Ogromne zniszczenia po Wielkich Derbach Śląska. Zdewastowane toalety, wyrwane drzwi i wiele więcej

Po Wielkich Derbach Śląska doszło do ogromnych zniszczeń w sektorze gości. O stratach poinformował gospodarz meczu, Ruch Chorzów.

Za nami 123. Wielkie Derby Śląska między Ruchem Chorzów a Górnikiem Zabrze. Tym razem zwycięsko z derbowego pojedynku wyszli piłkarze z Zabrza. Lukas Podolski i spółka odnieśli zwycięstwo na wyjeździe wynikiem 2:1. Derbowe starcie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem kibiców. Na trybunach Stadionu Śląskiego zasiadło ponad 38 tysięcy osób.

Niestety, wielkie piłkarskie święto nie przebiegło bez negatywnych wydarzeń. Pomimo zwycięstwa kibice Górnika Zabrze postanowili zdemolować infrastrukturę na Stadionie Śląskim. Trwa szacowanie strat. Komunikat w tej sprawie wydał Ruch Chorzów.

Jak czytamy w komunikacie Ruchu Chorzów, do największych zniszczeń doszło w sektorze gości. Zniszczone zostały toalety. W łazienkach zostały wyrwane drzwi, kabiny WC, grzejniki, a nawet kafelki ze ścian. Doszło nawet do ataku na serwerownię, do której wejście zostało wyłamane. A w środku serwerowni zostały powyrywane kable. Nie wiadomo, jakie będą koszty poniesionych straty. Klub planuje pociągnąć to odpowiedzialności sprawców tej rozróby.

–  Trwa szacowanie strat, ale już teraz pewnym jest, iż będą to niebagatelne kwoty, których pokrycia będziemy oczekiwać od sprawców jako organizator imprezy masowej, zgodnie z literami prawa powszechnego i związkowego – czytamy.

https://twitter.com/RuchChorzow1920/status/1769362262521717066


źródło: ruch chorzów

fot. Ruch Chorzów

Josue z bramką dla Legii! Portugalczyk uciszył trybunę prasową [WIDEO]

Josue wyprowadził Legię Warszawa na prowadzenie w meczu z Piastem Gliwice. Po zdobytej bramce Portugalczyk wykonał w stronę trybun gest „uciszenia”. Swój gest wykonał tuż przed trybuną prasową.

W niedzielne popołudnie Legia Warszawa mierzyła się na własnym stadionie z Piastem Gliwice. Pierwsi na prowadzenie w tym meczu wyszli gospodarze. Pierwszą bramkę dla Legii zdobył Josue. Portugalczyk popisał się fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego.




https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1769409500434313481

Tuż po zdobyciu bramki Josue pobiegł w kierunku trybun. Wykonał przy tym gest „uciszania”. Według opinii wielu osób gest Portugalczyka był skierowany do dziennikarzy. W ostatnich tygodniach wiele osób kwestionowało dyspozycję Josue. W mediach pojawiła się ostatnio także plotka o tym, że Legia nie będzie chciała przedłużyć kontraktu ze swoim kapitanem.

https://twitter.com/samszczygielski/status/1769406333130883225?t=AgZS5UtQUqpTO5WZcEzQTA




Josue wykonał swój gest tuż przed trybuną prasową. W związku z ostatnimi wydarzeniami z pewnością nie było to przypadkowe. Fotoreporter WP Sportowe Fakty, Mateusz Czarnecki, uwiecznił ten moment zdjęciem, które wrzucił na Twittera.

https://twitter.com/CzarneckiMat/status/1769413705328914625

Nietypowa kontuzja Harry’ego Kane’a. Anglik uderzył w słupek [WIDEO]

Harry Kane nabawił się urazu podczas sobotniego meczu Bundesligi przeciwko Darmstadt. Anglik musiał opuścić boisko po tym, jak uderzył w słupek.

W sobotnie popołudnie Bayern Monachium mierzył się na wyjeździe z Darmstadt. Zgodnie z oczekiwaniami Bawarczycy odnieśli zwycięstwo, wygrywając wynikiem 5:2. Tym samym Bayern wciąż pozostaje w walce o mistrzostwo Niemiec, choć strata do Bayeru jest już dość duża.




