Michał Probierz potwierdza zmianę na mecz z Francją! Wiadomo, kto nie wyjdzie na murawę

Michał Probierz potwierdził jedną zmianę na mecz z Francją na Euro 2024. Wiadomo, że z „Trójkolorowymi” nie zagra Wojciech Szczęsny. 




Reprezentacja Polski nie ma już szans na wyjście z grupy Euro 2024. „Biało-Czerwoni” po dwóch porażkach, z Holandią (1-2) i Austrią (1-3), są pewni ostatniego miejsca. Do rozegrania został im jednak jeszcze jeden mecz. We wtorkowy wieczór zmierzą się z Francją.

Zmiana w bramce

Michał Probierz zamierza w tym spotkaniu wystawić skład, który ma później grać w Lidze Narodów i eliminacjach mistrzostw świata. Selekcjoner potwierdził już, że przeciwko „Trójkolorowym” nie zagra Wojciech Szczęsny. To pokłosie tego, że bramkarz Juventusu po Euro 2024 zamierza zakończyć reprezentacyjną karierę.




Szansę przeciwko z Francji otrzyma zatem jeden ze zmienników Szczęsnego, a więc Łukasz Skorupski lub Marcin Bułka. Na ten moment nie wiadomo, na którego z tej dwójki postawi selekcjoner.

– Wiadomo już, że w tym starciu nie zagra Wojciech Szczęsny. Tę informację przekazał selekcjoner Michał Probierz w rozmowie z dziennikarzem TVPSPORT.PL Mateuszem Migą – czytamy na stronie TVP Sport. 

Wojciech Szczęsny rozegrał do tej pory 83 mecze z orzełkiem na piersi. Niewykluczone, że już po mistrzostwach Europy powiększy ten bilans o jeszcze jeden występ. Mowa oczywiście o ewentualnym pożegnalnym spotkaniu w wykonaniu 34-latka.

Mariusz Pudzianowski zabrał głos nt. wyjazdu do Berlina. „Tłumaczyć się mogę przed urzędem i mamą”

Dość nieoczekiwane zamieszanie zrobiło się w ostatnich dniach wokół Mariusza Pudzianowskiego. Były strongman odniósł się do tego, co pisały o nim media. Stwierdził w gruncie rzeczy, że nie ma zamiaru się tłumaczyć. 




Przed meczem Polska – Austria do Berlina z Polski wybierała się ogromna liczba kibiców. W ich gronie był także Mariusz Pudzianowski, który najpierw pojawił się na Dworcu Centralnym w Warszawie, a następnie wstawiał zdjęcia spod stadionu na swoje social media.

„Nie zamierzam się tłumaczyć”

Długo jednak nie musieliśmy czekać, a w internecie pojawiły się pierwsze wzmianki o tym, że Pudzianowski wszystkich oszukał. Okazało się, że w Berlinie go wcale nie było. 47-latek faktycznie miał wejść do pociągu na stacji Warszawa Centralna, jednak opuścił go już na kolejnym przystanku. Sam zainteresowany postanowił teraz zabrać głos w tej sprawie.

– Wracając do mojego piątkowego wyjazdu na mecz. Po pierwsze to na Dworcu Centralnym byłem na zaproszenie firmy BetFan, która zorganizowała wyjazd integracyjny dla dużej grupki najlepszych swoich klientów i byłem tam tylko i wyłącznie dla nich, a to, że przez przypadek portale rozdmuchały to i wzięły sobie informacje z moich social mediów, to jest ich problem. […] W jaki sposób dotarłem do Berlina, to jest tylko i wyłącznie nasza prywatna sprawa. Firmy BetFan i moja, jak to wszystko zorganizowali. Gdzie byłem, co robiłem, jak ten czas spędziliśmy. Nie zamierzam się nikomu tłumaczyć. Tłumaczyć to ja się mogę co najwyżej przed urzędem skarbowym i mamą – podsumował Pudzianowski. 




Mariusz Pudzianowski reaguje na ostatnie doniesienia

Szymon Marciniak w ogniu krytyki po meczu Belgia – Rumunia. Polak oskarżony o „kradzież”

Rumuńscy dziennikarze oskarżają Szymona Marciniaka o błędną decyzję w meczu ich reprezentacji z Belgią (0-2). Jeden z portali użył nawet słowa „kradzież”, co jeszcze bardziej podbija wagę całej sytuacji.




