Legia Warszawa zainteresowana piłkarzem… z 3. ligi. W CV ma Arsenal i FC Barcelonę!

Legia Warszawa objęła na celownik zawodnika z bardzo ciekawym CV. Według mediów mowa o piłkarzu, który w karierze przebywał w FC Barcelonie czy Arsenalu. Obecnie gra jednak w trzeciej lidze angielskiej. 




„Wojskowi” zimą są dość aktywni na rynku transferowym. Łazienkowską opuścił już Lindsay Rose i Robert Pich oraz co najważniejsze – Bartosz Slisz. Na razie do Warszawy trafił tylko Japończyk Ryoyu Morishita, ale nie wygląda, aby był to koniec.

Zawodnik z trzeciej ligi

Według portalu „Look Sports Media” Legia miała się ponoć mocno zainteresować Marcusem McGuanem. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że występuje on w Oxford United w… trzeciej lidze angielskiej.




24-latek jest w bieżącym sezonie filarem swojej drużyny. Defensywny pomocnik wystąpił 31 meczach, w których strzelił dwa gole i zaliczył tyle samo asyst. Co ważne – w zaledwie siedmiu spotkaniach nie wystąpił od pierwszej minuty. Jest kluczowym punktem swojej drużyny, która rywalizuje o awans do Championship.




Anglicy dodają, że McGuane ma kontrakt tylko od 30 czerwca bieżącego roku. Ma to potęgować zainteresowanie Legii, która mogłaby go pozyskać za darmo. Oxford chciałby jednak przedłużyć umowę, więc negocjacje mogą być trudne.




Zawodnik szkolił się w młodzieżówkach Arsenalu, z których przeszedł do FC Barcelony. Tam grywał w barwach drugiej drużyny, ale wypożyczono go w międzyczasie do Telstar w Holandii. Trafił następnie do Nottingham Forrest, a ostatnie do Oxford.

Samuel Eto’o zaliczył kolejną wpadkę jako prezes Kamerunu. „Też nie wiemy, o co chodzi”

Reprezentację Kamerunu od dłuższego czasu goni afera za aferą. Nie inaczej było w przypadku trwającego właśnie Pucharu Narodów Afryki. Okazuje się, że drużyna rozegrała ostatni mecz w strojach, które nie pochodzą od oficjalnego sponsora. 




W przeszłości Samuel Eto’o brylował głównie w FC Barcelonie. To w Katalonii trzykrotnie sięgnął po mistrzostwo Hiszpanii, a dwukrotnie po Ligę Mistrzów. Sukcesy świętował także w rodzimym Kamerunie, z którego reprezentacją wygrał dwa razy Puchar Afryki i nawet olimpijskie złoto.




Nic więc dziwnego, że finalnie Eto’o wylądował na stanowisku prezesa kameruńskiej federacji. Pracuje w niej już od kilku lat, ale ciężko mówić tu o sukcesach. Dużo więcej mówi się o licznych aferach i nieścisłościach, które pojawiają się przy jego kadencji.

Co z tymi koszulkami?

W ostatni czasie o byłym napastniku zrobiło się głośno po tym, jak uderzył katarskiego reportera w trakcie mundialu. Wcześniej przedłużył sobie swoją kadencję jako prezesa związku z czterech do siedmiu lat, w związku z czym toczy się walka sądowa z FIFA. Równolegle trwa śledztwo w sprawie podatków z czasów, gdy grał w Barcelonie, a do tego córka próbuje doprosić się także drogą prawną alimentów.




Teraz doszła kolejna afera, która dobitnie pokazuje chaos w kameruńskiej federacji. Jeszcze niedawno reprezentacja grała w strojach od Le Coq Sportif, ale umowa nagle została zerwana. Eto’o stwierdził, że w jej miejsce podpisze kontrakt z One All Sports. Problem w tym, że w ostatnim meczu z Gwineą (1-1) Kamerun zagrał… w starych trykotach.




Co ciekawe, jeden z kibiców zapytał o co chodzi na fanpage’u One All Sports. Dostał bardzo wymowną odpowiedź od admina.

– Też nie wiemy, o co chodzi. Ale o stroju na mecz decyduje federacja, a nie producent – czytamy.

