Łukasz Piszczek zdecydowany w kwestii Roberta Lewandowskiego. „Dla mnie sprawa oczywista”

Łukasz Piszczek udzielił wywiadu na łamach „WP Sportowe Fakty”. W rozmowie poruszono kilka wątków, w tym również temat Roberta Lewandowskiego. Były reprezentant Polski podzielił się swoimi przewidywaniami odnośnie przyszłości po zakończeniu kariery przez piłkarza FC Barcelony. 




Piszczek obecnie pracuje jako grający trener w swoim rodzimym LKSie Goczałkowice-Zdrój. 38-latek przygotowuje się również do roli eksperta TVP Sport na Euro 2024.

„Będzie go trudno zastąpić”

Jeszcze kilka lat temu natomiast, „Piszczu” cieszył kibiców reprezentacji Polski swoimi występami z orzełkiem na piersi. Karierę w kadrze zakończył w 2019 roku i wkrótce podobny los czeka również jego byłych kolegów z drużyny, w tym Wojciecha Szczęsnego czy Roberta Lewandowskiego. O pozycję bramkarza po zawodniku Juventusu Piszczek jest jednak spokojny.

– Wojtek, hmm, od dłuższego czasu mówi, że już niedługo przestanie grać w kadrze. To bramkarz dużej klasy, ale myślę, że o zawodników na tej pozycji nigdy nie musieliśmy się martwić i nie będziemy musieli. Jest Kamil Grabara, Marcin Bułka, bardzo doświadczony Łukasz Skorupski – przyznał Piszczek w rozmowie z „WP Sportowe Fakty”.




W nieco mniej jasnych barwach 38-latek widzi przyszłość po odejściu Lewandowskiego. Obaj w przeszłości dzielili szatnię nie tylko w kadrze, ale również w Borussii Dortmund, gdzie grali wraz z Jakubem Błaszczykowskim.

– Jeżeli Robert skończy, to na pewno strata będzie wyraźna. Moim zdaniem to zawodnik stulecia w polskiej piłce. Ktoś może się obruszyć lub powiedzieć, że z kadrą nic nie wygrał, trudno. Ale mówię o umiejętnościach i fakcie, przez jak długi czas Robert rywalizuje na najwyższym poziomie. Utrzymać się na szczycie przez tyle lat, grać w tym wieku w Barcelonie… dla mnie sprawa jest oczywista. Będzie go trudno zastąpić – ocenił. 

Piszczek w reprezentacji Polski rozegrał 66 meczów. Strzelił trzy gole i dołożył dziewięć asyst. Przez wielu uważany jest za jednego z najlepszych prawych obrońców w historii naszej kadry.

 

Źródło: WP Sportowe Fakty

Antonio Rudiger próbował… wystraszyć policjanta. Komiczne zachowanie Niemca [WIDEO]

Emocji podczas El Clasico zdecydowanie nie zabrakło. Jeszcze przed startem spotkania widać było po zawodnikach, że są w bojowych nastrojach. Upust swoim dał Antonio Rudiger, który postanowił spróbować… przestraszyć policjanta. 




Real Madryt pokonał w niedzielę FC Barceloną (3-2) i pewnie zmierza po mistrzostwo Hiszpanii. Blaugrana po porażce straciła już szanse w wyścigu o tytuł.

Bojowe nastawienie

W pierwszym składzie Realu na mecz z Barceloną znalazł się Antonio Rudiger. Niemiec rozegrał całe spotkanie i już przed pierwszym gwizdkiem było widać, że jest bojowo do niego nastawiony. W tunelu prowadzącym na murawę 31-latek postanowił spróbować… przestraszyć policjanta.




Piłkarz zbliżył się do funkcjonariusza i w mgnieniu oka podniósł gardę. Sytuacja miała oczywiście wydźwięk humorystyczny, a sam policjant zareagował uśmiechem, nie dając się wystraszyć. Rudiger po chwili poszedł dalej w kierunku murawy.

Rudiger jest jednym z filarów Królewskich w bieżącym sezonie. Dla Realu rozegrał 40 meczów, w których dwukrotnie pokonywał nawet bramkarzy rywali. Tyle samo razy asystował przy golach kolegów.

