Kucharski ostro o słowach Lewandowskiego ws. opaski kapitana. „Co on znowu pierd…!?”

Robert Lewandowski udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Napastnik FC Barcelony wypowiedział się między innymi na temat opaski kapitana na ramieniu Piotra Zielińskiego. Wypowiedź snajpera nie spodobała się jemu byłemu agentowi, Cezaremu Kucharskiemu.

Zieliński za Lewandowskiego

Reprezentacja Polski zagra w czwartek z Wyspami Owczymi. W składzie Biało-Czerwonych zabraknie Roberta Lewandowskiego, który odniósł kontuzję. Piotr Zieliński zastąpi snajpera w roli kapitana kadry.

Holenderski dziennikarz uderza w Legię i Mioduskiego. „Część kibiców przyszła na stadion tylko w celu wywołania zamieszania” [CZYTAJ]

35-latek przed meczem udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Robert Lewandowski w rozmowie wypowiedział się między innymi na temat wspomnianej zmiany. Jego słowa nie spodobały się byłemu agentowi gwiazdy, Cezaremu Kucharskiemu.

– Piotrek Zieliński jest na tyle dojrzałym zawodnikiem, że jestem spokojny. Dla mnie temat kapitana jest w Polsce zbyt rozdmuchany. Gra jedenastka na boisku i rola kapitana nie jest aż tak ważna. Jedna osoba nie decyduje aż tak o losach – wypalił Lewandowski.

– Co on znowu pierd…!? W dniu meczu reprezentacji, gdy Piotr Zieliński z dumą chciał wyprowadzić drużynę, dostaje takiego gonga. Bez odpowiedzialności te słowa! Co za idioci namawiają Lewandowskiego na te wywiady? Z wiekiem przecież powinno się być mądrzejszym – skomentował Cezary Kucharski.

https://twitter.com/CezaryKucharski/status/1712475900447801610?t=nwXcDadthf-TzRFyzYQl9A&s=19

Mecz Wysp Owczych z reprezentacją Polski odbędzie w czwartek 12 października o godzinie 20:45.

Źródło: WP Sportowe Fakty, Twitter

Michał Probierz o stylu reprezentacji, sytuacji w grupie i składzie. Selekcjoner zmylił dziennikarzy?

Michał Probierz odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed meczem reprezentacji Polski z Wyspami Owczymi. Selekcjoner Biało-Czerwonych opowiedział o taktyce i składzie na swój debiut w nowej roli.

Sytuacja w grupie

Biało-Czerwoni nie mają najlepszej sytuacji w eliminacyjnej grupie do Mistrzostw Europy w Niemczech. Polacy zajmują dopiero 5. miejsce w tabeli z sześcioma punktami na swoim koncie. Mają jednak matematyczne szanse na awans. Nie wszystko jednak zależy od nich.

– Nie myślimy o innych meczach, ponieważ jeśli tego nie wygramy, to następne nie będą miały już znaczenia. O następnych rozmawiać będziemy w czwartek późnym wieczorem. Kluczem jest wygrywanie krok po kroku, a nie patrzenie, co będzie dalej – powiedział Michał Probierz.

Młody Polak wyróżniony. Znalazł się na liście największych piłkarskich talentów na świecie [CZYTAJ]

O stylu kadry…

– Dużo można opowiadać i mówić różnych rzeczy, a boisko weryfikuje wszystko. Oczywiście, chcemy narzucić swój styl gry, ale, jak to mówił jeden z moich wcześniejszych szefów: „chcemy bronić szczelnie i strzelać celnie”. Ostatnio mój ulubiony sport to golf i tam jest takie słowo „jakby”. I podobnie w piłce można mówić, jakbym dobrze trafił, to by wpadło – dodał były trener Cracovii.

O składzie na mecz z Wyspami Owczymi…

– Pytanie, co oznacza „zaskoczyć kogoś składem”. W dwunastu nie zagramy. Choć w sumie to zagramy, dziś gierka treningowa będzie dwunastu na dwunastu (śmiech) Zaskoczenia raczej nie będzie, z zawodników, którzy są w tej grupie, wszyscy zasługują na grę – podsumował.

Ściema Probierza?

