NEWSY I WIDEO

Kontuzja Roberta Lewandowskiego! Wiadomo, co z marcowym zgrupowaniem reprezentacji Polski

Robert Lewandowski doznał kontuzji. Znamy już pierwsze szczegóły odnośnie stanu zdrowia polskiego piłkarza.

W sobotę FC Barcelona rozgrywała kolejny mecz w LaLiga. W drugiej połowie spotkania na boisku pojawił się Robert Lewandowski. Polak zdobył bramkę, a Barcelona pokonała Villarreal 4:1.

Kontuzja Roberta Lewandowskiego

Niestety, udział w sobotnim spotkaniu Robert przypłacił kontuzją. O jego urazie poinformowała FC Barcelona. Polak doznał złamania lewego oczodołu. Robert na pewno nie zagra we wtorkowym meczu Pucharu Hiszpanii przeciwko Aletico Madryt.

Szczegóły

Więcej szczegółów odnośnie stanu zdrowia Roberta Lewandowskiego przekazał Mateusz Ligęza. Dziennikarz skontaktował się z otoczeniem piłkarza i dowiedział się, że Robert czuje się dobrzy, a jego przerwa nie powinna potrwać zbyt długo. Istnieje możliwość, że 37-latek będzie do dyspozycji Hansiego Flicka już na mecz ligowy w kolejny weekend. Tym samym jego przyjazd na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski również nie jest zagrożony.

Jest decyzja ws. powołania dla Pietuszewskiego! „Usłyszałem to z różnych źródeł”

W mediach pojawiły się doniesienia ws. powołania do reprezentacji Polski dla Oskara Pietuszewskiego. Informacja miała zostać potwierdzona w kilku źródłach.

Oskar Pietuszewski bez wątpienia jest obecnie największą wschodzącą gwiazdą w polskiej piłce. Po przebojowym wejściu w seniorską piłkę w Jagiellonii, Oskar przeniósł się do FC Porto. W Portugalii 17-latek szybko zdobył zaufanie trenera. W barwach „Smoków” rozegrał już 6 meczów, a w piątek zdobył swoją premierową bramkę.

Pietuszewski zachwyca swoją grą już od wielu miesięcy. Nie doczekał się on jednak jeszcze debiutu w seniorskiej reprezentacji. Może się to jednak zmienić już w marcu. Zdaniem Janusza Basałaja z „Meczyków”, Pietuszewski ma zostać powołany przez Jana Urbana na najbliższe zgrupowanie.

– Z tego, co wiem, Oskar Pietuszewski zostanie powołany do reprezentacji Polski. Usłyszałem to z różnych źródeł – przekazał Janusz Basałaj.

W marcu reprezentacja Polski weźmie udział w barażach o awans do Mistrzostw Świata 2026. W półfinale Polacy zmierzą się z Albanią. W przypadku wygranej Biało-Czerwoni zagraj w finale baraży ze zwycięzcą meczu Szwecja-Ukraina.


źródło: Meczyki

Widzew przeprowadzi gigantyczny transfer wewnątrz Ekstraklasy? To byłaby całkowita sensacja

Adrian Siemieniec buduje swoją markę świetną pracą w Jagiellonii Białystok. Szkoleniowiec zaczyna budzić coraz większe zainteresowanie na rynku. Zainteresowany jego wykupieniem ma być… Widzew Łódź.




Jagiellonia za kadencji Siemieńca przeżywa najlepszy okres w swojej historii. „Duma Podlasia” walczy o drugi tytuł mistrzowski i jeszcze niedawno była blisko sprawienia gigantycznej sensacji w Lidze Konferencji. Ostatecznie odpadła w dwumeczu z Fiorentiną, ale zostawiła po sobie świetne wrażenie.

Sensacyjny ruch?

Przemysław Iwańczyk przekazał w podcaście „PolsatFutbolCast”, że wkrótce do Jagiellonii może trafić sensacyjna oferta. Widzew ma złożyć propozycję wykupienia Adriana Siemieńca.




