Paulo Sousa przyjedzie do Polski. Selekcjoner Biało-Czerwonych zamierza oglądać Ekstraklasę

Według informacji podanych przez Interię Sport, Paulo Sousa w niedzielę przyjedzie do Polski. Selekcjoner naszej reprezentacji przez kilka tygodni zamierza śledzić polskie rozgrywki.

Paulo Sousa w styczniu tego roku został przedstawiony jako nowy selekcjoner reprezentacji Polski. Portugalczyk zastąpił na tym stanowisku nieoczekiwanie zwolnionego Jerzego Brzęczka. Przed zespołem Sousy marcowe mecze w eliminacjach do MŚ w Katarze.

ZOBACZ: Paulo Sousa wie jak budować relacje z zawodnikami. Publicznie zwrócił się do Roberta Lewandowskiego

Sousa pojawi się w Polsce

Jak podaje Interia, Paulo Sousa przyjedzie do Polski w niedzielę. Poza nim do naszego kraju ma przybyć jeszcze dwóch jego asystentów. Pobyt Portugalczyka ma potrwać łącznie ponad miesiąc i w tym czasie ma on się skupić na śledzeniu Ekstraklasy oraz Pucharu Polski. Wszystko to w celu wyselekcjonowaniu piłkarzy, którzy grają na rodzimym podwórku, na marcowe mecze reprezentacji.

ZOBACZ: Lista Paulo Sousy nabiera kolorytu. W reprezentacji zobaczymy nowych zawodników?

Nowe informacje ws. EURO! UEFA skłania się ku rozegraniu turnieju w jednym kraju

Włoski dziennikarz Tancredi Palmeri podał nową informację ws. nadchodzących Mistrzostw Europy. UEFA rozpatrzy możliwość rozegrania turnieju w jednym kraju, a najbliżej organizacji całego przedsięwzięcia jest Anglia.

Co dalej z EURO 2020(1)?

Wciąż nie jesteśmy pewni, jaki format przyjmie turniej o Mistrzostwo Europy w piłce nożnej. Początkowo zmagania miały się odbyć w poprzednim roku, jednak zostały one przełożone na kolejny w związku z pandemią koronawirusa. Kolejną możliwą zmianą jest rezygnacja z przeprowadzenia turnieju w 12 miastach z 12 krajów. Jak podaje Tancredi Palmeri, UEFA jest coraz bliżej podjęcia decyzji o organizacji EURO w jednym kraju.

Mistrzostwa Europy w Anglii?

Według wspomnianego Palmeriego UEFA coraz przychylniej patrzy na możliwość rozegrania turnieju w jednym kraju. Zdaniem Włocha najbliżej organizacji rozgrywek jest Anglia.

– Najprawdopodobniej Euro 2021 odbędzie się wyłącznie w Anglii, ponieważ UEFA rozważa format z jednym gospodarzem turnieju, a Anglia jest tym, który ich zdaniem ​​jest w najlepszej sytuacji, aby to zrobić. Decyzja ma zapaść w połowie kwietnia – podaje Palmeri.

Doświadczenie Anglików

W historii piłki nożnej Anglia dwukrotnie organizowała turniej rangi mistrzowskiej. W 1966 roku na Wyspach odbył się Mundial, który padł łupem gospodarzy. Anglicy mniej szczęścia mieli na „swoich” Mistrzostwach Europy w 1996 roku. Wówczas odpali w półfinale rozgrywek, gdzie uznali wyższość Niemców.

Gdzie w przyszłym sezonie zagra David Alaba? Na stole oferta od giganta

Według niemieckiego oddziału „Sky Sports ” PSG złożyło ofertę za Davida Alabę.  Na stole leży czteroletnia umowa, jednak Austriak nie podjął jeszcze decyzji ws. swojej przyszłości.

Gdzie trafi David Alaba?

