Kamil Grosicki pewny rewolucji w reprezentacji Polski. „Wtedy najstarsi zawodnicy będą musieli pogodzić się z przyszłością”

Kamil Grosicki udzielił wywiadu portalowi „sport.tvp.pl”. Piłkarz Pogoni Szczecin w rozmowie z Piotrem Kamienieckim wypowiedział się na temat odmładzania kadry i potencjalnej rewolucji w szeregach Biało-Czerwonych.

 

Last dance Grosika?

Eksperci i kibice wielokrotnie sugerowali selekcjonerom reprezentacji Polski odmłodzenie kadry. Wielu z nich chętnie skreśliłoby Kamila Grosickiego na rzecz mniej opierzonych zawodników. Piłkarz Pogoni Szczecin odniósł się do ciągle wracających słów o byciu „za starym” na kadrę.

 

– Żyję w zgodzie z założeniem, że jeśli poczuję, że w kadrze na mojej pozycji są zdecydowanie lepsi piłkarze ode mnie, to… powiem pas. Na razie tego nie widzę. Właśnie dlatego cały czas walczę na boiskach PKO BP Ekstraklasy i chcę udowadniać, że należy mi się miejsce w kadrze – powiedział „Grosik”.

TikTok podjął współpracę z polskim klubem. Ich film zdobywa miliony wyświetleń. „To szansa na promocję drużyny” [WIDEO]

– Odmładzanie? To normalna kolej rzeczy. Chcemy rozwoju reprezentacji i musimy wprowadzać nowych zawodników do drużyny narodowej. Pytanie, czy wszyscy gracze, o których rozmawia się w tym kontekście w mediach, są już gotowi na kadrę. Reprezentacja i gra w klubie to dwa inne bieguny – dodał.

Kamil Grosicki w rozmowie z Piotrem Kamienieckim podkreślił, że o jego przyszłości w reprezentacji Polski mogą zdecydować marcowe baraże o awans do EURO 2024. Według piłkarza Portowców brak awansu najprawdopodobniej spowoduje, że był to jego ostatni taniec z kadrą Biało-Czerwonych.

 

– Musimy wykorzystać szansę, którą dają baraże. Jeśli to się nie uda, to reprezentację czeka poważne trzęsienie ziemi. Wtedy najstarsi zawodnicy na pewno będą musieli pogodzić się z przyszłością. Dojdzie do rewolucji. Nawet w moim przypadku… Jeśli awansu nie będzie, to marcowe zgrupowanie będę mógł pewnie określić mianem „last dance” – podsumował doświadczony zawodnik Pogoni.

 


Mecz reprezentacji Polski w barażach do EURO zaplanowano na 21 marca. Biało-Czerwoni zmierzą się u siebie z Estonią. Pierwszy gwizdek w meczu wybrzmi o godzinie 20:45.

Źródło: sport.tvp.pl

Kamil Stoch zaskoczył dziennikarza po nieudanym skoku. „Idź i skocz więcej”

Kamil Stoch nie popisał się w sobotnim konkursie Pucharu Świata w Willingen. Polski skoczek narciarski w rozmowie z Eurosportem opowiedział o słabym występie i braku awansu do finału.

 

Stoch bez formy

Kamil Stoch w piątkowych kwalifikacjach oddał słaby skok, przez który zajął dopiero 49. miejsce. Problemy Polaka potwierdziły się w sobotę. 36-latek skoczył 120 metrów, dzięki czemu skończył konkurs na 43. lokacie i nie awansował do finału.

 

Noriaki Kasai nadal to ma! 51-latek zaliczył świetne skoki i wygrał zawody w Sapporo [WIDEO]

Dziennikarz Eurosportu po zawodach zapytał Kamila Stocha o powód tak nieudanego występu. Doświadczony sportowiec początkowo zaskoczył redaktora, ale następnie przeszedł do rzetelnej analizy.

 

– Idź i skocz więcej – wypalił.

– Wszystko jest nie tak, począwszy od złego ruszania z belki, a kończąc na długości lotu. Staram się, jak mogę, ale nie wiem, co mam ci powiedzieć i kibicom. Nie wiem, gdzie jest problem, nie mogę go zdefiniować, a tym bardziej rozwiązać, nie mam pojęcia, naprawdę – dodał Stoch.

 

– Często zmieniamy różne rzeczy, więc może brakuje stabilizacji, punktu zaczepienia, na którym mógłbym się oprzeć. Ale problem też jest we mnie, skoro nie mogę wykonać tego, czego wymagają ode mnie trenerzy – podsumował.

