Poznaliśmy nowego szefa ECA. Agnelli zastąpiony przez Al-Khelaifiego, prezesa PSG

Według plotek Andre Agnelli zrezygnował we wtorek z funkcji prezesa Juventusu oraz prezesa ECA po zamieszaniu z Superligą. To pierwsze okazało się być jednak nieprawdą. Z kolei w drugim przypadku wybrano już jego następcę. Włocha zastąpi teraz Nasser Al-Khelaifi, szef PSG.

Przypomnijmy, że wtorkowy wieczór był bardzo intensywny. Po protestach kibiców pod Stamford Bridge z projektu Superligi wycofali się Chelsea oraz Manchester United. Później zrezygnowali także działacze Tottenhamu, Arsenalu, Manchesteru United i Liverpoolu.

Żniwo

Sporą karę za udział w Superlidzie odebrał także Andrea Agnelli, prezes Juventusu. Przede wszystkim pod jego adresem posypało się mnóstwo plotek, jakoby miał podać się do dymisji i zrezygnować ze stanowiska szefa „Starej Damy”.

Fabrizio Romano wyjaśnił, że były to jedynie niepewne informacje. Na tę chwilę nie ma tematu odejścia Agnelliego z Turynu. W przypadku ECA jest jednak inaczej.

Włoch nie jest już prezesem Europejskiego Stowarzyszenia Klubów. Co ciekawe, 45-latka na stanowisku zastąpi… Nasser Al-Khelaifi. Prezes PSG został wybrany poprzez głosowanie.

„Nic nie wiedziałem o projekcie Superligi”. Szokujące słowa dyrektora sportowego Milanu

Ostatnie dni w piłce nożnej można śmiało nazwać istną karuzelą. Superliga się pojawiła nagle, i tak samo nagle zniknęła. Formalnie ten twór w dalszym ciągu istnieje, jednak wiele wskazuje na to, że albo zostanie ostatecznie unicestwiony, albo mocno przerobiony. Sporo kontrowersji budzi natomiast sposób, w jaki postępowały kluby założycielskie SL.

Za stworzeniem Superligi stanęło 12 zespołów. Z Hiszpanii były to oczywiście Real Madryt, ale też FC Barcelona i Atletico Madryt. Z Anglii cała „Big Six”, zaś z Włoch – Juventus, Inter Mediolan i AC Milan.

„Jestem dyrektorem i nic nie wiedziałem”

Właśnie na przykładzie „Rossonerich” można zaobserwować, jak źle przeprowadzono całą akcję jeszcze w fazie komunikacji. Paolo Maldini w rozmowie z telewizją „Sky” wyjawił, że nie miał pojęcia o Superlidze. Nikt niczego z nim nie ustalał.

– Jestem dyrektorem sportowym AC Milan i nic nie wiedziałem o projekcie Superligi – wyznał legendarny piłkarz.

– Chciałbym jeszcze raz przeprosić kibiców. Nastąpiło zamieszanie. Sport to marzenia i merytokracja: musimy to potraktować jako lekcję – dodał.

Kilka dni temu w podobnym tonie wypowiedział się Pep Guardiola. Kiedy jeszcze Manchester City był pozytywnie nastawiony do projektu, szkoleniowcowi nie podobało się, że nikt nie zapytał go o jego opinię.

Więcej na ten temat przeczytasz poniżej:

Guardiola ma pretensje o dołączenie do Superligi. „Ja też mam prawo do własnej opinii”

Kolejny gol Krychowiaka w Rosji. Zachował się jak typowy napastnik [WIDEO]

Grzegorz Krychowiak znowu strzela w Rosji! Polski pomocnik ustalił wynik półfinałowego meczu Pucharu Rosji przeciwko CSKA Moskwa. Lokomotiv wygrał 3-0.

Zwycięstwo klubu Krychowiaka było zdecydowanie przekonujące. Lokomotiv już po pierwszej połowie prowadził jedną bramką. Na początku drugiej części meczu wynik podwyższył Oblyakov, który strzelił samobója. Krychowiak gola dołożył w samej końcówce.

https://twitter.com/Krychowiak_FanP/status/1384929039186604034

Dla 31-latka było to już 9 trafienie w bieżącym sezonie licząc wszystkie rozgrywki. Pomocnik ma na koncie także cztery asysty.

