Zaskakująca reakcja Cristiano Ronaldo na ósmą Złotą Piłkę dla Leo Messiego

Cristiano Ronaldo w dość niespodziewany sposób zareagował na ósmą Złotą Piłkę Leo Messiego. Portugalczyk wstawił bardzo wymowny komentarz do mediów społecznościowych. 




W poniedziałek w Paryżu odbyła się gala Złotej Piłki. Trofeum dla najlepszego piłkarza na świecie minionego sezonu wygrał Leo Messi. Tym samym Argentyńczyk może się pochwalić ośmioma tego typu statuetkami w gablocie. Pod tym względem jest absolutnym rekordzistą.




Wymowny komentarz

Messi w finalnej klasyfikacji wyprzedził Erlinga Haalanda i Kyliana Mbappe. Pierwszą piątek zamknęli kolejni gracze Manchesteru City – Rodri i Kevin De Bruyne. Nie każdy jednak zwycięstwo Argentyńczyka popiera.

Wyniki plebiscytu „France Football” skomentował redaktor naczelny hiszpańskiego „ASa”, Tomas Roncero. Dziennikarz zdecydowanie skrytykował wybór Messiego. Twierdzi wręcz, że piłkarz Interu Miami powinien mięć zdecydowanie mniej statuetek.




– Witajcie przyjaciele. Wiedzieliśmy, że to się stanie. Przyznali Messiemu kolejną Złotą Piłkę. Przeszedł na emeryturę w Miami, ale wyglądał na emeryta już w PSG, kiedy przygotowywał się do mistrzostw świata. Został mistrzem świata, to prawda. Ale sięgnął po puchar, mając na swoim koncie sześć goli z rzutów karnych. Mistrzostwa świata był 10 miesięcy temu, obecnie mamy listopad. Messi ma osiem Złotych Piłek, a powinien mieć pięć. Ma Złote Piłki Iniesty lub Xaviego, Lewandowskiego, który zdobył sześć trofeów w jednym sezonie i Haalanda, który był najlepszym strzelcem wszystkich rozgrywek – stwierdził Rancero. 

Wypowiedź została umieszczona na instagramowym profilu „AS”. Post odbił się szerokim echem na świecie, a zareagował na niego nawet Cristiano Ronaldo. Portugalczyk, który przez lata rywalizował z Messim o miano najlepszego piłkarza zamieścił pod wpisem wymowny komentarz… czterech roześmianych do łez emotek.

Damian Szymański zawodnikiem meczu w hicie ligi greckiej. „Rozegrał znakomity mecz”

AEK Ateny pokonał PAOK Saloniki (2:0) w hicie ligi greckiej. Damian Szymański zagrał bardzo dobre spotkanie, za co otrzymał wyróżnienie zawodnika meczu.

Najlepszy na boisku

Damian Szymański pojawił się na minionym zgrupowaniu reprezentacji Polski pod wodzą Michała Probierza. Zawodnik greckiego AEK-u ostatecznie nie zagrał jednak ani minuty. Jego miejsce na boisku zajęli Bartosz Slisz, Patryk Dziczek oraz Jakub Piotrowski.

Madryckie media ostro o Messim. „Zagrał tylko siedem dobrych meczów w sezonie” [CZYTAJ]

Być może sytuacja zmieni się na następnym zgrupowaniu, ponieważ Damian Szymański daje wyraźne sygnały, iż jest w formie. Drużyna Polaka wygrała 2:0 z PAOK-iem w hicie ligi greckiej. Defensywny pomocnik przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu (zanotował asystę przy drugim trafieniu – przyp. red.).

Jego wkład był na tyle duży, że zasłużył na nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu. Grecki portal „sdna.gr” ocenił Polaka na dziewiątkę w dziesięciopunktowej skali.

– Lider środka pola. Niesamowicie biega, doskonała gra w defensywie i brał udział w kreacji. Polak rozegrał znakomity mecz – napisali.

Portal transfermarkt.de wycenia 28-letniego pomocnika na 2,5 mln euro. Jego umowa z AEK-iem Ateny obowiązuje do końca czerwca 2027 roku.

