Kamil Glik znowu zagra w Serie A? Pojawił się klub, który chce wykupić Polaka!

Kamil Glik wróci do Serie A? Stoper ponownie może zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech. Zainteresowanie doświadczonym zawodnikiem wykazuje Udinese Calcio. 

33-latek do Włoch wrócił po czteroletniej przygodzie w Ligue 1. We Francji bronił barw AS Monaco, z którym sięgnął po mistrzostwo ligi. Rok temu zdecydował się jednak na transfer, a jednocześnie na powrót do Serie A. Podpisał wówczas kontrakt do czerwca 2023 roku z Benevento.

Spadek i frustracja

Jego klub spadł jednak z ligi i obecnie gra w Serie B. Jakby tego było mało drużyna Glika spisuje się, co najwyżej przeciętnie na zapleczu Serie A. Okupuje jedynie środek tabeli i na razie nie zanosi się na szybki powrót Benevento do elity.

To ma z kolei frustrować Polaka, który myśli nad zmianą otoczenia. Ambicje Glika sięgają dużo wyżej, niż granie na drugim szczeblu rozgrywkowym, o czym piszą włoskie media. Dodają również, że stoper chce odejść z klubu jeszcze zimą.

To może się okazać dużo prostsze, niż by się wydawało. Mondoudinese.it podaje bowiem, że usługami 33-latka zainteresowane jest Udinese. Co ciekawe, ten sam klub zabiegał o Glika latem, ale finalnie nie udało się dopiąć transakcji. Serwis podaje, że kwota transferu może wynieść nawet dwa miliony euro.

Legendy włoskiego futbolu o Złotej Piłce. „Numer jeden. Lewandowski nie ma sobie równych”

Złota Piłka budzi emocje na całym świecie. Głos na temat plebiscytu „France Football” zabierają najznakomitsi eksperci, ale i byli piłkarze, legendy światowego futbolu. Do dyskusji odnośnie do nadchodzącej gali doszło w studiu „Sky Sports”. 

Najlepszy piłkarz 2021 roku zostanie wybrany już za kilka dni. 29 listopada w Paryżu odbędzie się wręczenie nagród „France Football”. Wśród statuetek do zgarnięcia znajduje się Złota Piłka.

Lewandowski czy Messi?

W kwestii ZP powiedziano już chyba wszystko. Najpoważniejszymi kandydatami do wygrania najważniejszej nagrody indywidualnej są Robert Lewandowski oraz Leo Messi. Głosowanie zakończyło się już jakiś czas temu i prawdopodobnie to właśnie jeden z tej dwójki w poniedziałek będzie ogłoszony najlepszym piłkarzem świata.

Wielu ekspertów i piłkarskich legend opowiedziało się już za swoimi faworytami. Do ciekawej dyskusji doszło ostatnio w „Sky Sports” pomiędzy: Fabio Capello, Estebanem, Cambiasso oraz Alessandro Costacurtą. Panowie wskazywali, kto według nich powinien wygrać Złotą Piłkę.

– Numerem jeden jest Lewandowski. Niegasnący entuzjazm. Ronaldo to człowiek-gol, ale w tym roku Polak nie ma sobie równych – mówił Capelllo. 

– Numer jeden? Lewandowski – wtórował mu Costacurta.

Odmienne zdanie miał tylko Cambiasso. Były reprezentant Argentyny jest zdania, że wygrać powinien jego rodak, a więc Leo Messi.

– Dla mnie Messi. Absolutnie najlepszy – stwierdził.

Cristiano Ronaldo przewidział zwycięstwo Juventusu z Barceloną rok temu [WIDEO]

25 listopada swoją premierę miał pierwszy sezon dokumentu o Juventusie. Serial pt. „All or Nothing: Juventus” opowiada o „Starej Damie” pod wodzą Andrei Pirlo. Już teraz można z niego wyciągnąć ciekawe smaczki. 

