Zwrot akcji ws. Mariusza Rumaka! Lech Poznań potwierdza decyzję dotyczącą przyszłości trenera

W niedzielę „Głos Wielkopolski” poinformował, że Lech Poznań zwolni Mariusza Rumaka, a jego obowiązki do końca sezonu przejmie asystent, Rafał Janas. Portal meczyki.pl zdementował jednak te informacje, a teraz potwierdził to rzecznik prasowy „Kolejorza”, Maciej Henszel w programie „Meczyków” w serwisie YouTube. 




Lech Poznań spisuje się od kilku tygodni poniżej oczekiwań. Ostatnia porażka z Puszczą Niepołomice (1-2) miała przelać czarę goryczy i wyczerpać cierpliwość do Mariusza Rumaka. „Głos Wielkopolski” w niedzielę poinformował, że szkoleniowiec może się niebawem rozstać z Lechem, a jego obowiązki miałby przejąć Rafał Janas.

Bez nerwów

Takie rewelacje zdementował jednak portal meczyki.pl. Dawid Dobrasz przekazał w poniedziałek, że Rumak dostał wolną rękę od władz w kwestii tego, czy chce dalej prowadzić Lecha. Tym samym ma on przygotowywać zespół do nadchodzącego spotkania z ŁKSem.

Teraz informacje, które podały meczyki.pl potwierdził sam rzecznik prasowy Lecha, Maciej Henszel. W programie na YouTube zaznaczył, że nie było żadnego spotkania w kwestii zwolnienia obecnego trenera. W związku z tym szkoleniowiec pozostaje na stanowisku.

– Nie było dzisiaj spotkań w klubie, z piłkarzami, z trenerem. Jutro standardowo o 13:30 jest spotkanie działu sportu. To jest spotkanie, w którym zawsze uczestniczy właściciel, prezes klubu, także szefowie tych działów odpowiadających za sport, czyli skauting, dyrektor sportowy, trener pierwszej drużyny. Tam będzie szeroko analizowane i dyskutowane to, co działo się, jeżeli chodzi o sobotni mecz w Krakowie przeciwko Puszczy – powiedział Henszel. 




– To co mogę powiedzieć, najważniejszą informację przekazać, żeby też przeciąć informacje i spekulacje pojawiające się – trener Mariusz Rumak przygotowuje zespół do niedzielnego meczu z ŁKS-em. Pojawiające się informacje o złożonej przez trenera dymisji są absolutnie nieprawdziwe. Od soboty nie było żadnego takiego przekazu od trenera – dodał. 

– Jeżeli nie zajdą jakieś inne okoliczności dodatkowe, to w tym momencie trener przygotowuje zespół do meczu z ŁKS-em i na pewno przed tym meczem żadne decyzje ze strony klubu nie nastąpią. W tym momencie nie ma takich planów – podsumował rzecznik prasowy klubu. 

Lech mimo sensacyjnej porażki z Puszczą zachowuje szanse na mistrzostwo Polski. Obecnie traci dwa punkty do wiceliderującego w tabeli Śląska Wrocław. Do Jagiellonii, która okupuje 1. miejsce brakuje „Kolejorzowi” czterech „oczek”.

Mariusz Rumak na wylocie z Lecha Poznań! Podano nazwisko następcy do końca sezonu

Po serii kompromitacji Mariusz Rumak może pożegnać się z posadą trenera Lecha Poznań. „Głos Wielkopolski” podaje, że do końca sezonu „Kolejorza” poprowadzi inny szkoleniowiec. Zdradzili nieoficjalnego następcę. 




Lech przegrał w ostatniej kolejce Ekstraklasy z Puszczą Niepołomice (1-2). Dla poznańskiego zespołu był to kolejny nieudany występ. Co prawda wcześniej wygrali z Pogonią Szczecin (1-0), ale zremisowali bezbramkowo ze Stalą Mielec czy Górnikiem Zabrze, a kilka tygodni temu boleśnie przegrali z Rakowem (0-4).

Wiatr zmian

Dodatkowo Mariusz Rumak coraz częściej pokazywał, że przestaje trzymać ciśnienie. Wiele wskazuje na to, że szkoleniowiec wkrótce może zostać zastąpiony. Według „Głosu Wielkopolskiego” do końca sezonu drużynę ma poprowadzić Rafał Janas, który pełni obecnie funkcję asystenta. Decyzja ma być podyktowana znajomością zespołu i jego doświadczeniem.

