TVP Sport przyczepiło się do praw autorskich. Bezbłędna riposta Zagłębia Lubin

Zagłębie Lubin w jednym ze swoich wpisów na Twitterze wykorzystało nagranie ze skokiem Adama Małysza. W związku z naruszeniem praw autorskich TVP Sport poprosiło o usunięcie wpisu. Na reakcję Zagłębia nie trzeba było długo czekać.

W najbliższą niedzielę Zagłębie Lubin podejmie na własnym stadionie Lecha Poznań. Miedziowi liczą na pobicie rekordu frekwencji, który wynosi 12 721. Tym samym klub promuje akcję #RekordNaZagłębiu. Bilety na to wydarzenie nabyło już ponad 10 tysięcy kibiców! Z tej okazji w mediach społecznościowych Zagłębia pojawił się wpis, do którego załączono film ze słynnym skokiem Adama Małysza, po którym za głowę łapał się Apoloniusz Tajner. Wykorzystano fragment poniższego filmu.

Do wpisu Zagłębia Lubin przeczepiło się jednak TVP Sport. To właśnie ta stacja posiada prawa autorskie do wspomnianego filmu. Wykorzystanie fragmentu przez Zagłębie w swoim wpisie nie spodobało się TVP Sport, które poprosiło o jego usunięcie. Klub faktycznie usunął już wpis.

Na ripostę ze strony Zagłębia nie trzeba było długo czekać. Klub przerobił opublikowany wcześniej materiał tak, by nie wykorzystywać nagrania należącego do TVP Sport.

TVP Sport postanowiło pokazać swój „dystans” do całej sytuacji. Stacja odpowiedziała na nowy wpis Zagłębia, pisząc: „Szanujemy, jest pięknie, znowu najdalej”.

FC Heidenheim rozgromiło Al Ahli. „Jakość przeciwnika nie była tym, czego potrzebowaliśmy”

Niemiecki zespół FC Heidenheim rozgromił w sparingu Al Ahli 6:2. Po meczu głos zabrał trener Heidenheim. Szkoleniowiec był rozczarowany poziomem rywala, z jakim przyszło im się zmierzyć.

Tego lata saudyjskie kluby rozpoczęły transferową ofensywę. Gwiazdy europejskiego futbolu, kuszone ogromnymi pieniędzmi, przenoszą się na Bliski Wschód. Jednym z klubów, które zrobiły największe wzmocnienia, jest Al Ahli. Szeregi tego klubu zasilili już m.in. Riyad Mahrez, Allan Saint-Maximin, Edouard Mendy, czy Roberto Firmino.

W piątek z Al Ahli mecz towarzyski rozegrało FC Heidenheim. Niemiecki klub w zeszłym sezonie awansował do 1. Bundesligi. Pierwotnie mecz miał zostać rozegrany w systemie 2×60 minut, jednak z powodu ulewy został przerwany w po 90 minutach. Jak się okazało, sprowadzone gwiazdy do Al Ahli na niewiele się zdały. Spotkanie zakończyło się okazałym zwycięstwem Niemców 6:2.

Po meczu swojego niezadowolenia nie krył trener FC Heidenheim. Frank Schmidt przyznał, że jakość przeciwnika nie była taka, jakiej potrzebowali obecnie w przygotowaniach.

– Niestety ten mecz nie był takim sprawdzianem, na jaki liczyliśmy. Pod koniec boisko było całkowicie zalane, przez co nie można było rozegrać prawdziwego meczu – powiedział trener FC Heidenheim.

– Przede wszystkim jakość przeciwnika nie była tym, czego potrzebowaliśmy jako wyzwania. Dobrą rzeczą jest to, że zagramy tu kolejny mecz z cypryjskim Pafos. Mam nadzieję, że będzie to dla nas lepszy test – dodał Frank Schmidt.

Skrót meczu:


źródło: sport.pl, FC Heidenheim

Tomasz Hajto broni Mirosława Stasiaka. „Czy jest jakaś różnica, czy sprzedałeś jeden mecz czy dwa”?

