Ich zabrakło na marcowym zgrupowaniu. Kto powinien otrzymać szansę w najbliższych meczach Ligi Narodów?

W czerwcu do gry wróci reprezentacja Polski. Podczas najbliższego zgrupowania zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza rozegra 4 mecze w Lidze Narodów. Stworzyliśmy listę piłkarzy, którzy nie pojawili się na ostatnim zgrupowaniu, a powinni otrzymać szansę w reprezentacji w najbliższych meczach.

Sezon 2021/2022 powoli dobiega końca. Kiedy już poznamy rozstrzygnięcia w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Europie, rozpocznie się przerwa reprezentacyjna. Piłkarze, zanim jednak udadzą się na urlopy, zjawią się jeszcze na zgrupowaniu swoich drużyn narodowych. W czerwcu w Europie rozgrywane będą mecze w ramach Ligi Narodów. Uczestnictwo w tych rozgrywkach jest dobrą okazją dla selekcjonerów, do przetestowania nowych rozwiązań taktycznych oraz piłkarzy, którzy wcześniej nie odgrywali znaczących roli w swoich zespołach. Z punktu widzenia reprezentacji Polski rywalizacja na tle silnych europejskich reprezentacji będzie dobrym przetarciem przed nadchodzącymi na jesieni finałami Mistrzostw Świata.

Zapowiedź Ligi Narodów

Przed nami trzeci sezon Ligi Narodów. Reprezentacja Polski po raz trzeci będzie rywalizować w dywizji „A”. W inauguracyjnym sezonie 2018/2019 Polacy mierzyli się w grupie z Portugalią oraz Włochami. Biało-Czerwoni w czterech meczach uzbierali zaledwie dwa punkty i zakończyli zmagania na ostatnim miejscu. W sezonie 2020/2021 rozszerzono skład grup do czterech zespołów. Tym razem Polacy rywalizowali z Bośnią i Hercegowiną, Holandią oraz Włochami. W sześciu meczach podopieczni Jerzego Brzęczka uzbierali siedem punktów i tym samym zajęli trzecie miejsce w grupie, wyprzedzając jedynie Bośnię i Hercegowinę. W nadchodzącym sezonie 2022/2023 Polacy ponownie zmierzą się z ciekawymi, a zarazem mocnymi rywalami. Poza reprezentacją Polski w 4. grupie dywizji „A” Ligi Narodów znalazły się także Holandia, Belgia oraz Walia. Każdy zespół rozegra w sumie po sześć spotkań. Cztery z nich zostaną rozegrane już w czerwcu.

Terminarz reprezentacji Polski w Lidze Narodów 2022/2023:

  • Polska-Walia | 01.06.2022. godz. 18:00
  • Belgia-Polska | 08.06.2022. godz. 20:45
  • Holandia-Polska | 11.06.2022. godz. 20:45
  • Polska-Belgia | 14.06.2022. godz. 20:45
  • Polska-Holandia | 22.09.2022. godz. 20:45
  • Walia-Polska | 25.09.2022. godz. 20:45

Nicola Zalewski

Jednym z piłkarzy, jakich chcą zobaczyć kibice reprezentacji Polski na najbliższym zgrupowaniu, bez wątpienia jest Nicola Zalewski. 20-latek do tej pory rozegrał jedno spotkanie w seniorskiej reprezentacji Polski. Debiut Zalewskiego przypadł na zeszłoroczny mecz w eliminacjach do Mistrzostw Świata przeciwko reprezentacji San Marino. Wówczas Zalewski pojawił się na boisku w drugiej połowie, zastępując Tymoteusza Puchacza na lewym wahadle. Piłkarz Romy rozegrał 24 minuty i w tym czasie zdołał nawet zanotować asystę przy bramce Adama Buksy.

Występ w młodzieżówce

Zalewskiego zabrakło na marcowym zgrupowaniu seniorskiej reprezentacji Polski. W tym samym czasie pojawił się jednak na zgrupowaniu reprezentacji do lat 21. Walcząca o awans na Mistrzostwa Europy U-21 drużyna Macieja Stolarczyka mierzyła się z reprezentacjami Izraela i Węgier. Oba te spotkania nie potoczyły się po myśli Biało-Czerwonych, gdyż oba zakończyły się remisem. Jeśli chodzi o Nicolę Zalewskiego, to wystąpił on w obu tych spotkaniach w wyjściowym składzie, jednak żadnego nie udało mu się dograć do końca.

Przełomowy sezon

Sezon 2021/2022 śmiało można nazwać mianem „przełomowego” jeśli chodzi o pozycję Nicoli Zalewskiego w AS Romie. Jose Mourinho od dłuższego czasu powtarzał, że w Zalewskim drzemie ogromny potencjał. W sierpniu Mourinho przekazał Nicoli, że będzie na niego stawiał. Na początku tego sezonu słowa portugalskiego szkoleniowca nie miały jednak odzwierciedlenia w rzeczywistości. Do końca 2021 roku Mourinho postawił na Zalewskiego w zaledwie pięciu meczach – za każdym razem był to występ po wejściu na boisko z ławki rezerwowych. Prawdziwy przełom nastąpił w lutym 2022 roku. 19 lutego Zalewski rozegrał 45 minuty przeciwko Hellasowi Verona w Serie A. Od tego momentu Mourinho regularnie stawia na Polaka. Licząc od meczu z Hellasem, Zalewski zagrał w 14 z 16 meczów AS Romy, zbierając przy tym wiele pozytywnych recenzji. Warto zauważyć, że Mourinho nie tylko wychwala Zalewskiego, ale także broni go przed krytyką, kiedy zdarzy mu się słabszy występ. Tak też było po meczu przeciwko Udinese.

Spotkanie z selekcjonerem

Ostatnio do Rzymu udał się selekcjoner reprezentacji Polski, Czesław Michniewicz. Można zatem stwierdzić, że Zalewski jest bliżej, niż dalej powołania do drużyny narodowej. W jednym z wywiadów selekcjoner zdradził także, że planuje spotkać się z Jose Mourinho.

