Polacy walczą o awans oraz o… premie! Wielka kasa do podziału

Już dziś dowiemy się, czy reprezentacja Polski zagra na Mistrzostwach Europy 2024. W przypadku awansu polscy piłkarze otrzymają premie z pieniędzy, jakie UEFA przekaże PZPN-owi.

W czwartek reprezentacja Polski wykonała pierwszy krok w kierunku EURO 2024, pokonując 5:1 Estonię. A dziś pozostał do wykonania ostatni, decydujący krok. Wystarczy tylko, albo i aż, pokonać reprezentację Walii. Mecz z Walijczykami zadecyduje o tym, czy zobaczymy naszych reprezentantów na turnieju w Niemczech. Początek meczu o godzinie 20:45.




Wygrana z Walią da nam awans na EURO 2024. Ale nie tylko. Z tytułu awansu PZPN ma otrzymać od UEFA 9,25 miliona euro. Taka kwota przewija się w medialnych doniesieniach. W przeliczeniu na złotówki daje to niemal 40 milionów złotych. Do tego dochodzą także premie zapisane w kontraktach ze sponsorami reprezentacji Polski.




Część z powyższej kwoty ma trafić do piłkarzy. W rozmowie z portalem „goal.pl” sekretarz generalny PZPN, Łukasz Wachowski, przyznał że ok. 25% premii od UEFA zostanie przeznaczone na premie dla piłkarzy. 25% z kwoty blisko 40 milionów złotych daje niemal 10 milionów złotych do podziału między reprezentantów Polski.

Gra na Mistrzostwach Europy to ogromny zaszczyt. Piłkarze reprezentują swój kraj, a w dodatku mogą zaprezentować swoje umiejętności, kiedy patrzy na nich cały świat. Dla federacji jest to okazja do zyskania dodatkowych pieniędzy od UEFA i od sponsorów. Niestety, udział w tak dużym turnieju wiąże się także z dużymi kosztami. Wachowski w rozmowie z „goal.pl” przyznał, że łączne koszty mogłyby wynieść nawet 35 milionów złotych.

– Wszystkie koszty związane z przelotami, transportem na miejscu, noclegami, wynajmem obiektów treningowych oraz premii dla pierwszej drużyny to ok. 35 mln zł – przyznał Łukasz Wachowski.


źródło: goal.pl

Miły gest Michała Probierza. Przygotował prezent dla selekcjonera Walijczyków

Michał Probierz przygotował prezent dla selekcjonera reprezentacji Walii. Obu panów łączy wspólna pasja do gry w golfa.

Jak mawia klasyk „nadszedł dzień dzisiejszy”. Już tylko kilka godzin dzieli nas od meczu Walia-Polska. Pojedynek ten zadecyduje o tym, która reprezentacja pojedzie na Mistrzostwa Europy do Niemiec, a która będzie musiała obejść się smakiem. Początek spotkania o godzinie 20:45.




W poniedziałkowe popołudnie miała miejsce przedmeczowa konferencja prasowa. Podczas niej na pytania dziennikarzy odpowiadali Jan Bednarek i Michał Probierz. Selekcjoner reprezentacji Polski ujawnił prezent, jaki przygotował dla swojego vis-a-vis, Roberta Page’a. Walijczyk otrzymał od Probierza piłki golfowe. Obu panów łączy wspólna pasja właśnie do tego sportu.

– Dla trenera z Walii też mam prezent. Bo przywiozłem piłki golfowe. Wiem, że gra. Z polskim logo z jednego z turniejów – ujawnił Michał Probierz.

– Mieliśmy okazję rozmawiać na losowaniu baraży. Lepszy ma trochę handicap, ale się poprawę – dodał.




W wolnej chwili od piłki nożnej Michał Probierz pogrywa sobie w golfa. Często dzieli się swoimi poczynaniami na mediach społecznościowych. W ubiegłym roku brał choćby udział w golfowym turnieju charytatywnym.

Koniec spadków Kanału Sportowego? „Najgorsze już chyba za nami”

Maciej Sawicki udzielił wywiadu portalowi „sport.pl”. Prezes Kanału Sportowego podzielił się swoimi spostrzeżeniami odnośnie funkcjonowania kanału, wyników oglądalności oraz odejścia Krzysztofa Stanowskiego.

