Nowy kandydat do rozegrania sparingu z Polską. Silna drużyna z Ameryki chętna do gry

Pojawił się kolejny kandydat do rozegrania sparingu z reprezentacją Polski w czerwcu. Według „El Tiempo”, jeśli nie uda się zmierzyć z Niemcami, „Biało-Czerwoni” mogą zagrać z zespołem z Ameryki Południowej.

Reprezentacja Polski ma za sobą dwa pierwsze mecze pod wodzą Fernando Santosa. Na rozpoczęcie eliminacji Euro 2024 przegraliśmy z Czechami w Pradze (1-3). W drugim z kolei wygraliśmy z Albanią (1-0).

Z kim sparing?

Kolejny mecz w ramach eliminacji zagramy w czerwcu z Mołdawią. Na tym samym zgrupowaniu rozegramy także mecz towarzyski. Według wszelkich informacji rywalem drużyny Fernando Santosa będzie kadra Niemiec. Brakuje jednak oficjalnego potwierdzenia tego spotkania.

W przypadku braku porozumienia z naszymi zachodnimi sąsiadami możemy zagrać mecz z ekipą z Ameryki Południowej. Zdaniem dziennikarzy „El Tiempo” chętna na taki sparing jest Kolumbia. Poza Polską rozważana jest także opcja gry z Serbią.

Ostatni raz z tą drużyną mierzyliśmy się jeszcze za kadencji Adama Nawałki podczas mundialu w Rosji w 2018 roku. Wówczas przegraliśmy 0-3 i pogrzebaliśmy swoje szanse na wyjście z grupy.

Spadek reprezentacji Polski w rankingu FIFA. Zmiany również na szczycie

Marcowe zgrupowanie reprezentacji Polski to już historia. Wkrótce zaktualizowany zostanie natomiast ranking FIFA. „Biało-Czerwoni” spadną w nim ze swojej dotychczasowej pozycji. Roszady szykują się także na szczycie. 

Fernando Santos zaliczył swoje debiutanckie zgrupowanie w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Pod wodzą Portugalczyka przegraliśmy pierwszy mecz eliminacyjny Euro 2024 z Czechami (1-3). W drugim natomiast udało się wygrać z Albanią (1-0) na Stadionie Narodowym po bramce Karola Świderskiego.

Roszady w rankingu

Zwycięstwo nad Albańczykami nie wystarczy jednak do utrzymania miejsca w rankingu FIFA, które po mundialu w Katarze zajmowali Polacy. Do tej pory znajdowaliśmy się na 22. pozycji. Na początku kwietnia zestawienie zostanie zaktualizowane i w nim „Biało-Czerwoni” mają spaść o jedną lokatę.

Roszady mają się także przydarzyć na samym szczycie rankingu. Z pierwszego miejsca spadnie Brazylia, którą zastąpi Argentyna. „Albicelestes” w marcu rozegrali dwa spotkania – z Panamą (2-0) i Curacao (7-0). „Canarinhos” spadną na trzecie miejsce, zaś wiceliderem zostanie Francja.

Nasi rywale w eliminacjach Euro 2024 będą sklasyfikowani pod nami. Czesi zajmą 38. miejsce. Pod nimi zobaczymy kolejno: Albanię (68), Wyspy Owcze (125) i Mołdawię (171).

TOP10 rankingu FIFA (kwiecień 2023):

1. Argentyna (+1) – 1840,91

2. Francja (+1) – 1838,44

3. Brazylia (-2) – 1834,14

4. Belgia – 1792,54

5. Anglia – 1792,43

6. Holandia -1731,22

7. Chorwacja – 1730,02

8. Włochy – 1713,66

9. Portugalia – 1707,21

10. Hiszpania – 1682,85

Polska i rywale:

23. Polska (-1) – 1553,76

38. Czechy – 1495,04

68. Albania (-2) – 1344,95

125. Wyspy Owcze (-2) – 1138,98

171. Mołdawia (+3) – 972,91

Gavi gwiazdorzył na zgrupowaniu reprezentacji. Koledzy skarżyli się na 18-latka

Niepokojące wieści w sprawie Gaviego przekazuje portal „Relevo”. Z relacji dziennikarzy wynika, że 18-latek miał sprawiać problemy podczas ostatniego zgrupowania reprezentacji Hiszpanii. Koledzy z drużyny mieli być już zirytowani zachowaniem młodego pomocnika. 

