Matty Cash zadebiutował w reprezentacji Polski! „Zapamiętam ten dzień na zawsze”

Za nami pierwszy mecz Matty’ego Casha w barwach reprezentacji Polski. Po zakończeniu pojedynku z Andorą piłkarz Aston Villi udzielił wywiadu, w którym można było odczuć jego zadowolenie.

Za nami przedostatnie spotkanie reprezentacji Polski w grupowej rywalizacji o Mundial w Katarze. Biało-Czerwoni zgodnie z planem pokonali reprezentację Andory 4:1. Bramki dla naszej reprezentacji zdobyli Robert Lewandowskie (dwie), Kamil Jóźwiak oraz Arkadiusz Milik. Jedyną bramkę dla reprezentacji Andory zdobył Marc Vales.

Debiut Casha!

Piątkowe spotkanie – delikatnie mówiąc – nie porwało zgromadzonych przed odbiornikami kibiców. Mimo wszystko to spotkanie zapamiętamy na nieco dłużej z powodu debiutu Matty’ego Casha. Obrońca Aston Villi pojawił się na murawie 63. minucie spotkania, kiedy zastąpił Przemysława Frankowskiego. Co prawda 24-latkowi nie udało się ani wpisać na listę strzelców, ani zanotować asysty, to i tak występ wyglądał naprawdę obiecująco.

Obiecujący występ

Po wejściu na boisko 24-latek występował na prawym wahadle, gdzie był bardzo aktywny, szczególnie w ofensywie. Co prawda Matty nie strzelił ani gola, ani asysty, jednak jego współpraca z kolegami z zespołu wyglądała naprawdę obiecująco. Widać było u niego ogromną chęć do gry, jednak ze względu na broniących się całym zespołem Andorczyków miał mało miejsca na długie rajdy z piłką. Kilkukrotnie brał udział w szybkich wymianach piłek po prawej stronie boiska wraz z kolegami z zespołu. Z drugiej strony nie najlepiej wyglądały jednak jego próby dośrodkowań. Mimo wszystko występ Casha należy uznać za poprawny i obiecujący. Najprawdopodobniej otrzyma on szansę gry z Węgrami.

– Przed meczem rozmawiałem z trenerem i powiedział mi, że zagram. Nie wiedziałem, ile minut dostanę, ale byłem gotowy. To spełnienie marzeń i wyjątkowy moment dla mnie, także dla mojej rodziny. Zapamiętam ten dzień na zawsze. Co do spotkania, to świetnie się prezentowaliśmy – powiedział po meczu Matty Cash.

– Za każdym razem, gdy gram daję z siebie sto procent. Grało mi się bardzo dobrze. Mam nadzieję, że będzie tak dalej – dodał.

źródło: tvp sport

Sensacyjne doniesienia z Hiszpanii! Dani Alves gotowy grać dla Barçy za 1 euro tygodniowo

Zapowiadany od kilku tygodni powrót Daniego Alvesa do FC Barcelony jest coraz bliżej realizacji! Najnowsze doniesienia hiszpańskich mediów mówią, że Brazylijczyk jest gotowy na grę dla Barçy za niemalże darmo.

Dani Alves występował w bordowo-granatowych barwach w latach 2008-2016. W tym czasie rozegrał dla klubu z Katalonii 391 oficjalnych spotkań. Z Barçą aż 3-krotnie sięgał po trofeum Ligi Mistrzów. Po odejściu z Barcelony najpierw grał dla Juventusu, później dla PSG, a w ostatnim czasie reprezentował barwy brazylijskiego Sao Paulo.

Powrót Daniego Alvesa coraz bliżej!

W obliczu problemów kadrowych FC Barcelony w ostatnim czasie wiele mówiło się o potencjalnym powrocie Alvesa na Camp Nou. Media podawały, że piłkarz sam zaoferował się klubowi, jednak Laporta początkowo był sceptycznie do tego nastawiony, głównie ze względu na wiek Brazylijczyka. Nastawienie prezydenta FC Barcelony miał rzekomo zmienić Xavi, który mocno chciał 38-latka w swojej drużynie.

Zagra za darmo?

Warto zaznaczyć, że Dani od 16 września tego roku jest wolnym zawodnikiem, dzięki czemu Barça nie musiałaby nic płacić za transfer piłkarza. Otwartą kwestią pozostawał kontrakt Alvesa, jednak jak się teraz okazuje, piłkarz jest skłonny grać dla klubu z Katalonii praktycznie za darmo. Zagraniczne media podają, że piłkarz jest gotowy, by grać dla FC Barcelony za 1 euro tygodniowo.

Fabrizio Romano potwierdza!

Informacje o powrocie Daniego Alvesa do FC Barcelony potwierdził sam Fabrizio Romano, na ten moment chyba najlepiej poinformowany dziennikarz na świecie. Według jego informacji Dani Alves ma podpisać kontrakt z Barçą do końca tego sezonu z możliwością przedłużenia o rok. Ogłoszenie porozumienia jest tylko kwestią czasu.

Szykuje się wielki powrót na Łazienkowską? Legia ma na oku swojego byłego trenera

Włodarze Legii Warszawa wciąż przeczesują rynek w poszukiwaniu nowego trenera dla pierwszej drużyny. Według najnowszych doniesień portalu „WP Sportowe Fakty” Dariusz Mioduski i spółka wyrazili zainteresowanie trenerem, który już pracował w Warszawie.

Pod koniec października tego roku Czesław Michniewicz został zwolniony z posady trenera pierwszej drużyny Legii Warszawa. Jego obowiązki przejął dotychczasowy szkoleniowiec rezerw, Marek Gołębiewski. Po zmianie trenera gra Legionistów nie uległa znaczącej poprawie, więc zarząd klubu nie przestaje przeszukiwać rynku.

Co dalej z Gołębiewskim?

Na ten moment wciąż niepewna jest przyszłość Marka Gołębiewskiego. Jeśli 41-latkowi uda się poprawić wyniki Legii, to być może otrzyma on szansę poprowadzenia zespołu dłużej niż tylko do zimowej przerwy. Wówczas Dariusz Mioduski chętnie sięgnąłby po Marka Papszuna, który ma ważny kontrakt z Rakowem do końca tego sezonu. Jeśli jednak Gołębiewskiemu nie uda się znaleźć lekarstwa na problemy Legii, to wtedy do zmiany na stanowisku trenera mogłoby dojść już w zimę.

Czas na powrót?

