Adam Buksa był śledzony w… Rosji. Wpadka nowego trenera Antalyasporu

Sergen Yalcin na konferencji prasowej wypowiedział się na temat Adama Buksy. Tureckie media wyłapały gafę szkoleniowca Antalyasporu, który stwierdził, że obserwował Polaka w Rosji. Problem w tym, że Buksa nigdy w Rosji nie grał.




Buksa obserwowany w… Rosji

– Adam Buksa był zawodnikiem, którego już obserwowaliśmy. Śledziliśmy go, kiedy był jeszcze w Rosji. Wiedzieliśmy, że jest dobrym zawodnikiem i byłem trochę zaskoczony, gdy przyszedł do Antalyasporu. »Skąd go wzięli?«. Jest dobrym zawodnikiem, gra bardzo dobrze również tutaj. Bardzo się nam przydaje. Mam nadzieję, że będzie znacznie lepiej. Ma do tego umiejętności. Z czasem może być znacznie lepiej – powiedział Sergen Yalcin na konferencji prasowej.




Zwiastun serialu o Legii na Amazonie wypuszczony! Mocne kulisy pracy Kosty Runjaicia [WIDEO]




Adam Buksa jako młody chłopak bronił barw włoskiej Novary. Ponowny wyjazd za granicę zaliczył z Pogoni Szczecin. To właśnie z zachodniej Polski trafił do New England Revolution. Następnie Buksa reprezentował RC Lens, skąd wypożyczono go do Antalyasporu. Do Rosji było mu więc daleko.

Adam Buksa zanotował w tym sezonie 14 występów w barwach tureckiego klubu. Zaliczył w tym czasie 8 trafień oraz 2 asysty. Portal transfermarkt.de wycenia 27-letniego napastnika na 5,5 mln euro.




Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Milliyet

Jose Mourinho bohaterem serialu na Netflixie. „Dowiecie się, że jestem absolutnym wariatem”

AS Roma pokonała Cremonese w 1/8 finału Pucharu Włoch. Jose Mourinho tuż po zameldowaniu się do ćwierćfinału udzielił wywiadu, w którym zdradził, że powstanie na jego temat serial na Netflixie.




Mourinho bohaterem serialu

Jose Mourinho od wielu lat uchodzi za jednego z najbardziej przebojowych szkoleniowców w piłce nożnej. Swego czasu Portugalczyk był zaliczany do grona trzech najlepszych trenerów na świecie. W ostatnich latach jednak zszedł półkę niżej.




Dramatyczne warunki pracowników w Katarze. „Jest tylko ból i cierpienie” [CZYTAJ]

Mimo trudnego charakteru Jose Mourinho utrzymuje się w europejskim futbolu. W środę AS Roma prowadzona przez Portugalczyka mierzyła się z Cremonese w ramach 1/8 finału Pucharu Włoch. Ekipa z Rzymu pokonała gości 2:1. Po meczu Jose Mourinho zdradził, że chce pozostać na dłużej w klubie i czeka na propozycję od właściciela.




– Zdradzę wam coś jeszcze: zaczynam właśnie pracę nad serialem na Netflixie. Będą tam rzeczy, których dowiecie się wyłącznie tam. I dopiero teraz dowiecie się, że jestem absolutnym wariatem. Nie podpisałem jeszcze kontraktu z Romą, ale dałem moje słowo – powiedział Portugalczyk.

Według medialnych doniesień portugalska federacja i kluby z Arabii Saudyjskiej kontaktowały się z Jose Mourinho. Doświadczony trener pozostał jednak w Romie. Szkoleniowiec w rozmowie z mediami podkreślił, że oglądając serial, ludzie przekonają się, jakie kwoty zostały mu zaproponowane.




– Miałem oferty, ale nie chciałem złapać mojej obietnicy. Nie odszedłem, chociaż mogłem. Kiedy zobaczycie ten dokument, powiecie, że jestem totalnym idiotą. Prezydent klubu wie, o jakich ofertach mówimy. Nie sądzę też, aby rozmawiali z innymi trenerami za moimi plecami – dodał.

– Pierwsze, co zrobiłem, to poszedłem powiedzieć o nich moim szefom. Zawsze byłem bardzo szczery. Dlatego właśnie wierzę, że istnieje wzajemny szacunek – podsumował.