Tomasz Hajto odniósł się do afery z Mirosławem Stasiakiem w roli głównej. Były reprezentant Polski stanął po stronie Stasiaka. Obaj panowie się ze sobą przyjaźnią.

Jednym z najgłośniejszych tematów w polskich mediach sportowych ostatnich tygodni była bez wątpienia afera związana z Mirosławem Stasiakiem. Dziennikarz Szymon Jadczak ujawnił, że Stasiak udał się wraz z reprezentacją Polski na mecz do Mołdawii. Jak się okazało, poleciał on na mecz jako osoba towarzysząca jednej z zaproszonych osób przez sponsora reprezentacji Polski, firmę Inszury.pl. Przypomnijmy, że Stasiak był skazany za ustawianie meczów.

W poniedziałek przy okazji konferencji gali Clout MMA wywiadu udzielił Tomasz Hajto. W rozmowie ze „sport.pl” były reprezentant Polski stanął po stronie swojego przyjaciela. Jak stwierdził, wokół tego tematu wynikła niepotrzebna gówno burza.

– Zrobiliśmy z tego gówno burzę, to jest moje prywatne zdanie. Ja się z Mirkiem przyjaźnię i się z nim będę przyjaźnił. Dla mnie to, co on robił za małolata, to… czy jest jakaś różnica, czy sprzedałeś jeden mecz czy dwa? Albo czy na dwa się złożyłeś? A my tak – jednego chełpimy, bo zrobił to tylko raz, a innego bo 10 razy. Dla mnie to jest bez różnicy – stwierdził Tomasz Hajto.

– Robimy jakąś aferę, ja nie wiem z czego. Chcemy przywalić po porażce prezesowi Kuleszy i z tego robimy jakąś aferę. Przypadek, przeprosili. Zajmijmy się naprawdę poważnymi problemami i kolejnymi meczami – dodał.

– Bardziej bym się zastanawiał, czy Santos dotrze do drużyny i czy my wygramy kolejne spotkanie, a nie nad tym czy leciał Stasiak. Bo to nie Stasiak przegrał mecz w Mołdawii. Ludzie, ja czegoś takiego to jeszcze nie widziałem – zakończył Hajto.

Marek Papszun ocenił transfery Rakowa Częstochowa. „Podniesiono jakość zespołu”

Marek Papszun nie jest już trenerem Rakowa Częstochowa. 48-latek pojawił się w studiu Canal+ Sport w roli eksperta, gdzie ocenił letnie okno transferowe w wykonaniu klubu Michała Świerczewskiego.

Tego lata doszło do relatywnie silnego wietrzenia szatni w Rakowie Częstochowa. Z klubem pożegnało się kilku podstawowych zawodników. W ich miejsce przyszli nowi, w głównej mierze lepsi piłkarze. Wzmocniono również rywalizację na kilku pozycjach, poszerzając tym samym kadrę. Do klubu przyszli m.in. John Yeboah, Sonny Kittel, czy też Łukasz Zwoliński.

Przed letnim oknem transferowym właściciel Rakowa Częstochowa zapowiadał, że klub nie będzie chciał wydać więcej niż 500 tysięcy euro. Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie inna. Na pozyskanie samego Johna Yeboaha klub wydał 1,5 miliona euro. Do tej kwestii ustosunkował się Marek Papszun. Były trener Rakowa podkreślił, że właściciel Rakowa mówił o tym, że klub nie będzie chciał wydać więcej niż pół miliona euro, a nie że tego nie uczyni.

– Nie wiem, czy do końca też to zostało dobrze zrozumiane. Z tego, co pamiętam, to były to słowa, że nie chcielibyśmy wydać więcej niż 500 tysięcy euro. Wyszło tak, że ciut więcej zostało wydane, ale to chyba dobrze. Nie chyba, a na pewno – stwierdził Marek Papszun.

Dokonując rachunku zysków i strat można odnieść wrażenie, że Raków wzmocnił się w letnim oknie transferowym. Tego samego zdania jest Marek Papszun. Były trener Rakowa stwierdził, że jakość zespołu została podniesiona.