– Jednym z czynników przyspieszających tę decyzję mogła być także rozmowa z kibicami po ostatniej porażce z Puszczą Niepołomice. Kibice Lecha Poznań wyrazili swoje niezadowolenie z obecnego stylu gry drużyny w sposób bardzo bezpośredni, co mogło dodatkowo wpłynąć na decyzję – czytamy w „Głosie Wielkopolskim”. 




Mimo kiepskiego momentu Lech wciąż ma szanse na mistrzostwo Polski. W ligowej tabeli tracą tylko cztery punkty do liderującej Jagiellonii Białystok, zaś dwóch do Śląska Wrocław. Kolejne spotkanie „Kolejorz” rozegra w Łodzi z ŁKSem.

Tomasz Hajto ostro o Goncalo Feio: „On był nigdzie, żeby się wypowiadać!” [WIDEO]

Goncalo Feio został nowym trenerem Legii Warszawa. Portugalczyk ma dobrą opinię w Polsce, a większość kibiców i ekspertów uznaje go za bardzo utalentowanego i oddanego pracy fachowca. Odmienne zdanie ma jednak Tomasz Hajto, który nie szczędził pod jego adresem gorzkich słów. 




Feio do tej pory pracował już w kilku uznanych polskich klubach. Na koncie ma Legię (wcześniej jako analityk), Raków Częstochowa czy Wisłę Kraków. W roli pierwszego trenera zadebiutował z kolei w Motorze Lublin, z którym awansował do 1. ligi i utrzymywał się w czubie tabeli. Obecnie prowadzi z kolei Legię, już jako główny szkoleniowiec.

„On był nigdzie”

Głównie za sprawą świetnej pracy, jaką wykonał w Motorze, Feio zyskał spory rozgłos i renomę na naszym podwórku. Z Lublina jednak odchodził w atmosferze skandalu, przez co zyskał łatkę furiata. Mimo to wciąż podkreśla się jego warsztat i talent do prowadzenia drużyn.

Z superlatywami, jakimi obsypywany jest Feio nie zgadza się natomiast Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski w programie „Cafe Futbol” dość ostro wypowiedział się o nowym trenerze Legii.

– Sprzedał narrację, że jest mega fachowcem, że jest mega profesjonalny, się lubi z kimś pokłócić. Taki jest mój odbiór jako Polaka. Nie ma argumentu, żeby kogoś przekonać do swojej wizji. Życzę sobie, żeby był bardziej powściągliwy w swoich wypowiedziach. Niech nie uczy nas, Polaków, co my mamy robić i co jest profesjonalizmem – apelował.




– On był nigdzie, żeby się wypowiadać, kto jest profesjonalistą. Nie trenował z TOP 100 szkoleniowcami w Europie, tylko gdzieś był, nawet nie wiem gdzie.  Prosiłbym, żebyśmy się nim nie jarali. Ktoś się wypowiada, że on jest najlepszy taktycznie. Po czym my to wnosimy? Po jego gadaniu? Dostał szansę w Legii. Życzę mu i Jackowi Zielińskiemu, żeby to była rewelacyjna decyzja. Jeden zasługuje na szansę, żeby go trzymać w klubie po sześciu porażkach, inni nie. My nie doceniamy trenerów realnie. Jest wielu w Polsce trenerów, którzy powinni dostać w Legii pracę. Przyszedł uczeń do Legii, uczy się, by być trenerem – dodał Hajto. 

Absurd w Bundeslidze. Rzut karny, gol i… anulowana akcja [WIDEO]

Do absurdalnych scen doszło w Bundeslidze. Podczas meczu imienniczek, Borussii M’Gladbach i Borussii Dortmund sędzia… odwołał wykorzystany rzut karny. 




BVB wygrała mecz ze swoją imienniczką 2-1. Wynik został ustalony jeszcze w pierwszej połowie, kiedy dwukrotnie do bramki trafił Marcel Sabitzer, a gola kontaktowego strzelił Maximilian Wober. Rezultat mógł jednak wyglądać inaczej.