O koronę króla strzelców w tym sezonie walczy Harry Kane. Co więcej, Anglik jest na dobrej drodze do tego, by pobić rekord Roberta Lewandowskiego w liczbie zdobytych bramek w jednym sezonie Bundesligi. Anglik ma na swoim koncie już 31 goli. Dziś zanotował jedno trafienie w meczu z Darmstadt. Do końca sezonu pozostało już tylko 8 kolejek.

Harry Kane nie zdołał jednak dokończyć dzisiejszego spotkania. 30-latek został zmieniony w 82. minucie meczu. Chwilę wcześniej Kane nabawił się urazu. W jaki sposób? A no w bardzo nietypowy. Chcąc dobić piłkę do pustej bramki, Harry Kane uderzył w słupek. Zdołał opuścić boisko o własnych siłach.

Podczas pomeczowej konferencji prasowej głos w sprawie stanu zdrowia Kane’a zabrał Thomas Tuchel. Trener Bayernu przekazał wszystkim, że jego podopieczny skręcił kostkę podczas ataku na piłkę. Kontuzjowane miejsce okładał lodem. Póki co w klubie nie wiedzą jeszcze, na ile poważny jest to uraz.




Zdobył mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław. Zagra w B Klasie

Nowym zawodnikiem B Klasowej Sparty Będkowo został Cristian Omar Diaz. Argentyńczyk w sezonie 2011/2012 zdobył mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław.

Cristian Omar Diaz trafił do Polski latem 2010 roku. Zasilił wówczas szeregi Śląska Wrocław. Z Wojskowymi zdobył mistrzostwo Polski w sezonie 2011/2012. Jego przygoda w Śląsku zakończyła się w 2013 roku. Przez blisko 3 lata rozegrał w barwach Śląska 68 oficjalnych meczów. Zdobył w nich 18 bramek i zanotował 9 asyst.

Po zakończeniu przygody w Śląsku Wrocław Cristian Omar Diaz opuścił nie tylko Polskę, ale i Europę. Najpierw grał w Boliwii, a następnie w rodzimej Argentynie oraz na Dominikanie. Od lipca 2021 roku Argentyńczyk nie grał w profesjonalnym klubie.




Profesjonalna kariera odjechała już 37-letniemu napastnikowi. Mimo to nie postanowił na dobre rozstawać się z grą w piłkę. Jak się okazuje, Cristian Diaz wrócił do Polski. Będzie on grał w barwach B Klasowej Sparty Będkowo. Informacja została podana na oficjalnym fanpage’u klubu.

– Środkowy napastnik dzięki swojemu doświadczeniu będzie idealnym dopełnieniem naszej drużyny w drodze po upragniony awans i pomoże rozwinąć skrzydła pozostałym zawodnikom. Cristian wspomoże nasz klub nie tylko grą. Dzięki swojej wiedzy pomoże w rozwoju długofalowego projektu o którym wkrótce napiszemy więcej – czytamy.




Sparta Będkowo występuje obecnie na poziomie B Klasy, rozgrywając mecze w drugiej grupie wrocławskiej. Po rundzie jesiennej Sparta zajmuje drugie miejsce w ligowej tabeli. Do lidera nowy zespół Cristiana Omara Diaza traci zaledwie 2 punkty.

„W mojej reprezentacji Milik miałby zawsze miejsce”. Zbigniew Boniek komentuje powołania

Czwartkowego wieczoru poznaliśmy kadrę reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie. Wśród powołanych zabrakło Arkadiusza Milika, co zdziwiło Zbigniewa Bońka. Były prezes PZPN w rozmowie z „Polsatem Sport” stwierdził, że w jego reprezentacji Milik zawsze byłby pewny powołania.

Już w przyszłym tygodniu rozpocznie się zgrupowanie reprezentacji Polski, podczas którego Polacy rozegrają baraże o awans na Mistrzostwa Europy 2024. Już w czwartek Biało-Czerwoni zagrają z Estonią. W przypadku wygranej w meczu o awans na EURO 2024 Polacy zagrają ze zwycięzcą meczu Walia-Finlandia.




