Wymowny post Artura Boruca na Instagramie. „Nic ku**a więcej”

Artur Boruc zamieścił specjalny post w mediach społecznościowych po czwartkowej porażce Legii Warszawa ze Spartakiem Moskwa (0:1) w Lidze Europy.

Legia Warszawa zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie Ligi Europy. Oprócz tego stołeczny klub wciąż zmaga się z problemami w lidze. CWKS zajmuje szesnaste miejsce PKO BP Ekstraklasie. Mistrzowie Polski zdobyli 12 punktów w piętnastu meczach.

Artur Boruc podsumował ostatnie wydarzenia związane z Legią w swoim wpisie na Instagramie. Treść postu doświadczonego bramkarza jest bardzo wymowna…

Wymowny wpis bramkarza Legii

Spełniaj swoje marzenia i dostrzegaj możliwości w życiowych porażkach. Nic ku**a więcej„. Tak Artur Boruc skomentował czwartkową porażkę Legii Warszawa w mediach społecznościowych. Bramkarz Wojskowych dodał do wpisu hasztag „#JeszczeBędzieNormalnie”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Artur Boruc (@arturboruc)

Legia Warszawa będzie miała szansę na przełamanie już w najbliższą niedzielę. Wojskowi zagrają na wyjeździe z Wisłą Płock. Początek spotkania o godzinie 15:00.

Mino Raiola o formacie plebiscytu Złotej Piłki. „Zlatan zawsze zrzędził, że nie dostał tej nagrody. Lewandowski powinien wygrać”

Mino Raiola udzielił wywiadu portalowi sport1.de. Włoski menadżer piłkarski przedstawił swoje zdanie na temat plebiscytu Złotej Piłki Fance Football. Kontrowersyjny agent uważa, że format typowania zwycięzcy jest nieodpowiedni.

– Nie mogę brać tego na poważnie. Zlatan zawsze zrzędził, że nie dostał tej nagrody. Moim zdaniem w tym roku powinien wygrać Lewandowski. W demokracji nie zawsze zwycięża jakość. Przy takich wyborach odgrywają rolę emocje i uczucia. Kto kogoś lubi, a kogo nie. Czasami myślę, że trzeba sobie to odpuścić, ale ludzie to kochają. Tak samo jest z Oskarami – ocenił Mino Raiola.

Włoch w 2020 roku został nazwany najlepszym agentem na świecie, otrzymując nagrodę od dziennika Tuttosport. Menadżer przyznał jednak, że nie obchodzą go takie nagrody.

– Nie sądzę, żeby ktokolwiek poza moimi zawodnikami mógł ocenić, czy naprawdę jestem najlepszy – skwitował na łamach sport1.de

Źródło: Sport1.de, Meczyki.pl

Bild ocenił transfer Wszołka do Unionu. „Perspektywy: żadne”

Dziennikarze Bilda ocenili transfer Pawła Wszołka do Unionu Berlin. Zatrudnienie polskiego skrzydłowego nazwano jednym z najdziwniejszych transferów za kadencji Ollivera Ruhnerta.

Brutalna ocena transferu

Paweł Wszołek dołączył do Unionu Berlin latem 2021 roku. Dziennikarze Bilda wzięli pod lupę transfer 29-letniego Polaka do klubu ze stolicy Niemiec. Były piłkarz Legii Warszawa został nazwany jednym z najdziwniejszych ruchów dyrektora sportowego Unionu.

– To jeden z najdziwniejszych transferów Olivera Ruhnerta (dyr. sportowy Unionu). Zatrudnił go do pracy nad systemem, w którym trener w ogóle go nie widzi. Jest podobnym przypadkiem do Endo (też 1 mecz w bieżącym sezonie), tyle że po prawej stronie. Wszołkowi pozwolono zagrać tylko w ostatnich minutach Pucharu Niemiec z Mannheim na pozycji bocznego obrońcy – ocenili dziennikarze Bilda.

– Perspektywy: żadne. Wiele musiałoby się wydarzyć, aby Polak otrzymał szansę gry na swojej pozycji. Możliwe, że opuści klub już w styczniowym okienku transferowym – czytamy w dzienniku.