David Alaba trafił do szkółki Bayernu w 2008 roku. Podczas tej długiej przygody w bawarskim klubie 28-latek zagrał łącznie w ponad 400 meczach pierwszego zespołu. Ponadto dwukrotnie sięgał po Ligę Mistrzów, dziewięciokrotnie zdobywał mistrzostwo Niemiec, a 6 razy poprowadził swój zespół po krajowy puchar. Austriaka spokojnie można uznać za jedną a największych ikon Bayernu w XXI wieku.

Koniec przygody w Bayernie

Obecny kontrakt 28-letniego piłkarza obowiązuje do końca czerwca 2021 roku. W ostatnim czasie Alaba potwierdził wcześniejsze doniesienia, mówiące o nieprzedłużaniu umowy z Bayernem Monachium.

Alaba żąda kosmicznych pieniędzy. Czy znajdzie klub, który spełni jego oczekiwania?

PSG wkracza do walki o Alabę

W ostatnich tygodniach w kontekście pozyskania Davida Alaby najgłośniej mówiło się o Realu Madryt. Jak jednak informuje „Sky Sports Germany”, do grona klubów, które chcą pozyskać Austriaka, dołączyło PSG. Czytamy, że klub z Paryża miał zaoferować 28-latkowi czteroletni kontrakt, jednak nieznane są jego szczegóły.

źródło: sport.pl

Kibice Lecha Poznań przyszli na spotkanie zarządu klubu. „Nie było już dyskusji…”

Grupa kibiców Lecha Poznań dołączyła do środowego spotkania zarządu klubu. Z rozmów niezbyt wiele wynikło, lecz kibice deklarują, że będą bacznie przyglądać się sytuacji klubu.

Fatalna sytuacja Lecha w lidze

Ostatnie tygodnie w Poznaniu w kontekście Lecha Poznań nie należą do najspokojniejszych. Forma Kolejorza w lidze nie jest najlepsza, co przełożyło się na ogromną stratę do czołówki ligi oraz ogromne niezadowolenie kibiców. Na ten moment ekipa Żurawia traci do liderującej Legii aż 14 punktów, z kolei do 3. miejsca premiowanego awansem do kwalifikacji Conference League strata wynosi 9 oczek.

Niezadowoleni kibice

Na fanpage’u „Lech Poznań Fanatics” opublikowano informację o środowym spotkaniu włodarzy Lecha. Na zebraniu obecny był zarząd klubu, dyrektor sportowy oraz trener Dariusz Żuraw. Po kilkunastu minutach powyższe grono zasiliła grupka kibiców.

Według informacji podanych przez sympatyków Kolejorza spotkanie nie zakończyło się sukcesem. Miało ono trwać ok. 20 minut, a w poprzednich latach rozmowy potrafiły trwać godzinami. Kibice ogłosili swojego stanowisko i opuścili zebranie.

Dziś odbyło się spotkanie Zarządu Klubu/Dyrektora Sportowego/Trenera Lecha z Zarządem Stowarzyszenia Kibiców.

Po kilkunastu minutach od jego rozpoczęcia, spotkanie zaszczyciła grupa trochę innego kalibru reprezentująca Grupy Kibicowskie Kolejorza.

W poprzednich latach tego typu spotkania trwały 2-3 godziny i niczego specjalnego to nie przynosiło. Dziś skończyło się po niecałych 20 minutach.

Nie było już dyskusji, tylko Nasz konkretny monolog, momentami w żołnierskich słowach. Po wygłoszeniu swoje stanowiska po prostu wyszliśmy.

Będziemy bacznie przyglądać się sytuacji i reagować na bieżąco czytamy w komunikacie.

Nie znamy dokładnych tematów rozmów, więc możemy się jedynie domyślać treści stanowiska kibiców. Z pewnością sympatycy Lecha chcieli wyrazić swoje niezadowolenie spowodowane fatalną postawą zespołu Dariusza Żurawia w Ekstraklasie.