Między innymi pojawił się ciekawy fragment sprzed meczu z FC Barceloną w fazie grupowej Ligi Mistrzów sezonu 2020/21. Wówczas na zakończenie tego etapu rozgrywek Juventus podejmował Blaugranę na Camp Nou. „Stara Dama” potrzebowała wysokiego zwycięstwa, aby do fazy pucharowej wyjść z pierwszego miejsca.

W taki scenariusz nie wierzył między innymi Pavel Nedved. W rozmowie z Fabio Paraticim stwierdził, że jest to niemożliwe. Były działacz Juventusu, a obecnie dyrektor sportowy Tottenhamu odparł jednak, że Cristiano Ronaldo powiedział, że się to uda.

– Nedved: „Nie możemy wygrać z Barceloną 3:0”

Paratici: „Cristiano powiedział, że możemy”

Nedved: „Tak powiedział?” – słyszmy we fragmencie.

I faktycznie się to udało. Juventus po dwóch bramkach Portugalczyka i trafieniu Westona McKennie’ego „Bianconerri” pokonali Barcę na Camp Nou i awansowali na pierwsze miejsce w grupie. Na niewiele się to jednak zdało. Już w 1/8 finału Ligi Mistrzów pożegnali się bowiem z rozgrywkami po dwumeczu z FC Porto.

 

Kolejna reforma w piłce nożnej? Przerwa wydłużona do 25 minut i występy, jak z Super Bowl

Kolejny rewolucyjny pomysł w piłce nożnej? Według „Daily Mail” w tym tygodniu odbędzie się posiedzenie International Football Association Board (IFAB). Na spotkaniu przedmiotem dyskusji ma być wydłużenie przerwy w meczach do 25 minut, tak aby wprowadzić… Halftime show, znane z Super Bowl. 

Futbol od lat zmienia się, staje się coraz nowocześniejszy. Dotyczy to zarówno zmian w sferze czysto sportowej, jak nowe pomysły taktyczne i zmiana stylu gry, ale i przepisów i technologii, jak system VAR. Zmienia się także ilość spotkań, dochodzą nowe rozgrywki itp. Niebawem może dojść do kolejnej interesującej reformy.

Piłka nożna jak Super Bowl?

„Daily Mail” podało, że w tym tygodniu odbyć ma się posiedzenie IFAB. Organizacja zajmuje się tworzeniem oraz nowelizacją przepisów w piłce nożnej. Według angielskich dziennikarzy przedmiotem spotkania będzie pomysł o przedłużeniu przerwy w meczu z 15 do 25 minut.

Skąd w ogóle taki pomysł? Organizacja chciałaby wprowadzenia czegoś na kształt Halftime show, które ma miejsce w Super Bowl. Pod tą nazwą kryją się najczęściej koncerty, które w Ameryce robią prawdziwą furorę. Odbywają się po drugiej kwarcie meczu.

Pojawiają się jednak wątpliwości. Istnieje bowiem ryzyko, że zwiększenie czasu przerwy nie pozwoli niektórym piłkarzom utrzymać organizmu w optymalnym stanie. To z kolei mogłoby poskutkować kontuzjami.

Kuzyn Leo Messiego pewny, kto wygra Złotą Piłkę. Wskazał na swojego krewniaka

Coraz częściej pojawiają się głosy, że to Leo Messi zdobędzie Złotą Piłkę za 2021 rok. Już nie tylko media przekazują takie informacje. Kuzyn Argentyńczyka także jest podobnego zdania. 

Nagroda dla najlepszego zawodnika ostatnich 12 miesięcy zostanie wręczona w poniedziałek. W gronie faworytów znajduje się między innymi Robert Lewandowski czy Leo Messi. To właśnie ten drugi w ostatnich dniach był jednak najczęściej podawany jako tegoroczny zwycięzca.

Siódma Złota Piłka

Jeszcze we wtorek o wygranej 34-latka informował Sergio Gonzalez. Dziennikarz podał, że Robert Lewandowski zajął w plebiscycie drugie miejsce. Teraz także kuzyn Messiego uważa, że nagroda trafi w ręce jego krewniaka.

