Kuriozalne zjawisko. Rosja z awansem w rankingu FIFA

Reprezentacja Rosji odnotowała awans w rankingu FIFA. Tym samym Rosjanie znajdują się tuż za plecami reprezentacji Polski.




W 2022 roku reprezentacja Rosji została zawieszona w międzynarodowych strukturach. Rosjanie zostali wykluczeni z wszelkich rozgrywek międzynarodowych. Ominęli baraże o mundial w Katarze, eliminacje do EURO 2024 oraz miniony sezon Ligi Narodów.

Pomimo zawieszenia w międzynarodowych strukturach Rosjanie nie zniknęli na dobre z piłkarskiej mapy świata. W tym czasie rozgrywali pojedyncze mecze towarzyskie. Przez ostanie 2 lata rywalizowali z takimi zespołami jak m.in. Katar, Iran czy Kuba. Ostatnio rozegrali mecz z Serbią.

Podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej reprezentacja Rosji rozegrała jeden mecz towarzyski. Rywalem Rosjan była Serbia. Rosjanie zdemolowali swoich rywali, odnosząc okazałe zwycięstwo 4:0.




Po marcowej przerwie reprezentacyjnej przyszedł czas na aktualizację rankingu FIFA. Co ciekawe, w zestawieniu cały czas uwzględniana jest reprezentacja Rosji. To wzbudza największe kontrowersje, gdyż Rosjanie nie rywalizują w oficjalnych rozgrywkach od ponad dwóch lat. Po ostatniej wygranej Rosja zanotowała awans o 3 pozycje. Aktualnie Rosjanie zajmują 35. lokatę. Przypomnijmy, że reprezentacja Polski awansowała z 30. na 28. pozycję.

Jarosław Królewski stawia warunek PZPN. „Wisła nie zagra w finale PP, jeśli nasi kibice nie pojawią się na stadionie”

Jarosław Królewski stawia warunek władzom PZPN. Prezes Wisły Kraków chce, by na finału Puchar Polski zostali wpuszczeni kibice krakowskiego klubu. Jeśli tak się nie stanie, Wisła ma oddać mecz walkowerem.

W środę odbyły się dwa półfinałowe mecze Pucharu Polski. W pierwszym spotkaniu Wisła Kraków pokonała Piast Gliwice. Nieco później awans do finału wywalczyła także Pogoń Szczecin, która po dogrywce rozprawiła się z Jagiellonią Białystok. Tym samym w wielkim finale Pucharu Polski w sezonie 2023/2024 spotkają się Wisła Kraków i Pogoń Szczecin. Spotkanie zostanie rozegrane 2 maja na Stadionie Narodowym.

Co z kibicami?

Finał Pucharu Polski to wielkie święto dla kibiców. Szczególnie dla kibiców drużyn, które zagrają w finale rozgrywek. Niestety, ale na trybunach Stadionu Narodowego może zabraknąć kibiców Wisły. Dlaczego?




Zakaz wyjazdowy

Ewentualny brak kibiców Wisły Kraków na meczu o Puchar Polski jest pokłosiem wydarzeń jeszcze z poprzedniego sezonu. Wówczas Biała Gwiazda otrzymała karę dwóch kolejnych wyjazdowych meczów bez udziału swoich kibiców. Wisła nie odcierpiała jeszcze swojej kary, gdyż wszystkie dotychczasowe mecze w tym sezonie Pucharu Polski rozgrywała na własnym stadionie.

Stanowisko Królewskiego

Jeszcze wczoraj Jarosław Królewski wygłosił mocne stanowisko odnośnie finału Pucharu Polski. Prezes Wisły zagroził, że jego zespół nie pojawi się na Stadionie Narodowym, jeśli na trybuny nie zostaną wpuszczeni kibice. Dziś zamieścił wpis, w którym podtrzymał swoje stanowisko.

– Wisła Kraków nie zagra w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, jeśli nasi kibice nie pojawią się na stadionie – przekazał Jarosław Królewski.

