Były piłkarz zdecydowanie o Michniewiczu: „Był elementem mechanizmu Fryzjera”

Wiele czasu minęło od kiedy ostatni raz słyszeliśmy o aferze korupcyjnej związanej z Czesławem Michniewiczem. Teraz niespodziewanie wrócił do niej Jacek Bednarz, były piłkarz a z wykształcenia prawnik. Wyraził swoją opinię w tym temacie. 




Bednarz grał w Ekstraklasie w latach 90., w których wyróżniał się na tle innych zawodników. Gros swojej kariery spędził w Ruchu Chorzów i Legii Warszawa, dla których łącznie rozegrał blisko 300 meczów. Dodatkowo, może się on pochwalić wykształceniem wyższym, mianowicie prawniczym. Ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a następnie zdał aplikację sędziowską.




„Był elementem mechanizmu”

Dość niespodziewanie Bednarz wrócił teraz do… afery z „Fryzjerem”. Skupił się konkretnie na powiązaniach Ryszarda Forbricha z Czesławem Michniewiczem. Były piłkarz nie ma wątpliwości, że częstotliwość ich kontaktów telefonicznych nie był przypadkowy.




– „Wszyscy” wiedzieli, że Czesiu jest bardzo blisko z „Fryzjerem” i że te telefony nie są tylko dlatego, że się rozmawia o pogodzie. Zresztą liczba tych telefonów obrażałaby moją inteligencję, gdybym uznał, że oni rozmawiali tylko o rzeczach towarzyskich – powiedział Bednarz na kanale „Futbolownia”.

– Moim zdaniem był elementem mechanizmu, który „Fryzjer” zbudował. W końcówce mojego grania środowisko o tym wiedziało. Ale nikt nie miał dowodów, ani nikogo nie interesowało, żeby to jakoś rozwijać, coś z tym robić – dodał.

Dawid Kownacki brutalnie zweryfikowany w Bundeslidze. Koncertowo zmarnował wielką szansę

Dawid Kownacki w miniony weekend dostał szansę na grę od pierwszych minut w barwach Werderu Brema. W spotkaniu z Borussią Dortmund nie udźwignął jednak presji i kompletnie zawiódł. „Kicker” nie oszczędził Polaka i wystawił mu najgorszą możliwą notę. 

„Kownaś” miał bardzo udany sezon 2022/23 w 2. Bundeslidze. W 32 meczach w Fortunie Duesseldorf strzelił 14 goli i dołożył 9 asyst. Szybko zaczęły interesować się nim silniejsze kluby, głównie z Bundesligi. Finalnie trafił do Werderu Brema, gdzie miał jeszcze bardziej rozwiną skrzydła i pokazać, że świetna gra w Fortunie nie była przypadkiem.

Tragiczna nota

Niestety jak na razie nie spełnił oczekiwań. Kownacki do tej pory dostawał szanse głównie jako rezerwowy. W piątek jednak wybiegł na mecz z Borussią Dortmund w pierwszym składzie, ale… kompletnie zawiódł.

Co prawda miał świetną okazję już w 10. minucie gry, jednak koncertowo ją popsuł. Później było już tylko gorzej. W sumie Polak zanotował raptem 23 kontakty z piłką i 2 próby dryblingu. Nie oddał ani jednego strzału. Często przegrywał także pojedynki i tracił piłkę.

Niemieckie media nie miały tym samym żadnych problemów z oceną występu Kownackiego. „Kicker” nie zostawił na napastniku suchej nitki i wystawił mu najniższą ocenę, spośród wszystkich piłkarzy na boisku – „5,5” (gdzie „6” to najgorsza nota).

– Kownacki z fatalną notą 5,5 od „Kickera” za mecz Werderu z BVB – najniższa nota spośród wszystkich piłkarzy na boisku – napisał na Twitterze Tomasz Urban z Viaplay.

