Karol Świderski zemdlał w przerwie meczu. Został zabrany do szpitala

Niepokojące sceny wydarzyły się w przerwie piątkowego meczu Polska-Czechy. Schodząc do szatni zemdleć miał Karol Świderski. Polak został zabrany do szpitala na szczegółowe badania.




W piątek reprezentacja Polski rozegrała ostatni mecz w eliminacjach do EURO 2024. Biało-Czerwoni zremisowali z Czechami 1:1. Jedyną bramkę dla naszej reprezentacji zdobył Jakub Piotrowski. Remis Czechom dał Tomas Soucek.




W wyjściowym składzie na wczorajsze spotkanie znalazł się Karol Świderski. Niestety, został on zmieniony już po pierwszej połowie, a zastąpił go Adam Buksa. Po rozpoczęciu drugiej połowy meczu komentatorzy przekazali, że Karol Świderski źle się poczuł i został zabrany do szpitala. Informację o wyjeździe do szpitala potwierdził po meczu także Michał Probierz.




Więcej szczegółów przekazał dziś portal „sport.tvp.pl”. Jak się okazuje, sprawa była poważna. Schodząc do szatni po pierwszej połowie gry Karol Świderski miał zemdleć. Od razu otrzymał jednak odpowiednią pomoc. Sam zdołał dojść do karetki. Nie było już jednak mowy o kontynuowaniu gry.




Dziennikarze Przemysław Langier i Kuba Seweryn uspokoili nieco kibiców. Obaj przekazali, że pierwsze wyniki badań wyglądają w porządku. Nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Dziś będzie miał kontynuowane badania.

https://twitter.com/KubaSeweryn/status/1725821056441618648


źródło: sport.tvp.pl

Polska remisuje z Czechami. „Te eliminacje to pełna kompromitacja” [REAKCJE]

Reprezentacja Polski zremisowała z reprezentacją Czech 1:1. Tym samym Biało-Czerwoni stracili już jakiekolwiek szanse na bezpośredni awans na EURO 2024. Pozostają nam jedynie marcowe baraże.




W piątkowy wieczór reprezentacja Polski rozegrała ostatni mecz podczas tegorocznego cyklu eliminacyjnego do Mistrzostw Europy 2024. W meczu „o wszystko” rywalem Polaków była reprezentacja Czech. Ku zaskoczeni wielu kibiców pierwsi na prowadzenie wyszli Polacy za sprawą gola Jakuba Piotrowskiego. Niestety, w drugiej połowie meczu do wyrównania doprowadził Tomas Soucek. Wynikiem 1:1 zakończył się ten mecz.




Remis z Czechami definitywnie przekreślił szanse reprezentacji Polski na bezpośredni awans na EURO 2024. Brak awansu jest wypadkową nie tylko tego meczu, ale także wcześniejszych wpadek (porażki z Czechami, Albanią i Mołdawią oraz remis z Mołdawią). Mimo to Polacy wciąż mogą pojawić się na turnieju w Niemczech. W marcu czekają nas baraże. Jeszcze w tym miesiącu poznamy naszych rywali.




Piątkowe starcie z Czechami, jak zwykle, żwawo komentowali polscy kibice oraz eksperci. Na naszych reprezentantów spadła ogromna fala krytyki nie tylko za to spotkanie, ale i za całe eliminacje. Zebraliśmy najciekawsze wypowiedzi po tym meczu.




Kibice AZ nie przyjadą do Warszawy. „Nie można zagwarantować bezpieczeństwa naszym kibicom”

AZ Alkmaar nie będzie prowadzić sprzedaży biletów na wyjazdowy mecz z Legią Warszawa. Holenderski klub tłumaczy swoją decyzję kwestiami bezpieczeństwa. AZ odradza także swoim kibicom wyjazdu na własną rękę.




Skandal w Holandii

Pierwsze spotkanie między AZ Alkmaar rozgrywane w Holandii dostarczyło wiele emocji zarówno kibicom, jak i piłkarzom i sztabowi Legii Warszawa. Niestety, nie były to wrażenia związane ze sportową rywalizacją. Wszystko za sprawą skandalicznego zachowania holenderskich służb, uniemożliwiły polskiemu zespołowi bezpiecznie opuszczenie stadionu. Staranowany został prezes Legii, Dariusz Mioduski. Do aresztu na noc zaciągnięci zostali Josue i Pankov.




Czas na rewanż

Do kolejnego starcia między AZ a Legią dojdzie 14 grudnia, tym razem areną zmagań będzie stadion w Warszawie. Dla kibiców Legii będzie to z pewnością duże wydarzenie, w związku ze wspomnianą wcześniej sytuacją. Przy Łazienkowskiej możemy spodziewać się znakomitej atmosfery ze strony polskich kibiców. Niestety, na stadionie nie należy spodziewać się kibiców gości.




