Michał Skóraś rozmawia z klubem z Serie A! Transfer wisi w powietrzu

Według informacji „FootballScout” Michał Skóraś jest dogadany w sprawie transferu do Serie A. Skrzydłowy chce jednak dokończyć sezon w Lechu Poznań. 

22-latek ma za sobą dobrą połowę sezonu. W 30 występach dla „Kolejorza” zdobył 10 goli i zanotował 3 asysty. Pojechał także na mistrzostwa świata z reprezentacją Polski.

Czas na zmiany?

Dobra forma prezentowana w Lechu zarówno w Ekstraklasie, jak i Lidze Konferencji może zaowocować transferem do mocniejszej ligi. „FootballScout” informuje na Twitterze, że Skóraś dogadał się już z Bologną. Mają się już toczyć rozmowy między klubami.

Skrzydłowy nie chce jednak odchodzić z Bułgarskiej już tej zimy. Sezon miałby dokończyć w Lechu, a do Włoch przenieść się dopiero po jego zakończeniu.

Robert Lewandowski tłumaczy zachowanie reprezentantów. „Bardzo mi przykro”

Reprezentanci Polski z Kataru wrócili w niekompletnym składzie. Spora część zawodników od razu udała się na swoje urlopy. Robert Lewandowski skomentował zamieszanie wokół kadry na łamach „Przeglądu Sportowego Onet”. 

Reprezentacja Polski wróciła z mundialu dzień po porażce z Francją (1-3) w 1/8 finału. Drużyna była jednak niekompletna. Część piłkarzy na własną rękę zorganizowała sobie podróż powrotną, aby od razu udać się na urlop.

Był jasny komunikat

Wokół tej sprawy narosło nieco kontrowersji. Robert Lewandowski na łamach „Przeglądu Sportowego Onet” wyjaśnił, że niektórzy reprezentanci dużo wcześniej informowali, że wrócą z Kataru na własnych warunkach.

– Jeszcze zanim wyjechaliśmy do Kataru, z mojej strony i też ze strony wielu piłkarzy od razu była informacja, że będziemy chcieli po mundialu wyjechać od razu na jakieś krótkie wakacje – skomentował Lewandowski. 

– Ten mundial jest nietypowy, odbywa się w środku sezonu, jest bardzo mało czasu na odpoczynek. Nie chcieliśmy tracić czasu na podróże w tę i z powrotem. To od początku było ustalone, naprawdę wiedzieliśmy, że połowa piłkarzy nie wróci od razu do Polski – dodał.

Kadrowicze, którzy wrócili do kraju nie spotkali się ani z kibicami, ani z czekającymi na nich dziennikarzami. Samolot przewożący reprezentantów wylądował przy wojskowym terminalu na Okęciu w poniedziałkowy wieczór.

– Myślę, że tu był jakiś problem komunikacyjny, bo nikt o tym nie zdecydował po ostatnim meczu, tylko zanim w ogóle wyjechaliśmy do Kataru. Choć oczywiście rozczarowanie rozumiem kibiców, którzy czekali na lotnisku – przyznał Lewandowski. 

– Ktoś powinien o tym pomyśleć wcześniej i może udałoby się uniknąć takiej sytuacji. Tak jak powiedziałem wcześniej, kibice też są ofiarami całej tej sytuacji, bo zamiast radości mają aferę. Bardzo mi z tego powodu przykro – podkreślił.

Robert Lewandowski podsumował grę reprezentacji na mundialu. „Kadra ma potencjał”

Robert Lewandowski udzielił obszernego wywiadu „Przeglądowi Sportowemu Onet”. Kapitan reprezentacji Polski między innymi podsumował grę „Biało-Czerwonych” na mistrzostwach świata w Katarze. 

Polacy na mundialu po raz pierwszy od 36 lat wyszli z grupy. W 1/8 finału trafili jednak na Francję, z którą przegrali 1-3. Po tym meczu wrócili do kraju.

„Zawsze to mówiłem”

O ile spotkanie z Francją mogło się podobać pod względem stylu, tak faza grupowa w wykonaniu reprezentacji Polski była dość słaba. Dyskusje wokół kadry dotyczyły głównie stylu i defensywnego nastawienia drużyny. Robert Lewandowski po meczu z „Trójkolorowymi” stwierdził, że powinniśmy grać bardziej ofensywnie. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” wyjaśnił jednak, że nie uderzał w Czesława Michniewicza.

