Fenerbahce wyjdzie z ligi tureckiej i trafi do TOP5? Wielkie plany tureckiego klubu po skandalu

Zaskakujące informacje docierają z tureckich mediów. Zdaniem dziennikarza, Ertema Senera Fenerbahce wciąż zastanawia się nad zbojkotowaniem rozgrywek Super Ligi… myśli nad dołączeniem do innej ligi. Taki scenariusz może się wydarzyć, choć jest trudny do zrealizowania. 




W marcu w Turcji doszło do gigantycznego skandalu. Kibole Trabzonsporu po meczu z Fenerbahce wdarli się na murawę i zaatakowali piłkarzy. Zawodnicy się bronili, wobec czego doszło do jednej wielkiej bijatyki. Klub obwieścił następnego dnia, że będzie się starać opuścić rozgrywki tureckiej Super Lig.

Wejście do innej ligi?

Jak na razie nie pojawiły się nowe informacje w kwestii postępów w sprawie wyjścia Fenerbahce z rozgrywek. Głos zabrał natomiast ceniony w Turcji dziennikarz, Ertem Sener. Reporter przekazał, że klub ma podjąć ostateczną decyzję do 2 kwietnia, po czym przekaże ją opinii publicznej.

Co jednak najciekawsze – po odejściu z Super Lig Fenerbahce musiałoby dołączyć do innej ligi. Jest to jednak proces niezwykle trudny do zrealizowania. Tak czy inaczej działacze mają potężne cele jak włoska Serie A, hiszpańska La Liga czy francuska Ligue 1. W grę mają również wchodzić ligi holenderskie i belgijskie.




Temat jest jednak niezwykle skomplikowany. Na jakiekolwiek informacje o postępach będziemy musieli jeszcze poczekać.

Nowe informacje ws. kontuzji kluczowego kadrowicza. Co z występem przeciwko Walii?

Odnośnie składu reprezentacji Polski na mecz z Walią pojawia się kilka znaków zapytania. Największym jest jednak zdrowie Przemysława Frankowskiego, który nie trenował ostatnio z resztą drużyny. Nowe wieści w sprawie piłkarza Lens przekazał „Przegląd Sportowy Onet”. 




Polska w czwartek wygrała mecz z Estonią (5-1) i awansowała do finału baraży, gdzie zmierzy się z Walią. Niestety, zwycięstwo przypłacone zostało zdrowiem Matty’ego Casha oraz zdobywcy pierwszego gola – Przemysława Frankowskiego. Uraz tego drugiego nie okazał się na szczęście zbyt poważny, ale wciąż trwa walka o przywrócenie zawodnika do pełni sprawności.

Uda się?

Choć kontuzja miała być drobna, to Frankowski ani w sobotę, ani w niedzielę nie trenował z resztą drużyny. Odbył za to zajęcia indywidualne, co zaniepokoiło kibiców i dziennikarzy. Piłkarz Lens zagrał z Estonią dobre spotkanie i jest postrzegany jako faworyt do gry w wyjściowej „jedenastce”.

Szanse na jego wyleczenie są jednak dość spore. Potwierdzają to informacje podane przez „Przegląd Sportowy Onet”. Ostateczna decyzja ma jednak zapaść w poniedziałek.




– Jego szanse na wykurowanie się do wtorku określane są jako duże. Kluczowe będzie to, czy Frankowski zdoła odbyć w trening przedmeczowy z drużyną – napisano. 

Polacy wylecą do Cardiff właśnie w poniedziałek. We wtorek rozegrają z kolei spotkanie z Walią w finale baraży. Stawką będzie awans na Euro 2024 w Niemczech.

Legenda polskiej piłki blisko szokującej decyzji. „Zrzekam się obywatelstwa. Potnę nożyczkami”

Wiele wskazuje na to, że niebawem możemy być świadkami szokującej decyzji jednej z legend reprezentacji Polski. Mowa o Jacku Bąku, który zapowiada zrzeknięcie się obywatelstwa. Wszystko przez sprawę, która toczy się przeciwko niemu.  




W 2023 roku Jacek Bąk usłyszał wyrok, o który głośno zrobiło się w mediach. 51-latek został wówczas ukarany przez sądem grzywną w wysokości 100 tysięcy złotych w związku z zaległościami lokalu, który prowadziła jego była żona.

