Powstał film dokumentalny o… Marcinie Najmanie. Wyrachowany biznesmen czy nieudolny sportowiec?

Marcin Najman, który w sobotę przegrał swoją walkę z Jackiem Murańskim, doczekał się pełnometrażowego reportażu o swojej osobie. Produkcja opowiada o początkach kariery sportowej Częstochowianina, jego kontrowersyjnym wejściu w świat showbiznesu, i rzuceniu rękawicy współczesnej erze freakfightów.




Reportaż opowiada o kulisach kariery medialnej i „sportowej” Marcina Najmana. Jest krytyką na współczesny show-biznes i rynek mediów w Polsce. Film pokazuje, jak niewiele trzeba, by nie zmieniając sposobu działania przez ponad dwie dekady, łączyć pokolenia we wspólnym definiowaniu tego gdzie kończy się sport, a rozpoczyna rozrywka. 

W produkcji głos zabierają dziennikarze, sportowcy i eksperci m.in Mariusz Wach, Zbigniew Raubo, Kacper Bartosiak, Hubert Kęska czy Artur Bińkowski. Niepublikowane dotąd rozmowy mają rozstrzygnąć czy sam Marcin Najman prowadzi wyrachowaną grę medialną czy bardzo nieudolną karierę sportową.




Zdaniem twórców „(Nie)Bokser” to nie tylko opowieść o jednym człowieku, ale także zapalnik do refleksji nad współczesnymi mechanizmami mediów oraz granicami między sportem a rozrywką. Film chcę wywołać dyskusję nad rolą mediów w kształtowaniu naszych społecznych wyobrażeń o bohaterach sportowych.

Wirus w drużynie Ruchu Chorzów. Ich rywal nie zgodził się na przełożenie meczu

Wirus nawiedził szatnię Ruchu Chorzów. W związku z tym beniaminek tego sezonu Ekstraklasy wybierze się na niedzielny mecz ze Stalą Mielec w mocno okrojonym składzie.




Jako pierwszy o problemach zdrowotnych piłkarzy i sztabu Ruchu Chorzów napisał dziennikarz Tadeusz Danisz. Według jego pierwotnych informacji wirus miał dopaść nawet kilkunastu zawodników pierwszej drużyny Ruchu. Dziennikarz ujawnił także, że Ruch prosił Stal o przełożenie niedzielnego meczu, niestety bezskutecznie.

„Przed meczem ze Stalą Mielec sytuacja w drużynie Ruchu DRAMATYCZNA. Kilkunastu zawodników z kadry (plus ludzie ze sztabu plus administracja) wyłączeni z „życia” z powodu wirusa, choroby itd. Prośba o przełożenie meczu bez efektu… więc w Mielcu szczególna motywacja „




Rzecznik Ruchu potwierdza

Niedługo później powyższe informacje potwierdził rzecznik prasowy Ruchu Chorzów, Tomasz Ferens. Jak czytamy na Twitterze, wirus dopadł zawodników, sztab, a także pracowników Ruchu Chorzów. Władze Ruchu starały się przełożyć mecz ze Stalą, jednak ich rywal nie przystał na to. Rzecznik Ruchu nie podał jednak nazwisk zarażonych piłkarzy.

„Niestety przez nasz Klub przeszedł wirus, dopadając zawodników, członków sztabu i pracowników. Próbowaliśmy przełożyć mecz ze Stalą, ale rywale nie wyrazili zgody. Trudno. Kadra, która pojechała do Mielca, jutro wyjdzie na boisko walczyć o zwycięstwo – to się nie zmieniło.”




Oświadczenie Stali Mielec

Do medialnych doniesień ustosunkowała się także Stal Mielec, najbliższy rywal Ruchu Chorzów. Klub poinformował, iż otrzymał mail od Ruchu o godzinie 16:32, czyli niespełna 24 godziny przed planowanym rozpoczęciem meczu. Stal podkreśliła dobre relacje między prezesami obu klubów, jednak w oświadczeniu napisano, że prezes Ruchu nie skontaktował się z prezesem Stali ws. ewentualnego przełożenia meczu.

„Informujemy, iż klub FKS Stal Mielec S.A. otrzymał maila na temat ewentualnego przełożenia meczu w ramach 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy o godz. 16:32, a więc mniej niż 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra.