Jeśli zmiana trenera będzie potrzebna już podczas zimowej przerwy, to szansa na pozyskanie przez Legię Marka Papszuna jest raczej znikoma. Wówczas bardzo możliwe, że Legia złożyłaby ofertę Henningowi Bergowi, którym bez wątpienia się interesuje. W tej sytuacji kluczowa może się też okazać decyzja włodarzy Omonii, której drużynę trenuje Berg. W obecnym sezonie ligi cypryjskiej norweskiemu trenerowi nie idzie najlepiej i być może władze klubu zdecydują się z nim pożegnać. Wówczas władze Legii miałyby ułatwione zadanie.

– Faktem jest, że Omonia gra dużo poniżej oczekiwań, ale na razie nic tu się nie mówi o zwolnieniu Berga. Niemniej, zmiany szkoleniowców na Cyprze to chleb powszedni, więc niczego wykluczyć nie można. Działacze na razie czekają na poprawę wyników. Ale wszyscy wiemy co z reguły następuje, gdy to się nie dzieje. Gdyby nie było poprawy, gdyby Omonia dalej gubiłaby punkty, to Berg sezonu pewnie by nie dokończy – powiedział w rozmowie z „WP Sportowe Fakty” jeden z cypryjskich dziennikarzy.

źródło: wp sportowe fakty

Problemów FC Barcelony ciąg dalszy. Sergio Agüero będzie zmuszony zakończyć karierę?

Kolejne problemy nawiedziły FC Barcelonę. Według najnowszych doniesień hiszpańskich mediów Sergio Agüero został poinformowany, że być może nie będzie on już mógł wrócić do profesjonalnego futbolu.

Sergio Agüero trafił do FC Barcelony przed rozpoczęciem sezonu 2021/2022, a z jego przyjściem wiązano ogromne nadzieje. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, gdyż do tej pory 33-latek częściej opuszczał mecze, niż brał w nich czynny udział. Z powodu urazów Argentyńczyk rozegrał w bordowo-granatowych barwach zaledwie 5 spotkań i zdobył tylko jedną bramkę przeciwko Realowi Madryt.

Kolejne problemy Agüero

Argentyńczyk opuścił pierwszą część sezonu z powodu kontuzji łydki i dopiero w październiku zaczynał dostawać pierwsze szanse gry w oficjalnych meczach. Kiedy już 33-latek uporał się z problemami mięśniowymi i wydawało się, że wszystko wraca na dobre tory, to w spotkaniu z Deportivo Alaves musiał on przedwcześnie opuścić boisko, gdyż odczuwał problemy z oddychaniem. Po kilku dniach spędzonych w szpitalu stwierdzono u niego problemy z sercem. Początkowo zapowiadano 3-miesięczną przerwę od gry, jednak teraz okazuje się, że Agüero być może już nigdy nie wróci do profesjonalnej gry w piłkę nożną.

Koniec kariery?

Najnowsze informacje ws. problemów z sercem przekazali dziennikarze „Catalunya Radio”. Według doniesień lekarze mieli przekazać Agüero, że być może nie będzie on już mógł wrócić do profesjonalnego futbolu. Póki co jeszcze nic nie jest pewne, a piłkarz ma przejść w najbliższych tygodniach kolejną serię badań.

źródło: fcbarca.com

Oryginalna taktyka Manchesteru City na derby. „Po dziesięciu minutach przestaliśmy ćwiczyć”

Kevin de Bruyne wziął udział w podcaście „MIDMID” na kanale „Play Sports” w serwisie youtube. Piłkarz Manchesteru City pochwalił się ciekawą taktyką jego zespołu na ostatni derbowy mecz z Manchesterem United.

W ostatniej kolejce Premier League Manchester United podejmował na własnym obiekcie Manchester City. Derbowe starcie padło łupem The Citizens. Pierwsza bramka padła już w 7. minucie i była ona autorstwa Erica Bailly’ego, obrońcy Czerwonych Diabłów, który wpakował piłkę do własnej bramki. Wynik na 2:0 podwyższył Bernardo Silva i takim też rezultatem zakończyły się ostatnie derby Manchesteru.

Ciekawa „taktyka”

Kilka dni po tym wydarzeniu taktykę na derbowy mecz zdradził piłkarz Manchesteru City, Kevin de Bruyne. 30-latek w podcaście „MIDMID” powiedział, że jego zespół z reguły trenuje pod konkretnego przeciwnika. Nieco inaczej było jednak przed derbowym meczem z Manchesterem United. Belg stwierdził, że po 10 minutach Pep Guardiola przerwał trening.

– Nasze treningi dzień przed meczem zazwyczaj polegają na dostosowaniu gry pod przeciwnika, jednak przed meczem z Manchesterem United było inaczej. Trener nagle powiedział ,,Nie wiemy jak będą grać, przekonamy się”. Po 10 minutach skończyliśmy ćwiczyć – zdradził Kevin de Bruyne.

– Pep często wie, jak zagra przeciwnik. Tym razem nie wiedział, więc nie wiedział, co robić. Zrobiliśmy to, co zawsze, ale nie wiedział, czy zagrają z piątką obrońców, czwórką, a może diamentem w środku – dodał.

Niespełna 24 godziny do meczu Andora-Polska! Na jakich zawodników postawi Paulo Sousa?

Już jutro o godzinie 20:45 rozpocznie się mecz reprezentacji Polski z reprezentacją Andory w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2022. W polskich mediach pojawiły się pierwsze przecieki dot. wyjściowego składu Biało-Czerwonych. Na jakich piłkarzy postawi Paulo Sousa?

Przed kilkoma dniami rozpoczęło się listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski. Nasi reprezentanci w najbliższym czasie rozegrają dwa spotkania w ramach kwalifikacji do Mistrzostw Świata w Katarze. Na „rozgrzewkę” Lewandowski i spółka zmierzą się jutro z reprezentacją Andory i będzie to mecz wyjazdowy. Ostatni mecz w eliminacjach podopieczni Sousy rozegrają w poniedziałek, a ich rywalem będzie reprezentacja Węgier.

Rewanż z Andorą

Jutrzejsze starcie z Andorą nie powinno stanowić dla Polaków zbyt wielkiego wyzwania. Przypomnijmy, że w pierwszym meczu pomiędzy obiema reprezentacjami zwycięzcy okazali się Polacy, którzy gładko pokonali swoich rywali 3:0. Tym razem Biało-Czerwoni ponownie będą faworytem, jednak delikatnym utrudnieniem będzie to, że pojedynek zostanie rozegrany w Andorze.

Jaki skład na Andorę?

