Polski piłkarz opisał sytuację w Turcji. „Jest bardzo źle”

Występujący w Konyasporze Konrad Michalak opisał sytuację w Turcji po ostatnim trzęsieniu ziemi. Polski piłkarz przyznaje, że sytuacja nie wygląda kolorowo. W Turcji zawieszono wszystkie rozgrywki sportowe.

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do ogromnej katastrofy w Turcji. Na południu kraju doszło do trzęsienia ziemi o sile około 7,5. Trzęsienia ziemi dotknęły także sąsiadującą Syrię. W kolejnych godzinach doszło do wstrząsów wtórnych. Tylko w Turcji liczba ofiar przekroczyła już 2 tysiące. Rannych jest ponad 13 tysięcy osób.

Prezydent Turcji zarządził 7-dniową żałobę narodową. Zawieszone zostały wszystkie rozgrywki sportowe, w tym również piłkarskie. Na tureckich boiskach występuje kilku polskich piłkarzy. Jednym z nich jest Konrad Michalak.

Konrad Michalak trafił do Konyasporu w 2021 roku. Wcześniej reprezentował barwy również innych tureckich klubów – Ankaragucu i Rizesporu. Łącznie w tureckiej ekstraklasie rozegrał już niemal 100 występów. W poniedziałek miał on zmierzyć się w ligowym starciu z Fenerbahce. Mecz został jednak odwołany.

– Dzisiaj mieliśmy grać mecz z Fenerbahce i do Stambułu przyjechaliśmy już wczoraj. Jestem bezpieczny, ale wszyscy przeżywamy to co się stało w nocy. Śledzimy wszystko i jest bardzo źle – opowiedział Konrad Michalak na łamach „Super Expressu”.

Jesteśmy smutni, wielu kolegów jest zmartwionych, bo mają rodziny w tej części Turcji, którą nawiedziło trzęsienie. Cały kraj jest w żałobie – zdradził 25-latek.

Do Konya będziemy wracać autokarem i na razie nie wiem, co będzie dalej. Jak będzie funkcjonował transport lotniczy do innych krajów i czy piłkarze z zagranicy będą mogli opuścić Turcję? – dodał Polak.


źródło: super express

Wiadomo, co Fernando Santos planuje na najbliższe dni. Kiedy przylatuje do Polski?

W tym tygodniu Fernando Santos ma przylecieć do Polski. Nowy selekcjoner reprezentacji do najbliższego zgrupowania zostanie w naszym kraju, gdzie będzie przygotowywać się do meczów z Czechami i Albanią. Więcej szczegółów o planach Portugalczyka przekazał Jakub Kwiatkowski. 

Pod koniec stycznia PZPN ogłosił, że nowym selekcjonerem reprezentacji Polski został Fernando Santos. Nominacja 68-latka spotkała się z dobrymi reakcjami. Dużo pozytywnych emocji wywołała także postawa samego Portugalczyka, który podkreślił, że będzie mieszkać w Polsce oraz postara się nauczyć podstaw języka.

Jaki jest plan?

W programie „International Level” na kanale „Meczyków” na YouTube gościem był Jakub Kwiatkowski. Rzecznik prasowy reprezentacji Polski zdradził, co w najbliższych dniach ma w planach Santos.

– We wtorek Fernando Santos wraz ze swoimi trzema asystentami przyleci do Warszawy. Wszyscy będą w Polsce do zgrupowania – poinformował.

– W pierwszych dniach będą mieszkać w hotelu. Trwa proces znalezienia dla nich docelowego lokum. Na pewno selekcjoner i jego asystenci przed podjęciem decyzji będą chcieli zobaczyć potencjalne mieszkania – dodał rzecznik. 

– Widać, że bardzo dobrze chcą się przygotować do tej pracy. Dotychczasowe spotkania były bardzo szczegółowe – podsumował.

Jest reakcja Manchesteru City na oskarżenia o łamanie FFP. Mocny status klubu

Manchester City ustosunkował się do zarzutów o łamanie zasad Finansowego Fair Play. Klub wypuścił jasny komunikat. 

Już od wielu lat działania Manchesteru City przykuwają uwagę mediów. W 2020 roku za łamanie przepisów FFP UEFA wykluczyła nawet „Obywateli” ze swoich rozgrywek. Odwołanie przyniosło jednak skutek i finalnie nic Anglikom nie udowodniono.

