Raków bliski sprowadzenia napastnika! Na stole ponad pół miliona euro

Raków Częstochowa jest bliski wzmocnienia linii ataku swojego zespołu. Władze klubu zaoferowały ponad pół miliona euro za napastnika dobrze znanego polskim kibicom.

Pozycja napastnika wydaje się obecnie piętą achillesową Rakowa Częstochowa. Walkę o tę pozycję toczą ze sobą Fabian Piasecki i Łukasz Zwoliński. Niestety, na starcie tego sezonu obaj panowie nie imponują formą strzelecką. Obaj rozegrali po 12 meczów, Zwoliński strzelił 5 bramek, a Piasecki zaledwie 2.

Raków Częstochowa ma już zapewnioną fazę grupową europejskich pucharów. Jeśli drużyna Dawida Szwargi nie zdoła przejść FC Kopenhagi, to zagra w Lidze Europy. Jeśli zdołają pokonać Duńczyków, to Raków zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W obliczu pewnej gry w fazie grupowej Raków może dokonać jeszcze jednego wzmocnienia. Według najnowszych doniesień władze klubu chcą sprowadzić napastnika.

Jak informuje Tomasz Włodarczyk, Raków Częstochowa jest bliski sprowadzenia Erika Exposito! Hiszpański napastnik miał już zaakceptować propozycję Rakowa. Ofertę transferu w wysokości 600 tysięcy euro przyjął także Śląsk Wrocław.

Mimo to kwestia transferu nie jest wciąż przesądzona. Na sprzedaż swojego zawodnika nie chce zgodzić się… Jacek Magiera, trener Śląska Wrocław. Sprawa jest jednak dynamiczna. Odpowiedzi na wszystkie pytania powinniśmy poznać już niedługo.

Erik Exposito jest piłkarzem Śląska Wrocław od 2019 roku. 27-latek znakomicie wszedł w ten sezon. W pięciu kolejkach strzelił cztery bramki i zanotował jedną asystę. Jego obecny kontrakt ze Śląskiem jest ważny do końca tego sezonu. „Transfermarkt” wycenia go na milion euro.

Aktualizacja:

Śląsk Wrocław ustosunkował się do medialnych doniesień. Klub przekazał, iż Erik Exposito pozostaje we Wrocławiu.


źródło: meczyki.pl

Leo Messi ma w USA swojego prywatnego ochroniarza. To były żołnierz marynarki wojennej USA [WIDEO]

Leo Messi cieszy się ogromnym zainteresowaniem w Stanach Zjednoczonych. W celu zapobiegnięcia ewentualnej tragedii Argentyńczyk ma swojego prywatnego ochroniarza. Ten podąża za nim jak cień, nie spuszczając go z oczu nawet na moment.

Po dwóch latach spędzonych w PSG przyszła pora na zmianę klubu przez Leo Messiego. Argentyńczyk postanowił skończyć grę w Europie na rzecz nowych wyzwań i zabawy w Stanach Zjednoczonych. Związał się kontraktem z Interem Miami. Szeregi klubu zarządzanego przez Davida Beckhama zasilili także przyjaciele Messiego, czyli Jordi Alba i Sergio Busquets.

Początek amerykańskiej przygody Lionela Messiego w USA jest naprawdę olśniewający. Do tej pory rozegrał 8 oficjalnych meczów, w których zdobył 10 bramek i zanotował 3 asysty. Ze swoim nowym zespołem zwyciężył rozgrywki Leagues Cup, w których brały udział zespoły z Meksyku i USA.

Transfer Messiego wywołał niemałe poruszenie nie tylko w USA, ale i na całym świecie. Potrzebna jest mu zatem odpowiednia ochrona przez potencjalnymi napastnikami. Fakt, że największe gwiazdy sportu mają swoich prywatnych ochroniarzy nie jest niczym zaskakującym. Nie inaczej jest w przypadku omawianego Messiego.