Zrzeknięcie obywatelstwa

Sprawa przybrała obecnie nieprzyjemny dla Bąka obrót. Były reprezentant Polski czeka obecnie na wyrok sądu drugiej instancji, ale już teraz zapowiada drastyczne ruchy. Przyznał, że jest gotowy do zrzeknięcia się obywatelstwa.

– Lokal jest zamknięty, prąd odłączony, nic tam nie ma. Jeśli przegram tę sprawę, to dopiero się wypowiem… Na razie muszę się hamować i ważyć słowa. Jeśli dostanę wyrok, to będziemy mogli mówić o jakimś oszustwie i złodziejstwie. Jak można w taki sposób szanować obywatela, który w dodatku zrobił coś dla tego kraju? – powiedział na łamach „WP Sportowe Fakty”. 

– Jeśli wyrok drugiej instancji będzie niekorzystny, natychmiast zrzekam się obywatelstwa, długo nie będę czekał. Mam jeszcze obywatelstwo francuskie, więc nim będę się posługiwał. Polskie potnę nożyczkami bez zawahania – grzmiał. 




Bąk reprezentował Polskę w latach 1993-2008. Długo pełnił również funkcję jej kapitana. W sumie z orzełkiem na piersi zaliczył 96 występów i strzelił 3 bramki.

Walijski trener z ostrzeżeniem dla Polski przed finałem baraży. „To mnie niepokoi”

We wtorek odbędzie się mecz Walii z Polską, który zadecyduje o awansie jednej z tych drużyn na Euro 2024. Na antenie portalu meczyki.pl głos na temat nadchodzącego starcia zabrał Piotr Koźmiński. Dziennikarz „WP Sportowe Fakty” rozmawiał niedawno z Adamem Owenem, który przez blisko 10 lat pracował w sztabie szkoleniowym naszych rywali. 




Reprezentacja Polski w miniony czwartek wygrała z Estonią (5-1) w półfinale baraży. Tym samym awansowała do finału, gdzie czeka ją dużo trudniejsze zadanie. Już w najbliższy wtorek „Biało-Czerwoni” zmierzą się w Cardiff z drużyną Walii o być, albo nie być na Euro w Niemczech.

„To mnie niepokoi”

Spotkanie z Walią zapowiada się na bardzo trudne, biorąc pod uwagę okoliczności. Co prawda „Biało-Czerwoni” wygrali wysoko z Estonią, podnosząc swoje morale, ale Walijczycy również odnieśli przekonywujące zwycięstwo.

W półfinale „Smoki” pokonały Finlandię 4-1. Piotr Koźmiński w programie meczyki.pl na YouTube zdradził, jak ocenił ten mecz Adam Owen, który przez lata był członkiem sztabu szkoleniowego Walii.




– Zapytałem go, jak ocenia mecz Walii z Finlandią. Użył trzech słów: agresywność, dominacja, ambicja. To mnie niepokoi. Mówił, że Walijczycy go mocno zaskoczyli i dodał, że jeśli zagrają na podobnym poziomie we wtorek, to Polska będzie miała ogromne problemy – opowiedział dziennikarz WP Sportowe Fakty.

Kamil Grosicki wygłosił płomienną przemowę przed meczem z Estonią. „Stadion ma płonąć!” [WIDEO]

Portal Łączy nas Piłka opublikował na kanale YouTube kulisy wygranego meczu z Estonią (5-1). Widać na nim między innymi odprawę przedmeczową czy nastroje po spotkaniu. Uwieczniono również, jak Kamil Grosicki zagrzewał swoich kolegów do walki jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. 




„Biało-Czerwoni” w miniony czwartek pokonali Estonię 5-1 i awansowali do finału baraży o Euro 2024, gdzie zagrają z Walią. Spotkanie odbędzie się w Cardiff w najbliższy wtorek.

„Ten stadion ma płonąć”

Na kanale Łączy nas Piłka w serwisie YouTube pojawiło się nagranie odsłaniające kulisty spotkania z Estończykami. Na nagraniu zawarto między innymi wzajemne motywowanie się reprezentantów przed meczem w szatni. W głównej roli wystąpił wówczas Kamil Grosicki, który wygłosił płomienną przemowę.