Robert Lewandowski potwierdził powrót do gry! „Widzimy się…”

Robert Lewandowski wraca do gry! Polski napastnik zamieścił post na Instagramie, w którym oficjalnie potwierdził, że będzie mógł zagrać w meczu Bayernu z Mainz. 

Kończy się smutny okres w życiu kibicowskim Polaków. Robert Lewandowski po trzech tygodniach nieobecności w końcu wyleczył kontuzję kolana i niebawem wróci do gry. Napastnik potwierdził tym samym wcześniejsze doniesienia niemieckich dziennikarzy odnośnie jego powrotu.

„Widzimy się w sobotę”

32-latek doznał urazu podczas meczu reprezentacji Polski z Andorą 28 marca. Kapitan „Biało-Czerwonych” opuścił kolejne spotkanie kadry z Anglią, zaś następnie oglądał z boku poczynania Bayernu w meczach z: RB Lipsk, PSG (dwumecz w LM), Unionem Berlin, Wolfsburgiem oraz Bayerem Leverkusen.

Kontuzja Lewandowskiego dobiega jednak końca. Snajper przedstawił dobre wieści na Instagramie, gdzie zamieścił filmik z treningu. W opisie umieścił wymowne – Widzimy się w sobotę – co raczej nie pozostawia wielu pytań.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Robert Lewandowski (@_rl9)

Mało czasu

W tym sezonie Lewandowski był na dobrej drodze do pobicia rekordu Gerda Mullera. Do wyrównania wyczynu legendarnego napastnika brakuje mu już tylko pięciu bramek, zaś do pobicia – sześciu.

Problem w tym, że Polak wróci na ostatnie cztery mecze tego sezonu Bundesligi. Będzie mieć zatem już niewiele czasu na zapisanie kolejnej strony swojej historii.

Hansi Flick nie obejmie reprezentacji Niemiec? Włoski gigant widzi go u siebie

Hansi Flick zapowiedział już, że zamierza odejść latem z Bayernu Monachium. Wiele wskazywało na to, że 56-latek trafi do reprezentacji Niemiec, jednak nowe informacje wskazują na inny kierunek. Szkoleniowcem interesuje się włoski gigant.

Po meczu z Wolfsburgiem kilka dni temu Flick miał przekazać piłkarzom, że zamierza się rozstać z Bayernem przed końcem kontraktu. Ten z kolei wygasa dopiero w czerwcu 2023 roku, więc ostatnie słowo należy do klubu. Działacze „Die Roten” nie zamierzają mu jednak robić problemów z odejściem, wbrew temu, co początkowo sugerowały niemieckie media.

Kierunek włoski?

Najwięcej w kontekście szkoleniowca Bawarczyków mówiło się o narodowej reprezentacji. Flick miał przejąć schedę po odchodzącym z kadry Joachimie Loewie. Nie jest to jednak jedyna oferta, którą otrzymał trener.

Według „Sport Bild” o Flicka zabiega także Juventus. Choć Andrea Pirlo ma ogromne poparcie władz klubu, to dziennikarze nie wieszczą mu świetlanej przyszłości. Pod wodzą legendarnego pomocnika „Stara Dama” spisuje się bardzo słabo.

Najpierw mistrzowie Włoch odpadli z Ligi Mistrzów, a teraz walczą o zakwalifikowanie się do przyszłorocznych rozgrywek. Aktualnie Juventus zajmuje dopiero 4. miejsce w tabeli Serie A. Jest to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Flick po swoim fenomenalnym wejściu w rolę pierwszego szkoleniowca zwrócił na siebie uwagę całego świata. Od listopada 2019 roku Bayern pod jego wodzą okazał się prawdziwą machiną.

Bartłomiej Drągowski na celowniku uczestnika Ligi Mistrzów. Rekord transferowy klubu

Kariera Bartłomieja Drągowskiego od pewnego czasu nabiera coraz większego rozpędu. Polski bramkarz zbiera doskonałe recenzje we Fiorentinie, dzięki czemu zwraca na siebie uwagę lepszych klubów. Do grona chętnych na niego drużyn dołączył niedawny uczestnik Ligi Mistrzów – Atalanta Bergamo.

Niedawno sporo mówiło się o zainteresowaniu Drągowskim Borussii Dortmund. Ostatecznie z tego kierunku na tę chwilę nic nie wyszło. Na horyzoncie pojawił się za to nowy gracz, chętny na zakontraktowanie Polaka latem.