Ochroniarzem Messiego jest były żołnierz marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Jest on ekspertem  sztuk walki. Specjalizuje się w boksie i taekwondo. Jak widać na nagraniach, ochroniarz nie pozostawia 36-latka choćby na krok. Obserwuje co się dzieje w trakcie meczów. Podąża za nim jak cień podczas wywiadów, czy też w trakcie wręczania medali. Wszystko po to, by Leo mógł czuć się bezpiecznie.

Kamil Glik został zaoferowany Legii Warszawa. Klub odrzucił propozycję

Tego lata Kamil Glik mógł wrócić do Ekstraklasy. Piłkarz został zaoferowany Legii Warszawa. Klub odrzucił taką możliwość.

Kamil Glik pozostaje bez klubu o 1 lipca tego roku. Jego ostatnim klubem było włoskie Benevento, w którym grał od 2020 roku. W poprzednim sezonie reprezentant Polski występował w Serie B.

Rozgrywki piłkarskie w Europie rozpoczęły się już kilka tygodni temu. Kamil Glik wciąż jednak pozostaje bez klubu i poszukuje nowego pracodawcy. W ostatnim czasie piłkarz został zaoferowany Legii Warszawa! Powrót do Ekstraklasy jednak nie dojdzie do skutku, o czym poinformował Tomasz Ćwiąkała. Warszawski klub odrzucił taką możliwość ze względów sportowych. Finansowo Legia byłaby w stanie zakontraktować Glika.

W tym sezonie Legia Warszawa ma ogromne problemy w grze defensywnej. Jest to widoczne przede wszystkim w meczach na arenie międzynarodowej. W pięciu meczach eliminacji Ligi Konferencji Europy Legia straciła aż 12 bramek. Zdaniem Ćwiąkały Glik mógłby być lekarstwem na problemy stołecznego klubu.

– Wiadomo, że to nie jest wymarzony profil Runjaicia pod kątem szybkości, gry piłką i nie twierdzę, że byłby gwiazdą. Ale jako alternatywa, plan B na wypadek pożaru moim zdaniem spokojnie dałby radę. Zwłaszcza przy problemach Legii w obronie – ocenił Tomasz Ćwiąkała.

Grzegorz Krychowiak pozwał lekarza reprezentacji. Prokuratura podjęła decyzję

Przed kilkoma tygodniami Grzegorz Krychowiak złożył zawiadomienie do prokuratury na jego byłego już wspólnika, Jacka Jaroszewskiego. Dziś otrzymaliśmy nowe wieści w tej sprawie. Prokuratura podjęła decyzję.

W lipcu tego roku światło dzienne ujrzał konflikt na linii Grzegorz Krychowiak – Jacek Jaroszewski. Panowie przez lata współpracowali w piłkarskiej reprezentacji Polski, gdzie jeden był zawodnikiem, a drugi lekarzem.

W 2022 roku obaj panowie wraz z Pawłem Bamberem utworzyli centrum medyczne „MedKlinika”. Większościowym udziałowcem spółki „Medklinika Inwestyje” został Grzegorz Krychowiak, a na czele zarządu stanął jego brat Krzysztof. Centrum medyczne było jednak zarządzane przez spółkę córkę „Medklinika”.

Kiedy konflikt wyszedł na jaw, pełnomocnik braci Krychowiaków wyznał, że Jacek Jaroszewski potajemnie odwołał Krzysztofa Krychowiaka z zarządu spółki, a w jego miejsce powołał swoją żonę i Pawła Bambera. Nowy zarząd miał sprzedać 100% udziałów Tadeuszowi Fajferowi za 5 tysięcy złotych, gdzie bracia Krychowiakowie wartość wyceniali na kilka milionów złotych. W związku z zaistniałą sytuacją Grzegorz Krychowiak przekazał, że sprawa trafiła do Prokuratury. Więcej o tym konflikcie przeczytacie TUTAJ.

