Pojawił się klub chętny na wypożyczenie Karbownika. Wcześniej obserwowali Recę

Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl podał, że pojawił się chętny na wypożyczenie Michała Karbownika z Brighton. To Olympiakos Pireus, który od dawna poszukuje lewego obrońcy. Co ciekawe, wcześniej obserwowali innego Polaka, a mianowicie Arkadiusza Recę. 

Pozycja Karbownika w Birghton jest niepewna. 20-latek zadomowił się nieco gorzej w zespole „Mew” od Jakuba Modera. Choć w poniedziałek zebrał bardzo dobre recenzje na mecz z Cardiff City w Pucharze Ligi, to niewykluczone, że i tak zostanie wypożyczony.

Do Grecji?

Do tej pory pojawiało się mało chętnych na sprowadzenie Karbownika. Sytuację pogorszył fakt, że niebawem do Brighton ma trafić Marc Cucurella z Getafe. Lewy obrońca byłby bezpośrednim rywalem do walki o miejsce w składzie dla Polaka.

Gdyby Hiszpan trafił do Brighton 20-latek musiałby szukać sobie innej opcji. Taką byłoby ewentualne wypożyczenie, lecz nie pojawił się na razie odpowiedni klub, aby na takowe się zgodzić.

Według Tomasza Włodarczyka jednak na horyzoncie zjawił się Olympiakos Pireus. W przeszłości Grecy chcieli zakontraktować Arkadiusza Recę, jednak ten ostatecznie został w Serie A. Teraz obserwację przerzucili na innego Polaka, a więc Karbownika. Były piłkarz Legii miałby uzupełnić braki na lewej stronie.

Świetne oceny Modera i Karbownika po meczu pucharowym. „Był praktycznie wszędzie”

Jakub Moder oraz Michał Karbownik zebrali bardzo dobre opinie za występ przeciwko Cardiff City (2-0) w Pucharze Ligi. Były pomocnik Lecha Poznań strzelił w meczu bramkę otwierającą wynik i to na nim najbardziej skupiły się pochwały mediów. 

Moder i Karbownik zagrali pełne 90 minut w starciu z Cardiff. Ten pierwsze strzelił nawet bramkę, swoją pierwszą w barwach Brighton, od czasu transferu do Anglii. Były zawodnik Legii Warszawa także zanotował błyskotliwy występ. Angielskie media chwaliły obu Polaków po zakończonej rywalizacji.

Świetne oceny

Lokalny serwis „sussexlive.co.uk” ocenił zawodników Brighton po meczu z Cardiff. Moder i Karbownik należeli do ścisłego topu i otrzymali najwyższe oceny w zespole.

– W pierwszej połowie Moder był nietykalny. Prowadził grę, był praktycznie wszędzie. Gol dobrze na niego podziałał, stale zagrażał rywalom. Nie jest daleki od wejścia do pierwszego składu na mecze ligowe – napisano pod adresem zawodnika, który otrzymał notę „9”.

Michał Karbownik także zebrał doskonałe recenzje. Portal ocenił go o „oczko” niżej niż Modera, jednak podkreślono jego zaangażowanie w grę drużyny.

– Raz za razem szalał przy linii bocznej i straszył defensywę Cardiff swoim tempem oraz bezpośrednią grą. Może nie grał jak Tariq Lamptey (czołowy boczny obrońca Brighton – przyp. red.), ale brakowało mu niewiele – skwitowano występ byłego piłkarza Legii.

Agent Haalanda negocjował z Chelsea. Raiola zażądał kosmicznych pieniędzy

Erling Haaland tego lata najpewniej nie opuści Borussii Dortmund. Norwega łączono z przenosinami do topowego klubu w Europie, jednak póki co się to raczej nie stanie. Mino Raiola, agent zawodnika rozmawiał z przedstawicielami Chelsea w sprawie transferu swojego podopiecznego. Do transakcji nie doszło przez wymagania finansowe. 

O Haalanda biją się największe kluby europejskiego topu. W walce o Norwega liczy się niewiele zespołów, jednak każdy monitoruje jego sytuację. Mowa tu między innymi o obu Manchesterach, Chelsea, Realu Madryt czy Bayernie Monachium.

Kasa, kasa…

Christian Falk z „Bild” podał na Twitterze, że Mino Raiola spotkał się z przedstawicielami tego pierwszego klubu. Negocjował z nimi transfer swojego podopiecznego, lecz zażądał zbyt dużych pieniędzy.