Po poprzednim spotkaniu Polski z Andorą w polskich mediach wylała się ogromna fala krytyki w stosunku do Paulo Sousy. Dlaczego? A no dlatego, że kontuzji w tym starciu doznał Robert Lewandowski, a wielu „ekspertów” uważało, że nie powinien on grać w starciu z tak niszowym rywalem. Jak tym razem do meczu z Andorą podejdzie Sousa? Według przewidywań „TVP Sport” Portugalczyk nie powinien eksperymentować i ma postawić na jeden z możliwie najmocniejszych składów. Przewidywania dziennikarzy są oparte na ostatnim treningu, na którym widoczny był podział na „wyjściowy skład” oraz na „rezerwowych”.

Skład reprezentacji Polski wg „TVP Sport”:

Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jakub Moder, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Przemysław Płacheta – Karol Świderski, Robert Lewandowski

Przeczytaj także inne teksty nt. reprezentacji Polski:

Paulo Sousa zdradził plany na Matty’ego Casha w najbliższych meczach! „Będzie zaangażowany w oba spotkania”

Jan Tomaszewski ponownie odpalił wrotki! „Sousa zawalił nam eliminacje”

BBC opisało przeszłość Matty’ego Casha. Praca w sklepie z zabawkami zmieniła jego myślenie

Grabara zaczepia Gikiewicza na zgrupowaniu. „Siema, miał być Giki, ale jestem ja” [WIDEO]

źródło: tvp sport

Paulo Sousa zdradził plany na Matty’ego Casha w najbliższych meczach! „Będzie zaangażowany w oba spotkania”

Za nami konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli reprezentacji Polski. Paulo Sousa, selekcjoner naszej drużyny narodowej, zdradził, że Matty Cash będzie zaangażowany zarówno w mecz z Andorą jak i Węgrami.

Najlepsi polscy piłkarze od kilku dni przebywają na zgrupowaniu drużyny narodowej. Już jutro o 20:45 rozpocznie się mecz Andora-Polska w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze. Biało-Czerwoni zakończą grupową rywalizację o Mundal spotkaniem z reprezentacją Węgier, które odbędzie się już w poniedziałek.

Pomysł na Casha

Listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski jest pierwszym w karierze Matty’ego Casha. Piłkarz Aston Villi otrzymał polskie obywatelstwo zdecydowanie szybciej, niż oczekiwano jeszcze kilka tygodni temu. Paulo Sousa na dzisiejszej konferencji prasowej przyznał, że proces aklimatyzacji przebiega pomyślnie. Ponadto selekcjoner reprezentacji Polski zdradził, że 24-letni obrońca będzie zaangażowany w oba najbliższe mecze.

– Matty będzie zaangażowany w oba spotkania. Proces adaptacji przebiega bardzo dobrze – skomentował Paulo Sousa.

Ocena Glika

Swoje „trzy grosze” w tej sprawie dorzucił obrońca reprezentacji Polski, Kamil Glik. Doświadczony piłkarz przyznał na konferencji prasowej, że cała drużyna zrobiła wszystko co mogła, by dobrze przyjąć Matty’ego Casha.

– Ze strony całej drużyny robiliśmy co w naszej mocy, żeby dobrze przyjąć Matty’ego. Na pewno będzie wartością dodatnią. Myślę, że jego adaptacja przebiega bardzo dobrze – powiedział Kamil Glik.

Miły komentarz Sousy

11 listopada to szczególny dzień dla wszystkich Polaków. Na konferencji prasowej Paulo Sousa złożył gratulacje z okazji dzisiejszego święta.

Trener Legii Warszawa podarł wydrukowaną tabelę Ekstraklasy. „Zrobiłem taki zabieg psychologiczny”

Sytuacja Legii Warszawa w tabeli Ekstraklasy – delikatnie mówiąc – nie wygląda najlepiej. Ciekawy pomysł na poprawę atmosfery w zespole wymyślił trener Marek Gołębiewski. 41-latek w wywiadzie z portalem „WP Sportowe Fakty” pochwalił się pewnym „zabiegiem psychologicznym”.

Obecny sezon w wykonaniu Legii Warszawa jest istną sinusoidą. Z jednej strony mamy znakomite wyniki w europejskich pucharach, z drugiej jednak mamy kompromitującą sytuację w Ekstraklasie. Po 14 kolejkach Legioniści mają na swoim koncie zaledwie 9 zdobytych punktów, w związku z czym zajmują przedostatnie miejsce w ligowej tabeli.

Podarta tabela

W ostatniej kolejce Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie ze Stalą Mielec 1:3. Tydzień wcześniej podopieczni Gołębiewskiego mierzyli się z Pogonią Szczecin, która również okazała się lepsza od obecnego mistrza Polski. W ostatnim wywiadzie trener Legii podzielił się pewnym „zabiegiem psychologicznym”, który przeprowadził właśnie przed meczem z Pogonią. Jak się okazało, na nic zdały się pomysły nowego szkoleniowca. Na pytanie dot. tabeli ligowej Gołębiewski odpowiedział „Podarłem ją”. Jakie były tego kulisy?

– Zrobiłem taki zabieg psychologiczny przed meczem z Pogonią Szczecin. Wydrukowałem tabelę, a na odprawie poprosiłem kapitana, Artura Jędrzejczyka, żeby ją podarł. Powiedziałem piłkarzom, że następną wydrukujemy dopiero w maju – zdradził Marek Gołębiewski.

źródło: wp sportowe fakty

Cezary Kulesza nie ma wątpliwości, komu należy się Złota Piłka. „Nie ma drugiego takiego zawodnika”

Przed listopadowymi meczami reprezentacji Polski Cezary Kulesza udzielił wywiadu dziennikarzom „TVP Sport”. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej podzielił się swoją opinią nt. tegorocznego plebiscytu Złotej Piłki.

W listopadzie reprezentacja Polski rozegra dwa spotkania w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Na początek, już w piątek Biało-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe z reprezentacją Andory. Podopieczni Paulo Sousy rywalizację w kwalifikacjach do Mundialu zakończą w najbliższy poniedziałek meczem z reprezentacją Węgier, który zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym. Polacy są na najlepszej drodze do zajęcia drugiego miejsca w swojej grupie, co zapewniłoby im udział w barażach do Mundialu. Jak sytuację w eliminacjach ocenia prezes PZPN, Cezary Kulesza?

– Mocno wierzę w nasz zespół i liczę, że zagramy na mundialu w przyszłym roku. Mamy najlepszego zawodnika na świecie i piłkarzy występujących w dobrych ligach. Wielu z nich jest w wysokiej formie – ocenił Cezary Kulesza.

–  Absolutnie nie byliśmy, ani nie jesteśmy chłopcami do bicia. Drużyna stanęła na wysokości zadania i była w stanie zremisować z wicemistrzami Europy. Dlatego awans jest realnym celem i zrobimy wszystko, aby go zrealizować – dodał prezes PZPN.

Dla kogo Złota Piłka?