– Już widać, że podniesiono jakość zespołu. Co za tym idzie, jest szansa rywalizować na trzech frontach, bo takie są założenia. Przede wszystkim Raków jest blisko grupy europejskich pucharów i to jest najistotniejsze w tym momencie – ocenił Marek Papszun.

Fabrizio Romano potwierdza. Polski talent dołączy do AC Milan

Gwiazda młodzieżowej reprezentacji Polski podczas EURO U-17 dołączy do AC Milan. Informację o transferze podał sam Fabrizio Romano.

W maju reprezentacja Polski do lat 17 zachwyciła kibiców na Mistrzostwach Europy. Biało-Czerwoni dotarli aż do półfinału. Poza świetnymi wynikami osoby śledzące poczynania naszej młodzieżówki były zachwycone stylem gry zespołu prowadzonego przez Marcina Włodarskiego. Jedną z głównych postaci polskiego zespołu był Mateusz Skoczylas. 16-latek w czterech meczach na EURO zdobył trzy bramki.

Mateusz Skoczylas ma niedługo zostać bohaterem transferu za granicę. Jak informuje Fabrizio Romano, 16-latek ma trafić do AC Milan! Transfer został już dogadany. Podpisanie kontraktu ma nastąpić w tym tygodniu.

Mateusz Skoczylas jest wychowankiem Zagłębia Lubin. Nie zdołał on jednak jeszcze zadebiutować w pierwszej drużynie. W ubiegłym sezonie występował w Centralnej Lidze Juniorów. Przed kilkoma dniami rozegrał pierwszy mecz w rezerwach Zagłębia w II lidze.

Bartosz Bereszyński może opuścić Sampdorię. Polak otrzymał ofertę z Bliskiego Wschodu

Jeszcze tego lata Bartosz Bereszyński może zmienić klub. Polski piłkarz miał otrzymać lukratywną propozycję z Bliskiego Wschodu.

Bartosz Bereszyński jest piłkarzem Sampdorii Genua od stycznia 2017 roku. Polak przeniósł się do Włoch z Legii Warszawa za 1,8 miliona euro. Jego obecny kontrakt obowiązuje do 2025 roku.

Ostatni sezon Bartosz Bereszyński dokończył w SSC Napoli. Polak został wypożyczony do Neapolu na rundę wiosenną. Mimo że nie był kluczową postacią neapolitańskiego klubu, to do swojej gabloty z trofeami dopisał mistrzostwo Włoch.

Zdecydowanie gorzej poszło jednak Sampdorii, która w ostatnim sezonie spadła z Serie A. W związku z tym klub musiał się pozbyć kilku dobrze zarabiających piłkarzy. I tak z klubem pożegnali się chociażby Filip Djuricic, Antonio Candreva, czy Jeison Murillo. Kolejny może być Bartosz Bereszyński.

Jak informuje portal SampNews24, Bartosz Bereszyński może zmienić klub jeszcze tego lata. Jak czytamy, Polak miał otrzymać propozycję z Bliskiego Wschodu. Oferty transferu nie otrzymała – póki co – Sampdoria. Można się domyślać, że chodzi o klub z Arabii Saudyjskiej lub z Kataru. Piłkarz ma analizować ofertę. Portal podkreśla, że Bartek jest mocno przywiązany do klubu.


źródło: SampNews24

Udany mecz Polaków w USA. Bramka i asysty Karola Świderskiego oraz Kamila Jóźwiaka [WIDEO]

Karol Świderski i Kamil Jóźwiak poprowadzili do zwycięstwa Charlotte FC. Wspólnie zdobyli jedną bramkę i trzy asysty.

Trwa północnoamerykański turniej Leagues Cup. Rozgrywki powstały w 2019 roku. Biorą w nich udział drużyny z MLS oraz meksykańskiej ekstraklasy. Pierwotnie w turnieju brało udział po 4 reprezentantów z obu lig. Od tego roku rozgrywki zostały jednak rozszerzone i uczestniczą w nich wszystkie zespoły z MLS i Liga MX.

