Michał Probierz szykuje niespodziankę. Na EURO może pojechać absolutny debiutant

Michał Probierz może zaskoczyć kibiców powołaniami na nadchodzące Mistrzostwa Europy. Według portalu „WP Sportowe Fakty” w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Polski znalazł się piłkarz z Ekstraklasy, który nie zadebiutował jeszcze w drużynie narodowej.

Sezon klubowy zbliża się do końca. W czerwcu europejskie reprezentacje, w tym Polska, rozpoczną się przygotowania do EURO 2024. Turniej w Niemczech zostanie rozegrany na przełomie czerwca i lipca. Grupowymi rywalami Polaków będą Austriacy, Francuzi i Holendrzy. Tuż przed EURO reprezentacja Polski rozegra jeszcze dwa mecze towarzyskie – z Ukrainą i z Turcją.

Pierwsze reprezentacje ogłosiły już powołania na EURO 2024. Zrobiły to m.in. Francja oraz Niemcy. Michał Probierz nie spieszy się zbytnio z ogłoszeniem ostatecznych powołań. Selekcjoner ma przedstawić szeroką kadrę na EURO w środę, 29 maja. Oficjalne zgłoszenie kadry do UEFA ma nastąpić 7 czerwca.

W kadrze na EURO znajdzie się w sumie 26 piłkarzy. Co do większości zawodników nie powinno być większych zaskoczeń. Kilkoma nazwiskami trener Probierz może jednak z pewnością zaskoczyć.




Jednym z potencjalnych zadziwiających kandydatów ma być rzekomo Kacper Chodyna, informuje portal „WP Sportowe Fakty”. Piłkarz Zagłębia miałby otrzymać powołanie na zbliżające się zgrupowanie i otrzymać szansę w meczach towarzyskich. Przypomnijmy, że ostateczna kadra na EURO 2024 ma zostać zgłoszona 7 czerwca do godziny 23:59, tego samego dnia gramy pierwszy sparing z Ukrainą. To właśnie mecz z Ukrainą mógłby być w przypadku Chodyny determinujący o powołaniu na EURO.

Kacper Chodyna może zostać absolutnym debiutantem w reprezentacji Polski. W seniorskiej drużynie narodowej nie zdołał jeszcze zadebiutować. Co więcej, nie pojawił się jeszcze na żadnym zgrupowaniu.




Obecny sezon jest całkiem udany dla Kacpra Chodyny. W Ekstraklasie rozegrał 31 meczów. Zdobył w nich 7 bramek i zanotował 9 asyst.


źródło: WP Sportowe Fakty

Ostra kara dla Lecha Poznań. Skutek odpalonych rac w meczu z Legią

Lech Poznań słono zapłaci za zachowanie swoich kibiców podczas meczu z Legią Warszawa. Oberwało się nie tylko władzom klubu, ale także samym kibicom. Poza karą finansową nałożony został także zakaz wyjazdu na kolejny mecz z Legią w Warszawie.

W miniony weekend miał miejsce hitowy mecz między Lechem Poznań a Legią Warszawa. Obie drużyny zmierzyły się ze sobą w ramach 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Po niezwykle kuriozalnych akcjach górą w tym starciu była Legia. Zespół Goncalo Feio wygrał 2:1 i tym samym awansował na 3. miejsce w ligowej tabeli.




Zachowanie kibiców Kolejorza nie mogło pozostać bez reakcji władz ligi. O skutkach tego, co się wydarzyło w Poznaniu, napisał Dawid Dobrasz. Dziennikarz „Meczyków” przekazał, iż Komisja Ligi podjęła decyzję o nałożeniu kary finansowej na Lech Poznań w wysokości 80 tysięcy złotych. To jednak nie wszystko. Ukarani zostali także kibice Kolejorza. Otrzymali oni zakaz wyjazdu na najbliższy ligowy mecz z Legią w Warszawie.