Hipokryzja Toniego Kroosa. Niemiec wystąpił w reklamie promującej Dubaj. Kibice są wściekli

Toni Kroos rozzłościł internautów krótkim nagraniem, które opublikował na swoim koncie na Twitterze. Pomocnik Realu Madryt wziął udział w spocie promującym Dubaj. Kłóci się to jednocześnie z tym, co wcześniej mówił na temat rozgrywania Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej. 

Niemiec jako jeden z niewielu zawodników otwarcie sprzeciwiał się masowym transferom piłkarzy na Bliski Wschód. Nie podobało mu się także rozgrywanie Superpucharu Hiszpani w Arabii Saudyjskiej, co z kolei spotkało się z negatywnymi reakcjami w tym kraju. Widać było w półfinale i finale, kiedy przy każdym kontakcie z piłką Kroos był wygwizdywany przez trybuny.

Hipokryzja?

Tym bardziej ciężko dziwić się reakcjom, jakie wywołało najnowsze nagranie zamieszczone na koncie społecznościowym zawodnika Realu Madryt. Pomocnik wziął udział w akcji „Dubai For Real”, promującym największe miasto Emiratów Arabskich. W nagraniu prezentowane są między innymi przebitki z udziałem piłkarza, który spędza czas z lokalną społecznością. Wszystko ma na celu przybliżenie szerszemu gronu odbiorców Dubaju.

Udział Kroosa w reklamie sprawił, że kibice zaczęli zarzucać mu hipokryzję. Nie brakuje głosów, że Niemiec, podobnie jak wielu innych zawodników, dał się „kupić”.

Niespodziewany transfer Filipa Marchwińskiego? Gigant zainteresowany wychowankiem Lecha

Już niedługo możemy być świadkami kolejnego wielkiego transferu Lecha Poznań. „Kolejorz” może sprzedaż Filipa Marchwińskiego, którym poważnie zainteresował się turecki gigant. Więcej piszą o tym tamtejsze media. 




Lech Poznań w bieżącym sezonie nie może mówić o szczególnie udanym sezonie. Wielkopolski klub zajmuje 3. miejsce w tabeli i jest świeżo po zwolnieniu Johna van den Broma. Dodatkowo nie zagrał w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy po tym, jak w kwalifikacjach lepszy okazał się Spartak Trnawa.

Turecki gigant zainteresowany

Dodatkowo z klubu może niebawem odejść ważny zawodnik. Mowa konkretnie o Filipie Marchwińskim, którym mocno interesować ma się Galatasaray. Według Gsgazete.com na ten transfer naciskać ma sam trener ekipy ze Stambułu – Okan Buruk. Dziennikarze twierdzą, że stwierdził wprost, iż „przydałby się drużynie”.




Na ten moment nie wiemy jednak, ile Marchwiński mógłby kosztować. Należy pamiętać, że mówimy o zawodniku, który wciąż nie przedłużył kontraktu z Lechem, choć wygasa już latem przyszłego roku.




Co istotne – media przypominają, że pomocnik mógł trafić do Turcji już wcześniej. Trzy lata temu zainteresowany Polakiem miał być Besiktas. Do transferu jednak nie doszło ze względu na brak porozumienia między klubami.




Marchwiński radzi sobie dobrze w trwającym sezonie. W 24 meczach strzelił 8 goli i dołożył 3 asysty, czym zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski. Udało mu się nawet w niej zadebiutować 12 października minionego roku w meczu z Wyspami Owczymi. Później miał jeszcze okazję zagrać z Mołdawią.




Gdyby 22-latek trafił do Galatasaray, dołączyłby do całkiem sporej polskiej kolonii. Obecnie w Super League występują między innymi Sebastian Szymański, Krzysztof Piątek czy Adam Buksa. Ten pierwszy radzi sobie wręcz kapitalnie w Fenerbahce.

Tak ojciec Haalanda zareagował na wygraną Messiego w FIFA The Best. Bezcenna mina Norwega

Erling Haaland zajął 2. miejsce w plebiscycie FIFA The Best. Norweg przegrał z Leo Messim, który sięgnął po nagrodę dla najlepszego piłkarza na świecie minionego roku drugi raz z rzędu. Zwycięstwo Argentyńczyka spotkało się ze sporym zdziwieniem ojca Haalanda. 




