NEWSY I WIDEO

Mateusz Borek o sytuacji Robercta Lewandowskiego: „Jest teraz trochę rozdarty”

Mateusz Borek na łamach Kanału Sportowego obszernie skomentował obecną sytuację Roberta Lewandowskiego. – Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej – skomentował Mateusz Borek.

Obecny kontrakt Roberta Lewandowskiego z FC Barceloną wygasa wraz z końcem tego sezonu. Czy współpraca zostanie przedłużona? Wydaje się, że na ten moment jest to kwestia otwarta. W tym sezonie Robert jest już zawodnikiem rotacyjnym. Pod względem liczby rozegranych minut Polak jest dopiero 14. piłkarzem Barcy w tym sezonie.

Borek o przyszłości Lewandowskiego

Co dalej z Robertem Lewandowskim? Wszystko wskazuje na to, że jego przyszłość wyjaśni się dopiero pod koniec tego sezonu. Sytuację 37-latka skomentował Mateusz Borek, który przy okazji ujawnił nieco informacji zakulisowych.

Lewandowski jest bardzo mocny psychicznie, zawsze był. Rozumie profesjonalne decyzje. Widzę jednak, że jest teraz trochę rozdarty. Nie wie co dalej. Dostał bardzo dobrą finansowo ofertę z Chicago Fire. Pewnie odzywa się do niego Arabia Saudyjska. Chciałby zostać – jego żona otworzyła biznes w Barcelonie, sam przyzwyczaił się do tego miejsca, ma tam nowy dom, jego dzieci dobrze się czują. Chciałby dostać propozycję albo chociaż jakiś komunikat w stylu “game over”skomentował Mateusz Borek.

Klub jednak odwleka tę decyzję. To trudna sytuacja. Żyjesz w niepewności. Masz świadomość, że może zostało ci ostatnie 12 tygodni w tym klubie, na najwyższym poziomie piłkarskim. Cały czas słyszysz, że Barcelona podejmie decyzję na koniec sezonu uzupełnił dziennikarz Kanału Sportowego.

źródło: Kanał Sportowy

Koniec problemów zdrowotnych Arkadiusza Milika? Polak wrócił do treningów [WIDEO]

Arkadiusz Milik kontynuuje proces powrotu do zdrowia. Polak trenował dziś na boisku.

Problemy zdrowotne nie opuszczają Arkadiusza Milika. 31-latek pauzuje już od ponad 1,5 roku. Polak nie rozegrał żadnego meczu ani w tym ani w poprzednim sezonie. Po raz ostatni Arek zagrał w barwach Juventusu w maju 2024 roku. Od tego czasu borykał się z kilkoma różnymi urazami.

Milik już wcześniej kilkukrotnie był blisko powrotu do gry. Wtedy odzywały się jednak kolejne problemy zdrowotne. Tym razem Polak ponownie jest blisko powrotu do pełni sprawności. Włoskie media obiegły materiały na których widać, jak 31-latek trenuje na boisku. Na części filmów widać, jak Polak trenuje indywidualnie, a na kolejnych widać go nawet w grze wewnętrznej.

Pedri inwestuje miliony euro. Pomocnik Barcelony wchodzi w zaskakujący biznes

Pedri wrócił na boisko po kontuzji, ale równie głośno zrobiło się o jego ruchach poza futbolem. Pomocnik Barcelony wydał miliony euro na kolejną nieruchomość.

Powrót do gry i ofensywa inwestycyjna

Pedri w niedzielę znów pojawił się na murawie w meczu FC Barcelony z Levante. Wrócił po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej urazem uda, dlatego kibice odetchnęli z ulgą. Jednak w ostatnich dniach więcej mówi się o jego decyzjach biznesowych niż o formie sportowej. Hiszpan najpierw kupił klasztor w Tegueste, który planuje przekształcić w hotel, a teraz zdecydował się na kolejną inwestycję.

Jak informuje Sport.es, 23-latek nabył Hotel Villa de Barajas w Madrycie. To czterogwiazdkowy obiekt położony na obrzeżach stolicy, niedaleko lotniska Madryt-Barajas, planowanego toru Formuły 1 oraz stacji metra.

4,2 miliona euro za hotel przy lotnisku

Hotel dysponuje 41 pokojami o wysokim standardzie. Gości głównie podróżnych przesiadających się na lotnisku, ale także uczestników kongresów i targów organizowanych w okolicy. Obiekt oferuje całodobową recepcję, bufet śniadaniowy oraz bezpłatny internet.

