Mocne wypowiedzi Cristiano Ronaldo. „Nie wrócę do europejskiego futbolu. Stracił wiele na jakości”

Cristiano Ronaldo udzielił kilku mocnych i kontrowersyjnych wypowiedzi. Stwierdził, że europejski futbol ostatnio stracił dużo na jakości. Dodał, że wkrótce liga saudyjska wyprzedzi ligę turecką i holenderską.

Pierwszym dużym transferem do Saudi Pro League był Cristiano Ronaldo. Zimą Portugalczyk przeniósł się do Al Nassr. Latem rozpoczęła się cała lawina kolejnych transferów przychodzących. Saudyjskie kluby zakontraktowały m.in. Karima Benzemę, N’Golo Kante, Marcelo Brozovicia, czy Rubena Nevesa.

Cristiano Ronaldo postanowił udzielić kilku naprawdę odważnych wypowiedzi odnośnie saudyjskiego futbolu. Portugalczyk stwierdził, że swoim ruchem otworzył drogę innym piłkarzom.

– Krytykowali mnie za przyjście do ligi saudyjskiej, ale co się teraz dzieje? […] Otworzyłem drogę, a teraz wszyscy gracze tu przyjeżdżają – stwierdził Cristiano Ronaldo.

– Moja decyzja o przeprowadzce do Arabii Saudyjskiej była w 100% kluczowa dla sprowadzenia nowych zawodników z topu. To jest fakt – dodał.

– W ciągu roku jeszcze więcej topowych graczy trafi do Arabii Saudyjskiej – uzupełnił Portugalczyk.

Nie zobaczymy już Cristiano Ronaldo w europejskiej piłce, o czym powiedział sam zainteresowany. Stwierdził, że w tej kwestii drzwi są całkowicie zamknięte. Podkreślił jednak, że europejski futbol dużo stracił ostatnio na jakości. Dodał, że wkrótce liga saudyjska będzie lepsza niż holenderska, czy turecka. Dodał, że już teraz Saudi Pro League jest lepsze od MLS.

– Nie wrócę do europejskiego futbolu, drzwi są całkowicie zamknięte. […] Mam 38 lat, również europejski futbol stracił wiele na jakości – stwierdził CR7.

– W ciągu roku liga saudyjska wyprzedzi ligę turecką i holenderską – powiedział.

– Liga saudyjska jest lepsza niż MLS – ocenił Portugalczyk.


źródło: Fabrizio Romano

Mirosław Stasiak zabrał głos odnośnie ostatniej afery. „Może nie powinienem był lecieć”

Bohater ostatniej afery w polskiej piłce, Mirosław Stasiak, udzielił wywiadu „Faktowi”. Były działacz piłkarski przeprosił za to, że poleciał z reprezentacją do Mołdawii.

W ostatnich dniach głównym tematem w polskich mediach sportowych była afera związana z wylotem Mirosława Stasiaka wraz z reprezentacją Polski do Mołdawii na mecz z tamtejszą reprezentacją. Stasiak przed laty był skazany za działania korupcyjne. Do Mołdawii udał się dzięki specjalnemu zaproszeniu sponsora reprezentacji Polski, firmy Inszury.

W rozmowie z „Faktem” Stasiak potwierdził, że udał się do Mołdawii dzięki firmie Inszury. Przyznał, że przyjął ofertę wyjazdu ze względu na „biznesy”, które miał do załatwienia w Mołdawii przy okazji meczu międzypaństwowego. Dodał, że nigdy wcześniej nie latał na mecze z reprezentacją Polski.

– Zaprosiła mnie firma Inszury i może nie powinienem był lecieć, ale miałem tam w Mołdawii biznesy do załatwienia na miejscu i to mnie ostatecznie przekonało do tej podróży – wyznał Mirosław Stasiak.

– Wcześniej nie latałem z drużyną narodową – uzupełnił.

Bohater ostatniej afery przeprosił za zaistniałą sytuację polskich kibiców. Przyznał, że bardzo żałuje tego, że zgodził się na tę wycieczkę.

– Bardzo żałuję, że wsiadłem do tego samolotu i poleciałem do Mołdawii na mecz. Przepraszam wszystkich kibiców naszej reprezentacji za tę sytuację oraz to, co działo się w ostatnich dniach – powiedział Stasiak w rozmowie z „Faktem”.

