NEWSY I WIDEO

Było ostro na linii Legia – Pogoń. Wiadomo, ile finalnie kosztował Rafał Adamski

Rafał Adamski został ogłoszony zawodnikiem Legii Warszawa. Napastnik został wykupiony z Pogoni Grodzisk Mazowiecki po długich negocjacjach. Tomasz Włodarczyk zdradził kulisy rozmów między stronami.




Wydawało się, że nic z tego transferu nie wyjdzie. Ostatecznie Legii udało się jednak dopiąć swego i ściągnęła nowego napastnika. Z Grodziska Mazowieckiego do Warszawy powędrował Rafał Adamski.

Burzliwe negocjacje

Rozmowy między klubami były trudne i dość zajadłe. O szczegółach poinformował Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Z jego ustaleń wynika, że Pogoń chciała podwyższyć pierwotne oczekiwania za swojego napastnika.




– Było gorąco między klubami. Pogoń Grodzisk Mazowiecki pierwotnie przyjęła propozycję 100 tys. zł, ale później zarząd uznał, że oferta powinna być większa i chciano 100 tys. euro – powiedział Włodarczyk.

Problematyczne też miały okazać się rozmowy Legii z samym zawodnikiem. „Wojskowi” mieli trudności z ustaleniem warunków kontraktu piłkarza. Dodatkowo miało to ponownie zaognić relacje na linii partnerskich klubów.

– Legia na początku nie mogła dogadać się ws. warunków kontraktu, ale czas gonił i trzeba było sprowadzić jakiegoś napastnika. Ostatecznie dogadano się ws. warunków, ale – z perspektywy Pogoni – Legia późno wróciła do stołu. Pierwszoligowiec miał pretensje o to, że z tego powodu będzie miał problem z zastąpieniem Adamskiego. Pojawiły się zgrzyty – Legia podniosła temat partnerstwa. W Pogoni jest obecnie czterech piłkarzy wypożyczonych z Legii i jeden zawodnik, Jakub Jędrasik, z transferu definitywnego – kontynuował.

– Kwota transferu? Z tego, co wiem, ostatecznie wyniosła ona 40 tys. euro – dodał.

Źródło: meczyki.pl | fot. Instagram – Screen / @legiawarszawa

CANAL+ z nowymi prawami. Pięć lat wielkich turniejów na żywo

Fani darta w Polsce doczekali się przełomu. CANAL+ pokaże wszystkie najważniejsze turnieje PDC przez najbliższe pięć lat.

Koniec transmisyjnej luki

CANAL+ ogłosił w czwartek porozumienie, które zmienia krajobraz darta w Polsce. Stacja zapewniła sobie prawa do najważniejszych imprez organizowanych przez Professional Darts Corporation. To oznacza stałą obecność światowej elity na sportowych antenach.

Na przełomie 2025 i 2026 roku kibice z zapartym tchem śledzili występy Krzysztofa Ratajskiego. Polak po raz drugi w karierze dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata, jednak w tej fazie musiał uznać wyższość Luke’a Littlera. Późniejszy triumfator i lider rankingu potwierdził klasę, ale występ Ratajskiego rozpalił zainteresowanie dyscypliną.

Dart w Polsce rośnie, ponieważ przyciąga nowe pokolenie kibiców. Problemem był jednak brak regularnych transmisji z polskim komentarzem po wycofaniu się Viaplay. Teraz ta luka znika, a widzowie zyskają pełny kalendarz najważniejszych wydarzeń.

CANAL+ pokaże mistrzostwa świata, Premier League, World Matchplay, mistrzostwa Europy, Grand Slam of Darts, World Cup of Darts oraz cykl European Tour. To kompletny pakiet, dlatego kibice nie będą musieli szukać transmisji poza granicami kraju.