Wiadomo, ilu widzów w Polsce oglądało El Clasico. Lewandowski nic nie zmienił

Wielkie wydarzenie, jakim jest El Clasico, zawsze gromadzi ogromną ilość widzów. Nie inaczej sytuacja ma się w Polsce. Wiadomo, ilu kibiców obejrzało starcie Realu Madryt z FC Barceloną w naszym kraju. 




Królewscy pokonali w niedzielę Blaugranę 3-2. W wyniki porażki drużyna Xaviego straciła ostatnie złudzenia i nie ma już szans na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, choć te przed spotkaniem i tak były niewielkie.

Wielka publiczność

Klasyk jak zawsze śledziła ogromna ilość kibiców. W Polsce mecz mogliśmy oglądać na antenie „Eleven Sports” i „Canal+”. Pierwsza stacja zgromadziła przed odbiornikami aż 437 tysięcy widzów, jak poinformowała firma Nielsen. Drugi nadawca miał z kolei uzbierać wynik 359 tysięcy widzów.




Warto podkreślić, że na wynik, według badań, nie wpłynęło zejście z boiska Roberta Lewandowskiego. Polak rozegrał całą pierwszą połowę, zaś po zmianie stron Xavi zdecydował się na zmianę. Napastnik zszedł z murawy w 64. minucie, a jego miejsce zajął Ferran Torres.

Tebas reaguje na kontrowersję w El Clasico. Szef La Liga wybrał ciekawą linię obrony…

Od wielu lat w Hiszpanii przewija się temat braku technologii goal-line. Po El Clasico te dyskusje tylko przybrały na sile, na co zareagował Javier Tebas. Wpis szefa La Liga nie napawa jednak optymizmem i nie zapowiada zmian w tej kwestii. 




W niedzielnym klasyku Real Madryt wygrał z FC Barceloną 3-2. Choć emocji na murawie nie brakowało, to po meczu najwięcej mówi się o sędziowskich kontrowersjach. Najwięcej z nich wywołała sytuacja z pierwszej połowy, kiedy Andrij Łunin obronił strzał Lamine Yamala. Nie do końca wiadomo, czy Ukrainiec odbił piłkę jeszcze przed, czy już za linią bramkową.

Zmian nie będzie?

Problem w tym sporze jest duży i trudny do rozstrzygnięcia. Wszystko przez to, że w Hiszpanii nie stosuje się technologii goal-line, która w tego typu sytuacjach zdaje się być nieoceniona. Sędziowie do podjęcia decyzji mogli zatem bazować jedynie na ujęciach z różnych kamer. Media podkreślają, że to już trzeci przypadek w tym sezonie, kiedy wspomniana technologia pomogłaby w poprawnej ocenie sytuacji.




Najwidoczniej jednak władze La Liga nie zamierzają się ugiąć i nie wprowadzą goal-line do swoich rozgrywek. Sugeruje to przynajmniej wpis Javiera Tebasa, który zamieścił na swoim profilu na Twitterze.

– Bez komentarza… – napisał szef La Liga, dodając wycinki z artykułów dotyczących błędów technologii goal-line. 

Tebas już dużo wcześniej tłumaczył, czemu goal-line nie zostanie wprowadzone do hiszpańskich rozgrywek. Jego zdaniem do rozstrzygnięcia większości sytuacji wystarczy VAR. Nie ma więc sensu kupowania dodatkowej technologii, która przyda się kilka razy w sezonie. Jej koszt za jedną kampanię ma wynosić około 4 mln euro.

Genialne wejście polskiego piłkarza! Strzelił gola z 30 metrów po 26 sekundach gry [WIDEO]

Miniony weekend był niezwykle udany dla Łukasza Łakomego. Polak wszedł na boisko z ławki rezerwowych w meczu Young Boys Berno z FC Winterthur i po kilku sekundach strzelił bramkę. Jego zespół wygrał spotkanie 2-1. 




Łakomy zdecydował się na transfer do Szwajcarii przed trwającym sezonem. Były piłkarz Zagłębia Lubin zaliczył co prawda 31 występów, ale większość z nich zaczynał na ławce rezerwowych.

Ekspresowy gol

Nie inaczej było w przypadku ostatniego meczu Young Boys Berno z FC Winterthur (2-1). Łakomy czekał na wejście na murawę aż do 83. minuty, ale kiedy się już doczekał szansy – świetnie ją wykorzystał. Po zaledwie 26 sekundach pobytu na murawie 23-latek wpisał się na listę strzelców.




