Łukasz Fabiański wyjaśnia wczorajszy rzut karny. „Jeden z dziwniejszych karnych w mojej karierze”

– Lookman wysłał sygnały, że będzie kombinował. W dodatku nie było w jego uderzeniu zbyt wiele jakości, co pozwoliło mi skutecznie interweniować – w taki sposób Łukasz Fabiański komentuje wczorajszy rzut karny w meczu przeciwko Fulham. Reprezentant Polski udzielił wywiadu portalowi meczyki.pl, gdzie poruszył tę i wiele innych kwestii.

Wczoraj wieczorem informowaliśmy o przedziwnym karnym w meczu WHU z Fulham. Jednym z bohaterów tego zdarzenia był Łukasz Fabiański, który wyczuł intencje strzelającego i obronił strzał. Reprezentant Polski porozmawiał z Tomaszem Włodarczykiem, gdzie opowiedział m.in. o kulisach wczorajszego karnego, czy też o swojej przyszłości w obecnym klubie.

Wczorajszy rzut karny kibice z pewnością zapamiętają na długo. W 98. minucie Ademola Lookman miał szansę, by doprowadzić do remisu, gdyż jego drużyna otrzymała rzut karny. Młody Anglik zdecydowanie przekombinował i Łukasz Fabiański zdołał obronić jedenastkę. Jak ta sytuacja wyglądała z perspektywy bramkarza?

– To pewnie jeden z dziwniejszych karnych w mojej karierze. Ostatnia akcja Fulham, jedenastka, która miała być ostatni kopnięciem w meczu i stawką ważne trzy punkty. Udało się obronić i szkoda tylko, że to wszystko działo się przy pustych trybunach. Zwycięstwo smakowałoby jeszcze lepiej – komentuje Łukasz Fabiański.

– Byłem zaskoczony, że to akurat Lookman podejdzie do jedenastki. […] Zauważyłem, że w ogóle na mnie nie patrzy. Ani razu nie podniósł głowy. Nie wyglądał w tym wszystkim na pewnego siebie. Wziął szybko futbolówkę, ale potem wysyłał sygnały, że nie jest przekonany, co chce zrobić. […] Lookman wysłał sygnały, że będzie kombinował. W dodatku nie było w jego uderzeniu zbyt wiele jakości, co pozwoliło mi skutecznie interweniować – dodaje 35-letni reprezentant Polski.

Licząc od sierpnia 2016 roku w Premier League, Łukasz Fabiański jest bezsprzecznym liderem w statystyce obronionych rzutów karnych. W tym okresie Polak 7-krotnie zdołał wyczuć intencje strzelającego. Drugie miejsce w tym zestawieniu należy do Kaspera Schmeichela oraz Jordana Pickforda, obaj po 4 obronione jedenastki. Przepaść

Powyższą statystykę Łukasz komentuje następująco:

– Po meczu z Fulham Kamil Grosicki wysłał mi screena z informacją Sky Sports, że obroniłem najwięcej jedenastek w Premier League od sierpnia 2016 roku. Odpisałem: „Szkoda Grosik, że nie zacząłem być tak skuteczny od czerwca, bo w tę klamrę załapałyby się mistrzostwa Europy”. Wiadomo, że dziś każdy może mieć o Tobie jakąś opinię. Nie zamierzam z tym walczyć.

Kontrakt Łukasza Fabiańskiego z WHU obowiązuje do końca czerwca 2021 roku. Jak mówi sam zainteresowany – Zbliża się moment decyzji.

– Z mojej strony sytuacja jest jasna. Doskonale czuję się w klubie. Nie potrzebuję żadnej zmiany. Moja rodzina odnajduje się w Londynie. Jesteśmy tu szczęśliwi. Syn właśnie poszedł do szkoły, co ma niebagatelne znaczenie. […] Pewnie jeszcze chwilę to potrwa, ale wkrótce powinniśmy dojść do porozumienia i przedłużyć kontrakt.

Rywalizacji o bluzę z numerem „1” w polskiej kadrze trwa! Jak piłkarz West Hamu zapatruje się na tę sytuację?

