NEWSY I WIDEO

Sezon Milika uratowany? W grę wchodzi transfer do LaLigi

O odejściu Arkadiusza Milika z Napoli mówi się od bardzo dawna. Było wiele doniesień o przenosinach, lecz żadne z nich się nie udały. Być może tym razem się uda i Polak trafi do LaLiga.

Milik uratuje chociaż połowę sezonu?

Chyba wszyscy znają transferowe story Milika, ale dla pewności je przypomnimy. 26-latek nie przedłużył kontraktu z Napoli, przez co Gattuso nie zgłosił go do żadnych rozgrywek. Polaka obowiązuje kontrakt do końca czerwca 2021 roku, więc postanowił on poszukać sobie nowego klubu, aby nie tracić sezonu. Pojawiło się wiele plotek transferowych z udziałem Milika i na nieszczęście żadna z nich nie okazała się być prawdziwa. Wszystko wskazuje na to, że napastnik nie pogra w tym sezonie, choć…

Jednak LaLiga?

Atletico Madryt również pojawiło się na internetowej liście zaintersowanych Milikiem, lecz podczas letniego okienka do transferu nie doszło. Rojiblancos zmagają się obecnie z brakiem napastników – Costa ma problemy z nogą, a Suarez zachorował na koronawirusa. Dodatkowo AS poinformował, że Hiszpan może niedługo opuścić Madryt, dlatego też pojawił się temat Milika.

I znowu pojawia się „ale”. Według ASa przenosiny Milika na Wanda Metropolitano zależą od Diego Costy. Jeśli Hiszpan odejdzie z Atletico, to transfer Polaka jest bardzo prawdopodobny. 26-latek miał dołączyć do Rojiblancos już latem, jednak klubowa kasa zmniejszyła się przez koronawirusa i nie było środków na zakup Milika. Miejmy nadzieję, że zimą transfer dojdzie do skutku, a Polak zacznie regularnie grać i nie zawiedzie nas na Euro.

Prezes Cracovii atakuje sędziów Ekstraklasy! Twierdzi, że pomagają Legii

Kilka miesięcy temu Komisja Dyscyplinarna ukarała Cracovię za aferę korupcyjną sprzed ponad 15 lat. Sprawa nie do końca jeszcze ucichła, a prezes Pasów próbuje zmienić temat i szuka nowego kozła ofiarnego.

Cracovia ukarana za korupcję

Milion złotych grzywny i minus 5 punktów w sezonie 2020/2021 – taką karę otrzymała Cracovia za korupcję w latach 2003-2004. Klub dobrowolnie poddał się karze, choć niektórzy domagali się degradacji Pasów. Taka kara nie była jednak możliwa, ponieważ PZPN usunął ją z taryfikatora w 2008 roku. Natomiast sędzia piłkarski zamieszany w ustawianie spotkań został skazany na prawie 3 lata więzienia.

„Jeśli nadal będziemy mieli takie sędziowanie, jak w meczu z Legią…”

Janusz Filipiak, prezes zarządu sportowej spółki akcyjnej MKS Cracovia, udzielił wywiadu dla Onetu. Pan profesor chyba zapomniał, że za Pasami nadal ciągnie się widmo nie tak dawnej korupcji albo nieumiejętnie próbował zmienić „bohatera”. W każdym bądź razie prezes Filipiak oskarżył Legię o ustawianie spotkań.

Jeśli nadal będziemy mieli takie sędziowanie, jak w meczu z Legią, to ciężko będzie zdobyć mistrzostwo Polski. Wszyscy stwierdzili, że należał nam się karny, tylko nie sędzia. Jestem bardzo bezpośredni, ale to głos nie tylko mój, ale wielu osób ze środowiska.

Gdyby nie było VAR-u, można by to uznać za błąd. Ale na powtórce było widać zagranie ręką. Skoro nawet pan Przesmycki, szef sędziów, mówi, że karny się należał, to trudno mówić o błędzie. Po co w takim razie jest VAR? No na litość boską! Nie twierdzę, że to było ukartowane, ale jednak mamy czasem do czynienia z grzecznościowym sędziowaniem.