– Ten stadion ma płonąć od pierwszej minuty. Od pierwszej minuty, jedna rodzina. Tylko tak możemy coś osiągnąć. Jeden za drugiego. Mamy jeden cel, jechać na mistrzostwa Europy – krzyczał piłkarz Pogoni. 




– Dzisiaj mega ważny będzie ten doskok, te drugie piłki zbierajmy, żeby oni nie poczuli, że mogą tu drugie piłki zbierać – wtórował Robert Lewandowski. 

Wspomniany fragment od 15:27:

 

Robert Karaś przyłapany na dopingu i… kłamstwie. Szef POLADA wskazał, co wykryto w jego organizmie

W piątek Robert Karaś został ponownie przyłapany na dopingu. Sportowiec zdążył się już wytłumaczyć ze swojego występu, ale nowe światło na sprawę rzucił szef POLADA, Michał Rynkowski. Twierdzi on, że Karaś kłamie. 




Przypomnijmy, że w maju ubiegłego roku okazało się, że sportowiec został po raz pierwszy przyłapany na zażywaniu zakazanych substancji. Miało to miejsce podczas dziesięciokrotnego ironmana w Brazylii, którego zresztą Karaś wygrał, bijąc dodatkowo rekord. Nie nacieszył się tym jednak długo, bo prędko na jaw wyszła wspomniana afera, a jego wynik unieważniono.

Sportowca wówczas zawieszono na dwa lata. Ostatnio wziął jednak udział w ultratriathlonie innej organizacji, w której nie miał wprowadzonego zakazu. Sytuację szerzej opisaliśmy TUTAJ.

Kłamstwa…

Karaś po wyjściu na jaw kolejnej afery opublikował wyjaśnienia na swoich social mediach. Przekonywał w nich, że wykryte w jego organizmie substancje pochodzą jeszcze z zawodów w Brazylii. Szef POLADA, twierdzi jednak, że sportowiec kłamie.




Michał Rynkowski w rozmowie z Radiem ZET wprost określił, jakie substancje wykryto u Karasia. Jedna z nich ma się utrzymywać maksymalnie miesiąc, wobec czego niemożliwym jest znalezienie jej w ostatnich testach.

– Potwierdzam, Robert Karaś znów został przyłapany na dopingu. W jego organizmie wykryto drostanolon i klomifen. Można wątpić w jego wyjaśnienia, dla przykładu ta pierwsza zakazana substancja utrzymuje się w organizmie do 30 dni – mówił Rynkowski. 

Robert Karaś znowu przyłapany na dopingu. Sportowiec zaliczył kolejną wpadkę

W zeszłym roku Robert Karaś został przyłapany na dopingu po zawodach ultratiathlonu w Brazylii. Teraz Polskę obiegła informacja o kolejnej wpadce sportowca. Zdążył już opublikować swoje oświadczenie w mediach społecznościowych. 

Maj minionego roku był początkowo bardzo udany dla Karasia, który pobił z dużym zapasem rekord świata w dziesięciokrotnym Ironmanie. Wynik Polaka został jednak szybko unieważniony. Wszystko przez pozytywny wynik testów antydopingowych. Sportowiec został ukarany dwuletnią dyskwalifikacją i do 2025 roku nie może brać udziału w zawodach International Ultra Triathlon Association.




Kolejna wpadka…

Karaś wziął jednak niedawno udział w zawodach innej organizacji, konkretnie World Ultra Triathlon Association. W niej wspomniana dyskwalifikacja nie obowiązywała, więc nie było żadnych przeciwwskazać do startu Polaka. Prawdopodobnie wkrótce natomiast będzie.

W piątek okazało się, że Karaś ponownie został nakryty na stosowaniu niedozwolonych substancji. On sam zapewnił jednak, że to wyłącznie pozostałości po wpadce z Brazylii, o czym napisał w relacji na Instagramie.

– Otrzymałem informację z USADA, że w moim organizmie nadal znajdują się pozostałości substancji, które wykryto u mnie po zawodach w Brazylii. Nie miałem możliwości przeprowadzenia badań antydopingowych przed ostatnim startem w USA. To niedozwolone – napisał.

