Boniek pochwalił się nowym biznesem. Wszedł w kolejną branżę! „Zapraszam”

Zbigniew Boniek jest aktywny w mediach społecznościowych. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej ostatnio pochwalił się nową współpracą, którą nawiązał. Wszedł tym samym w zupełnie nową branżę. 




Boniek jeszcze gdy piastował stanowisko prezesa PZPN chętnie udzielał się w mediach. Po odejściu ze związku jeszcze mocniej zintensyfikował swoją internetową działalność i zabierał głos w wielu sprawach, nie tylko sportowych. Często chwalił się również swoim życiem rodzinnym. Ostatnio poinformował przykładowo, że na świat przyszedł jego kolejny wnuk.

Nowa branża

Teraz z kolei Boniek pochwalił się wejściem w nową branżę, a konkretnie – w nieruchomości. Były prezes PZPN podał dalej wpis profilu Mazowiecka 69 na Twitterze z krótkim dopiskiem: „Zapraszamy„.




– Szukasz mieszkania w Łodzi z nutą Widzewskiej historii? Mazowiecka 69 – projekt, w którym Zbigniew Boniek łączy siły z Władkiem Puchalskim, to idealne miejsce dla prawdziwych fanów! Specjalne rabaty dla Widzewiaków – czytamy we wspomnianym wpisie.  

Warto przy tym zaznaczyć, że Mazowiecka 69 to zupełnie nowa inwestycja w Łodzi. W jej skład wchodzi na ten moment 19 mieszkań o powierzchni w przedziale 33-60 metrów kwadratowych w dzielnicy Widzew. Według strony odbiór lokali jest planowany na marzec przyszłego roku.

Jan Błachowicz zareagował na słowa Adamka o Chalidowie. Ostry wpis zawodnika UFC

Jan Błachowicz odniósł się do zachowania Tomasza Adamka po jego ostatniej walce z Mamedem Chalidowem. Upomniał „Górala” i zarzucił mu brak szacunku dla drugiego sportowca. 




24 lutego odbyła się walka Tomasza Adamka z Mamedem Chalidowem w formule bokserskiej. Walkę wygrał były mistrz świata wagi półciężkiej po 3 emocjonujących rundach, kiedy kontuzję zgłosił jego rywal.

Brak klasy?

Po walce Adamek udzielił wywiadu między innymi w „Super Expressie”. Na jego łamach walkę z Chalidowem podsumował słowami: „Łatwe pieniądze, bo nie było wielkiej roboty”, co odbiło się szerokim echem i wywołało wielkie kontrowersje. Oliwy do ognia dodała inna wypowiedź „Górala”, w której przyznał, że Chalidow miał do niego zadzwonić i proponować rewanż. Ten jednak odrzucił taką propozycję, mówiąc, że musi się ustawić w kolejce.

Do słów 47-latka odniósł się teraz Jan Błachowicz. „Cieszyński Książe” zaapelował do Adamka o większy szacunek do innego wielkiego sportowca, którym bezsprzecznie jest Chalidow.




– Tomek… ale Mameda to ty szanuj chopie. Przyszedłeś odcinać kupony do domu, który on pomógł zbudować. To, że wybrałeś boks, oznacza, że nie miałeś potrzeby odklepać. Szanuj drugiego sportowca, bo Ciebie przestaną szanować i nie zachowuj się jak biały miś z Krupówek – napisał na Twitterze Błachowicz. 

Błachowicz należy do grona żywych legend polskiego sportu. W swojej zawodowej karierze zawalczył w 40 pojedynkach. Wygrał aż 29 z nich.

Rodrygo spotkał się z Ronaldo i… znowu to zrobił. Niespodziewane zachowanie piłkarza Realu Madryt

Rodrygo odbył rozmowę ze swoim idolem, Ronaldo Nazario. W jej trakcie doszło do niespodziewanej, ale nie pierwszej podobnej interakcji między Brazylijczykami. Zainicjował ją obecny gracz Realu Madryt.




