W wieku 31 lat zakończył karierę. Kosecki wyjawił powód decyzji Andersona

„Przegląd Sportowy” przeprowadził ostatnio wywiad z Jakubem Koseckim. Były reprezentant Polski między innymi opowiedział o swoim pobycie w Turcji. Wspomniał także o Andersonie. Brazylijczyk, który był klubowym kolegą aktualnego piłkarza Cracovii, w wieku 31 lat z dnia na dzień zakończył karierę.

Kosecki do Ekstraklasy wrócił w lutym bieżącego roku. 30-latek związał się z Cracovią po ponad dwóch latach spędzonych w Turcji. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” skrzydłowy wspominał już między innymi o relacjach z obcokrajowcami w szatni. A tych, jak wiadomo, w Cracovii nie brakuje.

Finansowa trampolina

Nie da się ukryć, że pobyt w Turcji był dla Koseckiego opłacalną decyzją. Polak szczerze przyznaje, że gra w Adanie Demirspor nie była jego marzeniem. Zupełnie inaczej wyobrażał sobie tamtejszy futbol.

– Patrząc na aspekt sportowy, nie tak to sobie wyobrażałem. Nie rozumiałem pewnych sprawy i fatalnie się czułem. Gdy patrzę z perspektywy czasu, nie wiem, czego się spodziewałem. Miałem dziewięciu trenerów przez 2,5 roku, piłkarze też cały czas się zmieniali. Po słabszym meczu byli zrzucani do rezerw i trenowali indywidualnie – przyznał „Kosa”.

Wariat w szatni

W szatni Adany Kosecki miał okazję spotkać się z byłym zawodnikiem Manchesteru United – Andersonem. Brazylijczyk niespodziewanie, bo raptem w wieku 31 lat postanowił zakończyć karierę. Żeby było ciekawiej, decyzję podjął dosłownie z dnia na dzień.

Polak opowiedział, jak wyglądało pożegnanie Andersona. Zdobywca Ligi Mistrzów z 2008 roku zdecydował się na taki ruch po tym, jak… zarobił pieniądze na bitcoinach.

– Byliśmy razem w pokoju i gdy pewnego dnia leżeliśmy sobie w łóżkach, nagle wstał i w niecenzuralnych słowach oznajmił, że kończy grać w piłkę. Popatrzyłem na niego zszokowany i zapytałem, o co mu chodzi. Podszedł z komputerem i pokazał, że zarobił ładną sumkę na sprzedaży bitcoinów. Śmiałem się z jego zapowiedzi. Jednak nazajutrz wyszliśmy na trening, stanęliśmy w grupie i Anderson wyszedł przed szereg, prosząc o możliwość zabrania głosu. Powiedział, że dziękuje za wszystko i właśnie kończy swoją przygodę z piłką. Następnego dnia rozwiązał umowę i więcej go nie zobaczyliśmy – opowiedział 30-latek.

W sumie w barwach Adany Kosecki rozegrał 48 meczów. Strzelił w nich jednego gola i zanotował osiem asyst. Doi Anatolii przeniósł się w 2018 roku ze Śląska Wrocław.

Ramos zdradził, kogo z dwójki Haaland-Mbappe chciałby w Realu Madryt

Erling Haaland i Kylian Mbappe są obecnie najgorętszymi nazwiskami na rynku transferowym. Obaj piłkarze znaleźli się między innymi na celowniku Realu Madryt. Sergio Ramos zdradził, którego z nich bardziej chciałby zobaczyć w barwach „Królewskich”.

Coraz częściej mówi się o zmianie warty w piłce nożnej. Następcami Leo Messiego i Cristiano Ronaldo mają zostać Haaland i Mbappe. Na razie obaj są bardzo młodzi, jednak już teraz prezentują niesamowity poziom.

„Jego sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana”

W Realu Madryt szykuje się kadrowa rewolucja. Florentino Perez chciałby przede wszystkim wzmocnić siłę ognia swojego klubu. W tym celu na Santiago Bernabeu miałby trafić ktoś ze wspomnianej dwójki.

Koszt sprowadzenia zarówno Mbappe, jak i Haalanda wiąże się jednak z gigantycznym wydatkiem. Sergio Ramos zdradził, którego piłkarza łatwiej byłoby do zespołu ściągnąć. Stoper odniósł się także do kwestii ekonomicznych.

– Ze względu na okoliczności myślę, że podpisanie kontraktu z Haalandem byłoby w tej chwili nieco łatwiejsze – uznaje kapitan mistrzów Hiszpanii.

– Tym, który przejmie pałeczkę po Messim, Ronaldo i Neymarze, jest jednak Mbappe. Uważam, że jego sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. Może okazać się piłkarzem, z którym będzie dużo trudniej dojść do porozumienia – stwierdził.

– To, żeby Real Madryt wzmocniła „dziewiątka” w postaci Haalanda, nie jest złym pomysłem. Ma głód, aby strzelać gole i zdobywać trofea. Może nam dać coś, czego nie mamy – z jego szybkością, wzrostem i skutecznością. To zawodnik, który może wiele wnieść i ulepszyć obecny zespół Realu – uważa Ramos.

– Nie znaczy to, że Kylian Mbappe nie mógłby tego zrobić. Oczywiście, iż by mógł. Jednak w obecnej sytuacji o osiągnięcie porozumienia z Haalandem może być nieco łatwiej – podsumował.