Cezary Kulesza wspomniał, że reprezentacja Polski ma w swoich szeregach najlepszego piłkarza na świecie w postaci Roberta Lewandowskiego. Już niedługo zostaną ogłoszone wyniki tegorocznego plebiscytu Złotej Piłki. Kapitan reprezentacji Polski jest jednym z głównych kandydatów do wygrania tej nagrody, jednak czy mu się to uda? Głos w tej sprawie zabrał prezes PZPN.

– Lewandowski praktycznie co tydzień pokazuje, że powinien otrzymać Złotą Piłkę. Spójrzmy na ostatni mecz Bayernu z Benfiką… Zdobył trzy bramki, a mógł schodzić z boiska mając na koncie cztery trafienia – powiedział Cezary Kulesza.

– Od dawna utrzymuje regularną i bardzo wysoką dyspozycję. Robert jest w gazie. Nie ma drugiego takiego zawodnika, który strzelałby tyle goli. Jego statystyki i wpływ na Bayern także są doskonale znane każdemu kibicowi. To piłkarz, który praktycznie nie ma spadku formy. Nie jest w stanie za każdym razem cieszyć się z hat-tricka, ale czy da się teraz wskazać lepszego gracza? – dodał.

źródło: tvp sport

„Młody następca Cristiano Ronaldo” Dawid Hanc zabrał głos! „Nikt nie sądził, że to zrobi taką furorę w sieci”

Dawid Hanc, obecnie piłkarz rezerw Zagłębia Lubin, zyskał w Polsce popularność dzięki pewnemu filmikowi, który z pewnością widziała większość z Was. Co dziś dzieje się z „Młodym następcą Cristiano Ronaldo”? Jakie były kulisy powstania tego legendarnego już filmiku? Na wszystkie nurtujące pytania odpowiedział w rozmowie z portalem „weszło.com” sam zainteresowany.

23 września 2012 roku. To właśnie wtedy w internecie, a dokładnie w serwisie youtube, pojawił się film z udziałem Dawida Hanca. Za nagranie materiału odpowiadał ojciec Dawida, który nazwał film z umiejętnościami swojego syna „Młody następca Cristiano Ronaldo Dawid Hanc 10 lat”. Tytuł okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż do dziś film uzbierał ponad 34 miliony wyświetleń! W 2018 roku próbowano powtórzyć sukces sprzed lat, jednak nowszy materiał z umiejętnościami Hanca obejrzano „tylko” 360 tysięcy razy.

Głównie przez chwytliwy tytuł film zyskał dość dużą popularność w Polsce. Jako że w 2012 roku youtube nie był tym, czym jest teraz, to nagranie zostało obejrzane wiele razy także poza granicami naszego kraju. Film z udziałem obecnego piłkarza Zagłębia Lubin zyskał tak dużą popularność, że na różnego rodzaju grupach czy forach co jakiś czas wraca jego temat. Hanc drugim Ronaldo nie został, obecnie gra w rezerwach Zagłębia Lubin.

Obecnie III liga

Kariera Dawida Hanca z pewnością nie potoczyła się tak, jakby chciał tego zarówno sam piłkarz, jak i jego ojciec. Obecnie Dawid ma 19 lat i po kilku latach treningów w akademii Zagłębia Lubin, wciąż nie doczekał się debiutu w pierwszej drużynie. W tym sezonie 19-latek rozegrał 13 spotkań na poziomie III ligi, gdzie zdołał strzelić do tej pory jedną bramkę. W ostatnim czasie miał okazję trenować z pierwszą drużyną, jednak na ten moment do Ekstraklasy jest mu jeszcze daleko.

– Pracuję na to, żeby dostać szansę pokazania się w Ekstraklasie. Chcę profesjonalnie grać w piłkę, wszystko poukładałem pod ten sport. Wierzę, że to zaprocentuje w przyszłości. Nie chcę deklarować, że za kilka lat będę grał w Ekstraklasie czy w ligach zagranicznych, bo nie wiem co przyniesie przyszłość. W piłce trzeba mieć szczęście i musi też dopisywać zdrowie – powiedział Dawid Hanc.

Kulisy powstania filmu

Tak jak już wspomnieliśmy, za nagraniem filmu stał ojciec Dawida Hanca, Bogdan. W najnowszym tekście na portalu „weszło.com” pojawiły się wypowiedzi zarówno syna jak i ojca. Jak się okazuje, to ojciec piłkarza zainicjował nagranie i wrzucenie filmu do sieci, a Dawid się na to zgodził.

– Pamiętam, że wyszło to intuicyjnie. Byłem z tatą na boisku i w pewnym momencie powiedział mi, że będzie mnie nagrywał i zasugerował, żebym porobił parę zwodów. Od tego się zaczęło, a później sukcesywnie dogrywane były kolejne fragmenty, które zostały wykorzystane w tym głównym filmie. Tata mi mówił, że zrobił to po to, żeby później łatwiej mi było trafić do innych klubów, którym porozsyła ten film – opowiedział Dawid Hanc.

Myślę, że najważniejsze było to, że tata nic nie robił za moimi plecami. Wszystko mi mówił i ze mną konsultował. Do niczego mnie nie zmuszał. Też chciałem, żeby powstał ten film. Ani tata ani ja nie znaliśmy się na montażu. Pomógł nam mój kuzyn, dodał fajną muzyczkę, a decyzja o publikacji tego filmu była nasza wspólna – zaznaczył piłkarz.

– Pomysł był taki, żeby nagrać to, co potrafi Dawid i pokazać to też innym. Aczkolwiek nikt nie sądził, że to zrobi taką furorę w sieci. Historia jest taka, że po prostu wziąłem zwykły aparat i nagrałem filmik, a decyzja o publikacji była nasza wspólna – dodał ojciec 19-latka.

źródło: weszło

Piłkarze FC Barcelony nie będą mieli lekko. Xavi wprowadził pierwsze zasady w szatni

Mimo że Xavi został zaprezentowany jako nowy trener FC Barcelony zaledwie 2 dni temu, to zdążył on już przeprowadzić pierwsze zmiany w funkcjonowaniu zespołu. 41-letni szkoleniowiec wprowadził kilka zmian, mających na celu lepszą integrację zespołu, a także odpowiednie nastawienie do treningów oraz meczów.

Xavi Hernández został zaprezentowany jako nowy trener FC Barcelony w poniedziałek, 8 listopada 2021 roku. Hiszpański szkoleniowiec związał się z klubem, którego jest wychowankiem, umową do końca sezonu 2023/2024. 41-latek przejął dowodzeniem nad zespołem po Sergim Barjuanie, który był tymczasowym trenerem po tym, jak zwolniony został Ronald Koeman.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wielki powrót Xaviego stał się faktem! Co Hiszpan może dać Barcelonie jako trener?