źródło: meczyki.pl

Kosztowny błąd Kamila Grabary. Może oznaczać utratę mistrzostwa [WIDEO]

Kamil Grabara nie popisał się w ostatnim meczu swojego zespołu w lidze duńskiej. Błąd polskiego bramkarza może kosztować jego drużynę utratą mistrzostwa Danii.



W miniony czwartek FC Kopenhaga z Kamilem Grabarą w bramce podejmowała na własnym stadionie FC Midtjylland. Obie drużyną walcząc w tym sezonie o mistrzostwo Danii wraz z dwiema innymi ekipami. Wczorajsze starcie było zatem kluczowe dla losów duńskiej ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych wynikiem 2:1. Niechlubny udział w zwycięstwie Midtjylland miał niestety Kamil Grabara.

Kamila Grabara znalazł się w wyjściowym składzie swojego zespołu na starcie z Midtjylland. Niestety, popełnił on błąd przy pierwszej bramce dla gości. Przy jednym z płaskich dośrodkowań wypuścił piłkę z rąk. Piłkarze Midtjylland to oczywiście wykorzystali, strzelając bramkę.



Do końca sezonu ligi duńskiej pozostały już zaledwie dwie kolejki. Liderem jest Midtjylland, które ma 61 punktów na koncie. Za ich plecami jest Brondby ze stratą zaledwie dwóch oczek. Podium uzupełnia Kopenhaga, tracąc punkty do Midtjylland. Tuż za podium jest jeszcze Nordsjaelland, które ma 56 punktów na koncie.

Niels Frederiksen opowiedział o celach w Lechu Poznań. Wymienił 3 aspekty [WIDEO]

Nowy trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, udzielił wywiadu klubowym mediom. Duńczyk opowiedział między innymi o celach w swojej nowej pracy. Poruszył też kilka innych tematów.




Niels Frederiksen został nowym trenerem Lecha Poznań. Obecny sezon w roli pierwszego trenera dokończy jednak Mariusz Rumak. Duński szkoleniowiec przejmie stery dopiero od nowego sezonu. 53-latek związał się z Kolejorzem dwuletnią umową.

W rozmowie na łamach klubowych mediów Frederiksen opowiedział o celach w swojej nowej pracy. Duńczyk stwierdził, że ma 3 główne zadania do zrobienia w Poznaniu. Są to: dobre wyniki, rozwój oraz wywołanie ekscytacji u kibiców.

– Myślę, że zaczynając moją pracę tutaj, mam trzy główne zadania. Pierwszym będzie oczywiście osiąganie dobrych wyników. Jestem tutaj, żeby wygrywać trofea, by walczyć o mistrzostwo. Żeby grać w europejskich pucharach (…) – rozpoczął Niels Frederiksen.

– Drugim zadaniem będzie oczywiście rozwój. Rozwinąć klub, rozwinąć poszczególnych piłkarzy. I nie mówię tylko o młodych piłkarzach, ale także o tych bardziej doświadczonych. Rozwinąć wszystkich, z którymi pracuję – stwierdził Duńczyk.

– Trzecim naprawdę ważnym zadaniem będzie wywołanie ekscytacji. Aby ekscytować fanów naszą grą. Musimy zadbać o tę całą pasję, która jest wokół klubu i na stadionie – dodał.

https://twitter.com/LechPoznan/status/1790794774355853528




Bez wątpienia Niels Frederiksen stanie przed wysokimi wymaganiami, szczególnie u kibiców Kolejorza. Jak stwierdził w ostatnio udzielonym wywiadzie, to nie powinno być dla niego problemem. Wysokie oczekiwania są jest jednym z powodów, dla których trafił do Poznania.

– Jednym z powodów, dlaczego jestem tutaj, są wysokie oczekiwania. Lubię pracować w środowisku, w którym są wysokie oczekiwania. I gdzie ambicje są wysokie. Jestem tu po to, by tworzyć wyniki. Jestem tu, by zdobywać trofea. Postaramy się zdobyć mistrzostwo. Chcielibyśmy zagrać w Europie, w fazie grupowej – skomentował Frederiksen.


fot. Lech Poznań (YouTube)

Niemcy prezentują kadrę na EURO 2024! Postawili na kreatywność [WIDEO]

Niemiecka federacja piłkarska rozpoczęła ogłaszanie kadry na zbliżające się Mistrzostwa Europy w ich kraju. Władze tamtejszego związku wykazali się dużą kreatywnością.