Z ustaleń dziennikarza wynika, że agent chciał dla Haalanda 50 milionów euro za sezon gry. Nie wiadomo natomiast, czy była to kwota netto, czy brutto. Poza wynagrodzeniem dla napastnika oczekiwał również 40 mln prowizji dla samego siebie oraz prawdopodobnie dla ojca piłkarza.

Oczekiwania Raioli spotkały się z odmową „The Blues”. Wydaje się, że Roman Abramowicz postąpił słusznie. Zamiast 21-latka na Stamford Bridge sprowadził Romelu Lukaku, który zdążył już strzelił dla Chelsea bramkę w meczu z Arsenalem.

W tym okienku transferowym Norweg raczej nigdzie się już nie wybiera. Przyszłoroczne lato może się okazać jednak wielkim wyścigiem po snajpera BVB. Wówczas klauzula jego wykupu ma wynieść od 75 do 90 mln euro, co będzie istną promocją. Aktualnie portal „Transfermarkt” wycenia go na 130 mln.

Ligue 1 nie jest już w TOP5 lig europejskich! Zmiana w rankingu UEFA stała się faktem

Stało się! Po poniedziałkowych meczach eliminacji do Ligi Mistrzów nastąpiła zmiana w rankingu ligowym UEFA. Z topowej piątki wypadła Ligue 1, które zastąpiła liga portugalska.

Na temat możliwego przetasowania w rankingu mówiło się już od dłuższego czasu. Do tej pory w skład TOP5 wchodziły: Premier League, La Liga, Serie A, Bundesliga oraz Ligue 1. Po piętach tej ostatniej deptała jednak Liga NOS, a więc rozgrywki portugalskie.

Zmiana warty

Po poniedziałkowym remisie Benfiki z PSV Eindhoven w eliminacjach do Ligi Mistrzów Portugalia zdobyła potrzebną liczbę punktów, do przeskoczenia Francji. Mowa tu o dorobku 44.216 „oczek”. Ligue 1 ma ich na koncie z kolei 43.498. Co istotne, tabela uwzględnia tegoroczne eliminacje do europejskich pucharów, ale i cztery poprzednie sezony.

W rankingu nadal przoduje Premier League, a za ich plecami znajduje się La Liga. Podium zajmuje Serie A, natomiast czwartą ligą w rankingu jest Bundesliga.

Poza kolejną Portugalią oraz Francją topową dziesiątkę uzupełniają: Holandia, Szkocja Rosja oraz Austria. Polska znajduje się dopiero na 28. miejscu.

Kuriozalna historia Shaqiriego. W 2019 roku nie mógł grać, bo… przeszedł przeszczep włosów

Liverpool dogadał się z Lyonem i Xerdan Shaqiri ostatecznie opuści Anfield, przenosząc się do Francji. Teraz na światło dzienne wyszła komiczna historia związana ze Szwajcarem. Okazuje się, że przez sześć tygodni nie mógł… uderzać piłki głową. I to w trakcie sezonu. 

BBC Sport poinformowało, że Liverpool zgodził się na odejście Shaqiriego za 9,5 mln euro. 29-latek na dniach przeniesie się zatem do Ligue 1, gdzie będzie kontynuować swoją karierę.

Przeszczep włosów

Choć w barwach „The Reds” zdobył i Ligę Mistrzów oraz przyczynił się do wygrania mistrzostwa Anglii, to jednak był wyłącznie zmiennikiem. Sporo mówi o tym zresztą poprzedni sezon. Shaqiri tylko pięciokrotnie wychodził na boisko w pierwszym składzie Jurgena Kloppa.

Aczkolwiek może to i lepiej. Po ogłoszeniu porozumienia między Liverpoolem a Lyonem z Anglii dochodzą ciekawe informacje. Chris Williams opublikował na Twitterze komiczną historię związaną ze skrzydłowym.

W 2019 roku Shaqiri pomiędzy wrześniem a listopadem nie mógł grać. Wówczas klub ogłosił, że nieobecność Szwajcara związana jest z urazem łydki. W rzeczywistości jednak nie była to prawda. Williams zdradził, że piłkarz przeszedł przeszczep włosów, przez co nie mógł główkować piłki.

