Dawid Janczyk i jego rodzina dementują wczorajsze informacje. „Ktoś zrobił nam krzywdę”

O Dawidzie Janczyku ponownie zrobiło się głośno, tym razem za sprawą informacji, jakoby były piłkarz Legii Warszawa czy CSKA Moskwa miał przebywać w więzieniu. Sam zawodnik błyskawicznie zareagował na te doniesienia, wnosząc o usunięcie treści. Odezwała się także jego rodzina. 




Napastnik to jeden z największych bólów polskiej piłki. Wielki talent, który niestety nie poradził sobie ze swoimi problemami i zaprzepaścił szansę na wielką karierę. Od jakiegoś czasu próbuje się odbudować w niższych ligach, ale media częściej piszą o nim z innych powodów.

Akcja i reakcja

W ostatnim czasie grywał w Sadowniku Waganiec z województwa kujawsko-pomorskiego, a następnie w GKS-ie Cement Raciborowice (woj. dolnośląskie). We wrześniu jednak niespodziewanie zniknął. „Gazeta Krakowska” szukała informacji na temat stanu napastnika. Zasugerowała, że Janczyk może przebywać w zakładzie karnym za niepłacenie alimentów.




– Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, może przebywać w zakładzie karnym. Taką wersję potwierdziło nam kilka osób, które odezwały się do nas gdy przekazaliśmy im, że chcemy napisać ten artykuł. Czy powodem mogą być niepłacone alimenty? – napisano w gazecie. 

Janczyk błyskawicznie zareagował na te doniesienia, zarzucając dziennikarzom kłamstwo. W rozmowie z „DTS24” zażądał o usunięcie artykułu z „Gazety Krakowskiej”, grożąc przy tym pomocną prawną.




– Jeśli oni tego nie sprostują w przeciągu kilku minut to sprawą zajmie się moja prawniczka. To jest bardzo przykre. Co gorsze, w artykułach zostały wykorzystane zdjęcia moich dzieci. Nie mam zamiaru pochopnie reagować, ale lepiej, aby to zniknęło, zarówno z Gazety Krakowskiej jak i pozostałych portali, które się powołały. W przeciwnym wypadku będę walczył o swoją prawdę. „Gazeta Krakowska” wykazała się brakiem rzetelności. Jest niewiarygodnym źródłem informacji. W chwili obecnej jestem na kawie w Galerii Trzy Korony i wszystko jest ze mną w najlepszym porządku – grzmiał Janczyk. 

O sprawie wypowiedziała się również matka zawodnika. Oznajmiła, że jej syn nawet przez chwilę nie przekroczył więziennego muru.




– Ktoś zrobił nam wielką krzywdę. Zastanawiamy się co z tym zrobić. Dawid jest w domu, nie przebywał w zakładzie karnym ani chwili. Jak można było taką informację podać do opinii publicznej? – pyta kobieta. 

Wypowiedziała się ona również na łamach „Gazety Krakowskiej”. Tam również sprostowała wszelkie krzywdzące doniesienia.




– To nieprawda. Dawid nie przebywał w areszcie, jest z nami tutaj, w Nowym Sączu. Oczywiście każdy wie o jego problemach pozaboiskowych i pewnie jest niemałe grono osób, które co jakiś czas chciałyby dowiedzieć się jak mu idzie walka z nałogiem, ale chciałabym zdementować pogłoski o areszcie… O Dawidzie było ostatnio nieco ciszej, może stąd te doniesienia? Na pewno przeszedł już wiele w swoim życiu, ale bardzo zależy mu na rodzinie i niepotrzebny mu taki „rozgłos” jak ten ostatni – podsumowała. 

Niespodziewany obrót spraw w kwestii Karola Świderskiego? Transfer się komplikuje

Powrót Karola Świderskiego do Europy wydaje się kwestią czasu. Portal mlsmultiplex.com wyraził w tej kwestii swoją opinię. Poddał on w wątpliwość termin potencjalnego transferu Polaka.