Kraków na mapie światowego darta

European Tour już w przyszłym tygodniu zawita do Polski. W dniach 20–22 lutego najlepsi darterzy świata zagrają w Krakowie. Na liście startowej znajdują się Littler oraz Ratajski, więc emocji nie zabraknie.

Dyrektor redakcji sportowej CANAL+, Michał Kołodziejczyk, podkreślił znaczenie tej inwestycji.

– Dart to dziś jedna z najszybciej rosnących dyscyplin sportowych w Europie. Od dawna obserwujemy coraz większe zainteresowanie tym sportem i pozyskując do niego prawa, odpowiadamy na oczekiwania naszych widzów. Wielokrotnie byliśmy pytani o możliwość transmisji darta na antenach CANAL+ i dziś cieszymy się, że możemy zaproponować najważniejsze turnieje światowego kalendarza – z mistrzostwami świata i rozgrywkami Premier League Darts na czele – powiedział.

Źródło: CANAL+

Co dalej z Lewandowskim? Pięć potencjalnych kierunków

Przyszłość Roberta Lewandowskiego w Barcelonie nie jest przesądzona. Napastnik ma kilka opcji, jednak wciąż najbliżej mu do pozostania w Katalonii.

MLS, Turcja, Włochy, Arabia Saudyjska i… Barcelona

Robert Lewandowski znajduje się w kluczowym momencie kontraktowym. Jego umowa z FC Barcelona obowiązuje do 30 czerwca tego roku, dlatego temat przyszłości regularnie wraca do mediów.

Najgłośniej mówi się o zainteresowaniu ze strony Chicago Fire. Klub z MLS widzi w Polaku nie tylko snajpera, lecz także twarz projektu. Władze zespołu z Illinois liczą, że kapitan reprezentacji Polski stałby się ambasadorem marki, ponieważ jego nazwisko wciąż ma globalną siłę.

Dziennikarz Roger Torelló z Mundo Deportivo podsumował jednak, że na stole leży więcej możliwości. Według niego 37-latek analizuje pięć opcji. Oprócz klubu z MLS w grze pozostają Atlético Madryt, Fenerbahçe, AC Milan oraz kierunek saudyjski.

Pieniądze nie na pierwszym planie

Według Torelló aspekt finansowy nie stanowi dziś kluczowego czynnika. Lewandowski ma priorytet, którym pozostaje dalsza gra w Barcelonie. Jeśli klub jasno określi jego rolę, może nawet zaakceptować obniżkę wynagrodzenia.

To jednak wymaga precyzyjnych ustaleń, ponieważ napastnik chce znać swoje miejsce w projekcie. Nie chodzi wyłącznie o liczbę minut, ale także o zaufanie i realny wpływ na drużynę. Dlatego decyzja nie zapadnie pochopnie. W najbliższych tygodniach pojawi się wiele spekulacji, jednak konkretów należy oczekiwać dopiero w późniejszym etapie sezonu.

Źródło: Mundo Deportivo

Ogromne zainteresowanie Kacprem Potulskim! Wielkie kluby ustawiają się w kolejce

Kacper Potulski wzbudza ogromne zainteresowanie na rynku transferowym! Polskim piłkarzem interesują się wielkie kluby, co potwierdzają wiarygodne źródła.




W tym sezonie Kacper Potulski objawił się polskim kibicom. Polski zawodnik w wieku 18 lat zadebiutował w Bundeslidze, jeszcze mając 17 lat zagrał w Lidze Konferencji. W barwach FSV Mainz rozegrał już łącznie 12 spotkań, niejednokrotnie zbierając bardzo pozytywne recenzje. 18-latek zdobył nawet bramkę przeciwko Bayernowi Monachium.

Potulski wzbudza zainteresowanie

O Kacprze mówi się coraz głośniej nie tylko w Polsce, ale jego postawę doceniają również w Niemczech. Skauci topowych europejskich klubów również skupiają swoją uwagę na polskim defensorze. O zainteresowaniu konkretnych klubów pisze ceniony Florian Plettenberg, który określa Potulskiego jako topowy talent.