–  Mój czas minął, dzisiaj wspieram sport młodzieżowy, pomagając tym, którzy do mnie przychodzą. Kiedyś byłem młody i zrobiłem głupie rzeczy. Tego bardzo żałuję i przepraszam kibiców – zakończył.


źródło: Fakt

Wayne Rooney współpracuje z Football Managerem. Wykorzystuje skautów tworzących grę

Football Manager posiada ogromną bazę piłkarzy, z czego mogą korzystać profesjonalne kluby w rzeczywistości. O współpracy ze słynną grą opowiedział Wayne Rooney.

Wayne Rooney swoją trenerską karierę rozpoczął w styczniu 2021 roku w Derby County. Jego przygoda z tym klubem zakończyła się w czerwcu 2022 roku. Niedługo później objął stery w DC United. Anglik prowadzi amerykański klub aż do dziś. Jednym z jego podopiecznych jest Mateusz Klich.

W rozmowie z „The Times” Rooney opowiedział o współpracy z Football Managerem. Football Manager dysponuje rozwiniętą siatką skautów oraz bogatą bazą danych. Angielski trener przyznał, że wykorzystuje skautów, którzy pracują przy tworzeniu popularnej gry.

– Duża część rynku to Ameryka Południowa, więc zawarliśmy umowę z Football Managerem. My dajemy im reklamę, a oni dają nam dostęp do skautów – 11 lub 12 z nich – których używają w różnych miejscach na całym świecie, aby pomóc im w tworzeniu gry. Jose Mourinho zrobił coś podobnego w przeszłości – powiedział Wayne Rooney cytowany przez „Sport Bible”.


źródło: sportbible.com

Paweł Jóźwiak odpowiada na medialne zarzuty. „Żadna z opisanych sytuacji nie miała miejsca”

Paweł Jóźwiak odpowiedział na zarzuty w stronę jego osoby, które ostatnio pojawiły się w mediach. Prezes organizacji FEN opublikował wpis, w którym zaprzeczył niesprzyjającym mu medialnym doniesieniom.

Przed kilkoma dniami Przegląd Sportowy/Onet opublikował artykuł na temat Pawła Jóźwiaka. Właściciel federacji Fight Exclusive Night oraz jego partnerka jako goście udali się wraz z piłkarską reprezentacją Polski do Mołdawii na mecz w ramach eliminacji EURO 2024. We wspomnianym artykule napisano, że Jóźwiak i jego partnerka w samolocie nagle zaczęli się namiętnie całować między piłkarzami, co miało wywołać zażenowanie u piłkarzy.

We wspomnianym tekście opisano również krótką rozmowę Pawła Jóźwiaka z reprezentantami Polski. Po meczu Jóźwiak miał spytać piłkarzy, jak czują się po porażce. Jeden z nich miał mu odpowiedzieć: „A jak ty się czułeś, jak cię Najman pobił?”.

Do powyższych zarzutów odniósł się sam Paweł Jóźwiak. Opublikował on wpis na Facebooku. Stwierdzenia zawarte we wspomnianym artykule uznał za pomówienia.  Stwierdził, że żadna z opisanych sytuacji nie miała miejsca. Zapowiedział podjęcie odpowiednich kroków prawnych.

„Szanowni Państwo,
w związku z pomówieniami jakie pojawiły się ostatnio w serwisie internetowym portalu „Onet” oraz „Przeglądu Sportowego” protestuję przeciwko braku standardów dziennikarskich oraz łamaniu ustawy Prawo Prasowe. Tekst pt. „Skandal podczas powrotu kadry Polski z Mołdawii. Piłkarze zażenowani” autorstwa redaktora Łukasza Olkowicza godzący w moje dobre imię oraz mojej partnerki został przygotowany wbrew rzemiosłu dziennikarskiemu i nie powinien w tej formule się ukazać. Autor nie kontaktował się z nami przed publikacją oszczerstw, które usłyszał od osób nam nieprzychylnych oraz próbujących zaatakować prezesa PZPN Cezarego Kuleszę. Redaktor Olkowicz całą swoją relację oparł jedynie na słowach bliżej nieznanego jednego źródła. To kolejne pogwałcenie elementarnych zasad przygotowywania materiałów prasowych, którymi są rzetelność i należyta staranność. Uprzejmie proszę redaktorów naczelnych ww. portali tytułów prasowych, redaktora Bartosza Węglarczyka oraz redaktora Jacka Stańczyka do publicznego wyjaśnienia, dlaczego nie pozwolono wypowiedzieć mi się w tekście.
Jeśli zaś chodzi o pomówienia redaktora Olkowicza, to żadna z sytuacji, które opisał nie miała miejsca. Mam nadzieję, że osoba, której relacje pan Olkowicz opisał powtórzy wszystko przed sądem, gdzie będę dochodził swoich praw w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych. Jedynym reprezentantem, z którym zamieniłem parę zdań w czasie powrotu z Kiszyniowa do Polski, był kapitan naszej reprezentacji Robert Lewandowski. Zdradzę, że była to krótka ale serdeczna rozmowa zakończona wspólnym pamiątkowym zdjęciem.
Jako wieloletni kibic Reprezentacji oraz były pracownik UEFA doskonale sobie zdaje sprawę w jaki sposób należy zachowywać się mając zaszczyt uczestniczyć w wylocie na mecz w tak elitarnym gronie jakim jest drużyna narodowa naszego kraju. W oficjalnych delegacjach meczowych brałem udział również w czasie, gdy w PZPN prezesem był Zbigniew Boniek, co zresztą również pominął autor ww. tekstu.”