„Świder” trafił do MLS w 2022 roku, przechodząc z PAOK-u Saloniki do Charlotte FC. W niedawno zakończonym sezonie ligi amerykańskiej strzelił 12 goli, co uczyniło go jednym z filarów drużyny. Nie bez powodu od dłuższego czasu spekuluje się, że może on podążyć drogą Przemysława Frankowskiego, który po krótkim czasie za Oceanem odszedł do Lens.

Nowy trener go zatrzyma?

Jeszcze na początku listopada Świderski na łamach meczyki.pl przyznał otwarcie, że liczy na transfer. W tej kwestii ufa swojemu agentowi – Mariuszowi Piekarskiemu. Sam napastnik nie ukrywa zatem, że chciałby trafić do nowego klubu, ale okazuje się, że nie musi to być takie proste.




Portal mlsmultiplex.com uważa, że plany Świderskiego może pokrzyżować przybycie nowego trenera – Deana Smitha. Z ich opinii wynika, że szkoleniowiec może podjąć próbę przekonania 27-latka do zostania w Charlotte.

– Mimo braku stałej pozycji napastnik w ciągu dwóch lat udowodnił, że jest wyróżniającym się zawodnikiem całego zespołu. (…) Pozostaje pytanie, czy przybycie Smitha będzie miało wpływ na jego ambicje i perspektywy kariery. Czy piłkarz będzie zdeterminowany, aby już w styczniu przenieść się na Stary Kontynent, czy też Smithowi uda się go przekonać, aby został? – dywagują dziennikarze.




Do rozważań dodano także Kamila Jóźwiaka, który był niedawno łączony z powrotem do Lecha Poznań. Jak czytamy na portalu – „ich los pozostaje owiany tajemnicą”.

– Ich przyszłość nadal jest intrygującym rozdziałem, czekającym na odkrycie w dynamicznym krajobrazie międzynarodowego futbolu – podsumowano. 

Znamy formułę starcia Najman vs Boniek! Pięściarz zdradził szczegóły pojedynku

W grudniu pojawiły się szczegóły wielkiego pojedynku. Marcin Najman zmierzy się ze Zbigniewem Bońkiem. Zawodnik Clout MMA zdradził, gdzie ma dojść do niespodziewanej konfrontacji.




Marcin Najman na to starcie czekał bardzo długo. W końcu jednak się doczekał. Panowie co prawda nie zmierzą się w oktagonie, co preferowałby zapewne pięściarz, ale „zawalczą” w innej dyscyplinie. Wszystko wskazywało na żużel, co ostatnio potwierdził „Cesarz”.

„Za dużo zostało powiedziane”

Najman oznajmił w krótkim materiale, że do pojedynku wyzwał go sam Boniek. Zawodnik Clout MMA zaznacza, że zbyt wiele rzeczy zostało już powiedziane i muszą sobie wyjaśnić pewne kwestie.




– Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, kto jest w tym wszystkim cesarzem, kto imperatorem, a kto być może jednym i drugim w jednej osobie. Ta rywalizacja odbędzie się na pewno. Już za dużo rzeczy zostało powiedziane. Za dużo uszczypliwości zostało wymienionych – opowiedział z uśmiechem. 




– „Bonito” mnie do tej walki wyzwał! To będzie rywalizacja speedrowerowa, czyli żużel na rowerach na tym mniejszym torze. Ale nie w dwóch, tylko w czterech. Jeszcze dwóch potrzebujemy do składu, ale też takich nieoczywistych i nieprzypadkowych – podsumował na antenie „Kanału Sportowego”.




Do wielkiego wyścigu dojdzie zapewne w przyszłym roku. Nie znamy jeszcze dokładnej daty, ale można przewidywać, że nastąpi ona na jego początku.

Kapitalny sezon polskiego napastnika w Holandii. Świetne statystyki w fatalnym klubie

Kacper Kostorz, który był do niedawna uznawany za wielki polski talent, odbił się od Ekstraklasy. Obecnie przeżywa jednak swój najlepszy sezon w karierze. Na zapleczu Eredivisie radzi sobie świetnie i strzela gola za golem. 