Źródło: Eurosport

Bartosz Salamon przemówił po zawieszeniu od piłki. „Została mi przyznana racja”

 

Bartosz Salamon udzielił wywiadu Maciejowi Sypule z klubowych mediów Lecha Poznań. Obrońca Kolejorza wypowiedział się między innymi na temat zawieszenia za pozytywny wynik testu antydopingowego.

 

Powrót Salamona

Bartosz Salamon osiem miesięcy nie mógł grać w piłkę nożną przez zawieszenie spowodowane pozytywnym wynikiem testu antydopingowego. Obrońca Lecha Poznań w rozmowie z Maciejem Sypułą opowiedział o kulisach całego zdarzenia.

 

Polska firma została oficjalnym partnerem Juventusu! Jej nazwa pojawi się na koszulkach [CZYTAJ]

W jakich okolicznościach dowiedział się o wyniku?

– To było dla mnie wielkie zaskoczenie. Dowiedziałem się o tym w dniu wolnym po meczu z Pogonią. Dostałem telefon z klubu, że mam pilnie stawić się na stadionie. Byłem bardzo zaskoczony takim telefonem. Pojawiłem się i dowiedziałem się o tej sytuacji. Wtedy zaczął się cały koszmar – powiedział Salamon.

Gotowy do badań

Od razu po podaniu informacji o pozytywnym wyniku testu Bartosz Salamon oddał się w ręce klubu i lekarzy. Obrońca Lecha Poznań był gotowy poddać się wszelkim testom, które ostatecznie wykazały, że substancja wykryta w jego organizmie była zanieczyszczeniem.

 

– Jestem alergikiem, dlatego bardzo muszę uważać, na to, co zażywam, bo mam alergie pokarmowe, na które reaguję duszeniem. Każdy, kto ma takie problemy, wie, jak musisz uważać, co zażywasz. Gdy dowiedziałem się o tej substancji, byłem zdziwiony. Nie znałem tej nazwy, dlatego od razu oddałem się w ręce klubu i doktorów, aby mnie przebadali – przyznał.

– Substancja to był diuretyk, który w piłce nożnej nie jest dopingiem i nie pomaga w poprawieniu występów. Jest zakazany, dlatego rzuciło to podejrzenie maskowania brania czegoś. Od razu poddałem się testom włosów, paznokci i powiedziałem jasno, żeby mnie przebadali całego – dodał.

– Nikogo nie chciałem oszukać. Te testy pokazały moją rację. Znaleziono tam mikro objętość diuretyku i musieliśmy znaleźć, skąd ona się tam wzięła. Gdybym zażył całą tabletkę, stężenie byłoby kilkaset razy większe. Ta obecność była malutka. To zanieczyszczenie – zdradził.

– Nie chciałem nikogo oszukiwać. Moja rodzina mogła być spokojna. Klub mógł być spokojny. Wiedzieli, że mają przed sobą szczerego zawodnika, a nie oszusta. To było dla mnie najważniejsze, że nie brałem dopingu. Musiałem niestety odczekać swoje, ale wszystko zostało wyjaśnione. Została mi przyznana racja. Dyskwalifikacja byłaby zdecydowanie większa, gdyby tak nie było – ocenił.

 

Wsparcie i krytyka

Bartosz Salamon we wspomnianym wywiadzie dodał również, że wielokrotnie otrzymywał wsparcie od Lecha Poznań, kolegów z drużyny i kibiców. Piłkarz ma także żal do dziennikarzy, którzy nie chcieli głębiej zbadać sprawy przed wydaniem własnej opinii.

– Dla mnie bardzo ważne było to, jak zachował się klub, koledzy z drużyny i kibice. Nie zapomnę do dzisiaj, jak skandowali moje nazwisko. Chodząc po mieście, czułem wsparcie rodziny Lecha – przyznał doświadczony obrońca.

– Co do osób z innych części kraju. Tak… akceptuję to, że często w takich sytuacjach łatwiej klikają się tytuły, kiedy zawodnika skazuje się na wieloletnią dyskwalifikację i „dopingowicza”. Z drugiej strony mam żal. Rzetelni dziennikarze powinni przed opinią zagłębić się w sprawę. Kto się zagłębił, to zrozumiał, że w moim przypadku, jednoznacznie w moim ciele nie znaleziono dopingu – podsumował Salamon.