W październiku 2023 roku Krzysztof Stanowski postanowił opuścić Kanał Sportowy. Odejście rozpoznawalnego dziennikarza przełożyło się na gorsze wyniki KS. Po pierwsze, wiele osób postanowiło anulować subskrypcję na KS. W listopadzie Kanał Sportowy stracił aż 80 tysięcy subskrybentów. Po drugie, co bardziej oczywiste, wielki regres zanotowano w wynikach oglądalności. We wrześniu liczba wyświetleń KS przekroczyła ponad 20 milionów wyświetleń. Kolejne miesiące to już ogromny spadek. Październik 15 milionów, listopad 12 milionów, grudzień 8 milionów, styczeń 7 milionów. W lutym odnotowano podobną oglądalność co w styczniu, w marcu będzie zapewne podobnie. I to na takiej oglądalności w niedalekiej przyszłości powinien bazować Kanał Sportowy.




Spadek oglądalności na Kanale Sportowym to nie tylko odejście Krzysztofa Stanowskiego. Wynika to także z faktu, że właściciele kanału postanowili ograniczyć materiały pozasportowe i skupić się na sporcie w czystej postaci. W rozmowie z portalem „Sport.pl” mówi o tym Maciej Sawicki, prezes Kanału Sportowego.

– Po jego (Krzysztofa Stanowskiego – przyp. red.) odejściu trzeba było dojrzeć do tego, aby na nowo zdefiniować prawdziwe DNA i strategię kanału. I wyszło, że sport to właśnie ta dziedzina, w której Kanał Sportowy naturalne się odnajduje i właśnie tego oczekują nasi widzowie. Tak więc teraz 98 procent treści to jest sport i tak już zostanie. Z marginesem na Hejt Parki z ciekawymi gośćmi, którzy mogą wykraczać poza środowisko sportowe – skomentował Maciej Sawicki, prezes Kanału Sportowego.

Przytoczony spadek wyników oglądalności jest bardzo wyraźny. Sawicki argumentuje to przede wszystkim rezygnacją z materiałów pozasportowych, za które odpowiadał Stanowski. Ponadto zauważa, że zimowy okres nie jest „najgorętszym” jeśli chodzi o wydarzenia sportowe. Jeśli chodzi o regularne spadki liczb w ostatnich miesiącach, to zdaniem Sawickiego najgorsze jest już za KS.

– Najgorsze już chyba za nami. Liczba naszych widzów jest mniejsza, ale to naturalne. Krzysiek Stanowski wychodził poza sport i generował ogromne wyświetlenia, zresztą tak się dzieje teraz w Kanale Zero. My skupiamy się na tej części sportowej, w której my czujemy się bardzo dobrze i tutaj mamy kompetencje. Nie jest to tak duża grupa docelowa, jaka była kiedyś – ocenił Maciej Sawicki.

–  Pamiętajmy jednak, że w styczniu i lutym w sporcie mniej się dzieje. W marcu ten wynik będzie dużo lepszy, bo zaczęło się zainteresowanie związane z piłkarską reprezentacją Polski. A to przekłada się na wzrost wyświetleń, co już widzimy w Kanale Sportowym – zauważył prezes Kanału Sportowego.




Wspomnieliśmy już, że w listopadzie Kanał Sportowy stracił 80 tysięcy subskrybentów. W szczytowym momencie KS miał ponad 1,1 miliona subskrybentów. Obecnie jest ich poniżej miliona. Maciej Sawicki teraz się już tym nie martwi. Twierdzi, że tendencja spadkowa już wygasła.

–  Tak było, nie ma sensu już do tego wracać. Teraz ten negatywny trend już się odwraca – stwierdził Sawicki.

– Widać, że ludzie pozytywnie przyjęli Kanał Sportowy w wersji czysto sportowej 2024. Co do obecnej liczby subskrybentów to nie jesteśmy na tym punkcie przewrażliwieni, bo wiemy z doświadczenia, że ponad połowa odbiorców naszych treści nie jest naszymi subskrybentami – zauważył.

– Poza tym te blisko milion subskrybentów to wciąż fantastyczna liczba. To potwierdza, że jesteśmy liderem na rynku mediów sportowych na polskim YouTubie – podsumował Sawicki.