– Jeśli natomiast organizatorzy nie będą w stanie zapewnić bezpieczeństwa (co byłoby kompromitacją) rozegrajmy ten mecz w Krakowie, Szczecinie lub w innej lokalizacji – dodał.




Odpowiedź Kuleszy

Na wpisy Jarosława Królewskiego odpowiedział Cezary Kulesza. Prezes PZPN jest otwarty na dialog w tej sprawie. Podkreślił, że do tego wszystkiego potrzebne jest złożenie odpowiedniego wniosku.

– Jarek, rozmawialiśmy na temat kibiców już wczoraj, kiedy zadzwoniłem do Ciebie z gratulacjami. Powtarzam: może liczyć na otwartość ze strony PZPN. Musimy jednak działać w granicach obowiązujących procedur formalnych. Jeżeli złożycie odpowiedni wniosek, to gwarantuję, że zostanie on dokładnie przeanalizowany i sprawiedliwie oceniony – przekazał Cezary Kulesza.




Trener Zagłębia Sosnowiec zabiera głos! „To było 30-40 osób w maskach”

Trener Zagłębia Sosnowiec przerwał milczenie. Alaksandr Chackiewicz zabrał głos i ujawnił kulisy nieprzyjemnej sytuacji, do jakiej doszło w środowy poranek.

W środowy poranek doszło do nieprzyjemnego zdarzenia w ośrodku treningowym Zagłębia Sosnowiec. Na treningu pierwszoligowego zespołu pojawili się nieproszeni goście. Jak poinformował portal „meczyki.pl”, kibole związani z Zagłębiem chcieli spotkać się z piłkarzami. Na rozmowach się niestety nie skończyło, gdyż doszło do rękoczynów. Poszkodowany w całym zdarzeniu miał być trener, Alaksandr Chackiewicz.




Po kilku godzinach od tego zajścia trener Zagłębia zabrał głos. Białoruski odsłonił kulisy tego, do czego doszło w środowy poranek. Jak poinformował, na treningu Zagłębia pojawiła się grupka 30-40 osób. Wszyscy mieli być zamaskowani. Trener powiedział, że klub nie zapewnił drużynie odpowiedniej ochrony. Z Chackiewiczem rozmawiał prowadzący profil na Twitterze „BuckarooBanzai”.

– Trening przebiegał w normalnej atmosferze, ale w pewnymym momencie pojawiła się grupa ludzi, która chciała w agresywny sposób zaatakować sztab trenerski i piłkarzy. Moi zawodnicy pokazali jedność. Ja sam jestem wychowany na ulicy i umiem zachować się w takich sytuacjach, umiem zrobić unik, umiem się bronić. Nie czuliśmy się bezpiecznie. Problem w tym, że klub nie zadbał o właściwe zabezpieczenia na treningu. To nie powinno mieć miejsca – skomentował Alaksandr Chackiewicz.

– To było 30- 40 osób w maskach. Może, gdyby były jakieś kamery, gdyby było coś widać. Po wszystkim kontynuowaliśmy trening, każdy z piłkarzy pokazał jedność, pomógł koledze i to było świetnie widzieć – dodał.




Debiutant w kadrze na EURO? Michał Probierz obserwował 17-letniego obrońcę

Michał Probierz pojawił się ostatnio na meczu Górnika Zabrze. Selekcjoner reprezentacji Polski obserwował z trybun utalentowanego obrońcę Górnika.

Marcowe baraże zakończyły się dla reprezentacji Polski sukcesem – wywalczyliśmy awans na Mistrzostwa Europy 2024. Kolejne zgrupowanie polskiej drużyny narodowej odbędzie się dopiero w czerwcu. Podczas niego Polacy rozegrają 2 mecze towarzyskie, a następnie wyjadą do Niemiec na turniej, w którym udział wezmą 24 najlepsze drużyny z Europy.




