Kolejna bramka Patryka Klimali w MLS. Zespół Polaka zanotował porażkę [WIDEO]

Patryk Klimala zdobył piątego gola w obecnym sezonie amerykańskiej ligi MLS w barwach New York Red Bulls. Bramka Polaka nie pozwoliła wygrać meczu z Columbus Crew.

Gol Klimali

Z tygodnia na tydzień Patryk Klimala wygląda indywidualnie coraz lepiej w MLS. Minionej nocy polski napastnik zdobył piątą bramkę w obecnym sezonie MLS. Gol Polaka nie wystarczył, by New York Red Bulls mogło wygrać mecz. Byky poległy w starciu z Columbus Crew 1:2,

https://twitter.com/NewYorkRedBulls/status/1437931088945500163

5. gol w sezonie

W obecnym sezonie MLS Patryk Klimala zdobył już 10 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Do tej pory zdołał strzelić 5 bramek oraz zanotować tyle samo asyst. W klasyfikacji najlepszych strzelców ligi Klimala ustępuje dwóm innym Polakom – Kacprowi Przybyłce (6 bramek) oraz Adamowi Buksie (10 trafień).

Słabe wyniki zespołu

W obecnym sezonie New York Red Bulls nie radzi sobie najlepiej. Po 22 rozegranych meczach Byki zajmują 11. miejsce w konferencji wschodniej. Do miejsca gwarantującego im udział w play-offach brakuje im 8 punktów.

– Nie jestem szczęśliwy. Strzeliłem gola, byłem pewny, że wygramy mecz. Nie wiem, jaki jest powód, ale musimy wziąć się w garść, bo tracimy za dużo punktów – skomentował porażkę Patryk Klimala.

– Jesteśmy rozczarowani. Dużo rozmawiamy, ale myślę, że musimy przestać gadać i zacząć ciężko trenować. Gramy znakomicie, kiedy strzelamy gola, ale następnie przestajemy pressować, przestajemy wykonywać założenia – dodał.

Cristiano Ronaldo znokautował stewardessę na rozgrzewce! Portugalczyk podbiegł ją przeprosić [WIDEO]

Na rozgrzewce przed meczem Young Boys Berno-Manchester United Cristiano Ronaldo oddał strzał, którym znokautował jedną z pań pracujących w ochronie. Portugalczyk, widząc, co uczynił, natychmiast podszedł do koniety, by zobaczyć, czy wszystko z nią jest w porządku.

Za nami pierwszy dzień fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2021/2022. Manchester United nie rozpoczął najlepiej nowej odsłony tych rozgrywek. Wicemistrzowie Anglii zmagania w Champions League w nowej kampanii zainaugurowali starciem ze szwajcarskim Young Boys Berno, któremu ulegli 1:2.

Porażka Manchesteru United

Czerwone Diabły dobrze rozpoczęły mecz, bo już w 13. minucie meczu na prowadzenie wyprowadził ich Cristiano Ronaldo. Niestety, piłkarzom United problemów przysporzył Aaron Wan-Bissaka, który w 35. minucie otrzymał czerwoną kartkę. Po zmianie stron gospodarze wyrównali stan rywalizacji w 66. minucie. Remisem to spotkanie się jednak nie zakończyło, gdyż w doliczonym czasie gry bramkę na wagę trzech punktów zdobył dla Szwajcarów Jordan Siebatcheu.

Nokaut

Uwagę wielu kibiców przykuła jednak sytuacja z przedmeczowej rozgrzewki. Cristiano Ronaldo uderzył piłkę w taki sposób, że ta trafiła w jedną ze stewardess. Strzał okazał się na tyle mocny, że kobieta przez dłuższy czas nie podnosił się z ziemi. Cristiano Ronaldo, widząc, co stało się z pracującą panią, podszedł do niej i sprawdził, czy wszystko jest z nią w porządku. Po meczu kobieta pochwaliła się, że w nagrodę otrzymała od Portugalczyka jego koszulkę.

https://twitter.com/adilsharif007/status/1437882620453470212

Jakub Świerczok show! Reprezentant Polski zdobył hat-tricka w azjatyckiej Lidze Mistrzów [WIDEO]

Znakomity początek w barwach japońskiego Nagoya Grampus zaliczył Jakub Świerczok. Reprezentant Polski ustrzelił we wtorek hat-tricka w azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Jakub Świerczok trafił do japońskiego klubu Nagoya Grampus w lipcu tego roku. Japończycy zapłacili za polskiego napastnika Piastowi Gliwice w okolicach dwóch milionów euro. Do tej pory Świerczok zagrał w nowych barwach 8-krotnie i strzelił w nich już 6 bramek. Połowę z nich zdobył we wtorkowym pojedynku w azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Nagoya Grampus pokonała w meczu 1/8 finału azjatyckiej Ligi Mistrzów koreański klub Daegu FC 4:2. Duży wkład w zwycięstwo klubu z Japonii miał Jakub Świerczok, który zdobył w dzisiejszym meczu aż 3 bramki. Dzięki wygranej klub Polaka awansował do 1/4 finału azjatyckich rozgrywek.