– Osiągnęliśmy cel, jaki sobie założyliśmy, czyli wyjście z grupy. I to jest najważniejsze. Oczywiście teraz możemy rozmawiać na temat stylu, w jakim to zrobiliśmy. Ja uważam, że nasza kadra ma potencjał ofensywny i może go wykorzystywać. Zawsze to mówiłem, także trenerowi – zaznaczył Lewandowski.

– I od razu mówię, że żadnych niejasności między mną a trenerem nie było. Kontakt z trenerem był bardzo dobry i żadnego wotum nieufności wobec pana Michniewicza nie było – dodał.

– Z jednej strony zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jakie deficyty mamy jako drużyna. Trener chciał te deficyty przykryć i chciał, żebyśmy przede wszystkim osiągnęli cel, jakim było wyjście z grupy. Zdaję sobie sprawę, że nasza kadra, tak jak mówiłem wcześniej, ma potencjał ofensywny i możemy go wykorzystać, ale wiedziałem jednocześnie, że dobro reprezentacji jest najważniejsze i trener uważał, że granie bardziej defensywne może być dla nas z większą korzyścią niż ofensywne – podsumował.

Najwięcej krytyki na reprezentantów spadło po meczu z Argentyną (0-2). W ostatniej kolejce fazy grupowej Polacy zaprezentowali się bardzo słabo i praktycznie ani razu nie zagrozili bramce „Albicelestes”.

– Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nasz występ na mundialu jest oceniany najbardziej przez pryzmat meczu z Argentyną i wydaje mi się, że jakbyśmy zagrali w tym meczu tak jak z Francją, to ten odbiór byłby zupełnie inny, bo przecież w meczu z Francją naprawdę walczyliśmy. Po prostu byliśmy słabsi, ale walczyliśmy do końca i próbowaliśmy. W meczu z Argentyną zabrakło pewnie tego ryzyka, zagrania ofensywnego i to pewnie kibicom najbardziej doskwiera i zdaję sobie z tego sprawę – skomentował „Lewy”.

Robert Lewandowski o przyszłości Michniewicza: „Najważniejszy jest pomysł”

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” Robert Lewandowski zabrał głos na temat przyszłości Czesława Michniewicza. Skomentował także swoje słowa po meczu z Francją i wyjaśnił, co powiedział selekcjonerowi za kamerami. 

Kontrakt Michniewicza z PZPN obowiązuje tylko do końca bieżącego roku. Narastające do niedawna wokół kadry afery postawiły jednak przyszłość 52-latka pod znakiem zapytania. Decyzja o przedłużeniu umowy zależy obecnie od Cezarego Kuleszy.

„To nie do mnie”

O przyszłość selekcjonera zapytano Roberta Lewandowskiego. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” kapitan „Biało-Czerwonych” zaznaczył, że ma dobre relacje z Michniewiczem. Nie on będzie jednak decydować o przedłużeniu jego kontraktu.

– Pytanie o trenera to nie jest pytanie do mnie. Ja mam dobre relacje z trenerem i jeśli ktoś się doszukuje w moich słowach jakichś sugestii, to jest w błędzie. Najważniejszy jest teraz pomysł na polską reprezentację i o tym już chyba musi rozmawiać z trenerem prezes PZPN – podkreślił Lewandowski. 

– Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ten styl defensywny nie do końca jest tym stylem, którego chcieliby kibice. Mamy wielu, wielu fajnych chłopaków w ofensywie, pytanie, czy ten potencjał można inaczej wykorzystać. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, to jest rola trenera. Ja zawsze chętnie swoje zdanie wypowiem, ale na końcu to trener podejmuje decyzje i ja się muszę do nich dostosować. Mecz z Francją pokazuje jednak bardzo jasno, że sport to nie jest tylko wynik, to są także emocje. I chyba tutaj tego zabrakło, szczególnie w meczu z Argentyną – rozwinął.

„Muszę mieć radość gry”

W rozmowie wrócono także do głośnej wypowiedzi Lewandowskiego, jakiej udzielił po meczu z Francją. Na pytanie, czy zagra na następnym mundialu 34-latek stwierdził, że musi mieć radość z gry, którą odczuwa, gdy drużyna gra ofensywnie. Styl, jaki preferuje Michniewicz jest tego zupełną odwrotnością.

