Były piłkarz Górnika nakłaniał gangstera do napadu na dom Lewandowskich?! Szokujące słowa

Wydawało się, że Robert Lewandowski miał w Monachium spokojne życie. Okazało się jednak, że gangster mógł obrabować w tamtym czasie jego willę. Do napadu namawiać go miał… były piłkarz Górnika Zabrze. 

Lewandowski grał w Bayernie Monachium od 2014 roku, kiedy rozstał się z Borussią Dortmund. W stolicy Bawarii święcił piękne triumfy, zdobył wiele mistrzostw i Pucharów Niemiec, a także wygrał Ligę Mistrzów. Rok temu zdecydował się natomiast przenieść do FC Barcelony, w której gra do dziś.

Gangster planował napad?

Choć w Monachium Lewandowski miał świetne życie, mógł paść ofiarą napadu. Gangster Grzegorz L. o pseudonimie „Młody”, obecnie świadek koronny, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wyznał, że do takiej akcji namawiał go były piłkarz Górnika Zabrze.

– Jacek W. zaproponował mi, żebyśmy napadli na rodzinę Lewandowskiego, który wtedy grał w Bayernie Monachium. Powiedział, że ma adres domu. Twierdził, że wystarczy tylko pojechać na miejsce, zrobić obserwację, a następnie wejść do środka „na policjanta”, skuć Lewandowskich i zmusić ich do wydania pieniędzy i kosztowności. Długo wiercił mi dziurę w brzuchu, żebyśmy to zrobili. Kazałem mu spi*****ać – wyznał „Młody”.

– Oczywiście mogłem zrobić skok na Lewandowskich w Monachium, nie byłby to dla mnie żaden problem. Wiedziałem jednak, że kiedy napadnę na dom Lewandowskiego, prasa oszaleje, a „psy” z całej Europy staną na głowie, żeby dopaść sprawców. Po co mi to? Jacek W. musiał pogodzić się z odmową, bo sam nie byłby w stanie zrobić takiego napadu. Był za cienki na taki numer. Teraz ma zarzuty udziału w mojej grupie przestępczej i kilku włamaniach. Opowiedziałem prokuraturze o nakłanianiu mnie do skoku na Lewandowskich – dodał.

W. miał łamać prawo w okolicach 2016 i 2017 roku, kiedy uczestniczył w napadach. Miał również wziąć udział w akcji w Nowym Targu, kiedy skradziono 300 tysięcy złotych. Były piłkarz Górnika Zabrze pracował jakiś czas temu w klubie jako skaut oraz nadal znajduje się w jego galerii sław.

Michał Probierz szykuje sensacyjne zmiany w składzie! Selekcjoner zaskoczy w meczu z Czechami?

W piątek reprezentacja Polski zagra ostatni mecz w ramach eliminacji mistrzostwa Europy. Na ten moment trudno przewidzieć skład, jaki pośle do boju z Czechami Michał Probierz. Według portalu sport.pl selekcjoner szykuje jednak duże zmiany.




Pierwsze zgrupowanie Probierza skończyło się zwycięstwem z Wyspami Owczymi (2-0) oraz remisem z Mołdawią (1-1). W obu spotkaniach w defensywie oglądaliśmy trójkę: Kiwior-Peda-Kędziora. Ten ostatni prezentował się jednak dużo gorzej od młodszych kolegów.




Powrót

Peda i Kiwior w większości zostali pozytywnie ocenieni po obu meczach. Na najbliższe spotkanie z Czechami wyjść ma jednak tylko jeden z nich, mimo ponownego szykowania przez selekcjonera ustawienia z trójką defensorów. Tym razem do składu ma natomiast wrócić Jan Bednarek.




Piłkarza Southampton zabrakło na ostatnim zgrupowaniu, ale powoli odzyskuje dobrą formę. Niezłymi ocenami zbieranymi w klubie zapracował sobie na powrót do reprezentacji. Sport.pl podaje, że teraz wróci do podstawowego składu.




Co ciekawe, trzecim stoperem ma zostać Paweł Bochniewicz. Obrońca Heerenveen ma otrzymać olbrzymią szansę i zagrać z Czechami od samego początku. Warto zaznaczyć, że będzie to dopiero jego trzeci mecz w narodowych barwach. Wcześniej wystąpił jeszcze za kadencji Jerzego Brzęczka w 2020 roku.