W poniedziałek pojawiła się natomiast obszerna lista zarzutów wobec klubu. Sprawę wzięła na siebie specjalna komisja. Jeśli oskarżenia okażą się prawdziwe, to Manchester musi liczyć się z wieloma karami, między innymi z odjęciem punktów, a nawet z odebraniem trofeów.

Mają dowody?

Zarzucane „Obywatelom” nieprawidłowości spotkały się z natychmiastową reakcją klubu. Manchester City wystosował specjalny komunikat, w którym zapowiada obronę swoich racji.

– Manchester City jest zaskoczony ujawnieniem rzekomego naruszenia przepisów Premier League. Zwłaszcza ze względu na duże zaangażowanie i ogromną ilość szczegółowych dokumentów, które zostały przekazane lidze – czytamy. 

– Klub z zadowoleniem przyjmuje fakt, że sprawą zajmie się niezależna Komisja, która bezstronnie rozpatrzy obszerny zbiór niepodważalnych dowodów, które istnieją na poparcie naszego stanowiska. Czekamy na rozwiązanie tej sprawy raz na zawsze – podsumowano. 

Potężne trzęsienie ziemi w południowej Turcji. Christian Atsu wśród tysięcy zaginionych

W nocy w południowej Turcji i północnej Syrii doszło do potężnego trzęsienia ziemi. Wiele osób zginęło, jeszcze więcej uważanych jest za zaginionych. Wśród tych, którzy wciąż mogą znajdować się pod gruzami budynków, jest Christian Atsu – piłkarz Hataysporu.

7,7 stopnia w skali Richtera – taką siłę miało nocne trzęsienie ziemi, które nawiedziło południowy region Turcji oraz północną Syrię. Aktualny bilans ofiar śmiertelnych wynosi 912 osób, o wiele więcej jest rannych bądź uznanych za zaginionych.

– To było największe trzęsienie ziemi od 1939 roku. Ponad 5,3 tys. osób jest rannych, zawaliło się 2818 budynkówprzekazał na konferencji prasowej prezydent Turcji, Recep Erdogan.

Trzęsienie ziemi dotknęło tureckie miasto Hatay, gdzie swoją siedzibę ma ekstraklasowy klub Hatayspor. Kataklizm dotknął wielu piłkarzy, a także przedstawicieli drużyny. Według informacji miejscowego dziennikarza Yagiza Sabuncoglu pod gruzami wciąż znajdują się dyrektor Taner Savut oraz Christian Atsu – były zawodnik Evertonu czy Newcastle United.

Christian Atsu dołączył do Hataysporu we wrześniu 2022 roku. Jeszcze zaledwie 24 godziny temu, w niedzielnym spotkaniu jego drużyny z Kasimpasą, 60-krotny reprezentant Ghany pojawił się na boisku w 82. minucie, aby kwadrans później zdobyć zwycięską bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.

https://twitter.com/UtdInterest/status/1622573925371707392?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1622573925371707392%7Ctwgr%5E29920867fba9088dc2f32963bf882b2c511fd9e7%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fsport.tvp.pl%2F66073465%2Ftrzesienie-ziemi-w-turcji-byly-pilkarz-premier-league-pod-gruzami-news-aktualizowany

Mecz nie odbył się, ponieważ bramki były różnej wysokości. Niecodzienna sytuacja w lidze greckiej

Niedzielne spotkanie ligi greckiej pomiędzy Atromitosem a AEKiem Ateny nie odbyło się. Powód? Pomiary bramek wykazały różne wyniki. Mimo prób organizatorom nie udało się ustawić poprzeczek na jednakowej wysokości.

Na niedzielne popołudnie liga grecka zaplanowała mecz Atromitosu, który walczy o awans do grupy mistrzowskiej, z AEKiem Ateny – aktualnym wiceliderem tabeli. Ostatecznie spotkanie nie odbyło się z powodów technicznych. Zawodnicy oraz trener golkiperów drużyny przyjezdnej zauważyli, iż bramki nie spełniają wymogów rozgrywek. Oficjalne pomiary wykonane przez sędziego również wykazały, że poprzeczki znajdują się na różnych wysokościach.