– Po meczu z Francją zostałem zapytany o to, czy zagram na kolejnym mundialu. To abstrakcja, bo mundial jest dopiero za cztery lata. Ale mówiłem też o tym, że muszę mieć radość z gry. I to powiedziałem trenerowi, że jestem napastnikiem. Trudno, żebym mu powiedział, że mam radość z gry, jeśli gram defensywnie na własnej połowie – wyjaśnił „Lewy”.

– Zawsze powiem, że wolę atakować. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, żeby to nie jest sprawa zero-jedynkowa, że nie możemy tylko atakować, bo też widziałem deficyty w innych aspektach i wiedziałem, że tu najważniejsze jest dobro reprezentacji Zmierzam do tego, że mówiłem o radości z gry, bo bez tego trudno o motywację do grania na najwyższym poziomie. I nie ma co ukrywać, że wszystko, co dziś dzieje się wokół polskiej piłki, z radością nie ma niestety wiele wspólnego. I tego dotyczyła moja wypowiedź o radości z gry – podsumował.

Michniewicz ujawnił treść SMS-a od ws. agenta Grosickiego. „Nie mam z nim nic wspólnego”

Czesław Michniewicz ujawnił treść SMS-a, jaki otrzymał od Kamila Grosickiego. Dotyczył on wypowiedzi jego rzekomego agenta, Daniela Kaniewskiego. Reprezentant Polski zarzekał się, że nie ma z nim nic wspólnego. 

Reprezentacja Polski zakończyła swoją grę na mundialu na 1/8 finału po porażce z Francją (1-3). Kamil Grosicki otrzymał kilka minut w końcówce spotkania z „Trójkolorowymi”. Wcześniej Czesław Michniewicz skrupulatnie pomijał piłkarza Pogoni Szczecin, co spotkało się z krytyką Daniel Kaniewskiego, rzekomego agenta 34-latka.

– Wystarczy, że na niego spojrzę i widzę, co ma wypisane na twarzy. Na pewno chłopak jest zażenowany tym, że praktycznie nie dostał szansy – stwierdził Kaniewski w rozmowie z „Faktem”, dodając, że Grosicki „został skrzywdzony”.

SMS do trenera

Czesław Michniewicz, który był dziś gościem w programie „Halo Katar” u Jacka Kurowskiego dostał pytanie o wypowiedź Kaniewskiego. W odpowiedzi pokazał SMS od Grosickiego.

– Mogę pokazać wiadomość od Kamila Grosickiego. Napisał „trenerze, ja nie mam z tym człowiekiem nic wspólnego. To nie jest mój menadżer” – wyjawił selekcjoner. 

Michniewicz przyznał w tej samej rozmowie, że żałuje, że nie postawił na Grosickiego wcześniej. 34-latek wszedł na mecz z Francją już przy wyniku 0-2 i dostał zaledwie kilka minut. Mimo to udało mu się przeprowadzić akcję, po której odgwizdano rzut karny dla reprezentacji Polski.

– Miałem po meczu z Francją pomyślałem „kurczę, gdyby Grosik wszedł wcześniej…”. Ale myślałem, że Zalewski gra w Romie, można z nim grać kombinacyjnie. Teraz, wiedząc, co zrobił Grosicki… wpuściłbym go pierwszego, a potem Nicolę – przyznał selekcjoner. 

Podsumowanie rozmowy Michniewicza w „TVP Sport”. O premii, konfliktach i stylu…

Czesław Michniewicz udzielił długiej rozmowy na antenie „TVP Sport”. Selekcjoner reprezentacji Polski zabrał głos na wiele tematów. Poniżej znajdziecie podsumowanie najciekawszych fragmentów programu „Halo Katar”, poprowadzonego przez Jacka Kurowskiego. 

Poniższy tekst zawierać będzie najciekawsze wypowiedzi Czesława Michniewicza.

O „aferze premiowej”:

– Premia dla piłkarzy nie była określona. Premier powiedział „jak wyjdziecie z grupy, to z trenerem pomyślimy o premii”. Przez obowiązki nie przyleciał na 1/8 finału i nie poznaliśmy kwoty.