Komunikat Legii

Dzisiejszego przedpołudnia Legia Warszawa poinformowała o decyzji podjętej przez AZ Alkmaar. Władze holenderskiego klubu postanowiły, by nie uruchamiać dla swoich kibiców sprzedaży biletów na wyjazdowy mecz z Legią. Polski klub był gotowy przyjąć holenderskich kibiców, jednak Holendrzy sami zdecydowali o tym, by nie sprzedawać wejściówek.




Oświadczenie AZ

Swój komunikat w tej sprawie opublikowało także samo AZ. Holendrzy tłumaczą swoją decyzję kwestiami bezpieczeństwa. Ich zdaniem, holenderscy kibice nie mają zagwarantowanego bezpieczeństwa w Warszawie.

– AZ Alkmaar nie będzie sprzedawać biletów na wyjazdowy mecz z Legią Warszawa rozgrywany w połowie grudnia. Po wydarzeniach, które miały miejsce podczas meczu u siebie, przeprowadzono szeroko zakrojone konsultacje ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Doszliśmy do wniosku, że nie można zagwarantować bezpieczeństwa naszym kibicom – przekazał holenderski klub.

– Ponieważ bezpieczeństwo jest dla AZ sprawą najwyższej wagi, klub musiał niestety podjąć decyzję o nie rozpoczynaniu sprzedaży biletów. AZ odradza także swoim kibicom, aby nie podróżowali samodzielnie – dodano.

Władze Lecha Poznań okazują wsparcie kibicom. „Dochodzą do nas bulwersujące sygnały”

Władze Lecha Poznań opublikowały komunikat, w którym okazały wsparcie swoim kibicom po ostatnich wydarzeniach w Warszawie. Klub wysłał już w tej sprawie pismo do Zarządu Ekstraklasy SA oraz Komisji Ligi ESA.

W miniony weekend rozegrany został mecz pomiędzy Legią Warszawa a Lechem Poznań. Piłkarskie święto dla poznańskich kibiców zostało po części popsute przez służby pracujące przy organizacji meczu. W ostatnich kilkudziesięciu godzinach kibice Lecha Poznań opublikowali liczne relacje, w których skarżą się na prace policji oraz innych służb. Wszystkie szczegóły w tej sprawie opisaliśmy TUTAJ.




Interwencja Lecha Poznań

Dziś komunikat w tej sprawie wydał Lech Poznań. Władze klubu okazały wsparcie swoim kibicom. Klub chce jak najszybciej wyjaśnić tę sprawę, by uniknąć tego typu sytuacji w przyszłości. Rozpoczęto już interwencję poprzez wysłanie pism do Zarządu Ekstraklasy SA i Komisji Ligi ESA. Klub jest w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem Kibiców Kolejorz.




Oświadczenie Lecha Poznań:

„Z dużym niepokojem przyjęliśmy informacje o incydentach, do jakich doszło przed, w trakcie i po niedzielnym meczu piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a Lechem Poznań. Klasyk polskiej ligi miał być po raz kolejny świętem futbolu, zwłaszcza że tym razem odbywał się nazajutrz po Narodowym Święcie Niepodległości. Tymczasem od kilkudziesięciu godzin dochodzą do nas bulwersujące sygnały o bardzo złym potraktowaniu w stolicy przez policję i służby zabezpieczające bardzo licznej – jak zwykle – grupy kibiców Niebiesko-Białych.

Jesteśmy w stałym kontakcie ze Stowarzyszeniem Kibiców Kolejorz, które najlepiej zna obraz sytuacji. Jako Klub wysłaliśmy pismo do Zarządu Ekstraklasy SA, a także do wiadomości Komisji Ligi ESA, z informacjami o niedzielnych wydarzeniach, a także a prośbą o przyjrzenie się sprawie i jej wyjaśnienie. Podobną informację przekazaliśmy również Komendantowi Głównemu Policji. Poza tym, zainteresowaliśmy tematem również media z nadzieją na wnikliwe zbadanie wydarzeń.

Deklarujemy, że wspieramy naszych kibiców i stoimy za nimi murem w walce o rzetelne wyjaśnienie tej przykrej dla wszystkich sytuacji. Także po to, żeby w przyszłości nie doszło do powtórki – nie tylko wobec naszych sympatyków, ale też tych związanych z innymi klubami. Fani Kolejorza wielokrotnie pokazali, że w licznej grupie wspierali i wspierają nas nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie. Wielokrotnie ich doping był nie tylko ogromnym wsparciem dla naszych piłkarzy, ale również doceniany przez gospodarzy piłkarskich wydarzeń.”




Oświadczenie kibiców

Swój oficjalny komunikat przedstawili także kibice Kolejorza. Funkcjonariuszom policji wypomniano karygodne czyny, których mieli się dopuścić. Sympatycy Lecha zwrócili się z prośbą do organów państwowych o interwencję w tej sprawie, która w ostatnich dniach odbiła się ogromnym echem w polskich mediach.