Dudek nie widzi Piszczka w sztabie Santosa. „Kompletny bezsens” [CZYTAJ]

Organizatorzy głowili się oraz próbowali różnych sposobów, aby naprawić problem. Aby zniwelować różnice postanowiono nawet wykopać dołek na jednej z linii bramkowych. Po godzinie sędzia główny Evangelos Manouhos podjął decyzję o odwołaniu spotkania, a dalsze decyzje należą do organizatora rozgrywek, które mają zostać podjęte w przeciągu 48 godzin. Na wyznaczenie kolejnego terminu mecz jest mało czasu, ponieważ sezon regularny w Grecji kończy się w połowie marca.

Konflikty w Bayernie Monachium. Neuer ma duży problem do Nagelsmanna [CZYTAJ]

Dudek nie widzi Piszczka w sztabie Santosa. „Kompletny bezsens”

Fernando Santos niebawem na stałe zamieszka w Polsce. Portugalczyk oficjalnie rozpocznie tym samym swoją pracę z „Biało-Czerwonymi”. W jego sztabie potencjalnie może znaleźć się Łukasz Piszczek. Jerzy Dudek nie jest jednak fanem tego pomysłu. 

Prezentacja Fernando Santosa odbyła się pod koniec stycznia. Nowy selekcjoner zapowiedział, że zamierza na stałe zamieszkać w Polsce od lutego. We wtorek 68-latek kończy urlop i ma pojawić się w naszym kraju, aby oficjalnie zacząć pracę z reprezentacją.

Bez Piszczka w sztabie?

Na powitalnej konferencji potwierdzono, że PZPN chciał, aby w sztabie Santosa znaleźli się polscy asystenci. Portugalczyk rozmawiał z dwoma kandydatami, o czym sam szczerze powiedział. Byli nimi Łukasz Piszczek oraz Tomasz Kaczmarek.

Większość kibiców czy dziennikarzy pozytywnie nastawia się na współpracę Santosa z Piszczkiem. Sceptyczny jest natomiast Jerzy Dudek. W felietonie dla „Przeglądu Sportowego” były reprezentant Polski opisał, czemu nie widzi 37-latka w tej roli.

Słyszę, że rola Łukasza ma się ograniczać do obecności na zgrupowaniach, gdzie ma być gościem specjalnym, co uważam za bezsensowne. Albo ma być pełnoprawnym członkiem sztabu, który np. pojedzie na obserwację i będzie pomagał w komunikacji na linii trener klubowy – zawodnik. To mogłoby go rozwinąć na przyszłość. Jeżdżenie jedynie na zgrupowania w roli dobrego ducha, uważam, za kompletny bezsens, zarówno dla Łukasza, jak i dla reprezentacji – napisał Dudek. 

Ubieranie Piszczka w dres, aby jedynie się przyglądał z boku na to wszystko, mija się z celem. Lepiej wybrać takie osoby, które na tym skorzystają i które będą czynnie uczestniczyć w rozwoju kadry. Taki powinien być cel główny – dodał. 

W najbliższych dniach powinniśmy dowiedzieć się, kto zasili sztab Santosa. 68-latek będzie mieć okazję na pokazanie swojego warsztatu już w marcu. Wówczas „Biało-Czerwoni” zagrają dwa mecze – z Czechami (24.03) i Albanią (27.03) w ramach eliminacji Euro 2024.

Konflikty w Bayernie Monachium. Neuer ma duży problem do Nagelsmanna

„Kicker” ujawnia kulisy głośnego konfliktu wewnątrz Bayernu Monachium. Zdaniem niemieckich dziennikarzy w klubie panuje napięta atmosfera między Manuelem Neuerem a Julianem Nagelsmannem. 

Neuer wzbudza w ostatnich tygodniach sporo emocji. Kapitan „Die Roten” udzielił niedawno głośnego wywiadu, w którym jasno dał do zrozumienia, że nie podoba mu się rozstanie z dotychczasowym trenerem bramkarzy, Tonim Tapaloviciem. Jego słowa spotkały się ze sporą krytyką najważniejszych osób w Bayernie – Olivera Kahna i Hasana Salihamidzicia.