Gala FIFA The Best odbyła się w poniedziałkowy wieczór w Londynie. W trakcie ceremonii wyłoniono najlepszego piłkarza świata minionego roku, którym został Leo Messi. Łącznie piłkarz Interu Miami uzyskał 48 głosów, a wybrał go między innymi Robert Lewandowski.

Spore zdziwienie

Co ciekawe, tyle samo punktów uzyskał również Erling Haaland. Norweg przegrał jednak z Messim, gdyż to Argentyńczyka na pierwszym miejscu umieściła większa liczba głosujących.




Ogłoszenie piłkarza Interu najlepszym zawodnikiem świata spotkało się z reakcją ojca Norwega – Alfa-Inge Haalanda. Były zawodnik nie krył zdziwienie wynikiem, co uchwyciły kamery obecne na gali.

Ojciec Haalanda był obecny w Londynie, aby reprezentować swojego syna. 23-latek nie mógł pojawić się na gali, a w kuluarach mówi się, że spowodowane było to rehabilitacją kostki, która niepokojąco się przedłuża.

Szokujące słowa Josue o młodszym koledze z Legii. „Codziennie trenuje i nie umie grać”

Zaskakujące kulisy zachowania Josue w szatni i na treningach Legii opublikował Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”. Dziennikarz przedstawił, jak Portugalczyk traktuje kolegów, a także jak jest postrzegany. To nie tylko magik i świetny rozgrywający, ale również trudny, czasami bardzo trudny charakter. 




Legia Warszawa w bieżącym sezonie wciąż wojuje na dwóch frontach. Choć w dość kompromitujących okolicznościach odpadli z Pucharu Polski, to wywalczyli awans do fazy pucharowej Ligi Konferencji Europy. Wciąż liczą się również w grze o mistrzostwo Polski, więc wiosna będzie dla „Wojskowych” bardzo intensywna.

„Codziennie trenuje i nie umie grać”

Bardzo istotną rolę na murawie pełni w drużynie Kosty Runjaicia Josue, który jest jej liderem i jednocześnie kapitanem. Portugalczyk notuje niezłe liczby, bo łącznie nazbierał 7 goli i 3 asysty w 33 występach. Znany jest również ze swojego bojowego nastawienia, często potrafił iść w ogień za kolegami z zespołu, nierzadko zbierając za to żółte kartki i reprymendy sędziów.




Okazuje się jednak, że Josue nie jest tak doskonałym partnerem boiskowym, na jakiego może się poniekąd kreować. Łukasz Olkowicz, w pierwszym odcinku swojego nowego cyklu, przedstawia drugą twarz lidera Legii. Przedstawił w nim wiele kulis, ale i zachować Portugalczyka. W tym również w kierunku dla młodszych kolegów, których w teorii powinien wspierać i budować. Zamiast tego jednak Josue wcale nie chce z nimi grać, o czym pisze dziennikarz.




– Za kadencji Michniewicza portugalski pomocnik denerwował się na treningach podczas przerw reprezentacyjnych, kiedy kadrowicze wyjeżdżali z klubu, a ich miejsce zajmowali zawodnicy z rezerw Legii. – Trenerze, możemy ćwiczyć w siedmiu, ale nie z tymi dzieciakami? – irytował się Josue i rzeczywiście był gotowy trenować w okrojonym składzie. Głośno narzekał, że odechciewa mu się treningu, gdy komuś podaje i nie dostaje podania zwrotnego. – Jakbym do studni podawał – złościł się – czytamy w tekście Olkowicza. 




To nie był natomiast koniec. Josue miał nawet podejść do dziennikarza mediów Legii w trakcie jednego z treningów po tym, jak zezłościł się na zagranie Ciepieli. Wywiązać miała się rozmowa, która mogła uderzyć młodego zawodnika wypożyczonego obecnie do Resovii.

– Słuchaj, grałeś kiedyś w piłkę? Umiesz grać? – miał pytać Josue dziennikarza.

