NEWSY I WIDEO

Szokujące wyznanie byłego selekcjonera reprezentacji u-21. Ani razu nie spotkał się z prezesem PZPN

Adam Majewski zebrał się na szokujące wyznanie. Przez blisko 2 lata pracy jako selekcjoner reprezentacji do lat 21 ani razu nie spotkał się z Cezarym Kuleszą.

Przez blisko 2 lata Adam Majewski był selekcjonerem reprezentacji Polski u-21. W tym czasie poprowadził drużynę w 16 meczach. W 2025 roku poprowadził również zespół na Mistrzostwach Europy. Po ich zakończeniu pożegnał się z dotychczasowym stanowiskiem i obecnie pozostaje bezrobotny.

W czwartek Tomasz Ćwiąkała opublikował wywiad z Adamem Majewskim. W jego trakcie 52-letni szkoleniowiec zebrał się na wyznanie, które zszokowało dużą część kibiców. Jak się bowiem okazało, przez cały swój okres pracy z reprezentacją u-21 Adam Majewski ani razu nie spotkał się z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą.

Nietypowe przygotowania piłkarzy Legii Warszawa. Postawiono na ćwiczenia mentalne i integracyjne

Sztab szkoleniowy Legii Warszawa robi co może, by zespół zaczął grać na oczekiwanym poziomie. W ostatnich dniach postawiono na ćwiczenia mentalne oraz integrację.

Po przyjściu Marka Papszuna Legia Warszawa nie zdołała jeszcze wrócić na optymalne tory. W pierwszych trzech ligowych meczach w tym roku Legia zdobyła zaledwie dwa punkty. Tym samym Wojskowi okupują przedostatnią pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy.

W ostatnich dniach sztab pierwszego zespołu Legii przygotował dla piłkarzy nietypowe zajęcia. Portal „Legia.Net” informuje, że od poniedziałku sztab kładzie duży nacisk na działania integracyjne oraz mentalne, które mają zbudować lepsze relacje między piłkarzami. Zawodnicy mieli spędzić dużo czasu ze sobą oraz z trenerem mentalnym. W środę zorganizowano zajęcia z zawodnikami sportów walki, między innymi z Arkadiuszem Wrzoskiem.

Robimy więcej wszystkiego. Działania mentalne są na tę chwilę kluczowe. Chcieliśmy dać inny bodziec zespołowi. Zaprosiliśmy trenera Kosedowskiego i Arka Wrzoska, aby popracowali z nami i fizycznie, i pod kątem mentalu. To są rzeczy, które ja cały czas robię, to nie jest nic nadzwyczajnego. Musimy jeszcze bardziej działać na zawodników, aby pokazać w końcu potencjał, który mamy. Trzeba zdobywać punkty, bo nasza sytuacja jest trudnaprzekazał Marek Papszun.

źródło: Legia.Net

Problemy kibiców Lecha Poznań w Finlandii. Zostali zatrzymani na lotnisku

Kibice Lecha Poznań zostali zatrzymani na lotnisku w Finlandii. Według medialnych doniesień, miało do tego dojść bez podania powodów.

Po kilkutygodniowej przerwie polskie kluby wracają do gry w europejskich pucharach. W ten czwartek swoje pierwsze mecze w 1/16 finału Ligi Konferencji rozegrają Lech Poznań oraz Jagiellonia Białystok. Kolejorz zmierzy się z fińskim KuPS, a Jaga zagra z włoską Fiorentiną.

Kibice Lecha Poznań dużą grupą wybrali się na wyjazdowy mecz do Finlandii. Niestety, po przylocie czekała na nich niemiła niespodzianka. Według Dawida Dobrasza, zatrzymano około 15 polskich kibiców. Wszystko miało się odbyć bez podania powodów. Pozostała część kibiców ma czekać na rozwój wydarzeń oraz kontakt z konsulem.

Więcej informacji przekazała na Twitterze Monika Wantoła. Według jej relacji, część kibiców miała zostać natychmiast zawrócona na samolot do Polski. Inni mają wrócić jutro, a jeszcze kolejni mają czekać do piątku. Zatrzymani mieli zostać kibice w barwach Lecha Poznań.

W kolejnym wpisie Monika Wantoła przekazuje relację jednego z kibiców Lecha. Według tych doniesień, fińscy funkcjonariusze mieli być przygotowani na przylot Polaków, mieli nawet wypisane w zeszycie nazwiska poszczególnych kibiców.