Konflikt

Jak się okazuje, to nie koniec tej sprawy. Według „Kickera” jednym ze zwolenników zwolnienia Tapalovicia był Julian Nagelsmann. To nie wszystkie powody, dlaczego między Neuerem a szkoleniowcem „nie iskrzy”. Zdaniem dziennikarzy podłoże ich konfliktu jest dużo bardziej złożone.

Kapitan Bayernu ma mieć przede wszystkim pretensje o sposób komunikowania się z drużyną. „Kicker” podaje, że „pierwszym kontaktem” w zespole Nagelsmanna jest Joshua Kimmich, a nie właśnie Neuer, który i tak cieszy się szacunkiem i posłuchem w szatni.

Dziennikarze przypominają, że szkoleniowiec miał w przeszłości problemy z innym ważnym zawodnikiem Bayernu, czyli Robertem Lewandowskim. Polak finalnie zmienił otoczenie i od zeszłego lata występuje w FC Barcelonie. Co ciekawe również Thomas Mueller, a więc kolejny najważniejszy piłkarz „Die Roten” z ostatnich lat ma nie po drodze z Nagelsmannem.

Obecnie Neuer rehabilituje się po złamaniu nogi, którego doznał w czasie przerwy na mistrzostwa świata. Niemiec nie zamierza jednak odchodzić z Bayernu ani kończyć kariery. Do gry wróci dopiero w przyszłym sezonie, ale chce odzyskać miejsce w składzie, które obecnie przypadło Sommerowi. Szwajcar do Monachium trafił zimą.

Zaskakujące słowa Carraghera. Haaland wybrał zły klub? „To inny, słabszy zespół”

Jamie Carragher uważa, że Erling Haaland nie pasuje do Manchesteru City. Zdaniem byłego piłkarza Norweg mógł popełnić błąd przy wybieraniu klubu. Uważa, że młody napastnik mógłby się lepiej rozwijać w innym miejscu. 

Haaland do tej pory imponował formą w Manchesterze City. W zaledwie 19 występach w Premier League zdołał strzelił aż 25 goli. Pobił przy tym kilka rekordów, a eksperci głównie zachwycali się jego umiejętnościami.

Popełnił błąd?

Problem w tym, że Haaland może i strzela mnóstwo goli, ale nie przyczyniają się one do gonienia liderującego w tabeli Arsenalu. Manchester City traci obecnie 5 punktów do „Kanonierów”. Carragher, biorąc pod uwagę ostatnie wyniki drużyny Pepa Guardioli, uważa, że Norweg mógł wybrać zły klub na kontynuowanie swojej kariery.

– Myślę, że w tym sezonie widzieliśmy tylko 60 procent Haalanda. Pomyślcie o jego golu w pierwszym meczu z West Hamem – o przestrzeni, o jego ruchu. Wiem, że takie sytuacje nie będą się zbyt często zdarzały w sposobie gry Manchesteru City. Przyszedł z Borussii Dortmund, z ligi kontrataków. Być może rzeczywiście wybrał zły klub do wydobycia swoich najlepszych cech – stwierdził były obrońca Liverpoolu. 

– Nie widzimy pełni możliwości Haalanda i Manchesteru City. On strzelił 25 goli, ale cała drużyna tyle samo, co wcześniej. W dodatku więcej straciła, łatwiej ją skontrować. To inny, słabszy zespół, ale to nie wina Haalanda. City nie będzie grał cios za cios. Jego piłkarze nie mają tyle energii – dodał.

– Haaland będzie strzelał dużo goli, ale nie widzimy pełni jego możliwości ze względu na drużynę, do której trafił – podsumował Carragher. 

Manchester City mógł w ostatniej kolejce zmniejszyć stratę do Arsenalu, wykorzystując potknięcie „Kanonierów” z Evertonem (0-1). W niedzielę „Obywateli” przegrali jednak z Tottenhamem (0-1) i wciąż muszą walczyć o nadgonienia rywali z Londynu.

Robert Lewandowski podziwiany w Hiszpanii. „Od pierwszej minuty stał się gwiazdą, której drużyna potrzebowała”

 

Robert Lewandowski budzi ogromny podziw wśród kibiców i ekspertów. Albert Masnou w felietonie dla „Sportu” chwali Polaka za jego statystyki i umiejętności.