Paweł Wszołek zaliczył jedynie 17 minut na niemieckich boiskach w bieżącym sezonie. Polak zagrał w końcówce meczu DFB Pokal.

Fot. Instagram Paweł Wszołek

Źródło: Sport.pl, BILD

Milik o swojej sytuacji w Marsylii: Czuję, że to mi pomoże

Arkadiusz Milik w wywiadzie dla Viaplay opowiedział o swojej sytuacji w Olympique Marsylia. Jorge Sampaoli w ostatnich meczach zdecydował się na posadzenie polskiego napastnika na ławce rezerwowych.

Milik doznał kontuzji pod koniec poprzedniego sezonu. Polak z tego powodu ominął mistrzostwa Europy oraz przygotowania do następnej kampanii. Po kilku bezbarwnych występach napastnika w barwach OM, trener postanowił posadzić Milika na ławce.

– Na pewno czuję, że jestem w takim przejściowym momencie. Nie miałem okresu przygotowawczego i zostałem od razu rzucony do grania co trzy dni. Nie będę ukrywał, że to odczułem. Teraz dwa razy byłem na ławce rezerwowych. Wydaje mi się, że to taki fajny moment. To może dziwnie zabrzmieć, ale na pewno mi się przyda. Czasami zawodnicy mówią, że meczami muszą dojść do dyspozycji – powiedział Arkadiusz Milik na antenie Viaplay.

– Miałem możliwość normalnie trenować i skupić się na sobie, żeby wrócić do normalnej dyspozycji. Czuję, że pomoże mi to, że dwa razy byłem na ławce. Jestem spokojny. Skupiam na tym, żeby ciężko pracować i się rozwijać. Myślę, że będę miał lepsze statystyki, jeśli chodzi o Ligue 1 – dodał Polak.

Bilans Arkadiusza Milika w bieżącym sezonie to 13 spotkań oraz 4 strzelone bramki. Portal transfermarkt.de wycenia 27-letniego Polaka na 20 mln euro.

Źródło: WP Sportowe Fakty, Viaplay

Gorący początek meczu w Warszawie. Kibice Legii ze specjalną oprawą [ZDJĘCIE]

Dla Legii Warszawa mecz ze Spartakiem Moskwa może być najważniejszym w sezonie. Waży się los awansu z grupy Ligi Europy. Kibice Wojskowych słyną ze swoich wybryków. Nie inaczej było czwartkowego wieczoru.

Wciąż nie wiadomo, jaką karę otrzyma Legia Warszawa za zachowanie swoich kibiców na King Power Stadium. Przypomnijmy, że fanatycy CWKS-u wszczęli bójkę z angielską policją i odpalili środki pirotechniczne. Zapowiada się na to, że za czwartkowy mecz ze Spartakiem Moskwa też wpadną kary.

Mocny początek meczu ze Spartakiem

Kibice Legii Warszawa przywitali wszystkich specjalnym transparentem, pisząc na nim… „Jazda z ku**ami”. Oprócz obraźliwej oprawy podczas meczu śpiewano przyśpiewki uderzające w UEFĘ. Legia może już powoli sięgać do kieszeni za kolejne wybryki swoich kibiców.

Zobacz również: Mioduski o kolejnych karach: Nasza kartoteka w UEFA jest gruba

fot. Legionisci.com

Kolejny piłkarz narzeka na zachowanie Koemana. „Straciłem przez to chęć do gry w piłkę”

Były piłkarz FC Barcelony, Junior Firpo udzielił wywiadu „Cadena Ser”. Lewy obrońca Leeds United opowiedział o swoich wspomnieniach ze współpracy z Ronaldem Koemanem.

Nieudana przygoda w stolicy Katalonii

Junior Firpo trafił do FC Barcelony w 2019 roku z Realu Betis. Jego przygoda z Blaugraną nie potoczyła się jednak najlepiej. 25-latek łącznie wystąpił w 41 spotkaniach Dumy Katalonii. W tym czasie zdobył dwa gole i zanotował trzy asysty. Latem 2021 roku odszedł do Leeds United za 15 mln euro.