– Niestety, nadal mam w sobie pozostałości po tych substancjach. Nie wiem jeszcze, jakie konsekwencje formalne mnie czekają, ale nie to jest najważniejsze – dodał sportowiec.




– Niech moja historia będzie przestrogą dla każdego sportowca, zwłaszcza dla ludzi młodych. Nie szukam wytłumaczeń, muszę ponieść konsekwencje swojej głupoty i nieostrożności. Błąd popełniony 1,5 roku temu zostanie ze mną już na zawsze – podsumował Karaś. 

Piękne obrazki na trybunach Stadionu Narodowego. Kibic przyćmił wysokie zwycięstwo kadry [WIDEO]

Reprezentacja Polski urządziła w czwartkowy wieczór fajerwerki na murawie PGE Narodowego i wygrali z Estonią aż 5-1. Emocji nie brakowało jednak również na trybunach. Jeden z kibiców w trakcie meczu postanowił oświadczyć się swojej wybrance. 




To był przyjemny wieczór dla polskich kibiców. „Biało-Czerwoni” bez większych problemów pokonali reprezentację Estonii 5-1 i pewnie awansowali do finału baraży o Euro 2024, gdzie zagramy z Walią. Na twarzach kibiców, którzy zgromadzili się na trybunach PGE Narodowego, widać było mnóstwo uśmiechów i pozytywnych myśli po festiwalu strzeleckim ekipy Michała Probierza.

Piękne obrazki

Działo się zatem na murawie, ale nie tylko. Kibice świętowali każdego gola Polaków, a jeden z nich postanowił się… oświadczyć! Internet szybko obiegło nagranie, na którym widać jak mężczyzna wykorzystał radość z jednego z trafień i poprosił swoją partnerkę o rękę. Po reakcji można wnioskować, że kobieta powiedziała „tak”.

Będziemy mieli polskie Kings League! W projekcie ma wziąć udział legenda włoskiej piłki

Jakiś czas temu Gerard Pique stworzył Kings League, które okazało się strzałem w „dziesiątkę”. Okazuje się, że wkrótce podobne przedsięwzięcie ma powstać również w Polsce. Nieco szczegółów zdradził Łukasz Gikiewicz w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.




Przypomnijmy na początku, czym w ogóle wspomniane Kings League jest. To projekt piłkarski stworzony przez Gerarda Pique oraz streamera – Ibaia Llanosa. W jej ramach rozgrywane są dynamiczne, 20-minutowe mecze, które urozmaicają różne aktywności, jak supermoce. Za ich pomocą można np. usunąć zawodnika rywali na dwie minuty z boiska czy strzelić gola liczonego razy dwa. W meczach Kings League udział biorą celebryci i influencerzy, ale również byli piłkarze.

Polski odpowiednik

Co ciekawe, wkrótce w naszym kraju ma powstać podobny projekt. Tak przynajmniej twierdzi Łukasz Gikiewicz, który gościł niedawno na kanale Tomasza Ćwiąkały. 36-latek zdradził również, że jest zaangażowany w temat.

– Może niedługo to ruszy. Liga takich gwiazd, zawodnicy z zagranicy. Jestem w to trochę zaangażowany. To będzie coś podobnego do Kings League – przyznał. 

– Jak wracasz po pracy i musisz obejrzeć mecz Warty z Radomiakiem, to w 60. minucie wyłączasz. Powiesz, że nie chcesz tego dziadostwa oglądać. Wydaje mi się, że jak dwa razy piętnaście czy dwadzieścia minut, gdzie zobaczysz byłych reprezentantów, zagraniczne gwiazdy plus ludzi, których dodamy, to będzie ciekawsze. Myślę, że to się przyjmie w Polsce – dodał. 




Gikiewicz stwierdził też, że projekt zdaje się być blisko finalnej realizacji. Wskazał również legendarnego piłkarza, który ma wziąć w nim udział.

– Chcieliśmy ruszyć w kwietniu, ale telewizja zdecyduje. Mecze będą rozgrywane w hali, najprawdopodobniej w Warszawie. Będzie terminarz. Będziesz wiedział, że bierzesz córkę, syna i przyjeżdżasz oglądać Del Piero. Telewizja wyraziła zainteresowanie. Mamy dwóch głównych sponsorów. Myślę, że jest bliżej niż dalej – zdradził. 