Charlotte FC ma za sobą drugi mecz w Leagues Cup. Pierwszy został przez nich wygrany z FC Dallas po serii rzutów karnych. Z kolei minionej nocy zespół z trzema Polakami w kadrze pokonał meksykański Club Necaxa 4:1. Tym samym Charlotte FC awansowało do 1/16 turnieju.

Dużą rolę w ostatnim zwycięstwie Charlotte FC odegrało dwóch Polaków – Karol Świderski oraz Kamil Jóźwiak. Jan Sobociński przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych. Świderski zdobył bramkę, a do tego zanotował dwie asysty. Z kolei Jóźwiak asystował przy bramce rodaka.

Bramka na 1-0 (asysta Świderskiego):

Bramka na 2-0 (Gol Świderskiego, asysta Jóźwiaka):

Bramka na 3-0 (asysta Świderskiego):

Pogoń Szczecin traci swojego wychowanka. Kierunek? MLS!

Pogoń Szczecin poważnie się osłabi jeszcze podczas letniego okna transferowego. Jeden z klubów MLS wykupi Sebastiana Kowalczyka, o czym poinformował Tomasz Włodarczyk.

Sebastian Kowalczyk opuści Pogoń Szczecin jeszcze tego lata, informuje Tomasz Włodarczyk. 24-latek ma zostać piłkarzem amerykańskiego Houston Dynamo. Polak leci do Stanów Zjednoczonych, gdzie przejdzie testy medyczne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Kowalczyk podpisze 3,5 letni kontrakt. Pogoń ma zarobić na transferze kilkaset tysięcy euro oraz ewentualne bonusy.

Houston Dynamo zajmuje obecnie 9. miejsce w konferencji zachodniej MLS. W przeszłości klub ten dwukrotnie był mistrzem Stanów Zjednoczonych (2006 i 2007). Sebastian Kowalczyk zostanie pierwszym Polakiem w historii tego klubu.

Sebastian Kowalczyk jest wychowankiem Pogoni Szczecin. W seniorskim zespole rozegrał łącznie 186 oficjalnych meczów. Strzelił w nich 19 bramek i zanotował 22 asysty.

„Nie znałem jego kartoteki”. Cezary Kulesza odniósł się do afery z Mirosławem Stasiakiem

Cezary Kulesza odniósł się do ostatnich afer wokół PZPN w obszernym wywiadzie na łamach „Interii”. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej skomentował m.in. ostatni skandal z Mirosławem Stasiakiem w roli głównej. Kulesza odniósł się także do ewentualnej dymisji.

Głównym tematem w polskich mediach w ostatnich tygodniach bez wątpienia była afera związana z Mirosławem Stasiakiem. Dziennikarz Szymon Jadczak ujawnił, że skazany za korupcję Stasiak udał się wraz z reprezentacją Polski do Mołdawii na mecz z tamtejszą reprezentacją. PZPN w oficjalnych komunikatach przekazał, że nie wiedział o obecności na pokładzie samolotu osoby skazanej za korupcję. Tym samym pośrednio zrzucił winę na sponsorów, informując, iż Stasiak udał się do Mołdawii na zaproszenie jednego z nich. Ostatecznie firma Inszury.pl przyznała, że to od niej Stasiak otrzymał zaproszenie na mecz. Szambo jednak wybiło, co natychmiast pogorszyło atmosferę wokół reprezentacji, czy to wśród kibiców, czy wśród sponsorów.

Do całej sytuacji Cezary Kulesza odniósł się szerzej w rozmowie z „Interią”. Prezes PZPN przyznał, że federacja nie prowadziła procesu weryfikacji zaproszonych gości. Zapowiedział jednak, że dojdzie do zmian w tej kwestii.