Do sytuacji doszło podczas przerwy reprezentacyjnej. Shaqiri był nieświadomy, że operacja poskutkuje tak długą niedyspozycją. Po przejściu przeszczepu lekarze zakazali mu jednak grać głową przez aż sześć tygodni.

https://twitter.com/Chris78Williams/status/1429563750760296455

Umtiti odrzuca kolejne oferty transferu. Barcelona traci cierpliwość i grozi piłkarzowi

Samuel Umtiti sprawia FC Barcelonie sporo problemów. Francuz miał niedawno odrzucić ofertę transferu do Turcji. Według katalońskiego „Sportu” środkowy obrońca dostał od klubu ultimatum. 

Umtiti nie ma przyszłości w Barcelonie. Blaugrana chce pozbyć się zawodników, którzy pobierają za duże pensje i nie są potrzebni w zespole Ronalda Koemana. Do tego grona zalicza się właśnie Francuz oraz między innymi Miralem Pjanic.

Idziesz po dobroci, albo…

Z ustaleń katalońskiego „Sportu” wynika, że 27-letni stoper nie narzeka na brak ofert. Zakontraktowaniem Umtitiego interesuje się sporo klubów, w tym Nicea, AS Monaco czy AS Roma.

On jednak chciałby występować w Lidze Mistrzów, co może okazać się trudne do zrealizowania. Zarząd Barcelony powoli traci cierpliwość do ciągłych obiekcji Francuza. Czarę goryczy miała przelać oferta transferu do Turcji, którą Umtiti z miejsca odrzucił.

Barca nie ma zamiaru dłużej tolerować zachowania 27-latka. Klub postawił mu zatem ultimatum — albo zgodzi się na odejście w ramach transferu, albo jego kontrakt zostanie zerwany.

Takie rozwiązanie będzie z kolei sporym problemem, lecz dla Katalończyków. Po anulowaniu kontraktu Umtiti będzie mógł skierować sprawę do sądu, gdzie nie będzie bez szans na wygraną.

 

Pojawiły się nowe informacje na temat kontuzji Zielińskiego. Ile będzie pauzować?

Weekend Polaków w Serie A nie był zbyt udany. Szczęsny popełnił fatalne błędy, a Drągowski obejrzał czerwoną kartkę. Najgorsza jednak była informacja o kontuzji Piotra Zielińskiego. Pomocnik nie dokończył nawet pierwszej połowy spotkania Napoli z Venezią. Teraz klub wydał oficjalny komunikat w jego sprawie. 

Przypomnijmy, że Zieliński nie mógł kontynuować gry po ostrym wejściu Mattii Caldary. Polak przez chwilę próbował walczyć z bólem i wrócił na murawę w Neapolu, jednak zaraz odpuścił. W kierunku ławki rezerwowych schodził trzymając się za prawe udo.

Prawie miesiąc przerwy

Napoli wydało już oficjalny komunikat w związku z kontuzją pomocnika. Nie określono jednak, jak długo będzie musiał pauzować. Klub potwierdził jedynie, że to właśnie uraz był przyczyną zejścia Zielińskiego z murawy.

Włoskie media natomiast sądzą, że nie jest to zbyt poważne obrażenie. Spekulują, że przerwa może potrwać od dwóch do trzech tygodni. Z tego powodu na pewno opuści najbliższe spotkanie Napoli z Genoą.

To także złe wieści dla reprezentacji Polski. We wrześniu „Biało-Czerwoni” zagrają z Albanią, San Marino oraz Anglią w eliminacjach mistrzostw świata 2022 w Katarze. Uraz 26-latka i dwu lub trzytygodniowa przerwa mogą oznaczać, że Paulo Sousa nie będzie mógł z niego skorzystać w żadnym z tych meczów.

Allegri skomentował fatalne błędy Szczęsnego. Trener Juventusu… broni Polaka!

Juventus tylko zremisował z Udinese (2-2) w pierwszym meczu nowego sezonu Serie A. Spotkanie było szczególne dla Massimiliano Allegriego, który poprowadził „Starą Damę” w rozgrywkach ligowych pierwszy raz od swojego powrotu do klubu. Szkoleniowiec po ostatnim gwizdku sędziego wziął pod obronę Wojciecha Szczęsnego, który popełnił fatalne błędy. 

Choć po zakończeniu sezonu 2020/21 narastało napięcie na linii Szczęsny – Juventus, to Polak zaczął mecz z Udinese w podstawowym składzie. Przypomnijmy, że latem spekulowano o przyszłości 31-latka. Medialne informacje sugerowały, że władze „Starej Damy” chcą go zastąpić Gianluigim Donnarummą. Ostatecznie Włoch odszedł jednak z Milanu do PSG, a Szczęsny pozostał w Juventusie.