Przemek Langier przedstawił skład, który najprawdopodobniej zagra w nadchodzącym spotkaniu. Nie wiadomo jednak, czy zestawienie zasugerowane przez dziennikarza portalu „Goal.pl” okaże się trafne. Kuba Seweryn z serwisu „Sport.pl” stwierdził, że może to być podpucha ze strony Michała Probierza.

Mecz Wysp Owczych z reprezentacją Polski odbędzie w czwartek 12 października o godzinie 20:45.

Źródło: Łączy nas Piłka, Twitter

Howard Webb znalazł wymówkę na wielki błąd sędziego w hicie Premier League. „Nie chciał mieć negatywnego wpływu”

Howard Webb wypowiedział się na temat kontrowersyjnych sytuacji sędziowskich w meczach ligi angielskiej. Szef brytyjskiego Kolegium Sędziów wskazał przyczynę błędu ze spotkania pomiędzy Arsenalem a Manchesterem City.

Błąd arbitra mógł zmienić losy meczu

W minionej kolejce Premier League Arsenal pokonał Manchester City (1:0). Jedyną bramkę w tym meczu strzelił Gabriel Martinelli. Po spotkaniu nie mówiło się jednak tylko o wyniku. Spora część uwagi została poświęcona decyzji sędziego.

Legia ujawnia kulisy skandalu w Alkmaar. „Pokazali ksenofobię, agresję i dyskryminację” [WIDEO]

W pierwszej połowie z boiska mógł wylecieć Mateo Kovacić. Brutalny faul Chorwata na nogi Martina Odegaarda kosztował go jednak tylko żółtą kartkę.

Większość ekspertów po meczu oceniła, że pomocnik The Citizens powinien otrzymać czerwoną kartkę. Swoje zdanie w tym temacie przedstawił również szef brytyjskiego Kolegium Sędziów, Howard Webb. Były arbiter nie przyznał, że jego podopieczny się pomylił. Starał się go jednak wytłumaczyć w dość kuriozalny sposób.

– Nie chciał mieć negatywnego wpływu na grę. Jego reakcja mogłaby być przesadzona, wytworzyłoby to presję. Kovacić miał wiele szczęścia, że został na boisku. Tak jednak ocenił to jeden z najlepszych sędziów na świecie – powiedział.

Źródło: Sky Sports News

FC Barcelona wciąż zalega za transfer Lewandowskiego. Na pieniądze czekają też polskie kluby

FC Barcelona ma do spłacenia ponad 200 mln euro. Duma Katalonii wisi pieniądze również polskim klubom.




Kreatywne finansowanie transferów

FC Barcelona od kilku lat zmaga się z problemami finansowymi. Klub uciekał się do niestandardowych rozwiązań – między innymi do dźwigni finansowej, która polega na sprzedawaniu swoich przyszłych zysków.




Pieniądze z tego tytułu pozwoliły władzom Blaugrany na sprowadzenie Lewandowskiego czy Kounde. Te transfery i inne nie zostały jeszcze jednak rozliczone. O szczegółach poinformował dziennik „ARA”.

O czym Cezary Kulesza rozmawiał z kandydatami. „Nie skreślałem Marka Papszuna” [CZYTAJ]




Według wspomnianego źródła Barcelona jest dłużna innym klubom około 208 mln euro. 90 mln euro to płatności w perspektywie krótkoterminowej. Reszta ma zostać spłacona w dłuższym okresie. „ARA” twierdzi, iż Barca zalega Bayernowi za Lewandowskiego 31,3 mln euro. Na kasę czekają również Borussia Dortmund (235 tysięcy euro) oraz polskie kluby: Lech Poznań (356 tys. euro), Znicz Pruszków (338 tys. euro), Varsovia (507 tys. euro), Delta Warszawa (100 tys. euro), oraz Legia Warszawa (151 tys. euro).

Co ciekawe, Barcelona wciąż nie spłaciła niektórych piłkarzy, którzy już dawno opuścili klub. Mowa o Miralemie Pjaniciu, Emersonie Royalu, Juniorze Firpo czy Neto.




Z drugiej strony zespoły kupujące zawodników FC Barcelony również jeszcze nie zapłacili wszystkiego. Dumie Katalonii należy się łącznie ponad 89 mln euro. Mowa o pieniądzach za transfery m.in. Griezmanna, Depaya, Aubameyanga czy Rakiticia.

