Pasjonat sportu, głównie w ujęciu statystyczno-ciekawostkowym. Interesuję się głównie piłką nożną, jednak śledzę największe wydarzenia w większości dyscyplin. Teksty piszę z czystej zajawki.
Tomasz Kwiatkowski został odsunięty od środowego meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Sociedad a RB Salzburg. Początkowo wydawało się, że nagła decyzja UEFA o zmianie sędziego VAR we wspomnianym spotkaniu może być karą dla polskiego sędziego za kontrowersyjny mecz PSG-Newcastle. Jak się jednak okazuje, polski sędzia będzie dziś pracować przy systemie VAR w meczu Ligi Europy.
Niewątpliwym hitem minionej kolejki Ligi Mistrzów było starcie Paris Saint-Germain z Newcastle United. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Bramkę na wagę remisu w doliczonym czasie gry z rzutu karnego zdobył Kylian Mbappe. Nie obyło się jednak bez kontrowersji.
Mecz PSG-Newcastle był prowadzony przez polski zespół sędziów z Szymonem Marciniakiem na czele. W samej końcówce meczu doszło do dużej kontrowersji. Marciniak zdecydował się podyktować rzut karny dla PSG po zagraniu ręką jednego z piłkarzy angielskiego zespołu. Polski arbiter podjął tę decyzję w oparciu o powtórkę VAR.
Za VAR w meczu PSG-Newcastle odpowiadał Tomasz Kwiatkowski. Według pierwotnych założeń kolejnego dnia miał on pracować w tej samej roli w meczu między Realem Sociedad a RB Salzburg. W środowe przedpołudnie UEFA zdecydowała się jednak odsunąć Kwiatkowskiego od pracy w hiszpańsko-austriackim starciu. Było to interpretowane przez wiele osób jak kara dla polskiego arbitra za wtorkowy mecz.
Jak się jednak okazuje, UEFA nie miała zamiaru karać sędziego Kwiatkowskiego. Rafał Rostkowski na łamach „sport.tvp.pl” wyjaśnił, że europejska federacja postanowiła dać polskiemu sędziemu dzień wolnego po ogromnej fali krytyki, jaka się na niego i jego kolegów wylała. Co więcej, dziś Tomasz Kwiatkowski ma pracować przy meczu Ligi Europy pomiędzy Freiburgiem a Olympiakosem Pireus. Polak ma być asystentem sędziego VAR, Ivana Bebeka.
Polscy sędziowie zostali docenieni przez oficjeli UEFA. Aż 4 polskie składy sędziowskie poprowadzą mecze europejskich pucharów w tym tygodniu. To pierwsza taka sytuacja w historii.
Polski Związek Piłki Nożnej pochwalił się niewątpliwym sukcesem polskich sędziów. Po raz pierwszy w historii polskiego sędziowania aż cztery polskie zespoły arbitrów poprowadzą mecze tej samej kolejki europejskich pucharów. Polacy poprowadzą mecze na trzech różnych szczeblach rozgrywek – od Ligi Mistrzów, przez Ligę Europy, po Ligę Konferencji Europy.
Już dziś dwa polskie składy sędziów poprowadzą dwa mecze Ligi Mistrzów. Zespół Szymona Marciniaka posędziuje mecz pomiędzy Paris Saint-Germain, a Newcastle United. Pomagać mu będą Tomasz Listkiewicz, Adam Kupsik (sędziowie liniowi), Paweł Raczkowski (sędzia techniczny) oraz Tomasz Kwiatkowski (VAR). Z kolei Bartosz Frankowski będzie rozjemcą w meczu Szachtar Donieck – Royal Antwerp FC. Pomagać mu będą Marcin Boniek, Jakub Winkler (sędziowie liniowi) oraz Patryk Gryckiewicz (sędzia techniczny).
Kolejne dwa mecze z udziałem polskich sędziów odbędą się w czwartek. Daniel Stefański poprowadzi mecz Ligi Europy między Servette FC a AS Roma. Na liniach pomogą mu Dawid Golis i Michał Obukowicz, sędzią technicznym będzie Wojciech Myć. Tego samego dnia spotkanie Ligi Konferencji Europy pomiędzy Einstrachtem Frankfurt, a PAOK-iem Saloniki poprowadzi Damian Sylwestrzak. Sędziami liniowymi będą Bartosz Heinig i Adam Karasewicz, sędzią technicznym Paweł Malec, a za VAR będzie odpowiadać duet Bartosz Frankowski i Krzysztof Jakubik.
To pierwszy taki przypadek w historii polskich sędziów, by aż cztery składy arbitrów poprowadziły mecze w tym samym tygodniu europejskich rozgrywek. Tę sytuację skomentował przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, Tomasz Mikulski.
