NEWSY I WIDEO

Kamil Grabara skrytykowany przez byłego trenera. „Jest dużym egoistą”

Kamil Grabara zrobił wokół siebie spory szum, gdy Argentyna grała z Australią w 1/8 finału mistrzostw świata. Polski bramkarz wbił wówczas szpilkę Matthew Ryan’owi, z którym na co dzień rywalizuje o miejsce między słupkami FC Kopenhagi. Teraz skrytykował go jego były trener. 

Grabara ma pewne miejsce w bramce duńskiej drużyny. Ryan został ściągnięty do klubu tylko po to, aby zastąpić Polaka, kiedy ten był kontuzjowany. Z powodu urazu 23-latek stracił początek sezonu, ale po powrocie do zdrowia od razu wrócił do składu.

Krytyka trenera

Bramkarze nie pałają do siebie sympatią. Podczas mistrzostw świata mieliśmy tego idealny przykład, gry Argentyna grała z Australią. W ekipie z Oceanii występował właśnie Ryan. Popełnił on błąd, który dał „Albicelestes” drugiego gola.

Grabara wykorzystał to i wbił rywalowi szpilkę, zamieszczając wymowny wpis na Twitterze. Zachowanie Polaka odbiło się sporym echem w Danii i było szeroko komentowane. Głos zabrał nawet David Nielsen, który trenował naszego golkipera w Aarhus.

– Myślę, że to, co on robi, jest szalenie prowokacyjne. Robi to na forum publicznym, dlatego takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. On jest bardzo dużym egoistą, ma specyficzną mentalność – ocenił w telewizji „TV2”.

Grabar zagrał w 13 spotkaniach tego sezonu w barwach Kopenhagi. Zachował w nich 5 razy czyste konto i wypuścił 14 bramek.

Joao Felix odejdzie z Atletico Madryt. Astronomiczna kwota za 23-letniego Portugalczyka

Joajo Felix, według medialnych doniesień, na 99 procent odejdzie z Atletico Madryt. Matteo Moretto poinformował o potencjalnych chętnych na wykupienie Portugalczyka. Lista jest długa. 

Felix nie cieszy się dobrymi relacjami z Diego Simeone. Między innymi z tego powodu 23-latek rzadko pojawiał się w podstawowym składzie Atletico Madryt w bieżącym sezonie. Wskazuje to również na to, że Portugalczyk wkrótce zmieni klub. O takiej możliwości poinformował właściciel klubu, Miguel Angel Gil Marin.

– Chciałbym, aby Joao Felix kontynuował grę w naszym klubie, ale myślę, że sam zawodnik ma w tej chwili inny plan – powiedział szef „Rojiblancos” w rozmowie z hiszpańską telewizją. 

Lista chętnych

Matteo Moretto, włoski dziennikarz w rozmowie z „Relevo” zdradził, ile Atletico chce otrzymać za utalentowanego napastnika. Mowa tu o 140 milionach euro.

Agent piłkarza ma obecnie intensywnie pracować nad transferem do innego klubu. Na liście przodować ma PSG. Francuzi są mocnym faworytem również z tego względu, że na pewno będzie ich stać na wykupienie Portugalczyka.

Paryżanie to jednak niejedyny klub, który zabiega o Felixa. Pytania do Atletico spływały także z Bayernu Monachium, Arsenalu, Chelsea czy Manchesteru United.

60 milionów euro za 16-latka! Real Madryt finalizuje kosmiczny transfer

Real Madryt jest bliski finalizacji ogromnego transferu. Władze „Królewskich” mają wyłożyć  60 milionów euro za 16-letniego Brazylijczyka. Ponadto do transferu mają zostać załączone bonusy.

W ostatnich dniach nasiliły się plotki dotyczące transferu Endricka, 16-letniego Brazylijczyka grającego w Palmeiras. Zagraniczne media podają, że transfer młodego piłkarza jest już tylko kwestią czasu. Endricka chciały pozyskać wielkie europejskie kluby. Ostatecznie ma on jednak trafić do Realu Madryt.