– Powiem panu jaka jest prawda, nawet jeśli jest smutna. Jestem w PZPN od 11 lat, byłem na dziesiątkach takich wyjazdów. I wiem, że nigdy nie było procedur weryfikujących gości. Sponsorzy mieli prawo ich zapraszać, a PZPN ich nie prześwietlał. Wszystko opierało się na zaufaniu – wyjawił Cezary Kulesza.

– Gdyby więc istniały procedury, a ktoś by ich nie dopełnił, to wyciągnąłbym wobec takiej osoby konsekwencje. Ale procedur nie było – chociaż jak widzimy, powinny. Dlatego podjąłem decyzję, że ta kwestia się zmieni i od teraz przed każdym wylotem będziemy weryfikować listę pasażerów – uzupełnił.

W rozmowie z „Interią” Cezary Kulesza przyznał, że nie znał kartoteki Mirosława Stasiaka. Z jego słów można wywnioskować, że wcześniej panowie nie mieli ze sobą bliskiego kontaktu. Kulesza przyznał, że nazwisko Stasiaka co najwyżej kojarzył.

– Nie znałem jego kartoteki – przyznał Cezary Kulesza.

– Kojarzyłem to nazwisko z tekstów o właścicielu klubu, który sam wstawiał się do składu. Ale na Boga, to było prawie 20 lat temu! Później posprawdzałem sobie co nieco na temat tego pana – powiedział prezes PZPN.

W ostatnich tygodniach na Cezarego Kuleszę wylała się ogromna fala krytyki. Pojawiły się głosy, że prezes być może powinien podać się do dymisji. Jak jednak przyznał, wcale o tym nie myśli.

– Dlaczego miałbym ją rozważać? To absurdalne pytanie. Mamy rekordowy budżet? Mamy. Organizujemy imprezy międzynarodowe? Organizujemy. Zatrudniamy dobrych trenerów? Tak. Podczas tych dwóch lat już trzy reprezentacje młodzieżowe awansowały na mistrzostwa Europy. Pojechaliśmy też na mundial, wyszliśmy tam z grupy. A na końcu media piszą o mnie głupoty, bo to się lepiej sprzedaje – powiedział Kulesza.


źródło: interia

Przemysław Frankowski podjął decyzję. Podpisał kontrakt do 2028 roku

Przemysław Frankowski pozostaje w RC Lens. Reprezentant Polski podpisał nowy kontrakt do 2028 roku.

RC Lens sięgnęło pod Przemysława Frankowskiego w sierpniu 2021 roku. Reprezentant Polski przeniósł się do Francji ze Stanów Zjednoczonych. Jego poprzednim klubem było Chicago Fire. Francuzi zapłacili Amerykanom za transfer 2,3 miliona euro.

Od samego początku Przemysław Frankowski stał się podstawową postacią RC Lens. Ostatni sezon był jednak wybitny w jego wykonaniu. Zespół Polaka został wicemistrzem Francji. Sam Frankowski był jednym z najlepszych piłkarze w Ligue 1. Według „L’Equipe” 28-latek był drugim najlepszym piłkarzem ligi wg średnich not meczowych zaraz po Leo Messim.

RC Lens nagrodziło Przemysława Frankowskiego nowym kontraktem. Obie strony przedłużyły ze sobą współpracę. Podpisany ostatnio kontrakt jest ważny do 2028 roku.

Przy okazji przedłużenia kontraktu głos zabrał dyrektor RC Lens. Przyznał on, że Polak stał się kluczową postacią dla całej grupy.

– Ten podpis jest nagrodą, ale także oznaką zaufania do elementu, który stał się niezbędny dla równowagi grupy, zarówno na boisku, jak i w szatni – powiedział dyrektor RC Lens.


fot. RC Lens
źródło: RC Lens, Trójkolorowa Piłka

Pierwsze mecze polskich klubów w Q2 Ligi Konferencji za nami. Wyliczono ich szanse na awans do III rundy

Wczoraj polskie kluby rozegrały pierwsze mecze w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Pogoń i Lech są niemal pewne awansu do III rundy. Nieco mniejsze szanse daje się Legii, która – pomimo wczorajszego remisu – pozostaje faworytem do awansu.