– Te kwoty gdzieś padały przy stolikach, ale to bardziej propozycje padające z ust piłkarzy. Nie było konkretnej deklaracji premiera na piśmie.

– Po meczu z Argentyną złożyłem gratulacje drużynie. Powiedziałem, że premier chce poukładać swoje sprawy i do nas przyleci. Nie pamiętam kiedy, ale potem dostałem informację, że nie da rady.

– W momencie gdy nie było wiadomo, czy premier będzie, chcieliśmy ustalić, na ile osób byłaby rozdzielona premia – 65 osób. Potem wiedzieliśmy, że premier nie przyleci. Lista nie powstała.

– Na odprawie przed meczem z Francją wiedziałem już, że premier nie przyleci. Powiedziałem: panowie, na ten moment zamykamy temat premii. Jeśli ona będzie, dogadamy to po powrocie do kraju.

– Chciałem, żeby 20% premii trafiło do sztabu – to było 37 osób, beze mnie i Kamila Potrykusa. Powiedziałem to w rozmowie z Robertem Lewandowskim, przy drużynie nie mówiłem o procentach.

– Podkreślam – temat „wirtualnej” premii zamknęliśmy jak najszybciej. W rozmowie między mną, a Robertem nie padła żadna kwota. Mówiliśmy o procentach. Mówię to z całym przekonaniem – słuchają mnie zawodnicy i kapitan.

– Propozycja moja była taka, że wszyscy piłkarze biorący udział są reprezentantami – Kacpra Tobiasza chcieliśmy potraktować inaczej – mieli dostać jednakową premię. Powiedziałem, że ja nie chcę ani złotówki z tej potencjalnej premii.

– Prezesa Kuleszy nie było na kolacji z premierem Morawieckim. Proszę go w to nie mieszać, bo ten temat go w ogóle nie interesował.

O domniemanym konflikcie z Robertem Lewandowskim:

– Czytam, że jestem skłócony z Robertem Lewandowskim. Nie jestem, dzisiaj z nim rozmawiałem. W naszej drużynie „kłócili się” o dwie sprawy: o stół do ping ponga i Playstation.

– Robert podszedł do mnie na kolacji po meczu z Francją i powiedział „trenerze, znowu robią jakąś aferę. Proszę się nie przejmować, nie miałem niczego złego na myśli”.

O stylu reprezentacji Polski:

– Mecz z Argentyną tak wyglądał, ponieważ w pierwszej połowie mieliśmy ponad 20 niewymuszonych strat, a w drugiej nasłuchiwaliśmy wieści z drugiego stadionu i odczuwaliśmy stres.

– Statystyka celnych strzałów nic nie mówi. Wie pan, ile celnych strzałów oddała Arabia Saudyjska, żeby pokonać Argentynę? Trzy. I strzeliła dwa gole, stając się sensacją pierwszej kolejki.

– Niemcy zagrali słabe 15 minut na tym turnieju. Wykorzystała to Japonia i wyrzuciła ich z turnieju. Ten turniej pokazuje, że wszystkie kadry mają niedopracowane stałe fragmenty i rozgrywanie piłki. Nie było na to czasu.

– Czy podobał mi się styl? Z Arabią tak. Z Argentyną – powiedziałem, jakie było podłoże. Z Meksykiem – to był pierwszy, najważniejszy mecz w turnieju. Mecz bardzo trudny.

– Jeśli Lewandowski strzela Arabii Saudyjskiej i płacze… dlaczego? Pokazuję panu, ile znaczy ten turniej. Szczęsny wygrywał Scudetto, a płakał po awansie po słabym meczu z Argentyną.

– Niech pan przeanalizuje, na kogo grali nasi boczni obrońcy. Na Lozano, na Mbappe, na Di Marię. Kiwior grał w każdym meczu odważnie – ZA odważnie.

– Z czego powstała najgroźniejsza akcja Francuzów przy 0:0? Frankowski ratował piłkę idącą na aut. Zabrał ją boczny obrońca i prawie skończyło się golem. Uczulam piłkarzy, żeby nie napędzali błędami rywali, nie grali niefrasobliwie.

O kontrakcie i przyszłości:

– Mój kontakt obowiązuje do 31 grudnia. I tyle. Nie ma żadnego zapisu o „siedmiu dniach”. Nie było żadnej klauzuli o przedłużeniu po awansie. Prezes może przedłużyć umowę lub nie. Wiem tyle, co pan.

