Kadrowicze zaprotestowali przeciwko Lewandowskiemu w Katarze? Jako jedyny nie znalazł nikogo do gierki

Łukasz Olkowicz w swoim tekście na łamach Przeglądu Sportowego zdradził kolejne kulisy afery premiowej. Dziennikarz ujawnił, że podczas zgrupowania na Mistrzostwach Świata w Katarze faktycznie wystąpił podział w grupie, czemu zaprzeczał Robert Lewandowski.

Afera premiowa nadal niewyjaśniona

Robert Lewandowski udzielił głośnego wywiadu Mateuszowi Święcickiemu. Kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z komentatorem Eleven Sports wypowiedział się między innymi na temat wywiadu Łukasza Skorupskiego ws. afery premiowej.

Przypomnijmy, że rezerwowy bramkarz kadry stwierdził wówczas o podziale w kadrze. Robert Lewandowski uważa z kolei, że nic takiego nie miało miejsca, a Skorupski szybko się wytłumaczył, że źle odebrano jego słowa.

Nowe tło na tę sprawę rzucił tekst Łukasza Olkowicza z Przeglądu Sportowego. Dziennikarz ujawnił kulisy jednej sytuacji ze zgrupowania na Mistrzostwach Świata w Katarze. Podczas gry w siatkonogę wszyscy kadrowicze znaleźli sobie parę, poza „Lewym”, co miało być symbolem.

Lewandowski i Skorupski faktycznie się pokłócili? „Skoro masz Robert za mało pieniędzy, to weź jeszcze…” [CZYTAJ]

– Czesław Michniewicz kazał stworzyć pary, a po krótkim zamieszaniu okazało się, że jako jedyny nikogo nie znalazł Lewandowski. Symboliczna scena i konsekwencja rozmów o dzieleniu kasy. Kulminacja. Dowód, co pieniądze mogą zrobić z grupą kolegów. Reprezentanci przynajmniej tak mogli się na nim odegrać – napisał Olkowicz.

– Jeden z najlepszych napastników świata nie znalazł nikogo do gry na zwykłej, treningowej gierce, więc zszedł z boiska i usiadł z boku. Michniewicz starał się naprawić sytuację, ale początkowo nikt nie chciał zamienić się z Lewandowskim i ustąpić mu miejsca. Zgodził się dopiero jeden z młodszych, a „Lewy” mógł wrócić na boisko. Tamto zachowanie reprezentantów było ich protestem, ale swoje osiągnęli. Po tym treningu ustalono nowy podział, dzielący zrozumieli, że sprawa pieniędzy zaszła za daleko – dodał.

Według dziennikarza początkowo Lewandowski zaproponował doświadczonym zawodnikom po 3 miliony złotych oraz 400 tysięcy złotych dla rezerwowych. Po tej sytuacji padła następująca oferta: 2 mln dla liderów i milion dla rezerwowych. Według wspomnianego źródła atmosfera ucierpiała tylko na jeden-dwa dni.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Robert Lewandowski zabrał głos ws. konfliktu z Cezarym Kucharskim. Były agent chce sprostować jego słowa dowodami

Robert Lewandowski udzielił głośnego wywiadu Mateuszowi Święcickiemu. Kapitan reprezentacji w rozmowie z dziennikarzem Eleven Sports wypowiedział się na wiele tematów. Jednym z nich był konflikt z byłym agentem, Cezarym Kucharskim.

Konflikt Lewandowskich z Kucharskim

Cezary Kucharski przez wiele lat zarządzał karierą Roberta Lewandowskiego. Obecnie agent i piłkarz są w konflikcie (35-latek oskarżył byłego menadżera o szantaż – przyp. red.), a sprawa rozstrzygnie się w sądzie.