Szymon Marciniak zadebiutował na Euro 2024. Nasz arbiter poprowadził sobotnie starcie Belgii z Rumunią (2-0) i od razu pojawiły się wokół niego kontrowersje. Dziennikarze zarzucają sędziemu błąd.

Przeoczony rzut karny?

Już sam tytuł na portalu onlinesport.ro brzmi groźnie. „Błąd ludzki czy wykwalifikowana kradzież? Ręka Belga przeoczona przez VAR” – grzmią dziennikarze. W tekście tłumaczą natomiast, o jaką sytuację dokładnie chodzi.

– Szymon Marciniak, jeden z najsłynniejszych sędziów, nie podyktował w drugiej połowie rzutu karnego Rumunii na 1:0 dla Belgii w momencie, który mógł odmienić losy meczu w Kolonii – czytamy.

Dzięki zwycięstwu Belgii nad Rumunią, sytuacja w grupie wróciła do początkowego stanu. Na ten moment wszystkie cztery ekipy, rywalizujące o wejście do 1/8, mają po trzy punkty na swoich kontach przed ostatnią kolejką. Rumuńscy dziennikarze zastanawiają się jednak, jak mogłyby się potoczyć losy, gdyby Marciniak lub sędziowie VAR, podjęli inną decyzję przy stanie 1-0.




Chodzi konkretnie o sytuację, gdy w pole karne Belgów wbiegł Dennis Man. Zawodnik zagrał piłkę w taki sposób, że Arthur Theate trafił po chwili w rękę Youriego Tielemansa. Dziennikarze twierdzą, że w podobnej sytuacji podyktowano rzut karny dla Gruzji w meczu z Czechami.

– Scenę wyraźnie uchwyciła kamera zlokalizowana tuż za bramką, ale sędzia Marciniak tego nie zauważył, ani nie interweniowała kamera VAR – piszą.

Wiadomo, co Michał Probierz powiedział w szatni po porażce z Austrią. „Nie ma innej drogi” [WIDEO]

Na kanale Łączy nas Piłka na YouTube pojawiły się kulisy meczu Polska – Austria (1-3). W materiale zawarto przemowy przed pierwszym gwizdkiem, ale nie tylko. Nagrano także reakcję Michała Probierza po spotkaniu oraz jego przemowę w szatni. 




Po przegranej w pierwszym meczu z Holandią (1-2) na Euro 2024, reprezentacja Polski musiała wygrać z Austrią, aby zachować szanse na wyjście z grupy. Tak się jednak nie stało i rywale brutalnie sprowadzili nas na ziemię, wygrywając 3-1. „Biało-Czerwoni” czekają już tylko na mecz z Francją, po którym niezależnie od wyniku, wrócą do kraju.

„Nie ma innej drogi”

Teraz na kanale Łączy nas Piłka na YouTube pojawiły się kulisy drugiego grupowego spotkania Polaków. Przedstawiono w nim ostatnie chwile przed pierwszym gwizdkiem sędziego i motywacje piłkarzy.

– Nie ma co więcej gadać. Wychodzimy tam z charakterem, sercem, wiemy, co mamy grać. Idźmy po swoje. Trzeba zrobić ten awans. Wywalczmy to na boisku, pewni siebie, z dumą reprezentując nasz kraj – krzyczał do kolegów między innymi Piotr Zieliński. 




Gdy w przerwie meczu zawodnicy zeszli do szatni przy remisie, w drużynie wciąż była wiara w zwycięstwo. Michał Probierz apelował o zaangażowanie i skupienie po zmianie stron.

– Mieliśmy swoje problemy od pierwszej minuty, ale wyszliśmy z nich. Widzicie, że można. To oni będą mieli teraz problem. Wytrzymać to tempo, ile Bozia zdrowia dała. Adam i „Piona” – ile Bozia dała. 15 minut i są zmiany. Bez głupiego faulu, ale zapierdzielać i wpierdzielać się, walczyć o piłkę, szukać rozwiązań. Grajcie w piłkę, chciejcie ją. Wygramy i będziemy dalej się liczyć – mówił Probierz. 




Niestety, plan selekcjonera okazał się niewypałem. Nic nie dały zmiany, które przeprowadził w trakcie meczu. Na nic zdało się wprowadzenie na murawę Lewandowskiego, Świderskiego, Modera czy Grosickiego. Ostatecznie Austriacy wbili nam jeszcze dwie bramki i pewnie wygrali mecz. W szatni po ostatnim gwizdku Probierz nie ukrywał swojego rozgoryczenia.