– Chcę uspokoić kibiców. Jeśli będzie mi dane zostać na stanowisku i będziemy grali z rywalami na naszym poziomie – nie z topem, jak z Francja czy Holandia, a z nimi też się mierzyliśmy – to z rywalami w zasięgu będziemy strzelać gole.

– Chcę zostać na stanowisku. Czy mam zaufanie prezesa? Nie wiem. Nie chcę wywierać na niego żadnej presji. Chcę, żeby wokół kadry było więcej spokoju, bo obecnie panuje „głupawka”.

O relacjach z Cezarym Kuleszą:

– Nie ma między mną a prezesem żadnego problemu. Prezes nie miał do mnie żalu o „wirtualne” premie, które zaproponował premier.

O Lewandowskim i Zielińskim:

– Zieliński i „Lewy” to piłkarze, którym trzeba zapewnić odpowiednie warunki. Lewandowski to nie Messi czy Mbappe. Trzeba dostarczyć mu piłkę w pole karne i będzie strzelał gole. Jest w tym najlepszy. Nie miał tych warunków.

– Ale w każdym meczu miał obok siebie dwóch rywali. Potrzeba rywali, którzy by wbiegali za plecy. Był taki plan, że jak Robert będzie się cofał, to będą mu wbiegać zawodnicy. Kto taką piłkę zagra? Zieliński. Ale Zieliński nie miał komu zagrywać, jak nikt nie wbiegał.

Michniewicz zdradził rozmowę z Lewandowskim. „Trenerze, znowu robią aferę”

Czesław Michniewicz wieczorem odwiedził studio „TVP Sport” w programie „Halo Katar”, gdzie zabrał głos w kilku ważnych tematach. Między innymi wyjaśnił domniemane konflikty z piłkarzami. Zaznaczył, że nie ma złych relacji w szatni reprezentacji Polski. 

Jacek Kurowski przeprowadził wyczerpującą rozmowę z Czesławem Michniewiczem. Był to pierwszy dłuższy wywiad selekcjonera po powrocie z mistrzostw świata. Podjęto wiele trudnych tematów.

Sprostowanie

Michniewicz został między innymi zapytany o słowa Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski po meczu przyznał, że chciałby, aby kadra grać w nieco ofensywniejszy sposób. Ta wypowiedź została w mediach odebrana jako jasny atak na styl preferowany przez selekcjonera.

– Robert podszedł do mnie na kolacji po meczu z Francją i powiedział „trenerze, znowu robią jakąś aferę. Proszę się nie przejmować, nie miałem niczego złego na myśli” – powiedział Michniewicz w „Halo Katar”.

Marek Papszun został zapytany o zastąpienie Michniewicza. Wymowna odpowiedź

„Przegląd Sportowy Onet” informował niedawno, że od nowego roku reprezentacja Polski może nie mieć selekcjonera. Wiąże się to z potencjalnym zwolnieniem Czesława Michniewicza. Media spekulują, że jednym z możliwych następców jest Marek Papszun. Szkoleniowiec Rakowa Częstochowa uciął jednak te plotki. 

Cezary Kulesza ma niebawem usiąść do rozmów z Michniewiczem o jego przyszłość. Media spekulują, że bardzo prawdopodobne jest zwolnienie obecnego selekcjonera. Prezes PZPN wciąż ma myśleć o zatrudnieniu Andrija Szewczenki. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

„Patrzę na cel”

W mediach pojawiły się informacje łączące z reprezentacją Marka Papszuna. Trener Rakowa zabrał głos w tej sprawie na łamach „Polsat Sport”.

– To takie spekulacje. Ja natomiast patrzę na cel, który mam do zrealizowania, bo jeszcze nic nie wygraliśmy i to jest fakt, o którym możemy rozmawiać. Co będzie, jak hipotetycznie zdobędziemy mistrzostwo i jak ono będzie przypisane, to możemy wówczas myśleć co dalej – stwierdził przytomnie Papszun. 

Trener Rakowa to prawdopodobnie najlepsza opcja spośród polskich szkoleniowców. Kulesza prawdopodobnie bardziej i tak myśli o zatrudnieniu szkoleniowca z zagranicy, jeśli zdecyduje się na zwolnienie Michniewicza.