– Fakt, że rywalizujemy ze sobą o miejsce w kadrze od bardzo dawna, ale to zdrowa rywalizacja. Zawsze przyjeżdżam na zgrupowanie z wielką przyjemnością. Cieszę się, że trener mi ufa i daje szansę. Ja daję z siebie wszystko i nie mam żadnego problemy z tym, że muszę powalczyć o miejsce w bramce – kończy.

Cały wywiad przeczytacie na portalu meczyki.pl, serdecznie polecamy!

Beckham sprowadzi do swojego klubu kolejną gwiazdę? Na celowniku piłkarz Realu Madryt

Inter Miami, którego właścicielem jest sam David Beckham, ma w planach ściągnąć do siebie kolejną gwiazdę z Europy. Amerykański klub w MLS występuje dopiero od tego roku, a mimo to zbiera się tam całkiem niezła paczka.

Obecny sezon MLS jest pierwszym, w którym występuje klub Davida Beckhama – Inter Miami. W amerykańskim klubie zbiera się całkiem ciekawa ekipa znanych zawodników z przeszłością w Europie. W minionym okienku transferowym David Beckham zdołał zakontraktować takich piłkarzy jak Gonzalo Higuain oraz Blaise Matuidi. Jak podaje hiszpański AS, na celowniku Interu jest kolejna gwiazda, jeszcze większa niż wspomniana dwójka.

Według hiszpańskiego dziennika Beckham ma w planach sprowadzić do Ameryki… Sergio Ramosa! Kapitan Realu Madryt ma ważny kontrakt do końca czerwca 2021 roku, lecz nie jest on w stanie dojść do porozumienia ze swoim obecnym klubem ws. przedłużenia umowy. Jak donosi AS, Ramos chciałby otrzymać podwyżkę, której nie chce mu dać klub.

Sytuację mógłby wykorzystać David Beckham, prywatnie dobry znajomy Sergio Ramosa. Obaj mieli przyjemność wspólnej gry w latach 2005-2007, kiedy Anglik jeszcze występował w Realu Madryt.

Dlaczego Michał Karbownik nie pobił transferowego rekordu ligi? „Został sprzedany, żeby…”

Ostatnie miesiące w Legii Warszawa są nadzwyczaj emocjonujące. Niestety, nie wynika to z dobrych wyników na arenie międzynarodowej, gdyż Legia do nich nie zdołała awansować. Prezes Legii Dariusz Mioduski udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty, gdzie poruszył wiele ciekawych kwestii.

Od marca 2017 roku Dariusz Mioduski jest samodzielnym właścicielem Legii Warszawa. Prędzej władzę sprawował wraz z Maciejem Wandzelem oraz z Bogusławem Leśnodorskim. W wywiadzie z WP Sportowe Fakty zabrał głos w sprawie tego ostatniego.

– Do tej pory nie bardzo chciałem wchodzić w te polemiki, ale… Dla mnie Bogusław Leśnodorski jest jak huba. Przyczepia się do drzewa, na początku wygląda to nawet ładnie, ale potem zaczyna się drenaż i po jakimś czasie takie drzewo obumiera. Przecież on nigdy nie zainwestował w żaden klub swoich pieniędzy, nie ponosił żadnego ryzyka, a raczej głównym celem było i jest zarabianie. Legia jest tego najlepszym przykładem, ale nie tylko Legia, w kolejnych klubach, przy których się pojawiał było podobnie.

Następnie rozmowa zeszła na temat ostatnich sukcesów Lecha Poznań w Lidze Europy. Właściciel Legii został zapytany o ty, czy stołeczny klub pójdzie drogą Lecha. Mioduski udzielił jasnej odpowiedzi.

– Nie. Każdy klub ma swoją ścieżkę. Legia to najsilniejsza marka sportowa w Polsce i wyznacza swoje własne cele. Nie ma drugiego takiego klubu w Polsce. My nie możemy sobie pozwolić na to, żeby przez kilka lat nic nie wygrać.

–  Co do szkolenia, to zrobili fajną robotę i to jest słuszny kierunek. I to jest jedyna rzecz, w której jesteśmy podobni. […] Szybko nadganiamy i wierzę, że wkrótce będziemy w tym lepsi. Jednocześnie musimy zdobywać trofea. To nas różni i sprawia, że mamy inną filozofię. Z Lechem możemy czasem przegrać mecz, to w piłce normalne, ale Lech nigdy nie będzie Legią.