Źródło: ARA

O czym Cezary Kulesza rozmawiał z kandydatami. „Nie skreślałem Marka Papszuna”

Cezary Kulesza udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zdradził, o czym rozmawiał z kandydatami przed zatrudnieniem nowego selekcjonera.




Probierz zadebiutuje

Już niedługo Michał Probierz zadebiutuje w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Były szkoleniowiec Jagiellonii Białystok zna się z Cezarym Kuleszą, ponieważ współpracowali w przeszłości we wspomnianym klubie. Prezes PZPN opisał nowego selekcjonera w następujących słowach.




Wiatr utrudni Polakom dotarcie na Wyspy Owcze? PZPN przełożył lot [CZYTAJ]




– Jakim jest trenerem? Bardzo sprawiedliwym jeżeli chodzi o drużynę. Ma swój charakter, dużo wymaga od zespołu. Przede wszystkim – jest trenerem, który potrafi zmobilizować zawodników i ujarzmić gwiazdy – powiedział Kulesza.

O czym rozmawiał z kandydatami?

– Zbierałem informacje. Zależało mi na tym, by trener określił się, jakim systemem chce grać, jakich zawodnik zamierza powołać, z jakim sztabem chciałby pracować. Rozmawialiśmy także o długości umowy i wynagrodzeniu – dodał.




Prezes PZPN nie wytłumaczył, dlaczego Marek Papszun musiał uznać wyższość Michała Probierza. Powiedział jednak kilka ciepłych słów o byłym trenerze Rakowa Częstochowa.

– W naszej rozmowie pokazał, że jest bardzo szczegółowym i wymagającym trenerem, dużym profesjonalistą. Nie skreślałem Marka, traktowałem go poważnie – podsumował.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Brat Jakuba Modera o jego kontuzji. „To był przypadek jeden na milion”

Wiele wskazuje na to, że już niedługo Jakub Moder wróci na boisko. Jego brat, Michał w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty” przedstawił nowe informacje.




Długa rehabilitacja

Jakub Moder wrócił do intensywnych treningów po długiej przerwie. Polak ostatni raz wystąpił na boisku ponad rok temu. Wiele wskazuje na to, że były piłkarz Lecha Poznań niedługo wróci na boisko. O szczegółach poinformował jego brat, Michał.




– Kuba trenuje z zespołem i wykonuje dodatkowe indywidualne treningi. Brighton gra w europejskich pucharach i rozgrywa mecze w zasadzie co trzy dni, dlatego te jednostki są krótkie i Kuba potrzebuje pracy indywidualnej. To normalne dla zawodników wracających po kontuzji – powiedział w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty”.




– Kuba najgorsze ma już za sobą. Sztab medyczny monitoruje postępy brata i mogę powiedzieć, że jest naprawdę dobrze. Kuba robi swoje, pracuje i cierpliwie walczy o powrót na boisko – dodał.

Michał Probierz wyjaśnił powody nieobecności Jana Bednarka. „Nie zadowolimy wszystkich” [CZYTAJ]

Wielu kibiców zadaje sobie pytanie, czy Jakub Moder nie będzie miał psychicznej blokady w obawie przed kolejną poważną kontuzją. Brat wychowanka Kolejorza nie obawia się o to. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” przyznał, że „Modziu” zawsze miał mocną psychikę.

– To był przypadek jeden na milion, ale widocznie tak musiało być. Brat od zawsze miał mocną psychikę. Wiem, że takie rzeczy zawsze sam układa sobie w głowie. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że na sto procent przetrawił to w sobie i zapomniał o tej traumie. Powrót do treningów z drużyną też dużo mu dał i tamten okres oddzielił grubą kreską – zdradził.

– Nie boję się o niego i jestem przekonany, że szybko wejdzie na swój poziom. To ma być „mądry” powrót. Nikt w Brighton nie będzie go przyspieszał lub wywierał na Kubie presji. Super byłoby, gdyby w tym roku wyszedł na boisko, są na to duże szanse, ale na spokojnie – podsumował.

Źródło: WP Sportowe Fakty

AC Milan z ciekawym pomysłem po interwencji Giroud. Zainteresowanie kibiców przerosło ich oczekiwania

 

Oliver Giroud znalazł się na ustach wielu kibiców po swoim wyczynie z minionego weekendu. Francuski napastnik w sobotę stanął w bramce po tym, jak jego kolega otrzymał czerwoną kartkę. Świetna interwencja Giroud utrzymała prowadzenie Milanu do końca spotkania. Klub zdecydował się na upamiętnienie tej sytuacji.