Piłkarz udzielił wywiadu stacji „Cadena Ser”, w którym opowiedział o swojej relacji z byłym trenerem FC Barcelony, Ronaldem Koemanem.

– Pytałem Koemana o wytłumaczenie, dlaczego nie gram. Zaczął mówić mi rzeczy, które nie miały żadnego sensu. Kłamał, że źle trenuję i negatywnie wpływam na grupę. Straciłem przez to chęć do gry w piłkę. Były momenty, kiedy czułem się lekceważony. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego po spotkaniach, kiedy rezerwowi trenowali, Koeman szedł do swojego gabinetu i tam siedział – opowiedział obrońca.

Diametralne różnice

Junior Firpo zdradził co nieco na temat różnic pomiędzy FC Barceloną, a Leeds United. Lewy obrońca przyznał, że największą zmianę zauważa w przygotowaniu fizycznym. Dodał również, że w odróżnieniu od Barcelony, w Leeds oglądają materiał wideo pod analizę rywali.

https://twitter.com/cwiakala/status/1468940146867417097

Źródło: Cadena Ser, Meczyki.pl, Twitter

„Depay jest obecnie silniejszy na Instagramie niż na boisku”. Wagner przejechał się po Holendrze

Bayern Monachium pokonał u siebie FC Barcelonę (3:0). Sandro Wagner był jednym z ekspertów podczas transmisji na antenie DAZN. Były napastnik mistrzów Niemiec w dobitnych słowach podsumował występ Memphisa Depaya.

Słaba postawa Barcy i krytyka wobec Depaya

FC Barcelona nie dała rady pokonać Bayernu Monachium. Tym samym, Katalończycy „spadli” z rozgrywek Ligi Mistrzów do Ligi Europy, zajmując trzecie miejsce w swojej grupie. Jednym z największych rozczarowań podczas środowego hitu był występ Memphisa Depaya. Holender był kompletnie niewidoczny, za co oberwało mu się od Sandro Wagnera.

– Depay jest obecnie silniejszy na Instagramie niż na boisku. Jego gra nie jest wystarczająco dobra. Jeśli chcesz być pierwszym napastnikiem w takim klubie jak Barcelona, nie możesz wygrywać tylko 27% pojedynków z rywalami. To jakiś żart – stwierdził były napastnik Bawarczyków.

– Nie podoba mi się też mowa ciała Memphisa. Wydaje się być negatywnie nastawiony, macha rękami do kolegów. Nie lubię takiego zachowania – dodał.

Źródło: DAZN, Meczyki.pl

Rosyjski polityk grzmi po słowach Rybusa. „Im szybciej się go pozbędziemy, tym lepiej”

Maciej Rybus niedawno udzielił wywiadu portalowi Weszło, w którym ocenił szanse awansu Polski na mistrzostwa świata. Rosyjski polityk, Witalij Miłonow skwitował słowa piłkarza Biało-Czerwonych w dobitny sposób.

Nie ma czego się bać. Rosja to drużyna solidna, silna fizycznie, wybiegana, ale jeśli będziemy grać swoją piłkę jak na przykład przeciwko Anglii, to nie powinno być problemów„. Tak wypowiedział się Maciej Rybus w wywiadzie dla Weszło.

Polityk uważa, że w Lokomotiwie powinni się pozbyć Rybusa

Słowa reprezentanta Polski nie spodobały się Witalijowi Miłonowi, deputowanemu rosyjskiej Dumy Państwowej. Miłonow uważa, że zagraniczni piłkarze to „aktorzy”, więc Lokomotiw Moskwa powinien się pozbyć Macieja Rybusa.

– W końcu jest Polakiem. Rybus nie mówi o swoim klubie, ale o naszej reprezentacji. To sygnał, że wszystkie te egzotyczne postaci, które kupujemy za duże pieniądze i które zajmują miejsce naszej młodzieży, są bezużytecznymi tymczasowymi pracownikami. Nie są gotowi do gry na serio. To aktorzy – stwierdził rosyjski polityk.