Jędrzejczyk skomentował frekwencję na meczu Śląska z Legią. Źle się to zestarzało

Stadion Śląska Wrocław przy okazji meczu z Legią Warszawa w ostatniej kolejce Ekstraklasy wypełnił się niemal w pełni. Świetną frekwencję skomentował Artur Jędrzejczyk przed spotkaniem. Kibice WKS-u niezbyt dobrze odebrali słowa zawodnika „Wojskowych”. 

Śląsk Wrocław prezentuje się bardzo dobrze w trwającym sezonie Ekstraklasy. Po 12 kolejkach drużyna Jacka Magiery zajmuje 1. miejsce w tabeli z 26 punktami. Ostatnio zdemolowali na własnym stadionie Legię Warszawa 4-0. Popis wrocławian oglądał z trybun niemal komplet publiczności.

„Chcą oglądać Legię”

W sumie na stadion przybyło prawie 40 tysięcy kibiców. Świetną frekwencję, której dawno we Wrocławiu nie było, skomentował przed meczem Artur Jędrzejczyk. Jego nieco prześmiewczą wypowiedź wychwyciły kamery „Canal+ Sport”.

– Chcą Legię oglądać, to muszą przychodzić – powiedział piłkarz Legii. 

Wypowiedź „Jędzy” wywołała sporo negatywnych emocji. Głównie sfrustrowali się kibice Śląska, którzy szybko przypomnieli obrońcy, że to Legia przegrała aż 0-4.

Taki plan ma sztab Michała Probierza na piłkarski weekend. Te mecze mają oglądać

Portal meczyki.pl wyjawił plany sztabu Michała Probierza na najbliższy czas. Tomasz Włodarczyk wskazał mecze, na które zamierza wybrać się selekcjoner. 

Reprezentacja Polski zawiodła podczas ostatniego zgrupowania. Mimo wygranej z Wyspami Owczymi (2-0) w Warszawie znowu nie udało się pokonać Mołdawii. Podopieczni Michała Probierza tylko zremisowali (1-1), a po pierwszej połowie jeszcze przegrywali.

Plan na weekend

„Biało-Czerwoni” utrudnili sobie zatem awans bezpośredni na Euro 2024 i szykuje się walka w barażach. Probierza zapowiada walkę do końca, ale kontynuuje przebudowę zespołu. W listopadzie można spodziewać się nowych nazwisk na liście powołanych, czemu dowodzi ogrom meczów, jakie obejrzy selekcjoner oraz jego sztab.

Jak zauważył Tomasz Włodarczyk – Probierzowi zależy na obserwacji obrońców. Wyliczył, że łącznie oglądanych będzie 11 meczów, z czego w aż 7 zagrają właśnie obrońcy. Mowa tutaj między innymi o: Marcinie Kamińskim (Schalke), Mateuszu Wietesce (Cagliari), Kamilu Piątkowskim (RB Salzburg) czy Pawle Dawidowiczu (Verona).

Pełna lista meczów, które w weekend ma obejrzeć Probierz i jego sztab wg. Tomasza Włodarczyka:

VFL Wolfsburg – Bayer Leverkusen (Jakub Kamiński)

Karlsruhe – Schalke (Marcin Kamiński)

Palermo – Spezia (Bartłomiej Drągowski, Arkadiusz Reca, Szymon Żurkowski)

Salernitana – Cagliari (Mateusz Łęgowski, Mateusz Wieteska)

Nicea – Maryslia (Marcin Bułka)

Red Bull Salzburg – Lask Linz (Kamil Piątkowski)

Nurnbergia – Hertha (Michał Karbownik)

Parma – Como (Adrian Benedyczak)

Verona – Napoli (Paweł Dawidowicz, Piotr Zieliński)

Milan – Juventus (Wojciech Szczęsny, Arkadiusz Milik)

Empoli – Fiorentina (Bartosz Bereszyński, Sebastian Walukiewicz)

16-krotny mistrz kraju zainteresowany Papszunem! Chcieli go już kilka miesięcy temu

Przyszłość Marka Papszuna maluje się w bardzo różnych barwach. Kolejne portale podają o zainteresowaniu ze strony coraz to innych drużyn. Do kolejki po polskiego szkoleniowca miał ustawić się teraz 16-krotny mistrz Ukrainy. 