„Mecz pomiędzy drużynami Legii Warszawa i Lecha Poznań rozgrywany 12 listopada z całą pewnością zapadnie głęboko w pamięci poznańskich kibiców. Niestety, powodem nie jest sportowa rywalizacja a zachowanie policji w stosunku do sympatyków Kolejorza.

Bez jakiejkolwiek przyczyny kibice byli wulgarnie wyzywani i poniżani przez funkcjonariuszy policji. Kontrola osobista urągała ludzkiej godności. Rzucanie kibicami o barierki i płoty, dotykanie narządów intymnych mężczyzn, kobiet i osób niepełnoletnich – oraz głośnie i złośliwe komentowanie ich wyglądu. Rozbieranie, zmuszanie do ściągania butów w miejscu publicznym i do tego nieprzeznaczonym, zaglądanie do portfeli, przeliczanie pieniędzy, bicie w tył głowy, a także użycie bez uzasadnienia gazu wobec kibiców będących w pociągu – wszystko to w akompaniamencie „k…w”, „ch..w”, a przede wszystkim gromkiego śmiechu i (jak widać) doskonałej zabawy warszawskich policjantów. A to tylko niektóre z „atrakcji” jakie zostały przygotowane dla lechitów.

Zachowanie w stosunku do poznańskich kibiców nie jest odosobnionych przypadkiem. W podobny sposób traktowani byli między innymi kibice Górnika Zabrze, Widzewa Łódź, Rakowa Częstochowa i Stali Mielec.

Tolerowanie patologicznych zachowań funkcjonariuszy warszawskiej policji nie może przejść do sportowych i organizacyjnych standardów. Dlatego zwracamy się do uprawnionych do tego organów państwowych, a także Polskiego Związku Piłki Nożnej, Ekstraklasy, Lecha Poznań, a także Legii Warszawa o odpowiednią reakcję na zaistniałą sytuację i należyte ukaranie prowodyrów zajść.

Zarząd Stowarzyszenia Kibiców KOLEJORZ”




Klub rozwiązał kontrakt z piłkarzem za wsparcie Palestyny. Teraz czas na pozew

FSV Mainz rozwiązało kontrakt z Anwarem El Ghazim po tym, jak ten poparł Palestynę w mediach społecznościowych. Teraz piłkarz chce pozwać swój były klub.




Rozwiązanie kontraktu

Na początku listopada FSV Mainz poinformowało o rozwiązaniu kontraktu z Anwarem El Ghazim. Powodem takiej decyzji był wpis zamieszczony przez piłkarza w mediach społecznościowych. Holender okazał wsparcie Palestynie w trwającej na Bliskim Wschodzie wojnie. Więcej o tej sprawie pisaliśmy TUTAJ.




Pozew

Jak donosi „Allgemeine Zeitung” cytowane przez „Przegląd Sportowy”, Anwar El Ghazi złożył pozew przeciwko swojemu byłemu klubowi, FSV Mainz. Swoje działanie piłkarz ma argumentować niesłusznym zwolnieniem. Jego kontrakt był ważny do końca czerwca 2025 roku.

El Ghazi i jego wspólnicy chcą najpierw poznać, dokładne powody zerwania umowy. Następnie zostanie postawione pytanie, czy umowa została słusznie zerwana przez klub.




Wypowiedź prawnika

Prawnikiem piłkarza jest Alexander Bergweiler. W jednej ze swoich wypowiedzi reprezentant piłkarza przyznał, że FSC Mainz nie pozwala na wolność słowa.

– Nie uznaję żadnego stwierdzenia w komunikacie klubu, który nie zezwala na wolność słowa – powiedział prawnik piłkarza.





źródło: Przegląd Sportowy

Raphael Dwamena mógł uniknąć śmierci? „Odradziliśmy mu profesjonalne uprawianie sportu”

Były lekarz Raphaela Dwameny wyjaśnił problemy zdrowotne swojego byłego podopiecznego. Antonio Asso w swoim otwartym liście przekazał, że można było uniknąć tragedii, jaka spotkała ghańskiego piłkarza.




Przed kilkoma dniami doszło do ogromnej tragedii w Albanii. Podczas meczu albańskiej ekstraklasy jeden z piłkarzy, Raphael Dwamena, niespodzieway nie upadł na murawę. Ghańczyk miał doznać ataku serca. Przewieziono go do szpitala, gdzie zmarł. Piłkarz już w przeszłości miał problemy zdrowotne, a zasłabnięcia podczas gry w piłkę zdarzały się już wcześniej.




Raphael Dwamena był świadomy swoich problemów zdrowotnych. W 2017 roku wykryto u niego wadę serca. W 2019 roku lekarze zalecali mu zakończenie kariery. Mimo to piłkarz na własne ryzyko zdecydował się kontynuować swoją profesjonalną karierę.




Śmierć piłkarza w otwartym liście skomentował jego były lekarz, Antonio Asso. Kardiolog przekazał, że piłkarz na własne życzenie usunął defibrylator. Przekazał, że gdyby nie decyzja o usunięciu urządzenia, zawodnik by dalej żył.

