John van den Brom na wylocie z Lecha Poznań. Klub szuka nowego trenera

John van den Brom jest coraz bliżej odejścia z Lecha Poznań. Władze Kolejorza przeczesują rynek w poszukiwaniu następców holenderskiego trenera.

Nieprzerwanie od lipca 2022 roku John van den Brom jest trenerem Lecha Poznań. Holenderski szkoleniowiec poprowadził Kolejorza już w 80 oficjalnych meczach, wygrywając 41 z nich. Zdecydowanie największym sukcesem holenderskiego trenera w trakcie pracy w Lechu było dotarcie do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy w zeszłym sezonie.

Sezon 2023/2024 nie układa się jednak po myśli piłkarzy, sztabu, kibiców i władz Lecha Poznań. Już na samym początku sezonu Kolejorz odpadł z europejskich pucharów, przegrywając w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. To oznaczało błyskawiczne zakończenie przygody poznańskiego klubu na arenie międzynarodowej, gdzie po zeszłym sezonie kibice mieli chrapkę na ponowne zawojowanie Ligi Konferencji. Nie najlepiej jest także na krajowym podwórku. Na ten moment Lech zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli, a wkrótce mogą go wyprzedzić Raków i Legia, którzy mają zaległe mecze do rozegrania.

Dziś Lech Poznań po raz kolejny stracił punkty w rozgrywkach Ekstraklasy. W niedzielne popołudnie Kolejorz poległ na własnym terenie z Piastem Gliwice. To rozwścieczyło kibiców. Po tym meczu ważną informacje odnośnie przyszłości Johna van den Broma przekazał Dawid Dobrasz.

Jak informuje Dawid Dobrasz z Meczyków, pozycja Johna van den Broma jest mocno zagrożona. Holender ma ważny kontrakt do końca tego sezonu. Niewykluczone jednak, że nie zdoła ona wypełnić swojego kontraktu. Jak czytamy, odejście van den Broma jest przesądzone. Otwartą kwestią pozostaje jednak czas, kiedy to nastąpi.

Według informacji Dawida Dobrasza, władze Lecha Poznań rozglądają się za nowym trenerem. Poszukiwania trwają już od miesiąca. John van den Brom pozostaje na stanowisku ze względu na to, że na rynku nie ma odpowiedniego kandydata na to stanowisko. Potencjalny kandydat ma być zgodny z filozofią klubu.


źródło: meczyki.pl

Robert Lewandowski nie myśli o końcu kariery. „Fizycznie czuję się bardzo dobrze”

Robert Lewandowski udzielił ostatnio wywiadu hiszpańskim mediom. Piłkarz FC Barcelony poruszył kilka ciekawych tematów jak m.in. zakończenie kariery, czy też podjęcie pracy w roli trenera.

Od lipca 2022 roku Robert Lewandowski jest piłkarzem FC Barcelony. Początek przygody polskiego napastnika w drużynie z Katalonii był znakomity. Od listopada zeszłego roku w jego grze zaczęły pojawiać się jednak pewne mankamenty. Do tej pory w bordowo-granatowych barwach rozegrał 63 mecze, strzelił 41 bramek i zanotował 12 asyst.

W ostatnich dniach Lewandowski udzielił wywiadu na łamach „Club del Deporte”. Jednym z poruszonych tematów było zakończenie kariery przez polskiego napastnika. 35-latek przyznał, że ma jeszcze przed sobą kilka lat grania. Dodał, że fizycznie czuje się bardzo dobrze.

– Nie myślę o tym, co już wygrałem, ani o tym, co już zrobiłem. Wciąż mam w sobie to uczucie i tę pasję. Myślę, że mogę jeszcze grać w piłkę przez trzy lub cztery lata, ponieważ fizycznie czuję się bardzo dobrze – przekazał Robert Lewandowski.

Nie da się jednak ukryć, że Polakowi jest już bliżej końca kariery, niż jej początku. Co będzie robił Robert Lewandowski, kiedy skończy grać w piłkę? Dla wielu piłkarzy naturalną koleją rzeczy jest przejście na drogę trenera. Na taki ruch zdecydowany nie jest jednak jeszcze Lewandowski. Na razie nie widzi się w roli trenera, choć nie wyklucza tej opcji.