Maxi Biancucchi, bo o nim mowa, napisał na Instagramie, że podczas poniedziałkowej gali statuetkę otrzyma Messi. Dla gwiazdy Paris Sain-Germain byłaby to siódma Złota Piłka w karierze.

Messi w tym roku może pochwalić się zdobyciem Copa America, które było jego pierwszym w historii trofeum reprezentacyjnym. Piłkarz był liderem Argentyny, którą poprowadził do ostatecznego zwycięstwa. Oprócz tego jeszcze z FC Barceloną wygrał Puchar Króla.

Robert Lewandowski natomiast może się pochwalić niesamowitymi statystykami strzeleckimi. Polak w minionym sezonie pobił rekord Gerda Mullera, strzelając 41 bramek w jednym sezonie Bundesligi. Od 1 stycznia tego roku zdołał także strzelić 64 gole, a więc najwięcej na całym świecie. Poza tym ma na koncie mistrzostwo Niemiec z ubiegłego sezonu.

Lewandowski jest nie z tej planety! Piękny gol przewrotką [WIDEO]

Niemożliwy. Ciężko znaleźć odpowiednie słowa na kolejne popisy Roberta Lewandowskiego. Polak w meczu z Dynamo Kijów popisał się pięknym, cudownym trafieniem przewrotką. Po prostu musicie to zobaczyć.

Dla 33-latka był to dziewiąty gol w tym sezonie Ligi Mistrzów oraz łącznie 25 we wszystkich rozgrywkach. To 19 spotkanie „Lewego” w trwającej kampanii na wszystkich frontach.

Kolejny przeciek na temat Złotej Piłki. Lewandowski na podium, ale jedynie drugi…

Kolejne doniesienia sugerują, że Robert Lewandowski w tym roku także nie wygra Złotej Piłki. Według nowych informacji zwycięstwo w plebiscycie odniesie Leo Messi. Polak natomiast ma się znaleźć na podium. 

Galę Złotej Piłki zaplanowano na 29 listopada. Głosowanie na najlepszego piłkarza 2021 roku „France Football” zakończyło natomiast pod koniec października. Oficjalnie tylko redakcja francuskiego dziennika wie, kto zdobędzie za niecały tydzień statuetkę w Paryżu. Pojawiają się jednak różne przecieki, dotyczące końcowych wyników.

Lewandowski drugi?

Jakiś czas temu takie plotki opublikował Francesco Aguilar. Dziennikarz zdradził wówczas, że Lionel Messi otrzymał już wiadomość o tym, że wygrał Złotą Piłkę. Jego informacje potwierdziła także portugalska telewizja „RTR”. Zdementował je jednak redaktor naczelny „France Football”, a więc Pascal Ferre.

Na pewien czas przecieki ustały, lecz teraz pojawiły się kolejne. Tym razem Sergio Gonzalez w programie „Mas Que Pelotas” stwierdził, że wie, kto otrzyma nagrodę dla najlepszego piłkarza tego roku. Również wskazał nazwisko Leo Messiego.

– Messi został już poinformowany, że jest zwycięzcą kolejnego plebiscytu Złotej Piłki. Robert Lewandowski będzie drugi – ogłosił.

Podolski wbija serię szpilek Legii i wywołuje burzę. Juras: „Hej, jesteś debilem”

Ostatnie zwycięstwo Górnika Zabrze nad Legią Warszawa nadal rozgrzewa polskie media. Dla mistrzów Polski była to siódma porażka z rzędu w tym sezonie Ekstraklasy. Z wygranej wyraźnie cieszył się Lukas Podolski, który w tym spotkaniu strzelił swojego pierwszego gola w lidze. Radości nie pozostawił jednak tylko na boisku, a zaczął nią emanować także w social mediach, co spowodowało małą burzę. 

