcześniej pojawiła się oferta z Włoch, konkretnie z US Cremonese, jednak transakcja nie doszła do skutku. Według dyrektora sportowego Michała Żewłakowa ta sytuacja mogła wpłynąć na samego zawodnika.

– Zbliżamy się do końca okienka transferowego i pierwsza oferta, która przyszła, była z Włoch, z Cremonese, ale transakcja nie doszła do skutku. Mam wrażenie, że to wpłynęło troszkę na Steve’a. A to, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od jakiegoś czasu. Oferta, którą przedstawił nam Widzew, była finansowo korzystna dla nas jako klubu. Podejrzewam, że też korzystna finansowo dla samego Steve’a, stąd taka decyzja – wyjaśnił Żewłakow w rozmowie z klubowymi mediami.

Stabilizacja finansowa i zaufanie do Papszuna

Dyrektor sportowy nie ukrywał, że sprzedaż ma także wymiar budżetowy. Legia nie zrealizowała wszystkich celów sportowych w pierwszej rundzie, dlatego wpływy finansowe nie osiągnęły zakładanego poziomu.

– Kiedy popatrzymy na rezultaty drużyny z pierwszej rundy tego sezonu, my w niektórych aspektach nie osiągnęliśmy tego celu, a co za tym idzie finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jaki został ustalony w budżecie. Ten transfer jest więc także pewnego rodzaju stabilizacją finansową – przyznał.

Odejście Kapuadiego ogranicza pole manewru w defensywie, jednak Żewłakow wierzy w rozwiązania wewnętrzne. Wskazał nazwiska Radovana Pankova, Artura Jędrzejczyka, Kamila Piątkowskiego, Jana Leszczyńskiego, Rafała Augustyniaka oraz Damiana Szymańskiego jako możliwe warianty.

Podkreślił także zaufanie do trenera Marka Papszuna.

– Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ograniczy to wybór trenera, i to będzie prawda, natomiast ja wierzę w trenera Papszuna… Wydaje mi się więc, że pewne warianty istnieją, z których może skorzystać trener Papszun. Oczywiście ostateczne słowo należeć będzie do niego, natomiast ja bym chciał, by trener mógł wybierać spośród piłkarzy, którzy są skoncentrowani na walce o punkty dla Legii – podsumował.

Źródło: Legia Warszawa

Mateusz Borek o sytuacji Roberta Lewandowskiego: „Jest teraz trochę rozdarty”

Mateusz Borek na łamach Kanału Sportowego obszernie skomentował obecną sytuację Roberta Lewandowskiego. – Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej – skomentował Mateusz Borek.

Obecny kontrakt Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną wygasa wraz z końcem tego sezonu. Czy współpraca zostanie przedłużona? Wydaje się, że na ten moment jest to kwestia otwarta. W tym sezonie Robert jest już zawodnikiem rotacyjnym. Pod względem liczby rozegranych minut Polak jest dopiero 14. piłkarzem Barcy w tym sezonie.

Borek o przyszłości Lewandowskiego

Co dalej z Robertem Lewandowskim? Wszystko wskazuje na to, że jego przyszłość wyjaśni się dopiero pod koniec tego sezonu. Sytuację 37-latka skomentował Mateusz Borek, który przy okazji ujawnił nieco informacji zakulisowych.

Lewandowski jest bardzo mocny psychicznie, zawsze był. Rozumie profesjonalne decyzje. Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej. Dostał bardzo dobrą finansowo ofertę z Chicago Fire. Pewnie odzywa się do niego Arabia Saudyjska. Chciałby zostać – jego żona otworzyła biznes w Barcelonie, sam przyzwyczaił się do tego miejsca, ma tam nowy dom, jego dzieci dobrze się czują. Chciałby dostać propozycję albo chociaż jakiś komunikat w stylu “game over”skomentował Mateusz Borek.

Klub jednak odwleka tę decyzję. To trudna sytuacja. Żyjesz w niepewności. Masz świadomość, że może zostało ci ostatnie 12 tygodni w tym klubie, na najwyższym poziomie piłkarskim. Cały czas słyszysz, że Barcelona podejmie decyzję na koniec sezonu uzupełnił dziennikarz Kanału Sportowego.

źródło: Kanał Sportowy

Koniec problemów zdrowotnych Arkadiusza Milika? Polak wrócił do treningów [WIDEO]

Arkadiusz Milik kontynuuje proces powrotu do zdrowia. Polak trenował dziś na boisku.