Zmiany w sztabie

Xavi pracę w klubie rozpoczął od zmian w sztabie szkoleniowym pierwszego zespołu. W ostatnich miesiącach Barçę notoryczne nawiedzały liczne plagi kontuzji. W związku z tym były piłkarz Blaugrany zdecydował się rozstać z dotychczasowym trenerem od przygotowania fizycznego, Albertem Rocą, który został sprowadzony przez Ronalda Koemana. Ponadto z klubem pożegnał się szef fizjoterapeutów, Juanjo Brau, który pracował tam od 17 lat. Do tego zwolniony został analityk Jordi Melero. W ich miejsce Xavi sprowadził Ivana Torresa, Carlosa Nogueirę oraz Jaume Munilla.

Rewolucja w zasadach

Niemałą rewolucję przeszły również obowiązujące piłkarzy zasady i obowiązki. Według informacji przekazanych przez hiszpańskie media jasno wynika, że Xavi chce postawić na poprawę atmosfery w zespole, a także na odpowiednie nastawienie do treningów oraz meczów. Poza wspólnym spędzaniem czasu nowy trener Blaugrany wymaga od swoich podopiecznych, by ci pojawiali się prędzej w ośrodku treningowym. Dzień ma rozpoczynać się od wspólnego śniadania, co ma nie tylko na celu kontrolowanie piłkarzy w kwestii żywienia, ale także ma prowadzić do polepszenia atmosfery.

Lista zmian wprowadzonych przez Xaviego:

  • Piłkarze mają zakaz używanie telefonów w ośrodku treningowym, szatni i autokarze.
  • Każdy piłkarz po przyjściu na trening ma przywitać się z każdym pracownikiem klubu. Każdy piłkarz będzie miał indywidualny plan ćwiczeń na siłowni i rozpisaną dietę.
  • Piłkarze kontuzjowani i wykluczeni z kadry meczowej mają pojawić się godzinę przed meczem na Camp Nou.
  • Osobiste podróże piłkarzy Barcelony będą ściśle kontrolowane. Już pierwsze podróże Pique zostały odwołane przez Xaviego

https://twitter.com/_BarcaInfo/status/1458352446342930432

fot. FC Barcelona

źródło: fcbarca.com, BarcaInfo

Robert Lewandowski zabrał głos ws. Złotej Piłki. „Są ważniejsze rzeczy na ten moment”

Piłkarze reprezentacji Polski przygotowują się do najbliższych dwóch spotkań w narodowych barwach. Na wtorkowej konferencji prasowej pojawił się Robert Lewandowski, który odpowiedział na kilka pytań dziennikarzy. Kapitan reprezentacji Polski został zapytany także o Złotą Piłkę.

Reprezentacja Polski rozpoczęła przygotowania do dwóch ostatnich spotkań w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Obecnie Biało-Czerwoni przebywają w Hiszpanii, gdzie przygotowują się do wyjazdowego spotkania z Andorą. Po tym meczu Polacy przylecą do Polski, gdzie rozpoczną przygotowania do ostatniego meczu z Węgrami.

Dla kogo Złota Piłka?

We wtorek odbyła się druga konferencja prasowa reprezentacji Polski podczas listopadowego zgrupowania. Tym razem z dziennikarzami skonfrontował się Robert Lewandowski. Kapitan naszej drużyny narodowej opowiedział nieco o nastrojach oraz o najbliższych spotkaniach, ale także udzielił głosu nt. zbliżającej się gali Złotej Piłki.

– O Złotej Piłce przestałem już myśleć. To nie pomaga. Jakie są spekulacje i informacje. Podchodzę do tego na spokojnie. Są ważniejsze rzeczy na ten moment. Pomyślę o tym w dniu Gali. To wielka rzecz, ale mamy trochę do roboty wcześniej – powiedział Robert Lewandowski.

https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/1458056557854400512

Przeczytaj także inne teksty nt. reprezentacji Polski:

Grabara zaczepia Gikiewicza na zgrupowaniu. „Siema, miał być Giki, ale jestem ja” [WIDEO]

Jan Tomaszewski ponownie odpalił wrotki! „Sousa zawalił nam eliminacje”

Matty Cash dostał warunek od Kwiatkowskiego. „Musisz nauczyć się hymnu”

Węgrzy poważnie osłabieni przed meczem z Polską. Podstawowy piłkarz kontuzjowany

Sebastian Szymański: Nie wiem, dlaczego nie dostaję powołań

Jan Tomaszewski ponownie odpalił wrotki! „Sousa zawalił nam eliminacje”

Zbliżają się mecze z udziałem reprezentacji Polski, więc w typowy już dla siebie sposób dał o sobie znać Jan Tomaszewski. Były reprezentant Polski w wywiadzie dla „TVP Sport” podzielił się swoją opinią nt. kończących się eliminacji do Mistrzostw Świata. Według popularnego „Tomka” Paulo Sousa zawalił nam całe eliminacje.

Najlepsi polscy piłkarze przyjechali na listopadowe zgrupowanie reprezentacji Polski, podczas którego zostaną rozegrane ostatnie spotkania w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Najpierw Biało-Czerwoni w piątek zmierzą się na wyjeździe z reprezentacją Andory. Ostatnie spotkanie w eliminacjach podopieczni Paulo Sousy rozegrają w poniedziałek, kiedy na Stadionie Narodowym podejmą reprezentację Węgier. Nie da się ukryć, że to drugie z tych spotkań będzie istotniejsze w kontekście walki o drugie miejsce w grupie.

Sytuacja w grupie

Po 8 rozegranych kolejkach eliminacji do Mistrzostw Świata w strefie europejskiej reprezentacja Polski zajmuje obecnie drugie miejsce w grupie „I”. Na ten moment Polacy mają trzy punkty straty do liderującej Anglii i mają już tylko iluzoryczne szanse na zajęcie pierwszego miejsca. Za plecami Biało-Czerwonych są Albańczycy, a przewaga pomiędzy obiema reprezentacjami wynosi zaledwie dwa punkty.

Tomaszewski atakuje!

Reprezentacja Polski jest na dobrej drodze do zajęcia drugiego miejsca w grupie i zakwalifikowania się do baraży. Mimo to Jan Tomaszewski ciągle jest niezadowolony. Tym razem w rozmowie z „TVP Sport” były bramkarz reprezentacji Polski obarczył winą Paulo Sousę za obecną „nie najlepszą” sytuację w grupie.

