Sensacyjny transfer Jakuba Kiwiora?! „Rozmowy są na finiszu”

Do gry Jakuba Kiwiora wkroczył niespodziewany klub. Według Tomasza Włodarczyka zaawansowane rozmowy ze Spezią prowadzi Arsenal! Lider Premier League jest gotowy zapłacić około 20 mln euro za reprezentanta Polski. 

Kiwior od kilku miesięcy łączony jest z transferem do silniejszego klubu. Podbił swoją wartość, rozgrywając każdy mecz na mundialu w pełnym wymiarze czasowym. W gronie zainteresowanych nim zespołów wymieniano już Juventus, Napoli czy Milan.

Jednak Premier League?

Dość niespodziewane informacje przekazał w piątek Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Według dziennikarza bliskie zakończenia są negocjacje między Spezią a Arsenalem. 22-latek może trafić do Premier League za około 20 mln euro.

– Na finiszu są rozmowy w sprawie jego przejścia do Arsenalu. 22-latek stanie się jednym z najdroższych polskich piłkarzy. Będzie kosztował ponad 20 mln euro – czytamy w tekście Włodarczyka.

W drużynie „Kanonierów” rywalizować będzie z Gabrielem Magalhaesem. Lewonożny Brazylijczyk zaliczył 18 występów w Premier League w tym sezonie. Wszystkie rozegrane spotkania zaliczył w pełnym wymiarze czasowym.

Pep Guardiola skrytykował piłkarzy i kibiców Manchesteru City. „Stali się zbyt wygodni”

Pep Guardiola po meczu Manchesteru City z Tottenhamem (4-2) nie krył swojego rozczarowania piłkarzami. Oberwało się także kibicom „Obywateli”. 

Tottenham zdecydowanie lepiej rozpoczął wczorajszy mecz i w doliczonym czasie pierwszej połowy strzelił dwa gole. Manchester City wziął się za odrabianie strat po zmianie stron. Finalnie strzelili cztery gole i wygrali 4-2.

Krytyka

Mimo zwycięstwa Pep Guardiola postanowił skrytykować swoich zawodników. Uważa, że zabrakło im pasji. Uderzył także w kibiców, u których zauważył brak wsparcia w pierwszej części gry.

– Jeśli będziemy grać bez pasji, to niczego w tym sezonie nie wygramy. Mogę to ogłosić – stwierdził 52-latek.

– Brakowało nam odwagi, pasji, ognia, chęci wygrania od pierwszej minuty. Tak samo było z kibicami, którzy milczeli przez 45 minut. Chcę z powrotem moich kibiców. Oni muszą krzyczeć. Wygwizdali nas, bo przegrywaliśmy, a nie dlatego, że graliśmy źle. Może stali się zbyt wygodni, bo wygraliśmy ligę cztery razy w ciągu pięciu lat? Po zdobyciu gola reagują, ale to nie o to chodzi – dodał Hiszpan. 

– Nie poznaję mojej drużyny. Wcześniej piłkarzy mieli pasję, chęć do biegania. Czy w taki sposób możemy dogonić Arsenal? Nie ma mowy. Chcę teraz reakcji całego klubu, wszystkich. Chcę pokonać Arsenal. Ale jeśli będziemy dalej tak grać, to oni nas zniszczą. Daleko nam do zespołu, którym byliśmy w poprzednich sezonach – podsumował.

Manchester City wciąż traci do liderującego w tabeli Premier League Arsenalu pięć punktów. „Obywatele” mają jednak do rozegrania jedno zaległe spotkanie. W niedzielę czeka ich starcie z Wolverhampton.

Grzegorz Lato uderza w Czesława Michniewicza. „Nie wiem, czy poleciałby na MŚ”

Grzegorz Lato nie oszczędza Czesława Michniewicza. Były prezes PZPN stwierdził, że on zwolniłby 52-latka jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Katarze. – Ja bym się nawet pięć minut nie zastanawiał – stwierdził Lato.

Praca Michniewicza z reprezentacją została zakończona w nieprzyjemnych okolicznościach i atmosferze skandalu. Generalnie cała kadencja byłego selekcjonera była równią pochyłą.

Zwolniony na lotnisku?