Wielki transfer Realu Madryt

Jak podaje wiele zagranicznych źródeł, Endrick ma zasilić szeregi Realu Madryt. Podstawowa kwota transferu ma opiewać na 60 milionów euro! Ponadto Palmeiras i Real Madryt miał dojść do porozumienia w sprawie bonusów. W przypadku spełnienia wszystkich zmiennych łączna suma transakcji miałaby wynieść 72 miliony euro. Te informacje potwierdził także Fabrizio Romano.

Przepisy spowolnią transfer

Warto jednak odnotować jeszcze jeden ważny aspekt. Jeśli Palmeiras i Real Madryt dojdą wkrótce do porozumienia, to Endrick i tak będzie musiał występować w swojej ojczyźnie jeszcze przez prawie 2 lata. Wszystko to kwestia przepisów. Endrick skończy 18 lat 21 lipca 2024 roku i dopiero wtedy będzie mógł grać w Europie.

16 sędziów zakończyło pracę na mundialu w Katarze. W walce o finał wciąż pozostaje Szymon Marciniak

Po meczach 1/8 finału pracę na Mistrzostwach Świata 2022 zakończyło już 16 sędziów głównych. W Katarze wciąż pozostaje Szymon Marciniak. Polski arbiter wciąż ma duże szanse na finał mundialu.

We wtorek zakończyły się zmagania w 1/8 finału Mistrzostw Świata. Dziś i jutro czeka nas przerwa od meczów. W piątek odbędą się dwa pierwsze ćwierćfinały. O godzinie 16:00 czasu polskiego rozpocznie się mecz Chorwacja-Brazylia. Z kolei o 20:00 rozegrany zostanie pojedynek Holandia-Argentyna. Pozostałe dwa ćwierćfinały będą miały miejsce w sobotę. O godzinie 16:00 na murawę wybiegną reprezentanci Maroka i Portugalii. Z kolei o 20:00 zmierzą się piłkarze z Anglii oraz Francji.

Marciniak zostaje w Katarze

Do pracy przy mundialu w Katarze zostało powołanych w sumie 36 sędziów głównych. Ponadto do Kataru udało się także 69 asystentów oraz 24 sędziów VAR. Po meczach 1/8 finału do domów zostało odesłanych 16 arbitrów głównych. W Katarze pozostało więc 20 sędziów, w tym także Szymon Marciniak.

Sędziowie, którzy pozostali w Katarze:

  • Abdullrahman Al Jassir (Katar)
  • Mohammed Abdulla Mohammed (Zjednoczone Emiraty Arabskie)
  • Ivan Barton (Słowenia)
  • Stephanie Frappart (Francja)
  • Clement Turpin (Francja)
  • Danny Makkelie (Holandia)
  • Szymon Marciniak (Polska)
  • Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania)
  • Michael Oliver (Anglia)
  • Anthony Taylor (Anglia)
  • Daniele Orsato (Włochy)
  • Raphael Claus (Brazylia)
  • Wilton Sampaio (Brazylia)
  • Fernando Rapallini (Argentyna)
  • Facundo Tello (Argentyna)
  • Jesus Valenzuela (Wenezuela)
  • Mustapha Ghorbal (Algieria)
  • Victor Gomes (RPA)
  • Ismail Elfath (USA)
  • Cesar Ramos (Meksyk)

Dwa mecze na mundialu

Podczas Mistrzostw Świata w Katarze do tej pory Szymon Marciniak prowadził dwa mecze. W fazie grupowej był rozjemcą starcia Francja-Dania (2:1). Z kolei w 1/8 finału mundialu prowadził mecz Argentyna-Australia (2:1). Za pracę w obu meczach Polak zebrał wiele pozytywnych recenzji wśród ekspertów oraz kibiców.


źródło: Interia

fot. Kacper Polaczyk/Polczyk FOTO

Reprezentant Polski może zmienić klub i ligę zimą. Egzotyczny kierunek

Przemysław Frankowski wkrótce może zmienić klub. „Sabah” podaje, że reprezentantem Polski zainteresował się Besiktas. Oferta może napłynąć jeszcze tej zimy. 