– Coś tam kiedyś grałem, trenowałem w juniorach, ale to było dawno – odpowiedział zaskoczony.

– Widzisz, ty kiedyś trenowałeś i nie umiesz grać. A Ciepiela codziennie trenuje i też nie umie grać  – skwitował piłkarz. 




Sytuacji o różnych twarzach Josue jest w artykule Olkowicza dużo więcej. Artykuł możecie znaleźć na stronie „Przeglądu Sportowego Onet”.

Źródło: „Cała prawda o kapitanie Legii Warszawa. Nikt wcześniej tego nie napisał” 

Rzeźniczak komentuje kolejne kontrowersje i zarzuca kłamstwo. „Wiem dokładnie, kto wymyśla”

Jakub Rzeźniczak ponownie zabrał głos w kwestii ostatnich kontrowersyjnych wydarzeń. 37-latek po tym, jak rozstał się z Kotwicą Kołobrzeg, zarzucił kłamstwa mediom. Sprostował konkretnie doniesienia o swoich domniemanych relacjach z kolegami z byłego klubu. 




Kilka dni temu Kotwica Kołobrzeg, do której Rzeźniczak trafił przed startem bieżącego sezonu, zdecydowała się zakończyć z nim współpracę. Powodem wypowiedzenia umowy miał być wywiad, jakiego zawodnik udzielił w stacji TVN. Stwierdził w nim między innymi, że zerwał kontakty z córką, bo nie czuje z nią żadnej więzi. Działacze drugoligowca uznali, że te słowa mogą negatywnie wpłynąć na wizerunek klubu.

„Wiem, kto wymyśla te kłamstwa”

Obecnie w mediach pojawia się mnóstwo informacji na temat 37-latka. „Przegląd Sportowy” udostępnił między innymi artykuł, który grzmiał już samym tytułem. – Kotwica ma dość Rzeźniczaka. „Z treningu schodził pierwszy, z kolegami nie rozmawiał” – napisano.




Te informacje spotkały się z reakcją piłkarza. W swoich mediach społecznościowych Rzeźniczak zamieścił wspólne zdjęcie z byłymi kolegami z Kotwicy, dodając mocny opis. Wprost przyznał w nim, że są to kłamstwa oraz wie, kto je wymyśla.




–  Tak właśnie nie rozmawiałem z kolegami z szatni. Wiem dokładnie, kto wymyśla te kłamstwa i nie jest to nikt z szatni i wiem, że to przeczyta więc nie rób tego więcej – czytamy. 

Robert Lewandowski próbował wyprowadzić Viniciusa z równowagi. „Ty strzelasz? Ty?”

Real Madryt zdemolował w niedzielę FC Barcelonę w finale Superpucharu Hiszpanii aż 4-1. Hat-tricka w tym meczu skompletował Vinicius. Brazylijczyk trzecią bramkę ustrzelił z rzutu karnego. Co ciekawe, przed „jedenastką” z równowagi próbował Robert Lewandowski. 




Finał Superpucharu Hiszpanii przebiegał pod całkowite dyktando Realu Madryt. „Królewscy” zupełnie zdominowali Barcelonę i po pierwszej połowie prowadzili już 3-1. Ekspresowo dwa gole wpakował wówczas Vinicius, zaś odpowiedział mu Robert Lewandowski. Jeszcze przed przerwą Brazylijczyk wykorzystał rzut karny, a po zmianie stron jedno trafienie dołożył jeszcze Rodrygo.

„Ty strzelasz?”

Do zaskakującej sytuacji doszło jednak przy wspomnianym rzucie karnym. Gdy Vinicius zmierzał na jedenasty metr zwrócił się do niego Robert Lewandowski. Polak chciał wyprowadzić rywala z równowagi, co zostało wychwycone przez hiszpańskie media.




– Ty strzelasz? Ty? – pytał kpiąco „Lewy”.

– Co? – miał odpowiedzieć Vini.

– No to strzelaj – zakończył z uśmiechem Polak. 

Już nie „The Special One”! Jose Mourinho wymyślił sobie nowy pseudonim

Jose Mourinho od dawna pokazuje, że potrafi zaskakiwać. Portugalczyk ponownie tego dokonał, wymyślając sobie nowy pseudonim. Co ciekawe, postawił się również za wzór dla innych. 




