Trudna sytuacja Szymona Marciniaka. Polak pominięty. Co dalej po fazie grupowej Euro 2024?

Szymon Marciniak należy do ścisłej czołówki sędziowskiej ostatnich lat. Po świetnym okresie i sędziowaniu finału mundialu oraz Ligi Mistrzów wydawało się, że dostanie również sporo szans na mistrzostwach świata. Tak się jednak nie stało, a statystyka jest dla niego nieubłagana. 




Reprezentacja Polski pożegnała się już z mistrzostwami Europy. Na turnieju zostało jednak kilku naszych reprezentantów w postaci sędziów z Szymonem Marciniakiem na czele. 43-latek poprowadził jak dotąd jedno spotkanie na turnieju, czyli Belgia – Rumunia.

Trudne położenie

Marciniak czekał zatem długo na swój debiut na Euro 2024. Podobnie miał również Daniel Siebert, choć Niemiec ma już dwa posędziowane mecze na koncie, podobnie zresztą jak zdecydowana większość arbitrów. Z tylko jednym poprowadzonym spotkaniem został właśnie Polak oraz hiszpański sędzia Gil Manzano.

Warto przy tym przypomnieć jednak sytuację z mundialu w Katarze, gdzie Marciniak sędziował finał. Tamten turniej nasz arbiter również zaczął późno, bo dopiero od meczu Francja – Dania w drugiej kolejce, a później wyznaczono go dopiero do spotkania Argentyna – Australia w 1/8. Być może na tym turnieju również czeka go podobna droga, zwieńczona ostatecznie finałem.

Tylko jedna reprezentacja była gorsza niż Polska na Euro 2024! Statystyki nie mają litości

Reprezentacja Polski pożegnała się z mistrzostwami Europy już na poziomie fazy grupowej. „Biało-Czerwoni” byli jedną z najgorszych drużyn całego turnieju. Tylko jeden zespół okazał się słabszy. 




Polacy na otwarcie Euro 2024 przegrali z Holandią (1-2), a w drugim meczu ulegli Austrii (1-3). W ostatnim spotkaniu „o honor” niespodziewanie urwali jednak punkty Francji, z którą zremisowali (1-1). Niewiele natomiast brakowało, a podopieczni Michała Probierza nie wywalczyliby nawet jednego punktu.

Prawie najgorsi

Zbiorcza tabela po fazie grupowej mówi jednak jasno – „Biało-Czerwoni” byli jedną z najgorszych drużyn na Euro. Polacy zajęli dopiero przedostatnie miejsce. Wyżej sklasyfikowano między innymi Czechów czy Albańczyków. Nasi rywale z eliminacji, mimo zdobycia takiej samej ilości punktów, miały nieco lepsze bilanse bramkowe.




Na ostatnim miejscu zbiorczej tabeli umieszczono Szkocję. Była to jedyna drużyna, która zanotowała gorsze wyniki od reprezentacji Polski.

Francuskie media nie mają wątpliwości. Michał Probierz lepszy niż Didier Deschamps!

„L’Equipe” oceniło reprezentację Francji za mecz z Polską. Dziennikarze nie oszczędzali swojej kadry, której postawa została ostro skrytykowana. Za największą dysproporcję między obiema drużynami uznano zarządzanie meczem przez selekcjonerów. 




Reprezentacja Polski we wtorek rozegrała ostatni mecz na mistrzostwach Europy. Pożegnanie z Euro okazało się całkiem udane. „Bialo-Czerwoni” po niezłej grze zremisowali z Francją 1-1. Wywalczyli tym samym swój jedyny punkt w grupie.

Probierz lepszy niż Deschamps

Taki rezultat okazał się sporą niespodzianką nie tylko w Polsce. We Francji również słychać głosy zaskoczenia, a w mediach zawrzało od krytyki nad postawą „Trójkolorowych”. Najbardziej oberwało się jednak Didierowi Deschampsowi. Selekcjoner Francji otrzymał od dziennikarzy „L’Equipe” ocenę 3. Tak samo niską notę zyskał tylko Adrien Rabiot.