Giroud wyróżniony

Mike Maignan opuścił przedwcześnie boisko w sobotnim meczu Milanu z Genoą. W ostatnich minutach spotkania w bramce zastąpił go Olivier Giroud. Francuz popisał się świetną interwencją, przez co Rossoneri utrzymali prowadzenie.




Michał Probierz wybrał nowego kapitana. Wiadomo, kto zastąpi Roberta Lewandowskiego [CZYTAJ]




Po spotkaniu doświadczony napastnik trafił do sekcji bramkarzy na oficjalnej stronie Milanu. Klub zdecydował się również na sprzedaż limitowanej wersji koszulki bramkarskiej z nazwiskiem Giroud.

Pracownicy Rossonerich nie spodziewali się takiego zainteresowania ze strony kibiców. Sprzedaż została wstrzymana, a później klub ogłosił, że limitowany trykot jest już wyprzedany.




Oliver Giroud zanotował w tym sezonie 9 występów. W tym czasie czterokrotnie trafiał do siatki rywali oraz zaliczył trzy asysty. Jego umowa z Milanem obowiązuje do końca czerwca 2024 roku. Portal transfermarkt.de wycenia 37-letniego Francuza na 4 mln euro.

Źródło: X

Holenderska minister sprawiedliwości: „Wolałabym, żeby najpierw spojrzał na Legię”

Holenderska minister sprawiedliwości, Dilan Yeşilgöz skrytykowała słowa polskiego rządu w sprawie wydarzeń, które miały miejsce po meczu AZ Alkmaar – Legia Warszawa. – Wolałabym, żeby najpierw spojrzał na swój własny klub.




Polityczne zamieszanie po skandalu w Alkmaar

Po meczu AZ Alkmaar z Legią Warszawa doszło do skandalu. Piłkarze i sztab gości mieli problem z dostaniem się do klubowego autobusu. Holenderskie służby zamknęły stadion, przez co doszło do przepychanek. Do aresztu trafili Josue oraz Pankov.




Kolejny głos ws. skandalu po meczu AZ – Legia. „Wyszukiwanie Polaków, żeby wywieźć ich poza miasto” [CZYTAJ]




Służby miały również być agresywne wobec kibiców przyjezdnych z Polski. Nie mogli oni przebywać w mieście do 18:00. Niektórych wyrzucano siłą z restauracji. Sprawą zainteresował się nawet rząd.




– Bardzo niepokojące doniesienia z Alkmaar. Poleciłem Ministerstwu Spraw Zagranicznych pilne działania dyplomatyczne w celu weryfikacji wydarzeń z nocy. Polscy zawodnicy i kibice muszą być traktowani zgodnie z prawem. Nie ma zgody na jego łamanie – napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Na odpowiedź Holendrów nie trzeba było długo czekać. Słowa Mateusza Morawieckiego nie spodobały się Dilan Yeşilgöz, minister sprawiedliwości.

– No tak. Wolałabym, żeby najpierw spojrzał na swój własny klub. To piłka nożna, więc zachowujcie się, jak należy i nie polegajcie na policji. Robimy to dla zabawy. Taka jest idea – powiedziała.

Źródło: Transfery.info, NL Times

Mocne oświadczenie Legii Warszawa. „To nie powinno wydarzyć się w cywilizowanym świecie”

Legia Warszawa opublikowała oświadczenie w związku z wydarzeniami w Alkmaar po czwartkowym meczu. Wojskowi użyli w stosunku do holendrów zdecydowanych słów. – Zdarzenia, które miały miejsce po zakończeniu meczu AZ Alkmaar – Legia Warszawa, nie powinny wydarzyć się w cywilizowanym świecie.




Mocne oświadczenie Legii Warszawa

Legia Warszawa przegrała z AZ Alkmaar (0:1) w czwartkowym meczu Ligi Konferencji Europy. Wynik tego spotkania zszedł jednak na drugi plan ze względu na wydarzenia przy autobusie Wojskowych.




