NEWSY I WIDEO

Przejdzie 100 kilometrów na mecz Radomiaka. „Cała ta historia wynikła z przypadku” [WYWIAD]

Janek, kibic Ekstraklasy, uda się w 100-kilometrową podróż na mecz Radomiaka Radom. Janek dotrzymał słowa i pokona ten dystans na piechotę. – Cała ta historia wynikła z przypadku i warunek był praktycznie nie do spełnienia i to jest w niej najlepsze – mówi w rozmowie z nami.

Głośna historia Janka rozpoczyna się pierwszego kwietnia tego roku. Wszystko za sprawą gola strzelonego przez bramkarza Radomiaka Radom, Gabriela Kobylaka. Wspomniany Janek w lutym zamieścił wpis na Twitterze, w który zadeklarował, że jeśli którykolwiek bramkarz zdobędzie gola w rundzie wiosennej Ekstraklasy, to uda się na mecz jego klubu na piechotę. Słowa dotrzymał.

Nikt nie musiał wyciągać wpisu Janka sprzed kilku tygodni, gdyż zrobił to sam. Niemal natychmiast zadeklarował, że słowa dotrzyma i uda się do Radomia na piechotę. Temat szybko podłapały media, a o Janku zrobiło się bardzo głośno. Nie tylko na Twitterze, ale także w innych mediach. Pełną historię opisywaliśmy TUTAJ.

Janek zdecydował, że uda się na mecz Radomiaka Radom z Zagłębiem Lubin. Ten odbędzie się w najbliższą niedzielę. Skontaktowaliśmy się z Jankiem i zapytaliśmy go o najbardziej nurtujące kwestie. Poznaliśmy jego plany na nadchodzącą wyprawę. Cała podróż będzie relacjonowana na jego Twitterze i Instagramie.




Michał Budzich (Ekstraklasa Trolls): Zacznijmy od początku. Siódmego lutego zamieściłeś wpis na Twitterze, w którym zadeklarowałeś, że w przypadku zdobycia bramki przez któregokolwiek bramkarza w rundzie wiosennej Ekstraklasy, to udasz się piechotą na stadion jego klubu. Spodziewałeś się wtedy, że taka sytuacja może mieć miejsce?

Janek: Nie spodziewałem się, że bramkarz strzeli bramkę akurat w tej rundzie. W polskiej lidze gole bramkarzy są szczególnie rzadkie, bo trenerzy nie pozwalają bramkarzom wchodzić w pole karne w ostatnich minutach. Dobrym przykładem był trener Rumak niedawno, gdy zabronił Mrozkowi wejść w pole karne w doliczonym czasie.

Twoja historia odbiła się szerokim echem nie tylko na Twitterze, ale także w innych mediach. Wystąpiłeś chociażby na Kanale Sportowym, pisało o Tobie wiele portali. Spodziewałeś się takiego rozgłosu?

Spodziewałem się co najwyżej niewielkiego poruszenia w społeczności Fantasy Ekstraklasy.

Czeka cię wyprawa do Radomia. Jako, że jesteś z okolic Sandomierza, to mogło trafić zdecydowanie gorzej. Podjąłbyś się ewentualnej wyprawy do Szczecina?

Do Szczecina to byłaby już zbyt ekstremalna podróż jak dla mnie. Może rowerem tak, ale na piechotę zdecydowanie nie.

Czy myślałem choćby przez moment, by wycofywać się z tego pomysłu?

Nie, od początku byłem zdecydowany i zacząłem planować trasę.

Wybierasz się na mecz Radomiaka z Zagłębiem, który odbędzie się w tę niedzielę. Czemu akurat ten mecz?

Powód był czysto logistyczny, na następny mecz z Rakowem nie udałoby się wszystkiego załatwić na czas, a później Radomiak grał dwa mecze na wyjeździe i dopiero mecz z Zagłębiem grają u siebie.

Czeka cię około 100 km spaceru. Jak idą przygotowania do tej wyprawy? Jaki jest plan na Twoją podróż?