Bartosz Bereszyński rozchwytywany! AS Roma nie jest jedynym chętnym klubem

Bartosz Bereszyński był obok Wojciecha Szczęsnego najjaśniejszą postacią reprezentacji Polski na mundialu w Katarze. Dobre występy 30-latka zaowocowały zainteresowanie ze strony AS Romy. Jak się okazuje, to nie jedyny klub chętny na wykupienie go z Sampdorii. Mówi się także o Torino. 

„Bereś” sam przyznał niedawno, że toczą się rozmowy w sprawie jego transferu. Wtedy reprezentacja Polski była jednak jeszcze w Katarze, a sam piłkarz skupiał się wyłącznie na turnieju. Teraz jednak temat transferu powrócił.

Drugi klub wkracza do gry

Podczas pobytu reprezentacji na mundialu Bereszyńskiego łączono z przenosinami do AS Romy. „Tuttosport” podaje, że do gry wszedł jeszcze jeden klub. Mowa o Torino, do którego Polak mógł trafić w 2020 roku razem z Karolem Linettym. Wówczas do Turynu wyjechał tylko ten drugi.

Po dwóch latach ponownie „Byki” mają być zainteresowane ściągnięciem obrońcy. Na korzyść Bereszyńskiego działają oczywiście dobre występy na mistrzostwach świata, ale również równa forma, którą utrzymuje w lidze włoskiej od kilku lat w barwach Sampdorii.

„Tuttosport” informuje, że klub z Genui oczekuje za Polaka około czterech milionów euro. W grę ma wchodzić także wymiana piłkarzy. Za Bereszyńskiego do Sampdorii miałby trafić 21-letni Demba Seck.

Rusza karuzela selekcjonerska? Jest nazwisko potencjalnego następcy Michniewicza

Narastają przesłanki o potencjalnym zwolnieniu Czesława Michniewicza. Według „Przeglądu Sportowego Onet” Cezary Kulesza znalazł już ewentualnego następne na stanowisko selekcjonera. Mowa o Andriju Szewczence. 

Kontrakt Michniewicza obowiązuje do końca 2022 roku. Wbrew pierwszym informacjom umowa selekcjonera nie zawierała klauzuli automatycznego przedłużenia za wyjście z grupy na mistrzostwach świata. Powoli zaczyna ruszać karuzela z nazwiskami następców.

Szewczenko?

Michniewicz co prawda zaznaczył już, że nie zamierza rezygnować z prowadzenia reprezentacji Polski. Ostateczne słowo w tym temacie będzie mieć jednak Cezary Kulesza. PZPN może przedłużyć kontrakt selekcjonera na obecnych warunkach. „Przegląd Sportowy Onet” podaje jednak, że zmiana jest bardzo prawdopodobna.

– Kulesza nie przestał myśleć i marzyć o zatrudnieniu Andrija Szewczenki. Oczywiście dogadanie się z Michniewiczem byłoby najłatwiejsze i najwygodniejsze – selekcjoner jest zainteresowany dalszą pracą, ale już prezes tak zdecydowany nie jest – czytamy w tekście Roberta Błońskiego na „Przegląd Sportowy Onet”. 

Kulesza ma wkrótce usiąść do rozmów z Michniewiczem, jednak na jego decyzję wpłyną także głosy z zewnątrz. Prezes ma brać pod uwagę opinie piłkarzy, polityków i kibiców. Co ciekawe, jeśli obecny selekcjoner pozostanie na stanowisku, to zmiany mają dotknąć jego sztab. Reprezentanci nie są ponoć zadowoleni z pracy z dotychczasowymi asystentami szkoleniowca.

Lewandowski dziękował Michniewiczowi. Selekcjoner uspokoił temat podziału kadry

Czesław Michniewicz na antenie „Radia ZET” zapewnił, że nie ma konfliktu z liderami reprezentacji Polski. Selekcjoner zdradził, co po meczu z Francją powiedział mu Robert Lewandowski. 

Zaraz po odpadnięciu reprezentacji Polski z mistrzostw świata pojawiły się głosy o podziale w szatni. Kilku zawodników na czele z Robertem Lewandowskim udzieliło kontrowersyjnych wywiadów po meczu z Francją. Media odebrały je jako przytyk w stronę Czesława Michniewicza.