– Trudno będzie żyć, nie będąc piłkarzem po zakończeniu kariery. Bycie trenerem? Wiem, że to bardzo trudna praca. Nie jestem pewien, czy będę gotowy, ponieważ musisz być w 100% skoncentrowany na piłce nożnej – powiedział Robert Lewandowski.

– Mówię ci to teraz, ale za pięć lub siedem lat będę tęsknił za szatnią, zapachem i całą tą atmosferą i powiem: OK, może spróbuję. Ale na razie nie widzę siebie w roli trenera – dodał.


źródło: fcbarca.com

Przedziwna sytuacja w Pucharze Hiszpanii. Sędzia nie zauważył zdobytej bramki [WIDEO]

Sędzia jednego z meczów Pucharu Hiszpanii nie dostrzegł prawidłowo zdobytej bramki. Piłkarze zdołali go jednak przekonać i szybko naprawił swój błąd.




W środę rozegrano część meczów 1/32 finału Pucharu Hiszpanii. W jednym z nich zmierzyły się ze sobą Yeclano Deportivo i Rayo Vallecano. Zwycięstwo padłu łupem faworyzowanych przyjezdnych wynikiem 2:0. Kwestia zwycięstwa rozstrzygnęła się jednak dopiero w ostatnich minutach meczu. Bramki zdobyli Radamel Falcao i Raul de Tomas.




Do dużej kontrowersji doszło jednak w doliczonym czasie gry. Przy wyniku 1:0 strzał na bramkę rywali oddał Raul De Tomas. Po uderzeniu piłka trafiła do siatki gospodarzy.




Po drugiej bramce zdobytej przez Rayo na skromnym stadionie Yeclano zapadła cisza. Gospodarze byli już pogodzeni z tym, że za kilka minut odpadną z Pucharu Hiszpanii. Z kolei piłkarze Rayo nie świętowali szczególnie bramki zdobytej przeciwko 3-ligowcom. To mogło skłonić sędziego tego meczu, by nie zaliczyć bramki Dla Rayo. Myśląc, że piłka trafiła w boczną siatkę, podyktował rzut od bramki dla gospodarzy. Dopiero pod naporem piłkarzy gości zmienił swoją decyzję i bramkę uznał. Całą sytuację zobaczycie poniżej.




Jakub Kwiatkowski przerwał milczenie i opublikował komunikat. „Trudno zebrać myśli…”

Jakub Kwiatkowski opublikował komunikat odnośnie zakończenia swojej pracy w Polskim Związku Piłki Nożnej. Były już rzecznik prasowy PZPN i dyrektor reprezentacji Polski podsumował 11 lat pracy w polskiej federacji i podziękował wszystkim za współpracę.




We wtorek media poinformowały o nadchodzącym zakończeniu współpracy na linii Jakub Kwiatkowski – PZPN. Kwiatkowski pracował w polskiej federacji przez 11 lat. Najpierw pełnił funkcję rzecznika prasowego federacji, a kilka lat później objął także stanowisko team managera pierwszej reprezentacji.




Komunikat PZPN

Na oficjalne oświadczenie ze strony Polskiego Związku Piłki Nożnej musieliśmy poczekać do czwartkowego poranka. Federacja w dosłownie jednym zdaniu poinformowała o zakończeniu współpracy z Jakubem Kwiatkowskim. Dowiedzieliśmy się, że decyzja została podjęta przez selekcjonera Michała Probierza i dyrektora Departamentu Komunikacji i Medów Tomasza Kozłowskiego.




Komunikat Kwiatkowskiego

Kilka chwile po opublikowaniu komunikatu przez PZPN milczenie przerwał także sam Jakub Kwiatkowski. Wrzucił on swoje oświadczenie na osobisty profil na Twitterze. Podsumował 11 lat pracy w PZPN i podziękował za współpracę.

„Trudno zebrać myśli i ubrać w słowa 11 lat pracy w PZPN. Dokładnie tyle wybiło 3 grudnia. Ale jak to w życiu bywa coś się kończy i coś się zaczyna.

Jak dowiedzieliście się wszyscy z opasłego i anonimowego komunikatu PZPN nadszedł dzień, w którym skończyłem swoją niesamowitą przygodę w pracy z reprezentacją.