Nie jest tajemnicą, że Mourinho aż emanuje pewnością siebie. Przed laty zasłynął z tego, że wymyślił sobie pseudonim „The Special One”, który przetrwał aż do dzisiaj. Niewykluczone, że podobny los czeka nowe określenie, które wymyślił sobie szkoleniowiec.

„Harry Potter”

Wielkimi krokami zbliża się mecz AS Romy z AC Milanem. W związku z tym odbyła się konferencja prasowa z udziałem Jose Mourinho. Na niej Portugalczyk postanowił zaskoczyć, nadając sobie zupełnie nowy pseudonim.




– Kibice Romy są najbardziej niesamowici z tych, których spotkają. Ich trenerem jest Jose „Harry Potter” Mourinho, a to podnosi oczekiwania – wystrzelił Mourinho przed spotkaniem. 

Portugalczyk mocno zaangażował się w pracę w Romie i nie zamierza odpuszczać, choć jego kontrakt wygasa za kilka miesięcy. 60-latek zaznacza, że nie opuścił żadnego treningu w ciągu prawie 2,5 roku pobytu w Rzymie.




– Jestem w Romie od dwóch lat i pięciu miesięcy. W tym czasie tylko ja nie opuściłem żadnego treningu. Dla mnie nie istnieją choroby czy zły nastrój – podkreślił.

– Nie zgadzam się, by mój profesjonalizm, godność i serce do pracy były kwestionowane. Jeśli istnieje doskonały przykład profesjonalizmu, to jestem nim ja. Przez 20 lat kariery nie opuściłem żadnego meczu – podsumował Mou.

Przełomowe wieści ws. Bartosza Slisza! Zawodnik wybrał nowy klub. Wiadomo, ile może zarobić Legia

Portal meczyki.pl podaje, że Bartosz Slisz dokonał wyboru w kwestii swojego nowego klubu. Pomocnik Legii Warszawa zdecydował, że chce przejść do Atlanty United. Stołeczni mają na nim zarobić ponad 3 miliony dolarów. 




Slisz od dłuższego czasu należy do najważniejszych piłkarzy Legii. Tylko w bieżącym sezonie rozegrał aż 33 mecze. Strzelił w nich jednego gola i zanotował trzy asysty. Ma także na koncie pierwsze mecze w reprezentacji Polski, w której do tej pory zagrał sześciokrotnie.

Kierunek: Stany!

Wszystko złożyło się na spore zainteresowanie 24-latkiem na rynku transferowym. Do Legii spływały oferty z wielu klubów, ale najczęściej mówiono o ekipach z Serie A i MLS. Jak na razie nie było jednak wiadomo, na jaki kierunek zdecyduje się sam zawodnik, któremu niebawem wygasa kontrakt.




Według informacji portalu meczyki.pl wreszcie doszło do przełomu. 24-latek miał zgodzić się na odejście do Atalanty United i to jeszcze tej zimy. Na całej transakcji Legia ma zarobić około 3,5 mln dolarów.




– 24-latka nie było na środowym treningu warszawiaków. Obecnie dopinane są ostatnie formalności związane z przeprowadzką, do której dojdzie już tej zimy – napisano na portalu. 

Krzysztof Stanowski ogłosił sponsora Kanału Zero! „Największe partnerstwo w historii polskiego Youtube”

Krzysztof Stanowski ogłosił wielką współpracę między swoim „Kanałem Zero” a nowym sponsorem. Dziennikarz twierdzi wręcz, że jest to: „kontrakt finansowo na poziomie strategicznego sponsora dobrych klubów Ekstraklasy”. 




W ubiegłym roku Stanowski ogłosił, że odchodzi z „Kanału Sportowego”, którego był jednym z założycieli. Przez kilka dni od wydania komunikatu nasilały się przepychanki między niedawnymi wspólnikami, a finalnie 42-latek utworzył nowy projekt pod nazwą „Kanał Zero”. Jego start zaplanowano na 1 lutego br., zaś od momentu ogłoszenia zatrudniane są kolejne osoby.