Źródło: sdna.gr, AEK, meczyki.pl

Madryckie media ostro o Messim. „Zagrał tylko siedem dobrych meczów w sezonie”

 

Lionel Messi zdobył Złotą Piłkę na minionej gali organizowanej przez France Football. Z werdyktem 185 dziennikarzy ze 185 krajów nie zgadzają się wszystkie media. Swój żal wyrazili m.in. Anglicy. Hiszpanie z kolei określili Messiego zawodnikiem, który zagrał tylko siedem dobrych meczów w całym sezonie.




Messi zagrał tylko siedem dobrych meczów w sezonie?

Albert Ortega z madryckiego „El Confidencial” napisał felieton tuż po gali France Football. Hiszpański dziennikarz uważa, że Złota Piłka nie powinna trafić w ręce Lionela Messiego. Redaktor w swoim felietonie wspomina, iż Argentyńczyk zagrał tylko siedem dobrych meczów w całym sezonie.




– Leo Messi wygrywa ósmą Złotą Piłkę za rozegranie siedmiu dobrych meczów w całym sezonie. Mundial w Katarze, w którym Leo Messi strzelił we wszystkich meczach, był decydujący, żeby zwyciężyć nad Erlingiem Haalandem oraz Rodrim Hernándezem. Puchar Świata ważył zbyt mocno – czytamy felietonie.

Maciej Iwański o swoich typach w gali Złotej Piłki. „Tak to wygląda w sezonie, gdy jest mundial” [CZYTAJ]

Ortega w swoim artykule docenia wielkość Lionela Messiego, ale uważa, że jego klubowe występy nie były na poziomie tych z mundialu. Zarzuca mu przede wszystkim nieudaną przygodę z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów.




– Chociaż mundial Messiego był wspaniały i to on pociągnął zespół w najtrudniejszych momentach, cieniem na jego ósmej Złotej Piłce kładzie się słaby sezon w PSG. Argentyńczyk wygrał Superpuchar i ligę francuską, ale rozbił się w Pucharze Francji oraz w Lidze Mistrzów, obsesji Kataru i PSG. Liga Mistrzów także dużo waży, a tam klęska była wyraźna – dodał dziennikarz.

– Nikt nie był lepszy i większy przez tyle czasu, co Leo Messi. Jego dominacja jest bezdyskusyjna. Właściwie, Leo nie potrzebował mundialu, żeby być wśród najlepszych w historii, ale zdobycie Pucharu Świata katapultowało go definitywnie na szczyt futbolowej piramidy – podsumował

Źródło: El Confidencial, fcbarca.com

Maciej Iwański o swoich głosach w gali Złotej Piłki. „Tak to wygląda w sezonie, gdy jest mundial”

Lionel Messi otrzymał Złotą Piłkę na minionej gali organizowanej przez France Football. Głosy z ramienia Polski oddawał Maciej Iwański. Dziennikarz podzielił się swoimi typami w plebiscycie.




Głosował na Messiego

Lionel Messi zajął pierwsze miejsce w plebiscycie France Football. Argentyńczyk znalazł się przed Erlingiem Haalandem i Kylianem Mbappe. Dla doświadczonego piłkarza to już ósme takie wyróżnienie.

Jakub Kiwior mógł zmienić otoczenie w końcówce okienka. „Nie mówiliśmy o tym publicznie” [CZYTAJ]




Na wyniki gali składały się głosy 185 dziennikarzy z 185 państw. Każdy z nich mógł wytypować swoją najlepszą piątkę. Z ramienia Polski głosował Maciej Iwański reprezentujący redakcję TVP Sport. Dziennikarz zdradził, że umieścił Messiego na pierwszym miejscu w swojej piątce.




– Tak to wygląda w sezonie, gdy jest mundial i gdy zdobywa się mistrzostwo świata w tak ikoniczny sposób. W mojej piątce na pierwszym miejscu jako głos Polski również znalazł się Leo Messi – powiedział Iwański.




Na gali Złotej Piłki pojawił się również Robert Lewandowski. Polski napastnik FC Barcelony zajął dwunaste miejsce w rankingu najlepszego piłkarza minionego sezonu.

