Georgina Rodriguez wyręcza Cristiano Ronaldo w pracach domowych. Partnerka boi się o zdrowie ukochanego

Cristiano Ronaldo nie wykonuje w domu żadnych większych prac domowych. Partnerka Portugalczyka tłumaczy to troską o zdrowie swojego ukochanego.

Jak Ronaldo poznał swoją partnerkę?

Georgina Rodriguez oraz Cristiano Ronaldo po raz pierwszy spotkali się w 2016 roku w salonie sklepu Gucci, gdzie pracowała Argentynka. Oboje przyznają, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Oboje doczekali się potomka, jednak do tej pory wciąż nie wzięli ślubu.

– Pierwszy raz spotkaliśmy się w salonie Gucci, gdzie byłam asystentką sprzedaży. Kilka dni później spotkaliśmy się ponownie, na imprezie innej marki. Wtedy mogliśmy porozmawiać w luźnej atmosferze, poza moim środowiskiem pracy. Dla nas to była miłość od pierwszego wejrzenia – opowiadała partnerka Ronaldo w rozmowie z magazynem „Elle” w 2019 r.

Portugalczyk stroni od prac domowych

Przed kilkoma dniami Georgina Rodriguez pojawiła się na okładce włoskiego tygodnika „Sportweek”. Argentynka w wywiadzie z gazetą podzieliła się wieloma ciekawymi historiami z życia prywatnego. Argentynka przytoczyła przykład żarówki, której – jak sama mówi – nigdy nie dałaby wymienić Crisowi.

–  Nie ma możliwości, by wymieniał żarówkę w naszym domu. Czy gdybyś nazywał się Cristiano Ronaldo, wymieniałbyś żarówkę prawie sześć metrów nad ziemią? Mamy bardzo wysokie sufity, a on musi o siebie dbać i poświęcać się temu, co wychodzi mu najlepiej, czyli grze w piłkę. Ja zajmuję się resztą. Tym bardziej, że naprawdę lubię dbać o dom i rodzinę – mówi 27-latka na łamach włoskiej gazety.

Kolejną ciekawą sprawą z życia rodziny Cristiano Ronaldo jest gotowanie. Rodriguez przyznaje, że mają zatrudnionego kucharza, jednak co jakiś czas, sama lubi przygotować posiłek.

– On nie gotuje. Choć mamy kucharza, to lubię czasami po jego treningu przywitać go talerzem ciepłego jedzenia przygotowanym przeze mnie z miłością – wyznaje partnerka Crisa.

Paulo Sousa odwiedził ośrodek przygotowawczy przed EURO. „Selekcjoner był pod wrażeniem”

Selekcjoner reprezentacji Polski – Paulo Sousa – zanim wybrał się na mecz Lech-Raków, postanowił odwiedzić ośrodek treningowy w Opalenicy. Jak mówi dyrektor obiektu: „Selekcjoner był pod wrażeniem”.

Sousa na meczu Lech-Raków

Następca Jerzego Brzęczka rozpoczął swoją podróż po Polsce od wtorkowego starcia w ramach Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa. Kolejnym przystankiem na drodze Paulo Sousy ma być Warszawa. Dziś o 20:30 Legia zmierzy się z Piastem Gliwice w ćwierćfinale Pucharu Polski.

ZOBACZ: Kapustka wróci do reprezentacji Polski? „Poczekajmy z tymi komplementami”

Selekcjoner odwiedził bazę treningową

Zanim jednak Paulo Sousa wyjechał do Poznania, odwiedził Opalenicę. Znajduje się tam ośrodek treningowy, z którego od wielu lat korzysta reprezentacja Polski. W hotelu Remes przebywali rodacy Sousy w 2012 roku. Cristiano Ronaldo i spółka przygotowywali się w nim do Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.

Trener Sousa dostał mocną rekomendację naszego hotelu przede wszystkim od swojej federacji. Poza tym zna wiele osób, które tutaj gościły, a także wie, jakie drużyny nas odwiedzały. Przyznał, że nasz ośrodek jest już znany w całej Europiepowiedział w rozmowie z PAP dyrektor obiektu – Jakub Wrobiński.

W trakcie wizyty trener Sousa wraz ze swoim sztabem przyjrzeli się boiskom, na którym będą trenować jego podopieczni. W trakcie zgrupowania reprezentacja Polski będzie miał hotel na wyłączność.