Gavi rośnie na bardzo dobrego zawodnika. Już teraz jest jednym z liderów FC Barcelony. W bieżącym sezonie rozegrał dla Blaugrany 37 meczów, w których strzelił 2 gole i dołożył 5 asyst.

Jest także ważnym zawodnikiem w reprezentacji Hiszpanii. Pojawił się na jej ostatnim zgrupowaniu, kiedy „La Roja” wygrała z Norwegią (3-0) i przegrała ze Szkocją (0-2).

Gwiazdorzy?

Dziennikarze „Relevo” alarmują jednak, że w trakcie zgrupowania 18-latek sprawiał kłopoty. Skarżyć się mieli na niego koledzy, między innymi Alvaro Morata, który zwrócił mu uwagę na zbyt ostre wejścia na treningu. Słowa starszego zawodnika przeszły mu jednak koło uszu.

Reszta zespołu oraz sztabu szkoleniowego reprezentacji miała być także niezadowolona, gdy Gavi odmówił rozdawania autografów. Piłkarz wymigał się twierdząc, że boli go głowa. Pod presją 18-latek finalnie zgodził się na spotkanie z kibicami, jednak cała sytuacja wywołała spore zamieszanie.

Zawodnik Barcelony pojawił się na miejscu już po tym, jak inni wyznaczeni zawodnicy (Rodri, Dani Olmo i Jose Gaya) skończyli rozdawać swoje autografy. Z tego powodu kolejka musiała ustawić się ponownie, co nie spodobało się innym piłkarzom. Gavi miał zresztą usłyszeć ich niezadowolenie osobiście.

Neymar stracił fortunę w dwie godziny. Wszystko odbyło się na streamie [WIDEO]

Neymar, niczym typowy Brazylijczyk, poza piłką nożną lubuje się w innych rozrywkach. Gwiazdor PSG nie kryje swojego zamiłowania do hazardu. Podczas wczorajszej gry w pokera nie poszło mu jednak najlepiej i stracił aż milion euro. 

 31-latek bardzo lubi grać w karty i myśli o karierze zawodowego pokerzysty. Póki co nie dopisuje mu natomiast szczęście. We wtorek ponownie nie poszło mu najlepiej.

Wczoraj na Twitchu Neymar transmitował swój udział w turnieju pokerowym. Niestety w ciągu dwóch godzin stracił blisko milion euro. Na początku zdawał się być mocno przejęty całą sytuacją. Później jednak przyjął ją z uśmiechem, na ustach.

Zaskakujące wyznanie piłkarza Legii. Chce zawalczyć we freak fightach!

Dominik Hładun na co dzień występuje w Legii Warszawa. Bramkarz trenuje także sporty walki. W rozmowie z „TVP Sport” nie ukrywał, że chciałby się kiedyś sprawdzić w klatce i nie wyklucza wystąpienia na jednej z gal freak fightowych. 

W dzieciństwie Hładun przede wszystkim skupiał się na trenowaniu boksu. Ostatecznie postawił na piłkę nożną, jednak ze sportów walki nie zrezygnował. Jako zawodnik Legii wciąż aktywnie uprawia wspomniany sport.

Wystąpi na gali?

Golkiper udzielił ostatnio wywiadu „TVP Sport”. Przyznał, że jego rodzina jest silnie związana z boksem. Jego samego zniechęciła jednak mała rywalizacja na szczeblu juniorskim.

– Rodzina jest związana z boksem. Mój tata, brat i wujek trenowali boks. Wszyscy mają za sobą mniejsze czy większe kariery. Sam też kiedyś próbowałem. Zniechęcało mnie jednak to, że w młodym wieku można tylko ćwiczyć, za to nie jeździ się na zawody. Szybko przekwalifikowałem się na piłkę – opowiedział Hładun. 

– Mam podstawy, ale cały czas szlifuję umiejętności w trakcie zajęć indywidualnych. W Warszawie zapisałem się do Legia Fight Club i raz w tygodniu pracuję z trenerem. Nie ma sparingów, zachowujemy bezpieczeństwo, ale pracuję na tarczach i uderzam w worek. Mogę się w ten sposób wyżyć i oczyścić głowę – dodał.