Źródło: Lech Poznań

Mioduski ostro o działaniach UEFY względem afery w Alkmaar. „Ochroniarz kłamał”

 

Dariusz Mioduski udzielił wywiadu TVP Sport. Szef Legii Warszawa wrócił myślami do wydarzeń z Holandii, kiedy został zaatakowany przez ochroniarza stadionu w Alkmaar.

 

Mioduski o aferze w Holandii

Legia Warszawa w październiku przegrała w wyjazdowym meczu z AZ Alkmaar w ramach Ligi Konferencji Europy. W mediach więcej niż o samym meczu mówiło się o aferze po spotkaniu. Ochrona obiektu zaatakowała Dariusza Mioduskiego, sztab i piłkarzy wicemistrzów Polski.

Stanowski odkrył kary. Wiadomo, jakie koszty generuje Kanał Zero. Pierwszy wywiad z… Andrzejem Dudą [CZYTAJ]

 

Szef Legii Warszawa wrócił myślami do tamtej nocy. Mioduski w rozmowie z TVP Sport opowiedział o swoich odczuciach po kilku miesiącach od afery. Nawiązał przede wszystkim do sytuacji z Radovanem Pankovem. Przypomnijmy, że niedawno ustalono, iż ochroniarz rzekomo pobity przez piłkarza nie odniósł żadnych obrażeń w trakcie zamieszek pod stadionem.

– To incydent tak przykry, że ciężko w ogóle o nim wspominać. Ostatnia sytuacja z Pankovem pokazuje, że ochroniarz po prostu kłamał. Niestety dodaje to kolorytu temu wszystkiemu. Sprawa została dziwnie załatwiona przez UEFA. Dla nich jest to bardzo niekomfortowa sytuacja. Przyznali karę, która jest kompletnie nieadekwatna. Niestety, z punktu widzenia czysto prawnego, nie mamy teraz żadnych ruchów – powiedział Dariusz Mioduski.

 

Właściciel Wojskowych wypowiedział się również na temat najbliższych planów klubu. Celem Dariusza Mioduskiego na nadchodzące lata jest awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Biznesmen wie jednak, że do tego jest potrzebny powrót na szczyt w Polsce.

– Marzeniem jest zbudowanie Legii, która regularnie będzie grać na najwyższym europejskim poziomie. Nie tylko w fazie grupowej, ale później również z sukcesami. Mam ambicje, żeby Legia regularnie grała w pucharach. Teraz wyszliśmy z grupy Ligi Konferencji. Liczę, że w przyszłym powalczymy o Ligę Europy, może Ligę Mistrzów – stwierdził.

 


Źródło: TVP Sport

To byłby absolutny hit. Lewis Hamilton odejdzie z Mercedesa do innego czołowego zespołu?

 

Antonio Lobato przekazał nowe informacje w sprawie przyszłości Lewisa Hamiltona. Według doniesień hiszpańskiego dziennikarza brytyjski kierowca może opuścić Mercedesa i dołączyć do zespołu Ferrari.

 

To byłby absolutny hit

Lewis Hamilton nie był w stanie konkurować z Maxem Verstappenem w minionym sezonie Formuły 1. Brytyjczyk zakończył rok na trzecim miejscu.

Wielki talent dołączy do Radomiaka. Tottenham zapłacił za niego prawie 14 mln euro [CZYTAJ]

 

W przeszłości wielokrotnie spekulowano, że siedmiokrotny mistrz świata może opuścić zespół Mercedesa. Wiele wskazuje na to, że legenda motorsportu jest coraz bliżej takiego ruchu. Nowe doniesienia w tej sprawie przekazał Antonio Lobato.

 

– Z tego, co się dowiedziałem, szanse na to, że Hamilton w sezonie 2025 będzie jeździł w Ferrari, są bardzo duże. Niewykluczone, że już podpisał kontrakt – napisał hiszpański dziennikarz.

https://twitter.com/alobatof1/status/1752968176885780655

Umowa Lewisa Hamiltona z Mercedesem obowiązuje do końca 2025 roku. Jest w niej jednak opcja skrócenia o rok, co pozwoliłoby Brytyjczykowi na transfer. Wiele wskazuje na to, że Lewis Hamilton w teamie Ferrari zająłby miejsce Carlosa Sainza. Jego przyszłość nie jest pewna, po tym, jak Charles Leclerc przedłużył kontrakt.