Po kilku tygodniach otrzymaliśmy nowe wieści w tej sprawie. Prokuratura podjęła już decyzję. Jak przekazał portal „Interia”, Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Uznała zarzuty braci Krychowiaków za bezpodstawne. W postanowieniu Prokuratury napisano, że „czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego”. Prokuratura stwierdziła również, iż „brak jest dowodów na to, że doszło do wyrządzenia Spółce Medklinika Inwestycje Sp. z o.o. znacznej szkody majątkowej”.

„W okolicznościach przedmiotowej sprawy brak jest podstaw do przyjęcia, iż doszło do realizacji znamion czynu zabronionego z art. 296 § 2 i 3 k.k., gdyż brak jest dowodów na to, że doszło do wyrządzenia Spółce Medklinika Inwestycje Sp. z o.o. znacznej szkody majątkowej a tym bardziej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, która miałaby powstać poprzez sprzedaż 100% udziałów spółki Medklinika Sp. z o.o. początkowo Tadeuszowi Fajfer, a następnie Jackowi Jaroszewskiemu i Pawłowi Bamberowi” – przekazała Prokuratura.


źródło: interia

Kolejna bramka Mateusza Bogusza w MLS. Ależ przymierzył! [WIDEO]

Mateusz Bogusz zdobył kolejną bramkę w tym sezonie MLS. Minionej nocy jego zespół odniósł okazałe zwycięstwo 4:0.

Mateusz Bogusz trafił do MLS w marcu 2023 roku. Związał się wówczas z Los Angeles FC. Polak podpisał kontrakt do końca 2026 roku. 22-latek przeniósł się do LAFC z Leeds United. Kwota transferu wyniosła milion euro.

Trwający sezon MLS układa się naprawdę nieźle dla Los Angeles FC. Zespół z Boguszem, Chiellinim i Velą w składzie zajmuje obecnie drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. Awans do fazy play-off jest już niemal na wyciągnięcie ręki. Do końca sezonu zasadniczego pozostało 10 meczów.

Minionej nocy Los Angeles FC pokonało Colorado Rapids na własnym stadionie. Mecz zakończył się okazałym zwycięstwem 4:0. Jedną z bramek zdobył Mateusz Bogusz. Polak wyprowadził swój zespół na prowadzenie już w 19. minucie gry. Gol zdobyty przez Polaka był naprawdę pięknej urody.

W tym roku w barwach LAFC Mateusz Bogusz rozegrał łącznie 26 meczów we wszystkich rozgrywkach. Strzelił w nich 4 bramki i zanotował 5 asyst.

Wisła Płock rozwiązała kontrakt z Dominkiem Furmanem. Zawodnik założył sprawę w sądzie

Wisła Płock zdecydowała się na jednostronne rozwiązanie umowy z Dominikiem Furmanem po tym, jak klub spadł z PKO BP Ekstraklasy. Piłkarz uznał to za działanie niezgodne z prawem. W związku z tym założył sprawę w Piłkarskim Sądzie Polubownym PZPN.

Sezon 2022/2023 zakończył się pechowo dla Wisły Płock. Nafciarze nie zdołali utrzymać się w PKO BP Ekstraklasie i spadli do Fortuna 1 ligi. W związku ze spadkiem klub z Płocka zdecydował się na jednostronne rozwiązanie umowy z Dominikiem Furmanem. Wykorzystał do tego uchwałę PZPN. Pozwala ona klubowi na jednostronne rozwiązanie kontraktu po spadku do niższej klasy rozgrywkowej za odszkodowanie w wysokości miesięcznego wynagrodzenia danego piłkarza.

Dominik Furman miał ważny kontrakt z Wisłą jeszcze przez rok. Po spadku z Ekstraklasy był skłonny nawet obniżyć swoje wynagrodzenie. Ostatecznie do rozmów o renegocjonowaniu umowy nawet nie doszło. Piłkarz opowiedział o kulisach w rozmowie z portalem meczyki.pl.

