Roberto Carlos pocieszał Speeda. „Za co przepraszasz?” [WIDEO]

Roberto Carlos i „IShowSpeed” wspólnie zagrali z meczu charytatywnym. Legenda futbolu pocieszała młodego streamera po tym, jak ten zmarnował kilka sytuacji do zdobycia bramki.




Przed kilkoma dniami w Katarze miał miejsce mecz charytatywny. Zagrały w nim dwie drużyny – Team Chunkz i Team Aboflah. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem tych pierwszych 7:5. W meczu udział wziął m.in. słynny amerykański streamer „IShowSpeed”. Ponadto na boisku pojawili się byli profesjonalni piłkarze jak m.in. Kaka, Roberto Carlos, Didier Drogba, czy Eden Hazard.




W trakcie meczu „Speed” zapewnił widzom masę rozrywki. Viralem stało się chociażby jego wejście w nogi Kaki. 19-latek zmarnował także dwie dogodne sytuacje do zdobycia bramki. W obu sytuacjach nie trafił w piłkę.




W przerwie meczu „Speed” uciął sobie krótką pogawędkę z Roberto Carlosem. Amerykanin był rozczarowany swoim występem w pierwszej połowie. Były brazylijski piłkarz starał się go pocieszyć i dał mu kilka rad.

– Przepraszam – rozpoczął Speed.

– Przepraszam za co? – zapytał Roberto Carlos.

– Kontroluj i strzelaj. Jesteś bardzo szybki – dodał Brazylijczyk.

– Mam dość piłki. Kończę z tym – odpowiedział Speed.




Moder bliski otrzymania szansy od De Zerbiego. „Wierzę w niego”

Wiele wskazuje na to, że Jakub Moder może niedługo otrzymać sporą szansę od trenera Brighton & Hove Albion. Roberto De Zerbi musi zastąpić Billy’ego Gilmoura po tym, jak wykluczono go z powodu czerwonej kartki na trzy spotkania.

 

Moder jedną z opcji

Jakub Moder w listopadzie wrócił do gry w składzie Brighton po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Wszystkie jego występy były jednak wyłącznie z ławki rezerwowych. Teraz może się to zmienić.

 

Billy Gilmour otrzymał czerwoną kartkę w minionej kolejce Premier League przeciwko Evertonowi. Według Roberto De Zerbiego Polak jest jedną z opcji do zastąpienia wspomnianego pomocnika.

 

– Straciliśmy też Jacka Hinshelwooda, który mógłby grać w środku pola. W tych okolicznościach wystąpi jeden z dwóch zawodników – Jakub Moder lub Carlos Baleba. Jestem szczęśliwy, bo oni potrzebują gry – powiedział.

– Gilmour ma wyjątkową jakość. Myślę, że Baleba też ją ma, ale jest bardzo młody i nowy w Brighton. Wierzę w niego i w to, że w przyszłości może stać się jednym z najlepszych graczy w Premier League. Wierzę też w Modera. On gra bardziej w stylu Pascala Grossa, ale nie podjąłem jeszcze decyzji – dodał włoski szkoleniowiec Mew.

 

Źródło: The Athletic, Meczyki.pl

fot. Brighton & Hove Albion

Dramatyczne wydarzenia we Francji. Piłkarz został wprowadzony w śpiączkę. Mbappe zareagował

W Ligue 2 doszło do tragedii. Już w 1. minucie meczu groźnego wypadku doznał Alberth Elis, którego przewieziono do szpitala. Piłkarz pozostaje w śpiączce, a słowa wsparcia wysyła między innymi Kylian Mbappe. 

Podczas sobotnich meczów doszło do starcia Girondins Bordeaux z Guingamp. Gospodarze wygrali spotkanie 1-0 po bramce Zana Vipotnika, ale wynik to najmniej istotna sprawa. Już na samym początku widowiska doszło do tragicznych wydarzeń.