Ochrona i policja zaatakowały część sztabu Legii oraz Dariusza Mioduskiego. Ponadto, do aresztu trafili Pankov i Josue. Holendrzy ustosunkowali się do zarzutów w oświadczeniu. Nie przyznali się w nim do błędu. Ponadto oskarżyli piłkarzy o agresję.




Na odpowiedź Wojskowych nie trzeba było długo czekać. Warszawski klub odniósł się do zarzutów oraz podkreślił, że AZ Alkmaar nie wywiązało się najlepiej z roli organizatora wydarzenia.

– Bezpieczeństwo drużyn uczestniczących w rozgrywkach, a w szczególności zespołu gości, jest fundamentem funkcjonowania całej piłkarskiej rodziny. Podczas gdy zdarzały się przypadki ataków dokonywanych przez kibiców na drużyny, zawodników, rodziny i bliskich piłkarzy czy fanów gości, to bez precedensu w historii światowego futbolu pozostaje sytuacja, w której drużyna przyjezdna zostaje zaatakowana przez pracowników klubu gospodarza i policję. W mediach społecznościowych opublikowano kilkanaście filmów z tego wydarzenia, z których jasno wynika, kto był agresorem, kto prowokował, kto zachowywał się w sposób skandaliczny. Dla zdecydowanej większości postronnych obserwatorów jest to oczywiste. Zgodnie z regulacjami UEFA to klub gospodarza odpowiada za porządek i bezpieczeństwo na terenie stadionu przed, w trakcie oraz po meczu. Obowiązkiem gospodarza jest współpraca z policją w celu zapewnienia bezpieczeństwa piłkarzom, przedstawicielom delegacji klubowej oraz kibicom przyjezdnym. O faktach nie powinniśmy dyskutować, jednak strona holenderska w swoim oświadczeniu zdaje się je podważać, dlatego podjęliśmy decyzję o wydaniu niniejszego oświadczenia – czytamy.

Radovan Pankov dziękuje Polakom za pomoc. „Od dziś uważam Warszawę i Polskę za swój drugi dom” [CZYTAJ]




Oto jego treść:

„Jest kwestią ewidentną, że narracja zawarta w oświadczeniu strony holenderskiej, do którego się odnosimy, ma jeden cel. Prawda ma zostać pomieszana z fałszem. To na Legię Warszawa ma zostać przerzucona wina za brak profesjonalizmu przy rozgrywaniu spotkania w ramach rozgrywek UEFA. Dlatego jeszcze raz przedstawiamy fakty dotyczące tego, co działo się w mieście oraz na stadionie:

Służby porządkowe Klubu AZ oraz policja nie zapewniły bezpieczeństwa piłkarzom i pracownikom Legii oraz jej prezesowi. Osoby, które miały dbać o bezpieczeństwo, same zaatakowały i naruszyły nietykalność cielesną wielu przedstawicieli naszego klubu. Bezpodstawne zatrzymanie miało miejsce godzinę po meczu, gdy nie dopuszczono części naszych zawodników do autokaru, z powodu rzekomego zagrożenia spowodowanego obecnością kibiców Legii przy klubowym autokarze. W tamtym momencie naszych fanów nie było już w okolicy stadionu.

W trakcie przygotowań do meczu po decyzji pani Burmistrz Alkmaar – komunikowanej publicznie – o braku zgody na przyjazd naszych kibiców do Alkmaar, klub AZ zwrócił się z prośbą, aby punkt odbioru biletów dla naszych fanów był zlokalizowany w oddalonej o 85 km Hadze. Była to trudna do zrozumienia i niespotykana propozycja, niemniej nasz klub – wykazując dobrą wolę – dostosował się ostatecznie do takiej decyzji, z czego skorzystało kilkuset naszych kibiców.

Chcąc rozładować napięcie wygenerowane przez stronę holenderską wyszliśmy ze zdroworozsądkową propozycją utworzenia drugiego punktu odbioru biletów, lecz nie spotkało się to z przychylnością gospodarzy.

Decyzje podjęte przez miasto Alkmaar oraz holenderską policję w sposób jawny dyskryminowały naszych pracowników, piłkarzy oraz kibiców ze względu na ich przynależność narodowościową oraz język, którymi się komunikowali. Uważamy, że dla takich działań nie ma miejsca w europejskich rozgrywkach pod egidą UEFA.

