NEWSY I WIDEO

Piłkarze Legii obawiają się swoich kibiców. „Atmosfera strachu”

Piłkarze Legii Warszawa nie czują się komfortowo w obecnej sytuacji. „Fakt” pisze nawet o „atmosferze strachu”. Ma to związek z ostatnimi wydarzeniami na trybunach.




Sytuacja Legii Warszawa jest mocno nieciekawa. Wojskowi znajdują się obecnie w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Ponadto Legia już wcześniej pożegnała się z Pucharem Polski oraz Ligą Konferencji. Na ten moment nie pomogło przyjście Marka Papszuna, gdyż Legia nie wygrała żadnego z trzech ligowych meczów w tym roku.

Kibice Legii już dawno stracili cierpliwość. Po ostatnich dwóch ligowych meczach piłkarze mogli usłyszeć z trybun bardzo nieprzyjemne przyśpiewki: „A jak spadniemy, do wszystkich was zaj*****y”. Do tej sytuacji ustosunkowywał się chociażby Bartosz Kapustka.

„Fakt” rozmawiał z jednym anonimowym piłkarzem Legii Warszawa. Z jego relacji wynika, że „drużyna czuje się zaszczuta postawą własnych fanów”. Ponadto czytamy o „atmosferze strachu”, która ma towarzyszyć piłkarzom poza stadionem.

– Tak naprawdę spodziewamy się wszystkiego. Jest obawa, że ktoś może przekroczyć kolejną granicę – powiedział anonimowy piłkarz Legii Warszawa.

Według „Faktu”, wśród piłkarzy Legii pojawił się nawet pomysł, że ewentualny bojkot ze strony kibiców byłby dla nich dużo bardziej komfortowy. W ich przekonaniu pozwoliłoby to się skupić zespołowi na sprawach sportowych.

Wielu odetchnęłoby wówczas z ulgą… Pozwoliłoby to zespołowi skupić się wyłącznie na sprawach sportowych i walce o utrzymanie w lidze, bez ciągłego napięcia i strachu o własne bezpieczeństwo pisze „Fakt”.





źródło: Fakt

To mogła być hitowa transakcja! On chciał kupić Legię Warszawa?!

Bardzo ciekawe informacje przekazał Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz portalu meczyki.pl ustalił, że Michał Świerczewski miał być chętny na kupienie Legii Warszawa. Sam zainteresowany jednak tego nie potwierdził.




Legia znajduje się w dramatycznym miejscu swojej historii. Widmo spadku staje się coraz bardziej realne dla stołecznej drużyny. Nie pomogło nawet zatrudnienie Marka Papszuna, który w trzech dotychczasowych meczach odnotował porażkę i dwa remisy.

Chętny na kupno?

W całym tym chaosie coraz częściej mówi się o ewentualnej sprzedaży klubu przez Dariusza Mioduskiego. Cena ma być jednak zaporowa. Ostatnio pojawiła się informacja o zawrotnych 200 milionach euro.




Co ciekawe, jeszcze przed poznaniem dokładnej kwoty, chętny na kupienie Legii miał być jeden z polskich biznesmenów. Finalnie wycofał się po jej poznaniu. Pierwsze tropy miały prowadzić do Rafała Brzoski, założyciela InPostu.

Inne światło rzuca jednak Tomasz Włodarczyk. Dziennikarz ustalił, że mogło chodzić o… Michała Świerczewskiego, czyli właściciela Rakowa Częstochowa.

– Pierwsza myśl to jest kto? Pewnie Rafał Brzoska. Środowisko wskazuje jednak kogoś innego – Michała Świerczewskiego. Trzeba to traktować w kategoriach plotek środowiskowych. Od razu jednak zaznaczam, że druga strona odpowiedziała tylko, że nie potwierdza, ale też nie zaprzecza – powiedział Włodarczyk.

– Realnie na dziś Legia nie jest na sprzedaż – uzupełnił.

Piotr Zieliński zapisał się w historii Serie A. Rozgrywa kapitalny sezon

Minionej soboty Piotr Zieliński kolejny raz znalazł się na ustach całych Włoszech. Polski pomocnik strzelił pięknego gola na wagę zwycięstwa hitowego starcia z Juventusem. Przeszedł tym samym do historii Serie A.