Były to fantastyczne chwile, pełne wzlotów i upadków, niezapomnianych emocji, poznania niesamowitych i interesujących ludzi, ale również tych najgorszych typów (tak do was mówię!.

Gdyby to ode mnie zależało, to oczywiście ta przygoda trwałaby dłużej, ale na pewne rzeczy w życiu nie mamy wpływu. Niemniej jednak te 11 lat to kawał historii polskiej piłki, której miałem przyjemność być częścią i to zostanie ze mną na zawsze. Wyjazd na cztery turnieje, dwukrotnie EURO i dwukrotnie Mundial. Spełnienie dziecięcych marzeń. Przez ten czas licznik meczów w kadrze dobił do 125. Bilans: 61 zwycięstw, 31 remisów i 33 porażki. Myślę, że nie najgorsza statystyka.

Z tego miejsca dziękuję wszystkim piłkarzom reprezentacji Polski, z którymi mogłem przeżywać tę historię, wszystkim trenerom, z którymi współpracowałem oraz niezapomnianej i niesamowitej grupie kolegów ze sztabu organizacyjnego kadry. Z Wami reprezentacja na pewno dojedzie na EURO 2024! Mając za sobą tak profesjonalną ekipę nie może stać się inaczej. Będę za Was wszystkich bardzo mocno trzymał kciuki! Również dziękuję wszystkim pracownikom PZPN. Będę za Wami tęsknił, ale na pewno nasze piłkarskie ścieżki jeszcze się zejdą.

Dziękuję też kolegom dziennikarzom za współpracę. Starałem się być dla Was i służyć pomocą. Jeśli w czymś Was zawiodłem, to z tego miejsca przepraszam. Dziękuję również kibicom, że miałem przyjemność być łącznikiem pomiedzy wami a piłkarzami. Wiem, że na pewno wielokrotnie oczekiwaliście ode mnie czegość więcej, ale nie zawsze, a może nawet w większości przypadków, pewnych rzeczy nie mogłem głośno wypowiadać. Być może teraz „zwolniony z blokady” będę mógł nieco swobodniej komentować polską piłkę 😉 Na koniec dziękuję za olbrzymie słowa wsparcia ze strony piłkarzy naszej kadry, dziennikarzy i zwykłych kibiców, które nieprzerwanie płyną od wtorku do mnie. To miłe wiedzieć, że mam tylu przyjaciół.

Dziękuję!!!”

 

Marek Papszun blisko powrotu na ławkę trenerską! Prowadzi rozmowy z zagranicznym klubem

Zainteresowanie osobą Marka Papszuna nie maleje. Polski trener prowadzi rozmowy z zagranicznym klubem z południa Europy.




Marek Papszun zasłynął w Polsce za sprawą pracy w Rakowie Częstochowa. Na przestrzeni kilku lat trener wprowadził częstochowski klub na salony, zdobywając m.in. mistrzostwo Polski. Po zakończeniu poprzedniego sezonu Papszun zakończył pracę w Rakowie. Od tego czasu jest bezrobotny.




Po zakończeniu pracy w Rakowie trener Papszun był łączony z licznymi zespołami, nie tylko polskimi. Mówiono o zainteresowaniu Papszunem ze strony takich klubów jak chociażby Szachtar Donieck, Dynamo Kijów, czy Olympiakos Pireus. Papszun był także rozważany przez PZPN do powierzenia mu seniorskiej reprezentacji Polski, ostatecznie prezes Kulesza postawił na Michała Probierza.




Dziś najnowsze wieści w temacie Marka Papszuna dostarczył Tomasz Włodarczyk. Jak się okazuje, 49-latek prowadzi rozmowy z greckim OFI Kreta! Greckie źródła mówią, że negocjacje „zmierzają w pozytywnym kierunku”.




OFI Kreta zajmuje obecnie 8. miejsce w 14-zespołowej lidze greckiej. Od ponad roku trenerem tej drużyny jest litewski trener Valdas Dambrauskas. W ostatniej kolejce OFI przegrało aż 0:4. Ostatnie ligowe zwycięstwo miało miejsce nieco ponad 2 miesiące temu.