W ostatnim czasie ukazały się informacje, że Adrian Siemieniec jest rozpatrywany w kontekście Widzewa. Dowiedziałem się o tym – zresztą, pokażę ci później dowód – trzeciego lutego i pisałem trenerowi, że będzie miał poważną z Łodzi. Wiem to z wewnątrz łódzkiego klubu. Widzew stać, żeby wykupić kontrakt treneraprzekazał.

Z wielkich klubów to są dwa najbardziej naturalne kierunki [Lech i Widzew – przyp.red.]. Trudno mi sobie wyobrazić jakikolwiek inny, który byłby spektakularny i dałby trenerowi Siemieńcowi poczucie awansu – dodał.

Według informacji przekazanych niedawno przez Łukasza Gikiewicza, Igor Jovicević najbliższy mecz rozegra o posadę. Jeśli przegra – Chorwat pożegna się z pracą.

Harry Kane szczerze o rekordzie Roberta Lewandowskiego. Nie ukrywa swoich ambicji

Harry Kane wykręca genialne liczby w Bayernie Monachium. Zbliża się przy tym do rekordu Roberta Lewandowskiego. Anglik nie ukrywa, że pobicie tego osiągnięcia jest jego celem.




Kane ma już w bieżącym sezonie Bundesligi 30 goli. Potrzebował do tego 24 kolejek, a do rozegrania ma jeszcze 10 meczów. Do pobicia rekordu Lewandowskiego brakuje napastnikowi 12 goli.

„Oczywiście, że tego chcę”

W ostatnim meczu z Borussią Dortmund (3-2), Kane strzelił dublet. Po spotkaniu został zapytany o pobicie rekordu „Lewego”. Nie ukrywał, że ustanowienie własnego rekordu to dla niego cel na koniec sezonu.




– Oczywiście, że tego chcę. Muszę dalej robić to, co do tej pory. Wciąż zostało do rozegrania wiele meczów – powiedział Anglik.

Kane ma już koronę króla strzelców w kieszeni. Drugi w klasyfikacji Luis Diaz ma na koncie 13 trafień. Sam Bayern ma z kolei 11 punktów przewagi w tabeli nad BVB i pewnie zmierza po kolejny tytuł mistrza Niemiec.

Zmiana uczestnika MŚ 2026? Reprezentacja chce się wycofać z powodu wojny

Niewykluczone, że dojdzie do rotacji na liście uczestników tegorocznych Mistrzostw Świata. Z turnieju może wycofać się reprezentacja Iranu.

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w piłce nożnej odbędą się na przełomie czerwca i lipca w USA, Kanadzie oraz Meksyku. Po raz pierwszy w turnieju weźmie udział aż 48 reprezentacji. Większość uczestników jest już znana, do obsadzenia pozostało tylko 6 miejsc, o które walczy m.in. Polska.

Sytuację może jednak skomplikować napięta sytuacja geopolityczna. W sobotę doszło do militarnego ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran. Jak informuje hiszpańska „Marca”, w związku z wydarzeniami Irańczycy rozważają wycofanie się z turnieju, jeśli nie zostanie on przeniesiony. Co istotne, wszystkie trzy mecze fazy grupowej Irańczycy mają rozegrać w USA.

Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się dzisiaj oraz atak Stanów Zjednoczonych, mało prawdopodobne jest, abyśmy z nadzieją patrzyli na mundial, ale to władze sportu podejmą ostateczne decyzje – przekazał prezes Irańskiego Związku Piłki Nożnej.


źródło: Marca

Ogromna kontrowersja w Śląskim Klasyku. Czy to powinien być rzut karny? [WIDEO]

W końcówce meczu GKS Katowice – Górnik Zabrze sędzia główny podjął decyzję, która wywołała wśród kibiców mnóstwo kontrowersji. W zamieszaniu dużą rolę odegrał również VAR.

W sobotni wieczór odbył się Śląski Klasyk, czyli spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice a Górnikiem Zabrze. Faworytem tego spotkania byli przyjezdni, którzy w tym sezonie walczą o mistrzostwo Polski. Ostatecznie pojedynek ten zakończył się wygraną zespołu z Katowic. Końcowy wynik, to 3:1 dla GKS-u.