Kluby zainteresowane Potulskim

Według Floriana Plettenberga, informacje na temat Kacpra Potulskiego zebrały już AC Milan, Inter Mediolan oraz Como. Ponadto, zainteresowanie Polakiem wykazują Brentford, Brighton oraz Chelsea (możliwe wypożyczenie do Strasbourga).




Kiedy „Lewy” skończy karierę reprezentacyjną? „Takich rzeczy nie da się planować”

Robert Lewandowski uspokaja kibiców i nie wyznacza daty rozstania z reprezentacją. Doświadczony napastnik podkreśla, że decyzję podejmie dopiero wtedy, gdy naprawdę to poczuje.

Urban przekonał lidera kadry

Robert Lewandowski zbliża się do końca kariery, jednak wciąż pozostaje kluczową postacią reprezentacji. W rozmowie z Piłką Nożną przyznał, że nie określił, jak długo będzie jeszcze występował z orzełkiem na piersi.

Napastnik Barcelony ma za sobą burzliwy moment w kadrze, ponieważ wcześniej zrezygnował z gry po utracie opaski kapitana. Stało się to za kadencji Michała Probierza, który odebrał mu tę funkcję. Sytuacja zmieniła się, gdy stery reprezentacji przejął Jan Urban.

Lewandowski podkreśla, że praca selekcjonera różni się od pracy trenera klubowego, dlatego nie można stawiać prostych porównań.

– Trener klubowy pracuje z zespołem na co dzień, ma czas na treningi, wdrażanie koncepcji i detali. Trener reprezentacji funkcjonuje w zupełnie innych realiach, z bardzo ograniczonym czasem pracy z zawodnikami. W tym sensie Jan Urban w klubie i Jan Urban w kadrze to dwie nieco różne odsłony tego samego fachowca. Dlatego nie porównywałbym ich wprost z Hansim. To inne warunki, zupełnie inne wyzwania – podkreślił.

Kapitan zwraca uwagę na komunikację, ponieważ w kadrze liczy się szybkie budowanie relacji. Urban, jak zaznacza, mówi wprost i jasno określa swoje oczekiwania.

– Jan Urban jest szczery w tym, co mówi, ma klarowną wizję, dużo z nami rozmawia, a to zawsze jest bardzo ważne. Ma fajne podejście do nas, piłkarzy. Ujęło nas w nim to, że pewne rzeczy mówi prosto w oczy. Teraz czas na dodawanie kolejnych elementów, czysto piłkarskich – zaznaczył.

Decyzja przyjdzie z czasem

Temat zakończenia kariery reprezentacyjnej powraca regularnie, jednak sam zainteresowany tonuje spekulacje. Nie wskazuje daty, bo jak twierdzi, takich spraw nie da się zaplanować.

– Takich rzeczy nie da się planować. Trzeba to poczuć. Mogę poczuć, że czas kończyć, ale wcale nie musi się to wydarzyć niebawem. Odejdę z kadry, gdy będę pewny w stu procentach, że to jest już ten moment – zapewnił.

Źródło: Piłka Nożna

Lewandowski o kadrze przed barażami. Pochwalił też rozwój reprezentanta

Robert Lewandowski wierzy w awans na mundial, ale podkreśla, że baraże nie wybaczają błędów. Kapitan reprezentacji w rozmowie z Piłką Nożną jasno wskazał, co zdecyduje o sukcesie.

Cierpliwość ważniejsza niż efektowna gra

Robert Lewandowski wrócił do reprezentacji Polski i znów pełni rolę lidera. Kadra zajęła drugie miejsce w grupie eliminacyjnej, dlatego w marcu rozegra dwustopniowe baraże. Na początek zmierzy się z Albanią.

