Czołowy klub z Ekstraklasy zainteresowany Goncalo Feio! Portugalczyk podpisze 4-letni kontrakt?

Gonalco Feio podjął niespodziewaną decyzję po porażce ze Stalą Rzeszów. Portugalczyk postanowił podać się do dymisji i zrezygnował z prowadzenia Motoru Lublin. Równolegle pojawiły się plotki o tym, że szkoleniowcem zainteresowany jest Lech Poznań. 




Feio prowadził Motor od września 2022 roku. W ciągu tych dwóch lat zdołał zbudować sobie reputację świetnego trenera wśród kibiców w Lublinie, ale nie tylko. Wyrósł na jednego z lepszych fachowców na polskim podwórku, dodatkowo imponując znajomością języka.

Dymisja, zastępstwo i…

Ostatecznie Portugalczyk zdecydował się nie dość niespodziewany ruch. Po zaskakującej porażce ze Stalą Rzeszów, Feio poinformował, że podaje się do dymisji. TVP Sport jako pierwsze podało tę informację, dodając, że szkoleniowiec pożegnał się już ze swoimi zawodnikami.

Szybko pojawiły się spekulacje, że taki ruch był zagraniem pod wywalczenie sobie nowej umowy. Obecny kontrakt trenera obowiązywał bowiem tylko do zakończenia bieżącego sezonu. Konsekwencje były jednak zgoła inne. Motor Lublin wydał oficjalne oświadczenie, w którym potwierdził odejście Feio oraz ogłosił, że zastąpi go Mateusz Stolarski – jego dotychczasowy asystent.

– Dziękujemy trenerowi Goncalo Feio za wspaniałą pracę wykonaną w Lublinie i życzymy powodzenia w dalszej karierze trenerskiej – napisano w komunikacie. 




– Motor Lublin wystąpił do Polskiego Związku Piłki Nożnej o wyrażenie zgody na prowadzenie drużyny przez trenera Mateusza Stolarskiego i taką zgodę otrzymał – dodał Motor. 

… Ekstraklasa?

Kariera Feio może jednak teraz nabrać rozpędu, a decyzja ostatecznie okazać się trafieniem w „10”. Według portalu „Ligowiec”, Portugalczykiem poważnie ma interesować się Lech Poznań. Mało tego, działacze z Wielkopolski przedstawili ponoć szkoleniowcowi ofertę czteroletniego kontraktu.

Jak na razie brak oficjalnego potwierdzenia tych informacji. Wiele wskazuje jednak na to, że niebawem Feio zobaczymy na ławce któregoś klubu z Ekstraklasy.

AKTUALIZACJA (1.)

Nowe światło na kwestię plotek o kontrakcie dla Feio w Lechu Poznań rzucił Dawid Dobrasz. Dziennikarz portalu meczyki.pl, dobrze zaznajomiony z realiami „Kolejorza” twierdzi, że nie ma tematu zatrudnienia Portugalczyka w klubie. Dodał również, że jest to podobna sytuacja do informacji, które łączyły jakiś czas temu Marka Papszuna z tym samym klubem.

AKTUALIZACJA (2.)

Do sprawy odniósł się również Maciej Henszel, rzecznik prasowy Lecha Poznań. Dodał on na Twittera wymowny wpis, którym jednocześnie zdementował doniesienia o potencjalnym zatrudnieniu Goncalo Feio. Sprawę można zatem uznać za zakończoną.

Juergen Klopp wściekły na dziennikarza po porażce w FA Cup. Niemiec przerwał wywiad [WIDEO]

Juergen Klopp nie dokończył wywiadu po porażce z Manchesterem United w FA Cup. Szkoleniowiec Liverpoolu nie wytrzymał nerwów i przerwał rozmowę z dziennikarzem. 




Starcie Liverpoolu z Manchesterem United w Pucharze Anglii opiewało w ogrom emocji. Szczególnie dużo działo się w końcówce dogrywki. Do 120 minuty utrzymywał się remis 3-3, aż piłkę do siatki wpakował Amad Diallo. Jego gol okazał się decydujący i zapewnił „Czerwonym Diabłom” awans do półfinału rozgrywek.