Lewandowski i Skorupski faktycznie się pokłócili? „Skoro masz Robert za mało pieniędzy, to weź jeszcze…” [CZYTAJ]

Piłkarz FC Barcelony w rozmowie z Mateuszem Święcickim opowiedział o kulisach rozstania z Kucharskim. Wydarzenia, o których mówi kapitan reprezentacji Polski, miały miejsce na przełomie 2016 i 2017 roku.

– Już wtedy wiedziałem, że moja dalsza współpraca z Czarkiem nie ma sensu. Wewnątrz miałem poczucie, że skoro tyle lat współpracowaliśmy, to chcę być lojalny. Wiedziałem, że to mogą być ostatnie negocjacje Czarka w moim imieniu. Niech zarobi pieniądze, chciałem się zachować fair. Przedłużyliśmy kontrakt i wiedziałem, że prędzej czy później to się wydarzy. Nasze rozmowy, już przed przedłużeniem, wyglądały tak, że trawa jest zielona, niebo niebieskie, chciałem przekazywać jak najmniej informacji o tym, o czym myślę, co sądzę. Wiedziałem, że to jest coś, co trzeba zakończyć – powiedział Lewandowski.

– Ta lojalność mnie zgubiła. Gdy powiedziałem Czarkowi, że się rozstajemy, zaczął mi grozić. Kiedy zrealizował próbę szantażu, dopiero wtedy użyłem tego, broniąc się. Jak ktoś atakuje, nie tylko ciebie, ale całą twoją rodzinę i przygotowuje się, żeby medialnie cię zniszczyć, to musisz się bronić. Jaką inną miałem opcję? Nie miałem żadnej innej. Ktoś zaczyna cię szantażować i ten szantaż przeradza się w realne zagrożenie, to wtedy podejmujesz takie decyzje – dodał kapitan kadry.

Odpowiedź

Na reakcję Cezarego Kucharskiego nie trzeba było długo czekać. Były menadżer Roberta Lewandowskiego odniósł się do jego słów na Twitterze.

– Kłamiesz kolego Lewandowski… I to publicznie! Dobrze dałeś się wypuścić. Opublikuję, w jakich okolicznościach i z jakich przyczyn nagrywałeś wspólnika w biznesie – napisał.

– Ku pamięci: w Zniczu zarabiał 2,5 tysiąca miesięcznie, jak skończyliśmy dziewięć lat później po podpisaniu kontraktu z Bayernem, zarabiał już 100 mln zł rocznie. Brzmią w głowie słowa Bogusława Kaczmarka: „Prędzej doczekasz się wdzięczności łopaty grabarza niż piłkarza” – dodał.

Źródło: Meczyki.pl, Twitter

Występy Szczęsnego w kadrze pod znakiem zapytania. „Nie jest w stanie grać”

 

Massimiliano Allegri wypowiedział się na temat stanu zdrowia Wojciecha Szczęsnego. Szkoleniowiec Juventusu ujawnił, że Polak nie zagra w najbliższym meczu z Empoli.

Problemy na początku sezonu

Wojciech Szczęsny zmaga się z problemami zdrowotnymi od początku sezonu 2023/2024. Polak wystąpił w pierwszej kolejce Serie A, jednak później musiał ustąpić Perinowi z uwagi na kontuzję.

Mocne słowa Roberta Lewandowskiego. „Brakuje nam osobowości” i „Skorupski skłamał” [CZYTAJ]

Bramkarz Biało-Czerwonych wciąż nie jest zdolny do gry. Massimiliano Allegri ujawnił, że Wojciech Szczęsny na pewno nie wystąpi w meczu przeciwko Empoli. To również stawia pod znakiem zapytania jego grę w meczach reprezentacji, której zgrupowanie rozpoczyna się już w poniedziałek.

– Szczęsnego nie będzie z nami, wróci dopiero po przerwie reprezentacyjnej. Jest już lepiej, ale on wciąż nie jest w stanie grać – powiedział trener Juve.

Reprezentacja Polski podczas wrześniowego zgrupowania zagra z Wyspami Owczymi i Albanią.