Problemy zdrowotne nie opuszczają Arkadiusza Milika. 31-latek pauzuje już od ponad 1,5 roku. Polak nie rozegrał żadnego meczu ani w tym ani w poprzednim sezonie. Po raz ostatni Arek zagrał w barwach Juventusu w maju 2024 roku. Od tego czasu borykał się z kilkoma różnymi urazami.

Milik już wcześniej kilkukrotnie był blisko powrotu do gry. Wtedy odzywały się jednak kolejne problemy zdrowotne. Tym razem Polak ponownie jest blisko powrotu do pełni sprawności. Włoskie media obiegły materiały na których widać, jak 31-latek trenuje na boisku. Na części filmów widać, jak Polak trenuje indywidualnie, a na kolejnych widać go nawet w grze wewnętrznej.

Pedri inwestuje miliony euro. Pomocnik Barcelony wchodzi w zaskakujący biznes

Pedri wrócił na boisko po kontuzji, ale równie głośno zrobiło się o jego ruchach poza futbolem. Pomocnik Barcelony wydał miliony euro na kolejną nieruchomość.

Powrót do gry i ofensywa inwestycyjna

Pedri w niedzielę znów pojawił się na murawie w meczu FC Barcelony z Levante. Wrócił po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej urazem uda, dlatego kibice odetchnęli z ulgą. Jednak w ostatnich dniach więcej mówi się o jego decyzjach biznesowych niż o formie sportowej. Hiszpan najpierw kupił klasztor w Tegueste, który planuje przekształcić w hotel, a teraz zdecydował się na kolejną inwestycję.

Jak informuje Sport.es, 23-latek nabył Hotel Villa de Barajas w Madrycie. To czterogwiazdkowy obiekt położony na obrzeżach stolicy, niedaleko lotniska Madryt-Barajas, planowanego toru Formuły 1 oraz stacji metra.

4,2 miliona euro za hotel przy lotnisku

Hotel dysponuje 41 pokojami o wysokim standardzie. Gości głównie podróżnych przesiadających się na lotnisku, ale także uczestników kongresów i targów organizowanych w okolicy. Obiekt oferuje całodobową recepcję, bufet śniadaniowy oraz bezpłatny internet.

Zakup został sfinalizowany za pośrednictwem spółki Pedrineta, którą piłkarz wykorzystuje do inwestycji w nieruchomości. Kwota transakcji wyniosła 4,2 miliona euro. Ostatnie ruchy biznesowe Pedriego pochłonęły łącznie 6,7 miliona euro.

Według mediów to suma zbliżona do jego wynagrodzenia za około pół roku gry. Młody pomocnik wyraźnie myśli długoterminowo, ponieważ dywersyfikuje źródła dochodu. Jeśli utrzyma taką strategię, już w trakcie kariery może zbudować solidne zaplecze finansowe poza boiskiem.

Źródło: Sport.es, meczyki.pl

Ambitna wizja Dobrzyckiego. Konkretny cel dla Widzewa

Widzew Łódź walczy o utrzymanie, ale właściciel patrzy znacznie dalej. Robert Dobrzycki zapowiada grę o europejskie puchary już w kolejnym sezonie.

Sezon przejściowy, ale bez strachu o spadek

Widzew Łódź przechodzi intensywny okres zmian. Robert Dobrzycki w ostatnich miesiącach zainwestował w klub ogromne środki, jednak efekty sportowe nie przyszły od razu. Drużyna zajmuje miejsce w strefie spadkowej, dlatego sytuacja budzi niepokój kibiców.

W klubie nikt nie dopuszcza jednak scenariusza spadku z Ekstraklasy. Właściciel podkreśla, że obecny sezon traktuje jako etap przejściowy, ponieważ latem doszło do wielu roszad.

– Traktuję ten sezon jako przejściowy. Było bardzo dużo zmian. W następnym sezonie chcemy grać o wyższe cele. Jakie? Europejskie puchary, jakiekolwiek – powiedział w rozmowie z TVP Sport.

Dobrzycki zapowiada ograniczenie rotacji, a także większą stabilizację kadry. Klub chce budować fundamenty, dlatego plan zakłada mniej gwałtownych ruchów.

