Złota Piłka w rękach Speeda. Streamer zapytał Ronaldo, czy jest ojcem Cristiano [WIDEO]

 

Streamer znany pod pseudonimem „Speed” spotkał się z Luisem Nazario de Lima. Ronaldo pokazał mu w swoim domu Złotą Piłkę oraz odpowiedział na pytanie, czy jest ojcem Cristiano Ronaldo.




Speed w domu Ronaldo

Speed nie przestaje zaskakiwać. Streamer niedawno znalazł się na gali Złotej Piłki, gdzie szczekał po ogłoszeniu zwycięstwa Leo Messiego. Podczas tej samej uroczystości zagadywał do portugalskich piłkarzy Manchesteru City, podając się za ich rodaka.




FC Barcelona rozstanie się z Nike? Konkurencyjna firma robi podchody pod giganta [CZYTAJ]

Tym razem amerykański streamer udał się do domu Ronaldo Nazario. Podczas rozmowy przy stole internetowy twórca spytał legendarnego Brazylijczyka o to, czy jest ojcem Cristiano Ronaldo. Pytanie wywołało spory uśmiech u byłego piłkarza.

– Jesteś tatą Ronaldo? – zapytał Speed.

– Co masz na myśli? – odparł Brazylijczyk.

– Masz to samo nazwisko co Ronaldo, jesteś jego ojcem? – ponowił Amerykanin.

– Jestem tym pierwszym Ronaldo – odpowiedział.

– Dokładnie. Jesteś pierwszym Ronaldo, więc jesteś ojcem Ronaldo? – spytał twórca internetowy.

– On jest oryginalnym Ronaldo – usłyszał Speed od siedzącego obok przyjaciela 47-latka.

– Wiedziałem to! – podsumował Speed, który poszedł wyściskać Brazylijczyka.

Złota Piłka w rękach Speeda

Teraz internetowy twórca spotkał się z Luisem Nazario de Lima. Brazylijczyk pokazał mu w swoim domu Złotą Piłkę, dał mu ją nawet potrzymać, co wywołało wzruszenie streamera. Podczas prezentacji nagrody za plebiscyt wywiązała się dyskusja.




– Cristiano i Messi mają zdecydowanie więcej ode mnie, ale mam dwie takie – powiedział Ronaldo w kontekście nagród Złotej Piłki.

– Nie, Ronaldo ma więcej. Nie Messi. Okej? – zapytał Speed.

– Nie lubisz Messiego? – odparł 47-latek.

– Nie, nie lubię Messiego. Dlaczego? Bo jest niski i słaby. Ronaldo jest lepszy. No weź bracie, wiesz, że Cristiano Ronaldo jest lepszy. Jesteś ojcem Ronaldo, to Twój syn. Musisz go wspierać – powiedział streamer.

– Uwielbiam ich obu – odpowiedział Ronaldo, wywołując śmiech u Speeda z powodu dyplomatycznej odpowiedzi.




Speed jest wielkim fanem Cristiano Ronaldo. Amerykanin kilka miesięcy temu spełnił swoje marzenie i spotkał Portugalczyka po meczu reprezentacji z Bośnią i Hercegowiną. Wszystko udokumentowały kamery.

FC Barcelona rozstanie się z Nike? Konkurencyjna firma robi podchody pod giganta

Według medialnych doniesień współpraca Nike z FC Barceloną dobiega końca. „Más que pelotas” twierdzi, że w 2028 roku nowy kontrakt z Blaugraną może podpisać inny producent, Puma.




Rekordowe pieniądze?

Puma sponsoruje między innymi Manchester City, AC Milan, Borussię Dortmund, reprezentację Austrii, Szwajcarii i Czech. Niemiecka firma ma również umowę z Neymarem, Jackiem Grealishem, Kingsleyem Comanem, Christianem Pulisiciem i Kaiem Havertzem.




Tragiczne przeżycia polskiego piłkarza. „Pojechałem do Niemiec, żeby rozpoznać zwłoki” [CZYTAJ]

Puma wydaje na sponsoring City Group około 65 milionów rocznie. Ich umowa obowiązuje do 2029 roku. Według medialnych doniesień niemiecka firma miałaby wydać znacznie większe pieniądze na współpracę z FC Barceloną.