Przygotowane jest już praktycznie wszystko, w ostatniej chwili wyszły małe kłopoty z noclegiem w Ostrowcu, ale to też już załatwione. Planujemy wyruszyć w czwartek spod stadionu Wisły Sandomierz i dojść do Ostrowca Świętokrzyskiego, zwiedzając po drodze parę stadionów z niższych lig. Następnego dnia z Ostrowca musimy dojść do Iłży, gdzie klub Polonia Iłża zaproponował nam przybliżenie historii klubu który ma już ponad 100 lat. W sobotę rano wyruszamy z Iłży do Skaryszewa na mecz miejscowej drużyny, a po meczu prosto na stadion Radomiaka.

Pojawił się jakiś kontakt ze strony Radomiaka Radom?

Tak, szczegóły, takie jak bilety, już są ogarnięte. Dopinamy jeszcze sprawy spotkania się w sobotę i przywitania się z Radomiem.

Czy planujesz kolejne tego typu zakłady w przyszłości?

Może, jak wymyślę coś kreatywnego. Cała ta historia wynikła z przypadku i warunek był praktycznie nie do spełnienia i to jest w niej najlepsze. Wątpię, że przydarzy się druga taka okazja.




Legenda Fenerbahce krytykuje Szymańskiego. „Powinieneś się wstydzić”

Umit Ozat skrytykował postawę Sebastiana Szymańskiego. Legenda tureckiego Fenerbahce w mocnych słowach wypowiedziała się na temat byłego zawodnika Feyenoordu.

 

Słowa krytyki w Turcji

Sebastian Szymański miał bardzo dobry początek sezonu w Fenerbahce. Ostatnie miesiące nie są jednak dla niego najlepsze. Po wczorajszym spotkaniu Fenerbahce z Sivassporem Polak kolejny raz został skrytykowany.

 

Drużyna ze Stambułu zremisowała 2:2 i pogorszyła swoją sytuację w walce o tytuł mistrza Turcji. Wcześniej Fenerbahce odpadło również z europejskich pucharów.

Sebastian Szymański nie przyczynił się do lepszych wyników drużyny. Od połowy stycznia zanotował bowiem tylko jedną asystę. Postawa Polaka nie spodobała się legendzie klubu. 47-letni Umit Ozat w ostrych słowach ocenił formę  reprezentanta Biało-Czerwonych.

– Kim ty, do cholery, jesteś? Zachowujesz się, jakbyś miał coś do trenera. Nie strzeliłeś gola od 15 meczów. Powinieneś się wstydzić – powiedział Umit Ozat, cytowany przez Korner Sports.

Fenerbahce zajmuje drugie miejsce w lidze tureckiej. Ekipa Sebastiana Szymańskiego traci do pierwszego Galatasaray cztery punkty.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet, Korner Sports

Al Nassr planuje kolejne wzmocnienia. Na celowniku gwiazda Manchesteru City

Al Nassr się nie zatrzymuje. Klub, w którym występuje Cristiano Ronaldo, planuje ściągnąć kolejną gwiazdę. Na ich celowniku znalazł się piłkarz Manchesteru City.




W ubiegłym roku saudyjskie kluby ściągnęły do siebie kilkanaście gwiazd z Europy. Saudyjczycy skusili piłkarzy przede wszystkim wysokimi gażami. Największy szum na rynku transferowym zrobiły Al Nassr, Al Itthad, Al Hilal oraz Al Ahli.

Pierwszym wielkim transferem do Saudi Pro League było przejście Cristiano Ronaldo do Al Nassr. W kolejnych miesiącach zespół Portugalczyka zasilili Aymeric Laporte, Alex Telles, Marcelo Brozovic, Sadio Mane oraz Otavio.

Wkrótce szeregi Al Nassr może zasilić kolejna gwiazda. Jak podał Rudy Galetti, Saudyjczycy chcą sprowadzić Kevina De Bruyne. Do transferu miałoby dojść latem tego roku. W najbliższych tygodniach ma dojść do rozmów w tym temacie. Wspomniany dziennikarz nie wyklucza, że do wyścigu o Belga dołączą także inne  saudyjskie kluby.




Kevin De Bruyne ma ważny kontrakt z Manchesterem City do końca przyszłego sezonu. Portal Transfermarkt wycenia go na 60 milionów euro. Jeśli City chciałoby zarobić na Belgu, muszą rozważać jego transfer podczas najbliższego okienka. Niewykluczone jednak, że władze angielskiego klubu nie będą chciały pozbywać się swojej gwiazdy.