Nie ma podziału

Selekcjoner został zapytany o tę sprawę na antenie „Radia ZET”. 52-latek szybko uciął temat.

– Ciężko nadawać bzdurom jakąś rangę i je komentować. Zawodnicy najlepiej wiedzą, jak było – skwitował Michniewicz. 

Szkoleniowiec zapewnił również, że nie odebrał słów zawodników jako krytyki stylu.

– Nie odebrałem ich słów jako krytyki. Ci chłopcy wiedzą, jak chcieliśmy grać. Nie wszystko nam się udawało. Nie dostrzegłem nic złego w tych wypowiedziach – zapewnił.

W mediach długo mówiło się o konflikcie między selekcjonerem a Robertem Lewandowskim. Michniewicz uspokaja, że kapitan reprezentacji Polski podszedł do niego na kolacji, dziękując za wyjście z grupy na mundialu. Przeprosił także za wywołanie burzy medialnej.

– Rozmawiałem z Lewandowskim na kolacji po meczu z Francją. Podszedł do mnie, żegnając się powiedział, że dziękuje, w jakim miejscu skończyliśmy ten turniej. Że nie ma między nami żadnych zaszłości, żadnej złej krwi. Że może nieściśle wypowiedział się w mediach – zdradził.

– Nie ma podziału między mną a piłkarzami. Najlepszym dowodem jest to, że Robert nie musiał do mnie dzwonić z wakacji, a zrobił to we wtorek. Długo rozmawialiśmy. Nie jest tak, jak wszyscy piszą – podsumował.

Michniewicz zabrał głos ws. swojej przyszłości. Jasne stanowisko selekcjonera

Czesław Michniewicz pojawi się dziś wieczorem w „Hejt Parku” na antenie „Kanału Sportowego”. Tuż po powrocie z Kataru selekcjoner udzielił jednak wywiadu w „Radiu ZET”. Zapewnił w nim między innymi, że nie chce rezygnować z prowadzenia kadry.

Michniewicz w roli selekcjonera sprawdził się doskonale pod względem spełnienia postawionych mu celów. 52-latek wygrał baraż o wyjazd na mistrzostwa świata, a następnie po raz pierwszy od 36 lat wyprowadził „Biało-Czerwonych” z grupy. Po drodze utrzymał się także w najwyższej dywizji Ligi Narodów. A to wszystko w niespełna rok, od kiedy objął pierwszą reprezentację.

Zostanie na dłużej?

Obecnie nie wiadomo, jak dalej potoczą się losy Michniewicza. Kibice w Polsce są podzieleni na jego zwolenników i przeciwników. Ostateczna decyzja ws. przedłużenia kontraktu selekcjonera zostanie jednak podjęta przez Cezarego Kuleszę.

– Co  zrobi prezes Kulesza, to zobaczymy. Nikt tego nie wie, łącznie ze mną. Mówienie, że między nami jest konflikt, to manipulacja i nieprawda – oznajmił Michniewicz w rozmowie z „Radiem ZET”.

– Nie zamierzam rezygnować. Uważam, że wykonuję swoje zadania. Zawsze może być lepiej. Ale jak popatrzy się, jak tworzy się ta reprezentacja, to może jeszcze bardzo fajnie funkcjonować – dodał.

Po awansie reprezentacji Polski do 1/8 finału mistrzostw świata, media informowały o automatycznym przedłużeniu kontraktu selekcjonera. Michniewicz miał mieć w umowie specjalną klauzulę. Jak się okazuje – nie ma takiego zapisu.

– Nie ma nic takiego. Do 30 grudnia jestem pracownikiem PZPN. Co będzie dalej, to zadecyduje prezes Kulesza. Nie wywieram na nim presji. Mamy bardzo dobre relacje. Cały czas nam pomaga, cały czas nas wspiera – podkreślił szkoleniowiec. 

Kamil Grabara skrytykowany przez byłego trenera. „Jest dużym egoistą”

Kamil Grabara zrobił wokół siebie spory szum, gdy Argentyna grała z Australią w 1/8 finału mistrzostw świata. Polski bramkarz wbił wówczas szpilkę Matthew Ryan’owi, z którym na co dzień rywalizuje o miejsce między słupkami FC Kopenhagi. Teraz skrytykował go jego były trener. 