Napastnik nie ukrywa, że zespół przechodził trudny okres, jednak dziś patrzy w przyszłość z większym spokojem. Zwraca uwagę na mentalność, ponieważ w barażach detale decydują o wszystkim. Nie zawsze uda się narzucić własny styl, dlatego drużyna musi wykazać się cierpliwością.

– Jeszcze niedawno byliśmy w trudnym momencie i dopiero z niego wychodzimy. Baraże będą wymagające i trzeba być na to mentalnie przygotowanym. Nie zawsze będziemy dominować, prowadzić grę i strzelać gole seriami, to będzie twarda, wymagająca rywalizacja, w której kluczowe będą cierpliwość, koncentracja i zespołowość – powiedział w rozmowie z Piłką Nożną.

Kamiński zyskuje uznanie

Jesienią bardzo dobrze zaprezentował się Jakub Kamiński. Skrzydłowy coraz odważniej wchodzi w rolę ważnego ogniwa zespołu, a jego rozwój cieszy kapitana.

– Kamyk jest na bardzo dobrej drodze i zrobił naprawdę duży postęp. Najważniejsze, żeby miał spokój i mógł rozwijać się krok po kroku, bez niepotrzebnej presji – ocenił Lewandowski.

Doświadczony napastnik podkreślił też znaczenie regularnych występów w klubie. Zawodnik potrzebuje minut, ponieważ tylko wtedy buduje pewność siebie. Kamiński ma potencjał, ale musi konsekwentnie pracować.

– Cieszy mnie, że regularnie gra w klubie, bo to zawsze jest kluczowe na tym etapie kariery. Ma duży potencjał i wszystko przed nim. Jeśli będzie dalej pracował i zbierał doświadczenie, gole i asysty z czasem też przyjdą. Najważniejsze, żeby konsekwentnie się rozwijał i budował pozycję – dodał kapitan.

Źródło: Piłka Nożna

Odkopano wywiad Kacpra Tomasiaka sprzed lat! „Być może kiedyś wystartuję na IO”

Po zdobyciu medalu na Igrzyskach Olimpijskich odkopany został wywiad z Kacprem Tomasiakiem sprzed kilku lat. Nasz medalista olimpijski mówił wówczas o marzeniu wystąpienia na tych zawodach.

W poniedziałek zdobyliśmy pierwszy medal podczas trwających Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. Srebro wywalczył Kacper Tomasiak. 19-latek zajął 2. miejsce podczas zawodów skoków narciarskich na skoczni normalnej. Stanie on jeszcze przed szansą na kolejny medal podczas zawodów na skoczni dużej.

Przy okazji wczorajszego sukcesu odkopano wywiad z Kacprem Tomasiakiem sprzed kilku lat. Pochodzi on od redakcji „Skijumping.pl”. Materiał opublikowano w maju 2021 roku, kiedy Kacper miał zaledwie 14 lat.

– Być może kiedyś wystartuję na igrzyskach olimpijskich, ale to jeszcze sporo lat przede mną – mówił w 2021 roku Kacper Tomasiak.


źródło: Skijumping.pl

Cracovia znalazła następcę Stojilkovicia! Będzie musiała sporo zapłacić

Zimą z Cracovii odszedł Filip Stojilković. Tym samym „Pasy” muszą czym prędzej znaleźć nowego napastnika. Według informacji zagranicznych mediów, celownik miał skupić się na piłkarzu Lugano, Georgiosie Koutsiasie.




Stojliković pod koniec stycznia zamienił Cracovię na Pisę. Polski klub miał zarobić na sprzedaży swojego napastnika około trzech milionów euro. Sprawiło to jednak, że trzeba rozejrzeć się za nowym snajperem.

Trudne negocjacje

Według informacji „Blick”, wysoko na liście życzeń Cracovii ma się znajdować Georgios Koutsias. Grek jest obecnie piłkarzem szwajcarskiego Lugano, do którego trafił latem z Chicago Fire. Do tej pory rozegrał 21 meczów, w których strzelił 3 gole.