Z Czechami na dwóch napastników? Wiadomo, kto ma zagrać w duecie z Lewandowskim

Mecz z Czechami zbliża się wielki krokami. Michał Probierz ustala powoli skład na ostatnie spotkanie w ramach eliminacji mistrzostwa Europy. Według „TVP Sport” Robert Lewandowski ma otrzymać wsparcie w ataku. 




Reprezentacja Polski nadal nie jest pewna awansu na Euro w Niemczech. Już w piątek odbędzie się za to mecz z Czechami, kluczowy w kwestii dalszej walki o bezpośrednie zakwalifikowanie się na turniej finałowy. W przypadku zwycięstwa zachowamy jednak tylko matematyczne szanse i pozostanie czekać na starcie Czechów z Mołdawią.




Dwóch napastników?

Od poniedziałku w Warszawie kadrowicze przebywają na zgrupowaniu. Mają już za sobą trzy jednostki treningowe, a „TVP Sport” podaje, że w składzie nie powinno znaleźć się wiele niespodzianek. Po kontuzji wraca Robert Lewandowski, który ponownie przywdzieje opaskę kapitana i zagra od pierwszej minuty.




Co jednak ważniejsze – piłkarz Barcelony ma nie być w ataku osamotniony. Na zgrupowaniu są także Karol Świderski i Adam Buksa, którzy mogliby zagrać w duecie z kapitanem. „TVP Sport” podaje, że to właśnie napastnik Charlotte znajdzie się w podstawowej jedenastce na spotkanie z Czechami.




Warto przypomnieć, że ostatni raz w takim zestawieniu od pierwszych minut obaj panowie zagrali w marcu. Wówczas Świderski strzelił gola przeciwko Albanii (1-0) i zapewnił „Biało-Czerwonym” trzy punkty.

Włosi zachwyceni Karolem Linettym! Piękny gest Polaka odbił się szerokim echem

Karol Linetty zachwycił swoją postawą we Włoszech. Nie chodzi jednak o formę, jaką Polak prezentuje na boisku. Pomocnik zaimponował gestem wobec młodego kibica.

Torino zremisowało w minioną sobotę mecz z AC Monzą 1-1 . W pierwszym składzie „Byków” wybiegł na murawę Karol Linetty, ale Polak opuścił plac gry już w 34. minucie w wyniku kontuzji. Mimo to o pomocniku rozpisują się włoskie media.

Piękny gest

W nowym wydaniu „Tuttosport” znalazł się artykuł o Linettym, a konkretnie o jego geście wobec młodego kibica, który wyprowadzał go na wspomniany mecz z Monzą. 8-latek marzł, co nie uszło uwadze zawodnika Torino. Zdjął więc swoją bluzę i okrył nią chłopca, czym zachwycił Włochów.

Niestety, jak wspomnieliśmy wcześniej, Linetty meczu nie dokończył. Zszedł w 34. minucie z powodu kontuzji. 28-latek padł na murawę trzymając się za mięsień przywodziciela. Informację o urazie pomocnika potwierdziło Torino. Pauza ma potrwać około 20 dni.

Jacek Góralski zwyzywał użytkownika, który skrytykował go za występ z Kizo

Jacek Góralski nie przebierał w słowach pod swoim postem na Facebooku. W odwecie za krytykę kibiców, piłkarz Wieczystej udzielił ostrej odpowiedzi. 




Defensywny pomocnik jeszcze niedawno grał w reprezentacji Polski, a obecnie jest zawodnikiem III-ligowej Wieczystej Kraków. Do klubu trafił latem, kiedy wygasł jego kontrakt z VfL Bochum. Mimo zainteresowania ze strony klubów z Ekstraklasy 31-latek wybrał ekipę z Małopolski.




„Pato-piłkarzyna-raper”

Decyzja zawodnika była dla kibiców dość szokująca. Ostatnio Góralski jednak ponownie zadziwił kibiców, tym razem dodając nagranie z gościnnego występu na koncercie… rapera Kizo. 21-krotny reprezentant Polski wykonał wspólnie z artystą utwór „Czempion”. Sam „Góral” udostępnił wspomniane wideo na Facebooku, dodając w opisie cytat z refrenu.

– Jedna noga ulica, druga czerwony dywan. Mamo bardzo proszę, wybacz, ale twój syn to bandyta – napisał.

Występ Góralskiego nie spotkał się z aprobatą kibiców. W komentarzach widać wiele negatywnych opinii, które zarzucają zawodnikowi, że ten nie skupia się na treningach i woli robić inne rzeczy. Niektórzy wyzywają go również za to, z kim na scenie wystąpił, pisząc między innymi: „Hiphopolo, Okręgówka i dzieciarnia” czy „Pato-piłkarzyna-raper”.