Czy Patryk Dziczek będzie musiał zakończyć karierę? Specjalista ocenił sytuację Polaka

Przyszłość Patryka Dziczka wciąż nie jest klarowna i nie wiadomo co czeka Polaka w najbliższym czasie. Specjalista ds. neurologii ocenił aktualną sytuację zdrowotną Dziczka.

Problemy zdrowotne Patryka Dziczka

Przed kilkoma dniami informowaliśmy o mrożącej krew w żyłach sytuacji z udziałem Patryk Dziczka. 22-letni piłkarz Salernitany zasłabł w czasie meczu swojego zespołu, po czym przetransportowano go do szpitala. Nie była to pierwsza tego typu sytuacja w życiu Polaka, gdyż we wrześniu ubiegłego roku Patryk zasłabł na treningu swojego zespołu.

Jaka przyszłość czeka Polaka?

Od kilku dni w mediach dywaguje się nt. przyszłości polskiego piłkarza. W ostatnich latach były liczne przypadki, jak piłkarze z powodu problemów z sercem umierali na boisku. By móc temu zapobiec, chyba najlepszym i jedynym wyjściem dla Patryka będzie zakończenie sportowej kariery.

Patryk Dziczek będzie zmuszony zakończyć karierę? Mateusz Borek nie ma wątpliwości

Specjalista ocenia powagę sytuacji

Wcześniejsze informacje, które na ten moment są jedynie typowymi plotkami, mówią o tym, że Polak mógł przejść omdlenie wazowagalne. Serwis Super Express zapytał specjalistę od neurologii o powagę sytuacji, w jakiej znalazł się Patryk Dziczek.

– Taka przypadłość nie przekreśla kariery sportowca. Są to omdlenia, lub utraty przytomności wskutek wysiłku fizycznego. Najczęściej chodzi pionizację (gwałtowny podryw, wstanie) i rozpoczęcie wzmożonej aktywności. Wtedy odruchowo spada ciśnienie, albo zwalnia się akcja serca. Te objawy mogą się również pojawić równocześnie. Charakterystyczne jest to, że sytuacja generalnie powinna się powtarzać powinno. To się dosyć często zdarza u sportowców. Jeżeli wykluczono padaczkę, to jest to zespół wazowagalny. Na skutek przejściowego niedotlenienia mózgu i głębokiej utraty przytomności mogą pojawić się mioklonie – ruchy przypominające drgawki. Nie jest to jednak padaczka. To zespół neurokardiogenny. Mogą pojawić się omdlenia, zawroty głowy, nudności, nawet zaburzenia widzenia. To przyczyna nieprawidłowego rozszerzenia naczyń krwionośnych. Spowolniony jest przepływ krwi, dlatego człowiek mdleje. Nie ma jednak przeciwskazań, by piłkarz kończył przez to karierę. Należy brać specjalne leki, używać dużo soli i pić dużo wody. Trzeba podnieść ciśnienie krwi. Czasami też stosować beta adrenolityki lub leki antyarytmiczne – ocenia na łamach SE dr Luiza Balicka-Adamik, specjalistka neurologii.

Na ten moment ciężko cokolwiek wyrokować, jeśli nie mamy oficjalnych informacji ze strony klubu oraz samego piłkarza. Patryk przechodzi obecnie szereg badań i najpewniej niedługo poznamy dokładniej jego przyszłość.

źródło: Super Express

Dariusz Mioduski na okładce prestiżowego magazynu. Właściciel Legii opowiada o potrzebnych zmianach w piłce nożnej

Właściciel Legii Warszawa – Dariusz Mioduski – pojawił się na okładce czasopisma „FC Business”. 57-latek opowiedział m.in. o tym, jakie zmiany są niezbędne dla rozwoju europejskiego futbolu.

„Europejski futbol musi się zmienić”. Takie słowa znajdują się na okładce wspomnianego magazynu tuż obok Dariusza Mioduskiego. Dziennikarze magazynu przeprowadzili wywiad z prezesem Legii głównie na tematy biznesowe i ekonomiczne w świecie futbolu.