27-latek zaprezentował się całkiem dobrze na mistrzostwach świata w Katarze. Zaliczył cztery spotkania, z czego trzykrotnie rozpoczynał je w pierwszym składzie. Przed mundialem zaliczał także dobre występy we francuskim Lens. Tym samym zainteresował sobą zagraniczne kluby.

Turecki kierunek?

Według informacji podanych przez „Sabah” najmocniej zainteresowany ma być turecki Besiktas. Gigant tamtejszej ligi zastanawia się nad złożeniem oferty nawet podczas zimowego okna transferowego. Frankowski mógłby wtedy wspomóc klub w walce o dobre wyniki podczas rundy wiosennej.

Besiktas zajmuje bowiem dopiero 8. miejsce w tabeli, ale do podium brakuje mu tylko trzech punktów. Do liderującego Fenerbahce traci siedem „oczek”.

Lens może nie być jednak specjalnie skore do sprzedawania Polaka. 27-latek stanowi bardzo ważny element układanki w świetnie spisującym się zespole. Klub prowadzony przez Francka Haise zajmuje 2. miejsce w Ligue 1, tuż za PSG. Sam Frankowski zanotował dwie asysty w piętnastu występach.

Były reprezentant Polski skrytykował Roberta Lewandowskiego. „Jego zachowanie było po prostu żenujące”

 

Radosław Kałużny w rozmowie z Przeglądem Sportowym skrytykował Roberta Lewandowskiego. Były piłkarz reprezentacji Polski uważa, że napastnik FC Barcelony nie dał kadrze odpowiedniego wsparcia. 48-latek skrytykował również pozaboiskowe zachowanie kapitana Biało-Czerwonych.

Kałużny: „Lewandowski nie dał wsparcia”

Radosław Kałużny uważa, że Robert Lewandowski powinien zrobić rachunek sumienia za Mistrzostwa Świata w Katarze. Były reprezentant Polski w rozmowie z Przeglądem Sportowym krytycznie ocenił grę kapitana Biało-Czerwonych. Napastnikowi FC Barcelony oberwało się również za pozaboiskowe zachowanie.

„To robienie rodzinom krzywdy”. Krzysztof Stanowski zdradził treść wiadomości od Kamila Glika ws. „afery hotelowej” [CZYTAJ]

– Robert po Katarze powinien zrobić rachunek sumienia. To gdybanie, lecz wykorzystując karnego z Meksykiem, sprawiłby, że po wyjściu z grupy nie wpadlibyśmy na Francuzów. A z kolei w spotkaniu przeciwko Francuzom Roberta nie było, nie istniał. Bartosz Bereszyński, Matty Cash, Piotr Zieliński i Wojciech Szczęsny. Ci nas napędzali. Niestety, Robert nie brał w tym udziału, nie dał wsparcia – ocenił Radosław Kałużny.

– Powtarzam – to znakomity zawodnik, a nie jakiś kopacz, którym ja byłem, ale szczerze mówiąc, pijany Kałużny lepiej by tego karnego uderzył – dodał.

– Wiadomo, jest genialnym piłkarzem i tak dalej, jednak jego pozaboiskowe zachowanie było po prostu żenujące. Najpierw wypala coś o braku radości z gry, strzelając zza węgła do Czesława Michniewicza, a później okazuje się, że zamiast skoncentrować się na piłce i mundialu, wykłócał się z selekcjonerem o pieniądze – podsumował były reprezentant Polski.

Kulesza uspokaja ws. relacji z Michniewiczem: „Nie wiem, skąd się biorą plotki” [CZYTAJ]

Reprezentacja Polski zakończyła udział w Mistrzostwach Świata w Katarze na etapie 1/8 finału. Biało-Czerwoni podczas turnieju zremisowali z Meksykiem (0:0), wygrali z Arabią Saudyjską (2:0) oraz przegrali z Argentyną (0:2) i Francją (1:3). Robert Lewandowski zanotował na tegorocznym mundialu dwa trafienia oraz jedną asystę.

