NEWSY I WIDEO

Mudryk zbanowany w grze CS. Obrażał rywali z Polski

Mychajło Mudryk nie utrzymał emocji na wodzy podczas jednego z ostatnich meczów w Counter-Strike’a. Za swoje zachowanie Ukrainiec został już ukarany.




We wtorek światło dzienne ujrzało skandaliczne zachowanie Mychajło Mudryk podczas grania w Counter-Strike’a. Ukrainiec był na tyle poddenerwowany, że zwyzywał na czacie swoich rywali z Polski. Zrzuty ekranu szybko obiegły media społecznościowe.

Skandaliczne słowa Mudryka

Na opublikowanych zdjęciach widać, jak jeden z rywali Mudryka napisał w jego kierunku „Idź grać w piłkę”. Ukrainiec postanowił odpowiedzieć pisząc „Szczęśliwy Wołyń” oraz „Wołyń na następnej mapie”. Na kolejnym wycinku widać jeszcze jedną wiadomość „Następna mapa 39”. Wiadomości krótkie, jednak niezwykle skandaliczne, odnoszące się do tragicznych wydarzeń z przeszłości.

Szybka reakcja moderatorów

Zachowanie Mudryka nie pozostało bez konsekwencji. Jeden z moderatorów FACEIT
(platformy, na której rozgrywany był mecz – przyp. red.) przekazał, że ta sprawa została przekazana zespołowi ds. zaufania i bezpieczeństwa. Ponadto „złota weryfikacja” została usunięta z profilu ukraińskiego gracza.




Miesięczny ban

Kilka godzin później jeden z profili poświęconych informacjom ze świata CS’a przekazał, że na koncie Mudryka odnotowano bana. Ukrainiec został zawieszony na miesiąc za toksyczność.

Mario Balotelli i James Rodriguez w I Lidze? Klub odrzucił taką możliwość

Mario Balotelli i James Rodriguez byli zaoferowani Wieczystej Kraków. Ostatecznie klub z I Ligi odrzucił możliwość zakontraktowania obu tych zawodników.




Balotelli i James zaoferowani Wieczystej

Wieczysta Kraków miała możliwość zakontraktowania Mario Balotelliego i Jamesa Rodrigueza. Klub nie skorzystał jednak z takiej możliwości, o czym poinformował Sławomir Peszko na antenie Kanału Sportowego. Wiceprezes ds. sportowych Wieczystej ujawnił, że klub odchodzi od płacenia dużych pieniędzy tylko dlatego, że piłkarz ma duże nazwisko.

– Wcześniej był Mario Balotelli, teraz James Rodriguez. Natomiast odchodzimy od formuły płacenia 3 miliony rocznie za to, żeby przyjść i poleżeć na leżance albo dlatego, że ktoś kiedyś miał fajne nazwisko – przekazał Sławomir Peszko.

– No bo takim cyklem, to ja też mógłbym jeszcze podpisać, bo przecież byłem na World Cup w Rosji – podsumował.

James w Cracovii?

Ostatnio w mediach ukazała się ciekawa informacja dotyczące ewentualnego transferu Jamesa Rodrigueza do Ekstraklasy. Kolumbijczyk miał być zaoferowany Cracovii! Ta propozycja została jednak odrzucona. Pisaliśmy o tym TUTAJ.




PZPN zerwał współpracę z „To My Polacy”! Powodem zachowanie z meczu z Holandią

Polski Związek Piłki Nożnej poinformował o zakończeniu współpracy ze Stowarzyszeniem „To My Polacy”. Federacja wydała specjalny komunikat, w którym wyjaśnia decyzję.




W ubiegłym roku PZPN postanowił zareagować na opinie o słabej atmosferze podczas meczów reprezentacji Polski. Nawiązano w tym celu współpracę ze Stowarzyszeniem „To My Polacy”. Od tej pory przedstawiciele grupy byli obecni na każdym meczu „Biało-Czerwonych”, odpowiadając za zorganizowany doping.

Koniec

Stowarzyszenie możemy pamiętać najbardziej ze zremisowanego (1-1) meczu z Holandią na PGE Narodowym. Podczas drugiej połowy, spotkanie zostało przerwane, ze względu na rzucone na murawę race.




