NEWSY I WIDEO

Ruch Chorzów wbija szpilkę w Legię Warszawa. Sparodiowali ostatni film [WIDEO]

Na profilach społecznościowych Ruchu Chorzów pojawiła się swego rodzaju parodia ostatniego filmu Legii Warszawa. Pomysł przypadł do gustu kibicom.

W poniedziałek w mediach społecznościowych Legii Warszawa pojawił się dość nietypowy film. Klub połączył w nim reklamę produktu spożywczego z zaproszeniem kibiców na najbliższy mecz ligowy z Wisłą Płock. Taki miks reklamy z promocją spotkania nie zdarza się często. Niestety, taki ruch nie okazał się dobrym posunięciem. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ.

Film Legii został bardzo źle odebrany przez stołecznych kibiców. Już kolejnego dnia parodię filmu Legii przedstawił Ruch Chorzów. Wersja Ruchu została zdecydowanie lepiej przyjęta przez piłkarską społeczność, nawet przez część kibiców Legii, którzy docenili tę szpilkę. W filmie zażartowano z reklamy zupki chińskiej. Co również ciekawe, w filmie Ruchu pada hasło „Duma stolicy” w kontekście nadchodzącego meczu Ruchu z Polonią Warszawa.

PZN uspokaja w sprawie Maciusiaka. Działacz ocenił przyszłość trenera

Rafał Kot w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty jasno ocenił decyzję jury ws. konkursu duetów. Tematem w wywiadzie była również przyszłość trenera polskich skoczków.

Medal dla Polski

W Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo trwają zimowe igrzyska olimpijskie. W poniedziałek rozegrano konkurs duetów na dużej skoczni, jednak rywalizacja nie dotrwała do końca. Jury przerwało zawody po dwóch seriach, ponieważ w trakcie trzeciej pogoda gwałtownie się pogorszyła.

Dzięki temu srebrny medal wywalczyli Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Polacy utrzymali wysoką pozycję, a decyzja o zakończeniu konkursu zamknęła drogę do ewentualnych przetasowań.

Głos w sprawie zabrał Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego. Działacz nie miał wątpliwości, że jury postąpiło właściwie.

– Gdyby rywalizację dokończono, to byłoby wypaczenie wyników. Przy takim opadzie śniegu, to nie miało nic wspólnego ze sprawiedliwymi zmaganiami. To, że dramatycznie spadły prędkości na rozbiegu to jedno, ale bardzo niebezpieczne w tych warunkach, przy tak intensywnym opadzie, było samo lądowanie. Jury podjęło jedyną słuszną w tej sytuacji decyzję. Czekanie nie miało sensu. To są igrzyska olimpijskie, potrzeba tutaj szybkich decyzji, a nie przeciągania rywalizacji w nieskończoność – powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Złoto zdobyli Austriacy, a brąz wywalczyli Norwegowie. Niemcy zakończyli zmagania bez medalu, natomiast za nimi uplasowali się Słoweńcy, Japończycy, Szwajcarzy i Amerykanie.

Jasna deklaracja w sprawie trenera

Kot odniósł się także do pracy trenera Macieja Maciusiaka. Podkreślił, że szkoleniowiec funkcjonował pod ogromną presją, jednak sprostał wyzwaniu.

– Trener, tak jak skoczkowie, zmagał się z ogromną presją, a świetnie to udźwignął i jestem pod wielkim wrażeniem. Powiem jedno: może już teraz spać spokojnie – zaznaczył.

Ta deklaracja brzmi jak wyraźny sygnał stabilizacji. Skoro działacz mówi o spokoju, to oznacza, że przyszłość szkoleniowca nie jest zagrożona. Srebrny medal w tak trudnych warunkach stanowi mocny argument.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Lewandowski bez wpływu na derby Katalonii. Hiszpanie bezlitośni po porażce Barcelony

Robert Lewandowski wszedł na murawę przy wyniku 1:1, ale nie zdołał odmienić losów spotkania z Gironą. Hiszpańskie media oceniły jego występ bardzo surowo.