24-letni już piłkarz ma za sobą kilka polskich klubów. W 2019 roku trafił do Legii Warszawa z Podbeskidzia, w którym w 60 meczach strzelił 3 gole i zanotował asystę. Dla stołecznej drużyny rozegrał jednak już tylko 15 spotkań i strzelił dwa gole oraz dołożył ponownie asystę. Ostatecznie większość pobytu w stolicy spędził na wypożyczeniach.




Na jakiś czas wrócił nawet do Podbeskidzia, a po drodze trafił też do Miedzi Legnica. Legia zdecydowała się finalnie na rezygnację z napastnika, a zgłosiła się po niego Pogoń Szczecin. „Portowcy” zdecydowali się jednak również go wypożyczyć. Początkowo Kostorz trafił do Korony Kielce i… holenderskiego Den Bosch.

Sezon życia

Właśnie w barwach klubu z Eerste Divisie 24-latek zyskał swoją najlepszą w dotychczasowej karierze formę. Jak na razie rozegrał w bieżącym sezonie 20 meczów i strzelił 8 goli. Na koncie ma także 4 asysty. Ostatnio zrobiło się głośno o jego trafieniu piętą.

Warto przy tym zaznaczyć, że Kostorz takie statystyki notuje w jednej z najgorszych ekip Eerste Divisie. Den Bosch zajmuje dopiero 18. miejsce w tabeli z zaledwie 15 punktami na koncie. Strzelili również tylko 22 bramki, a aż 8 z nich było autorstwa Polaka. Niewykluczone, że wypożyczenie do Holandii będzie dla Kostorza przepustką do powrotu do silniejszych klubów Ekstraklasy i wywalczenie sobie pierwszego składu.

Wielka inwestycja Cristiano Ronaldo legnie w gruzach? Portugalczyk może stracić fortunę

Cristiano Ronaldo zainwestował jakiś czas temu w hotel. Zapowiada się jednak, że jego wkład zostanie utopiony. Przebudowa budynku nadal się nie rozpoczęła, choć miała… dobiegać końca. 




Portugalczyk miał zamiar przebudować zabytkową kamienicę w centrum Manchesteru i uczynić z niej hotel. Wszelkie potrzebne pozwolenia otrzymał w grudniu 2020 roku. W sumie zatrudnienie w nim, według planów, znaleźć miało nawet 900 osób.

Utopiona fortuna

Ronaldo zainwestował w generalne przebudowanie budynku, które z kolei planowano zakończyć jeszcze w bieżącym roku. „The Sun” podaje jednak, że… prace nawet się nie zaczęły. Kamienica pozostaje tak samo pusta, jak miało to miejsce w ostatnich kilkunastu latach.




Planowano przeprowadzić całkowitą renowację na zewnątrz oraz wewnątrz budynku. Jak na razie nie zrobiono jednak nic. Sama kamienica natomiast grozi zawaleniem. W środku mają wisieć kable, a podłogi wręcz się rozpadać.




Przed Ronaldo jednak jeszcze większy problem – pozwolenie na przebudowę wygasło w grudniu. Oznacza to, że Portugalczyk, w przypadku dalszego zainteresowania inwestycją, musiałby liczyć się z kolejnymi, ogromnymi kosztami, aby uzyskać potrzebne zgody.




Co ciekawe, nie była to pierwsza taka inwestycja 37-latka. Piłkarz posiada już hotele w Lizbonie czy Nowym Jorku, a nawet na Maderze. Plany budowy nowego obiektu w Manchesterze zakładały stworzenie czterogwiazdkowego kurortu ze 151 pokojami. Obiekt miał również zawierać dwa bary, taras widokowy czy salę gimnastyczną.

PZPN nie był przeciwko meczu z Rosją w barażach o mundial? Zaprotestowali piłkarze

Reprezentacja Polski w marcu 2022 roku miała zagrać dwa mecze barażowe (z Rosją i Szwecją lub Czechami) o awans na mistrzostwa świata w Katarze. Finalnie zagrali tylko jeden – ze Szwecją, ze względu na atak Rosji na Ukrainę. Jak się okazuje, pierwotna decyzja PZPN w tej sprawie była zupełnie inna. 