Śpiączka

Już w 1. minucie meczu doszło do starcia Albertha Elisa z Donatienem Gomisem. Piłkarz Bordeaux zderzył się z rywalem, w wyniku czego doznał poważnego urazu głowy. Zawodnikowi udzielono pomocy medycznej, ale nie obyło się bez przewiezienia do szpitala, gdzie przeprowadzono zabieg chirurgiczny. Klub wydał oficjalny komunikat w sprawie jego zdrowia.

– Alberth Elis doznał urazu głowy, w wyniku którego zawodnik został wprowadzony w sztuczną śpiączkę farmakologiczną. W nadchodzących dniach będziemy śledzić ewolucję jego stanu zdrowia w szpitalu. W tej chwili nie można jeszcze określić rokowań życiowych i funkcjonalnych Albertha. Klub spodziewa się zatem, że przez kilka dni nie będzie mógł przekazać nowych, decydujących informacji i nie będzie udzielał żadnych dalszych komentarzy na temat stanu zdrowia Albertha – napisali „Żyrondyści”.

Słowa wsparcia

Piłkarze innych klubów ślą słowa wsparcia dla zawodnika oraz jego rodziny, życząc powrotu do zdrowia. Wśród nich jest także Kylian Mbappe. Gwiazdor PSG napisał na swoim Instagramie: „Wszystkie moje pozytywne myśli idą do Ciebie” . Za taką inicjatywę podziękował prezes klubu Gerard Lopez. Jego słowa zacytowano w oświadczeniu.

– Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy okazali swoje wsparcie dla Albertha i jego bliskich, w szczególności klubom z całej Francji. Wasze słowa rozgrzewają nasze serca i są wielką siłą w walce, którą toczy Alberth – napisano. 

Piotr Żyła szczery do bólu o zmęczeniu. „Nie wiem już nawet co za dzień, co za godzina”

Piotr Żyła nie popisał się w miniony weekend. Polak zajął 26. miejsce w sobotnim i 21. w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Oberstdorfie. Po rywalizacji przyznał prawdę o dużym zmęczeniu.

 

Zmęczony Żyła

Piotr Żyła po minionym konkursie Pucharu Świata w Oberstdorfie będzie miał chwilę na odpoczynek. Polski skoczek wybierze się później do Finlandii, gdzie na pewno ma nadzieje na lepszą dyspozycję.

 

Po konkursach w Oberstdorfie Piotr Żyła przyznał, że był zmęczony ostatnimi tygodniami. Przypomnijmy, że w miniony weekend skoczek zajął 26. i 21. miejsce.

 

– Miałem tutaj problemy z pozycją, trochę zapomniałem, po co tu przyjechałem. Dzisiaj [w niedzielę – przyp. red. podszedłem do tego bez oczekiwań. Tak po prostu, żeby się tym bawić – powiedział Piotr Żyła.

– Nie wierzę, że się cieszyłeś i bawiłeś takimi skokami jak dzisiaj – wtrącił reporter Eurosportu.

– Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Szło jak szło. Mam nadzieję, że w następny weekend będzie szło trochę lepiej. Teraz jestem zmęczony po tych podróżach. Nie wiem już nawet co za dzień, co za godzina – podsumował polski skoczek.

 

Zawody w Finlandii zaplanowano na piątek pierwszego marca. W ten sam dzień odbędzie się oficjalny trening, kwalifikacje i konkurs indywidualny. Na sobotę zaplanowano serię próbną oraz konkurs drużynowy. Z kolei w niedzielę zobaczymy kwalifikacje i indywidualne zawody.

Źródło: Eurosport, Interia Sport

Zabawne przejęzyczenie Kamila Kuzery. Wpadka trenera Korony [WIDEO]

Korona Kielce zremisowała u siebie z Legią Warszawa w niedzielnym meczu PKO BP Ekstraklasy. Podczas jednego z wywiadów trenera gospodarzy doszło do sporej wpadki. Kamil Kuzera pomylił nazwisko Artura Boruca… z „Bolcem”.