– Każdego sprawdzali, wąskie gardło, małe lotnisko. Oni byli przygotowani, mieli listę osób i weryfikowali. Ten co mnie sprawdzał mial ją na kartce z zeszytu, a nazwiska spisane… odręcznie – relacjonuje jeden z kibiców Lecha Poznań.

Burza wokół Mourinho po meczu Ligi Mistrzów. Byli piłkarze bronią Viniciusa

Jose Mourinho znalazł się pod ostrzałem po komentarzu na temat Viniciusa Juniora. Byli reprezentanci Anglii i Holandii nie zostawili na nim suchej nitki.

Rasistowski incydent i kontrowersyjna reakcja

Podczas meczu Realu Madryt z Benficą, wygranego przez Hiszpanów 1:0 w Lidze Mistrzów, doszło do poważnych oskarżeń. Vinicius Junior zarzucił jednemu z rywali rasistowskie wyzwiska, dlatego sprawą zajmie się UEFA.

Zamiast jednoznacznego wsparcia Brazylijczyka, Jose Mourinho zasugerował, że piłkarz Realu nie był bez winy. Trener Benfiki skrytykował sposób, w jaki Vinicius celebrował gola, ponieważ uznał tę radość za prowokacyjną.

Ta wypowiedź wywołała lawinę reakcji. Wielu ekspertów uznało ją za niestosowną, zwłaszcza w kontekście zarzutów o rasizm.

Do słów Mourinho odniósł się Micah Richards. Były reprezentant Anglii nie krył rozczarowania, choć podkreślił szacunek dla dorobku Portugalczyka.

– Mourinho to ktoś, kogo absolutnie uwielbiam jako trenera. Oczekuję od niego więcej, bo jest wpływową osobą w świecie sportu. Wiele osób słucha tego, co mówi. To hipokryzja z jego strony, gdy mówi takie rzeczy o Viniciusie, a sam świętuje, jak tylko chce – stwierdził.

Carragher i Seedorf bez taryfy ulgowej

Jamie Carragher również nie zgodził się z Mourinho. Były obrońca Liverpoolu przypomniał sytuacje, w których Portugalczyk sam prowokował rywali.

– Pamiętamy, jak biegał wzdłuż linii bocznej na Old Trafford. Pamiętamy finał pucharu przeciwko Liverpoolowi. Kiedy Chelsea strzeliła gola w końcówce, to Mourinho nakazywał wszystkim kibicom, żeby się uciszyli. Trochę to ironiczne, że teraz krytykuje Viniciusa za radość. Miał prawo cieszyć się tak, jak chciał – ocenił Anglik.

Jeszcze mocniej wypowiedział się Clarence Seedorf. Holender uznał, że w tej sprawie nie ma miejsca na dwuznaczności.

– Myślę, że popełnił dziś duży błąd, próbując usprawiedliwić rasistowskie wyzwiska. Nigdy, przenigdy nie powinniśmy tego robić – podsumował.

Źródło: skysports.com, meczyki.pl

Ruch Chorzów wbija szpilkę w Legię Warszawa. Sparodiowali ostatni film [WIDEO]

Na profilach społecznościowych Ruchu Chorzów pojawiła się swego rodzaju parodia ostatniego filmu Legii Warszawa. Pomysł przypadł do gustu kibicom.

W poniedziałek w mediach społecznościowych Legii Warszawa pojawił się dość nietypowy film. Klub połączył w nim reklamę produktu spożywczego z zaproszeniem kibiców na najbliższy mecz ligowy z Wisłą Płock. Taki miks reklamy z promocją spotkania nie zdarza się często. Niestety, taki ruch nie okazał się dobrym posunięciem. Szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ.

Film Legii został bardzo źle odebrany przez stołecznych kibiców. Już kolejnego dnia parodię filmu Legii przedstawił Ruch Chorzów. Wersja Ruchu została zdecydowanie lepiej przyjęta przez piłkarską społeczność, nawet przez część kibiców Legii, którzy docenili tę szpilkę. W filmie zażartowano z reklamy zupki chińskiej. Co również ciekawe, w filmie Ruchu pada hasło „Duma stolicy” w kontekście nadchodzącego meczu Ruchu z Polonią Warszawa.

PZN uspokaja w sprawie Maciusiaka. Działacz ocenił przyszłość trenera

Rafał Kot w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty jasno ocenił decyzję jury ws. konkursu duetów. Tematem w wywiadzie była również przyszłość trenera polskich skoczków.

