Jakub Moder ocenił spotkanie ze Szwecją. „Musieliśmy zmienić plan na ten mecz”

Jakub Moder porozmawiał z telewizją Canal+ o ostatnim spotkaniu reprezentacji Polski na turnieju EURO 2020. Pomocnik Brighton & Hove Albion bardzo żałuje, że nie mógł pomóc kolegom z kadry w meczu ze Szwedami.

Reprezentacja Polski odpadła z tegorocznych mistrzostw Europy na etapie fazy grupowej. W ostatnim meczu podopieczni Paulo Sousy przegrali ze Szwecją (2:3). Jakub Moder skomentował wynik biało-czerwonych w programie News+ na antenie telewizji Canal+.

„Musieliśmy zmienić plan”

Według wychowanka Lecha Poznań w starciu ze Szwedami zabrakło Polakom szczęścia. Piłkarze musieli zmienić plan gry przez straconą bramkę na początku spotkania.

– Na pewno duża szkoda, bo niewiele brakowało. Wiadomo, że sami sobie zrobiliśmy pod górkę, przede wszystkim tym pierwszym meczem. Myślę, że ze Szwecją, to może źle zabrzmieć, ale zabrakło nam szczęścia, bo dostaliśmy bramkę w drugiej minucie. Od początku musieliśmy gonić wynik, musieliśmy zmienić plan na ten mecz – powiedział 22-letni pomocnik „Mew”.

Nie mógł pomóc

Jakub Moder nie mógł uczestniczyć w ostatnim meczu ze Skandynawami. 22-latek złapał kontuzję w spotkaniu przeciwko Hiszpanii, dlatego kolejne starcia musiał obejrzeć z trybun. W rozmowie z Canal+ przyznał, że to był jego najbardziej stresujący mecz w życiu.

– Szkoda, bo była duża szansa na wyjście z tej grupy. Jeśli chodzi o mnie, to tym bardziej było mi przykro, że nie mogłem wystąpić i pomóc w ostatnim meczu. A na trybunach stresowałem się jak nigdy dotąd – zakończył Moder.

Źródło: Canal+, Meczyki.pl

Z ligi tureckiej do Poznania. 13-krotny reprezentant Polski wraca do Ekstraklasy!

Według doniesień Tomasza Włodarczyka z portalu meczyki.pl Artur Sobiech wzmocni Lecha Poznań. 13-krotny reprezentant Polski przejdzie do Kolejorza na zasadzie wolnego transferu.

Kontrakt Artura Sobiecha z tureckim Fatih Karagumruk wygasa wraz z końcem bieżącego sezonu. W barwach wspomnianego klubu wystąpił 52 razy, notując przy tym 16 trafień i 4 asysty.

Powrót do Ekstraklasy

Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl poinformował, że 31-latek chce powrócić do ojczyzny. Według wspomnianego źródła Artur Sobiech miał także ofertę z Maccabi Tel Awiw oraz prowadził rozmowy z Rakowem Częstochowa. Ostatecznie wybrał klub z ulicy Bułgarskiej w Poznaniu.

Zagraniczna przeszłość

Środkowy napastnik w przeszłości reprezentował barwy Ruchu Chorzów, Polonii Warszawa, Hannoveru 96, SV Darmstadt 98 oraz Lechii Gdańsk. Dla Fatih Karagumruk grał przez ostatnie 1,5 roku. Do Kolejorza dołączy jako wolny agent. Portal transfermarkt.de wycenia Artura Sobiecha na 1,3 mln euro.

Źródło: Meczyki.pl (Tomasz Włodarczyk)

Czy Romelu Lukaku jest niedoceniany? Belg porównał się do Roberta Lewandowskiego

Odkąd Romelu Lukaku odszedł z Manchesteru United, wciąż notuje progres. Napastnik reprezentacji Belgii porównał się do klasowych snajperów. Według piłkarza Interu należy on do tej samej grupy co m.in. Robert Lewandowski.

Czy Lukaku jest niedoceniany?

Romelu Lukaku zagościł na konferencji prasowej poprzedzającej spotkanie Belgii z Portugalią. Napastnik „Red Devils” czuje się niedoceniony. 28-letni piłkarz Interu uważa, że jego umiejętności są spłycane do chwilowej nadwyżki formy. Snajper porównał się do największych „dziewiątek” w obecnym futbolu.