Czachowski wychwala kadrowicza. „Dla mnie w tym momencie to najlepszy polski obrońca reprezentacyjny”

Piotr Czachowski był gościem w programie „International Level” na kanale Meczyki.pl. Były reprezentant Polski na antenie mocno pochwalił Pawła Dawidowicza.

 

Czachowski docenił Dawidowicza

Paweł Dawidowicz przez wiele lat zmagał się z kontuzjami w trakcie zgrupowań reprezentacji Polski. Podczas marcowego zjazdu udało mu się jednak zagrać w obu meczach (przeciwko Estonii i Walii – przyp. red.).

W tym sezonie polski obrońca zagrał 25 meczów w Hellasie. W ostatnim meczu ligi włoskiej zabrakło go jednak na murawie z powodu urazu. Nie powinno to być jednak powodem do niepokoju, o czym opowiedział Piotr Czachowski. Były reprezentant mocno pochwalił stopera klubu z Werony.

 

– Rzeczywiście odniósł drobny uraz, ale jego poprzednie mecze wzbudzają pełen podziw. Tego entuzjazmu wśród kibiców musi być zdecydowanie więcej. Dla mnie w tym momencie to najlepszy polski obrońca reprezentacyjny, więc trzeba chodzić co niedzielę do kościółka modlić się o to jego zdrówko, żeby pojechał na EURO i trzymał reprezentację najlepiej, jak potrafi – powiedział Piotr Czachowski.

Umowa Pawła Dawidowicza z Hellasem obowiązuje do końca czerwca 2025 roku. Portal transfermarkt.de wycenia 28-letniego Polaka na 2,8 mln euro.

Źródło: Meczyki.pl

Policja odwiedziła Lukasa Podolskiego. Piłkarz miał złamać ciszę wyborczą

Lukas Podolski może mieć wkrótce małe problemy. Do zabrzańskiej policji wpłynęło zgłoszenie o złamaniu ciszy wyborczej przez piłkarza Górnika Zabrze.




W minioną niedzielę miała miejsce druga tura wyborów samorządowych w Polsce. Poznaliśmy już wszystkich prezydentów miast wybranych na kadencję w latach 2024-2029. W Zabrzu wygrała Agnieszka Rupniewska, która zdobyła 57,85% głosów. Jej rywalka, Małgorzata Mańka-Szulik, zdobyła 42,15% głosów.

Agnieszka Rupniewska po raz pierwszy została prezydentem Zabrza. Do tej pory tytuł ten dzierżyła jej rywalka w tegorocznych wyborach, Małgorzata Mańka-Szulik.  Rządziła ona Zabrzem od 2006 roku.

Wyborami prezydenckimi w Zabrzu mocno przejmował się Lukas Podolski. Przed drugą turą otwarcie popierał Agnieszkę Rupniewską. W sobotę zamieścił wpis w mediach społecznościowych, w którym poinformował o tym, że w niedzielę pojawi się na zabrzańskich dzielnicach, by móc z każdym chętnym porozmawiać.




Jak informuje „Przegląd Sportowy Onet”, do spotkania Podolskiego z kibicami wczoraj faktycznie doszło. Tematem rozmów miały być między innymi trwające wybory. W tej sprawie do policji wpłynęło zgłoszenie o złamaniu ciszy wyborczej. Sprawą zajmuje się Zespół ds. Wykroczeń zabrzańskiej Komendy Miejskiej. Według informacji „Przeglądu Sportowego Onet” Podolskiemu grozi grzywna lub mandat do 5 tysięcy złotych.

– Dostaliśmy zgłoszenie o złamaniu ciszy wyborczej przez Lukasa Podolskiego i prowadzonej przez niego agitacji. Na miejsce przyjechał patrol, wylegitymował pana Podolskiego i sporządził dokumentację. Sprawa trafiła do naszego Zespołu ds. Wykroczeń, on zdecyduje o ewentualnym mandacie – powiedział asp. Sebastian Bijok, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej w Zabrzu.


źródło: Przegląd Sportowy Onet

Antonio Rudiger próbował… wystraszyć policjanta. Komiczne zachowanie Niemca [WIDEO]

Emocji podczas El Clasico zdecydowanie nie zabrakło. Jeszcze przed startem spotkania widać było po zawodnikach, że są w bojowych nastrojach. Upust swoim dał Antonio Rudiger, który postanowił spróbować… przestraszyć policjanta. 