Gigantyczna współpraca

Choć do oficjalnego startu „Kanału Zero” pozostało jeszcze kilka dni, to prace nad nim idą pełną parą. Krzysztof Stanowski ogłosił właśnie, że podjął bardzo ważną dla niego współpracę i przedstawił głównego sponsora kanału.




– Mówiłem, że będą nam towarzyszyły rakiety w tym roku? Bardzo się cieszę, że mogę dziś ogłosić głównego sponsora Kanału Zero. Wedle mojej wiedzy, to największe partnerstwo w historii polskiego Youtube. Rozpoczynamy współpracę z portalami pracy: RocketJobs oraz JustJoin. Ja zmieniłem niedawno robotę, teraz czas na innych – napisał na Twitterze. 




Stanowski dodatkowo zaznaczył, jak dużego rozmiaru jest wspomniana współpraca. Nie powstydziłyby się jej nawet kluby występujące w Ekstraklasie.




– Ten kontrakt cieszy mnie nie tylko dlatego, że jest finansowo na poziomie strategicznego sponsora dobrych klubów Ekstraklasy, ale przede wszystkim dlatego, że będziemy kreatywnie współpracować z firmą pełną młodych ludzi, kierowanych przez młodego, nowoczesnego właściciela – Piotrka Nowosielskiego – podkreślił.

Lukas Podolski wyznał, jaką radę dał mu Franz Beckenbauer. Nadal się jej trzyma

Lukas Podolski postanowił powspominać zmarłego Franza Beckenbauera. Piłkarz Górnika Zabrze w wywiadzie opowiedział, jaka była niemiecka legenda. Zdradził również radę, jaką od niego otrzymał.




W minioną poniedziałek piłkarskie środowisko pogrążyło się w smutku. Zmarł Franz Beckenbauer, który od dłuższego czasu miał duże problemy ze zdrowiem. 79-latek zmagał się z kłopotami z sercem oraz pamięcią.

„Graj, dopóki możesz”

Śmierć legendy była bardzo smutna dla wszystkich piłkarskich kibiców. Uderzyła ona również w zawodników. Lukas Podolski udzielił specjalnego wywiadu dla „WP Sportowe Fakty”. Powspominał w nim Beckenbauera, opisując, jakim go zapamiętał oraz wyznał radę, którą otrzymał swego czasu od dwukrotnego zdobywcy Złotej Piłki.




– Bardzo fajny. Uśmiech, luz, żarcik. Zawsze rzucił coś, dzięki czemu można się było zaśmiać, nie było przy nim sztucznej atmosfery. Nie był arogancki, nie wywyższał się. Takiego właśnie go zapamiętałem. Jako legendę futbolu, ale również, a może przede wszystkim, jako fajnego gościa, który dał się lubić – wyznał „Poldi”. 




– Pamiętam też spotkanie i słowa, które wtedy mi przekazał. Lubię je sobie czasem przypominać. (…) Pamiętam, że zapytał mnie wtedy, ile mam dokładnie lat. A gdy mu odpowiedziałem, powiedział do mnie coś w stylu: „To synku, graj, dopóki możesz. Bo nie ma na świecie piękniejszej rzeczy, niż gra w piłkę. Ciesz się tym jak najdłużej, nie rezygnuj, jeśli nie musisz” – dodał piłkarz Górnika. 




– Tak sobie pomyślałem, że wciąż robię to, co mi radził Franz. Zawsze podkreślałem, że kocham grać, Beckenbauer mówił to samo. I czasem sam mówię do siebie, że poszedłem za jego radą. Bardzo się cieszę, że mogłem go spotkać, poznać, porozmawiać. Natomiast niestety, odszedł za wcześnie – podsumował. 




Podolski faktycznie trzyma się rady, jaką dostał od 79-latka. Mimo 38 lat na karku nadal gra w piłkę i pozostaje istotnym elementem w Górniku Zabrze. W bieżącym sezonie na koncie ma dwa gole i asystę w 15 spotkaniach.

Zaskakujący ruch RB Lipsk. Zapłacili ponad 5 milionów euro za piłkarza z 3. ligi chorwackiej!