Sensacyjny powrót Cristiano Ronaldo? Agent odbył już pierwsze rozmowy

Cristiano Ronaldo po przejściu do Juventusu zapowiadał, że chciałby w jego barwach zdobyć Ligę Mistrzów. Od tamtej pory minęły jednak trzy lata, a w ciągu ostatnich dwóch „Stara Dama” odpadała już w 1/8 finału rozgrywek. Media ustaliły, że agent Portugalczyka kontaktował się z Realem Madryt w sprawie powrotu gwiazdora.

Po sensacyjnej wpadce Juventusu w dwumeczu z FC Porto nie milkną głosy o niezadowoleniu działaczy klubu z transferu Cristiano Ronaldo. Zdaniem Fabrizio Romano w Turynie nastąpi przebudowanie drużyny. W nowym projekcie nie mówi się, póki co o 36-latku. Kręgosłup przebudowanej drużyny opierać się ma o innych zawodników, w tym także Wojciecha Szczęsnego.

Powrót do domu?

W kontekście Ronaldo narasta coraz więcej plotek o ewentualnym opuszczeniu mistrzów Włoch. Kontrakt gwiazdora z Juventusem wygasa w połowie 2022 roku. Zdaniem „El Chiringuito” Jorge Mendes rozpoczął poszukiwania nowego klubu dla Portugalczyka.

Jednym z sondowanych przez agenta kierunków ma być powrót CR7 do Realu Madryt. Josep Pedrerola poinformował, że pierwsze kontakty z działaczami „Królewskich” ma już za sobą.

– Jorge Mendes rozmawiał z Realem Madryt o sytuacji i powrocie Cristiano. Ton był nieformalny, ale relacje Mendesa z klubem są bardzo dobre, kontakt jest stały i pojawił się temat Ronaldo – twierdzi dziennikarz „El Chiringuito”.

– Nie było oferty, nie było żadnych negocjacji, ale została podjęta taka kwestia. Może nawet Cristiano o tym nie wie, ale rozmawiano na jego temat z Realem Madryt – dodał.

Skandal po triumfie FC Porto. Spiker klubu: „Wygraliśmy z włoskimi złodziejami i świnią Ronaldo”

Wszelkie informacje są na razie bardzo niepewne. Edu Aguirre, przyjaciel zawodnika Juventusu twierdzi, że 36-latek skupia się na dokończeniu obecnego sezonu. Przed czterema laty to właśnie on poinformował o możliwym opuszczeniu Santiago Bernabeu przez gwiazdora.

– Nie znam przyszłości Cristiano, ale może zdarzyć się wszystko. Wiem, że na pewno nie przejmuje się krytyką i od razu wrócił do pracy. Nie będzie podejmować żadnych decyzji na tej podstawie – podsumował.

Skandal po triumfie FC Porto. Spiker klubu: „Wygraliśmy z włoskimi złodziejami i świnią Ronaldo”

FC Porto we wtorek wyeliminowało Juventus z gry w Lidze Mistrzów. „Smoki” zakwalifikowały się do ćwierćfinału rozgrywek po zaciętym rewanżu w Turynie. Spiker klubu po sukcesie opublikował skandaliczny wpis w mediach społecznościowych. Obraził w nim Cristiano Ronaldo i jego rodzinę, a także sam Juventus.

Mimo wygranej „Starej Damy” w drugim meczu, lepszy bilans bramkowy dwumeczu mieli piłkarze Porto. Dzięki temu to Portugalczycy świętowali po ostatnim gwizdku na Allianz Stadium. Rewanż zakończył się wynikiem 3-2  (4-4 w dwumeczu), ale to „Smoki” strzeliły więcej bramek na wyjeździe.

Włoscy złodzieje i świnia

Po zakończeniu rywalizacji emocje nie opadły. Spiker FC Porto dał się im ponieść i zamieścił w mediach społecznościowych obraźliwy wpis. Wyzwiska skierował w stronę Juventusu oraz Cristiano Ronaldo i jego rodziny.

– Zemściliśmy się za Bazyleę – napisał odnosząc się do finału Pucharu Zdobywców Pucharów sprzed ponad 30 lat.

– Wygraliśmy z tymi włoskimi złodziejami i tą świnią Ronaldo. To jest Porto, jesteśmy dumni. Teraz czekamy na wypowiedź Dolores i pozostałych bezzębnych członków rodziny – dodał spiker.

Kontra ze strony środowiska Cristiano Ronaldo nadeszła ekspresowo. Siostra 36-latka szybko odniosła się do obraźliwych słów kierowanych w kierunku jej brata.

– Jesteś świnią! Oczyść usta, zanim mówisz o kimś, komu nie dorównasz w tym życiu. FC Porto nie zasługuje na takich ludzi – skomentowała Katia Aveiro.

Przeprosiny i postępowanie

Spiker Porto postanowił zrehabilitować się za swoje zachowanie. Fernando Saul zamieścił wpis na Instagramie, w którym przeprosił za obraźliwe słowa. Zdaniem „A Bola” i tak było już za późno. Klub postanowił wszcząć wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

– Chcę przeprosić Cristiano Ronaldo i jego rodzinę, jeśli poczuli brak szacunku po tej publikacji. Mam w sobie pokorę, aby przyznać, że przekroczyłem granice. Myliłem się i zrobiłem źle. Przepraszam – napisał.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Saul (@fernandosaul)

Juventus czeka na rewolucję. Wojciech Szczęsny jednym z liderów nowego projektu

Juventus w kiepskim stylu odpadł z Ligi Mistrzów już w 1/8 finału rozgrywek. Włoskie media przebąkują o rewolucji kadrowej w składzie „Starej Damy”. Fabrizio Romano zdradził, wokół jakich piłkarzy zostanie zbudowany nowy projekt.

