Jan Bednarek o powrocie do reprezentacji Polski. „Założyłem sobie, że muszę ciężko pracować”

Jan Bednarek był gościem na wtorkowej konferencji prasowej reprezentacji Polski. Obrońca Southampton podczas spotkania z mediami odniósł się do kilku kwestii. Wychowanek Lecha Poznań zabrał m.in. głos w sprawie braku powołania na poprzednie zgrupowanie.




Powrócił

Jan Bednarek nie otrzymał powołania na poprzednie zgrupowanie reprezentacji Polski. Teraz wychowanek Lecha Poznań znalazł się na liście ogłoszonej przez Michała Probierza. Obrońca wraz z trenerem odpowiedzieli we wtorek na pytania dziennikarzy.




– Bardzo się cieszę, że wróciłem do reprezentacji. To dla każdego Polaka wyróżnienie i duma, aby reprezentować nasze barwy. Założyłem sobie, że muszę ciężko pracować i jak najlepiej grać w klubie, aby wrócić do reprezentacji. Teraz jestem tutaj i bardzo się z tego cieszę – powiedział Jan Bednarek.

Jacek Góralski zwyzywał użytkownika, który skrytykował go za występ z Kizo [CZYTAJ]

– Brak powołania na poprzednie zgrupowanie? Rozmawialiśmy, trener do mnie zadzwonił. Dla mnie to było proste – zrozumiałem, że muszę ciężej pracować i udowodnić, że zasługuję na miejsce w kadrze. Był ból, smutek i rozczarowanie, ale myślę, że to normalne dla każdego ambitnego piłkarza. Najważniejsze jest to, że zrobiłem rachunek sumienia – dodał piłkarz Southampton.




Jan Bednarek przedstawił również swoje wnioski na temat gry reprezentacji Polski w ostatnich spotkaniach. Piłkarz angielskiego klubu uważa, że lepsza skuteczność pozwoliłaby na zwycięstwo w meczu z Mołdawią.

– Graliśmy solidnie w obronie, wysoko atakowaliśmy. Było dużo sytuacji, w których przeciwnik chciał kontratakować, a my takie zapędy dobrze broniliśmy. Ustawienie w fazie ataku było bardzo dobre, kontrola meczu również. Na pewno były to mecze, w których więcej atakowaliśmy, niż broniliśmy. Gdyby skuteczność była lepsza, to drugie spotkanie też byśmy wygrali. Teraz ważne jest skupienie się na meczu z Czechami, potrzebna jest ciężka praca i trochę szczęścia – podsumował.




Reprezentacja Polski już w piątek 17 listopada zagra mecz z Czechami. Spotkanie zaplanowano na godzinę 20:45.

Źródło: Łączy nas Piłka, Weszło

Lewandowski zakłopotany po pierwszym pytaniu na konferencji. „Trochę do końca nie rozumiem”

 

Robert Lewandowski odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Kapitan Biało-Czerwonych od początku wydarzenia wpadł w zakłopotanie.




„Lewy” miał porównać aktualną formę z przeszłością, co go zakłopotało

Robert Lewandowski nie miał okazji grać pod wodzą Michała Probierza. Przypomnijmy, że na poprzednim zgrupowaniu pauzował ze względu na kontuzję. Teraz, „Lewy” pojawił się na konferencji prasowej, gdzie odpowiedział na pytania dziennikarzy.




Lewandowski o sytuacji z Yamalem. „Za bardzo nie ma czego komentować” [CZYTAJ]

Pierwszy za mikrofon złapał dziennikarz „Weszło”, Jan Mazurek. Zapytał on Lewandowskiego o porównanie jego obecnej formy z dyspozycją z 2020 roku. Przypomnijmy, że wówczas kapitan Polaków był najlepszym piłkarzem w plebiscycie FIFA. Wiele wskazywało również na to, że wygra Złotą Piłkę, ale odwołano plebiscyt.