Polskie kluby rozpoczęły walkę o fazę grupową Ligi Konferencji w sezonie 2023/2024. W tym sezonie w tych rozgrywkach Polskę reprezentują Legia Warszawa, Lech Poznań i Pogoń Szczecin. Dodatkowo w eliminacjach Ligi Mistrzów uczestniczy Raków Częstochowa.

W czwartek polskie kluby odnotowały dwa zwycięstwa i jeden remis w eliminacjach Ligi Konferencji. Lech Poznań pokonał u siebie Żalgiris Kowno 3:1. Pogoń Szczecin pokonała na wyjeździe Linfield FC 5:2. Natomiast Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe z Ordabasy Szymkent 2:2.

Po wczorajszych meczach szanse na awans do III rundy wyliczył Piotr Klimek. Niemal pewne awansu są Pogoń i Lech. Szczecinianie – według szacunków – mają 99,9% szans na awans do III rundy. Poznaniacy mają 99,4% szans na wyeliminowanie Żalgirisu. Po remisie w pierwszym meczu Legii daje się 86,9% szans na awans do kolejnej rundy.

Piotr Klimek wyliczył również prawdopodobieństwo awansu do fazy grupowej. Obecnie największe szanse ma na to Lech Poznań – 44,4%. Dużo mniej szans daje się Legii, bo 15,4%. W przypadku Pogoni szansa na awans do fazy grupowej to 10,3%.


fot. Kacper Polaczyk/Polczyk FOTO

Przemysław Frankowski wrócił do meczu z Mołdawią. „Do dzisiaj nie rozumiem tego”

Porażka reprezentacji Polski z reprezentacją Mołdawii wciąż pozostaje w głowach polskich kibiców. Do czerwcowej kompromitacji wrócił reprezentant Polski, Przemysław Frankowski. Pomimo upływu czasu dalej nie rozumie tego, co się tam wydarzyło.

W czerwcu reprezentacja Polski mierzyła się z reprezentacją Mołdawii w eliminacjach EURO 2024. Po pierwszej połowie Biało-Czerwoni, zgodnie z oczekiwaniami, prowadzili 2:0. To co jednak wydarzyło się w drugiej połowie, jest niewytłumaczalne. Polacy wypuścili prowadzenie z rąk. Mołdawianie strzelili w sumie trzy bramki i ostatecznie wygrali 3:2.

To co wydarzyło się w meczu z Mołdawią było ogromnym szokiem dla polskich kibiców. Ciężko było zrozumieć to, jak po dobrej pierwszej połowie po przerwie zobaczyliśmy całkowicie inny zespół. Porażki nie jest w stanie zrozumieć Przemysław Frankowski. 28-latek rozegrał w tamtym meczu 63 minuty, zszedł z boiska przy stanie 2:1. Teraz udzielił wywiadu portalowi „sport.pl”.

– Już trochę czasu minęło od tego meczu i człowiek do teraz tak naprawdę tego nie wie (co się stało – przyp. red.). Mieliśmy 2:0 po pierwszej połowie, w której wszystko nam się układało i graliśmy naprawdę dobrą piłkę. Wyszliśmy na drugą część spotkania i stało się to, co się stało – skomentował Przemysław Frankowski.

– Do dzisiaj nie rozumiem tego. Wiadomo, że przydarzyły się błędy indywidualne i Mołdawia praktycznie wszystkie wykorzystała, strzelając trzy gole – dodał.

– Trzeba przyjąć to na klatę. Żadne słowa tu niczego już nie zmienią – zakończył reprezentant Polski.

Po trzech rozegranych meczach sytuacji reprezentacji Polski w grupie eliminacyjnej nie jest zbyt kolorowa. Biało-Czerwoni wyprzedzają jedynie Wyspy Owcze. Do miejsca dającego awans na EURO 2024 Polacy tracą trzy punkty. Sprawa awansu wciąż jednak pozostaje otwarta, a wszystko leży w rękach Polaków.