 

Wpadka trenera

 

Korona Kielce sensacyjnie zremisowała z Legią Warszawa w niedzielnym meczu polskiej ligi. Ekipa z województwa świętokrzyskiego ostatnią bramkę zdobyła w samej końcówce spotkania. Kamil Kuzera po meczu z pewnością mógł być zadowolony z wyniku 3:3 i zabrania punktów Wojskowym.

 

Podczas całego wydarzenia szkoleniowiec Korony Kielce udzielił kilku wywiadów. W rozmowie z dziennikarzem TVP Sport Kamil Kuzera wspominał mecz i swoją bramkę z 2003 roku. Naprzeciwko aktualnego trenera Korony stanął wówczas Artur Boruc. Szkoleniowiec podczas wywiadu powiedział jednak nieco inne nazwisko, co musiał później sprostować.

 

– Dziś rano przypomniałem sobie jedynego Pana gola strzelonego Legii, 2003 rok, pamięta Pan? – zapytał dziennikarz.

– Tak, przepiękny wolej. Tak, na bramce Artur Bolec, tak… Boruc, Bolec, przepraszam bardzo. Artur… przepraszam – odpowiedział Kamil Kuzera.

Źródło: TVP Sport

Grał w młodzieżowej reprezentacji Brazylii. Chce grać dla Polski

Ronald Cardoso Falkoski grał dla młodzieżowej reprezentacji Brazylii w kilku kategoriach wiekowych. W rozmowie na łamach „TVP Sport” przyznał, że byłby zaszczycony możliwością gra dla reprezentacji Polski.




Bohater tego tekstu urodził się w Brazylii. Ma 21 lat i głównie gra w środku pola. Jest piłkarzem brazylijskiego Gremio Porto Alegre. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 2 miliony euro. W przeszłości Falkoski grał w drużynach młodzieżowych reprezentacji Brazylii. Na przełomie stycznia i lutego grał dla Canarinhos w turnieju kwalifikacyjnym do tegorocznej olimpiady. W jednym z meczów był nawet kapitanem.




Urodzony w Brazylii Falkoski ma polskie korzenie. Z Polski pochodził jego pradziadek, który swego czasu emigrował do Brazylii, a dokładniej do miejscowości Santo Antonio da Patrulha w pobliżu Porto Alegre. Tam też pradziadek 21-latka założył polskie miasteczko, uchodzące za jedną z pierwszych polskich osad w Brazylii.




Falkoski czuje duże przywiązanie do naszego kraju, tak przynajmniej wynika z jego wypowiedzi. Na łamach „sport.tvp.pl” przyznał, że stara się o polskie obywatelstwo. Póki co nie miał jednak jeszcze żadnego kontaktu z PZPN-em.

 Staram się o polskie obywatelstwo. Nie miałem żadnego kontaktu z polską federacją, ale jestem pewien, że bardzo chętnie przyjęłaby kontakt z wielkim entuzjazmem! – przyznał Falkoski w rozmowie z „TVP Sport”.

To marzenie moje i mojej rodziny. Staramy się skontaktować z polską federacją, aby znaleźć sposób. Byłbym zaszczycony i bardzo szczęśliwy, gdyby tak się stało – dodał.




21-latek czuje się związany z naszym krajem i kulturą. W rozmowie z „TVP Sport” zdradził, że jego rodzina obchodzi polskie święta. Śledzi także to, co dzieje się w polskiej piłce.

–  Moja rodzina świętuje pamiątkowe daty związane z historią kraju! Z muzyką i jedzeniem z Polski! Zawsze byłem blisko polskiej kultury i zawsze ją podziwiałem – ujawnił Ronald Falkoski.

Odkąd byłem mały, śledziłem polską piłkę nożną i marzyłem o grze dla Polski! Kibicowałem Polsce w mistrzostwach Europy oraz w trakcie mundiali. Razem z rodziną robiliśmy nawet małe „strefy kibica”, aby oglądać mecze i dopingować polską reprezentację – uzupełnił.