TOP 10 najdroższych piłkarzy Ekstraklasy! Lech i Raków podbili ranking

Grupa CIES Football Observatory opublikowała najnowsze wyceny najdroższych zawodników Ekstraklasy. TOP10 zdecydowanie okupują zawodnicy Lecha i Rakowa, który zajęli po 3 pozycje. W rankingu znajdują się jednak również inne drużyny. 




W ostatnich latach do Ekstraklasy wpływały spore pieniądze ze względu na transfery wychodzące zawodników. Najświeższym tego przykładem jest Ernest Muci, który opuścił Legię Warszawa za 10 mln euro. Przed Albańczykiem można wyliczyć też Jakuba Modera, Kacpra Kozłowskiego czy Jakuba Kamińskiego.

Najwartościowszy w Polsce

Każdy tego typu transfer rzutuje na opinię o naszej lidze na światowym podwórku. Widać to choćby w najnowszym rankingu grupy CIES Football Observatory, w którym wyselekcjonowano dziesięciu najwartościowszych piłkarzy grających obecnie w Ekstraklasie.

Najwięcej miejsc przypadło Lechowi Poznań i Rakowowi Częstochowa (po 3). Dwie pozycji okupują piłkarze Legii Warszawa, a po jednej otrzymała Jagiellonia Białystok i Górnik Zabrze.




Zestawienie CIES Football Observatory:

  1. Kristoffer Velde (Lech Poznań) – 6,5 miliona euro
  2. Filip Marchwiński (Lech Poznań) – 5 milionów
  3. Ante Crnac (Raków Częstochowa) – 4,8
  4. Kacper Tobiasz (Legia Warszawa) – 4,6
  5. Dawid Drachal (Raków Częstochowa) – 3,3
  6. Adrián Kaprálik (Górnik Zabrze) – 3,2
  7. Filip Szymczak (Lech Poznań) – 3,1
  8. Juergen Elitim (Legia Warszawa) – 3
  9. Bartłomiej Wdowik (Jagiellonia Białystok) – 2,8
  10. Bogdan Racovițan (Raków Częstochowa) – 2,7

Probierz rozbawił na konferencji. „Mówiłem panu w barze. Rozmawialiśmy tam bez niczego”

Michał Probierz był obecny podczas ostatniej konferencji prasowej przed meczem z Estonią. Selekcjoner reprezentacji Polski odpowiedział na kilka pytań, między innymi o skład. Nie zabrakło przy okazji żartów. 

„Biało-Czerwoni” w czwartkowy wieczór na PGE Narodowym zmierzą się z Estonią w półfinale baraży Euro 2024. Jeśli uda się wygrać nadchodzące starcie, to w finale o awans na turniej w Niemczech Polacy zagrają z Walią lub Finlandią.

„Rozmawialiśmy bez niczego”

Przedmeczową konferencję Michał Probierz rozpoczął od wyrazów wdzięczności dla ekipy PGE Narodowego. Skierował w ich strony podziękowania za przygotowania i udogodnienia dla drużyny.




– Zanim odpowiem na jakiekolwiek pytanie, chciałbym podziękować ekipie ze Stadionu Narodowego, która zapewniła nam tutaj idealne warunki. Doceniamy to bardzo – zaznaczył selekcjoner. 

Później szkoleniowiec odpowiadał już na pytania dziennikarzy. Kilka z nich dotyczyło Kamila Grosickiego, którego sporo osób typuje jako kandydata do gry w podstawowej „jedenastce”. Probierz jednak pozostał do końca nieugięty i nie odpowiedział jednoznacznie, czy od początku postawi na weterana Pogoni Szczecin.

– Kamil może znaleźć się w podstawowym składzie. Już odpowiadałem panu w barze – mówił Probierz, po czym od razu dodał – też może od razu dopowiem, że rozmawialiśmy tam bez niczego, by później nie było niedomówień – zażartował.