Udało mi się go przekonać o pilnej potrzebie wszczepienia defibrylatora, aby przynajmniej zagwarantować mu normalne życie, a jednocześnie odradziliśmy profesjonalne uprawianie sportu – przekazał kardiolog, Antonio Asso.

– Było już za późno. Jego decyzja była nieodwołalna, a całą odpowiedzialność wziął na siebie i wolę Boga. Od tego momentu byłem świadomy, że pewnego dnia wydarzy się tragedia, która miała w sobotę na boisku w Albanii – skomentował były lekarz Dwameny.

– Zmarł w wyniku uszanowanej, osobistej decyzji, ale gdyby defibrylator nie został odłączony, Raphael dalej by żyłdodał.





źródło: tvp sport

Zbigniew Boniek odniósł się do afery alkoholowej. „Mogli rozegrać to inaczej”

Zbigniew Boniek odniósł się do afery alkoholowej w reprezentacji Polski do lat 17 na łamach „Prawdy Futbolu”. 67-latek powiedział, jakby postąpił w takiej sytuacji jako prezes PZPN.

Przed kilkoma dniami na jaw wyszła afera alkoholowa w reprezentacji Polski U-17 przebywającej na Mistrzostwach Świata. Kilka dni przed pierwszym meczem na mundialu czterech zawodników opuściło nocą hotel i spożywało alkohol. To nie umknęło uwadze sztabowi drużyny narodowej, który w porozumieniu z PZPN podjął decyzję o wyrzuceniu chłopców ze zgrupowania. Szerzej o tej sprawie pisaliśmy TUTAJ.




Do sytuacji na łamach „Prawdy Futbolu” odniósł się były prezes PZPN, Zbigniew Boniek. 67-latek stwierdził, że młodzi piłkarze – w jego opinii – nie są alkoholikami. Zdaniem Bońka chłopcom należy wybaczyć, jednak muszą ponieść konsekwencje za swoje czyny.

– To nie są żadni alkoholicy. To młodzi chłopcy, którzy nie za bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić. Wyszli na ulicę, gdzie pewnie coś się działo. Wypili po trzy piwa, 30 stopni, wilgotność wielka i ich złamało- skomentował Zbigniew Boniek.

– Młodym ludziom trzeba umieć wybaczać, ale muszą wiedzieć, że są konsekwencje. Zrobili przykrość nie tylko bliskim, ale także całej drużynie – dodał.




W rozmowie z Romanem Kołtoniem Boniek przyznał, że rozumie decyzję PZPN, jednak w tej sytuacji – jako głowa federacji – postąpiłby inaczej. Wyjaśnił w szczegółach, co on by w tej sytuacji zrobił.

– Ja się nie dziwię PZPN-owi, że podjął taką decyzję, ale jak ja bym był prezesem, to bym inaczej zrobił. Ale ja nie krytykuję, że PZPN ich do domu wysłał. […] Ja bym nic nie krył. Od razu bym zrobił komunikat, że nasi piłkarze złamali regulamin i przez dwa dni, dopóki tam nie dojadę, to mają zakaz treningu z drużyną. Natomiast po tych dwóch dniach podejmiemy decyzję – stwierdził były prezes PZPN.

– Rozumiem PZPN, rozumiem że podjęto taką decyzję. […] Natomiast mogli rozegrać to inaczej. Młodzi ludzie czasem nie wiedzą, jak się w takiej sytuacji zachować – wyjaśnił.








źródło: Prawda Futbolu

Kuriozalny powód kontuzji piłkarza Realu Madryt. Wszystkiemu winne złe obuwie

Aurélien Tchouaméni nabawił się ostatnio kontuzji, która wyklucza go z gry na kilka tygodni. Jak donoszą hiszpańskie media, powód odniesienia kontuzji miał być niezwykle kuriozalny. Zawinić miało obuwie Francuza.




Po raz ostatni Aurélien Tchouaméni pojawił się na boisku 28 października podczas El Clasico. Francuz zdołał rozegrać pełny mecz, jednak swój występ okupił kontuzją. W trakcie meczu nic nie wskazywało na jakikolwiek uraz u tego piłkarza. Dopiero po spotkaniu 23-latek zaczął skarżyć się na ból. Badania wykazały „niekompletne złamanie przewlekłe śródstopia w lewej stopie”.




Pierwsze diagnozy mówiły o łącznej przerwie od gry w granicach 6-8 tygodni. Tym samym Francuz najszybciej wróci na boisko w połowie grudnia. Dokładny termin powrotu do gry nie jest jednak jeszcze znany.




Hiszpańskie radio COPE uchyliło rąbka tajemnicy w sprawie kontuzji Aureliena. Przyczyna okazuje się być kuriozalna. Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy wina w tej sprawie leży po stronie firmy Nike, która dostarcza piłkarzowi buty do gry. Co było nie tak? Na jednym z treningów przed El Clasico Tchouaméni miał pojawić się w… kobiecych korkach. To miało naruszyć stopę zawodnika.