źródło: tvp sport

Josue problemem Legii? Tomasz Hajto: „Legię ciągnie w dół”

Tomasz Hajto podzielił się swoją opinią na temat obecności Josue w Legii Warszawa. Zdaniem eksperta Portugalczyk ciągnie Legię w dół.




Klęska Legii

W mijającym tygodniu Legia Warszawa zakończyła swoją przygodę w tym sezonie europejskich pucharów. Porażki 2:3 i 0:3 spowodowały, że Legia przegrała dwumecz z Molde i odpadła na etapie 1/16 finału Ligi Konferencji Europy.




Obwiniany Tobiasz

Po przegranym dwumeczu z Molde najbardziej oberwało się Kacprowi Tobiaszowi. Bramkarz mógł zrobić więcej przy kilku bramkach dla Norwegów i w mediach to z niego zrobiło się największego winowajcę klęski z Norwegami.




Josue problemem Legii?

Nieco szerzej na porażkę Legii spojrzał Tomasz Hajto. Zwrócił on uwagę na trudny charakter Josue. Zdaniem eksperta „Polsatu Sport” Portugalczyk ciągnie Legię w dół. Poniżej cytujemy wypowiedzi Hajto na łamach niedzielnego programu na kanale „Polsatu Sport”.

– Te jego notoryczne machania, notoryczne niezadowolenie, granie czasami pod siebie, a nie dla dobra zespołu… Ja to powiedziałem rok temu, jak był moment, kiedy on kontrakt przedłużał. Ja nie wiem, czy to jest dzisiaj piłkarz, z którym ja chciałbym być dzisiaj w drużynie – rozpoczął Tomasz Hajto.

– Dobra, fajnie, strzelił bramkę, fajnie podał. Ale potem zliczysz tak: czerwona kartka, notoryczne kłótnie, dyskusje z sędziami. Nie od tego jest kapitan – stwierdził ekspert „Polsatu Sport”.

– Nie ma w Niemczech piłkarza, który jest ważniejszy niż klub. A tutaj momentami z rozmów i z tego co słyszę, to wydaje mi się, że on jest ważniejszy niż drużyna i cały klub. […] Jest jedna rzecz. Tam słyszę cały czas, że on wszystko czyta, śledzi, że on jest zły, jak ktoś coś źle o nim powie. To co, on jest Maradona czy Pele? Bo już nie wiem, w jakich kategoriach mam go rozpatrywać – kontynuował Hajto.

– Jaki on ma wpływ dziś na drużynę? Na dzień dzisiejszy swoich zachowaniem dla mnie to on Legię ciągnie w dół – zakończył ekspert.




Sosnowski sugeruje ustawienie walki Adamka z Chalidowem. Twierdzi też, że pokonałby obu na jednej gali

Podczas sobotniej gali KSW Epic doszło do długo wyczekiwanego starcia Tomasza Adamka z Mamedem Chalidowem. Były mistrz świata wygrał starcie przez kontuzję rywala, a Albert Sosnowski zasugerował… ustawienie wyniku. Do dyskusji włączył się Mateusz Borek. 

Starcie Adamka z Chalidowem było wyczekiwane przez kibiców i dostarczyło oczekiwanych emocji. Pojedynek zakończył się jednak po trzeciej rundzie, a legenda KSW musiała zrezygnować z dalszej walki. Wszystko przez kontuzję prawej ręki. Z tego powodu zwycięstwo przypadło byłemu mistrzowi świata w boksie.

Ustawiony werdykt?

Swoje wątpliwości w kwestii uczciwego rozstrzygnięcia pojedynku wątpi Albert Sosnowski. Pod wpisem „Kanału Sportowego” na Instagramie bokser zamieścił wymowny komentarz, który sugeruje ustalenie wyniki na długo przed walką. Zasugerował nawet, że swój udział w tym procederze miał mieć Mateusz Borek. Dziennikarz odpowiedział na komentarz.