Źródło: Weszlo.com

Dramatyczne warunki pracowników w Katarze. „Jest tylko ból i cierpienie”

Lise Klaveness odwiedziła niedawno Dohę. Prezes Norweskiej Federacji Piłkarskiej wizytowała miejsca pracy w Katarze, gdzie spotkała się z prześladowanymi pracownikami. Kacper Sosnowski z portalu „Sport.pl” przybliżył wiele historii związanych z robotnikami uczestniczącymi w organizacji mundialu (TEKST SPORT.PL).




Walka o prawa pracowników

Lise Klaveness w 2022 roku wystąpiła na kongresie FIFA. Norweżka poddała w wątpliwość demokratyczny wybór Kataru na gospodarza mundialu. Prezes Norweskiej Federacji Piłkarskiej chciała otoczyć opieką migrujących pracowników.

Żona Gerda Muellera nie ma żadnych wątpliwości ws. rekordu Lewandowskiego. Zdecydowane słowa [CZYTAJ]




Wówczas otrzymała ostrzeżenia, że na Bliskim Wschodzie tak się nie pracuje. Choć Norwegia nie zakwalifikowała się na turniej, Klaveness była częścią grupy roboczej ds. praw człowieka i praw pracowniczych z ramienia UEFA.

Norweżka spotkała się z kilkoma pracownikami żyjącymi w Katarze. Byli nimi m.in. 17-letni Saikou Colley z Gambii i jego kolega Jatte. Mężczyźni niedawno opowiedzieli o warunkach, w jakich funkcjonują. Podczas mundialu pracowali jako ochroniarze.




– Nazywają to schroniskiem, a my zwyczajnie przebywamy w więzieniu. To przygnębiające i depresyjne. Jesteśmy z dala od rodziny i przebywamy w zamknięciu. Mówią nam, że jesteśmy tutaj, bo chcą nam pomóc, ale w rzeczywistości trzymają nas w zamknięciu, dopóki nie zdecydują, co z nami dalej zrobić – mówił w rozmowie z JossimarFootball.

Co ciekawe, Gambijczycy po mundialu mieli nadal ważny kontrakt. Pojawiły się jednak komplikacje, ponieważ zostali zwolnieni. Od roku nie dostają wypłaty oraz mają wstrzymany dostęp do posiłków. Kazano im się również wyprowadzić.

Mężczyźni pozwali pracodawców (firmę Stark Security, która była partnerem FIFA podczas mundialu – przyp. red.) i zgłosili sprawę katarskiemu urzędowi pracy. W sierpniu Gambijczycy wygrali swoje sprawy. Colley ma otrzymać 21 tys. riali (5,3 tys. euro). Wszystko się jednak skomplikowało przez apelację strony przeciwnej. 17-latek chce wrócić do domu, ale po długiej walce nie chce rezygnować z odszkodowania.

Po spotkaniu z norweską prezes ich sytuacja się pogorszyła. Nastolatkowie nie mogą już wychodzić ze schroniska. Pozwalają im na to jedynie w przypadku rozpraw, które sąd wiecznie odracza.




– Winię za to FIFA i rząd Kataru. Gdyby dotrzymywali swoich obietnic i nakładali kary na tych, którzy łamią podstawowe prawa człowieka, nie mielibyśmy takiej sytuacji. Gdybyśmy wiedzieli, jak długo to zajmie, nie zostalibyśmy tu. W Katarze nie ma przyszłości. Jest tylko ból i cierpienie – powiedział, cytowany przez The Guardian.

Historia opisana w Forbesie

Forbes niedawno opisał sytuację Mohammeda, który po mundialu bez uprzedzenia otrzymał obniżkę wynagrodzenia. Ponadto jemu i innym pracownikom kazano pracować więcej.

– Możesz się na to zgodzić lub powiedzieć nie, ale wtedy nie będziesz już miał pracy. Nie będziesz mógł zmienić pracodawcy. Moja firma liczy sobie za to 1,2 tys. dol. Władze twierdzą, że to nielegalne, ale tak to wygląda w praktyce – powiedział.

Mohammed dodał również, że jego paszport znajduje się w sejfie pracodawcy. Według informacji przekazanych przez jego kolegę sugestia odejścia z firmy spowodowała, że usłyszał o karze tysiąca dolarów.