Real Madryt pokonał w niedzielę FC Barceloną (3-2) i pewnie zmierza po mistrzostwo Hiszpanii. Blaugrana po porażce straciła już szanse w wyścigu o tytuł.

Bojowe nastawienie

W pierwszym składzie Realu na mecz z Barceloną znalazł się Antonio Rudiger. Niemiec rozegrał całe spotkanie i już przed pierwszym gwizdkiem było widać, że jest bojowo do niego nastawiony. W tunelu prowadzącym na murawę 31-latek postanowił spróbować… przestraszyć policjanta.




Piłkarz zbliżył się do funkcjonariusza i w mgnieniu oka podniósł gardę. Sytuacja miała oczywiście wydźwięk humorystyczny, a sam policjant zareagował uśmiechem, nie dając się wystraszyć. Rudiger po chwili poszedł dalej w kierunku murawy.

Rudiger jest jednym z filarów Królewskich w bieżącym sezonie. Dla Realu rozegrał 40 meczów, w których dwukrotnie pokonywał nawet bramkarzy rywali. Tyle samo razy asystował przy golach kolegów.

Wiadomo, ilu widzów w Polsce oglądało El Clasico. Lewandowski nic nie zmienił

Wielkie wydarzenie, jakim jest El Clasico, zawsze gromadzi ogromną ilość widzów. Nie inaczej sytuacja ma się w Polsce. Wiadomo, ilu kibiców obejrzało starcie Realu Madryt z FC Barceloną w naszym kraju. 




Królewscy pokonali w niedzielę Blaugranę 3-2. W wyniki porażki drużyna Xaviego straciła ostatnie złudzenia i nie ma już szans na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, choć te przed spotkaniem i tak były niewielkie.

Wielka publiczność

Klasyk jak zawsze śledziła ogromna ilość kibiców. W Polsce mecz mogliśmy oglądać na antenie „Eleven Sports” i „Canal+”. Pierwsza stacja zgromadziła przed odbiornikami aż 437 tysięcy widzów, jak poinformowała firma Nielsen. Drugi nadawca miał z kolei uzbierać wynik 359 tysięcy widzów.




Warto podkreślić, że na wynik, według badań, nie wpłynęło zejście z boiska Roberta Lewandowskiego. Polak rozegrał całą pierwszą połowę, zaś po zmianie stron Xavi zdecydował się na zmianę. Napastnik zszedł z murawy w 64. minucie, a jego miejsce zajął Ferran Torres.

Media surowo oceniły występ Lewandowskiego. „Show, na którym był prawie niezauważalny”

FC Barcelona przegrała w niedzielnym El Clasico z Realem Madryt (2:3). Hiszpańskie media zauważyły przeciętny występ całego zespołu z Katalonii. Oberwało się również Robertowi Lewandowskiemu.

 

Koniec walki o tytuł?

FC Barcelona w niedzielnym meczu dwukrotnie prowadziła z Realem Madryt. Ostatecznie to jednak Królewscy wygrali to spotkanie. Dla podopiecznych Xaviego to pierwsza ligowa porażka od styczniowego meczu z Villarrealem.

Wiele wskazuje więc na to, że to Real Madryt zostanie mistrzem Hiszpanii. Szanse Barcy na triumf są już tylko matematyczne. Wspomniane El Clasico mogło być punktem zwrotnym w wyścigu o tytuł. Tak się jednak nie stało. Barcelonie nie pomógł również Lewandowski, co zauważyły lokalne media.

 

Oceny mediów

MARCA: Nie było mu łatwo, gdy przeciwko niemu grał Rudiger. W 25. minucie był bliski strzelenia gola głową, ale poza tą sytuacją nie wypracował sobie wiele innych. Show, na którym był prawie niezauważalny.

Mundo Deportivo: Najmniej intensywny z napastników Barcelony. Symptomatyczne, że Xavi zdjął go z boiska, gdy mecz nie był rozstrzygnięty.

Sport: Miał dwie szanse w pierwszych minutach. Jedną zatrzymaną przez Kroosa i strzał głową, który minął bramkę. Później go brakowało.