Ostatnie kilka dni, tygodni, a nawet miesięcy, to wyciek kolejnych skandalicznych informacji o działaniach obecnego PZPN-u. W ostatnim czasie na światło dzienne wyszło przykładowo, że działacze związku mieli do Kataru sprowadzać alkohol. Tomasz Włodarczyk twierdził nawet, że „pito niemal bez przerwy. Po pokojach i nie tylko”.

Mecz z Rosją miał się odbyć

Na tym jednak nie koniec. Tomasz Włodarczyk w programie „Pogadajmy o piłce” poddał w wątpliwość sytuację z początku zeszłego roku. Wówczas PZPN świetnie wyszedł z zaplanowanego meczu barażowego z Rosją. Spotkanie zbiegło się z wybuchem wojny na Ukrainie, na co związek zareagował zdecydowanie – odmówił gry ze „Sborną”, ale… na ich terenie.




Pierwsze oświadczenie dotyczyło zgody na mecz na neutralnym terenie. To dopiero piłkarze mieli zawetować starcie, czym zmusili federację do reakcji.




– Za kulisami piłkarze szykowali osobne oświadczenie, nie zgadzając się z PZPN-em, że absolutnie nie będą grali z Rosją w żadnej formie. I ten komunikat dotarł do Cezarego Kuleszy w ostatniej chwili. W piątek miał się ukazać komunikat piłkarzy, że nie zgadzają się z PZPN-em i nie będą grali z Rosją na żadnych warunkach. Nie zgodzili się na to przede wszystkim Wojciech Szczęsny i Tomasz Kędziora, którzy mają żony Ukrainki. Był ogromny sprzeciw wobec tej decyzji PZPN-u i oficjalnie oni w ostatniej chwili zmienili tę decyzję na ostrzejszą, że nie grają w ogóle. Żeby nie rozjechać się z piłkarzami – opisał Włodarczyk. 

Ostatecznie z Rosją faktycznie nie zagraliśmy. Zmierzyliśmy się natomiast ze Szwecją, którą pokonaliśmy 2-0 i awansowaliśmy na mundial.

Absolutna bomba transferowa Rakowa? Mistrz Polski może pobić rekord całej Ekstraklasy!

Już niebawem otwiera się zimowe okno transferowe. Niewykluczone, że do Ekstraklasy trafią bardzo ciekawi zawodnicy. Według szwedzkich mediów Raków Częstochowa może ściągnąć zawodnika, który pobije rekord transferowy całej ligi. 




Najdroższym zawodnikiem, który kiedykolwiek trafił do naszej ligi jest Ali Gholizadeh. Irańczyk trafił do Lecha Poznań latem bieżącego roku za nieco ponad 1,5 mln euro. Zaledwie po sześciu miesiącach rekord ten może zostać pobity.

Hit transferowy

Według szwedzkich mediów rekord może pobić Raków Częstochowa. Szwedzki portal „Fotbollskanalen” podaje, że działacze „Medalików” poważnie interesują się Jeppe Okkelsem z Elfsborga. Duńczyka wycenia się na 3 mln euro. Jeśli nawet zostałby ściągnięty za nieco mniejszą kwotę, to i tak najpewniej pobije rekord, który należy do zawodnika Lecha Poznań.




Co ważne, odejście Okkelsa jest o tyle prawdopodobne, że on sam chce zmienić klub. Obecna umowa 24-latka z Elfsborgiem wygasa wraz z końcem przyszłego roku i nie chce jej przedłużać. Dla Szwedów jest to więc ostatni dzwonek, aby zarobić na swoim piłkarzy jakiekolwiek pieniądze.