Według gazety „Sport” Nike kwota płacona Blaugranie wynosi między 105 mln euro a 155 mln euro za sezon. W rzeczywistości „tylko” 66 mln odpowiada dochodom ze sponsoringu.

Nowe doniesienia ws. sponsoringu przekazało „Más que pelotas”. Według wspomnianego źródła w Nike panuje niepokój ze względu na zaangażowanie Pumy. Marka ma jednak zabezpieczenie w postaci klauzuli, która nie pozwoli FC Barcelonie na łatwe rozwiązanie umowy, która obowiązuje do 2028 roku.




Władze Dumy Katalonii uważają, że klub powinien otrzymywać zdecydowanie więcej, niż przewiduje kontrakt z Nike. Barcelona ma pracować nad potencjalnym wyjściem z umowy. Według „Más que pelotas” klub miałby podjąć współpracę z Pumą od sezonu 2025/2026. Jeśli byłoby to możliwe, FC Barcelona rozważyłaby jeszcze wcześniejsze podpisanie umowy.

Źródło: Más que pelotas, Sport, blaugrana.pl

fot. fcbarcelona.com

Tragiczne przeżycia polskiego piłkarza. „Pojechałem do Niemiec, żeby rozpoznać zwłoki”

Michał Janota udzielił obszernego wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale. Były piłkarz Feyenoordu opowiedział o traumatycznych przeżyciach z 2015 roku.

Tragedia piłkarza

Michał Janota swego czasu był uznawany za jeden z największych polskich talentów. Dzisiaj piłkarz ma 33-lata i poszukuje klubu po rozwiązaniu kontraktu z Podbeskidziem Bielsko-Biała.




Podczas przerwy od regularnej gry były piłkarz Feyenoordu był gościem w podcaście Tomasza Ćwiąkały. 33-latek wypowiedział się tam na temat zdarzeń z przeszłości. Między innymi wspominał grze w młodzieżowym zespole Feyenoordu.

Przełomowe wieści ws. Bartosza Slisza! Zawodnik wybrał nowy klub. Wiadomo, ile może zarobić Legia [CZYTAJ]




W rozmowie pojawił się również czas na osobiste kwestie. Michał Janota opowiedział o tragedii rodzinnej, która dotknęła go w 2015 roku. 33-latek zdradził okoliczności śmierci jego brata, który był pracownikiem na statku.

Cała sytuacja miała miejsce niedługo po śmierci jego ojca. Wówczas Janota był piłkarzem Górnika Zabrze.




– Brat pływał na statku. Pamiętam, że trener Ojrzyński nie wziął mnie wtedy do osiemnastki meczowej. Oni pojechali, a ja rozmawiałem z bratem wieczorem. Coś przerywało, więc powiedziałem, że następnego dnia zadzwonię. Rano poszedłem do sklepu i dzwoni do mnie średni brat i mówi, że prawdopodobnie Krzysiek nie żyje. Ja blady, szybko w auto, zadzwoniłem do trenera i opowiedziałem, jaka jest sytuacja – powiedział 33-latek.

Podczas trasy piłkarz poinformował matkę oraz żonę brata o zaistniałym zdarzeniu. Dodatkowo Michał Janota musiał pojechać do Niemiec z bratem w celu identyfikacji.




– Pojechałem z bratem do Niemiec, żeby rozpoznać zwłoki. Ciało było spalone, więc nie chcieli go nam pokazać. Powiedzieli, że nie ma na to szans. Rozpoznałem brata, bo miał na sobie dres Feyenoordu. Spytali o to i powiedziałem, że to na pewno on. Potem był pogrzeb, wróciłem do Zabrza i robiłem swoje. Dla mnie piłka to była odskocznia w tamtym momencie i dużo mi pomogła. Ja też uważam, że psychicznie jestem mocny – podsumował Janota.

Źródło: Tomasz Ćwiąkała (YT)

Były piłkarz Premier League wpadł w finansowe tarapaty. Kilkanaście lat temu jego majątek wyceniano na 12 mln funtów

„The Sun” poinformowało o sytuacji byłego piłkarza Premier League. Emile Heskey, którego majątek wyceniano na 12 milionów funtów, stanął w obliczu bankructwa.