źródło: realmadryt.pl

Tragedia w Albanii. Piłkarz doznał ataku serca na boisku i zmarł w szpitalu

Raphael Dwamena zmarł podczas meczu ligi albańskiej. 28-latek już wcześniej miał zdiagnozowane problemy ze zdrowiem.

Dzisiejszego popołudnia rozegrano mecz 13. kolejki ligi albańskiej między zespołami Egnatia Rrogozhine i Partizani Tirana. Było to spotkanie między dwiema najlepszymi drużynami ligi. Spotkanie zostało przerwane już w pierwszej połowie przy wyniku 1:1.

W 24. minucie wspomnianego meczu doszło do tragicznej sytuacji. W pewnym momencie niespodziewanie na murawę upadł Raphael Dwamena, piłkarz gospodarzy. Piłkarz miał doznać ataku serca. Wokół niego natychmiast pojawili się inni zawodnicy, a także lekarze. Na murawie pojawiła się również karetka. Niestety, pomimo natychmiastowej pomocy medycznej piłkarza nie udało się uratować. W szpitalu stwierdzono zgon.

Dwamena był najlepszym strzelcem ligi albańskiej w tym sezonie. W przeszłości grał w takich klubach jak m.in. Levante, czy FC Zurich. 28-latek 8-krotnie zagrał w drużynie narodowej.

Ghańczyk już wcześniej miał zdiagnozowane problemy zdrowotne. Wadę serca wykryto u niego w 2017 roku. Dwa lata później zalecano mu zakończenie kariery. W 2021 roku doznał ataku serca, jednak wówczas udało się go uratować.

https://twitter.com/plangier/status/1723358328913318358

https://twitter.com/pilkabalkany/status/1723357152767594754

fot. Kacper Polaczyk

Fernando Santos wrócił do tematu reprezentacji Polski. „To była pochopna decyzja”

Fernando Santos wrócił do tematu pracy w reprezentacji Polski podczas rozmowy z portugalską gazetą „A Bola”. Portugalczyk przyznał, że w Polsce nie był szczęśliwy. Mimo to ma pozytywne odczucia o Polakach.

W styczniu 2023 roku Fernando Santos został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Wówczas nikt się nie spodziewał, że jego przygoda w naszym kraju potrwa tak krótko. Już we wrześniu Portugalczyk porzucił posadę selekcjonera Biało-Czerwonych w porozumieniu z PZPN.

Wyniki notowane przez reprezentację Polski pod wodzą Fernando Santosa – delikatnie mówiąc – nie były najlepsze. Portugalczyk odniósł 3 zwycięstwa i poniósł 3 porażki. Pod jego wodzą Polacy doznali kompromitującej porażki z Mołdawią 2:3, która mocno utrudniła sytuację naszej reprezentacji w eliminacjach EURO 2024.

Po blisko dwóch miesiącach od zakończenia pracy w Polsce Fernando Santos udzielił wywiadu rodzimej gazecie „A Bola”. 69-latek krótko odniósł się do pracy w Polsce. Przyznał, że decyzja o podjęciu pracy w naszym kraju była pochopna.

– Nie byłem szczęśliwy w Polsce. To była pochopna decyzja – przyznał Fernando Santos.

– Wszyscy ponosimy odpowiedzialność. Wszyscy z wyjątkiem Polaków. Mam tylko miłe rzeczy do powiedzenia o Polakach. Wszyscy zawiedliśmy i po rozmowie między nami uznaliśmy, że lepiej będzie zrezygnować – ocenił portugalski trener.


fot. Kacper Polaczyk

źródło: polsatsport.pl

Stanowski komentuje swoje odejście z Kanału Sportowego. „Nie chciałem już przebywać w tym towarzystwie”

Krzysztof Stanowski nagrał ponad godzinny film, w którym odpowiedział na ostatnie zarzuty oraz wyjaśnił powody odejścia z Kanału Sportowego. Zebraliśmy w tym tekście najważniejsze wątki.

W 2020 roku swoją działalność w serwisie YouTube rozpoczął Kanał Sportowy. Założycielami projektu byli Michał Pol, Tomasz Smokowski, Krzysztof Stanowski i Mateusz Borek. Po ponad trzech latach działalności spółkę postanowił opuścić Krzysztof Stanowski. Dziennikarz zapowiedział już powstanie nowego projektu, który nosi nazwę „Kanał Zero”. Początek działalności Stanowski zaplanował na luty przyszłego roku.



Odejście Krzysztofa Stanowskiego z Kanału Sportowego wywołało ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Udział w dyskusjach wzięli nie tylko bezstronni internauci, ale również sami założyciele Kanału Sportowego. Podczas jednego z ostatnich programów trójka obecnych włodarzy KS ustosunkowała się do całej sytuacji, najbardziej bezpośredni w tym wszystkim był Mateusz Borek.