Niezwykle emocjonująca końcówka we Włoszech! Beznadziejny mecz Szczęsnego [WIDEO]

Pod obroną

Być może całe to zamieszanie z transferem odbiło się na psychice golkipera, co było widać w spotkaniu z Udinese. Allegri postawił na Szczęsnego i niestety nie wyszło mu to na dobre. Polak popełnił fatalne błędy, które w konsekwencji spowodowały, że Juventus stracił punkty już na początku sezonu.

Po zakończeniu meczu szkoleniowiec „Starej Damy” ocenił postawę 31-latka. Co ciekawe, postanowił wziąć go pod obronę i nie krytykować. Wręcz przeciwnie – Włoch go usprawiedliwiał.

– Szczęsny to świetny bramkarz, nie popełnił błędu technicznego. Powinniśmy lepiej zrozumieć ten moment i nie wstydzić się wykopania piłki w trybuny – mówił Allegri.

Na konferencji pomeczowej poruszono także temat Cristiano Ronaldo. Portugalczyk rozpoczął mecz z Udinese na ławce rezerwowych, co podsyciło plotki o jego transferze. Według mediów 36-latek sam nie chciał rozpoczynać meczu od początku, aby w ten sposób wywierać presję na pracodawcach.

Ostatecznie na murawie pojawił się w drugiej połowie. Niewiele brakowało, aby w 94. minucie dał Juve zwycięstwo. Bramka, którą zdobył w ostatniej chwili została jednak anulowana z powodu pozycji spalonej.

– Ronaldo czuje się dobrze. Rozmawiałem z nim przed meczem, przekazując, że zacznie go na ławce. Był dostępny do gry i spisał się dobrze, kiedy wszedł na boisko. Strzelił również gola, lecz nie został on uznany – przyznał Włoch.

Wiadomo, ile będzie zarabiać Grosicki w Pogoni. Miliony za sezon gry

W sobotę faktem stało się przejście Kamil Grosickiego do Pogoni Szczecin. „Portowcy” zdecydowali się głęboko sięgnąć do kieszeni, aby ostatecznie sfinalizować powrót skrzydłowego. Portal „WP Sportowe Fakty” wyjawił, jaką pensję za sezon gry w Ekstraklasie otrzymywać będzie 33-latek. 

Przypomnijmy, że Grosickiego z powrotem do Pogoni łączono już kilka miesięcy temu. Jeszcze przed Euro temat był żywy w mediach, lecz wówczas transfer nie doszedł do skutku. Głównie pomysł upadł przez możliwości finansowe „Portowców”.

Kasa nie grała roli…

Władze Pogoni zdecydowały się jednak sięgnąć do kieszeni i postawić sprawę jasno. No i się udało. Grosicki w sobotę został zaprezentowany jako nowy-stary zawodnik szczecinian. 33-latek podpisał kontrakt na dwa lata, z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Portal „WP Sportowe Fakty” zdołał ustalić, jaką pensję na mocy umowy z Pogonią będzie inkasować skrzydłowy. Według informacji dziennikarzy otrzymywać ma 2 miliony złotych rocznie. Daniel Kaniewski zaznaczył jednak, że pieniądze nie były w tym przypadku najważniejsze.

– Pieniądze nie grały w tym przypadku głównej roli. Kamil jest spragniony gry, czuje ogromny głód piłki. On zawsze czerpał ogromną radość z grania i tego mu bardzo brakowało przez ostatni rok. W momencie, gdy odezwała się Pogoń, zerwaliśmy negocjacje z innymi klubami. Oferowali lepsze zarobki, ale Kamil miał już trochę dość tułaczki po świecie. Rodzina Kamila chciała zostać w Szczecinie, Kamil też świetnie czuje się w tym mieście. Jest u siebie, wrócił do domu – mówił na łamach „WP Sportowe Fakty”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kamil Grosicki zagra w Pogoni Szczecin. Jakie kluby były zainteresowane Polakiem?

Pini Zahavi oferował Lewandowskiego trzem klubom! Padły konkretne nazwy

Robert Lewandowski i Premier League? Takie połączenie zawsze interesowało kibiców. Okazuje się, że rzeczywiście, coś było w tym temacie na rzeczy. Angielscy dziennikarze podczas „Transfer Window Podcast” poinformowali, że agent 33-latka oferował go trzem klubom.