Ten incydent miał zdecydować o zakończeniu współpracy. PZPN opublikował oficjalny komunikat, w którym stawia sprawę jasno.

– Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że współpraca ze Stowarzyszeniem „To My Polacy” została definitywnie zakończona. Przedstawiciele organizacji zostali o tym poinformowani podczas dzisiejszego spotkania z Wiceprezesem PZPN Adamem Kaźmierczakiem w siedzibie federacji. Decyzja ta jest konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu kwalifikacji do MŚ 2026 Polska – Holandia, rozegranego 14 listopada 2025 roku na PGE Narodowym. Spotkanie zostało przerwane na kilka minut z powodu rażącego złamania regulaminu i skrajnie niebezpiecznego zachowania części osób, w tym użycia materiałów pirotechnicznych i wrzucenia ich na murawę – w kierunku dzieci podających piłki, fotoreporterów oraz samych piłkarzy. Takie działania bezpośrednio zagrażały zdrowiu i życiu uczestników wydarzenia. W wyniku tych incydentów federacja stanęła w obliczu realnego zagrożenia zamknięcia stadionu przed kolejnymi meczami barażowymi, a finalnie została ukarana przez UEFA dotkliwą karą finansową – napisał związek.

– Takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej – miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. Incydenty tego typu niosą ze sobą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i ryzyko utraty możliwości kibicowania polskiej drużynie. Nie możemy na to pozwolić. Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli – podsumował Adam Kaźmierczak, wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych.

Reprezentacja Polski wróci do gry pod koniec marca. 26.03 zmierzy się na PGE Narodowym z Albanią w półfinale baraży mistrzostw świata. Jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają, kilka dni później zmierzą się w finale z Ukrainą lub Szwecją.

Hitowe doniesienia! James Rodriguez zaoferowany klubowi z Ekstraklasy

Bez wątpienia, to byłby jeden z największych hitów transferowych w historii Ekstraklasy. James Rodriguez został zaproponowany jednemu z polskich klubów.




Sylwetki Jamesa Rodrigueza nie trzeba chyba nikomu przedstawiać Kolumbijczyk przez wiele lat grał na topowym poziomie w Europie. Jednak od kilku lat jego kariera mocno pikuje. W ostatnim czasie znalazł się na swego rodzaju zakręcie. Wraz z końcem 2025 roku 34-latek opuścił meksykański Club Leon. Od początku tego roku wciąż pozostaje bez klubu.

W ostatnich latach James Rodriguez występował w egzotycznych klubach. Mimo to wciąż jest on podstawowym piłkarzem reprezentacji Kolumbii, gdzie pełni nawet funkcję kapitana. Za niespełna pół roku odbędzie się mundial, na którym James z pewnością będzie chciał wystąpić. W związku z tym bardzo istotnym jest, by znalazł on sobie jak najszybciej klub.

Przedstawiciele Jamesa Rodrigueza nie próżnują i starają się znaleźć mu nowy klub. Jak się okazuje, 34-latek był nawet oferowany polskim klubom! Dawid Dobrasz ujawnił, że chodziło m.in. o Cracovię.

– Wiem, że ten zawodnik był oferowany polskim klubom. Chyba do Cracovii, między innymi, zostało wysłane zapytanie – ujawnił Dawid Dobrasz.


źródło: Meczyki




Mateusz Borek bez ogródek o piłkarzu Legii. „Kompromitacja”

Mateusz Borek na antenie Kanału Sportowego bez ogródek skomentował postawę Milety Rajovicia. – To co piłkarsko pokazuje Rajović to kompromitacja, biorąc pod uwagę, ile kosztował – skomentował Borek.




W miniony weekend została rozegrana pierwsza kolejka PKO BP Ekstraklasy w 2026 roku. Falstart zaliczyła Legia Warszawa, która podtrzymała swoją serię meczów bez zwycięstwa. Wojskowi polegli w starciu z Koroną Kielce 1:2.