Nadchodzi EURO

Po marcowym zgrupowaniu mniej więcej wykrystalizował się skład reprezentacji Polski na EURO 2024. Można być także pewnym większości zawodników, która znajdzie się w kadrze na ten turniej. Mimo to nie można wykluczyć kilku niespodzianek. A taką z pewnością byłoby powołanie piłkarza, którego ostatnio obserwował Michał Probierz.

17-latek na oku Probierza

W ostatnim czasie Michał Probierz pojawił się na meczu Górnika Zabrze. Jak informuje portal „WP Sportowe Fakty”, selekcjoner pojawił się w konkretnym celu. Z poziomu trybun miał on obserwować Dominika Szalę. 17-latek ma być wysoko w hierarchii młodych piłkarzy u Michała Probierza. – Powołanie młodego zawodnika może nastąpić szybciej niż się wielu wydaje – czytamy.




Kim jest Dominik Szala?

Dominika Szala jest wychowankiem Legii Warszawa. Do Górnika Zabrze przeniósł się w 2022 roku. Obecnie ma 17 lat. W Ekstraklasie zadebiutował jesienią ubiegłego roku. W tym sezonie uzbierał 9 meczów w pierwszej drużynie Górnika. Najczęściej grywa na pozycji prawego lub środkowego obrońcy.


źródło: wp sportowe fakty

Dotrzymał obietnicy! Kibic pójdzie pieszo na mecz Radomiaka

Kibic Ekstraklasy dotrzymał słowa i pójdzie na mecz Radomiaka Radom na piechotę! Wszystko jest efektem wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych.

Cofnijmy się do 7 lutego. To właśnie wtedy Janek zamieścił wpis na Twitterze. Zadeklarował, że jeśli jakikolwiek bramkarz w rundzie wiosennej Ekstraklasy zdobędzie bramkę, to pieszo pójdzie na mecz klubu tego zawodnika.




No i stało się. Wczoraj, 1 kwietnia byliśmy świadkami gola bramkarza. Był to nie byle jaki gol, bo zdobyty z własnej połowy boiska. Jego autorem był Gabriel Kobylak z Radomiaka Radom. Bramka ta szybko obiegła internet. A bohater tego tekstu, Janek, przypomniał o swoim wpisie z lutego.




Janek nie wycofał się jednak ze złożonej obietnicy. Jako że pochodzi on z Sandomierza, to do Radomia ma on około 100 km wędrówki. Idąc na piechotę daje to jakieś 24 godziny trasy. Janek postanowił sobie rozbić tę trasę na 3 dni po 8 godzin marszu.

Meczem docelowym jest starcie Radomiaka z Zagłębiem Lubin. To spotkanie odbędzie się 28 kwietnia. Janek znalazł sobie nawet współtowarzysza do podróży. Od Ekstraklasa Trolls otrzyma plecak wraz z najpotrzebniejszymi rzeczami na tę wyprawę. Powodzenia!

Lukas Podolski boi się o przyszłość Górnika Zabrze. „Tak się nie da pracować”

Lukas Podolski w mocnych słowach wypowiedział się na temat kwestii organizacyjnych w Górniku Zabrze. Mistrz świata z 2014 roku boi się o przyszły sezon. „Tak nie da się pracować”.

W tym sezonie PKO BP Ekstraklasy Górnik Zabrze prezentuje się bardzo solidnie. Po 26 rozegranych meczach Górnik ma na swoim koncie 39 punktów. Taki wynik daje zabrzanom 7. miejsce w ligowej tabeli. Co prawda do europejskich pucharów jest im relatywnie daleko, jednak spadek w tym sezonie nie powinien im grozić. A utrzymanie dla Górnika z pewnością było celem minimum.

Niestety, kwestie sportowe są przyćmiewane jednak przez problemy natury organizacyjnej. Na dużą dezorganizację często żali się Lukas Podolski. 38-latek wczoraj po raz kolejny poruszył ten temat. Na łamach „CANAL+” powiedział m.in. o niezadowoleniu wielu zawodników. Duża część piłkarzy nie ma ważnego kontraktu na przyszły sezon.