źródło: meczyki.pl

Co dalej z Jakubem Kiwiorem? Agent zdradza plany Arsenalu na polskiego piłkarza

Agent Jakuba Kiwiora ujawnił plany Arsenalu na polskiego piłkarza. Pomimo dużego zainteresowania reprezentantem Polski najprawdopodobniej pozostanie on w zespole Kanonierów na dłużej.




Jakub Kiwior trafił do Arsenalu w styczniu tego roku. Kanonierzy zapłacili za polskiego obrońcę 25 milionów euro. 23-latek ma ważny kontrakt z angielskim zespołem do czerwca 2028 roku. Póki co Jakub Kiwior pełni jedynie rolę rezerwowego w zespole Mikela Artety. Przez blisko rok spędzony w Anglii Kiwior rozegrał 19 meczów.




Mimo braku regularnej gry zainteresowanie Jakubem Kiwiorem nie maleje. Co i rusz w mediach pojawiają się nowe plotki łączące 23-latka z uznanymi klubami. W tym kontekście wymieniano m.in. AC Milan. Włoski klub rozważał sprowadzenie Kiwiora na zasadzie wypożyczenia.




Mimo dużego zainteresowania ze strony innych klubów nie wydaje się, by Arsenal chciał oddać swojego rezerwowego zawodnika. Kulisy na łamach „sport.tvp.pl” ujawnił agent zawodnika, Paweł Zimończyk. Jak się dowiadujemy, Kiwior na 99% zostanie w Arsenalu. W obozie piłkarza panuje przekonanie, że jest on zawodnikiem na lata.

– Kuba jest piłkarzem Arsenalu, ma ważny kontrakt i według wszystkich naszych informacji, jest „zawodnikiem na lata”. Na 99 procent zostaje w Londynie. Mamy konkretne zapytania o Kubę z wielu klubów, ale o wszystkim decyduje Arsenal i stanowisko jest jasne. Kuba zostaje w Arsenalu – ujawnił agent Kiwiora.





źródło: sport.tvp.pl

Boniek, Cash i inni reagują na zwolnienie Kuby Kwiatkowskiego. „Będzie nam Ciebie brakowało” [REAKCJE]

Jakub Kwiatkowski ma pożegnać się z pracą w Polskim Związku Piłki Nożnej, taką informację przekazali polscy dziennikarze. W sieci pojawiło się wiele komentarzy w tej sprawie. Głos zabrali chociażby Zbigniew Boniek, czy też Matty Cash.




Po 10 latach pracy Jakub Kwiatkowski ma opuścić Polski Związek Piłki Nożnej. 46-latek pełnił funkcję rzecznika prasowego federacji, a także dyrektora pierwszej reprezentacji. Polscy dziennikarze jak m.in. Mateusz Borek, Tomasz Włodarczyk, czy Maciej Wąsowski przekazali dziś, że wkrótce Kwiatkowski ma opuścić szeregi polskiej federacji. Na oficjalny komunikat musimy jednak niestety poczekać.




W sieci szybko pojawiły się komentarze w tej sprawie. Zdanie w tej kwestii są mocno podzielone. Jedni są zadowoleni z tej zmiany, a drudzy są nią rozczarowani. Za pracę w PZPN podziękował mu były prezes, Zbigniew Boniek.




Kubie Kwiatkowskiemu podziękował także Matty Cash. To w dużej mierze dzięki pomocy Kwiatkowskiego Cash uzyskał polski paszport i trafił do reprezentacji Polski.




Głos w tej sprawie zabrali także dziennikarze, czy kibice. Zebraliśmy kilka wpisów w tym temacie, które pojawiły się na Twitterze.

Legia odwołała się od decyzji UEFA. Kara finansowa została zredukowana

Władze Legii Warszawa odwołały się od decyzji UEFA sprzed kilku tygodni. Europejska federacja uwzględniła odwołanie polskiego klubu i postanowiła zredukować karę finansową.




Pod koniec października UEFA ogłosiła karę wymierzoną w stronę Legii Warszawa. Podstawą sankcji był domowy mecz Legii z Aston Villą (3:2). Europejska federacja postanowiła ukarać Legię karą finansową w łącznej wysokości 41 tysięcy euro. Więcej o tej decyzji UEFA pisaliśmy TUTAJ.