Juventus przegrał pierwszy mecz z FC Porto (1-2). W rewanżu zabrakło niewiele, ale jednak. Mistrzowie Włoch zdołali doprowadzić do dogrywki, w której także nie brakowało emocji. Spotkanie zakończyło się wynikiem 3-2 dla gospodarzy, ale nie oznaczało to dla nich niczego pozytywnego.

Finalnie to Porto mogło świętować po ostatnim gwizdku. Mimo porażki Portugalczycy mieli lepszy bilans bramkowy i zakwalifikowali się do ćwierćfinału rozgrywek.

Nowy projekt

W Turynie narastają głosy niezadowolenia z tego, w jakim kierunku zmierza drużyna Juventusu. „Stara Dama” miewa coraz więcej wpadek, zarówno w lidze, jak i na innych frontach. Odpadnięcie drugi rok z rzędu z Ligi Mistrzów dostatecznie przelało czarę goryczy.

Zdaniem Fabrizio Romano władze mistrza Włoch podjęły decyzję o przebudowie drużyny. W dalszym ciągu na stanowisku trenera pozostanie Andrea Pirlo, który ma pełne poparcie zarządu. Jeśli chodzi natomiast o piłkarzy – wymienia się cztery nazwiska, które staną się kręgosłupem nowego projektu.

Przede wszystkim wśród zawodników, którzy na pewno zostaną w Turynie ma być Wojciech Szczęsny. Reprezentant Polski ma być jednym z filarów zespołu. Oprócz niego grono liderów stworzą jeszcze: Matthijs de Ligt, Federico Chiesa i Weston McKennie.

Co z Cristiano Ronaldo?

Przyszłość Portugalczyka nadal pozostaje niejasna. Ronaldo po przyjściu do Juventusu zapowiadał, że chciałby wygrać w jego barwach Ligę Mistrzów. Na tę chwilę drugi rok z rzędu odpadł już w 1/8 finału rozgrywek, a działacze „Starej Damy” mają być z niego niezadowoleni.

Romano nie podał dokładnie, jaka przyszłość czeka 36-latka. Jego umowa wygasa w 2022 roku. Niebawem mają rozpocząć się rozmowy w sprawie dalszej kariery byłego piłkarza Realu Madryt. W mediach pojawiały się liczne plotki o ewentualnej sprzedaży CR7 latem.

Zraszacze, brak piłek i awaria światła przeciwko gościom. Skandal dekady w Brazylii

W środę o 23:15 czasu polskiego odbył się mecz 1/64 Pucharu Brazylii. Juazeirenes na własnym boisku podejmowało Sport Recife. Gospodarze wygrali spotkanie, jednak nie zabrakło kontrowersji. Pojedynek wyglądał na mocno ukartowany.

Wszystko działo się bardzo szybko, bo już w 2. minucie mieliśmy 1-0 dla Juazeirenes. Goście nie przestraszyli się jednak rywali i po dziesięciu minutach doprowadzili do wyrównania. W 21. minucie wyszli natomiast na prowadzenie, którego nie oddali już do przerwy.

Druga połowa należała już do gospodarzy. Chwilę po wznowieniu gry Clebson strzelił bramkę na remis, a w 67. minucie Juazeirenes prowadziło 3-2. Takim wynikiem ostatecznie zakończył się mecz.

Ustawka?

W trakcie spotkania nie zabrakło bardzo nietypowych sytuacji. Kiedy piłkarze Sport Recife byli rozpędzeni po wyjściu na prowadzenie w 21. minucie uruchomiły się… zraszacze. Co jednak ciekawe, w dalszej części spotkania takie sytuacje się powtarzały. Tyle że jedynie przy akcjach drużyny gości.

To nie był koniec. W drugiej połowie, kiedy gospodarze wyszli na prowadzenie jeden z zawodników wykopał piłkę poza boisko. Co się okazało? Nie ma ani chłopców od podawania futbolówek, ani samych futbolówek! Takie incydenty tylko rozwścieczały przyjezdnych, którzy za wszelką cenę chcieli gonić wynik.

Skandal dekady

Niedługo przed końcem meczu jeden z zawodników uległ urazowi. Na murawę musiała wjechać kartka, która jednak za szybko boiska nie opuściła. Medycy zaparkowali bowiem w polu karnym i opatrywali zawodnika na miejscu. Ale to nadal nie koniec! 

Kiedy wybiła 90. minuta sędzia musiał doliczyć dodatkowy czas za wszystkie przerwy w meczu. Arbiter zadecydował o przedłużeniu spotkania o kolejne 11 minut. Sport Recife szukało wyrównującego trafienia aż do momentu, kiedy zgasło światło. Dosłownie. Gospodarze po prostu wyłączyli oświetlenie na stadionie.

Sędzia nie chciał zakończyć  meczu, bo wynik wciąż był sprawą otwartą. Co więcej, przedstawiciele Juazeirenes zapewniali, że usterka zostanie „zaraz” usunięta i światło wróci. W ten sposób na zegarze w końcu wybiła… 191. minuta.

Dopiero wtedy sędzia zdecydował się przerwać tę farsę i zakończył spotkanie. W Brazylii mówi się teraz o wielkim przekręcie i skandalu dekady. Gospodarze uważają, że liczy się wynik i to oni zasłużenie przeszli do kolejnej fazy pucharu, jednak goście domagają się dogrania brakujących minut.