Upust

Juergen Klopp po porażce udzielił wywiadu dziennikarzowi ze skandynawskiego oddziału Viaplay. Rozmowa przybrała jednak niespodziewany obrót. Wszystko zaczęło się od pytania o spadek o intensywność gry „The Reds” w dogrywce.

– To nieco głupie pytanie. Nie wiem, ile dokładnie rozegraliśmy ostatnio spotkań. Nie wiem też, ile zagrało United. Taki jest sport. Jestem naprawdę rozczarowany tym pytaniem, choć ty twierdzisz pewnie, że było dobre – odparł Klopp. 

Dziennikarzowi to jednak nie wystarczyło i dociekał dalej. Próbował wyciągnąć od Kloppa więcej, dopytując, czy Liverpool rozegrał za dużo meczów w tym sezonie.




– Dajże już spokój. Wyraźnie nie jesteś w najlepszej formie. Nie mam już do ciebie cierpliwości – wybuchł niemiecki trener, po czym opuścił Mixed Zone, nie odpowiadając na pytania pozostałych dziennikarzy.

Mimo odpadnięcia z FA Cup, Liverpool wciąż ma szansę na zdobycie dwóch cennych trofeów. „The Reds” zawalczą o Ligę Europy, w której ćwierćfinale zmierzą się z Atalantą. Poza tym nadal liczą się w walce o mistrzostwo Anglii, gdzie mają tyle samo punktów co Arsenal.

Lewandowski szczery do bólu. Zdradził klucz do poprawy formy. „Popełniałem błędy”

Robert Lewandowski był prawdziwą gwiazdą ostatniego meczu FC Barcelony z Atletico Madryt (3-0). Polak miał udział przy każdej bramce Blaugrany, strzelając gola i zaliczając dwie asysty. Po ostatnim gwizdku udzielił krótkiego wywiadu przed kamerami „Eleven Sports”, w którym zdradził, że zaczął inaczej podchodzić do treningów. 




Barcelona z Atletico zagrała wręcz koncertowo. Mistrzowie Hiszpanii na Wanda Metropolitano pokazali pokaz gry w piłkę i praktycznie zmietli rywali. Duża w tym zasługa Roberta Lewandowskiego, który najpierw asystował przy trafieniu Joao Felixa, a później sam dołożył gola. Później Polak dołożył drugą asystę, tym razem przy bramce Fermina Lopeza.

Zmiana podejścia

Ten mecz tylko potwierdził, ze Lewandowski wrócił do formy. Nie wzięło się to jednak znikąd. Kapitan reprezentacji Polski przed kamerami „Eleven Sports” nie ukrywał, że zmienił w tym roku podejście do treningów. Według „Lewego” to ono okazało się kluczem do jego lepszej dyspozycji.

– Myślę, że wiem z czego to wynikało. W mojej karierze te momenty były krótkie i też pewnie wiele czynników na to wpłynęło. Uważam, że też było to spowodowane poczuciem fizycznym. Od tego roku zmiana treningów, zmiana podejścia indywidualnego pode mnie, czego potrzebuję, dały mi to, że czuję się pewnie fizycznie. Reszta łatwiej przychodzi. Tamten rok był ciężki. Popełniałem błędy, nauczyłem się i wyciągnąłem wnioski – przyznał Lewandowski. 




Przy okazji Lewandowski zahaczył o nadchodzące baraże o Euro 2024. Polska już w czwartek zmierzy się z Estonią w pierwszym meczu. Jeśli „Biało-Czerwoni” wygrają, to o wyjazd na niemiecki turniej powalczą z Finlandią lub Walią. 35-latek jest dobrej myśli przed zbliżającym się starciem.

– Mam takie wewnętrzne poczucie, że będzie dobrze. Mocno w to wierzę. Musimy dobrze wejść w mecz, grać to, co chcemy, nie dać przeciwnikowi zbyt wiele swobody, tylko mieć to pod kontrolą – podkreślił kapitan. 

Jacek Laskowski wziął w obronę Milika. Mocny apel do kibiców. „Odpalcie licznik i nie wyłączajcie go”

Arkadiusz Milik jest regularnie krytykowany za swoją grę w Juventusie i reprezentacji Polski. 30-latkowi nie można jednak odmówić kapitalnej kariery i gry w wielkich klubach. Jacek Laskowski stanął w obronie napastnika i zaapelował do kibiców w mocnych słowach.