23-latek świetnie spisuje się w tym sezonie w barwach „Królewskich”. W 40 meczach strzelił 13 goli i dołożył 8 asyst na wszystkich frontach. Teraz związał się z firmą Octagon Latam, której ambasadorem jest Ronaldo Nazario.

Pocieranie kończyn

Agencja będzie od teraz odpowiedzialna za reprezentowanie ruchów marketingowych Rodrygo. Z okazji nawiązania współpracy piłkarz odbył rozmowę z legendarnym Ronaldo. W jej trakcie wydarzyło się coś niespodziewanego.

– Postać Ronaldo jest dla mnie bardzo ważna, jest największym idolem mojego ojca. Tutaj, w Realu Madryt, traktowany jest jak legenda. Jestem pewien, że jego doświadczenie bardzo mi pomoże – mówił Rodrygo. 




Nagle młody Brazylijczyk postanowił… potrzeć nogi byłego piłkarza Realu Madryt. Następnie zaczął pocierać swoje. Była to już druga tego typu sytuacja. Podobnie Rodrygo zachował się przy okazji wywiadu podczas mundialu w Katarze.

62 piłkarzy zdyskwalifikowanych za fałszowanie wieku. Kamerun opublikował listę

Wielu piłkarzy zostało ukaranych przez Kameruński Związek Piłki Nożnej. Na opublikowanej liście znalazły się aż 62 nazwiska zawodników wykluczonych. Powodem okazało się fałszowanie wieku. 




W afrykańskich państwach od dawna słyszy się o sporym problemem z administracją. Nierzadko bywały przypadki, kiedy piłkarz zaniżał swój wiek. Najwidoczniej takie procedery zbliżają się do końca.

Lista wykluczonych

Kameruński Związek Piłki Nożnej wziął sprawy w swoje ręce i niespodziewanie opublikował listę z 62 nazwiskami. Zamieszczeni na niej piłkarze zostali wykluczeni, ze względu właśnie na fałszowanie swojego wieku. Wśród nich znalazł się między innymi Wilfried Nathan Douala, który niedawno grał w Pucharze Narodów Afryki. Zawodnik twierdził, że ma 17 lat, ale okazało się, że kłamał.

Federacja nie podała jeszcze jego prawdziwego wieku. Cała akcja ma na celu wyeliminowanie problemu administracyjnego, z którym mierzy się nie tylko Kamerun, ale i cała Afryka.




Przypomnijmy choćby sytuację z 2022 roku, kiedy w związku z domniemanymi oszustwami odnośnie wieku, przesłuchano 44 graczy z ośmiu klubów ligi kameruńskiej. Następnie zdyskwalifikowano 21 piłkarzy z kadry U17.

Czekał 4 lata na ten moment! Polak w końcu gra i od razu staje się bohaterem swojej drużyny

Radosław Majecki przeżywa prawdopodobnie najlepsze chwile w AS Monaco od momentu swojego transferu z Legii Warszawa w 2020 roku. Polski bramkarz wskoczył do bramki drużyny z Księstwa i nie zamierza oddać swojego miejsca. „L’Equipe” zachwyca się jego formą, podobnie jak reszta francuskich mediów. 

Przez cztery lata od momentu transferu do Monaco Majecki nie mógł liczyć na regularną grę. Polak albo przesiadywał mecze na ławce, albo przebywał na wypożyczeniach. Okazjonalnie otrzymywał szanse w Pucharze Francji, jednak nie przekładały się one na jego pozycje.

Zachwyty

Wszystko zmieniło się natomiast w bieżącym sezonie. Adi Hutter w kluczowym momencie zdecydował się zmienić pierwszego bramkarza i posadził na ławce Philippa Kohna. Postawił zaś na Majeckiego, który świetnie mu się odwdzięcza. 24-latek w ostatnich trzech meczach zachował dwa czyste konta i wpuścił tylko dwa gole – oba z Lens (3-2).




Kolejny dobry występ Polak zaliczył w miniony weekend, kiedy to jego Monaco wygrało ze Strasbourgiem (1-0). Majecki popisał się kilkoma ważnymi interwencjami, bez których wynik mógłby być diametralnie inny. Teraz zachwytu nad jego grą nie kryją francuskie media.