Twierdzi Pan, że Legia jest uprzywilejowana, jeśli chodzi o sędziowanie? – zapytał dziennikarz

Ależ przecież wszyscy to mówią! Nie trzeba powtarzać tego po raz kolejny – odpowiedział mu Filipiak

Mateusz Miga, jeden z dziennikarzy TVP Sport, wygrzebał z czeluści cytat, w którym Janusz Filipiak otwarcie przyznał, że w 2003 roku miał całkowitą władzę w Cracovii. Przypomnijmy, że Pasy w sezonie 2003/2004 próbowały ustawić prawie 20 spotkań! Do tego prezes Cracovii w 2005 roku przyznał, że dwa szybkie awanse były jednym z najłatwiejszych sukcesów jego życiu (cytat za Piłka Nożna).

Trzeba przyznać, że profesor Filipiak ma tupet. Najpierw sam maczał palce w dość nieuczciwym procesie awansu Cracovii, który uszedł mu na sucho, a kilkanaście lat później oskarża Legię o podobne zagrania. Chyba komuś przydałaby się lekcja pokory.

Kilka lat temu grał w Realu Madryt, teraz jest bankrutem. Dramatyczna historia 33-latka

Royston Drenthe, były piłkarz m.in. Realu Madryt, został uznany bankrutem przez sąd w Holandii. Holender w trakcie kariery miał roztrwonić ponad 3 miliony euro.

Royston Drenthe ogłoszony bankrutem

Holender debiutował w holenderskiej Eredivisie w styczniu 2006 roku. Wówczas był uznawany za spory talent, a jego umiejętności i potencjał dostrzegł Real Madryt, który ściągnął Drenthe’a do siebie w 2007 roku za 14 milionów euro. Wówczas taka kwota za transfer 20-latka robiła spore wrażenie.

Nieudana kariera holenderskiego talentu

W późniejszych latach kariera Roystona Drenthe’a nie rozwinęła się tak, jakby tego chciał sam piłkarz. Po zakończonej przygodzie w Realu Madryt Holender próbował swoich sił w takich klubach jak Reading, czy Sparta Rotterdam. W obecnym sezonie występuje w 3-ligowym Kozakken Boys.

Wyrok sądu

Przed kilkoma dniami sąd w Bredzie ogłosił Holendra bankrutem, przez co będzie on posiadał nadzór finansowy.

– Od zawsze byłem pod lupą. Nie znam szczegółów sprawy, ale jeśli jest tak, jak myślę, to nie jest to aż tak poważna kwestia. Na pewno zostanie wyjaśniona – objaśnia piłkarz.

Problemy z agentem

Za swoje problemy finansowe Drenthe obwinia głównie swojego byłego agenta. Holender radzi młodym piłkarzom, by ci uważali na swoich przyszłych menedżerów.

– Wiedziałem, że w Realu zarobię 1,8 miliona euro w pierwszym sezonie, ale nic więcej. To było strasznie słabe, bo później agent kontrolował wszystko – przekonuje 33-latek.

Neymar podgrzewa atmosferę przed transferem Messiego? „To czego chcę dziś najbardziej od piłki, to jeszcze raz zagrać z Leo Messim”

Neymar udzielił wywiadu telewizji ESPN po meczu z Manchesterem United. Brazylijski atakujący Paris Saint-Germain zaskoczył reporterów zdaniem o Leo Messim.

To czego chcę dziś najbardziej od piłki, to jeszcze raz zagrać z Leo Messim, czuć razem z nim radość na boisku. W przyszłym roku, musimy to zrobić – mówił po meczu Neymar.

Jak można zinterpretować słowa Brazylijczyka? Wielu ludzi domyśla się, że chodzi o zaproszenie Messiego do udziału w projekcie PSG. Argentyńczykowi wraz z końcem bieżącego sezonu wygasa kontrakt. Media co jakiś czas podgrzewają temat przenosin 33-latka do Manchesteru City, jednak sam Pep Guardiola wolałby ten pozostał w Katalonii.

Jako kibic Barcelony życzyłbym sobie, by Messi zakończył karierę w tym klubie – mówił szkoleniowiec The Citizens.