– Trochę do końca nie rozumiem pytania, bo tak, jak miałbym porównywać formę z listopada do września, października, to szczerze nie ma to znaczenia. Najważniejsze jest to, jak się teraz czuję i to, jak po kontuzji wróciłem szybciej, niż zakładano do gry. Wiadomo, że potrzeba trochę czasu, żeby wrócić na właściwe tory, ale w ostatnim czasie się czułem fizycznie bardzo dobrze – powiedział.




Źródło: Łączy nas Piłka

Lewandowski o sytuacji z Yamalem. „Za bardzo nie ma czego komentować”




FC Barcelona pokonała w miniony weekend Deportivo Alaves (2:1). Po meczu wiele mówiło się o Robercie Lewandowskim, który ustrzelił dublet i nie podał ręki młodszemu koledze. Polak wyjaśnił sytuację na konferencji prasowej reprezentacji Polski.

Nietypowa sytuacja z udziałem „Lewego”

Robert Lewandowski strzelił dwie bramki w meczu przeciwko Deportivo Alaves. Po meczu chwalono go za trafienia, jednak pojawiły się również głosy krytyki ze względu na brak zbicia piątki z Yamalem.

Polak odniósł się do całej sytuacji podczas konferencji prasowej organizowanej na kanale Łączy nas Piłka. Reprezentant Biało-Czerwonych wyjaśnił całe nieporozumienie, mówiąc, że między zawodnikami Barcelony nie ma złej krwi.




Afera w Radomiaku Radom! Piłkarz i dyrektor sportowy z zarzutami o manipulację przy kontroli antydopingowej [CZYTAJ]

– Za bardzo nie ma czego komentować, bo to był totalny przypadek więc jeśli chodzi o moją relację z nim, to wielokrotnie mu pomagałem, udzielałem rad, nawet w tym meczu. To, że na boisku się coś czasami powie, krzyknie, to jest normalna rzecz. Cała ta sytuacja to totalny przypadek i nie ma żadnego podtekstu czy drugiego dna – powiedział „Lewy”.




Według katalońskiej prasy między Lewandowskim a Yamalem nie ma konfliktu. Mundo Deportivo podkreśliło, że po strzelonej bramce Polak i Hiszpan rozmawiali w przyjaznej atmosferze.




Źródło: Łączy nas Piłka, Twitter

Kuriozalny błąd trenera Meksyku na mistrzostwach świata U17. Zrobił sześć zmian, za co grozi im walkower [WIDEO]

Młodzieżowa reprezentacja Niemiec w pierwszym meczu mistrzostw świata U17 pokonała Meksyk 3:1. Okazało się jednak, że nasi sąsiedzi mogą wygrać 3:0 ze względu na potencjalny walkower przez błąd trenera ekipy z Ameryki Północnej.




Niemcy bezproblemowo pokonali Meksyk w pierwszym meczu mistrzostw świata U17. W trakcie spotkania doszło jednak do ciekawej sytuacji. Trener Meksyku przekroczył limit zmian. Przez to najprawdopodobniej wynik meczu zostanie zmieniony na 3:0 dla naszych sąsiadów.




Kuriozalny błąd

Niemcy prowadzili do przerwy już 2:0, dlatego trener Meksyku zdecydował się na zmianę już na początku drugiej połowy. Nie przyniosło to jednak efektów. W 58. minucie na boisku zameldował się kolejny zawodnik, a pięć minut później następnych dwóch. To oznacza, że trener wykorzystał już w tamtym momencie czterech korekt w zespole.

Kuriozalny powód kontuzji piłkarza Realu Madryt. Wszystkiemu winne złe obuwie [CZYTAJ]




Problem w tym, że w 67. minucie meczu szkoleniowiec Meksyku wprowadził kolejnych dwóch zawodników. To oznacza, że ekipa z Ameryki Północnej przekroczyła limit. Przypomnijmy, że w trakcie spotkania można dokonać maksymalnie pięciu zmian. Co ciekawe, realizatorzy transmisji wyłapali, że trenerzy byli świadomi błędu.

Teraz, mimo porażki 1:3 Meksykowi grozi walkower. Wiele wskazuje na to, że przez błąd trenera mecz zostanie rozliczony wynikiem 0:3.