Bramkarz nie ukrywa, że w przyszłości chciałby wystąpić na jednej z gal freak fightowych. Zaznaczył jednak, że gdyby do tego doszło, to dopiero po zakończeniu piłkarskiej kariery.

– Mógłbym mieć kłopot z wpisaniem się w ten klimat, bo nie jestem idealnym generatorem dymów. Jednak chciałbym się kiedyś sprawdzić w klatce! Może być nawet ta rzymska i bez limitu czasowego. Do momentu, aż ktoś padnie – przyznał.

– Wejście do klatki z pewnością wywołuje inne emocje. Miło byłoby się sprawdzić w trakcie takiego wydarzenia. Temat mógłby się stać realny po zakończeniu kariery, ale nie wiem czy wtedy freak fighty będą jeszcze istniały. Może do tego czasu to już się znudzi ludziom? Na razie pozostaje mi oglądanie takich gal – podsumował zawodnik Legii. 

Matty Cash odpowiedział Hajcie! „Piepr**** totalne głupoty”

Tomasz Hajto po meczu Polski z Czechami (1-3) udzielił głośnej wypowiedzi w sprawie kontuzji Matty’ego Casha. Według byłego piłkarza 26-latek symulował uraz, aby wcześniej zejść z boiska. Jak wykazały później badania – nie było mowy o udawaniu i czeka go teraz przerwa. Sam piłkarz odniósł się do słów Hajty w mocnym wpisie na Twitterze. 

Zaledwie po 10 minutach meczu z Czechami Matty Cash musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W Pradze zastąpił go Robert Gumny. Po ostatni gwizdku Tomasz Hajto stwierdził, że uraz 26-latka był udawany, by ten mógł szybciej zejść z murawy. Były reprezentant Polski twierdził, że prawy defensor słabo wszedł w meczu i czuł, że i tak zostanie zmieniony w trakcie spotkania.

– Na koniec uważam, że po zderzeniu wiedział, że będzie zmieniony i wręcz udał kontuzję. Zszedł, bo wiedział, że zejdzie – wypalił na antenie „Polsatu Sport”.

„Pieprzysz głupoty”

Wkrótce później potwierdzono uraz Casha, a on sam opuścił zgrupowanie. Obecnie czeka go przerwa od gry. Słowa Hajty dotarły natomiast do rodziny piłkarza, a następnie – do jego samego. Zawodnik Aston Villi w ostrym wpisie odniósł się do stanowiska eksperta.

– Pieprzysz totalne głupoty – napisał na Twitterze Cash, dodając wymowną emotkę oraz oznaczając Hajtę. 

Odpowiedź Casha spotkała się z ciepłym przyjęciem tak kibiców, jak i dziennikarzy. Pod wpisem widać wiele komentarzy, między innymi od Tomasza Ćwiąkały czy Marcina Borzęckiego.

https://twitter.com/cwiakala/status/1641126175568281613

Sam Hajto postanowił się zrehabilitować i przeprosił już piłkarza Aston Villi. Przyznał, że jego pierwotna diagnoza była nietrafiona i zbyt pochopna.

Dziennikarz wskazał najlepszego prawego skrzydłowego na świecie. „Ani Salah, ani Rodrygo, ani Dembele”

Mimo świetnego sezonu Mohamed Salah nie został wybrany przed dziennikarza goal.com najlepszym prawoskrzydłowym. Charles Watts w swoim tekście postawił na kogoś innego. 

Egipcjanin w bieżącym sezonie ma na koncie 11 goli i 7 asyst w Premier League. 30-latek od kilku lat jest uznawany za jednego z najlepszych prawoskrzydłowych nie tylko w lidze angielskiej, ale i na całym świecie. Jego miejsce powoli zajmuje jednak inny zawodnik.

„Zapomnijcie”

Na łamach goal.com pojawił się artykuł Charles’a Wattsa. Dziennikarz postanowił pochylić się nad tematem i wybrać najlepszego obecnie prawego skrzydłowego na świecie. Jego wybór padł na Bukayo Sakę z Arsenalu.