Brak opisu.

Sosnowski zamieścił również kilka komentarzy pod wpisem konta KSW. Tam z kolei twierdził, że na jednej gali mógłby pokonać zarówno Adamka, jak i Chalidowa.

Brak opisu.

Kylian Mbappe dogadany z ultrasami PSG? Gwiazdor zabezpieczył się przed gwizdami

Kylian Mbappe po sezonie opuści PSG. Francuz zadbał o to, aby kibice nie pożegnali go gwizdami i rozstali się z nim w zgodzie. W tym celu dogadał się z ultrasami. 




Obecna umowa gwiazdora z PSG obowiązuje tylko do końca czerwca bieżącego roku. Nie zostanie ona przedłużona i po sezonie Francuz opuści Parc des Princes. Piłkarz miał poinformować już o swojej decyzji kolegów z szatni oraz samego Nassera Al-Khelaifiego.

Rozstanie w zgodzie?

Choć Mbappe już teraz należy do ikon PSG, to nie było pewne, jak na jego odejdzie zareagują kibice. W przeszłości zdarzało się, że kibice „Les Parisiens” wygwizdywali swoich piłkarzy niezależnie od ich zasług, tylko dlatego, że zdecydowali się odejść. Niedawno przeżył to choćby Leo Messi.




Według „L’Equipe” Mbappe miał się na to przygotować. Przedstawiciele 25-latka dogadali się ponoć z liderami bardzo wpływowej grupy Collectif Ultras Paris. Ci z kolei mieli wydać polecenie, aby nie gwizdać na gwiazdora, a ze wszystkimi reakcjami wstrzymać się do momentu oficjalnego ogłoszenia transferu piłkarza do Realu Madryt.




Warto przy tym wspomnieć, że choć Mbappe podjął decyzję o odejściu, to nie odpuścił gry w Paryżu. W bieżącym sezonie jego statystyki wciąż imponują. Francuz strzelił 32 gole w 31 meczach w tym sezonie. Do tego dorobku dorzucił również siedem asyst.

Anglicy zachwyceni Jakubem Kiwiorem! „Wrósł w drużynę. Byłoby okrutne, gdyby Arteta go odstawił”

Od dobrych kilku tygodni Jakub Kiwior jest pewniakiem do składu Arsenalu. Polski obrońca gra na lewej stronie defensywy, a w sobotę zaliczył kolejny świetny występ, tym razem przeciwko Newcastle (4-1). 24-latek strzelił jednego z goli dla „Kanonierów” i zebrał bardzo dobre oceny w mediach. 




4 lutego Kiwior rozegrał 45 minut przeciwko Liverpoolowi (3-1) i od tamtej pory nie opuścił żadnego meczu. Mało tego, wszystkie spotkania rozgrywa w pełnym wymiarze i zbiera świetne noty. Polak został pozytywnie oceniony za mecz z West Hamem (6-0), Burnley (5-0) i teraz z Newcastle.

Zachwyty w Anglii

Media w Wielkiej Brytanii nie kryją swojego zachwytu nad rozwojem Kiwiora. „Daily Mail” za spotkanie ze „Srokami” ocenił 24-latka na „siódemkę” w dziesięciostopniowej skali. Dziennikarze zauważyli także, że z każdym rozegranym meczem jest lepszy.




– Polak jest coraz lepszy. W czwartym z rzędu meczu w podstawowym składzie zagrał świetnie – uzasadnia „Daily Mail”. 

– Kolejny solidny występ na lewej obronie. Dobrze zastępuje Zinczenkę i Tomiyasu. Został nagrodzony, gdy w drugiej połowie strzelił gola – pisze z kolei portal goal.com, który przyznał Kiwiorowi tę samą ocenę. 