Pozostanie w Serie A?

We Włoszech 23-latek zdążył już sobie wyrobić renomę. W tym sezonie Drągowski jest wyróżniającym się zawodnikiem Fiorentiny. W ostatnim meczu znowu pokazał się z dobrej strony, a „Viola” wygrała 2-1 z Hellasem Verona.

Nazwisko Polaka w Serie A jest już dobrze znane. To z kolei może poskutkować pozostaniem naszego kadrowicza na Półwyspie Apenińskim. Zainteresowanie golkiperem wykazywać zaczęła bowiem Atalanta Bergamo, a więc uczestnik ostatniej edycji Ligi Mistrzów.

Zgrzyt

Na linii Fiorentina-Atalanta pojawił się jednak jeden problem. Chodzi o kwotę ewentualnego transferu „Drążka”. Jego aktualny klub chciałby go sprzedać przynajmniej za 30 mln euro (via. „TVP Sport”). Na takie żądania nie chce się natomiast zgodzić ekipa z Bergamo.

Atalanta gotowa jest wydać na Drągowskiego 15 mln, czyli o połowę mniej, niż chce „Viola”. Fiorentina jest w korzystnym miejscu do negocjacji. Kontrakt Polaka z klubem wygasa dopiero w czerwcu 2023 roku.

Najdroższy w historii

Puszczając wodzę fantazji możemy sobie wyobrazić jednak ciekawy scenariusz. Jeśli Fiorentinie uda się sprzedać Drągowskiego za 30 mln, Polak stałby się najdroższym piłkarzem w historii kupionym przez Atalantę. Do tej pory najwięcej wydano na Luisa Muriela (20 mln euro, kiedy przychodził z Sevilli).

23-latek jest zdecydowanie wart takich pieniędzy, co udowodnił w tym sezonie, kilkukrotnie ratując Fiorentinę. Polak wystąpił w trwających rozgrywkach 32 razy. Sześciokrotnie zachował czyste konto.

Stracił dwie roboty jednego dnia. Jak przegrać życie? Prezentuje Andrea Agnelli

Niesamowite jest to, jak kilka podjętych przez nas decyzji może doszczętnie zniszczyć nam kariery budowane przez lata. A nawet, wystarczą dwie takie decyzje. Przekonał się o tym Andrea Agnelli, (już nie) prezes Juventusu oraz (też już nie) wiceprezes Superligi.

Kilka dni temu Agnelli skontaktował się z Aleksandrem Ceferinem w celu przyklepania reformy Ligi Mistrzów. Wszystko poszło gładko, panowie sobie pogadali, a Agnelli po zakończeniu połączenia wyłączył komórkę i… cisza.

Nóż w plecy przyjaciela

Zacznijmy od tego, że Agnelli z Ceferinem znają się nie od dziś. Panowie byli przyjaciółmi, dogadywali się na płaszczyźnie zawodowej, jak i prywatnej. Mało tego, prezes UEFA został nawet ojcem chrzestnym córki (już nie) prezesa Juventusu oraz (też już nie) wiceprezesa Superligi.

Dobre, czy nawet bardzo dobre relacje wspomnianej dwójki nie przeszkodziły jednak Agnelliemu we wbiciu noża w plecy przyjaciela. Po tym, jak skończył rozmowę z Ceferinem i przyklepał reformę Ligi Mistrzów… zgodził się na dołączenie do projektu Superligi. Projektu, który po dwóch dniach przeszedł do historii, a jedyne, po czym go zapamiętamy to chaos, który po sobie zostawił.

Warto było, Agnelli?

Pomysł oddzielenia się od UEFY zaczyna już zbierać swoje żniwa. Z funkcji prezesa Manchestera United zrezygnował już Ed Woodward, zaś organizacja zamierza zabronić Realowi Madryt gry w europejskich pucharach, jeśli nadal władzę tam będzie sprawować Perez.

A co z Agnellim? On dostał chyba najbardziej. Nie dość, że stracił wiele w oczach swojego przyjaciela, to jeszcze stracił dwie posady jednego dnia.

Był prezesem Juventusu? No był, ale już nie jest.

Był wiceprezesem Superligi? No był, ale też już nie jest.