– Gra „The Blues” jest monotonna. N’golo Kante nie był przygotowany na tak dużą odpowiedzialność w ataku, a ściągnięcie Barcoli oznaczało pozbawienie się najlepszego napastnika. Rezerwowi nie mieli żadnego wpływu na mecz. Ogólnie rzecz biorąc, problemy są dalekie od rozwiązania – uzasadniono ocenę selekcjonera Francuzów. 




Redaktorzy ocenili także reprezentację Polski, w tym Michała Probierza. Selekcjoner „Biało-Czerwonych” został oceniony na „szóstkę”, czym zdecydowanie pokonał Deschampsa.

Jeśli chodzi o oceny zawodników, to w polskiej drużynie najwyżej oceniono Łukasza Skorupskiego (8), który popisał się świetnymi interwencjami. Najsłabszymi okazali się natomiast: Jakub Moder, Jakub Kiwior, Sebastian Szymański i Przemysław Frankowski (4).

Wulgarne słowa Mbappe do Lewandowskiego! Gwiazdor obraził kapitana Polaków: „Ten sku***syn!”

Reprezentacja Polski zakończyła udział w Euro 2024 z dorobkiem jednego punktu, dzięki remisowi z Francją (1-1) w ostatniej kolejce. Spotkanie opiewało w emocje oraz pojedynki fizyczne. W jednym ze starć bezpośrednio starli się ze sobą Kylian Mbappe i Robert Lewandowski. Kapitan „Trójkolorowych” rzucił wówczas w kierunku lidera „Biało-Czerwonych” obraźliwe słowa. 




Dwie porażki i remis, to dorobek reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy w Niemczech. Ekipa Michała Probierza, mimo momentami niezłej gry, nie sprawiła niespodzianki i zajęła ostatnie miejsce w bardzo ciężkiej grupie za Holandią, Francją i Austrią. W ostatniej kolejce udało się nam wyszarpać jedyny punkt na Euro, dzięki remisowi z wicemistrzami świata (1-1).

„To ten sku***syn”

Ostatni mecz z Francją, choć dla Polaków o pietruszkę, okazał się dość emocjonujący. „Biało-Czerwoni” postawili się drużynie gwiazd, która przed dwoma laty grała w finale mistrzostw świata w Katarze. Gole dla obu zespołów padały po rzutach karnych. Najpierw celnie z jedenastego miejsca uderzył Mbappe, a po kilku minutach w podobny sposób, choć dwukrotnie, uderzał piłkę Lewandowski.

Wspomniana dwójka nie tylko zadecydowała o wyniku spotkania, ale również starła się ze sobą na boisku. W 88. minucie kapitan reprezentacji Polski zahaczył rywala ręką o twarz. Francuza musiała to zaboleć, bo niedawno doznał kontuzji złamania nosa. Z tego zresztą powodu przeciwko „Biało-Czerwonym” grał w specjalnej masce.




25-latek odczuł starcie z napastnikiem i sprawdzał, czy wszystko w porządku z jego nosem. Po chwili rzucił coś jeszcze w kierunku Lewandowskiego, a sędziemu sugerował, że zrobił to celowo. Francuski portal AlertesInfos odczytał z ruchu warg, co konkretnie miał powiedzieć Mbappe. Z ich ustaleń wynika, że gwiazdor „Trójkolorowych” obraził gracza Barcelony.

– To ten sku***syn – odczytał portal AlertesInfos.

Mariusz Pudzianowski tym razem będzie obecny na meczu Polaków. Dotarł do Niemiec na mecz o honor

Mariusz Pudzianowski jednak dotarł na mecz Polski na Euro 2024! Były najsilniejszy człowiek świata pojawił się w Dortmundzie, gdzie obejrzy ostatnie grupowe spotkanie „Biało-Czerwonych” z Francją. 




Przed meczem z Austrią (1-3) wielu kibiców z Polski wybierało się od Berlina, aby zasiąść na trybunach. Wśród nich był również Mariusz Pudzianowski. Były strongman pojawił się na Dworcu Centralnym, gdzie nawet poprowadził lekki doping. Dokładnie opisywaliśmy to TUTAJ.