Wejście przy remisie i nerwowa końcówka

Robert Lewandowski pojawił się na boisku w 73. minucie meczu na Estadi Montilivi. FC Barcelona remisowała wtedy z Gironą 1:1, dlatego końcówka zapowiadała się niezwykle intensywnie.

Zespół Hansiego Flicka podkręcał tempo, jednak Girona groźnie kontratakowała. W ostatnich minutach nie brakowało sytuacji, ale dominował chaos. Barcelona ostatecznie przegrała 1:2 i straciła po 10 kolejkach pozycję lidera La Liga. Real Madryt ma obecnie dwa punkty więcej.

Lewandowski zmienił Ferrana Torresa, choć część mediów typowała go do wyjściowego składu. Polak oddał jeden strzał, lecz niecelny. Trafił też do siatki, jednak znajdował się na wyraźnym spalonym. Dwukrotnie złapano go na ofsajdzie, a przez kilkanaście minut miał zaledwie 10 kontaktów z piłką. Trudno było więc oczekiwać, że odmieni obraz gry.

Noty mówią same za siebie

Hiszpańska prasa nie pozostawiła złudzeń. Dziennik „Sport” przyznał mu notę 4 w dziesięciostopniowej skali.

– Niepasujący. Wszedł z aurą, ale nie potrafił wyróżnić się w dwóch lub trzech akcjach, które mógł zakończyć. Słaby – napisano w uzasadnieniu.

„Marca” oceniła go na jedną gwiazdkę w trzystopniowej skali, natomiast „AS” nie przyznał mu żadnej.

– Powolny i bez pomysłów. To niepokojące – podkreślił madrycki dziennik.

Portal Barca Universal wystawił ocenę 5/10 i zwrócił uwagę na brak celnego strzału. Najłagodniejszy ton przyjęło „Mundo Deportivo”, które nie stosuje ocen liczbowych.

– Dopóki nikt nie udowodni inaczej, Lewandowski pozostaje najpewniejszym strzelcem, gdy piłka dociera do pola karnego. Miał 20 minut, choć bezowocnych. Trafił głową, ale akcja została słusznie anulowana – oceniono.

Barcelona zapłaciła wysoką cenę za błędy w defensywie. W następnym meczu Blaugrana zmierzy się u siebie z Levante.

Źródło: Interia Sport, Sport.es, Mundo Deportivo, Marca, Barca Universal, AS

Kuriozalny spot Legii Warszawa. Kibice są zniesmaczeni [WIDEO]

Legia Warszawa opublikowała na swoich social mediach niespodziewane nagranie. Cała sytuacja wywołała mocno negatywne odczucia wśród kibiców.

Od wielu miesięcy Legia Warszawa pozostaje w fatalnej formie. Póki co nie pomogło również przyjście Marka Papszuna, który nie zdołał wygrać żadnego z trzech pierwszych ligowych meczów. Nastroje wśród kibiców od dłuższego czasu są na samym dnie i coraz częściej dają oni wyraz swojego niezadowolenia.

Niespodziewane nagranie

W poniedziałek na profilach społecznościowych Legii Warszawa pojawił się niespodziewany film. Okazał się on by być reklamą jednego z produktów spożywczych. Film wykorzystano również do promowania nadchodzącego meczu z Wisłą Płock.

Reakcja kibiców

Powyższy wpis tylko rozjuszył kibiców Legii. W komentarzach można znaleźć mnóstwo szyderczych komentarzy. Wybrane komentarze z Twittera zamieszczamy poniżej.

Tak kibice Wolfsburga zareagowali na ogromny błąd Grabary. Świetne zachowanie [WIDEO]

Kamil Grabara popełnił fatalny błąd w meczu z RB Lipsk. Choć wpuścił tym samym kuriozalnego gola, kibice Wolfsburga okazali mu wsparcie. Podobnie postąpił kapitan „Wilków”, Max Arnold.




Grabara świetnie odnalazł się w Wolfsburgu. W niedzielę przeciwko Lipskowi ponownie pokazywał wysoką dyspozycję. Popełnił jednak fatalny błąd w 70. minucie, który doprowadził do straty gola.