– Im szybciej pozbędziemy się Rybusa, tym lepiej. Człowiek, który mówi w ten sposób o naszej reprezentacji, na pewno ma podobny stosunek do naszych klubów, w tym Lokomotiwu. Szczególnie nie rozumiem, po co mu Lokomotiw? Czy ten klub nie mógłby się bez niego obejść? W końcu Lokomotiw ma własną akademię piłkarską i świetne zaplecze młodzieży – podsumował Witalij Miłonow.

Mecz Rosja – Polska odbędzie się 24 marca. Zwycięzca wymienionej pary zmierzy się w finale baraży z triumfatorem spotkania Szwecja – Czechy.

Źródło: Weszło!, TVP Sport

Michniewicz odpowiedział na zarzuty Mioduskiego. „Słyszę, że komuś się bardzo brzydko ulało”

Prezes Legii Warszawa we wtorek porozmawiał z kibicami na publicznym pokoju na Twitterze. Właściciel Wojskowych zabrał głos w między innymi w sprawie przyczyn zwolnienia Czesława Michniewicza. Były trener Legii Warszawa odpowiedział Dariuszowi Mioduskiemu.

Współpraca Dariusza Mioduskiego z Czesławem Michniewiczem nie układała się najlepiej. Właściciel Legii Warszawa w rozmowie z kibicami wyjaśnił medialną burzę wokół jego sporu z byłym trenerem Wojskowych.

Zarzuty wobec Michniewicza

Mioduski twierdzi, iż nie wszystko było tak, jak przedstawiono w mediach. Prezes CWKS-u zarzeka się, że trener Michniewicz nie miał szczegółowych wymagań co do zawodników. Według Mioduskiego dopiero po lekkiej sprzeczce wysłano specjalny mail do dyrektora sportowego.

– Jeśli chodzi o trenera Michniewicza, to trochę inna jest rzeczywistość od tego, co było prezentowane w mediach. Po pierwsze, to nie jest tak, że trener Michniewicz rzeczywiście przyszedł z jakimiś konkretnymi koncepcjami dotyczącymi sposobu gry, profili zawodników. Powiedział, że chce mieć mobilnych zawodników. Każdy chce mieć mobilnych zawodników. To nie jest wystarczający opis. To nie jest tak, że trener Michniewicz miał jakieś takie bardzo konkretne spojrzenie na to, kogo i gdzie chce – mówił Mioduski.

– On właściwie był bardzo pasywny w tych w tych rzeczach. Dopiero po naszej lekkiej awanturze na początku tego sezonu, gdzie się w mediach pokazało, że zaczął narzekać, to pierwszy raz tak naprawdę był wysłany mail do Radka Kucharskiego z sześcioma pozycjami, na których widział wzmocnienia. Zostało wzmocnionych osiem, nie sześć – cytuje właściciela CWKS-u portal TVP Sport.

– Drugą rzeczą było również to, że te procesy transferowe są bardzo trudne i tutaj zachowanie poufności jest bardzo istotne. Mieliśmy sytuacje przy jednym czy dwóch transferach, że nagle te nazwiska zaczęły pojawiać się na rynku i my tych zawodników traciliśmy. Trener Michniewicz się zarzekał, że od niego te informacje nie wychodzą. Te informacje pojawiały się zwykle w mediach, które były z nim zaprzyjaźnione. Niestety, muszę to powiedzieć: nie było zaufania z jednej i drugiej strony i to był duży problem dla klubu, dla mnie, dla nas wszystkich – podsumował prezes Legii Warszawa.

Riposta byłego trenera Legii

Na odpowiedź Czesława Michniewicza nie trzeba było długo czekać. Szkoleniowiec za pomocą swojego konta na Twitterze skwitował słowa Dariusza Mioduskiego w następujący sposób:

– Słyszę, że komuś się bardzo brzydko „ulało”. Może kiedyś przyjdzie taki czas, że i mi się „uleje”. Taka luźna myśl – napisał.

https://twitter.com/czesmich/status/1468331103643709452?

Źródło: TVP Sport, Twitter

Mioduski o kolejnych karach: Nasza kartoteka w UEFA jest gruba

Podczas wtorkowego pokoju na Twitterze o nazwie #LegiaTalk Dariusz Mioduski odpowiedział na pytania kibiców i dziennikarzy. Prezes i właściciel Legii Warszawa odniósł się do potencjalnych kar, które klub może otrzymać od UEFY.