Źródło: Przegląd Sportowy

„To robienie rodzinom krzywdy”. Krzysztof Stanowski zdradził treść wiadomości od Kamila Glika ws. „afery hotelowej”

 

Atmosfera wokół reprezentacji Polski nie wygląda najlepiej. Informacje na temat kłótni prezesa PZPN z selekcjonerem nie pozwalają sądzić, aby coś miało się poprawić. Krzysztof Stanowski w swoim programie na antenie Kanału Sportowego wyjaśnił tę sprawę.

Zaskakujące doniesienia

Według Interii Czesław Michniewicz i Cezary Kulesza mieli posiadać odmienne zdania na temat pobytu rodzin piłkarzy w Katarze. Wspomniane źródło informowało, iż prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zażądał od selekcjonera, aby bliscy zawodników przenieśli się do innego hotelu.

– Selekcjoner jednak odmówił wykonania tego polecenia przełożonego. Miał zasłonić się argumentem, że za kadencji Adama Nawałki piłkarze również dostawali zgody na meldowanie w hotelu, oczywiście na ich koszt, rodzin piłkarzy – informowała Interia.

Kulesza uspokaja ws. relacji z Michniewiczem: „Nie wiem, skąd się biorą plotki” [CZYTAJ]

Wyjaśnienie sytuacji

Na wspomniane doniesienia zareagował Krzysztof Stanowski. Dziennikarz Kanału Sportowego wyjaśnił całą sytuację, czytając wiadomość od Kamila Glika.

– Najgłupszy news przyładowała Interia. Napisała, że Kulesza jest wściekły na Michniewicza, że nie zastosował się do poleceń i pozwolił rodzinom piłkarzy spać w hotelu reprezentacji Polski. Ja teraz coś zacytuję i mam nadzieję, że Kamil Glik się na mnie nie obrazi – powiedział Stanowski.

– Muszę powiedzieć, że rodziny nie mieszkały w hotelach z piłkarzami. Zdarzyły się noclegi pojedynczych osób, jak np. żona Wojciecha Szczęsnego przyleciała z synkiem na ostatni mecz. W Katarze to nie jest tak, że idziesz do dowolnego hotelu i cię przyjmują. Tam jest bardzo ciężko. Rodzina Szczęsnego została w hotelu zakwaterowana w innym skrzydle i to wszystko. Przyleciała też żona Kamila Glika drugi raz i jedną noc spędziła w hotelu. Przyleciały też żony Przemysława Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Cztery pojedyncze osoby, które spędziły jeden dzień w hotelu. O co tu chodzi? – dodał.

„Nazywanie tego kolonią jest grubym nadużyciem” – rzecznik kadry komentuje kolejną aferę [CZYTAJ]

Cytat wiadomości, jaką otrzymał dziennikarz od obrońcy Biało-Czerwonych:

„Niech [media] nie dopisują teorii o rodzinach, że przeszkadzały, bo to po prostu krzywdzi. Wiesz, ja mam to w d…, ale to, że żona z dziećmi, mama, teściowa, przyjechały za moje pieniądze (250 tys. złotych) do hotelu oddalonego od 40 minut od nas, to jest złe? Widziałem się z nimi dwa razy, po meczach z Meksykiem i Arabią, między 13 a 20, bo było pozwolenie na wyjście na obiad… Robienie rodzinom krzywdy, że nam przeszkadzały, że za pieniądze PZPN się bawiły, to najwyższe skurw… z możliwych”.

Reprezentacja Polski zakończyła udział w Mistrzostwach Świata w Katarze na etapie 1/8 finału. Biało-Czerwoni podczas turnieju zremisowali z Meksykiem (0:0), wygrali z Arabią Saudyjską (2:0) oraz przegrali z Argentyną (0:2) i Francją (1:3).

Źródło: Kanał Sportowy/Interia/Sport.pl

Kulesza uspokaja ws. relacji z Michniewiczem: „Nie wiem, skąd się biorą plotki”

Plotki o domniemanym konflikcie między Cezarym Kuleszą z Czesławem Michniewiczem rosną z dnia na dzień. Prezes PZPN-u w końcu zabrał głos w tej sprawie na łamach sport.pl. Zapewnił, że pozostaje z selekcjonerem w dobrych relacjach. 