Zakup został sfinalizowany za pośrednictwem spółki Pedrineta, którą piłkarz wykorzystuje do inwestycji w nieruchomości. Kwota transakcji wyniosła 4,2 miliona euro. Ostatnie ruchy biznesowe Pedriego pochłonęły łącznie 6,7 miliona euro.

Według mediów to suma zbliżona do jego wynagrodzenia za około pół roku gry. Młody pomocnik wyraźnie myśli długoterminowo, ponieważ dywersyfikuje źródła dochodu. Jeśli utrzyma taką strategię, już w trakcie kariery może zbudować solidne zaplecze finansowe poza boiskiem.

Źródło: Sport.es, meczyki.pl

Ambitna wizja Dobrzyckiego. Konkretny cel dla Widzewa

Widzew Łódź walczy o utrzymanie, ale właściciel patrzy znacznie dalej. Robert Dobrzycki zapowiada grę o europejskie puchary już w kolejnym sezonie.

Sezon przejściowy, ale bez strachu o spadek

Widzew Łódź przechodzi intensywny okres zmian. Robert Dobrzycki w ostatnich miesiącach zainwestował w klub ogromne środki, jednak efekty sportowe nie przyszły od razu. Drużyna zajmuje miejsce w strefie spadkowej, dlatego sytuacja budzi niepokój kibiców.

W klubie nikt nie dopuszcza jednak scenariusza spadku z Ekstraklasy. Właściciel podkreśla, że obecny sezon traktuje jako etap przejściowy, ponieważ latem doszło do wielu roszad.

– Traktuję ten sezon jako przejściowy. Było bardzo dużo zmian. W następnym sezonie chcemy grać o wyższe cele. Jakie? Europejskie puchary, jakiekolwiek – powiedział w rozmowie z TVP Sport.

Dobrzycki zapowiada ograniczenie rotacji, a także większą stabilizację kadry. Klub chce budować fundamenty, dlatego plan zakłada mniej gwałtownych ruchów.

– Mamy plan, by ograniczać liczbę zmian. Chcemy stabilizować sytuację w klubie i na boisku – dodał.

Długoterminowa wizja i marzenie o Lidze Mistrzów

Właściciel Widzewa podkreśla, że patrzy na projekt szerzej niż przez pryzmat jednego sezonu. Nie obawia się większych wydatków, ponieważ myśli długofalowo. Jego zdaniem klub potrzebuje cierpliwości, ale także konsekwencji.

– Czuję, że inaczej podchodzę do pewnych spraw od pozostałych właścicieli klubów. Patrzę długoterminowo, nie przerażają mnie większe wydatki. Chcę budować klub przyszłościowo. Będzie sporo pomyłek, ale wizja jest klarowna. Chcę, żeby Widzew powrócił do europejskich pucharów. Łodzi się to należy, a Polsce należy się dobry Widzew – podsumował.

Docelowo ambicje sięgają jeszcze wyżej, bo marzeniem Dobrzyckiego jest wprowadzenie zespołu do Ligi Mistrzów. Na razie drużyna musi jednak ustabilizować formę i wydostać się ze strefy zagrożenia. Jeśli plan właściciela okaże się skuteczny, Widzew może w kolejnych latach stać się jednym z najciekawszych projektów w polskiej piłce.

Źródło: TVP Sport

UEFA zdecydowała! Prestianni nie zagra w rewanżu przeciwko Realowi Madryt

UEFA podjęła decyzję odnośnie Gianluki Prestianniego. Argentyńczyk nie zagra w rewanżowym meczu 1/16 finału Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt.

W ubiegłym tygodniu zostały rozegrane pierwsze mecze baraży o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Najwięcej emocji przeniosło starcie Benfiki Lizbona z Realem Madryt. Spotkanie rozgrywane w Portugalii zakończyło się wygraną Królewskich 1:0.

Największe emocje nie dotyczyły jednak wydarzeń sportowych. Głównym tematem ubiegłego tygodnia w Lidze Mistrzów było spięcie Ginluki Prestianniego z Viniciusem Juniorem. Piłkarze Realu Madryt oskarżyli Argentyńczyka o rasistowskie zwroty w kierunku Brazylijczyka. Prestianni stanowczo temu zaprzeczał.