Sytuacja, do której doszło przy wejściu na mecz, tj. wyrywanie kibicom worków z flagami, co spowodowało reakcję obronną osób nimi się opiekujących, była kulminacją festiwalu wrogości i niechęci okazywanej przez stronę holenderską wobec społeczności Legii Warszawa.

Według naszych informacji w trakcie i po meczu żaden kibic Legii nie został zatrzymany przez służby porządkowe czy też policję holenderską. Jedynymi zatrzymanymi po meczu – pod kuriozalnymi pretekstami i z pogwałceniem wszelkich zasad praworządnego państwa oraz organizacji meczów UEFA – byli dwaj piłkarze Legii. Podczas meczu nie miały miejsca żadne niewłaściwe zachowania naszych fanów, nie zostały odpalone żadne środki pirotechniczne. Warto wskazać, że w nocy przed meczem to pod hotelem naszych zawodników doszło do odpalenia rac, co zakłóciło regenerację i odpoczynek przedmeczowy. Z całą pewnością nie byli to nasi kibice.

Zawarte w oświadczeniu miasta Alkmaar, policji i klubu AZ informacje o badaniu „możliwych kroków zmierzających do wykluczenia rywali o takim profilu ryzyka z europejskich pucharów” traktujemy jako kolejną prowokację. Wzywamy do zaprzestania narażania dobrego imienia Legii Warszawa.

Zdajemy sobie sprawę, jak ważne są kwestie bezpieczeństwa, ale wiemy też równocześnie, że to nie pierwsze tego typu zdarzenie na holenderskich stadionach w ostatnim czasie, w tym na stadionie i w mieście Alkmaar. Przedstawiciele Legii Warszawa są w kontakcie z klubami, które miały podobne doświadczenia. Podczas meczu z West Ham United, w sezonie 2022/23, kibice z Londynu – w tym rodziny piłkarzy i przedstawiciele klubu – zostali zaatakowani przez kibiców gospodarzy na sektorze VIP. Podobnie szokujące doświadczenia miał klub Hammarby IF, który przy okazji meczu z Twente Enschede rozgrywanego w lipcu tego roku spotkał się z analogicznym „Zamknięciem miasta dla Szwedów”.

Klub AZ Alkmaar oraz holenderskie władze mogą w sposób wybiórczy „usprawiedliwiać” sytuację czymkolwiek chcą. Mogą przywoływać jako pretekst święto swojego miasta, manipulować oskarżeniami czyniącymi z poszkodowanych napastników, ale jesteśmy przekonani, że fakty i prawda zwyciężą.

Jako Legia Warszawa zapewniamy, że dołożymy wszelkich starań w celu wyjaśnienia tej sprawy do końca. Będziemy zgodnie z prawdą i faktami bronić dobrego imienia Klubu, jego zawodników i pracowników oraz jak najbardziej szczegółowo wyjaśniać zaistniałą sytuację, która w żadnych rozgrywkach sportowych nie powinna mieć miejsca.

Dziękujemy za wsparcie, które otrzymaliśmy ze strony MSZ, MSiT, MSWiA, Miasta st. Warszawy, UEFA, PZPN, Ekstraklasy SA, klubów polskich i zagranicznych oraz wielu ludzi dobrej woli.”

Legia Warszawa zagra jutro u siebie z Rakowem Częstochowa w hicie jedenastej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie zaplanowano na godzinę 17:30.

Źródło: Legia Warszawa

Radovan Pankov dziękuje Polakom za pomoc. „Od dziś uważam Warszawę i Polskę za swój drugi dom”

Radovan Pankov wystosował oświadczenie w sprawie wydarzeń z Alkmaar. Serbski obrońca Legii Warszawa podziękował Polakom za pomoc po nieprzyjemnym zamieszaniu przy autokarze.

Pankov dziękuje

Josue oraz Radovan Pankov zostali zamknięci w areszcie po tym, jak holenderska ochrona i policja nie pozwalała im na dotarcie do autobusu. Sprawą szybko zajęły się polskie organy wysokiego szczebla, przez co piłkarze mogli opuścić komisariat.

Nowe wiadomości w sprawie afery holenderskiej. Legia podejmie kroki prawne [CZYTAJ]

Radovan Pankov w związku z całym zamieszaniem postanowił wystosować oświadczenie. W swojej wiadomości kieruje szczególne podziękowania do Dariusza Mioduskiego, premiera Mateusza Morawieckiego i reszty Polaków.