W obronę

Mimo pomyłki, Grabara został szybko wsparty przez kibiców. Po ostatnim gwizdku sędziego, trybuny długo skandowały nazwisko Polaka. Wsparcie okazał koledze również kapitan „Wilków”, Max Arnold.




– Kamil był znakomity przez cały sezon. Moim zdaniem ten jeden incydent nie jest wart nawet wzmianki – powiedział pomocnik Wolfsburga.

Piłkarze Legii obawiają się swoich kibiców. „Atmosfera strachu”

Piłkarze Legii Warszawa nie czują się komfortowo w obecnej sytuacji. „Fakt” pisze nawet o „atmosferze strachu”. Ma to związek z ostatnimi wydarzeniami na trybunach.




Sytuacja Legii Warszawa jest mocno nieciekawa. Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Ponadto Legia już wcześniej pożegnała się z Pucharem Polski oraz Ligą Konferencji. Na ten moment nie pomogło przyjście Marka Papszuna, gdyż Legia nie wygrała żadnego z trzech ligowych meczów w tym roku.

Kibice Legii już dawno stracili cierpliwość. Po ostatnich dwóch ligowych meczach piłkarze mogli usłyszeć z trybun bardzo nieprzyjemne przyśpiewki: „A jak spadniemy, do wszystkich was zaj*****y”. Do tej sytuacji ustosunkowywał się chociażby Bartosz Kapustka.

„Fakt” rozmawiał z jednym anonimowym piłkarzem Legii Warszawa. Z jego relacji wynika, że „drużyna czuje się zaszczuta postawą własnych fanów”. Ponadto czytamy o „atmosferze strachu”, która ma towarzyszyć piłkarzom poza stadionem.

– Tak naprawdę spodziewamy się wszystkiego. Jest obawa, że ktoś może przekroczyć kolejną granicę – powiedział anonimowy piłkarz Legii Warszawa.

Według „Faktu”, wśród piłkarzy Legii pojawił się nawet pomysł, że ewentualny bojkot ze strony kibiców byłby dla nich dużo bardziej komfortowy. W ich przekonaniu pozwoliłoby to się skupić zespołowi na sprawach sportowych.

Wielu odetchnęłoby wówczas z ulgą… Pozwoliłoby to zespołowi skupić się wyłącznie na sprawach sportowych i walce o utrzymanie w lidze, bez ciągłego napięcia i strachu o własne bezpieczeństwo pisze „Fakt”.





źródło: Fakt

To mogła być hitowa transakcja! On chciał kupić Legię Warszawa?!

Bardzo ciekawe informacje przekazał Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz portalu meczyki.pl ustalił, że Michał Świerczewski miał być chętny na kupienie Legii Warszawa. Sam zainteresowany jednak tego nie potwierdził.




Legia znajduje się w dramatycznym miejscu swojej historii. Widmo spadku staje się coraz bardziej realne dla stołecznej drużyny. Nie pomogło nawet zatrudnienie Marka Papszuna, który w trzech dotychczasowych meczach odnotował porażkę i dwa remisy.

Chętny na kupno?

W całym tym chaosie coraz częściej mówi się o ewentualnej sprzedaży klubu przez Dariusza Mioduskiego. Cena ma być jednak zaporowa. Ostatnio pojawiła się informacja o zawrotnych 200 milionach euro.




Co ciekawe, jeszcze przed poznaniem dokładnej kwoty, chętny na kupienie Legii miał być jeden z polskich biznesmenów. Finalnie wycofał się po jej poznaniu. Pierwsze tropy miały prowadzić do Rafała Brzoski, założyciela InPostu.

Inne światło rzuca jednak Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz ustalił, że mogło chodzić o… Michała Świerczewskiego, czyli właściciela Rakowa Częstochowa.