Wczoraj odbyło się hitowe starcie we włoskiej ekstraklasie. Po emocjonującym boju, Inter Mediolan wygrał z Juventusem 3-2. Decydującego gola na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry, strzelił Piotr Zieliński.

Przeszedł do historii

„Zielu” tym samym zanotował 49. trafienie w Serie A. Zrównał się pod tym względem z Arkadiuszem Milikiem. Obaj są najskuteczniejszymi Polakami w historii włoskiej ekstraklasy.




Kolejne miejsca w rankingu zajmują Krzysztof Piątek (33) i Zbigniew Boniek (31). Topową piątkę zamykają natomiast Mariusz Stępiński (14) oraz Kamil Glik (12).

Zieliński prezentuje obecnie świetną formę. Łącznie strzelił już sześć goli i dołożył dwie asysty. W środę jego Inter zmierzy się z Bodo/Glimt w Lidze Mistrzów.

Fot. Screen – Twitter / @ELEVENSPORTSPL

Bartosz Kapustka zapytany o kibiców Legii. „Gruba przesada”

Bartosz Kapustka została zapytany o przyśpiewkę kibiców Legii Warszawa. Jego zdaniem, jest to „gruba przesada”.




Legia Warszawa wciąż pozostaje w fatalnej sytuacji. Przyjście Marka Papszuna niewiele zmieniło – Legia pod jego wodzą zdobyła 3 meczach Ekstraklasy zaledwie 2 punkty. Po porażce z Koroną i remisie z Arką przyszedł czas na remis z GKS-em Katowice. Po piątkowych meczach Legia zajmuje 16. miejsce w ligowej tabeli.

Po piątkowym meczu z GKS-em Katowice kibice Legii po raz kolejny dali wyraz swojego niezadowolenia. Wspólnie odśpiewali mocno kontrowersyjną przyśpiewkę, która odnosiła się do hipotetycznej sytuacji, w której Legia spada z Ekstraklasy.

Powyższa przyśpiewka wybrzmiała już po poprzednim meczu Legii z Arką Gdynia. O tę sytuację został zapytany Bartosz Kapustka, który stwierdził, że to była przesada. Rozumie jednak, że kibice mają prawo być zdenerwowani.

– Myślę, że to była gruba przesada. Rozumiem zdenerwowanie ludzi, my też jesteśmy zdenerwowani. Rozumiem naszych kibiców, którzy jeżdżą za nami setki kilometrów i chcą wspierać Legię Warszawa. Jesteśmy w tym jednak wszyscy razem. Musimy grać w jednym kierunku. Czasami muszą paść mocne słowa, ale na pewno nie aż tak mocne – skomentował Bartosz Kapustka.

– Okrzyki dobiegły końca i opuściliśmy murawę. Tylko boisko może nam teraz pomóc wyjść z tej sytuacji. Mamy przed sobą kolejne mecze, zostało ich bodajże 13 i to będzie dla nas 13 finałów. Musimy zrobić wszystko, by Legia Warszawa była w innym miejscu. Inaczej wszyscy będziemy bardzo zdenerwowani – podsumował 29-latek.





źródło: Legionisci.com
fot. Janusz Partyka/legia.com

Wielka awantura po meczu Radomiaka z Koroną. Ręce poszły w ruch. „Jakiś kretyn rzucił w nich butelką” [WIDEO]

Po meczu Korony Kielce z Radomiakiem Radom doszło do ogromnej awantury. Piłkarze obu drużyn skoczyły sobie do gardeł. W ruch poszły nawet ręce.




Jedyne dwa gole w Radomiu oglądaliśmy w pierwszej połowie. Już w 8. minucie wynik otworzył Wiktor Długosz, który wykorzystał błąd Filipa Majchrowicza. W 33. minucie prowadzenie Korony podwyższył Miłosz Pięczek.

Zadyma

Całe spotkanie aż kipiało od emocji. Po utracie drugiego gola, czerwoną kartkę zobaczył Goncalo Feio. Szkoleniowca oskarżono o kierowanie wobec sędziów zarzutów o charakterze korupcyjnym.