– Panowie, taki jest sport, teraz nic nie zmienimy. Mogliśmy zmienić tylko w trakcie meczu. Teraz możemy tylko nie cofać się z tej drogi. Nie ma innej drogi – wydusił widocznie rozczarowany.

Artur Wichniarek nie wytrzymał i wybuchł. Ostro o reprezentacji Polski: „Powinni zapier***ać”

Artur Wichniarek nie szczędził gorzkich słów pod adresem reprezentantów Polski po meczu z Austrią. Były napastnik przejechał się między innymi po Robercie Lewandowskim. 




„Biało-Czerwoni” żegnają się z mistrzostwami Europy. W piątek Polacy dostali srogie manto od Austrii (1-3), co niemal całkiem przekreśliło ich szanse na wyjście z grupy. Niedługo później nadzieje zostały pogrzebane całkowicie. Bezbramkowy remis Holandii z Francją przypieczętował ostatnie miejsce w grupie dla ekipy Probierza, niezależnie od wyniku najbliższego meczu z „Trójkolorowymi”.

„Powinni zapier***ać”

Reprezentacja Polski od pierwszych minut meczu z Austrią wyglądała na zagubioną. Jeszcze przy remisie 1-1, Michał Probierz zdecydował się na wprowadzenie Roberta Lewandowskiego i Karola Świderskiego, co miało przełożyć się na lepsze akcje po naszej stronie. Tak się jednak nie stało, a roszady nie przyniosły zamierzonego efektu.




Rozgniewały one za to Artura Wichniarka. Były napastnik przejechał się po obu snajperach „Biało-Czerwonych” i zarzucił im brak zaangażowania.

– Jak wchodzi „Lewy” i Świderski, to powinni zapier***ać. Tam powinien być ogień. Taki ogień. Nawet po tej bramce na 2:1. Tam powinno być, ja nie wiem, jazda na dupach, coś takiego – grzmiał na antenie Kanału Sportowego. 

– A nie do sędziego, że ktoś mnie kopnął. No i co z tego? Jeszcze nie raz cię kopną, a na sam koniec kopną nas w dupę, bo będzie trzeba wracać bez żadnych punktów – podsumował. 

Ochroniarz wjechał wślizgiem w reprezentanta Portugalii. Kuriozum na Euro [WIDEO]

Do absurdalnego zdarzenia doszło po zakończeniu meczu Turcja – Portugalia na Euro 2024. Jeden z zawodników został poturbowany przez… ochroniarza. Wszystko uwieczniono w nagraniach. 




Portugalia gładko wygrała swój drugi mecz na Euro 2024. Tym razem Ronaldo i spółka pokonali 3-0 Turcję i są już pewni awansu do 1/8 finału. O emocji na murawie nie dbali tylko piłkarze. Kilkukrotnie na boisko wtargnęli kibice, którzy wykorzystali słabą postawę ochroniarzy w Dortmundzie.

Poturbowany

Jedna z takich sytuacji była urocza i zakończyła się spotkaniem młodego kibica z Cristiano Ronaldo oraz wspólnym zdjęciem. Gorzej wyglądała natomiast akcja już po ostatnim gwizdku sędziego. Wówczas na murawę wtargnęło tylu kibiców, że ochrona nie była sobie w stanie z nimi poradzić.

Na boisku pojawić się musiała dużo większa liczba służb. Jeden z ochroniarzy starał się dokonać interwencji tak bardzo, że przypadkowo powalił na ziemię wślizgiem Goncalo Ramosa.




Reprezentant Portugalii wstał co prawda szybko z murawy, jednak na twarzy widać grymas bólu. Cristiano Ronaldo, Bernardo Silva i reszta portugalskiej kadry nie mogła nadziwić się całej sytuacji. Wszystko zostało nagrane przez kamery.

Jerzy Brzęczek wytknął błąd Michałowi Probierzowi. Poszło o napastników

Jerzy Brzęczek skrytykował Michała Probierza po meczu z Austrią. Były selekcjoner zwrócił uwagę na jedną rzecz po piątkowej porażce. 