Źródło: Sport.pl, Forbes, The Guardian, JossimarFootball

Świetna wiadomość dla kibiców Lecha Poznań ws. stadionu. Czekali na to długie lata

Brudna membrana na ENEA Stadionie w Poznaniu stała się obiektem kpin ze strony kibiców Lecha i nie tylko. Powierzchnia obiektu nie była czyszczona od dwunastu lat. Według najnowszych doniesień stadion przy ulicy Bułgarskiej w 2024 roku znów będzie lśnił.




Wyczyszczą membranę

Portal „Sportowy Poznań” poinformował, że w miejskiej kasie na 2024 rok zabezpieczono 5 milionów złotych na czyszczenie stadionu. Całość kwoty będzie przeznaczona na usuwanie brudu z zadaszenia, modernizacji posadzek, telebimów i żelbetonowych konstrukcji. Ponadto na trybunie I (im. Teodora Anioły) położone zostaną płytki.

Snoop Dogg na Igrzyskach Olimpijskich! Nietypowa rola amerykańskiego rapera [CZYTAJ]




– W budżecie na 2024 rok mamy zabezpieczone środki na kompleksowe mycie membrany wraz z naprawą kilku drobnych usterek technicznych. Nie wiemy jeszcze dokładnie kiedy rozpoczną się prace, ponieważ musi zostać ogłoszony przetarg – powiedział rzecznik prasowy Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, Filip Borowiak w rozmowie ze „Sportowym Poznaniem”.




Doniesienia o wyczyszczeniu membrany spotkały się ze sporym zadowoleniem kibiców Lecha Poznań. Od wielu lat narzekali oni na stan jej czystości. Membrana, która na początku była biała, bardziej przypomina szarą. Ostatni raz czyszczono ją przed EURO 2012.

Nareszcie ludzie przestaną marudzić o tej membranie„, „Świat się kończy„, „Piekło zamarzło” – to kilka komentarzy poznańskich kibiców z Twittera po ogłoszeniu informacji o posprzątaniu brudu.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1742579468403634546




Źródło: Sportowy Poznań

Finał MŚ w darcie z motywem Premier League. 16-latek otrzymał wsparcie od legend i piłkarzy Manchesteru United

Mistrzostwa świata w darcie dobiegają powoli do końca. W dzisiejszym finale zmierzą się dwaj Anglicy. Na drodze rozstawionego Luke’a Humphriesa stanie 16-letni Luke Littler. Co ciekawe, za pierwszego kciuki trzyma Leeds United, a za drugiego piłkarze Manchesteru United.




Wsparcie od Czerwonych Diabłów

Luke Littler zaskoczył wielu kibiców swoją postawą na turnieju mistrzostw świata w darcie. 16-latek wygrał wczorajszy półfinał i w decydującym starciu spotka się z Humphriesem. Littler jest zadeklarowanym kibicem Manchesteru United. Na konferencji prasowej przyznał, że piłkarze Czerwonych Diabłów trzymają za niego kciuki.

– Mam teraz wielu fanów. Otrzymałem wiadomość od Luke’a Shawa z Manchesteru United, Rio Ferdinanda i, przed moim meczem z Barneyem [Raymond van Barneveld, przyp. red.], dostałem wiadomość od Gary’ego Neville’a i Johnny’ego Evansa. To jest po prostu szalone. Ludzie, których podziwiałem, zwłaszcza mój klub, Manchester United, życzyli mi szczęścia – powiedział.




Schlierenzauer po karierze został biznesmenem i mentorem dla młodych skoczków. „To jest świetna rzecz” [CZYTAJ]

Według doniesień „Mail Sport” Manchester United zaprosił Luke’a Littlera na Old Trafford, aby obejrzał mecz z Tottenhamem po swoim fenomenalnym występie na turnieju.

Co ciekawe, finał mistrzostw świata w darcie można nazwać spotkaniem fanów Premier League. Rywal 16-latka jest bowiem kibicem Leeds United, które otwarcie wsparło go w mediach społecznościowych.




– Powodzenia dla kibica Leeds United i nowego numeru jeden na świecie przed dzisiejszym finałem mistrzostw świat przeciwko Luke’owi Littlerowi – czytamy.

Największa nagroda




Luke Littler za awans do finału zagwarantował sobie nagrodę w wysokości 200 tysięcy dolarów. Wygrana turnieju spowoduje, że młody Anglik otrzyma 500 tysięcy dolarów. 16-latek jest najmłodszym zawodnikiem, który awansował do tego etapu w zawodach tej rangi. Wspomniana nagroda jest jego największą w dotychczasowej przygodzie z dartem.