Kilka dni temu „Sky Sports” podało szokującą wiadomość, według której Lewandowski rozważa zmianę klubu. Następnie „Bild” w odniesieniu do tych informacji przekazał, że Polakowi nie podobają się działania Bayernu. Chodziło o temat Erlinga Haalanda oraz zwlekanie z nową umową, o czym więcej TUTAJ.

Trzy kluby z Premier League

Ostatnio podczas „Transfer Window Podcast” angielscy dziennikarze poruszyli temat Lewandowskiego. Zwrócili uwagę na to, że Pini Zahavi negocjował ewentualne warunki transferu 33-latka do Chelsea. Dodali jednak, że agent piłkarza oferował go także trzem innym klubom z Premier League.

– Robert Lewandowski został zaoferowany trzem klubom Premier League – Liverpoolowi, Manchesterowi United i Manchesterowi City. Każdy z nich wyraził zainteresowanie Polakiem – zdradził Ian McGarry, dziennikarz, w podkaście. 

– Problemem jest jednak cena, którą Bayern ma oczekiwać za Lewandowskiego. Klub pozwoli mu odejść jedynie za 110 mln euro. To za dużo dla Liverpoolu czy drużyn z Manchesteru – dodał.

Inny dziennikarz, Duncan Castles z „The Times” stwierdził, że Manchester United to najmocniejszy gracz w walce o Lewandowskiego. Władze „Czerwonych Diabłów” nie oszczędzają na transferach, zaś w ich składzie brakuje klasowego napastnika. Ewentualną lukę mógłby zapełnić właśnie Polak, jednak taki ruch mogliby wykonać dopiero za kilkanaście miesięcy.

Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że Bayern nadal nie przedstawił nowej oferty kontraktu 33-latkowi. Aktualna umowa snajpera z Bawarczykami wygasa w lipcu 2023 roku. Niewykluczone, że „Die Roten” będą chcieli zarobić na napastniku jeszcze przed startem sezonu 2022/23.

Kylian Mbappe spędzi sezon na trybunach? „Dla PSG to sprawa osobista, a nie finansowa”

Agent Marco Verattiego udzielił ostatnio wywiadu dla „AS”. Donato Di Campli na łamach magazynu skomentował między innymi sytuację Kyliana Mbappe. Okazuje się, że sytuacja 22-latka jest dużo bardziej skomplikowana i przede wszystkim bardzo ważna dla PSG.

Wciąż nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Mbappe. Francuz zapiera się przed odnowieniem umowy z paryżanami, zaś o jego transfer notorycznie zabiega Real Madryt. Według plotek gwiazdor chciałby już teraz przenieść się na Bernabeu, jednak ruch skutecznie blokuje PSG.

Sprawa osobista

Saga z udziałem 22-latka wzbudza duże emocje w piłkarskim środowisku. Na jej temat wypowiedział się nawet Donato Di Campli, agent Marco Verattiego. Włoch uważa, że jeśli Mbappe nie zdecyduje się przedłużyć umowy, wygasającej w przyszłym roku, to na długi czas może pożegnać się z graniem w piłkę.

– Jeśli Mbappe nie przedłuży umowy z PSG, to spędzi sezon na trybunach. Dla PSG to sprawa osobista, a nie finansowa. Im wydaje się, że mogą kupić wszystko – ocenił Di Campli.

W przeszłości miał już miejsce podobny precedens. Kiedy przed laty Adrien Rabiot ogłosił, że zamierza opuścić Parc des Princes i nie podpisze nowej umowy — odsunięto go od drużyny. Resztę sezonu spędził wówczas na trybunach.

Di Campli słusznie stwierdził, że PSG jest „złotą klatką” dla zawodników. W 2017 roku Veratti również chciał zmienić barwy i przenieść się do FC Barcelony. Zgody nie wyrazili jednak katarscy włodarze „Le Parisiens” i pomocnik został we Francji.

– Mbappe nie powinien obrażać się na emira Kataru i ogłaszać mu, że odchodzi, bo jest w jego rękach. Z Nasserem Al-Khelaifim i PSG jest taki problem, że są zbyt próżni, jeśli chodzi o pieniądze – przyznał agent zawodnika.