– Pierwsza myśl to jest kto? Pewnie Rafał Brzoska. Środowisko wskazuje jednak kogoś innego – Michała Świerczewskiego. Trzeba to traktować w kategoriach plotek środowiskowych. Od razu jednak zaznaczam, że druga strona odpowiedziała tylko, że nie potwierdza, ale też nie zaprzecza – powiedział Włodarczyk.

– Realnie na dziś Legia nie jest na sprzedaż – uzupełnił.

Piotr Zieliński zapisał się w historii Serie A. Rozgrywa kapitalny sezon

Minionej soboty Piotr Zieliński kolejny raz znalazł się na ustach całych Włoszech. Polski pomocnik strzelił pięknego gola na wagę zwycięstwa hitowego starcia z Juventusem. Przeszedł tym samym do historii Serie A.




Wczoraj odbyło się hitowe starcie we włoskiej ekstraklasie. Po emocjonującym boju, Inter Mediolan wygrał z Juventusem 3-2. Decydującego gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry, strzelił Piotr Zieliński.

Przeszedł do historii

„Zielu” tym samym zanotował 49. trafienie w Serie A. Zrównał się pod tym względem z Arkadiuszem Milikiem. Obaj są najskuteczniejszymi Polakami w historii włoskiej ekstraklasy.




Kolejne miejsca w rankingu zajmują Krzysztof Piątek (33) i Zbigniew Boniek (31). Topową piątkę zamykają natomiast Mariusz Stępiński (14) oraz Kamil Glik (12).

Zieliński prezentuje obecnie świetną formę. Łącznie strzelił już sześć goli i dołożył dwie asysty. W środę jego Inter zmierzy się z Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów.

Fot. Screen – Twitter / @ELEVENSPORTSPL

Bartosz Kapustka zapytany o kibiców Legii. „Gruba przesada”

Bartosz Kapustka została zapytany o przyśpiewkę kibiców Legii Warszawa. Jego zdaniem, jest to „gruba przesada”.




Legia Warszawa wciąż pozostaje w fatalnej sytuacji. Przyjście Marka Papszuna niewiele zmieniło – Legia pod jego wodzą zdobyła 3 meczach Ekstraklasy zaledwie 2 punkty. Po porażce z Koroną i remisie z Arką przyszedł czas na remis z GKS-em Katowice. Po piątkowych meczach Legia zajmuje 16. miejsce w ligowej tabeli.

Po piątkowym meczu z GKS-em Katowice kibice Legii po raz kolejny dali wyraz swojego niezadowolenia. Wspólnie odśpiewali mocno kontrowersyjną przyśpiewkę, która odnosiła się do hipotetycznej sytuacji, w której Legia spada z Ekstraklasy.

Powyższa przyśpiewka wybrzmiała już po poprzednim meczu Legii z Arką Gdynia. O tę sytuację został zapytany Bartosz Kapustka, który stwierdził, że to była przesada. Rozumie jednak, że kibice mają prawo być zdenerwowani.

– Myślę, że to była gruba przesada. Rozumiem zdenerwowanie ludzi, my też jesteśmy zdenerwowani. Rozumiem naszych kibiców, którzy jeżdżą za nami setki kilometrów i chcą wspierać Legię Warszawa. Jesteśmy w tym jednak wszyscy razem. Musimy grać w jednym kierunku. Czasami muszą paść mocne słowa, ale na pewno nie aż tak mocne – skomentował Bartosz Kapustka.

– Okrzyki dobiegły końca i opuściliśmy murawę. Tylko boisko może nam teraz pomóc wyjść z tej sytuacji. Mamy przed sobą kolejne mecze, zostało ich bodajże 13 i to będzie dla nas 13 finałów. Musimy zrobić wszystko, by Legia Warszawa była w innym miejscu. Inaczej wszyscy będziemy bardzo zdenerwowani – podsumował 29-latek.





źródło: Legionisci.com
fot. Janusz Partyka/legia.com

Wielka awantura po meczu Radomiaka z Koroną. Ręce poszły w ruch. „Jakiś kretyn rzucił w nich butelką” [WIDEO]

Po meczu Korony Kielce z Radomiakiem Radom doszło do ogromnej awantury. Piłkarze obu drużyn skoczyły sobie do gardeł. W ruch poszły nawet ręce.