Kibice działają na niekorzyść finansową klubu

Kibice Legii Warszawa w ostatnich tygodniach nieodpowiednio się zachowywali na trybunach. Podczas meczu z Leicester City doszło do bójki angielską policją, a w trakcie spotkania z Jagiellonią spalono barwy przyjezdnych.

Zamieszki na stadionie w Leicester! Kibice Legii starli się z ochroną [WIDEO]

Spotkanie z wojewodą i oczekiwanie na karę od UEFY

Dariusz Mioduski zdradził, że w środę o 8:00 doszło do spotkania z Konstantym Radziwiłłem. Mazowiecki wojewoda miał rozmawiać z prezesem Legii o kwestii bezpieczeństwa na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie.

Drugą sprawą jest kara od UEFY. W tym roku CWKS zapłacił już ponad 100 tysięcy euro za nieodpowiednie zachowanie fanatyków. M.in. zamknięto trybunę północną na mecz ze Slavią Praga.

Teraz legioniści czekają na decyzję ws. meczu na King Power Stadium. Kibice Wojskowych odpalili tam racę oraz wszczęli bójkę z angielską policją. Klub oczekuje na karę, decyzja ma zapaść w środę lub czwartek.

– Nie mamy jeszcze informacji dotyczącej ewentualnych kar za spotkanie z Leicester City w Anglii. Ale nasza kartoteka w UEFA jest gruba. Prawda jest taka, że każdy kolejny incydent nie będzie poprawiał naszej sytuacji – powiedział Dariusz Mioduski.

Źródło: TVP Sport

Bayern zagra o zwycięstwo z FC Barceloną. „Pozdrowienia dla Benfiki. Nie martwcie się”

Julian Nagelsmann odpowiedział na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej przed meczem z FC Barceloną. Trener Bayernu Monachium zapewnił, że mimo pewnego awansu wystawi najsilniejszy możliwy skład.

Walka o byt w Champions League

W grupie E wciąż trwa walka o drugą lokatę. Pewny awansu Bayern Monachium może przyczynić się do zmian w układzie tabeli. FC Barcelona i Benfica będą walczyły o wyjście do fazy pucharowej. Katalończycy mają na swoim koncie 7 punktów, a lizbończycy 5. Różnica polega jednak na tym, że Barca zagra na wyjeździe z Bayernem Monachium, a Benfica przyjmie u siebie ostatnie Dynamo Kijów. Julian Nagelsmann przyznał, że nie będzie oszczędzał zawodników na ostatnie spotkanie fazy grupowej i pozdrowił klub z Portugalii.

– Zagramy w najsilniejszym możliwym składzie. Pozdrowienia dla Benfiki. Nie martwcie się – stwierdził na przedmeczowej konferencji trener Bayernu Monachium.

Sporo nieobecności

Niemiec dodał jednak, że nie będzie mógł skorzystać z kilku zawodników. Mowa o Goretzce, Gnabrym, Choupo-Motingu i Kimmichu. Pod znakiem zapytania stoi występ Lucasa Hernandeza.

Mimo trudnego okresu FC Barcelony Julian Nagelsmann wypowiada się o klubie z dużym szacunkiem. Wie, że Katalończycy będą pod presją, aby odnieść zwycięstwo.

– Barcelona wciąż ma w składzie piłkarzy klasy światowej. Są pod presją, muszą wygrać, więc dadzą z siebie wszystko. Nam nie chodzi o wyrzucenie ich z rozgrywek, ale o zwycięstwo. Ciągle widzę w nich kandydata do wygrania Ligi Mistrzów – podsumował.

Źródło: meczyki.pl

Lech nauczy się na błędach? Kolejorz szuka kolejnych wzmocnień i uzupełnienia kadry

Według najnowszych doniesień Tomasza Włodarczyka z portalu meczyki.pl Lech Poznań chciałby sprowadzić do siebie Jesusa Jimeneza z Górnika Zabrze.