W meczu z Koroną Kielce kolejny słaby występ zanotował Mileta Rajović. Duńczyk nie był w stanie stworzyć odpowiedniego zagrożenia pod bramką rywali. Co więcej, w pierwszej połowie spotkania nie wykorzystał rzutu karnego. Na jego koncie wciąż są zaledwie trzy trafienia w tym sezonie Ekstraklasy.

Za swój ostatni występ Mileta Rajović zebrał wiele negatywnych komentarzy. Do grona krytyków Duńczyka dołączył Mateusz Borek, który na antenie Kanału Sportowego ocenił występ 26-latka.

Rozróżnijmy traktowanie piłkarza i człowieka. To co piłkarsko pokazuje Rajović, to kompromitacja, biorąc pod uwagę, ile kosztował. Nie trafiają do mnie publicystyczne teksty Marka Papszuna, że jest mu po ludzku go żal. To nie jest dobre miejsce, żeby publicznie o tym mówićskomentował Mateusz Borek.

Za wiele ruchów możemy winić Dariusza Mioduskiego, ale musimy też dyskutować o trenerze i zimą. Co oni zrobili zimą? Dostałem przekaz, że kilku zawodników odpadło, bo się nie nadają, a ci co zostali, to będą dość rzadko rotowali. Dostałem też zdjęcie wielkiego sztabu Papszuna, ale czy ktoś zobaczył nową jakość Legii w meczu z Koroną? – dodał.

Mam komunikat dla Legii: czas zejść na ziemię, to jest totalnie przeciętna drużyna. Przecierałem oczy ze zdumienia, oglądając Legię – podsumował ekspert Kanału Sportowego.





źródło: Kanał Sportowy

Stępiński wbił szpilkę Legii po dublecie i wygranej. „To normalne zwycięstwo”

Mariusz Stępiński z przytupem wrócił do Ekstraklasy. Debiut w Koronie przeciwko Legii zwieńczył dubletem, który dał jego drużynie trzy punkty. Po spotkaniu na Łazienkowskiej wbił rywalom szpilkę.




Ekstraklasa wróciła od gry po przerwie zimowej. W Warszawie niewiele jednak zmieniło względem jesieni. Legia przegrała na własnym stadionie 1-2 z Koroną, a dublet zaliczył wracający do ligi Mariusz Stępiński.

„Normalne zwycięstwo”

Napastnik okazał się bohaterem Korony. To on wyprowadził ją na prowadzenie w 23. minucie, a później strzelił zwycięską bramkę. Po spotkaniu zdobył się na szpileczkę w rywali, w rozmowie z „Canal+ Sport”.




Byliśmy wyżej w tabeli, więc to normalne zwycięstwomówił Stępiński, po czym dodał To oczywiście pół żartem, pół serio. Inauguracja rundy to zawsze niewiadoma. Wszyscy chcą się jak najlepiej przygotować, ale podchodzą do tego z niepewnością jak to będzie wyglądać. Dlatego bardzo cieszymy się, że udało nam się wygrać.

Korona po wygranej przy Łazienkowskiej zajmuje już 7. miejsce w tabeli z dorobkiem 27 punktów. Legia natomiast znajduje się coraz bliżej ostatniego miejsca. Na koncie ma już zresztą tyle samo punktów, co ostatnia Termalica (19).

Fot. Screen – YouTube / Canal+ Sport

Kolejne 30 milionów od Wrocławia dla Śląska. Nowy prezes klubu zabrał głos. „W Norwegii żadnego prywatnego klubu nie ma”

Środki, które miasto Wrocław przeznacza na rzecz Śląska, budzą wielkie emocje. Nowy prezes klubu ma w tej sprawie zdecydowane stanowisko. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” próbuje bronić władz.




W styczniu w Śląsku doszło do sporych zmian. Nowym prezesem klubu został Remigiusz Jezierski, który zastąpił Michała Mazura. Na stanowisko dyrektora sportowego mianowano natomiast Rafała Grodzickiego. Ogromnym echem odbiły się także kolejne miliony, które miasto Wrocław przelało na konto WKS-u.

„My tego nie doceniamy”

Śląsk otrzymał kolejne 30 milionów złotych dofinansowania. Kibice już od dawna nie ukrywają, że nie zgadzają się z taką polityka. Z kolei nowy prezes klubu nie widzi w tym nie złego. Co więcej, uważa, że to korzystny układ.