Ratowanie wizerunku?

Dość szybko okazało się jednak, że Pudzianowski na mecz nie dotarł, za co spadła na niego fala krytyki. Sam zainteresowany odpowiedział na głosy niezadowolenia, mówiąc, że nie musi się z niczego tłumaczyć. O tym również pisaliśmy TUTAJ.




We wtorek okazało się jednak, że strongman do Niemiec finalnie dotarł. Zamiast do Berlina zawędrował natomiast do Dortmundu, gdzie wieczorem reprezentacja Polski zagra z Francją w swoim ostatnim meczu na Euro 2024.

Kibice nie przyjęli jednak najlepiej tej informacji. Wielu z nich upatruje w działaniu Pudzianowskiego przemyślanej akcji „ratowania wizerunku”, który nadszarpnęła nieco wspomniana wcześniej sytuacja sprzed meczu z Austrią.

Francuskie media pastwią się nad Lewandowskim. „Polska upada z winy Roberta”

Francuskie media przed meczem Polska – Francja rugają Roberta Lewandowskiego. Napastnik został ostro skrytykowany za swój występ przeciwko Austrii. 




Reprezentacja Polski rozegra niedługo swój ostatni mecz na Euro 2024. Po spotkaniu z „Trójkolorowymi” nasi kadrowicze wrócą autokarem do kraju.

„Był zagubiony”

Tymczasem przed nadchodzącym meczem francuskie media skupiły się na osobie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski został skrytykowany za swój występ przeciwko Austrii (1-3). Przypomnijmy, że 35-latek nie mógł zagrać w pierwszym meczu z Holandią (1-2) z powodu kontuzji. Mimo udanej rehabilitacji powrócił na drugie spotkanie grupowe, jednak jego wejście z Austrią okazało się niewypałem.

Nie uszło to również uwadze francuskich mediów. Tamtejszy portal sofoot.com zauważa, że Lewandowski w żaden sposób nie pomógł drużynie. Mało tego, zrzucają na niego „upadek” naszej reprezentacji.

– Polska upada z winy Roberta – grzmi już sam tytuł. 




– Był zagubiony. Bezradnie patrzył, jak jego zespół zostaje wyeliminowany i do tego otrzymał żółtą kartkę – napisali w artykule. 

Dziennikarze zastanawiają się również, czy Lewandowski nie pójdzie w ślady Wojciecha Szczęsnego i Kamila Grosickiego. Przypomnijmy, że po Euro 2024, obaj panowie zakończą reprezentacyjną karierę. Na razie napastnik Barcelony nie zapowiadał takiej decyzji.

Zbigniew Boniek zdradził, kto mógł pracować w reprezentacji Polski! Dopiero co wygrał z nami na Euro

Zbigniew Boniek na antenie „Meczyków” wyjawił nazwisko trenera, który chciał w przeszłości pracować w reprezentacji Polski. Były prezes PZPN nie powiedział jednak wprost, czemu ten pomysł nie wypalił. 




W ostatnich latach wielokrotnie zmieniano selekcjonerów reprezentacji Polski. Od odejścia Adama Nawałki kadrę prowadzili: Jerzy Brzęczek, Paulo Sousa, Czesław Michniewicz i Fernando Santos. Obecnie stery nad drużyną narodową trzyma Michał Probierz.

Mógł być Rangnick…

Reprezentacja Polski była dla wielu trenerów atrakcyjnym miejscem pracy. Sam Zbigniew Boniek jak prezes zatrudniał nie tylko polskich fachowców. To on przecież wymyślił sobie Paulo Sousę. Jak jednak zdradził na antenie „Meczyków”, kadrę mógł przejąć inny zagraniczny szkoleniowiec. Mowa o obecnym selekcjonerze Austrii!

– Ralf Rangnick był w przeszłości kandydatem na selekcjonera reprezentacji Polski. Dzwonili do nas menedżerowie – i to nie jeden raz. Dzwonili nawet, będąc wspomagani przez polskich agentów – wyjawił Boniek. 