Reprezentacja Polski pożegnała się z mistrzostwami Europy. „Biało-Czerwoni” przegrali pierwszy mecz z Holandią (1-2), więc w piątek musieli najlepiej zwyciężyć nad Austrią. Niestety, podopieczni Michała Probierza polegli 1-3 i odpadli z turnieju.

Co z tymi napastnikami?

Wielu kibiców i ekspertów uważa, że selekcjonera zgubiły jego własne wybory personalne, jeśli chodzi o skład. Spore zdziwienie wywołał brak Roberta Lewandowskiego w wyjściowej „jedenastce”, mimo że Probierza zapewniał, że 35-latek jest gotowy na grę od pierwszej minuty. Zamiast tego postawił na duet Buksa – Piątek.

Przy remisie 1-1 selekcjoner dokonał zmiany i wpuścił na murawę Świderskiego oraz Lewandowskiego. Niestety, nie przyniosło to żadnej korzyści. Nie uszło to jednak uwadze Jerzego Brzęczka. który skrytykował obecnego selekcjonera na antenie Kanału Sportowego.




– Teraz po meczu możemy powiedzieć, że zmiana dwóch napastników, której dokonał selekcjoner, nie przyniosła nam pożądanego efektu kreowania sytuacji, a straciliśmy dwie bramki – ocenił.

W najbliższy wtorek reprezentacja Polski rozegra ostatni mecz na Euro 2024. „Biało-Czerwonym” zostało spotkanie z Francją, po którym wrócą do kraju.

Czesław Michniewicz odniósł się do kłótni z Paczulem! „Główka się zagotowała” [WIDEO]

Czesław Michniewicz w programie na antenie Kanału Zero odniósł się do ostatniej sprzeczki w tym samym studio z Pawłem Paczulem. Szkoleniowiec przyznał, że trochę go poniosło i przerzucił na dziennikarza Weszło swoje wszystkie negatywne emocje. Zapewnił też, że przy najbliższej okazji chciałby z nim porozmawiać na spokojnie. 




Po meczu Austria – Francja kilka dni temu w studiu Kanału Zero zasieli: Paweł Paczul, Krzysztof Marciniak, Krzysztof Stanowski i Czesław Michniewicz. W programie omawiano nie tylko wspomniane spotkanie, ale również mecz Rumunia – Ukraina (3-0) oraz Belgia – Słowacja (1-0).

W trakcie transmisji doszło jednak do sporej sprzeczki pomiędzy Paczulem a Michniewiczem. Panowie pokłócili się o występ Karola Świderskiego przeciwko Holandii, w przegranym meczu Polski (1-2).




– Ty się nie znasz. Grałeś kiedyś w piłkę? Wiem, że inne rzeczy na mieście robiłeś, to słyszałem – rzucał, między innymi, były selekcjoner w kierunku dziennikarza Weszło. 

„Główka się zagotowała”

Nagranie z kłótni wspomnianej dwójki szybko stało się hitem internetu, a teksty, jakie kierował Michniewicz do Paczula były parafrazowane na różne sposoby. Były selekcjoner gościł wczoraj w Kanale Zero po meczu Holandia – Francja. Krzysztof Stanowski postanowił na zakończenie programu zapytać trenera o całą sytuację.

– Czasami są dobre emocje, czasami złe, ale piłka to gra na emocjach, a my w nich uczestniczymy. Dzisiaj to bym wziął na śmiech wszystko, co wtedy było, ale oczywiście wtedy gdzieś tam się główka zagotowała – zaczął Michniewicz.




– Paczul dostał za wszystkich dziennikarzy, którzy mnie wkurzali w czasie mistrzostw i po mistrzostwach. Myślę, że jak go spotkam, to porozmawiamy, tylko niech mi ręki pierwszy nie podaje i nie mówi do mnie „cześć”. To wtedy będzie wszystko dobrze, bo od tego wszystko się zaczęło – podsumował z uśmiechem. 

Zieliński wściekły po przegranej z Austrią. Zdradził, co działo się w szatni w przerwie meczu [WIDEO]

Piotr Zieliński nie ukrywał swojego rozczarowania po meczu z Austrią. W wywiadzie przed kamerami TVP Sport nie gryzł się w język. Zdradził, co działo się w szatni w przerwie spotkania. 