Dziś film odnośnie swojego odejścia nagrał Krzysztof Stanowski. Ponad godzinne nagranie tłumaczące kulisy pojawiło się na kanale „WeszłoTV”. Stanowski odniósł się do medialnych ataków oraz poruszył kilka nieznanych wcześniej wątków.

Powody nagrania filmu

Na samym początku swojego filmu Krzysztof Stanowski przekazał, że nie powinien on nigdy powstać. Jego zdaniem odejście należało rozwiązać w zgodzie lub przynajmniej w ciszy.

– Uważam, że ten film nigdy nie powinien powstać. Ludzie powinni rozchodzić się, jeśli już muszą się rozejść, w zgodzie, a jeśli to jest niemożliwe, to przynajmniej bez publicznego prania brudów. Bo takie zachowania są szkodliwe. Szkodliwe dla wizerunku, biznesu. Nikomu niczego dobrego nie przynoszą poza częścią widzów, którzy lubią afery – rozpoczął Krzysztof Stanowski

– Jeśli ktoś tego nie rozumie, jeśli coś zostało wypowiedziane, jeśli zostały wystrzelone we mnie pociski, no to ja odpowiedzieć muszę – dodał.




Przyczyny odejścia z Kanału Sportowego

Stanowski opowiedział także o swoich powodach odejścia z Kanału Sportowego. Jak sam przyznał, myślał o tym już od dłuższego czasu. W swoim wywodzie zasugerował, że wewnątrz spółki nie było ani dobrej atmosfery, ani nie zgadzały się kwestie biznesowe. Za powód odejścia podał fakt, że nie chciał dalej przebywać w tym towarzystwie.

– Decyzja o odejściu z Kanału Sportowego dojrzewała we mnie od bardzo dawna, od wielu miesięcy, może od ponad roku. Trudno znaleźć tę dokładną datę, ale to na pewno nie były tygodnie, tylko miesiące i to długie miesiące – wyznał Stanowski.

– O tym, że odchodzę z Kanału Sportowego moi wspólnicy dowiedzieli się 4 września. Natomiast 14 lipca wysłałem im list z szerszą argumentacją. W największym skrócie: nie chciałem już przebywać w tym towarzystwie – wyjaśnił.

We wrześniu Stanowski wysłał list swoim wspólnikom, w którym szerzej opisał powody odejścia. Nie podobało mu się funkcjonowanie spółki, w tym m.in. system rozliczeń. Wspomniał również o nie najlepszej atmosferze. Stanowski napisał o tym, że wie, że Smokowski go nienawidzi, co miał mu zresztą sam powiedzieć. Napomknął także o Mateusz Borku, który: „Miał, ma i będzie miał problem ze mną, z Weszło, z moimi pracownikami problem, którego nie umiem zdiagnozować i rozwiązać”.




Zwolnienie mamy Stanowskiego

W pierwszej połowie września Krzysztof Stanowski ogłosił swoim wspólnikom chęć odejścia z Kanału Sportowego. Niedługo później, jeszcze w tym samym miesiącu, wspólnicy Stanowskiego zwolnili jego mamę, która świadczyły usługi księgowe od samego początku istnienia KS. Powód? Borek w rozmowie ze Stanowskim miał powiedzieć, że Pani Stanowska polajkowała wpis na Twitterze, który w dobrym świetle stawiał Stanowskiego, a w złym resztę ekipy KS.

Wynagrodzenia

Z filmu Stanowskiego jasno wynika, że bardzo nie odpowiadał mu system wynagrodzeń w Kanale Sportowym. Cała czwórka założycieli zarabiała tyle samo, niezależnie od ilości włożonej pracy. W ostatnim czasie mocno to nie podobało się Stanowskiemu, który – nie da się ukryć – generował największe liczby na kanale. Przytoczył także wypowiedź Borka, który swego czasu miał powiedzieć, że w jego formie nikt nigdy nie będzie zarabiał więcej od niego.

Kibice Legii niechciani w Anglii. Aston Villa ogranicza pulę biletów dla polskich kibiców

Aston Villa ograniczyła pulę biletów dla kibiców Legii Warszawa. Mimo to polscy kibice i tak zamierzają stawić się w Anglii w pełnym gronie.

Po czterech meczach fazy grupowej Ligi Konferencji Europy Legia Warszawa jest liderem swojej grupy. Do końca tej fazy rozgrywek Polacy rozegrają jeszcze dwa mecze. 30 listopada zmierzą się na wyjeździe z Aston Villą, a 14 grudnia zagrają u siebie z AZ Alkmaar.



Wyjazd do Anglii

Nadchodzące starcie z Aston Villą mocno elektryzuje polskich kibiców. Dla najbardziej zagorzałych kibiców warszawskiego zespołu będzie to szansa na wyjazd na Villa Park, gdzie na co dzień rozgrywane są mecze najsilniejszej ligi świata, Premier League. „Nieznani Sprawcy” za pomocą Facebooka przekazali, że planują wyjazd na ten mecz grupą około trzech tysięcy osób. Niestety, piłkarskie święto chcą pokrzyżować organizatorzy.