Mieliśmy zatem klasyczną sytuację „słowo przeciwko słowu”. Nie udowodniono, by Argentyńczyk obraził rasistowsko Brazylijczyka. Mimo to został on ukarany przez UEFA. Prestianni nie zagra w środowym meczu przeciwko Realowi. Poniżej komunikat UEFA.

„W następstwie powołania przez UEFA Inspektora ds. Etyki i Dyscypliny (EDI) do zbadania zarzutów dotyczących dyskryminacyjnego zachowania podczas meczu fazy pucharowej Ligi Mistrzów UEFA 2025/2026 pomiędzy SL Benfica a Realem Madryt CF, rozegranego 17 lutego 2026 roku, oraz na wniosek EDI wraz z raportem tymczasowym, Organ Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB) podjął dziś decyzję o tymczasowym zawieszeniu pana Gianluki Prestianniego na następny (1) mecz klubowych rozgrywek UEFA, za co w innym przypadku mógłby zostać uznany za winnego naruszenia artykułu 14. Regulaminu Dyscyplinarnego UEFA (DR) w związku z zachowaniem dyskryminacyjnym.

Niniejsza decyzja nie ma wpływu na ewentualne późniejsze orzeczenie organów dyscyplinarnych UEFA, które może zostać wydane po zakończeniu trwającego dochodzenia i przekazaniu jego wyników organom dyscyplinarnym UEFA.

Dalsze informacje w tej sprawie zostaną przekazane w odpowiednim czasie.”

źródło: UEFA

Pietuszewski zachwyca na boisku i poza nim! Polak podziękował kibicom Porto, mówiąc po portugalsku [WIDEO]

Oskar Pietuszewski imponuje nie tylko na boisku. Po meczu z Rio Ave, stanął do wywiadu i pochwalił się znajomością języka portugalskiego! Zebrał tym samym masę pochwał w mediach społecznościowych.




Pietuszewski powoli, ale konsekwentnie buduje swoją pozycję w FC Porto. Polak rozpoczął niedzielny mecz z Rio Ave w podstawowym składzie i nie mógł go sobie lepiej wyobrazić. 17-latek zanotował asystę przy trafieniu Victora Froholdta, które okazało się jedynym golem w tym starciu, dającym „Smokom” wygraną.

Imponuje też poza boiskiem

Portugalczycy byli zachwyceni występem nastolatka. Pietuszewski jednak poszedł o krok dalej i zaimponował także po zakończeniu gry. Kiedy stanął przed dziennikarzami, postanowił pokazać, na ile nauczył się już języka portugalskiego.




– Spróbuję po portugalsku, ponieważ trochę się uczę – powiedział, po czym podziękował w tym języku kibicom za wsparcie.

– Twój portugalski jest lepszy niż mój polski – przyznał dziennikarz.

Jacek Kiełb w akcji przed Korona – Lech! Kolejne nagranie w stylu „The Office” [WIDEO]

Korona Kielce kontynuuje wrzucanie materiałów w stylu serialu „The Office”. Ponownie w roli głównej pojawił się Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” wystąpił jako tymczasowy dyrektor marketingu swojego klubu.




Ostatnim meczem dzisiejszej kolejki Ekstraklasy będzie starcie Korony Kielce z Lechem Poznań. Spotkanie zapowiada się ciekawie, a gospodarze postanowili wykorzystać zainteresowanie i ponownie opublikował wideo w stylu serialu „The Office”.

Ronaldo spod Siedlec

Niedawno Korona opublikowała nagranie, w który, wystąpił Jacek Kiełb. Popularny „Ronaldo spod Siedlec” ponownie wystąpił przed kamerami, ale tym razem wszedł w rolę tymczasowego dyrektora marketingu Korony.

Nawiązanie do Holca nie jest oczywiście przypadkowe. W polskiej wersji „The Office”, jest on prezesem firmy „Kropliczanka”. W jego rolę wciela się Piotr Polak.

Debiutant w kadrze na baraże? „To jego moment. Poziom jest ten sam”

Coraz większa część opinii publicznej uważa, że Mateusz Żukowski zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski. Takie zdanie podziela też Artur Wichniarek. Czy piłkarz Magdeburga zagra w barażach o mistrzostwa świata?