Źródło: Gianluca Di Marzio, Meczyki.pl

Trener Puszczy Niepołomice broni Kewina Komara. „Kości się zrosną. Gorzej z hejtem”

 

W ostatnich dniach wiele mówi się o bójce z udziałem Kewina Komara. Bramkarz Puszczy Niepołomice zapiera się, że został zaatakowany, jednak druga strona przedstawia zupełnie inną historię. Do całej sytuacji odniósł się Tomasz Tułacz. Szkoleniowiec beniaminka stanął w obronie swojego podopiecznego.

Zamieszanie na festynie

Podczas festynu w Wiśniczu Dolnym doszło do bójki, w której brał udział Kewin Komar. Polski bramkarz został poszkodowany, przez co wypadnie z gry do końca roku.

Sprawa była na tyle poważna, że zajęła się nią policja. Na razie nie wiadomo jednak, po której stronie leży prawda. Kewin Komar i inni uczestnicy zdarzenia mają odmienne zdanie na temat wydarzeń z imprezy.

Kewin Komar opowiedział o pobiciu na festynie. Bramkarz Puszczy przerwał milczenie głośnym wywiadem [CZYTAJ]

Do całej sytuacji odniósł się Tomasz Tułacz, który uważa, że zamieszanie wokół tej sprawy jest przesadzone. Szkoleniowiec Puszczy Niepołomice stanął w obronie swojego piłkarza na konferencji prasowej przed meczem z Rakowem Częstochowa.

– Jest to bardzo trudny moment dla młodego zawodnika, ja jako trener i osoba zarządzająca drużyną staram się go wspierać. To wszystko, co dotknęło Kewina, jeśli chodzi o kontuzję, jest do wyleczenia. Kości się zrosną i to na pewno nastąpi prędzej czy później. Gorzej z hejtem, który się na niego wylewa. To jest coś nagannego, co cechuje czasy, w których żyjemy, a co ja uważam za chorobę cywilizacyjną. Nie potrafię zrozumieć, co mają w głowach ci, którzy potrafią wylewać tyle szyderstw na młodego chłopaka – powiedział, cytowany przez Przegląd Sportowy Onet.

Kewin Komar miał mu połamać szczękę. Ma problem z mówieniem, je i pije przez słomkę [WIDEO]

– Dzisiaj nie można ferować wyroków. Od tego są państwowe urzędy – policja, prokuratura, a przede wszystkim sąd, który oceni, kto zawinił. Wtedy dopiero można się odnosić do pewnych sytuacji. Naszą rolą jest wspieranie Kewina – dodał.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Dante Stipica był bliski paraliżu. „Moje życie takie, jakie znałem, prawie mogło się zakończyć”

 

Dante Stipica opowiedział o swojej sytuacji za pomocą mediów społecznościowych. Chorwacki bramkarz mógł zakończyć karierę przez ciężki uraz, jakiego doznał podczas jednego z treningów w Pogoni Szczecin.

Stipica o swoim zdrowiu

Dante Stipica wypadł z bramki Pogoni Szczecin w końcówce lipca. Jego miejsce zajął Bartosz Klebaniuk. O sytuacji chorwackiego bramkarza nie mówiono zbyt wiele. Trener Portowców ograniczał się do słów o „problemie z szyją po starciu z jednym z kolegów z drużyny”.

Duński dziennikarz ze sporym szacunkiem o Rakowie. „Obie drużyny nadal mają szanse na awans” [CZYTAJ]

Doświadczony golkiper wziął jednak sprawy w swoje ręce. Chorwat za pomocą mediów społecznościowych podzielił się z kibicami opisem swojej aktualnej sytuacji zdrowotnej.