W doliczonym czasie gry, przy wyniku 2:1, został przyznany rzut karny dla GKS-u Katowice. Początkowo upadającego na murawę piłkarza sędzia ukarał żółtą kartką za symulkę. Zainterweniował jednak VAR. Po obejrzeniu powtórek sędzia główny podyktował rzut karny dla Katowiczan. Decyzja ta wywołała duże kontrowersje wśród kibiców, którzy twierdzą, że rzutu karnego nie powinno być. Pozostawiamy Wam tę sytuację do oceny. Nagranie znajdziecie poniżej.

Nie uwierzycie, kto ogłosił Dzinolda w meczu Ekipy Fantasy. Tego nikt się nie spodziewał

Już niebawem odbędzie się drugi mecz charytatywny Ekipy Fantasy. Podczas wydarzenia, będą zbierane pieniądze na pomoc dzieciom z wadami serca. O inicjatywie polskich YouTuberów napisał nawet Fabrizio Romano.




W czerwcu minionego roku odbył się pierwszy charytatywny mecz Ekipy Fantasy. Wówczas drużyna zmierzyła się z reprezentacją YouTuba i wygrała 5-3. W Tychach uczczono także pamięć zmarłego przyjaciela ekipy, Dawida „Deva” Błacha.

Romano promuje inicjatywę

Już 27 czerwca odbędzie się druga edycja tego wydarzenia. W Tychach ponownie staną na przeciwko siebie Ekipa Fantasy oraz gwiazdy YouTube’a. Jak się okazuje, w drugim zespole pojawi się Dawid „Dzinold” Rzeźnik, o czym poinformował… Fabrizio Romano.

– Wielki Mecz Charytatywny już wkrótce w Polsce! Odbędzie się 27 czerwca na stadionie GKS-u Tychy. Mogę ujawnić, że do zespołu YouTube’a dołączy „Dżinold”. Uzgodnione warunki, wszystko potwierdzone. Here we go! Gwiazdy polskiego internetu zagrają, aby zebrać fundusze dla dzieci z wadami serca. Polska Gurom – napisał dziennikarz.

To nie pierwszy raz, kiedy Dzinold weźmie udział w podobnym wydarzeniu. Jeszcze niedawno był obecny przy okazji meczu koszykarskiego drużyny Marcina Gortata z drużyną NATO.




Jeden z największych polskich streamerów jest także znany z udziału w walkach freakfightowych. Przed laty dwukrotnie wychodził do klatki w organizacji Fame MMA. Wygrał obie walki – z Robertem Pasutem i Szymonem „Szymoolem” Besserem.

Tam chciałby pracować Adrian Siemieniec. „Jest jednym z moich marzeń”

Adrian Siemieniec zdaje się mieć bardzo duże szanse, aby w przyszłości pracować w zagranicznej lidze. Na ostatniej konferencji prasowej szkoleniowiec przyznał, gdzie chciałby pracować. Jego wybór padł na Serie A.




Siemieniec został trenerem Jagiellonii w 2023 roku, a w sezonie 2023/24 poprowadził ją do historycznego, pierwszego mistrzostwa Polski. Co więcej, „Duma Podlasia” pod jego wodzą utrzymuje bardzo wysoką dyspozycję. Dodatkowo jest w stanie nieźle pokazywać się w Lidze Konferencji.

Włoski kierunek?

Ostatnim razem co prawda tak kolorowo nie było. Jagiellonia przegrała pierwszy mecz 1/16 LKE z Fiorentiną 0-3. W czwartek rozegrany zostanie rewanż, a na konferencji przedmeczowej Siemieniec odniósł się do planów na przyszłość.

– Bardzo często ktoś ocenia mnie przez pryzmat wieku, że brakuje mi doświadczenia, a ja trenerem jestem od krótkiego czasu, natomiast jako trener w ogóle pracuję od czternastu lat, więc trochę doświadczenia mam. Oczywiście jeszcze wszystkiego nie przeżyłem. Natomiast jako trener i tak jak moi piłkarze, którzy w czwartek wyjdą na boisko, wszyscy mamy marzenia i pewnie te marzenia sprowadzają się w przypadku piłkarzy do gry, a w przypadku moim jako trenera do pracy w topowych ligach europejskich – cytuje Siemieńca „TVP Sport”.