Źródło:

Środa, godziny wieczorne. Juazeirense podejmuje na własnym boisku Sport Recife w pierwszej rundzie Pucharu Brazylii….

Opublikowany przez Mistrzowie Polski Środa, 10 marca 2021 

Robert Lewandowski ponownie wyróżniony! Gol Polaka wybrany trafieniem miesiąca [WIDEO]

Robert Lewandowski nie przestaje zadziwiać. Gola Polaka przeciwko Arminii Bielefeld został wybrany najładniejszym trafieniem lutego w Bundeslidze. – Gol marzenie – pisały niemieckie media.

W połowie lutego Bayern Monachium na Allianz Arenie podejmował jedną z najsłabszych ekip tego sezonu w Bundeslidze. Arminia jednak zaskakująco prowadziła z mistrzem Niemiec już od 9. minuty. Mało tego, Bawarczycy schodzili do szatni z wynikiem 0-2.

Po przerwie sygnał do wzięcia się w garść dał Robert Lewandowski. Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy 32-latek popisał się pięknym uderzeniem. Piłkę posłaną przez Davida Alabę przyjął sobie na klatkę piersiową, po czym uderzył ją wolejem. To właśnie tę bramkę kibice wybrali najładniejszym trafieniem lutego w Bundeslidze.

Zobacz trafienie Lewandowskiego:

„Gol marzenie”

Bayern finalnie zremisował tamto spotkanie 3-3. Niemiecka media w większości były zgodne, że Lewandowski w pierwszej połowie był bardzo niewidoczny. Mimo to potrafił jednak w drugich 45 minutach dać sygnał swoim kolegom.

– Kompletnie wyłączony w pierwszej połowie, przywrócił Bayern do gry w wielkim stylu. Ogólnie znacznie lepszy w drugich 45 minutach – pisano w „Abendzeitung”.

Jednocześnie Niemcy zachwycają się trafieniem 32-latka. W pewnej części tamtejszej prasy możemy przeczytać o „golu marzeniu” kapitana reprezentacji Polski.

Muller w zasięgu

Robert Lewandowski ma aktualnie na koncie 31 goli w tym sezonie ligowym. Polakowi do końca rozgrywek zostało 10 meczów w Bundeslidze i 10 bramek do strzelenia, żeby pobić rekord Gerda Mullera. Przypomnijmy, że legendarny napastnik w sezonie 1971/72 zebrał 40 trafień. Do tej pory nikt nie był w stanie pobić tego dorobku.

– Jeśli piłka nożna pozostanie taka sama, a Lewandowski nie odniesie kontuzji, jestem pewny, że pobije rekord Gerda Mullera – stwierdził po meczu Bayernu z Borussią Dortmund Lothar Matthaus. „Lewy” strzelił w tym meczu hat-tricka, dzięki czemu znacznie przybliżył się do rekordu.

– Jeśli ominą go kontuzje, to Lewandowski zdobędzie więcej niż 40 bramek. Ma dziesięć kolejek, a jego liczby są imponujące – dodał także Klaus Fischer, legenda Schalke.

W sobotę Bayern zmierzy się na wyjeździe z Werderem Brema. Spotkanie z 12. drużyną tego sezonu Bundesligi będzie dla Lewandowskiego doskonałą okazją na powiększenie swojego strzeleckiego dorobku.

Porównanie najlepiej zarabiających piłkarzy i piłkarek. Przepaść jest gigantyczna

Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna jest jednym z najpopularniejszych (o ile nie najpopularniejszym) sportów na świecie. To oczywiście przekłada się na gigantyczne możliwości finansowe klubów i działaczy w futbolowym świecie. W tym sporcie istnieje jednak spory rozłam pomiędzy piłką męską a kobiecą.

Jakiś czas temu pisałem na temat wycen najdroższych piłkarek w lidze niemieckiej. Portal „Soccerdonna.de”, który zajął się tym temat sporządził wówczas ranking, w którym prym wiodła 19-letnia Lena Oberdorf. Zdaniem serwisu jej wartość oscylowała wokół 250 tysięcy euro. Zestawiając to z Erlingiem Haalandem (110 mln euro), którego wycenia się na najdroższego zawodnika męskiej Bundesligi wygląda to bardzo kiepsko.

Przepaść

Jest to jednak kwestia popularności. Piłka nożna w wydaniu mężczyzn zbiera niezaprzeczalnie większe rzesze widzów. Niejednokrotnie zachwycaliśmy się wypełnionymi po brzegi stadionami, a stacje telewizyjne przechwalały się wynikami oglądalności. Czy takie sytuacje mieliśmy szanse zaobserwować w kobiecym odpowiedniku?

Diametralna różnica w popularności obydwu odłamów piłki nożnej skutkuje przepaścią w kwestiach finansowych. Mężczyźni w futbolu zarabiają nieporównywalnie większe pieniądze od kobiet. Jest to fakt, którego nie ma co podważać. Widać to między innymi w zarobkach najlepszych zawodników zarówno w męskim, jak i żeńskim futbolu.

Obecnie najlepiej zarabiającym piłkarzem na świecie jest Leo Messi. W kontekście Argentyńczyka mówi się o rocznych przychodach rzędu nawet 92 mln dolarów. Pod tym kątem jest absolutnym liderem. Drugi Neymar ma zarabiać około 78 mln, zaś trzeci Cristiano Ronaldo – 70 mln.