– Ludzie zawsze mówili, że Kane, Lewandowski czy Benzema to światowa czołówka. W moim przypadku twierdzili, że to tylko dobra forma. W ciągu ostatnich dwóch sezonów udowodniłem, że to nie tylko chwilowa dyspozycja. Należę do tej grupy napastników – powiedział Romelu Lukaku.

– Myślę, że wskoczyłem na wyższy poziom. Ciągle staram się zwiększać swoje umiejętności. To kwestia pracy, znalezienia drobiazgów, które możesz poprawić. Zawsze szukam czegoś ekstra, co mógłbym podszkolić – dodał.

Pojedynek gigantów z ligi włoskiej

Spotkanie reprezentacji Belgii z Portugalią odbędzie się w niedzielę o godzinie 21:00. Zwycięzca tego starcia zakwalifikuje się do ćwierćfinału mistrzostw Europy. Oprócz dwóch świetnych drużyn wielu ludzi skupi swoją uwagę na pojedynku snajperów. Naprzeciw siebie staną Romelu Lukaku i Cristiano Ronaldo, którzy niedawno rywalizowali ze sobą w rozgrywkach Serie A.

Źródło: MARCA, Meczyki.pl

Ivica Vrdoljak wypunktował słabości Polaków. „Po doświadczonych zawodnikach spodziewałem się więcej”

Były piłkarz Legii Warszawa, Ivica Vrdoljak udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu. Chorwacki agent wyliczył wady reprezentacji Polski podczas turnieju EURO 2020.

Podstawowi gracze zawiedli

Biało-czerwoni zakończyli swój udział w tegorocznych mistrzostwach Europy na etapie fazy grupowej. Na temat postawy podopiecznych Paulo Sousy wypowiedział się były piłkarz Legii Warszawa, Ivica Vrdoljak. 37-latek zdradził swoje odczucia co do słabych punktów reprezentacji Polski. Według Chorwata najbardziej zawiodły filary kadry.

– Poniżej oczekiwań wypadł Krychowiak. W ostatnich miesiącach nie przekonuje mnie Glik – jest za wolny, spóźniony, w polu karnym łapie rywali, jest niepewny. Szczęsny też nie pomógł. Po doświadczonych zawodnikach spodziewałem się więcej – powiedział Vrdoljak na łamach Przeglądu Sportowego.

– Wiele rzeczy u was szwankowało. Oprócz ostatnich 30 minut meczu ze Szwedami, które były wspaniałe, nie pokazaliście nic, co pozwalałoby mi powiedzieć, że zasłużyliście na awans. Nie byliście lepsi od Słowaków, a od Szwecji tylko przez pół godziny – uzupełnił.

Liczyli na starcie ze Szwecją

Gdyby Polacy pokonali Szwedów w ostatniej kolejce fazy grupowej, to później zmierzyliby się z Chorwatami. Vrdoljak miał jednak nadzieje, że spotkanie zakończy się remisem. Wówczas Chorwacja trafiłaby na Szwecję.

– W Chorwacji szanujemy Polskę i wasz ostatni mecz grupowy oglądałem u siebie. Po golu Lewego na 2:2 byliśmy szczęśliwi, bo przy takim wyniku w 1/8 finału gralibyśmy ze Szwedami. Są zorganizowani, ale największe szanse mielibyśmy z nimi – stwierdził 37-latek.

Co gdyby grali z Polską?

– Mamy swoje kłopoty w obronie, a gdyby Lewandowski miał swój dzień, moglibyśmy przegrać. Dlatego liczyliśmy, że będzie 2:2. Niestety, naszym rywalem będzie Hiszpania – zakończył były piłkarz Legii Warszawa.

Źródło: Przegląd Sportowy

Co z projektem „trofeum na stulecie”? Brak podstaw do nadziei wśród kibiców Lecha

Lech Poznań rozpoczął przygotowania do kolejnego sezonu, jednak fani znów mają obawy. Na miesiąc przed wznowieniem rozgrywek Kolejorz wciąż pozostaje bez lewego obrońcy. Czy kibice Lecha Poznań mają podstawy do nadziei? Dlaczego Kolejorz może mieć problemy ze ściągnięciem „kozaków”? I kropla pozytywu w morzu negatywnych emocji.