Po wizycie nie miał żadnych uwag. Uznał, że mamy wszystko, co jest potrzebne do pracy: boiska, sprzęt sportowy, strefę masażu, wellness. Będzie też możliwość rozluźnienia się, dysponujemy bowlingiem, stołami bilardowymi. Selekcjoner był pod wrażeniem standardu naszego hotelu – opowiedział Jakub Wrobiński.

Reprezentacja Polski rozpocznie przygotowania w ośrodku w Opalenicy 24 maja. Następnie 10 lub 11 czerwca zespół Paulo Sousy wyleci do Irlandii. Tam podczas mistrzostw będą przebywać w hotelu Portmarnock Hotel&Golf Links.

źródło: PAP

Boniek nt. EURO: Na dzień dzisiejszy formuła 12 państw jest, według mnie, jedyną wykonalną

3 marca 2021 roku Zbigniew Boniek obchodzi swoje 65. urodziny. Z tej okazji prezes PZPN udzielił wywiadu TVP Sport, w którym wypowiedział się nt. wyboru Paulo Sousy, kondycji polskiej piłki oraz o zbliżającym się EURO.

Reprezentacja ma bawić

Przed nami EURO 2020(1), które rozpocznie się za równo 100 dni. Reprezentacja Polski trafiła do grupy z: Hiszpanią, Słowacją oraz Szwecją. Prezes PZPN podzielił się swoimi oczekiwaniami przed turniejem.

– Chciałbym tego, co wszyscy – żeby reprezentacja dobrze grała, żeby nas bawiła, cieszyła, wygrywała mecze i zaszła jak najdalej. Ale wiemy doskonale, że to nie jest takie proste, bo tego samego chcą wszyscy finaliści. Na koniec wygrywa ten, kto przyjechał na mistrzostwa w najlepszej formie i miał trochę szczęścia – ocenia Zbigniew Boniek.

Wysokie oczekiwania

Zanim jednak rozpoczną się Mistrzostwa Europy, naszej reprezentacji przyjdzie rozegrać 3 mecze w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Katarze. Prezesowi PZPN marzy się komplet punktów w marcowych meczach.

– Chciałbym dziewięciu, ale czy uda się tyle zdobyć? Ja jednak nie patrzę tylko na punkty. Ważne, żeby reprezentacja odbudowała się trochę pod względem gry, umiejętności i systemu, bo nie najlepiej to ostatnio wyglądało – przyznaje 65-latek.

Dlaczego Paulo Sousa?

Zbigniew Boniek ponownie wrócił do wyboru Paulo Sousy. Czym Portugalczyk przekonał prezesa PZPN?

– Analizując, kogo chciałbym wziąć na selekcjonera, miałem ustalone parametry. Nie mogłem szukać trenera w Polsce, bo większość z nich była już zajęta, mieli swoje projekty. Poza tym, wydawało mi się, że w zaistniałej sytuacji lepiej było wziąć kogoś zza granicy. Patrząc na CV Sousy i po rozmowie z nim, nabrałem pewności, że jest to trener, który ma doświadczenie, wie, o co chodzi, wie, „z czym to się je” i zna polskich piłkarzy – zdradza prezes Boniek.

Nieznana formuła rozegrania EURO

Zbigniew Boniek został zapytany o formułę rozegrania Mistrzostw Europy. Ostatnie doniesienia mówiły o tym, że turniej może odbyć się w jednym kraju. Z kolei były reprezentant Polski jest nieco innego zdania na ten temat.

–  Ci, którzy mówią, że można przenieść Euro z 12 krajów do jednego, to są ludzie, którzy nie wiedzą o czym mówią. To nie jest takie proste. To niebywale skomplikowana operacja, która kosztowałaby UEFĘ gigantyczne pieniądze. Na dzień dzisiejszy formuła 12 państw jest, według mnie, jedyną wykonalną – komentuje Boniek.

źródło: TVP Sport

Koniec marzeń Lecha o europejskich pucharach? Tak na porażkę zareagowali kibice

Wtorkowa porażka Lecha Poznań w Pucharze Polski z Rakowem Częstochowa niemal definitywnie pogrzebała szanse Lecha na awans do europejskich pucharów. Kibice Kolejorza, lekko mówiąc, nie są zachwyceni.