Już w marcu reprezentacja Polski zagra z Albanią w półfinale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. W przypadku wygranej, zmierzą się ze zwycięzcą pary Szwecja – Ukraina.

Debiutant?

Choć baraże to nie najlepszy moment na powoływanie debiutantów i eksperymenty, część kibiców domaga się powołania dla Mateusza Żukowskiego. Od zmiany klubu i przede wszystkim pozycji na napastnika, 24-latek imponuje formą w Magdeburgu. Na poziomie 2. Bundesligi strzelił 11 goli w 11 meczach.




Artur Wichniarek jest podobnego zdania. Co prawda nie uważa, że od razu znajdzie się w składzie na baraże, ale podkreśla, że selekcjoner powinien mieć go na radarze.

– Bez wątpienia to jest jego moment. Nie ma dużej różnicy, czy powołasz kogoś z 2. Bundesligi czy z PKO BP Ekstraklasy. Poziom jest ten sam. Zasłużył, żeby go obserwować. Jednak czy powoływać go na baraże? Do przemyślenia – podsumował w „Kanale Sportowym”.

Widzew przeprowadzi zaskakujący transfer? Łodzianie chcą wykupić Kapuadiego z Legii

Widzew Łódź przygląda się podstawowemu piłkarzowi Legii Warszawa. Według Piotra Koźmińskiego klub Roberta Dobrzyckiego chce Steve’a Kapuadiego.




Wielkie pieniądze, która wydaje Widzew, przestają być już jakimkolwiek zaskoczeniem. Tylko zimą do Łodzi przyszła masa nowych piłkarzy. Pośród nich znaleźli się choćby reprezentanci Polski w postaci Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego.

Z Warszawy do Łodzi?

Mimo wielu transferów, Widzew w bieżącym sezonie zawodzi. Łodzianie znajdują się w strefie spadkowej, choć jesteśmy już na półmetku rozgrywek. W tabeli zajmują miejsce obok Legii Warszawa, z której chcą ponoć wyciągnąć podstawowego zawodnika.




Piotr Koźmiński przekazał, że Widzew zainteresował się Stevem Kapuadim. Choć sam dziennikarz zachowuje dystans w tej sprawie, dodał, że padła konkretna kwota. Mowa o nawet 2,8 mln euro., które miałoby trafić do Legii.

Co ciekawe, po wygranej z Wisłą Płock, głos w tej sprawie zabrał także Marek Papszun. Szkoleniowiec Legii zrzucił jednak odpowiedzialność i zaznaczył, że takie pytania nie powinny być zadawane jemu.

– Czy to jego ostatni mecz dla Legii Warszawa? To nie pytanie do mnie. Trzeba pytać ludzi, którzy zarządzają tymi tematami w klubie. Co, jeśli odejdzie? Nie chcę zabierać głosu w imieniu klubu, bo nie czuję się do tego kompetentny. Nie mam dziś na to dużego wpływu-skwitował – przyznał Papszun.

Nowe wieści ws. stanu zdrowia Kamili Sellier. „Mam się całkiem dobrze”

Kamila Sellier opublikowała post na Instagramie, w którym poinformowała o swoim samopoczuciu. – Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i daję znać, że mam się całkiem dobrze – napisała polska zawodniczka.

W piątkowy wieczór podczas olimpijskich zmagań w short tracku tragicznie wyglądającego wypadku doznała Kamila Sellier. Polka upadła na lód, a przy tym została uderzona przez jedną z rywalek łyżwą prosto w twarz. Nasza reprezentantka została zniesiona z toru i przetransportowana do szpitala. Więcej pisaliśmy o tym TUTAJ.

Nowe informacje

W sobotę na łamach Eurosportu nowe informacje odnośnie stanu zdrowia Kamili Sellier przekazał Konrad Niedźwiedzki. Z jego wypowiedzi dowiedzieliśmy się, że Polka przeszła zabieg.

– Kamila przeszła zabieg, po którym naruszona kość, co wyszło na badaniu tomografem, została poskładana, wszystko zostało oczyszczone. Dzisiaj już wstała, jest mocno opuchnięta. Nie za wiele spała w nocy – przekazał Konrad Niedźwiedzki.