– Wiem, że nastawienie wszystkich do takich akcji jest niezmienne. Ja wcześniej stałem z boku, więc miałem do tego neutralny stosunek. Teraz, gdy jestem w środku, mam swoje przemyślenia na ten temat, trochę przeanalizowałem, jak to wygląda w innych miastach, a nawet krajach. Na przykład w Norwegii żadnego prywatnego klubu nie ma i to normalna sytuacja, pod warunkiem normalnego układu partnerskiego i zdrowych relacji budżetowych. U nas te proporcje są zachwiane, a informacje nie są może wystarczająco dobrze przekazywane do radnych, by ten hejt wylewał się mniej – powiedział dla „Przeglądu Sportowego”.

– To pokazuje, w którą stronę idzie Polska, gdzie kluby ścigają się cały czas ze sobą w kwestii budżetu. Jesteśmy coraz bardziej konkurencyjnym rynkiem w skali Europy, bo piłkarze patrzą nie tylko na piękne miasta, stadiony i społeczeństwo, ale też poziom piłkarski porównywalny do innych. Tylko my tego nie doceniamy, a teraz jeszcze zarobki stają się lepsze niż w innych krajach. Te wyścigi powodują, że kluby są obarczone presją. Jeżeli pieniądze są prywatne, to każdy zazdrości, a jeżeli pieniądze są z miasta, to każdy krytykuje – dodał.

Źródło: Przegląd Sportowy

Lechia dostała świetną ofertę za Bobcka. Miliony nie zrobiły wrażenia

Tomas Bobcek znakomicie wszedł w rundę wiosenną Ekstraklasy. Słowak w meczu z Lechem potwierdził świetną formę i strzelił bramkę. Dawid Dobrasz podaje, że Lechia miała otrzymać za swojego napastnika bardzo lukratywną ofertę.




W pierwszej części sezonu, Bobcek zgromadził w sumie 14 goli i 4 asysty. Tym samym sporo mówiło się o zainteresowaniu ze strony zagranicznych klubów. Ostatecznie Słowak został jednak w Gdańsku.

Miliony na stole

Już w pierwszym meczu w 2026 roku, Bobcek potwierdził, że nadal znajduje się w wysokiej formie. Ustrzelił gola przeciwko faworyzowanemu Lechowi Poznań, natomiast Lechia wygrała niespodziewanie przy Bułgarskiej 3-1.




Dawid Dobrasz z portalu meczyki.pl ustalił, że Bobcek mógł zimą jednak odejść z klubu. Według dziennikarza, Lechia otrzymała ofertę z FC Midtjylland. Duńczycy proponowali ponoć aż sześć milionów euro.

Choć oferta była lukratywna, działacze z Gdańska nie byli pod wrażeniem. Bez żalu odrzucili propozycję, co jak na razie okazało się świetnym posunięciem. Niewykluczone, że za Bobcka dużo więcej uda się wyciągnąć podczas letniego okna.

Źródło: meczyki.pl

Frederiksen skomentował porażkę z Lechią. Obwinił piłkarzy

Lech Poznań nie tak wyobrażał sobie wznowienie rozgrywek Ekstraklasy. „Kolejorz” pierwszy mecz rundy wiosennej przegrał z Lechią Gdańsk. W dodatku na własnym terenie.




Oczekiwania wobec Lecha były zdecydowane. Powrót rozgrywek miał oznaczać pogoń za czołówką tabeli. Spotkanie z Lechią sprowadziło jednak „Kolejorza” na ziemię.

„Zabrakło przede wszystkim jakości”

Po porażce (1-3), Niels Frederiksen nie ukrywał rozczarowania postawą swojej drużyny. Przede wszystkim przyznał, że nie będzie szukać na siłę pozytywów.




– To jeden z tych dni, gdy trudno znaleźć coś dobrego patrząc na naszą grę. Zagraliśmy na poziomie znacznie niższym od tego, co zwykle oczekujemy. Zabrakło nam wielu podstawowych elementów w naszej grze. Bez nich trudno myśleć o zwycięstwie – ubolewał Frederiksen.