O Vukoviciu:

– Problem pojawił się w maju. Teraz uważam, że powinienem był wymagać od Vuko więcej. On koncentrował się na tym, żeby dowieźć mistrzostwo, a ja powinienem był być wściekły, że nie wygrywamy go z 10 punktami przewagi.

O sytuacji finansowej Legii:

– Faktem jest, że po raz pierwszy od lat zamknęliśmy rok finansowy z kilkumilionowym zyskiem. Oczywiście został on skonsumowany na wydatki i pokrywanie strat związanych z pandemią. […] Gdyby nie pandemia, byłoby zdecydowanie lepiej, a gdybyśmy weszli do pucharów, to bylibyśmy już w zupełnie innym miejscu.

O zaskakująco niskiej sumie za Michała Karbownika:

– Karbownik został sprzedany, żeby zbilansować budżet. A że poniżej tego na co liczyliśmy? Inne kluby też wiedzą, że gdy do końca okienka zostają dwa dni, a jeszcze jest pandemia, to ta cena nie idzie do góry… Niewykluczone jednak, że część tego, a może i całość tego, czego oczekiwaliśmy za Michała, odzyskamy przy jego kolejnym transferze.

Dlaczego Mioduski zniknął z twittera? Czy zamierza zrezygnować ze stanowiska prezesa? Na te i więcej pytań Dariusz Mioduski odpowiedział w wywiadzie dla WP Sportowe Fakty, przeczytacie go tutaj.

Nie tylko Lech zarobi na sprzedaży Modera. Do kasy Warty Poznań wpłyną 2 miliony złotych

Lech Poznań na sprzedaży Jakuba Modera zarobił ok. 11 milionów euro. Jak się okazuje, Kolejorz nie jest jedynym klubem, który dorobi się na odejściu 21-latka do Brighton. Jak podaje Krzysztof Stanowski, 5% od następnej sprzedaży zagwarantowała sobie Warta, której Kuba jest wychowankiem.

Jakub Moder w minionym okienku transferowym został sprzedany przez Lecha Poznań do Brighton za ok. 11 milionów euro. 21-latek został z powrotem wypożyczony do Kolejorza na rok, jednak Brighton zapewniło sobie możliwość skrócenia wypożyczenia i ściągnięcia go do siebie w zimę. Wszystko wskazuje na to, że angielski klub skorzysta z tego zapisu i od stycznia Polak będzie występował na angielskich boiskach.

Za skrócenie wypożyczenia Brighton dopłaci Lechowi 500 tysięcy euro. Mniej więcej taką kwotę zarobi Warta, która zagwarantowała sobie 5% od przyszłego transferu Modera. Przypomnijmy, Jakub Moder jest wychowankiem Warty Poznań, z której odszedł na rzecz Lecha w 2014 roku.

Warta jest jednym z najbiedniejszych klubów w ekstraklasie. Jej budżet wynosi ok. 10 milionów złotych, więc 2 miliony z racji sprzedaży Modera znacznie podreperują jej budżet.

Mario Balotelli trenuje z nowym klubem! Zaskakująco niski poziom…

Wraz z początkiem lipca wygasła umowa pomiędzy Mario Balotellim, a jego ówczesnym klubem – Brescią. O 30-latku w ostatnim czasie było nadzwyczaj cicho, jak podają jednak media, Włoch rozpoczął treningi z nowym klubem.

Pierwsze lata seniorskiej kariery były w wykonaniu Super Mario nadzwyczaj obiecujące. Kariera Włocha nie potoczyła się jednak tak, jak oczekiwaliby tego kibice. Od dobrych kilku lat kariera Mario to zdecydowanie linia pochyła. Jego ostatnim klubem była Brescia, z którą jego kontrakt wygasł wraz z początkiem lipca.

W ostatnich miesiącach o włoskim napastniku nie było nadzwyczaj głośno, jednak nie brakowało chętnych, którzy byliby skłonni go zakontraktować. Istniała nawet możliwość kontynuowania przez niego kariery choćby w Brazylii. Ostatecznie żaden klub nie był skłonny dogadać się z zawodnikiem w kwestii kontraktu.