Lech Poznań ciągle zawodził swoich kibiców w ostatnich sezonach. Tak naprawdę jedynym pozytywem z niedawnych lat jest awans do fazy grupowej Ligi Europy, który i tak brutalnie obrzydzono. Fani Kolejorza już nawet nie cieszą się z wielkich (jak na polskie warunki) kwot otrzymywanych za swoich wychowanków, bo wiedzą, że te pieniądze zostaną spalone w kominku. Skuteczność transferowa Lecha Poznań wynosi bowiem około 30%.

Czy kibice mają rację?

Zdenerwowanie fanatyków Lecha Poznań jest jak najbardziej uzasadnione. Klub zajął w poprzednim sezonie tragiczne, jedenaste miejsce w PKO Ekstraklasie. To najgorszy wynik od 18 lat. Już nie można go nawet nazwać mistrzem Poznania – Warta zajęła 5. Lokatę.

Winić można za to wielu. Od trenera Żurawia, przez zarząd klubu po piłkarzy. Kibice Lecha mają już dość. Dali o tym dobitnie znać w ostatnim meczu sezonu 2017/2018. Od tamtego czasu w Warcie upłynęło już sporo wody, a perspektywa postrzegania Kolejorza się nie zmienia.

Co z transferami?

Klub zapowiada, że w tym oknie transferowym wyda najwięcej pieniędzy na transfery z całej ligi. Część uważa, że takie stwierdzenie to tylko mydlenie oczu. Druga strona cierpliwie czeka. Fani są zaniepokojeni, bowiem do Lecha przyszli na razie tylko dwaj zawodnicy. Mowa o Radosławie Murawskim, którego zakontraktowano już zimą oraz Joelu Pereirze, prawym obrońcy z ligi portugalskiej.

Prawda jest taka, że Kolejorz zna swoje miejsce w szeregu. Klub musi poczekać, aż łańcuch transferowy zacznie działać, by wreszcie dopiąć swego. Drużyny z topu kupią swoje cele, średniaki uzupełnią kadrę i dopiero wtedy słabi zaczną wyjmować drobne z kieszeni, żeby wyjąć kogoś dla siebie.

Z lechowego otoczenia da się usłyszeć, że Kolejorz zamierza ściągnąć do siebie graczy o odpowiedniej jakości, nie z łapanki. Na takich musi poczekać. Jak ktoś ma być „kozakiem”, to oznacza, że ma też oferty z lepszych lig. Na ten moment Lech Poznań nie ma argumentów do przekonania takich piłkarzy do siebie. Dlaczego?

  • 11. drużyna trzydziestej ligi w Europie
  • Ostatnie poważne trofeum zdobyte w 2015 roku
  • Kibice nieprzychylni zarządowi – zapowiada się żenująca frekwencja
  • Brak europejskich pucharów

Kropla pozytywu w morzu negatywnych emocji wokół klubu

Lech Poznań wreszcie ma trenera. Po latach bujania się od wizji do wizji postawiono na sprawdzonego człowieka – jednego  z najbardziej utytułowanych szkoleniowców w Polsce. W klubie wiedzą, że tuż za rogiem czai się stulecie. Z tego powodu zrezygnowano z eksperymentów w postaci „My tego trenera przygotowywaliśmy do tej roli latami” – jak było z Żurawiem i Djurdjeviciem.

Maciej Skorża ma w swoim trenerskim CV 3 mistrzostwa Polski i 3 puchary kraju. Kto, jak nie on miałby pomóc Kolejorzowi w osiągnięciu sukcesu na stulecie? Samo zatrudnienie odpowiedniego trenera jednak nie załatwi wszystkiego. Słowa Macieja Skorży po letniej przerwie nie napawają kibiców optymizmem. Na konferencji prasowej przed przygotowaniami do sezonu udało się wyczytać bezradność trenera Kolejorza. Klub wciąż nie ma lewego obrońcy na miarę oczekiwań, a podobno drużynę powinno budować się od defensywy.