Według szkoleniowca główną winę ponoszą piłkarze. Wskazał przede wszystkim brak jakości w zagraniach, powolne budowanie akcji czy przegrywane pojedynki.

– Zabrakło przede wszystkim jakości w grze z piłkę. Rozgrywaliśmy nasze akcje zbyt wolno, za mało było ruchu, przegrywaliśmy większość pojedynków jeden na jeden, szczególnie w obronie. Pozwalaliśmy rywalowi na zbyt wiele. Mieliśmy też kłopoty w momencie, gdy przeciwnik podchodził pod nas wyżej, a my z tym nie potrafiliśmy sobie poradzić – analizował.

– Lechia miała jasny plan i starała się nas bardzo szybko atakować. My nie radziliśmy sobie z pressingiem przeciwnika, który atakował nas wysoko. Może powinniśmy czasami spróbować stosować prostsze środki i grać długim podaniem, choć to nie jest nasza filozofia gry. Zawsze staramy się budować nasze akcje od bramki – podsumował Duńczyk.

Hitowy transfer Wieczystej? To byłby rekord transferowy!

Jeszcze tej zimy Wieczysta Kraków może dokonać kolejnego ciekawego transferu. Według ostatnich doniesień, Żółto-Czarni mogą chcieć pobić klubowy rekord transferowy.




Jesienią rozegrano 19 z 14 kolejek I Ligi. Bezsprzecznie najlepszą drużyną tej części rozgrywek była Wisła Kraków, która jest liderem, mającym aż 9 punktów przewagi nad 2. miejscem w tabeli. Z kolei Wieczysta Kraków radziła sobie jesienią ze zmiennym szczęściem i uzbierała 30 punktów, co daje jej 6. miejsce w tabeli. Tyle samo punktów ma jednak również będąca na 10. pozycji Miedź Legnica.

Różnica między 2. a 10. zespołem w tabeli I Ligi wynos zaledwie 4 punkty. To oznacza, że walka o awans wiosną będzie niezwykle zacięta. W trakcie zimowego okna transferowego swoje szanse postanowiła zwiększyć Wieczysta Kraków. Do klubu z Chałupnika trafili: Nikola Knezevic (wcześniej OFK Belgrad), Mikkel Maigaard (Cracovia) oraz Paulinho (Otelul Galati). Dodatkowo na zasadzie wypożyczenia Wieczysta sprowadziła Natana Dzięgelewskiego (Górnik Zabrze) oraz Eliasa Olssona (Lechia Gdańsk).

Na tym jednak nie koniec. Według ostatnich doniesień, Wieczysta może przeprowadzić jeszcze jeden transfer. I to nie byle jaki, bo miałby to być klubowy rekord transferowy. Według „Gazety Krakowskiej”, szeregi Wieczystej ma zasilić Aleksandar Djermanovic. Klub Wojciecha Kwietnia ma zapłacić za tego piłkarza ponad pół miliona euro. Dotychczasowy rekord transferowy Wieczystej to pół miliona euro za Nikolę Knezevica.

Aleksandar Djermanovic to 23-letni obrońca. Urodził i wychował się w Serbii. Jego ostatnim klubem było OFK Belgrad, gdzie był podstawowym zawodnikiem. Wcześniej był również w Crvenej Zvezdzie Belgrad, jednak nie zdołał się tam przebić do podstawowego składu. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 1,5 miliona euro.





źródło: Gazeta Krakowska

Adrian Siemieniec ostro o kibicach Jagiellonii. „Atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna”

Adrian Siemieniec w mocnych słowach wypowiedział się na temat atmosfery wokół Jagiellonii Białystok. Szkoleniowiec Jagi stwierdził, że część kibiców albo odkochała się w klubie, albie nie wspiera zespołu tak, jak powinna.




Po kilku tygodniach przerwy do gry wróciła PKO BP Ekstraklasa. Najciekawiej zapowiadającym się starciem pierwszej ligowej kolejki w 2026 roku wydawało się być spotkanie Widzewa Łódź z Jagiellonią Białystok. Oczy wielu kibiców skupiony są na Widzew, który w zimowym oknie transferowym wydał już grubo ponad 10 milionów euro na transfery.