– Mamy plan, by ograniczać liczbę zmian. Chcemy stabilizować sytuację w klubie i na boisku – dodał.

Długoterminowa wizja i marzenie o Lidze Mistrzów

Właściciel Widzewa podkreśla, że patrzy na projekt szerzej niż przez pryzmat jednego sezonu. Nie obawia się większych wydatków, ponieważ myśli długofalowo. Jego zdaniem klub potrzebuje cierpliwości, ale także konsekwencji.

– Czuję, że inaczej podchodzę do pewnych spraw od pozostałych właścicieli klubów. Patrzę długoterminowo, nie przerażają mnie większe wydatki. Chcę budować klub przyszłościowo. Będzie sporo pomyłek, ale wizja jest klarowna. Chcę, żeby Widzew powrócił do europejskich pucharów. Łodzi się to należy, a Polsce należy się dobry Widzew – podsumował.

Docelowo ambicje sięgają jeszcze wyżej, bo marzeniem Dobrzyckiego jest wprowadzenie zespołu do Ligi Mistrzów. Na razie drużyna musi jednak ustabilizować formę i wydostać się ze strefy zagrożenia. Jeśli plan właściciela okaże się skuteczny, Widzew może w kolejnych latach stać się jednym z najciekawszych projektów w polskiej piłce.

Źródło: TVP Sport

UEFA zdecydowała! Prestianni nie zagra w rewanżu przeciwko Realowi Madryt

UEFA podjęła decyzję odnośnie Gianluki Prestianniego. Argentyńczyk nie zagra w rewanżowym meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt.

W ubiegłym tygodniu zostały rozegrane pierwsze mecze baraży o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Najwięcej emocji przeniosło starcie Benfiki Lizbona z Realem Madryt. Spotkanie rozgrywane w Portugalii zakończyło się wygraną Królewskich 1:0.

Największe emocje nie dotyczyły jednak wydarzeń sportowych. Głównym tematem ubiegłego tygodnia w Lidze Mistrzów było spięcie Ginluki Prestianniego z Viniciusem Juniorem. Piłkarze Realu Madryt oskarżyli Argentyńczyka o rasistowskie zwroty w kierunku Brazylijczyka. Prestianni stanowczo temu zaprzeczał.

Mieliśmy zatem klasyczną sytuację „słowo przeciwko słowu”. Nie udowodniono, by Argentyńczyk obraził rasistowsko Brazylijczyka. Mimo to został on ukarany przez UEFA. Prestianni nie zagra w środowym meczu przeciwko Realowi. Poniżej komunikat UEFA.

„W następstwie powołania przez UEFA Inspektora ds. Etyki i Dyscypliny (EDI) do zbadania zarzutów dotyczących dyskryminacyjnego zachowania podczas meczu fazy pucharowej Ligi Mistrzów UEFA 2025/2026 pomiędzy SL Benfica a Realem Madryt CF, rozegranego 17 lutego 2026 roku, oraz na wniosek EDI wraz z raportem tymczasowym, Organ Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB) podjął dziś decyzję o tymczasowym zawieszeniu pana Gianluki Prestianniego na następny (1) mecz klubowych rozgrywek UEFA, za co w innym przypadku mógłby zostać uznany za winnego naruszenia artykułu 14. Regulaminu Dyscyplinarnego UEFA (DR) w związku z zachowaniem dyskryminacyjnym.

Niniejsza decyzja nie ma wpływu na ewentualne późniejsze orzeczenie organów dyscyplinarnych UEFA, które może zostać wydane po zakończeniu trwającego dochodzenia i przekazaniu jego wyników organom dyscyplinarnym UEFA.

Dalsze informacje w tej sprawie zostaną przekazane w odpowiednim czasie.”

źródło: UEFA

Pietuszewski zachwyca na boisku i poza nim! Polak podziękował kibicom Porto, mówiąc po portugalsku [WIDEO]

Oskar Pietuszewski imponuje nie tylko na boisku. Po meczu z Rio Ave, stanął do wywiadu i pochwalił się znajomością języka portugalskiego! Zebrał tym samym masę pochwał w mediach społecznościowych.




Pietuszewski powoli, ale konsekwentnie buduje swoją pozycję w FC Porto. Polak rozpoczął niedzielny mecz z Rio Ave w podstawowym składzie i nie mógł go sobie lepiej wyobrazić. 17-latek zanotował asystę przy trafieniu Victora Froholdta, które okazało się jedynym golem w tym starciu, dającym „Smokom” wygraną.