Wpływ pandemii na wynagrodzenia

W ostatnich miesiącach niesamowicie ucierpiały budżety klubów piłkarskich z powodu pandemii koronawirusa. Mioduski zabrał głos w tej sprawie, gdzie wypowiedział się, chociażby nt. wynagrodzeń piłkarzy.

– Tak, wiele klubów wynegocjowało okresowe obniżki wynagrodzeń w zeszłym sezonie, ale teraz wszystko powoli wraca do normy. System licencji klubowych i brak mechanizmu limitów wynagrodzeń daje piłkarzom i agentom przewagę w negocjacjach na niezwykle konkurencyjnym rynku – ocenił prezes Legii.

– Nie ma globalnego porozumienia pomiędzy klubami ws. zarządzania kosztami – jest to wielka różnica między sportem w Europie a w Stanach. Mają tam [w USA – przyp. red.] zbiorowe porozumienia z graczami oraz ustalone struktury kosztów z karami za ich nieprzestrzeganie – dodaje Mioduski.

Wpływ TOP 5 lig świata na futbol

Dariusz Mioduski zauważa, że wpływ czołowych pięciu lig europejskich na futbol jest zbyt silny. Według prezesa Legii klubom ze słabszych lig coraz ciężej jest zatrzymać u siebie młodych, utalentowanych piłkarzy. Ponadto powoduje to zmniejszenie zainteresowania zarówno ze strony mediów, jak i sponsorów.

Na przykład w Polsce, jeśli polskie kluby nie grają w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy, to postrzeganie ligi i zainteresowanie nią spada. Niekorzystnie wpływa na frekwencję, a także wartość praw medialnych oraz sponsoringu. Ostatecznie wpływa to negatywnie na lokalne zainteresowanie sportem, ponieważ ludzie postrzegają go jako produkt lokalny – ocenia Mioduski.

–  Mamy dość konkurencyjną ligę, dziś naszym problemem jest to, że nasi młodzi zawodnicy odchodzą za wcześnie. Musimy zająć się tym i zmienić – dodaje 57-latek.

źródło: FC Business, piłkarski biznes

UEFA odwołała EURO 2021 do lat 19. Powód? Koronawirus

UEFA przekazała we wtorek informację o odwołaniu Mistrzostw Europy w piłce nożnej do lat 19. Powód jest oczywiście jasny i jest nim pandemia koronawirusa.

Mistrzostwa Europy U-19 odwołane

Mistrzostwa Europy U-19 miały się odbyć w Rumunii. Rywalizacja mężczyzn miała się rozpocząć 30 czerwca, natomiast kobiety miały wkroczyć do rywalizacji 21 lipca. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami oba turnieje się nie odbędą.

– Podejmując te decyzje, Komitet Wykonawczy UEFA zwrócił uwagę, że przy obecnych ograniczeniach rządowych podróżowanie drużyn i organizowanie miniturniejów byłoby bardzo trudne – przekazała UEFA w oświadczeniu.

Co z EURO 2020(1)?

A jak ma się sprawa z seniorskim turniejem? UEFA liczy na to, że dzięki uruchomieniu programu szczepień uda się zmagania przeprowadzić. Ciężko aktualnie wyrokować, jaki format przyjmie turniej, jednak ze względów finansowych ciężko sobie wyobrazić, by miał się on w ogóle nie odbyć. Mistrzostwa mają się odbyć w dniach 11 czerwca – 11 lipca w 12 miastach z 12 krajów.

Austriacki bramkarz kontuzjowany. Zaskoczył go… grill. „Będę musiał odpocząć przez tydzień”

Zabawnej sytuacji zakończonej „kontuzją” doświadczył Christopher Knett. Austriacki bramkarz nie zagrał w poniedziałkowym meczu swojej drużyny, gdyż poparzył sobie dłoń podczas przyrządzania steka.