 


Co ciekawe, doniesienia Hiszpana potwierdziło Sky Sports. Według dziennikarzy wspomnianego źródła transfer Brytyjczyka zostanie niedługo ogłoszony.

https://twitter.com/SkyNews/status/1753007479909159296

Źródło: Sky Sports, Antonio Lobato

Wielki talent dołączy do Radomiaka. Tottenham zapłacił za niego prawie 14 mln euro

 

Według doniesień „The Athletic” utalentowany Luka Vušković trafi do Radomiaka Radom. Tottenham niedawno wykupił Chorwata za 13,8 mln euro.

 

Radomiak sprowadza wielki talent

David Ornstein poinformował o ciekawym transferze Radomiaka Radom. Według doniesień dziennikarza „The Athletic” Luka Vušković wzmocni skład ekipy prowadzonej przez Macieja Kędziorka.

 

Lubański sugeruje Lewandowskiemu transfer do Arabii Saudyjskiej. „To byłoby zamknięcie kariery w bardzo dobrym stylu” [CZYTAJ]

Kim jest 16-latek z Hajduka Split? Urodzony w 2007 roku piłkarz niedawno zaliczył rekordowy transfer do Tottenhamu za 13,8 mln euro plus bonusy. Klub odda go jednak w lipcu 2025 roku. W związku z brakiem minut na boisku postanowiono go wypożyczyć.

 

Środkowy obrońca dołączy do Radomiaka na zgrupowaniu w Turcji. Do Chorwacji wróci latem, skąd ma zostać ponownie wypożyczony do Holandii lub Niemiec. Wspomniany proces ma przygotować młodego zawodnika do gry w Premier League.

Do tej pory Luka Vušković uzbierał 11 występów w seniorskiej piłce. Portal transfermarkt.de wycenia go na 7 mln euro.

 


Źródło: The Athletic

Lubański sugeruje Lewandowskiemu transfer do Arabii Saudyjskiej. „To byłoby zamknięcie kariery w bardzo dobrym stylu”

Włodzimierz Lubański wypowiedział się na temat formy Roberta Lewandowskiego w rozmowie z „Super Expressem”. Były reprezentant Polski zasugerował napastnikowi FC Barcelony transfer do Arabii Saudyjskiej.

 

Robert Lewandowski w ogniu krytyki

Kibice reprezentacji i FC Barcelony w ostatnich miesiącach regularnie negatywnie oceniają grę Roberta Lewandowskiego. Włodzimierz Lubański w rozmowie z Super Expressem przyznał, że lawina krytyki w stronę kapitana Biało-Czerwonych jest spowodowana wyznaczonymi przez niego standardami. Według legendarnego piłkarza wraz z wiekiem „Lewemu” będzie ciężej sprostać oczekiwaniom kibiców.

„Kanał Zero” startuje już jutro! Zapowiedziano pierwszy program [CZYTAJ]

 

– Jego ocena na dzisiaj jako piłkarza będzie taka, że jeśli gra słabiej, to będzie krytykowany. Najważniejsze przy ocenie Roberta są oczekiwania wobec jego osoby i czy je spełnia. Wiadomo, że wobec tej klasy zawodnika oczekiwania są bardzo wysoko postawione. Im będzie starszy, coraz trudniej będzie spełniać to, czego oczekują kibice czy też koledzy z zespołu. Sądzę, że dla niego jest ważne, żeby wytyczył sobie pewną drogę i powiedział: Ok, będę grał do tego czy innego momentu. Dlatego, żeby nie stracił tego, co osiągnął do tej pory – powiedział Włodzimierz Lubański.

 

Były piłkarz reprezentacji Polski dał również radę aktualnemu kapitanowi kadry. Według Lubańskiego transfer Lewandowskiego do Arabii Saudyjskiej na zakończenie kariery byłby dobrym pomysłem.

– Jeśli Robert wyjechałby w tamtym kierunku, to byłoby zamknięcie kariery w bardzo dobrym stylu, poparte dużym zastrzykiem finansowym. Moja opinia jest taka, że obojętnie w jakim klubie będzie grał, to bardzo ważne jest jego otoczenie na boisku. Współpraca z zawodnikami grającymi obok Roberta w tym sezonie wymaga dopracowania, bo przecież doszło kilku nowych piłkarzy i muszą się ze sobą rozumieć – dodał.

– Wyłącznie jego sprawą i decyzją będzie to, czy chce kontynuować karierę na wysokim poziomie w Europie, w klubie jak Barcelona, czy też będzie chciał kontynuować ją w krajach, gdzie wyjeżdża wielu piłkarzy w jego wieku – podsumował.