Pamiętajmy, że w półfinale baraży mogą czekać nas rzuty karne. Michał Probierz przyznał na konferencji, że jest świadom takiej możliwości i przygotował zespół pod tym kątem. Selekcjoner ma jednak nadzieję i wierzy w to, że uda się wygrać w regulaminowym czasie.




– Czy trenowaliśmy rzuty karne? Tak, przed każdym meczem barażowym uważam, że trzeba to robić, choć wierzę, że do nich nie doprowadzimy. Wiemy, że to zespół, który ma stabilną defensywę. Też wysokich piłkarzy, którzy starają się płynnie przechodzić do kontrataków. Ale my chcemy patrzeć na siebie – podsumował selekcjoner. 

Polsat ma stracić prawa do Ligi Mistrzów! Kto przejmie transmisje? Kibice mogą się ucieszyć

Portal meczyki.pl twierdzi, że niebawem możemy być świadkami zmiany posiadacza praw do transmitowania Ligi Mistrzów w naszym kraju. Z ich informacji wynika, że Polsat może wkrótce stracić taką możliwość. Walkę o prawa do LM mają ponoć trafić do Canal+.




Polsat posiada prawa do transmitowania Ligi Mistrzów od 2021 roku. To na tej stacji możemy oglądać obecną edycję najbardziej prestiżowych rozgrywek Starego Kontynentu. Wkrótce może się to jednak zmienić.

Powrót?

Według portalu meczyki.pl, Polsat od przyszłego sezonu nie będzie już transmitować w Polsce Ligi Mistrzów. Jak czytamy, prawa ma nabyć ponownie Canal+, które realizowało transmisje z LM w latach 2013-2018. Nowa umowa zdaniem „Meczyków” miałaby obowiązywać na kolejne trzy sezony.




Portal zaznacza jednak, że nie oznacza to całkowitego rozbratu Polsatu z europejskimi rozgrywkami. Stacja może nabyć prawa do transmisji Ligi Europy i Ligi Konferencji, które obecnie należą do Viaplay.

Robert Lewandowski skomentował pytanie o Julię Żugaj. Tak zareagowała reszta kadry [WIDEO]

Na poniedziałkowej konferencji prasowej Robert Lewandowski został zapytany przez jednego z dziennikarzy o spotkanie z Julią Żugaj, znaną polską influencerką. Sytuacja odbiła się szerokim echem, wzbudzając sporo śmiechu wśród kibiców, ale również wśród zawodników. „Lewy” odniósł się do niej w najnowszym vlogu na kanale Łączy Nas Piłka. 




Reprezentacja Polski przebywa obecnie w Warszawie na zgrupowaniu. Kadra przygotowuje się do meczu barażowego z Estonią. Jeśli uda się przejść w czwartek najbliższych rywali, to kilka dni później zmierzymy się o awans z Finlandią lub Walią.

„Serio…?”

W poniedziałek odbyła się konferencja prasowa z udziałem Roberta Lewandowskiego i Michała Probierza, w związku ze startem zgrupowania. Kapitan „Biało-Czerwonych” usłyszał nietypowe pytanie od jednego z dziennikarzy. Chodziło o spotkanie z Julią Żugaj, znaną polską influencerką. Wówczas „Lewy” się tylko zaśmiał, a pytanie ominięto, ale odniósł się do niego w najnowszym vlogu na kanale Łączy Nas Piłka.




– To pytanie było poniżej pasa. Spotkałem się ostatnio z Żugaj, to taka influencerka, była w Barcelonie. Dziennikarz na konferencji zadaje mi pytanie, czy wpłynęło to na moją formę i czy jestem żugajką. Serio…? – mówił rozbawiony Lewandowski.

Co ciekawe, według Przemysława Langiera ze goal.pl, wspomniane pytanie miało pozytywnie wpłynąć na atmosferę w drużynie. Kadrowicze mają się podśmiechiwać z poniedziałkowej konferencji.

– Z tego, co słyszę, po poniedziałkowej konferencji temat żugajek wywołał całkiem sporą beczkę wśród kadrowiczów i generalnie stał się tematem przewodnim. I czego tu się spinać na jedno pytanie odbiegające od tej sztywnej pompki, gdy pytanie z kosmosu robi w drużynie atmosferę – napisał dziennikarz. 