fot. Nagoya Grampus

Reprezentacja Polski w Amp Futbolu z awansem do 1/4 finału EURO! Polacy rozgromili Izrael 8:0 [WIDEO]

Za nami drugi mecz reprezentacji Polski w Amp Futbolu na Mistrzostwach Europy. Polacy pokonali we wtorkowy wieczór reprezentację Izraela aż 8:0! Dzięki wygranej nasza reprezentacja zapewniła sobie awans do ćwierćfinału.

Do dzisiejszego meczu reprezentacje Polski i Izraela podchodziły w odmiennych nastrojach. Biało-Czerwoni pokonali w meczu otwarcia Mistrzostw Europy reprezentację Ukrainy 3:0. Z kolei Izraelczycy w swoim pierwszym meczu doznali porażki z reprezentacją Hiszpanii 0:3.

Pewne zwycięstwo Polaków

Dzisiejszy spotkanie w wykonaniu Biało-Czerwonych było bardzo podobne do tego, które odbyło się dwa dni temu, z tym że tym razem wykazali się oni dużo większą skutecznością. Od samego początku spotkania Polacy pokazali, kto będzie dominował w tym pojedynku. Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać do 11. minuty meczu, kiedy piłkę do bramki rywala wpakował Tomasz Miś. Nasi reprezentanci praktycznie nie opuszczali połowy Izraelczyków, co dawało nam wrażenie, że kolejne bramka jest tylko kwestią czasu. Wynik meczu podwyższył Kamil Grygiel, który oddał znakomity strzał z dystansu. Bramkę na 3:0 strzelił Bartosz Łastowski i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Mimo że to Izraelczycy rozpoczynali drugą połowę to i tak nie potrafili z tego skorzystać, by przedostać się na połowę swojego rywala. Po 20 sekundach Polacy przejęli futbolówkę i ponownie okupowali połowę rywala. Nasi rywale mieli problem z opuszczeniem swojej połowy, a najlepiej obrazuje to jedno z zagrań ich bramkarza, który w pewnym momencie wybił piłkę poza linię środkową boiska, co jest niezgodne z zasadami gry. W drugiej części gry w sumie padło jeszcze pięć bramek, a zdobyli je: Mariusz Adamczyk, Krystian Kapłon, Tomasz Miś oraz Przemysław Fajtanowski. Jedna z bramek została uznana za trafienie samobójcze.

Awans zapewniony

Dzięki wygranej Biało-Czerwoni zapewnili sobie awans do 1/4 finału Mistrzostw Europy. Już jutro o godzinie 18:00 rozpocznie się ostatni meczu grupowy z udziałem reprezentacji Polski przeciwko reprezentacji Hiszpanii. Stawką pojedynku będzie pierwsze miejsce w grupie. Do tej pory Hiszpanie zanotowali komplet zwycięstw. Najpierw pokonali Izrael 3:0, a następnie skromnie zwyciężyli w starciu z Ukrainą 1:0.

Informacje o turnieju

Mistrzostwa Europy w Amp Futbolu rozpoczęły się w niedzielę i potrwają do 19 września. Turniej rozgrywany jest w Krakowie na trzech stadionach: Cracovii, Garbarnii oraz Prądniczanki. W zmaganiach bierze udział w sumie 14 europejskich reprezentacji, które zostały podzielone na 4 grupy. W grupach „A” i „C” znajdują się po 4 zespoły, z kolei grupy „B” i „D” są tworzone przez 3 reprezentacje. Reprezentacja Polski została przydzielona do grupy „A”, a jej przeciwnikami są zespoły z Ukrainy, Izraela oraz Hiszpanii. Awans do ćwierćfinałów uzyskają dwie czołowe reprezentacje każdej z grup. Ambasadorem turnieju jest Robert Lewandowski.

Kuriozalna sytuacja w Holandii. Piłkarz nabawił się kontuzji podczas jedzenia marchewki

Rami Kaib, piłkarz holenderskiego SC Heerenven, nabawił się kontuzji, która wykluczy go z gry na kilka tygodni. Wszystko przez marchewkę, którą szwedzki piłkarz próbował zjeść.