Jedyne dwa gole w Radomiu oglądaliśmy w pierwszej połowie. Już w 8. minucie wynik otworzył Wiktor Długosz, który wykorzystał błąd Filipa Majchrowicza. W 33. minucie prowadzenie Korony podwyższył Miłosz Pięczek.

Zadyma

Całe spotkanie aż kipiało od emocji. Po utracie drugiego gola, czerwoną kartkę zobaczył Goncalo Feio. Szkoleniowca oskarżono o kierowanie wobec sędziów zarzutów o charakterze korupcyjnym.




Emocje sięgnęły zenitu już po zakończeniu meczu. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, piłkarze obu drużyn skoczyli sobie do gardeł. Doszło nawet do rękoczynów, a nagrania z zadymy obiegły media społecznościowe.

– Piłkarze Korony świętowali pod pustym sektorem gości. Trochę machania, trochę śpiewania i jakiś kretyn rzucił w nich butelką. Michał Siejak z Korony odprowadzony do karetki – rozcięta głowa – relacjonował Szymon Janczyk z „Weszło”.

De Jong uderza w sędziów. „Jeśli to nie jest AI, mamy skandal” [WIDEO]

Barcelona przegrała z Atlético aż 0:4, ale po meczu więcej mówi się o anulowanym golu niż o wyniku. Frenkie de Jong nie ukrywa frustracji po decyzji sędziów.

Sześć minut analizy i rosnące wątpliwości

FC Barcelona mocno skomplikowała sobie drogę do finału Pucharu Króla. W czwartek przegrała z Atlético Madryt 0:4, a zespół Diego Simeone wykorzystał niemal każdą słabość rywala.

Rozmiary porażki mogły być mniejsze, ponieważ w pierwszej połowie do siatki trafił Pau Cubarsí. Sędziowie jednak nie uznali gola z powodu spalonego. Analiza trwała ponad sześć minut, a półautomatyczny system nie zadziałał prawidłowo, co tylko spotęgowało napięcie.

Ostateczna interpretacja nie przekonała gospodarzy. W klubie dominuje przekonanie, że decyzja była błędna, dlatego działacze zapowiadają złożenie oficjalnej skargi.

De Jong mówi wprost o skandalu

Swojego oburzenia nie ukrywał Frenkie de Jong. Holender po meczu jasno wyraził wątpliwości wobec przedstawionych obrazów.

– Wyraźnie widać, że to nie był spalony. Później, w telewizji, pokazali zdjęcie, na którym nie widać kontaktu z piłką. Następnie jest zdjęcie, na którym Fermin strzela, a obrońca jest metr za Robertem. Uważam, że to bardzo dziwne – powiedział dla Sporty TV.

Pomocnik przyznał, że rozmawiał z arbitrem, jednak ten sam czekał na sygnał z wozu VAR.

– Powiedziałem to sędziemu po meczu. Wiem, że on sam niewiele mógł zrobić, bo też czekał na informacje. Ale jeśli to, co widziałem, nie jest AI, a obecnie niczego nie można być pewnym, to mamy skandal – dodał.

Rewanż zaplanowano na 3 marca.

Źródło: Meczyki.pl, SportyTV, Eleven Sports

Urban broni reprezentanta. Selekcjoner nie zamierza zmieniać zdania ws. jego powołania

Powołania dla Bartosza Kapustki budzą dyskusje, jednak Jan Urban pozostaje konsekwentny. Selekcjoner jasno wytłumaczył, dlaczego widzi w pomocniku ważny element kadry.

Charakterystyka ważniejsza niż klubowa forma

Jan Urban od początku swojej kadencji regularnie stawia na Bartosza Kapustkę. Pomocnik na stałe zagościł w reprezentacji i wystąpił w każdym meczu za nowego selekcjonera. W spotkaniu z Holandią, zakończonym remisem 1:1, wyszedł nawet w podstawowym składzie.