Anglik w tym sezonie zanotował „double-double” na ligowych boiskach, strzelając 12 goli i notując 10 asyst. Młody zawodnik jest jednym z liderów „Kanonierów”, którzy zmierzają po mistrzostwo Anglii.

– Skrzydłowy „The Gunners” ustanawia w tym sezonie nowe standardy w klubie i reprezentacji – czytamy. – Dziś nikt nie ma argumentów, by z nim rywalizować. Ani Salah, ani Rodrygo, ani Ousmane Dembele. Bukayo to numer jeden wśród prawoskrzydłowych na tej planecie. To proste – ocenił Watts.

– Jest wyjątkowy, ma świat u swoich stóp, ale jak zawsze sobie z tym poradzi. A nie ma nawet 22 lat! – dodał.

Tak brzmiały ostatnie słowa Nagelsmanna do piłkarzy Bayernu. Nie spodziewał się zwolnienia

Zmiana trenera w Bayernie Monachium była sporym szokiem dla kibiców i dziennikarzy. Zaskoczony był także sam Julian Nagelsmann. Dowodzą temu między innymi ostatnie słowa, jakie skierował do swoich zawodników 35-latek. 

W miniony piątek Bayern oficjalnie poinformował o zwolnieniu Nagelsmanna. Decyzja wywołała szok w piłkarskim środowisku. Takiego ruchu nie spodziewał się nikt, a szczególnie sam szkoleniowiec, który spędzał krótki urlop w Austrii, korzystając z przerwy reprezentacyjnej.

Ostatnie słowa

Na tak drastycznej decyzji władz mistrzów Niemiec zaważyły przede wszystkim niezadowalające wyniki drużyny w lidze. Dodatkowo złożyły się jeszcze na nią atmosfera w zespole oraz konflikty, w które wplątywał się 35-latek.

Mimo wielu problemów Nagelsmann zupełnie nie spodziewał się nagłego zwolnienia. „Bild” ujawnił ostatnie słowa, jakie trener skierował do swoich zawodników tuż przed rozpoczęciem przerwy reprezentacyjnej. Ponownie wynika z nich, że decyzja jego pracodawców była niespodzianką.

– Sami kładziemy na siebie presję. Teraz każdy wraca zdrowy z gry w kadrze, po czym pokonujemy Dortmund na wyjeździe – cytuje Nagelsmanna „Bild”, który miał w ten sposób motywować zawodników przed zaplanowanym na 1 kwietnia „Der Klassiker”.

Następcą Nagelsmanna w Bayernie został Thomas Tuchel. Niemiec stoi przed trudnym zadaniem. Poza wspomnianym szlagierem z Borussią Dortmund, Bawarczycy wkrótce zmierzą się w dwumeczu z Manchesterem City w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Mocne słowa pod adresem Jana Bednarka. „Zatrzymał się w rozwoju”

Jan Bednarek nie ma za sobą najlepszych meczów w reprezentacji Polski. Mocną opinie na temat zawodnika Southampton wygłosił Jan Ziober. 

Większość kibiców oczekiwała, że Bednarek stanie się nowym liderem defensywy pod nieobecność Kamila Glika. 26-latek nie zdołał jednak wejść w buty doświadczonego stopera i zanotował fatalny występ przeciwko reprezentacji Czech. Nieco lepiej wyglądało to w meczu z Albanią, choć w duecie z Bartoszem Salamonem, to ten drugi grał uważniej.

„Zatrzymał się w rozwoju”

Rozczarowany rozwojem Bednarkiem jest Jan Ziober. Były reprezentant Polski nie szczędził gorzkich słów pod adresem gracza Southampton.

– Umówmy się: on w tym wieku powinien się już bawić piłką. Czyli z racji bogatego doświadczenia doskonale wiedzieć, jak się ustawiać, jak dyrygować kolegami, jak im podpowiadać. A on w reprezentacji wciąż jest piłkarzem niemym – stwierdził Ziober dla „Przeglądu Sportowego Onet”.

– Kiedy wchodził do kadry, bardzo chwaliłem tego chłopaka, bo myślałem, że będzie zawodnikiem w stylu Gorgonia. Pomyliłem się. Bednarek zatrzymał się w rozwoju – podsumował.