Co więc dalej z panem Agnellim? Zdaje się być spalony w oczach UEFY, a na pewno w oczach Ceferina. Pytanie tylko, czy Słoweniec będzie mu w stanie wybaczyć, jednak nie wróżyłbym mu świetlanej przyszłości.

UEFA zamierza ukarać Pereza. Real Madryt zostanie wydalony z europejskich pucharów

48 godzin. Tyle wystarczyło, aby pomysł wykolejenia UEFY spalił na panewce. Superliga upada i to staje się już faktem. Najpierw z pomysłu zrezygnowała Chelsea, później Manchester City, United, Arsenal… i mieliśmy efekt domina. Mało tego, zaplanowano już spotkanie niedoszłych prezesów w sprawie rozwiązania projektu. To jednak nie koniec.

Jedno jest pewne – UEFA nie zostawi sprawy samej sobie. Florentino Perez próbował podważyć autorytet jednej z największych organizacji w świecie piłki. Prawie mu się to nawet udało. Po jego ostatecznej klęsce przyjedzie jednak czas zemsty ze strony Ceferina i spółki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gwiazdy światowego futbolu komentują zapowiedź powstania Superligi. „Jeśli Superliga przejdzie, marzenia się skończą”

Powiedz „pa”, Perez!

„Telegraph Sport” informuje, że UEFA wyciągnie konsekwencje wobec Florentino Pereza, a więc sprawcę całego zamieszania. Problem w tym, że reperkusje odbiją się nie tyle na nim, ile na Realu Madryt. Być może zbliża się nawet koniec pewnej ery w futbolu. Jednak nie w ten sposób, jaki zapowiadało się to jeszcze dwa dni temu.

Wspomniany dziennik twierdzi, że Real Madryt dostanie zakaz gry w europejskich pucharach aż do końca kadencji Pereza. Warto dodać, że jakiś czas temu 74-latek wygrał bezproblemowo kolejne wybory na prezesa „Królewskich” co oznacza dla klubu spore kłopoty.

Czy zbliża się moment, w którym Perez potwierdzi, ile znaczy dla niego Real? Zrzeknie się stanowiska na rzecz dobra klubu? Okazuje się, że krajobraz po Superlidze może być równie ciekawy co walka UEFY z buntownikami.

Guardiola ma pretensje o dołączenie do Superligi. „Ja też mam prawo do własnej opinii”

Konflikt pomiędzy UEFĄ oraz FIFĄ a Superligą narasta z każdą godziną. Swoje stanowiska zajmują kolejne twarze futbolu, w tym także Pep Guardiola. Hiszpan sprzeciwił się rozwiązaniu Florentino Pereza i skrytykował władze Manchesteru City za samodzielne podjęcie decyzji o dołączeniu do projektu.

W niedzielę gruchnęła wieść o ziszczaniu się od dawna zapowiadanego projektu. Superliga stawała się oraz realniejszym bytem. I faktycznie, 12 klubów (na czele z Realem Madryt) zgłosiło chęć stworzenia nowych rozgrywek.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Gwiazdy światowego futbolu komentują zapowiedź powstania Superligi. „Jeśli Superliga przejdzie, marzenia się skończą”

Wśród wspomnianej dwunastki oprócz „Królewskich” znalazł się także Manchester City. Władze „Obywateli” podjęły jednak decyzję samodzielnie, bez kontaktu z Pepem Guardiolą, a więc szkoleniowcem pierwszej drużyny wicemistrza Anglii.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: UEFA zamierza ukarać Pereza. Real Madryt zostanie wydalony z europejskich pucharów

Brak wyjaśnień

Wiadomo, że nie każdy popiera projekt Superligi. Wokół nowych rozgrywek narosło już mnóstwo kontrowersji, choć część z nich udało się już zażegnać. Mimo tego nowe rozgrywki nadal nie cieszą się zaufaniem.

Pep Guardiola także nie ukrywa, że jest to dla niego trudny temat. Trener Manchesteru City ma z kolei pretensje o sposób, w jaki podjęto decyzję o przyłączeniu się klubu do projektu.

– Chciałbym by prezydent klubu wyszedł przed szereg i wyjaśnił nam swoją decyzję. Ja wspieram mój klub, kocham być jego częścią. Ale ja też mam prawo do własnej opinii. Na razie ze strony klubów padło suche oświadczenie. To stawia nas, trenerów w niekomfortowej pozycji – stwierdził Guardiola.