– Ja się bardziej martwię nie o ten, a o przyszły sezon. Dużo piłkarzy jest niezadowolonych. Wielu nie ma kontraktu na nowy sezon – ujawnił Lukas Podolski.

– Ja mam zawsze ucho otwarte. Mogę usiąść z zawodnikami i pogadać. Ale niestety nie mam prawa, żeby cokolwiek podpisać – dodał.




Kontrakty zawodników to nie wszystko. W klubie panuje zdecydowanie większa dezorganizacja. Podolski mówi o tym, że już teraz powinien być planowany kolejny sezon. Bez prezesa może to być jednak ciężkie do zrobienia.

– Trzeba już planować nowy sezon. Każdy kto jest w piłce, to wie, jak to funkcjonuje. Jak jesteś uratowany, to możesz sobie już ustawiać i planować kolejny. A tak jak patrzę, to się boję o przyszły sezon. Bez prezesa, bez dyrektora no to się boję. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w następnych tygodniach – powiedział Podolski.

– Mam nadzieję, że to się jakoś zmieni. Tak się nie da pracować. Trzeba inaczej do tego podejść – uzupełnił.




Co dalej z Josue? „Żeby zostać w jednym miejscu, musisz czuć szacunek od wszystkich ludzi”

Po wczorajszym meczu z Górnikiem Zabrze wywiadu na łamach „CANAL+” udzielił Josue. Portugalczyk odpowiedział na pytanie odnośnie jego przeszłości. W swojej wypowiedzi zawodnik nie złożył żadnej pewnej deklaracji.




W poniedziałkowe popołudnie Górnik Zabrze podejmował na własnym obiekcie Legię Warszawa. Potyczka zakończyła się zwycięstwem Legionistów. Bramki na wagę zwycięstwa zdobyli Pekhart, Kapustka i Josue. Jedyne trafienie dla Górnika zanotował Ennali.

Po meczu przed kamerami „CANAL+” pojawił się Josue. Portugalczyk wypowiedział się m.in. na temat swojej przyszłości. Przypomnijmy, że obecny kontrakt Josue obowiązuje tylko do końca tego sezonu. Żadna ze stron nie zakomunikowała jeszcze decyzji odnośnie ewentualnego kontynuowania współpracy.




Josue został zapytany, czy w lipcu nadal będzie zawodnikiem Legii. Portugalczyk nie odpowiedział na to pytanie wprost. Przekazał jednak, że do pozostania w klubie potrzebny jest szacunek wszystkich osób wokół. Zasugerował także, że nie każdy go docenia.

– Czy w lipcu nadal będę piłkarzem Wojskowych? Moje życzenia zna moja rodzina. W tym roku moje marzenia się nie spełnią, bo to nie ode mnie zależy. Żeby zostać w jednym miejscu, musisz czuć szacunek od – jakby to powiedzieć – wszystkich ludzi. Czasami mam wrażenie, że niektórzy nie doceniają tego, co robię – stwierdził Josue.

– Nie wiem co mnie czeka, czy zostanę w Legii. Jeśli odejdę, to będę dumny z tego, co osiągnąłem w tym klubie. To nie ode mnie zależy, jaka mnie czeka przyszłość. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że nadal będę grał w piłkę – uzupełnił Portugalczyk.

Udany występ Jakuba Modera w meczu z Liverpoolem. „Wraca do pełni formy”

Roberto De Zerbi w pozytywnych słowach wypowiedział się na temat występu Jakuba Modera w meczu z Liverpoolem. Włoski szkoleniowiec podkreślił, że Polak wraca po długiej kontuzji, a już jest w dobrej dyspozycji.




W niedzielne popołudnie Liverpool podejmował na własnym stadionie Brighton. Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 2:1. W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazł się Jakub Moder. Polak spędził na murawie 83 minuty. Za swój występ zebrał pozytywne recenzje.