Na karę dla Legii złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, było to blokowanie przejść, za co Legia miała zapłacić 16 tysięcy euro. Kolejnym powodem kary były zamknięte bramy ewakuacyjne, kara za to przewinienie wyniosła 15 tysięcy euro. Ostatnim z elementów składowych było użycie środków pirotechnicznych przez kibiców, kara została oszacowana na 10 tysięcy euro.




Legia postanowiła odwołać się od decyzji Komisji Kontroli, Etyki i Dyscypliny UEFA (CEDB). Odwołanie zostało uwzględnione przez wspomniany organ. Anulowana karę za użycie środków pirotechnicznych (10 tys. euro) i za zamknięcie bram ewakuacyjnych (15 tys. euro). W związku z tym Legia została zobligowana jedynie do zapłaty 16 tysięcy euro za blokowanie ciągów komunikacyjnych i przejść.





źródło: uefa

Erling Haaland może zostać ukarany. Pokłosie reakcji Norwega na kontrowersyjną decyzję sędziego

Erling Haaland może zostać ukarany przez Angielski Związek Piłki Nożnej. Jest to związane z reakcją piłkarza Manchesteru City na kontrowersyjną decyzję sędziego w meczu z Tottenhamem.




W niedzielę Manchester City podejmował na własnym stadionie Tottenham. Niewątpliwy hit 14. kolejki Premier League zakończył się remisem 3:3. Po tym meczu The Citizens zajmują 3. miejsce w tabeli, z kolei Spurs znajdują się na 5. lokacie.




Hitowy mecz nie obył się jednak bez kontrowersji. W roli głównej wystąpił sędzia wspomnianego meczu, Simon Hooper. W doliczonym czasie gry faulowany był Erling Haaland. Norweg szybko jednak wstał z murawy i kontynuował akcję. Sędzia przyznał Manchesterowi przywilej korzyści. Halaand zagrał prostopadłą piłkę do jednego ze swoich kolegów, który wyszedł do sytuacji niemalże sam na sam z bramkarzem rywali. W tym samym momencie sędzia postanowił… przerwać akcję.




Po gwizdku sędziego natychmiast ruszył do niego Erling Haaland. Norwega wyraził swoje niezadowolenie z tej decyzji, co można zaobserwować także poprzez jego żwawą gestykulację. Nawet po zakończeniu meczu grymas nie schodził z twarzy Erlinga.




Niedługo po meczu Erling udostępnił na Twitterze film z tą akcją i podpisał go „wtf”. Dziś Norweg udostępnił także mema ze swoją twarzą wyciętą z momentu, kiedy kłóci się z sędzią.

Jak się jednak okazuje, Erling może zostać teraz ukarany. Taką wiadomość przekazał „ESPN”. Dziennikarze piszą, że angielska federacja może ukarać piłkarza za krytykowanie pracy sędziów. Mowa o wspomnianym wpisie na Twitterze z dopiskiem „wtf”. W regulaminie FA jest specjalny punkt, który mówi o krytycznych komentarzach w mediach społecznościowych. Póki co nie wiadomo jednak, jaka kara może spotkać piłkarza, jeżeli w ogóle zostanie ona na niego nałożona.


źródło: espn

Mocny apel Wojciecha Kowalczyka ws. meczów w Ekstraklasie. „Niech piłkarze przestaną babrać się w śniegu”

Wojciech Kowalczyk wystosował mocny apel odnośnie rozgrywania meczów Ekstraklasy przy zimowej aurze. Były reprezentant Polski zaapelował o to, by nie narażać zdrowia piłkarzy poprzez rozgrywanie meczów w ekstremalnych warunkach.




Zima zawitała do Polski

W ostatnich kilkunastu dniach do Polski dotarła zima, której towarzyszą obfite opady śniegu. W związku z niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi odwołano spotkanie bieżącej kolejki PKO BP Ekstraklasy między Stalą Mielec a ŁKS-em Łódź. Po kilkunastu minutach gry przerwano z kolei mecz Piast Gliwice – Puszcza Niepołomice.