Cracovia miała już złożyć ofertę za 22-latka. Jak podaje „Blick”, propozycja transferu miała oscylować w okolicach 2-3 mln euro. Operacja może być natomiast dość trudna do przeprowadzenia.

Koutsias jest obecnie jednym z dwóch napastników Lugano. Poza Grekiem w klubie jest jeszcze tylko Kevin Behrens. Dodatkowo obaj pokłócili się podczas obozu przygotowawczego. Z tego powodu drugi z zawodników miał poprosić nawet o zgodę na odejście.

Wielki sukces Kacpra Tomasiaka! Tyle otrzyma za srebrny medal olimpijski

Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal w zawodach skoków narciarskich na skoczni normalnej. Wiadomo już, ile Polak zarobi za swój sukces.




Mamy pierwszy medal podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026! Jego zdobywcą okazał się być Kacper Tomasiak 19-latek znalazł się na podium zawodów indywidualnych w skokach narciarskich na skoczni normalnej. Polak zajął 2. miejsce, ustępując jedynie Philippowi Raimundowi z Niemiec. Na trzecim miejscu znaleźli się ex aequo Gregor Deschwanden oraz Ren Nikaido.

Nagroda od PKOl

Dzięki swojemu osiągnięciu Kacper będzie mógł liczyć na ogromny zastrzyk gotówki. Za srebrny medal 19-latek otrzyma od PKOl 400 tysięcy złotych w gotówce oraz 200 tysięcy złotych w tokenach. Ponadto otrzyma nagrody rzeczowe takie jak: obraz, voucher na wakacje oraz biżuteria o wartości 2 tysięcy złotych.

Nagroda od MSiT

Poza nagrodą od PKOl, Kacper będzie mógł również liczyć na premię od Ministerstwa Sportu i Turystyki. Tu nagroda jest równie interesująca, bo jest to 448 tysięcy złotych, z czego 78 tysięcy jest płatne jednorazowo, a pozostała kwota jest wypłacana w ratach.




Kuriozalny uraz polskiego piłkarza. Nabawił się go… w domu

Maik Nawrocki nabawił się nietypowego urazu. A do wszystkiego doszło w jego domu.




Po optymistycznym początku przygoda Maika Nawrockiego w Celtiku nie potoczyła się najlepiej. Nie pomogły w tym również problemy zdrowotne. Polak nie mógł liczyć na regularną grę, przez co postanowił udać się na wypożyczenie do Hannoveru. W tym sezonie 2. Bundesligi rozegrał do tej pory 8 meczów.

W ostatni weekend Hannover mierzył się w ligowym meczu z Holstein Kiel. Jak podaje Tomasz Urban, pierwotnie w wyjściowym składzie na to spotkanie miał się znaleźć Maik Nawrocki. Ostatecznie Polak nie wystąpił z powodu nietypowe kontuzji.

Jak przekazał Tomasz Urban, Maik Nawrocki nabawił się urazu pleców. Jak do tego doszło? Maik przebierał się rano w domu, aż nagle „coś go pociągnęło”. Odwiedził go nawet klubowy lekarz, jednak nic nie udało się na szybko wskórać.




Mateusz Borek przejechał się po Benjaminie Mendym. „Fajnie, za chwilę przywrócimy Władka Żmudę”

Mateusz Borek w mocnych słowach wypowiedział się na temat Benjamina Mendy’ego. Dziennikarz stwierdził, że obecnego stanu rzeczy można było się spodzewać.




Latem kluby PKO BP Ekstraklasy przeprowadziły wiele ciekawych transferów. Jednym z najgłośniejszych nazwisk był Benjamin Mendy, który już we wrześniu dołączył do Pogoni Szczecin. Dyspozycja Francuza stała pod wielkim znakiem zapytania, jednak jego samo nazwisko oraz CV wywołały duże poruszenie w naszym kraju.