Między podium a czwartym i piątym zawodnikiem także istnieje wyraźna różnica. Kylian Mbappe rocznie inkasuje nawet 28 mln. Z kolei Mohamed Salah w Liverpoolu liczyć może na 24 mln.

Może być zdjęciem przedstawiającym 5 osób i tekst „HIGHEST PAID MALE PLAYERS L. MESSI $92M NEYMAR $78M C. RONALDO $70M Κ. MBAPPÉ $28M M. SALAH $24M %”

Jak to wygląda u kobiet?

Najlepiej zarabiającą piłkarką na świecie jest obecnie Carly Lloyd. Amerykanka rocznie nie otrzymuje nawet miliona dolarów. Na ile może zatem liczyć 38-latka? Okazuje się, że jej przychody ocenia się na poziomie 518 tysięcy dolarów.

Zgadza się, jest to NAJWYŻSZE wynagrodzenie na świecie, jakie otrzymuje piłkarka. Druga w rankingu, Samantha Kerr roczni inkasuje o 18 tysięcy mniej, zaś trzecia Alex Morgan otrzymuje 450 tysięcy rocznie.

Niewiele mniej od swojej rodaczki inkasuje Megan Rapinoe. Jedna z najlepszych piłkarek w historii żeńskiego futbolu ma wynagrodzenie na poziomie 447 tysięcy dolarów. Ostatnia w zestawieniu jest Julie Ertz. Kolejna Amerykanka na liście zgarnia rocznie 400 tysięcy dolarów.

Może być zdjęciem przedstawiającym 5 osób i tekst „HIGHEST PAID FEMALE PLAYERS C. LLOYD $518K S. KERR $500K A. MORGAN $450K ఆ M. RAPINOE $447K J. ERTZ $400K %”

Legenda grzmi po fatalnym zachowaniu Cristiano Ronaldo. „To niewybaczalny błąd”

FC Porto we wtorek wyrzuciło Juventus z Ligi Mistrzów. „Stara Dama” odpadła po dogrywce w rewanżu na własnym stadionie. Ogromna krytyka po meczu spadła na Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w ostatnich minutach „popisał się” karygodnym zachowaniem.

Mimo zwycięstwa Juventusu na Allianz Stadium (3-2) to „Smoki” zameldowały się w ćwierćfinale Champions League. Włoskie media najniżej spośród piłkarzy Andrei Pirlo oceniły Wojciech Szczęsnego oraz właśnie Cristiano Ronaldo.

Niewybaczalny błąd

Po dublecie Federico Chiesy „Stara Dama” nadal pozostawała w grze. Co prawda, wynik 2-1 dawał Juventusowi jedynie dogrywkę, jednak wciąż pozostawała nadzieja na awans. Ta natomiast została ostatecznie zdruzgotana w 115. minucie. Wówczas do rzutu wolnego podszedł Sergio Oliveira.

Wtedy też Cristiano Ronaldo, który był ustawiony w murze zanotował karygodny błąd. Piłka uderzona przez jego rodaka przeszła… pomiędzy nogami 36-latka. Wojciech Szczęsny był blisko obronienia strzału, jednak nie udało mu się uratować zespołu.

https://twitter.com/FutbolRebelia/status/1369536461696098304

Polak był na tyle zaskoczony, że nie zdołał odpowiednio zareagować. W większości włoskich mediów bramkarz zebrał notę „5”. Gorzej oceniono tylko Cristiano Ronaldo, na którego spadła ogromna fala krytyki.

Capello nie szczędził gorzkich słów

O fatalnej grze Juve wypowiedział się także Fabio Capello. Legendarny trener ostro skomentował zachowanie całego zespołu oraz samego Portugalczyka.

– Juventus popełnia elementarne błędy. Najpierw podarowali rywalom rzut karny. Potem Ronaldo odwraca się w murze podczas strzału. To niewybaczalny błąd, który nie ma usprawiedliwienia. Gracze nie mogą bać się piłki. Muszą być przygotowani na to, że futbolówka w nich trafi – stwierdził.

Swoje dołożył na Twitterze również Gary Lineker. Były piłkarz w swoim stylu skomentował błąd CR7.

– Wreszcie znaleźliśmy coś, czego Ronaldo nie może zrobić: stać nieruchomo w murze – napisał Anglik.

Tylko Ronaldo gorszy od Szczęsnego. Włoskie media ostro po odpadnięciu Juventusu

Juventus Turyn drugi rok z rzędu nie zdołał przejść przez 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” odpadła z elitarnych rozgrywek po dwumeczu z FC Porto. Wtorkowy rewanż obu ekip przyniósł nie lada emocje. Włoskie media surowo oceniły piłkarzy Andrei Pirlo. Krytyka nie obeszła również Wojciecha Szczęsnego.

Choć Juventus pokonał na Allianz Stadium „Smoki” 3-2 nie wystarczyło to do zakwalifikowania się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Goście wygrali pierwsze spotkanie w Portugalii 2-1, dzięki czemu w dwumeczu to oni mieli lepszy bilans. Ostateczny wynik wskazywał na 4-4, a Porto przeszło dalej dzięki golom strzelonym na wyjeździe.