Zbliżają się Mistrzostwa Europy w Niemczech. Turniej zostanie rozegrany na przełomie czerwca i lipca tego roku. Mecz otwarcia odbędzie się już 14 czerwca. Z kolei finał został zaplanowany na 14 lipca.

Sezon klubowy zbliża się ku końcowi. Po ich zakończeniu reprezentacje biorące udział w Mistrzostwach Europy rozpoczną przygotowania do turnieju. Kadry reprezentacji biorących udział w EURO zostaną ogłoszone już niedługo.

Pełną kadrę reprezentacji Niemiec na tegoroczne EURO w ich kraju mamy poznać już jutro. Zanim to jednak nastąpi, w niemieckich mediach zaczęły się ukazywać pierwsze pojedyncze powołania do reprezentacji. Na ten moment znamy kilkanaście nazwisk. Niemcy popisali się w tym aspekcie niebagatelną kreatywnością.




Przy okazji powołań Niemiecki Związek Piłki Nożnej zdecydowanie postawił na marketing. Władze federacji postanowiły kilka dni przed ogłoszeniem pełnej kadry co jakiś czas publikować w różnych mediach kolejnych zawodników. I tak Pascala Grossa ogłosił prowadzący niemieckiej wersji programu „Milionerzy”. Roberta Andricha zapowiedzieli bracia Kroos w swoim podcaście. Deniza Undava ogłoszono w salonie tatuażu. Maximiliana Mittelstädta ogłosił wokalista Peter Schilling. David Raum został przedstawiony z wykorzystaniem sceny na lotnisku. Z kolei Antonio Rudiger został zaprezentowany przez właściciela jednego z kebabów. Natomiast Thomas Muller został zaprezentowany przez… Thomasa Mullera! To tylko niektóre z wielu pomysłowych prezentacji.

Ogłoszeni piłkarze:

  • Jonathan Tah
  • Nico Schlotterbeck
  • Aleksandar Pavlović
  • Manuel Neuer
  • Niclas Fullkrug
  • Chris Fuhrich
  • Robin Koch
  • Kai Havertz
  • Leroy Sane
  • Maximilian Mittelstädt
  • Robert Andrich
  • Pascal Gross
  • Joshua Kimmich
  • Antonio Rudiger
  • Illkay Gundogan
  • Thomas Muller
  • Deniz Undav
  • David Raum

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Thomas Müller (@esmuellert)




 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Lufthansa (@lufthansa)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez LuppenTv (@luppentv)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez DFB-Team (@dfb_team)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wolfgang Bahro (@wolfgang_bahro)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Chiara (@dachdeckerin_chiara)


źródło: DFB, Marcin Borzęcki (twitter), Bayern&Germany (twitter)

Robert Lewandowski jednak ze Złotą Piłką!? Kolejne optymistyczne wieści

Robert Lewandowski w końcu otrzyma Złotą Piłkę za 2020 rok? W tym temacie pojawiły się kolejne doniesienia mediów.




Rok 2020 bez dwóch zdań należał do Roberta Lewandowskiego. Polak zdobył wówczas 45 bramek w 40 meczach, co było najlepszym wynikiem w czołowych ligach w Europie. Ponadto wygrał on wówczas Ligę Mistrzów z Bayernem Monachium.

Biorąc pod uwagę zarówno indywidualne, jak i drużynowe osiągnięcia Robert był głównym faworytem do wygrania Złotej Piłki. Niestety, Polak nie doczekał się tej nagrody. Dlaczego? Wszystko za sprawą decyzji organizatorów Złotej Piłki, którzy postanowili anulować plebiscyt w 2020 roku, tłumacząc się koronawirusem.