– To naprawdę wyjątkowy moment, z którego jako Kolegium Sędziów PZPN jesteśmy bardzo dumni. Cztery polskie zespoły jadą na ważne i prestiżowe europejskie mecze. Licząc arbitrów VAR, jest to aż 20 osób. To jasny dowód na to, że UEFA wyjątkowo ceni polskich sędziów i dostrzega pracę, którą wkładamy w ich wyszkolenie – skomentował Tomasz Mikulski.
Cristiano Ronaldo zdołał wywalczyć rzut karny w meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Jak się jednak okazało, faulu nie było. Portugalczyk sam przyznał się do tego sędziemu.
W poniedziałkowy wieczór rozgrywano mecze Azjatyckiej Ligi Mistrzów. W jednym ze starć zmierzyły się ze sobą saudyjski Al Nassr oraz irański Persepolis FC. Był to mecz 5. kolejki fazy grupowej. Po czterech kolejkach Al Nassr było liderem grupy z kompletem punktów. Za plecami saudyjskiego giganta znajduje się właśnie Persepolis. Można zatem rzec, że był to mecz na szczycie grupy „E” Azjatyckiej Ligi Mistrzów.
Już w drugiej minucie sędzia wspomnianego spotkania podyktował rzut karny dla gospodarzy. Chiński arbiter Ma Ning dopatrzył się faulu na Cristiano Ronaldo. Jeden z piłkarzy irańskiego zespołu wykonał wślizg, a Ronaldo upadł na murawę. Jak jednak pokazały powtórki, kontaktu z Portugalczykiem nie było.
Cristiano Ronaldo szybko wstał z murawy i podbiegł do sędziego. Portugalczyk pokazał gest ręką, że faulu nie było. Ostatecznie rzut karny został anulowany.
Cristiano Ronaldo wywalczył rzut karny w meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów.
Sztab Legii Warszawa postanowił zawiesić Blaza Kramera i nie powołał go na sobotni mecz z Wartą Poznań. Jest to efekt decyzji piłkarza, który odmówił udziału w meczu rezerw.
Blaz Kramer trafił do Legii Warszawa latem 2022 roku. Poprzedni sezon naznaczony był licznymi problemami zdrowotnymi, przez które piłkarz wystąpił w zaledwie 14 meczach pierwszej drużyny, strzelając zaledwie 2 bramki. W tym sezonie sytuacja słoweńskiego napastnika jest już znacznie lepsza. Na tym etapie sezonu ma już rozegranych 18 spotkań w pierwszym zespole Legii, w których strzelił 6 bramek. Oznacza to, że strzela bramkę średnio co 82 minuty, co jest świetnym wynikiem.
Słoweńskiego napastnika zabrakło w ostatnim meczu PKO BP Ekstraklasy przeciwko Warcie Poznań. Nie znalazł się on nawet na ławce rezerwowych. Powody nieobecności Kramera wyjaśnił po meczu Kosta Runjaić.
Jak się okazało, Kramer miał odmówić występu w meczu rezerw podczas ostatniej przerwy reprezentacyjnej. Wcześniej Blaz nie miał z tym problemów, występował w rezerwach zarówno w tym (1 mecz), jak i w zeszłym sezonie (3 mecze). Piłkarz został zawieszony przez klub na jeden mecz i przyjął tę karę. Trener Runjaić nie zamyka drzwi przed zawodnikiem na przyszłość. Przyznał jednak, że żaden zawodnik nie jest większy niż klub.
– Blaza Kramera nie było w kadrze z powodów dyscyplinarnych. Była to konsekwencja jego zachowania – nie chciał wystąpić w meczu rezerw – skomentował Kosta Runjaić.
– Żaden z zawodnik nie jest większy niż zespół, niezależnie czy to Kramer, czy Josue. Zależy nam na tym, by Blaz grał jak najwięcej minut, bo przez ostatni rok nie miał ich rozegranych zbyt wiele. Za swoje zachowanie zapłacił cenę, zaakceptował karę odsunięcia od jednego meczu. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość – dodał trener Legii.
Legia Warszawa uczciła dziś 50-lecie Żylety. Kibice obecni na trybunach sprawili niezłe show, prezentując kilka opraw. Zdjęcia oraz materiały wideo ze stadionu robią ogromne wrażenie.
W sobotni wieczór Legia Warszawa mierzyła się na własnym stadionie z Wartą Poznań w ramach 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Bramki dla Legii zdobyli Josue i Ernest Muci. Dla gości strzelali Tomas Prikryl oraz Marton Eppel.
Święto Legii
Dzisiejszy mecz z Wartą był jednak wyjątkowy dla Legii Warszawa. Wszystko za sprawą obchodów 50-lecia Żylety, najsłynniejszej trybuny na stadionie Legii, na której zasiadają najbardziej zagorzali kibice. Kibice, którzy od lat zachwycają całą Europę swoimi niezwykłymi oprawami. Nie inaczej było także dziś.