 

Robert Lewandowski zanotował w bieżącym sezonie 29 występów. W tym czasie 35-letni napastnik trafił do siatki rywali 13 razy. Do statystyk dorzucił również 6 asyst. Umowa Lewandowskiego z FC Barceloną obowiązuje do końca czerwca 2026 roku.

Źródło: Super Express

Probierz broni Lewandowskiego. „Odbiór Roberta przez pryzmat Barcelony jest aż za bardzo negatywny”

Michał Probierz udzielił wywiadu portalowi „Łączy Nas Piłka”. Selekcjoner reprezentacji Polski stanął w obronie Roberta Lewandowskiego, który zmaga się ze sporą krytyką kibiców kadry Biało-Czerwonych.




Probierz broni „Lewego”

Reprezentacja Polski w ostatnich miesiącach nie ma najlepszej prasy. Kibice Biało-Czerwonych regularnie krytykują piłkarzy kadry. Najmocniej obrywa się jednak kapitanowi. Michał Probierz w rozmowie z portalem „Łączy Nas Piłka” stanął w obronie Roberta Lewandowskiego.




Były piłkarz Rakowa wspomina Marka Papszuna. „Grałeś w IV lidze i tam skończysz, bo to jest twój poziom” [WIDEO]

Selekcjoner reprezentacji Polski wypowiedział się również na temat dyspozycji napastnika w FC Barcelonie. Według byłego trenera młodzieżówki i Cracovii Robert Lewandowski ma gorszą formę przez dyspozycję klubu.




– Najważniejsze jest to, że baraży się nie gra, baraże się wygrywa. W naszym narodzie brakuje wiary w reprezentację. Widać, że mało kto wierzy, że przejdziemy te baraże. Dlatego ważne jest wsparcie zawodników, nasze wzajemne – powiedział Michał Probierz.

– Nie zgadzam się też z krytyką, jaka spływa na Roberta Lewandowskiego. Rozumiem, że można byłoby narzekać, gdyby FC Barcelona grała dobrze, a on słabo, ale cały zespół Barcelony gra słabo, a Robertowi bardzo trudno się w tym odnaleźć – stwierdził.




– Widać, że robi wszystko, aby jak najlepiej wypaść, okazji nie ma jednak dużo, a nawet jak coś sam wypracuje, to ktoś tego nie wykorzysta. Sytuacja klubu mocno go frustruje. Mam wrażenie, że odbiór Roberta przez pryzmat Barcelony jest aż za bardzo negatywny, zmierza to w złym kierunku – ocenił selekcjoner reprezentacji Polski.

– Można krytykować, można oceniać, ale czasami trzeba też kogoś wesprzeć. I obyśmy go wpierali, a także wszystkich innych zawodników, których mamy. Tylko wspólnymi siłami możemy coś razem zrobić. To czas, aby się zjednoczyć. Liczymy na wsparcie kibiców – podsumował.

Robert Lewandowski zanotował w bieżącym sezonie 29 występów. W tym czasie 35-letni napastnik trafił do siatki rywali 13 razy. Do statystyk dorzucił również 6 asyst. Umowa Lewandowskiego z FC Barceloną obowiązuje do końca czerwca 2026 roku.

Źródło: Łączy Nas Piłka

Były piłkarz Rakowa wspomina Marka Papszuna. „Grałeś w IV lidze i tam skończysz, bo to jest twój poziom” [WIDEO]

Dariusz Formella udzielił wywiadu Tomaszowi Ćwiąkale. Były piłkarz m.in. Arki Gdynia, Lecha Poznań czy Rakowa Częstochowa opowiedział o kulisach współpracy z Markiem Papszunem. Zawodnik podał przykładowe sytuacje z trash talkiem ze strony byłego szkoleniowca Medalików.




Wspomnienie Papszuna

Dariusz Formella w rozmowie na kanale Tomasza Ćwiąkały opowiedział między innymi o kulisach współpracy z Markiem Papszunem. 28-latek bronił barw Rakowa Częstochowa w latach 2018-2019.




Kelnerka zdradziła kulisy skandalu z udziałem Marcusa Rashforda. „Pijany przewracał się i zasnął w ubraniach” [CZYTAJ]

Piłkarz amerykańskiego Phoenix Rising przyznał, że Marek Papszun miał cięty język. Formella przytoczył kilka sytuacji z Rakowa.