Warto zaznaczyć, że nie był to gol byle jakiej urody. Polak podszedł szybko do rzutu wolnego w okolicy 30. metra. Mimo sporej odległości zdecydował się na strzał, co okazało się doskonałym pomysłem. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od jednego z rywali i po rykoszecie znalazła się w siatce.

Dla Łakomego był to w sumie trzeci gol w tym sezonie. To trafienie było bardzo znaczące w kontekście rywalizacji Young Boys o mistrzostwo Szwajcarii. Drużyna 23-latka lideruje obecnie w tabeli z przewagą sześciu punktów nad drugim Lugano.

Ostre słowa pod adresem Czesława Michniewicza. „To żaden trener”

Stefan Szczepłek w rozmowie z portalem meczyki.pl zdecydowanie skrytykował Czesława Michniewicza. Dziennikarz negatywnie ocenił pracę byłego selekcjonera z reprezentacją Polski. 




Za kadencji Michniewicza „Biało-Czerwoni” osiągnęli swój najlepszy wynik na mistrzostwach świata od wielu lat. Polacy wyszli z grupy z Arabią Saudyjską, Meksykiem i Argentyną, a w 1/8 finału zagrali z Francją. Mimo dobrego wyniku na turnieju Cezary Kulesza zdecydował o nieprzedłużaniu kontraktu selekcjonera i postanowił zmienić go na Fernando Santosa.

„To żaden trener”

Wątek Michniewicza na dłuższy czas zniknął w polskich mediach. Powrócił teraz za sprawą programu meczyki.pl „Dwa Fotele”, w którym gościł Stefan Szczepłek. Znany dziennikarz bez ogródek przejechał się po szkoleniowcu.

– Nie zatrudniłbym Czesława Michniewicza z różnych powodów – również merytorycznych. Uważam, że to żaden trener. Takich jak on jest wielu. Jemu to wszystko spadło z nieba – podkreślił.




– Funkcja selekcjonera wymaga umiejętności zachowania się w sytuacjach krytycznych. Pan Michniewicz tego nie potrafił. Mam pretensje do niego nie tylko za jego zachowanie po meczu ze Szwecją – zaznaczył Szczepłek. 

Cytowany fragment – 35:22.

Szymon Marciniak pod ostrzałem włoskich mediów. Burza po decyzji Polaka. „To był zły mecz”

Włoskie media są zawiedzone postawą Szymona Marciniaka w meczu Ligi Europy między AS Romą a Milanem. Polski sędzia miał bardzo trudne zadanie i podjął wiele ciężkich decyzji. Dziennikarze zauważyli dużo błędów popełnionych przez arbitra. 




Dzięki zwycięstwu Romy nad Milanem w czwartkowy wieczór (2-1), ekipa Daniele De Rossiego awansowała do półfinału Ligi Europy. Mecz był bardzo stykowy i opływał w emocje, które udzielały się na murawie. Szymon Marciniak, który prowadził te spotkanie, nie miał łatwego zadania i musiał podjął wiele bardzo trudnych decyzji.

Wypaczył wynik?

Szczególnie zawiedzione Marciniakiem są włoskie media. Dziennikarze przeanalizowali dokładnie decyzje, jakie podjął Polak. Pierwsze kontrowersje pojawiły się już w 29. minucie, kiedy za faul na Leao wyleciał z boiska Zeki Celik. Po kilku minutach arbiter nie odgwizdał z kolei rzutu karnego, którego domagali się piłkarze Milanu.

Jeszcze w pierwszej połowie, a konkretnie w doliczonym czasie, Marciniak wyrzucił z boiska Theo Hernandeza. Sędzia podszedł jednak do monitora VAR i po obejrzeniu powtórki zmienił swoją decyzję. Obrońca Milanu dostał jednak tylko żółtą kartkę i został na murawie.

Wspomniane włoskie media ostro potraktowali sposób, w jaki Marciniak prowadził mecz. „Corriere dello Sport” pisze między innymi o błędzie w kontekście czerwonej kartki dla Celika. „To był błąd. To nie był faul na czerwoną kartkę” – czytamy na „CdS”.