Źródło: TVP Sport

Jakub Kiwior mógł zmienić otoczenie w końcówce okienka. „Nie mówiliśmy o tym publicznie”

Mateusz Borek ujawnił ciekawe informacje w sprawie Jakuba Kiwiora. Według polskiego komentatora obrońca Arsenalu mógł zmienić otoczenie w końcówce okna transferowego. Zabiegała o niego hiszpańska Sevilla.

Kiwior mógł zmienić klub w końcówce okna

Jakub Kiwior co jakiś czas dostaje szanse na grę w składzie Mikela Artety. Nie jest to jednak granie od deski do deski. Polak zagrał jedynie dwa mecze od pierwszej minuty w Premier League w tym sezonie.

Wisła Sandomierz przegrała 0:17 w IV lidze. To czwarta dwucyfrowa porażka klubu [CZYTAJ]

Według doniesień Mateusza Borka w końcówce okna transferowego Jakub Kiwior mógł zmienić otoczenie. O Polaka miała zabiegać Sevilla. Na transakcję nie zgodził się jednak Mikel Arteta. Hiszpan nie chciał, aby były piłkarz Spezii odchodził na wypożyczenie.

– Nie mówiliśmy o tym publicznie, ale już trochę czasu minęło, temat już nie jest gorący i z perspektywy czasu raczej nikt się nie obrazi, jak zdradzimy nazwę tego klubu. Sevilla bardzo mocno chciała wypożyczyć Kiwiora, żeby w ostatnim oknie transferowym do niej dołączył, walczyła do końca. Arteta powiedział jednak Sevilli „nie” i dlatego Kiwior pozostał w Arsenalu – powiedział Mateusz Borek w „Mocy Futbolu” na antenie Kanału Sportowego.

Źródło: Kanał Sportowy

Wisła Sandomierz przegrała 0:17 w IV lidze. To czwarta dwucyfrowa porażka klubu

 

Wisła Sandomierz doznała potężnej porażki w minioną niedzielę. Wspomniany klub przegrał w świętokrzyskiej IV lidze z drugim zespołem Korony Kielce aż 0:17.

Trudna sytuacja klubu

Wraz z końcem minionego sezonu Wisła Sandomierz spadła do IV ligi. Większość zawodników odeszła z klubu, co zapoczątkowało trudny okres w zespole. Drużyna ze świętokrzyskiego wpadła w finansowe tarapaty, przez co grozi im upadłość.

Polski piłkarz zmienia reprezentację! Otrzymał duński paszport, debiut już niebawem? [CZYTAJ]

W drużynie występują głównie zawodnicy z roczników 2004-2007, a klub notuje gigantyczne porażki. Wisła Sandomierz ma na swoim koncie przegraną 0:10 (z Łysicą Bodzentyn), 0:15 (z Moravią Morawica) oraz 0:13 z AKS Busko-Zdrój. Ostatnio przytrafił im się jeszcze większy łomot. Druga drużyna Korony Kielce dała Wiśle lekcję futbolu, wygrywając aż 17:0.

Wysoki wynik nie jest jednak rekordowym w polskim futbolu. Przypomnijmy, że ten sukces należy do Wybrzeża Rewalskiego Rewal, które pokonało Pomorzanina Nowograd 53:0 w 2021 roku.

Źródło: meczyki.pl

Polski piłkarz zmienia reprezentację! Otrzymał duński paszport, debiut już niebawem?

Michał Przybylski niebawem może zagrać w reprezentacji Wysp Owczych. Piłkarz, pochodzący ze Świnoujścia niemal całą karierę spędził w tamtejszych drużynach. Teraz otrzymał duński paszport, co pozwoli mu zagrać w farerskich barwach. 




Przybylski karierę piłkarską rozpoczął w 2016 roku. Niemal od samego początku gra na Wyspach Owczych, reprezentując tamtejsze drużyny. W latach 2018-19 grał jedynie w Widzewie Łódź, gdzie zaliczył cztery występy.