Mecze w śniegu

Część spotkań bieżącej kolejki rozegrano pomimo nie najlepszych warunków do gry w piłkę. Najwięcej kontrowersji wzbudził mecz Korony Kielce z Lechem Poznań. Przed rozpoczęciem meczu murawa wyglądała jeszcze nie najgorzej, jednak wraz z upływem czasu na boisku było coraz więcej śniegu, a mecz piłkarze kończyli z białym puchem po same kostki. Mimo to spotkanie zostało dograne do końca.




Apel Kowalczyka

To właśnie pojedynek Korony z Lechem wywołał wiele emocji wśród kibiców, którzy w krytycznych słowach wypowiadali się odnośnie sensu rozgrywania meczu w takich warunkach. Mocny apel wystosował także Wojciech Kowalczyk. Były reprezentant Polski, a obecnie ekspert, poprosił o to, by nie narażać zdrowia piłkarzy i przekładać mecze, kiedy pogoda nie pozwala na grę w normalnych warunkach.

– Chcemy się bawić w poważną piłkę, to się bawmy. Ale nie narażajmy zdrowia piłkarzy – zaapelował Wojciech Kowalczyk.

– Te mecze, które miały się odbyć i się niepotrzebnie odbyły – a mówię tu o meczu w Kielcach – powinien być przełożony. (…) Mamy tyle terminów, niech piłkarze przestaną babrać się w śniegu. To nie są dzieci, które lepią bałwanki, tylko niech zaczną grać na normalnych płytach – podkreślił były reprezentant Polski.

– Narażamy piłkarzy, tych meczów się nie da oglądać. Najlepiej odbębnić swoje, powiedzieć „cześć, na razie”, tylko co z tego ma kibic, który zapłacił abonament za oglądanie telewizji, w której nie dało się tego oglądać – zauważył popularny „Kowal”.




Koszmarna grupa Polaków na EURO 2024. „Pierwszy raz od dawna przegrane losowanie” [REAKCJE]

Szczęście nie sprzyjało reprezentacji Polski podczas losowania fazy grupowej EURO 2024. O awans do fazy pucharowej będzie niezwykle ciężko, najpierw trzeba się jednak na to EURO dostać. Zebraliśmy komentarze kibiców i dziennikarzy po dzisiejszym losowaniu.




W sobotni wieczór odbyło się losowanie fazy grupowej Mistrzostw Europy 2024. Ceremonia przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć. Na grupę „śmierci” wygląda grupa „B” – znalazły się w niej Hiszpania, Włochy, Chorwacja i Albania. Niewiele słabsza jest „polska” grupa. Rywalami Polaków mogą być Holandia, Francja i Austria.




Żeby myśleć o grze na Mistrzostwach Europy trzeba się najpierw do nich dostać. Polska musi wygrać dwa mecze w marcowych barażach. Jeśli uda się przejść baraże, Polaków czeka bardzo trudne zadanie w fazie grupowej. W pierwszym meczu Polacy zagrają w Hamburgu z Holandią. Następnie w Berlinie podejmą Austrię. Na koniec fazy grupowej na Polaków będzie czekać Francja, a spotkanie mogłoby się odbyć w Dortmundzie.




Większość reakcji kibiców i dziennikarzy jest taka sama – Polaków czeka koszmarnie ciężkie zadanie. Zebraliśmy najciekawsze komentarze w tym temacie, które pojawiły się na Twitterze.




Piłkarz Górnika Zabrze wytłumaczył się ze swojej czerwonej kartki. Nazwał sędziego frajerem

Erik Janža otrzymał czerwoną kartkę za słowa skierowane do sędziego. Po meczu tłumaczył się, że słowo „frajer” użył po słoweńsku, a to nie miało mieć żadnego negatywnego wydźwięku.




W piątkowy wieczór Górnik Zabrze podejmował na własnym stadionie Pogoń Szczecin. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 1:0. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Lawrence Ennali. Górnikowi udało się to spotkanie wygrać, nawet pomimo tego, że mecz musieli kończyć w osłabieniu.




W 70. minucie wspomnianego meczu czerwoną kartkę otrzymał Erik Janža. Górnik musiał kończyć to spotkanie, grając w dziesięciu. Po meczu dowiedzieliśmy się, za co Słoweniec wyleciał z boiska. Jak się okazało, piłkarz użył obraźliwych słów w kierunku arbitra. Spotkanie to prowadził Jarosław Przybysz.