– To było na treningu, jedenastu na jedenastu. Mieliśmy zadanie, że środkowi obrońcy mają wprowadzać piłkę do ósemek, dziesiątek po ziemi między linie. A mój kolega z zespołu wymyślił sobie, że da przerzut do wahadłowego. Taki dał ten przerzut, że ten z wahadła nie zaczął nawet biec do tej piłki. No i trener wiesz, zawsze ten głos swój: „Ku**a,, co ty robisz, nie? Grałeś w weekend w czwartej lidze w rezerwach i tam ku**a skończysz, bo to jest twój poziom” – powiedział Formella.




– Druga sytuacja z obozu w Turcji. Gramy po południu, słońce świeci bramkarzowi i ktoś zagrał do niego piłkę. A on z łopaty, bezczelnie, prymitywnie po prostu wykopał gdzieś w aut. No i też: „No ku**wa, co on robi? Sikor (trener Sikorski – przyp. red.), ty mu daj czapkę. Przecież on nic nie widzi”. I tak dziesięć sekund cisza. My tak siedzimy, wiesz? Próbujesz się powstrzymać i on: „On w ogóle ku**a wie, że my w białych gramy?” – dodał.

Źródło: Tomasz Ćwiąkała

Kelnerka zdradziła kulisy skandalu z udziałem Marcusa Rashforda. „Pijany przewracał się i zasnął w ubraniach”

Marcus Rashford nie pojawił się na treningu Manchesteru United po tym, jak spędził noc w klubie w Belfaście. Kelnerka obsługująca piłkarza Czerwonych Diabłów przedstawiła nowe fakty w sprawie.




Rashford zawiódł kibiców Manchesteru United

Nie od dziś wiadomo, że piłkarze Manchesteru United sprawiają problemy dyscyplinarne. Ostatnio doszło do sporego skandalu z udziałem Marcusa Rashforda. Anglik pojawił się w nocnym klubie w Belfaście dzień przed treningiem. Następnego ranka nie zjawił się jednak w obiekcie szkoleniowym Czerwonych Diabłów, tłumacząc się chorobą.

Nowe fakty w tej sprawie rzuciła kelnerka włoskiej restauracji, którą Rashford odwiedził w dniu imprezy. Kobieta w rozmowie z The Sun opowiedziała kulisy pobytu angielskiego piłkarza w Belfaście.




Pijany Polak wsiadł do samochodu podczas Rajdu Monte Carlo. Wzięli go za serwisanta [WIDEO]

Sarah Adair zdradziła, że zawodnik Manchesteru United z dwoma mężczyznami i dwiema kobietami poprosili o napoje i jedzenie w czwartkowe popołudnie. Według jej doniesień snajper Czerwonych Diabłów nie był jednak zainteresowany posiłkiem, a… kieliszkami z tequilą.

Przed wyjściem z restauracji piłkarz zaprosił ją na wieczorną imprezę, a kobieta się zgodziła. W rozmowie z The Sun stwierdziła, że Rashford zapytał kelnerkę, czy zna nocne kluby, które będą otwarte po godzinie 3:00.




– To mi uświadomiło, że już podjął decyzję o opuszczeniu piątkowego treningu. Nie miał planów wracać na noc do domu – przekazała.

Kierowca przysłany przez piłkarza odebrał Adair około 21:40. Po wejściu do samochodu poproszono ją o zachowanie spotkania w tajemnicy i oddanie telefonu. Kierowca pojazdu zawiózł ją do lokalu Villa Italia, gdzie Rashford zarezerwował salę.

Tam angielski piłkarz miał ponownie skupić się na piciu tequili, nie ruszając zamówionego jedzenia. Później grupa udała się do klubu nocnego, gdzie balowali do 2:00. Ochroniarze odwieźli Marcusa Rashforda i kelnerkę do hotelu.




– W tym momencie był tak pijany, że podniósł własną torbę i natychmiastowo ją upuścił. Cała gotówka, która w niej była, wypadła. Były to banknoty 20-funtowe i duże zwitki. Myślę, że było tam z 8-10 tysięcy w gotówce. Potem poleciał z powrotem na ścianę, a ja musiałam go podnieść i położyć na łóżku. Zasnął w ubraniach. Myślę, że po prostu zemdlał. Nie wszedł nawet pod kołdrę – zdradziła.

