Włoscy giganci chcą Kamila Grabarę. Zbliża się wielki transfer polskiego bramkarza?

Tomasz Włodarczyk poinformował o zainteresowaniu włoskich gigantów Kamilem Grabarą. Polski bramkarz wkrótce może zmienić barwy i trafić do Serie A. 

Grabara zbiera kapitalne opinie za swoje występy w Kopenhadze. W ostatnim meczu z Rakowem Częstochowa w eliminacjach Ligi Mistrzów, bramkarz ponownie zachował czyste konto, a jego drużyna wygrała 1-0. Już w najbliższą środę będzie mógł ponownie zmierzyć się z „Medalikami”, tym razem przed własnymi kibicami.

Trafi do Włoch?

Forma Grabara nie umknęła klubom z topowych lig. W ostatnich tygodniach Polaka łączono między innymi z Bayernem Monachium, gdzie w szerszej perspektywie miałby zastąpić Manuela Neuera. To jednak nie koniec plotek związanych z jego przyszłością.

Tomasz Włodarczyk w jednym z programów na antenie „Meczyków” zdradził, które kluby jeszcze interesują się 24-latkiem. W grę wchodzą włoscy potentaci.

– Kamil Grabara prawdopodobnie zostanie w FC Kopenhaga, jeśli ta przejdzie Raków i zagra w Lidze Mistrzów, ale jednocześnie może dogadać się z nowym pracodawcą. Słyszę o Bundeslidze lub którymś z trzech topowych klubów Serie A – Milan, Inter lub Juventus. Nie wiem dokładnie który – zdradził Włodarczyk. 

– Pod kątem rywalizacji o miejsce w składzie na dziś mógłby rywalizować z Yannem Sommerem. Szwajcar dołączył tego lata do Interu – dodał.

Grabara do tej pory wystąpił w 85 meczach FC Kopenhaga. Zachował w nich 39 czystych kont, zaś z drużyną dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Danii. W CV ma także wygrany krajowy puchar.

Rummenigge… broni Rubialesa. Zaskakujące słowa niemieckiego działacza

Karl-Heinz Rummenigge zaskoczył opinię publiczną. Działacz wypowiedział się na temat afery Luisa Rubialesa. Niemiec… wstawił się za prezesem hiszpańskiej federacji. 

Rubiales zszokował cały piłkarski świat swoim zachowaniem po wygraniu przez kobiecą kadrę Hiszpanii mistrzostwa świata. Podczas ceremonii dekoracji szef federacji pozwolił sobie na bardzo wiele. Gdy wręczał złoty medal Jennifer Hermoso, pocałował kobietę w usta. Wzbudził tym szereg kontrowersji.

„Jak najbardziej w porządku”

Nad postawą Rubialesa pochyliło się wielu kibiców. Również osoby ze środowiska nie szczędziły gorzkich słów. Co ciekawe Hiszpan znalazł jednak także swoich obrońców. Wśród niech niespodziewanie pojawił się Karl-Heinz Rummenigge.

– Myślę, że nie powinno się przesadzać. Kiedy zostaje się mistrzem świata, działa się w emocjach. To, co zrobił Rubiales, jest jak najbardziej w porządku – powiedział Rummenigge.

Działacz uważa, że w przypływie emocji może dojść do różnych niespodziewanych sytuacji. Przypomniał w tym celu swoje zachowanie z 2020 roku, kiedy Bayern Monachium zatriumfował w Lidze Mistrzów.

– Całowałem wtedy mężczyzn. Nie w usta, po prostu z radości – dodał.

Najpierw wielki transfer, a teraz… wielki pech. Polski piłkarz nie zagra w hitowym meczu

Celtic już niedługo zmierzy się w hicie ligi szkockiej z Rangersami. Niestety na boisko może wówczas zabraknąć Maika Nawrockiego. Media poinformowały, że Polak doznał kontuzji. 

Latem Legia Warszawa ogłosiła spory transfer. Nawrocki przeszedł do Celticu na zasadzie transferu definitywnego za 5 mln euro. 22-latek udanie rozpoczął przygodę w Glasgow i zaliczył niezły debiut przeciwko Ross Country. Szkockie media chwaliły stopera i wyliczały jego korzystne statystyki.

Nie zagra w hicie

Niestety, dobre informacje na tym się kończą. Według najnowszych informacji Nawrocki nie zdoła zagrać w nadchodzącym szlagierze ligi szkockiej. 3 września Celtic zmierzy się z Rangersami, a zdaniem „The Scottish Sun” Polak nabawił się kontuzji ścięgna podkolanowego.