W kilku sytuacjach Jakub Moder zdołał błysnąć na tle Liverpoolu. Po polskich mediach zaczęły krążyć fragmenty spotkania z najlepszymi akcjami Polaka. Z tej okazji stacja Viaplay zmontowała kompilację najlepszych zagrań reprezentanta Polski.




Po meczu Jakub Moder został pochwalony przez swojego trenera, Roberto De Zerbiego. Włoch powiedział, iż jego podopieczny rozegrał bardzo dobre spotkanie. Docenił fakt, że wraca po bardzo długiej kontuzji.

– Jakub Moder zagrał bardzo dobrze. Chciałbym też wyróżnić Carlosa Balembę. Jest bardzo młody (20 lat – przyp. red.), a udźwignął ciężar spotkania. Jestem z nich dumny. Jakub jest świetny. Wraca do pełni formy po ciężkiej kontuzji i zagrał bardzo dobrze – mówił po meczu Roberto De Zerbi, cytowany przez Weszło.


źródło: Weszło

Kontrowersja w meczu Ekstraklasy. Nie pomógł nawet VAR [WIDEO]

Do dużej kontrowersji doszło w meczu Ekstraklasy pomiędzy Piastem Gliwice a Śląskiem Wrocław. Pomimo pomocy systemu VAR decyzja Szymona Marciniaka wywołała duże kontrowersje.




W sobotnie popołudnie Piast Gliwice podejmował na własnym stadionie Śląsk Wrocław. Pojedynek zakończył się remisem 2:2. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie meczu. Dla gospodarzy strzelali Jorge Felix i Patryk Dziczek. Z kolei po jednej bramce dla gości zdobyli Erik Exposito i Petr Schwarz.

Duże kontrowersje nastąpiły przy okazji zdobycia drugiej bramki przez Śląsk Wrocław. Gola zdobył Petr Schwarz. Zdaniem jednak wielu osób tuż przed uderzeniem Schwarza faulu w polu karnym dopuścił się Patryk Klimala. Sędzia Szymon Marciniak nie dopatrzył się jednak przewinienia.




Powyższa sytuacja była analizowana przez sędziów na powtórce. Szymon Marciniak skorzystał z systemu VAR. Mimo obejrzenia powtórek nadal nie dopatrzył się przewinienia. Gol został zatem uznany.

Adam Nawałka chwali Michała Probierza. „Potrafił uwolnić potencjał drużyny”

Adam Nawałka podsumował minione zgrupowanie reprezentacji Polski. Były selekcjoner na łamach „Super Expressu” pochwalił Michała Probierza między innymi za to, że postanowił wybrać ten sam skład w meczach z Estonią i Walią.




Za nami marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Oba mecze z udziałem Biało-Czerwonych zakończyły się dla polskich kibiców pozytywnie. Nasi reprezentanci pokonali 5:1 Estonię, a następnie rozprawili się z Walią po serii rzutów karnych. Dzięki tym dwóm zwycięstwom zobaczymy polską reprezentację na EURO 2024.

Dzięki awansowi na Mistrzostwa Europy w końcu ocieplił się klimat wokół reprezentacji Polski. Kibice zaczęli doceniać postawę piłkarzy i podziękowali im za walkę i zwycięstwo w meczu z Walią. Za zrealizowanie celu słowa pochwały powędrowały także w ręce selekcjonera, Michała Probierza.

Praca Michała Probierza została doceniona nie tylko przez kibiców. Na łamach „Super Expressu” pochwalił go były selekcjoner reprezentacji Polski, Adam Nawałka. Zwrócił on uwagę na to, że Probierz wystawił ten sam skład w obu meczach barażowych. Zdaniem Nawałki to mogło okazać się kluczem do sukcesu.