Papszun był do niedawna łączony z reprezentacją Polski, ale finalnie musiał zaakceptować wybór Cezarego Kuleszy, który postawił na Michała Probierza. Kilka dni temu pojawiły się jednak plotki o zainteresowaniu ze strony czeskiej federacji, która szuka nowego selekcjonera. Sytuację monitorują ponoć także działacze Szachtara Donieck.

16-krotny mistrz w kolejce

Teraz do wyścigu o polskiego szkoleniowca miało dołączyć Dynamo Kijów. Portal dynamo.kiev.ua donosi, że Papszun może zastąpić na stanowisku Mircea Lucescu, którego kontrakt wygasa w czerwcu. Dziennikarze uważają, że umowa nie zostanie przedłużona ze względu na brak awansu do fazy grupowej europejskich pucharów.

Co ciekawe, to nie pierwszy raz, kiedy Papszun jest łączony z kijowskim klubem. Podobne informacje pojawiały się też w maju bieżącego roku. Wtedy Lucescu zmagał się z chorobą, przez co miał rozważać porzucenie Dynama. Ostatecznie został w drużynie, tym samym kończąc dyskusję o Polaku.

Dynamo jest 16-krotnym mistrzem Ukrainy, który regularnie grywał w europejskich pucharach. Obecnie nie spisuje się jednak najlepiej. W tabeli zajmuje dopiero 6. miejsce.

Michał Probierz zdradził, co zaskoczyło go na pierwszym zgrupowaniu. „Nie spodziewałem się”

Michał Probierz zabrał głos po pierwszym zgrupowaniu reprezentacji Polski pod jego wodzą. Selekcjoner w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” zdradził, co go najbardziej zaskoczyło przy okazji meczów z Wyspami Owczymi i Mołdawią. 




51-latek zastąpił na na stanowisku Fernando Santosa, który został zwolniony po porażce z Albanią (0-2) we wrześniu. Probierz miał bardzo mało czasu na przygotowanie. Już w październiku zaczynało się kolejne zgrupowanie i czekały nas spotkania, które decydowały o przedłużeniu szans na awans bezpośredni na Euro 2024.




„Tego się nie spodziewałem”

Finalnie „Biało-Czerwoni” niestety zawiedli. Choć debiut Probierza można uznać za udany (wygrana z Wyspami Owczymi 2-0), to spotkanie z Mołdawią niemal nie zakończyło się wpadką. Polacy wyszli na murawę niepewni, pogubieni. Sam selekcjoner przyznał, że mocno go to zaskoczyło.




– Było to tak nerwowe rozpoczęcie pierwszej połowy meczu z Mołdawią. Tego się nie spodziewałem, tym bardziej że graliśmy przed własną publicznością, na wypełnionym stadionie – wyznał dla „Przeglądu Sportowego Onet”.

Wcześniej Probierz zdiagnozował także problemy kadry. Wskazał między innymi nieuchronną wymianę pokoleniową, która już następuję. Niedawno koniec kariery reprezentacyjnej ogłosił Grzegorz Krychowiak. Niebawem podobną drogą podąży Wojciech Szczęsny.

– Jest wiele problemów, nie tylko jeden. Potwierdza się to, co mówiłem już dawno temu, kiedy pracowałem jeszcze jako trener klubowy, że ta reprezentacja potrzebuje zmiany pokoleniowej – stwierdził selekcjoner.

Reprezentacja Polski 17 listopada zagra ostatni mecz w ramach eliminacji Euro 2024. Zmierzą się wówczas z Czechami w Warszawie. Kilka dni później rozegrają mecz towarzyski z Łotwą.

Kolejny gigant zainteresowany Piotrem Zielińskim. Transferowy hit przyszłego lata?

Za niewiele ponad osiem miesięcy wygasa kontrakt Piotra Zielińskiego z Napoli. Na ten moment nie wiadomo, czy reprezentant Polski przedłuży umowę. Tymczasem w mediach pojawiają się pogłoski o zainteresowaniu ze strony Juventusu oraz hiszpańskiego giganta. 