– Nie ma co ukrywać, że Serie A do takich lig należy. Oczywiście droga tutaj jest trudna, ona jest kręta i długa i może prowadzić czasami przez inne miejsca, a nie bezpośrednio tutaj, ale nie będę ukrywał, że praca we Włoszech jest jednym z moich marzeń. Jedyne co mogę zrobić, a musi mi w tym też pomóc drużyna, że na taką szansę w przyszłości zasługuję – dodał.

Tam będą stacjonować Polacy, jeśli awansują na mundial! Kadrę czekają luksusowe warunki

Reprezentacja Polski nie ma nadal zagwarantowanego awansu na mistrzostwa świata. Mimo to, PZPN wybrał już bazę dla „Biało-Czerwonych”. W przypadku zakwalifikowania się na mundial, zamieszkają w kurorcie golfowym w Teksasie.




W marcu reprezentacja Polski zmierzy się z Albanią w półfinale baraży mistrzostw świata. Finał, jeśli do niego awansujemy, rozegramy ze Szwecją lub Ukrainą. Zwycięzca naszej ścieżki barażowej trafi do grupy F na mundialu, gdzie czekają już Tunezja, Holandia oraz Japonia.

Baza wybrana

Choć awans na mistrzostwa nie jest jeszcze zapewniony, PZPN skorzystał z rekomendacji FIFA i wybrał bazę dla kadry. Według portalu meczyki.pl, „Biało-Czerwoni” będą stacjonować w Teksasie. Wybór padł konkretnie na luksusowy kurort Westin Dallas Stonebriar Golf Resort & Spa, położony w pobliżu Toyota Stadium, na którym drużyna będzie trenować.

– Toyota Stadium położony w mieście Frisco od 2005 roku służy jako domowy obiekt FC Dallas. Odbywają się na nim zarówno spotkania w rozgrywkach MLS, jak i mecze futbolu amerykańskiego w ligach uniwersyteckich i akademickich, a także koncerty. Cały kompleks obejmuje 17 boisk – czytamy na „Meczykach”.

– Bazą reprezentacji Polski na mundialu będzie Westin Dallas Stonebriar Golf Resort & Spa. Całkowita powierzchnia niedawno odnowionego ośrodka wynosi 160 hektarów, na których kryją się wszelkie niezbędne udogodnienia. Hotel składa się z 302 pokojów o powierzchni od 28 do nawet 196 m² – uzupełniono.




Co istotne, Polacy nie będą mieli do pokonania stamtąd dużych odległości na mecze. W przypadku awansu, 15 czerwca „Biało-Czerwoni” zagrają z Tunezją w Monterrey, dokąd leci się z Dallas około dwóch godzin. Krócej, bo nieco ponad godzinę leci się do Huston, gdzie 20 czerwca Polacy zagraliby z Holandią.

Najbliżej będzie na mecz z Japonią, na zakończenie fazy grupowej. Do Arlington z hotelu kadry jest zaledwie 54,3 km.

Źródło: meczyki.pl

Ujawniono kulisy braku powołań dla Casha za Probierza. „Niepoważnie potraktowany”

Dziś Matty Cash jest pewniakiem w kadrze Jana Urbana, ale za kadencji Michała Probierza jego sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Teraz na światło dzienne wychodzą kulisy tamtych decyzji.

Od pomijanego do filaru reprezentacji

Trudno dziś wyobrazić sobie reprezentację Polski bez Matty’ego Casha. Prawy obrońca Aston Villi regularnie wychodzi w podstawowym składzie, a u Jana Urbana cieszy się pełnym zaufaniem. Co więcej, ubiegły rok był dla niego wyjątkowo udany, ponieważ zdobywał bramki w meczach z Mołdawią, Holandią i Finlandią.

Jednak jeszcze niedawno jego pozycja w drużynie narodowej nie była tak mocna. Za kadencji Michała Probierza defensor często wypadał z listy powołań. Selekcjoner unikał jednoznacznych wyjaśnień, dlatego wokół tej sprawy narastały spekulacje.

Ojciec zawodnika, Stuart Cash, w rozmowie ze Sport.pl podkreślał, że mimo braku powołania na ostatnie mistrzostwa Europy jego syn zachował profesjonalizm i utrzymywał kontakt ze sztabem.