Od kilku tygodni jednym z tematów przewodnich w polskiej piłce były powołania na marcowe zgrupowanie. W końcu się ich doczekaliśmy. W czwartkowy wieczór Michał Probierz ogłosił 27-osobową kadrę na nadchodzące mecze. Tym razem obyło się bez większych niespodzianek. Jeśli chcielibyśmy szukać największych nieobecnych, można by wskazać wówczas takich piłkarzy jak Arkadiusz Milik, czy Karol Linetty.




Wybory Michała Probierza na łamach „Polsatu Sport” skomentował Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN był zaskoczony brakiem Arkadiusza Milika. Wszak jesienią był on jeszcze w kadrze Michała Probierza. Zbigniew Boniek stwierdził, że Arkadiusza Milika w swojej kadrze widziałby zawsze.

– Oczywiście, że brak Arka na liście mnie zaskoczył i to bardzo mocno. Wbrew pozorom, ten ruch Michała Probierza ma spore konsekwencje. Na pewno o braku Milika będzie sporo mówiła drużyna. Jest to też wielki cios dla samego Arka, który się dobrze czuje i gra często w Juventusie – skomentował Zbigniew Boniek.

– Taka jest jednak decyzja trenera, on ma do niej prawo. W mojej reprezentacji Milik miałby zawsze miejsce, tym bardziej, że potrzebujemy bramek – dodał.

– Michał podjął inną decyzję, trzeba ją uszanować. To on jest selekcjonerem – zakończył.


źródło: polsat sport

Kuriozalna sytuacja w Lidze Europy. Piłkarz cieszył się z anulowanej żółtej kartki, wtem… [WIDEO]

Do niezwykle komicznej sytuacji doszło w meczu Ligi Europy między Bayerem a Karabachem. Sędzia anulował żółtą kartkę dla zawodnika azerskiego zespołu. Ten z radości chciał przybić piątkę sędziemu. Wtem arbiter pokazał czerwoną kartkę.




W 1/8 finału Ligi Europy Bayer Leverkusen trafił na Karabach Agdam. Pierwsze spotkanie rozgrywane w Azerbejdżanie niespodziewanie zakończyło się remisem 2:2, a Karabach prowadził już nawet 2:0! W rewanżu Bayer także nie miał lekko. Karabach ponownie prowadził 2:0. W końcówce meczu drużynie Xabiego Alonso udało się jednak odwrócić losy meczu i wygrać go 3:2 po dwóch bramkach w doliczonym czasie gry. Bayer awansował do ćwierćfinału!

Ogromny wpływ na przebieg meczu bez wątpienia miała sytuacja z drugiej połowy gry. Wychodzącego do sytuacji sam na sam z bramkarzem Frimponga w nieprzepisowy sposób zatrzymał Elvin Cafarquliyev. Pierwotnie sędzia ukarał go żółtą kartką. Po interwencji systemu VAR arbiter postanowił zmienić decyzję i ukarać gracza Karabachu czerwoną kartką.




W całej tej sytuacji nie byłoby nic nadzwyczajnego, wszak co jakiś czas takie zdarzenia mają miejsce. Niezwykle komicznie wyglądała jednak reakcja piłkarza Karabachu. Po anulowaniu żółtej kartki, nie wiedział on jeszcze, co go czeka. Z radości chciał przybić piątkę sędziemu. Ten jednak miał inny zamiar i ukarał go czerwoną kartką.

https://twitter.com/viaplaysportpl/status/1768388061522509992?fbclid=IwAR0bexgDkFjtaidjuEwJTs_wGrNCNmkmyVsjwuQx-ojA_KCNSOVf-JLPwNg

Kibice Brighton odpowiedzieli na baner kibiców Romy sprzed tygodnia. „Totti kocha pizzę z ananasem”

Kibice Brighton odpowiedzieli na zeszłotygodniowy baner kibiców AS Romy. Włosi obrazili Królową. Z kolei Anglicy nawiązali do Francesco Tottiego.

Brighton & Hove Albion i AS Roma trafiły na siebie w 1/8 finału tego sezonu Ligi Europy. Pierwsze starcie rozgrywane we Włoszech zakończyło się okazałą wygraną Romy 4:0. W rewanżu zawodnicy Brighton nie zdołali odrobić tak dużej straty, tym samym odpadając z europejskich pucharów.