Reprezentacja Polski przegrała drugi mecz na Euro 2024, z Austrią (1-2). Rywale rzucili się na „Biało-Czerwonych” już od pierwszej minuty, a już w 9., objęli prowadzenie. Jeszcze przed przerwą do remisu doprowadził jednak Krzysztof Piątek, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym.

Była motywacja

Po zmianie stron „Biało-Czerwoni” wyglądali jednak jeszcze gorzej, niż wcześniej. W efekcie Austriacy jeszcze dwukrotnie pokonali Wojciecha Szczęsnego i zgarnęli komplet punktów. Polacy natomiast stracili niemal wszelkie szanse na wyjście z grupy.

Obraz drugiej połowy kłóci się z tym, co mieli mówić sobie piłkarze w szatni w przerwie. Piotr Zieliński powiedział po ostatnim gwizdku, że zawodnicy motywowali się wzajemnie, zachęcali do odważniejszej, agresywniejszej gry.




– Na pewno źle weszliśmy w mecz, pierwsze 15 minut sobie biegaliśmy, nawet nie przeszkadzaliśmy rywalom. Dostaliśmy gonga i gdzieś później coś w nas ruszyło. Ta gra lepiej wyglądała w drugiej części pierwszej połowy – stwierdził Zieliński przed kamerami TVP Sport. 

– Przegrywamy. W szatni mówimy sobie, że wychodzimy ostro, że ruszamy, ale nic nie ruszyliśmy i to oni strzelili gola. Później już było ciężko. Chcieliśmy wygrać to spotkanie dla nas samych, dla Polaków, ale niestety znowu się nie udało. I nic, jeszcze jeden mecz przed nami, trzeba zagrać go jak najlepiej i zobaczymy – podkreślił.

Michał Probierz przemówił po porażce z Austrią. Wskazał, co zawiodło i wyznał, co dalej! [WIDEO]

Michał Probierz zabrał głos po porażce z Austrią. Selekcjoner reprezentacji Polski odbył krótką rozmowę z Mają Strzelczyk na antenie TVP Sport. Wskazał, co zawiodło w zakończonej niedawno rywalizacji. 




„Biało-Czerwoni” przegrali drugi mecz na Euro 2024. Po porażce z Holandią (1-2), ekipę Michała Probierza pokonała Austria (1-3) i niemal całkowicie pozbawiła nas nadziei na wyjście z grupy. Spotkanie od początku nie układało się po myśli Polaków. Gola straciliśmy już w 9. minucie. Choć szybko udało się odpowiedzieć trafieniem Krzysztofa Piątka, to w drugiej połowie do siatki trafiali już tylko Austriacy.

„Fatalny początek”

Według Michała Probierza to właśnie początek meczu miał spore znaczenie dla jego dalszego przebiegu. Selekcjoner wprost przyznał, że jego drużyna źle rozpoczęła spotkanie i traciła zbyt wiele piłek. Mimo późniejszego uspokojenia tempa, wciąż brakowało dokładności.

– Fatalnie weszliśmy w mecz. Straciliśmy zbyt dużo piłek. Później uspokoiliśmy te spotkanie i mieliśmy swoje sytuacje. Wydawało się, że ten mecz możemy mieć pod kontrolą, ale mieliśmy za dużo strat własnych – ocenił Michał Probierz. 




Mimo przegranej selekcjoner przyznaje, że nie żałuje swoich decyzji. Chciał, aby jego drużyna grała agresywnie, wysoko i ofensywnie, i to mu się udało. Nie zamierza schodzić z obranej ścieżki i chciałby kontynuować projekt w tym stylu.

– Nie żałuję tego, że graliśmy agresywnie, że szliśmy do pressingu. Tak będziemy dalej robić, bo to jest jakaś podwalina pod to, co jest dalej. To EURO pokazuje, że możemy to robić i trzeba jeszcze udoskonalić to. Oby paru zawodników jeszcze zrobiło postęp i wtedy możemy tak grać – podkreślił. 

Mariusz Pudzianowski jedzie wspierać reprezentację Polski! Prowadził doping na peronie [WIDEO]

Reprezentacja Polski nie będzie mogła narzekać na wsparcie kibiców w meczu z Austrią. Z Polski pociągiem do Berlina wyjechał Mariusz Pudzianowski. Były strongman pokusił się nawet o prowadzenie dopingu z użyciem megafonu. 