Imponuje też poza boiskiem

Portugalczycy byli zachwyceni występem nastolatka. Pietuszewski jednak poszedł o krok dalej i zaimponował także po zakończeniu gry. Kiedy stanął przed dziennikarzami, postanowił pokazać, na ile nauczył się już języka portugalskiego.




– Spróbuję po portugalsku, ponieważ trochę się uczę – powiedział, po czym podziękował w tym języku kibicom za wsparcie.

– Twój portugalski jest lepszy niż mój polski – przyznał dziennikarz.

Jacek Kiełb w akcji przed Korona – Lech! Kolejne nagranie w stylu „The Office” [WIDEO]

Korona Kielce kontynuuje wrzucanie materiałów w stylu serialu „The Office”. Ponownie w roli głównej pojawił się Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” wystąpił jako tymczasowy dyrektor marketingu swojego klubu.




Ostatnim meczem dzisiejszej kolejki Ekstraklasy będzie starcie Korony Kielce z Lechem Poznań. Spotkanie zapowiada się ciekawie, a gospodarze postanowili wykorzystać zainteresowanie i ponownie opublikował wideo w stylu serialu „The Office”.

Ronaldo spod Siedlec

Niedawno Korona opublikowała nagranie, w który, wystąpił Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” ponownie wystąpił przed kamerami, ale tym razem wszedł w rolę tymczasowego dyrektora marketingu Korony.

Nawiązanie do Holca nie jest oczywiście przypadkowe. W polskiej wersji „The Office”, jest on prezesem firmy „Kropliczanka”. W jego rolę wciela się Piotr Polak.

Debiutant w kadrze na baraże? „To jego moment. Poziom jest ten sam”

Coraz większa część opinii publicznej uważa, że Mateusz Żukowski zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski. Takie zdanie podziela też Artur Wichniarek. Czy piłkarz Magdeburga zagra w barażach o mistrzostwa świata?




Już w marcu reprezentacja Polski zagra z Albanią w półfinale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. W przypadku wygranej, zmierzą się ze zwycięzcą pary Szwecja – Ukraina.

Debiutant?

Choć baraże to nie najlepszy moment na powoływanie debiutantów i eksperymenty, część kibiców domaga się powołania dla Mateusza Żukowskiego. Od zmiany klubu i przede wszystkim pozycji na napastnika, 24-latek imponuje formą w Magdeburgu. Na poziomie 2. Bundesligi strzelił 11 goli w 11 meczach.




Artur Wichniarek jest podobnego zdania. Co prawda nie uważa, że od razu znajdzie się w składzie na baraże, ale podkreśla, że selekcjoner powinien mieć go na radarze.

– Bez wątpienia to jest jego moment. Nie ma dużej różnicy, czy powołasz kogoś z 2. Bundesligi czy z PKO BP Ekstraklasy. Poziom jest ten sam. Zasłużył, żeby go obserwować. Jednak czy powoływać go na baraże? Do przemyślenia – podsumował w „Kanale Sportowym”.

Widzew przeprowadzi zaskakujący transfer? Łodzianie chcą wykupić Kapuadiego z Legii

Widzew Łódź przygląda się podstawowemu piłkarzowi Legii Warszawa. Według Piotra Koźmińskiego klub Roberta Dobrzyckiego chce Steve’a Kapuadiego.




Wielkie pieniądze, która wydaje Widzew, przestają być już jakimkolwiek zaskoczeniem. Tylko zimą do Łodzi przyszła masa nowych piłkarzy. Pośród nich znaleźli się choćby reprezentanci Polski w postaci Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego.

Z Warszawy do Łodzi?

Mimo wielu transferów, Widzew w bieżącym sezonie zawodzi. Łodzianie znajdują się w strefie spadkowej, choć jesteśmy już na półmetku rozgrywek. W tabeli zajmują miejsce obok Legii Warszawa, z której chcą ponoć wyciągnąć podstawowego zawodnika.




Piotr Koźmiński przekazał, że Widzew zainteresował się Stevem Kapuadim. Choć sam dziennikarz zachowuje dystans w tej sprawie, dodał, że padła konkretna kwota. Mowa o nawet 2,8 mln euro., które miałoby trafić do Legii.