Decyzja trenera budzi wątpliwości, ponieważ 29-latek nie zachwyca formą w Legii Warszawa. Krytycy wskazują na brak stabilności, jednak Urban patrzy na sprawę szerzej. Liczy się profil zawodnika, a nie tylko bieżące statystyki.

– Komuś się może podobać piłkarz o innej charakterystyce, a mnie się może podobać o takiej charakterystyce. Uważam, że Kapustka, będący w dobrej dyspozycji, to chłopak bardzo zaawansowany technicznie. Czyta grę – powiedział w rozmowie z Weszło.

Selekcjoner podkreśla, że pomocnik potrafi przyspieszyć grę i zagrać kluczowe podanie. Zwraca uwagę, że nie każdy zawodnik musi dominować fizycznie, ponieważ drużyna potrzebuje różnych cech.

– Potrafi zagrać ostatnie podanie. Ktoś mi powie, że w kontakcie jest słaby, że nie powalczy, nie włoży nogi i tak dalej. Każdy ma inne umiejętności. Uważam, że Kapustka w drużynie, która gra piłkę kombinacyjną, potrafi się odnaleźć bardzo dobrze – dodał.

Liczby przed barażami

W tym sezonie Kapustka rozegrał 32 mecze dla Legii. Strzelił cztery gole i zanotował siedem asyst. Najbliższy mecz reprezentacja rozegra 26 marca przeciwko Albanii w barażach o mundial 2026.

Źródło: Weszlo.com

Było ostro na linii Legia – Pogoń. Wiadomo, ile finalnie kosztował Rafał Adamski

Rafał Adamski został ogłoszony zawodnikiem Legii Warszawa. Napastnik został wykupiony z Pogoni Grodzisk Mazowiecki po długich negocjacjach. Tomasz Włodarczyk zdradził kulisy rozmów między stronami.




Wydawało się, że nic z tego transferu nie wyjdzie. Ostatecznie Legii udało się jednak dopiąć swego i ściągnęła nowego napastnika. Z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy powędrował Rafał Adamski.

Burzliwe negocjacje

Rozmowy między klubami były trudne i dość zajadłe. O szczegółach poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Z jego ustaleń wynika, że Pogoń chciała podwyższyć pierwotne oczekiwania za swojego napastnika.




– Było gorąco między klubami. Pogoń Grodzisk Mazowiecki pierwotnie przyjęła propozycję 100 tys. zł, ale później zarząd uznał, że oferta powinna być większa i chciano 100 tys. euro – powiedział Włodarczyk.

Problematyczne też miały okazać się rozmowy Legii z samym zawodnikiem. „Wojskowi” mieli trudności z ustaleniem warunków kontraktu piłkarza. Dodatkowo miało to ponownie zaognić relacje na linii partnerskich klubów.

– Legia na początku nie mogła dogadać się ws. warunków kontraktu, ale czas gonił i trzeba było sprowadzić jakiegoś napastnika. Ostatecznie dogadano się ws. warunków, ale – z perspektywy Pogoni – Legia późno wróciła do stołu. Pierwszoligowiec miał pretensje o to, że z tego powodu będzie miał problem z zastąpieniem Adamskiego. Pojawiły się zgrzyty – Legia podniosła temat partnerstwa. W Pogoni jest obecnie czterech piłkarzy wypożyczonych z Legii i jeden zawodnik, Jakub Jędrasik, z transferu definitywnego – kontynuował.

– Kwota transferu? Z tego, co wiem, ostatecznie wyniosła ona 40 tys. euro – dodał.

Źródło: meczyki.pl | fot. Instagram – Screen / @legiawarszawa

CANAL+ z nowymi prawami. Pięć lat wielkich turniejów na żywo

Fani darta w Polsce doczekali się przełomu. CANAL+ pokaże wszystkie najważniejsze turnieje PDC przez najbliższe pięć lat.

Koniec transmisyjnej luki

CANAL+ ogłosił w czwartek porozumienie, które zmienia krajobraz darta w Polsce. Stacja zapewniła sobie prawa do najważniejszych imprez organizowanych przez Professional Darts Corporation. To oznacza stałą obecność światowej elity na sportowych antenach.