Warto zaznaczyć, iż Prezes Zarządu naszego klubu- Jacek Klimek utrzymuje bardzo dobry kontakt z Panem Prezesem Ruchu Chorzów. Jednak Pan Seweryn Siemianowski nie kontaktował się w ciągu dnia z Prezesem FKS Stal Mielec S.A. w tej kwestii.”



Mecz już jutro

Spotkanie między Stalą a Ruchem Chorzów ma rozpocząć się w niedzielę o godzinie 12:30. Mecz zostanie rozegrany w Mielcu. Na ten moment Stal zajmuje 8. miejsce w tabeli, z kolei Ruch wyprzedza jedynie ŁKS Łódź.

Niebywały samobój Grzegorza Krychowiaka. Co on wymyślił? [WIDEO]

W sobotnim meczu ligi saudyjskiej Grzegorz Krychowiak zanotował trafienie samobójcze. Ciężko wytłumaczyć, dlaczego Polak skierował piłkę w stronę własnej bramki, gdzie nie było golkipera zespołu Abha FC.




W tym sezonie ligi saudyjskiej Grzegorz Krychowiak jest podstawowym gracze Abha FC. W 23 kolejkach rozegrał aż 22 mecze. Ostatnio dopisywała mu nawet forma strzelecka – w dwóch ostatnich meczach strzelał po jednej bramce. Zespołowi polskiego pomocnika nie idzie jednak w tym sezonie najlepiej. Na ten moment Abha FC znajduje się w strefie spadkowej ze stratą 5 punktów do bezpiecznego miejsca.




Dzisiejszego popołudnia Abha FC rozgrywała kolejny mecz w lidze saudyjskiej. Rywalem zespołu Grzegorza Krychowiaka było Al Ettifaq dowodzone przez Stevena Gerrarda. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Al Ettifaq 3:0.




Niestety, do zwycięstwa drużyny Stevena Gerrarda przyczynił się dziś mocno Grzegorz Krychowiak. Polak wpakował piłkę do własnej siatki w 54. minucie meczu. Był to gol na 1:0 dla gospodarzy. Patrząc na nagranie z bramką ciężko się domyślić, co w głowie miał polski piłkarz. Nie był on zbyt agresywnie pressowany przez żadnego z rywali, a mimo to zdecydował się na zagranie z pierwszej piłki w światło własnej bramki, gdzie nie było bramkarza Abhy.




Skład Adriana Mierzejewskiego na Estonię. Wybierał tylko z Ekstraklasowiczów

Adrian Mierzejewski wskazał skład reprezentacji Polski na barażowy mecz z reprezentacją Estonii. Były reprezentant Polski wybierał tylko spośród piłkarzy grających na co dzień w Ekstraklasie.




Wielkimi krokami zbliżają się marcowe baraże o awans na Mistrzostwa Europy 2024. W półfinale tego decydującego turnieju kwalifikacyjnego reprezentacja Polski zagra z niżej notowaną Estonią. W przypadku potencjalnej wygranej w finale Polacy zagrają ze zwycięzcą meczu Walia-Finlandia.




W przyszłym tygodniu poznamy ostateczną kadrę reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie. Selekcjoner Michał Probierz ma ją ogłosić w czwartkowy wieczór. Przed meczem z Estonią mamy kilku pewniaków do gry w wyjściowym składzie, jak m.in. Robert Lewandowski, Jakub Kiwior, czy Wojciech Szczęsny. Kilka pozycji stanowi jednak dla kibiców ogromny znak zapytania.




Swój skład na mecz z Estonią zaprezentował Adrian Mierzejewski. Były reprezentant Polski wybrał 11 piłkarzy, którzy grają na co dzień w Ekstraklasie. Jego zdaniem skład ten powinien poradzić z naszymi najbliższymi rywalami.




Skład Adriana Mierzejewskiego na mecz z Estonią złożony z Ekstraklasowiczów:

Rafał Gikiewicz – Paweł Wszołek, Bartosz Salamon, Jakub Czerwiński, Bartłomiej Wdowik – Dominik Marczuk, Rafał Wolski, Bartosz Kapustka, Kamil Grosicki – Bartłomiej Pawłowski, Kamil Zapolnik

Kolejny krok w karierze Macieja Skorży. Chce go klub z Bliskiego Wschodu!

Od początku lutego Maciej Skorża pozostaje bez klubu. Jaki będzie następny krok w karierze polskiego trenera? Tomasz Włodarczyk z „Meczyków” podaje, że Skorża ma ofertę z Bliskiego Wschodu.