Największy szum wywołała jednak „afera premiowa”, która wyszła na jaw po odpadnięciu reprezentacji Polski z mundialu. Jak się okazało kadra miała spotkać się z Mateuszem Morawieckim ws. premii za wynik na turnieju. Wszystko wydarzyło się za plecami PZPN. Grzegorz Lato uważa, że takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.

– Gdyby wyszło na jaw, że Michniewicz zrobił spotkanie z premierem, to ja bym się nawet pięć minut nie zastanawiał. Nie wiem też, czy Michniewicz poleciałby na mistrzostwa świata. Mówiąc inaczej – to jest nie do pomyślenia. W żadnym związku nie ma tak, że selekcjoner zachowuje się, jakby to była jego prywatna drużyna. Na takim spotkaniu musi być prezes PZPN! – ocenił były prezes na łamach „Przeglądu Sportowego”.

– Tak, właśnie tak jak zrobiłem w przeszłości z Leo Beenhakkerem. Po przegranym spotkaniu ze Słowenią (0:3) w 2009 roku przyszedłem do szatni podziękować chłopakom za mecz. Chcę się przywitać z trenerem, a on się do mnie d… odwrócił! No to wie pan… A co do tematu Michniewicza – nawet jak sam ustalił coś z premierem, że będzie stosowne spotkanie, powinien pójść do prezesa PZPN, zaprosić go na nie, a tu się okazuje, że wszystko to niczym prywatna kadra Michniewicza. Nie do pomyślenia dla mnie! – dodał.

Obecnie reprezentacja Polski pozostaje bez selekcjonera. Wszystko ma się jednak zmienić w przyszłym tygodniu. Po weekendzie Cezary Kulesza ma ogłosić następcę Czesława Michniewicza. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że zostanie nim Paulo Bento.

Kim jest Paulo Bento? Przybliżenie sylwetki potencjalnego selekcjonera reprezentacji Polski

W przyszłym tygodniu Cezary Kulesza powinien ogłosić nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Prezes PZPN potwierdził już, że chciałby postawić na zagranicznego szkoleniowca. „TVP Sport” natomiast przekazało w czwartek, że najprawdopodobniej będzie to Paulo Bento. Portugalczyk uchodził za jednego z głównych faworytów do objęcia „Biało-Czerwonych” od razu po zwolnieniu Czesława Michniewicza. Czy to dobry wybór? Spróbujemy nieco przyjrzeć się sylwetce byłego selekcjonera Korei Południowej. 

Reprezentacja Polski pozostaje bez selekcjonera od początku bieżącego roku. Wraz z końcem poprzedniego pożegnał się z nią Czesław Michniewicza. Kontrakt 52-latka wygasł 31 grudnia, natomiast PZPN już wcześniej potwierdzał, że nie przedłuży umowy z ówczesnym trenerem. Cała saga z jego następcą ciągnie się już więc od ponad miesiąca.

Paulo Bento, czyli najlepszy wybór?

W gronie faworytów do objęcia „Biało-Czerwonych” przewinęło się wiele nazwisk. Podobnie jak na początku kadencji Cezarego Kuleszy mówiło się o wielu zagranicznych szkoleniowcach, ale nie zabrakło również polskich akcentów. Z rodzimego podwórka wymieniano między innymi Jana Urbana czy Marka Papszuna. Wspominano jednak też o Jacku Magierze, Marcinie Broszu czy Michale Probierzu. Sam Kulesza natomiast od początku wydawał się nieprzekonany do żadnej z tych kandydatur i ostatecznie osobiście potwierdził, że planem PZPN-u jest zatrudnienie obcokrajowca.

A wśród tych również pojawiło się wiele ciekawych nazwisk. Najwięcej mówiło się o Herve Renardzie, Vladimirze Petkoviciu,  czy (w ostatnich dniach) nawet o Stevenie Gerrardzie. Wymieniano także Paulo Bento i prawdopodobnie na niego postawi Cezary Kulesza. W czwartek „TVP Sport” przekazało, że to właśnie Portugalczyk jest najbliżej przejęcia polskiej reprezentacji, a swoją decyzję w ciągu najbliższych dni ma ogłosić prezes PZPN.