– Nikt finalnie nie rozmawiał ze mną o obniżce pensji. Byłem gotowy na duże ustępstwa, ale klub mówił tylko o rozwiązaniu kontraktu albo zgodnie z tym przepisem, albo za takim „porozumieniem stron”, że to ja jestem winny, drużyna spada, a chciwy piłkarz ucieka z tonącego okrętu. Ja chciałem zostać i pomóc drużynie. Nie pozwolono mi na to, spychano decyzję na innych i potraktowano bez szacunku, choć wcześniej wiele razy pokazywałem, że na klubie mi zależy – skomentował Dominik Furman.

Omawiany przepis dotyczy tylko polskich piłkarzy, o czym pisze portal „Meczyki”. W przypadku obcokrajowców kluby nie mogą jednostronnie rozwiązywać umowy. W przeciwnym razie kluby mogłyby przegrać sprawę w FIFA. Furman uważa, że przepis ten dyskryminuje polskich zawodników. Jego zdaniem przepis jest także niesprawiedliwy ze względu na to, że możliwość rozwiązania kontraktu ma tylko klub, zawodnik już nie. W związku z tym założył sprawę w Piłkarskim Sądzie Polubownym PZPN.

– Wprowadzone, najpewniej pod naciskiem klubów, rozwiązanie jest sprzeczne z regulacjami FIFA – przekazał adwokat prowadzący sprawę Furmana.

– Kilka lat temu prowadziłem sprawę, będąc po stronie klubu, który wykorzystując ten przepis, rozwiązał kontrakt z zawodnikiem zagranicznym. Zawodnik, pomijając organy jurysdykcyjne PZPN, które nie są uznawane przez FIFA, skierował do niej sprawę o odszkodowanie. Ta zasądziła na jego rzecz pełne wynagrodzenie za rok kontrakt – opowiedział.


źródło: meczyki.pl

Kamil Grabara pewny awansu Kopenhagi. „Prawda się obroni na boisku”

FC Kopenhaga pokonała w pierwszym meczu IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów Raków Częstochowa wynikiem 1:0. Pewny awansu swojego zespołu jest bramkarz duńskiego zespołu, Kamil Grabara.

We wtorek odbył się pierwszy mecz IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów w sezonie 2023/2024 pomiędzy Rakowem Częstochowa a FC Kopenhagą. Spotkanie rozgrywane w Sosnowcu zakończyło się wygraną Duńczyków 1:0. Jedyna bramka padła w 9. minucie meczu po nieszczęśliwym samobóju Bogdana Racovitana.

Rewanżowe starcie pomiędzy Kopenhagą a Rakowem zostanie rozegrane za tydzień w środę. Po pierwszym meczu kwestia awansu wydaje się wciąż otwarta. Jednobramkowa zaliczka nie daje gwarancji awansu. Kopenhaga jest jednak na zdecydowanie bardziej uprzywilejowanej pozycji niż Raków. Pewny awansu swojego zespołu jest Kamil Grabara.

– Ja jestem, nie chcę mówić, że święcie przekonany, ale wiem, że ten mecz troszeczkę inaczej będzie wyglądać u nas w domu. No nie ma jakiejś tam mistycznej atmosfery wokół naszego stadionu, no ale wiadomo gdzieś tam 38 tysięcy będzie na meczu. Boisko też troszeczkę będzie lepsze – stwierdził Kamil Grabara.

– No mówię, prawda obroni się na boisku. No ale skłamałbym, gdybym tu stał i powiedział, że nie przejdziemy Rakowa – podsumował 24-latek.

Kibic Lecha Poznań, który oberwał piłką w twarz, otrzymał od klubu prezent

Jeden z kibiców Lech Poznań oberwał piłką w twarz w trakcie meczu z Radomiakiem. Ucierpiały na tym jego okulary. Po kilku tygodniach klub i jedna z firm optycznych przekazały mu upominek.