Maciej Skorża uchodzi obecnie za jednego z najlepszych polskich trenerów. Jako jednemu z niewielu udało mu się zrobić karierę za granicą. W przeszłości 52-latek prowadził saudyjski Al Ettifaq i kadrę do lat 23 Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W międzyczasie pracował w Polsce. Ostatnim jego klubem była japońska Urawa Red Diamonds, z którą wygrał Azjatycką Ligę Mistrzów. Wraz z końcem stycznia Skorża skończył pracę w tym klubie.




W Polsce Skorża od wielu lat ma bardzo dobrą opinię. Wynika ona nie tylko z sukcesów za granicą, ale także z dobrych wyników na krajowym podwórku. Wszak niedawno Skorża zdobył z Lechem Poznań mistrzostwo Polski. Biorąc pod uwagę te czynniki od dłuższego czasu był on łączony z posadą selekcjonera reprezentacji Polski. Skorża pozostaje obecnie bez klubu, ale jest mało prawdopodobne, by prezes Kulesza miał w najbliższej przyszłości pożegnać się z Michałem Probierzem. Macieja Skorżę z chęcią przywitaliby u siebie ponownie także kibice w Poznaniu. Jak jednak informuje Tomasz Włodarczyk z „Meczyków” zarówno praca w Lechu jak i objęcie reprezentacji Polski wydaje się być obecnie mało prawdopodobne. Sam Skorża ma kategorycznie odmawiać pracy w polskim klubie.




Jaki więc będzie kolejny krok w karierze Macieja Skorży? Zdaniem Tomasza Włodarczyka najbardziej prawdopodobnym kierunkiem będzie praca za granicą. 52-latek miał już otrzymać ofertę pracy z Bliskiego Wschodu, którą rozważa. Z jakiego dokładnie kraju? Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, a może Arabia Saudyjska? Póki co nic na ten temat nie wiadomo.





źródło: meczyki.pl

Mike Tyson wraca do ringu! Zawalczy z amerykańskim youtuberem

Mike Tyson wraca do ringu! Amerykański bokser zawalczy w lipcu ze słynnym influencerem. Walka będzie transmitowana na Netflixie.

Mike Tyson jest jednym z najsłynniejszych pięściarzy w historii. Zdobył tytuły mistrza świata IBF, WBA, WBC w wadzie ciężkiej. Profesjonalną karierę zakończył w 2005 roku w wieku 38 lat.

W lipcu tego tego roku Mike Tyson wróci na ring. Rywalem 57-latka będzie Jake Paul. Do walki dojdzie 20 lipca na mogącym pomieścić 80 tysięcy osób AT&T Stadium. Co ciekawe, walka ma być transmitowana na Netflixie.

Jake Paul zasłynął ze swojej twórczości w sieci. Z biegiem czasu przerzucił się jednak na sport. Od 2020 roku stoczył w sumie 9 walk bokserskich. Walczył chociażby z byłymi zawodnikami MMA jak Anderson Silva, czy emerytowanym koszykarzem Nate’em Robinsonem. Obijanie osób nie mających zbyt dużo wspólnego z boksem idzie mu całkiem nieźle, wszak przegrał tylko 1 z 9 walk. Przegrał jedynie z przyrodnim bratem Tysona Fury’ego, Tommym.

Pewnie wielu z Was się zastanawia, kto będzie faworytem tej walki – emerytowany pięściarz, czy zawodnik amatorski. Kursy bukmacherów są bezlitosne dla Mike’a Tysona. Kurs na jego zwycięstwo to aż 4,30. Z kolei kurs na wygraną Jake’a Paula wynosi 1,18.

Robert Lewandowski wychwala Kamila Grosickiego. „Wybija się ponad przeciętność”

Robert Lewandowski udzielił ostatnio wywiadu na łamach „TVP Sport”. Jednym z poruszonych w rozmowie wątków była osoba Kamila Grosickiego. Kapitan reprezentacji Polski pochwalił 35-latka, który w tym sezonie zachwyca kibiców PKO BP Ekstraklasy.




Kamil Grosicki rozgrywa kapitalny sezon w barwach Pogoni Szczecin. Pomimo upływu lat i niemal 36 lat na karku Grosik wciąż jest motorem napędowym swojego zespołu a także jednym z najlepszych – o ile nie najlepszym – zawodnikiem tego sezonu Ekstraklasy. W 23 meczach tego sezonu polskiej ligi zdobył 10 bramek i zanotował 11 asyst (według sposobu liczenia asyst wg Transfermarkt).