Kulesza miał poróżnić się z Michniewiczem o premię, którą Mateusz Morawiecki miał obiecać piłkarzom za wyjście z grupy na mistrzostwach świata. Dofinansowanie miało ominąć związkowe konta i trafić bezpośrednio do reprezentantów oraz sztabu.

Chłodna głowa

Narastające w siłę plotki sugerowały coraz mocniej, że przyszłość Michniewicza stoi pod znakiem zapytania. Cezary Kulesza uspokoił jednak zainteresowanych na łamach sport.pl. W rozmowie z portalem podkreślił, że między nim a selekcjonerem nie ma żadnych złych relacji.

Ja z trenerem Michniewiczem normalnie rozmawiam, mamy dobre stosunki. Dziś rozmawialiśmy dwa razy. Nie ma między nami złości czy niesnasek. Nie wiem, skąd biorą się różne plotki. Może źle się uśmiechnąłem albo miałem akurat posępną minę i ktoś dorobił do tego całą ideologię? – przyznał prezes.

Mimo wszystko nie chciał jednak podejmować tematu przyszłości Michniewicza. Według Kuleszy jest na to jeszcze za wcześnie.

– Nie ma potrzeby szybkiego podejmowania decyzji. Kolejne mecze gramy pod koniec marca. Rozumiem, że media pragną szybkich newsów, ale nie działam pod wpływem emocji – podkreślił.

„Nazywanie tego kolonią jest grubym nadużyciem” – rzecznik kadry komentuje kolejną aferę

Reprezentacja Polski jest od kilku dni trawiona przez kolejne afery. Temat premii został już wielokrotnie przewałkowany, ale atmosferę podkręciła „Interia”, twierdząc, że Czesław Michniewicz pokłócił się z Cezarym Kuleszą. Kością niezgody miały być żony i rodziny niektórych piłkarzy, którzy zamieszkali w hotelu kadry na kilka dni podczas mundialu. Nowe informacje przedstawia jednak „Weszło”. 

Pokrótce „Interia”, powołując się na anonimowego informatora, poinformowała, że selekcjoner zgodził się, aby na kilka dni w hotelu zamieszkały żony i rodziny kilku zawodników. Podział miał być jasny – pierwsze piętro dla rodzin, a drugie w całości zamknięte dla reprezentacji.

Selekcjoner wyraził zgodę, aby na kilka dni w hotelu zamieszkały też żony i rodziny kilku piłkarzy. Co prawda byli oni rozlokowani na pierwszym piętrze, podczas gdy drugie było zamknięte wyłącznie dla drużyny. Przez obecność bliskich piętro niżej w pewnych momentach zgrupowanie przypominało kolonię, gdyż piłkarze i tak schodzili do swych rodzin. Na pewno nie wpływało to korzystnie na koncentrację – cytował anonimowego informatora Michał Białoński z „Interii”.

Sprostowanie

Nowe informacje przekazał portal „Weszło”, który zapytał o sprawę rzecznika kadry Jakuba Kwiatkowskiego i selekcjonera Czesława Michniewicza. Ustalono, że rodziny piłkarzy zamieszkiwały w zupełnie innych hotelach. Kadrowicze mogli spotykać się z partnerkami i dziećmi, ale w określonych warunkach. Odstępstwem była sytuacja, kiedy ktoś z bliskich nie miał noclegu. Takich przypadków miało być maksymalnie cztery.

Dzień po meczu z Meksykiem rodziny mogły spędzić czas z piłkarzami. O godz. 19 wszyscy wyjechali, nikt nie został na noc. Podobnie było po meczach z Arabią Saudyjską i Argentyną. Przed ostatnim meczem przyjechało więcej rodzin, ale nazywanie tego kolonią jest grubym nadużyciem. Te osoby zostały na noc po meczu, ale spały na innym piętrze, w innych pokojach – cytuje Jakuba Kwiatkowskiego, rzecznika kadry, portal „Weszło”.