Sam Góralski nie pozostał wobec drugiego komentarza obojętny. W odpowiedzi nie przebierał w słowach i wulgarnie zwyzywał użytkownika, pisząc:  „J**** ciebie i ciebie”. Nawiązał tym samym do innego numeru Kizo, pt. „Pogo”.

Odpowiedź Góralskiego na komentarze

Lukas Podolski jak… Gerard Pique? Niemiec ma pomysł na nowy biznes

Lukas Podolski otworzy niebawem nowy biznes? Były reprezentant Niemiec miałby podjąć współpracę ze swoim dawnym kolegą z kadry. 




38-latek leczy obecnie kontuzję. Ostatni raz w barwach Górnika Zabrze widzieliśmy go ponad miesiąc temu. Ostatnie tygodnie mijają „Poldiemu” pod znakiem rehabilitacji i walki o powrót do pełni sprawności.

Nowy biznes?

Mimo urazu Podolski nie próżnuje. Według informacji portalu „Focus” mistrz świata z 2014 roku myśli nad założeniem nowego biznesu. Co ciekawe, chciałby zaprosić do niego swojego byłego kolegę z reprezentacji Niemiec – Matsa Hummelsa.




Panowie chcą utworzyć nową ligę piłkarską o nazwie Baller League. Rozgrywki miałyby obejmować 12 zespołów, grających w siedmioosobowych składach. Kapitanem każdej z nich miałaby być rozpoznawalna w branży rozrywkowej osoba. Wszystkie mecze rozgrywane by były w hangarze nieopodal Kolonii, zaś Podolski i Hummels zostaliby twarzami projektu. Na razie nie wiadomo jednak, czy także wybiegali by na boisko.




Jeśli pomysł dojdzie do skutku, to nawiąże do projektu, jaki po zakończeniu kariery stworzył Gerard Pique. Hiszpan także utworzył swoją ligę z 12 drużynami, które grają w siedmioosobowych zespołach. Tam gwiazdami są z kolei Iker Casillas czy Sergio Aguero.

Michał Probierz mógł jeszcze bardziej zaskoczyć powołaniami! Rozważał dwóch zawodników

Michał Probierz ponownie zaskoczył powołaniami na zgrupowanie reprezentacji Polski. W gronie kadrowiczów pojawił się między innymi Karol Struski. Okazuje się, że selekcjoner obserwował także innych, dużo mniej oczywistych zawodników. 




„Biało-Czerwoni” zmierzą się 17 listopada z Czechami, czym zakończą eliminacje do Euro 2024. Cztery dni później rozegrają jeszcze jedno spotkanie. Towarzysko zmierzą się z Łotwą.

Nieoczywista obserwacja

Probierz kilka dni temu ogłosił powołania na wspomniane mecze. Wśród wyróżniony przez selekcjonera piłkarzy znalazł się między innymi Karol Struski z Arisu Limassol. Szkoleniowiec przywrócił również Jana Bednarka oraz pominął Arkadiusza Milika, czym zaskoczył kibiców i dziennikarzy.




Co ciekawe, to wcale nie musiał być koniec zaskoczeń. Na dzisiejszej konferencji prasowej Probierz zdradził, których jeszcze piłkarzy sondował pod możliwe powołanie na listopadowe zgrupowanie.




– Zrobiliśmy szczegółową analizę pod kątem wszystkich zawodników z Polski, którzy grają w ekstraklasie. Zastanawialiśmy się nad Miłoszem Trojakiem z Korony Kielce i Aleksem Ławniczakiem z Zagłębia Lubin pod kątem powołania. Ostatnio Ławniczak zagrał gorzej i tak wypisał się z reprezentacji – oznajmił selekcjoner. 




Jeśli chodzi o wspomnianą przez Probierza dwójkę, to Trojak jest kapitanem Korony Kielce, w której występuje od 2022 roku. Wcześniej reprezentował barwy Ruchu Chorzów, Odry Opole czy Stomilu Olsztyn. 29-letni stoper rozegrał w tym sezonie 14 meczów.




Ławniczak natomiast latem zeszłego roku trafił do Zagłębia Lubin z Warty Poznań. Wraz z Bartoszem Kopaczem tworzy podstawowy duet obrońców „Miedziowych”. Co ciekawe, kiedy wraz z końcem 2021 roku Lech Poznań rozstawał się z Thomasem Rogne, rozważał w ramach zastępstwa właśnie Ławniczaka.