30-letni Knett od lipca 2019 roku jest bramkarzem greckiego Panetolikosu. W obecnym sezonie greckiej ekstraklasy zagrał w 21 meczach, tracąc 27 bramek. 6-krotnie udawało mu się zachować czyste konto. Na swoim koncie mógł mieć o jeden występ więcej, gdyby nie feralna kontuzja.

Grecja, słońce, ciepły klimat, liczne plaże i zabytki. Wszystko sprzyja temu, by móc odpoczywać i co jakiś czas odpalić grilla. Z takiego założenia wyszedł nasz bohater, który zaprosił paru znajomych i na własną rękę zorganizował grilla. Słowo „ręka” nie zostało tu użyte bez powodu.

30-latek zajął się obsługą grilla i w trakcie smażenie steka poparzył sobie rękę. W związku z odniesioną „kontuzją” Knett opuścił poniedziałkowe spotkanie swojej drużyny z Panathinaikosem. Pomimo nieobecności swojego podstawowego bramkarza piłkarze Panetolikosu zdołali sprawić niespodziankę, wygrywając z wyżej notowanym rywalem 1:0.

–  Będę musiał odpocząć przez tydzień. Takie wypadki zdarzają się, za kilka dni ręka powinna być już w optymalnym staniewyznał piłkarz.

źródło: TVP Sport

Kibic zapłacił pół miliona, by piłkarz mógł zagrać w meczu. Zawodnik dostał czerwoną kartkę

Przed kilkoma dniami w Brazylii doszło do niebywałej sytuacji, która zostanie zapamiętana na długo. Kibic Internacionalu Porto Alegre zapłacił 186 tysięcy dolarów tylko po to, żeby umożliwić jednemu z piłkarzy swojego klubu grę w niezwykle ważnym meczu. Jak się później okazało, inwestycja się nie opłaciła.

Hojny gest kibica

Sezon brazylijskiej Serie A zbliża się do końca. W jednym z meczów przedostatniej kolejki obecnego sezonu zmierzyły się ze sobą Flamengo oraz Internacional Porto Alegre. Media zapowiadały to starcie jako „mecz o mistrzostwo”. Żeby Internacional mógł wystąpić w najsilniejszym zestawieniu, jeden z kibiców Colorado zainwestował 186 tysięcy dolarów, ale po kolei.

Rodinei, bo o nim w głównej mierze mowa, w styczniu ubiegłego roku został wypożyczony z Flamengo do Internacionalu. W umowie zawarto, że Brazyiljczyk nie będzie mógł wystąpić w bezpośrednim starciu pomiędzy obiema ekipami, chyba że Internacional wpłaciłby na konto Flamengo wspomniane 186 tysięcy dolarów. Jeden z kibiców klubu z Porto Alegre postanowił wspomóc klub, któremu kibicuje i przelał na jego konto ponad 600 tysięcy złotych.

Internacional dzięki pomocy oddanego kibica wykorzystał zapis w kontrakcie i przelał pieniądze na konto Flamengo, dzięki czemu Rodinei mógł wystąpić w tej arcyważnej potyczce.

Nieudana inwestycja

Lepiej w spotkanie weszli goście, którzy wyszli na prowadzenie już w 12. minucie meczu, lecz niedługo później Flamengo wyrównało stan rywalizacji. Drugą bramkę dla Colorado mógł zdobyć wspomniany Rodineo, jednak piłka po jego strzale zatrzymała się na obramowaniu bramki. Po kilku minutach drugiej części meczu boisko musiał opuścić nasz bohater, który za głupi faul otrzymał czerwoną kartkę. Flamengo wykorzystało grę w przewadze, strzelając zwycięską bramkę w 63. minucie spotkania.