30 lipca w meczu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań mierzył się na własnym stadionie z Radomiakiem Radom. Spotkanie zostało wygrane przez gospodarzy 2:0. Gole zdobyli Ishak oraz Szymczak.

W trakcie wspomnianego meczu bolesne uderzenie otrzymał jeden z sympatyków Kolejorza. Po uderzeniu Franka Castenady z Radomiaka Radom piłką prosto w twarz oberwał Pan Marcin. Kibicowi nic się nie stało, ucierpiały tylko jego okulary. Wideo z tej sytuacji możecie zobaczyć TUTAJ. Klub dotarł do Pana Marcina już kolejnego dnia.

– Na szczęście, nic poważnego się nie stało. Nie było to przyjemne, ale ucierpiały tylko moje okulary – skomentował Pan Marcin, kibic Lecha Poznań.

Lech Poznań dotarł do poszkodowanego kibica i spotkał się z nim w siedzibie klubu na stadionie w Poznaniu. Dzięki firmie Bloch Optyk Pan Marcin otrzymał nowe okulary. Wybrał oprawki w barwach poznańskiego klubu.

– Jestem fanem od ponad dwudziestu lat, staram się regularnie pojawiać na stadionie przy Bułgarskiej. Nie zawsze się udaje, ale staram się być na każdym meczu. Czasami przyjeżdżam sam, czasami z kolegami – opowiedział kibic Kolejorza.

– Oczywiście będę się pojawiał na trybunach nadal w trakcie spotkań, ale może częściej będę wybierał miejsce na górze czwartej trybuny – zażartował.


źródło: lech poznan

„Polski Messi” opuszcza Liverpool. Nieoczywisty wybór młodego Polaka

Po trzech latach spędzonych w akademii Liverpoolu Mateusz Musiałowski zmieni klub. Pomimo zainteresowania klubów Ekstraklasy 19-latek miał wybrać propozycję z Austrii, informuje Jakub Seweryn.

Mateusz Musiałowski trafił do akademii Liverpoolu w 2020 roku. Przez kolejne miesiące co jakiś czas w mediach pojawiały się nagrania ze znakomitymi akcjami młodego Polaka, który imponował przede wszystkim dryblingiem. W Anglii został nawet okrzykniętymi „Polskim Messim”.

Pomimo imponujących występów w drużynach młodzieżowych Musiałowski nie zdołał przebić się do pierwszej drużyny. W październiku skończy 20 lat, więc jest to najwyższa pora, by zaczął grać w piłce seniorskiej. Nie wydaje się, by Musiałowski nagle przebił się do pierwszego składu Liverpoolu. W mediach zaczęły pojawiać się plotki o możliwym transferze młodego Polaka. W tym kontekście wymieniano kilka klubów z Ekstraklasy. Ostatecznie wybór ma paść na relatywnie nieoczywisty kierunek.

Jak informuje Jakub Seweryn, nowym klubem Mateusza Musiałowskiego ma zostać TSV Hartberg! Jest to zespół występujący w austriackiej ekstraklasie. Do realizacji przenosin Polaka zostało rozwiązanie kwestii kontraktu Musiałowskiego.

Zespół Czesława Michniewicza się wzmacnia. Transfer napastnika z Europy

Abha FC wkrótce ma dokonać poważnego wzmocnienia. Do zespołu Czesława Michniewicza i Grzegorza Krychowiaka ma dołączyć napastnik z Europy. Większość swojej kariery spędził w Ligue 1.

Tego lata ruszyła ogromna lawina transferów do Saudi Pro League. Najgłośniejsze transfery dokonują przede wszystkim 4 czołowe kluby – Al Nassr, Al Ittihad, Al Ahli oraz Al Hilal. Pozostałe kluby muszą pocieszyć się zdecydowanie mniejszymi transferami.