Zbigniew Boniek docenił reprezentanta Polski. „Emanował spokojem i charyzmą”

Jednym z najlepszych piłkarzy reprezentacji Polski w meczu z Albanią był Bartosz Salamon. Wielu kibiców i ekspertów zgodnie doceniło występ piłkarza Lecha Poznań. W tym gronie znalazł się także Zbigniew Boniek. 

Fernando Santos początkowo nie widział Salamona na swoim debiutanckim zgrupowaniu w roli selekcjonera „Biało-Czerwonych”. Stoper Lecha Poznań został jednak awaryjnie dowołany w obliczu kontuzji Kamila Piątkowskiego. W meczu z Czechami (1-3) 31-letni zawodnik nie pojawił się na murawie. Szansę dostał dopiero przeciwko Albanii (1-0).

„To trzeba mieć”

Salamon zaprezentował się bardzo dobrze na Stadionie Narodowym, wchodząc w buty lidera defensywy. Kibice i eksperci docenili jego grę, a dziennikarze w mediach przyznali mu wysokie noty. Zbigniew Boniek także był pozytywnie zaskoczony występem zawodnika „Kolejorza”.

– Ani Jan Bednarek, ani Jakub Kiwior to nie są piłkarze, którzy tworzą formację obronną poprzez swoją charyzmę. To nie są zawodnicy, którzy na boisku kierują innymi. Natomiast Salamon ma ten spokój, doświadczenie, charyzmę i umiejętność kierowania kolegami. Bo to nie jest tak, że jeśli ktoś występuje np. w Arsenalu, to musi być lepszy. Owszem, może być lepszy, ale takiej charyzmy się nigdzie nie kupi. To trzeba w sobie mieć, urodzić się z tym. I wczoraj Salamon emanował tym spokojem, charyzmą. Kierował kolegami, którzy może indywidualnie są troszkę lepsi, grają w lepszych klubach. Ale to on ma na nich większy wpływ niż oni na innych – ocenił były prezes PZPN. 

Salamon w reprezentacji Polski zagrał po raz pierwszy w 2013 roku. Występ przeciwko Albanii był jednak dopiero jego 10 spotkaniem w narodowych barwach.

Mocne słowa Adriana Mierzejewskiego. „Michniewicz bije Santosa na głowę”

Debiut Fernando Santosa za sterami reprezentacji Polski nie należał do szczególnie udanych. W internecie pojawiło się już sporo głosów, które obarczają Portugalczyka winą za porażkę z Czechami. O spokój apeluje w tym czasie Adrian Mierzejewski, przy okazji wbijając mu jednak szpilkę. 

Reprezentacja Polski przegrała wczoraj z Czechami w Pradze 1-3 pierwszy mecz w eliminacjach do mistrzostw Europy 2024. „Biało-Czerwoni” fatalnie rozpoczęli spotkanie, tracąc dwa gole w przeciągu zaledwie trzech minut.

Michniewicz lepszy niż Santos?

Głos po blamażu Polaków zabrał Adrian Mierzejewski. Doświadczony piłkarz opublikował w mediach społecznościowych post, w którym apeluje o spokój i danie Santosowi czasu na poznanie kadrowiczów. Przy okazji wbił mu jednak szpilkę, nawiązując do jego poprzednika, Czesława Michniewicza.

To, że wzięliśmy Portugalczyka, nie oznacza, że będziemy grali jak Portugalia (która ładnie i tak nie grała). Mnie Santos kojarzy się trochę z leśnym dziadkiem i jazdą na nazwisku, ale jak już daliśmy mu szansę (może bardziej sobie) to dajmy mu popracować w spokoju, bo on już trochę w piłce widział i się na niej zna – napisał Mierzejewski. 

Myślę, że jeśli chodzi o przygotowanie taktyczne i analizę przeciwnika to Michniewicz bije Santosa na głowę. Ten ma za to ogromne doświadczenie w piłce reprezentacyjnej i w pracy z dużymi nazwiskami, co było chyba ważne. Liczymy też, że ma oko do piłkarzy i wypatrzy kogoś nowego, na którego nikt inny by nie zwrócił uwagi. Niech spokojnie pracuje, a podsumowanie zrobimy po 500 dniach, a nie 90 minutach – czytany dalej. 