– Obecny w powietrzu, gdy wymagała tego sytuacja. Znacząca była jego obrona strzału Bakwy z 23. minuty. Majecki od razu zdał sobie sprawę z wagi tej interwencji i wstał z murawy z palcem skierowanym ku niebu. Świetnie czyta grę, potrafi ją dobrze wznawiać. Zaraża spokojem – mówi o Polaka „L’Equipe”.

– Znakomita gra polskiego bramkarza. Nie pozwolił nam w 23. minucie stracić pierwszego gola, na którego Strasbourg zasłużył, ponieważ nasza pierwsza połowa była zła. Przez resztę meczu doskonale kontrolował sytuację i nie popełniał błędu. Pod koniec meczu znów zanotował ważną interwencję i uratował zespół – dodaje portal asm-supporters.fr.




Warto zaznaczyć, że do końca sezonu zostało jeszcze trochę czasu, a kto wie, być może Majecki zapracował sobie na miejsce między słupkami na dłużej. Jeśli tak, to jego dorobek, który na razie wynosi 6 występów, może się jeszcze zwiększyć.

Rozpowszechnił tragiczną plotkę o Danim Alvesie. Teraz może go spotkać kara

Kilka dni temu internet obiegła informacja o tym, że Dani Alves popełnił samobójstwo w swojej celi w więzieniu. Plotka okazała się jednak nieśmiesznym „żartem” jednego z użytkowników, którą powieliło kilka mediów. Teraz na wspomnianego użytkownika mogą spaść srogie konsekwencje. 




Alves został niedawno oficjalnie skazany na karę 4,5 roku pozbawienia wolności za napaść na tle seksualnym w 2022 roku. Sprawa była w toku już od kilku miesięcy. Obecnie Brazylijczyk zbiera niechlubne plony swojego okropnego czynu. FC Barcelona między innymi wkreśliła go ze swojej galerii sław.

Niesmaczny żart

Cała sytuacja związana z wyrokiem, odwrócenie się od byłego piłkarza przyjaciół i byłych klubów mogły go zdecydowanie podłamać. Nic więc dziwnego, że gdy kilka dni temu w internecie pojawiła się informacja o rzekomym samobójstwie Brazylijczyka, sporo osób w nią uwierzyło. Szczególnie, że opublikował ją użytkownik, podający się za brazylijskiego dziennikarza, Paulo Albuquerque.

Informacja rozprzestrzeniała się bardzo szybko, ale równie szybko wyszło, że jest fałszywa. Po kilku godzinach wspomniany użytkownik opublikował kolejny wpis. Tłumaczył w nim, że nie chodziło mu o Daniego Alvesa, a o… jego kuzyna – Danielzinho.

 Oczywiście zdecydowana większość internautów nie wierzyła w te tłumaczenia. Szczególnie ostro zareagował brat Alvesa. Na transmisji na Instagramie nie przebierał w słowach odnosząc się do całej sprawy.




– Jak okrutni potrafią być ludzie! Już został skazany na podstawie słów kobiety, która weszła do męskiej toalety (…). Już został skazany. Czy to nie wystarczy? Teraz ludzie chcą, żeby zginął. Chcą śmierci mojego brata. Co za okrucieństwo. Mój tata ma ponad 70 lat, moja mama ponad 60. Czy ci ludzie nie mają rodziny? – grzmiał w emocjach. 

Wiele wskazuje na to, że domniemany Paulo Albuquerque za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji może zostać ukarany. Z prawnikami mają rozmawiać bowiem przedstawiciele Daniego Alvesa. Na ten moment rozważane ma być pozwanie użytkownika.

Jakub Rzeźniczak dostał wyzwanie od… mistrza świata! Szykuje się mocna walka na Clout MMA?