– Ostatecznie skończyło się na tym, że selekcjonerem został ktoś inny. Nie jest łatwo wziąć trenera z zagranicy, trzeba analizować sto tysięcy rzeczy – dodał. 

Rangnick jest bardzo uznanym trenerem na rynku. Od 2022 roku prowadzi Austrię, z której stworzył świetnie naoliwioną maszynę, nastawioną na atak i ciągły, wysoki pressing. Dopiero co mieliśmy zresztą okazję się o tym przekonać, kiedy „Biało-Czerwoni” przegrali z Austrią na Euro 1-3.

Tak mamy zagrać z Francją! Michał Probierz szykuje kolejne zmiany w składzie

Reprezentację Polski czeka ostatni mecz na Euro 2024. Według najnowszych informacji, Michał Probierz ma ponownie zmienić skład. Selekcjoner postawić ma między innymi na Kacpra Urbańskiego. 




Mistrzostwa Europy dla Polski powoli dobiegają końca. Po dwóch porażkach (z Holandią i Austrią), „Biało-Czerwoni” nie mają już szans na wyjście z grupy. Niezależnie od wyniku z Francją i tak zajmą ostatnie miejsce. To otwiera natomiast szansę na rozpoczęcie przygotować do Ligi Narodów oraz eliminacji mundialu.

Kolejne zmiany

Sam Probierz zapowiadał już, że w meczu z „Trójkolorowymi” zobaczymy najsilniejszą „jedenastkę”, która będzie grać właśnie w kolejnych spotkaniach. Od kilku dni wiadomo na pewno, że zobaczymy zmianę w bramce. Wojciech Szczęsny, który kończy karierę reprezentacyjną po Euro, zasiądzie na ławce. Według portalu meczyki.pl jego miejsce zajmie natomiast Łukasz Skorupski.

Mimo blado wyglądającej defensywy w meczu z Austrią, selekcjoner nie chce ponoć robić nerwowych ruchów. W myśl stabilizacji ponownie mamy zobaczyć trójkę stoperów: Kiwior-Dawidowicz-Bednarek oraz dwójkę: Zalewski-Frankowski na wahadłach.




Miejsce w składzie ma utrzymać Piotr Zieliński, ale inaczej ma się sytuacja jego partnerów w środku pola. Do piłkarza Interu ma zostać dorzucony Jakub Moder, który dawał niezłe zmiany. Drugą szansę na Euro ma również otrzymać Sebastian Szymański, który do tej pory zagrał tylko 45 minut z Holandią. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl pisze jednak także o innym wariancie, z Damianem Szymańskim.

– Jest też drugi wariant. Probierz może się jednak zdecydować na więcej kilogramów w środka pola. Przy absencji Tarasa Romanczuka i słabym występie Bartosza Slisza otworzyłaby się szansa przed Damianem Szymańskim. Wtedy na niego spadnie najwięcej zadań defensywnych, a Moder jako „ósemka” będzie miał więcej swobody – czytamy. 

Do podstawowego składu ma wrócić Robert Lewandowski. U boku kapitana nie znajdzie się jednak drugi nominalny napastnik, a podwieszony pod nim Kacper Urbański. 19-latek mimo dołączenia do kadry tuż przed turniejem zyskał zaufanie selekcjonera. Zagrał w obu meczach – z Holandią od początku, a z Austrią wszedł z ławki. Kolejne minuty, tym razem przeciwko Francji, mogłyby go jeszcze bardziej zbudować.




Skład reprezentacji Polski na mecz z Francją wg. portalu meczyki.pl:

Skorupski – Kiwior, Dawidowicz, Bednarek – Zalewski, Moder, Zieliński, S. Szymański (D. Szymański), Frankowski – Urbański – Lewandowski

Wiadomo, co Lewandowski szeptał do Sebastiana Mili w meczu z Austrią. Miał uwagi do gry kolegów

Podczas meczu z Austrią, kamery wychwyciły Roberta Lewandowskiego, szepczącego coś na ucho Sebastianowi Mili. Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl zdradził w programie „Futbol Insajder”, co przekazał sztabowi kapitan reprezentacji Polski. 