Dele Alli kłamał? Członek jego rodziny odpowiada. „Nigdy nie został przez nikogo adoptowany”

Jeden z członków rodziny Dele Alliego odpowiedział na ostatni głośny wywiad udzielony przez piłkarza. Według krewnego byłego zawodnika Tottenhamu w wywiadzie wypowiedziane zostały liczne kłamstwa.

Przed kilkoma dniami w brytyjskich mediach opublikowany został głośny wywiad z Dele Allim na kanale „The Overlap”. Anglik opowiedział o swoich licznych problemach, z którymi musiał walczyć w ostatnich kilkunastu miesiącach. Zmagał się przede wszystkim z problemami związanymi ze zdrowiem psychicznym. Uzależnił się także od tabletek nasennych.

Dele ujawnił również kulisy ze swojego dzieciństwa. Wyznał, że będąc w wieku sześciu lat był molestowany. Mówił również, że był wysyłany do Afryki, by nauczyć się dyscypliny. W bardzo młodym wieku zaczął palić papierosy oraz handlować narkotykami. Przyznał także, że w wieku 12 lat został adoptowany przez inną rodzinę, o której wypowiedział się w samych superlatywach.

Do wspomnianego wywiadu odwołał się jeden z członków rodziny Dele Alliego. Wypowiedzi zebrał Ojora Babatunde. Krewny piłkarza odpowiedział na powyższe zarzuty, które nazwał jawnym kłamstwem.

– Dele nigdy nie został przez nikogo adoptowany. W wieku siedmiu lat Dele uczęszczał do jednej z najlepszych szkół w Lagos w Nigerii. Nigdy nie został wysłany do Afryki w celu dyscyplinowania. To jawne kłamstwo. Miał kierowcę, który codziennie odbierał go ze szkoły – przyznał jeden z członków rodziny Dele Alliego.

– Mamy wszystkie dokumenty i zdjęcia Dele z tatą z czasu jego narodzin. Dele został poddany praniu mózgu – dodał.

– Kenny (ojciec Dele – przyp.red.) zabierał Dele wszędzie w Nigerii. Bardzo ciężko pracowaliśmy, aby być tym, kim jesteśmy dzisiaj. Nikt nie zabrał go do Nigerii za karę – podkreślił krewny Dele.


źródło: the overlap, ojbsport.com

Wiemy, kto zaprosił Mirosława Stasiaka do Mołdawii! Jest oficjalny komunikat

Zamieszanie związane z osobą Mirosława Stasiaka zbliża się ku końcowi. W mediach pojawił się oficjalny komunikat, który wyjaśnia kwestię tego, kto zaprosił osobę skazaną za korupcję na mecz z Mołdawią.

Przed kilkoma dniami ujawniono, że wraz z reprezentacją Polski na mecz wyjazdowy do Mołdawii udał się Mirosław Stasiak, który przed laty był skazany za korupcję w polskiej piłce. Dziś dyskusja w tym temacie rozgrzała się do czerwoności. Oliwy do ognia dolał PZPN, który w swoim oświadczeniu nie wskazał konkretnego sponsora, który zaprosił Stasiaka na wyjazd. To wywołało ogromne oburzenie. Kolejni sponsorzy publikowali swoje oświadczenia. Dla przykładu prezes firmy InPost zagroził zakończeniem współpracy z PZPN. Z kolei firma Tarczyński poinformowała, że nie zamierza przedłużać umowy zawartej w 2022 roku i zapowiedziała próbę wcześniejszego zakończenia współpracy.