Specjalne stroje
Do dzisiejszego meczu specjalnie przygotował się także sam klub. Z tyłu strojów warszawskiego zespołu na dzisiejszy mecz znalazł się napis „Żyleta jest zawsze z wami”. Takie samo hasło znalazło się również na specjalnej opasce kapitańskiej.
Dzisiejszego wieczoru największe rzeczy działy się nie na boisku, a na trybunach. Kibice Legii zaprezentowali kilka opraw, używając przy tym także race. Na stadionie pojawił się komplet kibiców. Zebraliśmy zdjęcia i filmy z tego meczu, które pojawiły się w sieci.
Kiedy naprawdę kibicujesz jakiemuś klubowi, nie zostawisz go już nigdy, nie możesz go porzucić. Ⓛ ♥ "Gdybym jeszcze raz miał urodzić się 😍" #LEGWARpic.twitter.com/CZL0HNColA
— elżbieta Urszula Sa 🇵🇱 #BabiesLivesMater (@ElzbietaSa) November 25, 2023
Selekcjoner reprezentacji Walii zabrał głos po losowaniu ścieżki baraży do EURO 2024. Nasz ewentualny rywal w walce o awans na Mistrzostwa Europy jest pewny swoich umiejętności. – Możemy mierzyć się z każdym – mówi selekcjoner Walijczyków.
Pomimo fatalnej gry w eliminacjach reprezentacja Polski wciąż ma szansę awansować na EURO 2024. W marcu Biało-Czerwoni wezmę udział w barażach. Do awansu potrzebne będą dwa zwycięstwa.
W półfinale baraży reprezentacja Polski zmierzy się z reprezentacją Estonii. Spotkanie zostanie rozegrane w Polsce. Z kolei w finale rywalem naszych reprezentantów będzie zwycięzca meczu Walia-Finlandia. Gospodarzem finału będzie zwycięzca drugiego półfinału.
Selekcjoner reprezentacji Walii, Robert Page, zabrał głos po wylosowaniu rywala w półfinale. Jak jednak przyznał, bardziej interesowało go losowanie miejsca rozgrywania finału baraży. Cytowany przez „sport.tvp.pl” trener przyznał, że na własnym terenie, w obecnej formie są w stanie mierzyć się z każdym.
– Nie sądzę, by jakakolwiek drużyna z tej grupy chciała z nami grać – przyznał selekcjoner reprezentacji Walii.
– Bardziej denerwowałem się losowaniem gospodarza finału. W formie, w jakiej jesteśmy obecnie i z „Czerwoną Ścianą” u siebie, w Cardiff, możemy mierzyć się z każdym. To dla nas wielka szansa – dwa zwycięstwa przed własną publicznością dzielą nas od kolejnej kwalifikacji do dużego turnieju – dodał.
Bartosz Salamon otrzymał karę zawieszenia w wysokości 8 miesięcy. Sankcja liczona jest jednak od kwietnia, w związku z tym polski piłkarz do gry wróci już w grudniu. Sytuację skomentował dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej.
Wiosną tego roku Bartosz Salamon został poddany testom antydopingowym po jednym z meczów Ligi Konferencji Europy. Niespodziewanie wyniki wykazały u piłkarza obecność niedozwolonych substancji. Od samego początku sprawy 32-latek podtrzymywał, że jest w tej sprawie niewinny i nie przejmował świadomie zakazanych substancji. Tuż po ich wykryciu piłkarz został zawieszony przez UEFA do czasu wyjaśnienia sprawy.
Sprawa ciągnęła się przez wiele miesięcy. Dziś poznaliśmy zakończenie tej historii. Lech Poznań poinformował o tym w swoich mediach społecznościowych. UEFA zdecydowała się nałożyć karę na Salamon w postaci zawieszenia na 8 miesięcy. Sankcja jest jednak liczona od czasu początku zawieszenia zawodnika. Tym samym Bartosz będzie mógł wrócić do gry już 13 grudnia.
Całe zamieszenie na łamach „WP Sportowe Fakty” skomentował dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej, Michał Rynkowski. Szef POLADA stwierdził, że kara dla piłkarza jest całkiem pobłażliwa. Bowiem przepisy antydopingowe są mocno surowe. Zdaniem Rynkowskiego Salamon mógł przyjąć niedozwoloną substancję nieświadomie.
– Dla zawodnika to bardzo korzystne rozstrzygnięcie. Biorąc pod uwagę inne wyroki i sankcje, to ta na Salamona jest dość niska. Przepisy antydopingowe są bezwzględne, bardzo rygorystyczne. Zazwyczaj te sankcje są wyższe – skomentował Michał Rynkowski, dyrektor POLADA.