Trudno się dziwić

Atmosfera wokół klubu jest okropna. Kibice są zdenerwowani. Pod każdym wpisem Lecha w mediach społecznościowych wylewają swoje żale. Z żadnej strony nie zapowiada się na poprawę. Kolejne obietnice klubu są dla większości powtarzanymi rok w rok dyrdymałami. Jeśli Lech Poznań naprawdę chce walczyć o trofea na stulecie, to musi mieć u boku swoich kibiców. Jak naprawić relację z fanami i tchnąć w ich nadzieje? Na szczęście to nie należy do moich obowiązków.

Dziennikarze winni odejścia Zinedine’a Zidane’a? „Jeśli pytasz na jednej konferencji 8 razy o to samo…”

Florentino Perez udzielił wywiadu dla radia „Onda Cero”. 74-latek opowiedział o rozstaniu z Zinedinem Zidanem oraz zdradził jego plany na przyszłość. Według prezydenta Realu Madryt „Zizou” osiągnie swój cel, jakim jest prowadzenie reprezentacji Francji.

Trzyma za niego kciuki

– Ja go znam od 2001 roku i on ma wszelkie zalety, jakie istnieją. Bardzo go kocham. Życzę mu wszystkiego najlepszego, bo ciągle jest młody i ma przed sobą poważne życie zawodowo-sportowe. Ma wielkie nadzieje na zostanie selekcjonerem Francji i na pewno to się mu uda – przyznał prezydent Realu Madryt.

Wraz z końcem bieżącego sezonu Zinedine Zidane opuścił Real Madryt. Dla wielu decyzja francuskiego szkoleniowca była zaskoczeniem. Legendarny piłkarz i trener Królewskich po odejściu opublikował list, w którym w gorzki sposób pożegnał się z klubem. Według dziennikarzy Zidane wciąż nie wybaczył Perezowi tego, że rozważał jego zwolnienie.

Wszystkiemu winni dziennikarze?

Prezydent Realu Madryt odniósł się do listu „Zizou”. 74-latek uważa, że ta publikacja to wymysł hiszpańskich dziennikarzy. Ponadto, Perez obwinia ich za odejście francuskiego szkoleniowca, ponieważ męczyli go pytaniami na konferencjach prasowych.

– List? Przysięgam na wnuki, że go nie czytałem. Powiedziano mi, że tego listu nie napisał Zidane. Ktoś to napisał, ale nie on – oznajmił Perez.

– Trzeba przyznać, że trener, który ma 4 konferencje prasowe w tygodniu, kończy zmęczony. On nie rozumiał nawet, jak można zadawać niektóre z tych pytań, ale to część tej pracy. On się zmęczył – dodał.

– Jeśli pytasz na jednej konferencji 8 razy o to samo, to po roku jesteś wyczerpany. Do tego on jest bardziej introwertykiem – zaznaczył.

Źródło: Onda Cero, realmadryt.pl/meczyki.pl

Były selekcjoner Francuzów ubolewa nad Lewandowskim. „Gigant, który nie urodził się w odpowiednim kraju”

Reprezentacja Polski odpadła z turnieju EURO 2020 na etapie fazy grupowej. Raymond Domenech jest zawiedziony, że podczas mistrzostw Europy nie zobaczy już w akcji Roberta Lewandowskiego.

Dla kapitana reprezentacji Polski to najlepszy indywidualnie turniej. We wcześniejszych jedenastu meczach mundialu i EURO zdobył jedynie 2 bramki. Na tegorocznych mistrzostwach Europy zdobył 3 gole w 3 meczach.

Domenech zawiedziony, że Lewandowski opuszcza turniej

Polacy pożegnali się z turniejem na etapie grupy, pomimo świetnej formy strzeleckiej Lewandowskiego. Raymond Domenech ubolewa z tego powodu, bowiem chciałby dłużej oglądać Polaka na turnieju. Były selekcjoner Francuzów w mocnych słowach podsumował sytuację „Lewego”. Według Domenecha urodził się w nieodpowiednim kraju, aby ukazać całość swojego talentu.