W Arabii Saudyjskiej mamy dwóch Polaków – Grzegorza Krychowiaka i Czesława Michniewicza. Obaj pracują w Abha FC. Zespół Polaków rozpoczął sezon ligi saudyjskiej od porażki z Al Hilal 1:3 oraz zwycięstwa z Al Raed 1:0.

Abha FC nie może liczyć na transfery topowych piłkarzy. Mimo to udało im się sprowadzić 3 zawodników z przeszłością w Europie. Tego lata do klubu trafili Grzegorz Krychowiak, Ciprian Tatarusanu oraz Francois Kamano. Na tym jednak nie koniec.

Nowym piłkarzem Abha Club ma zostać Karl Toko Ekambi! Pomimo zainteresowania innych klubów Kameruńczyk miał postawić na przeprowadzkę do Arabii Saudyjskiej, o czym pisze Santi Aouna. 30-letni napastnik ma podpisać 2-letni kontrakt. Olympique Lyon ma zarobić na transferze 1,7 miliona euro.

Karl Toko Ekambi niemal całą karierę spędził we Francji. Wyjątkiem był okres między 2018 a 2020 rokiem, kiedy grał w Villarreal. We Francji reprezentował barwy takich klubów jak Olympique Lyon, Stade Rennais, czy Angers. W ubiegłym sezonie Ligue 1 strzelił 7 bramek i zanotował 4 asysty. Portal Transfermarkt wycenia go na 8 milionów euro. W szczytowym momencie kariery jego wartość wynosiła 18 milionów euro.


Fot. Abha FC

Bartosz Bereszyński zmieni klub. Odejdzie na wypożyczenie

Jeszcze tego lata Bartosz Bereszyński zmieni klub. Reprezentant Polski uda się na wypożyczenie do Serie A.

Wiosnę poprzedniego sezonu Bartosz Bereszyński spędził w SSC Napoli. Po zakończeniu rozgrywek wrócił do Sampdorii. Kiedy Bereszyński wywalczył mistrzostwo Włoch z Napoli, to w tym samym czasie Sampdoria spadła do Serie B. W związku z wysokim kontraktem Polaka pojawiły się informacje o jego potencjalnym transferze.

Zdaniem Tomasza Włodarczyka z „Meczyków” Bereszyński faktycznie opuści Sampdorię jeszcze tego lata. 31-latek ma trafić do występującego w Serie A Empoli. Wkrótce ma przejść testy medyczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zostanie wypożyczony na rok.

Bartosz Bereszyński jest piłkarzem Sampdorii od stycznia 2017 roku. Ma wciąż ważny kontrakt z tym klubem aż do 2025 roku. Przez ponad 6 lat spędzonych w Genui rozegrał blisko 200 oficjalnych meczów. Zdołał wywalczyć także opaskę kapitańską.


źródło: meczyki.pl

Jakub Kamiński wspomina kompromitację z Mołdawią. „Na boisku czuliśmy jeden wielki szok”

Jakub Kamiński wrócił wspomnieniami do czerwcowego meczu z Mołdawią. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” opowiedział, jak kompromitująca porażka wyglądała z jego perspektywy. Wspomniał również o wnioskach wyciągniętych z tego meczu.

W czerwcu reprezentacja Polski doznała kompromitującej porażki z reprezentacją Mołdawii w eliminacjach EURO 2024. Polacy prowadzili do przerwy 2:0. W drugiej połowie wydarzyła się jednak wielka katastrofa z perspektywy polskiego zespołu. Biało-Czerwoni stracili 3 bramki i ostatecznie przegrali 2:3.

We wspomnianym meczu udział wziął Jakub Kamiński. Pojawił się on na boisku w 65. minucie meczu, zastępując Nicolę Zalewskiego. Do zmiany doszło przy wyniku 2:1 dla Polski. Po dwóch miesiącach od tego wydarzenia Kamiński skomentował to, co wydarzyło się w Mołdawii.