Grabara ma pewne miejsce w bramce duńskiej drużyny. Ryan został ściągnięty do klubu tylko po to, aby zastąpić Polaka, kiedy ten był kontuzjowany. Z powodu urazu 23-latek stracił początek sezonu, ale po powrocie do zdrowia od razu wrócił do składu.

Krytyka trenera

Bramkarze nie pałają do siebie sympatią. Podczas mistrzostw świata mieliśmy tego idealny przykład, gry Argentyna grała z Australią. W ekipie z Oceanii występował właśnie Ryan. Popełnił on błąd, który dał „Albicelestes” drugiego gola.

Grabara wykorzystał to i wbił rywalowi szpilkę, zamieszczając wymowny wpis na Twitterze. Zachowanie Polaka odbiło się sporym echem w Danii i było szeroko komentowane. Głos zabrał nawet David Nielsen, który trenował naszego golkipera w Aarhus.

– Myślę, że to, co on robi, jest szalenie prowokacyjne. Robi to na forum publicznym, dlatego takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. On jest bardzo dużym egoistą, ma specyficzną mentalność – ocenił w telewizji „TV2”.

Grabar zagrał w 13 spotkaniach tego sezonu w barwach Kopenhagi. Zachował w nich 5 razy czyste konto i wypuścił 14 bramek.

Joao Felix odejdzie z Atletico Madryt. Astronomiczna kwota za 23-letniego Portugalczyka

Joajo Felix, według medialnych doniesień, na 99 procent odejdzie z Atletico Madryt. Matteo Moretto poinformował o potencjalnych chętnych na wykupienie Portugalczyka. Lista jest długa. 

Felix nie cieszy się dobrymi relacjami z Diego Simeone. Między innymi z tego powodu 23-latek rzadko pojawiał się w podstawowym składzie Atletico Madryt w bieżącym sezonie. Wskazuje to również na to, że Portugalczyk wkrótce zmieni klub. O takiej możliwości poinformował właściciel klubu, Miguel Angel Gil Marin.

– Chciałbym, aby Joao Felix kontynuował grę w naszym klubie, ale myślę, że sam zawodnik ma w tej chwili inny plan – powiedział szef „Rojiblancos” w rozmowie z hiszpańską telewizją. 

Lista chętnych

Matteo Moretto, włoski dziennikarz w rozmowie z „Relevo” zdradził, ile Atletico chce otrzymać za utalentowanego napastnika. Mowa tu o 140 milionach euro.

Agent piłkarza ma obecnie intensywnie pracować nad transferem do innego klubu. Na liście przodować ma PSG. Francuzi są mocnym faworytem również z tego względu, że na pewno będzie ich stać na wykupienie Portugalczyka.

Paryżanie to jednak niejedyny klub, który zabiega o Felixa. Pytania do Atletico spływały także z Bayernu Monachium, Arsenalu, Chelsea czy Manchesteru United.

Reprezentant Polski może zmienić klub i ligę zimą. Egzotyczny kierunek

Przemysław Frankowski wkrótce może zmienić klub. „Sabah” podaje, że reprezentantem Polski zainteresował się Besiktas. Oferta może napłynąć jeszcze tej zimy. 

27-latek zaprezentował się całkiem dobrze na mistrzostwach świata w Katarze. Zaliczył cztery spotkania, z czego trzykrotnie rozpoczynał je w pierwszym składzie. Przed mundialem zaliczał także dobre występy we francuskim Lens. Tym samym zainteresował sobą zagraniczne kluby.

Turecki kierunek?

Według informacji podanych przez „Sabah” najmocniej zainteresowany ma być turecki Besiktas. Gigant tamtejszej ligi zastanawia się nad złożeniem oferty nawet podczas zimowego okna transferowego. Frankowski mógłby wtedy wspomóc klub w walce o dobre wyniki podczas rundy wiosennej.

Besiktas zajmuje bowiem dopiero 8. miejsce w tabeli, ale do podium brakuje mu tylko trzech punktów. Do liderującego Fenerbahce traci siedem „oczek”.

Lens może nie być jednak specjalnie skore do sprzedawania Polaka. 27-latek stanowi bardzo ważny element układanki w świetnie spisującym się zespole. Klub prowadzony przez Francka Haise zajmuje 2. miejsce w Ligue 1, tuż za PSG. Sam Frankowski zanotował dwie asysty w piętnastu występach.