Emocje sięgnęły zenitu już po zakończeniu meczu. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, piłkarze obu drużyn skoczyli sobie do gardeł. Doszło nawet do rękoczynów, a nagrania z zadymy obiegły media społecznościowe.

– Piłkarze Korony świętowali pod pustym sektorem gości. Trochę machania, trochę śpiewania i jakiś kretyn rzucił w nich butelką. Michał Siejak z Korony odprowadzony do karetki – rozcięta głowa – relacjonował Szymon Janczyk z „Weszło”.

De Jong uderza w sędziów. „Jeśli to nie jest AI, mamy skandal” [WIDEO]

Barcelona przegrała z Atlético aż 0:4, ale po meczu więcej mówi się o anulowanym golu niż o wyniku. Frenkie de Jong nie ukrywa frustracji po decyzji sędziów.

Sześć minut analizy i rosnące wątpliwości

FC Barcelona mocno skomplikowała sobie drogę do finału Pucharu Króla. W czwartek przegrała z Atlético Madryt 0:4, a zespół Diego Simeone wykorzystał niemal każdą słabość rywala.

Rozmiary porażki mogły być mniejsze, ponieważ w pierwszej połowie do siatki trafił Pau Cubarsí. Sędziowie jednak nie uznali gola z powodu spalonego. Analiza trwała ponad sześć minut, a półautomatyczny system nie zadziałał prawidłowo, co tylko spotęgowało napięcie.

Ostateczna interpretacja nie przekonała gospodarzy. W klubie dominuje przekonanie, że decyzja była błędna, dlatego działacze zapowiadają złożenie oficjalnej skargi.

De Jong mówi wprost o skandalu

Swojego oburzenia nie ukrywał Frenkie de Jong. Holender po meczu jasno wyraził wątpliwości wobec przedstawionych obrazów.

– Wyraźnie widać, że to nie był spalony. Później, w telewizji, pokazali zdjęcie, na którym nie widać kontaktu z piłką. Następnie jest zdjęcie, na którym Fermin strzela, a obrońca jest metr za Robertem. Uważam, że to bardzo dziwne – powiedział dla Sporty TV.

Pomocnik przyznał, że rozmawiał z arbitrem, jednak ten sam czekał na sygnał z wozu VAR.

– Powiedziałem to sędziemu po meczu. Wiem, że on sam niewiele mógł zrobić, bo też czekał na informacje. Ale jeśli to, co widziałem, nie jest AI, a obecnie niczego nie można być pewnym, to mamy skandal – dodał.

Rewanż zaplanowano na 3 marca.

Źródło: Meczyki.pl, SportyTV, Eleven Sports

Urban broni reprezentanta. Selekcjoner nie zamierza zmieniać zdania ws. jego powołania

Powołania dla Bartosza Kapustki budzą dyskusje, jednak Jan Urban pozostaje konsekwentny. Selekcjoner jasno wytłumaczył, dlaczego widzi w pomocniku ważny element kadry.

Charakterystyka ważniejsza niż klubowa forma

Jan Urban od początku swojej kadencji regularnie stawia na Bartosza Kapustkę. Pomocnik na stałe zagościł w reprezentacji i wystąpił w każdym meczu za nowego selekcjonera. W spotkaniu z Holandią, zakończonym remisem 1:1, wyszedł nawet w podstawowym składzie.

Decyzja trenera budzi wątpliwości, ponieważ 29-latek nie zachwyca formą w Legii Warszawa. Krytycy wskazują na brak stabilności, jednak Urban patrzy na sprawę szerzej. Liczy się profil zawodnika, a nie tylko bieżące statystyki.

– Komuś się może podobać piłkarz o innej charakterystyce, a mnie się może podobać o takiej charakterystyce. Uważam, że Kapustka, będący w dobrej dyspozycji, to chłopak bardzo zaawansowany technicznie. Czyta grę – powiedział w rozmowie z Weszło.

Selekcjoner podkreśla, że pomocnik potrafi przyspieszyć grę i zagrać kluczowe podanie. Zwraca uwagę, że nie każdy zawodnik musi dominować fizycznie, ponieważ drużyna potrzebuje różnych cech.