„Biało-Czerwoni” w miniony piątek przegrali drugi mecz na Euro 2024. Tym samym szanse na wyjście z grupy były już tylko matematyczne, a całkiem pogrzebał je remis w spotkaniu Holandii z Francją. Rywalizację z Austrią na ławce rezerwowych rozpoczął Robert Lewandowski.

Miał swoje uwagi

Kapitan reprezentacji Polski nie był jednak tylko biernym widzem meczu w Berlinie. Kamery wychwyciły, jak w pewnym momencie podniósł się z ławki i podszedł do Sebastiana Mili. Następnie nachylił się i szepnął mu coś do ucha. Jak się okazuje, miał swoje uwagi do gry kolegów. O szczegółach opowiedział Tomasz Włodarczyk na antenie „Meczyków” na YouTube.

– Robert przekazał swoje uwagi Sebastianowi Mili. Nasi środkowi pomocnicy – Bartosz Slisz i Jakub Piotrowski – byli za bardzo rozbiegani. Powinni bardziej trzymać swoje pozycje. Powstawały wolne przestrzenie. Zwłaszcza „szóstka”, czyli Slisz, powinien stać przed trójką środkowych obrońców, zabezpieczać – przekazał dziennikarz. 




– Lewandowski mocno interesuje się taktyką. Jest doświadczonym zawodnikiem. Miał w swojej karierze spektakularnych trenerów – Guardiola, Ancelotti, Klopp, Flick… – dodał. 

– To funkcjonowanie środka pola za moment się poprawiło. Bild zrobił nawet cały artykuł na temat tego, że Ralf Rangnick wygrał walkę taktyczną nie z Michałem Probierzem, ale Lewandowskim pokazując zdjęcia z naszej ławki rezerwowych – podsumował Włodarczyk. 

Grosicki zdradził, kiedy podjął decyzję o zakończeniu gry w kadrze. Wiedziała tylko żona

Kamil Grosicki wyszedł na konferencję prasową przed meczem z Francją. Reprezentant Polski odpowiedział na pytania dziennikarzy po ogłoszeniu niespodziewanej decyzji o zakończeniu kariery w kadrze. Jak się okazuje, myślał o tym od dłuższego czasu, ale wiedziała o tym tylko jego żona. 




„Grosik” na poniedziałkowym treningu poinformował kolegów z drużyny narodowej, że po Euro 2024 zakończy reprezentacyjną karierę. Szybko informacja obiegła również internet. Sam zainteresowany wypuścił również komunikat, w którym podziękował za lata gry z orzełkiem na piersi.

Wiedziała tylko żona

W związku z nagłym ogłoszeniem decyzji Grosickiego zorganizowano konferencję prasową. Piłkarz Pogoni Szczecin zdradził na niej, kiedy zdecydował się na zakończenie reprezentacyjnej kariery. Jak się okazuje, finalna decyzja zapadła bardzo niedawno.

– O tej decyzji myślałem już w trakcie sezonu. Moim marzeniem było pojechać na ten turniej. To był mój cel i ten cel zrealizowałem – zaczął Grosicki. 

– Taką ostateczną decyzję podjąłem przed meczem z Holandią. Pomyślałem, że to będzie dobry moment, żeby powiedzieć, że to już jest koniec tej pięknej przygody. Oczywiście informowałem o tym moją żonę, ona na początku nie wierzyła, ale dzisiaj rano jej przekazałem, że to jest ten czas – kontynuował. 




– Na pewno dużo znajomych, członków rodziny dowie się o tym po tej konferencji. Na pewno też każdy z dumą będzie wspominał. Wiem, jak dużo radości dałem swoją grą – dodał „Grosik”.

– Dużo myślałem na ten temat wczoraj. Przed reprezentacją jest Liga Narodów. To jest moment, żeby trener tę reprezentację odmłodził, poszedł dalej – podsumował 94. krotny reprezentant Polski. 