źródło: sport.pl

„To jest nasza zdecydowana przewaga”. Walijczycy wierzą w zwycięstwo z Polską

Walijscy dziennikarze są pewni zwycięstwa w meczu z reprezentacją Polski. Na decydujący czynnik wskazują fakt, że spotkanie zostanie rozegrany na ich własnym obiekcie.

W półfinale baraży Walia i Polska gładko pokonały swoich rywali. Polacy odnieśli wysokie zwycięstwo 5:1 z Estonią. Z kolei Walijczycy pokonała Finlandię 4:1. Tym samym Polska i Walia zmierzą się ze sobą w bezpośrednim meczu o awans na EURO 2024. Pojedynek rozpocznie się we wtorek o godzinie 20:45 czasu polskiego.

Ciężko wskazać wyraźnego faworyta meczu Walia-Polska. Na papierze Polacy wydają się mieć nieco lepszych piłkarzy. Z kolei Walijczycy są dużo bardziej zgraną ekipą, którą od 2020 roku prowadzi ten sam selekcjoner. Na korzyść Walijczyków przemawia także fakt, że rozegrają oni to spotkanie na własnym obiekcie.




Mecz Walia-Polska już jutro o 20:45. Areną zmagań będzie Cardiff City Stadium, które pomieści nieco ponad 30 tysięcy kibiców. Walijski dziennikarz, Glen Williams, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” wskazuje, że lokalizacja rozegrania meczu może mieć ogromny wpływ na końcowy rezultat.

– Atmosfera tam jest niesamowita. Kibice są naprawdę 12. zawodnikiem zespołu. Stadion stał się fortecą, kibice są ogłuszająco głośni, a hymn śpiewają tak, że potrafią unieść piłkarzy. To jest nasza zdecydowana przewaga i czynnik, który według mnie zdecyduje o tym, że wygramy. Stawiam na minimalne zwycięstwo 2:1 – ocenił Glenn Williams w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Walijczycy z szacunkiem podchodzą do meczu z Polską. Nie stawiają się w roli zdecydowanego faworyta. Walijski dziennikarz mówi, że w jego kraju spodziewają się ciężkiej przeprawy w starciu z Polakami.

– To będzie niesamowicie wyrównany mecz. Polska jest uznawana w Walii za bardzo solidnego rywala, wszyscy ją tutaj szanują, dlatego oczekujemy trudnej przeprawy – przyznał Williams.




Brak bezpośredniego awansu na EURO 2024 był dla polskich kibiców ogromnym szokiem. Podobnie do tego podchodzą za granicą, gdzie również się uważa, że Polacy powinni już wcześniej zapewnić sobie awans na Mistrzostwa Europy. Sytuację, w jakiej znalazła się reprezentacja Polski, skomentował w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Gareth Vincent z BBC Wales.

– Patrząc na rywali, jakich miała w grupie eliminacyjnej, raczej wydawało się, że powinna awansować bezpośrednio. Typowałbym inaczej, gdybym miał zgadywać, czy awansują – skomentował Gareth Vincent.


źródło: Przegląd Sportowy Onet

Co z przyszłością Michała Probierza? PZPN się zabezpieczył

Wynik baraży zadecyduje o przyszłości Michała Probierza w roli selekcjonera reprezentacji Polski. To po meczu z Walią ma zapaść decyzja o tym, czy Probierz pozostanie na stanowisku. PZPN zabezpieczył się specjalnym zapisem w kontrakcie.

Michał Probierz objął reprezentację Polski we wrześniu 2023 roku. 51-latek przejął obowiązki selekcjonera po zwolnionym chwilę wcześniej Fernando Santosie. Do tej pory reprezentacja Probierza rozegrała 5 meczów. 3 z nich kończyły się zwycięstwem, a 2-krotnie padał remis.

Probierz podpisał kontrakt we wrześniu 2023 roku. Według medialnych przesłanek ma on obowiązywać do końca eliminacji do Mistrzostw Świata 2026. PZPN postanowił się jednak zabezpieczyć jednym zapisem w kontrakcie.