Lech Poznań odpada z Pucharu Polski

Po fatalnym starcie w Ekstraklasie praktycznie jedyną możliwością dla Lecha, by zakwalifikować się do europejskich pucharów, było wygranie Pucharu Polski. Piłkarze Dariusza Żurawia ze starcia z Rakowem wracają jednak na tarczy i jedyne co im pozostaje, to walka w lidze.

Żuraw out?

W ostatnich tygodniach coraz głośniej mówi się, o możliwym zwolnieniu trenera Żurawia. Najbardziej domagają się tego kibice, którzy jeszcze kilka miesięcy temu byli zachwyceni pracą 48-latka.

Męczarnie Sousy na trybunach

Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami, na meczu pojawił się Paulo Sousa. Selekcjoner reprezentacji Polski obserwował spotkanie pod kątem powołań na zbliżające się zgrupowanie. Aż sami jesteśmy ciekawi, kto trafił do notesu trenera.

Pomeczowe wypowiedzi

lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Kto pokaże Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie? Tajemniczy wpis Zbigniewa Bońka

Obecne prawa do pokazywania Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy obowiązują do końca tego sezonu. Zbigniew Boniek opublikował wpis na twitterze, mówiący o tym, że prawa do transmisji rozgrywek europejskich w Polsce zostały już przyznane.

Najważniejsze klubowe rozgrywki w Europie od sezonu 2018/2019 możemy oglądać na sportowych kanałach Polsatu, a wcześniej prawa posiadała stacja Canal Plus. Obecna licencja obowiązuje do końca sezonu 2020/2021. Na przełomie lutego oraz marca miał odbyć się przetarg w celu wyłonienia telewizji odpowiedzialnej za transmisję rozgrywek w Polsce od kolejnego sezonu.

Przetarg już rozstrzygnięty

Zbigniew Boniek zdradził na twitterze, że prawa do transmisji europejskich rozgrywek w latach 2021-2024 w Polsce zostały już przyznane. Prezes PZPN nie napisał jednak, kto wygrał przetarg.

Czas na zmiany?

Nie wiadomo jeszcze, czy walkę o prawa ponownie wygrał Polsat, czy może dojdzie do zmiany. Do tweeta Zbigniewa Bońka za pomocą gifa odniósł się dyrektor TVP Sport. Krótki film przedstawia scenę z kuchni. Jak wiemy, nieodłącznym elementem Ligi Mistrzów w Polsacie był właśnie kącik kulinarny. Ponadto tweeta prezesa PZPN polubił Tomasz Hajto – ekspert Polsatu Sport. Czyżby miało to oznaczać kolejną wygraną Polsatu? Jeśli tak się stanie, to kibice z pewnością nie będą szczególnie zadowoleni. Jednak najpierw poczekajmy na oficjalne informacje w tej sprawie.

Co dalej z Bartomeu? Były prezydent FC Barcelony może trafić do więzienia na wiele lat

Josep Maria Bartomeu i jego współpracownik usłyszeli zarzuty. Obu panom grozi kara pozbawienia wolności nawet do 6 lat.

Bartomeu opuścił areszt

W poniedziałkowy poranek do biur Barcelony wtargnęła policja. Śledczy prowadzili przeszukiwania pod kątem sprawy „Barca Gate”. W związku ze wspomnianą aferą zatrzymano w sumie cztery osoby z prezydentem Bartomeu na czele. Josep Maria Bartomeu oraz jego były doradca Jaume Masferrer zostali już wypuszczeni z aresztu po tym, jak odmówili składania zeznań.

Zarzuty wobec byłego prezydenta Barçy

Zarówno Josep Maria Bartomeu jak i Jaume Masferrer zdołali już usłyszeć stawiane im zarzuty. Chodzi o „działanie na szkodę klubu” oraz „korupcję”. Za pierwszy z wymienionych czynów grozi do 6 lat więzienia, z kolei za korupcję maksymalna kara wynosi 4 lata pozbawienia wolności.

Kontuzja Krzysztofa Piątka! Polak nie trenuje z Herthą Berlin

W ostatnich tygodniach kontuzje nie oszczędzają reprezentantów Polski. Tym razem padło na Krzysztofa Piątka, który nabawił się urazu w ostatnim meczu swojej drużyny.