W związku z porażką w niedzielnym meczu Internacional stracił pozycję lidera w tabeli ligowej na zaledwie jedną kolejkę przed końcem rozgrywek. Tym samym o krok od mistrzostwa Brazylii jest Flamengo, które posiada dwa punkty przewagi w tabeli, a w ostatnim meczu zmierzy się z Sao Paulo.

źródło: weszło.com, meczyki.pl

Anders Vejrgang wraca na zwycięską ścieżkę! 15-latek ponownie niepokonany

Genialna seria 15-letniego Duńczyka została przerwana tydzień temu. W miniony weekend Duńczyk wrócił na zwycięski szlak, wygrywając wszystkie 30 spotkań w lidze weekendowej. Czas na pobicie własnego rekordu?

Kolejne zwycięstwa Vejrganga

Każda seria się kiedyś kończy i tak też było z Andersem Vejrgangiem, który tydzień temu doznał pierwszej porażki w FUT Champions w FIFA 21. Licznik zwycięstw z rzędu 15-latka zatrzymał się na „zaledwie” 535 wygranych. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.

Czas na nowy rekord?

Tydzień później Anders wrócił do rywalizacji i wszyscy byli ciekawi, jak poradzi on sobie po ostatniej porażce. Reprezentant RB Lipsk wrócił na zwycięską ścieżkę i ponownie był niepokonany w trakcie weekendu. Jeszcze 17 weekendów bez porażki i będzie nowy rekord!

https://twitter.com/RBLZ_Vejrgang/status/1363610603823263750

Warto zaznaczyć, że tym razem Duńczyk nie transmitował swojej gry na twitchu, tak jak to było we wcześniejszych tygodniach. Czyżby Anders chciał usunąć się nieco w cień? A może po prostu lepiej radzi sobie bez dodatkowej presji w postaci dziesiątek tysięcy widzów, którzy śledzą i komentują jego grę?

Mesut Oezil w ogniu krytyki. 92-krotny reprezentant Niemiec śpiewał turecki hymn [WIDEO]

Niemałą burzę wywołał w niedzielny wieczór Mesut Oezil. Piłkarz, który zagrał w reprezentacji Niemiec blisko 100 spotkań, przed wczorajszym meczem zaśpiewał turecki hymn.

Mesut Oezil urodziły się 15 października 1988 roku w Gelsenkirchen i jest potomkiem tureckich emigrantów . Mimo że urodził się on w Niemczech, to nie czuł on szczególnej więzi z tym krajem. Były piłkarz m.in. Realu Madryt nie śpiewał hymnu reprezentacji Niemiec, lecz milczał, co wielokrotnie było tematem dyskusji w mediach. Wówczas tłumaczył się tym, że modli się w duchu, co miało mieć lepszy wpływ na jego grę.

32-latek przez wiele lat był kluczową postacią reprezentacji Niemiec, w której zagrał w sumie w 92 meczach. Po raz ostatni w drużynie narodowej zagrał na Mundialu w Rosji w 2018 roku, gdzie zespół Joachima Loewa nie wyszedł z grupy.

W ostatnich kilkunastu miesiącach 32-latek mocno spuścił z tonu. W styczniu tego roku piłkarz zamienił Arsenal na Fenerbahce, w którym zagrał już czterokrotnie. Jego ostatni występ odbił się szerokim echem za sprawą sytuacji przed samym rozpoczęciem meczu Fenerbahce-Goztepe. 92-krotny reprezentant Niemiec zaśpiewał turecki hymn, co nie umknęło uwadze mediów.

https://twitter.com/Alexderler/status/1363532074167242752

Co dalej z Kamilem Grosickim? „Nie ma tematu Grosika w Legii”

Wszystko wskazuje na to, że Kamil Grosicki do końca tego sezonu pozostanie piłkarzem WBA. Temat reprezentanta Polski w Legii był, jednak szybko upadł po tym, jak piłkarz zaprezentował swoje oczekiwania finansowe.

Grosicki zmieni klub?