W weekend pojawiły się informacje o dołączeniu Jakuba Rzeźniczaka do Clout MMA. Spekulowano wówczas, że były piłkarz Legii czy Wisły Płock, mógłby zmierzyć się z Marcinem Najmanem. Niespodziewanie wyzwanie rzucił mu jednak… Jakub Krzewina, lekkoatleta. 




Minionej soboty Samuel Szczygielski z portalu meczyki.pl przekazał, że Jakub Rzeźniczak jest bliski związania się z freakową organizacją Clout MMA. Dziennikarz dodał również, że 37-latek jest bliski odwieszenia butów na kołek i zakończenia piłkarskiej kariery. W nowym etapie swojej sportowej przygody miałby spróbować swoich sił w klatce, podobnie jak Błażej Augustyn, Tomasz Hajto czy Jakub Wawrzyniak.

Rzeźniczak vs mistrz świata?

Szczygielski w tym samym artykule pisał również, że pierwszym rywalem Rzeźniczaka miałby być Marcin Najman. Sytuacja może się jednak zmienić, gdyż zawodnik dostał niespodziewane wyzwanie do walki. Rzucił mu je Jakub Krzewina, czyli aktualny reprezentant Polski. Kilka miesięcy temu wrócił on do sportu po zawieszeniu na okres 15 miesięcy za trzykrotne niestawienie się na kontroli antydopingowej.




– Dawać mi go do wyjaśnienia – napisał krótko, lecz dosadnie lekkoatleta pod wpisem z artykułem Szczygielskiego. 

Na ten moment ani Clout, ani sam Rzeźniczak nie skomentowali doniesień dziennikarza „Meczyków” i wyzwania Krzewiny. Takie zestawienie byłoby jednak kolejnym starciem sportowców. W ostatnim czasie na galach freakowej federacji mierzyli się między innymi Tomasz Hajto i Zbigniew Bartman.




Przypomnijmy również, że Krzewina jest złotym medalistą halowych mistrzostw świata z 2018 roku. W swoim dorobku ma również trzy srebrne medale mistrzostw Europy. Wszystkie z nich zdobył w sztafecie na dystansie 4×400 metrów.

Mecz Bayernu z Mainz mógł zakończyć się tragicznie. Sędzia uratował życie piłkarza [WIDEO]

Bayern Monachium kompletnie rozbił w miniony weekend Mainz (8-1). Hat-tricka w tym meczu strzelił Harry Kane, ale to nie Anglik był prawdziwym bohaterem widowiska. Okazał się nim sędzia Patrick Ittrich, który uratował Josuhę Guilavoguiego przed uduszeniem.




W sobotę w Bundeslidze doszło do kompletnej deklasacji i zdemolowania zespołu Mainz. Bayern był bezlitosny i rozgromił rywali, jak za czasów swojej najlepszej dyspozycji. Do siatki trzykrotnie trafiał Harry Kane, a dwukrotnie – Leon Goretzka. Po jednym golu dołożyli jeszcze: Thomas Mueller, Jamal Musiala i Serge Gnabry. W sumie Bawarczycy wygrali aż 8-1.

Prawdziwy bohater

Deszcz goli i święto dla kibiców „Die Roten” mogło zostać jednak przykryte tragedią. W 33. minucie doszło bowiem do dramatycznej sytuacji, kiedy Josuha Guilavogui i Anthony Caci zderzyli się głowami. Pierwszy z graczy po upadku przestał się ruszać i połknął swój język.




Takie sytuacje wymagają opanowania i szybkiej reakcji. Tym wszystkim wykazał się arbiter prowadzący mecz – Patrick Ittrich. Sędzia szybko podbiegł do leżącego nieruchomo zawodnika i ustawił go w pozycji bezpiecznej, by nie zaczął się dusić. Po chwili na murawie pojawili się medycy, którzy udzielili piłkarzowi dalszej pomocy.




– Jeśli ktoś tak leży, to trzeba działać szybko. Doświadczyłem wielu takich sytuacji. Język znajdował się z tyłu i utrudniał oddychanie, a kiedy był ponownie na zewnątrz, piłkarz zaczął znowu oddychać i „wrócił” – powiedział po meczu Ittrich. 