Już w piątek reprezentacja Polski zmierzy się z Austrią w meczu o wszystko na Euro 2024. Spotkanie elektryzuje polskich kibiców, którzy tłumnie jadą do Niemiec, aby wesprzeć „Biało-Czerwonych” z trybun.

Siła!

Wraz z zastępami fanów z naszego kraju do Berlina udał się Mariusz Pudzianowski. Najsilniejszy człowiek świata osobiście relacjonuje swoją podróż pociągiem do Niemiec w social media. Naturalnie zamierza pojawić się na trybunach i wesprzeć piłkarzy w walce o zwycięstwo.

Na samej jeździe do Berlina się jednak nie skończyło. Pudzianowski miał także przejąć megafon i prowadzić lekki doping jeszcze na peronie w Warszawie.

Albańczyk wywołał skandal po meczu Euro 2024. Wykrzykiwał obrzydliwe hasła [WIDEO]

Mistrzostwa Europy obfitują w wielkie emocje. Niestety, pojawiają się także te negatywne. Po jednym z meczów Euro doszło do skandalu, gdy reprezentant Albanii… nawoływał do nienawiści. 

Albania jak na razie zaskakuje na Euro 2024. Pierwszy mecz z Włochami, mimo najszybciej strzelonej bramki w historii turniejów ME, ostatecznie przegrali 1-2. Kilka dni temu sprawili jednak sensację, remisując z Chorwacją 2-2.

Mowa nienawiści

Na murawie jeszcze w 85. minucie pojawił się Mirlind Daku, który zmienił Reya Manaja. Niestety, 26-latek po ostatnim gwizdku zdecydował się na skandaliczny ruch. Chwytając za megafon wykrzykiwał niedopuszczalne hasła oraz namawiał do naśladowania go albańskich kibiców.

– J*ać Macedonię i Serbię – krzyczał Daku. 

Macedoński związek piłki nożnej skomentował już zachowanie Daku. W oświadczeniu federacja zażądała publicznych przeprosin od zawodnika.

– Wyrażamy nasze głębokie zaniepokojenie i jednoznaczne potępienie w związku z nacjonalistycznymi okrzykami reprezentanta Albanii, Mirlinda Daku, które były skierowane przeciwko państwu macedońskiemu. Jego zachowanie jest niedopuszczalne i sprzeczne z podstawowymi wartościami, takimi jak sportowa rywalizacja i wzajemny szacunek, które promuje piłka nożna. (…) Federacja piłkarska Macedonii wystosuje oficjalne pismo do UEFA. Wzywamy albańskiego piłkarza, Mirlinda Daku, aby ten publicznie przeprosił za swoje zachowanie uznając szkody, jakie wyrządził – czytamy w komunikacie.

Były reprezentant przejechał się po Lewandowskim. „Nie było go z Holandią i kibicowałem Polakom”

Robert Lewandowski, mimo swojego statusu w reprezentacji Polski, zmaga się również ze sporą krytyką. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty”, gorzkich słów nie szczędził kapitanowi Krzysztof Ratajczyk. 




„Lewy” wraca do siebie po kontuzji, której doznał w meczu towarzyskim z Turcją. 35-latka zabrakło w pierwszym meczu na Euro 2024 z Holandią. Wiele wskazuje na to, że będzie gotowy na drugi mecz grupy – z Austrią.

„Gra pod siebie”

Jak się okazuje, nie każdy jest z tego powodu zadowolony. Krzysztof Ratajczyk, były reprezentant Polski wprost przyznaje, że mecz z Holandią obejrzał tylko dlatego, że nie grał w nim właśnie Lewandowski. Pozostałych nie oglądał, bo kapitan zazwyczaj znajdował się na murawie.

– Spotkanie z Holandią było pierwszym, które oglądałem od dłuższego czasu. Na ogół nie włączam meczów reprezentacji. Bo gra w nich Lewandowski – powiedział Ratajczyk dla „WP Sportowe Fakty”. 




– Po prostu nie jestem jego fanem. Wiem, że na niego nie można mówić źle, ale ja mam w nosie, co można, a co nie. Uważam, że gra pod siebie, a poza tym – gdy jest na boisku, wszyscy mają mu zagrać piłkę. Nie było go z Holandią i naprawdę kibicowałem Polakom – dodał. 

Ratajczyk jednocześnie pochwalił „Biało-Czerwonych” za grę przeciwko Holandii. Jego zdaniem nieobecność Lewandowskiego wyszła jego kolegom na dobre.