Wielkimi krokami zbliżają się baraże o awans na EURO 2024. Michał Probierz ogłosi powołania 14 marca. Ciężko sobie wyobrazić, by na liście powołanych zabrakło Kamila Grosickiego. Formę Grosika pochwalił ostatnio Robert Lewandowski. Kapitan drużyny narodowej w rozmowie z „TVP Sport” stwierdził, że kapitan Pogoni w Ekstraklasie wybija się ponad przeciętność.




– Gdy wyróżniasz się w Ekstraklasie, to automatycznie jesteś kandydatem do powołania. Faktycznie, „Grosik” wygląda bardzo dobrze, przede wszystkim pod względem fizycznym. Oczywiście, wiadomo, że Ekstraklasa jest mniej wymagająca w porównaniu do zagranicznych lig, czy Ligi Mistrzów. To jest różnica, ale jeśli w Ekstraklasie jesteś postacią, która gra, strzela gole, asystuje i wybija się ponad przeciętność, to automatycznie jesteś zawodnikiem, który powinien być w tej reprezentacji – skomentował Robert Lewandowski.

Z „Grosikiem” znamy się wiele lat i wiele w tej kadrze przeżyliśmy. Zawsze jest z nim sympatycznie. Każdy zawodnik z doświadczeniem to wartość dodana. Szczególnie dla tych młodych – dodał kapitan reprezentacji Polski.





źródło: sport.tvp.pl

Gęsta atmosfera w Lechu Poznań. Właściciel klubu oczekiwał wyjaśnień po ostatnim blamażu

W szeregach Lecha Poznań nastała niezwykle napięta atmosfera. Po ostatnim blamażu z Rakowem Częstochowa przeprowadzono szereg rozmów. Właściciel klubu oczekiwał od sztabu wyjaśnień.




W minioną niedzielę Raków Częstochowa podejmował na własnym stadionie Lecha Poznań. Spotkanie było niewątpliwym hitem 23. kolejki Ekstraklasy. Niestety, na hitowe starcie piłkarze Kolejorza nie dojechali z formą. Podopieczni Dawida Szwargi gładko poradzili sobie z rywalami, pokonując ich aż 4:0.




Lech Poznań został rozgromiony przez Raków Częstochowa. A przecież kilka dni wcześniej Kolejorz odpadł z Pucharu Polski. Nic więc dziwnego, że w Poznaniu atmosfera mocno zgęstniała.




We wtorek doszło do spotkania właściciela Lecha Poznań, Piotra Rutkowskiego, ze sztabem pierwszej drużyny, informuje Dawid Dobrasz z „Meczyków”. Rutkowski oczekiwał wyjaśnień odnośnie tego co się stało. Chciał także usłyszeć, jaki jest plan na najbliższe dni, by zażegnać kryzys.

Dawid Dobrasz informuje, że doszło także do spotkania wewnątrz drużyny przed wtorkowym treningiem. Piłkarze zamknęli się w szatni, by wspólnie przedyskutować ostatnie wydarzenia.




Za nami 23 kolejki PKO BP Ekstraklasy. Do końca sezonu 2023/2024 pozostało 11 starć. Na ten moment Lech Poznań zajmuje 4. miejsce w ligowej tabeli z liczbą 40 punktów na koncie. Do lidera – Śląska Wrocław – zespół z Poznania traci 5 punktów.


źródło: meczyki.pl

Robert Kubica wróci do Formuły 1? „Jestem gotowy”

Robert Kubica w rozmowie na łamach „Radia ZET” stwierdził, że jest gotowy na powrót do bolidu Formuły 1. 39-latek przyznał, że pomimo upływającego czasu wciąż jest w stanie rywalizować z najszybszymi kierowcami na świecie.




Jedynym polskim kierowcą startującym w wyścigach Formuły 1 był oczywiście Robert Kubica. Polak zadebiutował w 2006 roku w zespole BMW Sauber, dla którego jeździł przez 4 lata. W 2010 roku zasilił szeregi Renault. W lutym 2011 roku Kubica miał pamiętny wypadek podczas rajdu Ronde di Andora. Ten wykluczył go ze sportu na kilka lat. Kiedy doszedł do zdrowia, zaczął startować w różnorakich rajdach. Aż do 2019 roku, kiedy w końcu wrócił do Formuły 1, jeżdżąc dla Williamsa. W 2021 roku gościnnie wystąpił w dwóch wyścigach w barwach Alfy Romeo. Od tamtego czasu nie widzieliśmy go w bolidzie F1.