 Skrzydłowy ma za sobą bardzo dobrą rundę jesienną. W 30 meczach ligi szwedzkiej strzelił 11 goli i zanotował 6 asyst. Jego drużyna natomiast wywalczyła wicemistrzostwo kraju. W swojej dotychczasowej karierze 24-latek rozegrał natomiast dla Elfsborga ponad 200 meczów, w których może się pochwalić 42 bramkami.

„Wiemy, jacy będą kandydaci” – Koźmiński ujawnił, kto może zastąpić Kuleszę jako prezesa PZPN!

W PZPN nadchodzą wielkie zmiany. Ostatni rok był naznaczony licznymi kompromitacjami federacji, począwszy od wyników sportowych reprezentacji, na wtopach wizerunkowych kończąc. To może oznaczać, że na stanowisku prezesa związku może dojść do zmiany. Według Marka Koźmińskiego znani są już potencjalni następcy. 




Wiele działo się wokół PZPN w ciągu mijającego roku. Afer nie brakowało również w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy, że Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl podał zaskakujące informacje o wwożeniu alkoholu przez działaczy na mundial w Katarze. Ponownie zaogniło to atmosferę wokół federacji.

Nowi kandydaci

Wśród wszystkich z tych afer przewija się Cezary Kulesza, który jest prezesem PZPN od 2021 roku. Kadencja 52-latka dobiega końca w 2025 roku, ale nie wiadomo, czy będzie ubiegać się o kolejną. Co więcej, jego pozycja w środowisku miała znacząco spaść. Przeciwko niemu ma także zyskiwać na silne rosnąca opozycja.




W programie meczyki.pl „Pogadajmy o piłce” na YouTube Marek Koźmiński, odniósł się do trwającej kadencji Kuleszy. Co ciekawe zdradził on nazwiska działaczy, którzy mogą ubiegać się przy następnych wyborach o zastąpienie obecnego prezesa.

– Już wiemy, jacy będą kandydaci. To już jest pewne. Będą to Wojciech Cygan, Adam Kaźmierczak i Paweł Wojtala – poinformował Koźmiński.




– To są trzy osoby, które pracują obecnie w zarządzie PZPN. Ale to są dobrzy ludzie, na pewno nie należą do tego grona działaczy, które krytykujemy. To są na pewno postaci anty-Kulesza, tylko oni tego nie pokazują – zaznaczył. 




– Oni są w obecnym PZPN i w jakimś stopniu są obrzygani błotkiem [afer], ale oni go nie zrobili. Znam ich i to są dobrzy ludzie – podsumował. 




Podczas programy Koźmiński nie określił jednoznacznie, czy sam zamierza ponownie wystartować w wyborach. W 2021 roku rywalizował z Kuleszą o posadę szefa związku, którą finalnie przegrał na ostatniej prostej. Niewykluczone, że jeśli nie będzie ubiegać się o prezesurę, to stanie się częścią opozycji.




– Według naszych ustaleń może być częścią opozycji wobec Cezarego Kuleszy. Ten ma przed 2024 rokiem duży ból głowy. Jeśli reprezentacja Polski w marcu nie awansuje na EURO, będzie to dla niego kolejny potężny problem. A dla jego przeciwników ostateczny sygnał, że czas na zmianę – czytamy na meczyki.pl.

Firma byłego piłkarza Arsenalu warta 40 razy więcej niż… majątek Cristiano Ronaldo!

Mathieu Flamini po zakończeniu kariery piłkarskiej na poważnie wziął się za swój biznes. Były piłkarz Milanu czy Arsenalu może pochwalić się ogromną wyceną jego firmy. Wyceniana jest na… 40 razy więcej niż cały majątek niż Cristiano Ronaldo. 




Flamini ma za sobą bardzo barwną karierę piłkarską, której zakończenie ogłosił w 2019 roku. W swoim CV ma zapisane takie kluby jak Arsenal, Milan czy Crystal Palace i Getafe. Trzykrotnie zagrał także dla reprezentacji swojego kraju – Francji.