– Nie czarujmy się: Sousa zawalił nam eliminacje, głównie przez nieznajomość piłkarzy. Gdybyśmy wywieźli z Węgier i Anglii cztery punkty, to z tymi drugimi rywalizowalibyśmy dzisiaj o pierwsze miejsce w grupie. Musimy pokonać Węgrów, bo wtedy będziemy rozstawieni w barażach, a to oznacza, że zagramy na Stadionie Narodowym. W przeciwnym razie, Cezary Kulesza musiałby się już teraz poważnie zastanowić nad nieprzedłużeniem kontraktu z Portugalczykiem – ocenił Jan Tomaszewski.

– Należy jednak zwrócić uwagę na pewną kwestię. Sousa nie trafia ze składem, i dlatego nie jest to jakimś objawieniem, że rezerwowi wpływają później na końcowy wynik. W tym momencie nie wiadomo, kto jest podstawowym zawodnikiem w zespole Sousy, a kto nie – dodał.

źródło: tvp sport

Trener Herthy Berlin nie jest zadowolony z Krzysztofa Piątka. „On tylko czeka na okazje”

Przed nami listopadowa przerwa reprezentacyjna. Zanim jednak będziemy delektować się meczami reprezentacji Polski, wróćmy na chwilę do sytuacji klubowej Krzysztofa Piątka. Ostatnio na temat polskiego napastnika wypowiedział się jego trener.

Krzysztof Piątek trafił do Herthy Berlin w styczniu 2020 roku. Dotychczasowa przygoda Polaka z klubem ze stolicy Niemiec nie jest najbardziej udana. Zespół Polaka jest jednym z najgorszych zespołów w lidze niemieckiej, a w poprzednim sezonie do samego końca drżał o utrzymanie. Napastnik reprezentacji Polski nie prezentuje się też najlepiej pod względem indywidualnym. Od momentu dołączenia do Herthy rozegrał w jej barwach 54 spotkania, w których zdobył zaledwie 13 bramek. W obecnym sezonie rozegrał 6 spotkań, zdobył 1 bramkę i zanotował 1 asystę.

Piątek bez minut

W ostatnim meczu ligowym z udziałem Herthy Krzysztof Piątek zasiadł na ławce rezerwowych i nie wstał z niej choćby na minutę gry w spotkaniu z Bayerem Leverkusen. Pojedynek zakończył się remisem 1:1, a jedyną bramkę dla berlińczyków zdobył główny rywal Polaka, Stevan Jovetić.

Komentarz trenera

Po tym spotkaniu trener Herthy, Pal Dardai, wytłumaczył, dlaczego postawił na Stevana Joveticia. Węgierski trener zdradził także, czego brakuje mu w Krzysztofie Piątku. Rozmowa pojawiła się na łamach „Berliner Zeitung”.

– Nie byłem ostatnio zadowolony z obsady pozycji napastnika. Cały czas miałem w głowie, że potrzebuję kogoś, kto ma technikę, potrafi się zastawić, wywalczyć rzut wolny, a nie tylko czeka, aż piłka do niego dotrze. Krzysztof Piątek tylko czeka na okazje, dlatego wiedziałem, że postawię na Joveticia. Potrzebujemy więcej akcji w ataku – skomentował Pal Dardai.

Wielki powrót Xaviego stał się faktem! Co Hiszpan może dać Barcelonie jako trener?

Stało się. Xavier Hernández Creus, w skrócie Xavi, zakończył swoją pracę w katarskim Al-Sadd i wrócił do Barcelony, by tam kontynuować swoją przygodę trenerską, która w zasadzie dopiero co się rozpoczęła. Jakie są główne zadania stawiane przed Hiszpanem? Co Xavi może dać Barcelonie jako trener? Jakie są obawy, a jakie nadzieje? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w poniższym tekście.

Powrót legendy

Kiedy słyszymy Xavi, pierwsze co przychodzi nam do głowy do FC Barcelona. Urodzony w hiszpańskiej Terrassie piłkarz już w wieku 11 lat trafił do La Masii, szkółki FC Barcelony. Wtedy pewnie sam Xavi nie spodziewał się, że w klubie ze stolicy Katalonii spędzi kolejne 24 lata. W 2015 roku wychowanek Blaugrany zakończył „poważną” grę w piłkę i przeniósł się do Kataru, gdzie najpierw występował jako piłkarz Al-Sadd, a następnie w tym samym klubie pracował jako trener. Kiedy jednak opuszczał Camp Nou, to wiadome było, że prędzej, czy później Xavi wróci do stolicy Katalonii. Chyba jednak nikt się nie spodziewał, że stanie się to tak szybko i niespodziewanie. A na pewno nikt nie przewidywał, że FC Barcelona będzie w tak ogromnym kryzysie i mowa tu nie tylko o sferze finansowej, ale również sportowej.

Kariera piłkarska w pigułce

Xavi jako piłkarz z Barçą wygrał dosłownie wszystko, co było do wygrania. Począwszy od mistrzostwa Hiszpanii (w sumie wygrał je aż 8-krotnie) przez Puchar Hiszpanii (3 wygrane) aż po Ligę Mistrzów. Warto zaznaczyć, że Xavi jest jednym z kilku piłkarzy, którzy wygrywali najważniejsze klubowe trofeum w Europie aż 4-krotnie, więcej wygranych na swoim koncie ma tylko i wyłącznie Cristiano Ronaldo. Do pełni szczęścia Hiszpanowi zabrakło jedynie poważnej nagrody indywidualnej. Hiszpan był najbliżej zdobycia Złotej Piłki w 2009 i 2010 roku, kiedy zajmował 3. miejsce. Mimo to Katalończyka spokojnie można nazwać legendą FC Barcelony, w której historii zapisał się na stałe. 41-latek rozegrał w bordowo-granatowych barwach aż 767 oficjalnych spotkań, dzięki czemu w klasyfikacji generalnej tego zestawienia zajmuje drugie miejsce, ustępując nieznacznie pewnemu sympatycznemu Argentyńczykowi. Leo Messi, bo o nim mowa, rozegrał zaledwie 11 meczów więcej od swojego starszego kolegi.

Przygoda w Katarze

Tak jak już wspomniałem, Xavi pożegnał się z europejskim futbolem w 2015 roku, kiedy w wieku 35 lat opuścił FC Barcelonę na rzecz katarskiego Al-Sadd. Na ostateczny koniec piłkarskiej kariery Hiszpan zdecydował się w maju 2019 roku. Niedługo później ogłoszono, że wychowanek FC Barcelony pozostanie w Katarze. Xavi zdecydował się na kontynuowanie tam swojej przygody z piłką nożną, tym razem w roli trenera.