– Z naszych informacji wynika, że to było postępowanie poszlakowe, opierające się na dodatkowych analizach. Przede wszystkim były badane włosy zawodnika. To pozwala mniej więcej określić, kiedy substancja dostała się do organizmu i w jakim stężeniu. Niskie stężenie, które zostało wykryte w badaniach, może sugerować nieświadome zastosowanie tego produktu – dodał.
Po dzisiejszym komunikacie głos zabrał także sam zainteresowany. W swoim wpisie podkreślił, że nigdy nie zażył świadomie żadnej niedozwolonej substancji.
– Chciałem udowodnić mojej Rodzinie, Klubowi i wszystkim Kibicom, że nie zażyłem celowo żadnej zabronionej substancji – przekazał Salamon.
Polski Związek Piłki Nożnej zdecydował się usunąć część wywiadu z selekcjonerem reprezentacji do lat 17 podczas autoryzacji. Decyzja spotkała się z ogromną falą krytyki.
Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy wokół PZPN miało miejsce wiele mniejszych i większych afer. Można się poczuć, jakbyśmy organizacyjnie cofnęli się kilkanaście lat wstecz. PZPN sam sobie jednak nie pomaga, podejmując kolejne dziwne decyzje. Ostatnio zdecydowali się skierować pismo sądowe do jednego z dziennikarzy, który napisał w mediach społecznościowych w ramach żartu o „pijanych działaczach”.
Wczoraj na światło dzienne wyszła kolejna dziwna decyzja PZPN. Dziennikarz TVP Sport, Przemysław Chlebicki, przeprowadził wywiad z selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 17. W rozmowie poruszono wątek afery alkoholowej, która miała miejsce podczas Mistrzostw Świata U-17. Wywiad trafił do PZPN. Podczas autoryzacji federacja postanowiła usunąć cały wątek związany ze wspomnianą aferą.
– Porozmawialiśmy też o aferze alkoholowej, ale niestety – ten obszerny fragment został usunięty w autoryzacji przez PZPN (nad czym ubolewam). Federacja ma jednak niebawem odnieść się do całej sprawy, na co czekam – przekazał Przemysław Chlebicki.
Porozmawialiśmy też o aferze alkoholowej, ale niestety – ten obszerny fragment został usunięty w autoryzacji przez PZPN (nad czym ubolewam). Federacja ma jednak niebawem odnieść się do całej sprawy, na co czekam.
Decyzja PZPN spotkała się z ogromną falą krytyki w mediach społecznościowych. Dziennikarze rozumieją to działanie już nie jako autoryzację, a jako cenzurę.
‼️Wow! PZPN cenzuruje wywiady! Btw: porada dla dziennikarzy sportowych i nie tylko. Jeśli dokładnie spiszesz słowa rozmówcy to możesz je opublikować bez autoryzacji, do czego @chlebicki_p zachęcam. https://t.co/3fpUr7JP7t
Takie działanie ma więcej wspólnego z cenzurą niż autoryzacją. Brakuje tylko, żeby związek jeszcze jakoś upomniał dziennikarza lub trenera za to, że któryś z nich miał czelność wspomnieć o tej autoryzacji… https://t.co/aSdlB0v7bm
Opinia trenera Włodarskiego w sprawie afery alkoholowej jest niezwykle istotna. Nie wiem jaki jest sens cenzurowania tej wypowiedzi podczas autoryzacji. https://t.co/7DrrU1DwjN
To ja tylko przypomnę, że usuwanie fragmentów wywiadów, tym bardziej obszernych, nie stanowi autoryzacji w rozumieniu Prawa prasowego. Dziennikarze mają pełne prawo takie fragmenty opublikować, jeśli tylko wiernie oddadzą to, co rozmówca powiedział. https://t.co/5R72cIpiFe
Michał Probierz podzielił się swoim nietypowym pomysłem na pracę w reprezentacji Polski. Obecny selekcjoner w rozmowie z Kanałem Sportowym ujawnił, że jest szansa na powrót zgrupowań dla polskich ligowców.
Przed laty niektórzy selekcjonerzy reprezentacji Polski mieli w zwyczaju robić zgrupowania dla Polaków występujących na rodzimym podwórku. Takie krótkie obozy najczęściej odbywały się zimą, kiedy w naszym kraju trwała przerwa od rozgrywek klubowych. Była to dla trenera możliwość, by przyjrzeć się z bliska piłkarzom, którzy na pierwszy rzut oka nie mieliby szans dostać powołania do głównej reprezentacji.