Dzięki wspomnianemu zapisowi w kontrakcie PZPN może podziękować Probierzowi za współpracę już po zakończeniu baraży o awans na EURO 2024. O szczegółach poinformował portal „sport.tvp.pl”. Do wcześniejszego zakończenia pracy Michała Probierza może dojść w przypadku braku kwalifikacji na Mistrzostwa Europy. Tym samym decyzja o tym, czy Probierz pozostanie na stanowisku zapadnie po wtorkowym meczu z Walią.




Decyzja o przyszłości Michała Probierza z pewnością nie zostanie podjęta pochopnie. We wtorek gramy z Walią. W środę piłkarze, sztab i przedstawiciele federacji wracają do kraju. Jak informuje „TVP Sport”, w czwartek ma dojść do spotkania zarządu PZPN. Wtedy najprawdopodobniej zostaną przedyskutowane wszystkie kwestie związane z reprezentacją. Tematy rozmów i ich charakter z pewnością będą zależeć od wyniku meczu z Walią.


źródło: sport.tvp.pl

Nietypowy prezent dla Roberta Lewandowskiego. Jego wykonanie zajęło 308 godzin

Robert Lewandowski otrzymał od kibica nietypowy prezent zrobiony z zapałek. Jego wykonanie zajęło autorowi 308 godzin.

Po zwycięstwie nad Estonią reprezentacja Polski przygotowuje się do finału baraży. W nim Biało-Czerwoni zagrają na wyjeździe z reprezentacją Walii. Zwycięzca tego starcia pojedzie na Mistrzostwa Europy, a przegrany będzie musiał obejść się smakiem.




W przerwie między meczami na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawił się materiał z obozu reprezentacji Polski. Poza treningami i zakulisowymi rozmowami w filmie uwiecznione zostało spotkanie Roberta Lewandowskiego z niepełnosprawnym kibicem reprezentacji Polski. Ten wykonał dla kapitana naszej reprezentacji nietypowy prezent.

Robert Lewandowski otrzymał od swojego kibica swego rodzaju „Złotą Piłkę”, która została złożona z zapałek. Wykonanie zajęło autorowi aż 308 godzin. Trofeum zostało zrobione z 4 718 zapałek.




Ambitna postawa Jakuba Kiwiora w przerwie meczu z Estonią. „Da się pięć, strzelmy pięć, k***a” [WIDEO]

Na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawiły się kulisy meczu z Estonią. W materiale widać krótką przemowę Jakuba Kiwiora, który zachęca swoich kolegów do strzelania kolejnych bramek.

Za nami pierwszy z dwóch meczów w barażach o awans na EURO 2024. W czwartek reprezentacja Polski pokonała niżej notowaną Estonię 5:1. W związku ze zwycięstwem Polacy awansowali do finału baraży. W decydującym starciu Biało-Czerwoni zmierzą się już we wtorek z Walią. Zwycięzca tego starcia pojedzie na Mistrzostwa Europy do Niemiec.




Standardowo na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawił się materiał z kulisami meczu reprezentacji Polski. W materiale pokazane zostały przygotowania do pojedynku z Estonią, a także sceny z szatni przed, w trakcie i po meczu.




W przerwie meczu krótki przekaz do swoich kolegów miał Jakub Kiwior. Przypomnijmy, że pierwsza połowa zakończyła się naszym prowadzeniem zaledwie 1:0. Zawodnik Arsenalu zachęcał kolegów do tego, by zdobywać jak najwięcej bramek. Takie podejście z pewnością jest godne pochwały. Nie minimalizm, a pokazanie swojej siły nawet na tle dużo słabszego rywala. Z podobnym nastawieniem na ten mecz wyszedł Kamil Grosicki, który przed rozpoczęciem meczu zachęcał swoich kolegów do walki.

– Da się pięć, strzelmy pięć, k***a. Cały czas my atakujemy – mówił w przerwie meczu Jakub Kiwior.


źródło: Łączy Nas Piłka

Jan Bednarek tłumaczy się ze straconej bramki. „Próbowałem blokować, ale było już za późno”

Reprezentacja Polski pokonała reprezentację Estonii w meczu barażowym o awans na EURO 2024. Niestety, Polacy nie zdołali zachować czystego konta. Ze straty bramki po meczu tłumaczył się Jan Bednarek.