– Smutna jest pierwsza runda Euro. Robert Lewandowski kolejny raz kończy za wcześnie. Gigant, który nie urodził się w odpowiednim kraju, aby wnieść cały swój talent na szczyt – skomentował były selekcjoner reprezentacji Francji.

Zobacz również: Raymond Domenech gotowy objąć polską reprezentację. „Portugalczycy mają skutecznych agentów”

Źródło: Twitter

Tomasz Hajto jako prezes PZPN zadałby Paulo Sousie jedno pytanie. „Gdyby ktoś zadzwonił do niego w listopadzie…”

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w EURO 2020 na etapie fazy grupowej. Podopieczni Paulo Sousy zdobyli jeden punkt w trzech spotkaniach. Według Tomasza Hajty zatrudnienie Portugalczyka było błędem.

Polacy w pierwszym meczu tegorocznych mistrzostw Europy polegli ze Słowacją (1:2). Później zremisowali z Hiszpanią (1:1), by w ostatniej kolejce fazy grupowej przegrać ze Szwecją (2:3).

Sousa zawinił?

Część ekspertów za taki wynik na turnieju wini Paulo Sousę. Według wielu z nich selekcjoner reprezentacji Polski za bardzo mieszał w składzie. Tomasz Hajto zauważa, że Portugalczyk miał za mało czasu na przygotowanie do turnieju.

– To było takie wróżenie z fusów, czy on sobie da radę z reprezentacją. Gdyby ktoś zadzwonił do niego w listopadzie i poprosił, by wymienił pięciu polskich piłkarzy, to wymieniłby Lewandowskiego i trzech zawodników z Włoch – powiedział na antenie Polsatu Sport Hajto.

– Już nie mówię, że znałby Jóźwiaka, Płachetę, Świerczoka i innych. Jako prezes, zadając pierwsze pytanie, zapytałbym go o dziesięciu polskich piłkarzy, jeśli chce być naszym selekcjonerem – dodał 62-krotny reprezentant Polski.

Źródło: Polsat Sport, WP Sportowe Fakty

Robert Lewandowski zabrał głos po odpadnięciu z EURO 2020. „Wszyscy jesteśmy rozczarowani”

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w EURO 2020 na etapie fazy grupowej. Podopieczni Paulo Sousy zdobyli jeden punkt w trzech spotkaniach. Po przegranym meczu ze Szwecją głos w mediach społecznościowych zabrał kapitan biało-czerwonych, Robert Lewandowski.

Głos kapitana zespołu

Polacy w pierwszym meczu tegorocznych mistrzostw Europy polegli ze Słowacją (1:2). Później zremisowali z Hiszpanią (1:1), by w ostatniej kolejce fazy grupowej przegrać ze Szwecją (2:3). Kapitan reprezentacji Polski, Robert Lewandowski podziękował kibicom za zaangażowanie i wiarę w cały zespół.

– Wszyscy jesteśmy rozczarowani i zdajemy sobie sprawę, że ta historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Walczyliśmy do końca. Dziękujemy za Wasze wsparcie, za wiarę w nasze możliwości – mamy zespół, który może w niedalekiej przyszłości przynieść nam wszystkim wiele radości. Dziękujemy, że jesteście – napisał w mediach społecznościowych snajper Bayernu Monachium.

Strzelał bramki, ale to nie pomogło

Robert Lewandowski kończy turniej z trzema trafieniami na koncie. 32-latek był kluczową postacią biało-czerwonych na turnieju. Po spotkaniu przyznał jednak, że jego bramki niewiele pomogły reprezentacji Polski.

– Odpadnięcie z turnieju zawsze jest porażką. Od dłuższego czasu moje bramki nic nam nie dają. Pierwszy mecz miał duże znaczenie, ale zarówno ze Szwecją, jak i Słowacją powinniśmy chociaż zremisować, jeśli nie potrafiliśmy wygrać. Remisy zawsze zmieniają perspektywę i dają szansę na kolejne mecze – mówił po spotkaniu ze Szwecją.