Co ciekawe, po wygranej z Wisłą Płock, głos w tej sprawie zabrał także Marek Papszun. Szkoleniowiec Legii zrzucił jednak odpowiedzialność i zaznaczył, że takie pytania nie powinny być zadawane jemu.

– Czy to jego ostatni mecz dla Legii Warszawa? To nie pytanie do mnie. Trzeba pytać ludzi, którzy zarządzają tymi tematami w klubie. Co, jeśli odejdzie? Nie chcę zabierać głosu w imieniu klubu, bo nie czuję się do tego kompetentny. Nie mam dziś na to dużego wpływu-skwitował – przyznał Papszun.

Nowe wieści ws. stanu zdrowia Kamili Sellier. „Mam się całkiem dobrze”

Kamila Sellier opublikowała post na Instagramie, w którym poinformowała o swoim samopoczuciu. – Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i daję znać, że mam się całkiem dobrze – napisała polska zawodniczka.

W piątkowy wieczór podczas olimpijskich zmagań w short tracku tragicznie wyglądającego wypadku doznała Kamila Sellier. Polka upadła na lód, a przy tym została uderzona przez jedną z rywalek łyżwą prosto w twarz. Nasza reprezentantka została zniesiona z toru i przetransportowana do szpitala. Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ.

Nowe informacje

W sobotę na łamach Eurosportu nowe informacje odnośnie stanu zdrowia Kamili Sellier przekazał Konrad Niedźwiedzki. Z jego wypowiedzi dowiedzieliśmy się, że Polka przeszła zabieg.

– Kamila przeszła zabieg, po którym naruszona kość, co wyszło na badaniu tomografem, została poskładana, wszystko zostało oczyszczone. Dzisiaj już wstała, jest mocno opuchnięta. Nie za wiele spała w nocy – przekazał Konrad Niedźwiedzki.

– Błyskawicznie dostała pomoc już na torze, od medyków obsługujących zawody. Zaraz też cały nasz sztab medyczny, łącznie z doktorem fizjoterapeutą, był przy niej. Szybko została przewieziona do szpitala, dojechałem tam chwilę później z rodzicami zawodniczki, którzy się denerwowali. Doktor przyszedł niemal od razu i przekazał informacje, jak wygląda sytuacja. Wszystko przebiegło sprawnie, myślę, że jest pod dobrą opieką – dodał.

Wpis Kamili

W sobotnie popołudnie głos zabrała sama Kamila. Opublikowała on post na swoim Instagramie, w którym przekazała, że czuję się całkiem dobrze. Podziękowała również wszystkim za słowa wsparcia.

– Wiem, że to zdjęcie kiedyś mi przypomni, że jestem silnieŃjsza niż mi się wydaje.
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i daję znać, że mam się całkiem dobrze – przekazała Kamila Sellier.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez k a m i l a (@kamila_sellier)


źródło: Eurosport, Instagram

Dramatyczny wypadek polskiej olimpijki. Została uderzona łyżwą w twarz [WIDEO]

Podczas olimpijskich zmagań w short tracku koszmarny wypadek zaliczyła Kamila Sellier. Polka została uderzona łyżwą prosto w twarz. Pojawiły się pierwsze informacje co do stanu jej zdrowia.

W piątkowy wieczór na Igrzyskach Olimpijskich były rozgrywane biegi na 1500 metrów w short tracku. W tej konkurencji mieliśmy 3 reprezentantki – Natalię Maliszewską, Gabrielę Topolską oraz Kamilę Sellier. Niestety, wszystkie nasze reprezentantki zakończyły zmagania w ćwierćfinale.

Koszmarny wypadek

W szczególnie dramatycznych okolicznościach zmagania w Igrzyskach Olimpijskich zakończyła Kamila Sellier. Polka doznała tragicznie wyglądającego wypadku. Na jednym z zakrętów Kamila utraciła równowagę i upadła na lód. Podczas upadku nasza reprezentanta została uderzona przez rywalkę łyżwą prosto w twarz. Całe zdarzenie możecie zobaczyć na filmie poniżej.

Stan zdrowia

Informacje w sprawie stanu zdrowia Kamili Sellier przekazał Aleksander Dzięciołowski. Z jego wpisu na Twitterze dowiadujemy się, że Polka najprawdopodobniej doznała złamania kości policzkowej. Zszyty został jej policzek. Polka jest w drodze do szpitala.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.