Latem zakończyła się co prawda saga z przyszłością Zielińskiego, który odrzucił oferty z Arabii Saudyjskiej i Lazio, i został w Napoli. „Co prawda”, bo ponownie pojawiają się plotki o odejściu Polaka z Napoli. Jego kontrakt wygasa w czerwcu przyszłego roku, a już tej zimy może podpisać umowę z nowym pracodawcą jako wolny zawodnik.

Hiszpański potentat

Jakiś czas temu pojawiły się informacje podane przez włoskie media, według których Zieliński miałby trafić do Juventusu, zastępując Paula Pogbę. Do tego jego sytuację nadal mają monitorować kluby z Arabii Saudyjskiej. To jednak nie koniec.

Włoski dziennik „Il Mattino” podaje, że poza Saudyjczykami chętne na zakontraktowanie reprezentanta Polski jest Atletico Madryt. Dziennikarze powołują się na ustalenia katalońskiego „Sportu”. Z ich informacji wynika, że Zieliński miałby zastąpić klubową legendę „Rojiblancos” – Koke.

Kontrakt Hiszpana także wygasa latem przyszłego roku i wątpliwe, by został przedłużony. W związku z doświadczeniem, jakie posiada już Zieliński, to właśnie on miałby być idealnym, a do tego niedrogim, zastępstwem w drużynie Diego Simeone. „Il Mattino” dodaje jednak, że Atletico nie podpisze umowy z pomocnikiem w styczniu, ale będą obserwować jego sytuację i trzymać rękę na pulsie.

Lukas Podolski odejdzie z Górnika Zabrze? Zaskakujące słowa mistrza świata z 2014 roku

Lukas Podolski opuści Górnik Zabrze? Były reprezentant Niemiec zapowiedział taką możliwość w jednym z ostatnich wywiadów. 




Kibice Górnika długo czekali, aż Podolski spełni obietnice i zagra w Zabrzu. Ostatecznie Niemiec dotrzymał słowa i trafił do Ekstraklasy w sezonie 2021/22. 38-latek w maju przedłużył swój kontrakt do 2025, co mogło sugerować, że właśnie w Górniku chciałby zakończyć karierę.




Powrót do Niemiec?

Sytuacja nieco się jednak komplikuje, a opcję zakończenia kariery w Polsce poddał w wątpliwość sam Podolski. W rozmowie z Sebastianem Hellmannem z podcastu „Spielmacher – Der EM-Talk” wyznał, jest wciąż otwarty na powrót do któregoś klubu ze swojej ojczyzny. Chwalił przy tym FC Koeln i obecnego trenera swojego byłego klubu, Steffena Baumgarta.




– Jestem gotowy na wszystko i otwarty na wszelkie przygody. Mogliby zadzwonić i wypożyczyć mnie zimą – powiedział „Poldi”, dodając, że wybrałby właśnie Baumgarta, gdyby trenować mogli go obecnie Guardiola lub Klopp. 

Słowa Podolskiego zostały szybko podłapane przez inne niemieckie media. Odebrano je jako jasną zapowiedź powrotu do Koeln, możliwe, że jeszcze zimą.

Francuska senatorka domaga się odebrania Benzemie obywatelstwa i Złotej Piłki

Kolejne informacje w sprawie Karima Benzemy. Valérie Boyer, republikańska senator zwróciła się do Geralda Darmanina o odebranie napastnikowi Złotej Piłki i obywatelstwa francuskiego. To pokłosie domniemanych powiazań 35-latka z Bractwem Muzułmańskim.




Po tym, jak Benzema poparł Palestynę w konflikcie z Izraelem, Gerald Darmanin oskarżył zawodnika o współpracę z kontrowersyjną organizacją zwaną Bractwem Muzułmańskim. Ugrupowanie jest przez kilka krajów uznawane za terrorystyczne. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.




Odebrane obywatelstwo?