– Moi drodzy przyjaciele i Portowcy, dziękuję bardzo za wsparcie i wiadomości podczas mojego trudnego czasu. Trzy tygodnie temu, na treningu, po jednym niewyjaśnionym skoku kolegi na moją szyję, przez który prawie mogłem zostać sparaliżowany i moje życie takie, jakie znałem, prawie mogło się zakończyć, tylko Bóg uratował mnie z tej okropnej sytuacji – napisał na Instagramie.

– Po 20 dniach intensywnej terapii, po mojej i personelu medycznego ciężkiej pracy, powrót do zdrowia idzie w dobrym kierunku. Nie mogę się doczekać, by wrócić na boisko i świętować z Wami nasze zwycięstwa tak wspaniale, jak zawsze. Do zobaczenia wkrótce – dodał.

https://twitter.com/adam_krokowski/status/1696627620023239067

Dante Stipica dołączył do Pogoni Szczecin w 2019 roku. 32-latek zanotował 142 występy w barwach tego klubu. Jego umowa z Portowcami obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Portal transfermarkt.de wycenia Chorwata na 600 tysięcy euro.

Źródło: Instagram

Duński dziennikarz ze sporym szacunkiem o Rakowie. „Obie drużyny nadal mają szanse na awans”

 

Johny Kokborg udzielił wywiadu portalowi WP Sportowe Fakty. Według duńskiego dziennikarza Raków Częstochowa może namieszać w rewanżowym spotkaniu z FC Kopenhagą.

Czas na rewanż

Raków Częstochowa przegrał w pierwszym spotkaniu czwartej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów (0:1). Już dzisiaj odbędzie się rewanż w Kopenhadze. Wielu kibiców i dziennikarzy ma jednak spore nadzieje przed drugim meczem z uwagi na średni występ Duńczyków w Sosnowcu i porażce ligowym spotkaniu podczas minionego weekendu.

Zgrupowanie reprezentacji Polski lada chwila! Fernando Santos spotkał się z liderami kadry [CZYTAJ]

Johny Kokborg w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty opowiedział o swoich przemyśleniach przed rewanżem w starciu Rakowa z FC Kopenhagą. Duński dziennikarz widzi spore możliwości w polskiej drużynie.

– Przeciwnik zdobył szacunek w pierwszym pojedynku. Przed tygodniem uważałem nasz zespół za wielkiego faworyta, ale od tego czasu trochę się zmieniło. Porażka Kopenhagi z Silkeborgiem w ostatni weekend nieco ostudziła nasz optymizm, a mnie osobiście zmartwiła. Ten mecz obnażył też kłopoty, jakie są w defensywie. Przy starciu z dobrze zorganizowanym Rakowem to ostatnia rzecz, której potrzeba drużynie – powiedział.

– Potencjał Rakowa? Osobiście widzę duże możliwości dla drużyny z Częstochowy. Taktyka FCK najprawdopodobniej będzie taka sama jak podczas pierwszego spotkania, a samo starcie powinno przypominać jego początkowe pół godziny. Mam tu na myśli oddawanie piłki przez polski zespół i jego zwartą defensywę – dodał dziennikarz.

Przewidywania przed meczem

– Gospodarze będą próbowali wywierać presję od samego początku, a goście muszą to wytrzymać i trafić z kontrą. Osobiście spodziewam się thrillera! Myślę, że dojdziemy do dogrywki. Obie drużyny nadal mają szanse na awans – podsumował Kokborg.

Źródło: WP Sportowe Fakty

Uznany komentator poinformował o operacji. „Badajcie się, ile tylko można”

 

Maciej Iwański poinformował o powodach swojej nieobecności w ostatnich transmisjach na antenie TVP Sport. Jeden z czołowych komentatorów musiał poddać się zabiegowi. – Pozwolę sobie na apel: badajcie się, ile tylko można. Zdrowia wszystkim i do usłyszenia niedługo.

Absencja komentatora

Maciej Iwański od wielu lat kojarzy się widzom transmisji sportowych z Telewizją Polską. Dziennikarz od 2003 roku jest sprawozdawcą wspomnianej stacji. Specjalizuje się w piłce nożnej i piłce ręcznej.