– Nie ma innej możliwości – teraz trzeba każdy mecz wygrać i mamy na tyle jakości, żeby to zrobić. Najważniejsze będzie to, żeby do każdego meczu podchodzić z odpowiednią mentalnością – skomentował Frankowski.

Po porażce część krytyki spadła na Fernando Santosa. Za selekcjonerem stanął jednak Przemysław Frankowski. Stwierdził, że selekcjoner nie miał bezpośredniego wpływu na to, że piłkarze tak łatwo oddali prowadzenie z niżej notowanym rywalem.

– Trzeba otwarcie powiedzieć – co może zrobić trener, gdy tak zaczynamy mecz, jak w Pradze? Co może zrobić trener, gdy w taki sposób oddajemy dwubramkowe prowadzenie, jak w Kiszyniowie? Trener stoi z boku, za linią końcową, a to my piłkarze daliśmy ciała, zawiedliśmy. Trener może nas bronić, ale każdy z nas i wszyscy wokół muszą zdawać sobie sprawę, czyja to jest tak naprawdę wina – stwierdził Przemysław Frankowski.


źródło: sport.pl

To nie koniec transferów do Rakowa Częstochowa. Klub chce wzmocnić jeszcze jedną pozycję

Raków Częstochowa dokonał wielu wzmocnień podczas letniego okna transferowego. Na tym jednak nie koniec. Klub chce wzmocnić jeszcze pozycję napastnika.

Podczas letniego okna transferowego doszło do dużego wietrzenia szatni w Rakowie Częstochowa. Z klubem pożegnało się kilku zawodników, którzy do tej pory byli podstawowymi zawodnikami. Mimo wszystko Raków się tego lata wzmocnił, przeprowadzając kilka naprawdę głośnych transferów.

Jeśli chodzi o transfery wychodzące to z Rakowem pożegnało się trzech podstawowych do tej pory piłkarzy. Mowa o Patryku Kunie, Vladislavsie Gutkovskisie i Tomasu Petrasku. Z klubu odszedł również Sebastian Musiolik. Wypożyczeni zostali m.in. Kacper Trelowski, Xavier Dziekoński, czy też Wiktor Długosz.

W przypadku transferów do klubu Raków zakontraktował kilku uznanych zawodników. Najgłośniejsze transfery to przede wszystkim Sonny Kittel i John Yeboah. Kluczową postacią od samego początku sezonu wydaje się także Łukasz Zwoliński. Wykupiony z AEK Ateny został Stratos Svarnas, który wcześniej był do Rakowa jedynie wypożyczony. Ponadto kadrę Rakowa wzmocnili m.in. Adnan Kovacević, czy Kamil Pestka. Na tym jednak transfery Medalików się nie kończą.

Raków dokonał wzmocnień na kilku pozycjach. Jak jednak przyznaje Wojciech Cygan, klub rozważa jeszcze kupno napastnika.

– Jeżeli chodzi o napastnika, to też nie jest wielka sensacja, że po wczorajszym transferze lewego wahadłowego, to tak naprawdę zostaje ta pozycja, o której myślimy, żeby ją wzmocnić – wyznał Wojciech Cygan.

– Wiemy doskonale, że jest „Piasek”, jest Łukasz Zwoliński, jest młody Tomek Walczak. Tutaj być może pojawi się jeszcze ktoś. Natomiast to nie jest jeszcze ten moment, żebyśmy mogli tu mówić o personaliach – dodał przedstawiciel Rakowa Częstochowa.

Fatalna sprzedaż biletów na mecz Polska-Wyspy Owcze. PZPN ma problem?

Wyniki sprzedaży biletów na mecz Polska-Wyspy Owcze nie rzucają na kolana. Wstępne szacunki odnośnie sprzedanych wejściówek przekazał portal „goal.pl”.

Najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski odbędzie się we wrześniu. Wówczas Polacy rozegrają dwa mecze w eliminacjach EURO 2024. Najpierw czeka ich domowy mecz z Wyspami Owczymi. Następnie rozegrają wyjazdowy pojedynek z Albanią.