W minioną niedzielę byliśmy świadkami bardzo dobrego meczu. Górnik Zabrze pokonał po emocjonującym widowisku Legię Warszawa (3-2). Bramka dla gospodarzy padła w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, ale wcześniej mieliśmy mnóstwo zwrotów akcji, od powrotu Legionistów do remisu, aż do ostatecznej porażki.

Przełamanie i seria wpisów

Był to wyjątkowy wieczór dla Lukasa Podolskiego, autora drugiej bramki dla Górnika. 36-latek tym samym zdobył w końcu swojego pierwszego gola w Ekstraklasie od transferu do Zabrza. Cieszył się na boisku, zaś poza nim nie oszczędził sobie wbić kilka szpilek kibicom Legii.

Zaczęło się niewinnie. Od razu po spotkaniu umieścił w mediach społecznościowych zdjęcie transparentu sympatyków „Wojskowych” z podpisem: „Chociaż w Zabrzu śmierdzi i bieda, za Legią na wyjazd jechać trzeba. 21.11”. Podolski dopisał w opisie krótkie: „Miło, że byliście w Zabrzu” z emotką buziaka.

Na tym się jednak nie skończyło. W poniedziałkowy wieczór Podolski ponownie przypuścił w social mediach atak na Legię, publikując tym razem całą serię wpisów. Tym razem wrzucił post „Nieznanych Sprawców”, a więc grupy kibiców mistrzów Polski, umawiających się na wyjazd do Zabrza. Opis uderzał w Górnika, na co odpowiedzał „Poldi”.

– Drodzy Kibice, w chłodny jesienny listopadowy wieczór „ugościliśmy” w Zabrzu Legię Warszawa. Powietrze było czyściutkie, pachniało jedynie miłością do Górnika Zabrze, wyrażoną przez 23 tysiące najlepszych kibiców pod słońcem… – pisał mistrz świata z 2014 roku.

– Górnik jak na gospodarza przystało, obdarował spadających z królewskiego stolca, upojonych czajkowym fetorem kibiców Legii, trzema ciosami. Ukąsił Janża, Podolski i Kubica. Ohh, co to był za wieczór w mieście, w którym nie ma Wawelu ani Długiego Targu, ani gotyckiego rynku… – dodał.

– Ale co jest w Zabrzu? Zwycięstwo! 3 punkty, i 3 strzelone Legii bramki. I na nic frustracja i wyzwiska kibiców Legii. Górnik zwyciężył, a Legia przegrała. Dziękuję Wam za ostatni list, z radością odpowiadam i zapraszam na kolejną wizytę w Zabrzu… – podsumował wywód.

Konsekwencje

Wpisy Podolskiego wywołały spore poruszenie na Twitterze. Kibice Górnika głównie pozytywnie wypowiadali się o zamieszczonych przez zawodnika postach, lecz nie brakowało także krytyków. W wątpliwość słuszności tego typu zachowań poddał Marek Wawrzynowski, dziennikarz „Wirtualnej Polski”.

– Poldi chyba oddał konto miejscowym kibicom. Pewnie komuś się to spodoba, ale czy profesjonalny piłkarzy powinien tak budować swoją pozycję? Wolałbym, żeby strzelał regularnie bramki, na razie jego dorobek w ESA to 10 meczów 1 bramka, 1 asysta. Mizernie – napisał.

Krytycznie wypowiedział się także Łukasz „Juras” Jurkowski. Spiker Legii oraz zawodnik MMA ostro odpowiedział na wpisy 36-latka.

– Hej Podolski, jesteś debilem. Chyba, że nie masz kontroli nad prowadzeniem konta w SM. Zatrudniając takiego barana potwierdzasz moją tezę – podsumował w poniedziałkowy wieczór.

– Sportowiec klasy światowej powinien być odpowiedzialny również poza areną rywalizacji. Brak szacunku dla rywala na poziomie rynsztoku świadczy o braku tej klasy. Jaranie się tym o równej jego głupocie. Nie przypominam sobie, abym propsował takie coś w Legii – dodał następnego dnia.