Łukasz Gikiewicz został oszukany przez swojego agenta? Mocne oskarżenia w stronę byłego kadrowicza

Łukasz Gikiewicz udzielił wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale na jego kanale. Bramkarz podzielił się w rozmowie niemiłą sytuacją z czasów, gdy jego interesy reprezentował Marek Citko. 36-latek twierdzi, że został przez niego oszukany. 




Gikiewicz gra obecnie w KTS Weszło, ale jego CV jest bardzo bogate. W samej Polsce występował między innymi w ŁKS-ie Łódź, Śląsku Wrocław czy Polonii Bytom. Od 2013 roku grał natomiast w Omonii Nikozja, po której zaliczył mnóstwo egzotycznych lig. Swoich sił próbował w Bułgarii czy Rumunii, ale grał również w Tajlandii, Arabii Saudyjskiej, Katarze czy w Indiach.

Oszukany przez byłego kadrowicza?

36-latek udzielił ostatnio wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale na jego kanale w serwisie YouTube. Napastnik w rozmowie wrócił do początków swojej kariery i wspomniał o współpracy z Markiem Citką, który reprezentował wówczas jego interesy. Gikiewicz otwarcie przyznał, że czuje się przez niego oszukany.

– No on powie, że mnie nie oszukał, ja powiem, że on mnie oszukał. Podpisałem papier in blanco. Dlaczego? Bo miałem 19 lat w ŁKS-ie, 20. Byłem głupi, zaufałem. Bo otwierał bagażnik i dawał buty Nike’a, tak działają agenci. Niestety, za głupotę się płaci i zapłaciłem – powiedział Gikiewicz.




– Za każdy zmieniony klub muszę zapłacić karę i chyba tam było za każdy klub po 20 tys. euro. I zapłaciłem chyba 80, 70, nie wiem. Tak, no przegrałem. To nie chodziło też na jak długi okres, bo ja tak często zmieniałem kluby. Gdybym nie zmienił, to bym się nie wpakował w ten problem, ale po prostu, że zmieniałem, to się wpakowałem – dodał. 

Hit transferowy z udziałem trenera w Ekstraklasie? Media informują o możliwej zmianie w Cracovii

Według portalu „WP Sportowe Fakty” Jacek Zieliński po sezonie zostanie zwolniony z Cracovii. Pojawiło się już nawet nazwisko jego potencjalnego zastępcy. Mówi się o ruchu, który byłby zostać odebrany jako hit. 




Mimo kapitalnego startu rundy wiosennej i wygranej 6-0 z Radomiakiem, Cracovia znalazła się w kryzysie. Od tamtego efektownego zwycięstwa „Pasy” nie wygrały żadnego z pięciu kolejnych meczów. W związku z tym spadła na 14. miejsce w tabeli Ekstraklasy i ma zaledwie cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.

Trenerski hit transferowy?

Kryzys może się odbić na pozycji Jacka Zielińskiego, który pracuje w Cracovii od 2021 roku. Portal „WP Sportowe Fakty” twierdzi, że 62-latek znalazł się na wylocie z klubu. Jego kontrakt, obowiązujący do końca sezonu, najprawdopodobniej nie zostanie przedłużony, niezależnie od kolejnych wyników.

– Według informacji WP SportoweFakty, wygasająca z końcem sezonu umowa 62-latka nie zostanie przedłużona bez względu na to, czy Jacek Zieliński spełni postawione przed nim wymagania, czy nie – czytamy. 

Portal twierdzi również, że wybrano już następcę Zielińskiego. Tym miałby zostać obecny szkoleniowiec Warty Poznań – Dawid Szulczyk.




– Na następcę Zielińskiego w Cracovii wytypowano Dawida Szulczka. Według naszych informacji angaż 34-latka przy Kałuży 1 jest na ostatniej prostej – informuje „WP Sportowe Fakty”.

Jeśli taki transfer doszedłby do skutku, to mówilibyśmy o hitowym ruchu trenerskim w Ekstraklasie. Dawid Szulczyk uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych polskich szkoleniowców młodego pokolenia. Szczególnie pokazał to ubiegły sezon, w którym Warta długo biła się o 5. miejsce w tabeli, choć finalnie skończyła go na 8. pozycji.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.