Nowy paszport

Obecnie 25-latek gra w jednej z silniejszych ekip Wysp Owczych – B36 Torshavn. Dzięki temu grał nawet w eliminacjach Ligi Konferencji, gdzie zanotował sześć meczów. Strzelił nawet bramkę przeciwko Palde FC (2-0) oraz zaliczył asystę z HNK Rijeka (1-3).

To jednak nie jedyne statystyki, którymi może pochwalić się Przybylski. Ofensywny pomocnik w sumie ma na koncie siedem goli i trzy asysty. W klubie uznają go za jednego z najważniejszych piłkarzy Torshavn.




Od jakiegoś czasu było wiadome, że piłkarz ubiega się o duński paszport, z racji swojego długiego, kilkuletniego pobytu na Wyspach Owczych. Już w rozmowie z „TVP Sport” wyznawał, że to jego marzenie od dziecka.

Teraz zdaje się, że to marzenie w końcu się spełni. Portal „Piłka Nożna na Wyspach Owczych” podał, że Przybylski dopiął swego i odebrał już wszystkie potrzebne dokumenty. Już w najbliższej przyszłości 25-latek będzie mógł zagrać dla reprezentacji Wysp Owczych. Następne zgrupowanie kadry zaplanowano na listopad, kiedy Farerzy zagrają z Norwegią towarzysko i z Albanią w eliminacjach Euro 2024.

Skandal przed hitem w Ligue 1! Kibole zaatakowali autokar, trener dostał kamieniem [WIDEO]

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się przed meczem Marsylii z Lyonem. Kibole gospodarzy zaatakowali autokar gości, w wyniku czego ucierpiał trener Fabio Grosso. Spotkanie stanęło w pewnym momencie pod sporym znakiem zapytania. 




Kibice zarówno Olympique Marsylii, jak i Olympique Lyonu mogą czuć w tym sezonie wielkie rozczarowanie. Oba kluby grają zdecydowanie poniżej oczekiwań i spisują się bardzo kiepsko. Marsylczycy znajdują się w środku ligowej tabeli, mimo poczynieniu kilku letnich transferów. W gorszej sytuacji jest OL, który szoruje po dnie stawki.




Atak na trenera

W niedzielę oba wspominane kluby miały zmierzyć się ze sobą w 10. kolejce Ligue 1. Przed zaplanowaną godziną startu spotkania doszło jednak do skandalu, przez co sam mecz stanął pod znakiem zapytania. Kibole z Marsylii zaatakowali autokar piłkarzy z Lyonu, gdy ten jechał na Stade Velodrome. Pojazd został obrzucony kamieniami, a wśród poszkodowanych znalazł się Fabio Grosso, trener Lyonu.

Na zdjęciach, które szybko ubiegły internet i zostały przesłane przez dziennikarzy widać zabandażowaną twarz Włocha. Szkoleniowiec doznał rozcięć w okolicy oczu.




W wyniku skandalicznych wydarzeń pojawiły się informacje, że mecz może zostać odwołany. Zdaje się jednak, że zostanie rozegrany normalnie. Według „RMC Sport” kibole zaatakowali również fanów Lyonu.

Aktualizacja

Mimo pierwszych informacji o rozegraniu meczu o planowanej godzinie, zostało ono odwołane. Na ten moment nie wiadomo, na kiedy zostanie przełożone, o ile w ogóle.

Tragiczny mecz piłkarza Zagłębia Lubin. Latem biły się o niego dwa kluby. „Był irytujący, jest fatalny”

Mikkel Kirkeskov był bardzo pożądanym zawodnikiem podczas letniego okna transferowego. Duńczyk trafił finalnie do Zagłębia Lubin, ale „Miedziowi” powoli mogą żałować zakupu. W meczu z Radomiakiem (2-3) był zamieszany w utratę wszystkich goli. 

Wielkie emocje towarzyszyły niedzielnemu spotkaniu Radomiaka z Zagłębiem Lubin. Mazowiecki klub szybko strzelił dwa gole i do 72. minuty prowadził 2-0. Wtedy w krótkim odstępie czasu stracił dwie bramki i znowu na mieliśmy remis, ale tylko na chwilę. Szybko efektowną akcją popisał się Edi Semedo, który ustalił wynik na 3-2.