– Może nie będę mówił wszystkiego, co myślę, bo mnie ludzie zlinczują. W każdym razie – byłem ciekaw, jak reprezentacja spisze się bez Lewandowskiego i muszę przyznać, że z Holandią chłopaki zagrali dobrze. Wielu z nich pokazało odwagę, otworzyli się do gry. Może mogli pozwolić sobie na więcej, nie mieli nad sobą bata? – zastanawiał się były kadrowicz. 




– Dużo się cofa, rozgrywa. Ja bym mu powiedział: „Chłopie, idź w pole karne, tam dostaniesz piłkę”. Mówię to jako kibic, z kanapy – podsumował. 

Na Austrię jednak bez Roberta Lewandowskiego? Tak ustawiłby skład Zbigniew Boniek

Zbigniew Boniek podzielił się swoimi przewidywaniami odnośnie składu reprezentacji Polski na mecz z Austrią. Według byłego prezesa PZPN na boisku nie zobaczymy Roberta Lewandowski, a przynajmniej nie od pierwszych minut. 




Już w najbliższy piątek reprezentacja Polski rozegra niebywale ważny mecz z Austrią, od którego zależy dalsza przyszłość kadry na Euro. W przypadku zwycięstwa ekipie Michała Probierza będzie zdecydowanie łatwiej zachować szanse na wyjście z grupy.

Bez Lewandowskiego?

W pierwszym meczu na Euro, z Holandią, w składzie „Biało-Czerwonych” zabrakło Roberta Lewandowskiego. Kapitan leczył kontuzję, której doznał podczas meczu towarzyskiego z Turcją, tuż przed startem turnieju. 35-latek ma być już wykurowany i według wszystkich znaków, Probierz będzie mógł posłać kapitana na murawę od pierwszych minut.

Zbigniew Boniek nie wierzy jednak w taki scenariusz. W swoim przewidywanym składzie na mecz z Austrią, były prezes nie umieścił napastnika Barcelony. Zamiast tego postawił na Karola Świderskiego i Adama Buksę.




– Jeśli chodzi o cofniętego napastnika – Świderski. Jeśli chodzi o wysuniętego – Buksa – ujawnił Roman Kołtoń, który rozmawiał z Bońkiem. 

Austriaków nie obchodzi powrót Lewandowskiego. „Musimy grać swoje”

Robert Lewandowski ma wrócić do składu reprezentacji Polski na najbliższy mecz z Austrią na mistrzostwach Europy. Temat ten jest także poruszany w obozie naszych rywali. Patrick Pentz, bramkarz Austriaków zapewnia, że nie obawia się kapitana „Biało-Czerwonych”. 




Polacy mają już za sobą pierwszy mecz na Euro 2024, przegrany z Holandią (1-2). „Biało-Czerwoni” musieli jednak radzić sobie bez Roberta Lewandowskiego, który w ostatnim sparingu przed turniejem (2-1 z Turcją), doznał kontuzji. Według najnowszych informacji napastnik już do zdrowia i powinien być gotowy na spotkanie z Austrią.

Bez obaw

Temat możliwego powrotu Lewandowskiego do składu reprezentacji Polski poruszono także na konferencji prasowej Austriaków. Patrick Pentz, bramkarz naszych rywali ma świadomość, że taki scenariusz jest możliwy. Nie obawia się jednak naszego kapitana.

– Oczywiście dotarły do nas informacje, że Lewandowski może wrócić do gry. Myślę jednak, że nie musimy się go bać. Poza tym reprezentacja Polski to nie tylko on – zaznaczył golkiper. 

– Chcemy być przygotowani na różne warianty, analizujemy wszystkich napastników – dodał. 




W dalszej części Pentz pokusił się o komplementy pod adresem 35-latka. Zdradził także, że jako drużyna Austriacy nie zamierzają skupiać się wyłącznie na nim. Kluczem do zwycięstwa ma być kolektyw.

– Wiemy, że Lewandowski od 15 lat jest jednym z najlepszych napastników w Europie. W polu karnym potrafi być zabójczo skuteczny. Potrafi użyć niemal każdej części ciała, żeby zdobyć gola – podkreślał. 

– Ważny jest kolektyw. Musimy zagrać dobrze jako zespół, zarówno w obronie, jak i ofensywie. Mówiąc krótko, musimy grać swoje – podsumował.