Źródło: Onet Sport, Facebook (Robert Lewandowski)

Były selekcjoner nie przebiera w słowach. „Faul Krychowiaka był złośliwy i niepotrzebny. Dałbym mu w gębę i wrócił do domu”

Antoni Piechniczek na łamach „Sportu” odniósł się do zachowania Grzegorza Krychowiaka podczas meczu ze Słowacją. Były selekcjoner reprezentacji Polski w ostrych słowach skrytykował piłkarza Lokomotiwu Moskwa za dwie żółte kartki w pierwszym meczu na EURO 2020.

Zawiódł ze Słowacją

Grzegorz Krychowiak padł ofiarą ogromnej fali krytyki po pierwszym spotkaniu Polaków na EURO 2020. Pomocnik nie popisał się w meczu ze Słowacją. 31-latek dwukrotnie obejrzał żółtą kartkę, przez co w konsekwencji wyleciał z boiska.

Reprezentacja Polski ostatecznie przegrała to spotkanie 1:2. Słowacy skrzętnie wykorzystali przewagę jednego zawodnika. Według kibiców to właśnie Krychowiak był w głównej mierze winny porażki.

Były selekcjoner ostro o Krychowiaku

Swoje zdanie na temat postawy Krychowiaka przedstawił były selekcjoner biało-czerwonych, Antoni Piechniczek. Według 79-latka „Krycha” powinien zostać wcześniej zmieniony.

– Dziwię się, że nie dokonano wcześniej zmiany. W trakcie gry można się zapomnieć. Można ratować drużynę, by nie straciła bramki, tyle że ten faul na drugą żółtą, był autentycznie niepotrzebny, z gatunku złośliwych – powiedział na łamach „Sportu” Piechniczek.

– Sam grałem w piłkę i gdyby tak 2-3 razy ktoś wkręcił mi korki w stopę, jak zrobił to Krychowiak, to nie patrząc na konsekwencje, dałbym mu w gębę, poprosił o bilet i wrócił do domu – dodał.

Wróci do składu?

Z uwagi na kontuzję Jakuba Modera możliwy jest powrót Grzegorza Krychowiaka do pierwszej jedenastki reprezentacji Polski. Miejmy nadzieję, że 31-latek w spotkaniu ze Szwecją udowodni swoją wartość. Początek spotkania o godzinie 18:00.

Źródło: Sport

Szwedzka prasa obawia się 17-letniego piłkarza Pogoni Szczecin. „Zasługuje na nazywanie go polskim Pogbą”

Według szwedzkiego dziennika „Expressen” Kacper Kozłowski może być nieoczekiwaną bronią reprezentacji Polski. Media ze Szwecji obawiają się 17-letniego pomocnika Pogoni Szczecin.

Paulo Sousa już nie raz udowodnił, że nie boi się stawiać na Kacpra Kozłowskiego. Piłkarz Pogoni Szczecin zadebiutował na pierwszym zgrupowaniu. Swój pierwszy występ w reprezentacji Polski zaliczył w meczu przeciwko Andorze (3:0).

Zobacz również: Kozłowski pobije rekord Ekstraklasy? Pojawił się faworyt do wykupienia 17-latka

Rekordzista na celowniku mediów

Selekcjoner coraz odważniej testuje 17-letniego zawodnika Portowców. Kozłowski zagrał ponad 30 minut w meczu przeciwko Hiszpanii. Młody piłkarz pokazał się z dobrej strony, przez co zainteresowały się nim media z całej Europy. Szwedzka prasa wzięła go pod lupę przed środowym spotkaniem z Polską.

– Ten 17-letni piłkarz już stał się rekordzistą jako najmłodszy w historii uczestnik rozgrywek o mistrzostwo Europy, lecz najgorsze dla nas jest to, że nikt o nim nic nie wie. Poza tym, iż gra w Pogoni Szczecin. Cały czas biega, widać, że świetnie rozumie piłkę i nie ma najmniejszego respektu dla przeciwników – piszą w „Expressen”.

– Kozłowski jest nieoczekiwaną bronią Polaków, ponieważ to, co pokazał w meczu z Hiszpanią po prostu było imponujące. Nic dziwnego, że już jest nazywany „polskim Pogbą” – na co w dodatku zasługuje – podsumowali.