– To był zły mecz Marciniaka. Polak pobłażał zawodnikom, a nagle kontrowersyjnie wyrzucił z boiska Celika. To najlepszy dowód na to, że nie był dobrym dowódcą pod względem dyscyplinarnym. Marciniak nagle zareagował bardzo zdecydowanie, mimo że wcześniej nie pokazał kartek Calabrii i Giroudowi. A poza tym kartka dla Celika była niezasłużona. Turek zasługiwał na ostrzeżenie, bo jego noga nisko, tuż nad ziemią i ledwo dotknęła pięty Leao – argumentowano dalej. 




W podobnym tonie o Marciniaku pisał serwis „Football Italia”, który nazwał decyzje Polaka „kontrowersyjnymi”. On sam został z kolei mianowany „bohaterem meczu”, ale nie w pozytywnym kontekście. Nieco bardziej wyrozumiała była „La Gazzetta dello Sport”.

– Marciniak to bardzo dobry sędzia, który nie pozwala, by mecze – niezależnie od poziomu napięcia – wymykały mu się spod kontroli. Dzieje się tak nawet jeśli obie strony mają do niego pretensje – napisali dziennikarze. 

Łunin zdradził przygotowania do rzutów karnych z Man City. „Dzięki Bogu, dobrze się skończyło”

W rewanżowym meczu Realu Madryt z Manchesterem City bohaterem „Królewskich” okazał się nieoczekiwanie Andrij Łunin. Ukrainiec świetnie bronił przez cały mecz, a w rzutach karnych obronił strzały Bernardo Silvy i Mateo Kovacicia. Golkiper opowiedział, jak przygotował się do tego elementu gry. 




25-latek, który wskoczył do bramki Realu w miejsce kontuzjowanego Courtois, zaliczył bardzo słaby występ w pierwszym meczu z Manchesterem City w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W rewanżu wyglądał już dużo lepiej. Łunin bronił świetnie podczas regulaminowego czasu gry. Gdy doszło do rzutów karnych udało mu się obronił strzał Bernardo Silvy i Mateo Kovacicia.

„Dzięki Bogu, dobrze się skończyło”

Łunin nie ukrywa, że za przygotowanie go do rzutów karnych odpowiadał trener bramkarzy. Na zajęciach bazują na danych na temat potencjalnych strzelców „jedenastek”, zebranych przez sztab szkoleniowy. 25-latek nie ukrywa jednak, że w meczu z „Obywatelami” potrzebne było coś więcej.

– Do karnych przygotowywałem się z trenerem bramkarzy. Przy trzech zawodnikach mieliśmy wątpliwości, czy zostać w środku bramki, czy nie. Ostatecznie wybraliśmy Silvę. Przy pięciu strzałach nie można ciągle stać w środku. Dzięki Bogu dobrze się skończyło – przyznał Łunin. 




Łunin ma jeszcze ważny kontrakt z Realem Madryt do czerwca przyszłego roku. Do tej pory rozegrał 27 meczów w tym sezonie.

To koniec Nicoli Zalewskiego w Romie! Klub wycenił Polaka

Nicola Zalewski zdaje się być coraz bliżej rozstania z AS Romą. Polak nie znalazł uznania w oczach Daniele De Rossiego i prawdopodobnie po sezonie zmieni barwy. „La Gazzetta dello Sport” przedstawiła nowe informacje w kwestii jego sytuacji. 




Gdy trenerem Romy był Jose Mourinho, Zalewski regularnie występował w pierwszym składzie. Tak naprawdę to właśnie Portugalczyk go „odkrył” i wprowadził do drużyny. Po zmianie trenera na Daniele De Rossiego sytuacja reprezentanta Polski zmieniła się o 180 stopni. On sam jednak też nie zrobił nic aby ją poprawić. Gdy już dostawał szansę na murawie, zupełnie jej nie wykorzystywał.

Wyceniony

Po kilku słabszych meczach zaczęły się pojawiać wieści o możliwej sprzedaży Zalewskiego. „La Gazzetta dello Sport” poinformowała, że władze Romy podjęły już w tej kwestii decyzję i dokonali wyceny reprezentanta Polski. Piłkarz miał dostać wolną rękę w kwestii znalezienia sobie nowego pracodawcy.




Jak podaje „LGdS” klub z Rzymu ma żądać za Zalewskiego sporej sumy. Mówi się o kwocie od 13 milionów euro do nawet 16 mln. Przyszłe lato będzie prawdopodobnie najlepszym momentem na jego sprzedanie. Kontrakt Polaka z Romą obowiązuje jeszcze do czerwca 2025 roku.