Manuel Pellegrini bezlitosny dla La Ligi. „Liga hiszpańska jest najwolniejsza w Europie”

La Liga stopniowo, od kilku lat traci na widowiskowości. Coraz bardziej rozgrywki w Hiszpanii przypominają raczej walkę pomiędzy trzema, może czterema klubami. Poza nimi nie ma natomiast innych interesujących i jakościowych zespołów. Problem dobitnie nakreślił Manuel Pellegrini. Trener Betisu w ostrych słowach ocenił poziom La Ligi.

W Hiszpanii główna walka rozgrywa się pomiędzy Realem Madryt, FC Barceloną oraz Atletico Madryt. To te trzy kluby są najbardziej rozpoznawalnymi markami ligi. Oprócz nich do stawki czasami włącza się także Sevilla lub inny zespół, lecz takich wypadków jest zdecydowanie niewiele. Sytuacji nie poprawia również fakt, że ze wspomnianych pierwszych dwóch klubów odeszły największe gwiazdy (najpierw Cristiano Ronaldo z Realu, a teraz Leo Messi z Barcy).

Mocna opinia

Swoje zdanie na temat rozgrywek La Ligi przedstawił Manuel Pellegrini. Szkoleniowiec Betisu ostro ocenił poziom, jaki prezentują drużyny występujące na co dzień w Primera.

– Liga hiszpańska jest najwolniejsza w Europie. Tutaj jest najmniej prawdziwej gry w piłkę, najwięcej nurkowania, gry na czas – twierdzi Pellegrini. 

Nietrudno się domyśleć, że Chilijczyk uderzał między innymi w Getafe. W zeszłym sezonie zawodnicy tego klubu mieli piłkę w grze średnio przez blisko 50 minut. Był to najniższy wynik spośród wszystkich topowych lig europejskich.

– Ludzie chcą oglądać spektakl, a my im go nie dajemy. Kibice płacą za bilety i czegoś oczekują. To wstyd, żenada. Musimy razem z sędziami, trenerami i zawodnikami La Liga dołożyć starań, aby skończyć z tą hańbą – podsumował.

Betis prowadzony przez Pellegriniego po dwóch meczach sezonu 2021/22 ma w lidze na koncie dwa punkty. Oba spotkania „Verdiblancos” zakończyły się remisami (1-1 z Mallorcą i 1-1 z Cadiz).

Mateusz Borek na temat transferu Juranovicia. „My się nie szanujemy”

Josip Juranović niebawem ma opuścić Legię Warszawa i przenieść się do Celticu Glasgow. Prawy obrońca prawdopodobnie nie zagra nawet w rewanżu ze Slavią Praga w eliminacjach do Ligi Europy.

Chorwata od dawna łączy się z odejściem ze stołecznego klubu. Po świetnym sezonie w barwach Legii oraz kilka występach na Euro o 26-latka zabiegać zaczęły dużo silniejsze zespoły. Wśród nich był właśnie Celtic, do którego miał się udać w środę i odbyć testy medyczne.

„My się nie szanujemy”

Samo odejście Juranovicia nie wzbudziłoby tyle kontrowersji, gdyby nie cena. Celtic zapłaci bowiem za Chorwata około 3 mln euro, co do niedawna uznane by było za kwotę, co najmniej, śmieszną.

Podobnego zdania jest Mateusz Borek. Dziennikarz TVP Sport oraz Kanału Sportowego uważa, że 26-latek powinien kosztować zdecydowanie więcej.

– My się nie szanujemy. Trzy tygodnie temu słyszę, że Juranović ma kosztować 7-8 mln euro. Zagrał na mistrzostwach Europy, a my teraz godzimy się go oddawać między meczami za 3 miliony – stwierdził gniewnie Borek w „Hejt Parku” na Kanale Sportowym.

– Jak to powinno wyglądać? Przychodzi Celtic i mówimy 6 mln euro i ewentualnie siadamy do transakcji po IV rundzie eliminacji. Chcecie zapłacić 3 mln? Szukajcie gdzie indziej – dodał.

– Nie możesz oddać reprezentanta Chorwacji, który dopiero wejdzie w najlepszy wiek dla piłkarza, za takie pieniądze – podsumował.