Gabriel Slonina

Jeszcze rok temu niewiele osób słyszało o kimś takim jak Gabriel Slonina. Nie ma się co dziwić, skoro piłkarz występujący na pozycji bramkarza zadebiutował w seniorskiej piłce dopiero 5 sierpnia 2021 roku w meczu ligi MLS przeciwko New York City. Slonina zyskał rozgłos głównie dzięki swojemu szybkiemu rozwojowi pomimo młodego wieku. W chwili debiutu miał 17 lat, 2 miesiące i 21 dni. W swoim premierowym sezonie rozegrał 11 spotkań, czterokrotnie zachowując czyste konto.

Walka z USA

Choć Slonina urodził i wychował się w Stanach Zjednoczonych, to ma on polskie korzenie i dobrze mówi w języku polskim. Temat powołania 17-latka do polskiej reprezentacji jest grzany przede wszystkim dlatego, by wygrać wyścig z reprezentacją USA. 17-letni bramkarz występował w młodzieżowych drużynach narodowych USA. W grudniu 2021 roku otrzymał nawet powołanie do seniorskiej reprezentacji USA, jednak do tej pory nie zdążył w niej zadebiutować.

Spotkanie z Michniewiczem

W ostatnich tygodniach podróż po USA zrobił sobie Czesław Michniewicz, który odwiedził i spotkał się z potencjalnymi kadrowiczami. Michniewicz znalazł także czas na spotkanie i rozmowę z Gabrielem Sloniną. 17-latek otrzymał od selekcjonera w ramach prezentu koszulkę reprezentacji Polski. Slonina przyznał, że poczuł wówczas ciarki na ciele.

Powołanie

Powołanie dla Gabriela Sloniny na najbliższe zgrupowanie polskiej kadry jest już niemal pewne. Przed kilkoma dniami selekcjoner Czesław Michniewicz w programie „Moc Futbolu” przekazał, że Slonina otrzyma powołanie, przede wszystkim po to, by obyć się z polskim zespołem. Kwestia debiutu stoi na razie pod znakiem zapytania.

Będzie powołany jako ten piąty bramkarz, żeby zobaczył, jak funkcjonuje reprezentacja i poznał Stadion Narodowy. Chcemy przede wszystkim określić jego potencjał. Mamy w planach, aby każdy z czterech powołanych bramkarzy zagrał w którymś ze spotkań i niewykluczone, że kilka minut mógłby otrzymać również Słonina, ale tak jak wspomniałem, to są póki co plany – przekazał Michniewicz.

Karol Świderski, Mateusz Klich i Maciej Rybus

Z tymi trzema piłkarzami są związane całkiem inne historie i przyczyny nieobecności na ostatnim zgrupowaniu reprezentacji Polski. Świderski, Klich i Rybus z niezależnych od nich powodów nie pojawili się na marcowym zgrupowaniu drużyny narodowej.  Karol Świderski w ostatnim momencie nabawił się kontuzji, Mateusz Klich nie mógł zagrać w barażach ze względu na zawieszenie związane z nadmierną liczbą żółtych kartek w eliminacjach, a z kolei Maciej Rybus zachorował na koronawirusa.

Świderski

Pierwotnie Karol Świderski znalazł się na liście 33 zawodników powołanych przez Czesława Michniewicza na marcowe mecze. Niestety, w ostatnim meczu przed wylotem na zgrupowanie Polak nabawił się kontuzji. Początkowo zakładano, że przerwa Świderskiego od gry potrwa kilkanaście dni, więc pozostał on w Stanach Zjednoczonych. Okazało się jednak, że 25-latek wyzdrowiał szybciej, niż myślano i zagrał on w meczu ligowym swojego klubu pomiędzy spotkaniami reprezentacji Polski przeciwko Szkocji i Szwecji. Całe to zamieszanie wywołało masę dyskusji w polskim społeczeństwie. Kilka dni później Biało-Czerwoni na szczęście pokonali Szwedów w meczu o awans na Mundial, tym samym temat kontuzjowanego Karola Świderskiego ucichł.

Mimo że reprezentacja Polski poradziła sobie w marcu bez Karola Świderskiego, to piłkarz Charlotte FC stanowi cenne uzupełnienie obsady pozycji napastnika w drużynie narodowej. Swoją przydatność dla reprezentacji Świderski udowodnił za kadencji Paulo Sousy. Były piłkarz PAOK-u Saloniki zagrał w aż 14 z 15 meczów pod dowództwem Paulo Sousy. Co ciekawe, pod okiem Sousy żaden zawodnik nie rozegrał więcej spotkań niż właśnie Świderski. We wspomnianych 14 rozegranych pojedynkach Świderski strzelił 6 bramek, w tym niezwykle ważny gol w wyjazdowym starciu przeciwko Albanii wygranym 1:0.

Rybus

Od wielu lat reprezentacja Polski ma problem z obsadzeniem lewej obrony. Dopiero po zakończeniu kariery przez Jakuba Wawrzyniaka kibice docenili, jak wartościowym był on piłkarzem dla drużyny narodowej. Kolejni selekcjonerzy testowali przeróżne opcje obsadzenia pozycji lewego obrońcy. Adam Nawałka wymyślił Artura Jędrzejczyka, Jerzy Brzęczek stawiał głównie na Recę i Bereszyńskiego, a Sousa zaufał Tymoteuszowi Puchaczowi. Przez te wszystkie lata najbardziej odpowiednim piłkarzem na tę pozycję mimo wszystko wydawał się Maciej Rybus. 32-latek wielokrotnie miał ogromnego pecha i łapał kontuzje tuż przed rozpoczęciem zgrupowania reprezentacji Polski. Podobnie było w marcu.