Problemy Paulo Sousy

Krzysztof Piątek jest drugim napastnikiem reprezentacji Polski (po Arku Miliku), który nabawił się kontuzji w ostatnim czasie. Ponadto wcześniej więzadła zerwali Krystian Bielik oaz Jacek Góralski. Oboje mogą już zapomnieć o wyjeździe na najbliższe EURO. Do tego dochodzi Łukasz Fabiański, który w weekend uszkodził bark. W obliczu zbliżającego się zgrupowania reprezentacji Polski Paulo Sousa może mieć lekki ból głowy.

ZOBACZ: Które mecze w Polsce obejrzy Paulo Sousa? Ciekawy plan Portugalczyka

Piątek kontuzjowany

Napastnik reprezentacji Polski oraz Herthy Berlin nabawił się urazu w ostatnim meczu swojego klubu z VfL Wolfsburg, w którym Polak wszedł na boisko z ławki w 46. minucie. Kontuzja była efektem starcia w doliczonym czasie gry, kiedy polskiego napastnika w nieprzepisowy sposób zaatakował Marin Pograncic. Za swoje zachowanie Chorwat ujrzał drugą żółtą kartkę, przez co musiał opuścić boisko.

Kiedy wróci do gry?

Jak podaje Marcin Borzęcki, Polak od wspomnianego spotkania nie pojawił się na treningu swojego zespołu. Występ w najbliższej kolejce Bundesligi przeciwko Augsburgowi również stoi pod znakiem zapytania. Hertha ma tyle samo punktów co 16. w tabeli Arminia Bielefeld i zaledwie jedno „oczko” więcej niż znajdujące się w strefie spadkowej FSV Mainz. Każdy kolejny mecz dla Herthy można nazywać „walką o życie”.

Kapustka wróci do reprezentacji Polski? „Poczekajmy z tymi komplementami”

Coraz więcej mówi się o możliwym powrocie Bartosza Kapustki do reprezentacji Polski. Nie wszyscy są jednak fanami 24-letniego piłkarza. Wśród nich znalazł się m.in. Dariusz Dziekanowski.

Kapustka coraz bliżej reprezentacji?

Po tym, jak Bartosz Kapustka powrócił do rodzimej ligi, z miesiąca na miesiąc gołym okiem widać znaczący progres w grze 24-latka. Co prawda nie jest to jeszcze taka forma, w jakiej był Bartek podczas EURO 2016, jednak z każdym występem przybliża się on do reprezentacji Polski. Tym bardziej że w linii pomocy Paulo Sousa może mieć w najbliższym czasie niemały ból głowy.

W ostatnich miesiącach Bartosz Kapustka jest wyróżniającą się postacią już nie tylko w Legii Warszawa, ale i w całej naszej lidze. Jasne, nie jest to zbyt wielkie osiągnięcie, jednak Paulo Sousa z pewnością skupi uwagę na 24-latku. W związku z ostatnimi obiecującymi występami wielu kibiców oraz ekspertów widzi miejsce w kadrze Sousy właśnie dla Bartka Kapustki.

Nie wszyscy są fanami Kapustki

Negatywnie nastawiony do Bartosza Kapustki jest z kolei Dariusz Dziekanowski. 63-krotny reprezentant Polski w swoim felietonie na łamach „Przeglądu Sportowego” podzielił się swoją opinią nt. 24-letniego piłkarza Legii Warszawa.

– Niektórzy widzą go już w roli tego, który zastąpi Grosickiego. Bo powoli odbudowuje się w Legii i w kilku meczach pokazał się z dobrej strony. Tutaj chciałbym postawić pytanie: czego spodziewamy się po takim zawodniku? […] Ja nie widzę w nim jeszcze ani wysokiej, stabilnej formy, ani aż tak wyraźnej determinacji. Zbyt wczesny powrót mógłby na niego źle podziałać, zdemotywować – napisał Dariusz Dziekanowski w felietonie dla „Przeglądu Sportowego”.

Po tym, co pisze Dariusz Dziekanowski, można wywnioskować, że Kapustka najpierw musi wygrać coś z Legią, aby mógł pojechać na EURO.

– Poczekajmy z tymi komplementami pod adresem Kapustki jeszcze chwilę. Dajmy mu się wykazać, osiągnąć jakiś sukces (mistrzostwo lub Puchar Polski). A wtedy, może latem, nie będzie już żadnych wątpliwości co do jego powołania – dodał były reprezentant Polski.