Od początku turnieju żadna żona piłkarza nie mieszkała w naszym hotelu. Rodziny piłkarzy wykupiły w PZPN możliwość bycia na 3 meczach grupowych i mieszkały w hotelu oddalonym od nas o ponad godzinę, na przeciwnym końcu miasta. Dzień przed meczem z Argentyną przyjechało kilka osób, one zamieszkały w przeciwnym skrzydle naszego hotelu. Zawodnicy mieszkali w innym skrzydle hotelu, dostęp do nich był ograniczony przez ochronę hotelu – przekazał portalowi także Czesław Michniewicz. 

Były trener Lecha Poznań krytykuje Cristiano Ronaldo. Jako jedyny nie cieszył się z wygranej

Cristiano Ronaldo opuścił wczoraj boisko po wygranym meczu ze Szwajcarią (6-1), gdy reszta zespołu świętowała z kibicami awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. Zachowanie 37-latka skrytykował Nenad Bjelica. Były trener Lecha Poznań przyznał, że „nie rozumie” takiego postępowania. 

Ronaldo nie rozpoczął wczorajszego meczu ze Szwajcarią od pierwszych minut. Jego miejsce zajął 21-letni Goncalo Ramos. Decyzja Fernando Santosa okazała się trafiona. Ramos strzelił hat-tricka, a Portugalia rozgromiła w 1/8 „Helwetów” aż 6-1.

37-latek pojawił się na murawie w 71. minucie i nie wyglądał na złego na selekcjonera. Trafił nawet do siatki, jednak arbiter anulował gola po dopatrzeniu się pozycji spalonej. Mimo to sprawiał wrażenie zadowolonego z dobrej gry kolegów, z którymi razem celebrował ich trafienia.

„Nie rozumiem tego”

Wątpliwości wzbudziło jednak zachowanie Ronaldo po ostatnim gwizdku. Gdy cała drużyna Portugalii ruszyła do kibiców, celebrować awans do ćwierćfinału, 37-latek jako jedyny zszedł do szatni. Za takie podejście skrytykował go Nenad Bjelica, znany polskim kibicom ze swojej pracy w Lechu Poznań.

– Wszyscy piłkarze Portugalii udali się w stronę kibiców, a Ronaldo do szatni. To nie jest dobre zachowanie. Szacunek dla Cristiano za wszystko, co osiągnął w tym sporcie, ale jego ego może być już za duże. Jego zespół wygrał 6:1, 21-latek zagrał mecz życia, awansowali do ćwierćfinału, a on się tak zachowuje. Nie rozumiem tego – mówił Chorwat w telewizji „HRT”.

Portugalia powoli wyrasta na faworyta do wygrania mundialu w Katarze. W ćwierćfinale zagrają jednak z rewelacją turnieju, Marokiem. Reprezentacja z Afryki wyeliminowała w 1/8 po rzutach karnych Hiszpanię. Spotkanie zaplanowano na sobotę.

Zaskakujący wybór belgijskich dziennikarzy. Polak w XI zaskoczeń mundialu

Belgijscy dziennikarze wybrali XI objawień mistrzostw świata w Katarze. W zestawieniu znalazł się jeden Polak. Co jednak ciekawe był to… Kamil Glik. 

Mistrzostw świata w Katarze wchodzą w decydującą fazę. Belgowie odpadli już na poziomie grupy, ale tamtejsi dziennikarze wciąż śledzą poczynania innych drużyn. „RTBF” postanowiło stworzyć XI największych objawień katarskiego turnieju. Zaznaczyli jednak, że nie znaleźli się tam, tylko młodzi zawodnicy. Belgowie wyróżnili także nieco bardziej wiekowych graczy, po których nie spodziewano się wielkiej formy.

Jeden Polak

I faktycznie Belgowie tego się trzymają. W składzie zaskoczeń znalazł się bowiem Kamil Glik. 34-latek prezentował się całkiem nieźle w polskich barwach, rozgrywając komplet minut.

– Jeśli Polska awansowała do 1/8 finału, to w dużej mierze zawdzięcza to obronie. Oczywiście gwiazdami zespołu są Robert Lewandowski czy olśniewający Wojciech Szczęsny w bramce, ale nic by to nie dało bez bardzo solidnego duetu środkowych obrońców, w skład którego wchodzi w szczególności niejaki Kamil Glik – argumentuje „RTBF”.