– Nie należy tego zostawiać służbom. W życiu codziennym zawsze mogą zdarzyć się sytuacje, w których ktoś potrzebuje pomocy – dodał. 

Po spotkaniu głos zabrał również sam poszkodowany. Guilavogui opublikował relację na swoim Instagramie, w której podziękował sędziemu za udzieloną pomoc.

– Chcę podziękować moim kolegom z drużyny, sędziemu i sztabowi medycznemu! Czuję się dobrze i mam nadzieję, że wkrótce znów będę mógł pomóc mojemu zespołowi – powiedział piłkarz. 

Mariusz Rumak wybuchł po pytaniu dziennikarza. Trener Lecha nie wytrzymał ciśnienia [WIDEO]

Robi się coraz bardziej w Lechu Poznań. „Kolejorz” zremisował ostatni mecz z Górnikiem Zabrze 0-0 i znowu okazał się kompletnie nieskuteczny. Na gola w Wielkopolsce czekają już od 450 minut. Na pomeczowej konferencji prasowej ciśnienia nie wytrzymał Mariusz Rumak, który zagotował się po pytaniu dziennikarza. 

Lech ostatni mecz wygrał niemal miesiąc temu. 17 lutego pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok (2-1). Od tamtej pory jednak nie dość, że nie zdołał dołożyć kolejnego zwycięstwa, to jeszcze… nie zdobył ani jednego gola. W sumie na trafienie „Kolejorz” czeka już 7,5 godziny.

Wybuch

Dorobku nie udało się poprawić w ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze (0-0). Tym samym jest to najgorsza passa Lecha od sezonu 2016/17, co wytknięto Mariuszowi Rumakowi na konferencji prasowej. Dziennikarz zapytał szkoleniowca o pomysł na poradzenie sobie z kłopotem w ofensywie. Wtedy nie wytrzymał.

– Serdecznie zapraszam na treningi. Trenujemy o 11:00 codziennie. Obiecuję, że będzie pan na wszystkich treningach i powie mi pan, co jest nie tak. Przyjeżdża pan do nas na treningi? Bo stawia pan tezę, że coś jest nie tak – wypalił Rumak. 

– Przepraszam, że się uniosłem. Nie lubię takich dyskusji – dodał jednak po chwili. 

Mimo słabszego momentu Lech znajduje się obecnie na 3. miejscu w tabeli Ekstraklasy. Do liderującej Jagiellonii Białystok traci 4 punkty. Na kark „Kolejorzowi” dyszą jednak Pogoń Szczecin, Raków Częstochowa i Legia Warszawa.

Sensacyjne powołanie na baraże? Michał Probierz może kompletnie zaskoczyć

Wraca temat powołania do reprezentacji Polski Tarasa Romanczuka. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl twierdzi, że temat piłkarza Jagiellonii Białystok jest traktowany poważnie. Fanem takiego rozwiązania jest również Zbigniew Boniek. 




21 marca Polska zagra z Estonią w półfinale baraży o Euro 2024. Jeżeli „Biało-Czerwoni” przejdą najbliższych rywali, to zagrają z Walią lub Finlandią o wyjazd na turniej w Niemczech. Niebawem Michał Probierz ogłosi kadrę na nadchodzące zgrupowanie.

Niespodziewane powołanie?

Selekcjoner pokazał już, że potrafi zaskoczyć swoimi wyborami w kontekście powołań. Możliwe, że podobnie będzie w marcu. Według Tomasza Włodarczyka pod uwagę brany jest Taras Romanczuk.




– Dochodzą mnie słuchy, że w kadrze może znaleźć się Taras Romanczuk. Czy to ewentualne powołanie może zaskakiwać? Patrząc na to, jak wygląda w Jagiellonii, to niekoniecznie mnie to będzie szokowało – powiedział dziennikarz w programie meczyki.pl na YouTube. 

Swoje zdanie w tym temacie wygłosił również Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN nie krył się z faktem, że jest zdecydowanym zwolennikiem powołania dla piłkarza Jagiellonii.