Starcie Littlera z Humphriesem zaplanowano na środę 3 stycznia o godzinie 21:15.

Źródło: TVP Sport, Twitter

16-latek wybrał Polskę zamiast Hiszpanii. Niedawno trenował z klubem z La Ligi

Bruno Klimek udzielił wywiadu „TVP Sport”. Młody piłkarz niedawno miał ofertę z reprezentacji Hiszpanii. Omówił ze względów formalnych oraz chęci bronienia Biało-Czerwonych barw.




Nie dla Hiszpanów

Bruno Klimek w rozmowie z „TVP Sport” opowiedział o swoich korzeniach i chęci gry w reprezentacji Polski. Młody bramkarz ma w rodzinie samych Polaków, dlatego zdecydował się na reprezentowanie Biało-Czerwonych.




– Urodziłem się w Miami, gdzie żyłem z mamą i bratem. W pobliżu mieszkał mój wujek, brat mojej mamy, który zawsze dużo mi pomagał. Na Majorkę przeprowadziłem się z mamą i bratem, gdy miałem dziewięć lat. Ale wszyscy w mojej rodzinie są Polakami i wychowałem się w domu, gdzie zawsze mówiliśmy po polsku – powiedział bramkarz, który jeszcze niedawno trenował z pierwszym zespołem RCD Mallorca.

Zbigniew Boniek broni Paulo Sousę. „Związek najwyraźniej chciał innego selekcjonera” [CZYTAJ]




– Federacja zgłosiła się z zapytaniem do klubu czy posiadam już hiszpański paszport oraz, czy członkowie mojej rodziny są Hiszpanami. Nie miałem jednak paszportu, dlatego powołanie do kadry było niemożliwe. Ale jestem bardzo szczęśliwy z tego, że gram dla Polski. Czuję się Polakiem i moja rodzina jest z tego kraju – przyznał.

Inspiracja

Bruno Klimek w rozmowie z „TVP Sport” przyznał, że jego idolem jest Gianluigi Buffon. Aktualnie inspiracją dla Polaka jest golkiper FC Barcelony, Marc-Andre Ter Stegen.




– Za bardzo dobrego bramkarza uważam także Wojciecha Szczęsnego, ale także jestem pod wrażeniem Marcina Bułki, który ma niesamowity sezon – dodał.

16-letni bramkarz broni aktualnie w drużynie CD San Francisco. Klimek ma za sobą trzy mecze w reprezentacji Polski do lat szesnastu. Golkiper zadebiutował w spotkaniu z Danią. Później zagrał również przeciwko Belgii i Norwegii.

Źródło: TVP Sport

fot. www.instagram.com/fusmnt

Trener Znicza Pruszków o swojej ucieczce z Chin. „Trzy tygodnie zmieniły się w pół roku”

Trener Znicza Pruszków opowiedział o swojej ucieczce z Chin. Szkoleniowiec przyznał, że w Państwie Środka został życiowy dobytek jego rodziny.




Ucieczka z Chin

Mariusz Misiura aktualnie pracuje w Zniczu Pruszków. Wcześniej pracował w Niemczech (tam prowadził drugoligową kobiecą drużynę Hohen Neuendorf – przyp. red.). Później współpracował z działem skautingu Realu Madryt, a następnie trafił do chińskiego Guizhou HengFeng.




Sensacyjne wieści ws. Roberta Lewandowskiego. Polak wróci do Bundesligi?! [CZYTAJ]

42-latek w rozmowie z Faktem opowiedział o swojej ucieczce z Chin tuż przed wybuchem pandemii koronawirusa. Jego rodzina zostawiła w Państwie Środka swój dobytek.




– Tuż przed pandemią uciekliśmy z kraju. W telewizji sytuacja była przedstawiana jak w filmie, ludzie umierali na ulicach. Wzięliśmy więc plecaki i powiedzieliśmy, że wylatujemy na trzy tygodnie, do Filipin na wakacje. Do tej pory nie wróciliśmy do tego domu. Został tam nasz życiowy dobytek z czterech lat. Ubrania, biżuteria, sprzęty, dosłownie wszystko – powiedział Misiura.