Tak prezentuje się pełna obsada komentatorów na Euro 2024. Wiadomo, kto skomentuje finał!

Za niespełna dwa miesiące rozpoczną się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Wszystkie mecze będziemy mogli obejrzeć na antenie Telewizji Polskiej. Nadawca przedstawił teraz pełną obsadę komentatorską wytypowaną na spotkania. 




Przypomnijmy, że Euro w Niemczech rozpocznie się 14 czerwca. Zainaugurują je gospodarze meczem ze Szkocją. Następnie przez kolejne dni będziemy codziennie oglądać po kilka starć. Na turnieju zagrają również Polacy, którzy zmagania rozpoczną od spotkania z Holandią.

Obsada komentatorska

W związku z tym, że do mistrzostw zostały niespełna dwa miesiące, Telewizja Polska, na której antenie będziemy mogli śledzić mecze, podzieliła się pełną obsada komentatorską. Najpierw zaprezentowano, kto skomentuje mecze Polaków. Wybór padł na Mateusza Borka (Polska – Holandia), Dariusza Szpakowskiego (Polska – Austria) i Jacka Laskowskiego (Polska – Francja).

Więcej na temat obsady TVP na turniej w Niemczech wypowiedział się Jakub Kwiatkowski. Dyrektor TVP Sport zdradził, że nadawca wyśle sporą ekipę do naszych sąsiadów.




– Ekipa Telewizji Polskiej na piłkarskie Mistrzostwa Europy w Niemczech liczyć ma około 120 osób, w tym około 50 reporterów, komentatorów i ekspertów – powiedział dla „Press”.

Wiadomo już także, że mecz otwarcia skomentuje Mateusz Borek. Komentowanie finału Euro 2024 przypadnie z kolei Dariuszowi Szpakowskiemu.

Obsada komentatorska na Euro:

  • Dariusz Szpakowski i Grzegorz Mielcarski
  • Jacek Laskowski i Marcin Żewłakow
  • Mateusz Borek i Robert Podoliński
  • Maciej Iwański i Radosław Gilewicz
  • Michał Zawacki i Kazimierz Węgrzyn
  • Sławomir Kwiatkowski i Marek Wasiluk
  • Mateusz Święcicki i Wojciech Kowalewski

Szokujący kandydat do zastąpienia Xaviego! To nowy faworyt na trenera Barcelony

Od przyszłego sezonu FC Barcelonę będzie prowadzić nowy szkoleniowiec. Zarząd powoli przygotowuje się do zastąpienia Xaviego Hernandeza. Na horyzoncie pojawił się dość zaskakujący kandydat. 




Pod koniec stycznia Xavi oficjalnie ogłosił, że po sezonie zamierza odejść z klubu. Przez chwilę wydawało się, że Hiszpan może zmienić swoją decyzję, po tym jak Blaugrana zaczęła wygrywać mecze i miała realną szansę na awans do półfinału Ligi Mistrzów. Po odpadnięciu z PSG w ćwierćfinale zdaje się jednak, że powróciliśmy do punktu wyjścia i szkoleniowiec nie zostanie w przyszłym sezonie na Camp Nou.

Zaskakujący kandydat

W kontekście zastąpienia Xaviego katalońskie media podawały wiele nazwisk. Najczęściej powtarzano nazwiska Hansiego Flicka, Roberto De Zerbiego czy Thomasa Tuchela. Według „Sportu” optyka na całą sprawę miała się teraz drastycznie zmienić. Faworytem do objęcia zespołu po Xavi ma być obecnie Rafael Marquez, który prowadzi rezerwy Blaugrany,




Druga drużyna pod wodzą byłego piłkarza Barcelony notuje świetne wyniki, stąd pomysł o „awansowaniu” go na trenera kadry A. Do spotkania w kwestii następcy Hernandeza ma dojść po El Clasico. To z kolei zaplanowane jest na najbliższą niedzielę. Jeśli nie nastąpi jednak nagły zwrot akcji, to Marquez przejmie zespół.

Hiszpanie grzmią ws. Roberta Lewandowskiego. „Próbował zachowywać się jak gwiazda”, „Egoista”

Hiszpańskie media nie oszczędzają Roberta Lewandowskiego po porażce FC Barcelony z PSG. Polak został surowo oceniony w prasie. Wytknięto mu między innymi „gwiazdorskie zachowanie”.