W marcu tego roku na naszej stronie pojawił się ranking 10 najdziwniejszych kontuzji, jakie miały miejsce w piłce nożnej. Gdybyśmy to zestawienia robili dziś, to z całą pewnością musielibyśmy do niego dodać historię z udziałem Ramiego Kaiba, który wykluczył się z gry na kilka tygodni, przez nieumiejętne jedzenie marchewki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Połknięte czopki, ścięgno naciągnięte od leżenia i inne. TOP 10 najdziwniejszych kontuzji piłkarskich

Rami Kaib rozpoczął drugi sezon w barwach SC Heerenven. Szwedzki obrońca zagrał w dwóch pierwszych meczach ligi holenderskiej, jednak zabrakło go w dwóch kolejnych. Teraz poznaliśmy powody nieobecności piłkarza.

Jak podaje holenderski dziennikarz Roelof de Vries, piłkarz SC Heerenven wyeliminował się z gry podczas jedzenia marchewki. Warzywo okazało się na tyle twarde, że spowodowało złamanie szczęki piłkarza. Przerwa Kaiba od gry ma potrwać około 5-6 tygodni.

– Cóż, jadł marchewkę i ta marchewka była zbyt twarda. A potem trzask – złamana szczęka – przekazał Roelof de Vries.

– Jakiś czas temu Kaib otrzymał mocne uderzenie w szczękę podczas meczu – dodał.

źródło: bein sport

Udany start reprezentacji Polski na ME w Amp Futbolu! Biało-Czerwoni pokonali Ukrainę 3:0 [WIDEO]

Reprezentacja Polski w Amp Futbolu udanie rozpoczęła zmagania w Mistrzostwach Europy. Biało-Czerwoni pewnie pokonali w meczu otwarcia reprezentację Ukrainy 3:0. Kolejny mecz z udziałem naszych reprezentantów już za 2 dni.

ME w Amp Futbolu!

Dziś rozpoczęły się Mistrzostwa Europy w Amp Futbolu, które potrwają do 19 września. Turniej rozgrywany jest w Krakowie na trzech stadionach: Cracovii, Garbarnii oraz Prądniczanki. W zmaganiach bierze udział w sumie 14 europejskich reprezentacji, które zostały podzielone na 4 grupy. W grupach „A” i „C” znajdują się po 4 zespoły, z kolei grupy „B” i „D” są tworzone przez 3 reprezentacje. Reprezentacja Polski została przydzielona do grupy „A”, a jej przeciwnikami są zespoły z Ukrainy, Izraela oraz Hiszpanii. Awans do ćwierćfinałów uzyskają dwie czołowe reprezentacje każdej z grup. Ambasadorem turnieju jest Robert Lewandowski.

Znakomity mecz reprezentacji Polski

Mistrzostwa Europy zostały zainaugurowane meczem reprezentacji Polski z reprezentacją Ukrainy. Faworytem tego pojedynku byli Biało-Czerwoni, którzy bronią brązowego medalu z EURO 2017. Nasi reprezentanci stanęli na wysokości zadania i pokonali swoich przeciwników 3:0. Bramki zdobyli Krystian Kapłon oraz Bartosz Łastowski. Drugi z nich dwukrotnie pokonał ukraińskiego bramkarza.

Reprezentacja Polski przez pełne 50 minut (gra się 2×25 minut) w pełni kontrolowała to, co działo się na murawie. Już od pierwszego gwizdku arbitra Polacy przejęli inicjatywę i przez większość czasu byli obecni na połowie przeciwnika. Ukraińcy całą drużyną byli ustawieni w pobliżu pola karnego i starali się jak najdłużej nie stracić bramki. Nasi rywale udanie realizowali swój plan i przez pierwsze 25 minut zdołali zachować czyste konto, przez co pierwsza połowa zakończyła się remisem 0:0.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Jedyne co poprawili Biało-Czerwoni, to skuteczność, której bardzo brakowało w pierwszej połowie meczu. Reprezentacja Polski zdołała przełamać obronę rywala w 32. minucie, kiedy bramkę po strzale zza pola karnego zdobył Krystian Kapłon. Na drugą bramkę nie musieliśmy długo czekać, gdyż już 4 minuty później wynik meczu na 2:0 podwyższył Bartosz Łastowski, który znakomicie odnalazł się w polu karnym rywala i zdołał pokonać ukraińskiego bramkarza. Wynik spotkania na 3:0 ustalił Bartosz Łastowski, który wykończył znakomitą akcję polskiego zespołu.

Kiedy kolejne spotkania?

Dzięki wygranej reprezentacja Polski – póki co – znajduje się na pierwszym miejscu w grupie „A”. Kolejny mecz Biało-Czerwoni rozegrają we wtorek, kiedy na stadionie Prądniczanki podejmą reprezentację Hiszpanii. Fazę grupową Polacy zakończą starciem z piłkarzami z Izraela, a mecz ten rozpocznie się 15 września o godzinie 18:00.