Kobieta wstała około 9:30 i dowiedziała się, że piłkarz opuścił hotel o godzinie 5:00. Zawodnik United wylądował w Manchesterze w okolicach 8:00, ale nie pojawił się na treningu ze względu na „chorobę”.

Źródło: The Sun

fot. The Sun

Pijany Polak wsiadł do samochodu podczas Rajdu Monte Carlo. Wzięli go za serwisanta [WIDEO]

Podczas Rajdu Monte Carlo doszło do niecodziennej sytuacji. Pijany Polak pojawił się w parku maszyn i wsiadł do samochodu francuskiego kierowcy. Fani byli przekonani, że to serwisant zespołu.




Kuriozalna sytuacja w parku maszyn

Przed rozstrzygnięciem ostatniego etapu Rajdu Monte Carlo doszło do niespotykanej sytuacji. Według węgierskiego portalu Race1.net, na terenie parku maszyn pojawił się pijany kibic z Polski. Podpity kibic wsiadł do rajdowej Toyoty Yaris Rally2, która należy do Bryana Bouffiera.




Słowa Cezarego Kuleszy wywołały spore zamieszanie wśród sędziów. Otoczenie PZPN-u anonimowo komentuje [CZYTAJ]

Polak w aucie Francuza po chwili uruchomił silnik i zaczął gazować. Kibice i obsługa byli przekonani, że to jeden z serwisantów zespołu eRace WRT. Zmylił ich ubiór mężczyzny.




Polak nie miał jednak całkowitego szczęścia, aby uniknąć kary. Jeden z pracowników wyczuł od niego woń alkoholu. Kibic nie spowodował uszkodzeń, ale i tak został przekazany policji. Jego zachowanie nie przeszkodziło francuskiemu kierowcy w występie na trasie.

– Konsekwencje tego czynu mogły być poważne. Kierowca i pilot sprawdzili samochód przed startem, nie zarejestrowali jednak żadnych uszkodzeń – przekazał jeden z członków zespołu.




Źródło: Race1.net

Były piłkarz Premier League ukarany przez federację. Groził sędziemu pobiciem i nazwał go… łasicą

 

Władze angielskiej federacji ukarały byłego gracza Watfordu, Troya Deeneya. Anglik zachował się agresywnie w stosunku do sędziego, przez co otrzymał grzywnę oraz karę zawieszenia.




Kara za skandaliczne słowa

Troy Deeney może uchodzić za legendę Watfordu. Napastnik występował tam przez blisko dekadę. Dwa sezony po odejściu z The Hornets spędził w Birmingham City. Kilka miesięcy temu trafił do Forest Green, gdzie pełnił rolę grającego trenera.




Słowa Cezarego Kuleszy wywołały spore zamieszanie wśród sędziów. Otoczenie PZPN-u anonimowo komentuje [CZYTAJ]

35-latek nie zaliczył tam udanego etapu. Deeney poprowadził ten klub w zaledwie sześciu spotkaniach i nie zanotował ani jednego zwycięstwa. Władze zwolniły go 19 stycznia. Według doniesień Daily Mail w trakcie kadencji byłego piłkarza Watfordu doszło do skandalu.

Wspomniane źródło informuje, że podczas meczu Forest Green ze Swindon Town 35-latek obraził sędziego, nazywając go łasicą. Miał mu też zagrozić pobiciem.




– Gdybyś nie był sędzią, uderzyłbym cię w łeb, ty łasico – miał powiedzieć Deeney, co odnotował w raporcie arbiter.

Sprawą zajęła się angielska federacja, która po czasie ukarała byłego piłkarza Watfordu. Tamtejszy Związek Piłki Nożnej poinformował, że Deeney otrzymał grzywnę w wysokości 1500 funtów oraz karę zawieszenia na cztery mecze po powrocie do pracy.




Źródło: Daily Mail

Słowa Cezarego Kuleszy wywołały spore zamieszanie wśród sędziów. Otoczenie PZPN-u anonimowo komentuje

 

Wypowiedź Cezarego Kuleszy stała się podmiotem dyskusji sędziów z PKO BP Ekstraklasy. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej chlapnął niepotrzebne słowa w kontekście Widzewa i ŁKS-u Łódź.




Kulesza mógł się powstrzymać od tej wypowiedzi

Kadencja Cezarego Kuleszy w minionym roku była bardzo barwna i dostarczyła wielu doniesień do mediów. Nie inaczej jest w 2024 roku. Niedawno PZPN otrzymał cios od Ministerstwa Sportu, a teraz słowa prezesa federacji są komentowane przez sędziów.