Maciej Rybus, podobnie jak Karol Świderski, pierwotnie znalazł się na liście powołanych piłkarzy na marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Na kilka dni przed przyjazdem do Polski Rybus zachorował na koronawirusa, przez co nie mógł pomóc naszej reprezentacji w walce o Katar. Obecnie 32-lataek regularnie występuje w Lokomotiwie Moskwa i w obliczu problemów z obsadzeniem lewej obrony powinien otrzymać szansę pokazania się selekcjonerowi w meczach Ligi Narodów.

Klich

Przez ostatnie lata Mateusz Klich był stałym bywalcem zgrupowań reprezentacji Polski. Nie pojawił się on jednak na marcowym zgrupowaniu drużyny narodowej z powodu bezpośrednio niezależnego od niego. Klich uzbierał dwie żółte kartki w eliminacjach do Mistrzostw Świata, przez co został zawieszony na finałowy mecz baraży do Mundialu. Z tego powodu Czesław Michniewicz postanowił nie powoływać piłkarza Leeds United. To, że Klich dalej będzie regularnie otrzymywał powołania do reprezentacji, jest niemal pewne.

Nieoczywiste nazwiska

W polskim społeczeństwie piłkarskim utarło się przekonanie, że każdy selekcjoner musi „wymyślić swojego piłkarza”. W takim stwierdzeniu jest całkiem dużo prawdy, bo selekcjonerzy lubią wynaleźć i postawić na nieoczywistych piłkarzy. Adam Nawałka zaufał młodemu Milikowi, tworząc duet z Lewandowskim. Ponadto ważnymi elementami zespołu byli Jędrzejczyk oraz Mączyński. Brzęczek regularnie stawiał na Recę, choć ten pomysł raczej można uznać za nieudany. Pod jego okiem zadebiutowali m.in. Jakub Moder i Kamil Jóźwiak. Z kolei Sousa nie bał się postawić na młodego Kacpra Kozłowskiego. Pod okiem Portugalczyka rozkwitł talent takich piłkarzy jak m.in. Świderski, Buksa, czy Moder.

Już przy okazji marcowych powołań Czesław Michniewicz pokazał, że będzie starał się wynaleźć i postawić na piłkarzy, którzy do tej pory nie stanowili o sile reprezentacji. Przypomnijmy, że nowy selekcjoner powołał m.in. Marcina Kamińskiego, Bartosza Salamona, Patryka Kuna, czy Konrada Michalaka.

Po zwycięskich barażach Czesław Michniewicz pojawił się w kilku programach piłkarskich, w których opowiadał o swojej wizji prowadzenia drużyny narodowej. W programie na kanale „Meczyków” w serwisie youtube omówił sytuację wielu potencjalnych kadrowiczów. Bazując na wypowiedziach selekcjonera, śmiało możemy stwierdzić, że będzie on kontynuował obserwacje kolejnych piłkarzy. Selekcjoner wyznał, że jednym z nieoczywistych piłkarzy, którym się przygląda, jest Mateusz Łęgowski. Selekcjoner przyznał, że wychowanek Gola Brodnica bardzo mu się podoba i zrobił na nim dobre wrażenie. 19-latek w tym sezonie wystąpił w 17 meczach Pogoni Szczecin, strzelając jedną bramkę i notując jedną asystę. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, że powołanie mógłby otrzymać Hubert Adamczyk. Jest to o tyle zaskakujące, że 24-latek występuje w pierwszoligowej Arce Gdynia. Powołania z zaplecza Ekstraklasy do drużyny narodowej nie zdarzają się zbyt często.

Fatalny początek sezonu Flamengo. Kibice mają dość. „Ćwiąkała, miałeś rację co do Paulo Sousy”

Flamengo nie najlepiej weszło w nowy sezon ligi brazylijskiej. Wściekli są fani tejże drużyny. Niektórzy z nich mają już dość Paulo Sousy. Jeden z fanów Flamengo napisał na Twtterze, że Tomasz Ćwiąkała miał rację do co portugalskiego szkoleniowca.

W kwietniu zainaugurowana zmagania w nowym sezonie brazylijskiej Serie A. Nie najlepiej w nowy sezon weszło Flamengo. Zespół dowodzony przez Paulo Sousę po pięciu rozegranych spotkaniach ma na swoim koncie zaledwie pięć punktów i zajmuje dopiero 14. pozycję w ligowej tabeli. Ostatnie spotkanie Flamengo przeciwko Botafogo zakończyło się porażką Urubu 0:1.

Wszyscy pamiętamy, w jakich okolicznościach Paulo Sousa żegnał się z reprezentacją Polski. Portugalski szkoleniowiec zrezygnował z pracy w Polsce na rzecz brazylijskiego Flamengo. Niespodziewana decyzja Sousy wywołała w Polsce ogromną falę krytyki. Specjalny film w języku portugalskim dla kibiców Flamengo nagrał wówczas Tomasz Ćwiąkała, który podsumował pracę Sousy w Polsce i powiedział, czego można się po nim spodziewać. Nagranie odbiło się szerokim echem w Brazylii i zostało odtworzone już 400 tysięcy razy.

Po ostatniej porażce Flamengo z Botafogo brazylijscy kibice ponownie zaczęli narzekać na Paulo Sousę. Jeden z nich przyznał rację Tomaszowi Ćwiąkale.

Jeden z portali poświęcony Flamengo napisał, że cierpliwość względem Paulo Sousy się już skończyła. Czytamy, że zdaniem kibiców, zespół przestał się rozwijać. Utworzono także ankietę, w której zagłosowało ponad 1000 osób. Kibice Flamengo są zgodni – aż 80% z nich chce odejścia Paulo Sousy.

Polacy kontynuują strzelanie w MLS. Kolejne bramki zdobyli Adam Buksa oraz Jarosław Niezgoda [WIDEO]

Polscy piłkarze na dobre zadomowili się w MLS. Minionej nocy po jednej bramce zdobyli Adam Buksa oraz Jarosław Niezgoda.