W czwartkowy wieczór reprezentacja Polski mierzyła się z reprezentacją Estonii w półfinale baraży o Mistrzostwa Europy 2024. Spotkanie niemal w całości przebiegało pod dyktando Polaków. Nasi reprezentanci pewnie pokonali Estończyków 5:1. W meczu o awans na EURO 2024 zagramy już we wtorek, a naszym rywalem będzie Walia.




Polska była zdecydowanym faworytem w starciu z Estonią. Wyzwania postawione przed reprezentantami Polski było tym łatwiejsze, iż od 27. minuty gry Estonia grała jednego zawodnika mniej. Mimo to nasi rywale potrafili nas zaskoczyć w drugiej połowie meczu. Estończycy wykorzystali niefrasobliwość polskich obrońców i wpakowali piłkę do siatki.

Po meczu ze straconej bramki próbował tłumaczyć się Jan Bednarek. Polski obrońca udzielił wywiadu zgromadzonym w strefie mieszanej dziennikarzom.

– Ja się bardziej spodziewałem dośrodkowania. Tam 3 na 3 mieliśmy z boku. Niestety, przeszli nas. Próbowałem blokować, ale było już za późno – skomentował Jan Bednarek.

– Taka jest piłka, to są ułamki sekund. Niestety, w tym momencie się nie udało. Jesteśmy źli z tego powodu, ale tak jak powiedziałem – jest dużo więcej pozytywów niż negatywów – podsumował polski obrońca.




Córka wyprowadziła Roberta Lewandowskiego na mecz z Estonią. „To było dla mnie marzenie”

Córka Robert Lewandowskiego towarzyszyła kapitanowi naszej reprezentacji podczas wejścia na boisko przed meczem z Estonią. Po spotkaniu Robert Lewandowski ujawnił kulisy tego pomysłu.

W czwartek reprezentacja Polski mierzyła się z reprezentacją Estonii w półfinale baraży o awans na EURO 2024. Biało-Czerwoni pewnie pokonali swoich rywali wynikiem 5:1. Tym samym Polacy już we wtorek zagrają o awans na Mistrzostwa Europy 2024. Ich rywalem będzie Walia.




Najbardziej spostrzegawczy kibice mogli wychwycić ciekawy obrazek tuż przed rozpoczęciem meczu Polska-Estonia. A mianowicie, na mecz z Estonią Roberta Lewandowskiego wyprowadzała jego najstarsza córa Laura. Ta cudowna chwila dla rodziny Lewandowskich została ukazana podczas transmisji.




Po meczu całe to zdarzenie na łamach „TVP Sport” skomentował Robert Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji ujawnił, skąd wziął się na to pomysł. Jak wyznał, było to dla niego wielkie marzenie.

– To był mój pomysł i tak naprawdę Ani też. Nasz wspólny rodzinny pomysł, ale Klara bardzo się denerwowała. Ona jest emocjonalna i stresuje się wieloma rzeczami, więc było to dla niej pewnego rodzaju przełamanie – rozpoczął Robert Lewandowski.

Dla nas, dla całej rodziny było to wyjątkowe uczucie. Dla Klary oczywiście też. Jest to coś fantastycznego, kiedy dzieci mogą towarzyszyć ci w całej karierze i być razem ze mną. To zawsze było marzenie – wyjść na spotkanie z córką albo z córkami – wyznał kapitan reprezentacji Polski.

Może przed nami kolejny krok, więc są to rzeczy, które są super i jako ojciec jestem dumny. Bardzo się cieszę, bo zdajemy sobie sprawę, że tych momentów już wiele może nie być, a takie okazje to są pamiątki na całe życie. Na pewno będziemy to wspominali przez wiele kolejnych lat i zostanie to z nami na zawszepodsumował Robert Lewandowski.


źródło: sport.tvp.pl

Oferta gastronomiczna na Stadionie Narodowym. Cena zwala z nóg

W czwartkowym meczu z Estonią polskich piłkarzy wspierał zapełniony niemal w całości Stadion Narodowy. Obecni na trybunach kibice zauważyli wysokie ceny przekąsek. Ceny faktycznie robią wrażenie, niestety w niezbyt pozytywnym tego sformułowania znaczeniu.