Kim jednak w ogóle wspomniany Paulo Bento jest? Jakie ma doświadczenie i czy aby na pewno nada się do prowadzenia „Biało-Czerwonych”? Na to ostatnie pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Można natomiast próbować, przybliżając nieco sylwetkę i dotychczasową karierę portugalskiego fachowca.

Początki

Bento swoją trenerską karierę rozpoczął jako opiekun młodzieżówki Sportingu Lizbona. Z funkcją tą pożegnał się po lekko ponad roku, obejmując jednocześnie pierwszą drużynę stołecznego klubu. I śmiało można powiedzieć, że świetnie w tej roli się odnalazł, zdobywając dwukrotnie Puchar i Superpuchar Portugalii. Łącznie poprowadził Sportingu w 181 meczach – najwięcej, spośród wszystkich zespołów, które prowadził.

Po rozstaniu z klubem w listopadzie 2009 roku pozostawał na bezrobociu przez kilka miesięcy. We wrześniu 2010 roku został selekcjonerem reprezentacji Portugalii, którą wprowadził do półfinału Euro 2012. Niestety na tym jego osiągnięcia z rodzimą kadrą się kończą. W 2014 roku „Nawigatorzy” zaliczyli wstydliwy występ na brazylijskim mundialu, nie wychodząc z grupy.

Bento jednak na stanowisku pozostał, ale nie na długo. Już po pierwszym meczu eliminacji do kolejnego turnieju i porażce z Albanią (0-1) został zwolniony ze stanowiska.

Tułaczka międzykontynentalna

Tym razem przerwa Portugalczyka potrwała dłużej. Po zwolnieniu we wrześniu 2014 roku z kolejnym klubem związał się dopiero… prawie dwa lata później. 16 maja 2016 roku Cruzeiro ogłosiło, że ich nowym trenerem został właśnie Bento.

W Brazylii nie zagrzał jednak miejsca na zbyt długo. Drużynę poprowadził zaledwie w 15 meczach, notując przy tym aż osiem porażek. Jeszcze w lipcu 2016 roku został zwolniony z klubu.

Z Ameryki Południowej Bento postanowił powrócić na Stary Kontynent. W Europie podpisał kontrakt z Olympiakosem. Od sierpnia Portugalczyk poprowadził grecki zespół w 40 spotkaniach. Pod jego wodzą ekipa prezentowała się nieźle, jednak on sam narzekał na zaangażowanie niektórych graczy. Klub, musząc podjąć jakąś reakcję, zdecydował się pożegnać z 53-latkiem po 210 dniach.

Mimo gorzkiego rozstania Bento może się pochwalić niezłym bilansem w Grecji. Olympiakos wygrał wówczas 26 z 40 rozegranych meczów. Przegrał natomiast zaledwie 6 razy.

Portugalczyk został zwolniony w marcu 2017 roku i ponownie długo nie wiązał się z żadnym klubem. Pod koniec roku wyjechał jednak do Chin, gdzie objął Chongqing Dandain Lifan. Azjatycka przygoda również nie poszła jednak po jego myśli i do rozstania doszło już latem 2018 roku. Bento poprowadził drużynę w 15 meczach.

Korea Południowa i…

Nie minął miesiąc, a portugalski szkoleniowiec ponownie został selekcjonerem. Tym razem jednak objął reprezentację Korei Południowej. Azjaci znajdowali się wówczas w przebudowie po mundialu w Rosji.

Właśnie za sterami tej ekipy Bento ponownie dał się poznać szerszej publiczności podczas mistrzostw świata w Katarze. Po drodze na arabski turniej Korea z nim na ławce zanotowała niezły wynik w Pucharze Azji, przegrywając jednak w ćwierćfinale z dobrze dysponowanym wówczas, nomen omen, Katarem (0-1).

Portugalczyk jednak dalej pełnił funkcję selekcjonera, rozgrywając w pełni eliminacje do mundialu w 2022 roku. W ich trakcie Korea przegrała tylko jedno spotkanie – ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (0-1). Sam turniej finałowy był także bardzo udany dla Azjatów, którzy trafili do bardzo trudnej grupy z Urugwajem, Ghaną i Portugalią. Jak się okazało, grupa wcale nie była taka straszna.