Robert Lewandowski nigdy nie otrzymał Złotej Piłki za 2020 roku. Co jakiś czas w mediach wraca jednak ten temat. Wielu kibiców i ekspertów domaga się, by Robert otrzymał zasłużoną nagrodę, nawet jeśli miałoby to nastąpić z kilkuletnim opóźnieniem.




W tym temacie po raz kolejny coś się ruszyło. Tak przynajmniej informował ostatnio Ivan San Santonio, dziennikarz „Sportu”. Według jego wiedzy, France Football zaczyna rozważać wręczenie Złotej Piłki Robertowi Lewandowskiemu za 2020 rok. Dziennikarz pisze, że miałaby to być swego rodzaju forma rekompensaty dla polskiego piłkarza.

https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1790337930080170178?t=u1BwPII9tty_NPbtGUv-PQ&s=19&fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR3ItVIAFCUJXzlPqcW15daEfWrGBX4QwIesQ7Ri7WtAckJ0IxVV4VO_KJU_aem_AdXn_VZQvsv1AnATIhxHbI2liWUM595r19F5GtCdyR_dI0_LsgQcMEnvHA9nyewGBeSAFeZaMeaGcS_Ozv0zwFsS

https://twitter.com/sanantheone/status/1790340188855480559

Znakomita forma Matsa Hummela. Mimo to nie zagra na EURO 2024

Mats Hummels jest jednym z głównych autorów sukcesu Borussii Dortmund w tym sezonie Ligi Mistrzów. Według doniesień mediów Niemiec ma jednak ominąć nadchodzące Mistrzostwa Europy w swoim kraju.




Ostatnie tygodnie są niezwykle udane dla Matsa Hummelsa. Jego zespół awansował do finału Ligi Mistrzów, w którym zagra z Realem Madryt. Jednym z głównych autorów tego sukcesu bez wątpienia jest właśnie Hummels. Niemiec był wybrany zawodnikiem meczu w obu półfinałowych spotkaniach z PSG. 35-latek przeżywa swoją drugą młodość.

Hummels debiutował w reprezentacji Niemiec już w 2010 roku. W sumie w narodowych barwach uzbierał 78 występów. Po raz ostatni zagrał w reprezentacji swojego kraju w listopadzie 2023 roku. Nie został powołany przez Juliana Nagelsmanna na marcowe mecze towarzyskie.




Niemieckie media donoszą, że Hummels zostanie pominięty w powołaniach na EURO 2024. BILD przekazał, że Julian Nagelsmann podjął już tę decyzję. Zamiast Hummels ma być powołany m.in. Robin Koch.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1790318852456267977

Ogromny wałek w Rumunii. Zawodnik podawał się za swojego brata bliźniaka

Do ogromnej afery doszło ostatnio w Rumunii. Jeden z tamtejszych klubów pozyskał kilka miesięcy temu Edgara Ié. Jak jednak donoszą media, w roli Edgara występował jego brat bliźniak, Edelino Ié.




Edgar Ié jest wychowankiem Sportingu Lizbona. W młodym wieku przeniósł się do FC Barcelony, gdzie kontynuował swój rozwój. Tam nie zdołał jednak zaistnieć w większym stopniu, w pierwszej drużynie Barcy zagrał zaledwie raz. W kolejnych latach Edgar wybrał się w wędrówkę po Europie. Grał w klubach z Francji, Holandii, Portugalii, czy Turcji. W lutym związał się umową z Dinamem Bukareszt.

W ostatnich dniach światło dzienne ujrzał niemały skandal w Rumunii. Jak donoszą tamtejsze media, Edgar Ié to tak właściwie Edelino Ié. Edelino jest bratem bliźniakiem Edgara.

Skąd podejrzenia o rzekomej zamianie braci bliźniaków? Po pierwsze, Edelino – w przeciwieństwie do brata – nie potrafi rozmawiać po angielsku. Po drugie, Edelino nie chciał ukazać swojego prawa jazdy.