źródło: Przegląd Sportowy

Kolejny cel transferowy Bayernu Monachium. To byłby hit!

Po zakontraktowaniu Dayota Upamecano Bayern Monachium nie chce się zatrzymywać! Jak donosi włoski „Tuttosport”, Bawarczycy wzięli sobie za cel kolejnego stopera, tym razem padło na Kalidou Koulibaly’ego.

Upamecano zasili Bayern

14 lutego Bayern Monachium oficjalnie potwierdził transfer Dayota Upamecano. 22-letni środkowy obrońca przeszedł z RB Lipsk do Die Roten za 42.5 miliona euro, co jest trzecim najdroższym transferem w historii Bawarczyków. Francuz dokończy obecny sezon w barwach Byków, a do zespołu z Bawarii oficjalnie dołączy 1 lipca. Upamecano podpisał kontrakt do końca czerwca 2026 roku.

– Za nami bardzo udane rozmowy z piłkarzem i jego agentem. Wiedzieliśmy, że mamy dużą konkurencję. Upamecano to młody zawodnik, który niezwykle się rozwinął. Przedstawiliśmy mu naszą wizję jego kariery w Bayernie Monachium. Ostatecznie, przekonaliśmy wszystkich, że jesteśmy dla niego odpowiednim klubem – skomentował dyrektor sportowy Bayernu Monachium.

Kolejny cel Bawarczyków

Po wydaniu ponad 40 milionów euro na wspomnianego Upamecano mówiło się, że Bawarczycy nie będą w stanie wydać podobnej sumy na kolejne transfer. Jak jednak podają zagraniczne media, Bayern nie zamierza się zatrzymywać na rynku transferowym. Latem do Monachium może trafić nie jeden środkowy obrońca a aż dwóch!

Koulibaly trafi do Niemiec?

Jak pisze „Tuttosport”, Bayern chce poważnie wzmocnić linię obrony na kolejny sezon. Po zakontraktowaniu Upamecano kolejnym stoperem, który może zasilić zespół Hansiego Flicka, jest Kalidou Koulibaly! Mówi się, że zarząd Bayernu jest w stanie zapłacić za Senegalczyka w pobliżu 45 milionów euro. Kwota może i robi wrażenie, ale nie wydaje się, żeby prezydent Napoli miał ją zaakceptować. Portal transfermarkt wycenia 30-letniego piłkarza na 60 milionów euro. Mówi się, że w przeszłości Aurelio De Laurentiis odrzucił ofertę za Koulibaly’ego w wysokości 100 milionów euro.

https://twitter.com/footballitalia/status/1365972775719084033

https://twitter.com/JGlibowski/status/1366041396642254848

Jamal Musiala podpisze nowy kontrakt z Bayernem Monachium! Znamy zarobki 18-latka

Jak donoszą zagraniczne media, Jamal Musiala doszedł do porozumienia z Bayernem Monachium i wkrótce podpisze nowy kontrakt z klubem. 18-latek ma podpisać 5-letnią umowę, na mocy której ma zarabiać 5 milionów euro za sezon.

Rekord Musiali

O młodym piłkarzu Bayernu Monachium zrobiło się niezwykle głośno, gdy 23 lutego w meczu Ligi Mistrzów zdobył swoją premierową bramkę w Lidze Mistrzów. Tym samym stał się najmłodszym piłkarzem Bayernu, który strzelił bramkę w tych rozgrywkach. Do tej pory w tej klasyfikacji najlepszy był Sammy Kuffour, który zdobył gola w wieku 18 lat i 60 dni. Musiala dokonał tego mając 17 lat i 363 dni.

Był naprawdę szczęśliwy, że pozwolono mu zagrać od początku. Powiedzieliśmy mu, że powinien być odważny, co uczyni go silniejszym. Razem z Jo staraliśmy się ściągnąć z niego presję. To miłe, że jest najmłodszym strzelcem bramki w historii LM – skomentował po meczu Goretzka.

Ważna decyzja

Następnego dnia młody piłkarz ogłosił, w jakiej reprezentacji zamierza grać. Jamal Musiala urodził się w Niemczech, jednak w przeszłości reprezentował również barwy młodzieżowej reprezentacji Anglii. Ostatecznie Jamal w przyszłości przywdzieje koszulkę naszych zachodnich sąsiadów.