– Chcę zdobyć doświadczenie i samemu się sprawdzić. To nowy etap i startuję od zera. Wszyscy widzą mnie w roli trenera Barcelony, ale ja siebie jeszcze nie widzę. Prowadzenie 'Barcy’ to ogromne wyzwanie. Trzeba być do tego przygotowanym i mówiąc szczerze uważam, że jeszcze nie jestem gotowy – mówił Xavi przed kilkoma laty.

Pierwsze trofea

Będąc całkowicie szczerym, nie obejrzałem ani jednego pełnego meczu Al-Sadd pod wodzą Xaviego. Z tego względu przedstawię kilka statystyk i osiągnięć Hiszapana, z okresu pracy we wspomnianym klubie. Przez nieco ponad 2 lata pracy w roli trenera Al-Sadd Xavi poprowadził zespół w 91 oficjalnych meczach, w których średnia zdobycz punktowa jego drużyny wyniosła aż 2,19 pkt na mecz. W sezonie 19/20 Al-Sadd zajęło trzecie miejsce w lidze katarskiej, ale zdołało wygrać Pucharu Kataru oraz Puchar Ligi Katarskiej. Dopiero w drugim sezonie Xavi zdołał wygrać ligę jako trener. Jak już to zrobił, to zrobił to z przytupem. Zespół dowodzony przez byłego piłkarza FC Barcelony był niepokonany przez 22 kolejki rozgrywek i wygrał ligę z 13-punktową przewagą. Wrażenie zrobił również bilans bramkowy, który wyniósł 77 bramek strzelonych do zaledwie 14 bramek straconych. W sezonie 20/21 Al-Sadd sięgnęło także po Puchar Kataru oraz Puchar Ligi Katarskiej.

Dominacja

W ostatnich dwóch latach w sieci co jakiś czas przewijały się filmy z najlepszymi akcjami w wykonaniu Al-Sadd, które pobijały rekordy popularności. Wybrane fragmenty naprawdę robiły wrażenie i przypominały o najlepszych czasach „Tiki-Taki” w FC Barcelonie. Ciężko jednak wysnuwać głębsze wnioski po takich sytuacjach, gdyż liga katarska – lekko mówiąc – nie należy do najmocniejszych, a pomiędzy zespołami często była widoczna różnica klas, nie tylko pod względem zgrania i przygotowania taktycznego, ale także w kontekście indywidualność. W tym sezonie Xavi miał do dyspozycji m.in. Santiego Cazorlę oraz Andre Ayew, którzy pomimo wieku robią ogromną różnicę w grze Al-Sadd.

https://twitter.com/JichuLFC/status/1456835852756127753

Analiza gry Al-Sadd

Ciekawe spostrzeżenia nt. gry Al-Sadd pod wodzą Xaviego wymienił Michał Zachodny, który przeanalizował kilka meczów. Dziennikarz opowiedział o jednej z pierwszych zmian, jaką wprowadził Hiszpan wśród piłkarzy swojego zespołu. A mianowicie chodziło o nastawienie piłkarzy do gry w piłkę. Były piłkarze FC Barcelony nauczył swoich podopiecznych cieszenia się piłką i powolnego konstruowania akcji. W późniejszym czasie Xavi potrafil zaimplementować swoje kolejne pomysły taktyczne, które w większości kończyły się sukcesem, jednak nie powinno to robić szczególnego wrażenia, mając na uwadze wspomniane przeze mnie wcześniej warunki do pracy, które były wręcz idealne. Poziom ligi nie jest najwyższy, a jej intensywność pozostawia wiele do życzenia.

– Doświadczyłem sukcesu i rozczarowania. Dużo się uczę. Katar to idealne miejsce do zdobycia doświadczenia jako trener – mówił Xavi w 2020 roku.

Główne zadania i oczekiwania

Najprościej by było powiedzieć, że głównym zadaniem Xaviego byłoby wyciągnięcie FC Barcelony ze sportowego dołka. Na ten moment jednak wydaje mi się, że od Xaviego nie powinno się oczekiwać nie wiadomo jakich cudów, a po prostu postawić przed nim kilka mniejszych działań.

Atmosfera

Pierwszym elementem, który wymaga poprawy, jest atmosfera w szatni. Nie da się ukryć, że za Ronalda Koemana wyniki nie były najlepsze, a do tego dochodziły kontrowersyjne wypowiedzi Holendra na konferencjach prasowych. Były już trener Barçy nie bał się mówić, że za porażkę winni są poszczególni piłkarze. Jasne, krytyka jest ważna, jednak pewne sprawy powinno się pozostawiać w szatni. Na okazjonalne krytykowanie piłkarzy w mediach też można by było przymknąć oko, jednak Koeman pod koniec swojej przygody w Barcelonie dopuszczał się tego niemal tydzień w tydzień. Często słowa holenderskiego szkoleniowca nie miały także odzwierciedlenia w rzeczywistości, wolał on zrzucić odpowiedzialność na piłkarzy, niż wziąć ją na siebie. Cierpieli na tym także młodzi piłkarze, którzy dopiero co wkraczają w dorosły futbol. Nie da się ukryć, że takie działa psuły morale w szatni, a nastawienie piłkarzy również podążało w złą stronę. Xavi z pewnością będzie autorytetem w szatni. Jedyne co będzie musiał zrobić, to dobrze zarządzać piłkarzami i nie może sobie pozwolić na sympatię względem swoich byłych kolegów z boiska jak Pique czy Busquets.

– Chcę pomóc zawodnikom. Jest duża presja i to widać. Trudno jest być zawodnikiem Barcelony. Będziemy pracować, żeby pomóc graczom na poziomie osobistym i zawodowym, i stworzyć zespół – powiedział Xavi podczas poniedziałkowej prezentacji.

Odzyskać formę

Po drugie, Xavi będzie musiał wydobyć ze swoich piłkarzy to, co najlepsze. Jasne, obecna kadra Barçy raczej nie pozwala marzyć o zawojowaniu Ligi Mistrzów czy powalczenia o mistrzostwo Hiszpania. Z drugiej jednak strony, piłkarze nie są aż tak słabi, na jakich kreował ich Ronald Koeman. Mógłbym wymieniać i wymieniać piłkarzy, którzy są dalecy od swojej szczytowej formy. Jest ich aż tak wielu, że zapewne zabrakłoby mi palców na obu dłoniach. Dla przykładu Frenkie de Jong peak swojej formy miał najprawdopodobniej w ostatnim sezonie gry w Ajaxie. Pierwszy sezon Holendra w bordowo-granatowych barwach można oceniać raczej jako przeciętny, gdyż jeden dobry występ przeplatał dwoma słabymi lub przeciętnymi. Dużo lepszy był poprzedni sezon, w którym 24-latek robił bardzo dużo dobrego w ofensywie, czym udowodnił drzemiący w nim potencjał. Z kolei w tegorocznych rozgrywkach Holender ponownie obniżył loty. Przypadków jak Frenkie de Jong jest zdecydowanie więcej i głównym zadaniem Xaviego będzie wykorzystanie potencjału drzemiącego w jego piłkarzach.