Najgorsi w drużynie

Kiepski występ w Turynie ma za sobą cała ekipa Andrei Pirlo. Najsurowiej oceniono za to Cristiano Ronaldo, ale niemal równie niską notę otrzymał Wojciech Szczęsny. Polak dwukrotnie musiał wyciągać piłkę z własnej bramki. Szczególnie przy drugim trafieniu Sergio Oliveiry mógł zachować się lepiej, co odnotowali włoscy dziennikarze.

– Piłkarze w murze go zdradzili, ale sam też nie zareagował odpowiednio na bramkę, która dała awans Porto – napisano w „Corriere della Serra”. Bramkarz otrzymał od gazety ocenę „5”. Niżej oceniony został tylko Ronaldo („4,5”).

Identyczną notę golkiperowi „Starej Damy” wystawiła „La Gazzetta dello Sport”.

– Grał dobrze aż do gola Oliveiry. Prawdą jest, że zawodnicy w murze mogli zachować się lepiej, ale i on sam też. Nie poradził sobie z tym strzałem, nieudany dla niego wieczór – stwierdzono.

„CalcioToday” było nieco bardziej wyrozumiałe dla Szczęsnego. Tamtejsi dziennikarze odnotowali kilka ważnych interwencji polskiego bramkarza, jednak błąd przy bramce był niewybaczalny.

– Ważna parada w pierwszej połowie. Co najmniej dwie inne po przerwie. Nie naprawił połowicznej katastrofy Ronaldo, którego ruch w murze go oszukał. Połowa błędu, która wszystko skompromitowała – czytamy w podsumownaiu przy ocenie „5,5”.

„TuttoMercatoWeb” oceniło 30-latka podobnie, jak poprzednik. Podobnie wygląda również uzasadnienie noty.

– Wszystkie uderzenia piłkarzy Porto przyciągał do swoich rękawic. Przy rzucie karnym nie miał szans, ale po uderzeniu Oliveiru zareagował za późno. Był nieprzygotowany na ten nieoczekiwany strzał – napisali redaktorzy.

Haaland opowiedział o spięciu z bramkarzem Sevilli. „Nie wiem, co to znaczy” [WIDEO]

Borussia Dortmund po trudnym dwumeczu z Sevillą awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Dzięki lepszemu wynikowi w pierwszym spotkaniu w rewanżu „Czarno-Żółtym” wystarczył remis 2-2. Znowu główną rolę w składzie BVB odegrał Erling Haaland.

Spotkanie niemal od początku wydawało się być pod kontrolą Borussii. Podopieczni Edina Terzicia wyszli na prowadzenie w 35 minucie po bramce niesamowitego Norwega. Dublet mógł mieć już po przerwie, jednak w 48. minucie VAR odebrał mu gola. Co się odwlecze to nie uciecze, więc w 54. minucie Haaland dołożył bramkę z rzutu karnego i zapewnił BVB dwubramkowe prowadzenie.

Niebezpiecznie zrobiło się w okolicach 70. minuty meczu. Wówczas En Nesyri także zamienił „jedenastkę” na gola i dał Sevilli kontakt z gospodarzami. Marokańczyk jest co ciekawe uważany za potencjalnego następcę Haalanda w Borussii. W doliczonym czasie gry znowu dał sygnał włodarzom BVB. 23-letni napastnik dołożył jeszcze jednego gola i ustanowił wynik rewanżu.

„Nie mam pojęcia, co do niego krzyknąłem”

Przy rzucie karnym Haalanda wytworzyło się nieco kontrowersji. Początkowo Bono zdołał obronić strzał Norwega. Jak się okazało bramkarz Sevilli przekroczył przy tej próbie linię bramkową. Sędzia nakazał zatem powtórzenie „jedenastki”, co Norweg skrzętnie wykorzystał. Napastnik w obu meczach 1/8 finału Ligi Mistrzów strzelił dublet.

– To był trudny mecz. Jestem zmęczony, ale cieszę się z awansu do następnej rundy – przyznał po awansie.

Dziennikarz w pomeczowym wywiadzie zadał również pytanie o wspomniany rzut karny. Wszyscy zastanawiali się, co Norweg krzyknął do Bono po powtórzonej i wykorzystanej „jedenastce”. Dostał w końcu za to żółtą kartkę, bo sędzia uznał to za niesportowe zachowanie.

– Nie trafiłem za pierwszym razem, ale bramkarz przekroczył przepisy. Był wyraźnie przed linią. Gdyby został na linii, to byłby gol – analizował 20-latek.

– Później się poprawiłem. Po pierwszej próbie bramkarz krzyknął mi w twarz , więc pomyślałem, że tym przyjemniej będzie strzelić kolejnego gola. Nie mam pojęcia, co do niego krzyknąłem. Po prostu powiedziałem to samo, co powiedział mi. Sam nie wiem, co to znaczy – zdradził Haaland.

Krzysztof Piątek potwierdził: „Była w Milanie oferta z Tottenhamu”

Krzysztof Piątek odszedł z Milanu w styczniu ubiegłego roku. W tamtym okresie miał otrzymać oferty od kilku klubów z najlepszych lig europejskich. Mówiono także wiele o możliwym transferze do Tottenhamu. Polak zdradził, że faktycznie do klubu wpłynęła oferta od „Kogutów”.

W rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale „Prawda Futbolu” Piątek zdradził kulisy swojego rozstania z Milanem. Polak otwarcie przyznał, że na jego niekorzyść zadziałał powrót na San Siro Zlatana Ibrahimovicia. Polak jednocześnie uważa, że może był jednak za mało cierpliwy.

Tottenham? Był temat!