Milik za kadencji Adama Nawałki tworzył niezawodny duet w ataku reprezentacji Polski z Robertem Lewandowskim. Wówczas grał również w Ajaxie Amsterdam, gdzie zapracował sobie na transfer do Napoli. Tam zresztą też radził sobie do pewnego momentu bardzo dobrze.

„Odpalcie licznik”

W pewnym momencie niestety Polak zaczął zaliczyć ciągły regres. Szczególnie widać było to w reprezentacji, gdzie kibice wyliczali mu kolejne mecze bez zdobytej bramki. Doszło nawet do tego, że przez kilka lat z rzędu Milik strzelał ledwie jednego gola w narodowej kadrze.

Krytyka nad 30-latkiem od długiego czasu zdaje się jednak być nieproporcjonalna do jego umiejętności, kariery oraz tego, co rzeczywiście prezentuje. Podobnego zdania jest zresztą Jacek Laskowski, który zwrócił uwagę na to, że Milik stał się wręcz kozłem ofiarnym dla kibiców. Zaapelował więc do nich w mocnych słowach na antenie portalu meczyki.pl.

– Od kilku lat odczuwam pewien dyskomfort, że Milik stał się takim kozłem ofiarnym reprezentacji Polski.  Polscy kibice zrobili sobie z Arka Milika „mema”, które tworzą, że tak powiem, dla beki – zaczął komentator TVP Sport. 




– Jak skończy Milik grać w Juventusie, to proszę odpalcie licznik do następnego polskiego napastnika, który będzie grał w Juventusie. I błagam, nie wyłączajcie go po mojej śmierci – dodał. 

W bieżącym sezonie statystyki Milika nie są powalające. Na 28 występów w Juventusie strzelił tylko 6 bramek, z czego 3 trafił przeciwko Frosinone w Pucharze Włoch, popisując się hat-trickiem. Mimo to nie można odmówić mu udanej kariery. W jej trakcie grał przecież dla wspomnianego Ajaxu i Napoli, ale też w Olympique Marsylii czy Bayerze Leverkusen.

Vinicus najpierw wyśmiał sędziego, a później żalił się, że dostał żółtą kartkę [WIDEO]

Vinicius nie zagra w kolejnym meczu Realu Madryt. Brazylijczyk został ukarany kolejną żółtą kartką w ostatnim meczu z Osasuną (4-2). Co istotne… sam na to zapracował. 




„Królewscy” wygrali sobotni mecz z Osasuną 4-2, a Vinicius popisał się dubletem. Pozostałe trafienia dla Realu zanotowali Carvajal i Brahim Diaz.

Samowykluczenie

Niestety, mimo świetnego występu, Vinicius ponownie wywołał kontrowersje. Tym razem Brazylijczyk pod koniec pierwszej połowy wyśmiał jedną z decyzji sędziego, za co zarobił momentalnie żółtą kartkę. Sytuacja będzie mieć spore konsekwencje, bo Brazylijczyk będzie musiał odbyć zawieszenie i nie zagra w meczu z Athletikiem Bilbao po przerwie reprezentacyjnej.

Opinia publiczna była jednak zbulwersowana późniejszym zachowaniem Viniego. Gdy piłkarze schodzili na przerwę do szatni, Brazylijczyk zwrócił się do kamery, wyraźnie rozżalony otrzymaną kartką.

– W każdym meczu ten sędzia daje mi kartkę. W każdym! To niesamowite – wypalił. 

„Kibice” zaatakowali piłkarzy i ich bliskich po zakończeniu meczu. Skandal w V lidze [WIDEO]

Podczas meczu w V lidze doszło do paskudnej sytuacji. Na murawie pojawili się pseudokibice, którzy zaatakowali piłkarza oraz jego rodzinę. 




W pierwszym meczu rundy wiosennej pierwszej grupy wielkopolskiej V ligi doszło do starcia Naszej Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski ze Spartą Szamotuły. Gospodarze wygrali spotkanie 4-2, ale nie było czasu na radość. Tuż po końcowym gwizdku doszło do nieprzyjemnej sytuacji.