Kolejny kadrowicz kończy karierę w reprezentacji! Przekazał decyzję kolegom na treningu

Kamil Grosicki szykuje się do zakończenia reprezentacyjnej kariery! Według informacji podanych przez FotoPyk i Przegląd Sportowy Onet, mecz z Austrią był ostatnim meczem z orzełkiem na piersi dla 94-krotnego reprezentanta Polski. 




„Biało-Czerwoni” przygotowują się do meczu z Francją na Euro 2024. Dla Polaków wynik spotkania nie będzie mieć jednak znaczenia. Po dwóch porażkach (z Holandią i Austrią), straciliśmy już szanse na wyjście z grupy i nawet przy zwycięstwie – zajmiemy ostatnie miejsce w grupie.

Pożegnania

Wiadomo już, że z „Trójkolorowymi” nie zagra Wojciech Szczęsny, który zamierza zakończyć reprezentacyjną karierę. Jego miejsce zajmie ktoś z dwójki Skorupski – Bułka. Nieoczekiwanie jednak, z Niemiec dobiegają wieści, że kolejny kadrowicz zamierza podążyć ścieżką golkipera.




Mowa konkretnie o Kamilu Grosickim. Jak podaje na swoim Twitterze „FotoPyk”, piłkarz Pogoni Szczecin pożegnał się z kolegami na poniedziałkowym treningu reprezentacji. Informację te podał również Przegląd Sportowy Onet.

Grosicki występuje w reprezentacji Polski od 2008 roku. Zadebiutował wówczas w meczu z Finlandią. Od tamtej pory rozegrał 94 mecze, w których strzelił 17 goli. Na koncie ma również 24 asysty.

AKTUALIZACJA

Wcześniejsze doniesienia okazały się prawdziwe. Kamil Grosicki oficjalnie poinformował za pośrednictwem swoich sociale mediów, że mecz z Francją będzie jego ostatnim w narodowej reprezentacji. Piłkarz opublikował obszerny komunikat, którego treść możecie przeczytać poniżej.

– Nadszedł dzień dzisiejszy… To dla mnie jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu, gdyż Reprezentacja Polski zawsze była dla mnie najważniejszą Drużyną na całym świecie.

Gra z orzełkiem na piersi, reprezentowanie swojego kraju to największy zaszczyt i honor. Przez szesnaście lat występy w kadrze narodowej były dla mnie czymś absolutnie najważniejszym. Każda chwila spędzona na zgrupowaniach stanowiła wyjątkowy moment. Czułem dumę, że mogę być częścią tego Zespołu i cieszyć się zaufaniem kolejnych selekcjonerów Reprezentacji Polski.
Dziś podczas treningu poinformowałem selekcjonera Michała Probierza i całą Drużynę, że po turnieju finałowym EURO 2024 zakończę swoją reprezentacyjną karierę. To było dla mnie piękne szesnaście lat, okraszone 94 meczami i 17 golami. Miałem okazję wziąć udział w pięciu wielkich, międzynarodowych turniejach, dołączając też do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Jestem z tego niezmiernie dumny!
Z Reprezentacją Polski przeżyłem wiele pięknych chwil. Dziś pragnę podziękować wszystkim za wsparcie, którego przez kilkanaście lat doświadczałem. Dziękuję, że byliście ze mną! Zawsze robiłem wszystko, by dawać polskim kibicom radość. Jesteście dwunastym zawodnikiem naszej Reprezentacji!
Do zobaczenia na piłkarskiej drodze! – napisał 94-krotny reprezentant Polski.

Jest faworyt do zastąpienia Szczęsnego z Francją! To on wskoczy do bramki Polski

Wiadomo już, że Wojciech Szczęsny nie zagra w ostatnim meczu na Euro 2024. Z Francją Michał Probierz postawi na innego bramkarza, który ma zastąpić zawodnika Juventusu w najbliższych latach. Według TVP Sport następcą golkipera ma być Łukasz Skorupski. 