Zmiana poziomu życia

Emile Heskey zakończył piłkarską karierę w 2016 roku. Przed zawieszeniem butów na kołku bronił barw Leicester City, Liverpoolu, Birmingham, Wigan, Aston Villi, Boltonu czy australijskiego Newcastle.




Podczas przygody z piłką 45-latek uzbierał łącznie 516 spotkań w Premier League. Zanotował w tym czasie 110 trafień oraz 43 asysty. Były reprezentant Anglii po karierze pozostał przy futbolu.

Brazylijczyk w polskiej kadrze? To możliwe! Rozpoczął naukę języka polskiego [CZYTAJ]

Aktualnie jest dyrektorem ds. piłki nożnej w kobiecym zespole Leicester City. Pomaga również w młodzieżowych drużynach reprezentacji Anglii. Wszystko na papierze wygląda w porządku. Typowa kariera piłkarza i pozostanie w branży.




Okazuje się jednak, że Emile Heskey wpadł w poważne tarapaty. Według „The Sun” 45-latek ma problemy finansowe, mimo tego, że w 2009 roku jego majątek wyceniano na 12 mln funtów. Źródło twierdzi, że Heskey stoi aktualnie w obliczu bankructwa.

Według angielskiej prasy były piłkarz nie odprowadzał podatków, pracując w latach 2017-2020 jako specjalista ds. rozwoju piłki nożnej. Jego zadłużenie sięgnęło 92 tysięcy funtów. Sprawą zainteresowało się HMRC. Organizacja rządowa odpowiedzialna za zbieranie podatków założyła mu sprawę w sądzie, wcześniej karząc go grzywną w wysokości 42 tys. funtów.




Dziennik przekonuje, że jego bar, który prowadzi z żoną, został zamknięty z długami w wysokości 163 tys. funtów. HMRC ogłosiła pozew po tym, gdy opinia publiczna dowiedziała się, iż Heskey brał udział w programie inwestycyjnym dla celebrytów.

Źródło: The Sun

Marcin Bułka zdradził sposób na obronę karnych. „Myślę, że to jest klucz”

Marcin Bułka obronił dwa rzuty karne w serii jedenastek podczas pucharowego meczu OGC Nice z AJ Auxerre. Polak opowiedział o swoim sposobie na pokonanie strzelca w takiej sytuacji.




Zachwyceni Bułką

Marcin Bułka w sezonie 2023/2024 udowadnia, że jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze francuskiej. Podobną opinię wysnuwają tamtejsze media. Po ostatnim spotkaniu Pucharu Francji przeciwko AJ Auxerre dziennikarze wychwalali polskiego golkipera.




Wieczysta Kraków pozyskała kolejnego piłkarza z Ekstraklasy! Trzecioligowiec walczy o awans [CZYTAJ]

Przypomnijmy, że były piłkarz Paris Saint-Germain obronił dwa rzuty karne w serii jedenastek. Między innymi dzięki temu OGC Nice awansowało do kolejnej rundy Pucharu Francji. Po meczu Polak pochwalił się swoim sposobem na pokonanie strzelca.




– Do końca pozostaję na swojej linii, czekam, gdzie zwróci się strzelec. Chciałem trochę zareagować swoim refleksem, nie chciałem wcześniej przewidywać, bo dziś wiemy, że napastnicy czekają do ostatniej chwili, obserwują nas, więc nie chciałem zrobić niepotrzebnego kroku. Myślę, że to jest klucz – powiedział Bułka.

– Jako bramkarz staram się zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby odwrócić uwagę strzelca. Miałem pewność siebie, wspaniałą publiczność, która stała za mną i dała mi jeszcze większe wsparcie. Nie mieliśmy nic do stracenia i ostatecznie zwyciężyliśmy – dodał w rozmowie z dziennikarzami w strefie mieszanej po meczu.