Niepokojące informacje nt. Macieja Skorży. Trener zamierza rozstać się z piłką

Z Japonii dobiegają niepokojące informacje w kwestii przyszłości Macieja Skorży. Polski szkoleniowiec ma się niebawem rozstać z Urawa Red Diamonds. Co więcej, ma to być ostatni klub, który poprowadzi w swojej karierze. 




Skorża związał się z japońskim futbolem w lutym bieżącego roku. Szybko zyskał sympatię kibiców i piłkarzy, wygrywając Azjatycką Ligę Mistrzów. W trwającym sezonie Urawie idzie już nieco gorzej na ligowych boiskach, ale wciąż walczy w kolejnej edycji ALM. Dodatkowo zagra na Klubowych Mistrzostwach Świata, więc Polak wciąż ma szansę na zdobycie kolejnych trofeów.




Ostatni klub?

Choć Skorża zbudował już w pewnym stopniu swoją markę w Azji, to wiele wskazuje na to, że niebawem zakończy się jego przygoda. Portal nikkansport.com przekazał, że trener poinformował już swoje szefostwo o planowanym odejściu z klubu. Co więcej, miał już wypracować porozumienie, korzystne dla obu stron.




Powodem nagłej decyzji 51-latka mają być sprawy prywatne. W mediach przebąkuje się o kwestiach rodzinnych, ale te nie zostały jeszcze potwierdzone. Podobna sytuacja miała miejsce w czerwcu minionego roku, kiedy Skorża rozstawał się z Lechem Poznań. Tym razem jednak Polak ma ponoć zakończyć trenerską karierę.




Jak dotąd 51-latek może się pochwalić całkiem niezłym bilansem za sterami Urawy. Wygrał 23 z 54 rozegranych meczów. Zremisował 20 z nich, a 11 razy przegrał.

Co z konfliktem Lewandowskiego i Yamala? Tak Polak zachowywał się po swoim golu

Robert Lewandowski zebrał spora krytykę za zachowanie wobec Lamine Yamala podczas ostatniego meczu FC Barcelony. Hiszpańskie media zarzucały Polakowi niepotrzebny atak na młodszego kolegę. Inne ujęcia ze spotkania rzucają jednak inne spojrzenie na tę sprawę. 




FC Barcelona wygrała wczoraj z Alaves 2-1 po dublecie Roberta Lewandowskiego. Wokół kapitana reprezentacji Polski zrobiło się głośno po ostatnim gwizdku, ale nie ze względu na gole. Kamery uchwyciły, jak w 72. minucie 35-latek zignorował Laminę Yamala, który chciał mu przybić piątkę.




Sytuację poprzedziła akcja, w której młody Hiszpan nie podał piłki napastnikowi i wolał sam wykończyć akcję. To wywołało spekulacje o możliwym konflikcie między zawodnikami Blaugrany.




Nowe światło

Sprawę zdaje się wyjaśniło „Mundo Deportivo”, które zwróciło uwagę na moment z 78. minuty. Kiedy Lewandowski strzelił drugiego gola i ustalił wynik meczu, cieszył się ze wszystkimi kolegami. Po chwili zawołał jednak Yamala, objął go ramieniem i coś mu powiedział.




– Obaj ruszyli w stronę środka boiska, by wznowić grę. Rozmawiali przyjaznym i spokojnym tonem, bez napięcia i złych emocji – skomentowało sytuację „MD”.

 

Nadszedł ten moment! Jakub Moder w kadrze meczowej Brighton na mecz z Sheffield

Po 19 miesiącach Jakub Moder znowu może wybiec na boisko w meczu Brighton. Polak zasiądzie na ławce rezerwowych podczas spotkania z Sheffield United. Roberto De Zerbi potwierdzał już wcześniej, że da pomocnikowi kilka minut na murawie. 




W niedzielę Brighton zmierzy się przed własną publicznością z walczącym o utrzymanie Sheffield United. Dla polskich kibiców może to być bardzo wyjątkowe wydarzenie. Po długiej przerwie na murawie znowu ma się zameldować Jakub Moder.




Wyczekiwany moment

Spotkanie „Mew” rozpoczęło się o 15:00, natomiast na godzinę przed meczem kibice poznali skład. W nim brakowało Modera, który wraca po długiej kontuzji. Polak został umieszczony na ławce rezerwowych i najpewniej wejdzie na boisko w drugiej połowie. Tym samym potwierdziły się słowa szkoleniowca Brighton – Roberto De Zerbiego.