Skandal

Na murawę wtargnęli pseudokibice Dyskobolii, którzy zaatakowali piłkarzy gości. Mało tego, rzucili się również na rodziny zawodników. Sparta Szamotuły odniosła się do tej sytuacji na swoim profilu na Facebooku, dodatkowo zamieszczając wideo z zajścia.




Do prawdziwego skandalu doszło w doliczonym czasie gry drugiej połowy spotkania. Grupa miejscowych PSEUDOKIBICÓW Dyskoboli Grodzisk Wielkopolski zaatakowała naszych kibiców. Zaznaczamy, że nie było żadnej zorganizowanej grupy kibicowskiej z Szamotuł. Głównym celem pseudokibiców były rodziny z dziećmi oraz partnerki naszych zawodników. Jesteśmy zbulwersowani tym, co się wydarzyło. Na nagraniu wideo z incydentu widać jednoznacznie jak agresywni kibice Grodziska rzucają się na rodziny z dziećmi i bliskich naszych zawodników, którzy jak zawsze wspierają nas na każdym meczu. Mamy nadzieję, że ten post wywoła oburzenie w całym piłkarskim środowisku – czytamy. 

Na filmie widać, jak dziewczyna jednego z zawodników zostaje uderzona oraz ukradziono jej szalik Sparty. Dyskobolia ma się odnieść do sprawy w niedzielę. Na ten moment klub przeprosił tylko pokrzywdzone osoby.

Na jaw wyszły kosmiczne zarobki Infantino. W kieszeni szefa FIFA lądują ogromne stawki

FIFA opublikowała raport finansowy za miniony rok. Opisano w nim między innymi zarobki szefa federacji – Gianniego Infantino. 

Nie od dziś wiadomo, że FIFA dysponuje ogromnymi środkami pieniężnymi. Biorą się one ze współprac, organizowanych turniejów, przychodów z praw telewizyjnych, oglądalności i wielu, wielu innych. W grę wchodzą także dodatkowe premie i bonus, zawarte wśród umów sponsorskich.

Kosmiczne zarobki

W najnowszym raporcie finansowym FIFA opublikowała między innymi zarobki prezesa Gianniego Infantino. Szwajcar miał w 2023 roku zarobić w sumie 4,13 mln franków szwajcarskich (ok. 18,5 mln złotych). Jego podstawowa pensja wzrosła tym samym o 500 tysięcy do 2,46 mln. Doliczyć trzeba było również do tego roczną premię w postaci 1,65 mln franków.

Nie zmieniły się z kolei zarobki 37-osobowej Rady FIFA. Sześciu prezesów, którzy kierują kontynentalnymi federacjami otrzymali po 300 tysięcy franków (wraz ze zwrotem wydatków). Pozostali członkowie rady otrzymali po 250 tysięcy (oraz zwrot wydatków).

Wynagrodzenie dla Infantino jest wcześniej konsultowane przez trzyosobową komisję. W jej skład wchodzi emerytowany sędzia z Indii – Mukul Mugdal, który jest jej szefem. Uzupełniają go z kolei: Alejandro Dominguez (wiceprezes FIFA, prezydent CONMEBOL) i Bruno Chiomento (doświadczony szwajcarski księgowy).

Fatalne wieści dla Arkadiusza Milika. Trener Juventusu potwierdził przykre informacje

Arkadiusz Milik przeżywa nie najlepszy czas w swojej karierze. Piłkarz Juventusu nie może liczyć na regularne występy w drużynie Massimiliano Allegriego. Na domiar złego Włoch potwierdził, że napastnikowi przydarzyła się kontuzja. 

30-latek ma spore wahania formy. Strzelił co prawda gola w ostatnim meczu z Atalantą (2-2), ale wcześniej w lidze zaliczył smutną passę aż 18 występów bez bramki. Nierówna forma przełożyła się również na brak powołania do reprezentacji Polski na marcowe zgrupowanie. Michał Probierz wolał postawić na Roberta Lewandowskiego, Adama Buksę, Krzysztofa Piątka i Karola Świderskiego.

Uraz

Na tym problemy Milika się jednak nie kończą. Massimiliano Allegri potwierdził, że Polak doznał kontuzji na ostatnim treningu „Starej Damy” i nie wystąpi on w meczu z Genoą.