Nieco wyżej, bo na 7,5 ocenił Polaka portal „Pain the Arsenal”. Tam zauważono z kolei, jak dobrze zawodnik wpasował się do drużyny Mikela Artety. Zasugerowano nawet, że po powrocie podstawowym zawodników po kontuzjach, grzechem byłoby z niego zrezygnować.

– Wrósł w drużynę dzięki swoim solidnym występom pod nieobecość Zinczenki i Tomiyasu. Byłoby okrutne, gdyby Arteta go odstawił, gdy inni wrócą do zdrowia. W meczu z Newcastle dobrze prezentował się w obronie i strzelił gola – podsumowano.




 

– Rzadko się zdarza, żeby Polak strzelał gole. Dobrze grał w obronie i czasami włączał się do ataków – czytamy na football.london, który przyznał Kiwiorowi „ósemkę”. 

Barcelona doceniła popisy Lewandowskiego. „Jest na fali i on o tym wie” [WIDEO]

Robert Lewandowski wrócił do formy sprzed wielu miesięcy. Oficjalne konto FC Barcelony w mediach społecznościowych opublikowało popisy Polaka na jednym z treningów. Administratorzy podkreślili jego powrót formy i docenili sztuczki kapitana Biało-Czerwonych.

 

„Lewy” czaruje na treningu

 

Forma Roberta Lewandowskiego po Mistrzostwach Świata w Katarze znacząco spadła. Kapitan reprezentacji Polski wyglądał na sfrustrowanego i nie radził sobie najlepiej na hiszpańskich boiskach. Na szczęście napastnik FC Barcelony w 2024 roku wrócił do dobrej dyspozycji.

 

Polski snajper odzyskał pewność siebie na boisku i notuje bardzo dobre liczby. W 2024 roku Robert Lewandowski strzelił dziewięć bramek w trzynastu spotkaniach. Doświadczony piłkarz z pewnością czuje się teraz swobodniej, o czym również mogą świadczyć jego popisy na treningu.

Konto FC Barcelony w mediach społecznościowych opublikowało Roberta Lewandowskiego wykonującego sztuczki podczas jednej z sesji przed meczem z Getafe. Administratorzy dodali pochlebny podpis w kierunku kapitana Biało-Czerwonych, świadczący o jego świetniej dyspozycji.

 

– Jest na fali i on o tym wie – czytamy we wpisie FC Barcelony na Twitterze.

Mecz FC Barcelony z Getafe zaplanowano na sobotę 24 lutego. Mecz odbędzie się o 16:15 w stolicy Katalonii.

Źródło: Twitter, FC Barcelona

Zdecydowany apel do władz Legii Warszawa w kwestii pieniędzy. „Powiedzcie to kibicom!”

Łukasz Olkowicz w brutalnych słowach przejechał się po Legii Warszawa. Dziennikarz na kanale meczyki.pl skrytykował stołeczny klub za bierność na rynku transferowym. „Jeżeli nie macie pieniędzy, to powiedzcie to kibicom” – grzmiał. 




Legia Warszawa w miniony czwartek zawiodła na całej linii. „Wojskowi” przegrali rewanżowy mecz Molde 0-3 (2-6 dwumecz) i zostali wyeliminowani z Ligi Konferencji Europy.

„Powiedzcie kibicom”

Wśród kibiców słychać głosy, że winę za wynik ponoszą szczególnie działacze z Łazienkowskiej. Legia zimą sprzedała Bartosza Slisza i Ernesta Muciego, czyli dwóch kluczowych zawodników Kosty Runjaicia. W ich miejsce sprowadzono co prawda Qendrima Zybę, jednak oba spotkania z Molde spędzili na ławce rezerwowych.




Głos w tej sprawie zabrała teraz Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego”. Dziennikarz był gościem w programie „Piłkarski Salon” na antenie meczyki.pl. Tam przejechał się po Legii, apelując do jej władz.




– Do tablicy wywoływany jest pion sportowy klubu. – Gdzie są transfery?! – pytają kibice. Jeżeli nie macie pieniędzy, to powiedzcie to kibicom, że one idą na stratę długu – powiedział w programie. 