Siemieniec niezadowolony z kibiców

Przed meczem Widzewa z Jagiellonią ciekawej wypowiedzi udzielił Adrian Siemieniec. Słowa trenera Jagi odbiły się szerokim echem w polskich mediach. Wypowiedź Siemieńca dotyczyła atmosfery wokół klubu oraz nieodpowiedniego podejścia kibiców do zespołu.

Kiedy trzy lata temu przychodziłem do pierwszego zespołu, klub był w trudnym momencie – zarówno finansowym, jak i sportowym. Nie ma co tego ukrywać. Panowała wtedy atmosfera jedności, wsparcia, zebrania się wokół wspólnego celu i większej pokory – rozpoczął Adrian Siemieniec.

Dziś nie można mylić chęci rozwoju i robienia postępu z brakiem pokory. Trzeba też umieć odróżnić ambicję od arogancji. Powinniśmy doceniać miejsce, w którym jesteśmy, patrzeć na to trzeźwo, a jednocześnie jasno mówić: chcemy iść do przodu, chcemy się rozwijać. Jedno drugiego nie wykluczazauważył trener Jagiellonii.

– Mam jednak wrażenie, że atmosfera wokół drużyny stała się bardzo negatywna — to po prostu czuć. I to mnie niepokoi, bo daje poczucie, że to nie jest dobry kierunek. Odnoszę wrażenie, że część kibiców albo odkochała się w drużynie i klubie, albo nie wspiera ich tak, jak powinna. Widać to choćby przy rozmowach o transferach. Skala nieuzasadnionej krytyki i jadu, który się wylewa, jest dla mnie po prostu bardzo niesmaczna – podsumował Siemieniec.




Odpowiedź kibiców Jagi

Pod zamieszczonym powyżej tweetem z wypowiedzią Adriana Siemieńca pojawiło się dużo komentarzy ze strony kibiców Jagiellonii. Można z nich wywnioskować, że kibice Jagi nie odwrócili się od zespołu Adriana Siemieńca, a jedynie mają co do niego duże oczekiwania. Można również zauważyć duże niezadowolenie kibiców, jeśli chodzi o wzmocnienia, a raczej ich niedobór.

– Mam wrażenie, że jest duże niezrozumienie w klubie różnicy między hejtem a podstawnymi oczekiwaniami. Nikt się nie odkochał. To, że kibice wymagają rozwoju i widzą realne szanse na duże rzeczy jest dowodem na to, że im zależy. Nie odwrotnie – napisał jeden z kibiców Jagiellonii.

– Jedyne, co zasługuje na krytykę, to obecne, trwające właśnie ostatnie okienko. Owszem, za pięć miesięcy może się okazać, że krytyka była nieuzasadniona, ale na ten moment niestety wszystko na to wskazuje – napisał inny kibic Jagi.

Zbigniew Boniek nie zgadza się z Robertem Lewandowskim. „Co innego mówią, a co innego robią”

Zbigniew Boniek skontrował jedną z ostatnich wypowiedzi Roberta Lewandowskiego. – Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – stwierdził były prezes PZPN.




Robert Lewandowski rozgrywa już 4. sezon w barwach FC Barcelony. Trwające rozgrywki są dla Polaka z pewnego względu wyjątkowe. A to dlatego, że po raz pierwszy od dawien dawna Robert często pełni rolę zmiennika. Co prawda rozegrał on w tym sezonie już 25 meczów, jednak spędzał w nich średnio 53 minuty na boisku. Z 25 spotkań tylko w 14 wystąpił w wyjściowym składzie.

W czwartek Polsat Sport opublikował wywiad ze Zbigniewem Bońkiem. Były prezes PZPN został zapytany o słowa Roberta Lewandowskiego, który miał podkreślać, że 2 mecze mniej w Lidze Mistrzów są dla FC Barcelony bardzo ważne z uwagi na fakt, że od początku sezonu grają co 3 dni i nie ma zbytnio czasu na regenerację. Boniek szybko skontrował te słowa przypominając, że Robert jest w tym sezonie często rezerwowym.