Znamy warunki kontraktu

Jak donoszą zagraniczne źródła, przedstawiciele Bayernu Monachium spotkali się z młodym piłkarzem i uzgodnili warunki nowego kontraktu. Jako że piłkarz skończył już 18 lat, to może podpisać profesjonalny kontrakt. Jak informował „Sport Bild”, Jamal Musiala podpisze umowę do końca czerwca 2026 roku, na mocy której ma zarabiać 5 milionów euro za sezon.

https://twitter.com/NicoSchira/status/1365514924840083459

Arek Milik ma nowego trenera! Szkoleniowiec w przeszłości prowadził m.in. Leo Messiego

Olympique Marsylia ma nowego trenera! Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami posadę trenera pierwszej drużyny objął argentyński szkoleniowiec – Jorge Sampaoli.

Zmiana trenera w Marsylii

Na początku lutego tego roku Marsylia pożegnała się z dotychczasowym szkoleniowcem, którym był Andre Villas-Boas. Portugalczyk prowadził biało-niebieskich od lipca 2019 roku i w tym czasie poprowadził klub w 60 oficjalnych meczach, w których zanotował średnią punktów na mecz na poziomie 1.67. Obecny sezon nie szedł po myśli zarządu klubu, więc zmiany były nieuniknione.

– Decyzja o zwolnieniu była nieunikniona w obliczu powtarzających się ostatnio działań i postaw, które poważnie szkodzą klubowi jako instytucji i jej pracownikom, którzy na co dzień jej bronią – czytamy na stronie internetowej klubu.

Sampaoli następcą Villasa-Boasa

Wcześniejsze plotki o możliwym zatrudnieniu Jorge Sampaoliego znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Argentyński szkoleniowiec podpisał kontrakt z Olympique Marsylia do 30 czerwca 2023 roku. Wraz z nim do sztabu dołączy trzech jego asystentów.

–  Przez całe życie słyszałem, że OM to szczególne miejsce, pełne pasji. Marsylia to klub ludu i ja w tej gorącej atmosferze czuję się sobą. Nie jesteśmy tu po to, by się ukrywać. Będziemy grać ostro- mówił Jorge Sampaoli.

Bogata historia nowego trenera OM

CV nowego szkoleniowca Marsylii musi robić wrażenie na piłkarzach klubu. 60-letni trener w piłce klubowej prowadził m.in. Sevillę i Santos. Ponadto prowadził reprezentacje Chile oraz Argentyny. Z La Roja sięgnął po Copa America w 2015 roku, z kolei z Albicelestes wystąpił na Mundialu w Rosji. Niestety, ale z Messim i spółką nie zdołał osiągnąć oczekiwanego rezultatu.

O ile w reprezentacji Chile panował spokój, a nawet udało mu się zażegnać konflikt między piłkarzami, o tyle w reprezentacji Argentyny panował lekki chaos. Argentyński szkoleniowiec chciał oprzeć drużynę na Leo Messim i zrobić z niego lidera, jak się później okazało, nie był to najlepszy pomysł.

Perfekcjonista

Jorge Sampaoli przez wielu ludzi jest uważany za perfekcjonistę, a nawet za pracoholika. Jako przykład można podać historię z Mundialu w Brazylii, kiedy był selekcjonerem reprezentacji Chile. Na jednym z treningów nad boiskiem pojawił się latający dron. Argentyńczyk się wściekł, gdyż uważa, że piłkarze powinni być cały czas skupieni.

– Piłka jest dla mnie jak tlen, nic na to nie poradzę, choć wiem, że proporcje powinny być odwrotne – mówił w przeszłości Jorge Sampaoli.

Piotr Zieliński stara się o włoskie obywatelstwo! Polak przystąpił do egzaminu ze znajomości języka

Jak podają włoskie media, Piotr Zieliński ubiega się o włoskie obywatelstwo. Według doniesień z zagranicy 26-latek napisał już egzamin z języka włoskiego na poziomie B2.

10 lat we Włoszech

Piotr Zieliński wyjechał do Włoch w lipcu 2011 roku, kiedy podpisał kontrakt z Udinese. Na Półwyspie Apenińskim spędził już niemal 10 lat, co najwidoczniej pozwoliło mu związać się z tym krajem. Kontrakt reprezentanta Polski z Napoli obowiązuje do końca czerwca 2024 roku, więc na ten moment nie zanosi się, by w najbliższym czasie miał opuścić Włochy.