Marcin Bułka zachował w tym sezonie 12 czystych kont. Jego umowa z OGC Nice obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Portal Transfermarkt.de wycenia 24-letniego Polaka na 15 mln euro.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Przełomowe doniesienia ws. Mbappe. „Niepewność dobiega końca. Osiągnął porozumienie z Realem”

Santi Aouna przekazał nowe informacje w sprawie przyszłości Kyliana Mbappe. Według doniesień dziennikarza portalu „footmercato.net” Francuz dogadał się z Realem Madryt i dołączy do nich w nowym sezonie.




Mbappe dogadał się z „Królewskimi”

Saga związana z przenosinami Kyliana Mbappe do Realu Madryt trwa od wielu lat. Temat transferu Francuza do stolicy Hiszpanii wracał praktycznie co pół roku. Teraz pojawiły się kolejne doniesienia.

Messi wygrał Złotą Piłkę przez korupcję PSG?! Lewandowski został okradziony? Potężne zarzuty [CZYTAJ]




– Niepewność dobiega końca. Z naszych informacji wynika, że ​​w ostatnich dniach Kylian Mbappé osiągnął porozumienie z Realem Madryt. Reprezentant Francji tym razem powiedział „tak”. Real Madryt zawsze był chętny do pozyskania Mbappe – czytamy w artykule Santiego Aouny.




Umowa Kyliana Mbappe z Paris Saint-Germain wygasa wraz z końcem czerwca 2024 roku. W związku z Prawem Bosmana Francuz od stycznia może negocjować umowę z innym klubem.




25-latek reprezentuje barwy ekipy z Paryża od 2017 roku. W tym czasie wystąpił w ich barwach 283 razy, notując przy tym 234 trafienia i 100 asyst. Portal transfermarkt.de wycenia Kyliana Mbappe na 180 mln euro.

Źródło: FootMercato

Arda Güler broni kolegi po najeździe tureckich kibiców. Krytykowali go, bo nie podał piłki talentowi

Real Madryt we wczorajszym wyjazdowym meczu Pucharu Króla pokonał Arandinę 1:3. Po spotkaniu Nico Paz przekonał się o sile zasięgów jego tureckiego kolegi, Ardy Gülera.




Wygrana i uspakajanie tureckich kibiców

Nico Paz podczas sobotniego meczu Arandiny z Realem Madryt miał dogodną okazję do podania tureckiemu talentowi Królewskich. Arda Güler nie otrzymał jednak futbolówki od swojego kolegi, co wywołało lawinę komentarzy na Instagramie 19-letniego Hiszpana.




Były rzecznik prasowy Górnika o realiach klubu. Propaganda, uprzykrzanie życia i Podolski jako wróg [CZYTAJ]

Pod jego przypiętym zdjęciem na tej platformie znajduje się już ponad 16 tysięcy komentarzy. Tureccy kibice krytykowali Nico Paza za jego zachowanie podczas wspomnianej sytuacji boiskowej. Sprawa stała się na tyle poważna, że zareagował sam Arda Güler.




– Uspokójcie się wszyscy – napisał Turek, podpisując zdjęcie z 19-latkiem.




Źródło: Twitter

Były rzecznik prasowy Górnika o realiach klubu. Propaganda, uprzykrzanie życia i Podolski jako wróg

 

Konrad Kołakowski udzielił wywiadu Jakubowi Białkowi z portalu „Weszło.com” (CAŁOŚĆ TUTAJ). Były rzecznik prasowy Górnika Zabrze opowiedział o fatalnych warunkach pracy w klubie z Roosevelta 81.




Kulisy pracy w Górniku Zabrze

Konrad Kołakowski pracował w Górniku Zabrze od marca 2021 roku do grudnia 2023 roku. W lipcu pierwszego roku pracy zaczął pełnić rolę rzecznika prasowego i kierownika marketingu. W rozmowie z portalem „Weszło.com” opowiedział o warunkach panujących w jego ukochanym klubie z miasta, w którym się urodził.

– Odszedłem z klubu przez podejście przełożonych, którzy nie mieli do mnie zaufania i snuli bezpostawne oskarżenia o to, że wynoszę informacje z klubu. Doprowadziło to do klimatu, którego nie dało się już wytrzymać – powiedział Kołakowski.