– Potrafi zagrać ostatnie podanie. Ktoś mi powie, że w kontakcie jest słaby, że nie powalczy, nie włoży nogi i tak dalej. Każdy ma inne umiejętności. Uważam, że Kapustka w drużynie, która gra piłkę kombinacyjną, potrafi się odnaleźć bardzo dobrze – dodał.

Liczby przed barażami

W tym sezonie Kapustka rozegrał 32 mecze dla Legii. Strzelił cztery gole i zanotował siedem asyst. Najbliższy mecz reprezentacja rozegra 26 marca przeciwko Albanii w barażach o mundial 2026.

Źródło: Weszlo.com

Było ostro na linii Legia – Pogoń. Wiadomo, ile finalnie kosztował Rafał Adamski

Rafał Adamski został ogłoszony zawodnikiem Legii Warszawa. Napastnik został wykupiony z Pogoni Grodzisk Mazowiecki po długich negocjacjach. Tomasz Włodarczyk zdradził kulisy rozmów między stronami.




Wydawało się, że nic z tego transferu nie wyjdzie. Ostatecznie Legii udało się jednak dopiąć swego i ściągnęła nowego napastnika. Z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy powędrował Rafał Adamski.

Burzliwe negocjacje

Rozmowy między klubami były trudne i dość zajadłe. O szczegółach poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Z jego ustaleń wynika, że Pogoń chciała podwyższyć pierwotne oczekiwania za swojego napastnika.




– Było gorąco między klubami. Pogoń Grodzisk Mazowiecki pierwotnie przyjęła propozycję 100 tys. zł, ale później zarząd uznał, że oferta powinna być większa i chciano 100 tys. euro – powiedział Włodarczyk.

Problematyczne też miały okazać się rozmowy Legii z samym zawodnikiem. „Wojskowi” mieli trudności z ustaleniem warunków kontraktu piłkarza. Dodatkowo miało to ponownie zaognić relacje na linii partnerskich klubów.

– Legia na początku nie mogła dogadać się ws. warunków kontraktu, ale czas gonił i trzeba było sprowadzić jakiegoś napastnika. Ostatecznie dogadano się ws. warunków, ale – z perspektywy Pogoni – Legia późno wróciła do stołu. Pierwszoligowiec miał pretensje o to, że z tego powodu będzie miał problem z zastąpieniem Adamskiego. Pojawiły się zgrzyty – Legia podniosła temat partnerstwa. W Pogoni jest obecnie czterech piłkarzy wypożyczonych z Legii i jeden zawodnik, Jakub Jędrasik, z transferu definitywnego – kontynuował.

– Kwota transferu? Z tego, co wiem, ostatecznie wyniosła ona 40 tys. euro – dodał.

Źródło: meczyki.pl | fot. Instagram – Screen / @legiawarszawa

CANAL+ z nowymi prawami. Pięć lat wielkich turniejów na żywo

Fani darta w Polsce doczekali się przełomu. CANAL+ pokaże wszystkie najważniejsze turnieje PDC przez najbliższe pięć lat.

Koniec transmisyjnej luki

CANAL+ ogłosił w czwartek porozumienie, które zmienia krajobraz darta w Polsce. Stacja zapewniła sobie prawa do najważniejszych imprez organizowanych przez Professional Darts Corporation. To oznacza stałą obecność światowej elity na sportowych antenach.

Na przełomie 2025 i 2026 roku kibice z zapartym tchem śledzili występy Krzysztofa Ratajskiego. Polak po raz drugi w karierze dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata, jednak w tej fazie musiał uznać wyższość Luke’a Littlera. Późniejszy triumfator i lider rankingu potwierdził klasę, ale występ Ratajskiego rozpalił zainteresowanie dyscypliną.

Dart w Polsce rośnie, ponieważ przyciąga nowe pokolenie kibiców. Problemem był jednak brak regularnych transmisji z polskim komentarzem po wycofaniu się Viaplay. Teraz ta luka znika, a widzowie zyskają pełny kalendarz najważniejszych wydarzeń.