  • 14 września, godz. 18:00: Polska – Izrael
  • 15 września, godz. 18:00: Polska – Hiszpania

Prezes La Liga o odejściu Leo Messiego z FC Barcelony: „To nie była decyzja finansowa”

O odejściu Lionela Messiego z FC Barcelony będzie się mówiło jeszcze przez długie lata. Javier Tebas, prezes La Liga, udzielił wywiadu katalońskiemu dziennikowi „Sport”, w którym poruszył m.in. kwestię wspomnianego odejścia Messiego.

W ostatnich kilku latach La Liga pożegnała się z wielkimi osobistościami. Wielkie zmiany zapoczątkował Neymar, który przed czteroma laty odszedł z FC Barcelony na rzecz Paris Saint-Germain. Rok później z La Liga pożegnał się Cristiano Ronaldo, który przeniósł się z Realu Madryt do Juventusu Turyn. Jeszcze gorzej było w te wakacje, kiedy swoją przygodę z FC Barceloną zakończył Leo Messi. Ponadto tego lata klub zmienił także Sergio Ramos, który podążył tą samą ścieżką co Messi i dołączył do PSG. La Ligę w ostatnim czasie opuszczali nie tylko wielcy piłkarze, ale również trenerzy. Po zakończeniu poprzedniego sezonu z Realem Madryt pożegnał się Zinedine Zidane.

Wspomniane odejścia do tylko wierzchołek góry lodowej. La Liga w ostatnich latach mocno straciła na atrakcyjności i musi szukać nowych rozwiązań, by zatrzymywać u siebie kibiców. Jak ostatnie odejścia wielkich gwiazd komentuje prezes ligi?

– Mieliśmy wielkie szczęście mieć dwóch najlepszych zawodników na świecie w dwóch najlepszych drużynach na świecie, a LaLiga potrafiła to wykorzystać, aby umieścić nas w światowej czołówce. Być może odejście Messiego było nieco bardziej bolesne, ponieważ osobiście uważam go za najlepszego piłkarza w historii. Nie zasłużył na takie odejście, nie tylko ze strony Barçy, ale i ze strony LaLigi – skomentował Javier Tebas w rozmowie z katalońskim „Sportem”.

W ostatnich miesiącach na jaw wyszły ogromne problemy finansowe FC Barcelony. Klub znalazł się w dramatycznej sytuacji, głównie przez Josepa Marię Bartomeu, byłego prezydenta, który nie przejmował się tym, co będzie za kilka lat. Dla niego liczyło się tylko tu i teraz. Wielomilionowe transfery czy podwyżki dla piłkarzy spowodowały, że klub jest obecnie w opłakanej sytuacji finansowe. Jeszcze przed kilkoma tygodniami wynagrodzenia piłkarzy stanowiły ponad 100% przychodów klubu. Z tego też powodu niemożliwe było zatrzymanie u siebie Leo Messiego. Jak jednak podaje Javier Tebas, FC Barcelona była w stanie zatrzymać u siebie Argentyńczyka.

– Rozmawiałem o tym z Laportą osobiście, przez telefon i z jego zarządem. Szukali rozwiązań, jeśli powód był związany z finansami. Jeśli było to z innego powodu, to nie jestem w stanie tego ocenić. Myślę, że w przyszłym sezonie, patrząc na liczby, jakie przedstawi Barcelona, zobaczymy, czy Messi rzeczywiście mógł zostać, czy nie. I choć szanuję decyzję klubu, musimy mówić, jak jest – powiedział Javier Tebas.

– To nie była decyzja finansowa. Wiem to na pewno – zaznaczył.

tłumaczenie: fcbarca.com

Informacje ws. kontuzji Lewandowskiego zdementowane! Polak będzie gotowy na mecz z FC Barceloną

Wczorajsze doniesienia mediów dotyczące kontuzji Roberta Lewandowskiego okazały się fałszywe. Polak jest w pełni zdrów i będzie do dyspozycji trenera na mecz z FC Barceloną w Lidze Mistrzów.

Za nami wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Kapitan drużyny narodowej, Robert Lewandowski, wrócił już do Bayernu Monachium, dla której rozegrał wczoraj mecz w Bundeslidze. Zespół z Polakiem w składzie pokonał  na wyjeździe RB Lipsk 4:1. Polski napastnik zdołał zdobyć jedną bramkę, co uczynił w 12. minucie meczu.