Santos okazję na rehabilitację będzie mieć 27 marca. W poniedziałek reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym zmierzą się z Albanią. Start meczu zaplanowano na 20:45.

Tomasz Hajto uważa, że Cash… udawał kontuzję. „Wiedział, że będzie zmieniony”

Zaskakującą teorią na temat kontuzji Matty’ego Casha podzielił się Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski uważa, że prawy obrońca wcale nie doznał urazu. 

Cash grał przeciwko Czechom zaledwie dziewięć minut. Szybko doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu dalszą grę. Na murawie zastąpił go wówczas Robert Gumny.

Udawany uraz?

Zawodnik Aston Villi miał naciągnąć mięsień, co może również wykluczyć go z gry przeciwko Albanii w poniedziałek. Na to wskazują przynajmniej oficjalne informacje. Nie zgadza się z nimi Tomasz Hajto, który uważa, że Cash wiedział, że i tak zejdzie z boiska.

– Czesi ustawili bardzo prostą grę. Szybkiego lewego pomocnika wycofali trochę do tyłu, a nasz prawy obrońca Cash w ogóle nie wszedł w mecz. Na koniec uważam, że po zderzeniu wiedział, że będzie zmieniony i wręcz udał kontuzję. Zszedł, bo wiedział, że zejdzie – powiedział 50-latek w „Polsat Sport”.

– Bednarek powinien przesunąć w prawo i wyrzucić Gumnego, żeby grał z nim jeden na jeden. Tak się też gra, nie można grać w strefie cały czas. Jeżeli widzisz, że chłopak się na ciebie rozpędza, ma dobry dzień i ma naprawdę dobry prosty drybling. Wszyscy tam szli jak do pożaru – kontynuował. 

Hajto skrytykował także innych reprezentantów Polski oraz Fernando Santosa. Jego zdaniem Portugalczyk zupełnie nie trafił ze składem i ustawieniem.

– Santos zobaczył, że niektórzy piłkarze kupili go samym treningiem, a mecz inaczej weryfikuje. Trener kapnął się po dwudziestu minutach, że nie do końca trafił ze składem. Boisko weryfikuje to inaczej. Santos był załamany, że na poziomie reprezentacji można popełniać takie proste błędy i wykonywać tak źle swoje automatyzmy, które są znane dla każdego piłkarza – podsumował.

Ostra krytyka pod adresem reprezentanta Polski. Stanowski i Wichniarek nie szczędzili gorzkich słów

Echa po meczu Polski z Czechami nie milkną i nic nie zapowiada, aby miało się to zmienić. Spotkanie, a w szczególności występ Roberta Gumnego ocenili Krzysztof Stanowski i Artur Wichniarek. Obaj zgodnie przejechali się po zawodniku Augsburga. 

Gumny nie był przewidziany do pierwszego składu reprezentacji Polski przez Fernando Santosa. Portugalczyk wprowadził go jednak już w 10. minucie przy wyniku 0-2. 24-latek zmienił Matty’ego Casha, który zszedł z murawy z urazem.

Od samego początku piłkarz Augsburga miał spore problemy. Regularnie uciekał mu David Jurasek, z którego strony pojawiało się największe zagrożenie dla „Biało-Czerwonych”.

Ostra krytyka

Choć po zmianie stron Gumny wyglądał już nieco lepiej, to nie zmieniło to poglądu na jego występ w całości. Po 24-latku przejechał się między innymi Krzysztof Stanowski. Dziennikarza wsparł także Artur Wichniarek, który zaczął ten temat.

– Ja oglądam właściwie każdy mecz w Bundeslidze i niestety prawie każdy mecz Augsburga. Ten chłopak nie ma prawa grać w reprezentacji. I to dzisiaj udowodnił! Facet za każdym razem spóźniony, faulujący. Nie trzymał linii, taktyki, odległości od przeciwnika. Dawał się ogrywać, dośrodkowywać – stwierdził Wichniarek w „Kanale Sportowym”.

– Wystawiamy Jędrzejczyka za Gumnego lub Kiwiora i jest poziom wyżej – skwitował Stanowski, przyznając Gumnemu ocenę „1” w dziesięciostopniowej skali. 