Reprezentacja Polski w kiepskim stylu pożegnała się z mistrzostwami Europy. „Biało-Czerwoni” rozegrają co prawda jeszcze jedno spotkanie z Francją, ale Michał Probierz otwarcie mówi o tym, że ten mecz traktuje jako przygotowanie do Ligi Narodów. W tym celu z „Trójkolorowymi” zagra najsilniejszy skład. Pojawi się również zmiana w bramce.

Nagroda za pracę

To właśnie pozycja golkipera jest w tym wszystkim ciekawym wątkiem. Wiadomo, że po mistrzostwach Europy z reprezentacją zamierza pożegnać się Wojciech Szczęsny. Nie wiadomo natomiast, kto przejmie schedę po bramkarzu Juventusu. Selekcjoner na mecz z Francją ma dwa wybory, z czego oba wydają się być dość naturalne.

Pierwszym jest oczywiście Łukasz Skorupski. Doświadczony bramkarz od lat pełni funkcję trzeciego, a ostatnio drugiego golkipera w kadrze. Ma za sobą także niezwykle udany sezon w Bolognii, z którą zakwalifikował się do przyszłym rozgrywek Ligi Mistrzów. Drugim natomiast jest Marcin Bułka, który jest objawieniem minionego sezonu Ligue 1. 24-latek zanotował aż 17 czystych kont w 29 meczach Niecei.




Jak podaje TVP Sport, Probierz zamierza postawić na pierwszego z wymienionej dwójki. Jak czytamy, dla Skorupskiego ma być to swojego rodzaju „nagroda za pracę”.

– Dodatkowym argumentem przemawiającym za występem 33-latka jest fakt, że to na niego postawiono w towarzyskiej rywalizacji z Ukrainą (3:1) tuż przed startem mistrzostw Europy. Bułka nie podniósł się za to z ławki rezerwowych – napisano na TVP Sport.

Michał Probierz potwierdza zmianę na mecz z Francją! Wiadomo, kto nie wyjdzie na murawę

Michał Probierz potwierdził jedną zmianę na mecz z Francją na Euro 2024. Wiadomo, że z „Trójkolorowymi” nie zagra Wojciech Szczęsny. 




Reprezentacja Polski nie ma już szans na wyjście z grupy Euro 2024. „Biało-Czerwoni” po dwóch porażkach, z Holandią (1-2) i Austrią (1-3), są pewni ostatniego miejsca. Do rozegrania został im jednak jeszcze jeden mecz. We wtorkowy wieczór zmierzą się z Francją.

Zmiana w bramce

Michał Probierz zamierza w tym spotkaniu wystawić skład, który ma później grać w Lidze Narodów i eliminacjach mistrzostw świata. Selekcjoner potwierdził już, że przeciwko „Trójkolorowym” nie zagra Wojciech Szczęsny. To pokłosie tego, że bramkarz Juventusu po Euro 2024 zamierza zakończyć reprezentacyjną karierę.




Szansę przeciwko z Francji otrzyma zatem jeden ze zmienników Szczęsnego, a więc Łukasz Skorupski lub Marcin Bułka. Na ten moment nie wiadomo, na którego z tej dwójki postawi selekcjoner.

– Wiadomo już, że w tym starciu nie zagra Wojciech Szczęsny. Tę informację przekazał selekcjoner Michał Probierz w rozmowie z dziennikarzem TVPSPORT.PL Mateuszem Migą – czytamy na stronie TVP Sport. 

Wojciech Szczęsny rozegrał do tej pory 83 mecze z orzełkiem na piersi. Niewykluczone, że już po mistrzostwach Europy powiększy ten bilans o jeszcze jeden występ. Mowa oczywiście o ewentualnym pożegnalnym spotkaniu w wykonaniu 34-latka.

Mariusz Pudzianowski zabrał głos nt. wyjazdu do Berlina. „Tłumaczyć się mogę przed urzędem i mamą”

Dość nieoczekiwane zamieszanie zrobiło się w ostatnich dniach wokół Mariusza Pudzianowskiego. Były strongman odniósł się do tego, co pisały o nim media. Stwierdził w gruncie rzeczy, że nie ma zamiaru się tłumaczyć. 