Teraz sprawa zaczyna nabierać coraz większego rozpędu i zaczynają włączać się do niej kolejni politycy. Tym razem głos zabrała republikańska senator, Valérie Boyer. Zwróciła się ona bezpośrednio do ministra spraw wewnętrznych Francji (Darmanina) o odebranie Benzemie Złotej Piłki i francuskiego obywatelstwa, jeżeli oskarżenia okażą się prawdziwe.




– Nie możemy zaakceptować, aby znany na całym świecie francuski obywatel posiadający podwójne obywatelstwo mógł w ten sposób zhańbić, a nawet zdradzić nasz kraj – powiedziała Boyer.

Benzema wygrał Złotą Piłkę w minionym roku. Od kilku miesięcy gra natomiast w Al-Ittihad, do którego trafił latem. Jak na razie zanotował 7 występów, w których strzelił trzy gole. Na koncie ma także dwie asysty.

Poważne oskarżenia pod adresem Karima Benzemy. Piłkarz powiązany z terrorystami?

Mister spraw wewnętrznych Francji wysunął poważne oskarżenia wobec Karima Benzemy. Napastnik został posądzony o powiązania z grupą terrorystyczną. 




Od kilku dni trwają walki w ramach konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Głos w tej sprawie zabrał Karim Benzema. Napastnik Al-Ittihad opublikował trzy dni temu specjalną wiadomość w mediach społecznościowych, w których jasno opowiedział się po stronie Palestyńczyków.




– Wszystkie nasze modlitwy są kierowane dla mieszkańców Gazy, którzy po raz kolejny padają ofiarami niesprawiedliwych zamachów bombowych, które nie oszczędzają kobiet i dzieci – napisał.




Powiązany z terrorystami?

Na wpis 35-latka zareagował minister spraw wewnętrznych Francji, Gerald Darmanin. Polityk nie przebierał w słowach i oskarżył zawodnika o powiązania z kontrowersyjną organizacją.

– Jak wszyscy wiemy, pan Karim Benzema ma notoryczne powiązania z Bractwem Muzułmańskim – powiedział w „C News”.

Wspomniana organizacja powstała w 1928 roku w Egipcie. Jej główną ideologią było sprzeciwianie się zapędom brytyjskiego kolonializmu i umacnianie Islamu. Oficjalnie jest to organizacja o charakterze religijnym i polityczno-społecznym. Największe uznanie zyskała za działalność na rzecz klasy średniej i robotniczej. Obecnie uchodzi za najbardziej wpływową grupę w krajach arabskich.

Państwa jak Egipt, Austria czy Syria uznają Bractwo za terrorystów. Choć nie ma wśród nich Hiszpanii, to media także podłapały temat i zaczęły pisać o powiązaniach Benzemy z kontrowersyjną organizacją.

Arcytrudna ścieżka barażowa Polski na Euro. Pierwszy mecz z potężnym rywalem

Reprezentacja Polski ma bardzo trudną drogę, aby awansować na Euro w Niemczech. Obecnie „Biało-Czerwoni” liczą na baraże, w których sytuacja wygląda jednak nie najlepiej. Potencjalni rywale nie napawają optymizmem. 

Trzy dni temu na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski jedynie zremisowała z Mołdawią (1-1), znacznie komplikując sprawę bezpośredniego awansu na Euro 2024. Szanse co prawda wciąż są, jednak musielibyśmy oglądać się na wyniki rywali. Najprawdopodobniej zagramy zatem w barażach.

Trudna droga

„Biało-Czerwoni” zajmują obecnie dopiero 3. miejsce w grupie eliminacyjnej za Czechami i Albanią. Nasi zachodni sąsiedzi mają jednak do rozegrania jeszcze jeden, zaległy mecz oraz spotkanie rewanżowe z Polską w Warszawie. Po meczu na Narodowym zagrają jeszcze z Mołdawią.

O awans bezpośredni będzie zatem drużynie Michała Probierza bardzo trudno. Na ten moment najpewniej zagramy zatem w barażach o wyjazd na Euro. Obecnie naszymi rywalami w półfinale byłyby… Włochy. W drugiej ścieżce zagrają Chorwacja i Estonia.