Odmowa, która mogła zaważyć

Nowe światło na całą sytuację rzucił Piotr Wołosik z Przeglądu Sportowego. Dziennikarz ujawnił, że doszło do zdarzenia, które mogło wpłynąć na relacje między selekcjonerem a zawodnikiem.

– Któregoś razu Michał Probierz poleciał na Wyspy spotkać się po meczu z Mattym Cashem, a ten odmówił. Powiedział, że rodzina się zjechała i on ma obowiązki w domu. I odmówił trenerowi spotkania. Stąd właśnie tutaj chyba było takie, powiedzmy zacietrzewienie trenera Probierza, no bo jednak został potraktowany trochę niepoważnie – stwierdził Wołosik.

Jeśli ta relacja jest zgodna z rzeczywistością, sytuacja nabiera zupełnie innego wymiaru. Selekcjoner mógł faktycznie odebrać odmowę jako brak zaangażowania. Dziś jednak temat wydaje się zamknięty, bo Cash odzyskał stabilną pozycję w reprezentacji.

Źródło: Przegląd Sportowy

Cristiano Ronaldo przechodzi do piłkarskich gabinetów? Przejął akcje hiszpańskiego klubu

Cristiano Ronaldo wciąż imponuje na boisku, ale teraz zrobił krok w stronę gabinetów. Portugalczyk został współwłaścicielem UD Almería i oficjalnie rozpoczął nowy etap kariery.

25 procent udziałów i nowy rozdział

Cristiano Ronaldo nabył 25 procent udziałów w Almerii za pośrednictwem spółki CR7 Sports Investments. Kwoty transakcji nie ujawniono, jednak sama informacja natychmiast obiegła piłkarski świat.

Czterdziestojednoletni napastnik od ponad dwóch dekad utrzymuje się w ścisłej czołówce światowego futbolu. Obecnie reprezentuje barwy Al-Nassr, ale jednocześnie myśli o przyszłości poza boiskiem. Inwestycja w hiszpański klub to wyraźny sygnał, że buduje swoją pozycję także w roli właściciela.

– Od dawna marzyłem, by wpływać na futbol także poza boiskiem. Almería to klub z solidnymi fundamentami i ogromnym potencjałem. Chcę pomóc w jego dalszym rozwoju – podkreślił.

Prezydent klubu, Mohamed Al-Khereiji, nie ukrywał satysfakcji.

– To ogromny zaszczyt, że Cristiano zdecydował się zainwestować właśnie w nasz projekt. Doskonale zna hiszpańskie realia i wie, jak wielki potencjał ma zarówno drużyna, jak i akademia – zaznaczył.

Symboliczny powrót do Hiszpanii

Dla wielu obserwatorów to symboliczny powrót Ronaldo do kraju, w którym przeżył swoje najbardziej spektakularne lata. W barwach Realu Madryt święcił triumfy przez dziewięć sezonów, zanim w 2018 roku przeniósł się do Juventusu.

UD Almería znajduje się obecnie na trzecim miejscu w LaLidze 2 i traci dwa punkty do lidera, Racingu Santander. Do końca sezonu pozostało 15 kolejek, dlatego walka o awans zapowiada się emocjonująco. Pierwszy mecz z Ronaldo w roli współwłaściciela klub rozegra na wyjeździe z Albacete Balompié.

Ruch Portugalczyka ma także kontekst biznesowy, ponieważ Almería trafiła wcześniej w ręce saudyjskiej grupy inwestycyjnej. Ronaldo utrzymuje bliskie relacje z jej władzami, dlatego ten krok wydaje się logicznym rozwinięciem współpracy.

Źródło: UD Almería, CR7 Sports Investments, Transfery.info

Padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego w „Milionerach”! Uczestnik nie znał odpowiedzi

W „Milionerach” padło pytanie o Wojciecha Szczęsnego. Uczestnik niestety nie znał poprawnej odpowiedzi i odpadł z programu.

W jednym z ostatnich odcinków „Milionerów” padło pytanie dotyczące Wojciecha Szczęsnego. Brzmiało ono następująco: „Wojciech Szczęsny nigdy nie obronił rzutu karnego strzelanego przez:”. Do wyboru gracz miał 4 odpowiedzi: Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappe oraz Neymar.