Wielka fortuna

Nim 39-latek zakończył przygodę z piłką, myślał o swojej przyszłości. Wówczas interesował się wejściem w przemysł energetyczny, co faktycznie się wydarzyło. Został on współzałożycielem firmy „GF Biochemicals”, której celem było zrewolucjonizowanie wspomnianej gałęzi przemysłowej.




Biznes okazał się strzałem w „dziesiątkę”. „The Sun” twierdzi, że firma jest obecnie wyceniana na 21 miliarda funtów, co stanowi czterdziestokrotność majątku Cristiano Ronaldo. Według „Forbesa” majątek Portugalczyka wyceniany jest na 500 milionów funtów.




„GF Biochemicals” zajmuje się tworzeniem kwasu lewulinowego, który następnie służy do produkcji oleju. Z niego natomiast powstają leki i kosmetyki. Nie jest to jednak docelowy projekt, którym zajmuje się firma Flaminiego. Ma ona na celu zastąpienie ropy naftowej wspomnianym kwasem.




– Jako dziecko miałem dwie pasje: futbol i rozwój. Dorastałem w Marsylii, blisko morza i od najmłodszych lat zdawałem sobie sprawę z problemów środowiskowych związanych z oceanicznymi tworzywami sztucznymi i zanieczyszczeniami chemicznymi – przyznał Flamini, tłumacząc powód założenia firmy. 

 

Legia stanowcza w kwestii sprzedaży swoich zawodników. „Błyskawicznie ją odrzuciłem”

Legia Warszawa nie może narzekać na brak zainteresowania swoimi zawodnikami na rynku. Stołeczny klub, mimo spływających ofert, nie śpieszy się z ich przyjmowaniem. Czekają na propozycje, które będą faktycznie bardzo atrakcyjne. 




Już tej zimy z Legią może pożegnać się kilku zawodników. Wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Bartosza Slisza. W mediach przewija się także nazwisko Steve’a Kapuadiego. Obecnie nie wiadomo w jakim składzie „Wojskowi” podejdą do wiosennej rundy.

„Błyskawicznie ją odrzuciłem”

Wiadomo natomiast, że Legii nie interesuje „byle jaka” oferta. Działacze z Łazienkowskiej mają ten komfort, że mogą czekać na oferty, które będą coraz atrakcyjniejsze, aby wyciągnąć jak największy zysk ze swoich piłkarzy. Pokazuje to świetnie przykład Kapuadiego, który opisał Jacek Zieliński w „Prawdzie Futbolu”.




Dyrektor sportowy Legii kupił Francuza z Wisły Płock za 500 tysięcy euro. Do klubu miała wpłynąć natomiast oferta sprzedaży za trzykrotnie większą kwotę. „Wojskowi” ją jednak odrzucili.

– Miałem już propozycję transferową na 1,5 miliona euro, ale błyskawicznie ją odrzuciłem – przyznał Zieliński.




Wiosną Legię czeka nie tylko rywalizacja w Ekstraklasie. „Wojskowi” wyszli z grupy Ligi Konferencji, gdzie w 1/16 fazy pucharowej zmierzą się z Molde.

Piłkarz Fluminense rzucił się na zawodnika Manchesteru City! Awantura po finale KMŚ

Manchester City wygrał wczoraj Klubowe Mistrzostwa Świata. Po zakończeniu meczu z Fluminense doszło jednak do awantury. Jeden z piłkarzy brazylijskiego klubu rzucił się na przeciwnika. 

„Obywatele” zdominowali rywali na murawie rywali i wygrali finał KMŚ aż 4-0. Dublet ustrzelił Julian Alvarez, a trafienie dołożył także Phil Foden. Samobójcze trafienie dopisał również Nino.

Szarpanina

To nie był jednak koniec emocji. Po ostatnim gwizdku doszło do awantury z udziałem Felipe Melo. 40-latek rzucił się na Kyle’a Walkera, co zaowocowało konfliktem reszty piłkarzy. Wszyscy momentalnie doskoczyli do siebie, a interweniować starał się nawet Szymon Marciniak, który sędziował mecz finałowy.