Źródło: Sport.pl, Twitter

Hamalainen przed meczem Legia – Lech. „Będę kibicował obu ekipom”

Kasper Hamalainen zabrał głos w sprawie nadchodzącego starcia Legii Warszawa z Lechem Poznań. Były piłkarz obu drużyn w rozmowie z Przeglądem Sportowym powiedział, że nie żałuje zmiany Wielkopolski na stolicę.




Hamalainen przed meczem Legia – Lech

Kasper Hamalainen trafił do Lecha Poznań w 2013 roku. Fin był kluczową postacią Kolejorza i razem z poznaniakami zdobył mistrzostwo kraju w sezonie 2014/15. W 2016 roku stał się bohaterem transferu do Legii.




Harry Kane o pobiciu rekordu Roberta Lewandowskiego. „Nie skupiam się na tym w ogóle” [CZYTAJ]

– Oczywiście, że miałem wątpliwości. Zwłaszcza dotyczące tego, jak zareaguje społeczność piłkarska. Jak będą do tego ruchu nastawieni ludzie? Zrobiłem listę plusów i minusów, ale możliwość gry w Lidze Mistrzów i wielkość Legii spowodowały, że tych pozytywów było znacznie więcej. Jednak muszę przyznać, że trochę mi to zajęło – powiedział Fin w rozmowie z Przeglądem Sportowym.




Już w niedzielę o godzinie 17:30 Legia Warszawa zagra u siebie Lechem Poznań. Kasper Hamalainen opowiedział o swoich przemyśleniach przed tym spotkaniem w wyważonym tonie.

– Będę kibicował obu ekipom. Mam same dobre wspomnienia z tych klubów – począwszy od piłkarzy, przez trenerów, a na pracownikach klubu kończąc. Wszyscy dobrze mnie traktowali i byli bardzo życzliwi. Mam nadzieję, że to będzie piękne widowisko i obu drużynom życzę powodzenia – podsumował.




Źródło: Przegląd Sportowy

Harry Kane o pobiciu rekordu Roberta Lewandowskiego. „Nie skupiam się na tym w ogóle”

Harry Kane może przejść do historii ligi niemieckiej już w swoim pierwszym sezonie. Napastnik Bayernu Monachium odpowiedział na pytanie dziennikarza o pobicie rekordu Roberta Lewandowskiego.




Kane o rekordzie „Lewego”

Robert Lewandowski w sezonie 2020/2021 przebił wyczyn Gerda Muellera, strzelając 41 bramek w jednym sezonie ligi niemieckiej. Polak zrobił to w 29 meczach (w pozostałych pauzował ze względu na uraz – przyp. red.).




Ojciec wielkiego talentu o grze syna dla Polski. „Jest mu bliżej do reprezentacji Hiszpanii. Nie mam prawa decydować” [CZYTAJ]

Jeszcze niedawno wiele wskazywało na to, że nikt nie będzie w stanie pobić wyczynu kapitana reprezentacji Polski. Transfer Harry’ego Kane’a do stolicy Bawarii zasiał jednak niepewność co do tej tezy. Anglik notuje świetne liczby, zdobył już 17 bramek w zaledwie 11 meczach ligowych.

Z takim tempem może osiągnąć nawet barierę 50 goli. Nic więc dziwnego, że dziennikarze pytają byłego zawodnika Tottenhamu o tę sprawę. Anglik w rozmowie ze „Sky” przedstawił swój pogląd widzenia na bicie rekordu.




– Nie skupiam się w ogóle na tym rekordzie, nie myślę o tym. Przede mną jeszcze długa droga – powiedział Harry Kane.




Źródło: Sky, Twitter

Ojciec wielkiego talentu o grze syna dla Polski. „Jest mu bliżej do reprezentacji Hiszpanii. Nie mam prawa decydować”

Robert Gąsiorowski udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Ojciec piłkarza Valencii, Yarka wypowiedział się na temat potencjalnej gry syna w reprezentacji Polski.




Talent zadebiutował w pierwszej drużynie Valencii

Yarek Gąsiorowski uchodzi za wielki talent. 18-letni obrońca niedawno zadebiutował w pierwszej drużynie Valencii. Ojcem Gąsiorowskiego jest Polak. Yarek jednak w kadrach U16, U17 i U19 decydował się na grę dla Hiszpanii.