Druga strona dopatruje się możliwości powrotu Neymara na Camp Nou. Warto jednak spojrzeć na te opinie z przymrużeniem oka, ponieważ FC Barcelona zmaga się z ogromnymi kłopotami finansowymi. Przyjście Neymara do Katalonii wydaje się być nierealne.

Neymar najprawdopodobniej wypowiedział słowa w formie żartu zdając sobie sprawę z ich wagi. Na kolejne interpretacje i doniesienia pozostaje czekać kolejne tygodnie. Być może władze PSG nawiążą kontakt z Lionelem Messim już w styczniu, by ten dołączył do nich od nowego sezonu.

Jakim składem zagra Lech z Benficą? Czekają nas duże zmiany!

Dziś o godzinie 21:00 rozpocznie się mecz Ligi Europy pomiędzy Benficą Lizbona a Lechem Poznań. Ustaliliśmy skład jaki sztab Lecha oddeleguje na mecz z Portugalczykami.

Benfica Lizbona- Lech Poznań, start spotkania o 21:00

Lech Poznań wyleciał do Portugalii na mecz piątej kolejki Ligi Europy, gdzie przyjdzie im się zmierzyć z v-ce mistrzem Portugalii. Jeśli Kolejorz chce zachować szanse na awans, dziś potrzebne będzie zwycięstwo nad Benficą.

Oba zespoły zmierzyły się ze sobą 22 października w meczu pierwszej kolejki grupy „D”. Wówczas byliśmy świadkami niemałych emocji, a potyczkę ostatecznie wygrali rywale Polaków wynikiem 4:2. Pomimo porażki poznaniacy zaprezentowali się całkiem przyzwoicie, a ich występ napawał optymizmem przed kolejnymi starciami.

Skład Lecha na mecz z Benficą

Przeanalizowaliśmy wiele informacji i ułożyliśmy skład, jaki prawdopodobnie dziś wybiegnie na murawę Estadio da Luz. Największe zmiany czekają nas przede wszystkim w ataku, gdzie najprawdopodobniej zabraknie Mikaela Ishaka oraz w środku pola.

Filip Bednarek – Tymoteusz Puchacz, Tomasz Dejewski, Lubomir Satka, Bohdan Butko – Filip Marchwiński, Karlo Muhar, Jan Sykora, Michał Skóraś, Mohammad Awad- Nika Katcharawa

lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

Wisła Kraków płaci kilku trenerom, których nie ma już w klubie. „To jest ponury żart”

Jak powszechnie wiadomo, Wisła Kraków od kilkunastu miesięcy ma ogromne problemy finansowe. Nie ma się co dziwić, skoro klub aktualnie płaci kilku trenerom, którzy już od jakiegoś czasu nie pracują. Taką informację podał na twitterze Michał Trela.

Przed kilkoma dniami Wisła Kraków odsunęła od roli pierwszego trenera Artura Skowronka. W miejsce 38-latka został sprowadzony niemiecki trener Peter Hyballa. Mimo to Biała Gwiazda wciąż musi płacić byłemu trenerowi. Jak się okazuje, takich osób jak Skowronek jest zdecydowanie więcej.

O takim stanie rzeczy poinformował Michał Trela na swoim twitterze, który zacytował prezesa Wisły Kraków – Dawida Błaszczykowskiego. Brat byłego reprezentanta Polski w następujący sposób skomentował sytuację z byłymi trenerami.

– Mamy jeszcze kilku byłych trenerów na liście płac, ale mam nadzieję, że za 2-3 miesiące zostanie nam dwóch-trzech. Maksymalnie czterech.

Odpowiedź do powyższego tweeta zamieścił również Mateusz Borek. 47-latek skomentował tę sytuację w wymownych słowach – „To jest ponury żart”.

Wisła Kraków po 11 rozegranych kolejkach zajmuje 12. pozycję w ekstraklasie. Nad znajdującym się w strefie spadkowej Podbeskidziem Biała Gwiazda ma zaledwie 1 punkt przewagi. Przeciętna dyspozycja w obecnym sezonie poskutkowała zwolnieniem trenera Skowronka.

Płomienna przemowa Thomasa Rogne. „Benfica robiła przed nami w gacie”

W poniedziałek Kolejorz zdołał wygrać w Gdańsku z Lechią. Klub opublikował w kulisach świetną mowę motywacyjną w wykonaniu kapitana poznańskiego klubu.