– Błyskawicznie dostała pomoc już na torze, od medyków obsługujących zawody. Zaraz też cały nasz sztab medyczny, łącznie z doktorem fizjoterapeutą, był przy niej. Szybko została przewieziona do szpitala, dojechałem tam chwilę później z rodzicami zawodniczki, którzy się denerwowali. Doktor przyszedł niemal od razu i przekazał informacje, jak wygląda sytuacja. Wszystko przebiegło sprawnie, myślę, że jest pod dobrą opieką – dodał.

Wpis Kamili

W sobotnie popołudnie głos zabrała sama Kamila. Opublikowała on post na swoim Instagramie, w którym przekazała, że czuję się całkiem dobrze. Podziękowała również wszystkim za słowa wsparcia.

– Wiem, że to zdjęcie kiedyś mi przypomni, że jestem silnieŃjsza niż mi się wydaje.
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i daję znać, że mam się całkiem dobrze – przekazała Kamila Sellier.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez k a m i l a (@kamila_sellier)


źródło: Eurosport, Instagram

Dramatyczny wypadek polskiej olimpijki. Została uderzona łyżwą w twarz [WIDEO]

Podczas olimpijskich zmagań w short tracku koszmarny wypadek zaliczyła Kamila Sellier. Polka została uderzona łyżwą prosto w twarz. Pojawiły się pierwsze informacje co do stanu jej zdrowia.

W piątkowy wieczór na Igrzyskach Olimpijskich były rozgrywane biegi na 1500 metrów w short tracku. W tej konkurencji mieliśmy 3 reprezentantki – Natalię Maliszewską, Gabrielę Topolską oraz Kamilę Sellier. Niestety, wszystkie nasze reprezentantki zakończyły zmagania w ćwierćfinale.

Koszmarny wypadek

W szczególnie dramatycznych okolicznościach zmagania w Igrzyskach Olimpijskich zakończyła Kamila Sellier. Polka doznała tragicznie wyglądającego wypadku. Na jednym z zakrętów Kamila utraciła równowagę i upadła na lód. Podczas upadku nasza reprezentanta została uderzona przez rywalkę łyżwą prosto w twarz. Całe zdarzenie możecie zobaczyć na filmie poniżej.

Stan zdrowia

Informacje w sprawie stanu zdrowia Kamili Sellier przekazał Aleksander Dzięciołowski. Z jego wpisu na Twitterze dowiadujemy się, że Polka najprawdopodobniej doznała złamania kości policzkowej. Zszyty został jej policzek. Polka jest w drodze do szpitala.

Wyliczono szanse Lecha i Jagiellonii na awans do 1/8 Ligi Konferencji. Wszystko jest już niemal przesądzone

Lech Poznań i Jagiellonia Białystok rozegrały swoje pierwsze mecze w 1/16 finału Ligi Konferencji. W obu przypadkach kwestia awansu jest już raczej przesądzona.

W tym sezonie mamy aż 3 polskie zespoły w fazie pucharowej Ligi Konferencji. Raków Częstochowa awansował bezpośrednio do 1/8 finału, z kolei Lech Poznań i Jagiellonia Białystok grają najpierw w 1/16 tych rozgrywek. Kolejorz i Jaga mają już za sobą pierwsze mecze. Niestety, obie drużyny radziły sobie ze zmiennym szczęściem.

W czwartek Lech Poznań i Jagiellonia Białystok rozegrały pierwsze mecze w 1/16 finału Ligi Konferencji. Kolejorz pewnie pokonał na wyjeździe fiński KuPS. Z kolei Jaga poległa u siebie z włoską Fiorentiną aż 0:3.

Przed rewanżami wszystko wydaje się już niemal przesądzone. Lech powinien za tydzień przypieczętować awans, z kolei szanse Jagi na pokonanie Fiorentiny są już tylko iluzoryczne. Potwierdzają to wyliczenia Piotra Klimka. Piłkarski statystyk wyliczył, że Lech ma aż 98% szans na awans do 1/8 Ligi Konferencji. Zgoła inaczej wygląda sytuacja Jagiellonii, która – według wyliczeń – ma zaledwie 1% szans na awans.

Szokujące wyznanie byłego selekcjonera reprezentacji u-21. Ani razu nie spotkał się z prezesem PZPN

Adam Majewski zebrał się na szokujące wyznanie. Przez blisko 2 lata pracy jako selekcjoner reprezentacji do lat 21 ani razu nie spotkał się z Cezarym Kuleszą.