– Przychodzę z bardzo jasną koncepcją dotyczącą wymagań i ciężkiej pracy, muszę przekonać zawodników, aby osiągnąć sukces. Będziemy oceniani po wynikach, ale postaramy się grać dobrze, aby pojawiły się rezultaty – ocenił Hiszpan.

Wychowankowie

Mimo wszystko Ronaldowi Koemanowi trzeba oddać, że potrafił on wprowadzać wychowanków do pierwszej drużyny. Podobne zadanie przed Xavim z pewnością postawi Joan Laporta. Obecnie w kadrze pierwszej drużyny Barcelony znajduje się kilku młodych wychowanków, którzy mają już doświadczenie zebrane w seniorskim futbolu. W następnych miesiącach możemy się spodziewać, że Xavi wyłapie kolejne perełki z La Masii.

– Uwielbiam oglądać zespoły, które przejmują inicjatywę na boisku, grają ofensywny futbol i wracają do istoty tego, co kochaliśmy od dziecka, czyli posiadania piłki. Moja filozofia i styl, jaki będę chciał wpoić trenowanym przeze mnie drużynom, będzie podobna do tego, który rozwinęliśmy w Barcelonie przez wiele lat pod wpływem Johana Cruyffa i akademii La Masia – mówił Xavi w 2019 roku.

– Tak, ale bardziej niż o systemie wolę rozmawiać o idei. Jaką chcesz mieć drużynę? Ja proponuję ekipę proaktywną, dominującą nad rywalem, atakującą. Chcę widzieć drużynę, w której piłkarze proszą o piłkę, starają się stworzyć przewagę liczebną, szukają zawodnika znajdującego się na wolnej pozycji… Moim zamiarem jest przekazanie graczom odpowiednich narzędzi, które pomogą im osiągnąć cel. Nie jest takie ważne, czy gramy w ustawieniu 4-4-2, czy 3-4-3. Ważniejszy jest pewien określony model gry. System może się zmieniać w czasie meczu, model nigdy – opowiadał Xavi.

Główne obawy

Pierwszą i zasadniczą obawą przed rozpoczęciem pracy Xaviego w FC Barcelonie jest to, czy uda mu się przełożyć wdrażanie pomysłów z Kataru do Hiszpanii. Oczywiste jest, że łatwiej wprowadzić zmiany w lidze, której poziom nie jest za wysoki, intensywność pozostawia wiele do życzenia, a różnica klas poszczególnych zespołów jest nadto widoczna. W Katarze Xavi był dla swoich podopiecznych autorytetem. Nie mówię, że nie będzie miał on takiej samej pozycji w Barcelonie, jednak należy pamiętać, że w szatni Barçy znajduje się wiele gwiazd, a każda z nich chce grać. Umiejętność gospodarowania zasobami ludzkimi jest kolejnym znakiem zapytania przed rozpoczęciem pracy Xaviego.

– Chcemy być intensywni, agresywni i odzyskiwać piłkę na połowie rywala. Drużyną, która zostawi duszę na boisku, grającą w ataku pozycyjnym. DNA Barçy uczyniło ją wielką – zdradził w poniedziałek Xavi.

– Pomysł na grę jest ważniejszy od ustawienia. Chodzi o to, by wysoko naciskać, tworzyć więcej okazji niż rywal, nie spekulować. W Al-Sadd graliśmy 3-4-3, ponieważ bardzo dominowaliśmy, tu możemy zacząć od 4-3-3, potem przejść do 3-4-3 lub nawet 3-5-2 – dodał.

Koledzy problemem?

Płynnie przechodzimy do kolejnej obawy, która bardzo często przewijała się w mediach społecznościowych. Mianowicie chodzi o to, że w obecnej szatni Blaugrany wciąż znajduje się kilku piłkarzy, którzy wspólnie grali z Xavim. Kibice uważają, że Hiszpan może mieć problem z odstawieniem swoich kolegów z boiska i będzie na nich patrzył przychylniej. Mając na uwadze profesjonalizm 41-letniego trenera, który można poczuć z jego wypowiedzi, wydaje mi się, że nie powinien on mieć problemu z obiektywizmem. Jednak pojawiające się wątpliwości można jak najbardziej zrozumieć.

– Plan jest taki, jak w przypadku pozostałych graczy. Od tych, których znam, będę wymagał najwięcej. Znam ich i wiem, że muszą ciągnąć ten wózek. Wszyscy zaczynają od zera – ocenił Xavi.

Kogo los podzieli?

Brak doświadczenia w prowadzeniu „większych” klubów również pozostawia spore wątpliwości. Xavi w wielu wywiadach powtarzał, że Katar jest dla niego dobrym miejscem do nabrania doświadczenia, jednak umówmy się – liga katarska to peryferia futbolu. Wydaje się, że przed dołączeniem do Barcelony Xavi powinien poprowadzić jeszcze jakiś klub klasy średniej, albo chociaż drogą Pepa Guardioli objąć stery nad Barceloną B. Z tyłu głowy wciąż mamy jednak ostatnie niezbyt udane początki przygód trenerskich byłych piłkarzy. Począwszy od Franka Lamparda w Chelsea, po Andreę Pirlo w Juventusie. Ciekawą drogę obrał natomiast Steven Gerrard, który przygodę trenerską rozpoczął od klubu klasy średniej, do jakiej można zaliczyć Glasgow Rangers. Były piłkarz Liverpoolu z powodzeniem pracuje już tam ponad 3 lata. Tu pojawia się zasadnicze pytanie – czy Xavi pójdzie śladem Pepa Guardioli i osiągnie sukces z Barceloną jako młody trener, czy może podzieli los wspomnianej dwójki Lampard-Pirlo. Wielu kibiców Blaugrany sceptycznie podchodzi do Xaviego jako szkoleniowca, gdyż uważają oni, że na taki ruch jest jeszcze za wcześnie.

–  Xavi jest gotowy. Przygotowywał się dużo czasu do tego wyzwania. Pasuje idealnie do roli trenera Barcelony. Nie tylko ze względu na to, że zna bardzo dobrze ten klub, ale też przez to, że przygotowywał się do tego i teraz może zmierzyć się z wyzwaniem – powiedział o Xavim Iniesta.

źródło: Michał Zachodny, wypowiedź 1, wypowiedź 2, wypowiedź 3, wypowiedź 4, wypowiedź 4,

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.