Lewandowskiemu nic nie dolega

Robert Lewandowski zszedł boiska w 59. minucie spotkania przy wyniku 3:1 dla Bawarczyków. W mediach zaczęły pojawiać się informacje, że Polak – rzekomo – zszedł z boiska z powodu urazu. Po meczu Julian Nagelsmann przekazał, że zmiana miała charakter zapobiegawczy.

Nowe informacje przekazał dziś serwis „WP Sportowe Fakty”. Według dziennikarzy wspomnianego portalu Robertowi Lewandowskiemu nic nie dolega i ma on być gotowy do gry od 1. minuty w meczu z FC Barceloną. Mecz FC Barcelona-Bayern Monachium odbędzie się już we wtorek o godzinie 21:00.

– Napastnik nie doznał żadnej kontuzji i na ten moment nie ma przeciwwskazań, by wybiegł na murawę Camp Nou od pierwszej minuty – przekazał serwis „WP Sportowe Fakty”.

źródło: wp sportowe fakty

Krzysztof Stanowski zdradził, jak Kamil Glik reaguje na oskarżenia Anglików. „On się śmieje…”

Wciąż trwają dyskusje dotyczące ostatniego meczu pomiędzy reprezentacją Polski a reprezentacją Anglii. Dziś w programie „Stan Futbolu” Krzysztof Stanowski zdradził kulisy jego rozmów z Kamilem Glikiem. Jak obrońca reprezentacji Polski odnosi się do tych wszystkich oskarżeń ze strony Anglików?

Za nami wrześniowa przerwa reprezentacyjna, podczas której reprezentacja Polski rozegrała 3 mecze. W meczach z Albanią i San Marino podopieczni Paulo Sousy zrobili to, co do nich należało i oba te spotkania wygrali. W ostatnim meczu w trakcie wrześniowego zgrupowania Biało-Czerwoni zremisowali 1:1 z reprezentacją Anglii.

W trakcie pojedynku Polaków z Anglikami doszło do wielu słownych starć między piłkarzami obu drużyn. Do największej awantury doszło pod koniec pierwszej połowy spotkania. Kamil Glik wyciągnął rękę w kierunku Kyle’a Walkera w geście pojednania. Anglik odmówił, za co obrońca reprezentacji Polski złapał go za podbródek. Wielu Anglików odebrało to jako przejaw rasizmu.

W dzisiejszym wydaniu programu „Stan Futbolu” Krzysztof Stanowski zdradził treść jego rozmów z Kamilem Glikiem. Prowadzący program przyznał, że piłkarz Benevento nie przejmuje się zbytnio komentarzami Anglików, którzy zresztą ostatnio wysyłali groźby do jego żony.

– Pisałem sobie kilka wiadomości wczoraj z Kamilem Glikiem. On śmieje się z tych wszystkich podejrzeń. Twierdzi, że na stadionie jest tyle kamer i mikrofonów, że gdyby rzeczywiście wykonywał jakieś rasistowskie gesty w stronę zawodników angielskich, to na pewno któraś kamera by to złapała, więc on się tym zamieszaniem w ogóle nie przejmuje i uważa te reakcje Anglików za śmieszne – powiedział Krzysztof Stanowski.

Szefowie AEK Ateny szczęśliwi z gola Damiana Szymańskiego. „Chwalili i zachęcali, abym nie spuszczał z tonu”

Damian Szymański został jednym z głównych bohaterów środowego meczu Polska-Anglia. Piłkarz AEK Ateny w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” skomentował, jakie emocje towarzyszyły mu w trakcie tego meczu. Ponadto 26-latek zdradził kulisy powrotu do klubu.

W środę odbył się mecz, który wielu z nas zapamięta na naprawdę długo. Reprezentacja Polski zremisowała na własnym obiekcie z reprezentacją Anglii 1:1. W 72. minucie meczu Anglików na prowadzenie wyprowadził Harry Kane, który oddał znakomity strzał zza pola karnego. Remis Biało-Czerwonym w doliczonym czasie gry zapewnił Damian Szymański.

26-letni pomocnik AEK Ateny okazał się nieoczywistym bohaterem wrześniowego zgrupowania reprezentacji Polski. Pierwotnie Damian Szymański nie znalazł się na liście powołanych piłkarzy przez Paulo Sousę na minione zgrupowanie. Portugalski szkoleniowiec zgłosił się po piłkarza AEK Ateny w obliczu kolejnych kontuzji, które nawiedziły reprezentację Polski. Jeśli do zdrowia wrócą Zieliński, Bielik, czy Klich, to czy Damian Szymański utrzyma miejsce w kadrze? Sam piłkarz nie jest tego pewny.

– Wiele zależy ode mnie, bo dobra forma prezentowana w AEK na pewno przybliży mnie do ponownego wezwania przez selekcjonera. Ale być pewnym? Skądże. Przed minionym „trójmeczem” kilku kolegów wyeliminowały kontuzje i choroby, a oni przede mną dostali powołania – skomentował Damian Szymański.