Medal dla Polski

W Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo trwają zimowe igrzyska olimpijskie. W poniedziałek rozegrano konkurs duetów na dużej skoczni, jednak rywalizacja nie dotrwała do końca. Jury przerwało zawody po dwóch seriach, ponieważ w trakcie trzeciej pogoda gwałtownie się pogorszyła.

Dzięki temu srebrny medal wywalczyli Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Polacy utrzymali wysoką pozycję, a decyzja o zakończeniu konkursu zamknęła drogę do ewentualnych przetasowań.

Głos w sprawie zabrał Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego. Działacz nie miał wątpliwości, że jury postąpiło właściwie.

– Gdyby rywalizację dokończono, to byłoby wypaczenie wyników. Przy takim opadzie śniegu, to nie miało nic wspólnego ze sprawiedliwymi zmaganiami. To, że dramatycznie spadły prędkości na rozbiegu to jedno, ale bardzo niebezpieczne w tych warunkach, przy tak intensywnym opadzie, było samo lądowanie. Jury podjęło jedyną słuszną w tej sytuacji decyzję. Czekanie nie miało sensu. To są igrzyska olimpijskie, potrzeba tutaj szybkich decyzji, a nie przeciągania rywalizacji w nieskończoność – powiedział w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

Złoto zdobyli Austriacy, a brąz wywalczyli Norwegowie. Niemcy zakończyli zmagania bez medalu, natomiast za nimi uplasowali się Słoweńcy, Japończycy, Szwajcarzy i Amerykanie.

Jasna deklaracja w sprawie trenera

Kot odniósł się także do pracy trenera Macieja Maciusiaka. Podkreślił, że szkoleniowiec funkcjonował pod ogromną presją, jednak sprostał wyzwaniu.

– Trener, tak jak skoczkowie, zmagał się z ogromną presją, a świetnie to udźwignął i jestem pod wielkim wrażeniem. Powiem jedno: może już teraz spać spokojnie – zaznaczył.

Ta deklaracja brzmi jak wyraźny sygnał stabilizacji. Skoro działacz mówi o spokoju, to oznacza, że przyszłość szkoleniowca nie jest zagrożona. Srebrny medal w tak trudnych warunkach stanowi mocny argument.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Lewandowski bez wpływu na derby Katalonii. Hiszpanie bezlitośni po porażce Barcelony

Robert Lewandowski wszedł na murawę przy wyniku 1:1, ale nie zdołał odmienić losów spotkania z Gironą. Hiszpańskie media oceniły jego występ bardzo surowo.

Wejście przy remisie i nerwowa końcówka

Robert Lewandowski pojawił się na boisku w 73. minucie meczu na Estadi Montilivi. FC Barcelona remisowała wtedy z Gironą 1:1, dlatego końcówka zapowiadała się niezwykle intensywnie.

Zespół Hansiego Flicka podkręcał tempo, jednak Girona groźnie kontratakowała. W ostatnich minutach nie brakowało sytuacji, ale dominował chaos. Barcelona ostatecznie przegrała 1:2 i straciła po 10 kolejkach pozycję lidera La Liga. Real Madryt ma obecnie dwa punkty więcej.

Lewandowski zmienił Ferrana Torresa, choć część mediów typowała go do wyjściowego składu. Polak oddał jeden strzał, lecz niecelny. Trafił też do siatki, jednak znajdował się na wyraźnym spalonym. Dwukrotnie złapano go na ofsajdzie, a przez kilkanaście minut miał zaledwie 10 kontaktów z piłką. Trudno było więc oczekiwać, że odmieni obraz gry.

Noty mówią same za siebie

Hiszpańska prasa nie pozostawiła złudzeń. Dziennik „Sport” przyznał mu notę 4 w dziesięciostopniowej skali.

– Niepasujący. Wszedł z aurą, ale nie potrafił wyróżnić się w dwóch lub trzech akcjach, które mógł zakończyć. Słaby – napisano w uzasadnieniu.

„Marca” oceniła go na jedną gwiazdkę w trzystopniowej skali, natomiast „AS” nie przyznał mu żadnej.

– Powolny i bez pomysłów. To niepokojące – podkreślił madrycki dziennik.

Portal Barca Universal wystawił ocenę 5/10 i zwrócił uwagę na brak celnego strzału. Najłagodniejszy ton przyjęło „Mundo Deportivo”, które nie stosuje ocen liczbowych.