O tym, że Zieliński ubiega się o włoskie obywatelstwo, poinformowała neapolitańska gazeta „Corriere del Mezzogiorno”. Ponadto 26-latek chce, żeby jego dziecko, które niedługo przyjdzie na świat, również takowe posiadało. Piotr spodziewa się dziecka ze swoją żoną Laurą.

Egzamin z j. włoskiego

Jednym z warunków otrzymania włoskiego obywatelstwa jest zdanie egzaminu z języka na poziomie B2. Jak donosi powyższa gazeta, Polak rzekomo miał już podejść do egzaminu, a mówi się nawet, że już go zdał.

Radosław Matusiak: Nasze pokolenie miało większe umiejętności niż ci, co grają teraz w Ekstraklasie

Były reprezentant Polski – Radosław Matusiak – był gościem programu „Futbol i cała reszta” na kanale youtube newonce.sport. 39-latek poruszył wiele ciekawych tematów, w tym porównał przeszłe i obecne pokolenie polskich piłkarzy.

Radosław Matusiak grał w reprezentacji narodowej w latach 2006-2008. W tym czasie zagrał w 15 spotkaniach, w których strzelił 7 bramek. W piłce klubowej reprezentował takie kluby jak: Cracovia, ŁKS, Widzew Łódź, SC Heerenveen, czy GKS Bełchatów. Jak sam przyznaje, to właśnie w ostatnim z wymienionych klubów przeżywał swój najlepszy okres w karierze. „Ten mój najlepszy czas to był Bełchatów”.

Porównanie pokoleń

Były reprezentant Polski porównał obecną generację polskich piłkarzy ze swoim pokoleniem. 39-latek uważa, że piłkarze pokroju Pawła Brożka, czy Łukasza Madeja mieli większe umiejętności niż piłkarze, którzy obecnie grają w polskiej Ekstraklasie.

– Rafał Grzelak, Łukasz Madej, Paweł Brożek, Sebastian Mila – to nie był czysty talent, tylko po prostu codzienna gra w piłkę nożną. Ja uważam, że nasze pokolenie miało większe umiejętności piłkarskie niż ci, co grają teraz Ekstraklasie. Obecni piłkarze są szybcy, wybiegani, silni i tak dalej, ale z mojego punktu widzenia umiejętności czysto piłkarskie są dużo niższe niż te, które mieliśmy my – ocenia Radosław Matusiak.

– Teraz to pokolenie jest takie grzeczniejsze, bardziej profesjonalne w tym podejściu do piłki – dodaje.

Początek przygody z piłką

Były reprezentant wspomina, jak tak naprawdę zaczęła się jego przygoda z piłką nożną. Początkowo zaczęło się od gry na osiedlu, a następnie udał się na testy do Widzewa Łódź.

– Jak miałem 9 lat, tata zabrał mnie na testy do Widzewa. Wówczas trener wybrał mnie i Rafała Grzelaka. Pojechaliśmy od razu na jakiś mecz, w którym przegrywaliśmy 12:0. Trener wpuścił mnie na boisko w przerwie, wziąłem piłkę, okiwałem wszystkich i strzeliłem bramkę. Wtedy trener powiedział, że będę grał w piłkę na poważnie – wspomina Matusiak.

Idol z dzieciństwa

Radosław Matusiak został zapytany o swojego idola z dzieciństwa.

– Zdecydowanie Roberto Baggio. On wtedy miał chyba wszystko – wyznaje 39-latek.

Pasja Matusiaka

Jedną z pasji 39-latka są wina, w rozmowie dla newonce.sport rozwinął temat i podzielił się genezą swojego zainteresowania.

– Tego nauczył mnie mój były teść, który był koneserem wina. Jak zacząłem pić, to on zaczął mi tłumaczyć, bo lubię wiedzieć, co piję. To jest takie hobby, które pomaga mi w wyborze wina w restauracji – powiedział Matusiak.

https://www.youtube.com/watch?v=WNxUmWLN8Yw&t=68s

Zbigniew Boniek komentuje plotki dot. organizacji EURO. „Dlaczego nie Polska?”

Zbigniew Boniek w rozmowie z Polsatem Sport ocenił ostatnie przecieki dot. możliwego rozegrania EURO w jednym kraju. Prezes PZPN uważa, że turniej można rozegrać w Polsce.