Bento poskromił między innymi Cristiano Ronaldo i spółkę, dzięki czemu zapewnił swojej drużynie awans do 1/8. Tam Koreańczycy byli jednak bez szans w starciu z Brazylią (1-4). Po tym meczu 53-latek zdecydował się na opuszczenie stanowiska. Wszystko odbyło się oczywiście w dobrym tonie, a Koreańczycy do tej pory doceniają pracę, jaką wykonał Portugalczyk.

Selekcjoner idealny?

Streszczając wieloletnią karierę Bento można łatwo dojść do jednego wniosku – jest to idealny selekcjoner. 53-latek sprawia wrażenie nie do końca przeznaczonego do pracy klubowej, lepiej radzącego sobie w roli szkoleniowca odpowiadającego za selekcjonowanie i przeprowadzanie kilkunastu sesji treningowych w roku.

Warto zaznaczyć, że Bento spełnia już na pewno jeden ważny warunek, jaki stawał Kulesza, wybierając następcę Czesława Michniewicza. Nowy selekcjoner miał mieć międzynarodowe doświadczenie na tym stanowisku. I faktycznie on takie ma.

Mało tego, prowadził bardzo silną reprezentację, jaką była Portugalia oraz ekipę, zbliżoną poziomą do „Biało-Czerwonych” (czyt. Korea). Dodatkowo z obiema tymi drużynami był na przynajmniej dwóch wielkich turniejach (Euro, mundial dwukrotnie i Puchar Azji), osiągając w większości niezłe wyniki.

Jak potencjalnie pójdzie mu jednak za sterami reprezentacji Polski? I czy na pewno to właśnie Bento zostanie wybrańcem Cezarego Kuleszy? Przynajmniej na to drugie pytanie powinniśmy dostać niebawem odpowiedź. Na pierwsze natomiast przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Tomasz Hajto doradza Cezaremu Kuleszy. Chodzi o pensję przyszłego selekcjonera

Nie jest tajemnicą, że jeśli Cezary Kulesza zatrudni zagranicznego selekcjonera, jego pensja będzie bardzo duża. Tomaszowi Hajcie nie podoba się taki scenariusz. Były reprezentant Polski stwierdził, że takie pieniądze lepiej wydać na coś innego. 

Od początku tego roku reprezentacja Polski nie ma selekcjonera. 31 grudnia wygasł kontrakt Czesława Michniewicza. Jeszcze w styczniu Cezary Kulesza ma przedstawić następcę 52-letniego szkoleniowca.

Pieniądze lepiej wydać na szkolenie

Wiadomo, że PZPN jest zdecydowany na selekcjonera zza granicy. W związku z tym będzie trzeba wydać więcej na jego pensję, niż miałoby to miejsce w przypadku zakontraktowania polskiego trenera. Tomasz Hajto nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Jego zdaniem takie pieniądze lepiej byłoby zainwestować w trenowanie młodzieży.

– Jeśli w PZPN są pieniądze, a z tego, co słyszę, to związek ma odłożone, to powinniśmy je zainwestować w przyszłość. Sam mam kilka pomysłów – stwierdził były reprezentant Polski w rozmowie z „Super Expressem”. 

Wcześniej wskazał także trenera, który na pewno nie obejmie naszej reprezentacji. Mowa o Paulo Bento, który był jednym z głównych faworytów w mediach. Problemem może okazać się utrzymanie nie tylko Portugalczyka, ale i jego sztabu.

– Wymieniamy też abstrakcyjne nazwiska, jak Portugalczyk Paulo Bento, który prowadził Koreę i zarabiał 3 mln euro. Szczerze? To nie jest realne, żeby do nas przyszedł – zaznaczył Hajto. 

FC Barcelona w najsilniejszym składzie na mecz z trzecioligowcem? Wiadomo, co z Lewandowskim

Robert Lewandowski prawdopodobnie zagra w najbliższym meczu Pucharu Króla przeciwko AD Ceuta. Xavi nie może sobie pozwolić na odpadnięcie z rozgrywek, mając w pamięci ostatnie męczarnie z Intercity FC.

FC Barcelona zagra dziś w 1/8 finału Pucharu Króla z trzecioligowym AD Ceuta. Blaugrana do tej fazy awansowała po trudnym boju. Dopiero po dogrywce drużyna Xaviego, grająca w mocno rezerwowym składzie, pokonała Intercity FC (4-3).