Po meczu Erik Janža wytłumaczył się ze swojej czerwonej kartki na antenie „Canal+”. Słoweniec przyznał, że powiedział sędziemu, że ten jest frajerem. Sęk w tym, że piłkarz użył tego słowa w swoim ojczystym języku. Po słoweńsku „frajer” ma oznaczać coś w stylu „gość”. Piłkarz dodał, że nie miał nic złego na myśli. Nie wiedział, co w Polsce oznacza to słowo.




Mocna wypowiedź Pawła Wszołka. „Traktują nas jak małpy”

Paweł Wszołek w mocnych słowach skomentował to, co wydarzyło się w Birmingham. Piłkarzowi Legii mocno nie spodobało się to, co spotkało polskich kibiców. – Mówimy o tolerancji, a koniec końców nas traktują jak małpy – skomentował Wszołek.




W czwartkowy wieczór Legia Warszawa rozegrała mecz piątek kolejki fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Podopieczni Kosty Runjaicia przegrali na wyjeździe z Aston Villą 1:2. Przed ostatnią kolejką wciąż mają szansę na awans do fazy play-off. Teraz wszystko leży już w rękach, a właściwie w nogach, Legionistów.




Pomimo rywalizacji z uznanym rywalem w Polsce najwięcej mówi się nie o samym meczu, a o tym, co wydarzyło się z udziałem sympatyków Legii. Liczna grupa polskich kibiców ruszyła do Birmingham, by z trybun wspierać swoich piłkarzy. Niestety, lokalne władze podjęły decyzję o niewpuszczeniu polskich kibiców na stadion. To spotkało się z ogromną dezaprobatą zarówno polskich kibiców, jak i piłkarzy.




Swoje zdanie na ten temat po meczu wygłosił Paweł Wszołek. W opinii piłkarza Legii decyzja władz Aston Villa zakrawa o skandal. Na łamach „Viaplay” mówił także o przejawie rasizmu do jakiego – jego zdaniem – doszło.

– Skoro mówimy o takich rzeczach „piłka nożna dla kibiców”, to jak w XXI wieku, w jednej z najlepszej lig świata, mogą się takie rzeczy dziać. To jest uważam skandal na skalę światową – skomentował Paweł Wszołek.

– Wszyscy sobie mówimy „jesteśmy super tolerancyjni” i tak dalej, a koniec końców nas traktują jak małpy – powiedział piłkarz Legii.

– To jest brak szacunku, to jest rasizm. Dla mnie to jest skandal. Skandal, skandal, skandal. Że rodzin tutaj nie wpuszczali, Polaków wyrzucali – dodał Wszołek.




Aston Villa wydała komunikat. Klub podał powód niewpuszczenia na stadion polskich kibiców

Aston Villa wydała komunikat w sprawie wydarzeń wokół wczorajszego meczu Ligi Konferencji Europy. Angielski klub podał powód, dla którego polscy kibice nie zostali wpuszczeni na stadion.




Wczorajszego wieczoru Legia Warszawa rozgrywała wyjazdowy mecz Ligi Konferencji Europy. Rywalem polskiego zespołu była Aston Villa. Pomimo dobrej postawy Legii nie udało jej się zdobyć choćby jednego punktu. Aston Villa wygrała 2:1.




Wyjazd do Anglii na mecz z Aston Villą miał być wielkim świętem dla kibiców Legii. Niestety, na miejscu czekało ich jeszcze większe rozczarowanie. Władze angielskiego klubu postanowiły nie wpuszczać na stadion przyjezdnych kibiców. W związku z tym podczas meczu trybuna gości świeciła pustkami.




W związku z niewpuszczeniem polskich kibiców na trybuny na ulicach Birmingham rozpoczęło się małe zamieszenia. Sympatycy Legii zebrali się pod Villa Park. Kibiców starała przeganiać się policja.




Komunikat odnośnie całego tego zamieszania wydały władze Aston Villi. Władze klubu podały powód, dla którego kibice Legii nie zostali wpuszczeni na stadion. Angielski klub tłumaczy swoją decyzję rzekomymi zamieszkami pod stadionem wywołanymi przez kibiców z Polski. Wybrane części oświadczenia Aston Villi znajdują się poniżej.