Felietonista „Sportu” zachwycony Lewandowskim

Lewandowski dołączył do klubu 200 dni temu i choć nie zdobył gola w meczu z Sevillą (Barcelona wygrała to spotkanie 3:0 – przyp. red.), jego statystyki w La Liga wciąż są imponujące. Polak zdobył 14 bramek w 16 spotkaniach, co daje średnio 0,8 gola na mecz. Do tego dorobku 34-latek dorzucił 4 asysty.

Szef Spezii zabrał głos w sprawie transferu Kiwiora. „Nie było ekonomicznej konieczności sprzedaży” [CZYTAJ]

Albert Masnou jest zachwycony umiejętnościami Lewandowskiego i uważa, że FC Barcelona potrzebowała takiego zawodnika. W jego ocenie Polak z nawiązką wypełnił oczekiwania i stawiane przez klub cele.

– Adaptacja Lewandowskiego budziła pewne wątpliwości. Ze względu na wiek i dlatego, że grał jako klasyczny środkowy napastnik, gdy Barcelona przez wiele etapów nie miała takiej pozycji na boisku. Przede wszystkim jednak dlatego, że przyszedł, by zastąpić Leo Messiego. Nie zajął jego miejsca na boisku, ale od pierwszej minuty stał się gwiazdą, której drużyna potrzebowała – napisał Masnou.

– Lewandowski z nawiązką spełnił funkcję, do której został sprowadzony. Działa jako kontrapunkt w drużynie pełnej młodych zawodników. On, Sergio Busquets czy Jordi Alba decydują o tym, że zespół jest zrównoważony i spójny. Co więcej, Lewandowski zjednoczył nowy klan w szatni: z De Jongiem, ter Stegenem czy Christensenem. Nie tylko się dogadują – także ich żony lub partnerki regularnie się widują – dodał.

Łukasz Piszczek spotkał się z Fernando Santosem ws. sztabu reprezentacji Polski. „Czekam” [CZYTAJ]

– Polak to natychmiastowy transfer, który daje więcej niż to, do czego został kupiony. Wadą jest to, że drużyna wciąż ma niedociągnięcia w ofensywie. Nie wszyscy skrzydłowi dostarczają mu odpowiednie podania – podsumował.

Źródło: Sport.es, Meczyki.pl

Łukasz Piszczek spotkał się z Fernando Santosem ws. sztabu reprezentacji Polski. „Czekam”

Wciąż nie wiadomo, kto zasiądzie w polskiej części sztabu Fernando Santosa. Selekcjoner reprezentacji Polski jeszcze nie dokonał wyboru. Głos w tej sprawie zabrał Łukasz Piszczek.

Kto w sztabie Santosa?

Jednym z kandydatów do asystowania Portugalczykowi jest Łukasz Piszczek. Były obrońca Borussii Dortmund na antenie Viaplay przyznał, że spotkał się z nowym selekcjonerem Biało-Czerwonych i czeka na jego decyzję.

Szef Spezii zabrał głos w sprawie transferu Kiwiora. „Nie było ekonomicznej konieczności sprzedaży” [CZYTAJ]

– Spotkałem się z trenerem, ale na razie musi mieć swoje przemyślenia na to, jak to ma wyglądać. Ja czekam – powiedział Łukasz Piszczek.

Źródło: Viaplay

Szef Spezii zabrał głos w sprawie transferu Kiwiora. „Nie było ekonomicznej konieczności sprzedaży”

 

Eduardo Macia zabrał głos w sprawie odejścia Jakuba Kiwiora do Arsenalu. Szef Spezii stwierdził, że Polak nigdy nie prosił o transfer, a klub nie miał ekonomicznej konieczności sprzedaży piłkarza.

Jakub Kiwior był wyróżniającym się zawodnikiem w bieżącym sezonie Serie A. Dobre występy Polaka przyciągnęły uwagę gigantów. Wiele mówiło się o potencjalnym transferze Kiwiora do Milanu, Juventusu czy Arsenalu. Ostatecznie piłkarz trafił do ostatniego z wymienionych klubów.

Graham Potter ostrzegał swoich zawodników. „Cały świat będzie śpiewał tę piosenkę” [CZYTAJ]

Opinia szefa

Szef Spezii zabrał głos w sprawie odejścia Jakuba Kiwiora. Eduardo Macia uważa, że włoski klub nie miał finansowej potrzeby, aby sprzedawać polskiego obrońcę.