Messi podtrzymuje, że chce wrócić do FC Barcelony. Ma konkretny pomysł na swoją rolę

Leo Messi, odchodząc do Paris Saint-Germain, zapewniał, że chce wrócić do FC Barcelony. Argentyńczyk na łamach „Marki” ponownie potwierdził swoje słowa. 34-latek ocenił także zatrudnienie Xaviego w Blaugranie. 

Przed startem sezonu 2021/22 w Katalonii wrzało od sagi z Leo Messim. Przez kilka tygodni nie było wiadome, czy Argentyńczyk podpisze nowy kontrakt z Barceloną, przez jej problemy finansowe. Ostatecznie zasady La Liga nie pozwoliły mu odnowić umowy, wobec czego musiał opuścić Camp Nou. Zdecydował się na przejście do PSG, jednak zapewnił, że wróci jeszcze do Barcelony.

Nic się nie zmieniło

Messi udzielił ostatnio rozmowy „Marce”. Na łamach hiszpańskiego dziennika zapewnił, że w dalszym ciągu chciałby wrócić na Camp Nou. Nie dopowiedział natomiast, w jakiej roli widzi się w tam po powrocie.

– Zawsze mówiłem, że wrócę do Barcelony, ponieważ to jest mój dom i chcę pomóc klubowi. Jeśli będę mógł zrobić, to co mam na myśli, to chciałbym wrócić – przyznał.

– Nie wykluczam powrotu Messiego i Iniesty, choć myślę, że nie odbędzie się to w roli piłkarzy – mówił z kolei jakiś czas temu Joan Laporta. 

Zbawienie Barcy?

Jakiś czas temu z Barceloną rozstał się z kolei Ronald Koeman. Holender po fali dramatycznych wyników został zwolniony, zaś Blaugranę objął Xavi. Powrót Hiszpana na Camp Nou wzbudził wielkie emocje wśród kibiców, którzy wiążą teraz z klubem nowe nadzieje. Podobnie uważa Leo Messi.

– Xavi jest trenerem, który ma dużą wiedzę i od dziecka doskonale zna Barcelonę. Jest bardzo ważną osobą dla młodych ludzi i nie mam wątpliwości, że jest tym, który sprawi, że Barcelona będzie się dzięki niemu bardzo rozwijać – stwierdził 6-krotny zdobywca Złotej Piłki.

Barcelona pod wodzą Xaviego wygrała już swój pierwszy mecz. W derbowym spotkaniu pokonali Espanyol (1-0). W najbliższy wtorek zmierzy się natomiast z Benficą w meczu 5. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Nagelsmann odniósł się do afery z „Lewym” po meczu z Węgrami. „Nie dostanie wiele czasu na odpoczynek”

Zbliża się zakończenie fazy grupowej Ligi Mistrzów. We wtorek rozegra się piąta kolejka zmagań elitarnych europejskich rozgrywek. W niej między innymi zagrają Bayern Monachium i Dynamo Kijów. Przed tym spotkaniem Julian Nagelsmann odniósł się do ostatniej nieobecności Roberta Lewandowskiego w meczu z Węgrami. 

Przypomnijmy, że 15 listopada w Warszawie Polacy kończyli eliminacje do mistrzostw świata. Na „do wiedzenia” podopieczni Paulo Sousy przegrali z Węgrami (1-2). Jeszcze przed spotkaniem ogłoszono, że z „Madziarami” nie zagra Robert Lewandowski.

„Dobrze, że miał przerwę”

To wywołało masę niezadowolenia i spekulacji. Do mediów zaczęły wypływać kolejne doniesienia o powodach absencji kapitana „Białol-Czerwonych”. Do sprawy odniósł się także Julian Nagelsmann, który uważa, że przerwa dobrze zrobiła 33-latkowi.