–  W reprezentacji liczy się stabilizacja składu i widać, że Michał wyciągnął wnioski z poprzednich zgrupowań. Nie było już eksperymentów i selekcjoner podjął właściwe decyzje – skomentował Adam Nawałka.

– Doskonałym posunięciem z jego strony było to, że zagrał tym samym składem w obu meczach. W reprezentacji zawsze brakuje czasu na trening, a selekcjoner wykorzystał mecz z Estonią jako generalne przygotowanie do finału z Walią – zauważył były selekcjoner reprezentacji Polski.




Polska prowadziła grę w meczu z Walią, mając większe posiadanie piłki. Nie przełożyło się to niestety na stworzenie wielu dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Przez 120 minut gry Polacy nie zdołali oddać żadnego celnego strzału na bramkę rywala. Nawałka staje jednak w obronie reprezentacji. Tłumaczy tę sytuację tym, że najważniejszy w tym meczu był końcowy rezultat.

– Liczył się wynik i osiągniecie celu, a przyjdzie czas na dopracowanie detali – rozpoczął Nawałka.

– Michał trafił do nich ze swoją koncepcją i potrafił uwolnić potencjał drużyny. To wszystko przyniosło tak ważny awans do finałów Euro, bo nie chcę nawet myśleć, co by się działo gdybyśmy nie awansowali – uzupełnił 66-latek.


źródło: super express

Michał Probierz sprankował całą Polskę. Selekcjoner celowo ukrywał tytuł filmu, na którym była reprezentacja

Nieujawnienie tytułu filmu, na którym byli reprezentanci Polski, było celowym zabiegiem Michała Probierza. Selekcjoner założył się z rzecznikiem prasowym reprezentacji o to, że w mediach rozpocznie się w tej kwestii śledztwo.




Podczas marcowego zgrupowania nasi reprezentanci udali się do kina, by obejrzeć film. Miało to miejsce między meczami z Estonią i Walią. Do opinii publicznej nie została podana informacja, jaki to był film.

Podczas jednej z konferencji prasowych Bartosz Slisz otrzymał pytanie o to, na jakim filmie byli. Piłkarz z uśmiechem na twarzy wstrzymał się od odpowiedzi i spojrzał w stronę rzecznika prasowego reprezentacji, Emila Kopańskiego. Ten odpowiedział: „Niech to pozostanie naszą tajemnicą”. To nie spodobało się części kibiców i mediów, którzy nie byli w stanie zrozumieć, dlaczego robić z tego taką wielką tajemnicę.




Jak się okazuje, wszystko było zaplanowane. W rozmowie dla „Radio ZET” Michał Probierz odsłonił kulisy całej tej sytuacji. Selekcjoner przyznał, że był to element zakładu między nim, a rzecznikiem reprezentacji. Panowie założyli się o to, czy po nieujawnieniu tytułu filmu zacznie się dochodzenie w mediach. Selekcjoner był pewien, że tak się stanie. No i faktycznie zakład wygrał.

–  Założyliśmy się o butelkę wina z rzecznikiem kadry, że jeśli nie zdradzi tytułu filmu, na którym byli piłkarze, to zacznie się dochodzenie przez media. Akurat Emil przegrał, mówił, że nikogo to nie zainteresuje. Jeszcze mu brakuje doświadczenia – ujawnił Michał Probierz.

– Wszyscy nam próbowali wmówić, że nie mamy luzu, a my go mamy naprawdę dużo, bardzo mnie bawiło to zamieszanie – dodał.

Michał Probierz wstawia się za Janem Bednarkiem. „Rozumiem krytykę, ale nie może się ona przerodzić w chamstwo”

W wywiadzie dla „Kanału Sportowego” Michał Probierz stanął w obronie Jana Bednarka. Selekcjoner reprezentacji Polski chce odróżnić konstruktywną krytykę od chamstwa.

Za nami baraże o Mistrzostwa Europy 2024. Dla Polaków marcowe zgrupowanie zakończyło się sukcesem. Po wygranych nad Estonią i Walią reprezentacja Polski wywalczyła awans na EURO 2024.