Na razie nie wiadomo, ile potrwa przerwa młodego obrońcy. Na pewno nie uda mu się jednak wykurować na mecz z Rangersami. Sytuacja jest dużo trudniejsza dla samego Celticu. Brendan Rodgers nie może skorzystać także z innych zawodników. Dostępni są tylko dwaj środkowi obrońcy – Gustaf Lagerbielke i Liam Scales.

Miesiąc wystarczył. Piłkarz chce odejść z Arabii Saudyjskiej!

Arabia Saudyjska dopiero co rozpoczęła gigantyczną ofensywę transferową, a już jeden z zawodników żałuje przejścia na Bliski Wschód. Czy piłkarz odejdzie z klubu po zaledwie miesiącu? 

Latem do Arabii Saudyjskiej powędrowało wielu zawodników z topowych europejskich zespołów. Głównie na rynku rywalizowały ze sobą takie kluby jak Al-Hilal, Al-Nasrr czy Al-Ittihad. Do tego ostatniego trafili między innymi Karim Benzema, N’Golo Kante czy Fabinho.

Miesiąc i… wystarczy?

Jednym z piłkarzy, których kupiło Ittihad, był także Jota. Portugalczyk, który jeszcze w minionym sezonie grał w Celticu, trafił do Arabii w lipcu. Jak się okazuje wkrótce może niespodziewanie odejść z klubu. Dziennikarz Muhammad Al-Bakiri poinformował, że 24-latek chce rozwiązać kontrakt, nie podając jednak powodów swojej decyzji.

Jota kosztował Ittihad 30 milionów euro. Jak na razie wystąpił w każdym spotkaniu Saudyjczyków, w których nie strzelił jednak żadnego gola. Nie zanotował także asysty.

Dramatyczna sytuacja Piłkarza Legii. Mateusz Borek zdradził szczegóły

Przeciągają się problemy zdrowotne Bartosza Kapustki. Piłkarz Legii Warszawa od długiego czasu leczy kontuzję i nie zapowiada się, aby niebawem wrócił do gry. Nowe informacje w jego sprawie przedstawił Mateusz Borek w „Kanale Sportowym”. 

W przeszłości Kapustka zrywał już więzadła krzyżowe. Pod koniec poprzedniego sezonu ponownie doznał urazu i od tamtej pory nie zameldował się już na murawie, choć uraz nie wydawał się poważny.

„Sytuacja jest dramatyczna”

Piłkarz poddał się w czerwcu operacji, a do gry miał wrócić w przeciągu maksymalnie ośmiu tygodni. Tak się jednak nie stało i od ponad dwóch miesięcy 26-latek stara się zrehabilitować. Co prawda pojawił się na boisku w meczu z Ruchem Chorzów, jednak była to tylko końcówka spotkania, a pomocnik nadal walczy o powrót do pełnej sprawności.

Głos w jego sprawie zabrał teraz Mateusz Borek. Dziennikarz na antenie „Kanału Sportowego” zdradził, że sytuacja piłkarza Legii jest dramatyczna.

– Byliśmy przekonani parę miesięcy temu, kiedy Legia przedłużała o następne lata kontrakt z Bartoszem Kapustką, że to będzie fundament zespołu. Sytuacja jest dramatyczna – oznajmił Borek. 

– Chłopak wrócił do treningów, ale go nadal boli. Miał wycięte chyba 70 procent łąkotki z kolana, w którym zerwał więzadło. Ostatnio był na zabiegu i dalej walczy z bólem. Nie wiadomo, kiedy wróci do gry – dodał.

Jak na razie Kapustka wystąpił w 75 meczach Legii. Strzelił w nich 7 goli i zanotował 8 asyst. Jego obecna umowa obowiązuje do czerwca 2026 roku.

Odważne słowa reprezentanta o Fernando Santosie. „Trenerem powinien być Polak”

Fernando Santos nie ma łatwych początków w reprezentacji Polski. Portugalczyk ma nie notuje najlepszych wyników i mierzy się z krytyką z różnych stron. Odważnie o selekcjonerze wypowiedział się teraz Jacek Góralski. 

Na pięć dotychczasowych meczów, w których Fernando Santos poprowadził reprezentację Polski, udało mu się wygrać tylko dwa. Do tej pory pokonał tylko Niemców (1-0) i Albanią (1-0). Zaliczył także kompromitującą porażkę w meczu z Mołdawią. W spotkaniu w Kiszyniowie przegrał 2-3, mimo dwubramkowego prowadzenia.