– Arkadiusz Milik nie zagra w najbliższym meczu, miał mały problem podczas ostatniej sesji treningowej. Po przerwie reprezentacyjnej ponownie ocenimy jego stan – powiedział Allegri. 

Więcej szczegółów podał Gianluca Di Marzio. Znany włoski dziennikarz przekazał, że Milik miał doznać kontuzji mięśnia przywodziciela. Jego przerwa od gry może potrwać nawet 15 dni.

Przerażający mail matki Boatenga wyszedł na jaw. „Odebrała sobie życie, a on nie chce ponieść konsekwencji”

„Der Spiegel” dotarło do szokujących informacji w sprawie Jerome’a Boatenga. Niemieccy dziennikarze odkopali maila z 2021 roku, wysłanego przez matkę piłkarza do swojego prawnika. Bezpośrednio oskarża w nim swojego syna o znęcanie się nad kobietami. 




Na początku 2021 roku Boateng rozstał się ze swoją wieloletnia partnerką – Kasią Lenhardt, modelką polskiego pochodzenia. Już tydzień po zerwaniu media obiegła informacja o śmierci kobiety, która miała popełnić samobójstwo. Niedługo później ujawniono, że Boateng stosował przemoc wobec kobiety, a na dodatek miał ją zmusić do podpisania klauzuli poufności, która wstrzymywała ją od mówienia prawdy na temat związku.

Przerażająca wiadomość

Mimo upływu lat sprawa nadal nie została rozwiązana. Niemiec do niczego się nie przyznaje i w dalszym ciągu nic mu nie udowodniono. Obecnie wyszły jednak na jaw zupełnie nowe fakty. „Der Spiegel” ujawnił maila matki Boatenga, który miała wysłać do swojego prawnika w marcu 2021 roku.

Mój syn od lat znęca się psychicznie i fizycznie nad kobietami, teraz Kasia Lenhardt odebrała sobie życie, a on nadal nie chce ponieść konsekwencji swojego zachowania – pisała na krótko po śmierci Kasi Lenhardt matka Boatenga. 

Na tym jednak nowe informacje się nie kończą. „Der Spiegel” dotarł również do wiadomości głosowych, które Kasia miała wysłać do znajomych w październiku 2019 roku. Twierdzi w nich, że Boateng był wobec niej agresywny i niemal złamał jej kciuk. Część osób ma także twierdzić, że kobieta wysyłała im zdjęcia siniaków na ciele.




Wieloletni reprezentant Niemiec nadal nie odniósł się do nowych doniesień. Głos zabrał natomiast jego prawnik, który przesłał dziennikarzom krótką wiadomość.

Ze względu na toczące się postępowanie nasz klient nie jest obecnie w stanie szczegółowo odpowiedzieć na pańskie pytania. Zatem zasadniczo: jesteście po prostu w dużej mierze dezinformowani. Ponadto najwyraźniej otrzymujcie jedynie wybiórcze informacje – oznajmił pełnomocnik. 

Wielki powrót Lorda Bendtnera! Były piłkarz wraca do piłki nożnej w zupełnie nowej roli

Nicklasa Bendtnera znają prawdopodobnie wszyscy piłkarscy kibice. Duńczyk miał bardzo bogatą karierę, która jednak opiewała również w sporo akcji pozasportowych. Obecnie były napastnik znalazł sobie nową pracę. 

36-latek w trakcie kariery miał okazję grać w wielu wielkich klubach. Najwięcej czasu spędził w Arsenalu, ale w CV ma również Juventus, Wolfsburg czy Sunderland. Warto jednak zaznaczyć, że „Kanonierem” został zaledwie w wieku 16 lat i dość szybko zyskał uznanie w oczach Arsene’a Wengera, który konsekwentnie na niego stawiał.

Wzlot i upadek

Bendtner stawał się coraz lepszy, a jego kontrakt – coraz większy. W dokumencie „The Portrait” zdradził, że jego pensja wzrosłą z 400 funtów do aż 10 tysięcy tygodniowo. Niestety było to również zgubne dla rozwijającego się napastnika.

– Im większe sukcesy odnosił, tym stawał się gorszy. Myślał, że może po prostu imprezować i pić – mówił Liam Brady, cytowany przez „Daily Mail”. 