Zobacz również: Sylwetka Kacpra Kozłowskiego zaprezentowana na międzynarodowym portalu. Nazwali go „polskim Pogbą”

Źródło: Interia Sport, Expressen

Paulo Sousa zdradził, o czym dyskutował z Grzegorzem Krychowiakiem. „Często rozmawiam tak z piłkarzami”

Grzegorz Krychowiak został po poniedziałkowym treningu na środku boiska wraz z Paulo Sousą. Portugalczyk wyjawił telewizji TVP Sport co przekazywał pomocnikowi Lokomotiwu Moskwa.

Czas pokazać się z dobrej strony

Krychowiak zawiódł podczas pierwszego meczu w grupie. 31-latek dwukrotnie obejrzał żółtą kartkę, przez co przedwcześnie opuścił plac gry. Później musiał pauzować podczas spotkania z Hiszpanią.

Zostali po treningu – o czym rozmawiali?

Dziennikarz Canal+, Jan Kałucki doniósł w poniedziałek, że Grzegorz Krychowiak został z Paulo Sousą po treningu. Szkoleniowiec reprezentacji Polski zdradził w rozmowie z TVP Sport, czego dotyczyła ta rozmowa.

– Często rozmawiam tak z piłkarzami. Również w hotelu, nie tylko tutaj na boisku. Rozmawiamy o tym, co może się wydarzyć w meczu – o pozycjach, zachowaniu. W Hiszpanii Krychowiak był jedną z najważniejszych osób na ławce. Dużo krzyczał, wspierał, był bardzo zaangażowany w grę – wytłumaczył Paulo Sousa.

– Tego oczekujemy. Ci, którzy nie grają, wspierają i podpowiadają z ławki. A reszta stara się to zrealizować – dodał.

https://twitter.com/adam_dworak/status/1407321529831112717

Źródło: TVP Sport, Twitter, Meczyki.pl

Mocna przemowa Kamila Glika przed meczem z Hiszpanią. „Jedziemy wszyscy na tym samym wózku”

Reprezentacja Polski zremisowała w sobotę z Hiszpanią 1:1. Profil Łączy nas piłka opublikował kulisy spotkania z La Roja. Na wideo słychać między innymi mocną przemowę Kamila Glika przed meczem.

Mecz Polski z Hiszpanią, był dla biało-czerwonych o być albo nie być. Ostatecznie podopieczni Paulo Sousy zremisowali z La Roja. Teraz wszystko zależy od reprezentacji Polski. Biało-czerwoni potrzebują zwycięstwa w meczu ze Szwecją, by wyjść z grupy.

Przemowa Kamila Glika

Polska nie byłaby w grze gdyby nie remis z reprezentacją Hiszpanii. Być może do dobrego wyniku z faworytami przyczyniła się heroiczna przemowa Kamila Glika. Filar defensywy biało-czerwonych w mocny sposób zmotywował piłkarzy przed spotkaniem z La Roja.

– Jedziemy wszyscy na tym samym wózku. Zaczynając od Roberta, przeze mnie, przez wszystkich z nas. Dzisiaj mamy fajny moment, takie mecze czasami gra się o wiele łatwiej niż można by się spodziewać – powiedział Kamil Glik.

– Musimy zrobić to, o czym mówiliśmy ostatniego wieczoru i jeszcze tydzień wcześniej. Trzy tygodnie poświęcenia, każdy z nas. Dzisiaj trzeba tylko zapier***ać panowie, jedenastu chłopa plus pięć zmian – dodał „Glikson”.

– Nie chcę zobaczyć k***a jakiejś piłki pomiędzy, że oni ją wygrywają, tak jak ostatnio to miało miejsce. Także zapier***amy, jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – podsumował.

Wypowiedź Kamila Glika (24 min 28 sek.):

Zmotywowani Szwedzi

Szwedzi awansowali z grupy, jednak kibice wciąż domagają się punktów w meczu z Polakami. Jeśli Skandynawowie zremisują z biało-czerwonymi, a Hiszpania wysoko wygra ze Słowacją, to reprezentacja Sverige zagra w następnej rundzie w Kopenhadze. To zdecydowanie najlepsza i najbliższa opcja dla kibiców z kraju z północy Europy.

https://twitter.com/Piotrowicz17/status/1407220271342366723

Źródło: Łączy nas piłka, Meczyki.pl, Twitter

Bartosz Bereszyński wyjaśnił spięcie z Robertem Lewandowskim. „Nie był do końca tego świadomy”

Podczas meczu Polska – Słowacja (1:2) media wychwyciły scenę, podczas której Robert Lewandowski był zły na swoich kolegów z drużyny. O kulisach tego spięcia opowiedział Bartosz Bereszyński.