Udany początek Messiego w MLS nadszarpnięty przez pomeczowe zachowanie. Grozi mu kara [CZYTAJ]

Ostatnio komentator zniknął jednak z anteny. 17 sierpnia o absencji dziennikarza poinformował Sebastian Staszewski, który piastuje stanowisko redaktora naczelnego stacji TVP Sport.

https://twitter.com/s_staszewski/status/1692216467146616980?

Teraz, dziennikarz sam zabrał głos w sprawie swojego zdrowia. Maciej Iwański zaapelował do wszystkich odbiorców, aby regularnie się badali. Na zakończenie dodał sformułowanie „do usłyszenia niedługo”, co może oznaczać, że niebawem komentator wróci na antenę TVP Sport.

– Nigdy bym nie pomyślał, że 20. rocznicę pierwszego komentarza telewizyjnego (Wisła Płock – Ventspils) spędzę na operacji. Nie zżymam się na to, bo uratowano mnie od czegoś dużo gorszego. Dlatego pozwolę sobie na apel: badajcie się, ile tylko można. Zdrowia wszystkim i do usłyszenia niedługo – napisał na Twitterze.

Źródło: Twitter, Meczyki.pl

Udany początek Messiego w MLS nadszarpnięty przez pomeczowe zachowanie. Grozi mu kara

 

Lionel Messi wszedł do Interu Miami z przytupem. Po jego debiucie w Major League Soccer doszło jednak do zamieszania, po którym grozi mu kara. Argentyńczyk nie stawił się do pomeczowej rozmowy z mediami.

Udany debiut

Inter Miami w miniony weekend wygrał 2:0 z New York Red Bulls. Debiut Lionela Messiego w Major League Soccer można więc uznać za udany (poprzednie występy notował w pucharze – przyp. red.). Argentyńczyk strzelił nawet bramkę w swoim pierwszym ligowym meczu w Stanach Zjednoczonych.

https://twitter.com/MLS/status/1695609754779881831

Udany występ w wykonaniu Argentyńczyka został jednak nadszarpnięty przez pomeczowe zachowanie. Mistrz świata nie stawił się bowiem na rozmowy z mediami, mimo że zobowiązuje go do tego przepis ligi.

Haaland odmówił podpisania koszulki. „Przykro mi, nie mogę” [ZDJĘCIE]

Według doniesień portalu goal.com Lionel Messi może zostać ukarany z tego tytułu. Najprawdopodobniej mowa o karze finansowej. Na razie nie podjęto jednak żadnych decyzji w tej sprawie.

Źródło: Goal.com

Kulisy starcia z udziałem Kewina Komara. „Miał spuchniętą rękę, ustabilizowaliśmy nadgarstek”

 

Prezes OSP w Wiśniczu Małym porozmawiał z portalem „Fakt.pl” o kulisach bójki z udziałem Kewina Komara. Piotr Put wraz z grupą strażaków uratowali bramkarza Puszczy Niepołomice.

Chuligani mieli zaatakować piłkarza

W miniony weekend Kewin Komar został zaatakowany przez grupę chuliganów. Piłkarz po wygranej z ŁKS (2:1) świętował razem z dziewczyną na Festynie Rodzinnym w Wiśniczu Małym. Na wspomnianej imprezie pojawiła się jednak przepychanka, która zakłóciła spokój imprezy. Piotr Put opowiedział o kulisach tego zdarzenia i interwencji z udziałem innych strażaków.

– Było około północy. Zobaczyliśmy, że pomiędzy grupką chłopaków doszło do przepychanki. Interweniowaliśmy. Z jednej strony był ten Kewin Komar, później dowiedzieliśmy się, że to bramkarz klubu z Ekstraklasy, z drugiej trzech, może czterech chłopaków. A raczej chłopaczków. To nie były żadne karki i na pewno napastników nie było dwudziestu czy trzydziestu, jak podają media. Kiedy chcieliśmy wezwać policję, zaatakowany poinformował nas, że nic się nie dzieje, że to jego koledzy, że tak sobie żartują. Po czymś takim nie pozostało nam nic innego, jak wrócić do swoich obowiązków – powiedział prezes OSP w Wiśniczu Małym.