Kamil Grosicki nie jest piłkarzem pierwszego wyboru West Bromwich Albion. W obecnym sezonie Premier League na 25 możliwych do rozegrania spotkań Polak pojawił się na boisku zaledwie trzy razy. W kontekście zbliżającego się EURO 2020(1) dla piłkarzy najważniejsza jest regularna gra.

Nici z powrotu do Ekstraklasy

W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o możliwym transferze Kamil Grosickiego czy to do Legii, czy to do Pogoni Szczecin. Koniec końców Portowcy postawili na Rafała Kurzawę, z kolei Legia nie była w stanie przystać na warunki finansowe postawione przez piłkarza i jego agenta. Taką informację anonimowo podał jeden z pracowników warszawskiego klubu w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

ZOBACZ: Prezes Pogoni Szczecin zabrał głos w sprawie transferu Kamila Grosickiego. „To była krótka rozmowa”

– Nie ma tematu Grosika w Legii. Był przez chwilę, ale piłkarz postawił takie warunki, że szybko upadł. Zdecydowaliśmy się na piłkarzy, którzy mają możliwość mocno się u nas rozwinąć i jeszcze zyskać na wartości. Stąd sprowadzenie Jasura Jakszibojewa, Nazarija Rusyna  i Ernesta Muciego – wyjawił na łamach portalu WP Sportowe Fakty jeden z pracowników Legii.

Ile zarabiają sędziowie piłkarscy? Znamy zarobki arbitrów w Anglii

Temat zarobków w świecie sportu zawsze wzbudza wielkie emocje. O ile kwoty zarabiane przez piłkarzy często są jawnie publikowane, o tyle zarobki najlepszych sędziów często stanowią tajemnicę. Serwis sportekz.com opublikował potencjalne pensje arbitrów pracujących w Premier League.

Zarobki sędziów w Premier League

Według danych podanych przez brytyjski portal arbitrzy mogą liczyć na wynagrodzenie podstawowe w granicach 70 000 – 200 000 funtów rocznie. Ponadto za każdy mecz sędziowie główni otrzymują wypłatę w kwocie 1500 funtów.

Z kolei roczna wypłata podstawowa przewidziana dla asystentów jest stała i wynosi 30 000 funtów. Do tego dochodzi premia za mecz w wysokości 850 funtów. Na takie same zarobki mogą liczyć sędziowie VAR.

Który sędzia zarabia najwięcej?

Na największy zarobek może liczyć trójka Martin Atkinson, Mike Dean oraz Michael Oliver. Wszyscy wymienieni otrzymują maksymalne wynagrodzenie podstawowe w wysokości 200 000 funtów, a do tego dochodzi premia 1500 funtów za mecz.

Sędziowie, którzy dopiero rozpoczynają sędziowanie w Premier League, zarabiają tylko kwotę przewidzianą za pojedynczy mecz. Wynagrodzenie podstawowe otrzymują wtedy, kiedy podpiszą kontakt ze związkiem.

źródło: sportekz.com

Patryk Dziczek stracił przytomność w trakcie meczu. Polak trafił do szpitala [WIDEO]

Niepokojące informacje dotarły do nas z Włoch. W trakcie meczu Serie B Ascoli-Salernitana Patryk Dziczek zasłabł i padł na murawę. Polak został przetransportowany do szpitala, gdzie mają zostać przeprowadzone szczegółowe badania.

Problemy Patryka Dziczka

Nie jest to pierwszy tego typu przypadek w karierze Patryka Dziczka. We wrześniu ubiegłego roku były piłkarz Piasta Gliwice zemdlał na treningu swojego zespołu. Wówczas 22-latek spędził tydzień w szpitalu na obserwacji.