Przed tygodniem kibice AS Romy wywiesili na trybunach mocno kontrowersyjny baner. Skierowany był on bezpośrednio do Królowej. W oryginale brzmiał on następująco: „The Queen gave blowjobs”. Tłumaczenie zostawiamy do własnej interpretacji.

https://twitter.com/ForsigeNews/status/1766025506074354004




Kibice Brighton nie pozostali dłużni. Podczas dzisiejszego meczu odpowiedzieli Włochom. Anglicy postanowili uderzyć w legendę Romy, Francesco Tottiego. Byli oni jednak zdecydowanie mniej wulgarni w swoim wykonaniu. Sympatycy Brighton wywiesili baner w języku włoskim, który po tłumaczeniu wskazywał na to, że Francesco Totti kocha pizzę z ananasem. A będąc dokładniejszym „Totti uwielbia ananasa na pizzy”.

https://twitter.com/AwayDays_/status/1768370051701256673

Polska zagra w czerwcu 2 sparingi! Znamy naszych rywali

Reprezentacja Polski rozegra w czerwcu dwa mecze towarzyskie. Prezes PZPN poinformował dziś o tym, z kim przyjdzie nam się zmierzyć.




Nadchodzi marcowa przerwa reprezentacyjna. Podczas niej reprezentacja Polski weźmie udział w barażach. Będą one determinować to, czy Polacy zagrają latem na Mistrzostwach Europy w Niemczech. Półfinał baraży Polska-Estonia już 21 marca.

Na przełomie czerwca i lipca odbędą się Mistrzostwa Europy. Mecz otwarcia został zaplanowany na 14 czerwca. Zgrupowania reprezentacji rozpoczną się jednak nieco wcześniej. W pierwszej połowie czerwca mecze towarzyskie będą rozgrywać zarówno reprezentacje zakwalifikowane na EURO, jak i te którym ta sztuka się nie udała.




Nie wiadomo jeszcze, czy reprezentacja Polski zagra na Mistrzostwach Europy. Wiemy jednak, że w czerwcu Polacy rozegrają 2 mecze towarzyskie! 7 czerwca Biało-Czerwoni zagrają z Ukrainą. Trzy dni później nasi reprezentanci zmierzą się z Turcją. Oba mecze odbędą się w Polsce. Nie wiemy jednak jeszcze, na których obiektach. Ta informacja ma pojawić się w ciągu najbliższych kilkunastu dni, informuje Cezary Kulesza.

https://twitter.com/Czarek_Kulesza/status/1767951160504131811

Legenda Lecha Poznań krytycznie o Mariuszu Rumaku. „Nawet nie chce spojrzeć prosto w oczy zawodnikom”

Manuel Arboleda w krytycznych słowach wypowiedział się na temat Mariusza Rumaka. Legenda Lecha Poznań nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego władze klubu po raz kolejny postawiły na tego trenera.

Obecny sezon nie układa się po myśli Lecha Poznań. Jeszcze latem Kolejorz odpadł z europejskich pucharów po porażce ze Spartakiem Trnava. Wyniki na krajowym podwórku także nie są najlepsze. Obecnie Lech zajmuje 3. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Kolejorz odpadł już jednak z Pucharu Polski.

W odpowiedzi na słabe wyniki jesienią w Lechu Poznań doszło do zmiany trenera. W grudniu Johna van den Broma zastąpił Mariusz Rumak. 46-latek w przeszłości prowadził już Kolejorza, jednak z nie najlepszym skutkiem.




W krytycznych słowach na temat Mariusza Rumaka wypowiedział się na łamach „sport.tvp.pl” Manuel Arboleda. Panowie pracowali ze sobą w przeszłości, kiedy Kulumbijczyk był piłkarzem, a Rumak trenerem. Arboleda stwierdził, że nie jest w stanie zrozumieć tego, czemu władze Lecha ponownie postawiły na Rumaka. Jego zdaniem Rumak nie jest trenerem, za którego drużyna będzie walczyć.

– Nie rozumiem tego. Lech jest wielkim klubem i to niemożliwe, że ponownie wziął tego trenera. Co Rumak wcześniej wygrał? Nic – ocenił Manuel Arboleda.

– Nie mogę zrozumieć tego, co robi Lech. Rumak może być dobrym trenerem, nie mówię, że nie, ale nie jest dobrym człowiekiem. Piłkarze mu nie zaufają – stwierdził 44-latek.