 

W końcu po obniżce formy Duńczyk został wypożyczony do Sunderlandu. Wtedy też miały się u niego zacząć problemy alkoholowe. W mediach z kolei pojawiały się kolejne afery, jak choćby wieść o jego romansie z Caroline Luel-Brockdorff, po którym do Bendtnera przytknął pseudonim „Lord”.

Nowe zajęcie

Finalnie Duńczyk w wieku 31 lat zdecydował się na zakończenie kariery w styczniu 2020 roku. Jego ostatnim klubem była FC Kopenhaga, z której wiele lat temu trafił do Arsenalu. Początkowo były napastnik miał zająć się trenowaniem, jednak jego plany diametralnie się zmieniły.

Przez kolejne dwa lata do 2022 roku Bendtner prowadził życie celebryty oraz otrzymał własne reality show „Bendtner i Philin”, gdzie z byłą partnerką opowiadali o swoim życiu. Dwa lata temu został z kolei… pranksterem. W programie „Nicklas pranker” robił żarty swoim przyjaciołom i innym celebrytom.

 

Wkrótce Bendtner może jednak wrócić do korzeni. Duński „Dagbladet” przekazał, że 36-latek otrzymał ofertę zostania ekspertem w TV2 podczas zbliżającej się przerwy na reprezentacje.

– Będzie to trio z mocnymi opiniami, dobrą rozrywką i dynamiką w studiu – zapowiedział nawet szef stacji, Kristian Hyldgaard, który przyznał, że Bendtner zaskoczył go pozytywnie swoimi analizami i wiedzą. 

Dania zmierzy się niebawem ze Szwajcarią i Wyspami Owczymi w meczach towarzyskich. Pierwszy mecz rozegrany zostanie 23 marca, zaś drugi trzy dni później.

Piękne słowa Kloppa po debiucie Musiałowskiego. „Czeka wystarczająco długo”

Mateusz Musiałowski w końcu się doczekał i zadebiutował w seniorskiej drużynie Liverpoolu. Polak wystąpił przeciwko Sparcie Praga w 1/8 finału Ligi Europy. O jego grze oraz przyszłości w klubie wypowiedział się Juergen Klopp. 




20-latek od 2021 roku jest piłkarzem Liverpoolu. Do tej pory grał głównie w młodzieżowych drużynach, w których często zbierał dobre recenzje. Polak nie mógł liczyć jednak na występ w pierwszej drużynie, aż do minionego czwartku.

„Kolejny wspaniały dzieciak”

Musiałowski pojawił się na boisku w rywalizacji ze Spartą Praga w 1/8 Ligi Europy. W sumie na murawie spędził 17 minut i zaprezentował się dość dobrze. Angielskie media zauważyły jednak, że zżerała go trema. Juergen Klopp postanowił wypowiedzieć się szerzej o jego grze.

Zawodnicy rozwijają się w różnym tempie. On jest wyjątkowym talentem, ale my w klubie patrzymy na futbol w sposób specyficzny – powiedział Niemiec. 




Mateusz coraz lepiej się rozwija, dlatego uznałem, że to już czas. Mieliśmy wybór między kilkoma zawodnikami, ale uznałem, że trzeba dać mu te kilka minut, bo czeka na nie już wystarczająco długo. To jest kolejny wspaniały dzieciak – podsumował. 

Jarosław Królewski prosi kibiców o olbrzymie wsparcie. Ciąg dalszy problemów finansowych Wisły Kraków

Jarosław Królewski wystosował prośbę do Socios Wisły Kraków o wsparcie finansowe dla klubu. „Biała Gwiazda” według wysłanego przez prezesa listu, ma potrzebować półtora miliona złotych. Więcej w tej sprawie opisał portal meczyki.pl, który skontaktował się również z Piotrem Leśkiewiczem.




Długi Wisły Kraków nie są w żadnym wypadku tematem tabu. Klub zmaga się z problemami finansowymi od wielu lat i między innymi z tego powodu gra obecnie w Fortuna 1. Lidze, do której spadła z Ekstraklasy. To naturalnie spowodowało tylko kolejne kłopoty.