– Dopóki nikt nie udowodni inaczej, Lewandowski pozostaje najpewniejszym strzelcem, gdy piłka dociera do pola karnego. Miał 20 minut, choć bezowocnych. Trafił głową, ale akcja została słusznie anulowana – oceniono.

Barcelona zapłaciła wysoką cenę za błędy w defensywie. W następnym meczu Blaugrana zmierzy się u siebie z Levante.

Źródło: Interia Sport, Sport.es, Mundo Deportivo, Marca, Barca Universal, AS

Kuriozalny spot Legii Warszawa. Kibice są zniesmaczeni [WIDEO]

Legia Warszawa opublikowała na swoich social mediach niespodziewane nagranie. Cała sytuacja wywołała mocno negatywne odczucia wśród kibiców.

Od wielu miesięcy Legia Warszawa pozostaje w fatalnej formie. Póki co nie pomogło również przyjście Marka Papszuna, który nie zdołał wygrać żadnego z trzech pierwszych ligowych meczów. Nastroje wśród kibiców od dłuższego czasu są na samym dnie i coraz częściej dają oni wyraz swojego niezadowolenia.

Niespodziewane nagranie

W poniedziałek na profilach społecznościowych Legii Warszawa pojawił się niespodziewany film. Okazał się on by być reklamą jednego z produktów spożywczych. Film wykorzystano również do promowania nadchodzącego meczu z Wisłą Płock.

Reakcja kibiców

Powyższy wpis tylko rozjuszył kibiców Legii. W komentarzach można znaleźć mnóstwo szyderczych komentarzy. Wybrane komentarze z Twittera zamieszczamy poniżej.

Tak kibice Wolfsburga zareagowali na ogromny błąd Grabary. Świetne zachowanie [WIDEO]

Kamil Grabara popełnił fatalny błąd w meczu z RB Lipsk. Choć wpuścił tym samym kuriozalnego gola, kibice Wolfsburga okazali mu wsparcie. Podobnie postąpił kapitan „Wilków”, Max Arnold.




Grabara świetnie odnalazł się w Wolfsburgu. W niedzielę przeciwko Lipskowi ponownie pokazywał wysoką dyspozycję. Popełnił jednak fatalny błąd w 70. minucie, który doprowadził do straty gola.

W obronę

Mimo pomyłki, Grabara został szybko wsparty przez kibiców. Po ostatnim gwizdku sędziego, trybuny długo skandowały nazwisko Polaka. Wsparcie okazał koledze również kapitan „Wilków”, Max Arnold.




– Kamil był znakomity przez cały sezon. Moim zdaniem ten jeden incydent nie jest wart nawet wzmianki – powiedział pomocnik Wolfsburga.

Piłkarze Legii obawiają się swoich kibiców. „Atmosfera strachu”

Piłkarze Legii Warszawa nie czują się komfortowo w obecnej sytuacji. „Fakt” pisze nawet o „atmosferze strachu”. Ma to związek z ostatnimi wydarzeniami na trybunach.




Sytuacja Legii Warszawa jest mocno nieciekawa. Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Ponadto Legia już wcześniej pożegnała się z Pucharem Polski oraz Ligą Konferencji. Na ten moment nie pomogło przyjście Marka Papszuna, gdyż Legia nie wygrała żadnego z trzech ligowych meczów w tym roku.

Kibice Legii już dawno stracili cierpliwość. Po ostatnich dwóch ligowych meczach piłkarze mogli usłyszeć z trybun bardzo nieprzyjemne przyśpiewki: „A jak spadniemy, do wszystkich was zaj*****y”. Do tej sytuacji ustosunkowywał się chociażby Bartosz Kapustka.

„Fakt” rozmawiał z jednym anonimowym piłkarzem Legii Warszawa. Z jego relacji wynika, że „drużyna czuje się zaszczuta postawą własnych fanów”. Ponadto czytamy o „atmosferze strachu”, która ma towarzyszyć piłkarzom poza stadionem.

– Tak naprawdę spodziewamy się wszystkiego. Jest obawa, że ktoś może przekroczyć kolejną granicę – powiedział anonimowy piłkarz Legii Warszawa.

Według „Faktu”, wśród piłkarzy Legii pojawił się nawet pomysł, że ewentualny bojkot ze strony kibiców byłby dla nich dużo bardziej komfortowy. W ich przekonaniu pozwoliłoby to się skupić zespołowi na sprawach sportowych.

Wielu odetchnęłoby wówczas z ulgą… Pozwoliłoby to zespołowi skupić się wyłącznie na sprawach sportowych i walce o utrzymanie w lidze, bez ciągłego napięcia i strachu o własne bezpieczeństwo pisze „Fakt”.