Absurd

Drugi gol Sabitzera był z rzutu karnego, Austriak mógł dopisać sobie kolejne trafienie, gdy sędzia po zmianie stron odgwizdał kolejną „jedenastkę”. I tak też się stało – pomocnik Borussii znów pokonał Jonasa Omlina, a BVB prowadziła 3-1. Ale tylko przez chwilę.




Sędzia Florian Badstuebner użył gwizdka, zatrzymał grę i podbiegł do monitora VAR. Obejrzał akcję, po której podyktował rzut karny, po czym… odwołał przyznaną „jedenastkę”, a co za tym idzie również gola.

Na całą sytuację zareagowała masa niemieckich, ale również polskich ekspertów i kibiców. Komentarza nie omieszkała dodać również sama Borussia, której zawodnicy i tak dali wyraz swojemu niezadowoleniu na murawie. Oficjalny profil klubu dodał wpis z popularnym memem, który wyśmiał arbitra.

Niepokojące informacje o Neymarze z czasów PSG. Oskarżony o uderzenie kolegi na treningu

Pobyt Neymara w PSG został prześwietlony przez dziennikarzy „L’Equipe”. Francuscy redaktorzy wzięli pod lupę Brazylijczyka, skupiając się na czasach jego gry w Paryżu. Niektóre szczegóły są naprawdę przykre. 




Neymar został w 2017 roku wykupiony przez PSG z Barcelony za olbrzymią kwotę 222 mln euro. Z miejsca transfer stał się najdroższym w historii. Po sześciu latach Brazylijczyk odszedł z Francji i obecnie jest piłkarzem saudyjskiej Al-Hilal.

Problemy i bójki

Kiedy PSG kupowało Neymara, wydawało się, że projekt zasilany katarskimi pieniędzmi może faktycznie odnieść upragniony sukces. Niestety, poza krajowymi wyróżnieniami, paryżanie nie zdołali wygrać żadnego europejskiego trofeum. Mało tego, sam Brazylijczyk, choć miał prowadzić drużynę po wspomniane trofea, wiele meczów przepuścił z powodu różnorakich problemów zdrowotnych.

Nie tylko to było jednak problematyczne w kontekście 32-latka. W zeszłym sezonie Neymar miał sprawiać problemy na treningach, jak relacjonuje „L’Equipe”. Pokłócił się między innymi z asystentem ówczesnego trenera PSG – Christophe’a Galtiera. Widzieć to mieli również inni piłkarze.




W trakcie innych zajęć miało z kolei dojść do bójki. Neymar miał się zetrzeć z Ismaelem Gharbim, który odebrał Brazylijczykowi piłkę.

– Na treningach Neymar był też okropny wobec Vitinhi. Vitinha zaprzeczał temu, bo jest dobrym chłopcem i nie chciał żadnych problemów, ale kilka razy też został obrażony – twierdzi anonimowa osoba z klub. 

Dziennikarze dodatkowo nie pierwszy raz potwierdzają, że Neymar ma poważny problem z alkoholem. 32-latek miał czasem przychodzić pijany na treningi.

Dopiero co był bohaterem. Szymański mocno krytykowany przez tureckie media. „Znów nie był w stanie”

Sebastian Szymański w ostatnich tygodniach zdecydowanie spuścił z tonu, jeżeli chodzi o jego formę. Polski pomocnik znalazł się na celowniku tureckich mediów, które postanowiły go skrytykować. Tym razem dostało mu się za ostatni mecz Fenerbahce. 




Szymański trafił do Turcji przed rozpoczęciem bieżącego sezonu za 10 mln euro, co okazało się znakomitym transferem dla obu stron. 24-latek świetnie wpasował się do nowego zespołu i podbił serca kibiców. Do tej pory rozegrał łącznie 48 meczów, strzelił w nich 12 goli i zanotował 16 asyst.

„Znów nie był w stanie”

Ostatnie tygodnie jednak nie są w wykonaniu reprezentanta Polski najlepsze. Ostatniego gola strzelił 10 stycznia. W tym czasie zanotował natomiast trzy asysty, ale to wciąż poniżej poziomu, jaki prezentował od początku swojej gry w Fenerbahce.

Zniżkę formę zauważono także w mediach. Tureccy dziennikarze coraz częściej skupiają się na gorszych statystykach Polaka i wytykają mu mniejszą skuteczność. W bardzo mocnych słowach do Szymańskiego odniósł się Serdar Ali Celikler, ekspert znad Bosforu.