Kapitan reprezentacji Polski otrzymał jedne z najniższych not w całym zespole gości. Xavi Hernandez zdjął napastnika w 64. minucie meczu. Jego miejsce na placu gry zajął Ferran Torres, który tak jak Polak nie trafił do siatki w tym spotkaniu.

Źródło: Weszło, MARCA, Sport, Mundo Deportivo

Tebas reaguje na kontrowersję w El Clasico. Szef La Liga wybrał ciekawą linię obrony…

Od wielu lat w Hiszpanii przewija się temat braku technologii goal-line. Po El Clasico te dyskusje tylko przybrały na sile, na co zareagował Javier Tebas. Wpis szefa La Liga nie napawa jednak optymizmem i nie zapowiada zmian w tej kwestii. 




W niedzielnym klasyku Real Madryt wygrał z FC Barceloną 3-2. Choć emocji na murawie nie brakowało, to po meczu najwięcej mówi się o sędziowskich kontrowersjach. Najwięcej z nich wywołała sytuacja z pierwszej połowy, kiedy Andrij Łunin obronił strzał Lamine Yamala. Nie do końca wiadomo, czy Ukrainiec odbił piłkę jeszcze przed, czy już za linią bramkową.

Zmian nie będzie?

Problem w tym sporze jest duży i trudny do rozstrzygnięcia. Wszystko przez to, że w Hiszpanii nie stosuje się technologii goal-line, która w tego typu sytuacjach zdaje się być nieoceniona. Sędziowie do podjęcia decyzji mogli zatem bazować jedynie na ujęciach z różnych kamer. Media podkreślają, że to już trzeci przypadek w tym sezonie, kiedy wspomniana technologia pomogłaby w poprawnej ocenie sytuacji.




Najwidoczniej jednak władze La Liga nie zamierzają się ugiąć i nie wprowadzą goal-line do swoich rozgrywek. Sugeruje to przynajmniej wpis Javiera Tebasa, który zamieścił na swoim profilu na Twitterze.

– Bez komentarza… – napisał szef La Liga, dodając wycinki z artykułów dotyczących błędów technologii goal-line. 

Tebas już dużo wcześniej tłumaczył, czemu goal-line nie zostanie wprowadzone do hiszpańskich rozgrywek. Jego zdaniem do rozstrzygnięcia większości sytuacji wystarczy VAR. Nie ma więc sensu kupowania dodatkowej technologii, która przyda się kilka razy w sezonie. Jej koszt za jedną kampanię ma wynosić około 4 mln euro.

Genialne wejście polskiego piłkarza! Strzelił gola z 30 metrów po 26 sekundach gry [WIDEO]

Miniony weekend był niezwykle udany dla Łukasza Łakomego. Polak wszedł na boisko z ławki rezerwowych w meczu Young Boys Berno z FC Winterthur i po kilku sekundach strzelił bramkę. Jego zespół wygrał spotkanie 2-1. 




Łakomy zdecydował się na transfer do Szwajcarii przed trwającym sezonem. Były piłkarz Zagłębia Lubin zaliczył co prawda 31 występów, ale większość z nich zaczynał na ławce rezerwowych.

Ekspresowy gol

Nie inaczej było w przypadku ostatniego meczu Young Boys Berno z FC Winterthur (2-1). Łakomy czekał na wejście na murawę aż do 83. minuty, ale kiedy się już doczekał szansy – świetnie ją wykorzystał. Po zaledwie 26 sekundach pobytu na murawie 23-latek wpisał się na listę strzelców.




Warto zaznaczyć, że nie był to gol byle jakiej urody. Polak podszedł szybko do rzutu wolnego w okolicy 30. metra. Mimo sporej odległości zdecydował się na strzał, co okazało się doskonałym pomysłem. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od jednego z rywali i po rykoszecie znalazła się w siatce.

Dla Łakomego był to w sumie trzeci gol w tym sezonie. To trafienie było bardzo znaczące w kontekście rywalizacji Young Boys o mistrzostwo Szwajcarii. Drużyna 23-latka lideruje obecnie w tabeli z przewagą sześciu punktów nad drugim Lugano.

Mocne słowa z obozu FC Barcelony po El Clasico. „Wszyscy widzieli, że piłka wpadła do siatki”

Niedzielne El Clasico wywołało masę kontrowersji. Decyzje sędziego roznieciły ogromną burzę w mediach. Padły mocne słowa ze strony przedstawicieli FC Barcelony.