– To jest niezrozumiałe, że klub sprzedał Muciego za ponad 10 mln euro, a i tak łapie się za kieszeń. Słyszałem, że po tym transferze Legia być może wyszła na zero. I to jest normalne. Ale wtedy trzeba wyjść do kibiców i o tym powiedzieć, za grzechy z przeszłości trzeba zapłacić. A dziś jest takie nie wiadomo co – podsumował Olkowicz. 

Kolejna porażka Wisły Kraków! Kibice wściekli po wpisie prezesa. „Skończ pie….ć kocopoły”

Wisła Kraków zanotowało wczoraj kolejną porażkę w I lidze, utrudniając sobie tym samym walkę o powrót do Ekstraklasy. Po spotkaniu wpis na Twitterze zamieścił prezes, Jarosław Królewskim. W odpowiedziach można zauważyć ogromne rozgoryczenie wśród kibiców Białej Gwiazdy.




Wisła Kraków rozpoczęła rundę wiosenną od zwycięstwa. Przed tygodniem Biała Gwiazda pokonała Stal Rzeszów 2:1. W piątkowy wieczór Wisła rozgrywała drugi ligowy mecz w tym roku. Krakowianie polegli 0:1 w starciu z GKS-em Tychy.




Po wczorajszej porażce wpis na Twitterze zamieścił prezes Wisły Kraków, Jarosław Królewski. – W zeszłym sezonie zaczęliśmy rundę rewanżową znakomicie i ostatecznie ponieśliśmy porażkę. Ten rozpoczynamy od ciężarów. Ta liga to maraton. Liczyć się będzie tylko miejsce na mecie – napisał Królewski.




Dla kibiców Wisły liczy się tylko awans do Ekstraklasy. Każda kolejna taka porażka wywołuje negatywne komentarze. Pod powyższym wpisem Królewskiego pojawiły się więc setki komentarzy rozjuszonych kibiców Białej Gwiazdy. Poniżej cytujemy część z nich.

„Czemu po prostu nie potrafimy grać dobrze w piłkę przez cały sezon?”

„Już to czytałem rok temu i efekt był jaki był po czym zero wniosków wyciągniętych. Teraz mam tylko nadzieje że te odpowiednie na końcu zostaną wyciągnięte.”

„Czytam ten wpis i mam wrażenie, że był pisany na dużej niepewności. No nic, trzymamy kciuki, ale pozytywów brak”




„Szmatą w pysk dzisiaj dostaliśmy….”

„Jaro wejdź do tej szatni, powiedz parę męskich słów, bo to jak na razie nie wygląda. Niech się Panowie wezmą za poważne granie”

„Panie Jarosławie narazie po dwóch meczach gra jest nie przekonująca. Pierwsza wygrana farcie a teraz przyszedł przeciwnik z górnej tabeli i pokazał nam miejsce w szeregu. Co się dzieje”

„Do tej pory Pana broniłem ale Panie Królewski już mam dość, skończ pierd..ć kocopoły, znowu nie wyciągnięte wnioski, robisz eksperyment na klubie w postaci AI a zapomniałeś o „współczynniku ludzkim”, dzięki Twoim błędom i zaślepieniu pozostaniemy w tej lidze na lata, dzięki”

„Jesteś najgorszym prezesem w historii Wisły Kraków. Same tragiczne wybory i decyzje. Zniszczyłeś nas.”

„Panie Jarosławie,Nas kibiców już też łzawe wpisy nie ruszająCo rok mamy kumulacje mokrych szmat na ryj.Dzisiaj nie widzieliśmy zalążkow niczego. Tego nie da się oglądać na trzeźwo. Najbardziej to żal młodego pokolenia kibiców. My przeżyliśmy piekny okres a oni ciągle upokorzenia”


źródło: twitter

Taylor Swift… problemem Realu Madryt? Amerykańska gwiazda niszczy plany europejskich klubów

Taylor Swift może wpłynąć znacząco na koniec sezonu Realu Madryt. Wszystko przez… trasę koncertową amerykańskiej gwiazdy. Co ciekawe, to nie pierwsza taka sytuacja z jej udziałem.