Ostatnim selekcjonerem, który praktykował takie przedsięwzięcie była Adam Nawałka. W 2014 roku Nawałka chciał się bliżej przyjrzeć polskim ligowcom. W styczniu tamtego roku Polacy rozegrali dwa mecze towarzyskie poza terminami FIFA, ich rywalem była Norwegia (3:0) i Mołdawia (1:0). Udział w tamtych spotkaniach wzięło wielu naprawdę nieoczywistych piłkarzy. Można tu wymienić m.in. Rafała Leszczyńskiego, Adama Kokoszkę, Wojciecha Gollę, Macieja Wilusza, czy Michała Miśkiewicza. Było też jednak kilku zawodników, którzy w kolejnych latach odegrali znaczące role w reprezentacji, jak m.in. Jakub Wawrzyniak, Michał Pazdan, Łukasz Teodorczyk, Karol Linetty, czy Bartosz Bereszyński.
Powrót do zgrupowań dla polskich piłkarzy występujących na rodzimych boiskach rozważa Michał Probierz. Selekcjoner opowiedział o swoich planach w tym temacie na łamach Kanału Sportowego.
– Też taki pomysł mi się zrodził, ale to z prezesem jeszcze muszę porozmawiać, może by się udało z tych polskich zawodników zrobić jakieś takie krótkie mini-zgrupowanie w Turcji 3-dniowe, albo żeby zagrać jakiś mecz towarzyski – ujawnił Michał Probierz.
– Ale to z trenerami klubowymi musielibyśmy najpierw uzgodnić, czy to w ich planach by nie przeszkodziło, bo wiem, jak sam byłem w klubie, że zawsze jest to jakiś taki problem – dodał.
❗ Zgrupowanie dla LIGOWCÓW w styczniu? M. Probierz o swoim pomyśle, który spróbuje wdrożyć za kilka tygodni 🔎
🗣️ Zrodził mi się taki pomysł. 3-4 dni np. w Turcji, dla zawodników z ligi. Rozegrać jakiś mecz towarzyski. Oczywiście, to wszystko trzeba odpowiednio zaplanować. pic.twitter.com/Ayrpvzfy9L
Rywalem reprezentacji Polski w półfinale baraży o EURO 2024 będzie Estonia. Eksperci wyliczyli procentowe szanse Biało-Czerwonych na wygranie swojej ścieżki baraży.
Eliminacje do Mistrzostw Europy 2024 miały być jedynie formalnością dla reprezentacji Polski. Na papierze łatwa grupa, miało być łatwo, szybko i przyjemnie. Niestety, rzeczywistość brutalnie sprowadziła nas na ziemię. Polacy zakończyli rywalizację za Albanią i Czechami, niewiele zabrakło a wyprzedziłaby nas także Mołdawia. Przed kilkoma dniami musieliśmy pożegnać się z szansami na bezpośredni awans poprzez kwalifikacje.
Pomimo kompromitacji w eliminacjach reprezentacja Polski wciąż może zagrać na EURO 2024. W marcu Polacy zagrają jeszcze w barażach Do awansu potrzebne będą dwa zwycięstwa. Pierwszym rywalem Biało-Czerwonych będzie Estonia. Jeśli uda się to spotkanie wygrać, w meczu o awans Polacy zagrają ze zwycięzcą meczu Walia-Ukraina/Finlandia/Islandia. Rywal dla Walii będzie dopiero losowany. Losowanie odbędzie się już w czwartek.
Statystyczny profil „We Global Football” wyliczył szanse poszczególnych reprezentacji na wygraną w barażach i awans na EURO 2024. Szanse na awans Polaków oceniono na 40,7%.
Pre-draw EURO playoffs qualifying odds
🇬🇷 Greece – 54.4% 🇺🇦 Ukraine – 53.6% 🇵🇱 Poland – 40.7% 🏴 Wales – 37.2% 🇬🇪 Georgia – 34.7% 🇮🇱 Israel – 22.3% 🇫🇮 Finland – 18.2% 🇧🇦 Bosnia – 15.3% 🇮🇸 Iceland – 8.4% 🇱🇺 Luxembourg – 5.6% 🇰🇿 Kazakhstan – 5.2% 🇪🇪 Estonia – 4.4%
Nieco bardziej szczegółowo możliwości Polaków na awans opisał użytkownik „AbsurDB”. Ocenił on procentowe szanse w zależności od rywala, z którym w drugim półfinale zagra Walia oraz od tego, czy potencjalny finał baraży zagramy u siebie, czy na wyjeździe. Przypomnijmy, jest już pewne, że półfinał z Estonią gramy na własnym terenie. O tym, kto będzie gospodarzem finału baraży dowiemy się podczas jutrzejszego losowania.
Jeśli do naszej ścieżki trafi Ukraina, to w przypadku finału baraży w Polsce nasze szanse wynoszą 49%, na wyjeździe 35%. W przypadku wylosowania Finlandii i potencjalnego finału u siebie szanse Polaków wynoszą 65%, a na wyjeździe 43%. Największe szanse Polski na awans będą w przypadku wylosowania Islandii – 66% jeśli finał będzie w Polsce i 45% jeśli na wyjeździe.