Jak podaje włoska gazeta Corriere della Sera, Mario Balotelli rozpoczął treningi w klubie z… Serie D! Na dłuższą współpracę się jednak nie zanosi, sam zawodnik bowiem ma trenować w czwartoligowym Franciacorta do czasu, aż nie znajdzie sobie nowego klubu. Piłkarz dogadał się z klubem na taką możliwość, gdyż prywatnie przyjaźni się z dyrektorami klubu.

Franciszek Smuda wróci na ławkę trenerską? Zainteresowanie klubu z 3. ligi

Niemal od samego rana internet zalała masa tekstów o tym, iż Franciszek Smuda może powrócić na ławkę trenerską. 72-latek miałby poprowadzić klub z 3. ligi.

Nie da się ukryć, że Franciszek Smuda jest jednym z najbardziej znanych trenerów w historii polskiej, choć wyniki często wołały o pomstę do nieba. 72-letni trener od ponad roku pozostaje bez pracy i wydawało się, że na dobre przeszedł on na emeryturę. Nic bardziej mylnego! Jak czytamy na Interii, były selekcjoner reprezentacji Polski otrzymał propozycję pracy w 3-ligowym Podhalu Nowy Targ. Nie wiadomo jednak, jaką Smuda miałby pełnić tam funkcję.

– Akademia młodzieżowa, jaka powstaje w Podhalu, podoba mi się niesamowicie. Jej organizacji mogą pozazdrościć niektóre kluby z Ekstraklasy. Oczywiście, brakuje boisk dla młodzieży, ale jestem spokojny, że w takim mieście jak Nowy Targ znajdą się i one – przekazał Interii trener Smuda.

– Nie jest jeszcze ustalone, w jakiej roli będę w Podhalu. W związku z tym, że często bywam na Podhalu, prezes Wojas zaproponował mi współpracę. Musimy ustalić jeszcze szczegóły. Trzeba oddać panu Wojasowi, że sporo zainwestował w powstanie akademii i już teraz wygląda ona naprawdę profesjonalnie – dodał.

Podhale Nowy Targ nieprzerwanie od sezonu 2015/2016 występuje na boiskach trzeciej ligi. W obecnym sezonie idzie im całkiem nieźle, po siedemnastu kolejkach zajmują szóstą pozycję ze stratą zaledwie czterech punktów do v-ce lidera – Sokoła Sieniawa.

Nie tylko punkty, ale i wielkie pieniądze! Wiemy ile zarobił Lech na wczorajszej wygranej

Jak mówi stare przysłowie „do trzech razy sztuka”. Dwa pierwsze mecze Lecha w fazie grupowej LE kończyły się porażkami z Benficą oraz z Glasgow Rangers. W trzecim starciu zdołali pokonać belgijski Standard Liege 3:1.

Wczorajszy mecz w Lidze Europy był dla Lecha niesłychanie ważny. Potencjalna porażka praktycznie przekreśliłaby szanse Polaków na wyjście z grupy. Trener Dariusz Żuraw, w przeciwieństwie do trenera gości, miał do dyspozycji niemal wszystkich zawodników pierwszej drużyny, a tym samym poprowadził swoich chłopaków do zwycięstwa.

Zdobyte wczoraj 3 punkty utrzymują Kolejorza przy tlenie, a szanse na awans wciąż są. Niemniej ważne od punktów w tabeli są również pieniądze, które Lech zarobił na zwycięstwie.

Ile zarobił Lech Poznań na wygranej ze Standardem Liege?

Na samym wczorajszym zwycięstwie Lech zarobił 570 tysięcy euro. Dla porównania Kolejorz w zimę sprowadził do siebie Daniego Ramireza za… około 500 tysięcy euro. Hiszpan może nie jest najjaśniejszą postacią Lecha w tym sezonie, niemniej jednak jest kluczowym elementem w układance Dariusza Żurawia.

Łączne zarobki Kolejorza w Lidze Europy

Lech swoje poczynania w tym sezonie europejskich pucharów rozpoczynał od 1. rundy eliminacji, a za każdą rundę otrzymywał bonusy. Za zwycięstwo z Valmierą Lech zarobił 240 tysięcy euro, za pokonanie Hammarby 260 tysięcy, za wyeliminowanie Apollonu do poznańskiej kasy wpłynęło 280 tysięcy. Za pokonanie w ostatniej rundzie Charleroi ekipa Żurawia zarobiła 300 tysięcy euro. Zdecydowanie największa premia przypadła za sam awans, wyniosła ona 2.92 miliona euro.