Za nami El Clasico. Niedzielne starcie rozgrywane na Santiago Bernabeu padło łupem Realu Madryt. Królewscy pokonali FC Barcelonę wynikiem 3:2. Gole dla Realu zdobyli Vinicius Junior, Lucas Vazquez i Jude Bellingham. Dla Barcy strzelali Andreas Christensen i Fermin Lopez.

Hiszpański klasyk ma już to w zwyczaju, że jest owiany ogromną ilością kontrowersji sędziowskich. Tak było i tym razem. Największe oburzenie wywołała dziś sytuacja z pierwszej połowy meczu. Kamery nie potrafiły konkretnie pokazać, czy piłka przekroczyła linię bramkową, czy też nie. W rozgrywkach LaLiga nie ma systemu goal-line.




Powyższa sytuacja wywołała ogrom dyskusji. Nie tylko w mediach, ale także w drużynie FC Barcelony. Tuż po meczu o tej sytuacji wypowiedział się Marc-Andre ter Stegen. Niemiec skarżył się głównie na brak systemu goal-line.

– To wstyd, że nie ma takiej technologii, aby ocenić czy jest bramka. W tym świecie jest tyle pieniędzy i nie rozumiem, dlaczego nie mogą ich przeznaczyć na wdrożenie technologii, którą mają inne ligi – skomentował ter Stegen.

W podobnym tonie odnośnie tego zdarzenia wypowiedział się także Xavi. Trener FC Barcelony nie ma wątpliwości, że w powyższej sytuacji bramka powinna zostać uznana.

– Jestem bardzo rozczarowany. Jeśli chcemy, aby La Liga była uważana za najlepszą ligę świata, nie możemy na to pozwolić. Wszyscy widzieli, że piłka wpadła do siatki. To kumulacja absurdów, pokazywałem to już dawno temu czas temu – skomentował Xavi.

Groźna sytuacja w meczu ŁKS – Lech. Dani Ramirez upadł bez kontaktu z rywalem [WIDEO]

Do groźnie wyglądającej sytuacji doszło w trakcie meczu ŁKS – Lech. W pewnym momencie Dani Ramirez upadł na murawę bez żadnego kontaktu z przeciwnikiem.




W niedzielę o godzinie 15:00 rozpoczął się mecz 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy między ŁKS-em Łódź a Lechem Poznań. Do przerwy mamy wynik 1:0 dla Kolejorza. Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobył Mikael Ishak.

Pod koniec pierwszej połowy doszło do niezwykle groźnie wyglądającej sytuacji. Niespodziewanie na murawę upadł Dani Ramirez. Hiszpan osunął się na ziemię bez żadnego kontaktu z rywalem. Rzecz jasna nie mógł on dalej kontynuować meczu.




Po upadku Daniego Ramireza wokół niego natychmiast pojawili się piłkarze jednej i drugiej drużyny. Sędzia od razu wezwał pomoc medyczną. Kiedy był znoszony z boiska podniósł dłoń, sygnalizując, że wszystko jest w porządku.

Feio wprowadził pierwsze zmiany w Legii. „Obecnie jest to ważny element codziennego treningu”

Portal „legia.net” przekazał nowe informacje w sprawie zmian wprowadzonych po zatrudnieniu Goncalo Feio. Według wspomnianego źródła portugalski szkoleniowiec zaangażował zespół między innymi w codzienne treningi taktyczne.

 

Nowa miotła w Legii

Legia Warszawa notuje aktualnie średni sezon. Z jednej strony drużyna prowadzona przez Kostę Runjaicia wyszła z grupy w Lidze Konferencji Europy. Z drugiej jednak Wojskowi szybko odpadli z Pucharu Polski i wypisali się z walki o mistrzostwo Polski.

W związku z tym władze klubu ze stolicy podjęły zdecydowane kroki. Kosta Runjaić pożegnał się z zespołem, a jego miejsce zajął Goncalo Feio. Portugalczyk nie próżnuje od początku pracy w Warszawie.

Nowe doniesienia w sprawie działań byłego szkoleniowca Motoru Lublin przekazał portal „legia.net”. Według wspomnianego źródła portugalski trener wprowadził kilka zmian w codziennym funkcjonowaniu klubu.