– Trzy tygodnie na Filipinach zamieniły się w pół roku. Były restrykcje, lockdown, zakaz lotów, nawet wybuch wulkanu, tajfun i trzęsienie ziemi. Przeżyliśmy razem tyle sytuacji, że byłem pewien, że nic nas nie złamie – dodał trener Znicza Pruszków.




Mariusz Misiura po powrocie z Chin trafił do Warty Gorzów. Tam pracował do końca sezonu 2020/2021. Następnie rozpoczął współpracę ze Zniczem Pruszków. 42-letni szkoleniowiec poprowadził podwarszawski klub w 91 spotkaniach. Jego średnia punktów na mecz ze Zniczem wynosi 1,36.

Źródło: Fakt

Wpadka Matty’ego Casha w programie rozrywkowym. Miał problem z wymienieniem europejskich państw [WIDEO]

Matty Cash był gościem w materiale wideo na antenie „Sky Sports”. Reprezentant Polski zaliczył wpadkę w jednym z wyzwań. Piłkarz Aston Villi nie potrafił wymienić trzynastu państw Europy w trzydzieści sekund.




Cash w specjalnym challenge’u

Matty Cash i Ollie Watkins wzięli udział w programie rozrywkowym na antenie stacji „Sky Sports”. Obaj zawodnicy losowali pytania, a następnie licytowali, ile udzielą poprawnych odpowiedzi w trzydzieści sekund.




Kristoffer Velde odejdzie z Lecha Poznań? „To jeden z klubów, który naciska na jego sprowadzenie” [CZYTAJ]

Reprezentant Polski zadeklarował, że w tym czasie będzie w stanie wymienić 13 europejskich państw. Okazało się, że pozornie proste zadanie było dla niego za trudne.




Cash na początku bardzo szybko wymienił Szwecję, Polskę, Danię, Anglię i Hiszpanię. Po krótkim namyśle dorzucił Islandię, Szkocję, Irlandię Północną i Irlandię. Ostatecznie wyliczenie dziewięciu państw nie pozwoliło reprezentantowi Biało-Czerwonych na zaliczenie challenge’u.

Matty Cash w bieżącym sezonie zagrał w 26 spotkaniach. Reprezentant Polski trafił w tym czasie trzykrotnie do siatki rywali. Ponadto zaliczył dwie asysty. Jego umowa z Aston Villą obowiązuje do końca czerwca 2027 roku. Portal transfermarkt.de wycenia 26-latka na 28 mln euro.




Źródło: Sky Sports

Kristoffer Velde odejdzie z Lecha Poznań? „To jeden z klubów, który naciska na jego sprowadzenie”

Kristoffer Velde znalazł się na celowniku wielkiego europejskiego klubu. Informacje o zainteresowaniu francuskiego OGC Nice przekazał Fabrizio Romano.




Velde we Francji?

Kristoffer Velde w ostatnich kilkunastu miesiącach stał się jednym z najważniejszych piłkarzy Lecha Poznań. Norweski skrzydłowy wielokrotnie błysnął w meczach PKO BP Ekstraklasy oraz Ligi Konferencji Europy.




Afrykański sędzia zawieszony za prowadzenie meczu pod wpływem alkoholu. Potężna kara od federacji [CZYTAJ]

Świetna forma byłego piłkarza FK Haugesund nie umknęła europejskim klubom. Norweski skrzydłowy znalazł się w poprzednim oknie transferowym na oku tureckich klubów. Teraz temat jego przenosin powrócił, a jego usługami zainteresowała się francuska Nicea.




– OGC Nice to jeden z klubów, który naciska na sprowadzenie Kristoffera Velde z Lecha Poznań. Florent Ghisolfi i Francesco Farioli są jego zwolennikami. Mają nadzieję na wypożyczenie z opcją wykupu – napisał Fabrizio Romano.

Kristoffer Velde zagrał w bieżącym sezonie w 24 spotkaniach. W tym czasie norweski skrzydłowy zanotował 10 trafień i 4 asysty. Portal transfermarkt.de wycenia 24-latka na 6 mln euro.




Źródło: Fabrizio Romano

Afrykański sędzia zawieszony za prowadzenie meczu pod wpływem alkoholu. Potężna kara od federacji

Jeden z afrykańskich sędziów został przyłapany na prowadzeniu spotkania pod wpływem alkoholu. Romain Diasitua z tego powodu nie posędziuje przez 18 miesięcy.