– Żadnej pewności zatem nie mam, lecz wiele zrobię, by ponownie zawitać na spotkania reprezentacji. Wszystko zależy ode mnie. A to, że zostałem dowołany, wcale nie sprawia, że czuję się przypadkowym piłkarzem reprezentacji, bo widocznie coś w mojej grze przykuło uwagę selekcjonera lub sztabu – dodał.

Dzięki zdobytej bramce w meczu z Anglią Damian Szymański przez kolejne lata będzie wspominany przez kibiców oraz ekspertów. Jak skomentował bramkę sam zainteresowany?

– Mogę powiedzieć, że na tego gola ciężko pracowałem całe życie, od dzieciaka. Nigdy nie szczędziłem sił, by pokonywać przeciwności, a one często towarzyszą sportowcom. Przypomnę, że wcale nie tak dawno, bo we wrześniu ubiegłego roku doznałem kontuzji kostki i przez kilka miesięcy byłem wyłączony z grania – skomentował Szymański.

– Po meczu osobiście podziękowałem Robertowi. Faktycznie to było kapitalne dorzucenie. On jest „przepiłkarzem”. Z lepszym nie miałem przyjemności grać – dodał.

Damian Szymański zdążył wrócić już do swojego klubu. Piłkarz AEK Ateny zdradził, w jaki sposób przywitali go włodarze greckiego klubu.

–  Szefostwo i trenerzy klubu byli wyraźnie szczęśliwi. W końcu pewnym echem odbiło się, że piłkarz AEK Ateny strzelił gola Anglii w zremisowanym spotkaniu. Swoje zadowolenie dali poznać przy powitaniu po moim powrocie z Polski. „Wielka sprawa!”, „Nie zatrzymuj się!” – chwalili i zachęcali, abym nie spuszczał z tonu, choć do tego nie trzeba mnie namawiać – zdradził 26-latek.

źródło: przegląd sportowy

Polscy kibice wspierają rodzinę Kamila Glika. „Dziękujemy Wam za wsparcie. To dla nas bardzo ważne”

W Polsce wciąż trwają dyskusje dotyczące środowego meczu Polska-Anglia. Po ostatniej fali hejtu ze strony angielskich kibiców w stosunku do rodziny Kamila Glika przyszła pora na naprawdę wiele pozytywnych komentarzy od polskich kibiców.

Za nami wrześniowa przerwa reprezentacyjna, podczas której reprezentacja Polski rozegrała 3 starcia. W sumie Biało-Czerwoni w meczach z San Marino, Albanią i Anglią uzbierali 7 punktów. Na ten moment nasz zespół narodowy zajmuje trzecie miejsce w swojej grupie z jednym punktem straty do Albanii.

Spośród ostatnich trzech meczów reprezentacji zdecydowanie najwięcej emocji zapewniło nam starcie Polaków z Anglikami. Poza wieloma wspaniałymi akcjami zawodników obu drużyn doszło również do kilku słownych starć, które kończyły się nawet przepychankami.

Do największego zamieszania doszło pod koniec pierwszej połowy spotkania, kiedy Polacy szykowali się do rozegrania rzutu wolnego. Pod polem karnym Anglików doszło do niemałego zamieszania i w związku z tym, Kamil Glik wyciągnął rękę na zgodę z Kylem Walkerem. Anglik odmówił, za co obrońca reprezentacji Polski złapał go za podbródek. Wielu kibiców z Anglii uznało to za… przejaw rasizmu.

Wczoraj informowaliśmy o ogromnej fali hejtu ze strony angielskich kibiców w kierunku Kamila Glika i jego rodziny. Żona obrońcy reprezentacji Polski opublikowała wiadomości, jakie otrzymała od Anglików. Dziś Pani Marta Glik pochwaliła się masą pozytywnych komentarzy od polskich kibiców.

Zbigniew Boniek wystosował oświadczenie ws. oskarżeń Anglików. „Wyrażam wielkie zdziwienie i niesmak”

Zbigniew Boniek, Honorowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, wydał specjalne oświadczenie ws. oskarżeń Anglików w kierunku polskich piłkarzy, szczególnie Kamila Glika. – Wyrażam wielkie zdziwienie i niesmak  – przekazał Zbigniew Boniek.