Wielka krytyka

Bardzo słabo w tym meczu zaprezentował się Mikkel Kirkeskov. Duńczyk był zamieszany w utratę każdej z 3 bramek swojego zespołu. Przy pierwszej sytuacji był kompletnie bierny w stosunku do Ediego Semedo, z czego piłkarz Radomiaka skrzętnie skorzystał. Podobnie było przy trafieniu Portugalczyka na 3-2. Przy drugim golu dla Radomiaka zaliczył bardzo złe wybicie, co napędziło akcję rywali.

Kiepski występ był szeroko komentowany na Twitterze. Kibice i dziennikarze przypomnieli między innymi, że podczas letniego okna transferowego o zatrudnienie Kirkeskova walczył Śląsk Wrocław i Zagłębie Lubin. Ostatecznie pojedynek wygrali „Miedziowi”, który powoli prawdopodobnie żałują zakupu.

– W ostatnim oknie transferowym trwała walka Śląska Wrocław z Zagłębiem Lubin o podpis Kirkeskova. Dzisiaj we Wrocławiu mogą się cieszyć, że tę walkę przegrali. To, co robi dzisiaj Duńczyk, to kryminał. Zachowuje się jak sabotażysta – napisał Piotr Janas z „Gazety Wrocławskiej”.

Nie brakuje również wpisów wprost wyśmiewających lewego obrońcę. „Jest mi wstyd, że kilka miesięcy temu śmiałem się ze Śląska, że zamiast do nich przyszedł grać do nas”, „Najpierw był irytujący, teraz jest fatalny” – to tylko część prześmiewczych komentarzy pod adresem piłkarza po meczu z Radomiakiem.

Nicola Zalewski złoży pozew! Piłkarz i jego menadżer domagają się 10 milionów euro

Nicola Zalewski wraz ze swoim menadżerem przygotowują pozew w związku z ostatnimi pomówieniami we włoskich mediach. Piłkarz oraz jego przedstawiciel mają domagać się 10 milionów euro odszkodowania. Kulisy zdradził Zbigniew Boniek.




W ostatnich tygodniach we Włoszech wybuchła ogromna afera bukmacherska związana z profesjonalnymi piłkarzami. We włoskich mediach opublikowano nazwiska piłkarzy nielegalnie grających u bukmacherów. Oficjalnie winę udowodniono m.in. Sandro Tonaliemu, który został już zawieszony. Poza tym wśród podejrzanych padło nazwisko Nicoli Zalewskiego.




Od samego początku Nicola Zalewski utrzymywał, że jest niewinny. Po kilku dniach od opublikowanych we włoskich mediach informacji sprawa została rozwiązana. Jeden z włoskich informatorów wyjawił, że kłamał w tej sprawie. Za informacje oskarżające Zalewskiego miał on otrzymać 20 tysięcy euro.




Otoczenie Nicoli Zalewskiego nie zamierza pozostawiać tej sprawy. Kulisy ujawnił Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN ujawnił, że Zalewski i jego menadżer przygotowują w tej sprawie pozew. Będą domagać się odszkodowania w wysokości aż 10 milionów euro. Boniek zwrócił również uwagę na zwyżkową formę młodego piłkarza.

– Rozmawiałem z jego menadżerem, który mówił, że przygotowują już pozew. Chcą 10 milionów euro (śmiech). Ale pozew robią, bo pozew trzeba robić. Jakbyś nie zrobił pozwu, to by oznaczało, że to akceptujesz – zdradził Zbigniew Boniek.

– Natomiast rzecz dziwna się stała. W momencie, kiedy go oszkalowano i zaczęto o tym mówić, ja widziałem, jakby zmienił swoją obecność i formę na boisku. W ostatnich meczach był naprawdę dobry. W tym drugim meczu reprezentacji U-21 to był zdecydowanie zawodnikiem meczu – zauważył.