Mendy dołączył do Pogoni w połowie września. Przez pierwsze tygodnie dochodził do siebie, a następnie zaczął dopiero budować formę. Pierwszy mecz w Ekstraklasie zaliczył dopiero w listopadzie. W sumie uzbierał zaledwie 3 mecze w barwach Pogoni. W tym roku nie wystąpił w żadnym z dwóch dotychczasowych spotkań.

Sytuację Mendy’ego postanowił skomentował Mateusz Borek. Ekspert Kanału Sportowego nie pozostawił na Francuzie suchej nitki. Swoją wypowiedzią chciał potwierdzić również to, co przewidywał w momencie zakontraktowania Francuza.

Co mówiliśmy o Mendym? Że to będzie blef. Pojeździ po Szczecinie, wpadnie do fajnych restauracji, nieźle poje, ale zaraz będzie kontuzja za kontuzją i długa przerwa. Od razu po podpisaniu kontraktu z tym gościem powiedziałem, że nie wierzę, że on zostanie gwiazdą Pogoni Szczecin i Ekstraklasyskomentował Mateusz Borek.

–  Słucham tego pompowania komentatorów, którzy podkreślają, że to mistrz świata. Fajnie, za chwilę przywrócimy Władka Żmudę, bo też był na kilku mundialach i ma dwa medale. Jeśli chodzi o Mendy’ego, jego szczyt w piłce był osiem lat temu, jeszcze w erze mezozoicznejpodsumował dziennikarz na antenie Kanału Sportowego.





źródło: Kanał Sportowy
fot. Pogoń Szczecin (YouTube)

Widzew w alarmującej sytuacji. „Nie dokończy sezonu”

Widzew Łódź znalazł się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat, a coraz więcej głosów sugeruje, że Igor Jovićević może nie dotrwać do końca sezonu. Według Marcina Borzęckiego z Kanału Sportowego to właśnie on może zostać niedługo zwolniony z klubu Ekstraklasy.

Droga kadra, mizerne punkty i pękająca cierpliwość

Sytuacja Widzewa Łódź staje się coraz bardziej niepokojąca. Zespół, który został zbudowany za grube miliony, zajmuje aktualnie przedostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Po zimowym obozie drużyna nie zrobiła kroku do przodu, a wręcz przeciwnie. Pod wieloma względami wygląda gorzej niż jesienią.

Runda wiosenna rozpoczęła się fatalnie. Widzew przegrał najpierw z Jagiellonią Białystok, a następnie uległ GKS-owi Katowice. Te porażki sprawiły, że wszelkie plany walki o górną część tabeli można dziś włożyć między bajki. Cel numer jeden to utrzymanie w Ekstraklasie, bo sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli.

Klub finansowany przez Roberta Dobrzyckiego punktuje obecnie najgorzej w lidze, ex aequo z Legią Warszawa i Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Przy Piłsudskiego narasta frustracja, a głównym adresatem krytyki jest Igor Jovićević. Chorwat miał czas na wdrożenie swoich pomysłów, ale liczby są bezlitosne.

W jedenastu spotkaniach pod jego wodzą Widzew wygrał tylko cztery razy, raz zremisował i aż sześć razy przegrał. Średnia 0,78 punktu na mecz w Ekstraklasie nie przystaje do skali inwestycji i oczekiwań, dlatego coraz częściej słychać, że misja 52-latka może zakończyć się przedwcześnie.

Jednym z najmocniejszych głosów w tej sprawie był Marcin Borzęcki, który w programie „Moc Futbolu” w Kanale Sportowym nie pozostawił złudzeń.

– Moim zdaniem to nie dokończy sezonu. Zacznie się zaraz palić Widzewowi w czterech literach. Jak może dobrze funkcjonować zespół, jak masz takiego Frana Alvareza, który jest piłkarzem na Ekstraklasę co najmniej dobrym, może nawet bardzo dobrym. Jesienią robił świetne liczby. Taki Alvares siedzi sobie w szatni i widzi, że w trakcie zimowego okienka sprowadzani są piłkarze za pięć milionów euro i dostaną ekstra pensje. […] Nie siedzę w tej szatni, ale nietrudno się domyślić, że tam ta hierarchia jest zaburzona – tłumaczył.