W końcu zagadka została rozwiązana. W piątkowe popołudnie oficjalny komunikat wydała firma „inszury.pl”. To na jej zaproszenie do Mołdawii wraz z reprezentacją poleciał Mirosław Stasiak. Dowiadujemy się, że Stasiak poleciał na mecz jako osoba towarzysząca.

„OŚWIADCZENIE

W związku z tym, iż do tej pory nie sprawdzaliśmy osób towarzyszących naszym zaproszonym gościom, po weryfikacji listy uczestników do których trafiły przyznane nam zaproszenia na mecz reprezentacji Polski w Mołdawii, ustaliliśmy iż Pan Mirosław Stasiak był jednym z odbiorców wydarzenia korzystających z naszej puli pakietów wyjazdowych jako osoba towarzysząca.

Ubolewamy nad zaistniałą sytuacją i zapewniamy, iż każdy następny wyjazd będzie skrupulatnie weryfikowany pod względem personalnym. Informujemy, że wdrażamy już rozwiązania, które uniemożliwią zaistnienie takiej sytuacji w przyszłości. Jednocześnie oświadczamy, iż w/w osoba nie jest w żaden sposób powiązana z Polskie Media Ubezpieczeniowe Sp. z o.o.”

Prezes InPostu wściekły na PZPN. Grozi zakończeniem finansowania polskiej piłki

Rafał Brzoska, prezes InPostu, w stanowczych słowach zareagował na ostatnią aferę wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej. Brzoska, którego firma jest sponsorem reprezentacji Polski, otwarcie stwierdził, że poważnie zastanawia się nad zakończeniem finansowania polskiej piłki.

Przed kilkoma dniami wybuchł kolejny skandal wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jak poinformował Szymon Jadczak, wraz z piłkarzami reprezentacji Polski i jej sztabem na mecz do Mołdawii poleciał Mirosław Stasiak, który w przeszłości był związany z aferą korupcyjną. W 2011 roku został skazany za działania korupcyjne, udowodniono mu 43 czyny związane z ustawianiem lub próbą ustawiania meczów. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.

W czwartek Polski Związek Piłki Nożnej ustosunkował się do powyższych doniesień. Federacja potwierdziła, że Mirosław Stasiak był uczestnikiem wyjazdu na zaproszenie jednego z partnerów. W komunikacie podkreślono jednak, że z uwagi na zasady poufności nie zostanie podane o którego partnera dokładnie chodzi. PZPN zapowiedział, że od teraz będzie skrupulatnie weryfikował listę zapraszanych gości.

Komunikat PZPN nie spodobał się jednemu ze sponsorów reprezentacji Polski. Prezes InPostu, Rafał Brzoska wyraził swoje głębokie niezadowolenie w tej sprawie. Stwierdzenie, iż Mirosław Stasiak został zaproszony przez jednego ze sponsorów Brzoska uznał za duże nadużycie. Takie sformułowanie może uderzać w dobre imię przedsiębiorstwa.

Rafał Brzoska Podkreślił, że z ramienia InPostu na meczu byli tylko pracownicy firmy. Prezes InPostu domaga się podania informacji, który ze sponsorów zaprosił na mecz Mirosława Stasiaka. Brzoska otwarcie stwierdził, że poważnie zastanawia się nad odejściem z finansowania polskiej piłki. Zakończenie współpracy z InPostem byłoby niezwykle bolesne dla PZPN. Mówi się, że rocznie PZPN inkasuje na tej kooperacji ponad 10 milionów złotych.

– Sugerowanie przez PZPN, że osoba powiązana z korupcją w piłce czyli Pan Stasiak rzekomo był zaproszony do Mołdawii przez jednego ze sponsorów (gdzie InPost jest jednym ze sponsorów) jest skandalicznym nadużyciem! Na meczu od nas byli jedynie pracownicy firmy – przekazał Rafał Brzoska.

– Oczekujemy natychmiastowego podania informacji, który ze sponsorów rzekomo zaprosił tę osobę. Po drugie – bardzo poważnie zastanawiamy się nad kontynuowaniem wsparcia polskiej piłki w formule, którą ostatnio obserwujemy. Nie pozwolimy na to by nasz brand był wiązany z korupcją – dodał.