– Rumak nie jest trenerem, za którego drużyna będzie walczyć – dodał.




Mariusz Rumak był trenerem Manuela Arboledy  w latach 2012-2014. Kolumbijczyk wie zatem, jakim trenerem jest Rumak. Zarzuca mu przede wszystkim brak umiejętności interpersonalnych.

– On nie potrafi rozmawiać z zawodnikami i nie jest w stanie zbudować dobrych relacji z drużyną – stwierdził Manuel Arboleda.

– On nawet nie chce spojrzeć prosto w oczy zawodnikom – dodał.


źródło: sport.tvp.pl

Widzew Łódź reaguje na skandaliczne zachowanie kibica. Znaleziono twórcę nagrania

Widzew Łódź chce ukarać sprawcę zamieszania po ostatnim meczu z Legią Warszawa. Władze łódzkiego klubu poszukają kibica, który obrażał piłkarzy Legii. Znaleziono z kolei osobę, która nagrała i opublikowała film z tego zdarzenia.

W niedzielę Widzew Łódź podejmował na własnym stadionie Legię Warszawa. Derbowe starcie zakończyło się wygraną gospodarzy 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry zdobył Fran Alvarez.




Po meczu doszło do niezbyt przyjemnej sytuacji. Kiedy zawodnicy i sztab Legii schodzili z murawy do szatni z trybun zaczepił ich jeden z „kibiców” Widzewa. Wykrzykiwał on różnorakie hasła uznawane potocznie za wulgarne. Najbardziej oberwało się Rafałowi Augustyniakowi i Marcowi Gualowi. Ktoś nawet splunął w stronę Augustyniaka. Wszystko zostało uwiecznione na nagraniu i opublikowane w mediach społecznościowych.




W tej sprawie bierny nie pozostaje jednak sam Widzew. Klub rozpoczął pracę nad znalezieniem sprawcy całego zamieszania. W rozmowie z „sport.tvp.pl” rzecznik Widzewa przekazał, że klub będzie chciał ukarać „bohatera” całej akcji. Z wypowiedzi dowiadujemy się, że osoba, która opublikowała film w sieci, nie uczestniczyła czynnie w tym procederze. Klubowi udało się dotrzeć do twórcy nagrania.

Udało się nam zidentyfikować osobę, która nakręciła filmik i umieściła go w sieci. Nie brała ona udziału w tym zdarzeniu. Musieliśmy wykluczyć różne scenariusze. Jesteśmy na etapie identyfikacji sprawcy tego karygodnego zachowania. Wymaga to czasu, ale myślę, że sobie z tym poradzimy – przekazał rzecznik prasowy Widzewa.

Robimy wszystko, żeby jak najszybciej zidentyfikować uczestnika tego zdarzenia. Później poniesie on konsekwencje tego czynu – dodał.

To nie jedyny problem Widzewa z kibicami w ostatnim czasie. W poniedziałek rzecznik prasowy Widzewa poinformował o karze nałożonej na klub. Komisja Ligi postanowiła ukarać Widzew grzywną w wysokości 50 tysięcy złotych. Co więcej, kibice Widzewa otrzymali zakaz wyjazdu zorganizowanej grupy na najbliższy wyjazdowy mecz w Ekstraklasie. Jest to pokłosie ostatniego meczu ze Śląskiem Wrocław.


źródło: sport.tvp.pl

Legia Warszawa straci swoją gwiazdę. Klub nie chce przedłużać kontraktu

Po zakończeniu tego sezonu Legię Warszawa ma opuścić Josue. Taką informacje przekazał Tomasz Włodarczyk z portalu „meczyki.pl”.

Josue trafił do Legii Warszawa latem 2021 roku. Portugalczyk z miejsca stał się kluczowym piłkarzem stołecznego klubu. Już w drugim sezonie w Legii Josue został jej kapitanem. Przez ponad 2 lata Josue zachwycał polskich kibiców przede wszystkimi swoim przeglądem pola, a także znakomitymi zagraniami. Wkrótce ma to się jednak zakończyć.

Kontrakt Josue z Legią Warszawa obowiązuje do tylko do końca tego sezonu. Jak informuje Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”, stołeczny klub nie chce jednak przedłużać umowy ze swoim kapitanem. To oznaczałoby odejście 33-latka wraz z końcem tego sezonu. Nic nie jest jednak jeszcze przesądzone.