Przypomnijmy, że Lech Poznań w ostatnich tygodniach zawodził swoich kibiców. Poznaniacy w trzech meczach z rzędu stracili bramki w końcówkach spotkań, przez co pogorszyli swoją sytuację w lidze i rozgrywkach europejskich. Poniedziałkowy mecz z Lechią zakończył się jednak na korzyść Kolejorza. Oficjalna telewizja klubowa umieściła w kulisach z tego spotkania fantastyczną przemowę kapitana Lecha, Thomasa Rogne.

Jestem dumny z was wszystkich. Zobaczcie, mieliśmy tyle problemów. Był pie**olony koronawirus, nie mogliśmy trenować przez dwa miesiące. Wróciliśmy i graliśmy jak pieprzeni mistrzowie. Byliśmy tak blisko wywalczenia tytułu. Tak blisko awansu do finału Pucharu Polski.

Po dwóch tygodniach wakacji wróciliśmy od razu do gry w el. do Ligi Europy. Nikt nie myślał o możliwości porażki. I wygrywaliśmy, wygrywaliśmy, wygrywaliśmy – kontynuował Norweg.

Wywalczyliśmy awans do fazy grupowej. To było coś niesamowitego, prawda? Później mieliśmy mecz z Benficą. Wszyscy mówili, że nie mamy żadnych szans, że przegramy cztery czy pięć do zera.

I co? Przyjechali do nas Vertonghen z Otamendim i mieli gacie pełne ze strachu. Zawodnicy z przeszłością w Premier League prawie narobili pod siebie grając z polskim zespołem. To było coś panowie!

Teraz mamy trzy mecze bez wygranej, ale w każdym z nich graliśmy dobrze. Spisywaliśmy się rewelacyjnie przez 89 minut i 55 sekund. To, co musimy poprawić to te pięć pieprzonych ostatnich sekund.

Musimy znów uwierzyć w to, że jesteśmy naprawdę dobrym zespołem i wszystko będzie dobrze. Obiecuję wam to. Jazda!

Lech Poznań ostatecznie wygrał w Gdańsku po bramce w 84. minucie spotkania. Kolejorz zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Przemowa Thomasa Rogne rozpoczyna się w 3 minucie i 45 sekundzie poniższych kulisów:

Zobacz również: Lech Poznań. Czas ustalić priorytety

Z Arsenalu do Wisły? Ciekawy kandydat na dyrektora sportowego Białej Gwiazdy

Tomasz Piaseczny to wieloletni skaut Arsenalu, który obecnie wzbudza zainteresowanie kilku klubów z Ekstraklasy. Jak donosi Tomasz Włodarczyk z meczyki.pl wśród tych zespołów znajduje się również Wisła Kraków. Piaseczny miałby zostać dyrektorem sportowym Białej Gwiazdy.

Bogate doświadczenia

Skaut zaczynał swoją przygodę w tym zawodzie w Legii Warszawa, z której trafił do West Bromwich Albion. W 2014 roku zaliczył awans, bo trafił do jednego z największych klubów świata – Arsenalu. Swoją dobrą pozycją uniknął zwolnienia w trakcie finansowych cięć. Teraz zapowiada się jednak na kolejny rozdział w karierze Piasecznego.

Wisła zatrudni dyrektora sportowego?

Według naszych informacji, jest na celowniku kilku klubów PKO Ekstraklasy. Kilka miesięcy temu prowadził rozmowy z Wisłą Kraków. Były one już bardzo zaawansowane – wydawało się, że jest blisko porozumienia – ale ostatecznie strony go nie osiągnęły. Jak słyszymy w naszych krakowskich źródłach, temat wciąż nie do końca umarł, ale brakuje konkretów – doprowadzenia tematu do końca, decyzji i podpisów – pisze Włodarczyk.

Zmiany w pionie sportowym

Władze Wisły Kraków zdały sobie sprawę, że źle funkcjonujący pion sportowy generuje wiele błędów. Działacze Białej Gwiazdy postanowili przebudować ten element klubu. Z ekipy z Reymonta zwolniono Artura Skowronka, którego zastąpił Peter Hyballa. Teraz władze krakowskiego klubu skupiają się na zatrudnieniu dyrektora sportowego, by zbudować fundamenty.