– Romanczuk ma doświadczenie i pewność. Umie czytać grę, szybko myśli, jest dobry przy stałych fragmentach gry. Takiego piłkarza jak on szybko nie znajdziemy na pozycję nr 6. On jest w formie. Absolutnie zgadzam się z tym powołaniem – stwierdził.

32-latek jest kapitanem „Dumy Podlasia” i jej kluczowym zawodnikiem w bieżącym sezonie. Do tej pory tylko raz zagrał w reprezentacji Polski. W 2018 roku wybiegł na murawę w meczu towarzyskim z Koreą Południową (3-2).

Jakub Rzeźniczak kolejnym piłkarzem we freak fightach?! Szokujące informacje o pierwszym rywalu

Zaskakujące informacje przekazał portal meczyki.pl. Z ich ustaleń wynika, że Jakub Rzeźniczak ma wkrótce dołączyć do freak fightowej federacji Clout MMA. Wiadomo, z kim miałby zawalczyć. 

Rzeźniczak zbliża się do rozbratu z futbolem. Ostatnim klubem byłego reprezentanta Polski byłą Kotwica Kołobrzeg, z którą rozstał się w burzliwych okolicznościach. Kontrakt 37-latka został rozwiązany, choć on nie zgodził się z taką decyzją. Zapowiedział już, że będzie walczyć o swoje przed organami PZPN.

Walka z Najmanem?

Wiele wskazuje jednak na to, że nie dopisze do swojego CV kolejnego klubu. Portal meczyki.pl podaje, że Rzeźniczak ma niebawem ogłosić zakończenie piłkarskiej kariery. Nie natomiast od sportu. Samuel Szczygielski przekazał, że Rzeźniczak ma się związać z Clout MMA, jedną z freak fightowych federacji. Wcześniej na jej galach walczyli już byli piłkarze (Tomasz Hajto, Błażej Augustyn czy Jakub Wawrzyniak).

Kto miałby być rywalem Rzeźniczaka? Na „Meczykach” czytamy, że 9-krotny reprezentant Polski miałby wejść do klatki z Marcinem Najmanem. Sam zawodnik ma z kolei poważnie podchodzić do sprawy i solidnie przygotowywać się do pierwszego pojedynku.

– Clout MMA ma już pewne plany związane z Rzeźniczakiem. Słyszymy, że ten już na początek może wejść do klatki z… Marcinem Najmanem – twierdzi Szczygielski.

Źródło: Meczyki.pl/Samuel Szczygielski

Skandaliczne zachowanie kibiców Legii. Poszło o nową współpracę Polonii Warszawa

Kibice Legii wywołali sporą burzę. Wszystko przez ich zachowanie w stosunku do ogłoszenia nowej współpracy Polonii Warszawa z Radiem Kampus. 

„Czarne Koszule” od 2013 roku są w przebudowie, a obecnie występują w Fortuna 1. Lidze. Poza ciągłym rozwojem sportowym, Polonia prężnie działa też w strefie marketingowej. Między innymi w tym celu w lutym rozpoczęto współpracę z akademickim Radiem Kampus. Jednocześnie zapowiedziano, że w jego audycjach coraz częściej pojawiać się będą piłkarze Polonii, na co przeważnie zareagowano pozytywnie.

„Radio Kampus ssie pałę”

Niestety nie wszyscy w Warszawie byli zachwyceni nową współpracą. Kibice Legii dali upust swoim emocjom początkowo w mediach społecznościowych. Pojawiały się między innymi komentarze o popełnionym błędzie stacji czy takich, które wprost nawoływały do bojkotu. Na tym jednak się nie zakończyło. Przy okazji ostatniego meczu z Pogonią Szczecin na trybunach pojawił się transparent z obraźliwym napisem: „Kampus ssie pałę”.

Na całą sytuację zdecydowanie zareagował już Kamil Rykaczewski. Specjalista ds. komunikacji w Polonii udzielił wypowiedzi dla portalu wirtualnemedia.pl podkreślił, że jest świadom całej sytuacji i się jej sprzeciwia.