Mistrzowie Europy wciąż mają jednak szanse na awans bezpośredni. Zmierzą się jeszcze z Macedonią Północną i Ukrainą, która mogłaby być naszym rywalem w barażach, gdyby przeskoczyli ją Włosi. Poza nimi możemy spodziewać się także Islandii, Finlandii lub Norwegii.

Sytuacja jest dość zawiła i dynamiczna, ale najkorzystniejszym wyjściem byłby awans Włochów i Chorwatów bezpośrednio na Euro. Wówczas Polska zagrałaby w półfinale baraży z Estonią. W drugiej ścieżce zaś Walia zmierzyłaby się z kimś z wymienionych wcześniej rywali – Ukkrainą, Islandią, Finlandią lub Norwegią.

Nicola Zalewski jednak niewinny?! Polak został niesłusznie oskarżony i pomówiony [WIDEO]

Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw w kwestii Nicoli Zalewskiego. Informator Fabrizio Corony przyznał, że kłamał, oskarżając Polaka o udział w aferze bukmacherskiej. Wygląda na to, że piłkarz AS Romy został pomówiony. 

Fabrizio Corona od ubiegłego tygodnia publikuje nazwiska kolejnych zawodników zamieszanych w aferę bukmacherską we Włoszech. Grono zawodników miało obstawiać spotkania u nielegalnych bukmacherów. Wśród nich miał być także Nicola Zalewski.

Pomówienia

Wygląda jednak na to, że Polak został niesłusznie oskarżony i skreślony przez kibiców czy włoskie media. Informator Fabrizio Corony przyznał bowiem otwarcie, że… kłamał. Wszystko po to, aby zarobić pieniądze. Jak sam zaznaczył – za informacje przeciwko Zalewskiemu otrzymał 20 tysięcy euro.

– Myślałem, że pójdę na fali i przekażę niejasne informacje. Nie znam Zalewskiego osobiście, ale w kontekście tej nagrody – 20 tysięcy euro – powiedziałem „tak”. Świadomie kłamałem. Informacja jest nieprawdziwa, bo nie mam żadnego dowodu, ani pisemnego, ani głosowego. Powiedziałem zupełne bzdury na temat tej sytuacji – oznajmił w „Cerbero Podcast”.

Nicola Zalewski po usłyszeniu oskarżeń zapewniał, że nie miał nic wspólnego z głośnym procederem. Teraz wychodzi na to, że mówił samą prawdę. Informator Corony miał również wysłać do Polaka wiadomość z przeprosinami.

Piłkarz Juventusu poszedł na współpracę. Wskazał, kto namówił go do obstawiania meczów

Nicolo Fagiolo, piłkarz Juventusu zamieszany w aferę bukmacherską, zdecydował się na współpracę z organami sprawiedliwości. Włoch w związku z tym co prawda nie uniknie kary, jednak będzie ona zdecydowanie mniej dotkliwa. 

W ubiegłym tygodniu na jaw wyszedł skandal we Włoszech. Grono piłkarzy zostało oskarżonych o obstawianie meczów u nielegalnych bukmacherów. To największa afera na Półwyspie Apenińskim od wielu lat.

Współpraca

Dochodzenie objęło wielu znanych z boisk Serie A zawodników. Do tej pory Fabrizio Corona ujawnił tylko kilka nazwisk, ale łącznie nawet 40 graczy ma być zamieszanych w proceder. Jak na razie wiadomo o Nicolo Zaniolo, Sandro Tonalim oraz Nicolo Fagiolim. Obstawiania miał się także tykać Nicola Zalewski, jednak w jego sprawie na jaw wyszły nowe fakty, które mają potwierdzić niewinność Polaka.