Czy Kubicę ponownie ujrzymy w Formule 1? Patrząc na wiek i przeszłość Roberta wiele osób mogłoby powiedzieć, że nie ma na to szans. Sam Robert jest jednak chętny na powrót. Jak przyznał w rozmowie z „Radiem ZET”, jest on gotowy, by ponownie jeździć bolidem F1. Dodał, że jego przygotowania wciąż są takie same.

– Jestem gotowy. Moje przygotowanie praktycznie się nie zmienia. Wyścigi długodystansowe pozwalają mi utrzymywać swoje przygotowanie fizyczne i koncentrację. Jakby była taka możliwość, to wskoczyłbym do bolidu F1. Nie mówię tutaj nawet o startach, ale o pracy – ujawnił Robert Kubica.




Czas mija nieubłaganie. Kubica wkrótce skończy 40 lat. Można by sądzić, że na powrót może być ciężko. Podaje on jednak przykład Lewisa Hamiltona i Fernando Alonso, którzy są w podobnym wieku do Polaka.

– Osoby, które decydują o zatrudnieniu kierowców, dają sobie limity. Kiedy Fernando Alonso wracał do Formuły 1, to nie miał łatwo. Jednak nie chodziło o to, że nagle nie potrafił jeździć, tylko dlatego, że nie pasowały mu pewne aspekty techniczne. Mimo to od razu pojawiły się negatywne komentarze, że jest za stary – ocenił Kubica.

– Widzimy, że są zespoły, które chcą podpisywać umowy ze starszymi kierowcami. Ferrari podpisało kontrakt z Lewisem Hamiltonem, który zadebiutuje u nich w wieku 40 lat. Jeszcze pięć lat temu nikt by nie pomyślał, że czołowe ekipy będą chciały podpisywać umowy z ludźmi, którzy mają 40 lat – dodał Polak.




Carlo Ancelotti trafi do więzienia? Nad trenerem ciążą poważne oskarżenia

Hiszpańskie media donoszą o rzekomych oszustwach podatkowych Carlo Ancelottiego. Według opublikowanych w mediach informacji Włochowi grozi prawie 5 lat więzienia.




Madrycka prokuratura żąda 4 lat i 9 miesięcy pozbawienia wolności dla Carlo Ancelottiego, informuje „Relevo”. Powód? Rzekome oszustwa podatkowe, których Włoch miał dopuścić się w latach 2014 i 2015. Łączna kwota rzekomych oszust finansowych wynosi nieco ponad milion euro.




Lata, w których Ancelotti miał dopuścić się oszustw, dotyczą jego pierwszego okresu pracy w Realu, czyli lat 2013-2015. W latach 2014 i 2015 w zeznaniu podatkowych Ancelotti miał uwzględnić tylko wynagrodzenie za pracę w Realu Madryt. Włoch pominął przychody z tytułu wykorzystania praw do wizerunku, przypisując je innym podmiotom. Tym samym szkoleniowiec miał ominąć opodatkowanie przychodów z tego tytułu.




Przychody Ancelottiego z tytułu praw do wizerunku w latach 2014 i 2015 miały wynieść kolejno 1 249 590 euro i 2 959 768 euro. Hiszpańska skarbówka wyliczyła, że podatek, jaki powinien był zapłacić Ancelotti, powinien wynosić łącznie 1 062 079 euro (386 361 euro w 2014 roku i 675 718 euro w 2015 roku).





źródło: Relevo

Co z powtórką meczu Wisła-Widzew? Taką decyzję ma podjąć PZPN

W ostatnim czasie dyskutowano nad ewentualnym powtórzeniem meczu Pucharu Polski między Wisłą Kraków a Widzewem Łódź. We wtorkowy wieczór Jakub Seweryn z portalu „sport.pl” nieoficjalnie ujawnił decyzję w tej sprawie.




Nie milkną echa meczu Pucharu Polski między Wisłą Kraków a Widzewem Łódź. W trakcie tego pojedynku sędzia podjął kontrowersyjną decyzję, uznając bramkę dla Wisły Kraków. Zdaniem Widzewa decyzja ta wypaczyła wynik meczu. W związku z tym władze Widzewa postanowiły złożyć protest PZPN, domagając się powtórzenia meczu.