Wyjdą najlepsi?

Przede wszystkim Barcelonę czeka trudny wyjazd. Katalończycy muszą udać się do Ceuty, a więc hiszpańskiej autonomii w Afryce. Rywal wciąż jest skazywany na pożarcie, jednak Xavi nie ma zamiaru go lekceważyć.

Z tego powodu na boisku zobaczymy prawdopodobnie Roberta Lewandowskiego. Polak jest dalej zawieszony w rozgrywkach ligowych, ale może zagrać w spotkaniu pucharowym. Obok niego zobaczymy innych podstawowych piłkarzy Barcelony. Xavi zapowiedział na konferencji prasowej, że chce wystawić nominalną „jedenastkę”.

– To był dla niego cios w plecy i zobaczymy, jak się będzie czuł, ale plan jest taki, żeby zagrał. W lidze jest zawieszony, więc liczę na niego – mówił Hiszpan o Lewandowskim. 

Rewolucja kadrowa w Juventusie. Powstała lista zawodników na sprzedaż

Latem ma dojść do sporej przebudowy kadry Juventusu. Według „La Gazzetta dello Sport” po zakończeniu bieżącego sezonu aż siedmiu zawodników zostanie sprzedanych, jeśli pojawią się chętne kluby. 

Juventus ma za sobą niezbyt udany początek sezonu 2022/23. Od odpadnięcia z Ligi Mistrzów i niemrawego wejścia w ligę minęło już jednak trochę czasu i „Stara Dama” powoli stabilizuje swoją formę. Obecnie „Bianconeri” zajmują 3. miejsce w tabeli Serie A.

Lista transferowa

Massimiliano Allegri przez długi czas musiał zmagać się z plagą kontuzji, która nawiedziła ekipę z Turynu. Choć większość piłkarzy wraca już do gry, to trudno im odnaleźć właściwą formę. W związku z tym „La Gazzetta dello Sport” podała, że powstała lista z zawodnikami, których Juventus będzie chciał sprzedać latem.

Listę niepotrzebnych graczy otwierają Alex Sandro i Juan Cuadrado. W przypadku tej dwójki najbardziej zadziałał wiek. Pierwszy ma 31, zaś drugi już 34 lata. Zarząd uznał, że są już za starzy, aby dać od siebie coś więcej.

Kolejnymi na liście mają być Weston McKennie oraz Adrien Rabiot. Massimiliano Allegri ma być niezadowolony z postawy wspomnianych zawodników. Do nich dorzucono także Leandro Paredesa, który jest wypożyczony z PSG. Juventus nie zamierza wykupować Argentyńczyka.

Na liście znalazło się również kilka innych nazwisk. „Stara Dama” ma być między innymi zainteresowana sprzedaniem Matti de Sciglio, który dopiero co przedłużył kontrakt do 2025 roku. Podobnie ma się sytuacja Daniele Ruganiego, którego opcję wypożyczenia do Sampdorii niedawno odrzucono.

Dźwięki z filmu pornograficznego na antenie „BBC Sport”. Wpadka podczas transmisji [WIDEO]

Kuriozalna sytuacja zdarzyła się podczas studia Pucharu Anglii. Widzowie wczorajszej transmisji w pewnym momencie zostali „uraczeni” dźwiękami z filmu pornograficznego. Prowadzący program, Gary Lineker starał się zachować spokój i profesjonalnie kontynuować swoją wypowiedź. 

Wczorajsze spotkania FA Cup zakończyły się bez większych sensacji. Niespodzianki działy się za to w niesportowym wydaniu. W meczu Wolves z Liverpoolem były np. problemy z VAR-em i gasnącym światłem. Dziwnych sytuacji nie zabrakło także w studiu „BBC Sport”.

Dźwięki z filmu pornograficznego

Gdy nastała przerwa stacja wyemitowała studio, które prowadził Gary Lineker. Dość niespodziewanie wypowiedź Anglika została przerwana. Nagle w tle pojawiły się donośne dźwięki filmu pornograficznego.