Artystka w maju rozpocznie swoją kilkumiesięczną trasę koncertową „The Eras Tour”. Swift odwiedzi największe stadiony w Europie. W planie jest również wystąpienie w Polsce.

Swift vs piłka

Okazuje się, że trasa koncertowa gwiazdy tworzy spore problemy. Odczuli je na własnej skórze działacze Olympique Lyon, któremu grozi udział w barażach. Jeśli do nich dojdzie, to nie będą się mogły odbyć na stadionie Gropuama Stadium, bo… w tym samym terminie zaplanowano koncert.




Przed Lyonem Swift zagra także w Madrycie na Estadio Santiago Bernabeu, 29 i 30 maja. To rodzi z kolei problemy dla Realu, gdyż ostatnią kolejkę La Ligi zaplanowano pomiędzy 25 i 26 maja. Prace przygotowawcze, które odbędą się na obiekcie uniemożliwią „Królewskim” wybiegnięcie na murawę. Działacze mieli już w tej sprawie złożyć wniosek o rozegranie meczu w innym terminie.




W podobnych sytuacjach w przeszłości liga starała się iść klubom na rękę. Pomogła dawniej Atletico Madryt czy Athletikowi Bilbao. Tym razem może być jednak inaczej. W dwóch ostatnich kolejkach rozgrywane są symultanicznie spotkania drużyn, walczących o te same cele. Jeżeli Real Madryt do końca biłby się o mistrzostwo Hiszpanii, a Real Betis o awans do europejskich pucharów, to ich spotkanie bezpośrednie spotkanie musiałoby się odbyć w niedzielę.

Rodzina bramkarza Legii hejtowana po porażce. „Ludzie piszą, że ich syn jest taki, że brat owaki”

Legia Warszawa odpadła z Ligi Konferencji Europy po dwumeczu z norweskim Molde. Kacper Tobiasz nie będzie dobrze wspominał tego starcia. W trakcie dwóch spotkań młody bramkarz Wojskowych wpuścił 6 bramek. Po rywalizacji na jego otoczenie wylał się spory hejt.

 

Ludzie hejtują Tobiasza i jego rodzinę

Legia Warszawa przegrała 2:3 i 0:3 w dwóch spotkaniach z Molde w ramach Ligi Konferencji Europy. Według wielu kibiców do utraty bramek przez Wojskowych znacząco przyczynił się bramkarz, Kacper Tobiasz.

 

Według doniesień redaktora naczelnego TVP Sport młody golkiper zmaga się teraz ze sporą krytyką. Sebastian Staszewski przekazał informacje, jakoby nawet jego najbliżsi mieli otrzymywać obraźliwe wiadomości.

 

– Z Molde Kacper Tobiasz nie zagrał wielkich zawodów, każdy ma prawo tak uważać. Ale słyszę, że od wczoraj w wiadomościach do jego rodziców, siostry czy dziewczyny wylewa się cuchnący szlam. Ludzie piszą, że ich syn jest taki, że brat owaki, żeby spierd… Generalnie: syf. A rodzina przeżywa to podwójnie. Każdy kibic ma prawo do krytyki, tym bardziej po porażce, ale trwa lincz, jakby Legia Warszawa spadła z ligi. A przecież stołeczni odpadli z pucharów z miejsca, do którego żadna polska drużyna — poza Lechem Poznań — dawno nie doszła. Warto więc o tym pamiętać i wrzucić na luz – napisał na Twitterze Sebastian Staszewski.

Legia Warszawa w następnym spotkaniu zmierzy się z Koroną Kielce na wyjeździe. Spotkanie 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy zaplanowano na niedzielę 25 lutego o godzinie 17:30.

 

Źródło: Twitter