W dwóch pierwszych meczach fazy grupowej Lech schodził z boiska pokonany, dzięki czemu na klubowe konto nie wpływała żadna premia. Dopiero za wczorajsze zwycięstwo ze Standardem Lech otrzyma wspomniane 570 tysięcy.

Podsumowując. Lech do tej pory na swojej przygodzie w Lidze Europy zarobił łącznie 4.57 miliona euro. Kwota już robi wrażenie, a może ona jeszcze urosnąć! Przed Poznaniakami co najmniej trzy mecze w LE. Za każde zwycięstwo w fazie grupowej przypada 570 tysięcy euro, a za remis 190 tysięcy. Na awansie do fazy pucharowej można zdobyć kolejne bonusy.

Co z powrotem Ibry do reprezentacji Szwecji? Znamy odpowiedź selekcjonera!

Po ostatnim wpisie Zlatana na twitterze obrońcy reprezentacji Polski z pewnością drżeli na myśl o spotkaniu ze Szwedem na Euro. Jak się jednak okazuje, trener reprezentacji Szwecji nie ma zamiaru w najbliższym czasie powoływać na zgrupowanie 39-letniego napastnika.

Przed kilkoma dniami Zlatan Ibrahimović opublikował na swoim twitterze tajemnicze zdjęcie w koszulce reprezentacji Szwecji z podpisem „Dawno się nie widzieliśmy”. Nie musieliśmy długo czekać na odpowiedź ze strony selekcjonera.

W internecie zawrzało, a kibice już robili sobie nadzieję na powrót Zlatana do reprezentacji Trzech Koron. Głos zabrał selekcjoner Szwedów, który wyraził się w tej sprawie jasno. Obrońcy naszej reprezentacji mogą spać spokojnie, Ibra – na ten moment – na Euro raczej nam nie zagrozi.

– Ludzie pokazali mi ten wpis, ale nie rozumiem, o co mu chodzi. Nie poświęcam temu uwagi. To jest poza mną. Przypominam, że ponad cztery lata temu Zlatan zakończył reprezentacyjną karierę – stwierdził Janne Andersson.

Selekcjoner szwedzkiej drużyny narodowej nie postanawia się w tej kwestii ugiąć. Zlatan ostatni mecz w reprezentacji rozegrał 22 czerwca 2016 roku na EURO 2016. Turniej we Francji zakończył się dla Trzech Koron fatalnie, zdobyli oni bowiem w trzech meczach zaledwie jeden punkt, a tym samym musieli pożegnać się z turniejem. Po turnieju ogłosił „oficjalne” zakończenie kariery reprezentacyjnej.

Zlatan Ibrahimović bez wątpienia jest legendą szwedzkiej piłki. Poza niezliczoną ilością indywidualnych osiągnieć świętował wiele sukcesów w piłce klubowej. Nie można również zapominać o jego występach w drużynie narodowej, w której zagrał w 116 meczach i zdobył 62 bramki.

Znakomity mecz 18-letniego bramkarza Dynama! „Został bohaterem” [WIDEO]

Gdyby nie problemy kadrowe Dynama Kijów związane z koronawirusem, to 18-letni Ruslan Neshcheret zapewne w ogóle nie poleciałby na Camp Nou. Ukrainiec wykorzystał nieobecność podstawowych bramkarzy i z miejsca stał się bohaterem! Zebraliśmy dla Was najciekawsze interwencje młodego bramkarza.

Ruslan Neshcheret otrzymał szansę na debiut w Lidze Mistrzów ze względu na to, iż dwóch bramkarzy Dynama było niedysponowanych. Dla 18-latka był to zaledwie drugi (!!) mecz w seniorskiej piłce. Debiut zaliczył pięć dni temu w ligowym meczu przeciwko Dnipro. Dziś był jednym z dwóch – obok Marca-Andre Ter Stegena – najjaśniejszych postaci na boisku. Neshcheret obronił dziś w sumie 12 strzałów Messiego i spółki i gdyby nie on, to mecz mógłby zakończyć się pogromem.