– Szymański znów nie był w stanie strzelić gola. Ostatnią bramkę zdobył dwa miesiące temu. Sezon Super Lig wchodzi w decydującą fazę, a ten od tygodni nie strzelił gola. Łatwo jest pokonać bramkarza Zimbru – przyznał, choć popełnił błąd, bo ostatni raz Szymański trafił w meczu z Konyasporem. Spotkanie odbyło się nie dwa, a cztery miesiące temu. 

Kosta Runjaić nie będzie rozpaczać po Legii. Rozmawia z niemieckim klubem

Kosta Runjaić nie powinien długo rozpaczać po zwolnieniu z Legii Warszawa. Niemiec ma być jednym z faworytów do objęcia Herthy Berlin. Rozmowy mają już trwać. 




Mijający tydzień zaczął się od potężnego trzęsienia ziemi w Legii. Najpierw zwolniono Kostę Runjaicia, a następnie zatrudniono w jego miejsce Goncalo Feio. Portugalczyk jeszcze niedawno prowadził Motor Lublin w 1. Lidze, do której sam go wprowadził.

Spokojna przyszłość

Obecnie Runjaić pozostaje zatem bezrobotny, choć formalnie jego kontrakt z Legią wciąż obowiązuje. W mediach pojawiła się nawet informacja, że klub wypłaci swojemu byłemu trenerowi wszystkie pensje aż do końca sezonu 2025/26. Miesięcznie Niemiec inkasował 30 tysięcy euro.




52-latek długo może jednak bezrobotny nie zostać. Okazuje się, że podjął już pierwsze rozmowy z potencjalnym nowym pracodawcą. Dominik Schreiber przekazał, że już kilka tygodni temu do Runjaicia miała odezwać się Hertha Berlin, z której po sezonie odejdzie Pal Dardai.

Robert Lewandowski bohaterem meczu z PSG. Hiszpańskie media zakochane w grze Polaka

Robert Lewandowski nie strzelił gola w meczu z PSG, ale zebrał świetne noty w katalońskich mediach. Polak jest chwalony za swoja grę i zachowania na murawie. 




FC Barcelona wygrała pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów z PSG (3-2). Żadnego z trzech goli dla Blaugrany nie strzelił Robert Lewandowski. Wyręczali go w tym koledzy w postaci Raphinii (2 gole) i Christensena.

Świetne noty

Mimo to w mediach nie ma żadnej krytyki w stosunku do gry Polaka. Wręcz przeciwnie. Katalońskie media wychwalają Lewandowskiego przede wszystkim za jego boiskową mądrość. „Sport” wystawił mu przykładowo ocenę „7”, podczas gdy w ofensywie wyższe dostali tylko Raphinha i Yamal – kolejno „9” i „8”.

– Dla Polaka był to test cierpliwości. Nielicznymi piłkami, które otrzymywał, zarządzał rozsądnie. W pierwszej połowie rzadko pojawiał się w grze, ale zawsze wiedział, o co chodzi – uzasadnia kataloński „Sport”.

– Nuno Mendes zatrzymał piłkę po strzale głową Lewandowskiego, który wydawał się skazany na gola. Był bardzo zaangażowany w grę – dodali dziennikarze. 




– Świetna pierwsza połowa Polaka. Uczestniczył w tworzeniu gry, wyjaśniał wszystkie sytuacje, a przy pierwszym golu absorbował bramkarza. Mógł nawet strzelić gola, ale piłka została na linii. Później grał nieco słabiej, ale odbudował się w końcówce, gdy długo utrzymywał się przy piłce – pisze z kolei „Mundo Deportivo”. 

FC Barcelona przystąpi do rewanżu z PSG z jednobramkową zaliczką. Rozstrzygnięcie ćwierćfinału poznamy bardzo szybko, bo drugi mecz zostanie rozegrany już w najbliższy wtorek.

Mbappe w ogniu krytyki. Kibice zarzucają mu lekceważenie obowiązków i… nadwagę

Mecz z FC Barceloną (2-3) w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie należał do najlepszych w wykonaniu Kyliana Mbappe. Francuz zawiódł kibiców swojego zespołu, a ci wzięli go teraz pod lupę. Wysnuli dość daleko idące wnioski na podstawie jednego zdjęcia. 