XI zaskoczeń mundialu w Katarze według „RTBF”:

Noppert – Preciado, Ream, Glik, Jin-su – Goodwin, Amrabat, Al-Dawsari, Enzo Fernandez, Doan – Kudus

Reprezentant Polski skomentował „aferę premiową”. „Zrobiono z nas nie wiem jakich chciwców”

Jeden z reprezentantów Polski skomentował „aferę premiową”. Anonimowy piłkarz przekazał, jak to wyglądało z jego perspektywy.

Reprezentacja Polski na Mistrzostwach Świata w Katarze osiągnęła cel, jakim był awans do 1/8 finału rozgrywek. Polacy wyszli z grupy po zwycięstwie z Arabią Saudyjską (2:0), remisie z Meksykiem (0:0) i porażce z Argentyną (0:2). Udział w turnieju Biało-Czerwoni zakończyli w 1/8 finału mundialu. Na tym etapie lepsi od Polaków okazali się Francuzi.

Ostatni mecz reprezentacja Polski rozegrała w niedzielę. Mimo to w polskich mediach wciąż jest o niej głośno. Wszystko za sprawą „afery premiowej”. W ostatnich dniach media informowały, że premier Mateusz Morawiecki miał obiecać reprezentacji Polski od 30 do 50 milionów złotych za wyjście z grupy na mundialu. Koniec końców Prezes Rady Ministrów zdementował doniesienia. Z pewnością miało to związek z falą negatywnych komentarzy ze strony dziennikarzy oraz kibiców.

Do całej sprawy wciąż nie ustosunkował się oficjalnie ani PZPN, ani piłkarze reprezentacji Polski. We wtorek „Polsat Sport” opublikował jednak wywiad z anonimowym piłkarzem polskiej drużyny narodowej.

– Nawet nie było wiadomo, o jaką konkretną kwotę do podziału chodzi, bo wcześniej przed wylotem podczas spotkania z premierem żartowaliśmy, żeby pamiętał, że my w większości zarabiamy w euro – zrelacjonował jeden z reprezentantów Polski.

– Trener zaproponował, żeby podzielić to równo, a sztab poza Michniewiczem i jego asystentem miał dostać dziesięć procent. W grę wchodziło trzydzieści osób. Ktoś tam zaproponował, żeby podzielić to inaczej. Ustaliliśmy, że do tematu wrócimy po mistrzostwach, jeśli w ogóle jakieś dodatkowe pieniądze się pojawią. Bo to wcale nie zostało zapowiedziane oficjalnie. Cała rozmowa trwała może pięć minut i miała miejsce dzień po meczu z Argentyną – zdradził piłkarz.

– Na tej podstawie zrobiono z nas nie wiem jakich chciwców, a przecież większość z nas nawet nie zabrała głosu w tej sprawie – zakończył anonimowy reprezentant Polski.


źródło: Polsat Sport

Mateusz Morawiecki: „Jakaś premia się należy. Grali naprawdę nieźle”

Mateusz Morawiecki zabrał w końcu głos na temat premii, jaką obiecał reprezentacji Polski za wyjście z grupy na mistrzostwach świata. – Jakaś premia się należy naszym piłkarzom, ponieważ wyszli rzeczywiście z grupy, w ogóle przecież grali naprawdę nieźle – powiedział premier w rozmowie z portalem wPolsce.pl.

„Afera premiowa” ciągnie się nieubłaganie od kilku dni. Wszystko za sprawą obietnicy, jaką Mateusz Morawiecki złożył piłkarzom przed ich wylotem na mistrzostwa świata do Kataru. Premier miał się dogadać z zawodnikami na wypłacenie im dodatkowej kwoty do podziału ze sztabem. Mowa o 30-50 mln złotych.
Szerszy kontekst i pozostałe artykuły z tej sprawy znajdziecie w linkach poniżej: 

„Jakaś premia się należy”

Cała sprawa wywołała wielkie poruszenie nie tylko w piłkarskim środowisku, ale ogólnie w kraju. Głos w tym temacie zabrał wreszcie sam jej prowodyr. Mateusz Morawiecki stwierdził, że w sumie reprezentanci zagrali w Katarze „naprawdę nieźle” i „jakaś premia się należy”.