Przyłapany na gazie

Na początku grudnia podczas meczu ligi kongijskiej doszło do niecodziennej sytuacji. Sędzia starcia Aigles du Congo z AC Rangers wsławił się podyktowaniem rzutu karnego bez wyraźnego powodu.




Prezes Rakowa tłumaczy się ze strat finansowych. „Przy graniu w Częstochowie by tego nie było” [CZYTAJ]




Ponadto Romain Diasitua źle zarządzał czasem oraz nie współpracował ze swoimi asystentami, a spotkanie zakończył w 87. minucie. Po ostatnim gwizdku gospodarze udali się do szatni, uznając decyzję arbitra. Nieco inaczej zinterpretowali te zdarzenia goście, którzy walczyli o uratowanie punktu.




Kilka dni temu kongijska federacja odniosła się do wydarzeń z tamtego spotkania. 26 grudnia Kongijski Związek Piłki Nożnej przyznał walkower ekipie AC Rangers ze względu na przedwczesne opuszczenie boiska przez Aigles de Congo.

Ujawniono również, że za nietypowym zachowaniem sędziego stał alkohol w jego krwi. W związku z tym Kongijski Związek Piłki Nożnej ukarał go osiemnastomiesięcznym zawieszeniem.

Źródło: Fatshimetrie.org, meczyki.pl

Prezes Rakowa tłumaczy się ze strat finansowych. „Przy graniu w Częstochowie by tego nie było”

Piotr Obidziński udzielił wywiadu portalowi „Przegląd Sportowy Onet”. Prezes Rakowa Częstochowa nie może się doczekać stadionu, który będzie odpowiadał standardom klubu.




Straty Medalików

Raków Częstochowa od lat walczy o stadion, który zagwarantuje im poziom porównywalny do innych klubów Ekstraklasy. Podopieczni Dawida Szwargi w fazie grupowej Ligi Europy musieli grać na stadionie w Sosnowcu.




Nowe informacje ws. Karima Benzemy. To dlatego wyjechał z Arabii Saudyjskiej [CZYTAJ]

Prezes klubu w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” przyznał, że straty finansowe są spowodowane m.in. przez brak odpowiedniego obiektu w Częstochowie. Rozgrywanie spotkań na innych stadionach wiąże się bowiem z dodatkowymi kosztami.




– Zakładając, że nawet pomimo braku zadaszenia i niskich temperatur prawie zawsze mieliśmy komplet na stadionie. Możemy przyjąć, że gdyby te warunki były bardziej komfortowe, a jakość sportowa nie byłaby gorsza, to średnia mogłaby oscylować nawet wokół kilkunasty tysięcy. Nasze europejskie boje w Sosnowcu też za każdym razem oglądał niemalże komplet publiczności. Z prostego rachunku wynika, że utracone korzyści idą w miliony w skali sezonu – powiedział Piotr Obidziński w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

– W Częstochowie dzień meczowy wychodzi na zero. Dochodzą do tego jeszcze straty wizerunkowe i koszty związane z logistyką. Każdy mecz w Sosnowcu wiąże się z dodatkowymi, znacznymi kosztami, których przy graniu w Częstochowie by nie było. Dochodzi do tego wydźwięk medialny: „co to za klub, co nie ma stadionu?” a to zawsze utrudnia rozmowy ze sponsorami i biznesem oczekującym produktu premium – podsumował prezes Rakowa Częstochowa.




Raków Częstochowa zajął ostatnie miejsce w fazie grupowej Ligi Europy. Podopieczni Dawida Szwargi zdołali wygrać jedno spotkanie ze Sturmem Graz oraz zremisować ze Sportingiem CP.

Źródło: przegladsportowy.onet.pl

Zbigniew Boniek wypowiedział się na temat powrotu do PZPN-u. Były prezes rozwiał wątpliwości

Zbigniew Boniek był gościem w programie na antenie kanału „Meczyki.pl” (całość TUTAJ). Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wypowiedział się między innymi na temat potencjalnego powrotu do pracy w federacji.




Boniek wróci do PZPN-u?

Zbigniew Boniek był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej w latach 2012-2021. Miejsce aktualnego wiceprezydenta UEFA zajął Cezary Kulesza. Jego kadencja przebiega dość chaotycznie ze względu na liczne afery.