„Nie zna zawodników”

W wyniku kiepskich wyników kadry Santosa krytykują dziennikarze oraz inne osoby ze środowiska. Także piłkarze nie gryzą się w język. Do tego grona zalicza się Jacek Góralski, który ponownie przejechał się po Portugalczyku.

– Oglądając pierwszy mecz z Czechami i sposób gry naszej drużyny, widziałem, że trener Santos nie zna na tyle zawodników, żeby zestawić pierwszą jedenastkę. To było widoczne w tamtym spotkaniu – powiedział „Góral”, wracając do debiutu Santosa z Czechami (1-3). 

– Przede wszystkim moim zdaniem trenerem reprezentacji Polski powinien być Polak – podsumował.

Wcześniej 30-latek nieprzychylnie o selekcjonerze wypowiadał się w styczniu. Wówczas domagał się na stanowisku polskiego szkoleniowca. Wiele wskazuje na to, że pomocnik skreślił swoją przyszłość w kadrze za kadencji Santosa.

Nowy stoper w Legii Warszawa! Wicemistrzowie Polski wygrali rywalizację z włoskim klubem

Legia Warszawa wkrótce może pozyskać nowego stopera. Według Cezarego Kowalewskiego wicemistrzowie Polski wygrali rywalizację o zawodnika z Venezią. Bój toczyli od niego już kilka tygodni temu. 

„Wojskowi” szukali nowego obrońcy w ostatnim czasie bardzo intensywnie. Klub upatrzył sobie Steve’a Kapuadi z Wisły Płock. Problemem w negocjacjach okazała się kwota odstępnego, jaką trzeba było zapłacić „Nafciarzom”.

Wygrany wyścig

Według różnych informacji Legia miała odpuścić stopera, a na sytuacji skorzystać chciała Venezia. Włosi zaproponowali Wiśle 400 tysięcy euro.

Teraz jednak sytuacja miała się ponownie odwrócić. Cezary Kowalewski oraz Paweł Gołaszewski zgodnie podają, że Legia przebiła Venezię i wygrała rywalizację o Kapuadi’ego. Obecnie Francuz ma już zmierzać do Warszawy, gdzie przejdzie testy medyczne. O ile nie wydarzy się nic niezwykłego, to niebawem 25-latek powinien podpisać trzyletni kontrakt.

Jak na razie Kapuadi ma na koncie 26 występów w Ekstraklasie. Do Wisły trafił w 2022 roku. W minionym sezonie spadł z „Nafciarzami” do I ligi.

Leo Messi o Złotej Piłce: „Jeśli do mnie trafi, to świetnie, a jeśli nie…”

Leo Messi zabrał głos w sprawie najbliższej gali Złotej Piłki. Kapitan reprezentacji Argentyny wyznał, że nie zależy mu na tej nagrodzie. Wiele zmieniło w nim wygranie mistrzostwa świata. 

Messi na ostatnim mundialu poprowadził Argentynę do zwycięstwa w całym turnieju. Kapitan „Albicelestes” prezentował się kapitalnie i ostatecznie dołożył do gabloty ostatnie, brakujące trofeum w karierze.

Niepotrzebna nagroda?

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że pod koniec roku zgarnie kolejną statuetkę. Messi pozostaje jednym z faworytów do wygrania Złotej Piłki. Byłoby to dla niego już ósme tego typu wyróżnienie, dzięki czemu stałby się absolutnym rekordzistą. Piłkarz Interu Miami zaznacza jednak, że nagroda nie jest dla niego już tak ważna, jak jeszcze kilka lat temu.

Myślę, że powiedziałem to wiele razy podczas mojej kariery: Złota Piłka jest bardzo ważna ze względu na swoje znaczenie. To jedna z najmilszych nagród na świecie, biorąc pod uwagę te indywidualne. Nigdy jednak nie nadawałem im wielkiego znaczenia. Najistotniejsze są trofea drużynowe. Miałem szczęście, że w mojej karierze wygrałem wszystko. Brakowało mi tylko mistrzostwa świata. Teraz, po Katarze, myślę o tej nagrodzie znacznie mniej. Cieszę się chwilą. Nie myślę o Złotej Piłce – podkreślił Messi.