Wściekłość „Lewego”

„Bereś” był gościem programu Foot Truck. Wychowanek Lecha Poznań wrócił do pierwszego meczu Polaków na EURO 2020. Obrońca wyjaśnił spięcie z Robertem Lewandowskim podczas spotkania ze Słowacją. Kapitan reprezentacji Polski wściekł się na drużynę po golu Milana Skriniara na 1:2.

Wytłumaczył sytuację

Według Bereszyńskiego defensywa ustaliła swoje założenia, zanim przybiegł Robert Lewandowski. Obrońca Sampdorii zajął miejsce Grzegorza Krychowiaka, który musiał opuścić boisko po obejrzeniu dwóch żółtych kartek. „Bereś” w programie Foot Truck wytłumaczył, że kapitan reprezentacji Polski mógł nie być do końca świadomy tego, co ustalili defensorzy.

– Miałem kryć Skriniara indywidualnie przez cały mecz. Nie kryłem go na jeden stały fragment gry i strzelił gola. Poszedłem wtedy w miejsce Krychowiaka, który dostał czerwoną kartkę. Podjęliśmy taką decyzję, bo to była ważna pozycja na boisku – dodał.

– Może był na mnie wkurzony. Ale ja też byłem wkurzony, że ktoś ma do mnie pretensje, choć ustaliliśmy coś innego. To są sytuacje boiskowe. Robert nie zdawał sobie sprawy, że na szybko podjęliśmy decyzję, że nie ma krycia indywidualnego – podsumował sytuację „Bereś”.

Mecz o wszystko

Polacy mają za sobą dwa spotkania w grupie na EURO 2020. Biało-czerwoni przegrali ze Słowacją (1:2) i zremisowali z Hiszpanią (1:1). Podopieczni Paulo Sousy wciąż mają szanse na awans do kolejnej fazy turnieju. Rozstrzygający mecz ze Szwecją odbędzie się 23 czerwca o godzinie 18:00.

Źródło: Foot Truck, WP Sportowe Fakty

Leo Messi i Cristiano Ronaldo w jednej drużynie? Joan Laporta ma plan jak to zrobić

Media z Włoch przekazały sensacyjne doniesienia odnośnie przyszłości Cristiano Ronaldo. Według ich wiedzy Joan Laporta widziałby go w FC Barcelonie obok Leo Messiego.

Może odejść ze Starej Damy

Opinia publiczna od miesięcy spekuluje na temat potencjalnych przenosin Cristiano Ronaldo. Według doniesień mediów „CR7” nie czuje się najlepiej w Juventusie. Czy Portugalczyk wreszcie zagra w jednej drużynie z Leo Messim?

Utrzymać Messiego w Barcelonie

Włoska prasa twierdzi, że Joan Laporta chce, aby obie gwiazdy w końcu zagrały razem. Mimo ogromnych długów FC Barcelona ściągnęła do siebie Memphisa Depaya i Sergio Aguero. Działacze Blaugrany wciąż walczą o podpis Messiego na nowym kontrakcie. Wiele jednak wskazuje na to, że Argentyńczyk pozostanie w stolicy Katalonii.

Ronaldo u boku Argentyńczyka?

Według włoskiej prasy Joan Laporta chce sprowadzić Cristiano Ronaldo do FC Barcelony. Dziennikarze z Półwyspu Apenińskiego twierdzą, że działacz byłby w stanie oddać Antoine’a Griezmanna, Sergio Roberto oraz Philippe’a Coutinho, by dopiąć ten transfer. Odejście wspomnianych zawodników miałoby pozwolić klubowi na utrzymanie pensji „CR7”.

Źródło: WP Sportowe Fakty

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.