– Omówiono to z drużyną narodową. Kontrola obciążeń jest ważna również dla „Lewego”. Eric Choupo-Moting przebywa na kwarantannie i Robert nie dostanie teraz zbyt wielu czasu na odpoczynek. Dobrze, że miał przerwę na kadrze – stwierdził szkoleniowiec, zapytany na konferencji przed meczem z Dynamem. 

Dramatyczne sceny we Francji. Payet dostał w głowę butelką. Mecz przerwano po kilku minutach gry

We Francji ponownie dochodzi do dantejskich scen. Mecz Olympique Lyon z Olympique Marsylią został przerwany, po tym jak Dimitri Payet dostał w głowę butelką. Do incydentu doszło zaledwie pięć minut po rozpoczęciu spotkania…

W hicie 14. kolejki Ligue 1 miało dojść do starcia Lyonu z Marsylią. W składzie gości od początku mecz rozgrywał Arkadiusz Milik, lecz za dużo piłkarze obu ekip się nie nagrali.

Już w trzeciej minucie w stronę zawodników rzucano z trybun różne przedmioty. Dimitri Payet, który podchodził akurat do rzutu rożnego, dostał butelką prosto w głowę. Francuz padł na murawę, gdzie udzielano mu pomocy.

Sędzie oczywiście natychmiastowo przerwał mecz, zaś zawodnicy zeszli do szatni. Payet także zdołał opuścić murawę. Do głowy przykładano mu natomiast lód.

Kamery nagrały, jak Jędrzejczyk naskoczył na Slisza. Kapitan Legii był wściekły [WIDEO]

Górnik Zabrze w szalonych okolicznościach pokonał na własnym boisku Legię Warszawa (3-2). Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił w doliczonym czasie gry Krzysztof Kubica, który chwilę wcześniej… zrobił to samo. Wówczas jednak jego trafienie anulował VAR. Kamery nagrały natomiast reakcję Artura Jędrzejczyka, która nie przystoi kapitanowi drużyny. 

Mecz w Zabrzu opiewał w masę, masę emocji. Od dwubramkowego prowadzenia Górnika, po wyrównanie i przewagę Legii, aż do ostatecznego ciosu zadanego przez gospodarzy. Bramka na wagę wygranej padła bowiem dopiero w ostatniej minucie doliczonego czasu gry.

Nim jednak do tego doszło, autor zwycięskiego gola, Krzysztof Kubica także umieścił piłkę w siatce Legii. Trafienie anulował natomiast system VAR. Sposób, w jaki rywale przedarli się jednak pod bramkę „Wojskowych” nie spodobał się kapitanowi drużyny, Arturowi Jędrzejczykowi.

Kamery nagrały, jak 34-latek zwrócił się w stronę Bartosza Slisza ze wściekłością w oczach. Stoper krzyczał coś do młodszego kolei i wymachiwał ręką. Uspokoić go musiał Josue. „Jędza” za swoje niesportowe zachowanie w stosunku do kolegi z drużyny otrzymał żółtą kartkę.

Luis Enrique zapytany o pracę w Manchesterze United. Hiszpan zmiażdżył odpowiedzią

Ole Gunnar Solskjaer pożegnał się z Manchesterem United po ostatniej kompromitującej porażce z Watfordem (1-4). Obecnie obowiązki trenera „Czerwonych Diabłów” przejął Michael Carrick, lecz taki stan rzeczy nie utrzyma się za szybko. Władze klubu rozglądają się bowiem za innym szkoleniowcem, na którego jednym z kandydatów miał być Luis Enrique. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii jasno zdementował jednak te informacje. 

Solskjaer został zwolniony w sobotę, po porażce z Watfordem (1-4). Wcześniej Manchester United przegrał derbowe spotkanie z Manchesterem City. Wcześniej zdarzały się już podobne wpadki. Jakiś czas temu ulegli, chociażby Liverpoolowi, aż 5-0.