Gramy w barażach z 🇪🇪 Jeśli z Dywizji B jako rywal 🏴 będzie wylosowana: 🇺🇦 -> mamy 49% szans na awans na #Euro2024 jeśli zwycięzca naszego meczu będzie grał finał w domu (35%szans jeśli na wyjeździe) 🇫🇮65% szans w domu (43% na wyjeździe) 🇮🇸66% szans w domu (45% na wyjeździe) https://t.co/1iqFqNvT2Y
Na zakończenie 2023 roku reprezentacja Polski pokonała w meczu towarzyskim Łotwę 2:0. Co do powiedzenia po tym meczu mieli kibice i eksperci? Zebraliśmy dla Was kilka wypowiedzi, które pojawiły się w mediach społecznościowych.
W piątek reprezentacja Polski zakończyła eliminacje do EURO 2024. W ostatnim meczu Polacy zremisowali 1:1 z Czechami. Taki wynik przekreślił szanse Biało-Czerwonych na bezpośredni awans na EURO 2024. Polacy będą mieć jeszcze jedną szansę na awans do turnieju w Niemczech. W marcu zostaną rozegrane baraże. Rywalem Polski w półfinale będzie Estonia.
Dziś Polacy zakończyli 2023 roku meczem towarzyskim z Łotwą. Biało-Czerwoni odnieśli zwycięstwo 2:0. Bramki w dzisiejszym meczu zdobyli Przemysław Frankowski i Robert Lewandowski.
W dzisiejszym meczu nasi reprezentanci zrobili to, co do nich należało i odnieśli zwycięstwo. Ich gra nie rzucała jednak na kolana. Pomimo meczu ze zdecydowanie niżej notowanym rywalem Polacy nie zdołali w pełni zdominować tego spotkania. Do końca zadowoleni z tego meczu nie są eksperci i kibice. Zebraliśmy w tym tekście część ich komentarzy.
Uff, jak dobrze, że to już koniec „popisów” reprezentacji w tym roku. Już od dawna aż tak bardzo mnie nie zmęczyła. Chyba od przegranych – z Łotwą – eliminacji Euro’04 za Bońka. Czyli od ponad dwóch dekad… Wróciliśmy do ówczesnej siermięgi; smutny czas😞
Niewiele ten mecz dał dobrych wniosków. Więcej chaosu, niż składnej gry. Nadal proste błędy i defensywa strasznie elektryczna. Przepchnięte zwycięstwo z Łotwą, takie są fakty. #POLLVA
Niby wygrali,ale mecz ogólnie nie porywał,dużo chaosu we własnym polu karnym,ale też pod bramką Łotyszy można było się trochę lepiej zachować w niektórych sytuacjach#POLLVA
Widać było w drugiej połowie kto jest w formie. Marcin Bułka to szef i jego świetna forma była bardzo widoczna. Pewny siebie, mocno dyrygował defensywą. Czekam na kolejne występy w kadrze. #POLLVA
Reprezentacja Włoch uzyskała bezpośredni awans na Mistrzostwa Europy 2024. Jest to dobra wiadomość dla reprezentacji Polski, która dzięki temu uniknie Włochów w barażach. Przed ostatnim dniem kwalifikacji w grze pozostają już tylko dwa warianty potencjalnych rywali Polaków w barażach.
Obecni mistrzowie Europy do ostatniej kolejki eliminacji drżeli o awans na turniej w Niemczech. Ostatecznie Włosi zdołali uzyskać bezpośredni awans. W ostatnim meczu zremisowali z Ukrainą. To właśnie kosztem naszych wschodnich sąsiadów Włosi zakwalifikowali się na EURO 2024. Na koniec eliminacji obie reprezentacje miały tyle samo punktów, o awansie zadecydował lepszy bilans bezpośrednich starć.
Awans Włochów jest kapitalną wiadomością dla reprezentacji Polski. Dzięki temu Polacy unikną Włochów w marcowych barażach o EURO. Co więcej, Biało-Czerwoni już dziś są pewni tego, że będą gospodarzem półfinału baraży. O tym, kto będzie gospodarzem finału baraży w naszej ścieżce zadecyduje losowanie.
Z kim Polska zagra w barażach?
Ostateczny układ ścieżki „A” baraży o EURO, w której znajdzie się Polska, poznamy już jutro, kiedy zapadną ostateczne rozstrzygnięcia. Na dziś pozostają już zaledwie dwa warianty. Dla nas najważniejsza jest walka o bezpośredni awans między Chorwacją a Walią. Ten kto nie zdoła się zakwalifikować, zagra w „polskiej” ścieżce baraży. W uprzywilejowanej pozycji jest Chorwacja, która ma na swoim koncie dwa punkty więcej.