Jeszcze ostrzej sytuację ocenił Wojciech Kowalczyk w programie „Liga Minus”. Były piłkarz zasugerował, że decyzja może zapaść błyskawicznie.

– Wcale się nie zdziwię, jak za godzinę, dwie, dostaniemy informację, że szkoleniowca Widzewa już nie ma. A jak nie to jutro w okolicach południa będziemy wiedzieli, że nie ma szkoleniowca Widzewa. Właściciel nie będzie się patyczkował z gościem, któremu naściągał zawodników. On tutaj musi mieć punkty. Nie może być tak, że pykanko, pykanko, jeden celny strzał na bramkę oddaje w kierunku Drągowskiego rywal i jest gol. A ty oddajesz w ciągu 90 minut jeden celny strzał na bramkę i nie ma gola – mówił były reprezentant Polski.

Umowa Igora Jovićevicia obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku. Jeśli łodzianie dalej będą tak punktować, to jego pobyt może szybciej dobiec końca.

Źródło: Kanał Sportowy, Weszlo.com, Transfery.info

Wspaniały gest Wojciecha Szczęsnego! Zaprosił chorego chłopca na mecz Barcelony

Wojciech Szczęsny ponownie pokazał, że ma wielkie serce. Na jego zaproszenie, mecz FC Barcelony z trybun obejrzał poważnie chory chłopiec. Spełniło się tym samym jego marzenie.




FC Barcelona wygrała w weekend z Mallorcą (3-0). Jedną z bramek strzelił Robert Lewandowski, a wszystko z trybun mógł oglądać specjalny gość, który pojawił się na meczu na zaproszenie Wojciecha Szczęsnego.

Spełnione marzenie

Mowa konkretnie o Wojtku Feliksie. Młody chłopiec choruje na dysplazję kręgosłupowo-nasadową. Jest to bardzo rzadka wada wrodzona, która wpływa na rozwój kości i kręgosłupa.




Chłopiec marzył o spotkaniu ze Szczęsnym. Jego mama, Patrycja, opowiedziała w rozmowie z PAP, jak w ogóle doszło do tej sytuacji.

Jak mój Wojtek wyszedł ze szpitala, po wizycie kontrolnej, to nagrałam filmik. Na nim syn okazuje ogromną radość, że ma już proste nogi, może uprawiać sport. Na nim powiedział o swoim marzeniu, że chciałby się spotkać z Wojciechem Szczęsnym, jak i Robertem Lewandowskim. 24 godziny później zobaczyliśmy komentarz tego pierwszego, że zaprasza do przyjazdu do Barcelony i na meczmówiła mama Wojtka.

Chłopiec do Barcelony przyleciał z mamą oraz dziadkami, rodzicami pani Patrycji. Koszty pobytu oraz przelotu opłacił osobiście Szczęsny.

Dostaliśmy zgodę, aby zostać na całych zajęciach. Nie mogłam tylko cały czas nagrywać filmików, aby ewentualnie nie zdradzić taktyki. Mój Wojtek przywitał się ze wszystkimi zawodnikami, a nawet zatańczył z Lamine Yamalem. Od trenera Hansiego Flicka otrzymał piłkę, na której podpisali się zawodnicy, a od Wojciecha Szczęsnego koszulkę Barcelony, także z autografami graczyopowiedziała pani Patrycja.

Źródło: TVP Sport | PAP

Kamil Grosicki zareagował na gwizdy kibiców. W środku nocy wstawił nagranie na story [WIDEO]

Kibice Pogoni Szczecin stracili cierpliwość do swojej drużyny. Oberwało się nawet Kamilowi Grosickiego, którego do tej pory omijały słowa krytyki. Reprezentant Polski postanowił zareagować w wymowny sposób w mediach społecznościowych.