Gra Polaków w meczu z Walią była daleka od ideału. Mimo przeciętnej gry Biało-Czerwoni zdołali wywalczyć awans na turniej w Niemczech. Po meczu z Walią chwaleni byli m.in. Wojciech Szczęsny i Przemysław Frankowski. Słowa krytyki spadły z kolei przede wszystkim na Jana Bednarka.




Nie jest to jednak pierwszy mecz, kiedy na Jana Bednarka spada ogromna fala krytyki. 27-latek stał się kozłem ofiarnym klęsk reprezentacji Polski w ostatnich kilku, kilkunastu miesiącach. Za Bednarkiem wstawił się jednak Michał Probierz. Selekcjoner reprezentacji Polski na łamach „Kanału Sportowego” odniósł się do ostatnich krytycznych komentarzy w kierunku 27-letniego obrońcy.

–  Ja rozumiem krytykę, ale nie może się ona przerodzić w chamstwo. Jak czytam komentarze, to często tak się jednak dzieje – rozpoczął Michał Probierz.

– Obrażanie piłkarzy w tak perfidny sposób nie jest dobre. Wierzę, że Janek jeszcze przez lata może grać w tej kadrze. Obecnie jest to dla niego bardzo trudne, ale jak przejdzie ten etap, to będzie mu tylko łatwiej. Musi sobie z tym poradzić i zrozumieć, że krytyka jest wkalkulowana w zawód piłkarza – skomentował selekcjoner.

– Bednarek ma silną osobowość i da sobie radę. Wyeliminuje kilka elementów w swojej grze i dołoży wprowadzenie, a my będziemy mieć dobrego zawodnika. Zbyt często skreślamy piłkarza, nie mając nikogo w jego miejsce – podsumował Probierz.


źródło: Kanał Sportowy

Budujące przemówienie Roberta Lewandowskiego po meczu z Walią. „Chce się w tej drużynie być, grać i wygrywać” [WIDEO]

Na kanale „Łączy Nas Piłka” pojawił się materiał z szatni tuż po meczu z reprezentacją Walii. Na nagraniu widać budującą przemowę Roberta Lewandowskiego. Kapitan podsumował fatalne w wykonaniu Polaków eliminacje oraz dodał, że jest pełen optymizmu przed nadchodzącymi Mistrzostwami Europy.

Reprezentacja Polski zagra na tegorocznych Mistrzostwach Europy w Niemczech! Biało-Czerwoni wywalczyli awans na EURO 2024 dzięki wygranej nad Walią. Niezwykle emocjonujące dla polskich kibiców spotkanie trwało ponad 2 godziny. Polacy pokonali Walijczyków dopiero w serii rzutów karnych. Po 120 minutach gry był remis 0:0.

Dzięki wygranej nad Walią po raz 5. z rzędu zagramy na Mistrzostwach Europy. Seria ta trwa od 2008 roku. Tym razem czeka nas wyjątkowo wymagające wyzwanie. Naszymi grupowymi rywalami będzie Francja, Holandia i Austria. Turniej zostanie rozegrany na przełomie czerwca i lipca tego roku.




Dzień po meczu z Walią na kanale „Łaczy Nas Piłka” w serwisie YouTube pojawiło się nagranie z szatni. W krótkim pięciominutowym filmie widzimy ogromną radość świętujących piłkarzy. Możemy usłyszeć także przemowy, jakie wygłosili Michał Probierz, Cezary Kulesza i Robert Lewandowski.

Przemowa Roberta Lewandowskiego jest szczególna. Kapitan krótko podsumował to, co wydarzyło się w eliminacjach. Podziękował kolegą za dobrą grę w barażach. Pochwalił ich za grę w meczu z Walią, przyznając, że w takiej drużynie chce się grać i wygrywać. 35-latek z optymizmem patrzy w przyszłość. Jak usłyszeliśmy, Robert jest pełen nadziei, iż naszej reprezentacji uda się wygrać jakieś mecze podczas nadchodzącego EURO.