CANAL+ pokaże mistrzostwa świata, Premier League, World Matchplay, mistrzostwa Europy, Grand Slam of Darts, World Cup of Darts oraz cykl European Tour. To kompletny pakiet, dlatego kibice nie będą musieli szukać transmisji poza granicami kraju.

Kraków na mapie światowego darta

European Tour już w przyszłym tygodniu zawita do Polski. W dniach 20–22 lutego najlepsi darterzy świata zagrają w Krakowie. Na liście startowej znajdują się Littler oraz Ratajski, więc emocji nie zabraknie.

Dyrektor redakcji sportowej CANAL+, Michał Kołodziejczyk, podkreślił znaczenie tej inwestycji.

– Dart to dziś jedna z najszybciej rosnących dyscyplin sportowych w Europie. Od dawna obserwujemy coraz większe zainteresowanie tym sportem i pozyskując do niego prawa, odpowiadamy na oczekiwania naszych widzów. Wielokrotnie byliśmy pytani o możliwość transmisji darta na antenach CANAL+ i dziś cieszymy się, że możemy zaproponować najważniejsze turnieje światowego kalendarza – z mistrzostwami świata i rozgrywkami Premier League Darts na czele – powiedział.

Źródło: CANAL+

Co dalej z Lewandowskim? Pięć potencjalnych kierunków

Przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nie jest przesądzona. Napastnik ma kilka opcji, jednak wciąż najbliżej mu do pozostania w Katalonii.

MLS, Turcja, Włochy, Arabia Saudyjska i… Barcelona

Robert Lewandowski znajduje się w kluczowym momencie kontraktowym. Jego umowa z FC Barcelona obowiązuje do 30 czerwca tego roku, dlatego temat przyszłości regularnie wraca do mediów.

Najgłośniej mówi się o zainteresowaniu ze strony Chicago Fire. Klub z MLS widzi w Polaku nie tylko snajpera, lecz także twarz projektu. Władze zespołu z Illinois liczą, że kapitan reprezentacji Polski stałby się ambasadorem marki, ponieważ jego nazwisko wciąż ma globalną siłę.

Dziennikarz Roger Torelló z Mundo Deportivo podsumował jednak, że na stole leży więcej możliwości. Według niego 37-latek analizuje pięć opcji. Oprócz klubu z MLS w grze pozostają Atlético Madryt, Fenerbahçe, AC Milan oraz kierunek saudyjski.

Pieniądze nie na pierwszym planie

Według Torelló aspekt finansowy nie stanowi dziś kluczowego czynnika. Lewandowski ma priorytet, którym pozostaje dalsza gra w Barcelonie. Jeśli klub jasno określi jego rolę, może nawet zaakceptować obniżkę wynagrodzenia.

To jednak wymaga precyzyjnych ustaleń, ponieważ napastnik chce znać swoje miejsce w projekcie. Nie chodzi wyłącznie o liczbę minut, ale także o zaufanie i realny wpływ na drużynę. Dlatego decyzja nie zapadnie pochopnie. W najbliższych tygodniach pojawi się wiele spekulacji, jednak konkretów należy oczekiwać dopiero w późniejszym etapie sezonu.

Źródło: Mundo Deportivo

Ogromne zainteresowanie Kacprem Potulskim! Wielkie kluby ustawiają się w kolejce

Kacper Potulski wzbudza ogromne zainteresowanie na rynku transferowym! Polskim piłkarzem interesują się wielkie kluby, co potwierdzają wiarygodne źródła.




W tym sezonie Kacper Potulski objawił się polskim kibicom. Polski zawodnik w wieku 18 lat zadebiutował w Bundeslidze, jeszcze mając 17 lat zagrał w Lidze Konferencji. W barwach FSV Mainz rozegrał już łącznie 12 spotkań, niejednokrotnie zbierając bardzo pozytywne recenzje. 18-latek zdobył nawet bramkę przeciwko Bayernowi Monachium.

Potulski wzbudza zainteresowanie

O Kacprze mówi się coraz głośniej nie tylko w Polsce, ale jego postawę doceniają również w Niemczech. Skauci topowych europejskich klubów również skupiają swoją uwagę na polskim defensorze. O zainteresowaniu konkretnych klubów pisze ceniony Florian Plettenberg, który określa Potulskiego jako topowy talent.