– Mogę szczerze przyznać, że wobec Kiwiora intencją było zatrzymanie go na kolejne miesiące. Ale potem pojawiła się szansa prestiżowa oferta zarówno dla niego, jak i dla nas. Piłkarz nigdy nie prosił o odejście, zawsze wykazywał najwyższy profesjonalizm, a właściciele zawsze pozostawiali nam wielką autonomię, jak we wszystkich innych decyzjach, nigdy nie naciskając, nawet na sekundę, na wzmocnienie: pozostawili nam maksymalną swobodę działania – powiedział Eduardo Macia.

– Nie było ekonomicznej konieczności sprzedaży Kiwiora. Mamy za sobą bardzo solidnego właściciela, często powtarzamy, że oni są naszą gwarancją w potrzebie. Z Kiwiorem lub bez Kiwiora przychodzące transakcje i tak by nadeszły, o czym świadczą zakupy dokonane jeszcze przed pojawieniem się oferty Arsenalu – dodał szef Spezii.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet

Graham Potter ostrzegał swoich zawodników. „Cały świat będzie śpiewał tę piosenkę”

Kibice Chelsea skierowali ostatnio gorzkie słowa w kierunku piłkarzy, którzy zasilili klub zimą. Graham Potter przestrzegł swoich podopiecznych, aby przyzwyczaili się do takich obelg. 

„The Blues” zremisowali w piątek z Fulham (0-0). Wynik był rozczarowaniem, tym bardziej że Chelsea dokonała zimą wielu transferów. Kibice liczyli, że wzmocnienia pozwolą wrócić drużynie na właściwe tory.

„Strata pieniędzy”

Po remisie sympatycy nie kryli swojego niezadowolenia z postawy zawodników. Z trybun niosło się gromkie „Co za strata pieniędzy”. Do sytuacji odniósł się Graham Pottera. Szkoleniowiec przyznał, że ostrzegł przed takim zachowaniem swoich piłkarzy.

To dotyczy całej drużyny. To normalne, ponieważ wydaliśmy pieniądze, jakie wydaliśmy i powiedziałem moim piłkarzom, że nie znikną rywalom z radarów. Cały świat futbolu będzie śpiewał tę piosenkę – mówił Potter.

Na Stamford Bridge zimą trafili między innymi Enzo Fernandez (105 mln euro) czy Mychajło Mudryk (88 mln). Chelsea była najbardziej aktywną drużyną zimowego okna i wydali ogólnie najwięcej pieniędzy w tym czasie.

Hasan Salihamidzić zaskoczony zimowymi transferami Chelsea. „To szaleństwo”

Hasan Salihamidzić skomentował zimowe okno transferowe w wykonaniu Bayernu Monachium. Bośniak odniósł się do Chelsea. Wprost stwierdził, że Bawarczycy nie są w stanie rywalizować finansowo z „The Blues”. 

Bez żadnych wątpliwości Chelsea była najaktywniejszym klubem podczas zimowego okienka. Gigantycznie pieniądze przeznaczyli między innymi na transfery Enzo Fernandeza czy Mychajło Mudryka. Na Stamford Bridge trafiło wielu nowych zawodników.

Bezkonkurencyjni

Zimowe zakupy „The Blues” zszokowały wielu kibiców, ale wywołały także poruszenie działaczy innych klubów. Zaskoczony był między innymi Hasan Salihamidzić. Bośniak nie ukrywa, że Bayern Monachium nie byłby w stanie rywalizować finansowo z londyńskim klubem.

– To szaleństwo. Dla nas takie kwoty są niewyobrażalne. Nawet jeśli czasami mamy szansę na sprowadzenie czołowego piłkarza do Bundesligi, to musimy dokładnie przemyśleć, jak możemy to zrealizować – stwierdził Salihamidzić. 

– Niemożliwe, by Bayern zrefinansował więcej niż 600 mln euro. Nie możemy konkurować finansowo z takimi klubami jak Chelsea. Ale wiemy też, jak atrakcyjny dla piłkarzy jest Bayern – dodał dyrektor mistrzów Niemiec. 

Bayern zimą dokonał trzech transferów. Największe zaskoczenie wzbudziło pozyskanie Joao Cancelo z Manchesteru City. Portugalczyk trafił na Allianz Arenę w ramach wypożyczenia z opcją wykupu. Bośniak przyznaje, że w klubie chciano go od kilku lat.