– Całkowicie straciłem przytomność. Nasz doktor musiał szybko interweniować, bo nie mogłem oddychać. Musiał wyciągnąć mi język z ust, bo ten zawinął się w gardle – mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

– Przez tydzień byłem pod stałą kontrolą. Dopiero, kiedy mieli pewność, że nic mi nie dolega, wypuścili mnie ze szpitala. Najważniejsze, że nic złego z tego nie wyniknęło, wolę o tym zapomnieć i mieć nadzieję, że nigdy się to nie powtórzy – dodał 22-latek.

Polak zasłabł w trakcie meczu

W ostatnim czasie Dziczek pełni rolę rezerwowego w swoim klubie. W dzisiejszym spotkaniu wszedł z ławki w 72. minucie gry, jednak niedługo później bez żadnego kontaktu z rywalem upadł na murawę, tracąc przytomność. Na boisku natychmiast pojawiła się karetka z defibrylatorem. Po 10 minutach Polak rzekomo odzyskał przytomność, lecz mimo to został przewieziony do szpitala. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, polski piłkarz czuje się jednak dobrze.

– Po pierwszym zdarzeniu przeprowadzono wszystkie badania neurologiczne i kardiologiczne, które nie wykazały jakichś problemów. W świetle tego incydentu wszelkie działania niezbędne do ustalenia jego przyczyny zostaną wznowione. W tej chwili piłkarz jest przytomny i hospitalizowany w szpitalu Ascoli. Jesteśmy w stałym kontakcie z lekarzami i działaczami. Mogę powiedzieć, że nie doszło do zatrzymania krążenia. Język wszedł mu do tylnej części ust, Patryk został poddany reanimacji. Było to niebezpieczne, ponieważ miał trudności z oddychaniem. Dziczek nigdy nie miałby we wrześniu możliwości powrotu na boisko, gdybyśmy nie zrobili wszystkiego, co konieczne, aby wykluczyć zagrożenie. Przyczyna powodująca omdlenie nie została ustalona. Skoro teraz stało się to ponownie, musimy zachować dużą czujność w najbliższych godzinach – powiedział jeden z  członków sztabu medycznego Salernitany.

Lekarz Salernitany – Epifanio D’Arrigo – potwierdził, że Patryk Dziczek miał atak epilepsji.

Polak trafił do Włoch w sierpniu 2019 roku, kiedy zasilił szeregi Lazio Rzym. Kilka dni później został wypożyczony do Salernitany, w której gra do dziś. W obecnym sezonie Serie B zagrał w 15 spotkaniach. Klub Polaka plasuje się na 3. lokacie na zapleczu Serie A.

Letnia wyprzedaż w Realu Madryt? Królewscy chcą zarobić 100 milionów euro

Hiszpański media sugerują, że wkrótce może dojść do rewolucji kadrowej w Realu Madryt. Królewscy chcą zarobić co najmniej 100 milionów euro na sprzedaży niepotrzebnych piłkarzy.

Rewolucja w Realu Madryt?

Jak podaje jeden z hiszpańskich dziennikarzy – Melchor Ruiz – Real Madryt planuje sprzedać najmniej potrzebnych zawodników, by odłożyć pieniądze na transfery piłkarzy pokroju Kyliana Mbappe, czy Erlinga Haalanda. Mówi się, że PSG żąda za swojego podopiecznego w granicach 150-200 milionów euro, na co klub ze stolicy Hiszpanii nie może sobie pozwolić.

https://twitter.com/FlazzySky/status/1361987911944572928

Sprzedaż kilku nieużytecznych piłkarzy mogłaby przynieść Florentino Perezowi ok. 100 milionów euro. Połowę tej sumy mogłaby zagwarantować sprzedaż Raphaëla Varane’a, który ostatnio zdecydowanie obniżył loty.

Obecny sezon w wykonaniu Królewskich nie należy do najlepszych. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a tracą już 6 punktów w La Liga do Atletico Madryt, a w Lidze Mistrzów mieli problemy, by wyjść z grupy. Do tego dochodzi kompromitacja w Pucharze Hiszpanii z trzecioligowym Alcoyano.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.