źródło: Fakt

To mogła być hitowa transakcja! On chciał kupić Legię Warszawa?!

Bardzo ciekawe informacje przekazał Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz portalu meczyki.pl ustalił, że Michał Świerczewski miał być chętny na kupienie Legii Warszawa. Sam zainteresowany jednak tego nie potwierdził.




Legia znajduje się w dramatycznym miejscu swojej historii. Widmo spadku staje się coraz bardziej realne dla stołecznej drużyny. Nie pomogło nawet zatrudnienie Marka Papszuna, który w trzech dotychczasowych meczach odnotował porażkę i dwa remisy.

Chętny na kupno?

W całym tym chaosie coraz częściej mówi się o ewentualnej sprzedaży klubu przez Dariusza Mioduskiego. Cena ma być jednak zaporowa. Ostatnio pojawiła się informacja o zawrotnych 200 milionach euro.




Co ciekawe, jeszcze przed poznaniem dokładnej kwoty, chętny na kupienie Legii miał być jeden z polskich biznesmenów. Finalnie wycofał się po jej poznaniu. Pierwsze tropy miały prowadzić do Rafała Brzoski, założyciela InPostu.

Inne światło rzuca jednak Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz ustalił, że mogło chodzić o… Michała Świerczewskiego, czyli właściciela Rakowa Częstochowa.

– Pierwsza myśl to jest kto? Pewnie Rafał Brzoska. Środowisko wskazuje jednak kogoś innego – Michała Świerczewskiego. Trzeba to traktować w kategoriach plotek środowiskowych. Od razu jednak zaznaczam, że druga strona odpowiedziała tylko, że nie potwierdza, ale też nie zaprzecza – powiedział Włodarczyk.

– Realnie na dziś Legia nie jest na sprzedaż – uzupełnił.

Piotr Zieliński zapisał się w historii Serie A. Rozgrywa kapitalny sezon

Minionej soboty Piotr Zieliński kolejny raz znalazł się na ustach całych Włoszech. Polski pomocnik strzelił pięknego gola na wagę zwycięstwa hitowego starcia z Juventusem. Przeszedł tym samym do historii Serie A.




Wczoraj odbyło się hitowe starcie we włoskiej ekstraklasie. Po emocjonującym boju, Inter Mediolan wygrał z Juventusem 3-2. Decydującego gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry, strzelił Piotr Zieliński.

Przeszedł do historii

„Zielu” tym samym zanotował 49. trafienie w Serie A. Zrównał się pod tym względem z Arkadiuszem Milikiem. Obaj są najskuteczniejszymi Polakami w historii włoskiej ekstraklasy.




Kolejne miejsca w rankingu zajmują Krzysztof Piątek (33) i Zbigniew Boniek (31). Topową piątkę zamykają natomiast Mariusz Stępiński (14) oraz Kamil Glik (12).

Zieliński prezentuje obecnie świetną formę. Łącznie strzelił już sześć goli i dołożył dwie asysty. W środę jego Inter zmierzy się z Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów.

Fot. Screen – Twitter / @ELEVENSPORTSPL

Bartosz Kapustka zapytany o kibiców Legii. „Gruba przesada”

Bartosz Kapustka została zapytany o przyśpiewkę kibiców Legii Warszawa. Jego zdaniem, jest to „gruba przesada”.




Legia Warszawa wciąż pozostaje w fatalnej sytuacji. Przyjście Marka Papszuna niewiele zmieniło – Legia pod jego wodzą zdobyła 3 meczach Ekstraklasy zaledwie 2 punkty. Po porażce z Koroną i remisie z Arką przyszedł czas na remis z GKS-em Katowice. Po piątkowych meczach Legia zajmuje 16. miejsce w ligowej tabeli.

Po piątkowym meczu z GKS-em Katowice kibice Legii po raz kolejny dali wyraz swojego niezadowolenia. Wspólnie odśpiewali mocno kontrowersyjną przyśpiewkę, która odnosiła się do hipotetycznej sytuacji, w której Legia spada z Ekstraklasy.

Powyższa przyśpiewka wybrzmiała już po poprzednim meczu Legii z Arką Gdynia. O tę sytuację został zapytany Bartosz Kapustka, który stwierdził, że to była przesada. Rozumie jednak, że kibice mają prawo być zdenerwowani.