Jeśli do mnie trafi, to świetnie, a jeśli nie – jestem usatysfakcjonowany tym, co osiągnąłem. Teraz mam nowe wyzwania w nowym zespole. Chcemy pomagać Interowi sięgać po trofea i na tym skupiam się pod kątem indywidualnym – dodał.

Fame MMA złożyło ofertę piłkarzowi… Legii Warszawa! Zaskakujące informacje

Fame MMA chce mieć w swoich szeregach kolejnego piłkarza. Samuel Szczygielski przekazał, że włodarze freakowej organizacji mieli złożyć ofertę Dominikowi Hładunowi z Legii Warszawa. 

Świat freak fightów i rzeczywistego sportu przeplata się coraz bardziej. Na pierwszej gali Clout MMA mogliśmy ostatnio zobaczyć pojedynek Zbigniewa Bartmana z Tomaszem Hajto czy Andrzeja Fonfary z Marcinem Najmanem. Mogliśmy na niej zobaczyć również Błażeja Augustyna, który pokonał brata Mariusza Pudzianowskiego.

Także w zdecydowanym hegemonie wśród organizacji freakowych, czyli Fame MMA, widzieliśmy już byłych piłkarzy. Na Fame Friday Arena, która odbyła się niecały miesiąc temu, wystąpił Piotr Świerczewski, który pokonał Daro Lwa.

Kolejny piłkarz podejmie wyzwanie?

Federacje nie zamierzają jednak na tym poprzestawać. Wręcz przeciwnie, zamierzają sięgać coraz głębiej i próbują nawet ściągnąć w swoje szeregi nawet aktywnych zawodników. Samuel Szczygielski przekazał, że ofertę od Fame miał otrzymać Dominik Hładun z Legii Warszawa. Zaznaczył natomiast, że bramkarz nie jest obecnie zainteresowany.

– Federacja Fame MMA ma na niego zakusy. Hładun lubi sporty walki, ale absolutnie nie przyjmie tej propozycji. Skupia się na grze w Legii i rywalizacji z Kacprem Tobiaszem – zdradził dziennikarz meczyki.pl.

Hładun bieżący sezon rozpoczął jako rezerwowy. Na swoim koncie ma jednak 117 występów w Ekstraklasie. Gros z nich, bo aż 109 rozegrał w barwach Zagłębia Lubin.

Dzika karta dla mistrza Arabii Saudyjskiej na grę w Lidze Mistrzów? UEFA dostanie pismo

Arabia Saudyjska coraz bardziej puka do drzwi europejskiej piłki. Lada dzień mają rozpocząć się rozmowy z UEFA w sprawie kontrowersyjnej współpracy. 

W letnim okienku transferowym najwięcej mówiło się o klubach z Arabii Saudyjskiej, które wykupiło wielu zawodników z topowych lig europejskich. Na bliski wschód powędrowali między innymi Sadio Mane, Kalidou Koulibaly, Neymar czy Karim Benzema. A to tylko niektóre nazwiska, które zdecydowały się podążyć drogą Cristiano Ronaldo.

Atak na Ligę Mistrzów?

Ambicje Saudyjczyków sięgają jednak dużo, dużo dalej. Już kilka tygodni temu pojawiły się informacje, że chcieliby oni wprowadzić swoje kluby do Ligi Mistrzów. W ostatnim czasie temat ten jednak ucichł, ale teraz ponownie wyszedł na światło dzienne.

„Corriere dello Sport” podaje, że działacze z Arabii chcą mieć większy wpływ na europejską piłkę. W tym celu zamierzają wykorzystać nadchodzące reformy w Lidze Mistrzów. Od sezonu 2024/25 w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Starego Kontynentu będą grały 34 zespoły. Jednym z nich może być klub arabski.

Włoscy dziennikarze przekonują, że w ciągu najbliższych dni działacze z Arabii wystosują do UEFY pismo, w którym poproszą o przyznanie dzikiej karty dla mistrza Saudi Pro League. Możliwość gry z mistrzami z lig europejskich miałoby bardziej rozpromować ligę saudyjską oraz zapewnić jej większy prestiż.

Szaleństwo w Arabii Saudyjskiej. Tyle koszulek Neymara sprzedano w 7 godzin

Neymar bije rekordy popularności po transferze do Arabii Saudyjskiej. „L’Equipe” podało, ile koszulek Brazylijczyka sprzedało Al-Hilal w zaledwie 7 godzin. Liczba robi ogromne wrażenie. 