W piątek 21 lipca ruszyła otwarta sprzedaż biletów na mecz Polska-Wyspy Owcze. Pomimo ostatnich afer, kompromitującej porażki z Mołdawią i niezbyt atrakcyjnego rywala PZPN nie postanowił obniżać cen wejściówek. Najdroższe kosztują nawet 240 złotych.

Pierwsze wyniki sprzedaży nieoficjalnie opublikował portal „goal.pl”. Jak się dowiadujemy, do tej pory sprzedano około 10 tysięcy biletów, co jest fatalnym wynikiem. Wcześniej wejściówki sprzedawały się w mgnieniu oka, gdyż „koniki” masowo kupowały bilety, by następnie sprzedać je po zawyżonej cenie. Teraz gdy popyt na mecz reprezentacji mocno spadł, „koniki” nie widzą interesu w tym, by wykupować wejściówki. W związku z popsutą atmosferą wokół reprezentacji kibice także niezbyt ochoczo wykupują bilety.

– W PZPN słyszymy, że do tej pory sprzedało się ok. 10 tys. biletów na mecz z Wyspami Owczymi – pisze Przemysław Langier na „goal.pl”.

– To fatalny wynik, bo przecież żywo pamiętamy dwie całkiem świeże “afery” biletowe, gdy zarówno w przypadku domowego meczu z Chile przed wylotem do Kataru, jak i tego z Czechami w Pradze, wszystkie wejściówki rozeszły się w ciągu chwili, za co przede wszystkim były odpowiedzialne “koniki” – czytamy.

– Porównując liczby dostępnych miejsc z chwili publikacji tekstu i z piątku, właściwie nie ma żadnych zmian – wciąż mówimy o wolnych biletach idących w tysiące – czytamy dalej.


Fot. Kacper Polaczyk / 058sport.pl
źródło: goal.pl

Piłkarze chcą zwolnienia Fernando Santosa? „Niezbyt przypadł im do gustu”

Jeden z dziennikarzy opublikował relatywnie zaskakujące informacje. Według relacji Dawida Szymczaka reprezentanci Polski mieli dyskutować między sobą, że potencjalne odejście Fernando Santosa wyszłoby na dobre.

Ostatnia niedziela przebiegła pod znakiem ewentualne odejścia Fernando Santosa. Saudyjskie media podały informację, jakoby portugalski trener miał objąć jeden z klubów z Arabii Saudyjskiej. Temat szybko rozgrzał do czerwoności polskich kibiców. Kuriozalny komunikat wydał PZPN, który stwierdził, że nic nie wie o chęci zmiany pracy przez Santosa. Chwilę później rzecznik prasowy PZPN przekazał, że nie może skontaktować się z Portugalczykiem. Po kilku godzinach przedstawicielom polskiej federacji udało skontaktować się z samym Santosem, by potwierdzić, że ten faktycznie nie ma zamiaru odchodzić z PZPN.

Kilkunastogodzinną sagę związaną z Fernando Santosem mieli uważnie śledzić piłkarze reprezentacji Polski, tak relacjonuje Dawid Szymczak. Dziennikarz „sport.pl” przekazał, że reprezentanci Polski wewnątrz grupy mieli stwierdzić, że odejście Portugalczyka byłoby dobrym rozwiązaniem. Tuż po porażce z Mołdawią wśród piłkarzy miała panować narracja, że trener nie przypadł im do gustu.

– Przebieg całej sprawy śledzili również piłkarze, którzy, jak wynika z naszych informacji, komentowali między sobą, że odejście Santosa byłoby najlepsze dla wszystkich – napisał Dawid Szymczak.

– Rozczarowujące wyniki – to jedno. Już świeżo po czerwcowym zgrupowaniu, zakończonym wstydliwą porażką 2:3 w Kiszyniowie, pojawiały się przecieki, że selekcjoner niezbyt przypadł im do gustu. Chodzi o jego styl bycia – małomówność i nieschodzący z twarzy smutek – czytamy.


źródło: sport.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.