Kluby z Arabii Saudyjskiej chcą Rafała Gikiewicza! Polak może zagrać z wielkimi gwiazdami

Od 1 lipca Rafał Gikiewicz pozostaje bez klubu. Polski bramkarz znalazł się na liście życzeń zespołów z Arabii Saudyjskiej! Jak donoszą media, Rafał mógłby połączyć siły z wielkimi gwiazdami.

W ostatnich 4 sezonach Rafał Gikiewicz regularnie grał w niemieckiej Bundeslidze. Niemal w każdym zespole w którym grał, był jego kluczową postacią. Najpierw w Unionie Berlin, a potem w Augsburgu. Po sezonie 2022/2023 wygasł jednak jego kontrakt ze wspomnianym Augsburgiem. Tym samym od 1 lipca polski bramkarz pozostaje bez klubu. 35-latek jest wyceniany obecnie na 900 tysięcy euro przez portal „Transfermarkt”.

W ostatnich tygodniach było relatywnie cicho na temat Rafała Gikiewicza. Nowy sezon tuż za pasem, a 35-latek wciąż pozostaje bez klubu. Nowe informacje odnośnie sytuacji Gikiewicza przekazał niemiecki dziennikarz Florian Plettenberg. Jego zdaniem Gikiewicz znalazł się na celowniku dwóch klubów z Arabii Saudyjskiej.

Jak informuje Florian Plettenberg, Rafał Gikiewicz znalazł się na liście życzeń Al Hilal oraz Al Nassr! Jak czytamy, oba kluby są nim bardzo zainteresowane i są skłonne złożyć „dużą ofertę”.

W kadrze Al Hilal znajdziemy trzech piłkarzy z bogatą przeszłością w Europie. Mowa o Kalidou Koulibalym, Rubenie Nevesie i Sergeju Milinkoviciu-Saviciu. O miejsce w bramce Al Hilal walczą bramkarze rodem z Arabii Saudyjskiej. Podstawowym golkiperem jest Mohammed Al-Owais, który jest również bramkarzem reprezentacji Arabii Saudyjskiej.

Największą gwiazdą Al Nassr bez wątpienia jest Cristiano Ronaldo. Ostatnio szeregi tego klubu zasilił także Marcelo Brozović. Od 2021 roku w zespole występuje także Anderson Talisca znany z gry m.in. dla Benfiki i Szachatara Donieck. Ciekawa natomiast jest walka o miejsce w bramce. Poza saudyjskimi bramkarzami jest tam również David Ospina! Kolumbijczyk dołączył do tego klubu w 2022 roku. Teraz jest jednak kontuzjowany.

Znamy ceny biletów na mecz Polska-Wyspy Owcze. PZPN przesadził. Kibice są wściekli

Polski Związek Piłki Nożnej opublikował cennik biletów na wrześniowy mecz Polska – Wyspy Owcze. Ceny wejściówek są bardzo wysokie. Wściekli są kibice, którzy wyrazili swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych.

Najbliższa przerwa reprezentacyjna będzie miała miejsce we wrześniu. Podczas nadchodzącego zgrupowania reprezentacja Polski rozegra dwa mecze w ramach eliminacji EURO 2024. Siódmego września Polacy zagrają u siebie z Wyspami Owczymi. Trzy dni później czeka ich wyjazd do Albanii na mecz z tamtejszą reprezentacją.

Dziś Polski Związek Piłki Nożnej opublikował harmonogram sprzedaży oraz ceny biletów na mecz z Wyspami Owczymi. Spotkanie zostanie rozegrane na Stadionie Narodowym. Otwarta sprzedaż zostanie rozpoczęta 21 lipca. Trzy dni wcześniej będzie można nabyć wejściówki za pomocą aplikacji InPost Fresh.

Ceny biletów na mecz z Wyspami Owczymi mocno zaskoczyły kibiców. Najdroższe wejściówki kosztują 240 złotych. Bilety z drugiej i trzeciej kategorii kosztują kolejno 180 i 120 złotych. Bilet rodzinny (opiekun + dziecko do 12 lat) to cena 100 + 60 złotych. Osoby niepełnosprawne i osoby ze znaczną niepełnosprawnością z opiekunem zapłacą po 90 złotych.

Ceny wejściówek mocno wzburzyły polskich kibiców. Wskazują przede wszystkim na to, że poziom cen nie jest adekwatny do rywala, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Wszyscy pamiętają także czerwcową kompromitację z Mołdawią. Poniżej przykładowe wpisy internautów na Twitterze. Ciężko znaleźć takie, które nie zawierają wulgaryzmów.