Polacy przegrali finalnie pierwszy mecz eliminacji Euro 2024 1-3. Kolejny rozegrają w poniedziałek przeciwko Albanii.

Koniec ciszy ws. zwolnienia Nagelsmanna. Jasne stanowisko Olivera Kahna

Oliver Kahn w końcu skomentował zwolnienie Juliana Nagelsmanna, do którego doszło w piątkowe popołudnie. Prezes Bayernu wyjaśnił powody takiej decyzji.

Choć Ngaelsmann przez długi czas był łączony z potencjalnym zwolnieniem, to w ostatnim czasie wszelkie plotki ustały. Tym bardziej że Bayern awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pokonując pewnie PSG. W Bundeslidze natomiast tracą zaledwie jeden punkt do Borussii Dortmund, z którą niebawem rozegrają „Der Klassiker”.

Powody

Niespodziewanie w piątkowe popołudnie w niemieckich mediach pojawiła się informacja o zwolnieniu 35-latka. Jego miejsce najprawdopodobniej zajmie Thomas Tuchel, który od kilku tygodni ma mieszkać w Monachium. Do tej pory brakowało oficjalnego komunikatu ze strony działaczy klubu. Pierwszy sytuację postanowił skomentować Oliver Kahn.

– Jakość naszego składu była pokazywana coraz rzadziej. Od stycznia graliśmy coraz mniej skutecznie i atrakcyjnie – powiedział prezes „Die Roten”.

– Jakość naszego składu była pokazywana coraz rzadziej. Od stycznia graliśmy coraz mniej skutecznie i atrakcyjnie – dodał.

Tak zagramy z Czechami? Przewidywany skład Polaków na debiut Fernando Santosa

Już niebawem reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w eliminacjach mistrzostw Europy. Trudno wywróżyć skład, w jakim „Biało-Czerwoni” wystąpią w obu spotkaniach. Roman Kołtoń przedstawił swoją propozycję. 

W piątek Polacy zagrają w Pradze z Czechami. Będzie to pierwszy mecz w ramach eliminacji Euro 2024, ale także pierwszy z Fernando Santosem jako selekcjonerem naszej kadry. Trzy dni później natomiast zmierzą się z Albanią w Warszawie.

Jaki skład?

„Biało-Czerwoni” przez dłuższy czas byli kreowani na faworyta swojej grupy, w której poza wspomnianymi dwiema kadrami czekają jeszcze Mołdawia i Wyspy Owcze. Niestety w ostatnich dniach reprezentacja została zdziesiątkowana przez kontuzje. Santos nie będzie mógł skorzystać między innymi z Bartosza Bereszyńskiego i Kacpra Kozłowskiego, a pod znakiem zapytania stoi dyspozycja Sebastiana Szymańskiego.

Portugalczyk będzie więc musiał nieco eksperymentować w kwestii składu. Według Romana Kołtonia na lewej stronie obrony najpewniej postawi na Michała Karbownika. Alternatywą dla zawodnika Fortuny ma być Przemysław Frankowski, który często grywał na tej pozycji w Lens. 26-latek profilem przypomina jednak bardziej wahadłowego, niż nominalnego lewego obrońcę.

W bloku defensywnym pojawić się mają znajome twarze. Po drugiej stronie biegać ma Matty Cash, a w środku duet utworzą najpewniej Jan Bednarek i Jakub Kiwior (lub Paweł Dawidowicz, za któregoś z tej dwójki). Między słupkami stanie Wojciech Szczęsny.

Kołtoń uważa, że cofniętym pomocnikiem, grającym blisko obrońców ma być Krystian Bielik. Wyżej ustawieni zostaną Piotr Zieliński i Karol Linetty. Z przodu zobaczymy oczywiście Roberta Lewandowskiego, a piłki od skrzydeł dogrywać mu będą Michał Skóraś (lub Jakub Kamiński) i Nicola Zalewski.

Potencjalny skład reprezentacji Polski na Czechy:

Szczęsny – Cash, Bednarek, Kiwior, Karbownik – Bielik, Linetty, Zieliński – Zalewski, Lewandowski, Skóraś.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.