Uczestnik afery alkoholowej może odejść do hiszpańskiego klubu. „Nie słychać, żeby zrezygnowali z niego po wybryku” [CZYTAJ]

Robert Gąsiorowski w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty opowiedział o odczuciach swojego syna względem przynależności narodowej. Ojciec piłkarza nie zamierza wtrącać się w jego wybory.




– Naturalnie było, że jest mu bliżej do reprezentacji Hiszpanii. Nie było więc tak, że polska strona nie interesowała się Yarkiem. To kariera syna, to są i będą jego wybory. Ja mam wpływ na niego, gdy przekracza próg domu, ale nie mam prawa decydować za niego. Oczywiście, zawsze mogę wyrazić moje zdanie, ale generalnie staram się trzymać z boku – powiedział.

– Rodził się w Hiszpanii, tu mieszka, to jego ojczysty język, w nim się porozumiewa. Tu gra w piłkę, to jego naturalne środowisko. Jest też oczywiście Polakiem, bywa z nami w Polsce od czasu do czasu. No, ale jak mówię, z oczywistych względów to Hiszpania jest mu bliższa – dodał.




W wywiadzie ojciec piłkarz przyznał jednak, że furtka do gry w reprezentacji Polski jest wciąż otwarta i nie można niczego wykluczyć. Przypomnijmy, że drzwi do kadry Biało-Czerwonych definitywnie zamkną się, gdy Yarek Gąsiorowski zagra trzy mecze w dorosłej reprezentacji Hiszpanii (na razie nie zagrał ani jednego meczu – przyp. red.).

Źródło: WP Sportowe Fakty

Uczestnik afery alkoholowej może odejść do hiszpańskiego klubu. „Nie słychać, żeby zrezygnowali z niego po wybryku”

Według doniesień Jakuba Seweryna Oskar Tomczyk niedługo opuści Lecha Poznań. Dziennikarz portalu „Sport.pl” uważa, że młody piłkarz Kolejorza za kilka tygodni trafi do Realu Sociedad.




Zmiana otoczenia

Informacja o potencjalnym zagranicznym transferze Oskara Tomczyka pojawiła się w letnim oknie transferowym. Młody piłkarz nie przedłuży kontraktu z Lechem Poznań, o czym informował m.in. dyrektor sportowy Kolejorza, Tomasz Rząsa.




– Nie chce z nami być – powiedział na antenie „Meczyków”.

Kylian Mbappe odprowadził swojego brata do szkoły. Doniósł nauczycielowi, że nie odrobił lekcji [WIDEO]

Po tym fakcie 17-latek zagrał jedynie trzy spotkania w CLJ, zdobywając dwa gole. Ostatnio było o nim głośno z powodu alkoholowej afery na kadrze U17. Według medialnych doniesień Tomczyk miał spożywać napoje procentowe i rozciąć sobie łuk brwiowy.




Lech Poznań potępił jego zachowanie oraz towarzyszącego mu Filipa Wolskiego. Kolejorz dodał jednak, że otoczy ich opieką i pomocą ze strony psychologa.




Możliwe, że piłkarz po wybryku zmieni otoczenie i wyjedzie z kraju. Nowe doniesienia w sprawie przyszłości Tomczyka przekazał Jakub Seweryn.

– Oskar Tomczyk z Lecha Poznań wraz z nowym rokiem leci z rodziną do Hiszpanii i ma tam podpisać kontrakt z Realem Sociedad, do którego przeniesie się wraz z końcem umowy z Lechem. Plany się nie zmieniły względem poprzednich miesięcy. Oczywiście, o ile Baskowie zaakceptowali info o jego wybryku, ale na razie nie słychać, żeby zrezygnowali – napisał na Twitterze dziennikarz portalu „Sport.pl”.

Źródło: Sport.pl

Mateusz Borek odpowiedział na film Stanowskiego. „Będzie prawda Matiego, prawda Krzysia. Niech każdy idzie w swoją stronę”

Mateusz Borek wypowiedział się na temat filmu Krzysztofa Stanowskiego, który odpowiedział na zarzuty już byłych kolegów z Kanału Sportowego. Komentator wyciągnął wnioski z całego zamieszania i wycofał się z konfliktu.