Kariera Edelino nie potoczyła się tak dobrze jak jego brata, Edgara.  Co prawda również wywodzi się on z akademii Sportingu Lizbona, jednak w karierze seniorskiej występował w niższych ligach portugalskich oraz na Litwie. Na jesieni występował w Polsce. Reprezentował barwy 4-ligowej Tłuchowii Tłuchowo.




Do całego zamieszania odniósł się sam Edgar Ié. W rozmowie z Geradem Romero absolutnie zaprzeczył medialnym doniesieniom. „Wiadomość jest fałszywa, nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego”.

Dawid Szwarga nie zgadza się z decyzją o odejściu. „To pytanie należy zadać osobie, która te decyzje podejmuje”

Po wczorajszym meczu między Rakowem a Pogonią wywiadu na łamach „Canal+” udzielił Dawid Szwarga. Trener Rakowa został zapytany o swoje odejście z klubu. 33-latek nie zgadza się z decyzją podjęta przez właściciela Rakowa.




Przed kilkoma dniami władze Rakowa Częstochowa ogłosiły, iż po zakończeniu tego sezonu z pierwszym zespołem pożegna się dotychczasowy trener, Dawid Szwarga. 33-latek objął Raków przed rozpoczęciem sezonu 2023/2024. Po niespełna roku pracy w roli pierwszego trenera przyszedł czas na rozstanie. Według medialnych doniesień następcą Szwargi najprawdopodobniej zostanie Marek Papszun.

Zespół Rakowa całkiem dobrze zareagował na informację o zwolnieniu Dawida Szwargi. W sobotę Raków mierzył się u siebie z Pogonią Szczecin. Drużyna Dawida Szwargi odniosła zwycięstwo 2:1. Tym samym Raków wciąż utrzymuje się w walce o europejskie puchary.

Po sobotnim starciu z Pogonią przed kamerami „Canal+” pojawił się Dawid Szwarga. Trener Rakowa został zapytany o decyzję klubu odnośnie chęci zmiany trenera pierwszego zespołu. 33-latek odpowiedział, że nie zgadza się z podjętą decyzją.

– Oczywiście, że nie zgadzam się z tą decyzją. Trudno, żebym jako pierwszy trener, który włożył tyle wysiłku i pracy z tym zespołem, teraz przeszedł do porządku dziennego w takiej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Każdy, kto zna podstawy pracy grupowej, to wie, że taka sytuacja i taka informacja nie jest łatwa, żeby tym momentem zarządzić i zagrać takie spotkanie, jakie zagraliśmy. Bardzo bym chciał pracować z tą grupą ludzi, z którą obecnie pracuję. Mam tu na myśli zarówno zawodników, jak i sztab szkoleniowy. Ubolewam nad tym, że w tej rundzie nie byliśmy powtarzalni na tyle, by nie dać właścicielowi argumentu do dokonania zmiany w kolejnym sezonie. Chciałbym, abym w kolejnym klubie, w którym będę pracował, żebym miał taki zasób ludzki, jak w Rakowie – skomentował Dawid Szwarga.




Dawid Szwarga został także zapytany o fakt ogłoszenia decyzji o zwolnieniu w trakcie sezonu. Trener Rakowa nie chciał wprost odpowiadać na to pytanie.

– Myślę, że to pytanie należy zadać osobie, która te decyzje podejmuje. Moje komentarze w tej chwili na temat timingu tej decyzji byłyby niewłaściwe. Teraz najważniejszy jest Raków… – odpowiedział Szwarga.

Holenderski ekspert komplementuje polską szkołę bramkarzy. „To naprawdę ewenement”

Holenderski trener bramkarzy, Frans Hoek, pochwalił polską szkołę bramkarzy. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” stwierdził, że to ewenement, by Polska miała aż tak wielu klasowych golkiperów.