Buksa

Po słabym początku sezonu Adam Buksa powoli wraca na dobre tory. W pierwszych czterech meczach nowego sezonu MLS napastnik New England Revolution nie potrafił znaleźć sposobu, by pokonać bramkarzy rywali. W kolejnych czterech meczach było już zdecydowanie lepiej. W każdym z nich Polak zdobywał po jednej bramce. Jest to najlepsza seria zdobywanych bramek z rzędu od czasu przenosin do MLS. Wcześniej 25-latek strzelał bramki w co najwyżej trzech meczach z rzędu.

Minionej nocy Buksa pokonał bramkarza Columbus Crew strzałem głową. Zespół Polaka zremisował 2:2. W tym sezonie Buksa rozegrał 8 spotkań, w których zdobył łącznie 4 bramki.

https://twitter.com/Nitrov01/status/1523237618070474752

Niezgoda

W przeciwieństwie do Buksy, Jarosław Niezgoda miewa wahania formy i nie potrafi strzelać bramek seriami. Mimo to w tym sezonie ma na swoim koncie już 3 bramki. Ostatnia z nich padła w meczu przeciwko New York Red Bulls. Zespół Polaka, Portland Timbers, zremisował 1:1.

https://twitter.com/TimbersFC/status/1523095698022887424

Inni Polacy

Jeśli chodzi o poczynania pozostałych Polaków w MLS w ten weekend, to tym razem obyło się bez żadnych konkretów. Charlotte FC z trzema Polakami w kadrze pokonał Inter Miami 1:0. 56 minut rozegrał Kamil Jóźwiak, a do 86. minuty przebywał na boisku Karol Świderski. W kadrze meczowej ponownie nie znalazł się Jan Sobociński.

W kadrze na ostatnie spotkanie nie znalazł się także Kacper Przybyłko, który zmaga się z kontuzją. Chicago Fire przegrało z Atlantą United 1:4. W bramce Strażaków wystąpił Gabriel Slonina.

Los Przybyłki i Sobocińskiego podzielił także Patryk Klimala, choć o przyczynach jego absencji nic nie wiemy. New York Red Bulls pod nieobecność Polaka zremisował z Portland Timbers 1:1.

Kontrowersje przed finałem LM w kwestii dystrybucji biletów. Jurgen Klopp: „Gdzie jest reszta biletów?”

Wielkimi krokami zbliża się finał Ligi Mistrzów. Na trzy tygodnie przed pojedynkiem Realu Madryt z Liverpoolem pojawiły się pewne kontrowersje związane z dystrybucją biletów.

28 maja zostanie rozegrany wielki finał Ligi Mistrzów. W wieńczącym sezon 2021/2022 meczu zmierzą się ze sobą Liverpool oraz Real Madryt. Pierwotnie finał miał być rozegrany w Sankt Petersburgu. W związku z wybuchem wojny na wschodzie Europy UEFA postanowiła przenieść finał do Paryża na Stade de France. Pojemność stadionu jest szacowana na około 75 tysięcy kibiców.

UEFA zadecydowała, że Liverpool i Real Madryt otrzymają po 20 tysięcy wejściówek na tegoroczny finał Ligi Mistrzów. Oznacza to, że wolnych miejsc pozostanie wciąż około 35 tysięcy. Niezadowolony z takiego obrotu spraw jest trener Liverpoolu, Jurgen Klopp. Jego zdaniem obie drużyny powinny otrzymać więcej biletów na finał Ligi Mistrzów dla swoich kibiców.

– Dostaniemy po 20 tysięcy biletów, tyle samo Real Madryt, ale na Stade de France może wejść ponad 75k kibiców. Gdzie jest pozostałe 35 tysięcy biletów? – skomentował Jurgen Klopp.

– Paryż to dobre miejsce, do którego można się udać również bez biletu i spędzić tam miło czas. Bilety są naprawdę drogie i jestem niesamowicie wdzięczny za to, co kibice dla nas robią – dodał.

https://twitter.com/maciejluczak/status/1522669689356365830

Czas na zmianę klubu przez Marcina Bułkę. Polak ma definitywnie opuścić PSG

W letnim oknie transferowym Marcin Bułka najprawdopodobniej zmieni klub. Polski bramkarz ma definitywnie pożegnać się z Paris Saint-Germain.

Pomimo zaledwie 22 lat na karku Marcin Bułka ma za sobą grę w kilku wielkich klubach w Europie. Choć w jego przypadku określenie „gra” może zostać uznana przez niektórych za duże nadużycie. W dotychczasowej seniorskiej karierze nie zdołał nigdzie na stałe przebić się do wyjściowego składu.

Bogate CV

Polski bramkarz pierwsze poważne szlify zbierał w połączonej z FC Barceloną Escolii Varsovia. W 2016 roku Bułka był nawet na testach w Barcelonie, jednak w tym samym roku zdecydował się na dołączenie do Chelsea pomimo znacznego zainteresowania katalońskiego klubu. Niestety, w pierwszym zespole londyńskiego klubu nie zdołał jednak zadebiutować. W 2019 roku trafił do PSG, dla którego rozegrał do tej pory zaledwie dwa mecze. Francuski klub wypożyczał Polaka do Cartageny, LB Châteauroux, a ostatnio do OGC Nice.

Bułka bohaterem Nice w Pucharze Francji

W sierpniu ubiegłego roku PSG wypożyczyło Marcina Bułkę do występującego w Ligue 1 OGC Nice. Niestety, również w tym klubie Polak nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie na stałe. W Ligue 1 rozegrał zaledwie jedno spotkanie. Jedynie w Pucharze Francji trener zdecydował się na niego stawiać i w tych rozgrywkach Bułka zagrał we wszystkich spotkaniach. Polak spisywał się na tyle dobrze, że poprowadził swój zespół do finału. W sobotnim finale OGC Nice zmierzy się z Nantes, Bułka ma zagrać od pierwszej minuty.