Lineker mimo wyraźnego rozbawienia całą sytuacją zdecydował się kontynuować program. Połączył się nawet z Alanem Shearerem.

https://twitter.com/Oghenerie_jnr/status/1615488235924324354?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1615488235924324354%7Ctwgr%5Ea9283f1ef4f2e3d6b5ed0a05b3ee255ef926d938%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fwidzowie-uslyszeli-porno-lineker-staral-sie-wybrnac-niezwykla-wpadka-na-antenie-bbc-wideo%2F204331-n

– Gol Harveya Elliota był uniesieniem [w oryginale screamer – przyp. red.], ale nie jedynym, które mieliśmy tej nocy – mówił później prezenter. 

Lineker zamieścił także na Twitterze zdjęcie telefonu. Urządzenie miało być przymocowane do jednego z siedzeń w studiu.

https://twitter.com/GaryLineker/status/1615435956290551810?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1615435956290551810%7Ctwgr%5Ea9283f1ef4f2e3d6b5ed0a05b3ee255ef926d938%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fwidzowie-uslyszeli-porno-lineker-staral-sie-wybrnac-niezwykla-wpadka-na-antenie-bbc-wideo%2F204331-n

„BBC” wydało już oświadczenie w całej sprawie i przeprosiło za zaistniałą sytuację.

– Przepraszamy wszystkich widzów, którzy zostali urażeni podczas relacji na żywo z meczu piłki nożnej. Badamy, jak do tego doszło – napisali Brytyjczycy. 

Zaskakujący pomysł Napoli. Chcą ściągnąć niewypał transferowy FC Barcelony

Według informacji włoskich dziennikarzy działacze Napoli kontaktowali się z otoczeniem Adamy Traore. Hiszpan miałby być wzmocnieniem w bocznych sektorach boiska. Transfer potencjalnie odbyłby się jednak dopiero po wygaśnięciu kontraktu.

Napoli w tym sezonie pewnie zmierza po mistrzostwo Włoch. „Azzurrii” liderując w tabeli Serie A, utrzymując pewną przewagę nad resztą stawki. Nad drugim AC Milanem mają 9 punktów przewagi. Zamykający podium Juventus traci do neapolitańczyków aż 10 „oczek”.

Plan na przyszłość

Mimo zbudowania dużej przewagi w lidze Napoli nie zapomina o patrzeniu w przód. W związku z tym klub zamierza powoli dokonywać wzmocnień na przyszły sezon. Jednym z nich może być Adama Traore. 26-latek odrzucił ostatnio ofertę przedłużenia kontraktu z Wolverhampton, co chciałby wykorzystać lider Serie A.

Alfredo Pedulla twierdzi, że działacze skontaktowali się już z samym zawodnikiem i przedstawili mu swoją ofertę. Co prawda Traore nie dał jednoznacznej odpowiedzi. Ta ma dopiero nadejść, jednak dziennikarz sugeruje, że wszystko powinno ułożyć się pozytywnie dla klubu spod Wezuwiusza.

https://twitter.com/SSCNapoliNews_/status/1615492433332019201?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1615492433332019201%7Ctwgr%5E1091647cc6cdf5c963597b4482d7ed719aeb1fad%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.meczyki.pl%2Fnewsy%2Fnie-poradzil-sobie-w-fc-barcelonie-moze-trafic-do-napoli-wlosi-pracuja-nad-zaskakujacym-transferem%2F204336-n

Warto przypomnieć, że Traore ma za sobą niezbyt udany epizod w FC Barcelonie. Mimo dobrego wejścia do zespołu rok temu, w ciągu kilku miesięcy uzbierał zaledwie 1 bramkę i 4 asysty w 28 występach.

KTS Weszło pozyskał byłego reprezentanta Polski! Duży transfer klubu Stanowskiego

KTS Weszło dokonał ciekawego wzmocnienia. Klub Krzysztofa Stanowskiego podpisał Igora Lewczuka, który ostatnio występował w Zniczu Pruszków. Środkowy obrońca ma przeszłość w Ekstraklasie, Ligue 1 oraz reprezentacji Polski. 

Krzysztof Stanowski potrafi dokonywać ciekawych transferów w swoim klubie. Do KTS-u Weszło dołączyło już kilku znanych zawodników. Z najświeższych tego typu przypadków można wymienić, chociażby, Jakuba Koseckiego.