Nie tylko Wisła jest zainteresowana Piasecznym

Jak donosi Tomasz Włodarczyk z meczyki.pl, Wiślacy chcą dopiąć ten temat jeszcze przed derbami Krakowa. Według informacji dziennikarza, inne kluby z Ekstraklasy również mają chrapkę na Piasecznego. Władze polskich klubów zorientowały się, że wieloletni skaut jest gotowy na podjęcie próby bycia dyrektorem sportowym.

Kontrowersja w hicie kolejki. Fred uderza Paredesa z główki i nie dostaje czerwonej kartki [WIDEO]

Manchester United w środowym starciu w ramach Ligi Mistrzów przegrał z PSG 1:3. Podczas spotkania doszło do sporej kontrowersji z udziałem Freda, który uderzył głową zawodnika drużyny przeciwnej.

Około 15 minut po bramce dla paryżan doszło do starcia w środku pola. Fred uderzył „z byka” Paredesa, który po tym kontakcie upadł na ziemię. Sędzia przeanalizował sytuację z VAR’em, jednak ostatecznie pokazał Brazylijczykowi tylko żółtą kartkę.

Wideo z całej sytuacji:

Zaraz po decyzji arbitra powstały szerokie dyskusje w mediach społecznościowych. Część z kibiców uważała ten werdykt za niesprawiedliwy, lecz wtedy do akcji wkroczył ekspert od spraw sędziowskich.

Łukasz Rogowski z portalu Prawda Futbolu zajmujący się analizą pracy arbitrów przyznał, że decyzja była jak najbardziej słuszna.

Wraca temat przenosin Milika do hegemona. „Szukają czwartego napastnika do kadry”

Według najnowszych doniesień włoskiej gazety Tuttosport, Arkadiusz Milik w styczniu po raz kolejny znajdzie się na celowniku Juventusu. Polak będzie miał jednak konkurenta w postaci Oliviera Giroud.

Arkadiusz Milik w sezonie 2020/2021 nie zagrał ani minuty w oficjalnym spotkaniu Napoli. Wszystko za sprawą braku porozumienia odnośnie kontraktu Polaka. Wszystko wskazywało na to, że napastnik opuści Neapol już latem, jednak na ostatniej prostej transfer do Fiorentiny poległ w gruzach. Wcześniej wiele klubów było zainteresowane byłym atakującym Ajaxu.

Tuttosport donosi, że Juventus może ponownie zwrócić się do Milika już w styczniu. Przypomnijmy, że Polakowi wraz z końcem czerwca 2021 roku wygasa umowa. Na tej zasadzie, Stara Dama będzie mogła zakontraktować 26-latka już w zimowym oknie transferowym, by ten dołączył do klubu latem. Mistrzowie Włoch mogą również zapłacić za transfer odpowiednią kwotę. Wtedy Milik przejdzie do ekipy z Turynu w styczniu.

Okoliczności związane z kończącym się kontraktem mogą powodować zaniżenie kwoty transferu Polaka. Nie zapominajmy jednak, że prezes Napoli Aurelio de Lauretiis rządzi twardą ręką i zapewne nie pozwoli na transfer Milika do głównego rywala za grosze.

Fabio Paratici, dyrektor sportowy mistrza Włoch, szuka czwartego napastnika do kadry – pisze Tuttosport.

Stara Dama chciałaby mieć u siebie kogoś, kto będzie zmiennikiem, Cristiano Ronaldo, Paulo Dybali oraz Alvaro Moraty. Wśród kandydatów na to stanowisko znajduje się Arkadiusz Milik i Olivier Giroud. Obu zawodnikom kończy się kontrakt.

 Giroud pobierałby od Juve około czterech milionów euro za sezon. Milik więcej o 500 tysięcy euro – informują włoscy dziennikarze.

Francuz w bieżącym sezonie zagrał w 10 spotkaniach, w których zdobył 6 bramek.