Poszli po rozum do głowy

Wiele wskazuje na to, że Lech Poznań w przyszłym sezonie zagra w eliminacjach do europejskich pucharów. Kolejorz nie chce popełnić błędu sprzed roku, kiedy nie skompletował odpowiedniej kadry do gry na kilku frontach. Tym razem w Poznaniu zamierzają działać z wyprzedzeniem.

Odejście Rogne i przyjście zdolnego Polaka

Zimą z klubu odejdzie Thomas Rogne, dla którego Lech będzie szukał zastępstwa. Kilka tygodni temu do mediów w tej sprawie wyciekło nazwisko Aleksa Ławniczaka z Warty Poznań. Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl dodaje jednak, że Kolejorz rozgląda się też za innymi Polakami na pozycję środkowego obrońcy. Wszystko przez limit siedemnastu obcokrajowców.

Powrót tematu Jimeneza

Lech wypełnia ten limit w 100%, a miejsce Rogne na tej liście mógłby zająć… Jesus Jimenez. Kolejorz już jakiś czas temu przymierzał się do tego transferu, jednak w Zabrzu oczekiwali za niego miliona euro. Lech odpuścił, ponieważ priorytetem była inna pozycja (skrzydłowy – Ba Loua).

Kolejorz będzie chciał wykorzystać kończący się kontrakt Jesusa Jimeneza. Górnik może mieć zagwozdkę, czy zatrzymać Hiszpana do końca umowy, czy sprzedać po niższej cenie.

– W minionym tygodniu odbył się komitet transferowy Lecha Poznań. Na spotkaniu Maciej Skorża miał zasygnalizować chęć sprowadzenia napastnika, który jednocześnie mógłby grać na kilku pozycjach – w tym na skrzydle. Wspierać z innych stref Mikaela Ishaka, który ma niepodważalną pozycję na szpicy ustawienia – czytamy w artykule na portalu Meczyki.pl.

Rozwiązanie idealne?

Wiele wskazuje na to, iż Jimenez byłby idealnym rozwiązaniem do koncepcji Skorży. Poszerzenie kadry przed europejskimi pucharami byłoby odpowiednim zagraniem ze strony władz Kolejorza. Na przeszkodzie może jednak stanąć Górnik, który z pewnością nie chciałby stracić kluczowego zawodnika przed końcem sezonu.

Źródło: Meczyki.pl

Raków znalazł następcę Papszuna? Właściciel rozmawiał z nim już wiosną

Przegląd Sportowy przedstawił nowe informacje ws. stanowiska trenera w Rakowie Częstochowa. Według wspomnianego źródła właściciel RKS-u miał już rozmawiać z potencjalnym następcą Marka Papszuna. Mowa o Aleksieju Szpilewskim.

Co z przyszłością Marka Papszuna?

Wciąż nie wiadomo jak potoczy się przyszłość Marka Papszuna. Legia zabiega o podpis trenera Rakowa, jednak on wciąż pracuje w Częstochowie, a jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2022 roku.

Sprawa jest skomplikowana, a Papszun jest w środku tego wszystkiego. W niedzielnej emisji programu „Liga+ Extra” przedstawił swoje zdanie na temat przyszłości.

– Jako trener mam wiele do powiedzenia, ale nie w momencie ważnego kontraktu z klubem. Na dziś jestem umówiony z Michałem Świerczewskim, że dam mu do końca roku odpowiedź ws. swojej przyszłości. Mam propozycję przedłużenia umowy z Rakowem i klub jest zdeterminowany do dalszej współpracy. Wierzę, że oba duże polskie zespoły będą ze sobą współpracowały – powiedział Marek Papszun.

Szpilewski za Papszuna

Według Przeglądu Sportowego Michał Świerczewski od jakiegoś czasu szukał potencjalnych następców Marka Papszuna. Wspomniane źródło informuje, iż właściciel Rakowa Częstochowa spotkał się wiosną z Aleksiejem Szpilewskim.

– W Rakowie od jakiegoś czasu przygotowywali się na możliwe odejście trenera Marka Papszuna. Z tego powodu właściciel Rakowa Michał Świerczewski spotkał się wiosną z Aleksiejem Szpilewskim – czytamy w Przeglądzie Sportowym.