„Chciałbym podziękować wszystkim legionistom, ludziom wewnątrz klubu oraz naszemu odważnemu i dumnemu właścicielowi i prezesowi Dariuszowi Mioduskiemu. Teraz jeszcze bardziej cieszę się, że wybrałem ten klub, ponieważ promuje on te same wartości, które wyznaję: honor, godność, dumę, rodzinę.

Szczególne podziękowania składam Premierowi RP Mateuszowi Morawieckiemu, który stanął za nami i pokazał, że jest człowiekiem odważnym, honorowym i życzliwym, a także Polakom, którzy z powodzeniem prezentują się w świecie. Do wczoraj miałem jeden dom, którym była Serbia, ale od dziś za swój drugi dom uważam Warszawę i Polskę. Ja i moja rodzina nigdy tego nie zapomnimy.”

Źródło: Legia.net

Nowe wiadomości w sprawie afery holenderskiej. Legia podejmie kroki prawne

Nie milkną echa po skandalicznych scenach z Alkmaar. Niewykluczone, że Legia Warszawa podejmie prawne kroki w stosunku do Holendrów.




Zamieszanie po meczu

Po spotkaniu AZ Alkmaar z Legią Warszawa doszło do przepychanki przy autobusie. Dariusz Mioduski i część sztabu została zaatakowana. Ponadto, dwóch piłkarzy trafiło do aresztu (Josue i Pankov – przyp. red.). Ostatecznie wypuszczono ich dzień później.




Boniek bezwzględnie o aferze w Alkmaar. „To jest absolutnie niedopuszczalne” [CZYTAJ]




Według doniesień TVP Sport zawodnicy zostali zwolnieni bez kaucji, a Portugalczyk nie otrzymał zarzutów (to oznacza, że mógł być zatrzymany bezpodstawnie). Inaczej wygląda sytuacja w sprawie Pankova. Pojawiły się doniesienia, że postawiono Serbowi zarzuty. Na razie nie jest to jednak pewne.

– Sam fakt, że nie zostali zatrzymani na dłużej, pokazuje, że dowody i argumenty ze strony policji nie są zbyt mocne. Gdyby sytuacja była skrajna, to nikt nie wypuściłby potencjalnego przestępcy z aresztu do czasu rozstrzygnięcia sprawy skazania – poinformowało TVP Sport.




Możliwe, iż Legia Warszawa złoży zażalenie ze względu na bezpodstawne zatrzymanie piłkarzy. Sprawą zajmuje się również UEFA. Wiele wskazuje na to, że na wyjaśnienie sprawy jeszcze będzie trzeba poczekać.

Źródło: TVP Sport

Boniek bezwzględnie o aferze w Alkmaar. „To jest absolutnie niedopuszczalne”

Zbigniew Boniek udzielił wywiadu Romanowi Kołtoniowi na antenie „Prawdy Futbolu”. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wypowiedział się na temat skandalu po meczu Ligi Konferencji Europy pomiędzy AZ Alkmaar a Legią Warszawa.

Boniek o aferze w Alkmaar

Legia Warszawa przegrała z AZ w czwartkowym meczu Ligi Konferencji. Wynik spotkania zszedł jednak na drugi plan ze względu na zamieszanie po całym wydarzeniu. Holenderscy ochroniarze i policjanci naruszyli nietykalność cielesną prezesa Legii, Dariusza Mioduskiego. Ponadto dwóch piłkarzy Wojskowych zostało zamkniętych w areszcie. Mowa o Josue i Pankovie.

Zbigniew Boniek w rozmowie z Romanem Kołtoniem nie krył swojego oburzenia w związku z tą sprawą. Działacz UEFA stwierdził, że władze holenderskiego klubu nie dopełnili obowiązków i nadal nie przeprosili za całe zdarzenie.