Środowy mecz Polska-Anglia rozpalił emocje u kibiców zarówno jednej, jak i drugiej drużyny. Niestety, nie wynikało to wyłącznie z aspektów sportowych. W trakcie meczu doszło do zamieszania pomiędzy piłkarzami obu drużyn, po czym Kamil Glik chciał podać rękę Kyle’owi Walkerowi, jednakże Anglik odmówił. Niedługo później na ekranach odbiorników było widać, jak polski obrońca złapał Walkera za podbródek, wielu angielskich kibiców uznało to za… przejaw rasizmu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Angielska federacja zbada sprawę Kamila Glika. Polak wyjaśnił powód przepychanki z Walkerem

Komunikat Zbigniew Bońka

W sobotę specjalny komunikat w tej sprawie wydał Zbigniew Boniek. Obecny wiceprezydent UEFA oraz Honorowy Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wyraził swoje niezadowolenie płynące z bezpodstawnych oskarżeń Anglików.

– Wyrażam wielkie zdziwienie i niesmak z powodu oskarżeń, jakie wysuwają pod adresem polskich piłkarzy (zwłaszcza Kamila Glika) przedstawiciele reprezentacji Anglii. Bezpodstawne i szkalujące dobre imię reprezentantów Polski oskarżenia o rasizm są szokujące i godzą w dobry wizerunek polskiego futbolu – rozpoczął Zbigniew Boniek.

– Jako wiceprezydent UEFA, honorowy prezes PZPN i były wielokrotny reprezentant Polski, podkreślam po raz kolejny, że nasi piłkarze na boisku traktują swoich rywali zawsze w duchu fair play, tolerancji i solidarności. Oczywiście, podczas meczu nie brakuje gorących spięć i starć, ale sugerowanie przez stronę angielską rasistowskich zachować wicekapitana reprezentacji Polski, Kamila Glika, są doprawdy niedorzeczne. Glik przez wiele lat międzynarodowej kariery spędzonej na stadionach m.in. Hiszpanii, Francji czy Włoch imponował nie tylko twardą, ostrą grą, ale i mężnym charakterem oraz poszanowaniem koloru skóry i przekonań swych rywali – dodał.

– Przedstawicielom kadry naszych ostatnich rywali zalecałbym przeanalizowanie zachowania swego obrońcy Kyle’a Walkera, który na pojednawczy gest Kamila Glika (podanie ręki) zachował się niegrzecznie. Piękny, emocjonujący mecz, nawet nie zakończony korzystnym rezultatem dla jednej z ekip, nie powinien mieć takiego epilogu, w którym zarzuca się nieprawdziwe i skandaliczne zachowania przedstawicielom reprezentacji Polski – zakończył.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Żona Kamila Glika zaatakowana na Instagramie przez angielskich kibiców. Znamy treść wiadomości

źródło: PZPN

Żona Kamila Glika zaatakowana na Instagramie przez angielskich kibiców. Znamy treść wiadomości

Wciąż nie milkną echa środowego spotkania pomiędzy reprezentacją Polski a reprezentacją Anglii. Marta Glik, żona Kamila Glika, opublikowała na instagramie wiadomości, jakie dotarły do niej od angielskich kibiców po zakończeniu meczu.

Starcie Polska-Anglia zakończyło się remisem 1:1 i przyniosło kibicom wiele emocji nie tylko za sprawą aspektów sportowych. W trakcie meczu wielokrotnie dochodziło do przepychanek i słownych starć pomiędzy piłkarzami obu zespołów. W dyskusjach najczęściej brał udział Kamil Glik, który kilkukrotnie starał się utemperować Anglików.

Do największego zamieszania doszło w doliczonym czasie pierwszej połowy spotkania, kiedy Polacy przygotowywali się do rozegrania rzutu wolnego. Pod polem karnym Anglików doszło do przepychanek w związku z czym, Kamil Glik wyciągnął rękę na zgodę z Kylem Walkerem. Obrońca Manchesteru City odmówił, za co obrońca reprezentacji Polski złapał go za podbródek. Wielu kibiców z Anglii uznało to za… przejaw rasizmu.

W czwartek żona Kamil Glika udostępniła wiadomości, jakie dostała od angielskich kibiców po meczu Polska-Anglia. Na wycinkach rozmów możemy znaleźć takie „smaczki” jak np. „Pie***ona świnia, mam nadzieję, że coś naprawdę złego stanie się twojej rodzinie”. Wszystkie opublikowane zrzuty ekranu znajdziecie poniżej.

źródło: Marta Glik

Jan Tomaszewski ponownie krytykuje reprezentację! „Nie rozumiem tych zachwytów nad wczorajszym meczem”

Jan Tomaszewski, jak to ma w zwyczaju, zabrał głos po środowym meczu z udziałem reprezentacji Polski. 73-latek skrytykował Paulo Sousę za grę na dwóch napastników.