Uczestnik programu nie znał odpowiedzi na to pytanie. Skorzystał z opcji telefonu do przyjaciela, który zastanawiał się między dwiema opcjami – Neymarem i Cristiano Ronaldo. Ostatecznie gracz postawił na Neymara. Poprawną odpowiedzią był jednak CR7.

Wojciech Szczęsny obronił rzuty karne wykonywane przez Neymara, Leo Messiego oraz Kyliana Mbappe. Jedenastkę strzelaną przez Brazylijczyka wybronił w 2015 roku w trakcie meczu Ligi Mistrzów pomiędzy AS Romą a FC Barceloną (1:6). Rzut karny Messiego obronił na Mistrzostwach Świata w Katarze w 2022 roku podczas meczu Polska – Argentyna (0:2). Jedenastkę Mbappe obronił w 2025 roku przy okazji rywalizacji FC Barcelony z Realem Madryt (1:2). Co ciekawe, każdy z tych trzech meczów kończył się porażką drużyn polskiego golkipera.


źródło: Polsat

Mikael Ishak szczerze o swojej przyszłości. Gwiazda Lecha z jasnym przekazem

Zbliża się ważny moment dla Lecha Poznań. Tylko do czerwca 2027 roku obowiązuje kontrakt Mikaela Ishaka. Szwed przekonywał już, że „Kolejorz” zawsze będzie u niego priorytetowy, ale na razie nie wiadomo, jaka czeka go przyszłość.




Ishak trafił do Lecha w lipcu 2020 roku jako następca dla Christiana Gytkjaera. 32-latek nie dość, że zapełnił pustkę po odejściu Duńczyka, to został legendą „Kolejorza”, a także jego kapitanem. Dla Lecha rozegrał w sumie 203 mecze, strzelił 113 goli i dołożył 32 asysty.

Priorytety

Obecny kontrakt Ishaka z Lechem obowiązuje jednak jeszcze przez półtorej roku. Czy zostanie przedłużony? Szwed wypowiedział się w tej kwestii w rozmowie z tygodnikiem „Piłka Nożna”. Jak zaznaczył – Lech zawsze będzie dla niego priorytetowy.




– Jednym z powodów, dla których niezmiennie cieszę się występami w Lechu, jest fakt, że robię to, aby pomagać klubowi – nie gram dla nowej umowy czy dla transferu. To podejście częściowo uwalnia mnie od presji. Wiem, jak działa ten biznes. Szefowie klubu nie zaproponowali mi dwa razy przedłużenia kontraktu, ponieważ stwierdzili, że dobrze wyglądam z brodą. Jestem świadomy, że podstawą są występy na boisku. Mój kontrakt wygasa latem 2027. Jeśli nadal będę wywiązywać się z obowiązków, będę czuć się dobrze fizycznie i dostanę propozycję, rozważę ją w pierwszej kolejności. Lech zawsze będzie mieć pierwszeństwo. Jednak w przypadku gdy klub uzna, że już nie spełniam oczekiwań, nie porzucę futbolu, bo podoba mi się w Poznaniu. To żadna tajemnica, że czujemy się tutaj bardzo dobrze. Dlatego niczego nie wykluczam – powiedział Ishak.

Źródło: „Piłka Nożna”.

Zakaz przeprosin dla sędziów. Szef Kolegium wprowadził zaskakującą zasadę [WIDEO]

Kontrowersje w PKO BP Ekstraklasie nie cichną, a temat decyzji arbitrów wraca co kolejkę. Marcin Szulc w rozmowie z Meczykami ogłosił jednak zasadę, która może zaskoczyć wielu kibiców.

Wyjaśniać tak, przepraszać nie

PKO BP Ekstraklasa wchodzi w decydującą fazę sezonu, dlatego każdy błąd może mieć ogromne znaczenie. W tabeli panuje ścisk zarówno w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie, a dyskusje o pracy sędziów stają się coraz głośniejsze. Część środowiska uważa, że arbitrzy powinni częściej występować przed kamerami i tłumaczyć swoje decyzje. Do tej kwestii odniósł się szef Kolegium Sędziów PZPN, Marcin Szulc, w rozmowie na kanale Meczyki.