I co z tymi zmianami w sztabie? Łukasz Piszczek komentuje sytuację

We wtorek Tomasz Włodarczyk poinformował, że Łukasz Piszczek dołączy do sztabu reprezentacji Polski. Okazało się, że sprawa nie jest do końca przesądzona, a były reprezentant biało-czerwonych postanowił odnieść się do całej sytuacji.

Brzęczek szkoleniowcem przynajmniej na Euro

Po dość słabym listopadowym zgrupowaniu wielu Polaków domagało się zwolnienia Jerzego Brzęczka z funkcji selekcjonera kadry. Ostatecznie 49-latek pozostał na swoim stanowisku, a w zamian za to dojdzie do małych zmian w jego sztabie. Do kadry dołączy kilku nowych analityków i może Łukasz Piszczek.

ZOBACZ: Łukasz Piszczek wróci do kadry? „Nie wykluczam, że Jerzy Brzęczek dowoła go do sztabu”

Łukasz Piszczek dołączy do sztabu?

Wczoraj powołując się na Tomasza Włodarczyka poinformowaliśmy, że Łukasz Piszczek dołączy do sztabu reprezentacji Polski. Były reprezentant Polski miał doradzać selekcjonerowi i pracować z obrońcami. Defensor BVB miał być współpracownikiem Brzęczka, z którym kadrowicze będą chcieli rozmawiać, ponieważ z poprzednimi jakoś nie było naszym reprezentantom po drodze.

Okazuje się, że Łukasz Piszczek nie podjął jeszcze żadnych decyzji. Były reprezentant Polski nie przeprowadził jeszcze żadnej poważnej rozmowy na temat dołączenia do sztabu, a do tego sam nie wie, co będzie robić po zakończeniu piłkarskiej kariery.

Na poważnie z nikim o tym jeszcze nie rozmawiałem, więc trudno mi się do sprawy odnieść. Cały czas gram w piłkę i na tym się koncentruję. Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji, czy po zakończeniu gry będę chciał pracować jako trener – skomentował całą sytuację Łukasz Piszczek

Zinedine Zidane stąpa po cienkim gruncie. Znamy dwóch kandydatów w jego miejsce

Real Madryt od jakiegoś czasu zawodzi swoich kibiców. Jeszcze gorzej fani Królewskich mogli się poczuć po wtorkowym spotkaniu Ligi Mistrzów. Hiszpanie ulegli Szachtarowi Donieck, przez co skomplikowała się ich sytuacja w grupie.

Zadyszka piłkarzy

Śmiało można powiedzieć, że mistrzowie Hiszpanii wpadli w kryzys. W związku z tym media coraz częściej mówią o potencjalnym zwolnieniu Zinedine’a Zidane’a. MARCA twierdzi, że jeżeli wyniki się nie poprawią, może dojść do zakończenie współpracy z Francuzem.

Dwóch kandydatów

Według wspomnianego źródła, głównymi kandydatami do objęcia stanowiska trenera Realu Madryt w przypadku zwolnienia Zidane’a są Raul Gonzalez i Mauricio Pochettino. Pierwszy z wymienionych prowadzi obecnie drużynę rezerw, w której przygotowuje się do objęcia pierwszego zespołu. Nie wiadomo jednak, czy ten czas nastąpi zaraz po zwolnieniu finalisty mistrzostw świata z 2006 roku, bowiem Królewscy rozważają także zatrudnienie byłego szkoleniowca Tottenhamu.

Mauricio Pochettino od czasu w Spurs nie objął żadnej drużyny. MARCA informuje, że klub nie kontaktował się jeszcze z Argentyńczykiem, jednak kwestia porozumienia nie byłaby problemem.

Czy dojdzie do zwolnienia Zidane’a?

Grudniowe mecze Królewskich będą kluczowe dla francuskiego szkoleniowca. We wspomnianym miesiącu Real zmierzy się m.in. z Borussią Moenchengladbach, Sevillą oraz Atletico.

Madrytczycy zajmują obecnie czwarte miejsce w La Liga. Królewscy mają na swoim koncie 17 punktów po dziesięciu kolejkach. Ekipa Zidane’a wciąż ma szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Mecz z Borussią będzie dla nich kluczowy.


TROLLNEWSY I MEMY