Polacy pokonali w półfinale baraży o EURO 2024 reprezentację Estonii 5:1. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Frankowski, Zieliński, Piotrowski i Szymański. Estończycy zanotowali także jedno trafienie samobójcze. Już we wtorek Polacy zagrają w finale baraży, a rywalem będzie Walia. Starcie to zadecyduje o tym, czy zagramy na Mistrzostwach Europy, czy też nie.

Obecni na trybunach kibice skarżyli się na wysokie ceny przekąsek na stadionie. Zdjęcia szybko obiegły internet. I tak na poniższym zdjęciu widać, że za zestaw 6 piw o pojemności 0,4 litra trzeba zapłacić… 125 złotych.




To nie wszystko. Nie tylko piwo jest takie drogie. Wysokie ceny dotyczą także innych prowiantów. 2 zapiekanki i 2 cole 0,5 litra to cena 76 złotych. Jedna zapiekanka i jedno piwo 0,4 litra (lub 0,5 litra w wersji bezalkoholowej) to cena 45 złotych. Za hot doga i półlitrową colę trzeba zapłacić 39 złotych. Porcja nachosów + piwo 0,4 litra (lub 0,5 litra w wersji bezalkoholowej) to wydatek rzędu 80 złotych.

Polska wygrywa z Estonią! Mieszane odczucia u kibiców i ekspertów [REAKCJE]

Reprezentacja Polski pokonała Estonię w półfinale baraży o EURO 2024. W polskiej społeczności piłkarskiej można zauważyć zróżnicowane opinie. Jedni są zadowoleni z wysokiego zwycięstwa, drudzy zarzucają przeciętną grę na przestrzeni całego meczu.




Za nami półfinał baraży o awans na EURO 2024 Polska-Estonia. Bez większych problemów Biało-Czerwoni pokonali swoich rywali 5:1. W osiągnięciu tego wyniku z pewnością pomogła czerwona kartka, którą Estończycy otrzymali w pierwszej połowie. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Frankowski, Zieliński, Piotrowski i Szymański. Jednego gola Estończycy strzelili sobie sami.

Dzięki wygranej Polacy awansowali do finału baraży. W nim nasi reprezentanci zagrają z Walią. Walijczycy pokonali dziś Finlandię wynikiem 4:1. Finałowe starcie odbędzie się już w najbliższy wtorek.




Po dzisiejszym meczu w narodzie panują mocno zróżnicowane emocje. Jedni są zadowoleni z wysokiej wygranej. Drudzy czepiają się stylu i straconej bramki, mając obawy przed meczem z Walią. Zebraliśmy komentarze kibiców i ekspertów, które pojawiły się na Twitterze.

 

Dlatego Tomasz Kuszczak odszedł z reprezentacji. „Chodziło o respektowanie jego funkcji”

Mateusz Borek ujawnił kulisy odejścia z reprezentacji Polski Tomasza Kuszczaka. Z wypowiedzi dziennikarza wynika, że byłemu reprezentantowi Polski nie podobały się warunki współpracy.

We wrześniu 2023 roku selekcjonerem reprezentacji Polski został Michał Probierz. Po ogłoszeniu nowego selekcjonera natychmiast przedstawiono jego sztab. A w nim znalazło się dwóch byłych reprezentantów Polski – Sebastian Mila i Tomasz Kuszczak. Mila pełni funkcję asystenta Michała Probierza, z kolei Kuszczak pomagał trenerowi bramkarzy, Andrzejowi Dawidziukowi.




Sztab reprezentacji Polski pracował w niezmienionym składzie przez kilka miesięcy. Aż do marcowego zgrupowania. Kilka dni przed jego rozpoczęciem pojawiła się informacja o zakończeniu pracy przez Tomasza Kuszczaka. Decyzja ta była tłumaczona „względami organizacyjnymi”.




PZPN unikał tematu odejścia Tomasza Kuszczaka. Nie przedstawiono kibicom konkretnych powodów odejścia asystenta Andrzeja Dawidziuka. Kulisy odsłonił Mateusz Borek. Na łamach „TVP Sport” Borek ujawnił, że Kuszczakowi nie do końca odpowiadały warunki współpracy.