– Uważam że jakaś premia się należy naszym piłkarzom, ponieważ wyszli rzeczywiście z grupy, w ogóle przecież grali naprawdę nieźle. Też dostali swoje środki z FIFA, nie wiem dokładnie ile, ale myślę, że to jest też koło 20 czy nawet więcej milionów złotych za samo wyjście z grupy – powiedział premier w rozmowie z portalem wPolsce.pl.

– Ten sukces wart jest każdych pieniędzy – dodał.

– Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uda się spotkać z trenerem Michniewiczem, z panem prezesem Kuleszą, ze środowiskiem tak, żebyśmy mogli popatrzeć w przyszłość – kontynuował Morawiecki.

Neymar o swojej kontuzji podczas mundialu. „Bardzo się bałem”

 

Neymar wypowiedział się na temat kontuzji, którą odniósł podczas pierwszego meczu reprezentacji Brazylii na Mistrzostwach Świata w Katarze. Piłkarz Paris Saint-Germain mocno przeżył informację o nachodzącej pauzie.

Powrót Neymara

Reprezentacja Brazylii pewnie awansowała do ćwierćfinału Mistrzostw Świata w Katarze. Canarinhos w 1/8 finału pokonali Koreę Południową aż 4:1. Jedną z bramek dla swojej kadry zdobył Neymar, który wrócił do gry po kontuzji. Przypomnijmy, że zawodnik PSG nabawił się jej w pierwszym spotkaniu mundialu.

Grzegorz Krychowiak wyjawił słowa Francuzów. „Wykorzystajmy to” [CZYTAJ]

Po spotkaniu z Koreą Południową dziennikarz TV Globo zapytał Neymara o jego odczucia po doznaniu kontuzji. Brazylijczyk przyznał, że mocno przeżył informację o urazie.

– Kontuzja? Bardzo się bałem, bo naprawdę uwierzyłem w siebie po dobrym początku sezonu. To było bardzo bolesne. Płakałem całą noc, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło – powiedział piłkarz Paris Saint-Germain.

Źródło: TV Globo

Grzegorz Krychowiak wyjawił słowa Francuzów. „Wykorzystajmy to”

 

Grzegorz Krychowiak ujawnił, co Francuzi przekazywali sobie na boisku podczas meczu z reprezentacją Polski. – Panowie, oni cały czas w trakcie pierwszej połowy mówili, by wyjść do pressingu. Nie robili tego, więc na pewno to zmienią w drugiej połowie – mówił pomocnik Biało-Czerwonych.

Krychowiak przekazał słowa Francuzów

Kanał „Łączy Nas Piłka” opublikował kulisy meczu Polski z Francją. Mikrofon zarejestrował wypowiedź Grzegorza Krychowiaka, który wyłapał, co mistrzowie świata mówili na boisku. Przypomnijmy, że pomocnik Biało-Czerwonych doskonale zna język francuski, ponieważ grał w tym kraju przez kilka lat.

– Panowie, oni cały czas w trakcie pierwszej połowy mówili, by wyjść do pressingu. Nie robili tego, więc na pewno to zmienią w drugiej połowie. To otwiera nam sporo miejsca za plecami pomocników. Wykorzystajmy to – mówił Grzegorz Krychowiak.

Powrót w cieniu afery

Reprezentacja Polski przegrała z Francją (1:3) i odpadła z Mistrzostw Świata w Katarze. Biało-Czerwoni dolecieli do kraju, jednak głównym tematem dotyczącym kadry jest „afera premiowa”. Szczegóły odnośnie do całej sprawy i poprzednie doniesienia opisywaliśmy już w poprzednich artykułach. Linki znajdziecie poniżej:

Źródło: Łączy Nas Piłka/WP Sportowe Fakty


TROLLNEWSY I MEMY