– Tej porażki nie wymażemy już nigdy z naszych głów i z historii meczów reprezentacji. Ale musimy to przejść i każdy kolejny mecz eliminacji rozegrać jak finał. Nasz główny cel to awans na mistrzostwa Europy, ale też odzyskanie zaufania kibiców, którzy zawsze nas wspierają – skomentował Jakub Kamiński.

Po meczu zawodnicy rzucali oklepanymi frazesami, że biorą winę na siebie i że wyciągną wnioski. Brakowało jednak konkretów. Dziś Kamiński jest podzielił się lekcją, jaką wyciągnął z tamtego meczu. Przyznał, że w piłce nie można nikogo lekceważyć. Kolejny wniosek to zbyt duża liczba traconych bramek przez naszą reprezentację. Dodał także, że zrobi wszystko, by zrehabilitować się kibicom.

– Wiele czynników miało wpływ na wynik. Na boisku czuliśmy jeden wielki szok, nikt nie dowierzał w to, co się dzieje. Przede wszystkim nie możemy tak łatwo tracić goli, bo pod tym względem mamy problemy. Każdy musi zacząć od siebie, zrobić rachunek sumienia – stwierdził Kamiński.

– Poziom irytacji i zawodu był najwyższy, także wśród nas, ale jeżeli chcesz grać na najwyższym poziomie, musisz sobie radzić w takich sytuacjach. Wnioski są proste: w piłce nożnej nie można nikogo lekceważyć i tyle. Mogę jedynie zapewnić kibiców, że w każdym następnym meczu zrobimy wszystko, by zrehabilitować się za wstyd, który musieli znosić – podsumował 21-latek.


źródło: wp sportowe fakty

Znakomite wyniki oglądalności polskich zespołów w eliminacjach LKE. Najwięcej widzów zgromadziła Legia

Sebastian Staszewski, redaktor naczelny „TVP Sport”, ujawnił wyniki oglądalności czwartkowych meczów eliminacji Ligi Konferencji Europy z udziałem polskich drużyn. Najwięcej widzów zgromadziło spotkanie Austrii Wiedeń z Legią Warszawa.

W czwartek trzy polskie zespoły rywalizowały w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji Europy. Zwycięstwa odniosły Pogoń Szczecin (1:0 z Gent) i Legia Warszawa (5:3 z Austrią Wiedeń). Porażkę poniósł Lech Poznań (1:3 ze Spartakiem Trnava). Awans do IV rundy wywalczyła jednak tylko Legia.

Najwięcej widzów przed odbiornikami zasiadło przy okazji sukcesu Legii Warszawa. W szczycie spotkanie Legii z Austrią Wiedeń oglądało ponad 1,5 miliona osób. Pojedynek ten średnio śledziło 800 tysięcy widzów przed telewizorami i 150 tysięcy w internecie.

Niewiele mniej osób oglądało poczynania Lecha Poznań. Spotkanie ze Spartakiem Trnava w szczytowym momencie oglądało nieco ponad 1,1 miliona widzów. Średnio mecz ten oglądało 700 tysięcy osób w telewizji i 150 tysięcy w internecie.

Najgorzej pod względem oglądalności wypadła Pogoń Szczecin. W szczytowym momencie mecz Pogoni z Gent oglądało 0,5 miliona widzów. Średnia oglądalność w telewizji wyniosła 300 tysięcy, a w internecie 60 tysięcy.

https://twitter.com/s_staszewski/status/1692500608077414833

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1692497933432651896

Pogoń i Lech odpadły z europejskich pucharów. Tyle zarobiły na grze w eliminacjach

Lech Poznań i Pogoń Szczecin zakończyły grę w europejskich pucharach w sezonie 2023/2024. Wiadomo już, ile oba kluby zarobią za grę w kwalifikacjach Ligi Konferencji.