– Chyba nie było możliwości etatowej w PZPN-ie. Wielu trenerów w różnych rocznikach przyjeżdża na zgrupowania i ma płacone dniówki. Nie chcę przestrzelić, ale wydaje mi się, że ta dniówka na poziomie pierwszej reprezentacji to 400 euro – ujawnił Mateusz Borek.

– Tomasz Kuszczak chciał normalną umowę jako trener-asystent reprezentacji. A to co miał to tak naprawdę była umowa o dzieło. Tomek jest zamożnym człowiekiem, bardziej chodziło o respektowanie jego funkcji – powiedział dziennikarz.

Wydaje mi się, że w sztabie reprezentacji Anglii, Francji czy Niemiec nie przyjeżdżają asystenci Southgate’a czy Nagelsmanna i mają płacone siedem dniówek, a potem wracają i zarządzają hotelami czy prowadzą kawiarnię w Nicei. Panowie, no bądźmy poważni w tej kwestiipodsumował Mateusz Borek.


źródło: sport.tvp.pl

Robert Lewandowski odejdzie z FC Barcelony? Polak może wziąć udział w wymianie

Kontrakt Roberta Lewandowskiego w FC Barcelonie obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Mimo to nie można wykluczyć wcześniejszego odejścia Polaka z katalońskiego klubu. Hiszpańskie media donoszą, że możliwe jest dokonanie wymiany zawodników między Barcą a Atletico.

Robert Lewandowski trafił do FC Barcelony latem 2022 roku. Duma Katalonii zapłaciła Bayernowi za transfer polskiego napastnika 45 milionów euro. Lewandowski związał się z Barcą kontraktem do końca sezonu 2025/2026.




Nie można jednak wykluczyć wcześniejszego odejścia Lewandowskiego z Barcelony. Co prawda Polakowi żyje się w stolicy Katalonii bardzo dobrze, jednak dla klubu problemem może być kontrakt polskiego napastnika. Barca wciąż mierzy się z ogromnymi problemami finansowymi, a Lewy jest obecnie drugim najlepiej zarabiającym piłkarzem w klubie. Co więcej, od przyszłego sezonu zarobki 35-latka mają wzrosnąć.




Ciekawą wiadomością w kontekście przyszłości Polaka podzielił się ostatnio Ruben Uria. Hiszpański dziennikarz przekazał, że Lewandowski może być elementem wymiany między FC Barceloną a Atletico Madryt. Klub z Madrytu jest chętny na wymianę Joao Felixa na Roberta Lewandowskiego. W gabinetach Barcy mają być dyrektorzy, którzy są otwarci na takie rozwiązanie. Zarząd Barcy nie jest jednak do tego przekonany.

Kamil Grosicki ostro o grze reprezentacji Polski w eliminacjach. „To był skandal i kompromitacja”

Kamil Grosicki udzielił wywiadu tuż przed barażami o awans na EURO 2024. Doświadczony reprezentant Polski podchodzi do nadchodzących meczów z ogromnym chęcią udowodnienia swojej wartości i naprawienia złego wizerunku po eliminacjach.

Przed nami baraże o awans na Mistrzostwa Europy 2024. Już w czwartek reprezentacja Polski zagra w półfinale baraży z Estonią. W przypadku ewentualnej wygranej Polacy zagrają w finale z wygranym meczu Walia-Finlandia.




Eliminacje w wykonaniu reprezentacji Polski były totalną klapą. Polacy dwukrotnie tracili punkty z Mołdawią, zdobyli zalewie 1 punkt w dwumeczu z Czechami. To wszystko przełożyło się na 3. miejsce w grupie eliminacyjnej. Udział w barażach Polska zapewniła sobie dzięki Lidze Narodów.

Z bojowym nastawieniem do nadchodzących meczów podchodzi Kamil Grosicki, który jest pewny awansu. Doświadczony reprezentant Polski chce odkupić winy za fatalne wyniki w eliminacjach. 35-latek opowiedział o tym na łamach „Kanału Sportowego”.

– Zagramy (na EURO 2024 – przyp. red.) – zapewnił Kamil Grosicki.