FC Barcelona do rewanżu z PSG przystępowała w roli faworyta po wygraniu pierwszego meczu 3-2. Spotkanie na Camp Nou zaczęło się świetnie dla Blaugrany, która szybko wyszła na prowadzenie. Czerwona kartka dla Ronalda Araujo jeszcze w pierwszej połowie znacznie zmieniła obraz gry.

Po zmianie stron inicjatywę przejęło PSG, które zdominowało murawę i szybko zaczęło odrabiać wynik. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Les Parisiens aż 4-1 i to ich zobaczymy w półfinale Ligi Mistrzów.

„Próbował zachowywać się jak gwiazda”

Po spotkaniu hiszpańskie media oceniły zawodników FC Barcelony. Niektóre redakcje chwaliły występ Roberta Lewandowskiego, podkreślając pracę, jaką wykonał na rzecz zespołu. Takiego zdania był chociażby „AS”, który nie wystawił Polakowi oceny, ale podkreślił jego grę na korzyść drużyny.

– W pierwszej połowie wygrywał wiele pojedynków z Lucasem Hernandezem. Dwukrotnie był bliski zdobycia bramki, w jednej akcji zachował się zbyt indywidualnie – napisali dziennikarze. 

– Polak nie zdobył bramki na Parc des Princes, ale wykonał dla zespołu ogromną robotę – pisała z kolei „Marca”, w której Lewandowski otrzymał „szóstkę” w dziesięciostopniowej skali. 




Pojawiły się jednak głosy niezadowolenia odnośnie występu „Lewego”. Tak było w przypadku choćby „Mundo Deportivo”, które zdecydowanie skrytykowało Polaka za zmarnowanie sytuacji przy wyniku 1-0 dla Barcelony.

– Zmarnował wspaniałą okazję na zdobycie gola na 2:0 i choć próbował zachowywać się jak gwiazda, nie udało mu się to – czytamy.

– Wygrał bardzo mało pojedynków i zmarnował dwie okazje. Egoista – pisał natomiast kataloński „Sport”. 

Wielki klub zostanie wykluczony z Ligi Mistrzów? UEFA grozi karą za Finansowe Fair Play

Czarne chmury zebrały się nad FC Porto. Portugalski klub może zostać wykluczony z gry w Lidze Mistrzów. Powodem mają być nieścisłości w kwestii przestrzegania zasad Finansowego Fair Play. 




FC Porto w bieżącym sezonie w Lidze Mistrzów zaszło tylko do 1/8, gdzie odpadło w dramatycznych okolicznościach. Dwumecz z Arsenalem był bardzo wyrównany i o końcowym rozstrzygnięciu zadecydowały rzuty karne. Niewykluczone, że dla portugalskiego klubu był to ostatni występ w LM na jakiś czas.

Finansowe Fair Play…

Nad FC Porto wisi widmo możliwego zawieszenia przez UEFĘ za nieprzestrzeganie zasad Finansowego Fair Play. Szczegółowe informacje przekazała redakcja „A Bola”, według której: „w okresie od października 2023 r. do stycznia 2024 r. pomimo dodatniego salda w wysokości 35 mln euro w pierwszej połowie sezonu”.




Klubowi ma grozić wykluczenie na okres nawet trzech lat. Jest jednak szansa, żeby uniknąć takiego scenariusza. Portugalczycy muszą wpłacić w tym celu kwotę około dwóch milionów euro kary. Jak dodaje „A Bola”, prezes Porto miał już zgłosić się do UEFA z prośbą o renegocjację grzywny. Ogłoszenie oficjalnej decyzji ma przypaść na 27 kwietnia.

Adam Nawałka mógł wrócić do pracy jako selekcjoner! Na stole była sensacyjna oferta

Adrian Mierzejewski przedstawił zaskakujące fakty na temat Adama Nawałki. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą były reprezentant Polski zdradził, że szkoleniowiec mógł wrócić do pracy selekcjonera. Zainteresowana miała być egzotyczna kadra. 




Adam Nawałka w 2013 roku objął stery w reprezentacji Polski, z którą awansował na Euro 2016 i mistrzostwa świata 2018. Pierwszy turniej był szczególnie udany. „Biało-Czerwoni” zaliczyli historyczny wynik i awansowali do ćwierćfinału, gdzie odpadli po ciężkim boju z późniejszym zwycięzcą – Portugalią.