We wtorek oficjalnie potwierdzono przenosiny Neymara do Arabii Saudyjskiej. 31-latek trafił do Al-Hilal, z którym związał się półtorarocznym kontraktem. W nowym klubie Brazylijczyk będzie zarabiać ogromne pieniądze. Przez rok na konto gwiazdora ma trafić około 80 mln euro, o czym poinformowała „La Gazzetta dello Sport”.

Poza olbrzymią pensją Neymar będzie mieć do dyspozycji szereg udogodnień. Były piłkarz PSG może liczyć między innymi na prywatny samolot, a nawet mini zoo z egzotycznymi zwierzętami. Klub zapewnił mu także dużą posiadłość z prywatnym parkingiem i pełną obsługą.

Rekordy popularności

Transfer opłacił się nie tylko samemu zawodnikowi, ale i klubowi. Według „L’Equipe” Al-Hilal w ciągu zaledwie siedmiu godzin od ogłoszenia transferu miało sprzedać około 10 tysięcy sztuk koszulek z jego nazwiskiem. Stroje w oficjalnym sklepie klubu kosztują 63 euro.

Z relacji pracowników wynikało, że nigdy wcześniej nie widziano takich tłumów, które chciały kupić koszulkę któregoś zawodnika. Sklep miał pracować aż do późnych godzin nocnych, w związku z ogromnym zainteresowaniem trykotami.

Mateu Alemany ponownie odejdzie z Barcelony? Kolejne trzęsienie ziemi w klubie

Mateu Alemany odejdzie z FC Barcelony. Według Gerarda Romero Hiszpanowi nie podoba się władza, jaką w klubie ma Deco. 

Blaugrana przechodzi ponowną przebudowę. Podczas letniego okienka transferowego Katalończycy pozyskali między innymi Ilkaya Gundogana czy Inigo Martineza, zaś z klubem pożegnał się Ousmane Dembele. Wkrótce jednak zmiany mogą dotknąć także zarządu.

Bomba

Według Gerarda Romero z Barcelony ponownie zamierza odejść Mateu Alemany, któremu nie spodobało się powierzenie Deco funkcji dyrektora sportowego. Informacja ta na razie pojawiła się w mediach, ale jeszcze w tym tygodniu mamy dostać oficjalne potwierdzenie. Dotychczas obaj panowie łączyli to stanowisko i mieli równe kompetencje. Joan Laporta zdecydował się jednak ograniczyć kwalifikacje Alemany’ego i postawienie na jego pomocnika.

Co ciekawe, Deco kilka miesięcy temu miał zastąpić Hiszpana, kiedy to ten nieomal opuścił już Barcelonę. Wówczas miał przenieść się do Aston Villi, ale w ostatniej chwili zrezygnował i został w Katalonii. Właśnie od tamtej pory panowie dzielili się obowiązkami.

Mianowanie Portugalczyka głównym dyrektorem znacznie zmniejszy wpływ Alemany’ego na działanie Barcy. Z tego właśnie powodu ma ponownie chcieć opuścić klub.

Niespodziewany kandydat w wyborach! Były piłkarz na liście. Kilka lat temu wygrał Puchar Polski

Koalicja Obywatelska zatwierdziła swoich kandydatów w poszczególnych okręgach do wyborów parlamentarnych. Jak się okazuje do sejmu kandydować będzie między innymi… Rafał Siemaszko! Były napastnik jest doskonale znany kibicom Arki Gdynia. 

Tegoroczne wybory do Sejmu i Senatu zapowiadają się bardzo interesująco. Prawo i Sprawiedliwość może stracić władzę na rzecz Koalicji Obywatelskiej, która zbroi się nazwiskami niekoniecznie kojarzącymi się z polityką.

Z piłki do polityki

Okazuje się, że jednym ze wspomnianych nazwisk ma być Rafał Siemaszko, czyli były zawodnik Arki Gdynia, w której święcił największe sukcesy w karierze. W jej barwach grał w latach 2010-11 oraz 2015-20. To właśnie wtedy zdobył z nią Superpuchar Polski (2016/17) oraz dwukrotnie Puchar Polski (2017/18 i 2018/19).

Start byłego napastnika potwierdził w środę Donald Tusk. 36-latek trafił na listę Koalicji Obywatelskiej w okręgu gdyńsko-słupskim.

Co ciekawe Siemaszko to nie jedyna postać ze świata sportu, która wystartuje w wyborach parlamentarnych. Na liście KO znalazł się również Apoloniusz Tajner, który dawniej pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Był także trenerem Adama Małysza.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.