Mbappe był w meczu z Barceloną cieniem samego siebie. Mimo licznych zapowiedzi, lider PSG grał bardzo statycznie, na tyle, że nie oddał nawet celnego strzału na bramkę Blaugrany. Mało tego, zaliczył łącznie aż 13 strat, czym zapracował sobie na ogrom krytyki w mediach i wśród kibiców.

Zapuszczony?

W jego kontekście nie mówi się jednak tylko o występie, ale i o jego fizyczności. Internet obiegło zdjęcie Francuza tuż po ostatnim gwizdku, gdy odkrył brzuch i skrył twarz w koszulce. Kibice głośno stwierdzili, że Mbappe się… zapuścił.

– Mbappe należy do osób, których twarz rzuca się w oczy. Jest ostra i prosta, kiedy ma idealną wagę, a trochę pulchna, gdy pojawią się dodatkowe kilogramy – pisał jeden z kibiców.




Kibice szybko wysnuli prosty wniosek. Mbappe ma już brakować motywacji do gry w PSG i całą swoją uwagę skupia na Realu Madryt, do którego ma odejść po sezonie.

Goncalo Feio już po pierwszym treningu w Legii. Tak wyglądały kulisy [WIDEO]

Goncalo Feio oficjalnie jest już trenerem Legii Warszawa. Ma za sobą także już pierwszy trening nowej drużyny. Piotr Kamieniecki z „TVP Sport” przekazał, jak wyglądały zajęcia poprowadzone przez Portugalczyka przy Łazienkowskiej. 




Na początku tygodnia doszło do szoku w stolicy. Legia niespodziewanie podjęła decyzję o zwolnieniu Kosty Runjaicia, mimo ostatniej poprawy formy „Wojskowych” pod wodzą Niemca. Oficjalnie potwierdzono już, że Legię prowadzić będzie Goncalo Feio, który jeszcze do niedawna pracował w Motorze Lublin.

Żywiołowy trening

Podczas swojej przygody we wspomnianym klubie, Feio dał się poznać jako świetny fachowiec, ale i trudny charakter. Portugalczyk brał udział w wielu kontrowersyjnych sytuacjach, za co postanowił przeprosić na pierwszej konferencji prasowej w Legii.

Feio ma za sobą również już pierwszy trening z nową drużyną i zdaje się, że nie zamierza zmieniać swojego sposobu pracy. To przynajmniej wynika z relacji Piotra Kamienieckiego z „TVP Sport”. 34-latek miał żywiołowo reagować na zachowania swoich podopiecznych podczas zajęć.




– Portugalski szkoleniowiec od początku angażował się w ćwiczenia. Trudno było nie słyszeć 34-latka, który głośno przekazywał swoje opinie i regularnie tłumaczył pewne kwestie zawodnikom stołecznej drużyny. Było żywiołowo, ale działania szkoleniowca po prostu przyciągały spojrzenie i uwagę piłkarzy – zrelacjonował Kamieniecki. 

Feio poprowadzi Legię w najbliższą sobotę. Jego debiut nie będzie należał do najłatwiejszych. „Wojskowych” czeka wyjazd do Częstochowy na mecz z mistrzem Polski – Rakowem.

Tyle ma zarobić Rzeźniczak za walkę z Najmanem. Chore pieniądze dla kontrowersyjnego piłkarza

Jakub Rzeźniczak wkrótce ma spróbować swoich sił w zupełnie innej dyscyplinie. Według informacji z mediów, które podawano już jakiś czas temu, były reprezentant Polski wejdzie do klatki federacji Clout MMA. Kwota, jaką ma zarobić za swoją pierwszą walkę, zwala z nóg. 




Kilka miesięcy temu Rzeźniczak rozstał się w kontrowersyjnych okolicznościach z Kotwicą Kołobrzeg. Od tamtej pory nie znalazł sobie nowego klubu i póki co nie zapowiada się, aby miało się to zmienić. Zamiast tego ma spróbować sił w sportach walki, o czym pisze się coraz częściej.

Wielka kasa

Pierwsze informacje o walce Rzeźniczaka pojawiły się na portalu meczyki.pl. Dziennikarze ustalili, że piłkarz prowadzi rozmowy z jedną z federacji freakowych – Clout MMA. Co ciekawe, jego pierwszym rywalem ma być Marcin Najman. Rewelacje „Meczyków” zostały teraz potwierdzone także przez „Jastrząb Post”.