Legia Warszawa wpadła ostatnio w ogromny dołek. Swojemu zespołowi nie pomaga także sam Josue, który także zaliczył dość duży zjazd. Przypomnijmy, że ma on już 33 lata na karku. Kontrakt zawodnika również nie należy do najniższych. A ponadto ma on dość trudny charakter. Te wszystkie czynniki mogą spowodować decyzję o nieprzedłużaniu umowy z Josue.




Pomimo spadku formy Josue nadal jest podstawowym gracze Legii Warszawa. W tym sezonie rozegrał 39 meczów, w których zdobył 8 bramek i zanotował 4 asysty.


źródło: meczyki.pl

Gorąco w Legii Warszawa. Doszło do spotkania trenera z dyrektorem sportowym

Po ostatniej porażce Legii Warszawa z Widzewem Łódź ponownie zgęstniała atmosfera wokół stołecznego klubu. Doszło do spotkania Kosty Runjaicia z Jackiem Zielińskim. Póki co Runjaić pozostaje na swoim stanowisku.




Bez wątpienia Legia Warszawa wpadła ostatnio w ogromny dołek formy. Zespół Kosty Runjaicia nie potrafił wygrać żadnego z czterech ostatnich meczów Ekstraklasy, a rywale Legii w tym czasie nie byli zbyt mocni (Puszcza, Korona, Pogoń, Widzew). Licząc mecze z Molde w LKE seria meczów Legii bez zwycięstwa wynosi już 6 spotkań.




Ostatnio fatalne wyniki Legii przełożyły się na jej pozycję w tabeli. Obecnie warszawski klub zajmuje dopiero 6. lokatę. Do lidera, Jagiellonii, Legia traci 7 punktów. Strata nie jest duża, wiec Legia wciąż ma szanse powalczyć co najmniej o miejsce na podium.




W niedzielę Legia doznała kolejnej porażki, tym razem z Widzewem (0:1). Porażka ta jeszcze bardziej pogorszyła atmosferę wokół klubu, która i tak nie była najlepsza. Jak donosi portal „Meczyki.pl”, po porażce z Widzewem doszło do spotkania „na szczycie” w Legii Warszawa. Kosta Runjaić spotkał się dziś z Jackiem Zielińskim. Dyrektor sportowy Legii miał zapewnić trenera, że ten zostaje na swoim stanowisku i ma kontynuować swoją pracę w Warszawie. Przypomnijmy, kontrakt Runjaicia jest ważny do czerwca 2026 roku.





źródło: meczyki.pl

Bezprecedensowa sytuacja w Portugalii. Sędzia tłumaczył się całemu stadionowi ze swojej decyzji [WIDEO]

Niezwykle ciekawa sytuacja miała miejsce w miniony weekend w Portugalii. Sędzia meczu Rio Ave – Sporting Braga nie uznał jednej z bramek, a następnie tłumaczył się kibicom ze swojej decyzji.




W miniony weekend została rozegrana 25. kolejka ligi portugalskiej. W sobotę Rio Ave podejmowało na własnym stadionie Sporting Braga. Spotkanie zakończyło się remisem 0:0.




W 63. minucie gry padła bramka dla Sportingu Braga. Strzelcem gola został Simona Banza. Po konsultacji z VAR sędzia główny podjął decyzję o anulowaniu bramki. Od razu po tym arbiter wytłumaczył się zgromadzonym na stadionie kibicom z podjętej decyzji. Portugalskie media piszą o „historycznym momencie”.







Powstał film dokumentalny o… Marcinie Najmanie. Wyrachowany biznesmen czy nieudolny sportowiec?

Marcin Najman, który w sobotę przegrał swoją walkę z Jackiem Murańskim, doczekał się pełnometrażowego reportażu o swojej osobie. Produkcja opowiada o początkach kariery sportowej Częstochowianina, jego kontrowersyjnym wejściu w świat showbiznesu, i rzuceniu rękawicy współczesnej erze freakfightów.




Reportaż opowiada o kulisach kariery medialnej i „sportowej” Marcina Najmana. Jest krytyką na współczesny show-biznes i rynek mediów w Polsce. Film pokazuje, jak niewiele trzeba, by nie zmieniając sposobu działania przez ponad dwie dekady, łączyć pokolenia we wspólnym definiowaniu tego gdzie kończy się sport, a rozpoczyna rozrywka. 