– Sport nie ma barw i stanowczo potępiamy tego typu zachowania, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Każdy ma wolną wolę i prawo wyboru, a zabranianie komuś kibicowania jednej, czy to drugiej drużynie nie powinno mieć nigdy miejsca. Ubolewamy również nad tym, że to nie pierwsza tego typu akcja skierowana przeciwko Polonii w ostatnim czasie. Kilka miesięcy temu kwestia plakatów skierowana przeciwko dzieciom trenującym w Akademii, ostatnio dewastacja autobusów miejskich z naszą reklamą zapraszającą na mecz, a dziś atakowanie studenckiego Radia Kampus. Jesteśmy także świadomi, że tego hejtu może być coraz więcej – zaznaczył. 

Hiszpańska prasa chwali Roberta Lewandowski po meczu z Mallorcą. Masa pozytywnych ocen

FC Barcelona wygrała piątkowy mecz z Mallorcą 1-0 po pięknej bramce Lamine Yamala. Tym razem do siatki nie udało się trafić Robertowi Lewandowskiemu. Mimo to Polak zebrał masę pochwał w hiszpańskiej prasie. 

„Lewy” mecz z Mallorcą zaczął na ławce rezerwowych. Xavi zastąpił go 18-letnim Markiem Guiu, a decyzja ta była podyktowana najpewniej nadchodzącym meczem z Napoli w Lidze Mistrzów i Atletico. Dodatkowo Polak jest zagrożony zawieszeniem za żółte kartki, co na pewno miało wpływ na posadzenie go na ławce.

Masa pochwał

Postawienie na 18-latka nie okazało się jednak szczególnie trafione. Barcelona długo nie mogła pokonać bramkarza Mallorki i po godzinie gry na murawie pojawił się Lewandowski. 35-latek przyczynił się do wygranej Blaugrany, asystując przy fenomenalnym golu Lamine Yamala. Teraz hiszpańskie media bardzo chwalą Polaka za grę po zmianie.

– Wszedł na boisko w 61. minucie za Marca Guiu. Sama jego obecność zmieniła obronę Mallorci. Nie strzelił gola, ale dobrze się poruszał i zmusił rywali do dania z siebie wszystkiego –  opisała występ napastnika „Marca”, która przyznała mu „szóstkę”. 

– Inteligentny występ. Wobec braku strzałów Lewandowski zdecydował się na nieco głębsze ustawienie. Znalazł Vitora Roque przy strzale głową Brazylijczyka – dodał kataloński „Sport”. 

– Lewandowski wszedł za Guiu, próbując naprawić katastrofę w ofensywie. Był bardziej zaangażowany w grę, chociaż nie okazał się decydującym graczem. Jego asysta do Yamala będzie jednak liczona w statystykach – kontynuował pochwały portal eldesmarque.com.

FC Barcelona porzuci Nike na rzecz własnej marki? Taki ruch ma przynieść klubowi więcej korzyści

Jakiś czas temu media obiegła informacja, że FC Barcelona wkrótce może rozstać się z firmą Nike. Firmą, która produkowała koszulki dla Blaugrany od wielu lat. Rozmowy w kwestii porzucenia współpracy miały wejść już na zaawansowany poziom. 

O pierwszych informacjach na temat zmiany producenta koszulek dla Barcelony pisaliśmy już dłuższy czas temu. Wówczas kataloński „Sport” podawał, że Nike miało zostać wygryzione przez Pumę. Więcej TUTAJ.

Własna marka?

Teraz nowe i zaskakujące wieści w tej sprawie przekazał dziennikarz Adrian Sanchez. Z jego informacji wynika, że rozmowy o rozstaniu z Barcelony z Nike weszły już na zaawansowany poziom. Co więcej, firma miała się już pogodzić z decyzją Blaugrany.

To jednak nie koniec rewelacji. Sanchez dodaje, że Barcelona chciałby używać swojej marki. Taki zabieg miałby przynieść jej więcej korzyści niż kontynuowanie współpracy z amerykańskim gigantem.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.