Jeśli chodzi o Fagioliego, to od niego cała afera się zaczęła. Według wstępnych ustaleń zawodnik Juventusu mógł zostać zawieszony przez włoską federację na okres nawet 3 lat. Giovanni Albanese z „La Gazzetta dello Sport” twierdzi jednak, że Włoch poszedł na współpracę z organami. Tym samym jego kara ulegnie zmniejszeniu. W związku z ugodą obecnie Fagioliemu grozi „jedynie” wyrok pozbawienia wolności na 7-8 miesięcy.

Dotychczasowe śledztwo i zeznania piłkarza Juventusu wykazały, że 22-latek grał u nielegalnego bukmachera przez przynajmniej 18 miesięcy. Co ważne, miał to robić za namową Sandro Tonali. To piłkarz Newcastle United miał namówić go do pobrania aplikacji i obstawiania meczów.

Tak Turcja świętowała awans na Euro 2024. Niecodzienne sceny w szatni [WIDEO]

Kolejne reprezentacje zapewniają sobie awans na Euro 2024. Wyjątkiem nie jest tutaj Turcja, która pokonała w niedzielę Łotwę 4-0 i pojedzie na turniej w Niemczech. Do internetu trafiło nagranie, na którym widać, jak zawodnicy świętują sukces.

Turkowie zmiażdżyli Łotyszów aż 4-0 minionej niedzieli. Tym samym piłkarze Vincenzo Montelli zapewnili sobie awans na mistrzostwa Europy. To trzeci tego typu turniej, na którym zagrają z rzędu.

Eksplozja radości

Po zakończonej rywalizacji w szatni Turcji nastąpił wybuch radości. Zdecydowana większość zawodników w jednym momencie wstała i odtańczyła horon, czyli narodowym taniec ludowy. W świętowaniu udział wzięli nie tylko zawodnicy, ale i członkowie sztabu trenerskiego. Sam Vincenzo Montella stał jednak z boku wraz ze swoimi asystentami.

Dla Turcji będzie to trzecie Euro, na którym zagrają z rzędu. W XXI wieku tylko dwukrotnie nie mieli okazji wystąpić na mistrzostwach Europy.  Miało to miejsce w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie oraz w 2004 roku w Portugalii.

Kadrowicz opowiedział o Fernando Santosie. O powołaniu dowiedział się z internetu

Arkadiusz Reca wrócił do kadencji Fernando Santosa. Piłkarz Spezii zdradził, jak wyglądał (albo i nie) jego kontakt z selekcjonerem. Wyznał nawet, że o powołaniu dowiedział się… z internetu. 

Długo nie widzieliśmy już Recy w reprezentacji Polski. Po raz ostatni zawodnik Spezii pojawił się w kadrze na murawie w 2022 roku przy okazji debiutu Czesława Michniewicza. Od tamtej pory jednak nie było go ani na mundialu, ani w eliminacjach do mistrzostw Europy.

Powołanie z internetu

Za kadencji Fernando Santosa obrońca co prawda dostał powołanie, jednak zgrupowanie opuścił zaledwie po jednym dniu. Powodem były wówczas problemy zdrowotne. Co jednak najciekawsze… o samym powołaniu dowiedział się z internetu. W rozmowie z igol.pl zdradził, że kontrakt z Portugalczykiem i jego sztabem był bardzo ciężki.

– Nie miałem z trenerem Santosem kontaktu, byłem na zgrupowaniu przed wakacjami jeden dzień, ale z trenerem nawet nie rozmawiałem. Chciałem z nim porozmawiać, ale też słyszałem od innych chłopaków, że mało kto z nim rozmawia – mówił Reca. 

Na ten moment Michał Probierz także nie zdecydował się na wysłanie do Spezii powołania dla Recy. Ten nadal nie traci jednak nadziei i wierzy, że jeszcze wróci do reprezentacji.

– Nie miałem żadnego kontaktu. Chcę jednak być gotowy, kiedy zadzwoni selekcjoner. Bardzo ciężko pracuję właśnie również po to, żeby otrzymać to powołanie, bo nie ukrywam, że chciałbym wrócić do kadry i moc grać z orzełkiem na piersi. Niestety, cała Spezia jako drużyna miała słaby moment i ja też nie jestem wyjątkiem – dodał.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.