„Nie wyobrażam sobie życia bez piłki”

Teraz do ekipy z Warszawy dołączył kolejny piłkarz z przeszłością w reprezentacji Polski. KTS ogłosił pozyskanie Igora Lewczuka, który ostatnio występował w Zniczu Pruszków. W bieżącym sezonie stoper nie wystąpił w żadnym meczu, ze względu na kontuzję, jednak w poprzednim zanotował 28 spotkań. Strzelił nawet jednego gola.

– Oczekuję przede wszystkim od siebie, że wrócę do poziomu prezentowanego przed urazem. Skupiam się na tym, żeby wejść jak najlepiej do drużyny, uwielbiam rywalizację, uwielbiam się męczyć. Na razie nie wyobrażam sobie życia bez piłki, robię i zrobię wszystko, aby jak najszybciej wrócić na ten wysoki poziom, jaki prezentowałem przed kontuzją – mówił Lewczuk w rozmowie z klubowymi mediami. 

– Przed kontuzją nie wyobrażałem sobie, że przestanę grać w piłkę w bliższej perspektywie. Uwielbiam rywalizacje i szatnie. Nieważne czy jest to Ekstraklasa, czy klasa B. Wracając do pytania, to tak, oczywiście widzę się w drużynie w przyszłych sezonach. Nie potrafię przewidzieć przyszłości, ale mam nadzieję, że zdrowie dopisze, a ja zrobię wszystko by o to zadbać, ponieważ nawet na nieco niższym poziomie trzeba codziennie nad tym zdrowiem pracować! – dodał.

KTS Weszło jest liderem I Grupy Mazowieckiej (V liga). Nad drugim Sokołem Serock ma aż 13 punktów przewagi.

Tak Louis van Gaal zareagował na zwolnienie z United. „Wróciłam i zobaczyłam, że płacze”

Louis van Gaal bardzo mocno przeżył zwolnienie z Manchesteru United kilka lat temu. Żona holenderskiego trenera opowiedział o tym, jak wyglądała reakcja jej męża. Szkoleniowiec nie krył łez. 

Van Gaal należy do zdecydowanej czołówki trenerów ostatnich kilkudziesięciu lat. W swojej karierze świętował wiele triumfów. Ostatnim klubem, który prowadził, był Manchester United w latach 2014-2016.

Łzy po dymisji

Niestety przygoda z „Czerwonymi Diabłami” była dla Holendra trudna. Już w drugim sezonie van Gaal został zwolniony, choć Manchester sięgnął wówczas po zwycięstwo w Pucharze Anglii. W Premier League zajęli jednak dopiero piąte miejsce.

Żona szkoleniowca wróciła do tamtego okresu. Wspomina, że na zwolnienie jej męża wskazywało sporo oznak już dużo wcześniej. On sam nie spodziewał się jednak takiej decyzji zarządu.

– Wiedziałam, że Louis zostanie zwolniony z Manchesteru United. Czułam to. Był tam specjalny pokój, zawsze mieliśmy miłe spotkania z legendami klubu, Aleksem Fergusonem czy Bobbym Charltonem. Nagle przestali się z nami witać, tylko machali z daleka. Coś było nie tak. To kobieca intuicja – powiedziała Truus van Gaal. 

– Ed Woodward zdementował, że Louis zostanie zwolniony. Mój mąż dał temu wiarę. Powiedziałam mu wtedy: „Louis, zostaniesz zwolniony. Podejdź do tego mądrze”. I zatrzasnęłam drzwi od mieszkania – wspominała.

Van Gaal miał być przekonany, że dokończy kontrakt na Old Trafford. Został jednak zwolniony, jak ostrzegała go żona. Holendra poruszyła ta decyzja. Po dymisji nie krył łez.

– Po finale Pucharu Anglii Louis powiedział: „Zrobiliśmy to!”. Odpowiedziałam, że mówią, że zostanie zwolniony. Wściekł się. „Dlaczego musiałaś zepsuć mi imprezę? Skończ z tymi bzdurami”. Później do mnie zadzwonił. Zapytał, czy mogę wrócić do domu. Słyszałam, że jest załamany, więc powiedziałam, że już jadę. Kiedy wróciłam, zobaczyłam, że płacze. Przytuliłam go. Też miałam łzy w oczach – zdradziła żona szkoleniowca. 