Transfer Bułki

Mimo że Marcin Bułka nie może liczyć na regularną grę w barwach Nice na poziomie Ligue 1, to władze tego klubu chcą pozyskać Polaka na stałe. Duża w tym zasługa dobrej postawy 22-letniego bramkarza w Pucharze Francji. L’Équipe donosi, że Nice najprawdopodobniej skorzysta z opcji wykupu piłkarza za dwa miliony euro.

https://twitter.com/Trojkolorowa_/status/1522875324647813120

Radomiak Radom rozbity przez Zagłębie Lubin. Mariusz Lewandowski: „To była nasza kompromitacja”

Zagłębie Lubin rozbiło Radomiaka Radom 6:1 w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Po zakończeniu pojedynku swojego niezadowolenia nie krył nowy trener Radomiaka, Mariusz Lewandowski.

Ostatnie dni w Radomiaku Radom były niezwykle gorące. Wszystko zaczęło się od decyzji prezesa Radomiaka, który nieoczekiwanie postanowił podziękować za współpracę trenerowi Dariuszowi Banasikowi. W kolejnych dniach Sławomir Stempniewski udzielił kilku kontrowersyjnych wypowiedzi, którymi skompromitował się w oczach tysięcy polskich kibiców.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prezes Radomiaka tłumaczy zwolnienie Banasika: „Ważne, żeby nie pracować z tym samym trenerem”

Radomiak zmiażdżony

Następca Dariusza Banasika został Mariusz Lewandowski. Były trener Termaliki i Zagłębia Lubin nie rozpoczął jednak najlepiej przygody w nowym klubie. W debiucie Lewandowski zremisował z Górnikiem Zabrze 0:0. Zdecydowanie gorzej było w drugim meczu w roli trenera Radomiaka. W meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak Radom został zmiażdżony na własnym stadionie przez walczące o utrzymanie Zagłębie Lubin. Miedziowi odnieśli zwycięstwo 6:1.

Komentarz Lewandowskiego

Po meczu głos zabrał trener nowy Radomiaka Radom, Mariusz Lewandowski. 42-letni szkoleniowiec nie przebierał w słowach i piątkową porażkę nazwał mianem kompromitacji.

– Nie było niczego, co trenowaliśmy. Całkowicie inny zespół niż z Górnikiem. Rozmawialiśmy po meczu, że nie powinno to tak wyglądać. Mam nadzieję, że praca przyniesie jak najszybsze efekty. To była nasza kompromitacja. Brakowało charakteru, woli walki – skomentował po meczu Mariusz Lewandowski.

– Nie dziwię się kibicom, że wyszli ze stadionu, naszą grą nie zasługiwaliśmy na oklaski, wręcz przeciwnie. Postaramy się, żeby naszą grą przekonać ich do zostania na trybunach w kolejnych meczach – dodał.

https://twitter.com/sz_janczyk/status/1522644063622770689

AEK Ateny chce zatrzymać Grzegorza Krychowiaka. Polak może zostać najlepiej zarabiającym piłkarzem w zespole

Wypożyczenie Grzegorza Krychowiaka do AEK Ateny powoli dobiega końca. Ostatnie plotki jednak mówią nam, że władze greckiego klubu będą chciały przedłużyć współpracę z polskim piłkarzem.

Pod koniec lutego Rosja zaatakowała Ukrainę. Z tego powodu Ukrainie FIFA zezwoliła na wypożyczenie piłkarzy z ukraińskich i rosyjskich klubów poza oknem transferowym. Dalszej gry dla rosyjskiego klubu nie wyobrażał sobie Grzegorz Krychowiak. W związku z tym Polak postanowił skorzystać z nowego przepisu wprowadzonego przez FIFA. 15 marca ogłoszono wypożyczenie polskiego piłkarza do greckiego AEK Ateny.

Wypożyczenie do AEK Ateny

Reprezentant Polski szybko zadomowił się w nowym zespole. Od czasu dołączenia do AEK Ateny zagrał w każdym możliwym meczu ligi greckiej. Na ten moment Krychowiak rozegrał dla AEK Ateny 5 spotkań. W tym czasie zdołał już strzelić jedną bramkę, a do tego zanotował także jedną asystę.

Przedłużenie współpracy

Wypożyczenie Grzegorza Krychowiaka obowiązuje jedynie do końca tego sezonu. Niewykluczone jednak, że obie strony zdecydują się na przedłużenie współpracy. Władze AEK są zadowolone z dotychczasowych występów polskiego piłkarza. Zdaniem greckiego portalu „sportday.gr” AEK Ateny jest skłonny zaoferować Krychowiakowi kontrakt z zarobkami rzędu 1,5 miliona euro rocznie. Tym samym Polak stałby się najlepiej zarabiającym piłkarzem w zespole.

Co na to Krasnodar?

Problem może stanowić jednak FK Krasnodar, z którego jest wypożyczony Krychowiak. W teorii Polak wciąż ma ważny kontrakt z rosyjskim klubem, który obowiązuje do 30 czerwca 2024 roku. Nie wiadomo obecnie, jakie plany względem Krychowiaka mają władze Krasnodaru.


źródło: onet

Dramatyczny stan akademii Legii Warszawa. „Jest do gruntownej przebudowy”

Funkcjonowanie akademii Legii Warszawa nie wygląda najlepiej, głównie w aspekcie organizacji. O realiach pracy w szkółce Legii opowiedział Tomasz Włodarczyk, dziennikarz serwisu „Meczyki.pl”.

Szkolenie w Legii Warszawa już od dłuższego czasu nie funkcjonuje najlepiej. Najlepiej świadczy o tym fakt, że w ostatnich latach niewielka liczba wychowanków zdołała przebić się do pierwszego składu. W tym sezonie PKO BP Ekstraklasy wychowankowie Legii zagrali w sumie 208 meczów ligowych. Pod tym względem Legia jest dopiero 7. w zestawieniu. Jeśli chodzi o młodych Polaków, którzy w tym sezonie zadebiutowali w Ekstraklasie, to w szeregach Legii było ich zaledwie dwóch.