– Afera jest wielka, afera ma wiele podtekstów, natomiast ja na to patrzę inaczej. Absolutnie nie chcę mówić o porządku publicznym, o wpuszczaniu kibiców Legii na stadion, bo to jest sprawa policji, służb. Nie wiem, co tam się zdarzyło, bo ludzie różnie mówią, czy ktoś kogoś pobił, czy nie pobił, czy policjanci wygrali, czy wygrali kibice Legii, czy w ogóle coś się działo. Natomiast, jeśli chodzi o stadion, to, co się dzieje w środku, to jest to obowiązek organizatora, żeby zabezpieczyć totalne bezpieczeństwo dla wszystkich na stadionie. Strefą szczególnej opieki jest tzw. strefa 0, czyli boisko, szatnie i bezpieczeństwo zawodników. To, o czym mówimy, stało się w strefie 0. To jest absolutnie niedopuszczalne i to obciąża organizatora w sposób makabryczny, w sposób totalny i w ogóle nie ma o czym mówić – powiedział Boniek.

Ciekawe informacje w sprawie przyszłości Leo Messiego. Może zrobić to, co robili Beckham i Henry [CZYTAJ]

– Organizatorzy nie mają żadnej racji. Absolutnie nie wierzę, że Josue i Pankov nagle wyszli i zaczęli się bić z ochroną bez żadnej przyczyny. Umówmy się, to stało się pół godziny po meczu, piłkarze już wychodzili do autokaru. Poza tym, co to znaczy, że stadion jest zamknięty i niektórzy piłkarze byli w autokarze, a niektórzy zamknięci? To jest w ogóle niedopuszczalne. Oczywiście, jakaś przepychanka musiała być, może ktoś tam popchnął ochroniarza, który zdenerwował jakiegoś piłkarza, źle upadł i poprosił o pomoc policję, a ta wpadła w sposób brutalny. I to jest w ogóle niedopuszczalne – dodał, cytowany przez portal „Meczyki.pl”.

– Natomiast najgorszą rzeczą jest to, co stało się z prezesem Mioduskim. Bo prezes Mioduski nie jest prezesem tuzinkowym, on jest prezesem znanym, przede wszystkim w Holandii, bo jego najbliższym współpracownikiem w organizacji ECA był Edvin van den Sar. Czyli Darek nie jest człowiekiem, którego twarz trudno zapamiętać. Facet, który ma wszystkie identyfikatory, żeby wejść do strefy 0, nagle jest zatrzymywany i mówią do niego: „Pan dalej nie pójdzie”. Na jakiej zasadzie? Co robili w tym momencie właściciele i prezesi AZ Alkmaar? Jeżeli kogoś ja zapraszam na mecz, to od momentu wejścia na stadion do momentu opuszczenia obiektu, ja jestem odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo. Ja muszę o niego zadbać, muszę dać mu ochronę. To jest facet, któremu nie ma prawa się nic zdarzyć. Mogli gdzieś nie wypełnić swoich obowiązków, natomiast ja nie słyszałem, żeby wysłali do Darka jakikolwiek pismo, list, w którym przeprosiliby za to, co się stało. To mi się nie mieści w głowie, że do czegoś takiego doszło w strefie 0 – podsumował działacz.

Źródło: Prawda Futbolu, Meczyki.pl

Wzruszająca wiadomość Josue do rodziny. „Jestem w drodze, kocham was”

Josue opublikował w swoich mediach społecznościowych wzruszający wpis. Portugalczyk poinformował, że wraca do swojej rodziny po tym, jak zamknięto go w areszcie w Holandii.

Zamieszanie w Alkmaar

Legia Warszawa przegrała 0:1 w czwartkowym meczu przeciwko AZ Alkmaar w ramach Ligi Konferencji. Wynik spotkania zszedł jednak na drugi plan w związku z zamieszaniem po spotkaniu.

Pokaz ksenofobii burmistrz Alkmaar. „Polscy obywatele nie mają prawa przebywać w Alkmaar” [CZYTAJ]

Członkowie sztabu Legii Warszawa oraz prezes Dariusz Mioduski zostali zaatakowani przez służby bezpieczeństwa na stadionie w Holandii. Ponadto Radovan Pankov i Josue musieli spędzić noc na komisariacie.

Dzisiaj piłkarze złożyli zeznania. Najpierw wypuszczono Josue, później dołączył do niego Pankov. Kapitan Wojskowych w związku z minionymi wydarzeniami opublikował wruszający wpis w mediach społecznościowych. Portugalczyk odpowiedział na zdjęcie córki zamieszczone przez jego żonę.

– Jestem w drodze, kocham was – napisał na Instagramie Josue.

Źródło: Instagram

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.