Zawrzało w szatni Legii Warszawa. Wszystko przez słowa Kacpra Tobiasza [CZYTAJ]

Przypomnijmy, że Cezary Kulesza podczas pobytu w Łodzi wypowiedział się na temat tamtejszych klubów piłkarskich. Jego słowa można znaleźć na oficjalnej stronie federacji.

– Miejsce takich klubów, jak ŁKS i Widzew, które mają razem na koncie sześć tytułów mistrza Polski, jest w Ekstraklasie. Piłka nożna jest dla kibiców, a na stadion Widzewa obecnie ciężko kupić bilet, ma tak dużo sympatyków, takie jest zainteresowanie. Oczywiście cieszy oko ligowa tabela i miejsce Jagiellonii Białystok, z którą byłem przez lata związany. Jest teraz wiceliderem i patrzy na Widzew i ŁKS z góry. Mam tutaj nadzieję, że prezes Adam Kaźmierczak się nie obrazi – powiedział Kulesza.

Według Rafała Rostkowskiego z „TVP Sport” wypowiedź prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej są szeroko komentowane w społeczności sędziów. Szczególną uwagę zwróciły u nich początkowe słowa Cezarego Kuleszy, że miejsce ŁKS-u i Widzewa jest w Ekstraklasie.

Wielu kibiców mogło odebrać wypowiedź prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej jako miły gest uznania w kierunku obu klubów. Według Rafała Rostkowskiego może to być również próba wywarcia presji na arbitrach. Były międzynarodowy sędzia zdradził, że części środowiska nie spodobały się sugestie, jakoby ktoś mógłby zasługiwać na grę w Ekstraklasie za zasługi.




– Jasne, niezłe jaja, ale nie cytuj mnie, bo nikt głośno tego nie skomentuje. Chyba pamiętasz, sam rozumiesz… – powiedział anonimowy sędzia, cytowany na łamach „sport.tvp.pl”.

Głos z federacji

Co ciekawe, w tekście Rafała Rostkowskiego pojawia się również cytat osoby z otoczenia władz PZPN. Anonimowy działacz wypowiedział się na temat wizerunkowego zamieszania spowodowanego słowami Cezarego Kuleszy. Jego wypowiedź nazwał wizerunkową masakrą.




– Na zdjęciu obok Kuleszy jest Kaźmierczak, wiceprezes PZPN z Łodzi, więc siła przekazu jest podwójnie mocna. Na dodatek Kulesza otwartym tekstem mówi, że „cieszy oko ligowa tabela i miejsce Jagiellonii Białystok”, która walczy o mistrzostwo Polski. Wizerunkowa masakra. Wygląda nie jak dwie, lecz jak trzy-cztery pieczenie na jednym ogniu. Ciekawe jak to wpłynie na sędziów – skomentował człowiek z polskiej piłki.

Źródło: TVP Sport, Sport.pl

Jeden, dwa, trzy. Krzysztof Piątek skompletował hat-tricka w niecałe pół godziny [WIDEO]

Basaksehir pokonał Konyaspor (3:2) w wyjazdowym meczu 23. kolejki ligi tureckiej. Krzysztof Piątek popisał się hat-trickiem w tym spotkaniu.




Piątek wrócił do formy

Pierwszy niedzielny mecz ligi tureckiej opiewał w wiele bramek, a jego bohaterem stał się Krzysztof Piątek. Początkowo Konyaspor strzelił dwie bramki w czternaście minut za sprawą Louki Pripa. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:0 i nic nie wskazywało na to, że mecz zakończy się wygraną gości.




FC Barcelona zmieni trenera po sezonie. Tak szatnia zareagowała na informację o odejściu Xaviego [CZYTAJ]




Krzysztof Piątek nie pozostał dłużny duńskiemu napastnikowi Konyasporu i strzelił jedną bramkę więcej od niego. 28-letni snajper trafiał do siatki rywali w 67., 79. i 92. minucie meczu. Oto bramki Polaka z tego spotkania.

https://twitter.com/FootColic/status/1751575767681524197

https://twitter.com/FootColic/status/1751578724749758872

https://twitter.com/FootColic/status/1751582149726105928

Krzysztof Piątek ma na swoim koncie 10 bramek w tym sezonie ligi tureckiej. Umowa Polaka z Basaksehirem obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Portal transfermarkt.de wycenia 28-latka na 5,5 mln euro.




Źródło: Twitter

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.