We wtorek rozpoczęła się debata w PZPN odnośnie decyzji w sprawie ewentualnego powtórzenia omawianego meczu. Komisja ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN przystąpiła do działania. W jej skład wchodzi razem aż 20 osób. Jak informuje Mateusz Miga z serwisu „sport.tvp.pl”, we wtorek przystąpiono do głosowania, a wszyscy członkowie mają czas na oddanie głosu do czwartku. Na podstawie oddanych wyników zapadnie decyzja w tej sprawie.




Kolejne szczegóły w całym zamieszaniu opublikował we wtorkowy wieczór Jakub Seweryn ze „sport.pl”. Według jego informacji nie ma najmniejszych szans na powtórzenie meczu. Powołuje się on na jeden z punktów regulaminu Pucharu Polski, który brzmi: „15.6. Ewentualne błędy sędziego, w tym ewentualne błędne decyzje podjęte z wykorzystaniem systemu VAR, nie mogą stanowić podstawy do jakichkolwiek roszczeń organizacyjnych i/lub finansowych, w tym w szczególności do żądania powtórzenia meczu.”




Dlaczego zatem Komisja ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN rozpoczęła głosowanie w tej sprawie? Kuba Seweryn, powołując się na Wojciecha Pertkiewicza, tłumaczy to tym, że komisja musiała podjąć pewne kroki, gdyż wniosek Widzewa został złożony zgodnie z obowiązującymi przepisami.


źródło: sport.tvp.pl, sport.pl

Zmiana sponsora tytularnego Ligue 1. Prawa ma przejąć słynna sieć restauracji

Rozgrywki Ligue 1 mogą mieć wkrótce nowego sponsora tytularnego. Według doniesień zagranicznych mediów prawa ma nabyć międzynarodowa sieć restauracji fast foodowych.




Historia francuskiej ekstraklasy sięga 1932 roku. Pierwotnie francuska pierwsza klasa rozgrywkowa posiadała nazwę „Division Nationale”. Następnie przekształcono ją w „Première Division”. Natomiast od sezonu 2002/2003 francuska ekstraklasa nosi nazwę „Ligue 1”. W międzyczasie rozgrywki posiadały różnych sponsorów tytularnych. Nieprzerwanie od kampanii 2020/2021 prawa do bycia sponsorem tytularnym ma firma Uber Eats, a rozgrywki noszą nazwę „Ligue 1 Uber Eats”.




Wkrótce Ligue 1 może mieć nowego sponsora tytularnego. Jak informuje „RMC Sport” prawa po Uber Eats ma przejąć McDonald’s! Uber Eats miało płacić 15-16 milionów euro za sezon. Firma nie chciała kontynuować już współpracy za tę kwotę. Pojawił się więc McDonald’s, który miał rzekomo zaoferować 20 milionów euro!








źródło: RMC Sport

Nadchodzą powołania na marcowe zgrupowanie. Jest potwierdzony powrót jednego reprezentanta

Wielkimi krokami zbliża się marcowa przerwa reprezentacyjna. W przyszłym tygodniu poznamy powołania do reprezentacji Polski. Jeden z kadrowiczów ujawnił, że znalazł się na szerokiej liście powołanych.

Pod koniec tego miesiąca reprezentacja Polski rozegra baraże o awans na Mistrzostwa Europy 2024. W półfinale baraży Polacy zagrają u siebie z Estonią. W przypadku wygranej w finale Biało-Czerwoni zagrają na wyjeździe ze zwycięzcą meczu Walia-Finlandia.

1 marca minął termin zgłoszenia powołań dla piłkarzy na najbliższą przerwę reprezentacyjną. Szeroka lista powołanych nie została jednak podana do opinii publicznej. Oficjalna, wąska kadra reprezentacji Polski zostanie ogłoszona w przyszłym tygodniu. PZPN potwierdził, że nastąpi to 14 marca.

Póki co nie mamy pewności, którzy konkretni piłkarze znaleźli się na szerokiej liście powołanych. Możemy się jednak domyślać, kto się tam znajduje. Poza jednym wyjątkiem. W tej sprawie wygadał się dziś Paweł Dawidowicz. Na łamach „Meczyków” przyznał, że otrzymał informację o swojej obecności na szerokiej liście powołanych na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Nie jest to jednak tożsame z tym, że Dawidowicz pojawi się na oficjalnej liście powołanych. Ma on jednak bardzo duże szanse, by tam się faktycznie znaleźć.