O realiach funkcjonowania akademii Legii Warszawa opowiedział Tomasz Włodarczyk. Z informacji przekazanych przez dziennikarza wynika, że organizacja centrum szkoleniowego stołecznego klubu nadaje się do gruntownej przebudowy. Włodarczyk podkreślił, że nie tyle chodzi o kwestię sportową, co o aspekt organizacyjny.

– Generalnie funkcjonowanie akademii Legii Warszawa jest do gruntownej przebudowy. Możemy tutaj wymieniać mnóstwo sytuacji i słyszę to właściwie co tydzień od agentów piłkarskich, którzy mają tam młodych zawodników. Akademia funkcjonuje źle – na poziomie nie tyle szkolenia, co organizacji. Tam jest mnóstwo satelickich problemów, takich jak dojazd, nauka w szkołach, bo 90% piłkarzy nie zostanie profesjonalnymi graczami. Nawet problemy trenerów, którzy muszą dojechać do Książenic – jeżdżą w czwórkę czy piątkę, bo benzyna jest droga, a pensja trenera akademii niekoniecznie wysoka. Jedź tam siedem razy w tygodniu, to wychodzą ci poważne pieniądze – opowiedział Tomasz Włodarczyk.

– Ktoś się może z tego śmiać, ale to są takie drobne rzeczy, które wpływają na funkcjonowanie całego organizmu. Ponoć jakość nauczania w szkole jest średnia, więc jeden kamyczek, drugi, trzeci, piąty do ogródka powoduje, że ta piękna akademia z infrastrukturą na poziomie europejskim i światowym nie funkcjonuje – dodał.


źródło: meczyki.pl

Łukasz Gikiewicz był bliski zagrania w innej reprezentacji. „Nie miałbym z tym problemu”

Łukasz Gikiewicz zdradził, że był bliski zagrania dla innej reprezentacji niż Polska. 34-letni piłkarz przyznał także, że nie miałby nic przeciwko takiemu obrotowi spraw.

Piłkarska przygoda Łukasza Gikiewicza jest na swój sposób niezwykle interesująca. Co prawda 34-latek nie osiągnął w piłce tak wiele, jak chociażby jego brat Rafał, jednak miał okazję zagrać w wielu egzotycznych ligach. W swoim CV Łukasz Gikiewicz ma grę dla klubów z takich krajów jak chociażby Arabia Saudyjska, Tajlandia, Jordania, czy ostatnio Indie.

W ostatniej rozmowie z Sebastianem Staszewskim na kanale „Po gwizdku” w serwisie youtube 34-latek podzielił się niezwykle ciekawą historią ze swojej kariery. Obecny napastnik indyjskiego Chennaiyin FC przyznał, że w przeszłości miał propozycję gry dla reprezentacji Jordanii.

– Miałem sezon, że strzeliłem 35 bramek i miałem 13 asyst. Pytali się mnie i już nawet wstawiali zdjęcia z moją podobizną w koszulce reprezentacji Jordanii – rozpoczął Łukasz Gikiewicz.

– Szejk z federacji myślał, czy mógłbym grać w reprezentacji. A czy bym przyjął? Nie miałbym z tym problemu. Jestem Polakiem, mam biało-czerwoną krew, jednak reprezentacja to zaszczyt. Jordania to mój drugi dom. Do dziś mam kontakt z kibicami i prezesem – zdradził Gikiewicz.

Nagły zwrot akcji w sprawie Kyliana Mbappe! PSG złożyło ofertę nie do odrzucenia

Zagraniczne media przekazały nowe informacje w sprawie przyszłości Kyliana Mbappe. Władze PSG złożyły swojemu piłkarzowi ofertę przedłużenia kontraktu. Szczegóły złożonej propozycji robią ogromne wrażenie.

Kontrakt Kyliana Mbappe z Paris Saint-Germain wygasa 30 czerwca 2022 roku. Mimo że do końca umowy nie pozostało dużo czasu, to Francuz wciąż zwleka z ogłoszeniem oficjalnej decyzji. Niewykluczone, że wszystko wyjaśni się jednak w najbliższych tygodniach.

Zainteresowanie Realu

O zainteresowaniu Kylianem Mbappe ze strony Realu Madryt wiadomo nie od dziś. Niektóre zagraniczne media już przed rokiem za pewnik podawały informację o przejściu Francuza do klubu ze stolicy Hiszpanii. Mimo to do tej pory Mbappe nie ogłosił jednoznacznej chęci odejścia z PSG na rzecz Realu Madryt.

Oferta PSG

W czwartkowy wieczór nowe informacje w sprawie przyszłości Kyliana Mbappe przekazał francuski dziennik „Le Parisien”. Z opublikowanych informacji dowiadujemy się, że Kylian Mbappe podjął decyzję o podpisaniu nowej umowy z PSG na dwa lata z opcją przedłużenia o kolejny rok. Na mocy nowego kontraktu Francuz miałby zarabiać 50 milionów euro. Ponadto miałby on otrzymać premię lojalnościową w wysokości 100 milionów euro.

https://twitter.com/Trojkolorowa_/status/1522280143053627393

Doniesienia zdementowane

Nowe informacje przekazał z kolei Fabrizio Romano. Źródła bliskie Realu Madryt zaprzeczają informacji dot. osiągnięcia porozumienia przez Mbappe z jakimkolwiek klubem, czy to PSG, czy też Realem Madryt. 23-latek wciąż myśli o swojej przyszłości z rodziną.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1522284830863634435

Komentarz matki Mbappe

Informacje dotyczące przedłużenia umowy Mbappe z PSG zdementowała także matka piłkarza. Przekazała ona, że wszelkie decyzje toczą się z dużym spokojem. Nie chcą oni podejmować żadnych pochopnych decyzji.

https://twitter.com/FabrizioRomano/status/1522285763731337218

Jan Bednarek latem może zmienić klub. Polak wzbudził zainteresowanie we Włoszech

Po niemal pięciu latach pobytu w Southampton Jan Bednarek może zmienić klub w najbliższym oknie transferowym. Włoskie media podają, że 26-letnim obrońcą zainteresowało się SSC Napoli.