Wariant A
Pierwszy wariant, to bezpośredni awans Walii. Wówczas w barażach zagra Chorwacja, która w półfinale zmierzy się z Estonią. Polska zagra z kimś z trójki Finlandia, Ukraina, Islandia. Potencjalny rywal w takim przypadku zostanie wylosowany.
Wariant B
Drugi wariant, to bezpośredni awans Chorwacji. Tym samym w barażach zagrałaby Walia. Z perspektywy reprezentacji Polski jest to rozwiązanie zdecydowanie bardziej korzystne. Oznaczałoby to, że Polska w półfinale baraży zagrałaby z Estonią. Z kolei Walia stawiłaby czoła komuś z trójki Finlandia, Ukraina, Islandia.
Michał Probierz przedstawił skład reprezentacji Polski na jutrzejszy mecz z Łotwą. W porównaniu z poprzednim meczem w wyjściowej XI Biało-Czerwonych nie dojdzie do wielu zmian.
Reprezentacja Polski zakończy listopadowe zgrupowanie meczem towarzyskim. Rywalem Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Łotwy. Spotkanie zostanie rozrgrane we wtorek o 20:45 na Stadionie Narodowym.
Na papierze faworytem tego spotkania zdecydowanie będzie reprezentacja Polski, nawet pomimo ostatnich słabych wyników. Mimo że Łotwa jest znacznie niżej notowana od Polski, sztab naszej reprezentacji potraktuje ten mecz poważnie. Na przedmeczowej konferencji prasowej Michał Probierz wskazał, na co w tym pojedynku będzie chciał zwrócić uwagę. Selekcjoner mówił m.in. o tym, by zwiększyć liczbę oddawanych strzałów. Przyznał także, że chce doskonalić pressing i utrzymywanie się przy piłce.
W przededniu meczu z Łotwą selekcjoner reprezentacji Polski zaskoczył kibiców i przestawił cały skład na ten pojedynek. Probierz nie zamierza przeprowadzać rewolucji i traktuje ten mecz poważnie. W porównaniu do ostatniego meczu dojdzie do zaledwie kilku zmian. W bramce po jednej połówce mają zagrać Skorupski i Bułka.
Skład reprezentacji Polski:
Skorupski/Bułka – Frankowski, Kiwior, Wieteska, Bednarek, Zalewski – D. Szymański, S. Szymański, Piotrowski – Buksa, Lewandowski
Baraże o awans na EURO 2024 mają niezwykle skomplikowany schemat. W niniejszym tekście postaramy się Wam wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi.
Od 2016 roku na Mistrzostwach Europy grają 24 europejskie reprezentacje. Większość z nich awans wywalcza poprzez kwalifikacje. W przypadku nadchodzącego turnieju w Niemczech walka w kwalifikacjach toczy się o 20 biletów na EURO. Pewni awansu, jako gospodarze, są także Niemcy. Pozostałe 3 miejsca są zarezerwowane dla drużyn z baraży.
Zespoły biorące udział w barażach są wyłonione na podstawie ogólnego rankingu minionej edycji Ligi Narodów. W przypadku EURO 2024 będziemy odwoływać się do Ligi Narodów w sezonie 2022/2023.
Baraże o EURO 2024 będą toczyły się w trzech ścieżkach. Z każdej z nich awans na Mistrzostwa Europy uzyska jedna reprezentacja. Pierwsza z nich jest przeznaczona dla dywizji „A” Ligi Narodów – w niej uczestniczyła Polska. Druga ścieżka to dywizja „B”. Trzecia, ostatnia ścieżka baraży przeznaczona jest dla dywizji „C” Ligi Narodów. W każdej ze ścieżek udział biorą po 4 reprezentacje. Rozgrywane są zatem dwa półfinały oraz finał. By awansować na EURO, należy w swojej ścieżce wygrać dwa mecze.
Zwycięzcy każdej z grup w ligach „A”, „B” i „C” mają pewny awans do baraży o EURO jeszcze przed startem kwalifikacji. W przypadku uzyskania bezpośredniego awansu poprzez standardowe kwalifikacje, miejsce w barażach przechodzi na kolejną najlepszą drużynę danej ligi w klasyfikacji ogólnej, która nie zdołała wywalczyć bezpośredniego awansu. Zespoły są dobierane w kolejności od ligi „C” do ligi „A”. W ścieżkach dla lig „B” i „C” nie mogą się jednak pojawić zespoły z wyższej ligi.