– Zagramy, bo musimy pokazać, że to co było, to był skandal i kompromitacja z naszej strony. I teraz mamy zawodników grających w zagranicznych, dobrych klubach i teraz jako Polska musimy wszyscy się zjednoczyć i tę całą energię przełożyć na boisko. Mamy lepszych indywidualnie zawodników, ale teraz musimy stworzyć jedną grupę i awansować na Mistrzostwa Europy – skomentował 93-krotny reprezentant Polski.




Górnik odpowiada na oświadczenie Ruchu. „Górnik Zabrze nie powinien ponosić odpowiedzialności…”

Górnik Zabrze odpowiedział na ostatnie oświadczenie Ruchu Chorzów w sprawie zamieszek podczas Wielkich Derbów Śląska. Władze klubu z Zabrza odcinają się od zachowania kibiców, przekazując, iż Górnik nie powinien ponosić odpowiedzialności za to, co się wydarzyło.

W miniony weekend miały miejsce 123. Wielkie Derby Śląska. Derbowe starcie między Ruchem Chorzów a Górnikiem Zabrze zakończyło się wygraną ekipy z Zabrza wynikiem 2:1. Na trybunach Stadionu Śląskiego zasiadło ponad 38 tysięcy widzów.




Niestety, przy okazji meczu na stadionie doszło do ogromnych zniszczeń. Władze Ruchu Chorzów podzieliły się zdjęciami, na których widać powyrywane drzwi, czy uszkodzone kafelki w toalecie. Wszystko to miało wydarzyć się na trybunie gości. W komunikacie Ruch poinformował, że będzie chciał pociągnąć do odpowiedzialności sprawców zniszczeń. Więcej w tym temacie pisaliśmy TUTAJ.

Na komunikat Ruchu Chorzów odpowiedział Górnik Zabrze. Władze zabrzańskiego klubu odcinają się od wyrządzonych na Stadionie Śląskim zniszczeń. Górnik wypomina Ruchowi, że to po stronie organizatora imprezy leży kwestia odpowiedniego nadzoru.

– Górnik Zabrze nie powinien ponosić odpowiedzialności za brak właściwego nadzoru organizatora imprezy masowej – czytamy w komunikacie.




Idąc dalej. W swoim oświadczeniu Górnik tłumaczy okoliczności, w jakich miało dojść do zniszczeń na stadionie. Rozróby w sektorze gości miały nastąpić, kiedy kibice Ruchu szturmowali bramę i chcieli dostać się na trybunę Górnika. Ochrona miała się wtedy skupić na powstrzymaniu kibiców gospodarzy. Mimo wszystko ciężko jednak w tej sytuacji usprawiedliwiać kibiców Górnika.

– Z naszych informacji wynika, że do zniszczeń doszło w momencie, gdy kibice Ruchu Chorzów próbowali sforsować bramę i wtargnąć na sektor Górnika. Ochrona skoncentrowała się przede wszystkim na powstrzymywaniu kibiców organizatora – przekazuje Górnik Zabrze.

Cały komunikat Górnika Zabrze znajduje się poniżej.

„Dnia 18.03.2024 r. o godz. 11:00 odbyło się spotkanie przedstawicieli Klubu z władzami Stadionu Śląskiego w sprawie stanu obiektu po 123. Wielkich Derbach Śląska. Górnik Zabrze nie powinien ponosić odpowiedzialności za brak właściwego nadzoru organizatora imprezy masowej. Z naszych informacji wynika, że do zniszczeń doszło w momencie, gdy kibice Ruchu Chorzów próbowali sforsować bramę i wtargnąć na sektor Górnika. Ochrona skoncentrowała się przede wszystkim na powstrzymywaniu kibiców organizatora. Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że zarówno przed meczem, jak i po zakończeniu spotkania, biuro bezpieczeństwa Górnika Zabrze nie zostało poinformowane i tym samym nie uczestniczyło w protokolarnym odbiorze oraz zdaniu sektora gości, co stanowi standardową procedurę. Mamy nadzieję, że dzięki zapisom z kamer monitoringu, służby bezpieczeństwa szybko ustalą wszystkich sprawców aktów wandalizmu i pociągną ich do odpowiedzialności. Liczymy, że pozwoli to na skupienie uwagi publicznej na najważniejszym elemencie Wielkich Derbów Śląska, czyli wydarzeniach boiskowych, a więc drugim z rzędu zwycięstwie Trójkolorowych.”

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.