„Aston Villa Football Club może potwierdzić, że żaden kibic gości nie został wpuszczony na Villa Park na dzisiejszy mecz UEFA Europa Conference League z Legią Warszawa za radą policji West Midlands w związku z licznymi zamieszkami pod stadionem, które była spowodowane przez kibiców przyjezdnych.”

„Na około godzinę przed rozpoczęciem meczu kibice Legii rozpoczęli zaplanowane i notoryczne akty przemocy wobec funkcjonariuszy West Midlands Police. W następnie tych wydarzeń policja podjęła decyzję o wykluczeniu z udziału w meczu wszystkich kibiców Legii.”

„Aston Villa zdecydowanie potępia zachowanie przyjezdnych kibiców i chciałaby podziękować policji West Midlands za profesjonalizm w bardzo trudnych okolicznościach.”


źródło: aston villa

Holendrzy chcą przesłuchać piłkarza Legii. „Zarzucają naszemu zawodnikowi naruszenie nietykalności cielesnej”

Radovan Pankov ma zostać przesłuchany przez holenderskie służby. W tej sprawie w styczniu ma odbyć się rozprawa w holenderskim sądzie. Sprawę skomentował rzecznik prasowy Legii Warszawa, Bartosz Zasławski.




W październiku Legia Warszawa mierzyła się na wyjeździe z AZ Alkmaar. Po meczu doszło do ogromnego skandalu. Wychodząca ze stadionu w kierunku swojego autobusu drużyna Legii została nagle staranowana przez holenderskie służby. W wyniku zamieszenia poturbowany został Dariusz Mioduski, a do aresztu na noc trafili Josue i Radovan Pankov. Kolejnego dnia obaj piłkarze wyszli na wolność, jednak to nie koniec tej sprawy.




Przeciwko Josue nie są stawiane obecnie żadne zarzuty. Z kolei Radovan Pankov miał rzekomo naruszyć nietykalność cielesną holenderskich służb. W styczniu przyszłego roku ma złożyć wyjaśnienia. Obecność piłkarza na miejscu może nie być jednak obowiązkowa. Wystarczy, że połączy się on zdalnie, a na miejscu pojawi się jego prawnik. Legia wynajęła do tej sprawy holenderskiego adwokata. Informacje przekazał rzecznik prasowy Legii.

Przesłuchanie Pankova odbędzie się w pierwszej połowie stycznia. Być może nie będzie konieczności, żeby nasz zawodnik osobiście musiał się stawić w Holandii. Radovan jest pełnoprawnym członkiem drużyny i normalnie wykonuje swoje obowiązki. W tym temacie nic się nie zmienia – przekazał Bartosz Zasławski, rzecznik prasowy Legii.




Rzecznik prasowy Legii, Bartosz Zasławski, przekazał jeszcze więcej szczegółów w tej sprawie na łamach „sport.tvp.pl”. Przekazał on, że Holendrzy zarzucają Pankovowi naruszenie nietykalności cielesnej. Klub jest przekonany o niewinności swojego podopiecznego.

– Lokalne władze zarzucają naszemu zawodnikowi naruszenie nietykalności cielesnej, choć prawa holenderskiego nie można porównać bezpośrednio do prawa polskiego w kwestii literalnych przepisów. Zachowujemy spokój i jesteśmy przekonani o niewinności naszego piłkarza, wspieramy go – dodał.

Rzecznik prasowy Legii Warszawa przekazał jeszcze więcej ciekawych informacji odnośnie całego tego zamieszania. Jak ujawnił, sprawa ta trafiła do polskiej prokuratury w kontekście rasizmu i ksenofobii wobec Polaków w Alkmaar.

– W tej sprawie toczy się postępowanie również w polskiej prokuraturze – w kierunku pobicia członków sztabu i drużyny oraz rasizmu i ksenofobii w stosunku do Polaków w Alkmaar. Przez polskiego prokuratora został wydany europejski nakaz dochodzeniowy w celu zebrania dowodów, które dostępne są policji i służbom w Holandii – zdradził rzecznik Legii.





źródło: sport.tvp.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.