Piszczek o odrzuceniu propozycji Probierza i wywiadzie Lewandowskiego. „Takie rzeczy powinny zostawać w szatni”

Łukasz Piszczek był kandydatem do pracy w sztabie selekcjonera reprezentacji Polski podczas niedawnego naboru. Ostatecznie były kadrowicz dał słowo Markowi Papszunowi i nie skorzystał z opcji dołączenia do Michała Probierza. W rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty” opowiedział o powodach takiej decyzji.




Piszczek mógł pracować w reprezentacji Polski

Łukasz Piszczek uczestniczy w kursach trenerskich i występuje w LKS-ie Goczałkowice-Zdrój. Od dłuższego czasu opinia publiczna widzi „Piszcza” w sztabie reprezentacji Polski. Niedawno zarówno Marek Papszun, jak i Michał Probierz widzieli go w swoim zespole. Piszczek opowiedział o kulisach tych propozycji.

– Bardzo szanuję trenera Probierza, znam go od dawna. Gdy grałem w Gwarku Zabrze jako junior, przychodził czasem na treningi, pokazując różne ćwiczenia. Gdy PZPN szukał trenera, dostałem telefon od Marka Papszuna z pytaniem, czy jeśli zostanie wybrany, dołączę do jego sztabu. Odbyliśmy długą, merytoryczną rozmowę i przyjąłem propozycję. Tego samego dnia zadzwonił trener Probierz. Lubię działać w oparciu o zasady, które są dla mnie ważne. Trudno byłoby mi iść do sztabu trenera Probierza po słowie danym Papszunowi – powiedział w rozmowie z portalem „WP Sportowe Fakty”.




Neuer wrócił do bramki Bayernu i odmówił wymiany koszulek z bramkarzem Darmstadt. „Tym razem chciałem ją zachować” [CZYTAJ]

Łukasz Piszczek wypowiedział się również na temat głośnego wywiadu z udziałem Roberta Lewandowskiego. Były piłkarz BVB uważa, że pewne rzeczy powinny zostać w szatni.




– Znam Roberta. Na pewno nie ruszyłby z takim przekazem, gdyby tego nie czuł od środka. Z drugiej strony, co to znaczy mieć „mental” i charyzmę? Że ktoś będzie krzyczał w szatni? Nigdy nie byłem głośnym zawodnikiem, ale merytoryką i wskazówkami dla kolegów się budowałem. Według mnie rozpoczęła się dyskusja, która niekoniecznie musiała być wyciągnięta na zewnątrz. Takie rzeczy powinny zostawać w szatni. Jeśli Robert coś takiego czuł, mógł porozmawiać z kolegami. Na pewno znalazłby niejeden charakter, który powiedziałby mu, że jeśli potrzebuje wsparcia, tak się stanie – dodał „Piszczu”.




Źródło: WP Sportowe Fakty

Neuer wrócił do bramki Bayernu i odmówił wymiany koszulek z bramkarzem Darmstadt. „Tym razem chciałem ją zachować”

Manuel Neuer wrócił do bramki Bayernu Monachium po niemal rocznej przerwie. Po spotkaniu golkiper mistrzów Niemiec wytłumaczył, dlaczego nie chciał wymienić się koszulkami z bramkarzem Darmstadt.

Powrót Neuera

Bayern Monachium rozgromił Darmstadt (8:0) w sobotnim meczu ligi niemieckiej. W bramce Bawarczyków po długiej przerwie zawitał Manuel Neuer. To pierwsze spotkanie Niemca od grudnia zeszłego roku.

Jakub Moder wraca do gry! Polak znajdzie się w kadrze na dzisiejszy mecz [CZYTAJ]

Kontuzja, która przytrafiła się bramkarzowi podczas zimowego urlopu na nartach, wykluczyła go na długie miesiące. Moment powrotu między słupki Bayernu Monachium był dla Neuera tak ważny, że odmówił bramkarzowi Darmstadt wymiany koszulek.

– Naprawdę chciałem zatrzymać dla siebie koszulkę, w której wróciłem na boisko. Zrozumiał, wszystko jest w porządku. Nie będzie żadnego problemu z wymianą po rewanżu. Zawsze to robię, ale tym razem chciałbym zachować koszulkę – powiedział Manuel Neuer.

Źródło: Kicker, meczyki.pl