„Polej, Robercik” – Magda Linette rozpaliła Twittera. „6 stycznia tweeta roku napisać to trzeba umieć” [CZYTAJ]

Klub zarzucił byłemu rzecznikowi prasowemu wynoszenie informacji. Konrad Kołakowski ustosunkował się do tych zarzutów, opowiadając kulisy sprawy, po której został wezwany na dywanik.




– Małgorzata Mańka-Szulik miała udzielić w Canal+ wywiadu na płycie boiska. Rozmowa była umówiona już długo przed meczem. Początkowo studio miało znajdować się w rogu przy trybunie północnej, jednak ze względów technicznych i przez budowę czwartej trybuny na kilka godzin przed meczem przeniesiono studio blisko trybuny południowej, czyli Torcidy. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby sobie wyobrazić, co byłoby, gdyby pani prezydent wyszła przed trybunę Torcidy. Gwizdy, wyzwiska, przekleństwa, wiadomo – stwierdził.

– W ostatniej chwili, w obawie o zły wydźwięk płynący z trybun, podjęto słuszną decyzję, że to jednak nie jest dobry pomysł. O tym niedoszłym występie wiedziało bardzo niewielkie grono osób. Nigdzie tego nie ogłaszano. Ostatecznie do rozmowy poszedł prezes Matysek i wszystko było w porządku – dodał.

Po meczu grupa kibicowska Górnika Zabrze zarzuciła pani prezydent, że się schowała.




– Po przyjściu do pracy zostałem wezwany na dywanik. Oskarżono mnie prosto z mostu: – Wyniosłeś informację do Torcidy! To ty rozmawiasz z kibolami! Za to grozi odpowiedzialność karna! Powiedziałeś im o wywiadzie pani prezydent! Jak Boga kocham: nigdy niczego nie wyniosłem. Po pierwsze: ja w ogóle nie wiedziałem o zbyt wielu rzeczach. Przepływ informacji w klubie w zasadzie nie istniał. O wielu ważnych sprawach dowiadywałem się od dzwoniących po komentarz dziennikarzy. Tak było przykładowo z odwołaniem trenera Gaula czy prezesa Szymanka. Wszędzie huczało, dzwoniły telefony, dziennikarze mówili mi, co się dzieje, a ja z klubu nie dostawałem żadnych informacji. Po drugie: pracuję dla pracodawcy. Nie wyniósłbym niczego. Warto prześledzić wpisy Torcidy: nie jestem i nie byłem jej ulubieńcem. Jak rozmawiałem z Torcidą, to raczej o tym, kiedy jest trening – dodał.

– Nigdy nie przekazywałem tajnych informacji, a oskarżenia dostałem prosto w twarz. Broniłem się: – Ludzie, ja nikomu nic nie powiedziałem! O zmianie planów Mańki-Szulik względem telewizji dowiedziałem się zresztą na stadionie od osoby, która dużo słyszy. „Co, Szulikowa miała być na wywiadzie, a poszedł Matysek?”, zaczepiła mnie. Wielokrotnie zastanawiałem się, skąd niektórzy to wszystko wiedzą, którędy to wypływa. W klubie usłyszałem, że ode mnie – zdradził.

– Inna historia. Maj ubiegłego roku. Bundesliga Common Ground otwiera w Zabrzu boisko. To inicjatywa niemieckiej ligi, która wybiera sobie jakiś obiekcik na świecie, zwykle to osiedlowe boisko, i go remontuje za swoje pieniądze. Robili tak między fawelami w Rio de Janeiro czy na Manhattanie w Nowym Jorku. To zasługa tylko i wyłącznie Podolskiego. Zrobili małe, betonowe boisko pomiędzy blokami. Niby nic szczególnego, ale inicjatywa super. Do Zabrza przyjechała Bundesliga z całym aparatem medialnym. Poszło w świat. Przyjechało też „Four Four Two” z ogromnymi zasięgami na całym świecie. Zwiedzają Zabrze, ja chodzę z nimi i opowiadam, zjeżdżamy do kopalni, robimy z tego kapitalny event. Jaka narracja jest w mieście? „Podolski zrobił nam pod górkę. Bo teraz będzie, że to nie my, a Podolski buduje boiska w Zabrzu”. What the f**k? Zamiast powiedzieć: „Lukas, dzięki, super akcja, Zabrze i Bundesliga – jadymy durś!”, to są pretensje. O tyyy niedobry. Boiska nam otwierasz? Kopiesz pod nami dołki? – podsumował.