Jeśli w danej lidze są mniej niż cztery zespoły, które nie wywalczyły bezpośredniego awansu w kwalifikacjach, wówczas do danej ścieżki trafia najlepszy zespół klasyfikacji ogólnej dywizji „D” Ligi Narodów, chyba że uzyskałby on bezpośredni awans, to wtedy nie. W tym przypadku jest to Estonia. Co więcej, jeśli w danej lidze są mniej niż trzy drużyny bez awansu na EURO, wówczas do tej ścieżki barażów trafia kolejny najlepszy zespół z klasyfikacji ogólnej Ligi Narodów bez podziału na dywizje. Chyba że w danej ścieżce jest zwycięzca grupy Ligi Narodów, to wtedy jest dobierany najlepszy zespół z niższej ligi. Nie może to być jednak zwycięzca swojej grupy i co oczywiste, musi to być zespół, który nie wywalczył bezpośredniego awansu. Teraz przykład. Jeśli z zespołów grających w dywizji „A” LN tylko dwie reprezentacje nie uzyskają bezpośredniego awansu, wówczas do ścieżki zostanie dokooptowany najlepszy zespół dywizji „D” (Estonia) oraz najlepszy zespół ogólnej klasyfikacji LN niebędący zwycięzcą swojej grupy, czyli któryś z zespołów z dywizji „B”. Zostanie on dobrany poprzez losowanie, pamiętając, że do dywizji „A” nie może trafić zwycięzca grupy z dywizji „B”. Na ten moment do ścieżki „A” trafi ktoś z trójki Finlandia, Ukraina i Islandia. Pewni gry w barażach w ścieżce „B” są Izrael i Bośnia i Hercegowina, którzy są zwycięzcami swoich grup LN.
Klasyfikacja ogólna Ligi Narodów, źródło: Wikipedia
Losowanie ścieżek rozpoczyna się od ligi „C”, przez ligę „B” do ligi „A”. Pary są dobierane na podstawie ogólnej klasyfikacji Ligi Narodów. Najlepsza drużyna zmierzy się z najgorszą, a druga z trzecią. Jeśli z danej ligi do baraży zakwalifikują się więcej niż 4 zespoły, wówczas przeprowadzone jest losowanie, które wyłoni, która z drużyn trafi do ścieżki z wyższej ligi. To tłumaczy, dlaczego w aktualnym przypadku do ścieżki dywizji „A”, trafi jeden z zespołów Finlandia, Ukraina, Islandia. Pozostałe dwa utworzą ścieżkę „B” z Izraelem i Bośnią i Hercegowiną.
Gospodarzami półfinałów będzie pierwszy i drugi najlepiej sklasyfikowany zespół danej ścieżki wg ogólnej klasyfikacji Ligi Narodów. Gospodarz finału zostanie wyłoniony w drodze losowania.
Robert Lewandowski w pozytywnych słowach wypowiedział się po meczu z reprezentacją Czech. Kapitan Biało-Czerwonych pochwalił zespół za m.in. rozgrywanie, czy też przejścia z defensywy do ofensywy. Jak sam stwierdził „widać progres”.
Reprezentacja Polski zremisowała z Czechami 1:1 w ostatnim meczu kwalifikacji do EURO 2024. W całych eliminacjach Polacy uzbierali zaledwie 11 punktów. Nie pozwoliło to na bezpośredni awans na EURO. Polacy mają jeszcze szansę dostać się na turniej w Niemczech poprzez baraże. Te zostaną rozegrane w marcu.
Celem na wczorajszy mecz dla reprezentacji Polski było zwycięstwo, by wciąż utrzymać szanse na bezpośredni awans na EURO. Niestety, nie udało się tego zrealizować. Styl gry prezentowany przez zespół Probierza również nie rzucał na kolana. Polacy nie zdołali stworzyć sobie zbyt wielu dogodnych szans do zdobycia bramki. Mimo to pewne pozytywy i progres w grze zespołu widzi kapitan, Robert Lewandowski. W podobnych tonach po meczu wypowiadał się także Jan Bednarek.
– Staraliśmy się zrobić wszystko. Czy to wystarczyło? No nie, bo tylko remis. Z przebiegu gry naprawdę było widać dobrą grę z naszej strony. Rozgrywaliśmy, utrzymywaliśmy się przy piłce, przegrywaliśmy z jednej strony na drugą. Dochodziliśmy do pola karnego, ale tam czasami brakowało tego ostatniego podania – ocenił Robert Lewandowski.
– Przejście z fazy defensywnej do ofensywnej to naprawdę wyglądało nieźle. Ale remis to dziś jest za mało – dodał.
– Dużo dziś pozytywów widzę. Ale oczywiście jesteśmy rozczarowani, jeśli chodzi o całe eliminacje. Dziś była próba ratowania tego, co przez te eliminacje od początku nie funkcjonowało i ciężko te mecze niektóre wyglądały. Dzisiejszy mecz widać jakiś tam progres, ale oczywiście w tej chwili musimy skupić się na tych barażach – podkreślił Lewandowski.