Znany szkoleniowiec faworytem do objęcia reprezentacji. Może współpracować z Polakiem

Poszukiwania nowego selekcjonera dla reprezentacji Polski powoli wchodzą w decydującą fazę. Według sport.pl największe szanse na przejęcie „Biało-Czerwonych” ma teraz Vladimir Petković. W tle toczy się także negocjowanie sztabu dla szkoleniowca. 

Jeszcze w styczniu mamy poznać nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Cezary Kulesza od wygaśnięcia kontraktu Czesława Michniewicza szuka dla niego następcy. Prezes PZPN potwierdzał już, że pod uwagę brani są tylko zagraniczni szkoleniowcy. Nie oznacza to jednak, że przy kadrze nie zobaczymy Polaka.

Współpraca i nowy faworyt

Przede wszystkim Kulesza miał już zdecydować się na konkretnego trenera. Według sport.pl wybór prezesa padnie na Vladimira Petkovicia. Bośniak miał zrobić najlepsze wrażenie na Łukaszu Wachowskim, który zajmuje się procesem rekrutacyjnym.

Przede wszystkim szkoleniowiec cechował się entuzjazmem i otwartością, ale i chęcią współpracy. 59-latek miał pozytywnie zareagować na pomysł dokooptowania do jego sztabu polskiego trenera, który pełniłby funkcję asystenta oraz łącznika między kadrą a PZPN-em. A taki właśnie plan ma mieć Cezary Kulesza.

– Nie przedłużając kontraktu z Michniewiczem, Kulesza znów pomyślał o zagranicznym następcy. I znów ma plan, by obok niego umocować Polaka – trenera-asystenta, który będzie łącznikiem między kadrą a PZPN – czytamy na sport.pl.

Kogo możemy zobaczyć w roli trenera-asystenta? Portal, powołując się na słowa Kuleszy, sugeruje, że nowy selekcjoner współpracowałby z jednym z wymienianych wcześniej kandydatów do pracy z kadrą. Mowa o: Marcinie Broszu, Janie Urbanie, Piotrze Stokowcu, Jacku Magierze, Ireneuszu Mamrocie, Michale Probierzu czy Macieju Bartoszku.

 

Kolejny faworyt odpadł z wyścigu o posadę selekcjonera reprezentacji Polski

Herve Renard był jednym z największych faworytów do objęcia reprezentacji Polski po Czesławie Michniewicza. Francuskie „Le Figaro” podaje jednak, że trener Arabii Saudyjskiej odmówił PZPN-owi i nie obejmie „Biało-Czerwonych”. 

W najbliższych dniach powinna wyjaśnić się kwestia selekcjonera reprezentacji Polski. Wraz z końcem ubiegłego roku z kadry odszedł Czesław Michniewicza. Cezary Kulesza zdecydował się nie przedłużać kontraktu 52-latka, który wygasł 31 grudnia.

Kolejny odpadł z karuzeli

Od momentu rozstania z Michniewiczem w mediach aż huczy od plotek na temat jego potencjalnego następcy. Najczęściej przewijała się kandydatura Herve Renarda, który sam nie wykluczał objęcia „Biało-Czerwonych”. Kibice także byli zwolennikami zatrudnienia Francuza.

Wiele wskazuje jednak na to, że do takiej współpracy nie dojdzie. Francuskie „Le Figaro” przekazuje, że Renard odmówił PZPN-owi współpracy. Choć szkoleniowiec zapowiadał, że chciałby spróbować się w silniejszej reprezentacji, to prawdopodobnie nie będzie to Polska.

https://twitter.com/Sport24Team/status/1615252319100145671?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1615252319100145671%7Ctwgr%5Eb55a44848dcc91016b7fbe0aba59c4a91f953529%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.tvp.pl%2F65699808%2Fmedia-herve-renard-nie-bedzie-selekcjonerem-reprezentacji-polski

Arabia Saudyjska nieźle zaprezentowała się pod wodzą Renarda na mundialu w Katarze, pokonując sensacyjnie Argentynę (2-1). 54-latek w swoim dorobku ma jednak już sukcesy z innymi reprezentacjami. W 2012 i 2015 roku wygrał Puchar Narodów Afryki, kolejno z Zambią i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Warto także odnotować, że w 2018 roku z Marokiem awansował na mundial po raz pierwszy od 20 lat.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.