Prima Aprilis

Media po zwolnieniu Norwega niemal natychmiastowo zarzuciły nas falą nazwisk potencjalnych nowych szkoleniowców Manchesteru. Najgłośniejszym był prawdopodobnie Luis Enrique, który prowadzi obecnie reprezentację Hiszpanii. Selekcjoner „La Furja Roja” dosadnie skomentował jednak te plotki, jednocześnie je dementując.

– Czy dzisiaj jest Prima Aprilis? – zapytał w rozmowie z „La Sexta”.

Reakcja Enrique nie mogła być właściwie inna. Selekcjoner zakwalifikował się wraz z kadrą Hiszpanii na mundial w Katarze i wiadomo, że chce poprowadzić na nim swoją drużynę. Decyzja o odejściu i przejęciu Manchesteru United byłaby zatem co najmniej dziwna.

 

 

Puchacz ponownie mówi o sytuacji w Unionie Berlin. „Zasługuję, żeby zacząć grać”

Tymoteusz Puchacz, mimo sporej pewności siebie, gdy odchodził z Lecha Poznań, zupełnie nie radzi sobie w Unionie Berlin. Do tej pory nie zagrał ani minuty na poziomie Bundesligi, a jedyne szlify zbierał w meczach Ligi Konferencji. Po ostatnim spotkaniu z Herthą (2-0) Polak ocenił swoją sytuację w nowym zespole. 

22-latek zdecydowanie nie należy do ulubieńców Ursa Fischera. Póki co nie miał okazji zadebiutować w Bundeslidze. Szkoleniowiec stawia na niego jedynie w meczach Ligi Konferencji, w których Puchacz uzbierał sześć występów (licząc kwalifikacje). Zanotował w nich dwie asysty.

Co dalej?

Sytuacja Puchacza nie zmieniła się także w ostatnim meczu z Herthą, wygranym przez Union 2-0. Polak ponownie nie znalazł się nawet w kadrze gospodarzy. Po ostatnim gwizdku udzielił krótkiej rozmowy Mateuszowi Borkowi, na antenie Viaplay.

– Na ten moment gram na razie wszystkie mecze w Lidze Konferencji. Ja nie mogę nic zrobić oprócz ciężkiego treningu i w tych meczach, w których gram, staram się pokazywać, że zasługuję na to, żeby zacząć grać. I mam nadzieję, że tak będzie jak najszybciej – wyznał dziennikarzowi. 

– Trener? Dużo rozmawiamy. (…) Cały czas dochodzą do mnie informacje, że mam być spokojny, trenować i nie patrzeć na to, jak na razie sytuacja wygląda. Uzbrajam się w cierpliwość i tak też robię – stwierdził Puchacz.

–  To jest bardzo ciężka sytuacja, bo w ogóle inaczej to sobie wyobrażałem. Ja mam zupełnie inne ambicje, także mi jest z tym bardzo ciężko, ale muszę sobie z tym radzić i sobie z tym poradzę. To nie jest pierwsza taka sytuacja, gdzie nie gram i według kogoś nie pasuje, a zawsze to jakoś wychodzi na moją korzyść. Zrobię wszystko i teraz też wyjdzie na moją korzyść – podsumował 22-latek.

Sebastian Szymański bawi się w Rosji! Gol, asysta pierwszego i drugiego stopnia [WIDEO]

Świetny występ Sebastiana Szymańskiego! Dynamo Moskwa z Polakiem w składzie do przerwy rozbija Arsienał Tuła aż 4-0. Nasz pomocnik miał udział przy trzech bramkach dla swojej drużyny!

Szymański w 15. minucie otworzył wynik spotkania. Popisał się ładnym, płaskim strzałem sprzed pola karnego.

https://twitter.com/KatherineAFC/status/1462419092061794305

Dalej to już tylko kolejne popisy 22-latka. W 22. minucie zaliczył asystę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zaś kilka minut później zaliczył asystę… drugiego stopnia.

https://twitter.com/KatherineAFC/status/1462420169737842688

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.