– Po dłuższej chwili zobaczyliśmy, że znów się szarpią. A potem doszło do bijatyki. Rozdzieliliśmy zwaśnione strony, rozgoniliśmy tamtych, a tego chłopaka, bramkarza, wyprowadziliśmy w bezpieczne miejsce. Miał spuchniętą rękę, dlatego od razu udzieliliśmy mu pierwszej pomocy przedmedycznej, ustabilizowaliśmy nadgarstek. Miał też zaczerwienienia na twarzy. Na ubraniu nie było żadnych śladów krwi, od poszkodowanego nie było też czuć alkoholu – dodał.

– Nie mam pojęcia, czy to kibice i jakiego klubu, ale agresorów na pewno zna dziewczyna poszkodowanego, która pochodzi z Wiśnicza Małego – podsumował.

Według doniesień portalu WP piłkarz Puszczy Niepołomice został zaatakowany przez kibiców Wisły Kraków. Najprawdopodobniej nie mogli przeboleć porażki z baraży, kiedy golkiper popisał się fenomenalnym występem.

Wiele wskazuje na to, że 20-letni bramkarz przez dłuższy czas nie pogra w piłkę. Więcej o tej sprawie przeczytasz tutaj:

SWOJE OŚWIADCZENIE WYDAŁA MAŁOPOLSKA POLICJA, KTÓRA DEMENTUJE DONIESIENIA SZYMONA JADCZAKA 

Wisła i Puszcza wydały komunikaty odnośnie ataku kiboli na piłkarza. „Sprawą zajmuje się obecnie policja”

Skandal! Polski piłkarz pobity i zastraszony przez kiboli. Trafił do szpitala

Źródło: FAKT, WP

Wisła i Puszcza wydały komunikaty odnośnie ataku kiboli na piłkarza. „Sprawą zajmuje się obecnie Policja”

Wisła Kraków i Puszcza Niepołomice opublikowały komunikaty odnośnie ostatniego ataku kiboli na Kewina Komara. Oba kluby potępiają wszelkie ataki agresji.

W poniedziałkowy poranek dziennikarz Szymon Jadczak ujawnił ogromny skandal, do jakiego doszło w miniony weekend. Bramkarz Puszczy Niepołomice, Kewin Komar, miał zostać zaatakowany przez kiboli Wisły Kraków na festynie w Wiśniczu Małym. Z obrażeniami ręki trafił do szpitala. Po powrocie do domu czekało na niego kilkunastu kiboli z maczetami, przez co piłkarz zdecydował się zawiadomić policję. Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ.

Jako pierwsza komunikat opublikowała Puszcza Niepołomice. Klub poinformował, że podjął w tej sprawie odpowiednie kroki prawne. Zawodnik został otoczony odpowiednią opieką. Teraz całą sprawą zajmuje się Policja we współpracy z pracownikami klubu.

„W związku z wydarzeniami z minionego weekendu, w których poszkodowany został Kewin Komar, Puszcza Niepołomice stanowczo potępia wszelkie agresywne zachowania. Jako, że ta bezprecedensowa sprawa dotyczy zawodnika naszego Klubu, pragniemy Państwa zapewnić, że Klub podjął wszelkie niezbędne kroki prawne.

Jednocześnie informujemy, iż zawodnik naszego Klubu Kewin Komar otrzymał pełne wsparcie i został otoczony przez Klub opieką medyczną oraz prawną. Skrupulatnie analizujemy całe zajście. Sprawą zajmują się obecnie Policja oraz prawnicy Klubu.”

https://twitter.com/PuszczaMKS/status/1696079292013203958

Niedługo później swoje oświadczenie wydała także Wisła Kraków. Klub przekazał, że potępia wszelkie akty agresji i przemocy. Jak czytamy, klub rozpoczął współpracę z odpowiednimi służbami w celu wyjaśnienia spawy.