– Myślę, że to była gruba przesada. Rozumiem zdenerwowanie ludzi, my też jesteśmy zdenerwowani. Rozumiem naszych kibiców, którzy jeżdżą za nami setki kilometrów i chcą wspierać Legię Warszawa. Jesteśmy w tym jednak wszyscy razem. Musimy grać w jednym kierunku. Czasami muszą paść mocne słowa, ale na pewno nie aż tak mocne – skomentował Bartosz Kapustka.

– Okrzyki dobiegły końca i opuściliśmy murawę. Tylko boisko może nam teraz pomóc wyjść z tej sytuacji. Mamy przed sobą kolejne mecze, zostało ich bodajże 13 i to będzie dla nas 13 finałów. Musimy zrobić wszystko, by Legia Warszawa była w innym miejscu. Inaczej wszyscy będziemy bardzo zdenerwowani – podsumował 29-latek.





źródło: Legionisci.com
fot. Janusz Partyka/legia.com

Wielka awantura po meczu Radomiaka z Koroną. Ręce poszły w ruch. „Jakiś kretyn rzucił w nich butelką” [WIDEO]

Po meczu Korony Kielce z Radomiakiem Radom doszło do ogromnej awantury. Piłkarze obu drużyn skoczyły sobie do gardeł. W ruch poszły nawet ręce.




Jedyne dwa gole w Radomiu oglądaliśmy w pierwszej połowie. Już w 8. minucie wynik otworzył Wiktor Długosz, który wykorzystał błąd Filipa Majchrowicza. W 33. minucie prowadzenie Korony podwyższył Miłosz Pięczek.

Zadyma

Całe spotkanie aż kipiało od emocji. Po utracie drugiego gola, czerwoną kartkę zobaczył Goncalo Feio. Szkoleniowca oskarżono o kierowanie wobec sędziów zarzutów o charakterze korupcyjnym.




Emocje sięgnęły zenitu już po zakończeniu meczu. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, piłkarze obu drużyn skoczyli sobie do gardeł. Doszło nawet do rękoczynów, a nagrania z zadymy obiegły media społecznościowe.

– Piłkarze Korony świętowali pod pustym sektorem gości. Trochę machania, trochę śpiewania i jakiś kretyn rzucił w nich butelką. Michał Siejak z Korony odprowadzony do karetki – rozcięta głowa – relacjonował Szymon Janczyk z „Weszło”.

De Jong uderza w sędziów. „Jeśli to nie jest AI, mamy skandal” [WIDEO]

Barcelona przegrała z Atlético aż 0:4, ale po meczu więcej mówi się o anulowanym golu niż o wyniku. Frenkie de Jong nie ukrywa frustracji po decyzji sędziów.

Sześć minut analizy i rosnące wątpliwości

FC Barcelona mocno skomplikowała sobie drogę do finału Pucharu Króla. W czwartek przegrała z Atlético Madryt 0:4, a zespół Diego Simeone wykorzystał niemal każdą słabość rywala.

Rozmiary porażki mogły być mniejsze, ponieważ w pierwszej połowie do siatki trafił Pau Cubarsí. Sędziowie jednak nie uznali gola z powodu spalonego. Analiza trwała ponad sześć minut, a półautomatyczny system nie zadziałał prawidłowo, co tylko spotęgowało napięcie.

Ostateczna interpretacja nie przekonała gospodarzy. W klubie dominuje przekonanie, że decyzja była błędna, dlatego działacze zapowiadają złożenie oficjalnej skargi.

De Jong mówi wprost o skandalu

Swojego oburzenia nie ukrywał Frenkie de Jong. Holender po meczu jasno wyraził wątpliwości wobec przedstawionych obrazów.

– Wyraźnie widać, że to nie był spalony. Później, w telewizji, pokazali zdjęcie, na którym nie widać kontaktu z piłką. Następnie jest zdjęcie, na którym Fermin strzela, a obrońca jest metr za Robertem. Uważam, że to bardzo dziwne – powiedział dla Sporty TV.

Pomocnik przyznał, że rozmawiał z arbitrem, jednak ten sam czekał na sygnał z wozu VAR.

– Powiedziałem to sędziemu po meczu. Wiem, że on sam niewiele mógł zrobić, bo też czekał na informacje. Ale jeśli to, co widziałem, nie jest AI, a obecnie niczego nie można być pewnym, to mamy skandal – dodał.

Rewanż zaplanowano na 3 marca.

Źródło: Meczyki.pl, SportyTV, Eleven Sports


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.