Kontrowersyjne słowa Szymona Marciniaka. „Nie gwizdnij mu ze 2 razy i się nauczy” [WIDEO]




W 2025 roku dojdzie do kolejnych wyborów w federacji. Według Marka Koźmińskiego w gronie kandydatów znajdą się Wojciech Cygan, Adam Kaźmierczak oraz Paweł Wojtala. Zbigniew Boniek w rozmowie z „Meczykami” wypowiedział się na temat swojej potencjalnej kandydatury.

– Na dzisiaj absolutnie nie myślę o powrocie na stołek prezesa. Robię sto tysięcy innych rzeczy poza piłką. Mam też jakieś ambicje i zastanawiam się nad pracą przy jakimś klubie. Nie myślę więc na dziś o funkcji prezesa PZPN-u. Niech Czarkowi (Kuleszy – przyp. red.) wiedzie się jak najlepiej – powiedział „Zibi”.

– Słyszę głosy, że wszyscy przywalają się do niego, a za Bońka było jeszcze gorzej. Przypominam sobie kilka pseudoafer, ale afer obyczajowych czy jakichś innych w ciągu tych dziewięciu lat to sobie absolutnie nie przypominam – dodał.

Podsumowanie kadencji

Zbigniew Boniek w programie na antenie „Meczyków” wypowiedział się także na temat swojej kadencji. Wiceprezydent UEFA uważa, że zmienił w polskiej piłce bardzo dużo, jednak okres dwóch kadencji był za krótki na większe zmiany.




– Przyszedłem do PZPN-u po to, by zmienić polską piłkę. I czy się to komuś podoba, czy nie, uważam, że przez dziewięć lat zmieniliśmy ją totalnie. Myślę jednak, że przepisy w Polsce, które mówią, że możesz być prezesem związku sportowego tylko przez dwie kadencje, są absurdalne. Według mnie to jest zbyt krótki okres. W związkach sportowych nie powinno być dożywocia, ale powinny być co najmniej trzy kadencje. Ja nigdy nie walczyłem o to, by to zmienić, bo po prostu taki był regulamin. Swoje zrobiłem, zostawiłem klocki. Wydawało mi się, że w wielu aspektach można było to ulepszać, ale jak słyszę, że dzisiaj nie chodzi o to, by to ulepszać, tylko zmieniać, bo „chcemy robić po swojemu”, to efekty są takie, jakie są – podsumował Zbigniew Boniek.

Źródło: Meczyki.pl

Mocne starcie Lewandowskiego z Araujo na treningu. Polak popisał się siłą fizyczną [WIDEO]

Piłkarze FC Barcelony przygotowują się do powrotu na boisko. Podczas sobotniego treningu Robert Lewandowski starł się z Ronaldem Araujo. Polak popisał się większą siłą od Urugwajczyka.




Walka o skład

Robert Lewandowski zyskał konkurenta do gry w ataku. FC Barcelona sprowadziła młodego napastnika z Brazylii, Vitora Roque. W związku z tym 35-latek postanowił mocno zawalczyć o miejsce w składzie.




Nicola Zalewski padł ofiarą złodziei. Włamali się do domu i ukradli cenności [CZYTAJ]




Były piłkarz Bayernu Monachium przybył do bazy treningowej dzień przed terminem. Na treningu Polak pokazał swoją siłę i zaangażowanie w starciu z Ronaldem Araujo. Doświadczony napastnik nie pozostawił złudzeń, kto ma lepszą kondycję fizyczną.




Dopiero zapaśnicze chwyty pozwoliły mu na walkę z Robertem Lewandowskim. Wszystko uwieczniły kamery.

Źródło: Twitter

Nowy klub będzie musiał słono zapłacić za sprowadzenie Szymańskiego. „Latem może odejść”

Kadir Onur Dincer z dziennika „Milliyet” wypowiedział się na temat Sebastiana Szymańskiego w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” (całość TUTAJ). Turecki dziennikarz uważa, że transfer Polaka w zimowym oknie transferowym jest mało prawdopodobny.




Co dalej?

Świetna forma Sebastiana Szymańskiego zaowocowała sporym zainteresowaniem ze strony europejskich klubów. Wiele wskazuje na to, że były piłkarz Legii Warszawa nie odejdzie z Turcji w zimowym oknie transferowym. Między innymi takie doniesienia przekazał Kadir Onur Dincer.




– W transfer zimą nie wierzę, bo Fenerbahce walczy o bardzo ważne dla klubu mistrzostwo, gra też w Lidze Konferencji, ale latem Szymański może odejść – powiedział dziennikarz „Milliyet” w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.