Na przełomie 2025 i 2026 roku kibice z zapartym tchem śledzili występy Krzysztofa Ratajskiego. Polak po raz drugi w karierze dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata, jednak w tej fazie musiał uznać wyższość Luke’a Littlera. Późniejszy triumfator i lider rankingu potwierdził klasę, ale występ Ratajskiego rozpalił zainteresowanie dyscypliną.

Dart w Polsce rośnie, ponieważ przyciąga nowe pokolenie kibiców. Problemem był jednak brak regularnych transmisji z polskim komentarzem po wycofaniu się Viaplay. Teraz ta luka znika, a widzowie zyskają pełny kalendarz najważniejszych wydarzeń.

CANAL+ pokaże mistrzostwa świata, Premier League, World Matchplay, mistrzostwa Europy, Grand Slam of Darts, World Cup of Darts oraz cykl European Tour. To kompletny pakiet, dlatego kibice nie będą musieli szukać transmisji poza granicami kraju.

Kraków na mapie światowego darta

European Tour już w przyszłym tygodniu zawita do Polski. W dniach 20–22 lutego najlepsi darterzy świata zagrają w Krakowie. Na liście startowej znajdują się Littler oraz Ratajski, więc emocji nie zabraknie.

Dyrektor redakcji sportowej CANAL+, Michał Kołodziejczyk, podkreślił znaczenie tej inwestycji.

– Dart to dziś jedna z najszybciej rosnących dyscyplin sportowych w Europie. Od dawna obserwujemy coraz większe zainteresowanie tym sportem i pozyskując do niego prawa, odpowiadamy na oczekiwania naszych widzów. Wielokrotnie byliśmy pytani o możliwość transmisji darta na antenach CANAL+ i dziś cieszymy się, że możemy zaproponować najważniejsze turnieje światowego kalendarza – z mistrzostwami świata i rozgrywkami Premier League Darts na czele – powiedział.

Źródło: CANAL+

Co dalej z Lewandowskim? Pięć potencjalnych kierunków

Przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nie jest przesądzona. Napastnik ma kilka opcji, jednak wciąż najbliżej mu do pozostania w Katalonii.

MLS, Turcja, Włochy, Arabia Saudyjska i… Barcelona

Robert Lewandowski znajduje się w kluczowym momencie kontraktowym. Jego umowa z FC Barcelona obowiązuje do 30 czerwca tego roku, dlatego temat przyszłości regularnie wraca do mediów.

Najgłośniej mówi się o zainteresowaniu ze strony Chicago Fire. Klub z MLS widzi w Polaku nie tylko snajpera, lecz także twarz projektu. Władze zespołu z Illinois liczą, że kapitan reprezentacji Polski stałby się ambasadorem marki, ponieważ jego nazwisko wciąż ma globalną siłę.

Dziennikarz Roger Torelló z Mundo Deportivo podsumował jednak, że na stole leży więcej możliwości. Według niego 37-latek analizuje pięć opcji. Oprócz klubu z MLS w grze pozostają Atlético Madryt, Fenerbahçe, AC Milan oraz kierunek saudyjski.

Pieniądze nie na pierwszym planie

Według Torelló aspekt finansowy nie stanowi dziś kluczowego czynnika. Lewandowski ma priorytet, którym pozostaje dalsza gra w Barcelonie. Jeśli klub jasno określi jego rolę, może nawet zaakceptować obniżkę wynagrodzenia.

To jednak wymaga precyzyjnych ustaleń, ponieważ napastnik chce znać swoje miejsce w projekcie. Nie chodzi wyłącznie o liczbę minut, ale także o zaufanie i realny wpływ na drużynę. Dlatego decyzja nie zapadnie pochopnie. W najbliższych tygodniach pojawi się wiele spekulacji, jednak konkretów należy oczekiwać dopiero w późniejszym etapie sezonu.

Źródło: Mundo Deportivo


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.