– Po wszystkim zastanawialiśmy się, od jak dawna chcieliśmy Cancelo. Wyszło nam, że od ponad czterech lat. Transfer był jednak niemożliwy: albo mieliśmy dobrze zabezpieczoną jego pozycję, albo nie mieliśmy pieniędzy. Nasz upór się opłacił – stwierdził. 

Mourinho ostro skrytykował swojego zawodnika. „On nie rozumie taktyki!”

Jose Mourinho puściły nerwy po wygranej z Empoli (2-0). Portugalczyk ostro skomentował grę Oli Solbakkena. 

Wczoraj AS Roma wygrała z Empoli 2-0 po dwóch błyskawicznych golach. Zwycięstwo nie zadowoliło jednak Jose Mourinho, który w pomeczowym wywiadzie dał upust swoim emocjom.

– Liga to maraton. Drużyny, które mogą sobie pozwolić na kontuzje, zakończą go w lepszym stylu. Dla nas każdy uraz czy spadek formy to duży problem – grzmiał Portugalczyk. 

– Moglibyśmy dokonać rzeczy wielkich, ale kiedy musimy grać co trzy dni, to wszystko staje się trudniejsze. Niektórzy kibice tego nie rozumieją, ale to normalne. Są trenerzy, którzy mogą automatycznie dokonać dwóch zmian w 60. minucie, a w 75. – następnych dwóch. Ja nie mogę tego zrobić. Muszę odmierzać każdą minutę – dodał.

„On nie rozumie taktyki!”

Mourinho bardzo ostro wypowiedział się również o Oli Solbakkenie. Zawodnik, który zimą został sprowadzony z Bodo/Glimt nie spełniał założeń taktycznych ustalonych przez szkoleniowca.

– Solbakken nie rozumie taktyki na takim poziomie jak inni piłkarze. Nie zna różnicy między 5-3-2 a 3-4-1-2, nie rozumie wysokiego pressingu. Musi nauczyć się z nami grać. Ma jakość, ale nie może po prostu wejść i kogoś zastąpić – stwierdził „The Special One”.

Bomba transferowa Legii blisko. Testy medyczne ligowej gwiazdy już dziś

Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl podał, że Marc Gual w niedziele zjawi się w Warszawie w celu podpisania przedwstępnej umowy z Legią. Latem Hiszpan ma trafić na Łazienkowską. 

Od kilku dni pojawiają się informacje o prawdopodobnej bombie transferowej w Ekstraklasie. Wszystko zaczyna zmierzać do szczęśliwego finału i latem Legię ma oficjalnie zasilić Marc Gual z Jagiellonii Białystok.

Przedwstępne porozumienie

„Wojskowi” odważnie działają na rynku transferowym, wzmacniając przede wszystkim ofensywę. Do klubu wrócił Tomas Pekhart, który podpisał 1,5-letnią umowę.

Blisko finalizacji jest także ściągnięcie Guala z Jagiellonii. Według Tomasza Włodarczyka Hiszpan w niedzielę ma się pojawić w Warszawie, aby przejść testy medyczne. Podpisze także wstępną umowę, o czym mówił w programie „Pogadajmy o piłce” Tomasz Włodarczyk.

– Marc Gual ma dziś pojawić się w Warszawie i podpisać z Legią przedwstępną umowę, która będzie ważna od nowego sezonu. Kontrakt ma obowiązywać do czerwca 2026 roku – poinformował dziennikarz meczyki.pl.

– Menedżerowie piłkarza z agencji Stellar pojawili się już wczoraj w Warszawie – dodał.

Włodarczyk pochylił się również nad przyszłością Josue, o którego przyszłości na razie nie wiemy za wiele. Według dziennikarz zatrzymanie Portugalczyka jest wciąż sprawą otwartą. Sporo zależy jednak od możliwości finansowych Legii.

– Z tego, co słyszę, będzie duża napinka, żeby zatrzymać Josue. Nie jest to niemożliwe do wykonania. Moim zdaniem znajdą się fundusze na wysokie kontrakty. Pamiętajmy, że przyjdą pieniądze z transferu Juranovicia – podsumował Włodarczyk.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.