– Sport przestaje być sportem, gdy porażki i zwycięstwa przestają mieć znaczenie. W sporcie musi istnieć zależność między wysiłkiem, a nagrodą. Wykluczanie pozostałych klubów z możliwości zakwalifikowania się do rozgrywek nie jest fair – dodał 50-latek.

Tak mają wyglądać składy reprezentacyjnych potęg. Co z Polską grupą na Euro? [przewidywania]

Afera w związku z Superligą zdaje się nie mieć końca. Do piątku UEFA ma ogłosić swoje dalsze działania w stosunku do piłkarzy, których kluby dołączą się do nowego projektu. Jednym z nich ma być uniemożliwienie im wzięcia udziału w rozgrywkach międzynarodowych. Jak zatem wyglądać będą najmocniejsze reprezentacje bez swoich najlepszych piłkarzy?

Inter wrze od niedzieli. Nowe informacje odnośnie Superligi pojawiają się jak grzyby po deszczu. W nocy z poniedziałku na wtorek Florentino Perez udzielił także obszernego wywiadu w „El Chringuito TV”. Na tę chwilę uspokoił kibiców, że UEFA oraz FIFA nie mają mocy prawnej do usunięcia klubów popierających Superligę z krajowych rozgrywek i europejskich pucharów.

Gdyby jednak w piątek okazało się, że prezes Realu nie miał racji? W tym celu poniżej zamieściliśmy potencjalne składy Anglii, Hiszpanii, Włoch oraz Francji na podstawie ocen portalu „WhoScored”. Sami zobaczcie, jak się one prezentują.

Anglia

W kadrze „Synów Albionu” przede wszystkim w oczy rzuca się brak Harry’ego Kane’a (Tottenham) czy Raheema Sterlinga (Manchester City). A drużynie Garetha Southgate’a zabrakłoby także kapitana, a więc Harry’ego Maguiera (Manchester United) czy Joe Gomeza (Liverpool). Z obiegu wypadłby również Trent Alexander-Arnold (Liverpool).

Włochy

Poważnie ucierpieć mogą także Włosi. Z największych zawodnik z drużyny Italii wypadną Gianluigi Donnarumma (AC Milan), Nicolo Barella (Inter Mediolan), Giorgio Chiellini (Juventus), Jorginho (Chelsea) czy Leonardo Bonucci (Juventus).

Francja

„Trójkolorowych” czekają równie mocne osłabienia. Z odwodu Didiera Deschampsa wypadną choćby Antoine Griezmann (FC Barcelona), Olivier Giroud (Chelsea), Paul Pogba (Manchester United), N’Golo Kante (Chelsea), Anthony Martial (Manchester United), Raphael Varane (Real Madryt) czy Ferland Mendy (Real Madryt). Francję opuszczą także Tanguy Ndombele czy Hugo Lloris (Tottenham).

Polska grupa na Euro 2020

Hiszpania

W reprezentacji naszych rywali na nadchodzącym Euro największymi nieobecnymi byliby: David De Gea (Manchester United), Jordi Alba (FC Barcelona), Ansu Fati (FC Barcelona), Alvaro Morata (Juventus) czy Thiago (Liverpool). W drużynie „La Roja” zabraknie też Gerarda Pique (FC Barcelona), Serio Ramosa (Real Madryt) oraz Erca Garcii (Manchester City).

Szwecja

Niedawny powrót Zlatan Ibrahimovicia do kadry Szwedów może zostać zniweczony przez Superligę. 39-latek gra w Milanie, który dołączy do reszty buntowniczych klubów. Oprócz gwiazdy „Rossonerich” ze składu Janne’a Anderssona odpadnie na pewno Dejan Kulusevski (Juventus).

Słowacja

W składzie naszych południowych sąsiadów zabraknie tylko jednej gwiazdy. Nasi grupowi rywale poradzić sobie będą musieli bez Milana Skriniara (Inter Mediolan)

Polska

Niestety nasza reprezentacja też ucierpi. Z powodu przystąpienia Juventusu do projektu Superligi na Euro zabraknąć może Wojciecha Szczęsnego. W składzie umieściliśmy jednak Roberta Lewandowskiego. Bayern na tę chwilę zapowiedział, że nie przystąpi do nowych rozgrywek, jednak Florentino Perez twierdzi, że nie wystosowano jeszcze dla nich zaproszenia.