– Będzie na ławce rezerwowych. To wspaniała wiadomość. Nie wiem, czy zagra, ale grał ostatnio w zespole U-21. Grał bardzo dobrze. Wszyscy cieszymy się z jego powodu – wyznał Włoch jakiś czas temu. 

Na profilu Brighton na Twitterze widać z kolei wpisy, nawiązujące do powrotu Modera. Najwidoczniej w klubie również są zadowoleni, że Polak w końcu wyzdrowiał.

Kylian Mbappe odprowadził swojego brata do szkoły. Doniósł nauczycielowi, że nie odrobił lekcji [WIDEO]

Młodzi piłkarze często łącza granie w klubie z uczęszczaniem do szkoły. Sytuacja ta nie zmienia się nawet, kiedy grasz w drużynie pokroju PSG. Do zabawnej sytuacji doszło w Paryżu, właśnie w związku z jednym z młodych zawodników. 

Ethan Mbappe, brat Kyliana, podobnie jak gwiazdor reprezentacji Francji, gra w PSG. Na razie 16-latek występuje w drużynie U19, mimo że jest z rocznika 2006 i dopiero pod koniec grudnia kończy 17 lat. Z racji na młody wiek, choć gra w wielkim klubie, wciąż musi uczęszczać do szkoły.

Donos

Choć „musi”, to nie jest powiedziane, że to robi. Francuskie media obiegł zabawny filmik, na którym Kylian Mbappe w asyście Prisnela Kimpembe odprowadza swojego brata na lekcję do szkoły. To jednak nie wszystko. Zawodnicy PSG poinformowali nauczyciela Ethana, że ten… nie odrobił zadania domowego, bo całą noc grał w Ultimate Team w EA FC.

Niemcy uderzają w Lewandowskiego i wychwalają Kane’a. Polak był nielubiany w Bayernie?

Harry Kane bryluje w tym sezonie formą w barwach Bayernu Monachium. Anglik nawiązał także bardzo dobre relacje z nowymi kolegami. Niemieckie media bardzo szybko to podchwyciły i zestawiły jego sytuację z Robertem Lewandowskim. Polak miał być nielubiany w Bawarii. 

Transfer Kane’a był dla Bayernu doskonałym posunięciem. Ex napastnik Tottenhamu ma w nowej lidze 15 bramek w zaledwie 10 meczach. Do swojego dorobku dorzucił także 5 asyst. Anglik strzelił kolejne cztery gole w czterech występach Ligi Mistrzów.

Lewandowski nielubiany?

Co więcej, Kane miał szybko nawiązać pozytywne relacje z nowymi kolegami. „Sport1” zestawił to w kontrze z Lewandowskim, który w końcówce przygody z Bayernem miał nie dogadywać się z piłkarzami „Die Roten”. Były piłkarz Tottenhamu uchodzi za osobę otwartą oraz przyjacielską, zarówno w szatni, jak i poza nią.

Zmianę miał przede wszystkim zauważyć Leroy Sane. Niemiec w pewnym momencie nie mógł się porozumieć z Lewandowskim, który miał często krytykować jego boiskowe decyzje. Kane natomiast wypracował harmonijną współpracę. Na rzecz Anglika korzystnie ma wpływać także praca drużynowa. Kapitan reprezentacji Polski uchodził za osobę narcystyczną i egoistyczną.

Świetne wieści po meczu Legii ze Zrinjskim. Tak wygląda obecny ranking UEFA

Legia Warszawa bez żadnych problemów pokonała wczoraj Zrinjski Mostar w 4. kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji Europy i pokonała Bośniaków 2-0. Zwycięstwo to dobre wieści w kontekście awansu do fazy pucharowej, ale nie tylko. To świetna informacja w kontekście przyszłego sezonu i kolejnych eliminacji europejskich pucharów. 




Gol Augustyniaka i wykorzystany rzut karny Josue wystarczyły Legii do pokonania Zrinjskiego przy Łazienkowskiej. Dzięki wygranej „Wojskowi” zajmują z dziewięcioma punktami 1. miejsce w grupie LKE.




Świetne wieści

Zwycięstwo to świetne wieści pod kątem walki o awans do fazy pucharowej, ale i nie tylko. Legia zdecydowanie punktuje w rankingu UEFA, co może zdecydowanie pomóc w kontekście przyszłych eliminacji europejskich pucharów.