Strona poszła jednak o krok dalej i ujawniła kwotę, jaką za swoją pierwszą walkę ma zarobić Rzeźniczak. Mowa tu o gigantycznych pieniądzach. Zarobek piłkarza ma wynieść aż 1,2 miliona złotych.




– Piłkarz ma otrzymać te pieniądze niezależnie od tego, czy wygra walkę, czy nie, a nawet niezależnie od tego, ile czasu spędzi w klatce – dodaje „Jastrząb Post”.

Jeśli Rzeźniczak faktycznie dołączy do federacji Clout MMA, zostanie kolejnym sportowcem w jej szeregach. Swoje walki zaliczyli już na poprzednich walkach piłkarze, jak Tomasz Hajto, Błażej Augustyn czy Jakub Wawrzyniak, ale też siatkarz – Zbigniew Bartman czy Wojciech Sobierajski, znany z bicia niewiarygodnych rekordów.

Włosi zachwyceni Piotrem Zielińskim. Były reprezentant pogratulował Interowi transferu

Piotr Zieliński notuje ostatnio bardzo dobre występy w Napoli. Po sezonie odejdzie jednak z klubu i będzie występować w Interze Mediolan. Riccardo Montolivo, były reprezentant Włoch już pogratulował świetnego zakupu „Nerazurrim”.




Kontrakt Piotra Zielińskiego z Napoli obowiązuje tylko do końca bieżącego sezonu. Po jego wygaśnięciu Polak opuści Stadio Diego Armando Maradona i trafi do Interu Mediolan.

Gratulacje

„Zielu” po niedogadaniu się z obecnym pracodawcą zaliczył spory spadek formy, połączony z odesłaniem na ławkę rezerwowych. Obecnie przeżywa jednak lepsze momenty, czego dowodem był ostatni mecz z Monzą (4-2). Polak wpisał się w nim na listę strzelców i był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku.

Pochwał nie szczędziły mu włoskie media, a także Riccardo Montolivo, były reprezentant Włoch. W rozmowie z „DAZN” pogratulował on Interu świetnego transferu. Ocenił także przydatność pomocnika w klubie z Mediolanu.

– Działacze Interu, ściągając Zielińskiego i Taremiego, wzmocnili już dwie pozycje. Polak to świetny zawodnik, który z pewnością będzie grał w wyjściowym składzie – przyznał Montolivo. 




– Na miejscu Simone Inzaghiego prosiłbym zarząd, aby nikogo nie sprzedawał, by zachować trzon składu na przyszły sezon – dodał. 

Inter prawdopodobnie zostanie w tym sezonie mistrzem Włoch. W poniedziałek, dopiero w 95. minucie, pokonali Udinese (2-1) i tym samym utrzymali przewagę nad drugim w tabeli AC Milanem. Obecnie różnica punktowa między obiema mediolańskimi drużynami wynosi aż 14 „oczek”.

Były selekcjoner nie ma żadnych wątpliwości. Już wkrótce pojawi się „Nowy Lewandowski”?

Robert Lewandowski jest zdecydowanie bliżej, niż dalej końca kariery. Jerzy Engel jest jednak dobrej myśli, jeśli chodzi o przyszłość polskiej piłki. Były selekcjoner naszej reprezentacji uważa, że na gracza podobnego kalibru nie będziemy musieli długo czekać. 




W sierpniu bieżącego roku Robert Lewandowski skończy 36 lat. Pytania o to, jak długo kapitan reprezentacji Polski zamierza jeszcze grać w piłkę pojawiają się coraz częściej. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo wymijająco odpowiada zazwyczaj sam zainteresowany. Można się jednak domyślać, że to kwestii najwyżej kilku lat.

Nowy Lewandowski?

Przy okazji tematu o odwieszeniu przez Lewandowskiego butów na kołek pojawiają się również pytania o przyszłość polskiej piłki. 35-latek jest zdecydowanie jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym, piłkarzy w naszej historii. Raczej ciężko się spodziewać, żeby w najbliższych latach ktoś był w stanie osiągnąć taki poziom, jak on.