Poniżej najciekawsze interwencje 18-latka:

https://twitter.com/s1mpleband/status/1324111340135473152

Swoją dzisiejszą postawą na boisku młody Ukrainiec zaskarbił sobie sympatię wielu kibiców, a także trafił do notesów skautów z największych klubów Europy. Poniżej najciekawsze opinie nt. bohatera Dynama Kijów.

https://twitter.com/Pawe29370834/status/1324107620542795777

https://twitter.com/AutobusPierino/status/1324110486040956928

https://twitter.com/cwiakala/status/1324103804732792832

Nowy podopieczny Piniego Zahaviego! Tego Polaka chce pół Europy!

Jak podaje serwis meczyki.pl, 17-letni Aleksander Buksa nawiązał współpracę z jednym z najbardziej znanych agentów piłkarskich – Pinim Zahavim. Taka decyzja może oznaczać tylko jedno – najbliższe okienka transferowe dla młodego Polaka mogą być nadzwyczaj emocjonujące.

Aleksander Buksa jest bezsprzecznie jednym z największych talentów polskiej piłki. Piłkarz Wisły Kraków debiutował w Ekstraklasie w wieku 16 lat i od tamtej chwili wzbudził zainteresowanie wielu mocnych klubów z Europy. Teraz 17-latek nawiązał kontakt z Pinim Zahavim – agentem m.in. Roberta Lewandowskiego. Tę informację podał jak zawsze dobrze poinformowany Tomasz Włodarczyk.

Kim jest Aleksander Buksa?

Olek Buksa jest młodszym bratem naszego reprezentanta w MLS – Adama Buksy. Piłkarz Wisły debiutował w ekstraklasie 22 kwietnia 2019 roku w wieku 16 lat, co uczyniło go jednym z najmłodszych debiutantów w historii polskiej ligi. Dobre pierwsze występy w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce sprawiły, że Polakiem zainteresowało się już wtedy wiele mocnych klubów w tym FC Barcelona. Jak podaje portal meczyki.pl, chrapkę na Olka ma coraz więcej europejskich marek.

– Jak ustaliliśmy zawodnikiem interesuje się Real Madryt B, FC Barcelona B, Atletico Madryt, a na Wyspach Brytyjskich Wolverhampton. Jest też zainteresowanie dwóch klubów niemieckich – czytamy na meczyki.pl.

Tak więc zainteresowanie Polakiem jest duże, więc niewykluczone, że przed nim w niedalekiej przyszłości transfer za granicę. Z pewnością w wynegocjowaniu dobrych warunków z nowym klubem pomoże mu jego nowy agent – Pini Zahavi. Izraelczyk współpracuje m.in. z Robertem Lewandowskim.

Aleksander Buksa jest związany kontraktem z Wisłą Kraków do końca czerwca 2023 roku. Jednym z warunków niedawno przedłużonej umowy z Wisłą Kraków było dodanie klauzuli wynoszącej ok. 5 milionów euro. Gdyby nie ten fakt, to Wisła z pewnością mogłaby wyciągnąć za swojego piłkarza o wiele więcej.

Ryan Giggs w areszcie! Legenda zatrzymana w sprawie przemocy domowej

Jak podają zagraniczne media, legenda Manchesteru United została aresztowana w niedzielny wieczór. Giggsowi zarzuca się napaść na swoją dziewczynę.

Szokująca wiadomość została podana przez brytyjski The Sun. Ryan Giggs został aresztowany za rzekomą przemoc w rodzinie wobec swojej dziewczyny, a do samego zatrzymania miało dojść w niedzielę wieczorem w jego własnym domu.

Sprawę zgłosiła jego dziewczyna, a funkcjonariusze zabrali ze sobą Walijczyka pod zarzutem napaści i uszczerbku na zdrowiu Kate. Kobieta miała kilka siniaków, ale nie potrzebowała pomocy lekarskiej.

– W niedzielę o godz. 22.05 wezwano policję, aby zgłosić kłótnię. Kobieta po trzydziestce odniosła drobne obrażenia, ale nie wymagała leczenia. 46-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem napaści – przekazała rzecznik policji hrabstwa Greater Manchester.