Lewandowski powinien usiąść na ławce? Bezlitosne wyniki ankiety wśród kibiców [CZYTAJ]

Polskie źródło przedstawiło nowe informacje w sprawie potencjalnej sprzedaży Szymańskiego. Według „Przeglądu Sportowego Onet” reprezentant Polski będzie kosztował minimum 30 milionów euro. Część zysku trafi jednak do rosyjskiego Dinama.

– Z tego, co słyszeliśmy od osoby zorientowanej w sytuacji, 30 mln euro to minimum, jakie trzeba będzie wyłożyć za Polaka. Ponadto, jak słyszeliśmy, Fenerbahce będzie musiało część tej kwoty oddać Dinamu, które dlatego zgodziło się sprzedać go dość tanio, jak na obecną wartość Polaka (w momencie transferu wg transfermarkt.de był wyceniany na 18 mln euro). Oczywiście inna sprawa, że w obecnej sytuacji politycznej i biorąc pod uwagę niechęć piłkarza do powrotu do Rosji, Dinamo nie miało najmocniejszej pozycji negocjacyjnej – czytamy.

Rozwój w Fenerbahce

Piłkarz z Białej Podlaskiej w bieżącym sezonie zagrał w 29 spotkaniach w barwach Fenerbahce. W tym czasie zanotował 11 trafień oraz 11 asyst. Tureckie media są pod wrażeniem formy polskiego piłkarza. Do tego grona należy również Kadir Onur Dincer.




– Stał się bardzo ważnym zawodnikiem, obok Dzeko i Tadicia, najważniejszym, jeśli chodzi o ofensywę Fenerbahce. Pokazują to statystyki, ale jego wkład w grę jest większy, niż to, co widać w liczbach. Pomaga też w defensywie i zawsze walczy o piłkę – przyznał.

– Szymański udowodnił, jak klasowym jest piłkarzem. Chyba nikt nie spodziewał się po nim tak wysokiego poziomu gry w pierwszym sezonie w Fenerbahce. A on bardzo szybko się zaadaptował i pokazuje swoje możliwości. To jeden z najlepszych pomocników w lidze – podsumował dziennikarz „Milliyet”.

Reprezentant Polski będzie miał szansę na poprawę swojego dorobku w nadchodzących derbach Stambułu. Fenerbahce zmierzy się z Galatasaray w ramach Superpucharu Turcji. Początek spotkania zaplanowano na piątek 29 grudnia o godzinie 18:45.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Lewandowski powinien usiąść na ławce? Bezlitosne wyniki ankiety wśród kibiców

Hiszpańskie media nadal zastanawiają się na temat formy Roberta Lewandowskiego. MARCA zapytała kibiców, czy polski napastnik powinien usiąść na ławce. Wyniki mówią same za siebie.




Powinien odpocząć?

Robert Lewandowski po mundialu w Katarze nie przypomina siebie z najlepszych lat. Polski snajper ma problemy ze skutecznością, co wywołuje lawinę krytyki ze strony hiszpańskich mediów. Niedawno MARCA zastanawiała się na temat jego pozycji w klubie.




Co z transferem Krychowiaka do FC Barcelony? Fabrizio Romano nie ma wątpliwości [CZYTAJ]

Wspomniane źródło zwróciło uwagę na konieczność poprawy wyników FC Barcelony. Przy okazji Robert Lewandowski powinien wrócić do formy strzeleckiej. Przy okazji MARCA przeprowadziła ankietę wśród kibiców ligi hiszpańskiej. W kwestionariuszu zapytali się o to, czy Xavi powinien posadzić „Lewego” na ławce rezerwowych.




38% respondentów odpowiedziało na tak ze względu na słabą formę Polaka. 28% uważa, że Xavi nie powinien tego robić. 27% sądzi, że Polak mógłby usiąść na ławce, żeby odpocząć. 7% odpowiedziało, że nie, ponieważ dla szatni lepiej będzie, gdy Lewandowski będzie zadowolony.




Przypomnijmy, że Robert Lewandowski zagrał wiele spotkań w bieżącym sezonie. Transfer Vitora Roque pozwoli Xaviemu odciążyć polskiego napastnika. Być może rywalizacja „Lewego” z utalentowanym Brazylijczykiem poskutkuje lepszą formą Polaka.

Źródło: MARCA, Sport.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.