– Muszę się z Robertem nie zgodzić. Czy oni rzeczywiście są tak bardzo zmęczeni? Nie wydaje mi się, żeby Robert grał wszystko od dechy do dechy, każdy mecz od początku do końca. Poza tym trener Romy Gasperini powiedział wprost, że dzięki meczom dwa razy w tygodniu jego drużyna zrobiła postęp, piłkarze wyszli na wyższy poziom. Czasem piłkarze i trenerzy co innego mówią, a co innego robią – skomentował Zbigniew Boniek.





źródło: Polsat Sport

Lech nie przekonał Szkotów. Celtic twardo stawia warunki w sprawie Palmy

Lech Poznań nie odpuszcza walki o Luisa Palmę, a rozmowy z Celtikiem Glasgow utknęły w martwym punkcie. Szkockie media ujawnili szczegóły negocjacji. Kwota wykupu wciąż pozostaje nie do zaakceptowania dla mistrza Polski.

Brak porozumienia ws. Honduranina

Szkockie media poinformowały w czwartek, 29 stycznia 2026 roku, że Lech Poznań nadal negocjuje z Celtikiem Glasgow w sprawie definitywnego wykupu Luisa Palmy. Według doniesień z Wysp najnowsza propozycja złożona przez mistrza Polski została jednak odrzucona.

Dzień później portal „The Celtic Star”, cytowany przez stronę „kkslech.com”, podał kolejne informacje zza kulis. Według serwisu prezes Lecha Piotr Rutkowski regularnie kontaktuje się z władzami Celtiku, ale jego oferty nie spełniają oczekiwań szkockiego klubu. Negocjacje trwają, jednak stanowisko Celtiku pozostaje niezmienne.

W opublikowanym materiale szkocki portal ujawnił konkretną kwotę, od której Celtic zaczyna rozmowy.

– Uważa się, że Celtic wycenia Luisa Palmę na około 3,5 miliona funtów, co Piotr Rutkowski bezskutecznie próbował wynegocjować w drodze regularnych rozmów z zarządem Celtiku – czytamy.

3,5 miliona funtów to około 4 miliony euro, czyli w przeliczeniu blisko 17 milionów złotych. Taka suma od początku pojawiała się przy okazji wypożyczenia Honduranina na rok z opcją wykupu, dlatego dla Lecha nie jest ona zaskoczeniem. Jednocześnie to kwota, która znacząco przekracza dotychczasowe realia transferowe klubu z Poznania.

26-letni pomocnik ma kontrakt z Celtikiem ważny do 30 czerwca 2028 roku. We wszystkich rozgrywkach zdobył 6 bramek i zanotował 5 asyst. Ewentualny wykup Luisa Palmy oznaczałby dla Lecha pobicie klubowego rekordu transferowego.

Źródło: kkslech.com, The Celtic Star

Jan Urban nie wyklucza wielkiego powrotu na baraże! „Wtedy dostaniemy odpowiedź”

Niewykluczone, że reprezentacja Polski na mecze barażowe MŚ 2026 zostanie solidnie wzmocniona. Jan Urban przekazał, że w kadrze ponownie może zagrać Jakub Moder. Wszystko zależy od jego dyspozycji po powrocie po kontuzji.




26-latek w bieżącym sezonie jeszcze nie rozegrał ani jednego meczu. Moder wraca do siebie po operacji kręgosłupa, któremu poddał się w minionym roku.

Duże wzmocnienie

Zapowiada się, że wkrótce pomocnik wróci na murawę w barwach Feyenoordu. W połowie stycznia Robin Van Persie przekazał na konferencji prasowej, że Polak znów trenuje z resztą drużyny. Powrót do gry wydaje się więc kwestią czasu.




To także dobre wieści dla reprezentacji Polski. Jan Urban w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” zapewnił, że Moder pozostaje w orbicie zainteresowań kadry. Jeśli powrót do gry okaże się udany, to 26-latek może pomóc kolegom podczas marcowych baraży.

– Być może będziemy mogli skorzystać z Kuby w marcu, w barażach. Jeżeli będzie zdrowy, może zdążyć dojść do formy fizycznej. Zaczął już trenować z zespołem, ale musi wskoczyć na taki poziom, by mógł ćwiczyć na sto procent – zaznaczył Urban dla „WP Sportowe Fakty”.