Były rzecznik Górnika Zabrze we wspomnianym wywiadzie opowiedział wiele innych historii. Również o tym, że klub uprzykrzał mu życie. Ponadto zdradził, iż Lukas Podolski jest traktowany jako wróg, a klubem rządzi sekta. Przekaz medialny nazwał propagandą. Całość w linku poniżej.

Źródło: Weszło

Lewandowski poza dziesiątką najlepszych sportowców w Polsce. Ukarany za afery i wyniki kadry? [REAKCJE]

Robert Lewandowski znalazł się poza dziesiątką w plebiscycie na najlepszego sportowca w Polsce. Według wielu kibiców i dziennikarzy miejsce napastnika na Gali Mistrzów Sportu było jednak zbyt odległe.




Ukarany za kadrę?

Robert Lewandowski co prawda nie miał najlepszego roku 2023, ale zapisał się w historii jako mistrz Hiszpanii i król strzelców. To jednak nie wystarczyło, aby kapitan reprezentacji Polski znalazł się w dziesiątce najlepszych sportowców w kraju. Pozycja Roberta Lewandowskiego w tegorocznej edycji zdziwiła wiele osób. Swój sprzeciw wobec takiego obrotu spraw napisało wielu dziennikarzy.




– Myślałem, że czasy. Gdy Roberta Lewandowskiego nie będzie w top 10 sportowca roku, nadejdą, gdy zakończy karierę – napisał Przemysław Langier z „Goal.pl”.

Pół roku i dosyć. Jordan Henderson chce uciec z Arabii Saudyjskiej [CZYTAJ]

https://twitter.com/plangier/status/1743717278514925755

– Brak Roberta Lewandowskiego w TOP 10 jest nieśmiesznym żartem. Szybko zatęsknimy za mistrzem Hiszpanii i królem strzelców jednej z najlepszych lig na świecie… – przyznał Jakub Kłyszejko z „TVP Sport”.

https://twitter.com/jakubklyszejko/status/1743722054333960544

Nieco szerzej na plebiscyt spojrzał Maciej Łuczak z „Meczyków”. Dziennikarz zasugerował, że Gala Mistrzów Sportu ma również wiele wspólnego z konkursem popularności. Nie można pominąć faktu, że wizerunek Roberta Lewandowskiego w ostatnich miesiącach nie był najlepszy. Wiele wskazuje na to, że jego pozycja w plebiscycie jest po prostu karą za afery PZPN-u i formę reprezentacji Polski.




– To oczywiste, że czysto sportowo Robert Lewandowski powinien się znaleźć w TOP 10, bo mistrzostwo Hiszpanii i tytuł króla strzelców to duża rzecz. To jednak nie jest obiektywny plebiscyt, a konkurs popularności i tu Lewandowski zaliczył ogromny regres. Ciągnąca się do wiosny afera premiowa, tragiczny rok w kadrze i różne inne wizerunkowe problemy – podsumował redaktor „Meczyków”.

https://twitter.com/maciejluczak/status/1743725816444293496




Pozostałe reakcje

https://twitter.com/michukolek/status/1743734284614058248

https://twitter.com/leszekmilewski/status/1743755674725617974

https://twitter.com/K_Stanowski/status/1743742670311223539

https://twitter.com/Polsport/status/1743735986889039886

https://twitter.com/KoltonRoman/status/1743737609669558781

„Lewy” w przeszłości trzykrotnie wygrywał wspomniany plebiscyt. Przez kilkanaście lat był w czołowej dziesiątce. Ostatni raz poza TOP 10 znalazł się w 2010 roku.

Źródło: Twitter

Dział medialny Swansea zmylił kibiców przybliżających zdjęcie kontraktu. Nietypowe zapisy w umowie [ZDJĘCIE]

Swansea AFC zatrudniło nowego szkoleniowca. Zazwyczaj przy ogłoszeniu menadżera kluby publikują jego zdjęcie z podpisem kontraktu. Nie inaczej było w przypadku Łabędzi. Zespół medialny przechytrzył jednak osoby, próbujące wyczytać dane z umowy szkoleniowca.