Ograniczona pula biletów

Sektor gości na Villa Park może pomieścić 3 tysiące kibiców. Tyle też osób z Polski wybiera się na ten mecz. Portal „Legionisci.com” informuje, że angielski klub postanowił ograniczyć pulę biletów dla przyjezdnych do zaledwie 1700. Redaktorzy „Legionisci.com” piszą, że za tą decyzją może stać także UEFA, która miała w tej sprawie dołożyć swoje trzy grosze.



Komunikat kibiców Legii

Kibice Legii opublikowali komunikat w tej sprawie, który pojawił się na profilu „Nieznani Sprawcy”. W opinii kibiców Aston Villa robi wszystko, by jak najmniej polskich kibiców obejrzało ten mecz. Sympatycy Legii czują się traktowani „jak obywatele drugiej kategorii”. Uważają, że to drugi w tym sezonie przejaw rasizmu zaraz po tym, co wydarzyło się w Holandii. Kibice Legii domagają się standardowej puli biletów dla przyjezdnych na ten mecz. Do Anglii ma udać się 3000 kibiców Legii, którzy wspólnie zamierzają stawić się pod Villa Park.



Treść komunikatu:

„Drodzy Kibice!

Zanim jeszcze przejdziemy do podziękowań, podsumowania wczorajszego meczu i tematu niedzielnego meczu, musimy poruszyć pewną bardzo istotną dla nas sprawę.

Mianowicie kolejne spotkanie jakie czeka nas w lidze konferencji to wyczekiwany przez nas wyjazd na mecz z Aston Villa.

Od jakiegoś czasu ze zdumieniem obserwujemy zachowanie klubu z Anglii. Klub ten usilnie stara się zrobić wszystko, aby jak najmniej kibiców z Polski obejrzało ów mecz na żywo, na stadionie.

Kombinacje, niewywiązywanie się z wcześniej danego słowa a nawet z podpisanej umowy pomiędzy naszymi klubami dotyczącej ilości biletów jakie mamy otrzymać, uważamy za niedopuszczalne i skandaliczne.

Po raz kolejny kibice Legii są traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Kluby, które tyle mówią o równości i innych tego typu ideach po raz kolejny pokazują, że to tylko puste słowa i marketingowa wydmuszka.

Nie zgadzamy się na trakowanie nas w ten sposób. W związku z tym pragniemy poinformować o kilku sprawach.

– Nie żądamy niczego nadzwyczajnego, a jedynie ilości biletów zgodnej z nominalną pojemnością sektorów przeznaczanych zwykle dla kibiców gości na stadionie AV,

– Jako kibice nie mamy fizycznie możliwości wstrzymać ludzi, którzy kupili już bilety lotnicze, zapłacili za hotele i wydali swoje ciężko zarobione pieniądze na podróż do Anglii,

– Podkreślamy jeszcze raz: to juz drugi w ostatnim czasie po sytuacji w Alkmaar przejaw rasizmu, gdzie Polacy są traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Szantażuje się nas możliwością przetrzymania całej grupy w bliżej nieokreślonym miejscu i brakiem możliwości wejscia na mecz.

– Naszą liczbę szacujemy na ponad 3000 i w takiej liczbie stawimy się pod stadionem w Birmingham i zrobimy rzecz jasna wszystko aby wspólnie obejrzeć mecz z sektora gości i po raz kolejny stworzyć niesamowitą atmosferę z jakiej jesteśmy znani.”


źródło: Nieznani Sprawcy, Legionisci.com

Wniosek Polaków ma zostać odrzucony. FIFA pozostaje nieugięta

FIFA ma odrzucić wniosek Polaków odnośnie dowołania dodatkowych piłkarzy w miejsce zawodników usuniętych ze zgrupowania reprezentacji U-17. Informację przekazał „Przegląd Sportowy”.




W ostatnich dniach głównym tematem w polskich mediach sportowych była reprezentacja Polski do lat 17, która za kilka dni rozpocznie Mistrzostwa Świata. Niestety, o naszych młodych reprezentantach zrobiło się głośno ze względów pozasportowych. Podczas jednej z nocy czwórka 17-latków opuściła hotel i spożywała alkohol. O tym incydencie dowiedział się sztab, który postanowił usunąć całą czwórkę ze zgrupowania z powodu złamania wewnętrznego regulaminu.




Po usunięciu czterech chłopców ze zgrupowania do gry na mundialu pozostało już zaledwie 17 zawodników, w tym trzech bramkarzy. Do gry w polu pozostało zatem zaledwie 14 piłkarzy. W związku z tym PZPN postanowił złożyć prośbę do FIFA o możliwość dowołania nowych piłkarzy w miejsce tych usuniętych ze zgrupowania.