„Piknik na narodowym? A będzie dj, ze skoków? Nie dziękuję, pomijajac już wyczyny gwiazdorów.”

„Za darmo bym na Was nie polazła parodyści i chciwcy.”

Kompromitacji ciąg dalszy. Ogólnie to na te bilety powinni się zrzucić piłkarze i PZPN. Zaprosić dzieciaków, wpuścić Panie za darmo, reszta za 50 zł max. Te ceny to jakieś KURIOZUM zwłaszcza po tym co się wydarzyło. Mam nadzieje, że nikt się tam nie pojawi. PZPN PZPN Jeb…”

„Mam nadzieje ze przyjdzie garstka ludzi to może w końcu ktoś zacznie poważnie do tych meczów podchodzić (piłkarze, pzpn)”

„Przy pustych powinni grać !!!!”

Tomasz Hajto zawalczy na Clout MMA. Zaskakujący rywal

Tomasz Hajto został ogłoszony zawodnikiem federacji Clout MMA! Były reprezentant Polski w piłce nożnej weźmie udział w pierwszej gali spod szyldu tej federacji. Jego rywalem będzie były reprezentant Polski w siatkówce.

Federacja Clout MMA powstała kilka tygodni temu. Jej twarzami są influencerka Lexy Chaplin oraz dobrze znanym kibicom piłki nożnej Sławomir Peszko. Pierwsza gala nowo powstałej organizacji odbędzie się już 5 sierpnia w Warszawie. Więcej o Clout MMA przeczytacie TUTAJ.

Na środowej konferencji prasowej federacja Clout MMA ogłosiła nowego zawodnika. Ku zaskoczeniu wielu widzów, na sierpniowej gali zawalczy Tomasz Hajto! 50-latek nie pojawił się fizycznie na konferencji, a jedynie nagrał film, w którym przywitał się z kibicami.

– Siatkówka, czy piłka nożna? Tego jeszcze nie wiemy, ale Zbigniew Bartman, przekonamy się już 5 sierpnia. Do zobaczenia, pozdrawiam – przekazał Tomasz Hajto.

Rywalem Tomasza Hajty będzie Zbigniew Bartman! 36-latek już przed kilkoma dniami został zaprezentowany jako zawodnik Clout MMA. Zbigniew Bartman jest byłym reprezentantem Polski w siatkówce. W narodowych barwach rozegrał 137 meczów. Z drużyną narodową wygrał Mistrzostwa Europy w 2009 roku oraz Ligę Światową w 2012 roku.

– Naprawdę nie spodziewałem się. Tomek kiedyś wielki obrońca, ja jestem atakującym, więc zobaczymy, czy będzie się tak dobrze bronił przed moimi atakami, tak jak na boisku – skomentował Zbigniew Bartman.

„Lepsza forma przyjdzie po kilku meczach”. Fabian Piasecki komentuje mecz z Florą Tallin

Raków Częstochowa pokonał we wtorek Florę Tallin 1:0. Po zwycięstwie nad mistrzem Estonii głos zabrał Fabian Piasecki. Napastnik Rakowa udzielił wywiadu portalowi „Weszło”, w którym skomentował wtorkowe spotkanie.

We wtorek Raków Częstochowa rozegrał pierwszy mecz w I rundzie eliminacji Ligi Mistrzów w sezonie 2023/2024. Podopieczni Dawida Szwargi pokonali Florę Tallin 1:0. Rewanż odbędzie się w najbliższy wtorek w stolicy Estonii. Jeśli Raków utrzyma przewagę z pierwszego meczu, to w II rundzie kwalifikacji zagra ze zwycięzcą meczu Lincoln-Karabach.

Wczorajszy występ Rakowa Częstochowa pozostawiał wiele do życzenia. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy sytuacje potrafili sobie stworzyć Estończycy. W drugiej połowie gra Rakowa uległa poprawie, czego efektem był gol po strzale Kochergina. Niestety, Częstochowianie nie zdołali powiększyć prowadzenia. Napastnik Rakowa, Fabian Piasecki, stwierdził, że jego zespół powinien strzelić co najmniej dwie bramki więcej.