W momencie, kiedy pewne było odejście Piątka z Milanu pojawiało się wiele plotek na temat potencjalnego nowego pracodawcy napastnika. Wśród nich wymieniano między innymi Tottenham. Jak się okazuje, Anglicy rzeczywiście wystosowali dla Polaka ofertę.

– Była w Milanie oferta z Tottenhamu na 1,5-roczne wypożyczenie. Kontuzji doznał Harry Kane i miałem go na 3 miesiące zastąpić – zdradził Piątek w „Prawdzie Futbolu”.

Działacze Herthy okazali się jednak nie do przebicia. Sam 25-latek przyznaje, że zaimponowali mu pomysłem na przyszłość klubu. Także osoba Jurgena Klinsmanna wywarła na nim ogromne wrażenie. Resztę historii niestety dobrze znamy…

– Hertha była najkonkretniejsza. Od razu rzuciła duże pieniądze, kontrakt na 4,5 roku. Determinacja bardzo duża. Przekonało mnie to i osoba Jurgena Klinsmanna, u którego miałem być centralną postacią projektu – przyznał Polak.

Krzysztof Piątek zdradził, co sprawiło, że odszedł z Milanu. „Tak to wyglądało”

W styczniu ubiegłego roku Krzysztof Piątek rozstał się z Milanem. Odejście Polaka z San Siro zbiegło się z powrotem do klubu Zlatan Ibrahimovicia. 25-latek w rozmowie z Romanem Kołtoniem przyznał, że transfer Szweda bezpośrednio wpłynął na decyzję o zmianie barw klubowych.

Piątek do Mediolanu trafił po fantastycznej grze w Genoi. Krótko po trafieniu do Serie A Polak zjednał sobie kibiców na całym Półwyspie Apenińskim. Po pół roku pobytu we Włoszech przeszedł do Milanu, gdzie także zanotował doskonały start. Wkrótce jednak jego forma zaczęła pikować.

„Przede wszystkim przyszedł Ibra”

Zaledwie po roku gry na San Siro reprezentant Polski musiał pożegnać się z klubem. 25-latek odszedł z Milanu i trafił do Herthy Berlin, gdzie występuje do dziś. Co jednak wpłynęło bezpośrednio na taką decyzję napastnika?

– Przede wszystkim przyszedł „Ibra”. A ja chciałem grać i dobrze przygotować się do mistrzostw Europy. Nie wyobrażałem sobie tak naprawdę siedzenia na ławce przez 5-6 meczy pod rząd. Jak „Ibra” zaczyna mecz od początku, to praktycznie schodzi tylko, jak ma jakieś urazy. I tak to wyglądało – opowiedział Piątek w rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale „Prawda Futbolu”.

– Nie grałem w lidze. W pucharze dostałem szansę, strzeliłem bramkę, dałem asystę, a później znów były mecze w lidze bez minut. Może zabrakło mi cierpliwości. Ale taką podjąłem decyzję – stwierdził napastnik.

W Berlinie również nie było łatwo

Piątek wspomniał także o współpracy z Bruno Labbadią. Niemiec został zwolniony w styczniu bieżącego roku, a na jego miejsce przyszedł Pal Dardai. 25-latek nie wspomina najlepiej współpracy z byłym szkoleniowcem. Uważa, że dostawał za mało szans na udowodnienie formy.

– Może nie mam żalu do Labbadii, ale napastnik czasem też potrzebuje czasu. A ja nie dostałem nawet 6 meczy, by grać od początku do 70 minuty. Nie pokazał mi, że chce na mnie stawiać. Ciężko złapać formę, jeśli raz się gra, a raz nie gra – przyznał snajper.

Piątek ma świadomość, że ostatnio ma gorszy okres, jednak nie załamuje się. Mimo słabszego momentu wierzy, że jeszcze wszystko może się odwrócić.

– Ten rok nie jest udany, ale mam kontrakt jeszcze przez cztery lata i sporo przez ten czas się może wydarzyć – uważa Polak.

Ujawniono zarobki piłkarzy Bayernu. Lewandowski bezsprzecznym liderem

„Sky Sports” dotarło do informacji o zarobkach piłkarzy Bayernu Monachium. Dziennikarze niemieckiego oddziału telewizyjnej stacji przedstawiły dokładne kwoty inkasowane przez zawodników. W tym również Roberta Lewandowskiego.

Dotychczas w kontekście polskiego napastnika mówiło się o pensji w wysokości 20 mln euro za sezon gry. Co więcej, sugerowano, że jest to jedno z dwóch największych wynagrodzeń w drużynie mistrza Niemiec. Jak się okazuje – 32-latek jest samodzielnym liderem listy płac Bawarczyków.

Kto zarabia najwięcej?

Faktyczna pensja Lewandowskiego nie różni się jednak znaczącą od tej, którą podawano do tej pory. Lider klasyfikacji strzelców tego sezonu Bundesligi rocznie pobiera 22 miliony euro brutto. Manuel Neuer, który miał zarabiać tyle samo, ile Polak ma w rzeczywistości nieco mniejsze wynagrodzenie. Wraz z Leroyem Sane inkasują po 18 mln brutto.

Następni na liście są: Thomas Muller (16 mln), Lucas Hernandes (14 mln), a także Jerome Boateng, i co ciekawe, wypożyczony z Juventusu Douglas Costa (po 12 mln). Pensja Brazylijczyka może dziwić, biorąc pod uwagę formę transakcji ze „Starą Damą”. Niedawno świat obiegły plotki o niezadowoleniu klubu ze skrzydłowego i chęci oddania go do Włoch. Zapewne gigantyczne zarobi zawodnika także odegrały swoją rolę.