Ładny gest Rafała Gikiewicza. Zaprosił pięciu polskich kibiców na mecz z Eintrachtem

Rafał Gikiewicz znany jest ze swojej pewności siebie oraz bycia szczerym do bólu. Bramkarz Augsburga rzadko gryzie się w język i, najprościej mówiąc, mówi wprost, co ma na myśli. Nie można mu przy tym jednak odmówić talentu oraz bycia zwyczajnie dobrym człowiekiem. Przykład tego drugiego dał między innymi w piątek. 

W sobotę Eintracht Frankfurt zmierzy się z Augsburgiem w ramach drugiej kolejki Bundesligi. Na otwarcie sezon obie drużyny sromotnie zawiodły. Pierwszych rozbiła Borussia Dortmund (2-5), zaś ekipę Gikiewicza bezlitośnie zlało Hoffenheim (0-4).

Walka w weekend będzie zatem zacięta, gdyż obu zespołom zależy na zwycięstwu i zainkasowaniu pierwszego kompletu punktów. O atmosferę na korzyść gości dba już Rafał Gikiewicz.

Chce ktoś na mecz?

Kilka godzin temu na Twitterze pojawił się wpis Gikiewicza o bardzo prostej treści:

„Frankfurt-Augsburg ktoś ma wolne popołudnie i chce się wybrać na mecz?”

Pod postem pojawiła się oczywiście rzesza chętnych. Wiele osób zgłosiła się do golkipera. Finalnie wybrał on pięć osób, które w sobotę pojawią się na stadionie we Frankfurcie i będą wspierać ekipę 33-latka.

Cyrk w A klasie. Klub przegrał walkowerem za zmianę zawodnika w trakcie meczu

Niedawno głośnym echem odbiła się poważna wpadka VfL Wolfsburg w Pucharze Niemiec. „Wilki” przegrały walkowerem pierwszą rundę z czwartoligowcem. Podobna sytuacja stała się w Polsce, z tym że… w A klasie.

Może przypomnijmy historię Wolfsburga. W pierwszej rundzie Pucharu Niemiec podopiecznym Marka van Bommela przyszło mierzyć się z czwartoligowym Preußen Münster. Zdecydowanie niżej notowana drużyna stawiała dzielny opór bundesligowym rywalom, a nawet niemal wygrała spotkanie w regulaminowym czasie gry.

Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego piłkę do bramki Preußen Münster wpakował jednak Josip Brekalo. Dzięki temu „Wilki” doprowadziły do dogrywki. Tam natomiast po bramce dołożyli kolejno Weghorst oraz Baku.

Nie wystarczyło to jednak do zwycięstwa nad czwartoligowcem. Mark van Bommel przeprowadził bowiem za dużo zmian, przez co finalnie został wyrzucony z Pucharu Niemiec.

Na naszym podwórku

Podobnej sytuacji nie trzeba wcale daleko szukać. Okazuje się, że także w Polsce zdarzają się podobne wpadki, lecz z pewnością nie aż tak dotkliwie oraz na zdecydowanie niższym poziomie. Mowa tu bowiem o meczu w… A klasie.

Chodzi konkretnie o inaugurujące spotkanie sezonu 2021/22 w bydgoskiej grupie II, Pałuczanka podejmowała Zootechnikę Kołudę Wielką. Mimo zdobycia wicemistrzostwa w ubiegłych rozgrywkach to nie ci pierwsi cieszyli się z wygranej. Zootechniak wygrała mecz (2-0), aczkolwiek radość nie trwała długo.

W doliczonym czasie gry goście zdecydowali się bowiem na przeprowadzenie jeszcze jednej zmiany. Wcześniej ich trener przeprowadził już cztery. I ta właśnie decyzja okazała się bardzo przykra w skutkach.

Nie jest jednak tak, że kluby w A klasie mają limit czterech zmian na spotkanie. O nie. Piąta zmiana może się odbyć, ale tylko w ściśle określonych warunkach. Mianowicie: w trakcie przerwy pomiędzy połowami; w trakcie nie więcej niż trzech przerw w meczu. 

I to właśnie ta druga zasada bezpośrednio rzutowała na ostateczną decyzję o przyznaniu Pałuczance walkowera. Przed ostatnią zmianą w Zootechnice na boisku pojawili się bowiem czterej nowi zawodnicy. Co jednak najważniejsze — w drugiej połowie weszli trzej z nich, w różnych minutach zawodów. To z kolei oznaczało, że trener gości nie mógł już przeprowadzić piątej zmiany, gdyż łamał w ten sposób regulamin.


Źródło: wloclawek.naszemiasto.pl

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.