Minister obrony narodowej z Euro 2016 wróci do Ekstraklasy? Michał Pazdan dostał ofertę

Michał Pazdan kilka lat temu stanowił o sile defensywy reprezentacji Polski. Aktualnie jest zawodnikiem tureckiego Ankaragucu, do którego w trafił w 2019 roku z Legii Warszawa. Portal „meczyki.pl” podał jednak, że niebawem 33-letni stoper może wrócić do Ekstraklasy.

Podczas swojego pobytu w Polsce Pazdan reprezentował barwy Górnika Zabrze czy Jagiellonii Białystok. Występy w tym drugim klubie zaowocowały zainteresowaniem Legii Warszawa, z którą sięgnął trzykrotnie po mistrzostwo Polski, zaś dwukrotnie – po Puchar Polski.

W 2019 roku stoper zdecydował się na wyjazd z kraju. Przyjął ofertę tureckiego Ankaragucu, w którym występuje do dziś. Jego krótkie wojaże zmierzają jednak ku końcowi. Za dwa miesiące kontrakt Pazdana z klubem wygasa, a z informacji „meczyki.pl” wynika, że z zawodnikiem kontaktował się już polski zespół.

Znowu na Mazowsze

Według Tomasza Włodarczyka z przedstawicielami Pazdana kontaktowali się już działacze Wisły Płock. „Nafciarze” chcieliby sprowadzić 33-latka po wygaśnięciu jego umowy z Ankaragucu. Wówczas stoper będzie do wzięcia za darmo. Turecki zespół nie kwapi się do przedłużenia jego kontraktu.

Dziennikarz „meczyki.pl” dodaje jednak, że doświadczony obrońca nie musi godzić się na ofertę z Płocka. Możliwe, że stanie się on gorącym nazwiskiem na rynku. Według Włodarczyka zawodnik o takim profilu mógłby się przydać kilku drużynom.

W trwającym sezonie Pazdan 13 razy występował w barwach Ankaragucu. W sumie w Turcji ma na koncie 58 występów oraz dwa gole i asystę.

Mocny wywiad Florentino Pereza. „My chcemy uratować futbol. W całości”

Florentino Perez był gościem „El Chiringuiton TV”. Prezes Realu Madryt w obszernej rozmowie wyjaśnił przyczyny powstania Superligi. Rzucił także nieco światła na konflikt z UEFĄ.

W futbolu jesteśmy świadkami rozłamu. 12 klubów na czele z Realem Madryt i Florentino Perezem mają dość systemu narzuconego przez UEFĘ. Superliga miała być czymś nowym, a jak wyjaśnił prezes „Królewskich” – czymś, co uratuje piłkę nożną.

„Zwłoka nas zabije”

W rozmowie z „El Chiringuito TV” Perez dokładnie objaśnił projekt Superligi. Z relacji 74-latka wynika, że nowy twór ma za zadanie uratować kluby przed bankructwem. Prezes Realu nie wierzy w powodzenie reformy Ligi Mistrzów. Jego zdaniem do 2024 roku futbol będzie martwy.

– UEFA chce dokonać reformy Ligi Mistrzów w 2024 roku? Świetnie, ale wtedy futbol i kluby piłkarskie będą martwe. Ich nowy plan działania to samobójstwo. Nie mamy na to czasu, musimy działać. Jakakolwiek zwłoka nas zabije – wyjaśnił Perez.

– Bez Superligi futbol umrze do 2024 roku. Do tego czasu zarówno duże jak i małe kluby zbankrutują. Musieliśmy działać, nie było innego wyjścia – dodał.

Kiedy w niedzielę otrzymaliśmy mnóstwo przecieków odnośnie Superligi, pojawiła się obawa, że będą to rozgrywki jedynie dla najbogatszych. Postronni kibice obawiali się końca przygód tzw. kopciuszków pokroju Ajaxu Amsterdam z 2019 roku.

Perez uspokaja jednak te nastroje. Hiszpan zapewnia, że Superliga będzie otwarta dla mniejszych klubów.

– Superliga nie zamyka się na inne drużyny, niezależnie od ich miejsca w ligowej tabeli. Sevilla może do nas dołączyć w każdej chwili – zapewnia 74-latek.

– Każdy, kto mówi, że Superliga to jedynie rozgrywki dla bogaczy jest w błędzie. My po prostu chcemy uratować futbol. W całości – dodał.