Wczoraj zakończyła się III runda eliminacji Ligi Konferencji w sezonie 2023/2024. Legia Warszawa odrobiła straty z pierwszego meczu i wyeliminowała Austrię Wiedeń. Niestety, z rozgrywek odpadły dwa inne polskie kluby. Lech Poznań, pomimo zwycięstwa w pierwszym meczu, odpadł ze Spartakiem Trnava. Zgodnie z oczekiwaniami w dwumeczu z Gent poległa także Pogoń Szczecin.

Zarówno Lech jak i Pogoń uczestniczyły w dwóch rundach eliminacyjnych. Z tego tytułu oba kluby przygarną po 200 tysięcy euro. Za odpadnięcie w III rundzie eliminacji Lech i Pogoń otrzymają po 550 tysięcy euro. Oznacza to, że oba kluby zarobiły na grze w europejskich pucharach po 750 tysięcy euro. Przy obecnym kursie jest to około 3,4 miliona złotych.

https://twitter.com/KubaSzlendak/status/1692265564129964423?t=RPDVCUQ9tuordXHGUJeKyA&s=19&fbclid=IwAR3PH5eTJEuaD9jcS8wxZMGGrK3bX5X_yZlNusemXcESnCH-v3V8hfsynkk

https://twitter.com/KubaSzlendak/status/1692265166375657962?t=RPDVCUQ9tuordXHGUJeKyA&s=19&fbclid=IwAR2XEssd_0twyP6wYpCNHSd2iH_6HVevm47wicWLM9DBLqJ8V0g9yTG7YfY

Zaskakujące doniesienia mediów. Kobieta poprowadzi reprezentację Anglii?

Nietypowa informacja pojawiła się na łamach „ESPN”. Dyrektor Generalny Angielskiego Związku Piłki Nożnej przekazał, że Sarina Wiegman jest rozważana jako potencjalna następczyni Garerha Southgate’a na stanowisku selekcjonera reprezentacji Anglii.

Gareth Southgate jest selekcjonerem reprezentacji Anglii od 2016 roku. Jego obecny kontrakt obowiązuje do końca grudnia 2024 roku. 52-latek poprowadził angielską drużyną narodową do finału EURO 2020. Na mundialu w 2018 roku Anglia pod dowództwem Southgate’a zajęła 4. miejsce.

W ostatnich latach co jakiś czas w angielskich mediach pojawiał się temat ewentualnej zmiany selekcjonera. Anglikom bez wątpienia marzy się złoty medal imprezy mistrzowskiej. Mimo wszystko wydaje się, że Southgate zdoła wypełnić kontrakt z angielską federacją piłkarską.

Głos odnośnie stanowiska selekcjonera reprezentacji Anglii zabrał Mark Bullingham, Dyrektor Generalny FA. Z jego wypowiedzi wynika, że angielska federacja rozważa zatrudnienie w przyszłości Sarinę Wiegman!

– Ludzie mówią, że selekcjonerem powinien być najlepszy mężczyzna lub najlepszy Anglik. Dlaczego to musi być mężczyzna? – zapytał Mark Bullingham.

– Nasza odpowiedź jest prosta: pracę na tym stanowisku powinna dzierżyć osoba o najlepszych predyspozycjach. Uważamy, że Sarina wykonuje świetną robotę i mamy nadzieję, że będzie to robić przez długi czas. Myślę, że Sarina może robić w piłce co chce – dodał.

– Jeśli najlepszym kandydatem na to stanowisko będzie kobieta, to dlaczego nie? – uzupełnił.

Sarina Wiegman w przeszłości prowadziła kobiecą reprezentację Holandii. Od 2021 roku jest selekcjonerką kobiecej reprezentacji Anglii. W ubiegłym roku z Angielkami wygrała kobiece EURO. W najbliższą niedzielę jej zespół zagra w finale Mistrzostw Świata kobiet.


źródło: espn

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.