Frans Hoek jest cenionym w Europie trenerem bramkarzy. 67-latek ma w swoim CV naprawdę uznane marki. Pracował w takich klubach jak Manchester United, FC Barcelona czy Bayern Monachium. Pracował także w jako trener bramkarzy w reprezentacjach Holandii i Arabii Saudyjskiej. Był także członkiem sztabu Leo Beenhakkera, kiedy ten prowadził reprezentację Polski.

Hoek dobrze zna polskie realia. Mimo że pracował w reprezentacji Polski już ponad dekadę temu, to nadal śledzi sytuację polskich piłkarzy. W rozmowie z „WP Sportowe Fakty” pozytywnie wypowiedział się na temat bogactwa polskiej piłki na pozycji bramkarza. Porównał Polskę do topowych reprezentacji jak Belgia, Anglia czy Niemcy, gdzie jego zdaniem przyszłość nie rysuje się w aż tak różowych barwach.

– Mam kontakt z trenerem Andrzejem Dawidziukiem i wiem, jak wygląda sytuacja w Polsce. Jest naprawdę dobrze. Wystarczy wspomnieć Kamila Grabarę, który broni w Kopenhadze i idzie do VfL Wolfsburg. Nie ma żadnej dziury do zasypania. W najbliższym czasie Polacy na pewno nie będą mieli problemu z obsadą bramki. To naprawdę ewenement – ocenił Frans Hoek.

– Sytuacja jest ciekawa, bo wiele reprezentacji ma lub będzie miało, problemy z obsadą bramki. Niedawno to analizowałem. Niemcy mają Neuera i Ter Stegena, ale potem jest znak zapytania. Belgia? Courtois, a po nim niewiadoma. Holendrów i Anglików też to dotyczy. I bardzo wielu innych reprezentacji, tylko nie Polski. To coś niesamowitego – powiedział Holender.





źródło: wp sportowe fakty

Niesamowita innowacja w trakcie transmisji finału Pucharu Danii. Widok niczym z FM’a [WIDEO]

Widzowie oglądający finał Pucharu Danii byli świadkami niespotykanego widoku. Na widzów czekały innowacyjne rozwiązania technologiczne, mające na celu polepszenie komfortu oglądania wydarzenia. Widok był wielce przybliżony do tego, co można zaobserwować w grach piłkarskich typu Football Manager.




Podobnie jak w Polsce, tak i w Danii, znamy już zwycięzcę krajowego pucharu. W Danii górą był Silkeborg, który pokonał w finale Aarhus. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla Silkeborg. Było to dopiero drugie krajowe trofeum w historii tego klubu.




Duńscy nadawcy finałowego starcia przygotowali nie lada gratkę dla kibiców oglądających mecz przed telewizorem. Podczas transmisji widzowie mogli ujrzeć motywy kojarzące się z grami piłkarskimi. Między innymi nazwisko nad piłkarzem posiadającym piłkę, czy też mini mapę obrazującą ustawienie wszystkich graczy na boisku.

Otoczenie Bayernu wściekłe na Szymona Marciniaka. „To by się nigdy nie wydarzyło po stronie Realu Madryt”

Tuż po zakończeniu meczu piłkarze Bayernu Monachium wypowiedzieli się na temat kontrowersyjnej sytuacji z końcówki spotkania. Na Szymona Marciniaka spadły liczne słowa krytyki.

Znamy już zestaw finalistów tegorocznej Ligi Mistrzów! O trofeum powalczą Borussia Dortmund i Real Madryt. W półfinale BVB pokonało PSG, z kolei Real rozprawił się z Bayernem Monachium.

Kontrowersja

Wczorajszego wieczoru byliśmy świadkami niezwykle emocjonującego starcia między Realem Madryt a Bayernem Monachium. Niestety, nie obyło się ono bez kontrowersji. W samej końcówce meczu Bayern zdobył bramkę na 2:2, jednak dosłownie chwilę wcześniej Szymon Marciniak odgwizdał spalonego. Wydaje się, że decyzja polskiego sędziego była słuszna. Mimo to na Polaka spadła ogromna fala krytyki.