FIFA wciąż nie podjęła jeszcze oficjalnej decyzji w tej sprawie. Ta ma zapaść już niedługo, jednak negocjacje wciąż trwają, informuje „Przegląd Sportowy”. Jak jednak czytamy, szanse na zgodę ze strony FIFA są minimalne. W tej sprawie postanowił interweniować sam Cezary Kulesza. Prezes PZPN wraz z sekretarzem generalnym udali się na miejsce w celu negocjacji.


źródło: Przegląd Sportowy

Krzysztof Stanowski zakłada nowy kanał. „Największy projekt, jaki do tej pory sobie wymyśliłem”

Krzysztof Stanowski opuścił szeregi Kanału Sportowego. Teraz ogłosił powstanie swojego autorskiego kanału na YouTube, który nazwał „Kanał Zero”.




Po ponad trzech latach działalności doszło do dużego trzęsienia ziemi w strukturach Kanału Sportowego. Spółkę postanowił opuścić jeden z czterech pierwotnych założycieli tego projektu, Krzysztof Stanowski. Dziennikarz podał tę informację do opinii publicznej przed kilkoma tygodniami. Dziś nastąpiła oficjalna sprzedaż udziałów Stanowskiego w Kanale Sportowym. Nabył je Maciej Wandzel, były współwłaściciel Legii Warszawa.




Od dłuższego czasu spekulowano w mediach o potencjalnym otworzeniu nowego kanału na YouTube przez Stanowskiego. Dziś 41-latek ogłosił start nowego projektu. Były już współwłaściciel Kanału Sportowego postanowił otworzyć nowy kanał, który nazwał „Kanał Zero”. Start działalności na 1 lutego 2024 roku.




Co będzie główną tematyką Kanału Zero? Po ostatnich ruchach Stanowskiego należy się spodziewać, że odejdzie on od piłki nożnej. Z zapowiedzi wynika, że kanał nie będzie prowadzony w pojedynkę. Stanowski przyznał, że to jest to największy projekt, jaki do tej pory wymyślił.

– To nie jest żadna moja kariera solo, tylko największy projekt, jaki do tej pory sobie wymyśliłem. A już na pewno taki, który najbardziej mnie kręci. Zaangażowanych w niego będzie mnóstwo świetnych osób. Na szczegóły przyjdzie czas – napisał Krzysztof Stanowski.




Szok. Hutnik Kraków podejrzewa swoich piłkarzy o ustawianie meczów

Hutnik Kraków wydał szokujące oświadczenie. Krakowski klub zgłosił się do PZPN z prośbą o weryfikację, czy w dwóch ostatnich meczach nie miało miejsce zjawisko ustawienia meczu. Władze klubu wyciągnęły także indywidualne konsekwencje w przypadku kilku zawodników.




Od sezonu 2020/2021 Hutnik Kraków występuje na poziomie II Ligi. W trwających rozgrywkach Hutnik zajmuje 9. miejsce w ligowej tabeli. W 16 dotychczasowych meczach krakowski zespół zdobył 21 punktów.

Ostatnie dwa mecze z udziałem Hutnika Kraków obfitowały w dużą liczbę bramek i liczne zwroty akcji. Oba spotkania zakończyły się porażką Hutnika (3:4 z Lechem II Poznań i 3:5 z Kotwicą Kołobrzeg). Co ciekawe, w obu tych meczach Hutnik prowadził 3:0. Z rezerwami Lecha Hutnik stracił cztery bramki w niespełna pół godziny. Z kolei Kotwica na strzelenie pięciu bramek potrzebowała zaledwie ok. 30 minut.




Wspomniane mecze wzbudziły spore podejrzenia wśród władz Hutnika Kraków. Klub podjął poważne kroki w sprawie wyjaśnienia sprawy. Dziś opublikowano komunikat.

Z opublikowanego komunikatu dowiadujemy się, że Dawid Kubowicz został zawieszony w prawach zawodnika pierwszego zespołu ze skutkiem natychmiastowym. Klub rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron z Kamilem Wengerem. Obaj zawodnicy brali udział w przytoczonych dwóch meczach.




Klub wyciągnął także konsekwencje wobec reszty zespołu. Zawieszone zostały premie za zdobyte punkty. Możliwe jednak jest odmrożenie premii w przypadku zdobycia określonej liczby punktów do końca rundy. Co więcej, piłkarzom zabrano dzień wolny, który miał miejsce po każdym spotkaniu. Od teraz zespół ma funkcjonować w 7-dniowym cyklu treningowo-meczowym. Zwiększona objętość treningowa ma zostać wypełniona poprzez zajęcia teoretyczne.




Na tym jednak nie koniec. Władze Hutnika zwróciły się także z prośbą do Rzecznika Dyscyplinarnego PZPN. Klub poprosił o przeprowadzenie analizy, czy w przypadku ostatnich dwóch meczów tego klubu nie miały miejsca przewinienia w ramach tzw. match-fixingu, czyli ustawiania meczów.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.