Po odejściu z reprezentacji zdecydował się związać z Lechem Poznań, gdzie jednak nie zagrzał na długo miejsca. Stracił pracę już po czterech miesiącach. Od tamtej pory nie objął żadnej drużyny.

Egzotyczny kierunek

Okazuje się jednak, że Nawałka mógł wrócić do pracy jako selekcjoner. Swego czasu zainteresowana miała nim być reprezentacja Syrii. O szczegółach całej akcji opowiedział Adrian Mierzejewski, do którego odezwał się agent.

– Byłem w Chinach, dostałem telefon, że jest wakat na pozycji selekcjonera Syrii. No i kogo ja mógłbym rzucić, w sensie nazwisko z Polski. Agent mnie zapytał z tamtego rynku. Ja tak myślę, myślę, on tam się mnie pytał o Czesia Michniewicza, ale nie wiem, czy trener Michniewicz był wtedy na jakimś stanowisku. On mówi, że jakiś z reprezentacji Polski i ja mówię: trener Nawałka – zdradził w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.




– On mówi, czy mógłbym zorganizować mu numer, a najlepiej jakbym zapytał jego, czy on by chciał przejąć tę funkcję. Ja mówię, że dobra, mogę zadzwonić. Ale najpierw na Whatsappie napisałem: „Dzień dobry, panie trenerze, mam pytanko, czy mogę dryndnąć”. Mija 10 sekund, dzwoni trener i mówię, że jest opcja, oferta z reprezentacji Syrii. Tyle i tyle mogą zapłacić i czy pan trener byłby zainteresowany. To już było po Lechu. On mówi: „Nie, do czerwca chciałbym się wstrzymać”. Ja mówię, że dobra, że szanuję to i dziękuję – podsumował Mierzejewski.

„Piłkarze myślą, że mają trenera-przygłupa” – ostre słowa Leśnodorskiego o Rumaku

Mariusz Rumak na razie ma pozostać trenerem Lecha Poznań i poprowadzić „Kolejorza” w niedzielnym meczu z ŁKSem. W ostrych słowach na temat szkoleniowca wypowiedział się Bogusław Leśnodorski. Były szef Legii Warszawa nie gryzł się w język. 




Po porażce Lecha z Puszczą (1-2) w Poznaniu zrobiło się bardzo gorąco. Pojawiały się nawet doniesienia o dymisji Mariusza Rumaka, które jednak szybko obalono. Szkoleniowiec miał dostać wolną rękę od zarządu i sam zdecydował, ze chce dalej prowadzić drużynę. Tym samym w niedzielę z ŁKSem na ławce ma wciąż zasiadać obecny trener „Kolejorza”.

„Trener-przygłup”

Sytuacja w wielkopolskim klubie jest ciężka, mimo dobrej sytuacji w tabeli. Głos w tej sprawie zabrał Bogusław Leśnodorski, który nie szczędził gorzkich słów pod adresem Mariusza Rumaka.

– Piłkarze myślą, że mają trenera-przygłupa, mówiąc wprost. To nie jest tak, że ci piłkarze chcą przegrywać. Jak dostają w ten sposób dwa gongi, to widzą, że coś jest nie tak. Obrona stałych fragmentów gry to elementarz każdego trenera. Ja bym zwolnił, bo zostawienie go nic nie zmieni. Uważam, że trzymanie się tego trenera to będzie strata dwóch miesięcy – powiedział były szef Legii. 




Puszcza w ostatnim meczu z Lechem była w stanie dwukrotnie zaskoczyć defensywę rywali. Widać było solidne przygotowanie drużyny przez Dawida Tułacza. Zdecydowanie inaczej wyglądało to z drugiej strony, na co również zwrócił uwagę Leśnodorski.

– Nie wiem, czy to, co robisz siódmy, czy dziewiąty raz z rzędu, można nazwać błędem. Błąd się zdarza, jak chcesz zrobić dobrze, ale ci nie wychodzi przez jakieś okoliczności, które cię zaskakują lub ludzie nie spełniają oczekiwań w nich pokładanych. Ciężko powiedzieć, że Mariusz Rumak zaskoczył albo jest sytuacja, której nie mogli przewidzieć. Skład był najlepszy w lidze, reszta się ośmiesza w lidze średnio co kolejkę, szczególnie na wiosnę – dodał.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.