Do niespotykanej sytuacji doszło podczas zimowego okna transferowego. RB Lipsk postanowił wyłożyć ogromną kasę na nastoletniego zawodnika. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gra on w… 3. lidze chorwackiej. 




Działacze RB Lipsk potrafią przeprowadzać nietypowe transfery, które później okazują się przemyślanym ruchem. Dość często potrafią „wyciągać” talenty za stosunkowo drobne pieniądze, aby następnie spieniężyć ich za dużo większą kwotę.

Fortuna dla trzecioligowca

Tym razem jest niemiecki klub zaskoczył wszystkich. Chodzi o transfer Dino Klapija, za którego RB Lipsk zapłacił aż 5,2 mln euro. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że 17-letni Chorwat gra w Kustosiji Zagrzeb, czyli klubie… z 3. ligi. Choć transfer nie został jeszcze potwierdzony, to Fabrizio Romano przekazuje, że niebawem 17-latek przejdzie testy medyczne.

Klapija, który jest środkowym napastnikiem, uchodzi za wielki talent chorwackiej piłki. Urodzony w 2007 roku zawodnik trenował początkowo w akademii New York City FC. Przewinął się także przez młodzieżówkę Dinamo Zagrzeb, a lipca poprzedniego roku gra w drużynie U17 trzecioligowego Kustosija Zagrzeb. Na koncie ma także dwa występy w młodzieżowej reprezentacji Chorwacji.

Właściciel Olympique Lyon zintegrował się z kibicami. Wyzerował piwo, które od nich dostał [WIDEO]

Hitowe nagranie właściciela Olympique Lyon, Johna Textora, obiega właśnie internet. Biznesmen przed meczem w Pucharze Francji postanowił niespodziewanie zintegrować się z kibicami. Zrobił to jednak dość niecodziennie. 




W niedzielę Olympique Lyon wygrał gładko 3-0 z Pontarlier w Pucharze Francji. Spotkanie swojego klubu na żywo z trybun miał okazję obejrzeć właściciel John Textora.

Piwko na rozruch

Amerykanin tuż przed pierwszym gwizdkiem postanowił porozmawiać chwilę z kibicami Olympique, którzy zgromadzili się na trybunach. Ci postanowili z kolei poczęstować właściciela klubu szklanką piwa.




Textora długo się nie zastanawia, złapał za kubek i opróżnił całą jego zawartość. Sytuację nagrał jeden z kibiców, a następnie opublikowano materiał w mediach społecznościowych. Obecnie podbija ono internet.

Wieczysta Kraków pozyskała kolejnego piłkarza z Ekstraklasy! Trzecioligowiec walczy o awans

Wieczysta Kraków ogłosiła nowy transfer. Do klubu Sławomira Peszki trafił kolejny zawodnik z Ekstraklasy. Tym razem sięgnięto po piłkarza Ruchu Chorzów. 




Krakowski klub walczy o awans do II ligi. Rundę jesienną Wieczysta zakończyła na pierwszym miejscu w tabeli, z przewagą 3 punktów nad drugą Avią Świdnik. Zdecydowanie momentem zwrotnym dla drużyny było powierzenie stanowiska trenera Sławomirowi Peszce. Były reprezentant Polski notuje świetne wyniki, które pozwoliły wskoczyć na pozycję lidera.

Kolejny zawodnik z Ekstraklasy zakontraktowany

Aby wciąż walczyć o awans na trzeci poziom rozgrywkowy, Wieczysta potrzebuje wzmocnień. W tym celu wciąż poczynane są odpowiednie kroki. Klub pochwalił się już swoim kolejnym zimowym transferem, którym okazał się Konrad Kasolik, do tej pory reprezentujący barwy Ruchu Chorzów. 26-latek związał się z Wieczystą 2,5-letnim kontraktem.

Stoper jeszcze jesienią grał w Ekstraklasie, w której rozegrał jedenaście meczów. Co istotne, z Ruchem związany był nawet wtedy, gdy „Niebiescy” występowali w III lidze. Kasolik nie jest jedynym zawodnikiem, który trafił zimą do Krakowa. Wcześniej Wieczysta ogłosiła pozyskanie Szymona Kota ze Staru Starachowice.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.