Źródło dodało, że Białorusin był na trybunach podczas spotkania Rakowa ze Śląskiem. Wiele wskazuje na to, że sprawa trenera częstochowian powinna się wyjaśnić do końca roku.

Źródło: Sport.pl, Przegląd Sportowy

Norweski klub nagłaśnia łamane przez Katar prawa człowieka. „Oczywiście pieniądze nadal mają przewagę nad prawami człowieka i życiem ludzkim”

Najbliższe mistrzostwa świata nadal wzbudzają olbrzymie kontrowersje. Do akcji nagłaśniającej naruszenia Kataru dołączyło Tromsø IL. Norweski zespół umieści na swoich koszulkach specjalny kod QR, który po zeskanowaniu będzie prowadził do strony informującej o łamanych przez Katar prawach człowieka.

Pierwszy klub z taką inicjatywą

Tromsø jest pierwszą profesjonalną drużyną, która zdecydował się nagłośnić sytuacje w Katarze. Klub całą akcje przeprowadza we współpracy z Amnesty International – największą organizacją pilnującą przestrzegania praw człowieka na świecie. W komunikacie klubu możemy przeczytać:

Cześć świecie piłki nożnej! To znowu my z dalekiej północy.

Mieliśmy nadzieję, że FIFA i Katar wysłuchają nas po raz ostatni, ale oczywiście pieniądze nadal mają przewagę nad prawami człowieka i życiem ludzkim (…) Najcenniejszym atutem nie będą pieniądze, które zarobiłeś, ale sposób, w jaki traktowałeś innych ludzi. Najbardziej przerażające jest to, że wiesz, że źle traktujesz ludzi. Z jakiego innego powodu miałbyś wydawać pieniądze, próbując pokazać piękniejszą stronę okropnych rzeczy, które robisz (…) Nie możemy udawać, że piłka nożna i polityka nie są ze sobą powiązane i nigdy nie możemy odwracać wzroku, gdy niektórzy wykorzystują naszą piękną grę, by przyćmić naruszenia praw człowieka. Razem możemy to zmienić – stwierdzają Norwedzy.

Kadra też wspiera inicjatywę

Reprezentacja Norwegii także zwróciła uwagę na działania Kataru. Piłkarze norweskiej kadry na mecz z Gibraltarem wyszli w koszulkach z napisem „Prawa człowieka – na boisku i poza nim”.

Maciej Sawicki zdradził kulisy odejścia Jerzego Brzęczka. „Było kilka rzeczy, które nie szły w dobrym kierunku”

Były sekretarz PZPN, Maciej Sawicki udzielił wywiadu portalowi goal.pl. W rozmowie ze wspomnianym źródłem wrócił myślami do zwolnienia Jerzego Brzęczka z funkcji selekcjonera reprezentacji Polski.

Kulisy odejścia Brzęczka

Zbigniew Boniek zwolnił Jerzego Brzęczka w styczniu 2021 roku. Jego miejsce zajął Paulo Sousa. Maciej Sawicki w rozmowie z goal.pl zdradził kulisy odejścia byłego selekcjonera reprezentacji Polski.

– To nie było dla łatwe, bo mogę zapewnić, iż prezes szanował trenera Brzęczka, natomiast miał przekonanie, iż dla dobra drużyny trzeba tej zmiany dokonać. To była bardzo kulturalna, merytoryczna i rzeczowa rozmowa. Prezes wytłumaczył trenerowi, dlaczego zdecydował o rozstaniu. My też byliśmy z nim zżyci. To nie było nic przyjemnego, natomiast czasem trzeba takie decyzje podejmować – zdradził były sekretarz Polskiego Związku Piłki Nożnej.

– Było kilka rzeczy, które nie szły w dobrym kierunku, ale nie chciałbym o nich mówić publicznie. Ale myślę, że w pewnym momencie Jerzy Brzęczek za bardzo otoczył się pewną kurtyną i nie było wymiany świeżego powietrza i komunikacji z całym otoczeniem – zakończył.

Źródło: goal.pl

fot. Łączy Nas Piłka

EkstraklasaTrolls.pl
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.