Borek odpowiada na film Stanowskiego

W ostatnich dniach Krzysztof Stanowski sprzedał swoje udziały ze spółki Kanału Sportowego. Po jakimś czasie Mateusz Borek w jednym z programów skrytykował działania byłego współpracownika. Komentatorowi nie spodobało się między innymi to, że upublicznił fakt o sprzedaży swojej części. Ponadto nazwał robienie interesów ze Stanowskim na poziomie podstawówki.




Tomasz Smokowski o odejściu Krzysztofa Stanowskiego. „W pewnym momencie warto po prostu zamilknąć” [CZYTAJ]

Właściciel „Weszło!” odpowiedział na słowa byłych współpracowników, którzy podczas zebrania Kanału Sportowego mówili na jego temat. Film Krzysztofa Stanowskiego odbił się szerokim echem (mówił w nim m.in., że zwolniono z KS jego matkę za „lajka” na Twitterze – przyp. red.). Głos w sprawie materiału dziennikarza zabrał Mateusz Borek, który wyciągnął z tego kilka wniosków.




– Pewnie w niektórych aspektach każdy zostanie przy swojej prawdzie. Będzie prawda Matiego, prawda Krzysia. Przesłuchałem ten materiał i ja czasami lubię pobawić się w konwencję, nazwijmy to – pół artystyczną i to mniej poważną, czy mniej rozsądną – powiedział uznany komentator.

– Wyciągnąłem z tego kilka naprawdę konstruktywnych wniosków. Ja mam 50 lat, on 40 lat. Razem mamy 90 lat. Nie chcę nakręcać spirali. Ma rację w tym, że jesteśmy za duzi. Niech każdy idzie w swoją stronę. Krzysiu, wszystkiego dobrego – podsumował Mateusz Borek.




Źródło: Kanał Sportowy

John van den Brom przed meczem Lecha z Legią. „Porównałem go do pojedynku Ajaxu z Feyenoordem”

 

Już w niedzielę 12 listopada Lech Poznań zagra na wyjeździe z Legią Warszawa. Przed spotkaniem szkoleniowiec ekipy ze stolicy Wielkopolski odpowiedział na pytania dziennikarzy. Holender porównał polski szlagier do meczu Ajaxu z Feyenoordem.




Porównanie van den Broma

John van den Brom odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed meczem Lecha Poznań z Legią Warszawa. Z tej okazji holenderski szkoleniowiec Kolejorza opowiedział anegdotę. Według Johna van den Broma mecz Lecha z Legią można porównać do starcia dwóch wielkich klubów z jego ojczyzny.




– Zawodnicy chcą takie mecze rozgrywać co tydzień. Zadzwonił do mnie dziennikarz z Holandii z zapytaniem o to spotkanie. Porównałem to do pojedynku Ajaxu z Feyenoordem – powiedział szkoleniowiec Lecha.

Mateusz Żukowski zyskał popularność w Chinach. Wszystko za sprawą absurdalnego zachowania jego partnerki [CZYTAJ]




Plan na mecz

– Oglądaliśmy wiele meczów Legii, łącznie z ostatnim w Lidze Konferencji. Spotkają się dwa zespoły preferujące ofensywną grę, które dążą do strzelania bramek, ale robią to w inny sposób. To są dwie drużyny o trochę innym profilu. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie – przyznał.

– Chcemy wygrać to spotkanie na naszych zasadach. Gra ofensywna jest w DNA klubu, dlatego nie zakładam, że to Legia będzie częściej w posiadaniu piłki. Dla mnie ten aspekt jest niezwykle ważny, bo posiadając piłkę, możemy kreować sytuacji. Legia wygrała ostatnie trzy mecze w pełni zasłużenie. Zwycięstwa nie były wynikiem jakiegoś szczęścia, ale wynikały z dużej jakości drużyny – podsumował Holender.