Kluby zainteresowane Potulskim

Według Floriana Plettenberga, informacje na temat Kacpra Potulskiego zebrały już AC Milan, Inter Mediolan oraz Como. Ponadto, zainteresowanie Polakiem wykazują Brentford, Brighton oraz Chelsea (możliwe wypożyczenie do Strasbourga).




Kiedy „Lewy” skończy karierę reprezentacyjną? „Takich rzeczy nie da się planować”

Robert Lewandowski uspokaja kibiców i nie wyznacza daty rozstania z reprezentacją. Doświadczony napastnik podkreśla, że decyzję podejmie dopiero wtedy, gdy naprawdę to poczuje.

Urban przekonał lidera kadry

Robert Lewandowski zbliża się do końca kariery, jednak wciąż pozostaje kluczową postacią reprezentacji. W rozmowie z Piłką Nożną przyznał, że nie określił, jak długo będzie jeszcze występował z orzełkiem na piersi.

Napastnik Barcelony ma za sobą burzliwy moment w kadrze, ponieważ wcześniej zrezygnował z gry po utracie opaski kapitana. Stało się to za kadencji Michała Probierza, który odebrał mu tę funkcję. Sytuacja zmieniła się, gdy stery reprezentacji przejął Jan Urban.

Lewandowski podkreśla, że praca selekcjonera różni się od pracy trenera klubowego, dlatego nie można stawiać prostych porównań.

– Trener klubowy pracuje z zespołem na co dzień, ma czas na treningi, wdrażanie koncepcji i detali. Trener reprezentacji funkcjonuje w zupełnie innych realiach, z bardzo ograniczonym czasem pracy z zawodnikami. W tym sensie Jan Urban w klubie i Jan Urban w kadrze to dwie nieco różne odsłony tego samego fachowca. Dlatego nie porównywałbym ich wprost z Hansim. To inne warunki, zupełnie inne wyzwania – podkreślił.

Kapitan zwraca uwagę na komunikację, ponieważ w kadrze liczy się szybkie budowanie relacji. Urban, jak zaznacza, mówi wprost i jasno określa swoje oczekiwania.

– Jan Urban jest szczery w tym, co mówi, ma klarowną wizję, dużo z nami rozmawia, a to zawsze jest bardzo ważne. Ma fajne podejście do nas, piłkarzy. Ujęło nas w nim to, że pewne rzeczy mówi prosto w oczy. Teraz czas na dodawanie kolejnych elementów, czysto piłkarskich – zaznaczył.

Decyzja przyjdzie z czasem

Temat zakończenia kariery reprezentacyjnej powraca regularnie, jednak sam zainteresowany tonuje spekulacje. Nie wskazuje daty, bo jak twierdzi, takich spraw nie da się zaplanować.

– Takich rzeczy nie da się planować. Trzeba to poczuć. Mogę poczuć, że czas kończyć, ale wcale nie musi się to wydarzyć niebawem. Odejdę z kadry, gdy będę pewny w stu procentach, że to jest już ten moment – zapewnił.

Źródło: Piłka Nożna

Lewandowski o kadrze przed barażami. Pochwalił też rozwój reprezentanta

Robert Lewandowski wierzy w awans na mundial, ale podkreśla, że baraże nie wybaczają błędów. Kapitan reprezentacji w rozmowie z Piłką Nożną jasno wskazał, co zdecyduje o sukcesie.

Cierpliwość ważniejsza niż efektowna gra

Robert Lewandowski wrócił do reprezentacji Polski i znów pełni rolę lidera. Kadra zajęła drugie miejsce w grupie eliminacyjnej, dlatego w marcu rozegra dwustopniowe baraże. Na początek zmierzy się z Albanią.

Napastnik nie ukrywa, że zespół przechodził trudny okres, jednak dziś patrzy w przyszłość z większym spokojem. Zwraca uwagę na mentalność, ponieważ w barażach detale decydują o wszystkim. Nie zawsze uda się narzucić własny styl, dlatego drużyna musi wykazać się cierpliwością.