Kluczowe postacie zarabiają mniej?

David Alaba, który zapowiedział rozstanie z Bayernem po tym sezonie zarabia zaskakująco niewiele. Austriak inkasuje „jedynie” 11 mln euro za rok gry. To właśnie kwota wpisana w kontrakcie była zarzewiem konfliktu piłkarza z klubem. Uniwersalny defensor chciał zarabiać tyle samo co Robert Lewandowski.

Jeszcze bardziej zaskakujące są jednak zarobki Joshuy Kimmicha. Silnik napędowy „Die Roten” otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 10 mln euro. „Sky Sports” dodaje jednak, że agent zawodnika prowadzi rozmowy z Bayernem w sprawie przedłużenia umowy. Pomocnik ma otrzymać podwyżkę nawet o 50 proc. dotychczasowej pensji.

Podobna sytuacja ma się z Leonem Goretzką. Pensja 26-latka wynosi również 10 mln, ale i on niebawem ma złożyć podpis pod nowym kontraktem. Co ciekawe, Serge Gnabry i Kingsley Coman także nie zarabiają wielkich pieniędzy w porównaniu do ich roli na boisku. Niemiec inkasuje 9 mln euro, zaś Francuz – 8 mln.

Najniżej na liście

Na dole listy płac wciąż nie brakuje dużych nazwisk. Niklas Sule wraz z Corentinem Tolisso za sezon zgarnia 6 mln euro. O milion mniej otrzymują Javi Martinez i Alphonso Davies, a także Benjamin Pavard i Alexander Nubel. Marc Roca ma wpisane w umowie 4 mln euro, podobnie jak 18-letni Jamal Musiala, który niedawno związał się z Bayernem pięcioletnim kontraktem.

Najniższe wynagrodzenia w klubie należą do trójki rezerwowych: Erica Maxima Choupo-Motinga, Tanguya Nianzou (po 3 mln) oraz Bouna Sarra (2,5 mln). Ten ostatni najpewniej po sezonie pożegna się z Bawarią. Mistrz Niemiec nie jest zadowolony z poziomu, jaki prezentuje 29-latek.

Zarobki piłkarzy Bayernu Monachium:

  • Robert Lewandowski – 22 miliony euro brutto za sezon
  • Manuel Neuer – 18 mln euro
  • Leroy Sane – 18 mln euro 
  • Thomas Muller – 16 mln euro
  • Lucas Hernandez – 14 mln euro
  • Jerome Boateng – 12 mln euro
  • Douglas Costa (wypożyczony z Juventusu) – 12 mln euro
  • David Alaba – 11 mln euro
  • Joshua Kimmich – 10 mln euro
  • Leon Goretzka – 10 mln euro
  • Serge Gnabry – 9 mln euro
  • Kingsley Coman – 8 mln euro
  • Niklas Sule – 6 mln euro
  • Corentin Tolisso – 6 mln euro
  • Javi Martinez – 5 mln euro
  • Alphonso Davies – 5 mln euro
  • Benjamin Pavard – 5 mln euro
  • Alexander Nubel – 5 mln euro
  • Marc Roca – 4 mln euro
  • Jamal Musiala – 4 mln euro
  • Eric Maxim Choupo-Moting – 3 mln euro
  • Tanguy Nianzou – 3 mln euro
  • Bouna Sarr – 2,5 mln euro

Niecodzienna sytuacja w Rosji. Zenit zapomniał wziąć strojów na mecz z Rubinem Kazań

W poniedziałkowym meczu 21. kolejki ligi rosyjskiej Zenit Sankt Petersburg uległ Rubinowi Kazań 1-2 na wyjeździe. Przed spotkaniem doszło do dosyć niecodziennej sytuacji. Goście zapomnieli wziąć do Kazania… strojów dla piłkarzy.

Sytuacja w tabeli rosyjskiej Premier Ligi robi się coraz ciekawsza. Po potknięciu Zenit ma już tylko dwa punkty przewagi nad drugim CSKA Moskwa. Wicelider ma na koncie 40 „oczek”, a już 17 marca czeka ich starcie z liderem.

Mecz z Rubinem od początku nie układał się po myśli drużyny z Sankt Petersburga. Przed przerwą rzut karny wykorzystał Despotović i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. W 75. minucie Azmoun dprowadził do remisu, ale to końcówka przyniosła najwięcej emocji.

W doliczonym czasie gry do bramki Zenitu piłkę wcisnął Makarov, jednak sędzia ani myślał o zakończeniu spotkania. Kiedy zegar wskazał 99. minutę goście dostali ostatnią szansę. Podyktowano dla nich rzut karny, jednak Artem Dzyuba nie zdołał go wykorzystać.

Zapominalstwo kosztuje

Porażka była dla Zenitu bardzo bolesna ze względu na topniejącą przewagę nad CSKA. Nieszczęście zawitało do klubu jeszcze przed meczem. Sztab zespołu zapomniał wziąć do Kazania… strojów dla piłkarzy.

Spotkanie finalnie się odbyło. Przyjezdni musieli jednak zapłacić za swoje zapominalstwo. Władze zamówiły dodatkowy lot czarterowy, aby trykoty doleciały na czas. Cała operacja mogła kosztować nawet cztery miliony rubli.

https://twitter.com/KatherineAFC/status/1368915753014095876

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.