źródło: meczyki

Tomasz Ćwiąkała ostro o ostatnim występie Kamila Piątkowskiego. „Dramat”

Kamil Piątkowski ma za sobą bardzo słaby mecz przeciwko Villarreal. Występ piłkarza Granady skrytykował Tomasz Ćwiąkała.




W minioną niedzielę Granada mierzyła się na wyjeździe z Villarreal. Spotkanie zakończyło się hokejowym wynikiem. Villarreal rozgromił przyjezdnych aż 5:1.




W wyjściowym składzie gości na wspomniane spotkanie znalazł się Kamil Piątkowski. Swojego występu nie może on jednak zaliczyć do udanych. Piątkowski nie zdołał nawet dokończyć meczu. Opuścił boisko przy wyniku 0:4 w 63. minucie gry. Pod koniec meczu na murawie zameldował się z kolei Kamil Jóźwiak.




Utrata tylu bramek nie jest powodem do dumy dla żadnego obrońcy. Występ Piątkowskiego skomentował na Twitterze ekspert od hiszpańskiej piłki, Tomasz Ćwiąkała. Przyznał, że bardzo nad tym ubolewa. Wcześniejsze występy polskiego defensora napawały optymizmem.

– Całe pozytywne wrażenie, które Piątkowski zostawił po meczu z Betisem, zatarł nawet nie tyle czerwoną kartką z Las Palmas, co dzisiejszym występem z Villarrealem. Dramat – skomentował Tomasz Ćwiąkała.

– Jako wierny kibic Granady od końcówki grudnia i Piątkowskiego od pierwszych meczów w Ekstraklasie, bardzo nad tym ubolewam – dodał.




Kamil Piątkowski zasilił szeregi Granady w styczniu tego roku. Trafił do hiszpańskiego klubu na zasadzie wypożyczenia. Do tej pory rozegrał 4 mecze w La Liga.

Bartłomiej Pawłowski tłumaczy swój wpis. „Nie chciałem nikogo urazić”

Bartłomiej Pawłowski skomentował swój ostatni wpis opublikowany na Twitterze. Piłkarz Widzewa przyznał, że w momencie publikacji wpisu szargały nim emocje wynikające z wyniku meczu.




W ostatnich dwóch meczach Widzewa Łódź nie obyło się bez kontrowersji. Najpierw w meczu Pucharu Polski, zdaniem wielu osób, sędzia niesłusznie uznał bramkę dla Wisły Kraków. W sprawie tego meczu władze Widzewa złożyły protest do PZPN. Następnie doszło do kontrowersji w meczu Ekstraklasy przeciwko Śląskowi Wrocław. W tym meczu najwięcej dyskusji wywołała druga bramka dla Śląska, zdaniem wielu strzelec bramki był na pozycji spalonej.




Po wczorajszym meczu ze Śląskiem wpis na Twitterze opublikował Bartłomiej Pawłowski. Piłkarz Widzewa nie gryzł się w język. Wprost napisał, że jego zespół został okradziony.




Powyższy wpis został już skomentowany i sprostowany przez samego Pawłowskiego. Piłkarz Widzewa tłumaczy się emocjami towarzyszącymi mu przy dwóch ostatnich meczach. Dodał, że nie miał na celu nikogo urazić.

– Emocje związane z ostatnimi dwoma meczami cały czas są bardzo duże. W czasach dzisiejszej techniki i kamer każdy mógł zobaczyć, jak to wyglądało w Krakowie i Wrocławiu. Jako zawodnik i kapitan Widzewa widzę na co dzień, jak cały zespół ciężko pracuje na treningach i gdy udowodnione błędy pozbawiają nas awansu do półfinału Pucharu Polski i punktów w lidze, to wkurzenie jest duże. Mój wczorajszy wpis podyktowany był tylko emocjami wynikającymi z końcowego wyniku – napisał Bartłomiej Pawłowski.

– Prywatnie nie chciałem nikogo obrazić i nie było to moją intencją. Jeżeli ktoś się tak poczuł, to za to przepraszam – dodał.

– Teraz skupiamy się na meczu z Legią Warszawa – zakończył piłkarz Widzewa.




EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.