Sikorski na stronie rankinguefa.pl zauważył, że wygrana ze Zrinjskim pozwoliła Legii wyprzedzić kolejne kluby w stawce. Mowa o zespołach z czołówki ligi austriackiej (poza Salzburgiem i LASK) oraz z Cypru. Co więcej, „Wojskowi” zaczynali tegoroczny udział w pucharach z pozycji nr. 134. A teraz znajdują się na 103. miejscu, co jest świetnym wynikiem.




Wielka szkoda, że podobnie nie możemy napisać o Rakowie Częstochowa, który w czwartek także rozgrywał swój mecz. Tym razem nie dał jednak rady wyszarpać choćby punktu Sportingowi i przegrał 1-2, mimo grania w dziesiątkę (czerwona kartka dla Racovitana już w 12. minucie).

Aktualny ranking UEFA:

Tak wygląda aktualny klubowy ranking UEFA:

  • 1. Manchester City  132,000
  • 2. Bayern 128,000
  • 3. Real Madryt 114,000
  • 4. PSG 101,000
  • 5. Liverpool 100,000
  • 6. Chelsea 96,000
  • 7. Inter Mediolan 92,000
  • 8. Manchester United 91,000
  • 9. RB Lipsk 89,000
  • 10. AS Roma  11,000
  • (…)
  • 81. Lech Poznań 19,000
  • (…)
  • 100. Torino 15,485
  • 101. FC Koeln 15,096
  • 102. Hoffenheim 15,096
  • 103. Legia Warszawa 15,000
  • 104. APOEL 14,500
  • 105. Anderlecht 14,500
  • 106. Spartak Moskwa 14,500
  • 107. Genk 14,000
  • 108. Rapid Wiedeń 14,000
  • 109. FK Krasnodar 14,000
  • 110. Sturm Graz 13,500
  • (…)
  • 163. Raków Częstochowa 8,000

Rekord Kane’a zostanie unieważniony? Zaskakujący głos z Niemiec w sprawie 41 goli Lewandowskiego

Harry Kane imponuje strzelecką skutecznością w bieżącym sezonie w Bayernie Monachium. Niewykluczone, że Anglikowi uda się nawet przebić rekord Roberta Lewandowski w liczbie strzelonych bramek w jednej kampanii Bundesligi. Portal „SPORTSCHAU” uważa jednak, że… może on zostać unieważniony. 




Przez wiele lat Gerd Muller mógł poszczycić się 40 trafieniami w jednym sezonie Bundesligi w barwach Bayernu Monachium. Był to absolutny rekord w Niemczech, którego nie był w stanie pobić nikt, aż do sezonu 2020/21. Wówczas Robert Lewandowski uzbierał 41 bramek i wydawało się, że ponownie będzie to bariera, której nie przebije nikt przez bardzo długi czas.

Unieważnione osiągnięcie?

No właśnie, wydawało się. Obecnie formą w Bayernie bryluje Harry Kane, który w zaledwie 10 meczach Bundesligi w tym sezonie uzbierał 15 goli. Tym samym coraz realniejsze wydaje się przynajmniej nawiązanie rywalizacji z Robertem Lewandowskim w kwestii rekordu sprzed dwóch lat. Warto zaznaczyć, że kiedy Polak bił rekord, miał tyle samo trafień na koncie, po tylu samo meczach.




Portal sportschau.de uważa jednak, że nawet, gdyby Kane zdołał przebić 41 goli Lewandowskiego, to jego rekord byłby nieważny. Dlaczego? Dziennikarze twierdzą, że bramki muszą iść w parze ze zdobytymi trofeami.




– Jeszcze długa droga do rekordu Lewandowskiego. (..) Ale w tej formie Kane jest praktycznie nie do zatrzymania w pogoni za rekordami. Jednak jego głównym celem w Monachium nie powinno być ustanawianie indywidualnych rekordów, ale w końcu świętowanie wielkich sukcesów z drużyną. Pomimo wszystkich swoich osobistych osiągnięć Kane nie był w stanie zdobyć tytułu ani ze swoimi klubami, ani z reprezentacją. (…) Jeśli więc Kane ustanowi rekordy na koniec sezonu, będą się one liczyć tylko wtedy, gdy niektóre z bramek będą miały decydujące znaczenie dla tytułu. Mueller i Lewandowski wyraźnie wyprzedzili go pod tym względem – czytamy.

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.