– Bardziej jest niedosyt. Powinniśmy strzelić przynajmniej dwie bramki więcej i zamknąć tę rywalizację w pierwszym spotkaniu. Ale też musimy pamiętać o tym, że dopiero zaczynamy rywalizację i automatyzmy, a przede wszystkim lepsza forma, przyjdzie po kilku meczach – stwierdził Fabian Piasecki.

– Pierwsza połowa była ospała, przy piłce nie byliśmy sobą, bo nie wygrywaliśmy pojedynków na skrzydłach, nie robiliśmy przewag i nie umieliśmy wejść do trzeciej tercji przeciwnika. Ale w przerwie to skorygowaliśmy i było lepiej – uzupełnił napastnik Rakowa.

W meczu z Rakowem Częstochowa Flora Tallin postawiła przede wszystkim na szczelną defensywę. Mimo to w pierwszej połowie zdołali zagrozić bramce Vladana Kovacevicia. Fabian Piasecki przyznał jednak, że Flora niczym ich nie zaskoczyła. Celem na mecz rewanżowy będzie odniesienie kolejnego zwycięstwa.

– Wiedzieliśmy, jak będą grać, na co liczyć. My się sami zaskoczyliśmy, że nie osiągnęliśmy wyższego wyniku – każdy z nas wierzył, że uda się ten dwumecz zamknąć w pierwszym spotkaniu, ale 50% zadania zostało wykonane – ocenił Piasecki.

– I jedziemy do Tallina po wygraną – zapowiedział 28-latek.


źródło: Weszło

Obrońca Legii Warszawa bliski odejścia z klubu. Jest oferta z Grecji

Trwają rotacje w kadrze Legii Warszawa. Po serii transferów przychodzących przyszedł również czas na transfery wychodzące. Jeden z obrońców Legii jest bliski zmiany klubu.

W trwającym oknie transferowym doszło do dużych przetasowań w kadrze Legii Warszawa. Do klubu trafili Marc Gual, Patryk Kun, Juergen Elitim, czy też Radovan Pankov. Z kolei z klubem, póki co, pożegnali się m.in. Filip Mladenović, czy też Joel Abu Hanna.

Wkrótce z Warszawą może pożegnać się kolejny piłkarz. Jak informuje Piotr Koźmiński z serwisu „WP Sportowe Fakty”, bliski zmiany klubu jest Lindsay Rose. 31-letni obrońca ma przenieść się do Grecji. Mowa o jego powrocie to Arisu Saloniki, skąd trafił do Legii. Jak czytamy, „powrót jest bardzo bliski”.

Lindsay Rose trafił do Legii latem 2021 roku. Wówczas klub zapłacił za niego 600 tysięcy euro. Przez 2 lata Rose rozegrał w Legii łącznie 44 mecze. Piłkarz ma ważny kontrakt ze stołecznym klubem do 2024 roku.


źródło: WP Sportowe Fakty

W poszukiwaniu dawnej formy. Adam Buksa zostanie wypożyczony do Turcji

Najbliższy sezon Adam Buksa ma spędzić na wypożyczeniu w lidze tureckiej. O ruchu polskiego napastnika poinformował Tomasz Włodarczyk.

Rok temu Adam Buksa zamienił Stany Zjednoczone na Francję. RC Lens wykupiło polskiego napastnika z New England Revolution. Francuski klub zapłacił za transfer 6 milionów euro. Sam Buksa podpisał kontrakt z Lens do 2027 roku.

Problemy zdrowotne

Pierwszy sezon w RC Lens nie był udany dla Adama Buksy. W podtrzymaniu dobrej formy z MLS Polakowi przeszkodziły kontuzje. W pierwszej drużynie RC Lens Buksa zagrał zaledwie 8 meczów, jednak w każdym z nich wchodził tylko na końcówki. Łącznie rozegrał nieco ponad 90 minut, nie strzelając przy tym żadnej bramki.

Czas na wypożyczenie

Wydaje się, że Buksa w końcu uporał się z problemami zdrowotnymi. Mimo to mógłby mieć problemy z tym, by przebić się do wyjściowego składu RC Lens. W związku z tym, 27-letni napastnik ma udać się na wypożyczenie, o czym poinformował Tomasz Włodarczyk. Buksa ma zagrać w Turcji. Jego nowym klubem ma być Antalyaspor.

Nowy zespół

W minionym sezonie Antalyaspor zajął dopiero 13. miejsce w tureckiej ekstraklasie. Do samego końca sezonu bił się o utrzymanie. O miejsce w wyjściowym składzie Buksa powinien bić się z Hajim Wrightem. Amerykanin w ubiegłym sezonie ligi tureckiej strzelił 15 bramek. Co ciekawe, trenerem Antalyasporu jest dobrze znany Nuri Sahin.