W produkcji głos zabierają dziennikarze, sportowcy i eksperci m.in Mariusz Wach, Zbigniew Raubo, Kacper Bartosiak, Hubert Kęska czy Artur Bińkowski. Niepublikowane dotąd rozmowy mają rozstrzygnąć czy sam Marcin Najman prowadzi wyrachowaną grę medialną czy bardzo nieudolną karierę sportową.




Zdaniem twórców „(Nie)Bokser” to nie tylko opowieść o jednym człowieku, ale także zapalnik do refleksji nad współczesnymi mechanizmami mediów oraz granicami między sportem a rozrywką. Film chcę wywołać dyskusję nad rolą mediów w kształtowaniu naszych społecznych wyobrażeń o bohaterach sportowych.

Wirus w drużynie Ruchu Chorzów. Ich rywal nie zgodził się na przełożenie meczu

Wirus nawiedził szatnię Ruchu Chorzów. W związku z tym beniaminek tego sezonu Ekstraklasy wybierze się na niedzielny mecz ze Stalą Mielec w mocno okrojonym składzie.




Jako pierwszy o problemach zdrowotnych piłkarzy i sztabu Ruchu Chorzów napisał dziennikarz Tadeusz Danisz. Według jego pierwotnych informacji wirus miał dopaść nawet kilkunastu zawodników pierwszej drużyny Ruchu. Dziennikarz ujawnił także, że Ruch prosił Stal o przełożenie niedzielnego meczu, niestety bezskutecznie.

„Przed meczem ze Stalą Mielec sytuacja w drużynie Ruchu DRAMATYCZNA. Kilkunastu zawodników z kadry (plus ludzie ze sztabu plus administracja) wyłączeni z „życia” z powodu wirusa, choroby itd. Prośba o przełożenie meczu bez efektu… więc w Mielcu szczególna motywacja „




Rzecznik Ruchu potwierdza

Niedługo później powyższe informacje potwierdził rzecznik prasowy Ruchu Chorzów, Tomasz Ferens. Jak czytamy na Twitterze, wirus dopadł zawodników, sztab, a także pracowników Ruchu Chorzów. Władze Ruchu starały się przełożyć mecz ze Stalą, jednak ich rywal nie przystał na to. Rzecznik Ruchu nie podał jednak nazwisk zarażonych piłkarzy.

„Niestety przez nasz Klub przeszedł wirus, dopadając zawodników, członków sztabu i pracowników. Próbowaliśmy przełożyć mecz ze Stalą, ale rywale nie wyrazili zgody. Trudno. Kadra, która pojechała do Mielca, jutro wyjdzie na boisko walczyć o zwycięstwo – to się nie zmieniło.”




Oświadczenie Stali Mielec

Do medialnych doniesień ustosunkowała się także Stal Mielec, najbliższy rywal Ruchu Chorzów. Klub poinformował, iż otrzymał mail od Ruchu o godzinie 16:32, czyli niespełna 24 godziny przed planowanym rozpoczęciem meczu. Stal podkreśliła dobre relacje między prezesami obu klubów, jednak w oświadczeniu napisano, że prezes Ruchu nie skontaktował się z prezesem Stali ws. ewentualnego przełożenia meczu.

„Informujemy, iż klub FKS Stal Mielec S.A. otrzymał maila na temat ewentualnego przełożenia meczu w ramach 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy o godz. 16:32, a więc mniej niż 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem arbitra.

Warto zaznaczyć, iż Prezes Zarządu naszego klubu- Jacek Klimek utrzymuje bardzo dobry kontakt z Panem Prezesem Ruchu Chorzów. Jednak Pan Seweryn Siemianowski nie kontaktował się w ciągu dnia z Prezesem FKS Stal Mielec S.A. w tej kwestii.”



Mecz już jutro

Spotkanie między Stalą a Ruchem Chorzów ma rozpocząć się w niedzielę o godzinie 12:30. Mecz zostanie rozegrany w Mielcu. Na ten moment Stal zajmuje 8. miejsce w tabeli, z kolei Ruch wyprzedza jedynie ŁKS Łódź.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.