Zainteresowanie Bednarkiem

Dziennikarze włoskiego dziennika „La Gazzetta dello Sport” opublikowali ciekawą – z perspektywy polskiego kibica – plotkę transferową. Z przekazanych informacji dowiadujemy się, że SSC Napoli zainteresowało się obrońcą reprezentacji Polski, Janem Bednarkiem.

Sytuacja Koulibaly’ego

Potencjalne przyjście Jana Bednarka będzie w głównej mierze uzależnione od sytuacji Kalidou Koulibaly’ego. Kontrakt senegalskiego obrońcy z SSC Napoli wygasa w przyszłym roku. Do tej pory nie przeprowadzono żadnych konkretnych rozmów ws. przedłużenia umowy. Mimo to władze Napoli chcą przedłużyć kontrakt z Koulibalym i nawet dać mu opaskę kapitana. Koulibaly nie może jednak narzekać na brak zainteresowania ze strony innych klubów. Hiszpański „AS” przekazał, że sytuację Senegalczyka obserwuje FC Barcelona, a piłkarza bardzo ceni sam Xavi.

Statystyki Bednarka

Jan Bednarek trafił do Southampton w lipcu 2017 roku. Wówczas angielski klub zapłacił za polskiego obrońcę 6 milionów euro. Obecnie jest on wyceniany na 22 miliony euro. Od czasu transferu do Anglii Bednarek rozegrał w sumie 149 meczów dla Southampton. W tym czasie zdołał strzelić 7 bramek i zanotować 4 asysty.

Gianni Infantino skomentował śmierć pracowników w Katarze. „Jeżeli dajesz komuś pracę, to dajesz mu godność i dumę”

Gianni Infantino po raz kolejny skompromitował się swoją wypowiedzią. Prezydent FIFA na pytanie dotyczące tysięcy zmarłych pracowników w Katarze odpowiedział, mówiąc o godności i dumie, płynących z możliwości pracy.

Korupcja

2 grudnia 2010 roku Katar został wybrany na gospodarza Mistrzostw Świata 2022. FIFA zrezygnowała z kandydatur Australii, Japonii, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. Wybór ten od samego początku budził wiele kontrowersji. Wraz z kolejnymi miesiącami kolejni dziennikarze próbowali dowieść, że doszło do korupcji. Magazyn „France Football” przeprowadził śledztwo, które wykazało, że katarscy szejkowie kupili sobie Mundial. Więcej o kulisach przyznania Mundialu Katarowi przeczytacie TUTAJ.

Mundial na jesieni

Kolejnym problemem na przeszkodzie organizacji Mundialu w Katarze był także tamtejszy klimat. W związku z wysokimi temperaturami panującymi latem FIFA zadecydowała o rozegraniu Mundialu późną jesienią 2022 roku. Decyzja wzbudziła ogromne kontrowersje, i nie ma się co takiej reakcji dziwić, gdyż będzie to pierwszy taki przypadek w historii.

Śmierć tysięcy pracowników

Na tym problemy i kontrowersje się niestety nie kończą. W kolejnych latach docierały do nas także informacje o fatalnych warunkach, w jakich przyszło pracować robotnikom przy budowie stadionów i całej infrastruktury potrzebnej na zorganizowanie Mundialu. Mówi się, że w Katarze w pracy przy organizacji MŚ zginęło około siedmiu tysięcy osób.

Co o śmierci tysięcy pracowników sądzie Gianni Infantino? Ostatnio prezydent FIFA został o to zapytany. Jego słowa aż ciężko skomentować. Po prostu musicie je zobaczyć na własne oczy.

– Moi rodzice wyemigrowali z Włoch do Szwajcarii. Jeżeli dajesz komuś pracę, nawet w trudnych warunkach, to dajesz mu godność i dumę. To nie jest działalność charytatywna – skomentował prezydent FIFA.

– Te kilka tysięcy osób mogło zginąć w innych pracach. Oczywiście FIFA nie jest światową policją i nie odpowiada za wszystko, co dzieje się na całym świecie. Ale dzięki FIFA, dzięki piłce nożnej byliśmy w stanie zająć się statusem wszystkich 1,5 miliona pracowników pracujących w Katarze – dodał.

– To także kwestia dumy, że mogliśmy zmienić warunki dla tego półtora miliona ludzi. To jest coś, z czego również jesteśmy dumni – podkreślił.

https://twitter.com/RobHarris/status/1521201024199020544?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1521201024199020544%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76494628403668infantino-zakpil-z-obroncow-praw-czlowieka-slowami-na-temat.html

Przeczytaj więcej informacji nt. Mundialu w Katarze:


źródło: associated press

Piłkarz Lecha Poznań ostro po porażce w finale Pucharu Polski. „Raków zniszczył nas mentalnie”

Raków Częstochowa został zwycięzcą Pucharu Polski w sezonie 2021/2022, po pokonaniu w finale Lecha Poznań 3:1. Po meczu piłkarz Kolejorza, Nika Kvekveskiri, w jednym z wywiadów przyznał, że Raków zniszczył ich mentalnie.

Tegoroczny finał Pucharu Polski rozgrywany na Stadionie Narodowym miał być wielkim świętem dla kibiców obu drużyn. Niestety, z powodu wprowadzonych przez organizatorów różnych zakazów wydarzenie okazało się ogromną kompromitacją, głównie na tle organizacyjnym. O wszelkich problemach związanych z finałem Pucharu Polski przeczytacie w naszym reportażu, klikając TUTAJ.

Finał Pucharu Polski

W wielkim finale Pucharu Polski spotkały się ze sobą zespoły Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa. Mimo że przed pierwszym gwizdkiem sędziego ciężko było wskazać jednoznacznego faworyta, to większa presja spoczywała mimo wszystko na piłkarzach Lecha Poznań. Wynikało to przede wszystkim z tegorocznej setnej rocznicy klubu, w związku z którą władze klubu wymarzyły sobie zdobycie co najmniej jednego trofeum.