Przez blisko 2 lata Adam Majewski był selekcjonerem reprezentacji Polski u-21. W tym czasie poprowadził drużynę w 16 meczach. W 2025 roku poprowadził również zespół na Mistrzostwach Europy. Po ich zakończeniu pożegnał się z dotychczasowym stanowiskiem i obecnie pozostaje bezrobotny.

W czwartek Tomasz Ćwiąkała opublikował wywiad z Adamem Majewskim. W jego trakcie 52-letni szkoleniowiec zebrał się na wyznanie, które zszokowało dużą część kibiców. Jak się bowiem okazało, przez cały swój okres pracy z reprezentacją u-21 Adam Majewski ani razu nie spotkał się z prezesem PZPN, Cezarym Kuleszą.

Nietypowe przygotowania piłkarzy Legii Warszawa. Postawiono na ćwiczenia mentalne i integracyjne

Sztab szkoleniowy Legii Warszawa robi co może, by zespół zaczął grać na oczekiwanym poziomie. W ostatnich dniach postawiono na ćwiczenia mentalne oraz integrację.

Po przyjściu Marka Papszuna Legia Warszawa nie zdołała jeszcze wrócić na optymalne tory. W pierwszych trzech ligowych meczach w tym roku Legia zdobyła zaledwie dwa punkty. Tym samym Wojskowi okupują przedostatnią pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy.

W ostatnich dniach sztab pierwszego zespołu Legii przygotował dla piłkarzy nietypowe zajęcia. Portal „Legia.Net” informuje, że od poniedziałku sztab kładzie duży nacisk na działania integracyjne oraz mentalne, które mają zbudować lepsze relacje między piłkarzami. Zawodnicy mieli spędzić dużo czasu ze sobą oraz z trenerem mentalnym. W środę zorganizowano zajęcia z zawodnikami sportów walki, między innymi z Arkadiuszem Wrzoskiem.

Robimy więcej wszystkiego. Działania mentalne są na tę chwilę kluczowe. Chcieliśmy dać inny bodziec zespołowi. Zaprosiliśmy trenera Kosedowskiego i Arka Wrzoska, aby popracowali z nami i fizycznie, i pod kątem mentalu. To są rzeczy, które ja cały czas robię, to nie jest nic nadzwyczajnego. Musimy jeszcze bardziej działać na zawodników, aby pokazać w końcu potencjał, który mamy. Trzeba zdobywać punkty, bo nasza sytuacja jest trudnaprzekazał Marek Papszun.

źródło: Legia.Net

Problemy kibiców Lecha Poznań w Finlandii. Zostali zatrzymani na lotnisku

Kibice Lecha Poznań zostali zatrzymani na lotnisku w Finlandii. Według medialnych doniesień, miało do tego dojść bez podania powodów.

Po kilkutygodniowej przerwie polskie kluby wracają do gry w europejskich pucharach. W ten czwartek swoje pierwsze mecze w 1/16 finału Ligi Konferencji rozegrają Lech Poznań oraz Jagiellonia Białystok. Kolejorz zmierzy się z fińskim KuPS, a Jaga zagra z włoską Fiorentiną.

Kibice Lecha Poznań dużą grupą wybrali się na wyjazdowy mecz do Finlandii. Niestety, po przylocie czekała na nich niemiła niespodzianka. Według Dawida Dobrasza, zatrzymano około 15 polskich kibiców. Wszystko miało się odbyć bez podania powodów. Pozostała część kibiców ma czekać na rozwój wydarzeń oraz kontakt z konsulem.

Więcej informacji przekazała na Twitterze Monika Wantoła. Według jej relacji, część kibiców miała zostać natychmiast zawrócona na samolot do Polski. Inni mają wrócić jutro, a jeszcze kolejni mają czekać do piątku. Zatrzymani mieli zostać kibice w barwach Lecha Poznań.

W kolejnym wpisie Monika Wantoła przekazuje relację jednego z kibiców Lecha. Według tych doniesień, fińscy funkcjonariusze mieli być przygotowani na przylot Polaków, mieli nawet wypisane w zeszycie nazwiska poszczególnych kibiców.

– Każdego sprawdzali, wąskie gardło, małe lotnisko. Oni byli przygotowani, mieli listę osób i weryfikowali. Ten co mnie sprawdzał mial ją na kartce z zeszytu, a nazwiska spisane… odręcznie – relacjonuje jeden z kibiców Lecha Poznań.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.