– Ja również chciałbym wam podziękować. Przede wszystkim za to, co pokazaliśmy w tych dwóch meczach – dzisiejszym i tym z Estonią w Warszawie – rozpoczął Robert Lewandowski.

– Wiem, że eliminacje były ch****e, do dupy. Wszystko co tam zrobiliśmy źle, to było w tych eliminacjach. Ale ten etap jest już zamknięty. Były play-offy. Pokazaliśmy naprawdę fajną grę. Dzisiaj graliśmy naprawdę dobrze w piłkę. Z boiska czuło się, że to jest coś fajnego. Że chce się w tej drużynie być, grać i wygrywać. I to zwycięstwo to jest przygotowanie do Mistrzostw Europy – powiedział Robert.

– Ja wierzę w to, że na tych Mistrzostwach Europy naprawdę pokażemy fajną piłkę, zdobędziemy punkty i naprawdę wygramy mecze. Ja w to wierzę, bo widzę, co tu się w tej drużynie dzieje – podsumował kapitan reprezentacji Polski.

źródło: Łączy Nas Piłka

MAMY AWANS NA EURO! Eksplozja radości w Polsce [REAKCJE]

Reprezentacja Polski zagra na Mistrzostwach Europy 2024! W finale baraży Biało-Czerwoni pokonali reprezentację Walii po serii rzutów karnych.

Po pokonaniu Estonii w półfinale baraży o awans na EURO 2024 na Polaków czekało dużo trudniejsze zadanie. We wtorkowy wieczór Biało-Czerwoni zmierzyli się z reprezentacją Walii. Po niezwykle długim pojedynku zwycięsko z tego starcia wyszli Polacy. Nasi reprezentanci pokonali Walię po serii rzutów karnych. Tym samym nasza reprezentacja zagra w finałach Mistrzostw Europy!




Przed rozpoczęciem ciężko było wskazać wyraźnego faworyta. Na korzyść Walii przemawiała gra na własnym terenie. Mimo to Polacy potrafili przez dłuższy czas zdominować Walijczyków, by ostatecznie pokonać ich w serii rzutów karnych. Decydującego karnego zdołał wybronić Wojciech Szczęsny, po którego interwencji w Polsce zapanowała euforia. Zebraliśmy część wpisów zamieszczonych po meczu na Twitterze.




Reprezentacja U-21 nie przyciągnęła kibiców. Pustki na Stadionie Śląskim [WIDEO]

Niezbyt wielu kibiców pojawiło się na dzisiejszym meczu reprezentacji Polski do lat 21. Stadion Śląski świecił pustkami.

We wtorkowe popołudnie reprezentacja Polski U-21 rozgrywała mecz w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Rywalem młodych Polaków byli Bułgarzy. Niespodziewanie zwycięstwo odniosła młodzieżowa reprezentacja Bułgarii. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:1.




Spotkanie młodzieżowych reprezentacji Polski i Bułgarii nie przyciągnęło zbyt wielu kibiców na trybuny. Nie ma co się temu dziwić, termin rozgrywania meczu nie sprzyjał temu, by zapełnić stadion. Środek tygodnia, godzina 15:00. Nie jest to zbyt optymalna pora na to, by wybrać się na mecz. Tym bardziej dziwi fakt, że na obiekt rozegrania meczu wybrano Chorzów.




Stadion Śląski w Chorzowie może pomieścić ponad 50 tysięcy osób. Na meczu Polska-Bułgaria zjawiło się ich zaledwie nieco ponad 5 tysięcy. Przemysław Chlebicki poinformował, że starcie obserwowało 5498 kibiców.

Stadion Śląski był zatem wypełniony w około 10 procentach. Trybuny świeciły pustkami. Niestety, ale w transmisji nie wyglądało to najlepiej.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.