„Portowcy” minionej niedzieli kolejny raz zawiedli oczekiwania. Pogoń zaledwie zremisowała (1-1) z walczącą o utrzymanie Termalicą. Tym samym ekipa ze Szczecina ma już tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.

„Będziecie tego mogli żałować”

Kibice Pogoni już od dawna wylewają swoją frustrację. Zazwyczaj omijała ona jednak Kamila Grosickiego. Tym razem było inaczej. Kapitan „Portowców” został wygwizdany, gdy schodził z boiska.

– Kibice mają prawo wylewać frustrację. Po ostatnich miesiącach i tym, co się działo, spodziewałem się, że tak może być. Nie spodziewałem się jednak, że nastąpi to tak szybko – komentował po meczu.




Dołożył do tego jeszcze jeden komentarz, ale nie własnego autorstwa. W środku nocy Grosicki wstawił do mediów społecznościowych fragment programu „Liga+ Extra”. W udostępnionym nagraniu na temat 37-latka wypowiadał się Marek Jóźwiak.

– Kamil w każdej sytuacji jest główną postacią, ale on potrzebuje gości w polu karnym, którzy będą kończyć jego akcje. Byłem zdziwiony, bo usłyszałem po raz pierwszy gwizdy, kiedy Kamil schodził z boiska, co mi się bardzo nie podobało. Mam radę dla kibiców: cieszcie się Kamilem Grosickiem, póki jeszcze gra, bo później będziecie tego mogli bardzo mocno żałować, kiedy zakończy karierę – mówił.

Piotr Zieliński bez gola i asysty, a Włosi i tak zachwyceni. Co za słowa o Polaku! „Na zupełnie innym poziomie”

Kapitalny czas w Interze Mediolan przeżywa obecnie Piotr Zieliński. Choć w miniony weekend nie strzelił gola ani nie zanotował asysty, włoskie media nie mogą się nachwalić jego gry.




Inter minionej niedzieli przejechał się po Sassuolo i wygrał aż 5-0. Zieliński spędził na murawie 63 minuty, ale tym razem pozostawał w cieniu. Polak zszedł z boiska, nie mając na koncie ani gola, ani asysty.

Jak w zegarku

Choć „Zielu” nie dopisał sobie kolejnych liczb do statystyk, włoskie media i tak były pod wrażeniem jego występu. Dziennikarze kolejny raz podkreślili, jak ważny jest Polak w układance Christiana Chivu.




– Zwykła, czysta i esencjonalna reżyseria, bez zbędnych dodatków. To architekt, który nie znosi baroku i rysuje jasne, proste linie. Z „Zielo” jest przyszłość – pisze „La Gazzetta dello Sport”, która przyznała pomocnikowi „7”.

– Zawsze podejmuje trafne decyzje, nigdy nie popełnia błędów przy podaniu. Kontroluje grę z elegancją, która nigdy nie jest celem samym w sobie. Z nim Inter gra jak w zegarku – dodaje „TuttoMercatoWeb”.

– Wiedzieliście, że potrafi grać jako rozgrywający z głębi pola? I to jak! Jest na poziomie najlepszego Calhanoglu. Jego technika zawsze była cudowna, ale kondycja fizyczna, pewność siebie i wizja gry, jaką prezentuje w tym roku, są na zupełnie innym poziomie – podkreśla portal fcinter1908, oceniając Zielińskiego na „ósemkę”.

Ostatnie miesiące są dla Zielińskiego fenomenalne. Dziennikarze chwalą go niemal co każdy mecz, a jego formę potwierdzają także noty, które otrzymuje. W bieżącym sezonie rozegrał 21 meczów dla Interu, w których strzelił 5 gole i dołożył 2 asysty.


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.