– Arbitrzy otrzymali ode mnie jasną informację, mogą stanąć przed kamerami i nie ma żadnego problemu z tym, żeby wyjaśniali podejmowane przez siebie decyzje. Natomiast nie mogą przepraszać – powiedział.

Szulc zaznaczył, że przyznanie się do błędu to jedno, ale przeprosiny to coś innego. Jego zdaniem ten gest bywa później wykorzystywany przeciwko sędziom.

– Jeśli stwierdzą, że jest to błąd, to na tym kończymy. Przeprosiny są potem w bardzo niecny sposób wykorzystywane przez osoby, które to dotyczy – dodał.

Porównanie do piłkarzy

Szef Kolegium podparł swoją decyzję porównaniem do zawodników. Zwrócił uwagę, że piłkarze nie przepraszają publicznie za niewykorzystane sytuacje, mimo że ich błędy również wpływają na wynik.

– My przyznajemy się do błędów, natomiast nie chciałbym, żeby sędziowie przepraszali kogokolwiek – podsumował.

Źródło: Meczyki.pl

Kapuadi w Widzewie. Michał Żewłakow tłumaczy sprzedaż obrońcy

Transfer stał się faktem. Steve Kapuadi odchodzi z Legii Warszawa do Widzewa Łódź, a stołeczny klub otwarcie mówi o powodach tej decyzji.

Dwa miliony euro i kontrakt do 2030 roku

Widzew Łódź oficjalnie ogłosił pozyskanie Steve’a Kapuadiego. 27-letni obrońca podpisał umowę obowiązującą do 30 czerwca 2030 roku. Legia Warszawa zdecydowała się na sprzedaż, ponieważ otrzyma jednorazową płatność w wysokości 2 mln euro. W kontrakcie zapisano również bonusy, co oznacza, że kwota może jeszcze wzrosnąć.

Wcześniej pojawiła się oferta z Włoch, konkretnie z US Cremonese, jednak transakcja nie doszła do skutku. Według dyrektora sportowego Michała Żewłakowa ta sytuacja mogła wpłynąć na samego zawodnika.

– Zbliżamy się do końca okienka transferowego i pierwsza oferta, która przyszła, była z Włoch, z Cremonese, ale transakcja nie doszła do skutku. Mam wrażenie, że to wpłynęło troszkę na Steve’a. A to, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od jakiegoś czasu. Oferta, którą przedstawił nam Widzew, była finansowo korzystna dla nas jako klubu. Podejrzewam, że też korzystna finansowo dla samego Steve’a, stąd taka decyzja – wyjaśnił Żewłakow w rozmowie z klubowymi mediami.

Stabilizacja finansowa i zaufanie do Papszuna

Dyrektor sportowy nie ukrywał, że sprzedaż ma także wymiar budżetowy. Legia nie zrealizowała wszystkich celów sportowych w pierwszej rundzie, dlatego wpływy finansowe nie osiągnęły zakładanego poziomu.

– Kiedy popatrzymy na rezultaty drużyny z pierwszej rundy tego sezonu, my w niektórych aspektach nie osiągnęliśmy tego celu, a co za tym idzie finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jaki został ustalony w budżecie. Ten transfer jest więc także pewnego rodzaju stabilizacją finansową – przyznał.

Odejście Kapuadiego ogranicza pole manewru w defensywie, jednak Żewłakow wierzy w rozwiązania wewnętrzne. Wskazał nazwiska Radovana Pankova, Artura Jędrzejczyka, Kamila Piątkowskiego, Jana Leszczyńskiego, Rafała Augustyniaka oraz Damiana Szymańskiego jako możliwe warianty.

Podkreślił także zaufanie do trenera Marka Papszuna.

– Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ograniczy to wybór trenera, i to będzie prawda, natomiast ja wierzę w trenera Papszuna… Wydaje mi się więc, że pewne warianty istnieją, z których może skorzystać trener Papszun. Oczywiście ostateczne słowo należeć będzie do niego, natomiast ja bym chciał, by trener mógł wybierać spośród piłkarzy, którzy są skoncentrowani na walce o punkty dla Legii – podsumował.

Źródło: Legia Warszawa


TROLLNEWSY I MEMY

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.