– Wtedy dostaniemy odpowiedź, czy po kontuzji nie ma śladu, czy Kuba będzie odczuwał dyskomfort. Podejrzewam, że na dzień dzisiejszy nawet sam Kuba tego nie wie. Trening a mecz to duża różnica. Kuba na razie nie brał udziału w spotkaniach – dodał.

W marcu reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży o wyjazd na mistrzostwa świata. Jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają, o swój bilet do Ameryki Północnej, powalczą bezpośrednio ze zwycięzcą pary Ukraina – Szwecja.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Sroga zima uderzy po raz kolejny. Co ze wznowieniem Ekstraklasy?

W weekend mamy być świadkami kolejnego ataku zimy. Co ze wznowieniem PKO BP Ekstraklasy? Przedstawiciel rozgrywek ujawnił szczegóły.




Powrót Ekstraklasy

Na nadchodzący weekend zaplanowano powrót PKO BP Ekstraklasy. Rozgrywki wracają po ponad miesięcznej przerwie. Ostatnie ligowe mecze zostały rozegrane 14 grudnia, po czym nastała przerwa zimowa. W ostatnim czasie polskie kluby przygotowywały się do powrotu rozgrywek ligowych głównie poza granicami naszego kraju. Nadszedł jednak czas, by sprawdzić, kto najlepiej wykorzystał tę kilkutygodniową przerwę.

Niesprzyjająca pogoda

Tegoroczna zima w Polsce jest wyjątkowo sroga. Kolejny atak mrozów ma nastąpić w najbliższych dniach. W nadchodzący weekend nocą miejscami temperatura może zbliżyć się do około -20 °C. W ciągu dnia temperatura ma głównie oscylować w granicach od -5 do -10 °C. Temperatury mogą się jednak różnić w zależności od miejsca nawet o kilkanaście stopni.

Podejście władz rozgrywek

Jak niesprzyjająca pogoda może rzutować na powrót rozgrywek PKO BP Ekstraklasy? Szczegóły w rozmowie z WP Sportowe Fakty przedstawił Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA. Z jego wypowiedzi dowiadujemy się, że Ekstraklasa nie zamierza przekładać całej kolejki, a jedynie poszczególne mecze

– Na dziś zdecydowana większość klubów stoi na stanowisku, że jeżeli da się rozegrać mecz, to należy to zrobić. Na pewno nie będziemy przekładać kolejki w całości, tylko reagować punktowo – jak zapowiadaliśmy – w zależności od sytuacji – przekazał Marcin Stefański.

– Nie widzę zagrożenia dla meczów piątkowych, natomiast niedzielne… musimy pamiętać, że z każdym dniem będzie coraz zimniej. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, natomiast trzeba spojrzeć na to w szerszej perspektywie, nie tylko najbliższej kolejki. Prognozy pogody na luty i początek marca są ciężkie – może być sporo opadów – uzupełnił dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Kluby są gotowe

Na ten moment wszystkie kluby pełniące rolę gospodarza meczów najbliższej kolejki miały zadeklarować gotowość do rozegrania meczu. Wydaje się zatem, że powrót Ekstraklasy nie powinien być aż tak bolesny. Należy jednak brać poprawkę na to, że pogoda i jej prognozy mogą się nagle zmienić. Z wypowiedzi Marcina Stefańskiego wynika, że problemem nie są bardzo niskie temperatury, a nagłe i intensywne opady śniegu.

– Natomiast podkreślę, że w tym momencie wszystkie kluby, które w tej kolejce są gospodarzami, zgłosiły gotowość organizacji meczu, wiedząc jaka może być temperatura – przekazał Marcin Stefański.

– Bardziej boję się intensywnych opadów tuż przed meczem niż samego mrozu, bo to mogłoby doprowadzić do sytuacji, którą mieliśmy jesienią, gdzie przekładaliśmy mecz z powodu zalania lub zasypania boiska. Zdarza się to, zdarzało i będzie się zdarzać. Jeżeli przełożymy jakikolwiek mecz, to nie będzie to ani pierwszy, ani ostatni taki przypadek w historii Ekstraklasy – dodał.





źródło: WP Sportowe Fakty


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.