Marcel Zapytowski: „Topowe maltańskie zespoły na spokojnie wygrałyby z najlepszymi z Polski”

Nowy bramkarz maltańskiego Birkirkara FC, Marcel Zapytowski, pokusił się o kilka odważnych stwierdzeń w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Powiedział m.in. o tym, że najlepsze zespoły z Malty wygrałyby z najlepszymi zespołami z Polski.

Marcel Zapytowski jest wychowankiem Wisły Płock. W 2020 roku przeniósł się do Resovii Rzeszów, a w 2021 roku do Korony Kielce. W trwającym oknie transferowym został wypożyczony na rok z Korony Kielce do maltańskiego klubu Birkirkara FC.

Nowy zespół Zapytowskiego w ostatnim sezonie ligi maltańskiej zajął 2. miejsce. W tym tygodniu rozpocznie walkę o Ligę Konferencji. Pierwszym rywalem Maltańczyków w  I rundzie eliminacji będzie słoweński NK Maribor.

W ostatnim czasie Marcel Zapytowski udzielił wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”. Z jego wypowiedzi wynika, że jest on pozytywnie zaskoczony poziomem ligi maltańskiej. Pokusił się o kilka odważnych stwierdzeń.

– Topowe maltańskie zespoły na spokojnie wygrałyby z najlepszymi z Polski – stwierdził Marcel Zapytowski.

– Jest kilku zawodników z takimi umiejętnościami, jakich na pewno nie widziałem w Ekstraklasie – powiedział.

– Powiedziałbym nawet, że na Malcie intensywność jest większa – ocenił polski bramkarz.

Lech Poznań przeprowadza mocny transfer. Piłkarz jest już w Poznaniu!

Lech Poznań kontynuuje zakupy przed startem sezonu 2023/2024. Na celowniku znalazł się piłkarz z ligi belgijskiej. We wtorkowe południe stawił się w Poznaniu.

Podczas letniego okna transferowego doszło do dużego wietrzenia szatni Lecha Poznań. Z klubem pożegnali się m.in. Michał Skóraś, Lubomir Satka, Pedro Rebocho, Artur Rudko, czy Georgiy Tsitaishvili. Jeśli jednak chodzi o wzmocnienia, to zakontraktowano Eliasa Anderssona, Mihę Blazicia, wykupiono Filipa Dagerstala (wcześniej był na wypożyczeniu) oraz z wypożyczenia ze Stali Mielec wrócił bramkarz Bartosz Mrozek. Wkrótce powinien zostać także dopięty transfer irańskiego skrzydłowego, Aliego Gholizadeha.

Kolejny transfer Lecha Poznań

Informacje odnośnie potencjalnego kolejnego wzmocnienia Lecha Poznań przekazał Sebastian Staszewski z „Interii”. Na radarze Kolejorza znalazł się Dino Hotić! Od 1 lipca Bośniak jest wolnym zawodnikiem, dzięki czemu Lech nie będzie musiał płacić za transfer. Piłkarz ma również propozycje Turcji, Belgii oraz Arabii Saudyjskiej. Najbliżej jest mu natomiast do Polski.

Transfer bliski finalizacji

Więcej informacji przekazał Dawid Dobrasz. Z jego informacji wynika, że piłkarz podpisze z Lechem 3-letni kontrakt. Poznaniacy obserwują go od 3 lat.

Dino Hotić jest już w Poznaniu. Klub poinformował o jego przyjeździe we wtorkowe południe. Testy medyczne potrwają do środy.

Kim jest Hotić?

Dino Hotić może grać jako ofensywny pomocnik lub jako skrzydłowy. Jest to zawodnik lewonożny. Ma 27 lat i jest 4-krotnym reprezentantem Bośni i Hercegowiny. Grał w takich klubach jak NK Maribor, NK Krsko, a ostatnio Cercle Brugge. Jest wyceniany przez „Transfermarkt” na 1,5 miliona euro.

Statystyki

W minionym sezonie ligi belgijskiej rozegrał 34 mecze. Strzelił w nich 5 bramek i zanotował 1 asystę. Szczególnie udany był sezon 2021/2022, kiedy w 33 ligowych spotkaniach strzelił 7 bramek i dołożył do tego 11 asyst.


źródło: Interia

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.