Krytyka

Otoczenie Bayernu zarzuca Szymonowi Marciniakowi przede wszystkim to, że przerwał on akcję. Nawet jeśli był spalony to – ich zdaniem – sędzia powinien był pozwolić dokończyć akcję, a dopiero potem ewentualnie anulować bramkę. Zebraliśmy część komentarzy osób z otoczenia niemieckiego klubu krytykujących polskiego arbitra.

Matthijs de Ligt

„Nie chcę mówić, że Real ma zawsze przy sobie sędziów, ale dziś zrobili oni różnicę.”

„Myślę, że wszyscy znamy przepisy. Jeśli spalony nie jest oczywisty, musisz puścić grę! Taka jest zasada! To jest lekka hańba. Bramka Joselu była zdobyta niemal ze spalonego i kontynuowano grę, dlaczego nie zrobiono tak w naszej sytuacji?”




Max Eberl

„Sędzia gwizdnął. Oznacza to, że asystent VAR nie może już interweniować. Sędzia powiedział, że to był jego błąd. Gówno nam to teraz daje.”

Thomas Tuchel

„”Wydaje mi się to oczywiste. To nie tylko moja opinia. To co się stało, to bez wątpienia jest przeciwne do zasad nowoczesnego futbolu.”

„To jest półfinał, tu nie ma czasu na przeprosiny. To nie czas na dwa duże naruszenia przepisów, a następnie przepraszanie.”

„To jakaś katastrofa. Absolutna katastrofa i oczywiste naruszenie zasad futbolu. Zasada jest taka, że akcja musi być kontynuowana. Pierwszy błąd popełnił sędzia liniowy, a drugi arbiter główny.”

„To by się nigdy nie wydarzyło po stronie Realu Madryt.”

Łukasz Gikiewicz nie zgadza się z zatrudnieniem Goncalo Feio. „Polak nigdy takiej szansy nie dostanie”

Łukasz Gikiewicz skomentował zatrudnienie Goncalo Feio w Legii Warszawa. 36-latkowi nie podoba się to, że taką szansę otrzymał Portugalczyk, a nie Polak.




Goncalo Feio objął stery w Legii Warszawa 10 kwietnia tego roku. Portugalczyk przejął schedę chwilę po zwolnieniu Kosty Runjaicia. Przez niespełna miesiąc pracy Feio poprowadził Legię w czterech meczach. Dwa z tych spotkań kończyły się remisem. Portugalczyk zanotował jedno zwycięstwo i jedną porażkę.

Decyzję o zatrudnieniu Goncalo Feio skrytykował Łukasz Gikiewicz. 36-latek w rozmowie z „TVP Sport” z żalem stwierdził, że takiej szansy nigdy nie dostanie młody trener z Polski. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że jest w nim pewne poczucie niesprawiedliwości. Gikiewicz zarzuca Feio przede wszystkim brak doświadczenia. Nie podoba mu się to, że tak wiele osób zachwyca się jego warsztatem trenerskim.

–  Robię kurs UEFA A w Szkole Trenerów i o Goncalo Feio słyszałem pozytywne rzeczy dotyczące jego umiejętności, warsztatu. Może się komuś narażę tymi słowami, ale czy my nie możemy jednak znaleźć Polaka w tym samym wieku, który jest perspektywiczny i dać mu szansę w takim klubie, jak Legia? Wydaje mi się, że Polak nigdy takiej szansy nie dostanie – skomentował Łukasz Gikiewicz.

– Feio przyjechał z Portugalii, nauczył się polskiego i wszyscy cmokamy „och, ach, jaki to jest trener”. On prowadził tylko Motor Lublin. Nie został zweryfikowany nawet na poziomie Ekstraklasy, a już od razu dostał Legię – uzupełnił 36-latek.

– Odkąd objął klub, to nie zauważyłem nic nowego w grze Legii. Zawsze jak zmieniasz trenera, to zawodnicy jeżdżą na dupie, walczą o kontrakty, a tam nic się nie zmieniło, a nawet jest gorzej, niż było. Z tymi zachwytami, że jest najlepszym trenerem, to bym się wstrzymał – dodał.