Śledztwo będzie teraz się toczyć swoim tempem, a obecny selekcjoner reprezentacji Walii dzięki wpłaceniu kaucji został zwolniony z aresztu. Na wyniki dochodzenia przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Nie wiemy, jaka czeka przyszłość Giggsa także w kwestii jego przyszłości na stanowisku selekcjonera reprezentacji Walii. Za kilka dni rozpocznie się zgrupowanie Smoków, podczas którego zmierzą się z USA, Irlandią oraz Finlandią. Nie wiemy, kto poprowadzi Walijczyków w tych spotkaniach, a federacja nie chciała skomentować tej sytuacji.

Strzelał bramki Lechowi w Lidze Europy, teraz może trafić do FC Barcelony!

Darwin Núñez, bo o nim mowa, jeszcze niedawno ustrzelił hat-tricka przeciwko Lechowi Poznań w Lidze Europy. Teraz 21-latek znalazł się w orbicie zainteresowań FC Barcelony.

Jak podaje ESPN, FC Barcelona prężnie przygląda się urugwajskiemu napastnikowi, który trafił na listę życzeń Dumy KataloniiNúñez był w kręgu zainteresowań Katalończyków jeszcze w poprzednim okienku transferowym, zanim klub opuścił Luis Suarez. Wówczas miały odbyć się nieformalne negocjacje odnośnie kupna piłkarza i wypożyczenia go do Almerii. Koniec końców wyścig po tego piłkarza wygrała Benfica, która wykupiła go z Almerii za 24 miliony euro. Nie zmienia to faktu, że Blaugrana wciąż ma na niego chrapkę.

https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1323258414785593344

Darwin Núñez zapadł w pamięć polskim kibicom głównie za sprawą październikowego starcia w Lidze Europy pomiędzy Lechem Poznań a Benfiką. Zwycięsko z tego starcia wyszli Portugalczycy, którzy pokonali Kolejorza 4:2. Ogromną cegiełkę do końcowego triumfu dołożył właśnie Núñez – strzelec trzech bramek.

Od czasu dołączenia do Orłów Urugwajczyk zagrał w sumie w 8 spotkaniach. Strzelił 4 bramki i zanotował 5 asyst. Jak na pierwszy sezon w tak poważnej lidze wynik przynajmniej przyzwoity.

https://twitter.com/FTalentScout/status/1320849928315379713

Po odejściu Luisa Suareza z Camp Nou w klubie zdecydowanie brak klasycznej „9”. Nie jest nią ani Ansu Fati, ani Messi, a tym bardziej Griezmann. Od wielu miesięcy mówi się o zainteresowaniu Lautaro Martinezem, jednak w przy obecnych kłopotach finansowych Barcelony jest to niemalże niemożliwe. Jeszcze w letnim okienku transferowym Ronald Koeman chciał sprowadzić swojego rodaka – Memphisa Depaya, jednak nawet na niego nie wystarczyło Barcelonie funduszy.

Barcelona pozbędzie się jednej ze swoich gwiazd? To może poprawić ich sytuację finansową

Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja finansowa FC Barcelony. Blaugrana musi szukać oszczędności na każdym froncie, by nie wpaść w definitywny kryzys. Zresztą więcej na ten temat pisaliśmy tutaj. W celu podreperowania finansów klub może opuścić jedna z największych gwiazd.

Jak podaje hiszpański portal TodoFichajes, FC Barcelona może pożegnać się ze swoim podstawowym bramkarzem – Ter Stegenem. Według tego źródła Niemcem zainteresowany jest sam Bayern Monachium, gdzie Marc mógłby zostać następcą Manuela Neuera. Tę samą informację przekazał również AS.