 

– Piłkarze przez nieco ponad półtorej godziny pracowali na boisku — najpierw nad motoryką razem z trenerem Dawidem Golińskim, a później nad taktyką. To jest najbardziej rzucająca się zmiana. Wcześniej zajęcia taktyczne miały miejsce raz — dwa razy w tygodniu. Obecnie jest to ważny element codziennego treningu. Na każdych zajęciach przez minimum 30 minut trener Feio pracuje z zawodnikami nad taktyką, kompaktową grą, przemieszczaniem się i schematami gry – przekazał Marcin Szymczyk z portalu legia.net.

Ponadto klub zwraca teraz większą uwagę na młodzież. Oprócz zajęć indywidualnych młodsi zawodnicy mogą liczyć na kilkanaście minut dodatkowych sesji po zajęciach pierwszego zespołu.

Źródło: legia.net

Wielki powrót do Legii Warszawa! Klub ma zasilić była gwiazda zespołu

Jak donoszą brazylijskie media, Luquinhas ma zasilić szeregi Legii Warszawa! Brazylijczyk ma zostać wypożyczony do polskiego klubu.




Luquinhas występował w Legii Warszawa w latach 2019-2022. Do Polski trafił z portugalskiego Desportivo Aves za milion euro. W lutym 2022 roku opuścił Legię na rzecz występującego w MLS New York Red Bulls. Amerykanie zapłacili za Brazylijczyka 3,2 miliona euro.

W styczniu tego roku Luquinhas zamienił NY Red Bulls na brazylijską Fortalezę. W nowym zespole nie cieszy się jednak dużym zaufaniem u swojego trenera. Do tej pory zaliczył 9 występów, jednak głównie były to wejścia z ławki rezerwowych.

W związku z trudną sytuacją w klubie Luquinhas ma zmienić klub. Jak donoszą brazylijskie media, 27-latek ma wrócić do Legii Warszawa! Zawodnik ma zostać wypożyczony do polskiego klubu na rok z opcją wykupu na poziomie 8 milionów reali. Przy obecnym kursie jest to około 1,4 mln euro.




Przez blisko 3 lata pobytu w Polsce Luquinhas rozegrał w barwach Legii 110 meczów. Strzelił w nich 12 bramek i zanotował 18 asyst. Dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski.


źródło: legia.net

Kucharski zdradził kulisy niedoszłego transferu Lewandowskiego do Realu. „Nie chciałem, żeby tam trafił”

Cezary Kucharski udzielił wywiadu portalowi Przegląd Sportowy Onet. Były agent Roberta Lewandowskiego opowiedział o kulisach nieudanego transferu Polaka do Realu Madryt.

 

Byłby jedynie rezerwowym

Swego czasu zagraniczne media co kilka miesięcy łączyły Roberta Lewandowskiego z przenosinami do Realu Madryt. Ostatecznie polski napastnik pokierował swoją karierą inaczej. Po przygodzie w BVB i Bayernie trafił do FC Barcelony.

 

Cezary Kucharski w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet opowiedział o kulisach negocjacji niedoszłego transferu. Według byłego menadżera Lewandowskiego Królewscy zastosowali brzydką zagrywkę pod względem Polaka. To właśnie Kucharski miał namówić „Lewego” do pozostania w Niemczech. To okazało się strzałem w dziesiątkę.

– Nie chciałem, żeby Robert trafił do Realu. To on chciał. Lewandowski byłby w Realu rezerwowym, bo takie było zamierzenie Realu. Wiele aspektów mi nie pasowało. W Madrycie nie dawali mu dziewiątki za Benzemę, tylko proponowali jakiś podrzędny numer i miałby siedzieć na ławce. Oczywiście mógł wygryźć Benzemę, ale to byłby proces. I to nie było takie oczywiste, bo Benzema to świetny napastnik idealnie pasujący do stylu Realu. Jest też ulubieńcem prezydenta Pereza, co ma znaczenie – powiedział Kucharski.

– Ja uważałem, że lepiej być numerem jeden w Bayernie niż dwanaście w Realu. Historia pokazała, że w Monachium dokonał czegoś wyjątkowego. Jestem przekonany, że za naszego życia to się nie powtórzy, nie będzie już takiego piłkarza jak Lewandowski – dodał były agent piłkarza.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet


TROLLNEWSY I MEMY