Nikt nie odrzucił zaproszeń?

Po groźbach od UEFY o wydaleniu ze wszystkich rozgrywek tych, którzy do Superligi dołączą, pojawiły się wieści o odrzucanych zaproszeniach. W tym gronie miał być między innymi Bayern, Borussia i PSG. Perez twierdzi jednak, że nie odbyły się żadne rozmowy z niemieckimi zespołami, podobnie jak z mistrzami Francji.

– Nie zaprosiliśmy PSG do Superligi i nie rozmawialiśmy JESZCZE z żadnymi niemieckimi klubami – mówi.

Za groźby UEFY także pojawiła się jednoznaczna reakcja.

– La Liga nie wyrzuci żadnej z drużyn, to absurd. Wykluczenie z Ligi Mistrzów? To tylko groźba bez pokrycia i mocy prawnej – odpowiedział Perez.

Kluby, które dołączą do Superligi zostaną zdegradowane do 5. ligi? Chaos w świecie piłki

W świecie piłki panuje aktualnie bardzo nerwowa atmosfera. 12 klubów chce stworzenia Superligi, która podkopie autorytet UEFY, jako największej organizacji piłkarskiej. Tym samym na znaczeniu straci Liga Mistrzów oraz Liga Europy. „Daily Mail” podaje, jaka droga czeka kluby, które dołączą do nowego tworu.

W niedzielę pojawiło się wiele informacji na temat Superligi. Swoje stanowisko szybko zajęła także UEFA, która zdecydowanie potępiła tworzenie nowych rozgrywek. Organizacja szykuje gigantyczny pozew przeciwko buntowniczym klubom. To jednak nie wszystko.

Nowy start

UEFA w porozumieniu z Serie A, La Ligą oraz Premier League zagroziło już, że drużyny, które dołączą do Superligi zostaną wykluczone z innych rozgrywek. W grę wchodzi również wyrzucenie ze wszystkich krajowych gier.

„Dialy Mail” podaje, że nie oznaczałoby to z kolei końca dla tych zespołów. Według dziennikarzy brytyjskiej gazety „Big Six”, które deklaruje chęć dołączenia do Superligi, mogłoby wrócić do gry w Premier League. Najpierw jednak zostaliby zdegradowani do 5. ligi.

Prawdopodobnie sytuacja będzie analogiczna w przypadku Juventusu, Interu czy Milanu z Serie A oraz Realu, Barcelony i Atletico z La Liga. Póki co nie mamy jednak oficjalnych informacji. Sytuacja jest dynamiczna.

UEFA idzie na drogę sądową. Szykuje się wielki pozew przeciwko Superlidze

UEFA już od lat posiada niemalże monopol na europejską piłkę nożną. Pomysł stworzenia Superligi stanowi zatem dla organizacji potwarz. Właśnie z tego powodu szykowany jest ogromny pozew przeciwko klubom, które chcą zorganizowania nowych rozgrywek.

W niedzielę gruchnęła tona informacji o zaawansowanym stopniu przygotowań Superligi. Pojawiły się szczegóły na temat klubów-założycieli, wyglądu ligi oraz szczebla zarządzającego. O wszystkim pisaliśmy jednak w innych tekstach, które znajdziecie w linkach poniżej:

Superliga ogłoszona jeszcze w niedzielę?! Zaskakujące doniesienia mediów

Oficjalnie: Superliga wchodzi w życie! Poznaliśmy szczegóły rozgrywek

Ogromne kary

W niedzielę UEFA ekspresowo zareagowała na plany klubowych gigantów. W porozumieniu z władzami La Liga, Premier League oraz Serie A zagroziła, że uczestnicy Superligi zostaną wykluczeni ze wszystkich innych rozgrywek.

To jednak nie koniec. Organizacja szykuje się do wejścia na drogę prawną. W tym celu kancelaria prawna w Nyonie pracuje nad ogromnym pozwem skierowanym w stronę zbuntowanych drużyn. Mówi się nawet o kwocie rzędu 60 miliardów euro.

UEFA wie, że powstanie Superligi będzie stanowić poważny problem dla Ligi Mistrzów. Rozgrywanie meczów nowych rozgrywek odbywać ma się w środku tygodnia, a więc wtedy, kiedy są spotkania pucharowe UEFY.