Zmylili kibiców

Kluby sportowe podczas ogłaszania zatrudnienia nowego trenera, piłkarza lub zwyczajnego przedłużenia kontraktu robią zdjęcie przy podpisie. Niejednokrotnie zdarzało się, że fani klubów po przybliżeniu kartki wyczytali pewne zapisy z umowy.

Swansea AFC zastosowało sprytną strategię, aby uniknąć tego typu sytuacji. Dział medialny klubu przygotował Luke’owi Williamsowi fałszywy kontrakt, którego treść została odsłonięta kibicom przybliżającym zdjęcie.




Królewski i Boniek toczą batalię na Twitterze. Szef Wisły przytoczył bolesny komentarz [CZYTAJ]




– Klubowy zespół medialny stworzył fałszywy kontrakt dla każdego, kto zdecydował się przybliżyć to zdjęcie. Doceniamy wysiłek, ale nie tym razem! Teraz wymienimy kilka fałszywych warunków, aby na fotografii wyglądało to jak prawdziwa umowa – napisali pracownicy na kartce.

– Jesteś teraz prawnym opiekunem klubowych maskotek: Cyrila oraz Cybil. Ponadto musisz zgodzić się na powitalny film z Luke’iem Skywalkerem oraz zapewniać przekąski dla całego zespołu medialnego podczas każdego wyjazdowego spotkania – dodali.




https://twitter.com/KchampK/status/1743310333538640106

Źródło: Twitter, Meczyki.pl

fot. Swansea/Twitter

Królewski i Boniek toczą batalię na Twitterze. Szef Wisły przytoczył bolesny komentarz

Jarosław Królewski i Zbigniew Boniek przerzucają się wpisami na Twitterze. Właściciel Wisły Kraków dał odpowiedź byłemu prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej.




Boniek kontra Królewski

Dwa lata temu Zbigniew Boniek skomentował działania Jarosława Królewskiego w Wiśle Kraków. Wówczas doświadczony działacz zarzucił prezesowi Białej Gwiazdy brak kompetencji do kierowania tak wielkim klubem.




Trener zachwyca się 19-letnim Polakiem, grającym w Serie A! Piękne słowa, wróży mu „wielką przyszłość” [CZYTAJ]

Jarosław Królewski odpowiedział byłemu prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej w wywiadzie dla „Meczyków”. Szef Wisły Kraków w mocnych słowach skomentował zachowanie Zbigniewa Bońka. 67-latek szybko odpowiedział na zaczepkę.




– Zero polemiki, kolego Jarosławie Królewski. Trzymam kciuki i życzę Wiśle Kraków awansu. Tylko musisz trochę lepiej pedałować na tym rowerze, bo na razie to Ci ciągle łańcuch spada – napisał.

Jarosław Królewski nie pozostał mu dłużny i wytknął Bońkowi cytat z Przeglądu Sportowego Onet. Dotyczy on przygody trenerskiej 67-latka z AS Bari.




– Debiut Bońka na ławce nie wypadł imponująco, a jego drużyna ostatecznie spadła do drugiej ligi. Prowadzony przez niego zespół zdobywał średnio 1,05 pkt na mecz. Boniek wytrzymał na stanowisku cały rok. Ostatecznie pod wodzą Bońka klub rozegrał 31 spotkań, wygrał zaledwie sześć z nich, przegrał 15 i 10 zremisował. W następnym sezonie Boniek prowadził drużynę AS Bari, grającą w Serie A. Zespół zakończył sezon na piętnastym miejscu i spadł do Serie B. Dziś nawet nie pamiętam, że trenowałem Bari. To tak jak z narzeczonymi – pamięta się ostatnią, nie pierwszą. Poza tym w sporcie nic nie osiągnie ten, kto rozmawia o przeszłości – Zbigniew Boniek – przytoczył.

https://twitter.com/BoniekZibi/status/1743364976989831447

Źródło: Twitter

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.