– Jeszcze niedawno byliśmy w trudnym momencie i dopiero z niego wychodzimy. Baraże będą wymagające i trzeba być na to mentalnie przygotowanym. Nie zawsze będziemy dominować, prowadzić grę i strzelać gole seriami, to będzie twarda, wymagająca rywalizacja, w której kluczowe będą cierpliwość, koncentracja i zespołowość – powiedział w rozmowie z Piłką Nożną.

Kamiński zyskuje uznanie

Jesienią bardzo dobrze zaprezentował się Jakub Kamiński. Skrzydłowy coraz odważniej wchodzi w rolę ważnego ogniwa zespołu, a jego rozwój cieszy kapitana.

– Kamyk jest na bardzo dobrej drodze i zrobił naprawdę duży postęp. Najważniejsze, żeby miał spokój i mógł rozwijać się krok po kroku, bez niepotrzebnej presji – ocenił Lewandowski.

Doświadczony napastnik podkreślił też znaczenie regularnych występów w klubie. Zawodnik potrzebuje minut, ponieważ tylko wtedy buduje pewność siebie. Kamiński ma potencjał, ale musi konsekwentnie pracować.

– Cieszy mnie, że regularnie gra w klubie, bo to zawsze jest kluczowe na tym etapie kariery. Ma duży potencjał i wszystko przed nim. Jeśli będzie dalej pracował i zbierał doświadczenie, gole i asysty z czasem też przyjdą. Najważniejsze, żeby konsekwentnie się rozwijał i budował pozycję – dodał kapitan.

Źródło: Piłka Nożna

Odkopano wywiad Kacpra Tomasiaka sprzed lat! „Być może kiedyś wystartuję na IO”

Po zdobyciu medalu na Igrzyskach Olimpijskich odkopany został wywiad z Kacprem Tomasiakiem sprzed kilku lat. Nasz medalista olimpijski mówił wówczas o marzeniu wystąpienia na tych zawodach.

W poniedziałek zdobyliśmy pierwszy medal podczas trwających Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. Srebro wywalczył Kacper Tomasiak. 19-latek zajął 2. miejsce podczas zawodów skoków narciarskich na skoczni normalnej. Stanie on jeszcze przed szansą na kolejny medal podczas zawodów na skoczni dużej.

Przy okazji wczorajszego sukcesu odkopano wywiad z Kacprem Tomasiakiem sprzed kilku lat. Pochodzi on od redakcji „Skijumping.pl”. Materiał opublikowano w maju 2021 roku, kiedy Kacper miał zaledwie 14 lat.

– Być może kiedyś wystartuję na igrzyskach olimpijskich, ale to jeszcze sporo lat przede mną – mówił w 2021 roku Kacper Tomasiak.


źródło: Skijumping.pl

Cracovia znalazła następcę Stojilkovicia! Będzie musiała sporo zapłacić

Zimą z Cracovii odszedł Filip Stojilković. Tym samym „Pasy” muszą czym prędzej znaleźć nowego napastnika. Według informacji zagranicznych mediów, celownik miał skupić się na piłkarzu Lugano, Georgiosie Koutsiasie.




Stojliković pod koniec stycznia zamienił Cracovię na Pisę. Polski klub miał zarobić na sprzedaży swojego napastnika około trzech milionów euro. Sprawiło to jednak, że trzeba rozejrzeć się za nowym snajperem.

Trudne negocjacje

Według informacji „Blick”, wysoko na liście życzeń Cracovii ma się znajdować Georgios Koutsias. Grek jest obecnie piłkarzem szwajcarskiego Lugano, do którego trafił latem z Chicago Fire. Do tej pory rozegrał 21 meczów, w których strzelił 3 gole.




Cracovia miała już złożyć ofertę za 22-latka. Jak podaje „Blick”, propozycja transferu miała oscylować w okolicach 2-3 mln euro. Operacja może być natomiast dość trudna do przeprowadzenia.

Koutsias jest obecnie jednym z dwóch napastników Lugano. Poza Grekiem w klubie jest jeszcze tylko Kevin Behrens. Dodatkowo obaj pokłócili się podczas obozu przygotowawczego. Z tego powodu drugi z zawodników miał poprosić nawet o zgodę na odejście.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.