Przypomnijmy, że Melo jest bardzo doświadczonym graczem, który w swojej karierze zwiedził kilka uznanych klubów. Grał między innymi w Fiorentinie czy Juventusie. W czerwcu obchodził 40. urodziny.

TVP Sport podjęło decyzje ws. Dariusza Szpakowskiego. Kapitalne wieści dla kibiców!

Dariusz Szpakowski wraca do Telewizji Polskiej! Legendarny komentator, choć rozstał się ze stacją jakiś czas temu, to teraz znów będzie umilać mecze swoim głosem. Do jego zadań nie będzie jednak należeć samo komentowanie. 




W ostatnich dniach byliśmy świadkami rewolucji w Telewizji Polskiej. Teraz dotykają one również kanału sportowego, gdzie następują zmiany nie tylko programowe, ale i kadrowe. W piątek poinformowano, że Jakub Kwiatkowski zostanie dyrektorem „TVP Sport”, a teraz gruchnęła wiadomość o powrocie do stacji Dariusza Szpakowskiego.

„Człowiek legenda”

Wszystko potwierdził Tomasz Sygut. Najpierw poinformował o nawiązaniu współpracy z Kwiatkowskim w liście opublikowanym przez portal wp.pl, a następnie ogłosił decyzję odnośnie „Szpaka”.




– Telewizja to twarze i osobowości. Bardzo się cieszę, że do naszej telewizyjnej drużyny dołączył Jakub Kwiatkowski, który będzie odpowiadał za TVP Sport. Na swoje miejsce wraca też człowiek legenda, czyli Dariusz Szpakowski. Przyjście kolejnych osób jest kwestią najbliższych dni – napisał nowy prezes TVP.




Co ważne, praca Szpakowskiego ma nie tylko opierać się na komentowaniu meczów. Według „WP Sportowe Fakty” legendarny komentator ma pełnić funkcję doradcy zarządu TVP do spraw sportu oraz wspierać nowego dyrektora TVP Sport Jakuba Kwiatkowskiego.




Naturalnie jednak znowu będziemy mogli usłyszeć jego barwny głos w swoich odbiornikach. Przypomnijmy, że ostatnia taka szansa pojawiła się podczas mundialu w Katarze, przy okazji finału. Skomentował wówczas mecz Argentyna – Francja.

Miły gest Alaves wobec kibiców przy okazji meczu z Realem Madryt. Na krzesełkach były… kanapki

Alaves podejmowało w czwartek na własnym stadionie Real Madryt. Gospodarze przegrali co prawda 0-1, ale popisali się bardzo ładnym gestem w stronę kibiców. 

Zwycięstwo nad Alaves było dla ekipy Carlo Ancelottiego niezwykle cenne. Kolejne 3 punkty pozwoliły zrównać się w tabeli z rewelacyjną Gironą. Obie drużyny mają na kontach po 45 „oczek” oraz aż siedmiopunktową przewagę nad trzecią FC Barceloną.

Miły gest

Na stadionie Vitoria-Gasteiz zasiadł niemal komplet publiczności. Kibiców czekała bardzo miła niespodzianka. Na krzesełkach pozostawiono dla nich kanapki z szynką. Akcja była wynikiem współpracy „Enrique Thomas”, hiszpańskim producentem wędlin.

Nagrania ze wspomnianymi kanapkami szybko obiegły internet. Alaves jest chwalone za gest wobec kibiców. Nawet, jeżeli byłą to akcja związana z nawiązaną współpracą, to i tak skorzystali na niej sympatycy klubu.

Ostatni sezon Piotra Zielińskiego w Napoli! Odrzucił ofertę, żeby grać dla innego włoskiego klubu

Coraz więcej wskazuje na to, że sezon 2023/24 będzie ostatnim dla Piotra Zielińskiego w barwach Napoli. Polak odrzucił kolejną ofertę, a w tle toczą się rozmowy z Interem Mediolan. Według „La Gazzetty dello Sport” transfer jest niemal pewny. 