„W związku z artykułem opublikowanym w serwisie Sportowe Fakty poświęconemu wydarzeniom z udziałem bramkarza Puszczy Niepołomice – Kewina Komara – TS Wisła Kraków SA wyraża stanowczy sprzeciw wobec wszelkich aktów agresji, przemocy czy nienawiści, a także jakichkolwiek form naruszenia nietykalności osobistej.

Wisła Kraków promuje przestrzeganie norm i wartości, które muszą towarzyszyć nie tylko piłkarzom, działaczom, ale także całej społeczności zgromadzonej wokół klubu, czemu dowód daje w licznych aktywnościach w ostatnich latach. Działania narażające zdrowie i życie ludzi są bezwzględnie potępiane – nie ma dla nich miejsca w społeczności naszego klubu i w piłce nożnej.

Klub podjął współpracę ze stosownymi służbami mającą na celu natychmiastowe wyjaśnienie sprawy.”

https://twitter.com/WislaKrakowSA/status/1696089444472717658

Polski piłkarz miał zostać pobity i zastraszony przez kiboli. Trafił do szpitala

Ogromny skandal wydarzył się w jednej z podkrakowskich wsi. Bramkarz Puszczy Niepołomice został pobity przez kiboli, przez co trafił do szpitala. Następnie został przez nich zastraszony, by nie zgłaszał sprawy na policję.

W sobotę w Wiśniczu Małym odbył się festyn strażacki. Pojawi się na nim bramkarz Puszczy Niepołomince, Kewin Komar. 20-letni piłkarz został rozpoznany przez znajdujących się na wydarzeniu kiboli Wisły Kraków. Według doniesień „WP Sportowe Fakty” kibole mieli grozić Komarowi, a następnie zaczęli go bić. Zawodnikowi mieli pomóc strażacy ochotnicy.

Jak czytamy, atak na zawodnika miał być zemstą za czerwcowy mecz pomiędzy Puszczą Niepołomice a Wisłą Kraków. Było to półfinałowe starcie w barażach o Ekstraklasę. Wówczas Puszcza wygrała 4:1. A Kewin Komar zanotował wówczas dwie asysty.

Po starciu z kibolami Kewin Komar trafił na SOR w szpitalu w Bochni. Tam spotkał się z jednym ze swoich oprawców, który ucierpiał po ciosie zadanym przez broniącego się piłkarza. Komar miał zostać zastraszony na szpitalnym korytarzu słysząc, że jeśli zgłosi sprawę na policję, to kibole go znajdą. Lekarzowi powiedział zatem, że kontuzjowana ręką była efektem uderzenia w ścianę. Uraz ręki jest na tyle poważny, że w rundzie jesiennej już nie zagra.

Na tym jednak nie koniec nieprzyjemności. Po powrocie do domu pod miejscem zamieszkania piłkarza stawiło się kilkunastu kiboli z maczetami. Wówczas zdecydował się on zgłosić sprawę na policję.

Kewin Komar to 20-letni bramkarz Puszczy Niepołomice. Jest zawodnikiem tego klubu od stycznia 2022 roku. W zeszłym sezonie niespodziewanie wywalczył z Puszczą awans do Ekstraklasy, będąc podstawowym bramkarzem. W tym sezonie zagrał we wszystkich dotychczasowych sześciu meczach Ekstraklasy. Raz udało mu się zachować czyste konto.

SWOJE OŚWIADCZENIE WYDAŁA MAŁOPOLSKA POLICJA, KTÓRA DEMENTUJE DONIESIENIA SZYMONA JADCZAKA


źródło: wp sportowe fakty

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.