EURO w jednym kraju?

W czwartkowy wieczór informowaliśmy, o możliwości rozegrania Mistrzostw Europy w jednym kraju. Dziennikarz Tancredi Palmeri podał, że najbliżej zorganizowania turnieju jest Anglia. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.

– Potwierdzam, że Tancredi to mój dobry znajomy. I że zabawił się w czystą spekulację. Nie ma takiej decyzji. Jestem w Komitecie Wykonawczym UEFA, właściwie codziennie rozmawiam także prywatnie z ludźmi, którzy ten turniej organizują i zapewniam, że to jest temat wyssany z palca – wyznał Zbiegniew Boniek.

– Dzisiaj na tapecie jest przeniesienie turnieju do Anglii, miesiąc temu mówiono, że to będzie Rosja. Ja zatem rzucam inny pomysł. A dlaczego nie Polska? – dodał.

Zdecydowana większość kibiców i ekspertów uważa, że turniej straciłby na atmosferze, gdyby został zorganizowany w kilku krajach. Prezes PZPN uważa, że z uwagi na pandemię bezpieczniej byłoby rozegrać turniej w 12 krajach. Nie da się ukryć – lekko kontrowersyjna opinia.

– Moim zdaniem na dziś łatwiej jest zorganizować turniej w dwunastu krajach niż w jednym. Właśnie w takiej formule można być w tym trudnym czasie bardziej elastycznym. Bo co się stanie, jeśli się nagle okaże w przypadku przeniesienia mistrzostw do Anglii, że pojawiła się tam jakaś nowa mutacja wirusa i zrobiło się bardzo niebezpiecznie? Odwołamy turniej? – ocenia Boniek.

Polska organizatorem EURO?

Zbigniew Boniek sugeruje i podaje argumenty, że Polska jest w stanie zorganizować w tym roku turniej rangi mistrzowskiej.

– Mamy stadiony, piękne ośrodki, hotele, infrastrukturę, doświadczenie. Myśli pan, że rząd nie podjąłby się takiej awaryjnej organizacji? Jeśli spekulujemy, to spekulujmy. Każdy pomysł wrzucony do sieci ma dziś szansę zaistnieć choćby przez jakiś czas – skomentował 64-latek.

źródło: polsatsport.pl

Które mecze w Polsce obejrzy Paulo Sousa? Ciekawy plan Portugalczyka

Paulo Sousa na dniach przyjedzie do Polski, by móc na bieżąco oglądać nasze rodzime rozgrywki. Serwis meczyki.pl podał, które mecze portugalski szkoleniowiec ma zamiar szczególnie obserwować.

NIE TRAF WSZYSTKICH MECZÓW EKSTRAKLASY I ROZBIJ BANK W BETFAN

100 000 ZŁ CZEKA DO PODZIAŁU POMIĘDZY WSZYSTKICH, KTÓRZY NIE TRAFIĄ 8 NA 8 MECZÓW!

 

Paulo Sousa w Polsce

Jak już wcześniej informowaliśmy, Paulo Sousa przyjedzie do Polski w niedzielę wraz ze swoimi dwoma asystentami. Pobyt szkoleniowca reprezentacji Polski w naszym kraju ma potrwać ponad miesiąc.

Od czego zacznie selekcjoner?

Jak donosi Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl, Paulo Sousa pojawi się w kraju w niedzielne popołudnie i od razu wyruszy do Poznania. Tam rozpocznie pracę od obejrzenia wtorkowego meczu w ramach Pucharu Polski pomiędzy Lechem a Rakowem Częstochowa. Tomasz Włodarczyk pisze, że trener reprezentacji ma szczególnie zwrócić uwagę na dwóch młodych piłkarzy – Jakuba Kamińskiego oraz Kamila Piątkowskiego. Niewykluczone, że na radarze znajdzie się również Tymoteusz Puchacz.

Wielki powrót do reprezentacji?

Kolejnego dnia Portugalczyk uda się do Warszawy na kolejne starcie w Pucharze Polski. W stolicy naszego kraju Legia zmierzy się z Piastem Gliwice.  Mówi się, że uwaga szkoleniowca skupiona będzie na Bartoszu Kapustce. Nie da się ukryć, że pomocnik Legii z miesiąca na miesiąc prezentuje się coraz lepiej.

źródło: meczyki.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.