Przez długi czas nie było wiadomo, jak zakończą się negocjacje Napoli z Zielińskim. Na kilka tygodni utknęły one w martwym punkcie i dopiero ostatnio coś w tej sprawie drgnęło. Choć klub oferował Polakowi podwyżkę, to on sam nie zapomniał, jak chciano mu pensję dodatkowo obniżyć. Odrzucił więc propozycję przedłużenia kontraktu.

Transfer tuż, tuż…

Zdaje się zatem, że po zakończeniu bieżącego sezonu Zieliński na pewno odejdzie z Neapolu. Odrzucenie nowej umowy było jasnym znakiem, że pomocnik chce czegoś innego. To prawdopodobnie także reakcja na początkowe próby zmniejszenia jego zarobków.




– To wyraźna i sucha odmowa. To pożegnanie pod każdym względem. Od przyszłego sezonu nie będzie już zawodnikiem Napoli, po ośmiu latach spędzonych w niebieskich barwach. Klub zaproponował mu przedłużenie kontraktu na zupełnie innych warunkach niż przy pierwszym podejściu latem ubiegłego roku, kiedy pomysł polegał na obniżeniu wynagrodzenia i rozłożeniu jego kwoty na kolejne sezony – pisze o całej sytuacji „La Gazzetta dello Sport”. 




– Polak do czerwca przyszłego roku otrzyma 3,5 miliona euro, a oferta obejmowała przedłużenie o trzy lata na poziomie 4,5 miliona euro, łącznie z premiami i z opcją przedłużenia ze strony klubu o kolejny rok. Odpowiedzią była jednak uprzejma odmowa, także dlatego, że nigdy nie osiągnięto porozumienia w sprawie prowizji dla jego agenta, Bartłomieja Bolka. To nie jest kwestia ekonomiczna, Napoli wyłożyło na stół kwotę, którą zawodnik by zaakceptował. Posunięcie było jednak spóźnione – czytamy dalej. 




Włoscy dziennikarze nie mają wątpliwości, do którego klubu trafi Zieliński w przyszłym sezonie. Jego wybór paść ma na Inter Mediolan, który starał się o jego zatrudnienie razem z Juventusem.

– Wydaje się, że „Nerazzurri” mają przewagę i porozumienie jest blisko. Wynagrodzenie byłoby nieco niższe, zamiast tego okres zatrudnienia obejmowałby w pełni gwarantowany okres czteroletni, z możliwością zaspokojenia żądań Bolka – twierdzi „LGdS”.

UEFA wycofa się z systemu szwajcarskiego w Lidze Mistrzów?! Szokujące wieści ws. nowego formatu rozgrywek

Czwartkowy dzień to istna karuzela emocji związanych z UEFĄ i Superligą. Portal „Vozpopuli” podaje, że europejska federacja może wycofać się z pomysłu zmiany formatu Ligi Mistrzów. 




Niedawno zakończyła się faza grupowa Champions League, która miała się być ostatnią w historii rozgrywek. Ale no właśnie – miała. Okazuje się, że możliwe, iż niepotrzebnie żegnaliśmy się ze znanym formatem.

Niespodziewana zmiana

Portal „Vozpopuli” podał sensacyjne informacje. Z ich ustaleń wynika, że UEFA rozważa porzucenie pomysłu z przerzuceniem Ligi Mistrzów na system szwajcarski. Przypomnijmy, że w myśl tej zmiany zniknęły by grupy, zaś wszystkie drużyny umieszczone zostałyby w jednej tabeli na kształt ligowych. Dodatkowo Lig Mistrzów miałaby zostać powiększona o kolejne drużyny.




Możliwe porzucenie tego pomysłu to potencjalna reakcja na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości na korzyść Superligi. Sama zmiana formatu LM została źle odebrana przez kibiców, którzy i tak często krytykowali UEFĘ.




Nie wiadomo na ten moment, jaka sytuacja czeka Ligę Mistrzów czy Superligę. Sprawa jest rozwojowa i bardzo dynamiczna, a na światło dzienne docierają jedynie szczątkowe informacje.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.