Wielkie problemy

Dla „Białej Gwiazdy” obecnie priorytetem jest powrót do krajowej elity. Do końca sezonu toczyć się będzie zatem walka o zajęcie miejsca premiowanego albo bezpośrednim awansem do Ekstraklasy, albo miejscem dającym udział w barażach. Przy okazji wciąż ma szansę na zagranie w finale Pucharu Polski na PGE Narodowym. Aby się tak jednak stało, trzeba przejść Piasta Gliwice w półfinale.

Choć drużyna spisuje się nieźle na wiosnę i utrzymuje stabilną formę, to nie zmienia faktu, że poza boiskiem toczona jest nieustannie walka z problemami finansowymi. W związku z trudną sytuacją Jarosław Królewski zwrócił się w specjalnym liście wprost do Socios Wisły Kraków. Poprosił w nim o wsparcie w bieżące działania klubu.

Treść listu przekazał Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Królewski miał w korespondencji zaznaczyć, co wpłynęło na pogłębienie się problemów finansowych.

– Wzrost inflacji, płacy minimalnej, zużycia energii, dodatkowych podwyżek na infrastrukturę sportową i stadion generują dla Klubu kolejne miliony złotych kosztów dodatkowych – cytuje treść listu, Włodarczyk na portalu meczyki.pl.




– Oprócz długów wskazał, że klub ma dziś również saldo niezapłaconych na jej rzecz faktur na poziomie ponad 6 mln zł, co wraz z płatnościami większości sponsorów z dołu za realizowane świadczenia w odstępach kwartalnych mają bardzo mocno wpływać na płynność klubu – dodał Włodarczyk. 

W sumie Królewski poprosił stowarzyszenie o wsparcie w wysokości 1,5 mln złotych. Środki mają zostać przeznaczone na wiele kwestii. Między innymi: utrzymanie i funkcjonowanie akademii Wisły Kraków, utrzymywanie drugiej drużyny, wynajem infrastruktury stadionowej oraz obsługi dnia meczowego czy wsparcie w regulacji kosztów bieżących bazy w Myślenicach.

Portal meczyki.pl zwrócił się o komentarz do Piotra Leśkiewicza, prezesa stowarzyszenia Socios Wisły Kraków. Ten z kolei potwierdził, że decyzja w kwestii wsparcia „Białej Gwiazdy” ma zapaść w ciągu kilkunastu dni.

Robert Lewandowski goni Messiego i Ronaldo. Polak z szansą na TOP2 strzelców Ligi Mistrzów?

Po meczu z Napoli Robert Lewandowski zgromadził na swoim koncie 94 gole w Lidze Mistrzów. Polak umocnił się jeszcze bardziej na 3. miejscu w gronie najlepszych strzelców rozgrywek. Zmniejszył również stratę do Leo Messiego. 




FC Barcelona wygrała wczoraj z Napoli (3-1) w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Tym samym Duma Katalonii pierwszy raz od dłuższego czasu awansowała do ćwierćfinału rozgrywek. Ostatniego gola w spotkaniu strzelił Robert Lewandowski, który ustalił tym samym wynik.

Goni legendy

Dzięki trafieniu z Napoli Lewandowski powiększył swój bramkowy dorobek w Lidze Mistrzów do 94 trafień. Zwiększył tym samym o cztery gole przewagę nad Karimem Benzemą (90) oraz o 23 nad Raulem (71). Polak zajmuje obecnie 3. miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Warto również wspomnieć, że spośród piłkarzy obecnie grających w LM Polak jest zdecydowanym liderem. Dużo niżej znajdują się choćby Thomas Mueller (54) czy Kylian Mbappe (46).

Przed Lewandowskim znajdują się obecnie tylko dwaj najlepsi piłkarze w historii Ligi Mistrzów, a więc Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Strata do obu jest wciąż bardzo duża. Portugalczyk na swoim koncie ma aż 140 goli, zaś Argentyńczyk – 129.




Przegonienie Ronaldo i zajęcie fotelu lidera wydaje się wręcz nierealne. W kontekście Messiego jest to jednak nieco bardziej możliwe, choć wciąż wydaje się niebywale ciężkie. Obecnie Lewandowski zdobywa średnio 0,79 bramki na mecz. Teoretycznie, przy zachowaniu obecnej skuteczności, Polak do wskoczenia na drugie miejsce potrzebowałby aż 45 spotkań.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.