Źródło: Lech Poznań

Mateusz Żukowski zyskał popularność w Chinach. Wszystko za sprawą absurdalnego zachowania jego partnerki

Mateusz Żukowski stał się głośnym nazwiskiem w chińskich mediach. Piłkarz Śląska Wrocław znalazł się na ustach ludzi Państwa Środka po streamie Oli Mizgalskiej, jego partnerki.




Zyskał popularność w Chinach

Mateusz Żukowski ostatnio znalazł się na ustach wielu piłkarskich kibiców. Piłkarz Śląska Wrocław jest krytykowany za występowanie na streamach swojej partnerki, która robi absurdalne rzeczy.




Tomasz Smokowski o odejściu Krzysztofa Stanowskiego. „W pewnym momencie warto po prostu zamilknąć” [CZYTAJ]

Podczas jednej z transmisji Ola Mizgalska zamierzała zjeść kamień z czajnika. Mateusz Żukowski powstrzymał ją od tego czynu, co zauważyli internauci. Na podstawie tej historii chiński portal „dongqiudi.net” opublikował artykuł. Według twitterowego profilu „Piłkarskie Państwo Środka” wpis zdobył sporą popularność.




Artykuł miał uzbierać w kilka godzin ponad 50 tysięcy wyświetleń i kilkaset udostępnień. Później te liczby jeszcze urosły.

– Wrocławski obrońca Żukowski stał się ostatnio obiektem kpin internautów w mediach społecznościowych, ponieważ jego dziewczyna podczas transmisji na żywo próbowała zjeść kamień. Pokłócili się, a fani również uznali, że zawodnik ma pecha – napisał wspomniany wcześniej portal.





Źródło: dongqiudi.net, meczyki.pl

Tomasz Smokowski o odejściu Krzysztofa Stanowskiego. „W pewnym momencie warto po prostu zamilknąć”

 

Tomasz Smokowski odniósł się do filmu Krzysztofa Stanowskiego na najnowszym streamie Kanału Sportowego. Dziennikarz zapowiedział ciszę w temacie rozstania z byłym współpracownikiem i zaapelował do widzów, aby przestali nakręcać na siebie obie strony.




Smokowski z apelem

Tomasz Smokowski na streamie Kanału Sportowego odniósł się do afery związanej z odejściem Krzysztofa Stanowskiego ze spółki. Dziennikarz przyznał, że w pewnym momencie warto zamilknąć, dlatego nie będzie ciągnął dłużej tego tematu.

 

– Uznajemy, że rozstania bywają emocjonalne i trudne. Dochodzimy do wniosku, że w pewnym momencie warto po prostu zamilknąć niż mówić za dużo. Pamiętamy, to co jest dobre i mamy nadzieje, że czas tylko złagodzi te emocje. Idziemy do przodu, chcemy cieszyć się przyszłością, wszystkiego najlepszego Krzysiek na nowej drodze. Pewnie za kilka miesięcy wystartujesz ze swoim kanałem zero i jestem przekonany, że internet jest na tyle dużym morzem, że wszyscy się tam pomieścimy. To cały nasz statement, więc nie napędzajcie nas na siebie. Nie będziemy po prostu tego komentować dla dobra wszystkich – powiedział Smokowski.




Przy okazji streama Kanał Sportowy zaprosił do studia nowego udziałowca. Maciej Wandzel, który odkupił część Krzysztofa Stanowskiego, opowiedział o swoich pierwszych odczuciach po wstąpieniu do spółki. Wcześniej Tomasz Smokowski zapytał go: „Ile razy już sobie pomyślałeś w ostatnich dniach: „O rany, w co ja się wpakowałem?””.




– Rzeczywiście, moja partnerka przez ostatnie trzy dni kilka razy powiedziała „Po co ci to wszystko?”. Mnie nic nie zdziwiło, to wiedziałem dwa tygodnie temu, to wiem i dzisiaj. Jestem człowiekiem, który lubi wyzwania. Od czasu Legii minęło już 7 lat, zajmuję się działalnością deweloperską i lubię to robić. Mam świetny zespół. No ale brakuje mi trochę adrenaliny, więc w sumie się cieszę – powiedział Wandzel.

Źródło: Kanał Sportowy

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.