źródło: tvp sport

Kosmiczne statystyki Polaka w rezerwach klubu Bundesligi. Liczby robią ogromne wrażenie

Fenomenalne liczby na niemieckich boiskach notuje Maik Lukowicz. 29-latek na co dzień występuje w rezerwach Werderu Brema.




Maik Lukowicz urodził się w niemieckiej Bremie. Ma on jednak polskie korzenie. Występował nawet w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Nie zdołał się jednak nigdy przebić do seniorskiej reprezentacji. Wszak seniorska piłka klubowa nie ułożyła się po jego myśli.

Całą klubową karierę seniorską Maik spędził w Niemczech. Jest wychowankiem Werderu Bremu. Nie zdołał jednak nigdy przebić się do pierwszej drużyny Werderu. Obecnie występuje w rezerwach tego klubu.

Zespół Polaka występuje obecnie na piątym poziomie rozgrywkowym w Niemczec. Bilans Lukowicza robi ogromne wrażenie. Wystąpił on w 29 meczach ligowych. Zdobył w nich – niebagatela – 50 (!) bramek.




Pełen podziwu jest także bilans drużyny Maika. Po 29 kolejkach druga drużyna Werderu jest niepokonana. Ba, nie zanotowała ona nawet remisu! Bilans bramkowy także budzi podziw. 211 goli strzelonych przy zaledwie 16 straconych bez wątpienia robi wrażenie.

Następca Dawida Szwargi już wybrany? „Na 99 procent”

Dawid Szwarga skończy pracę w roli pierwszego trenera Rakowa Częstochowa wraz z końcem tego sezonu. Co z jego następcą? Ten jest już znany na 99%, o czym informuje portal „meczyki.pl”.




Szwarga odchodzi z Rakowa

We wtorkowe popołudnie Raków Częstochowa opublikował przełomową informację. Władze klubu poinformowały o rezygnacji z dalszych usług Dawida Szwargi. 33-letni trener dokończy sezon, a następnie pożegna się ze stanowiskiem pierwszego trenera Rakowa.

Wybór nowego trenera

Władze Rakowa Częstochowa mają relatywnie dużo czasu na znalezienie nowego trenera dla swojego głównego zespołu. Wszak do zakończenia tego sezonu jeszcze niemal 3 tygodnie. Następnie czeka nas przerwa w rozgrywkach. Mimo to Michał Świerczewski i spółka nie zamierzają zwlekać z decyzją. W mediach pojawiła się informacja o tym, kto zastąpi Dawida Szwargę. Decyzja ta – rzekomo – jest już niemal pewna.




Powrót Papszuna

Zdaniem portalu „meczyki.pl” następcą Dawida Szwargi będzie… Marek Papszun! Tym samym 49-latek stałby się nowym-starym trenerem Rakowa. Pamiętamy, że to właśnie po Papszunie zespół przejął Szwarga. Na oficjalne potwierdzenie tych doniesień trzeba jeszcze poczekać. Tomasz Włodarczyk twierdzi jednak, że informacja ta jest na 99% pewna. Asystentem Papszuna miałby być Artur Węska, który prowadzi od dłuższego czasu rezerwy Lecha Poznań.

– Według moich informacji Marek Papszun na 99 procent wróci do Rakowa Częstochowa. Jego asystentem będzie Artur Węska. Ale trzeba oczywiście poczekać na oficjalną informację – przekazał Tomasz Włodarczyk z „Meczyków”.

– Wierzę w to źródło bardzo mocno i zobaczymy, jaki będzie komunikat Rakowa. Z tego, jakie sygnały dochodzą do nas już od tygodnia, to byłby wielki powrót. Moje źródło mówi, że na 99 procent Marek Papszun i Artur Węska jego asystentem od nowego sezonu – dodał.


źródło: Meczyki

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.