Niemiecki golkiper dopiero co przedłużył kontrakt z klubem z Katalonii i obowiązuje on obecnie do 2025 roku. Głównie z powodu wciąż długiej umowy, Barcelona nie będzie chciała oddać do za grosze. Według powyższych źródeł Bawarczycy musieliby wyłożyć około 80 milionów euro.

https://twitter.com/English_AS/status/1323201208585232386

Za Ter Stegenem kilkutygodniowe leczenie związane z jedną z ostatnio odbytych operacji. Niemiec w ostatnich tygodniach rozpoczął treningi indywidualne, a dziś po raz pierwszy po przerwie trenował z zespołem. W mediach mówi się, że 28-latek może zdążyć na środowy mecz Ligi Mistrzów z Dynamem Kijów.

https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1323217912522526720

Nowe wieści w sprawie odejścia Quique Setiena z Barcelony? Messi miał podważyć autorytet trenera

Przygoda Quique Setiena w Barcelonie – lekko mówiąc – nie należała bo najbardziej owocnych. Poza brakiem satysfakcjonujących wyników do mediów co i rusz dochodziły informacje o rzekomych kłótniach w zespole. Teraz mamy kolejne doniesienia z Hiszpanii.

Media co jakiś czas wracają do krótkiej i niezbyt owocnej przygody Quique Setiena w FC Barcelonie. Tym razem jak podaje Adria Albets z SER Cataluyna, podczas prowadzenia Barcelony przez Setiena, Leo Messi miał m.in. prosić o większy szacunek do piłkarzy, którzy wygrali wszystko w porównaniu do niego. Szokujące, ale czy prawdziwe? Hiszpańskie media mają to do siebie, że koloryzują wiele historii. W tym przypadku ciężko uwierzyć, by Messi dopuścił się takich słów. Tym bardziej że Barca wówczas miała przed sobą decydujące starcia w Lidze Mistrzów.

Do całej tej sytuacji miało dojść w szatni po meczu z Celtą (2:2) w czerwcu tego roku. Zresztą już wtedy do sieci wleciało wideo, na którym widać, jak Messi miałby ignorować wskazówki asystenta Setiena.

Ostatnie informacje płynące z Hiszpanii dotyczą tego samego meczu. Jak już wspomnieliśmy, Messi miał prosić Setiena o większy szacunek dla piłkarzy. 62-latek miał wówczas odpowiedzieć – Jeśli nie podoba Ci się to co powiedziałem, to wiesz, gdzie są drzwi. Argentyńczyk miał na niego spojrzeć i się zaśmiać.

https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1323233270830714881

Jeśli całe te zdarzenie, by się potwierdziło, to Leo Messi z pewnością straciłby w oczach wielu kibiców. Prawdy nt. tej sytuacji zapewne nigdy nie poznamy, lecz doniesienie z Hiszpanii takie jak te, należy traktować z przymrużeniem oka.

Nagły zwrot akcji w sprawie Arkadiusza Milika! Zaskakująca możliwość

Telenowela związana z Arkadiuszem Milikiem trwa w najlepsze! 26-latek ostatnie tygodnie z pewnością spędzał w oczekiwaniu na zimowe okienko transferowe i możliwość odejścia z SSC Napoli. Pojawiła się jednak możliwość… przedłużenia umowy z Napoli.

Wiemy, jaka jest aktualnie sytuacja Arka Milika w swoim klubie. W letnim okienku transferowym nie udało mu się zmienić klubu, a jeszcze prędzej nie zdecydował się na przedłużenie umowy z obecnym klubem. Właśnie z tego powodu 26-letni napastnik nie znalazł się w kadrze zespołu na rozgrywki klubowe. Polak musi się przemęczyć jeszcze przez co najmniej dwa miesiące, gdyż w styczniu otworzy się okienko transferowe i będzie mógł zmienić klub.

Pierwsze tygodnie nowego sezonu były dla Polaka naprawdę ciężkie. Poza tym, że nie mógł on liczyć na grę w oficjalnych meczach, to nawet nie miał możliwości wspólnego trenowania z pierwszym zespołem Napoli. Dopiero Przed kilkoma dniami Gennaro Gattuso wyciągnął do Arka pomocną dłoń.

Wydawać by się mogło, że 26-latek doczeka do stycznia i wtedy po prostu zmieni klub. Przed kilkoma dniami dotarły jednak do nas nowe informacje, które mówią, że doszło do spotkania, w którym brał udział Milik z menedżerem, prezes Napoli, a także dyrektor sportowy. Jak podaje włoski Tuttosport, na spotkaniu miało dojść do rozmowy nt. przedłużenie umowy. Polak miał tej opcji nie wykluczać.

https://twitter.com/MondoNapoli/status/1322885231343472641

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.