Zwycięstwo Rakowa

W tym roku Kolejorzowi pozostało już walczyć jedynie o mistrzostwo w Ekstraklasie, gdyż Puchar Polski padł łupem Rakowa Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna pokonali zespół dowodzony przez Macieja Skorżę 3:1. Bramki dla Rakowa strzelili Ivi Lopez, Mateusz Wdowiak oraz Vladislavs Gutkovskis. Honorową bramkę dla Lecha zdobył Joao Amaral. Dzięki wczorajszej wygranej Raków obronił tytuł zdobyty przed rokiem. Wówczas zespół Marka Papszuna pokonał Arkę Gdynia.

Komentarz piłkarza Lecha Poznań

Po meczu o komentarz został poproszony piłkarz Lecha Poznań, Nika Kvekveskiri. Gruzin przyznał, że jego zespół przegrał to spotkanie nie tylko na boisko, ale także w głowach.

– Emocje były duże, bo chyba po siedmiu latach mieliśmy ponownie mecz o tytuł. Miało to być szczególne wydarzenie dla nas i dla klubu, więc tym bardziej ta przegrana jest nie do zaakceptowania nie tylko dla mnie, ale również dla moich kolegów, bo widziałem ich w szatni po meczu. Raków zniszczył nas mentalnie – skomentował Nika Kvekveskiri.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1521443198677123073


źródło: przegląd sportowy

Kibice Lecha Poznań chcą zbojkotować finał Pucharu Polski. Czekają na decyzję organizatorów

Kibice Lecha Poznań mogą nie pojawić się na trybunach Stadionu Narodowego podczas finału Pucharu Polski. Wynika to z zakazu wnoszenia flag, banerów i innych elementów oprawy, które przekraczają określone rozmiary.

W poniedziałek, 2 maja o godzinie 16:00 ma rozpocząć się finał Pucharu Polski. W decydującym o końcowym triumfie w rozgrywkach pojedynku zmierzą się ze sobą Lech Poznań oraz Raków Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna bronią trofeum, które zdobyli rok temu.

Na zaledwie godzinę przed meczem kibice Lecha Poznań wciąż przebywają pod bramami stadionu. Jest to swego rodzaju sprzeciw przeciwko zakazowi, jaki wprowadzili organizatorzy finału. Kibice nie mogą wnieść na stadion flag i banerów, które przekraczają wymiary 1,5 metra na 2 metry.

Fani Kolejorza domagają się zezwolenia na wniesienie elementów oprawy meczowej. Jeśli go nie otrzymają, to niewykluczone, że zbojkotują wydarzenie i nie pojawią się na stadionie.

https://twitter.com/wybranowski/status/1521100356440281088?t=oAguSKI9A590UYskT9sVKg&s=19

https://twitter.com/kks_wl/status/1521071962499526656?t=hslCC1qtlUSd9OcG6ooatw&s=19

Świetny czas Nicoli Zalewskiego. Zbigniew Boniek: „Mourinho się w nim zakochał”

Nicola Zalewski przeżywa piękny okres w swojej karierze. W polskim piłkarzu zakochał się sam Jose Mourinho, o czym opowiedział Zbigniew Boniek.

Kariera Nicoli Zalewskiego w końcu nabrała rozpędu. O talencie 20-letniego piłkarza wiemy nie od dziś, już wiele miesięcy temu podkreślał to także trener AS Romy, Jose Mourinho. Portugalski szkoleniowiec na początku tego sezonu jednak oszczędnie korzystał z usług polskiego piłkarza. Kiedy jednak Zalewski otrzymał szansę, to ją wykorzystał i od połowy lutego regularnie gra w barwach AS Romy na lewym wahadle. Polskiego piłkarza wielokrotnie wychwalały także włoskie media.

Zakochany Mourinho

Jose Murinho od dawna podkreśla talent Nicoli Zalewskiego. Ostatnio publicznie przyznał, że oglądanie Polaka w akcji jest czymś wspaniałym. Teraz te słowa podkreślił Zbigniew Boniek, który stwierdził, że Mourinho zakochał się w polskim piłkarzu.

Mourinho się w nim zakochał. Mourinho absolutnie zakochał się w Nicoli Zalewskim. Uważam, że ten chłopak tak samo, jak teraz, grał sześć czy siedem miesięcy temu, natomiast Mourinho widział go wtedy tylko jako młodego, wchodzącego do zespołu chłopaka. Teraz zaś zaistniała taka sytuacja, że kilka słabych meczów zaliczył Matiasa Vinii na lewej obronie, więc Mourinho przemodelował system i wystawił Zalewskiego na wahadle. I załapało, wypaliło – skomentował Zbigniew Boniek.

– Zalewski jest piłkarzem szybkim, wytrzymałym, z dobrą techniką użytkową, potrafił się wkomponować do tego zespołu. Jak każdy młody zawodnik, jest też oceniany w sposób ciut bardziej entuzjastyczny niż zawodnicy bardziej od niego doświadczeni. To dobry zawodnik, z perspektywami na wielką karierę, ale jeszcze aż nie zachwycałbym się nim, dajmy mu czas. Umie grać w piłkę. Ma strzał, ma drybling, ma dośrodkowanie. Poprawia się w grze w defensywie. Może być alternatywą na lewej stronie w reprezentacji Polski. Im wyżej będzie grał, tym lepiej – dodał Boniek.

Statystyki

W tym sezonie Nicola Zalewski wystąpił w 19 meczach w barwach AS Romy, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. W tym czasie zaliczył dwie asysty, obie w Lidze Konferencji Europy. Portal „Transfermarkt” wycenia Zalewskiego na 2,5 miliona euro.

Więcej nt. Nicoli Zalewskiego znajdziecie poniżej:


źródło: weszło

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.