Wczoraj polscy piłkarze sprawili wiele pozytywnych emocji swoim kibicom. Zespół Paulo Sousy pokazał na boisku ogromną wolę walki, co zostało wynagrodzone remisem z wicemistrzami Europy, reprezentacją Anglii. Niestety, nie wszyscy potrafią się cieszyć z postawy polskiego zespołu.

Znakomity start w reprezentacji Polski zaliczył Adam Buksa. 25-letni napastnik zadebiutował w meczu z Albanią, w którym zdołał strzelić bramkę. 3 dni później w meczu z San Marino zaprezentował się jeszcze lepiej i w ciągu 45 minut skompletował hat-tricka. W związku z dwoma dobrymi występami Paulo Sousa postawił na rosłego napastnika w meczu z Anglią. Ten pomysł skrytykował Jan Tomaszewski w rozmowie z „Super Expressem”.

– Mamy najlepsze pokolenie w historii polskiej piłki. Do tej pory Paulo Sousa i jego sztab robili wszystko, by nie stworzyć z niego zespołu. Ja nie rozumiem tych zachwytów nad wczorajszym meczem – skomentował Jan Tomaszewski.

– Po raz pierwszy za czasów Sousy, ci zawodnicy stworzyli drużynę. Mimo że grali w dziesiątkę przez cały mecz. Dlaczego? Bo nie stać nas na grę dwoma dziewiątkami. Kiedy na boisku był Buksa, a potem Świderski, to Anglicy mieli przewagę – zauważył były reprezentant Polski.

– Jestem święcie przekonany, że gdyby Sousa zrezygnował z drugiej dziewiątki i wystawił kogoś z trójki Zieliński, Klich, Sebastian Szymański, to ten mecz wygralibyśmy w cuglach – dodał.

Reprezentant Polski rozchwytywany! Na meczu z Anglią pojawili się przedstawiciele klubu z Premier League

Za nami mecz Polska-Anglia, który zakończył się remisem 1:1. Przed rozpoczęciem spotkania ciekawą informację podał Mateusz Borek. Według dziennikarza „TVP Sport” na meczu mieli zasiąść przedstawiciele Leicester City, którzy mieli śledzić poczynania jednego z polskich piłkarzy.

Środowy wieczór przyniósł polskim kibicom wiele emocji. Reprezentacja Polski po zaciętym boju zremisowała na Stadionie Narodowym z reprezentacją Anglii 1:1. Nasi rywale wyszli na prowadzenie dzięki bramce Harry’ego Kane, z kolei remis Biało-Czerwonym dał Damian Szymański.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jak spisali się kadrowicze w meczu z Anglią? Cały zespół zagrał jak kolektyw [OCENY]

Adam Buksa zmieni klub?

Przed rozpoczęciem meczu Polska-Anglia na antenie „TVP Sport” ciekawej informacji udzielił Mateusz Borek. Komentator sportowy przekazał, że na meczu mieli zasiąść przedstawiciele Leicester City, którzy mieli obserwować poczynania Adama Buksy.

– Poważni ludzie z Leicester City obserwują dziś Adama Buksę – przekazał Mateusz Borek.

Adam Buksa zaliczył znakomity start w reprezentacji Polski. 25-letni napastnik zadebiutował w seniorskiej reprezentacji w meczu z Albanią, w którym zdołał strzelić bramkę. Jeszcze lepiej było w niedzielnym starciu z San Marino, kiedy piłkarz New England Revolution pojawił się na boisku w drugiej połowie i w ciągu 45 minut gry zdołał skompletować hat-tricka. Paulo Sousa postawił na rosłego napastnika w starciu z Anglią, jednak na tle silniejszego rywala wyglądał dużo gorzej niż w poprzednich starciach.

O zainteresowanie Adamem Buksą ze strony europejskich klubów mówiło się już wcześniej. Na początku września pisaliśmy, że Polak znalazł się na liście życzeń AS Monaco oraz Olympique Lyon. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Kiedy grają Polacy?

W związku z remisem Polaków i zwycięstwem Albańczyków nasza reprezentacja chwilowo spadła na 3. miejsce w grupie. W październiku czekają nas kolejne emocje. 9 października Polacy zmierzą się na własnym obiekcie z reprezentacją San Marino, a 3 dni później zagrają na wyjeździe z Albanią.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Angielska federacja zbada sprawę Kamila Glika. Polak wyjaśnił powód przepychanki z Walkerem

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Reprezentacja Polski zremisowała z wicemistrzami Europy! Piłkarze skradli serca kibiców [REAKCJE]

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Bohater reprezentacji Polski zabrał głos! „Marzenia się spełniają, ciężko na to pracowałem”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Paulo Sousa zadowolony po meczu z Anglią. „Remis to zasłużony wynik”

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.