Przed meczem Polska – Austria do Berlina z Polski wybierała się ogromna liczba kibiców. W ich gronie był także Mariusz Pudzianowski, który najpierw pojawił się na Dworcu Centralnym w Warszawie, a następnie wstawiał zdjęcia spod stadionu na swoje social media.

„Nie zamierzam się tłumaczyć”

Długo jednak nie musieliśmy czekać, a w internecie pojawiły się pierwsze wzmianki o tym, że Pudzianowski wszystkich oszukał. Okazało się, że w Berlinie go wcale nie było. 47-latek faktycznie miał wejść do pociągu na stacji Warszawa Centralna, jednak opuścił go już na kolejnym przystanku. Sam zainteresowany postanowił teraz zabrać głos w tej sprawie.

– Wracając do mojego piątkowego wyjazdu na mecz. Po pierwsze to na Dworcu Centralnym byłem na zaproszenie firmy BetFan, która zorganizowała wyjazd integracyjny dla dużej grupki najlepszych swoich klientów i byłem tam tylko i wyłącznie dla nich, a to, że przez przypadek portale rozdmuchały to i wzięły sobie informacje z moich social mediów, to jest ich problem. […] W jaki sposób dotarłem do Berlina, to jest tylko i wyłącznie nasza prywatna sprawa. Firmy BetFan i moja, jak to wszystko zorganizowali. Gdzie byłem, co robiłem, jak ten czas spędziliśmy. Nie zamierzam się nikomu tłumaczyć. Tłumaczyć to ja się mogę co najwyżej przed urzędem skarbowym i mamą – podsumował Pudzianowski. 




Mariusz Pudzianowski reaguje na ostatnie doniesienia

Szymon Marciniak w ogniu krytyki po meczu Belgia – Rumunia. Polak oskarżony o „kradzież”

Rumuńscy dziennikarze oskarżają Szymona Marciniaka o błędną decyzję w meczu ich reprezentacji z Belgią (0-2). Jeden z portali użył nawet słowa „kradzież”, co jeszcze bardziej podbija wagę całej sytuacji.




Szymon Marciniak zadebiutował na Euro 2024. Nasz arbiter poprowadził sobotnie starcie Belgii z Rumunią (2-0) i od razu pojawiły się wokół niego kontrowersje. Dziennikarze zarzucają sędziemu błąd.

Przeoczony rzut karny?

Już sam tytuł na portalu onlinesport.ro brzmi groźnie. „Błąd ludzki czy wykwalifikowana kradzież? Ręka Belga przeoczona przez VAR” – grzmią dziennikarze. W tekście tłumaczą natomiast, o jaką sytuację dokładnie chodzi.

– Szymon Marciniak, jeden z najsłynniejszych sędziów, nie podyktował w drugiej połowie rzutu karnego Rumunii na 1:0 dla Belgii w momencie, który mógł odmienić losy meczu w Kolonii – czytamy.

Dzięki zwycięstwu Belgii nad Rumunią, sytuacja w grupie wróciła do początkowego stanu. Na ten moment wszystkie cztery ekipy, rywalizujące o wejście do 1/8, mają po trzy punkty na swoich kontach przed ostatnią kolejką. Rumuńscy dziennikarze zastanawiają się jednak, jak mogłyby się potoczyć losy, gdyby Marciniak lub sędziowie VAR, podjęli inną decyzję przy stanie 1-0.




Chodzi konkretnie o sytuację, gdy w pole karne Belgów wbiegł Dennis Man. Zawodnik zagrał piłkę w taki sposób, że Arthur Theate trafił po chwili w rękę Youriego Tielemansa. Dziennikarze twierdzą, że w podobnej sytuacji podyktowano rzut karny dla Gruzji w meczu z Czechami.

– Scenę wyraźnie uchwyciła kamera zlokalizowana tuż za bramką, ale sędzia Marciniak tego nie zauważył, ani nie interweniowała kamera VAR – piszą.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.