Innej myśli jest natomiast Jerzy Engel. Były selekcjoner reprezentacji Polski stwierdził w „Kanale Sportowym”, że na „nowego Lewandowskiego” nie będziemy musieli długo czekać. Trener na przyszłość polskiej piłki patrzy z dużym optymizmem.

– Jako junior Robert Lewandowski się zupełnie nie wyróżniał. Widzę, jak trenerzy pracują w akademiach i jestem przekonany, że na kolejnego Lewandowskiego długo nie będziemy czekać – zaskoczył Engel. 




Engel uważa, że Polska ma bardzo dużo utalentowanych młodzieżowców. Wskazał jednak jeden warunek, który musi zostać spełniony, aby mogli rozwinąć swój potencjał.

– Mamy bardzo wielu utalentowanych zawodników. Obserwuję pracę akademii i widzę, ile mamy w Polsce talentów. To się w głowie nie mieści. Problem tylko w tym, żeby trafili na dobre przeprowadzenie ich kariery do momentu zawodowej kariery – ocenił były selekcjoner. 

Groźba zamachów podczas ćwierćfinałów Ligi Mistrzów. Hiszpanie odpowiadają

Niepokojące wieści pojawiły się w przestrzeni internetowej przed meczami ćwierćfinałowymi Ligi Mistrzów. ISIS, czyli Państwo Islamskie, zapowiedziało ataki na stadiony, na których rozgrywane będą mecze. Nowe ustalenia w tej sprawie przekazała „Marca”. 




We wtorek i w środę (9 i 10 kwietnia) odbędą się pierwsze mecze ćwierćfinałowe tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Najpierw zmierzą się ze sobą ekipy Arsenalu i Bayernu Monachium oraz Realu Madryt i Manchesteru City. Dzień później z kolei czekają nas starcia Atletico Madryt z Borussią Dortmund i PSG z FC Barceloną.

Zagrożenie życia

W poniedziałkowy wieczór, poprzedzający starcia w ćwierćfinałach, internet obiegły z kolei niepokojące zapowiedzi ataków terrorystycznych. Ich autorem było Państwo Islamskie (ISIS), które twierdzi, że zamierza zaatakować wszystkie stadiony, na których odbędą się mecze. Poza nazwami obiektów zamieszczono złowieszczy napis: „Zabijcie ich wszystkich”.

Według hiszpańskiej „Marki” zapowiedź ataków została poważnie potraktowana przez służby w Madrycie, gdzie czeka nas wtorkowe starcie Realu z Manchesterem City. Ostrzeżono również ochronę Santiago Bernabeu. Nie wiadomo jednak, jakie środki mają zostać poczynione, aby zapobiec potencjalnym atakom.




Hiszpanie podkreślają, że mecz nie jest zagrożony. Władze Madrytu mają doświadczenie w organizacji dużych wydarzeń i tak jest również w tym przypadku. Służby będą musiały mieć jednak oczy szeroko otwarte dookoła głowy.

Kolejna sensacja w Legii Warszawa! Goncalo Feio zastąpi Kostę Runjaicia. Totalny hit

Istne trzęsienie ziemi w Legii Warszawa! Ledwo co „Przegląd Sportowy” podał, że Kosta Runjaić został zwolniony, a portal meczyki.pl już pisze o następcy Niemca. Nowym szkoleniowcem stołecznego klubu ma zostać Goncalo Feio. 




We wtorkowy poranek gruchnęła sensacyjna informacja. „Przegląd Sportowy” poinformował, że z Legią Warszawa pożegna się Kosta Runjaić. Klub jeszcze nie odniósł się do tych rewelacji. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Sensacja goni sensację

Na tym jednak zaskakujące informacje z obozu Legii się nie kończą. Po nagłym zwolnieniu Runjaicia Legia miała już wytypować jego następcę. Według portalu meczyki.pl nowym trenerem „Wojskowych” ma zostać Goncalo Feio, który do niedawna prowadził Motor Lublin.

Portugalczyk był ulubieńcem kibiców swojego byłego klubu. To między innymi dzięki jego pracy i zaangażowaniu w życie drużyny, Motor wywalczył awans do 1. Ligi. Mimo bycia beniaminkiem do tej pory utrzymuje się w czołówce tabeli.




Dla 33-latka objęcie sterów nad pierwszą drużyna Legii to ogromna szansa na rozwój. Wcześniej pracował już w Warszawie jako analityk.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.