Na razie nie wiadomo jeszcze, jak dalej potoczy się sytuacja. W piłce nastąpił jednak wielki rozłam, jakiego już od dawna nie doświadczyliśmy.

Michniewicz dostał czerwoną kartkę niesłusznie. Kamery wszystko nagrały [WIDEO]

W niedzielę Legia Warszawa zremisowała na własnym boisku z Cracovią (0-0). Czesław Michniewicz zobaczył w tym spotkaniu czerwoną kartkę. Trener gospodarzy został jednak ukarany bezpodstawnie, co udowodniły kamery rozmieszone na obiekcie.

Choć mistrzowie Polski wyraźnie przeważali w meczu z „Pasami” to finalnie nie udało się im potwierdzić wyższości. Legia zakończyła mecz z Cracovią bezbramkowym remisem. Mimo braku goli nie brakowało emocji. Jeszcze w pierwszej połowie na trybuny wyrzucono Czesława Michniewicza, a więc trenera gospodarzy.

Prowokacja

Po ostatnim gwizdku ukaranie szkoleniowca było tematem numer jeden. Sam zainteresowany na pomeczowej konferencji przyznał, że obie kartki były bezpodstawna. Michniewicz zapewnił, że nie czuje się winny, bo nie zrobił nic złego.

– Uważam, że pierwsza żółta kartka była niesłuszna. Nic złego się nie działo, rozmawiałem z Michałem Probierzem. Młody sędzia techniczny prowokował swoim zachowaniem i to on był przyczyną tego, że sytuacja się zaogniła. Na dzisiaj mogę tylko przeprosić, że nie mogłem być z drużyną, ale to sędzia był prowokatorem od samego początku – stwierdził szkoleniowiec mistrzów Polski.

Wersję Michniewicza potwierdził także Krzysztof Stanowski. Dziennikarz „Weszło!” zamieścił na Twitterze nagranie z murawy. Ujęło ono całą sytuację z pierwszą żółtą kartką dla trenera Legii. Jak się okazuje, winny całemu zamieszaniu był sędzia techniczny Patryk Gryckiewicz.

– To płaczek straszny, nasz nawet go nie dotknął – rzucił Michniewicz po jednej z akcji na murawie, po czym został szybko upomniany przez arbitra.

– Ostrzega mnie pan, ale za co? Rozmawiam sobie z trenerem. Ja pana też ostrzegam, niech pan odejdzie i nie przeszkadza. Chce pan być tutaj najważniejszy? – odpowiedział mu z kolei opiekun Legii.

Po kontrze Michniewicza Gryckiewicz opisał sytuację głównemu sędziemu. Ten z kolei ukarał po chwili szkoleniowca gospodarzy żółtym kartonikiem.

– Co pan sobie jaja robi? – nie dowierzał szkoleniowiec.

– To są żarty? Przecież rozmawiają ze sobą trener z trenerem. Ludzie, co wy robicie? – wtórował mu Kornad Paśniewski, kierownik Legii.

– Niepoważny gość. My rozmawiamy, a on zwraca uwagę. Debile. Nie do pana to mówię, do Konrada mówiłem – powiedział Paśniewskiemu Michniewicz.

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1383894033336979458

„To są jaja”

51-latek nie krył swojego oburzenia. Kiedy w grze pojawiła się chwila przerwy postanowił porozmawiać z Damianem Sylwestrzakiem, sędzią głównym meczu w Warszawie.

– Panie sędzio, proszę zareagować. Nic złego się nie dzieje, a facet cały czas przychodzi i prowokuje. Niech stanie sobie z tyłu i tyle. Panie sędzio, mogę pana prosić? Panie sędzio, nic się złego nie dzieje na tej ławce, a on stoi i cały czas prowokuje. Niech pan uspokoi tego człowieka – prosił Michniewicz.

Na nic zdały się jednak jego prośby. Po naradzie arbitrów prowadzący spotkanie Sylwestrzak wyrzucił Michniewicza z boiska, pokazując mu czerwoną kartkę.

– Przecież ja nic nie powiedziałem, panie sędzio. Kiedy? To są jaja. Dobrze, że to wszystko nagrywamy. Ja pierniczę, co za błazenada. Ja pier… – skwitował trener Legii.

Co ciekawe, po zakończeniu meczu Sylwestrzak zapoznał się z nagraniami całej sytuacji. Po wszystkim przeprosił Michniewicza za cały incydent.

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1383908044426285060

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.